Poprzedni temat «» Następny temat
Bujny Janowiec
Autor Wiadomość
Świetlistooki
Gwiezdny



Klan:
gwiezdni

Księżyce: Więcej niż gwiazd na Srebrnej Skórze
Płeć: kocur
Wysłany: 2018-06-15, 13:45   Bujny Janowiec
   Wygląd: Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.


Na skraju Barwnej Łąki rośnie kilka bujnych krzewów janowca, zaraz za nimi zaś znajduje się granica. Rośliny obsypują się złocistymi kwiatami pod koniec Pory Młodych Liści i zawsze lata tu sporo owadów, mogących drażnić koty. Pod krzewami zaś rosną te same kwiaty, co na samej Barwnej Łące: koniczyny, chabry, jaskry, szałwie i inne.
_________________
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
Ostatnio zmieniony przez Topniejący Lód 2020-04-21, 14:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Drobna Łapa.
Gwiezdny
konsekwencja



Klan:
samotnicy

Księżyce: 17 (VII)
Mistrz: wciąż J A
Matka: Paprociowy Kwiat [*]
Ojciec: mam po nim futerko
Partner: ...
Ciąża: nie
Multikonta: Niedźwiedź, Słowik, Trzcina, Skra, Ziółko
Wysłany: 2018-06-26, 23:01   
   Wygląd: Pestka za bardzo nie kontroluje tego, że rośnie - choć z drugiej strony kompletnie jej to nie przeszkadza. Już podczas swoich pierwszych wycieczek poza Klan odkryła jak przydatne są dłuższe łapy czy smuklejsza budowa. Zwinność zarówno łapaczy ryb jak i amatorów królików, którą miała w genach, mieszała się, tańcząc i bawiąc się jej genami. Przez te kilka księżyców, które spędziła z dala od domu, niezwykle rzadko przeglądała się w tafli wody, więc nie była w stanie dostrzec wszystkich zmian, jakie zaszły w jej ciele. A okres dojrzewania okazał się niesamowicie łaskawy dla Pestki. Gdzieś po drodze rozrabiaka straciła kocięce kształty, sierść nabrała puszystości, jednak teraz - gdy nie była okazjonalnie zabarwiona błotem - opływała ciało kotki. Prosty pysk, zakończony jasnoróżowym noskiem, harmonizuje się z niewielkimi uszami, nadając Pestce łagodnego i uroczego wyglądu. Całość wieńczą oczy, błękitne jak bezchmurne niebo i czyste niczym morze, które pozostawić musiała za sobą.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=252186#252186


Pestka cały czas próbowała poukładać sobie w głowie wszystko, jednak nadal trochę nie dochodziło do jej świadomości, że Paprociowy Kwiat opuściła ten padół. Jednak wciąż i wciąż łapała się na myślach typu 'mama by się wściekła jakby to zobaczyła' albo 'ciekawe co by powiedziała jakbym wróciła w takim stanie do legowiska', a zaraz potem nadchodziło zderzenie z faktem, że nigdy już nie będzie miała szansy się dowiedzieć. A to wciąż było za dużo. Tak więc by nie pozwolić sobie na zatapianie się w myślach krążyła po okolicznych terenach, coraz lepiej orientując się w topografii nowych terenów Czterech Klanów. Jedyne czego wciąż nie zdołała poznać była granica Klanu Rzeki, niedaleko którego nie postawiła łapy odkąd po raz ostatni widziała Ciemniejące Niebo. Może dlatego, że bała się napatoczyć na niego lub kogokolwiek kto mógłby ją rozpoznać, nie czując się na to gotowa, a może pośrednio dlatego, że tęsknota wypalała jej wnętrzności i obawiała się, że gdy tylko poczuje znajomy zapach, nie powstrzyma się i popędzi w stronę domu - nieważne jak bardzo wybrakowanego i niepełnego. Dlatego zwolniła, gdy wyczuła woń Klanu Wichru, niezdecydowana czy pozwolić łapom prowadzić się dalej. Zamiast tego, zbliżyła się do granicy, poruszając nosem z ciekawością. Jeden krok, drugi i już była ponownie na ich terenach, z zainteresowaniem obwąchując otaczającą ją łąkę, pełną jaskrawych kolorów i intensywnych zapachów. W podziwianiu otaczającego ją krajobrazu przeszkadzały jedynie wszelkiego rodzaju latające obrzydlistwa, od których co chwila musiała się opędzać, potrząsając łbem, trzepiąc uchem czy ogonem. Coraz bardziej poirytowana, nie wytrzymała i przerwała wąchanie jednego z ładniejszych kwiatów by rzucić się na jedno z tych fruwających w powietrzu dziadostw, próbując strącić je z niebios łapą.

[Szorstka Łapa]
_________________

We're . not . bruised
They're just party tattoos
And that colourful m e s s
Is just 𝓬𝓸𝓵𝓸𝓾𝓻𝓯𝓾𝓵 𝓻𝓮𝓰𝓻𝓮𝓽
Black ℓιρѕтιк will never be a 🆂🅸🅽
Ostatnio zmieniony przez Drobna Łapa. 2018-06-26, 23:01, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 1 | S: 7 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 55 | W: 45 | EXP: 60/100
 
Szorstka Łapa
Terminator
ikar



Klan:
wicher

Księżyce: 61 [VIII]
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss
Płeć: kocur
Matka: :0c
Ojciec: Sokoli Cień [*], Zajęczy Sus [*]
Multikonta: Szyszkowy Ogon [KW]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-07-03, 00:38   
   Wygląd: Dość wysoki, szczupły kocur o jasnoniebieskich oczach, z długim futrem barwy białej lekko przełamanej beżem z jasnorudymi syjamskimi znaczeniami na policzkach, nosie, czole, uszach, ogonie i łapach. Przez lewy łuk brwiowy przechodzi głęboka blizna, rozerwane prawe ucho.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=6196


Cały Wicher był jakiś taki... dziwny. Jakby wszyscy byli w głębokim szoku po tym, co się wydarzyło. Jakby nie mogli się pozbierać po takiej błahostce. A przecież tak jakby nic się nie stało? Przynajmniej Szorstki nie poczuł żadnej istotnej zmiany w swoim życiu. Jedyne co, to miał nowe imię i trening. Reszta była prawie taka sama, tylko jakiś kot znowu dostał misję i gałęzie latają po obozie. Codzienność. A wszyscy to przeżywają tak, jakby świat miał się zaraz skończyć i wszyscy by musieli iść. Tak jak musiała iść mama i dziadek, i teraz jeszcze ten kocur. Bardzo smutne było to, jak tamte koty, które dają misje muszą być bezwzględne i nieustępliwe. Ten terminator teraz musiał bardzo odpoczywać, w końcu przez wiele dni, ba, nawet księżyców będzie musiał wędrować, i to niezależnie od pogody. A wszyscy tak krzyczą i płaczą nad nim, bo nie chcą się z nim rozstawać ani nie chcą, żeby szedł, tylko został z nimi. Bardzo smutny widok, ale każdy w swoim życiu dostanie misję. I będzie musiał pójść.
Tego dnia wszyscy snuli się po kątach, a Szorstki chciał porozmawiać. Leżał dramatycznie wzdychając pod wyjściem z obozu, kiedy zauważył babcię Miętę. Babci się uwidziało, że koniecznie chce iść na spacer, ale Szorstki w trosce o babcię zaoferował swoje towarzystwo. Bo co by było wtedy, jakby babcia się gdzieś zagapiła i zapomniałaby drogi powrotnej? W końcu nie miała dwudziestu księżyców i takie zamyślenia albo ubytki w pamięci się mogą zdarzyć, więc przezorny zawsze ubezpieczony. Dreptał sobie więc z babcią przez tereny wesoło z nią rozmawiając i wymieniając spostrzeżenia dotyczące ostatnich wydarzeń. Podchodzili coraz bliżej granicy, już Szorstki chciał podziwiać tereny pozaklanowe, kiedy spotkali PATROL. A babcia z tym patrolem chciała koniecznie POGADAĆ. Co z tego, że widziała się z tymi wojownikami tego samego dnia, musiała KONIECZNIE zamienić z nimi słówko. Kocurek po takich kilku małych słówkach bardzo się sfrustrował i oznajmił obrażonym tonem, że idzie się przejść i jak babcia skończy pogaduchy to ma po niego przyjść. Urażona księżniczka podreptała przed siebie, a niedaleko granicy zobaczył kota. Stanął na chwilę w miejscu i przyglądał się poczynaniom i jakimś tańcom obcej, ale dopiero potem zajarzył, że przecież babcia mówiła, że nikt spoza klanu nie może wejść na tereny należące do wichru. Należało więc uprzejmie poprosić nieznajomą, aby uszanowała to postanowienie. Jak postanowił, tak też zrobił. Uniósł głowę wysoko, ogon wystrzelił w górę i dziarskim krokiem podszedł do kotki. Ustawił się wzdłuż wichrowej granicy tak, jakby ta była kreską narysowaną patykiem i zmarszczył brwi, wbijając spojrzenie niebieskich ślepi w intruza.
- EKHM!! - chrząknął bardzo głośno i dosadnie, tak, aby biała na pewno go usłyszała. Marszcząc brwi jeszcze mocniej zaczął przesuwać łapą po ziemi, akcentując cel swojej wypowiedzi. - TUTAJ. O TUTAJ przebiega granica terenów klanu WICHRU i nikt spoza wiatrowego klanu nie ma do nich wstępu!! - odparł bardzo dosadnie, świdrując kotkę spojrzeniem.
_________________
I'm a savage
CLASSY, BOUGIE, RATCHET
- ̗̀ ☆ SASSY, M O O D Y,
NASTY ☆ ̖́-
ACTING
STUPID, WHAT'S HAPPENING?

bitch, i'm a savage
  Statystyki - lvl: 2 | S: 5 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 0/150
 
Drobna Łapa.
Gwiezdny
konsekwencja



Klan:
samotnicy

Księżyce: 17 (VII)
Mistrz: wciąż J A
Matka: Paprociowy Kwiat [*]
Ojciec: mam po nim futerko
Partner: ...
Ciąża: nie
Multikonta: Niedźwiedź, Słowik, Trzcina, Skra, Ziółko
Wysłany: 2018-07-04, 08:50   
   Wygląd: Pestka za bardzo nie kontroluje tego, że rośnie - choć z drugiej strony kompletnie jej to nie przeszkadza. Już podczas swoich pierwszych wycieczek poza Klan odkryła jak przydatne są dłuższe łapy czy smuklejsza budowa. Zwinność zarówno łapaczy ryb jak i amatorów królików, którą miała w genach, mieszała się, tańcząc i bawiąc się jej genami. Przez te kilka księżyców, które spędziła z dala od domu, niezwykle rzadko przeglądała się w tafli wody, więc nie była w stanie dostrzec wszystkich zmian, jakie zaszły w jej ciele. A okres dojrzewania okazał się niesamowicie łaskawy dla Pestki. Gdzieś po drodze rozrabiaka straciła kocięce kształty, sierść nabrała puszystości, jednak teraz - gdy nie była okazjonalnie zabarwiona błotem - opływała ciało kotki. Prosty pysk, zakończony jasnoróżowym noskiem, harmonizuje się z niewielkimi uszami, nadając Pestce łagodnego i uroczego wyglądu. Całość wieńczą oczy, błękitne jak bezchmurne niebo i czyste niczym morze, które pozostawić musiała za sobą.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=252186#252186


Cóż Pestka w ogóle nadejścia wichrowego księżnisia nie zauważyła, zapewne przez natężenie zapachu kwiatów jakie tutaj panowało, a może trochę przez wyjątkowe skupienie jakim obdarzyła dość wredną muchę, którą ku swojemu zadowoleniu udało się strącić z niebios. Wysiłek był spory i chyba lekko przesadzony, ale warty i Pestka poczuła się jak po wygranej walce. Wypięła dumnie pierś, by zaraz, jak na czempiona przystało, uczcić zwycięstwo kichając głośno, przy okazji pozostając kompletnie głucha na donośne chrząknięcie terminatora Wichru. Dlatego kolejne, równie doniosłe słowa wydobywające się z pyszczka Szorstkiego, jak w ogóle jego obecność kotkę dość mocno... zaskoczyła. Obróciła się, przechylając lekko głowę, podczas gdy młody z siłą dwóch wykrzykników akcentował położenie granicy wichru. Zmarszczyła jednak brwi. Kot wydawał się być młodszy od niej, więc mięśnie kotki szybko rozluźniły się. Raczej nie stanowił zagrożenia. Lekko skonfundowany wyraz pyska jednak pozostał.
- To... wichrowego czy wiatrowego w końcu? - zapytała, zaskoczona, że ktoś używa tego zamiennie. Dla niej zawsze to był Klan Wichru... Może wraz ze zmianą terenów ktoś tam na górze stwierdził, że przyda się Dobra Zmiana (TM) i uznał, że akurat zmienienie nazwy, sprawi, że ten świat będzie lepszy!
_________________

We're . not . bruised
They're just party tattoos
And that colourful m e s s
Is just 𝓬𝓸𝓵𝓸𝓾𝓻𝓯𝓾𝓵 𝓻𝓮𝓰𝓻𝓮𝓽
Black ℓιρѕтιк will never be a 🆂🅸🅽
  Statystyki - lvl: 1 | S: 7 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 55 | W: 45 | EXP: 60/100
 
Lśniąca Sadzawka
Medyk
jedyna mądra



Klan:
wicher

Księżyce: 64 X
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Ciąża: nie
Multikonta: Błękitna Toń [KG] Jaskółka [S] Różana Łapa [KW] Skrzące Słowo [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-07-26, 19:16   
   Wygląd: Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła. Na lewej przedniej łapie ma małą bliznę po ukąszeniu szczura.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=263337#263337


Skończyłam trening z mamą na dziś, więc mogłam udać się na spacer. Ostatnio bardzo często przechadzałam się wzdłuż granic (głównie przy tej z klanem Cienia), więc nietrudno było mnie tutaj spotkać. Nie to, żebym chodziła na patrole, co to, to nie. Po prostu spacerowałam sobie w takich a nie innych miejscach.
Dzisiaj łapy zaprowadziły mnie do Bujnego Janowca. Szlam wzdłuż Czarnego Ogona i zanim się zorientowałam, byłam już tutaj. No dobra, obejdę przy okazji też tę granicę i wrócę do obozu, co mi szkodzi.

/Toń >D
_________________


falling too fast to prepare for this
tripping in the world could be dangerous
everybody circling is vulturous
N E G A T I V E, N E P O T I S T

everybody hoping they could be the one
i was born to run, i was born for this
nie kradnij bo to joint effort klon, łatki i zając


Ostatnio zmieniony przez Lśniąca Sadzawka 2018-07-26, 19:16, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 6 | S: 13 | Zr: 17 | Sz: 11 | Zm: 21 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 280/500
Stat. Med. - lvl:
10 | MED.EXP: 615/2100
 
Tonące Słońce
Samotnik
Under the sea



Klan:
samotnicy

Księżyce: 87 [VII]
Mistrz: Jeżyna
Płeć: kocur
Partner: Lawenda
Multikonta: Sokoli Cień, Racza Sadzawka [KW]; Koziczy Skok [KG]; Lodowy Pył [KC]; Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa [GK] i inni
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-07-28, 15:26   
   Wygląd: Toń wyrósł, jednak nie jest wcale potężnym kotem. Wielkości bez dwóch zdań dodaje mu gęste, prążkowane futro przetykane białymi znaczeniami, które okala całe jego ciało. Całe? Niemalże. Tam, gdzie kiedyś pysznił się jego ogon, pozostał obecnie jedynie niezbyt apetyczny kikut, który porasta tę część skóry niewiele jeszcze włosów - jakby w ogóle nie chciały się tutaj przyjąć. Ten brak włosów z całą pewnością rekompensują mu całkiem ładne bokobrody i długie, śmieszne włosy, jakie wyrastają przy jego uszach, nadając mu nadal nieco komiczny, nieco starczy wygląd. Przez to, że ów uszy są wywinięte pod dziwnym kątem, jego mordka, choć już wyraźnie dorosła, nadal sprawia wrażenie nieco zdziwionej, jakby kocurek nieustannie miał uniesione brwi i spoglądał na świat z pewną dozą niedowierzania. Oczy zdążyły się już wybarwić i mają teraz kolor zielony, wpadający w złoto, a może orzech, wszystko zależy od tego, jak akurat padnie na niego światło.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=194574#194574


Ostatecznie postanowił wybrać się za Grzmiącą Ścieżkę, trzeba w końcu było rozprostować łapy, a poza tym Toń miał wielką ochotę otworzyć do kogoś pysk. Nie zamierzał zbliżać się w ogóle do ziem Rzeki, wędrował więc dołem, w okolicach Cienia, jakby liczył na to, że trafi na ślad zapachu Sopelka, potem zaś zbliżył się do Czarnego Ogona, blisko z granicą Wichru i rozglądał się w poszukiwaniu kogoś, do kogo mógłby się odezwać. Zastanawiał się, czy trafi może jakimś cudem na Żabkę, ale nie liczył na zbyt wiele wiedząc, że nie wszystko jest idealne. Zresztą, prawda była taka, że zadowoliłby się spotkaniem z każdym kotem, który byłby skłonny z nim porozmawiać, bo czasami wydawało mu się, że zaczyna już tracić głos kryjący się gdzieś głęboko w gardle. Nie był zły, zawiedziony, nie planował żadnej zemsty ani nic takiego, żył sobie spokojnie licząc na to, że kiedyś uda mu się jeszcze spotkać przyjaciół i mając nadzieję, że ich życie nie jest zbyt przykre, nie zamierzał jednak próbować robić żadnych głupich ruchów, które zamiast mu pomóc mogłyby tylko i wyłącznie zaszkodzić jemu i innym. Przede wszystkim zaś innym, gdyż na niego mogła czyhać teraz samotność albo choroba.
- Cześć! - rzucił przyjaźnie, gdy dostrzegł w okolicy granicy jakąś młodą kotkę. Nie wchodził jednak na jej ziemie, zamoczył tylko przednie łapy w chłodnej wodzie w ten sposób starając się dać sobie chociaż chwilę wytchnienia po wędrówce, jaką właśnie odbył. Uśmiechnął się ciepło, nieco łobuzersko, kiedy spoglądał na Lśniącą mając nadzieję, że go nie zignoruje, albo nie każe od razu się oddalić, bo w końcu teraz był samotnikiem. Nie sądził, by na jego ciele utrzymał się jeszcze zapach Klanu Rzeki, chociaż kto wie, może coś tam jeszcze się kryło.
_________________

SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light


  Statystyki - lvl: 6 | S: 9 | Zr: 11 | Sz: 18 | Zm: 14 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 90/500
Stat. Med. - lvl:
3 | MED.EXP: 160/300
 
Lśniąca Sadzawka
Medyk
jedyna mądra



Klan:
wicher

Księżyce: 64 X
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Ciąża: nie
Multikonta: Błękitna Toń [KG] Jaskółka [S] Różana Łapa [KW] Skrzące Słowo [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-07-30, 01:58   
   Wygląd: Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła. Na lewej przedniej łapie ma małą bliznę po ukąszeniu szczura.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=263337#263337


Myślałam sobie o ostatnich wydarzeniach. Byłam kompletnie gdzie indziej i ostatnie czego się spodziewałam, to KTOŚ. Zamrugałam kilka razy, sprowadzona na ziemię i zlustrowałam dokładnie kocura znajdującego się za granicą. Przez chwilę przez myśl przeszło mi, że mógłby być to tata. Może w końcu chciał poznać NAS? Przeprosić mamę? Wyjaśnić sobie z nią wszystko? Ale wygląd nie do końca się zgadzał. Ten tutaj miał zdecydowanie mniej bieli niż tata, co z góry go skreślało. Wyczuwałam od niego jednak delikatną woń klanu Rzeki. Bardzo delikatną, wręcz zanikającą już, ale jednak... jednak było czuć.
- Klan Rzeki nie w tę stronę - miauknęłam, patrząc mu w oczy. Co jakiś rzeczniak tu robił? W takim miejscu? I czemu jego zapach był taki dziwny? Nic mi nie wiadomo o jakimś kolejnym gwałcącym wygnańcu, więc zakładam, że ten tutaj do takich właśnie nie należy, ale mimo wszystko było to nieco dziwne. Cóż, może za chwilę się dowiem o co w tym wszystkim chodzi?
_________________


falling too fast to prepare for this
tripping in the world could be dangerous
everybody circling is vulturous
N E G A T I V E, N E P O T I S T

everybody hoping they could be the one
i was born to run, i was born for this
nie kradnij bo to joint effort klon, łatki i zając


  Statystyki - lvl: 6 | S: 13 | Zr: 17 | Sz: 11 | Zm: 21 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 280/500
Stat. Med. - lvl:
10 | MED.EXP: 615/2100
 
Tonące Słońce
Samotnik
Under the sea



Klan:
samotnicy

Księżyce: 87 [VII]
Mistrz: Jeżyna
Płeć: kocur
Partner: Lawenda
Multikonta: Sokoli Cień, Racza Sadzawka [KW]; Koziczy Skok [KG]; Lodowy Pył [KC]; Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa [GK] i inni
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-07-30, 21:40   
   Wygląd: Toń wyrósł, jednak nie jest wcale potężnym kotem. Wielkości bez dwóch zdań dodaje mu gęste, prążkowane futro przetykane białymi znaczeniami, które okala całe jego ciało. Całe? Niemalże. Tam, gdzie kiedyś pysznił się jego ogon, pozostał obecnie jedynie niezbyt apetyczny kikut, który porasta tę część skóry niewiele jeszcze włosów - jakby w ogóle nie chciały się tutaj przyjąć. Ten brak włosów z całą pewnością rekompensują mu całkiem ładne bokobrody i długie, śmieszne włosy, jakie wyrastają przy jego uszach, nadając mu nadal nieco komiczny, nieco starczy wygląd. Przez to, że ów uszy są wywinięte pod dziwnym kątem, jego mordka, choć już wyraźnie dorosła, nadal sprawia wrażenie nieco zdziwionej, jakby kocurek nieustannie miał uniesione brwi i spoglądał na świat z pewną dozą niedowierzania. Oczy zdążyły się już wybarwić i mają teraz kolor zielony, wpadający w złoto, a może orzech, wszystko zależy od tego, jak akurat padnie na niego światło.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=194574#194574


Toń na słowa kotki zaśmiał się ciepło, serdecznie, chociaż oczywiście młoda nie mogła mieć pojęcia, co takiego właściwie tak bardzo go w jej wypowiedzi rozbawiło. Nie wiedział tak naprawdę, że nosi na sobie jeszcze woń, po której można byłoby go kojarzyć z Klanem Rzeki, ale przecież sam raczej nie wąchał się codziennie i tego w żaden sposób nie sprawdzał. Zresztą, skąd miał wiedzieć, czy już śmierdzi jak samotnik? Dla niego pachniała jedynie okolica, Porą Zielonych Liści, Dziką Plażą i Wrzosowiskami, wszystko to, co teraz tworzyło jego dom. Prawdziwy dom, jakby o tym pomyśleć, bo zdaje się, że w Klanie Rzeki był jedynie rezydentem, którego pozbyto się bez żalu, a teraz miał miejsce, które chciał i kształtował tak jak chciał, które przynosiło mu dużo zadowolenia. Oczywiście, to nie było aż tak doskonałe rozwiązanie, bo doskwierała mu czasem samotność, jednak przyjmował swój los takim, jakim był i wcale się tego nie obawiał. Zamierzał żyć pełnią życia, bo nikt nie mógł mu tego zakazać. Teraz sam był dla siebie i sterem i żaglem, i okrętem, był wszystkim i niczym jednocześnie.
- Nie wybieram się tam, nie mam po co - zakomunikował nadal uśmiechnięty, bo wcale nie czuł jakiegoś szczególnego smutku. Jakaś część jego jestestwa cieszyła się nawet, że uwolnił się od ciężaru patrzenia na te roszczeniowe gęby, które w dużej mierze kochały niesprawiedliwość, w ostatnim czasie może nieco mniej, ale gdy był teraz sam, dostrzegał pewne rzeczy jeszcze wyraźniej. Przynajmniej takie właśnie odnosił wrażenie. Odetchnął głębiej.
- Wybrałaś się na samotny patrol? A może to część twojego treningu? - zagadnął przyjaźnie, bo przecież ani nie był skończonym burakiem, ani nie miał złych zamiarów, tak więc nie zamierzał tutaj burczeć, stękać i się obrażać, czy Gwiezdny Klan wie co jeszcze robić. Poruszył uszami, kiedy jakaś nieznośna mucha chciała na nich przysiąść, a następnie roześmiał się z tego powodu i kłapnął na owada zębami, ten jednak mu uciekł.
_________________

SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light


  Statystyki - lvl: 6 | S: 9 | Zr: 11 | Sz: 18 | Zm: 14 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 90/500
Stat. Med. - lvl:
3 | MED.EXP: 160/300
 
Lśniąca Sadzawka
Medyk
jedyna mądra



Klan:
wicher

Księżyce: 64 X
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Ciąża: nie
Multikonta: Błękitna Toń [KG] Jaskółka [S] Różana Łapa [KW] Skrzące Słowo [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-08-06, 16:07   
   Wygląd: Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła. Na lewej przedniej łapie ma małą bliznę po ukąszeniu szczura.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=263337#263337


Kocur zaśmiał się, słysząc moje słowa. Nie był to jednak śmiech szyderczy, wyśmiewający, po prostu coś go rozbawiło, ale nie byłam w stanie stwierdzić co. Powiedziałam coś zabawnego? Nie, no przecież tylko powiedziałam, że klan Rzeki jest w zupełnie przeciwnym kierunku. Zasugerowałam przez to co prawda, że nie powinno go tu być i powinien sobie pójść, ale to nadal nie odpowiadało na pytanie, z czego się śmiał.
W końcu się odezwał. Jak to się tam nie wybiera? Dlaczego? Co to miało znaczyć? Przecież tam jest jego dom, jego rodzina, dlaczego więc nie chce tam wracać? Może faktycznie to jakiś wygnaniec, albo coś w ten deseń? Może właśnie dlatego ta woń jest taka słaba? Hm, dziwna sprawa.
- Dlaczego? Czuć od ciebie klan Rzeki. Bardzo słabo, ale czuć. Nie masz tam rodziny? Przyjaciół? - zapytałam, nie zastanawiając się nawet nad tym. W sumie to mogłam mu sprawić przykrość, w końcu jeśli został wygnany, to musiał opuścić wszystkich swoich bliskich i nie może się nawet za bardzo z nimi spotkać. No cóż, najwidoczniej zasłużył, w końcu z klanu nie wylatuje się za nic, prawda?
- Nie, po prostu spacerowałam. Lubię przechadzać się po terenach. A ciebie co tutaj sprowadza? - zapytałam, mrużąc lekko oczy. Ton jednak miałam miły, przyjemny. Nie byłam negatywnie nastawiona, chociaż pozytywnie też nie. Byłam, cóż, neutralna. Dopóki nie przekraczał granicy mogłam sobie na to pozwolić.
_________________


falling too fast to prepare for this
tripping in the world could be dangerous
everybody circling is vulturous
N E G A T I V E, N E P O T I S T

everybody hoping they could be the one
i was born to run, i was born for this
nie kradnij bo to joint effort klon, łatki i zając


  Statystyki - lvl: 6 | S: 13 | Zr: 17 | Sz: 11 | Zm: 21 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 280/500
Stat. Med. - lvl:
10 | MED.EXP: 615/2100
 
Tonące Słońce
Samotnik
Under the sea



Klan:
samotnicy

Księżyce: 87 [VII]
Mistrz: Jeżyna
Płeć: kocur
Partner: Lawenda
Multikonta: Sokoli Cień, Racza Sadzawka [KW]; Koziczy Skok [KG]; Lodowy Pył [KC]; Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa [GK] i inni
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-08-09, 09:14   
   Wygląd: Toń wyrósł, jednak nie jest wcale potężnym kotem. Wielkości bez dwóch zdań dodaje mu gęste, prążkowane futro przetykane białymi znaczeniami, które okala całe jego ciało. Całe? Niemalże. Tam, gdzie kiedyś pysznił się jego ogon, pozostał obecnie jedynie niezbyt apetyczny kikut, który porasta tę część skóry niewiele jeszcze włosów - jakby w ogóle nie chciały się tutaj przyjąć. Ten brak włosów z całą pewnością rekompensują mu całkiem ładne bokobrody i długie, śmieszne włosy, jakie wyrastają przy jego uszach, nadając mu nadal nieco komiczny, nieco starczy wygląd. Przez to, że ów uszy są wywinięte pod dziwnym kątem, jego mordka, choć już wyraźnie dorosła, nadal sprawia wrażenie nieco zdziwionej, jakby kocurek nieustannie miał uniesione brwi i spoglądał na świat z pewną dozą niedowierzania. Oczy zdążyły się już wybarwić i mają teraz kolor zielony, wpadający w złoto, a może orzech, wszystko zależy od tego, jak akurat padnie na niego światło.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=194574#194574


- Może mam, ale nie mam potrzeby wędrować w tamtą stronę, nie wiem, czy o mnie pamiętają – odparł prosto nadal nieco rozbawiony, zresztą zastanawiając się, jak ona mogła z takiej odległości wyczuć na nim zapach Rzeki. Wydawało mu się, że ten już na nim nie pozostał, a nawet jeśli, to ledwie ulotny cień. Wzruszył na to jednak barkami, bo nie miało to dla niego najmniejszego znaczenia, jeśli ona zaś chciała przykładać do tego jakieś większe znaczeni, to proszę, droga wolna. Jego obchodziła zaś ta kwestia tyle samo co śnieg sprzed roztopów, czyli obecnie w ogóle, w końcu miał spaść nowy, na nowych ziemiach, być może bardziej fascynujący niż ten wcześniejszy. Życie toczyło się dalej, a on nie oglądał się jakoś szczególnie mocno za siebie, bo nie czuł właściwie takiej potrzeby, nie chciał również przypadkiem wdepnąć tam, gdzie nie powinien.
- Rozmowa. Czasem trudno znaleźć kogoś, do kogo można otworzyć pysk, postanowiłem więc sprawdzić, czy spotkam może jakiś patrol. Nie chcę niczego więcej, bo już i tak widziałem dzisiaj bardzo wiele cudowności – odpowiedział prosto nadal promieniejąc radością. Faktycznie, w ostatnim czasie wędrował po okolicy oglądając rzeczy, których wcześniej nie widział. Miał jeszcze wiele celów swych wypadów, jednak rozkładał to na raty uznając, że do Pory Opadających Liści zawędruje z całą pewnością wszędzie, gdzie mu się zamarzy. Miał czas, miał cały czas świata, całe swoje życie, które teraz płynęło w innym tempie, jednak mu to nie przeszkadzało. Zajmował się oczywiście własnym legowiskiem szykując się na każde kaprysy pogody, ale był generalnie zadowolony z tego, co już osiągnął toteż pozwalał sobie na nieco dłuższe spacery. – I dobrze rozumiem twoją chęć spacerowania, też bardzo to lubię! Sprawia mi to przyjemność, można wtedy zobaczyć tak wiele różnych rzeczy – dodał rozentuzjazmowany.
_________________

SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light


  Statystyki - lvl: 6 | S: 9 | Zr: 11 | Sz: 18 | Zm: 14 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 90/500
Stat. Med. - lvl:
3 | MED.EXP: 160/300
 
Lśniąca Sadzawka
Medyk
jedyna mądra



Klan:
wicher

Księżyce: 64 X
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Ciąża: nie
Multikonta: Błękitna Toń [KG] Jaskółka [S] Różana Łapa [KW] Skrzące Słowo [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-08-10, 01:58   
   Wygląd: Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła. Na lewej przedniej łapie ma małą bliznę po ukąszeniu szczura.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=263337#263337


- Wybacz, że zapytam, ale sam opuściłeś klan, czy może...? - zaczęłam dość niepewnie. Kocur w gruncie rzeczy wydawał się być sympatyczny i nie chciałam go do siebie zrazić takim głupim pytaniem, ale byłam zbyt ciekawska, żeby przepuścić taką okazję. Chciałam wiedzieć, czy klan Rzeki POZBYŁ się kolejnego terminatora, bądź wojownika, czy też go STRACIŁ. Informacja ta będzie mieć również wpływ na moje podejście do burasa, bo w końcu jeśli jest wygnańcem to zrobił coś bardzo złego, a jeśli uciekł, to... to jego sprawa. Jeśli uznał, że tak będzie dla niego lepiej, to chyba w porządku. Szkoda mi tylko jego rodziny i bliskich. Ja bym się na przykład bała o mamę, Błyskotkę, czy Migotka, czy Szałwię. Nie mogłabym ich zostawić i nigdy w życiu już nie zobaczyć! Co innego taki Iskierek, za którym bym nie tęskniła ani trochę, ale tylko on wzbudzał we mnie takie emocje.
- Rozumiem. W takim razie myślę, że mogę poświęcić ci chwilę - odpowiedziałam, uśmiechając się delikatnie. Sama lubiłam rozmawiać z innymi kotami, więc nie dziwiło mnie to, że (od jakiegoś czasu) samotnik zechciał otworzyć do kogoś pysk. Samotność musiała być straszna i raczej bym sobie z tym poradziła, więc co mi szkodzi. Może przy okazji uda mi się dowiedzieć czegoś o tacie, albo coś!
- Ja po prostu lubię być poza obozem, zwiedzać tereny. Czuję się wtedy taka... wolna. Tak, to dobre słowo.
_________________


falling too fast to prepare for this
tripping in the world could be dangerous
everybody circling is vulturous
N E G A T I V E, N E P O T I S T

everybody hoping they could be the one
i was born to run, i was born for this
nie kradnij bo to joint effort klon, łatki i zając


  Statystyki - lvl: 6 | S: 13 | Zr: 17 | Sz: 11 | Zm: 21 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 280/500
Stat. Med. - lvl:
10 | MED.EXP: 615/2100
 
Tonące Słońce
Samotnik
Under the sea



Klan:
samotnicy

Księżyce: 87 [VII]
Mistrz: Jeżyna
Płeć: kocur
Partner: Lawenda
Multikonta: Sokoli Cień, Racza Sadzawka [KW]; Koziczy Skok [KG]; Lodowy Pył [KC]; Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa [GK] i inni
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-08-11, 19:28   
   Wygląd: Toń wyrósł, jednak nie jest wcale potężnym kotem. Wielkości bez dwóch zdań dodaje mu gęste, prążkowane futro przetykane białymi znaczeniami, które okala całe jego ciało. Całe? Niemalże. Tam, gdzie kiedyś pysznił się jego ogon, pozostał obecnie jedynie niezbyt apetyczny kikut, który porasta tę część skóry niewiele jeszcze włosów - jakby w ogóle nie chciały się tutaj przyjąć. Ten brak włosów z całą pewnością rekompensują mu całkiem ładne bokobrody i długie, śmieszne włosy, jakie wyrastają przy jego uszach, nadając mu nadal nieco komiczny, nieco starczy wygląd. Przez to, że ów uszy są wywinięte pod dziwnym kątem, jego mordka, choć już wyraźnie dorosła, nadal sprawia wrażenie nieco zdziwionej, jakby kocurek nieustannie miał uniesione brwi i spoglądał na świat z pewną dozą niedowierzania. Oczy zdążyły się już wybarwić i mają teraz kolor zielony, wpadający w złoto, a może orzech, wszystko zależy od tego, jak akurat padnie na niego światło.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=194574#194574


- Musiałem odejść, bo powiedziałem prawdę – odparł na to wzruszając lekko barkami. Nie miało dla niego znaczenia to, że pyta, bo to nic nie zmieniało, oczywiście poza jej nastawieniem. Domyślał się, że uchodząc za zdrajcę wypadnie o wiele gorzej niż kot, który odszedł z własnej woli, ale prawda była taka, że niewiele sobie z tego robił. Pozwalał innym myśleć samodzielnie i oceniać, chociaż oczywiście nie doceniał kotów krnąbrnych i skłonnych do tego, by inne wyzywać tylko z uwagi na to, że nie pasują do określonych standardów. Takie jednostki były w jego przekonaniu niezbyt godne uwagi, ale to była dyskusja na zupełnie inny temat, więc nie zamierzał się w niej zagłębiać. Jego własne słowa młoda mogła zaś interpretować tak, jak sama chciała, jeśli zaś zamierzała dowiedzieć się czegoś więcej – nie widział żadnych przeszkód, mógł się z nią swobodnie podzielić dalszą opowieścią, dalszymi słowami.
- Dziękuję – odparł uśmiechając się całkiem szczerze i ciepło, widać było, że tą krótką wypowiedzią sprawiła mu prawdziwą przyjemność. Nawet gdyby mieli zamienić ze sobą tylko parę słów, ledwie parę zdań, to mu odpowiadało. Nie musiał w końcu siedzieć wtedy w miejscu czekając na jakiś cud, czy coś podobnego. Poruszył uszami, gdy usłyszał jej kolejną odpowiedź i skinął z entuzjazmem głową, aż włosy mocno mu zafalowały czyniąc z niego jakąś komiczną meduzę.
- Dobrze to rozumiem, obóz z reguły jest raczej ciasny, jak każde legowisko, a poza nim jest tyle do zobaczenia i tyle do poznania! Czasami mam wrażenie, że po okolicy można wędrować bardzo długo, a i tak nie poznać jeszcze jej wszystkich sekretów – odparł na to wciągając nieco głębiej powietrze i rozglądając się, jakby chciał jej właśnie wskazać takie miejsce, o którym mówił. Tutaj się z nią zgadzał i nie było sensu oszukiwać, poza tym faktycznie wychodził z założenia, że legowisko powinno być wygodne, ale nie trzeba w nim wiecznie siedzieć, bo jest tyle świata do poznania!
_________________

SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light


  Statystyki - lvl: 6 | S: 9 | Zr: 11 | Sz: 18 | Zm: 14 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 90/500
Stat. Med. - lvl:
3 | MED.EXP: 160/300
 
Lśniąca Sadzawka
Medyk
jedyna mądra



Klan:
wicher

Księżyce: 64 X
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Ciąża: nie
Multikonta: Błękitna Toń [KG] Jaskółka [S] Różana Łapa [KW] Skrzące Słowo [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-08-14, 21:19   
   Wygląd: Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła. Na lewej przedniej łapie ma małą bliznę po ukąszeniu szczura.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=263337#263337


- W klanie Rzeki nie toleruje się prawdomówności? - zapytałam, wyraźnie zdziwiona tym, co usłyszałam. Co to miało znaczyć, że wyleciał za "mówienie prawdy"? Czyżby klan Rzeki kłamał na prawo i lewo, a karał mówienie prawdy? To było... smutne, ale też przy okazji intrygujące. Chciałabym usłyszeć o tym więcej i miałam nadzieję, że lada moment i bury kocur mi co nieco o tym opowie.
- Nie masz za co dziękować, i tak nie mam nic lepszego do roboty - odpowiedział, zadziornie się uśmiechając. Widziałam, że bardzo się ucieszył, jakby spotkał go nie wiadomo jak wielki zaszczyt. Oczywiście, rozmowa ze mną była w istocie czymś wspaniałym, ale czy ja wiem, czy warto się aż tak cieszyć? Widać, że od dawna nie miał do kogo otworzyć pyska, skoro możliwość spędzania choćby paru uderzeń serca z innym kotek sprawiła, że czuł się tak.
- To prawda, obóz nie jest specjalnie duży, jest w nim pełno kotów, głośnych kociaków, aż czasem odechciewa się tam siedzieć. Byłeś kiedyś na Ziemiach Niczyich? Wiesz, poza granicami Czterech Klanów? - zapytałam, zaciekawiona. Mnie jeszcze nie udało się tam prześlizgnąć, ale ciekawa byłam, jak tam jest. Czy tamte tereny bardzo różnią od tych, na których mieszkamy? Jak tam jest?
- Lśniąca Łapa - rzuciłam w końcu, zdając sobie sprawę z tego, że wcześniej tego nie zrobiłam. - Jestem Lśniąca Łapa.
_________________


falling too fast to prepare for this
tripping in the world could be dangerous
everybody circling is vulturous
N E G A T I V E, N E P O T I S T

everybody hoping they could be the one
i was born to run, i was born for this
nie kradnij bo to joint effort klon, łatki i zając


  Statystyki - lvl: 6 | S: 13 | Zr: 17 | Sz: 11 | Zm: 21 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 280/500
Stat. Med. - lvl:
10 | MED.EXP: 615/2100
 
Tonące Słońce
Samotnik
Under the sea



Klan:
samotnicy

Księżyce: 87 [VII]
Mistrz: Jeżyna
Płeć: kocur
Partner: Lawenda
Multikonta: Sokoli Cień, Racza Sadzawka [KW]; Koziczy Skok [KG]; Lodowy Pył [KC]; Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa [GK] i inni
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-08-16, 15:24   
   Wygląd: Toń wyrósł, jednak nie jest wcale potężnym kotem. Wielkości bez dwóch zdań dodaje mu gęste, prążkowane futro przetykane białymi znaczeniami, które okala całe jego ciało. Całe? Niemalże. Tam, gdzie kiedyś pysznił się jego ogon, pozostał obecnie jedynie niezbyt apetyczny kikut, który porasta tę część skóry niewiele jeszcze włosów - jakby w ogóle nie chciały się tutaj przyjąć. Ten brak włosów z całą pewnością rekompensują mu całkiem ładne bokobrody i długie, śmieszne włosy, jakie wyrastają przy jego uszach, nadając mu nadal nieco komiczny, nieco starczy wygląd. Przez to, że ów uszy są wywinięte pod dziwnym kątem, jego mordka, choć już wyraźnie dorosła, nadal sprawia wrażenie nieco zdziwionej, jakby kocurek nieustannie miał uniesione brwi i spoglądał na świat z pewną dozą niedowierzania. Oczy zdążyły się już wybarwić i mają teraz kolor zielony, wpadający w złoto, a może orzech, wszystko zależy od tego, jak akurat padnie na niego światło.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=194574#194574


- Najwyraźniej tak. Chyba bardziej docenia się silne koty nie zadające pytań i nie kwestionujące zastanej rzeczywistości - stwierdził wzruszając lekko brakami, bo nie było sensu wchodzić w dywagacje na ten temat, poza tym wydawało mu się, że jego słowa i tak wiele tutaj nie dadzą, ani nic nie zmienią. W końcu Klan Wichru nie mógł wpływać na Klan Rzeki, a on, jako wygnaniec był równie dużo wart co mysi bobek, ale wcale się tym nie martwił. Odpowiedział teraz jedynie na postawione pytanie skupiając się bardziej na tym, by przejść do jakiejś innej rozmowy. Roztrząsanie przeszłości nie było dla niego aż tak istotne, a przynajmniej w tej właśnie chwili. Nie przejął się również jej słowami na temat tego, że nie miała nic lepszego do roboty, bo nie zamierzał brać takich głupot do siebie i jedynie nieznacznie skinął łbem na jej słowa, ale widać było, że nie do końca się z nią zgadza.
- Mnie to aż tak nie przeszkadzało, bardziej chciałem zobaczyć, co jest dalej, co kryje się w rzece, dokąd ona płynie i jak wysokie są najwyższe drzewa, bo takie rzeczy też są ważne, nigdy nie wiesz, kiedy spod wody wyciągniesz bobra - stwierdził na to śmiejąc się znowu cicho pod nosem, chociaż gdzieś jakiś dreszcz przemknął po jego grzbiecie, potem zaś spojrzał znowu przyjaźnie na Lśniącą i przekrzywił lekko łeb. - Ależ tak, przecież nawet teraz na nich jestem, zamieszkałem za Grzmiącą Ścieżką, chodzę po Borsuczych Pagórkach albo i dalej. Tam jest wiele ciekawych rzeczy!
To prawda, że widział pewnie więcej niż ona, chociaż nie zapuścił się jeszcze na tyle daleko, by znaleźć coś niesamowitego, wychodził jednak z założenia, że to kwestia czasu. Zamierzał wybrać się również do Siedliska Koni, by przekonać się, co to są właściwie za zwierzęta, ale na razie jeszcze tego nie zrobił, bo potrzebował na to na pewno co najmniej całego dnia i nieco przygotowań. Wszystko jednak przed nim!
- Toń, Tonące Słońce - odparł dość grzecznie, bo nie widział najmniejszej potrzeby w ukrywaniu swojego imienia.
_________________

SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light


  Statystyki - lvl: 6 | S: 9 | Zr: 11 | Sz: 18 | Zm: 14 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 90/500
Stat. Med. - lvl:
3 | MED.EXP: 160/300
 
Lśniąca Sadzawka
Medyk
jedyna mądra



Klan:
wicher

Księżyce: 64 X
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Ciąża: nie
Multikonta: Błękitna Toń [KG] Jaskółka [S] Różana Łapa [KW] Skrzące Słowo [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-08-16, 20:33   
   Wygląd: Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła. Na lewej przedniej łapie ma małą bliznę po ukąszeniu szczura.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=263337#263337


- Głupota. Rozumiem, że słowo przywódcy jest prawem, ale... tylko mysie móżdżki mogą mieć za złe komuś to, że powiedział prawdę - odpowiedziałam, mrużąc delikatnie oczy. - Aż wstyd, że jestem z tym klanem jakkolwiek spokrewniona - mruknęłam do siebie.
Od zawsze wydawało mi się, że prawda była czymś, co się ceni a nie karze. Może klan Rzeki ma jakąś odwróconą moralność, albo coś w tym stylu? Miałam nadzieję że ta część, z którą jestem spokrewniona przez ojca taka nie jest i ma w głowie coś innego oprócz roju pszczół. Chociaż patrząc na Iskierka nie liczyłabym na zbyt wiele. A po kimś przecież musiał taki być.
- Jeśli podczas któregoś spaceru zostaniesz ranny, przyjdź tutaj, obiecuję, że cię opatrzę - miauknęłam, patrząc na burego kocura. Wydawał się być w porządku, przyjemnie się z nim rozmawiało, więc gdyby kiedyś coś mu się stało, nie miałabym problemu z tym, żeby mu pomóc. W końcu medycy i tak muszą leczyć każdego, bez względu na rangę, czy pochodzenie, prawda?
- Mam nadzieję, że kiedyś opowiesz mi o nich trochę więcej. Wiesz, jak już trochę więcej pozwiedzasz - uśmiechnęłam się delikatnie. Ja nie czułam potrzeby zwiedzania. Owszem, ciekawiło mnie jak wyglądają tereny poza granicami klanu, ale nie na tyle, żeby przekonać się o tym na własnej skórze. Chciałam jedynie znaleźć tatę. To był jedyny cel moich podróży na Ziemie Niczyje, a i tak powoli traciłam nadzieję i wiarę, więc wybierałam się tam coraz rzadziej.
- Miło poznać.
_________________


falling too fast to prepare for this
tripping in the world could be dangerous
everybody circling is vulturous
N E G A T I V E, N E P O T I S T

everybody hoping they could be the one
i was born to run, i was born for this
nie kradnij bo to joint effort klon, łatki i zając


  Statystyki - lvl: 6 | S: 13 | Zr: 17 | Sz: 11 | Zm: 21 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 280/500
Stat. Med. - lvl:
10 | MED.EXP: 615/2100
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers