Poprzedni temat «» Następny temat
Malinowe Krzewy
Autor Wiadomość
Świetlistooki
Gwiezdny



Klan:
gwiezdni

Księżyce: Więcej niż gwiazd na Srebrnej Skórze
Płeć: kocur
Wysłany: 2018-03-31, 18:01   Malinowe Krzewy
   Wygląd: Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.


Oderwane od Jeżynowych Chaszczy, a jednak wciąż będące w ich pobliżu, pojedyncze krzewy malin, rozrośnięte, ale i rosnące w pewnej odległości od siebie – tak, że poruszanie się pomiędzy nimi nie jest utrudnione. Zaraz za nimi ciągnie się granica z klanem Wichru, nie sposób jednak jej pominąć przez zapach, jaki codziennie zostawiają patrole obu klanów.
_________________
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
 
 
Trzepoczące Skrzydło
Gwiezdny
Samotniczka



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 42 [listopad]
Mistrz: Zgłaszam sprzeciw! [Olchowy Szept]
Płeć: kotka
Matka: Dlaczego nas zostawiłaś? [Splątane Futerko]
Ojciec: Gdzie jesteś [Iwan]
Partner: samotność
Ciąża: nie
Multikonta: Morwa [S], Szczurzy Pazur [nkt], Tygrys, Mroźna Łapa, Wronie Serce [GK]
Wysłany: 2018-05-06, 20:16   
   Wygląd: czarna kotka, o żółtych oczach. Jest niska i chuda. Ma skarpetki i krawat. biała plama ciągnie się od pyszczka do miejsca pomiędzy oczami. Nos czarny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=6764


Po zregenerowaniu sił i najedzeniu się pobiegłam... Oczywiście dalej odkrywać świat! Biegłam przed siebie śpiewając i śmiejąc się, aż się zamyśliłam. Szłam w zamyśleniu nie zwracając uwagi na to, gdzie jestem. Tak jakbym ciałem była na świecie, a umysłem gdzieś daleko, w mojej krainie wyobraźni. W końcu się ocknęłam. Zgubiłam się. Kompletnie straciłam orientacje w terenie i nie wiedziałam co robić. Wiedziałam, że to nie skończy się dobrze. Na pewno dostanę karę, na wychodzenie z kociarni... Przed sobą zobaczyłam rozległe polany. Tak jak w moich snach! Jak najszybciej chciałam znaleźć jakiegoś innego kota (najlepiej kociaka), aby się z nim pościgać. Z drugiej strony to trochę dziwne. Nigdy nie byłam w tym miejscu. Zrobiłam niezdarny krok do przodu i w trawie zobaczyłam dziwne stworzenie. To chyba nazywało się mysz. Zaczęłam panikować. Mama przestrzegała mnie i mówiła żebym uważała, ale nie powiedziała co mam zrobić kiedy spotkam taką 'beste'. Czy byłam w niebezpieczeństwie ? Czy mysz mogła mi coś zrobić ? Tego nie wiem, narazie martwię się o to, jak daleko od kociarni jestem. Zawołałam drżącym głosem:
- H-halo ? Jest tu kto ? Czy ktoś chce się ze mną pobawić ?
_________________


I said too much it overflowed
Why do I always spill?
I feel it coming out my throat
Guess I better wash my mouth out with soap
God, I wish I never spoke
Now I gotta wash my mouth out with soap
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 12 | Sz: 11 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 65 | EXP: 65/300 | MED.EXP: 0/100
 
Motyli Lot
Gwiezdny
peace



Klan:
cien

Księżyce: 46 w chwili śmierci
Mistrz: Żmijowy Ogon
Płeć: kocur
Matka: Kukułcze Jajo [NPC]
Ojciec: Chrzanowy Korzeń [NPC]
Partner: Najjaśniejsza z gwiazd [Żmijowy Ogon]
Multikonta: Byk [KRZ], Sarnia Łapa [nkt], Pchla Łapa [GK], Splątany Wąs [NPC KW]
Wysłany: 2018-05-06, 20:30   
   Wygląd: Motyl, chociaż nie jest największy i nie może poszczycić się masywną sylwetką, ma inne atuty: długie łapy, pozwalające mu szybko biegać. Jego sierść jest krótka, tak jak matki, Kukułczej Łapy, i ma barwę srebrnoniebieską. Kocur posiada również pręgi i białe znaczenia obejmujące łapy i brzuch. W żółtych ślepiach często widać radosne iskierki, kiedy siedzi zamyślony i zapomina o całym świecie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=251388#251388


/dzieńdobrywieczór

Tymczasem Motyli Lot był na polowaniu. Rozglądał się też za jakimiś znajomymi ziołami, bo w końcu na ostatnich ziółkach poszło mu całkiem nieźle. Pamiętał także o ostrzeżeniu Wężowej Gwiazdy. Na ich terenach mogli kręcić się samotnicy. Wiewiórczy Ogon prawie zginął podczas takiego starcia i teraz miał na ciele opatrunki, dlatego też kocur zachowywał czujność. Gdzieś w pobliżu kręcili się Łaciata Skóra i Ostry Cierń, z którymi wybrał się na polowanie, aby nie wychodzić samotnie. Drapiące Gardło miał teraz inne problemy na głowie... małe i ruchliwe. Srebrny był gotów udzielić mu wskazówek w tym całym byciu ojcem, w końcu sam wiedział, jak to jest być na jego miejscu.
Wojownik nigdy nie spodziewałby się tego, co ujrzał przy granicy. Zmrużył oczy, czując zapach Cienistego i przyspieszył, gdy ujrzał... kocię. Daleko od obozu, najprawdopodobniej maluch Splątanego Futerka. Przystanął, zaskoczony, zanim czym prędzej potruchtał do kotki.
Co robisz tak daleko od obozu? Nikt cię nie zauważył? – zapytał, bezszelestnie podchodząc do czarno-białej kulki. Spojrzał na nią uważnie. Kotka nie wyglądała na ranną, ale jakimś cudem przeszła taki szmat drogi i nie zrobiła sobie krzywdy... chyba Gwiezdni nad nią czuwali. W końcu mogła gdzieś wpaść, zgubić się, zginąć z powodu drapieżników... możliwości było wiele i jedna gorsza od drugiej.
Jestem Motyli Lot. Jak ci na imię?
  Statystyki - lvl: 5 | S: 11 | Zr: 14 | Sz: 12 | Zm: 10 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 15/400
Stat. Med. - lvl:
2 | MED.EXP: 20/200
 
Trzepoczące Skrzydło
Gwiezdny
Samotniczka



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 42 [listopad]
Mistrz: Zgłaszam sprzeciw! [Olchowy Szept]
Płeć: kotka
Matka: Dlaczego nas zostawiłaś? [Splątane Futerko]
Ojciec: Gdzie jesteś [Iwan]
Partner: samotność
Ciąża: nie
Multikonta: Morwa [S], Szczurzy Pazur [nkt], Tygrys, Mroźna Łapa, Wronie Serce [GK]
Wysłany: 2018-05-06, 20:47   
   Wygląd: czarna kotka, o żółtych oczach. Jest niska i chuda. Ma skarpetki i krawat. biała plama ciągnie się od pyszczka do miejsca pomiędzy oczami. Nos czarny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=6764


Usłyszałam czyiś głos i gwałtownie się odwróciłam. Na szczęście to był kot, który (chyba) nie miał złych zamiarów. Wywnioskowałam to po tym jak spytał co robię tak daleko od obozu. Przez chwilę zastanawiałam sie czy powiedzieć prawdę i dostać karę czy skłamać i... I tak dostać karę, ale większą. Postanowiłam się przyznać.
- Biegłam sobie, troszeczkę się zamyśliłam i potem znalazłam sie w tym magicznym miejscu. Nikt mnie nie widział, a tutaj chyba nic mi nie grozi. - Powiedziałam ciszej niż zazwyczaj i usiadłam na trawie. Kot mi się przyglądał. Nie wiem dlaczego, ale zauważyłam, że każdy to robi. Może to jest konieczne do bliższego poznawania się ? W każdym bądź razie znów usłyszałam głos kocura. Tym razem się przedstawił. Motyli Lot. Ładne imię, podobało mi się. Odpowiedziałam mu tym razem mówiąc już normalnym tonem
- Nazywam się Skrzydło - Jak zawsze miałam problem z wypowiedzeniem mojego imienia. Popatrzyłam znów na mysz, a następnie na kota obok. Z nutką ciekawości w głosie spytałam czy to stworzenie jest niebezpieczne.
_________________


I said too much it overflowed
Why do I always spill?
I feel it coming out my throat
Guess I better wash my mouth out with soap
God, I wish I never spoke
Now I gotta wash my mouth out with soap
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 12 | Sz: 11 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 65 | EXP: 65/300 | MED.EXP: 0/100
 
Motyli Lot
Gwiezdny
peace



Klan:
cien

Księżyce: 46 w chwili śmierci
Mistrz: Żmijowy Ogon
Płeć: kocur
Matka: Kukułcze Jajo [NPC]
Ojciec: Chrzanowy Korzeń [NPC]
Partner: Najjaśniejsza z gwiazd [Żmijowy Ogon]
Multikonta: Byk [KRZ], Sarnia Łapa [nkt], Pchla Łapa [GK], Splątany Wąs [NPC KW]
Wysłany: 2018-05-06, 21:14   
   Wygląd: Motyl, chociaż nie jest największy i nie może poszczycić się masywną sylwetką, ma inne atuty: długie łapy, pozwalające mu szybko biegać. Jego sierść jest krótka, tak jak matki, Kukułczej Łapy, i ma barwę srebrnoniebieską. Kocur posiada również pręgi i białe znaczenia obejmujące łapy i brzuch. W żółtych ślepiach często widać radosne iskierki, kiedy siedzi zamyślony i zapomina o całym świecie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=251388#251388


Słuchał w milczeniu wyjaśnień, zastanawiając się, jak na osty i ciernie ta mała tu przydreptała. Musiała pokonać Świerczynę, Szumiący Las... i naprawdę żaden wojownik jej nie zauważył? Terminator, matka, ktokolwiek? Cóż za brak odpowiedzialności. Kukułcza Łapa zapewne robiła oblężenie na stos ze zwierzyną, Splątane Futerko miała jeszcze całe mnóstwo pozostałych kmiotków, ale ta tutaj albo umiała się nieźle skradać, tak, że umknęła niezauważona, albo miała szczęście. Sądząc po tym, że dotarła tu w jednym kawałku – dużo szczęścia. Kocur wymamrotał pod nosem podziękowanie, na uderzenie serca wlepiając wzrok w niebo. Żmijowy Ogonie, jak dobrze, że jesteś, pomyślał, wierząc, że ona i reszta kotów z nieba oświetlały tej małej drogę. Teraz jednak on był za nią odpowiedzialny i on nie mógł pozwolić, aby coś ją zjadło, skoro już się tu pojawił. Motyl nie miał pojęcia, że Miód także wybrała się nielegalnie na podobny wypad, ale gdyby wiedział, to stwierdziłby, że w młodych odzywała się krew ich ojca.
Nie możesz sama wychodzić z obozu. Tutaj nie jest bezpiecznie dla kogoś tak młodego, jak ty i jest dużo niebezpiecznych zwierzątek, z którymi nauczysz się walczyć, jak będziesz trochę starsza – powiedział łagodnie, nie spuszczając jednak oka z kociaka. Omiótł wzrokiem teren, nasłuchując, czy przypadkiem nic ich tutaj nie zaatakuje. Postanowił odstawić czarno-białą prosto do kociarni, ale wcześniej nieco ją doinformować, aby podobne rzeczy nie przyszły jej więcej do głowy.
Tutaj jest granica naszego Klanu, a tam dalej jest Klan Wichru. Czujesz? – zapytał, bo raczej ciężko byłoby nie wyczuć charakterystycznej woni. Następnie zmarszczył nieznacznie pyszczek, dodając: – Nie opuściłaś naszych terenów, prawda? Tego też nie wolno, nawet mnie.
Kiwnął lekko głową, kiedy kotka się przedstawiła, a następnie spojrzał na nią bez zrozumienia, kiedy zapytała go o jakieś niebezpieczne stworzenie. Podążył za jej wzrokiem, ale usłyszał jedynie szelest gdzieś w trawie. Mysz bynajmniej nie miała zamiaru przyglądać się kotom, uciekając, aby ratować swoje życie. Motyl pokręcił więc głową, przenosząc spojrzenie na Skrzydło i instynktownie podchodząc nieco bliżej, aby usiąść przy niej i owinąć ją ogonem. Nie mógł pozwolić, aby włosek jej z głowy spadł.
To zwierzyna. Terminatorzy i wojownicy ją łapią i zanoszą do obozu, abyśmy nie byli głodni. Teraz wrócimy do kociarni, a ja pokażę ci więcej takich myszek, wiewiórek i ptaszków, co ty na to? – zapytał, uśmiechając się łagodnie. Łaciata Skóra i Ostry Cierń jakoś sobie poradzą. Zapewne srebrny będzie musiał zanieść kocię do obozu, łapiąc je za kark, bo jednak wolał jak najszybciej odstawić je w bezpieczne miejsce, no i to kawał drogi, więc łapki musiały już boleć kogoś tak małego, a córka Iwana doszła aż do granicy.
  Statystyki - lvl: 5 | S: 11 | Zr: 14 | Sz: 12 | Zm: 10 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 15/400
Stat. Med. - lvl:
2 | MED.EXP: 20/200
 
Ćmi Lot
Zaginiony
Kor.

Klan:
cien

Księżyce: 27
Mistrz: Wiewiórka, Ciernisty Kwiat
Płeć: kotka
Matka: Żmijowy Ogon
Ojciec: Motyli Lot (biol. Łabędź)
Ciąża: nie
Multikonta: Ciemniejące Niebo, Gwiazdka [Krz], Szemrząca [KW], Liściasty [KG]
Wysłany: 2018-05-07, 00:06   
   Wygląd: Ćmę można opisać za pomocą dwóch słów: kopia Żmii. Jej sierść jest krótka i szylkretowa czyli czarno-ruda ze zdecydowaną przewagą tego pierwszego koloru. Rude cętki i znaczenia pojawiają się głównie na pyszczku, piersi, grzbiecie i ogonie. Od matki wyróżniają ją tylko oczy, które są bladozielone. Już jako kociak była spora, teraz widać to podwójnie. Ćmia Łapa jest wysoka, znajduje się w grupie najwyższych kotów w Cieniu. Szczupła, lecz nie chuda. Nie jest tak mocno umięśniona jak przeciętny wojownik, gdyż od dawna większość czasu spędza w Korzennej Jamie, jednakże nie jest też kluską. Wciąż bije od niej pewna dobrze widoczna siła, tyle że szylkretowa nie ma okazji jej wykorzystać.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=6160


Hejho, córka atakuje, żeby było ciekawiej.

Nuda doskwierała jej do tego stopnia, że wykurzyła Ćmę z obozu. Wiewiór wciąż lizał rany, nie było co liczyć na trening polowania bądź walki, rodzeństwo pewnie biegało po Wstężykowym Gaju, tak samo jak Ciemna Łapa i wszyscy, których znała. Z tych nudów aż posprzątała legowiska, chociaż nie zrobiła tego szczególnie starannie. Wciąż czekała, aż Wiewiór porozmawia na ten temat z przywódcą. Czekanie, czekanie, wszystko wiązało się z czekaniem. Na wyprawę po zioła z ciotką Cierni też musiała czekać, medyczka najwyraźniej była czymś zajęta. Ostatecznie szylkretowa postanowiła wybrać się na spacer. To była najbardziej nieszkodliwa z wielu wymyślonych na poczekaniu opcji.
Nie wybierała się w żadne określone miejsce, po prostu szła przed siebie. Gdzieś po drodze natrafiła na świeży ślad Motyla i, nim się obejrzała, instynktownie poszła jego tropem. Może pozwoli jej się dołączyć do patrolu bądź polowania, żadna różnica co robił. Zaakceptuje wszystko... prawie.
Ćmia Łapa ziewnęła potężnie, akurat w momencie, gdy dotarła do ojca. Siedział do niej tyłem i zdawał się wpatrywać w coś znajdującego się na ziemi, natomiast w powietrzu unosiła się woń myszy. Córka Żmijowego Ogona poświęciła chwilę na zorientowanie się w sytuacji, jednakże szybko się okazało, iż gryzoń uciekł lub został już zjedzony przez srebrnego kocura. Nie zwlekając dłużej podeszła do ojca i... zobaczyła kociaka.
- Tato, co Ty wyprawiasssz? - bąknęła skonfundowana. Czy to jakaś znajda? Rozważała tą możliwość przez jakąś sekundę, bo chwilę później dotarło do niej, że młody pachnie Cieniem. Albo to kolejny głupek pokroju Popiołu, albo ktoś z tego młodszego miotu od Mrówczej. Obstawiała pierwszą opcję, bowiem wyglądał jakby miał więcej niż jeden księżyc.
- Dlaczego wyprowadzzasssz kociaka pozza obózz? Mnie nie chciałeśśś zzabrać! Pozza tym tego ponoć nie wolno robić - fuknęła zirytowana. No wiesz co, tato? Jakiegoś szczyla po ojcu samotniku zabierasz na wycieczkę, a własnej córce kazałeś czekać na ceremonie przez dwa milenia? To się nóż w plecy!
Tak, Ćmę bardziej interesował fakt, iż Motyl zajmował się czyimś kociakiem i pokazywał mu świat, niż to, że czarno-białej mogło grozić jakieś niebezpieczeństwo. Szczerze powiedziawszy w ogóle nie brała pod uwagę możliwości, że to maleństwo uciekło z obozu. Skoro ona tego nie zrobiła, to nie powinien nikt inny, a tak poza tym ktoś powinien pilnować wyjścia z obozu.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Ćmi Lot 2018-05-07, 00:07, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 11 | Sz: 10 | Zm: 12 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 30/300
Stat. Med. - lvl:
4 | MED.EXP: 87/500
 
Trzepoczące Skrzydło
Gwiezdny
Samotniczka



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 42 [listopad]
Mistrz: Zgłaszam sprzeciw! [Olchowy Szept]
Płeć: kotka
Matka: Dlaczego nas zostawiłaś? [Splątane Futerko]
Ojciec: Gdzie jesteś [Iwan]
Partner: samotność
Ciąża: nie
Multikonta: Morwa [S], Szczurzy Pazur [nkt], Tygrys, Mroźna Łapa, Wronie Serce [GK]
Wysłany: 2018-05-07, 06:49   
   Wygląd: czarna kotka, o żółtych oczach. Jest niska i chuda. Ma skarpetki i krawat. biała plama ciągnie się od pyszczka do miejsca pomiędzy oczami. Nos czarny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=6764


Zauważyłam, że kot słuchał mnie z zaciekawieniem. Potem podziękował za komplement. Tak właściwie to wymamrotał.przez krótką chwilę panowała cisza. Kocur przerwał ją mówiąc mi, że wychodzenie z obozu jest oraz, że są tu niebezpieczne zwierzęta. Chwila... Niebezpieczne zwierzęta ? Takie jak ta mysz ? Serce na chwilę zabiło mi mocniej i w głowie miałam najczarniejsze scenariusze. Na szczęście Motyli Lot oderwał mnie od myślenia o tym Niebezpiecznym potworze' i wskazał na rozległe polany.
- Tutaj jest granica naszego klanu, a tam jest klan Wichru. Czujesz ? - Wytężyłam węch i naprawdę poczułam inny zapach. To tak się da ? Więc Wiewiórczy Ogon mówił prawdę! Pokiwałam głową, a kot spytał czy nie opuszczałam naszych terenów, bo tak nie wolno. Byłam pewna na 100%, że zostałam po właściwej stronie. Szybko odpowiedziałam:
- Nie wychodziłam tam. Miałam tylko taki zamiał... Te polany tak kuszą, chciałam sobie tam pobiegać. Na szczęście przyszedł pan i uprzedził, że nie wolno. - Spuściłam wzrok na trawę i westchnęłam. Moje marzenia legły w gruzach. Nagle kot usiadł koło mnie i powiedział mi trochę o tej myszy. Wziął mnie potem do pyszczka, bo musieliśmy już wracać. Szkoda... Tu jest tak fajnie. Zauważyłam kotkę. Miała dziwny głos. Przestraszyłam się jej. Krzyczał na Motyla, co mnie bardzo zdenerwowało.
- Nie krzycz na niego, to moja wina, ja sama uciekłam - Burknęłam do kotki.
_________________


I said too much it overflowed
Why do I always spill?
I feel it coming out my throat
Guess I better wash my mouth out with soap
God, I wish I never spoke
Now I gotta wash my mouth out with soap
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 12 | Sz: 11 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 65 | EXP: 65/300 | MED.EXP: 0/100
 
Dziwnooka
Pieszczoch
royalty



Klan:
samotnicy

Księżyce: 88 | październik 2020
Mistrz: 2many2list
Płeć: kotka
Matka: Kukułcze Jajo [*]
Ojciec: Chrzanowy Korzeń [*]
Partner: hyacinthus orientalis
Multikonta: Lniane Futerko (KW/NPC), Azalia (M), Barani Róg (nkt), Sztormowa Chmura (GK), Kwas (nkt)
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-05-07, 11:57   
   Wygląd: po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=208791#208791


No chyba nikt nie liczył, że zniknięcie kociaka nie zostanie zaraz zauważone w obozie to grubo się mylił i zaraz miał się o tym przekonać. Splątane Futerko, z którą relacje medyczki były neutralne, jeśli nie pozytywne, przyszła do niej zapytać czy nie widziała jednego z jej kociąt, ponieważ nie mogła go nigdzie znaleźć. I tak to wszystko się zaczęło - kocię mafiozy mogło być co najwyżej w połowie drogi na granicę, kiedy dziwnooka razem z jego matką zaalarmowała innych wojowników i zaczęła go szukać. No i właśnie tak znaleźli się w tej sytuacji, że razem z Pszczelą Łapą udało im się dostrzec zgubę, która na szczęście nie była już sama.
- Co ty wyprawiasz. - dało się słyszeć jej podniesiony głos z oddali. Nie miała pretensji ani do Motyla, ani jego córki, nie słyszała też, co powiedziała Ćma, a już tym bardziej jej brat. Gdy tylko kociak znalazł się w zasięgu jej wzroku, przyspieszyła kroku i po kilku uderzeniach serca znalazła się obok Skrzydła, a niezadowolenie wręcz od niej biło.
- Co ty sobie wyobrażasz, wszyscy cię szukają, twoja matka się martwi. - syknęła, dla odmiany wpuszczając odrobinę złości w swój głos. Kompletnie zignorowała, że mogła kociaka przestraszyć. W tym momencie interesowały ją tylko dwie rzeczy - ochrzanienie tego kłaka i zapewnienie mu bezpieczeństwa. Jako że było tam dwóch terminatorów, wojownik i medyk, to to drugie zostało już spełnione. Zostało ochrzanić nieodpowiedzialnego młodzika i zabrać go do obozu. Skrzydło miała teraz spore kłopoty i dziwnooka miała zamiar dopilnować, żeby zapamiętała, że kociaki z obozu nie wychodzą, nie licząc tej sytuacji z przenosinami.
- Mam nadzieję, że mieliście zamiar zabrać ją zaraz do obozu. - stwierdziła chłodno, spoglądając na członków rodziny nieco z góry przez swój wzrost. Po tym chwyciła córkę Splątanego Futerka w zęby w niekoniecznie delikatny sposób, choć krzywdy jej w ten sposób nie zrobiła. Popatrzyła wyczekująco na Motyli Lot i Ćmią Łapę, w pewnym sensie pytając czy wracają z nimi, czy może zostają tam.
_________________
don'tx. let them in, don't letx. them see
be the good girl you always have to be
conceal, don't feel, don't let them know
xxx
thatxx perfect. girl isxx g o n e
here I stand in the light of day
let the storm rage on
  Statystyki - lvl: 5 | S: 11 | Zr: 13 | Sz: 10 | Zm: 20 | HP: 70 | W: 70 | EXP: 15/400
Stat. Med. - lvl:
8 | MED.EXP: 201/1500
 
Pszczeli Jad
Zaginiony
change


Klan:
cien

Księżyce: 41 Księżyców [IX]
Mistrz: Śliski Brzeg; Ciemna Toń
Płeć: kocur
Matka: Żmijowy Ogon [*]
Ojciec: Motyli Lot [*] [Zachodząca Łapa[*]]
Partner: - - -
Multikonta: Trawiaste Zbocze [KG/NKT] Nawałnica [S] Gruszkowa Łapa [GK] Lśniące Futerko [NPC/KRz] Sucha Łapa [KW]
Wysłany: 2018-05-07, 21:51   
   Wygląd: Pszczoła dość...podrósł. Nie jest najwyższy, ale również nie najniższy - jest średni; przeciętnego wzrostu. Waga również za bardzo się nie zmieniła; dość chudy, lecz mięśni również mu nie brakuje, ma nadal wręcz proporcjonalną sylwetkę. Posiada również długie, puszyste futro, które pokrywa całe jego ciało, a teraz w szczególności głowę. W czasie gdy rósł to futro jak widać również przybywało, przez co jest teraz dużo bardziej puchaty niż wcześniej. Jeżeli chodzi jego kolor, to ma ono barwę jasnego srebrnego, oczywiście nie jednolicie. Jest jaśniejsza na szyi i brzuchu, natomiast na grzbiecie, głowie i ogonie jest nieco ciemniejsza. Na głowie, łapkach oraz biodrach można zauważyć pręgi, choć bardziej przypominają jakieś ciemne zawijaski. Posiada także skarpetki na każdej z łap, z czego na prawej przedniej oraz lewej tylnej łapie biel jest więcej. Oczy Pszczoły są koloru intensywnego żółtego, który można porównać do pomarańczowego. Ogółem mówiąc, kopia Osy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#254431


Pszczoła chyba jako jeden z pierwszych zareagował na to, że kocię zniknęło z obozu. A przynajmniej zareagował na to powiadomienie od Cierń o tym, może był jak na razie tylko Terminatorem, prawie nic nie umiał, ale i tak był trochę bardziej doświadczony niż taki kociak. Mógł jakoś pomóc, a on był do tego chętny. Nie chciał tracić czasu, więc czym prędzej z Medyczką poszedł na poszukiwania zguby. Starał się nie oddalać zbytnio i trzymać się w miarę blisko towarzyszy, nie znał jeszcze bardzo dobrze terenów, ale przynajmniej węch miał dobry. Jak zaczęli się zbliżać do granicy udało mu się wyczuć znajome zapachy - Motyl, Ćma oraz ktoś jeszcze. Znaleźli. Przemknęło się przez jego myśli i czym prędzej popędził razem z Ciocią do tej trójki. Jak dotarli stanął tuż obok Medyczki i zmierzył wzrokiem wszystkich tu zebranych. Tylko kiwnął głową w geście przywitania do ojca i siostry, żeby nie było, że był na nich zły. Nie. Winnym była tu Skrzydło. Trochę już mu ulżyło, że kociak nie był sam, lecz to nie oznaczało iż był z tego faktu zadowolony. Napędziła strachu swojej matce, Medyczce oraz reszcie klanu, łącznie z kocurkiem. Szybko swój wzrok skierował na młoda kotkę, a na jego pysku pojawił się grymas.
- Nikt Cię nie uczył, że kociakom z obozu NIEWOLNO wychodzić? -syknął przez zęby. Nawet jeśli powiedziałaby, że to przypadkiem to i tak kocurek nie uwierzyłby. Doszła dosłownie na samą granicę. Jakiś powód tego musiał być. Na pewno nie należało jej się pogłaskanie po głowie i pozostawienie tego bez konsekwencji, ale nie był tu od wydawania kar. Tego mogła dokonać tylko Ciernisty Kwiat bądź Przywódca. Jego ogon przez chwilę zawirował w powietrzu, a na pysku malowało się niezadowolenie. Wiedział, że był tylko Terminatorem, lecz szukał jej tak samo jak inni, bał się, a teraz czuł...złość. Westchnął pod nosem i spróbował przybrać obojętną maskę, po czym spojrzał się na Cierń, która trzymała córkę Splątanego Futerka w pysku. Patrzył czy przypadkiem nie będzie iść, bo jak tak...to nie chciał zostać sam, poszedłby z nią. Nie wiedział tylko co z jego ojcem i siostrą, więc zerkał na nich czasami czekając na jakąś reakcję.
_________________

i can make axpromise, i can make ax.plan
i can make a difference, i can take a stand
i can make anxeffort, if I onlyxunderstand
THATxxIxxCANxxMAKExxAxCHANGE

Ostatnio zmieniony przez Pszczeli Jad 2018-05-07, 21:54, w całości zmieniany 2 razy  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 100/200 | MED.EXP: 98/100
 
Motyli Lot
Gwiezdny
peace



Klan:
cien

Księżyce: 46 w chwili śmierci
Mistrz: Żmijowy Ogon
Płeć: kocur
Matka: Kukułcze Jajo [NPC]
Ojciec: Chrzanowy Korzeń [NPC]
Partner: Najjaśniejsza z gwiazd [Żmijowy Ogon]
Multikonta: Byk [KRZ], Sarnia Łapa [nkt], Pchla Łapa [GK], Splątany Wąs [NPC KW]
Wysłany: 2018-05-09, 16:03   
   Wygląd: Motyl, chociaż nie jest największy i nie może poszczycić się masywną sylwetką, ma inne atuty: długie łapy, pozwalające mu szybko biegać. Jego sierść jest krótka, tak jak matki, Kukułczej Łapy, i ma barwę srebrnoniebieską. Kocur posiada również pręgi i białe znaczenia obejmujące łapy i brzuch. W żółtych ślepiach często widać radosne iskierki, kiedy siedzi zamyślony i zapomina o całym świecie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=251388#251388


Ulżyło mu nieco, że kocię nie wyszło przynajmniej na tereny Wichru. Nie dość, że miałoby przypał za wyjście z obozu, to mogłoby mieć jeszcze jeden za naruszanie granic. Co prawda ktoś tak mały nie rozumiał powagi sytuacji... i chyba właśnie w tym leżał problem. Motyl pokiwał więc głową, zadowolony, że chociaż tyle szczęścia w nieszczęściu. Wstał, mając zamiar po prostu złapać młodą za kark i w te pędy odstawić do obozu. Nikt nie będzie kusił losu i grzecznie czekał, aż jakiś drapieżnik do nich przyjdzie, wyczuwszy łatwą zdobycz. Oczywiście wcześniej musiałby zmierzyć się z prywatnym ochroniarzem Skrzydła, ale według wojownika nie było potrzeby marnować ziół.
Wtem jednak na granicy pojawił się ktoś jeszcze. Motyl najpierw usłyszał, że ktoś się zbliża, więc zjeżył futerko i napiął mięśnie, zasłaniając własnym ciałem córkę Splątanego Futerka. Potem jednak gdy zauważył, z kim miał do czynienia, uspokoił się, a na jego pyszczek wstąpił wyraz ulgi.
Ćmo – powiedział. Zmrużył oczy, gdy do jego uszu dotarły kolejne słowa kotki. Strzepnął ogonem, najpierw zdziwiony, a potem niezadowolony. – Czy naprawdę myślisz, że ryzykowałbym życie jakiegokolwiek kocięcia? Dla kogoś tak małego poza obozem nie jest bezpiecznie, nawet z wojownikiem do towarzystwa. Zwłaszcza że jest wiele drapieżników, które są ode mnie silniejsze – stwierdził, czując się nieco urażony, że jego córka w ogóle mogła tak pomyśleć. Sam wiedział bardzo dobrze, jak to jest, gdy martwi się o swoje dzieci, chociaż żadne z jego już-nie-kociąt nigdy nie wyszło nielegalnie z obozu, Gwiezdny Klanie dzięki. A Splątane Futerko? Co ona musiała przeżywać?
Nie zdążył zrobić niczego więcej, bo oto pojawili się kolejni członkowie jego rodziny. Motylowi w pewnym sensie ulżyło, że nie było jeszcze AŻ TAK źle, aby kocię wyszło sobie z obozu i nikt by tego faktu nie zarejestrował. Czy zareagowano po czasie, czy po prostu szukanie zajęło chwilę – to nieistotne. Ważne, że nie było za późno. Uśmiechnął się do nich lekko na przywitanie (chociaż nieco mniej radośnie niż zwykle). Skinął głową na słowa siostry, nie komentując w żaden sposób wyraźnie okazywanej małej kulce złości, zresztą całkiem uzasadnionej. Kiedyś, gdy przyprowadził Chrząszcza i Ćmę do lecznicy, postąpił tak samo. Motyl nie należał do zbyt surowych osobników – fakt, nie miał zamiaru bronić Skrzydła i od razu powiadomiłby o wszystkim jej matkę, a nawet Wężową Gwiazdę, ale nie mógł też na starcie zacząć krzyczeć. Chciał zyskać zaufanie młodej kotki i chyba nawet mu się udało. Co nie zmieniało faktu, że czekały ją spore problemy i wojownik nie miał zamiaru jej bronić.
Zdążyłem jedynie rozeznać się w sytuacji, zanim przyszliście. Ćmo – zwrócił się do córki, odwracając się w jej stronę. Wlepił swoje spojrzenie w szylkretkę, tym razem zachowując powagę, bo sytuacja tego wymagała. – Biegnij, proszę, do obozu i zawiadom Splątane Futerko, że jej zguba się znalazła. Musi się strasznie martwić. Chyba dasz radę? – rzucił, nieco zaczepnie, nawet lekko się uśmiechając, aby zaraz dodać: – I uważaj na siebie.
Następnie ruszył za medyczką, idąc w pewnej odległości od niej, gotowy w razie czego bronić swojej rodziny i małego kocięcia. W końcu to był jego obowiązek. Był wojownikiem, bratem, ojcem. Miał zamiar wywiązywać się z tego najlepiej, jak tylko się dało.

/zt, i guess?
  Statystyki - lvl: 5 | S: 11 | Zr: 14 | Sz: 12 | Zm: 10 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 15/400
Stat. Med. - lvl:
2 | MED.EXP: 20/200
 
Ćmi Lot
Zaginiony
Kor.

Klan:
cien

Księżyce: 27
Mistrz: Wiewiórka, Ciernisty Kwiat
Płeć: kotka
Matka: Żmijowy Ogon
Ojciec: Motyli Lot (biol. Łabędź)
Ciąża: nie
Multikonta: Ciemniejące Niebo, Gwiazdka [Krz], Szemrząca [KW], Liściasty [KG]
Wysłany: 2018-05-12, 00:39   
   Wygląd: Ćmę można opisać za pomocą dwóch słów: kopia Żmii. Jej sierść jest krótka i szylkretowa czyli czarno-ruda ze zdecydowaną przewagą tego pierwszego koloru. Rude cętki i znaczenia pojawiają się głównie na pyszczku, piersi, grzbiecie i ogonie. Od matki wyróżniają ją tylko oczy, które są bladozielone. Już jako kociak była spora, teraz widać to podwójnie. Ćmia Łapa jest wysoka, znajduje się w grupie najwyższych kotów w Cieniu. Szczupła, lecz nie chuda. Nie jest tak mocno umięśniona jak przeciętny wojownik, gdyż od dawna większość czasu spędza w Korzennej Jamie, jednakże nie jest też kluską. Wciąż bije od niej pewna dobrze widoczna siła, tyle że szylkretowa nie ma okazji jej wykorzystać.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=6160


Szukała zajęcia i proszę, jak na zawołanie wplątała się w coś czego się nie spodziewała. Przestąpiła z łapy na łapę zmieszana zaistniałą sytuacją. Teoretycznie w kodeksie nie było żadnej wzmianki o zakazie wychodzenia z obozu przed ukończeniem sześciu księżyców, lecz koty przyjęły sobie tę zasadę i na co dzień się jej trzymały. Wyjątkiem były przenosiny, jednakże nikt nie miał nań wpływu. Za to Motyl... no w pierwszej chwili naprawdę sądziła, iż ten zabrał to maleństwo na wycieczkę. Gaworzył sobie z nim w najlepsze i wyglądał na spokojnego, jakby nic się nie stało, ale, jak się okazało, błędnie odczytała to co zobaczyła.
Na początek Ćma postanowiła spiorunować biało-czarnego srajtka spojrzeniem, w którym czaił się mord. A spróbuj tylko skomentować mój sposób mówienia, tak jak... Twój brat?
- Milcz - nakazała chłodno, po czym spojrzała ojcu w oczy, przybierając spokojniejszy wyraz pyszczka. Kiwnęła powoli głową na znak, że przyznaje mu racje. - Nie. Po prosstu nie przzysszło mi do głowy, żże kociak możże być do tego ssstopnia - głupi. - lekkomyśślny i uciekł zz obozu. Wybacz - mruknęła. Musiała przyznać, że Splątane Futerko wydała na świat niezbyt ogarnięte dzieci. Jeden pyskował i udawał ważnego, drugi poszedł sobie na wycieczkę po lesie i doszedł aż do samej granicy, w nosie mając wszelakie zakazy, jak gdyby nigdy nic. Co będzie z kolejnymi? Powyrywają sobie uszy, tak jak ktoś tej czarnej terminatorce, która zaginęła, czy wymyślą coś jeszcze gorszego?
Córka Żmijowego Ogona drgnęła, gdy usłyszała przenikliwy głos ciotki Cierni niezapowiadający niczego dobrego. Na szczęście tym razem jej złość skierowana była tylko i wyłącznie na kociaka. Nieco podejrzliwym wzrokiem obrzuciła także Pszczelą Łapę, który ostatnimi czasy kręcił się przy medyczce. Czyżby miała to być poszlaka dotycząca przyszłości brata? Może po prostu Osa znów spał albo był zajęty treningiem. Najpewniej był to po prostu przypadek, a Ćma obserwowała, jak dzieciak Splątanego Futerka dostaje za swoje. I słusznie. Za głupotę się płaci.
Nie odpowiedziała bezpośrednio ciotce zrzucając to na barki Motyla, który nie zwlekał długo i nawet przydzielił szylkretce zadanie. Terminatorka zamruczała zadowolona, że nie musi tu stać bezczynnie i eskortować czarno-białą do obozu razem z resztą.
- No pewnie - zapewniła ojca i nim ten skończył mówić pomknęła w kierunku obozu niczym czarno-ruda strzała. Już po chwili nie było po niej nawet śladu, a po paru kolejnych Cienista matka dowiedziała się, że jej córka jest cała i zdrowa. Odnalezienie jej w obozie nie było trudne, jako że kocica siedziała przy wejściu wyraźnie oczekując powrotu medyczki oraz Pszczoły. Ćma postanowiła poczekać wraz z nią, po cichu współczując jej z powodu sytuacji, w której się znalazła. W Klanie Cienia niecodziennie pojawiały się takie akcje, a czymś takim najpewniej zainteresuje się sam przywódca.

z/t
_________________
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 11 | Sz: 10 | Zm: 12 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 30/300
Stat. Med. - lvl:
4 | MED.EXP: 87/500
 
Trzepoczące Skrzydło
Gwiezdny
Samotniczka



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 42 [listopad]
Mistrz: Zgłaszam sprzeciw! [Olchowy Szept]
Płeć: kotka
Matka: Dlaczego nas zostawiłaś? [Splątane Futerko]
Ojciec: Gdzie jesteś [Iwan]
Partner: samotność
Ciąża: nie
Multikonta: Morwa [S], Szczurzy Pazur [nkt], Tygrys, Mroźna Łapa, Wronie Serce [GK]
Wysłany: 2018-05-12, 08:09   
   Wygląd: czarna kotka, o żółtych oczach. Jest niska i chuda. Ma skarpetki i krawat. biała plama ciągnie się od pyszczka do miejsca pomiędzy oczami. Nos czarny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=6764


Wracaliśmy już do obozu i szylkretowa kotka kazała mi milczeć i mówiła coś do swojego taty. Nie wiedziałam co się dzieje. Zobaczyłam kolejne dwa koty idące w naszą stronę. Jeden krzyknął Co ty wyprawiasz?! było to zapewne do mnie. Zaczęłam się trochę trząść ze strachu. Gdy znaleźli się obok nas usłyszałam ten sam głos. Podniosłam wzrok, aby przyjrzeć się im. Gdy kotka skończyła mówić, chwilę się jąkałam, ale odpowiedziałam:
- Wiem, nie chciałam tego złobić... Ja po płostu sie zgubiłam, to przez moje zamyślenie. -Nie chciałam żeby mama się martwiła. To nie miało tak być. Chciałam tylko pobiegać sobie blisko obozu, ale zaszłam zbyt daleko. Dlaczego zawsze muszę robić zamieszanie ? Chwilę potem ta sama kotka odezwała się do Motyla i Ćmy. Nie słuchałam o czym mówili. Nagle ktoś wziął mnie do pyska. Dosyć mocno. Nie zwracałam na to uwagi. Należało mi się. Przeniosłam wzrok na drugiego kota, który zaczął mówić. Nikt cię nie uczył, że kociakom z obozu wychodzić NIEWOLNO ?- Syknął. Mama nam mówiła, pamiętam dokładnie. Opuściłam głowę i zmarszczyłam brwi. Postanowiłam sobie, że do czasu kiedy będę dorosła, już nigdy nie wyjde z obozu, a może nawet i z kociarni. Dorośli dalej rozmawiali, a ja czekałam co będzie dalej. Ćma gdzieś sobie poszła, Motyli lot został trochę z tyłu, a ja zostałam z dziwnooką i szarym kocurem. Już wracaliśmy do obozu. Miałam OGROMNE wyrzuty sumienia. To nie moja wina, że jestem taka niezdarna i sprawiam wszystkim kłopoty. Przeprosiłam wszystkich, ale to i tak było za mało. Aby przerwać ciszę, spytałam powoli
- Zawsze chciałam zostać medykiem, ale po tej sytuacji chyba już nie będę mogła ? - Byłam tego pewna na sto procent. No cóż za błędy się płaci. To była tylko moja wina i powinnam obwiniać tylko siebie.
_________________


I said too much it overflowed
Why do I always spill?
I feel it coming out my throat
Guess I better wash my mouth out with soap
God, I wish I never spoke
Now I gotta wash my mouth out with soap
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 12 | Sz: 11 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 65 | EXP: 65/300 | MED.EXP: 0/100
 
Dziwnooka
Pieszczoch
royalty



Klan:
samotnicy

Księżyce: 88 | październik 2020
Mistrz: 2many2list
Płeć: kotka
Matka: Kukułcze Jajo [*]
Ojciec: Chrzanowy Korzeń [*]
Partner: hyacinthus orientalis
Multikonta: Lniane Futerko (KW/NPC), Azalia (M), Barani Róg (nkt), Sztormowa Chmura (GK), Kwas (nkt)
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-05-14, 07:19   
   Wygląd: po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=208791#208791


Biała szczerze wątpiła, aby kociak mógł się zamyślić i wyjść z obozu tak, aby nikt go nie zauważył. W końcu obóz nie był pusty, zawsze stał ktoś na straży. Dziwnooka machała puszystym ogonem na boki w swoim zirytowaniu. Musiała zmobilizować wszystkich do szukania jednego, lekkomyślnego kociaka, przy okazji pewnie przeszkadzając Wężowej Gwieździe i Szepczącemu Pyłowi w ich pracy. Niespecjalnie była z tego zadowolona. Kiedy już Ćma pobiegła do obozu, a Motyl ruszył za nią, skinęła Pszczole głową, że na nich też czas i sama poszła w kierunku ich domu. Trzepnęła ogonem o ziemię, gdy kotka się odezwała.
- Ktoś thak łekkomhyślny nhe zofstanie medhykiem. - stwierdziła, starając się mówić jak najbardziej zrozumiale, a jednocześni starając się nie wypuścić z zębów małej zguby. Zresztą, jak takie małe kocię mogło w ogóle o tym myśleć tak, żeby było brane na poważnie? Sama nie myślała o byciu medykiem na serio, dopóki nie została terminatorką, a upewniła się w tym dopiero wtedy, kiedy Podniebna zaatakowała Nietoperza.

//zt
_________________
don'tx. let them in, don't letx. them see
be the good girl you always have to be
conceal, don't feel, don't let them know
xxx
thatxx perfect. girl isxx g o n e
here I stand in the light of day
let the storm rage on
  Statystyki - lvl: 5 | S: 11 | Zr: 13 | Sz: 10 | Zm: 20 | HP: 70 | W: 70 | EXP: 15/400
Stat. Med. - lvl:
8 | MED.EXP: 201/1500
 
Pszczeli Jad
Zaginiony
change


Klan:
cien

Księżyce: 41 Księżyców [IX]
Mistrz: Śliski Brzeg; Ciemna Toń
Płeć: kocur
Matka: Żmijowy Ogon [*]
Ojciec: Motyli Lot [*] [Zachodząca Łapa[*]]
Partner: - - -
Multikonta: Trawiaste Zbocze [KG/NKT] Nawałnica [S] Gruszkowa Łapa [GK] Lśniące Futerko [NPC/KRz] Sucha Łapa [KW]
Wysłany: 2018-05-21, 12:54   
   Wygląd: Pszczoła dość...podrósł. Nie jest najwyższy, ale również nie najniższy - jest średni; przeciętnego wzrostu. Waga również za bardzo się nie zmieniła; dość chudy, lecz mięśni również mu nie brakuje, ma nadal wręcz proporcjonalną sylwetkę. Posiada również długie, puszyste futro, które pokrywa całe jego ciało, a teraz w szczególności głowę. W czasie gdy rósł to futro jak widać również przybywało, przez co jest teraz dużo bardziej puchaty niż wcześniej. Jeżeli chodzi jego kolor, to ma ono barwę jasnego srebrnego, oczywiście nie jednolicie. Jest jaśniejsza na szyi i brzuchu, natomiast na grzbiecie, głowie i ogonie jest nieco ciemniejsza. Na głowie, łapkach oraz biodrach można zauważyć pręgi, choć bardziej przypominają jakieś ciemne zawijaski. Posiada także skarpetki na każdej z łap, z czego na prawej przedniej oraz lewej tylnej łapie biel jest więcej. Oczy Pszczoły są koloru intensywnego żółtego, który można porównać do pomarańczowego. Ogółem mówiąc, kopia Osy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#254431


Uważnie przysłuchiwał się całej sytuacji, było widać po nim, że wciąż był podirytowany. Nie lubił kiedy ktoś łamie jakiekolwiek zasady, szczególnie gdy one były tak oczywiste. Kociakom wychodzenie poza obóz jest surowo zakazane, a zawsze w obozie znajdzie się ktoś kto będzie tego pilnował wyjścia. Więc jak Skrzydło tu się znalazła? Zrobiła to specjalnie? Tylko po co. Jaki był jej cel w tym...w to, że wyszła przypadkiem wątpił, pewnie podobnie jak reszta. Było to zwyczajnie nie realne. Uderzył swoim puszystym ogonem o ziemię i nadal patrzył się pogardliwym wzorkiem na Skrzydło.
- Zgubiłaś się przez zamyślenie? I doszłaś aż na Granice? Wszyscy wiemy, że to nierealne aby kociak ot tak sobie wyszedł z obozu, doszedł na samą granicę i po drodze nie zauważył, że nie jest już w obozie. - Rzekł już nico poważniejszym głosem. Niedługo sam w wolnych chwilach będzie stał przy wyjściu z obozu i pilnował żeby żaden kociak nie wyszedł. A jak już ktoś wyjdzie to przynajmniej będzie wiadomo, że musiał jakoś inaczej wyjść. Czyli po prostu specjalnie uciekł. Westchnął pod nosem i spojrzał się na Ciernisty Kwiat. Ta dała znak, że już mogą iść. Na to też przytaknął i ruszył starając się dorównać kroku Medyczce. Był trochę ciekawy co dalej spotka Skrzydło, nie chciałby być na jej miejscu.

//zt.
_________________

i can make axpromise, i can make ax.plan
i can make a difference, i can take a stand
i can make anxeffort, if I onlyxunderstand
THATxxIxxCANxxMAKExxAxCHANGE

Ostatnio zmieniony przez Pszczeli Jad 2018-05-21, 12:55, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 100/200 | MED.EXP: 98/100
 
Trzepoczące Skrzydło
Gwiezdny
Samotniczka



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 42 [listopad]
Mistrz: Zgłaszam sprzeciw! [Olchowy Szept]
Płeć: kotka
Matka: Dlaczego nas zostawiłaś? [Splątane Futerko]
Ojciec: Gdzie jesteś [Iwan]
Partner: samotność
Ciąża: nie
Multikonta: Morwa [S], Szczurzy Pazur [nkt], Tygrys, Mroźna Łapa, Wronie Serce [GK]
Wysłany: 2018-05-21, 14:00   
   Wygląd: czarna kotka, o żółtych oczach. Jest niska i chuda. Ma skarpetki i krawat. biała plama ciągnie się od pyszczka do miejsca pomiędzy oczami. Nos czarny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=6764


Chciałam już wracać do obozu i zapaść się pod ziemię. Naprawdę... Co ja teraz mam zrobić. Dziwnooka machała ogonem, pewnie z poirytowania, Pszczela łapa tak samo. Ćma i Motyl odeszli już do obozu. Chwilę potem my też zaczęliśmy iść. Ciernisty Kwat odpowiedziała na moje pytanie. Tak jak myślałam... O byciu medykiem mogę sobie pomarzyć. W sumie nie dziwię się. Trzeba było zostać w kociarni pomyślałam. Usłyszałam głos Pszczelej Łapy. Odpowiedziałam mu cichym głosem.
- Po jakimś czasie zauważyłam, że jestem gdzieś poza obozem i tłochę zawłóciłam z nadzieją, że idę w stłonę obozu. Na pewno ktoś mnie widział, może nawet płóbował zatrzymać. Nie pamiętam tamtej chwili... Ciekawe co się tełaz ze mną stanie. - Ostatnie zdanie powiedziałam bardzo cicho, tak jakby do siebie. Przez resztę drogi się nie odzywałam.

/zt
_________________


I said too much it overflowed
Why do I always spill?
I feel it coming out my throat
Guess I better wash my mouth out with soap
God, I wish I never spoke
Now I gotta wash my mouth out with soap
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 12 | Sz: 11 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 65 | EXP: 65/300 | MED.EXP: 0/100
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers