Poprzedni temat «» Następny temat
Wygięte Drzewo
Autor Wiadomość
Tnąca Zawieja
Wojownik



Klan:
cien

Księżyce: 37 (XI)
Mistrz: Ciemna Toń
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept
Multikonta: Lawendowa Gwiazda
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-05, 11:28   
   Wygląd: Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9193


Tnąca Zawieja nie mógł usiedzieć w Obozie, więc postanowił się z niego wyrwać. Nie potrafił znieść tego upału, choć spacer, na który się wybrał i tak nie poprawił sytuacji. Tnący szedł sobie powolny krokiem, aby się nie przegrzać i rozglądał się znudzony na boki. Nawet nie wiedział kiedy, a znalazł się na Granicy. Skoro już tu był to postanowił iść wzdłuż niej zostawiając ślady zapachowe oznaczające ich terytorium. Niech inni wiedzą, że ten obszar jest często monitorowany, a co! Po dłuższej chwili na horyzoncie syn Olchowego Szeptu dostrzegł Wygięte Drzewo i znajdującego się w pobliżu niego pręgowanego kota. Od razu rozpoznał, że to jeden z jego braci tylko jeszcze nie był do końca pewien który. Gdy dotarł trochę bliżej zidentyfikował kocura. Natychmiast Zawieja wypiął pierś i napuszył ogon, aby prezentować się dumnie. Z lekkim rozczarowanie Tnący przyjął fakt, że Pęknięta Łapa patrzy gdzieś w kierunku Ziemi Niczyich, zamiast na niego, choć pewnie jak podejdzie odrobinę bliżej to brat go zauważy. Wreszcie Zawieja był na tyle blisko, że postanowił się odezwać.
- Pęknięta Łapo!- przywitał się i skinął z szacunkiem głową. Następnie spojrzał w kierunku Ziem Niczyich, po czym przechylił na bok głowę.
- Czego tam wypatrujesz? Ktoś próbował przekroczyć Granicę?- zapytał zainteresowany. Synowi Ciemnej Toni w ogóle na myśl nie przyszło, że brat może oczekiwać jakiegoś kota z poza Klanu, żeby go poznać.
Ostatnio zmieniony przez Tnąca Zawieja 2020-10-05, 11:30, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 55 | EXP: 155/200
 
Pęknięta Łapa
Terminator
freedom



Klan:
cien

Księżyce: 37 [XI]
Mistrz: Olchowy Szept [*], Kurze Ziarno
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept [*]
Partner: Duma
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask [KC], Śliwkowa Pestka [KRz], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia [GK]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-10-06, 16:50   
   Wygląd: Masywny, wysoki, dumny, kopia ojca; Niczym własny ojciec z łatwością zalicza się do tych większych i wyższych. Kocur ma dobrze zbudowaną, masywną sylwetkę o szerokich barkach i krępym karku oraz gruby, puchaty ogon, pokryty kudłatą sierścią. Na ciele królewicza znajduje się długa, wiecznie nieskazitelnie ułożona, bura sierść bez żadnej kropli bieli, którą przecinają grube, smoliste i klasyczne pręgi. Niewątpliwie cechą charakterystyczną syna Olchowego Szeptu są szlachetnie uwydatnione bokobrody czy zachwycająca, puchata kryza pokrywająca jego kark, gardło i pierś. Jego oczy są jadowicie żółte, a ich spód otoczony jest jasno-kremową sierścią - nos natomiast jest w kolorze ciemnej cegły z ciemno-szarym nalotem. Uszy trójkątne, zakończone gęstymi, ciemnymi frędzlami o wystającym, jasnym futerku. Porusza się z dumą i gracją, przykładając do każdego kroku ogrom uwagi. Blizny ma na grzbiecie nosa; wyszczerbione ucho; na lewym policzku oraz tuż przy początku ogona.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=413968#413968


Nie przyszedł nikt, kogo bym już wcześniej nie znał - za to zjawił się mój brat, którego głos natychmiast poznałem; Zawieja. Był właściwie jedynym z moich licznych braci, którzy jeszcze ostali się w klanie, który mógłby w ten sposób się ze mną przywitać. Dało się w tym wyczuć energie i najzwyklejszą sympatię. Lód czy Mróz odzywali się w sposób stonowany, ostrożny, czasem nawet zagmatwany by jak najbardziej zmylić rozmówce. Zawierucha czy Szron; nie miałem pojęcia. Nie dane było mi zamienić z nimi słowa odkąd wróciłem, chociaż Zawierucha nigdy nie był typem gaduły. W każdym razie słysząc przywitanie ze strony brata, oderwałem spojrzenie od Czterech Dębów, kierując je na niego tym samym również dostrzegając skinienie głowy, na które odpowiedziałem tym samym.
— Dzień dobry, Tnąca Zawiejo. — mruknąłem w jego stronę z przyjaznym uśmiechem i lekko zmrużonymi, złotymi ślepiami w ciepłym geście. Na kolejna dwa pytania, pokręciłem przecząco łbem, skupiając się teraz bardziej na bracie, niż wcześniejszych rozmyśleniach i otoczeniu. Czy czegoś wypatrywałem? Poniekąd. Myślałem, że dopisze mi szczęście i uda mi się zapoznać z kotem spoza klanu a tym samym poszerzę sobie nieco horyzonty. Straciłem masę czasu na tego typu drobnostki, więc miałem co nadrabiać, a ów czegoś, było przerażająco...wiele. Ceniłem sobie porządne towarzystwo, jednak aby móc wybierać z kim się trzymać, najpierw trzeba mieć w czym. — Nie, spokojnie. Nikt nie przekroczył granicy. — zapewniłem, delikatnie dotykając boku brata końcówką ogona.
— Powiedzmy, że zabijam nadmiar wolnego czasu, to wszystko. — wzruszyłem barkami. Taka była prawda, że mimo przydzielenia mi nowego mistrza, ja dalej stałem w miejscu bez postępów. Nie odwracając spojrzenia od brata, lekko trzepnąłem uchem. Zdawało mi się, że było z nim lepiej. Od pogrzebu ojca i Kąsającego Zimna zdawał się mocno przybity; nie tylko on. Odczekałem chwilę od swojej poprzedniej wypowiedzi i odchrząknąłem znacząco, spoglądając na brata z przebłyskiem troski. - Jak się czujesz, bracie? Już wszystko dobrze?
_________________


i tried to be 𝚜𝜊𝘮𝘦𝜊𝑛𝘦 else
but nothing seemed to change
i know now, this is 𝘸𝘩𝜊 i really am inside

- ̗̀ finally found myself ̖́-
fighting for a chance
i know now, this is 𝘸𝘩𝜊 i really am
  Statystyki - lvl: 2 | S: 12 | Zr: 7 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 65/150
 
Tnąca Zawieja
Wojownik



Klan:
cien

Księżyce: 37 (XI)
Mistrz: Ciemna Toń
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept
Multikonta: Lawendowa Gwiazda
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-07, 12:25   
   Wygląd: Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9193


Zawieja widząc reakcję Pękniętej Łapy, westchnął pod nosem i zrobił zawiedzioną minę. Jego entuzjazm osłabł, gdyż liczył, że naprawdę ktoś próbował przekroczyć Granice i Kra stoi teraz na straży. Chętnie skopałby komuś zadek dla rozrywki. Jeszcze nigdy nie miał okazji tego zrobić. Owszem, raz pobił się z jedną Wichrową terminatorką, ale był to tylko sparing bez zębów i kłów, nic na poważnie, choć trzeba przyznać, że dało mu to pewną przyjemność.
- Szkoda, a już myślałem, że trzeba kogoś przerobić na mysią ściółkę- odparł, po czym zmrużył oczy przyglądając się okolicy. Może jednak jest ktoś kto szuka guza? Na kolejną wypowiedź brata, uszy Tnącego stanęły na sztorc, przeniósł on wzrok na burego kocura i spojrzał na niego badawczo. Nie rozumiał, skąd Kra może mieć tyle czasu, przecież ma trening i powinien polować! W końcu Stos Zdobyczy jest uboższy niż zwykle.
- Mhm... Nie wiem czy to dobrze czy to źle. Ja przez to, że otrzymałem drugiego terminatora mam pełne łapy roboty i mało wolnego czasu- oznajmił zmęczonym tonem głosu jakby harował jak wół. Zapewne gdyby Zawieja nie był takim leniuszkiem to by nie narzekał, ale lubi spać sobie do południa, a potem wszystko ogarniać po porze górowaniu słońca. Do tego uwielbia się obijać i wygrzewać w słońcu, także tyle obowiązków nie jest mu na łapę.
- Dziękuje, bracie, dużo lepiej. Trening z Księżycową Łapą bardzo mi pomógł. Nie miałem czasu na użalanie się nad sobą. A ty jak się czujesz?- zapytał z troską. W stosunku do innego kota ton jego głosu nie byłby szczery, ale w przypadku brata jest jak najbardziej. Był ciekawy jak Kra czuje się po tych wszystkich przeżyciach.
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 55 | EXP: 155/200
 
Pęknięta Łapa
Terminator
freedom



Klan:
cien

Księżyce: 37 [XI]
Mistrz: Olchowy Szept [*], Kurze Ziarno
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept [*]
Partner: Duma
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask [KC], Śliwkowa Pestka [KRz], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia [GK]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-10-09, 20:56   
   Wygląd: Masywny, wysoki, dumny, kopia ojca; Niczym własny ojciec z łatwością zalicza się do tych większych i wyższych. Kocur ma dobrze zbudowaną, masywną sylwetkę o szerokich barkach i krępym karku oraz gruby, puchaty ogon, pokryty kudłatą sierścią. Na ciele królewicza znajduje się długa, wiecznie nieskazitelnie ułożona, bura sierść bez żadnej kropli bieli, którą przecinają grube, smoliste i klasyczne pręgi. Niewątpliwie cechą charakterystyczną syna Olchowego Szeptu są szlachetnie uwydatnione bokobrody czy zachwycająca, puchata kryza pokrywająca jego kark, gardło i pierś. Jego oczy są jadowicie żółte, a ich spód otoczony jest jasno-kremową sierścią - nos natomiast jest w kolorze ciemnej cegły z ciemno-szarym nalotem. Uszy trójkątne, zakończone gęstymi, ciemnymi frędzlami o wystającym, jasnym futerku. Porusza się z dumą i gracją, przykładając do każdego kroku ogrom uwagi. Blizny ma na grzbiecie nosa; wyszczerbione ucho; na lewym policzku oraz tuż przy początku ogona.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=413968#413968


— Też bym nie pogardził taką okazją. — przyznałem, wzruszając lekko barkami i na moment zerkając tam, gdzie Tnąca Zawieja próbował wypatrzeć intruza, któremu moglibyśmy przetrzepać skórę. Na pewno taka potyczka dostarczyłaby nam obojgu rozrywki i nowych doświadczeń. Z lekkim niezadowoleniem zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę ostatni raz jak się biłem z kimś na poważnie był na Osiedlu, blizna na grzbiecie nosa. Jakiś cichy głos podświadomości przypominał mi o świerzbiących łapach, którymi gotowy byłem zdziałać więcej niż o co byłbym posądzany. Pazury i minimalna wiedza, aczkolwiek potrzebna co do czułych miejsc, które były logiczne pozwalała mi na bycie dla kogoś zagrożeniem. Świeżo upieczony terminator chociażby nie miałby ze mną szans - chociaż umówmy się, jaki dorosły wojownik zaatakowałby kocię ze zmienionym imieniem tak na prawdę? Jak niskie mniemanie o sobie trzeba mieć, by podbudowywać je wygraną z niewyszkolonym, słabym podlotkiem? Ja czegoś takiego nie potrzebowałem, dlatego też jakbym miał już się z kimś mierzyć dla samego obicia czy też w realnej walce, szukałbym kogoś równego sobie, a może nawet nieco bardziej doświadczonego. Wygrana byłaby wiele bardziej smakowita, niż we wcześniej poruszonym przypadku.
— Źle. — pośpieszyłem z rozwianiem wątpliwości brata, wracając do niego spojrzeniem, po czym cicho westchnąłem, nieznacznie cofając uszy. — Już dawno powinienem być ci równy, narzekać na nadmiar terminatorów, może nawet i coś więcej, a dalej stoję w miejscu. — mówiłem spokojnym, opanowanym głosem bez zbędnego udziwniania złością czy frustracją. Powiedzmy, że tych dwóch mącicielek umysłu pozbyłem się niedawno, a zresztą...Obecność Zawiei przypominała mi o tym, bym się hamował. Dlatego też postawiłem na opanowanie i spokój. Nie miałem 15 księżyców by bluzgać każdemu o tym, jak mnie to wszystko irytuje, chociaż...Mówić nikt mi o tym nie zabroni.
— Kurze Ziarno to naprawdę miła kotka, jednak najwyraźniej nie jest mi pisane ukończyć treningu pod jej okiem. Muszę więc wziąć to we własne łapy. oznajmiłem jakby sam do siebie, chociaż dalej spoglądałem na brata, który chwile wcześniej wyznał mi, że już wszystko u niego w porządku i wyszedł na prostą zapychając żałobę i ból treningiem swojego terminatora, na co skinąłem łbem, a wcześniejsze słowa były odpowiedzią na odbicie pałeczki - chyba nie trzeba było mu mówić, że akurat w tej kwestii to u mnie raczej...Kiepsko. — Poza nikłym treningiem, wszystko w porządku. Minęło już trochę czasu odkąd Olchowy Szept i Kąsające Zimno dołączyli do reszty rodziny na Srebrnej Skórce. Uprałem się już z ich stratą, zostały przyziemne rzeczy.
_________________


i tried to be 𝚜𝜊𝘮𝘦𝜊𝑛𝘦 else
but nothing seemed to change
i know now, this is 𝘸𝘩𝜊 i really am inside

- ̗̀ finally found myself ̖́-
fighting for a chance
i know now, this is 𝘸𝘩𝜊 i really am
  Statystyki - lvl: 2 | S: 12 | Zr: 7 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 65/150
 
Tnąca Zawieja
Wojownik



Klan:
cien

Księżyce: 37 (XI)
Mistrz: Ciemna Toń
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept
Multikonta: Lawendowa Gwiazda
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-10, 08:43   
   Wygląd: Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9193


Niestety, w okolicy nie było widać żadnego kota, a tym bardziej takiego, który chciałby zmierzyć się z dwoma przedstawicielami Klanu Cienia. Szkoda. Byłaby to naprawdę zacna walka, ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, żaden osobnik nie zdecydowałby się na coś takiego, chyba, że byłaby to wojna.
- A miałeś chociaż okazję z kimś się pobić?- zapytał cały czas patrząc przed siebie w poszukiwaniu potencjalnych intruzów. Widział u brata na nosie bliznę, jednak tłumaczył sobie, że pewnie zdobył ją w głupi sposób wkładając nos nie tam gdzie trzeba. Inne niedoskonałości też wypatrzył, ale jakoś nie mógł wyobrazić sobie brata walczącego na poważnie i jeszcze wygrywającego pojedynek. Zawsze był czarną owcą w rodzinie, więc ciężko mu przypisać jakikolwiek sukces.
Coś więcej? Na te słowa zielone oczy Zawiei błysły. Był naprawdę ciekaw, co Kra ma na myśli. Aż wysunął pazury i przejechał łapką po ziemi. Z chęcią zapytałby o to, ale nie miał śmiałości. Wcześniej nie rozmawiał zbytnio z bratem z wiadomych względów, więc nie czuł pomiędzy nimi takiej silnej więzi, żeby o wszystkim sobie mówić. Jedynym domysłem Tnącego było, że Pęknięta Łapa mógłby mieć w tym wieku rodzinę. Tylko z kim? Musi baczniej obserwować brata i wyniuchać jaką kotkę ma na oku. Po paru uderzeniach serca syn Olchowego Szeptu pokiwał potakująco głową. Rozumiał brata. Sam był kiedyś z treningiem do tyłu w porównaniu ze Szronem, Zawieruchą, Lodem oraz Mrozem, więc wie jak to jest. No, prawie. On nie jest ostatnim z rodziny, który nie został mianowany. Kolejne słowa były wstrząsające dla Tnącej Zawiei. Otworzył on szeroko oczy i odchylił się do tyłu nie dowierzając temu, co usłyszał. Kurze Ziarno nie ukończy treningu Pękniętej Łapy? Kurka? Ona jest taką cudowną, idealną koteczką! Niemożliwie, że prowadzi trening brata w sposób niezadowalający. Możliwe, że wina leży po stronie Kry.
- We własne łapy to znaczy, że chcesz zmiany mistrza czy doszkalać się po troszku u innych?- dopytał wyraźnie przejęty tą sprawą. Cokolwiek kombinuje Pęknięta Łapa, na pewno zrani Kurkę! Jego Kurkę!
- To dobrze- odparł i wziął głęboki oddech. - Brakuje mi Kąsającego Zimna... Lubiłem jej charakter i nasze sprzeczki- powiedział szczerze. Olchowego Szeptu też mu bardzo brakuje, w końcu był dla niego autorytetem, wzorem do naśladowania.
Ostatnio zmieniony przez Tnąca Zawieja 2020-10-10, 08:45, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 55 | EXP: 155/200
 
Pęknięta Łapa
Terminator
freedom



Klan:
cien

Księżyce: 37 [XI]
Mistrz: Olchowy Szept [*], Kurze Ziarno
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept [*]
Partner: Duma
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask [KC], Śliwkowa Pestka [KRz], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia [GK]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-10-12, 20:04   
   Wygląd: Masywny, wysoki, dumny, kopia ojca; Niczym własny ojciec z łatwością zalicza się do tych większych i wyższych. Kocur ma dobrze zbudowaną, masywną sylwetkę o szerokich barkach i krępym karku oraz gruby, puchaty ogon, pokryty kudłatą sierścią. Na ciele królewicza znajduje się długa, wiecznie nieskazitelnie ułożona, bura sierść bez żadnej kropli bieli, którą przecinają grube, smoliste i klasyczne pręgi. Niewątpliwie cechą charakterystyczną syna Olchowego Szeptu są szlachetnie uwydatnione bokobrody czy zachwycająca, puchata kryza pokrywająca jego kark, gardło i pierś. Jego oczy są jadowicie żółte, a ich spód otoczony jest jasno-kremową sierścią - nos natomiast jest w kolorze ciemnej cegły z ciemno-szarym nalotem. Uszy trójkątne, zakończone gęstymi, ciemnymi frędzlami o wystającym, jasnym futerku. Porusza się z dumą i gracją, przykładając do każdego kroku ogrom uwagi. Blizny ma na grzbiecie nosa; wyszczerbione ucho; na lewym policzku oraz tuż przy początku ogona.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=413968#413968


Parsknąłem cicho pod nosem, unosząc nieznacznie brew, a na moment w moich oczach błysnęło szczere rozbawienie. Nie wiedziałem co dokładnie je spowodowało - głupie pytanie brata, czy to, że brzmiało ono przerażająco prawdziwie. Ugryzłem się jednak w język by nie oblać brata ironią w czystej postaci, więc zakończyło się tylko na krótkim, ciepłym chichocie, po którym pokręciłem lekko łbem.
— Tak, biłem. Na Osiedlu kręci się więcej kotów gotowych wydrapać ci oczy niż wesoło wyćwierkać drogę do lasu. — mruknąłem zgodnie z prawdą. Prawda była też taka, że większość pojedynków prowokowałem ja sam, wychodząc z nich lepiej lub gorzej; ale jednak wychodząc. Będąc w miejscu w którym moja narcystyczna część osobowości dostawała tyle uwagi i pochwał, że szło się nimi porządnie zachłysnąć i udusić, potrzebowała jeszcze powodów by samemu we wpajaną wielkość nie zwątpić. Stąd też wiele sprzeczek z samotnikami, włóczęgami czy po prostu sąsiadującymi ze mną pieszczoszkami, które i tak mi się później znudziły. Poza tym uczestniczyłem w dwóch prawdziwych pojedynkach, które zaznaczyły się u mnie blizną na zadzie i właśnie wyszczerbionym uchem; wtedy właśnie pokazałem drzemiące we mnie predyspozycje, jednak to nie było wszystko na co było mnie stać, chociaż wtedy widziałem to jako szczyt umiejętności jakich żaden kot nie osiągnął - bo żaden tak jak ja, nie był ich godny. Ha, dobry żart.
— Doszkalać u innych. — mruknąłem, unosząc nieznacznie brew gdy ten otworzył szeroko ślepia tak, jakbym wbił mu co najmniej cierń w sam środek poduszki. Zastanawiało mnie co go tak zdziwiło; pokrętnie sądziłem, że wiązało się to z tym, że miał jakieś bliższe relacje z Kurzym Ziarnem. Liczyłem jednak, że mój brat potrafił sobie poradzić z odsunięciem uczuć na bok w takich sytuacjach. - Kurze Ziarno od jakiegoś czasu mnie unika i nie organizuje mi treningów jak przed swoją śmiercią robił to Olchowy Szept. Wiem, że jest dobrą wojowniczką, w końcu szkoliła ją nasza siostra, jednak mam wrażenie, że po prostu ten trening nie jest dla niej komfortowy, a ja nie pozwolę abym dłużej siedział w randze tylko dlatego, że Krogulcza Gwiazda nieumiejętnie dobrała jej terminatora. Stąd moja decyzja. — stwierdziłem spokojnie, wracając spojrzeniem przed siebie na ledwo parę uderzeń serca by wrócić nim do brata.
— Zostało mi naprawdę niewiele, i jej i sobie zrobię tym sporą przysługę. Im szybciej otrzymam imię wojownika tym szybciej zyska szanse na prawdziwe rozpostarcie skrzydeł i wytrenowania kogoś młodszego.
_________________


i tried to be 𝚜𝜊𝘮𝘦𝜊𝑛𝘦 else
but nothing seemed to change
i know now, this is 𝘸𝘩𝜊 i really am inside

- ̗̀ finally found myself ̖́-
fighting for a chance
i know now, this is 𝘸𝘩𝜊 i really am
  Statystyki - lvl: 2 | S: 12 | Zr: 7 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 65/150
 
Tnąca Zawieja
Wojownik



Klan:
cien

Księżyce: 37 (XI)
Mistrz: Ciemna Toń
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept
Multikonta: Lawendowa Gwiazda
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-13, 10:34   
   Wygląd: Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9193


Zawieja był zaskoczony odpowiedzią Pękniętej Łapy. Aż musiał parę razy szybko zamrugać oczami, aby przyswoić tę informację. Nie mógł uwierzyć, że na takim Osiedlu rwą się do walki podczas, gdy tu trwa taki spokój. Żadnych bitew oraz prób przekroczenia Granic, nudy.pl. Chyba będzie musiał kiedyś wybrać się w to miejsce dla rozrywki. Parę wygranych walk dobrze mu zrobi, będzie miał czym się chwalić!
- Naprawdę? To mnie zaskoczyłeś. Rozumiem, że jako syn Olchowego Szeptu oraz Ciemnej Toni nie jednego osobnika przerobiłeś na karmę dla wron?- zapytał zdumiony. W głowie mu się nie mieściło, że brat walczył i jeszcze wygrywał, a do tego bez ukończonego treningu! Chyba, że walkę przerobił z ojcem, zanim zachorował i zniknął, wtedy to wszystko da się logicznie wytłumaczyć.
Tnąca Zawieja ze spokojem wysłuchał wszystkiego, co miał mu do powiedzenia Pęknięta Łapa na temat treningu oraz Kurzego Ziarna. Nie chciał pokazywać żadnych emocji, gdyż obawiał się, że brat może się czegoś domyślić, toteż jego pyszczek przybrał kamienny wyraz. Również w ten sposób trenował panowanie nad sobą. Chciał w ten sposób dorównać siostrze, która przeważnie była poważna i opanowana.
- Masz rację. Ona męczy się z tobą, a ty z nią. Może lepiej więc zmienić mistrza całkowicie?- zasugerował. Skoro Kurka czuła się nie komfortowo z Krą to najlepiej, aby dłużej się z nim nie męczyła. Im obojgu wyjdzie to na dobre.
- A tak z ciekawości, co zostało ci jeszcze do przerobienia?- zapytał stawiając uszy na sztorc.
Ostatnio zmieniony przez Tnąca Zawieja 2020-10-13, 10:35, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 55 | EXP: 155/200
 
Pęknięta Łapa
Terminator
freedom



Klan:
cien

Księżyce: 37 [XI]
Mistrz: Olchowy Szept [*], Kurze Ziarno
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept [*]
Partner: Duma
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask [KC], Śliwkowa Pestka [KRz], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia [GK]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-10-13, 21:32   
   Wygląd: Masywny, wysoki, dumny, kopia ojca; Niczym własny ojciec z łatwością zalicza się do tych większych i wyższych. Kocur ma dobrze zbudowaną, masywną sylwetkę o szerokich barkach i krępym karku oraz gruby, puchaty ogon, pokryty kudłatą sierścią. Na ciele królewicza znajduje się długa, wiecznie nieskazitelnie ułożona, bura sierść bez żadnej kropli bieli, którą przecinają grube, smoliste i klasyczne pręgi. Niewątpliwie cechą charakterystyczną syna Olchowego Szeptu są szlachetnie uwydatnione bokobrody czy zachwycająca, puchata kryza pokrywająca jego kark, gardło i pierś. Jego oczy są jadowicie żółte, a ich spód otoczony jest jasno-kremową sierścią - nos natomiast jest w kolorze ciemnej cegły z ciemno-szarym nalotem. Uszy trójkątne, zakończone gęstymi, ciemnymi frędzlami o wystającym, jasnym futerku. Porusza się z dumą i gracją, przykładając do każdego kroku ogrom uwagi. Blizny ma na grzbiecie nosa; wyszczerbione ucho; na lewym policzku oraz tuż przy początku ogona.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=413968#413968


W milczeniu wysłuchałem jego słów, a na dźwięk imienia ojca, lekko drgnąłem, kierując trójkątne uszy w stronę brata. Jego reakcje łatwo było mi odczytać - był zaskoczony, może nawet nie dowierzał w to co właśnie usłyszał. Mimo bycia tym najmilszym czy może po prostu najbardziej dziecinnym i plastycznym z braci, nie uniknął prania mózgów na mój temat. Czarna owca rodziny wygrywająca pojedynki na osiedlu bez odbycia nawet porządnych nauk? Musiało to brzmieć zabawnie, chociaż ani razu nie wspomniałem, żebym kogokolwiek efektownie pokonał. Walką nie było tylko zmiażdżenie przeciwnika czy pozbawienie go życia; chociaż miałem wrażenie, że tego typu opowieści i wyobrażeń oczekiwał ode mnie Zawieja, na co wskazywało jego następne pytanie.
— Dokładnie jednego. Reszta miała na tyle rozumu, w tym i ja, by nie zadawać sobie zbyt wielu poważnych ran. — mruknąłem opanowanym, przyjaznym tonem, unosząc nieznacznie kąciki pyska. — Mim wszystko, samotnicy też myślą. Na co im walka do upadłego skoro bez odpowiedniej opieki się po tym nie wyliżą? Wielu działo z głową, jednak trafił się i taki, co nic w niej nie posiadał. — i na tym też skończyłem swoją opowieść o czasach, które były już dla mnie odległą przeszłością. Osiedle i mój pobyt u dwunożnych się skończył, a ja nie chciałem go niepotrzebnie rozpamiętywać. Nie pozbędę się tego etapu i piekącego zażenowania własnym zachowaniem, jednak nie mogłem zapomnieć, że to właśnie dzięki temu ukształtowałem taki a nie inny charakter - pobyt z daleka od domu, rodziny i klanu pozwolił mi zrozumieć parę rzeczy i czułem niedosyt, że mimo mojego długiego już pobytu w klanie, moja rodzina zdawała się tego w ogóle nie zauważać. A chociażby jej część.
— Niepotrzebne zamieszanie. Myślisz, że publiczne przekazanie mnie komuś innemu będzie dla niej mniej stresujące i poniżające? — uniosłem lekko brew, po czym westchnąłem i pokręciłem powoli, zdecydowanie łbem. Wolałem załatwić to szybko i cicho z kotem którego będę pewien. Skąd miałem wiedzieć czy Krogulczej Gwieździe nie wpadnie inny, równie genialny mistrz? Może tym razem sześcio-księżycowe kocię świeżo na treningu? — Praktyka polowania, trzy granice oraz część kodeksu wojownika. — odparłem, posyłając bratu nieco cieplejszy uśmiech i rozbawiony pomruk na widok jego zwiększonego zainteresowania.
— Czemu pytasz? Czyżbyś chciał pomóc bratu? Pewnie masz już wprawę w wykładaniu teorii, co?
_________________


i tried to be 𝚜𝜊𝘮𝘦𝜊𝑛𝘦 else
but nothing seemed to change
i know now, this is 𝘸𝘩𝜊 i really am inside

- ̗̀ finally found myself ̖́-
fighting for a chance
i know now, this is 𝘸𝘩𝜊 i really am
  Statystyki - lvl: 2 | S: 12 | Zr: 7 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 65/150
 
Tnąca Zawieja
Wojownik



Klan:
cien

Księżyce: 37 (XI)
Mistrz: Ciemna Toń
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept
Multikonta: Lawendowa Gwiazda
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-14, 21:18   
   Wygląd: Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9193


Jednego? Słabiutko, choć jak na Pękniętą Łapę to i tak dobrze. W ogóle to cud, że żyje i przetrwał w takich warunkach! Zawieja, aby nie sprawić przykrości bratu, kiwnął z uznaniem głową. Następnie w milczeniu słuchał jego... mądrych i rozsądnych słów. Nigdy nie patrzył na to wszystko w ten sposób. Zawsze czuł potrzebę walki i nie zastanawiał się nad jej konsekwencjami. Mógł rzucić się każdego i nie szczędziłby kłów ani pazurów, nawet przez głowę mu nie przeszło czy po takiej walce będzie miał siły wrócić do Obozu.
- To rozsądni są ci Samotnicy... Wcale nie takie mysie móżdżki jak przypuszczałem- odparł. Czuł się teraz bardzo niekomfortowo. Nie podobało mu się to wszystko. Czuł się taki gorszy i bezmyślny. Miał ochotę skulić się skruszony, lecz zamiast tego pokręcił zadkiem, jakby chciał zmienić pozycję. Nie chciał okazać jak słowa brata go dotknęły i przemówiły do rozsądku.
- Na pewno nie. Będzie się bardzo źle czuła, ale za to wszystko będzie oficjalne- oznajmił i wzruszył barkami. Oczywiście, jeśli wszystko miałoby się wydarzyć publicznie, wtedy Zawieja wspierałby Kurkę. Może w ten sposób spojrzałaby na niego inaczej, nie tylko jako dobrego przyjaciela. Taki przebieg wydarzeń byłby mu na łapę. Syn Olchowego Szeptu chciał pocieszyć brata, że rzeczywiście nie zostało mu wiele do przerobienia na treningu, ale nie zdążył. Kolejna wypowiedź zupełnie go zaskoczyła. Zrobił zmieszaną minę i spojrzał w podłoże. Szybko jednak zreflektował się i postanowił spojrzeć Krze w oczy.
-N-nie... Znaczy ten... Nawet nie myślałem, żeby ci pomagać, gdyż zdaje sobie sprawę, że nie byłoby to dla ciebie... przyjemne. W końcu kto chciałby być nauczany przez swoje rodzeństwo? Ale, jeśli chcesz, żebym cię czegoś nauczył to nie ma najmniejszego problemu. Wal śmiało, bracie!- powiedział wszystko na co było go stać w tej sytuacji. Po paru uderzeniach serca zorientował się, że nie odpowiedział na wszystkie pytania, więc postanowił kontynuować swoją wypowiedź, błagając siebie w myślach, aby się jeszcze bardziej nie pogrążyć.
- Oczywiście, że mam!- odpowiedział dumnym tonem głosu, po czym uśmiechnął się przekonująco. Prawda była taka, że Zawieja nie miał żadnej wprawy. Wszystkie jego treningi praktycznie stoją i na żadnym nie doszedł do teorii. Nauk nigdy nie miał okazji prowadzić, gdyż nie przepadał za kociakami, więc jego doświadczenie jest zerowe.
Ostatnio zmieniony przez Tnąca Zawieja 2020-10-14, 21:19, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 55 | EXP: 155/200
 
Pęknięta Łapa
Terminator
freedom



Klan:
cien

Księżyce: 37 [XI]
Mistrz: Olchowy Szept [*], Kurze Ziarno
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept [*]
Partner: Duma
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask [KC], Śliwkowa Pestka [KRz], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia [GK]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-11-03, 20:59   
   Wygląd: Masywny, wysoki, dumny, kopia ojca; Niczym własny ojciec z łatwością zalicza się do tych większych i wyższych. Kocur ma dobrze zbudowaną, masywną sylwetkę o szerokich barkach i krępym karku oraz gruby, puchaty ogon, pokryty kudłatą sierścią. Na ciele królewicza znajduje się długa, wiecznie nieskazitelnie ułożona, bura sierść bez żadnej kropli bieli, którą przecinają grube, smoliste i klasyczne pręgi. Niewątpliwie cechą charakterystyczną syna Olchowego Szeptu są szlachetnie uwydatnione bokobrody czy zachwycająca, puchata kryza pokrywająca jego kark, gardło i pierś. Jego oczy są jadowicie żółte, a ich spód otoczony jest jasno-kremową sierścią - nos natomiast jest w kolorze ciemnej cegły z ciemno-szarym nalotem. Uszy trójkątne, zakończone gęstymi, ciemnymi frędzlami o wystającym, jasnym futerku. Porusza się z dumą i gracją, przykładając do każdego kroku ogrom uwagi. Blizny ma na grzbiecie nosa; wyszczerbione ucho; na lewym policzku oraz tuż przy początku ogona.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=413968#413968


— No widzisz. Z podobnym założeniem wdałem się w pierwszą bójkę na Osiedlu. — odparłem zgodnie z prawdą, wskazując jednym z palców na blizny na nosie, które może i nie były bardzo rozległe i widoczne jak ta chociażby na policzku, ale były i nie pozwalały mi zapomnieć jak głupim dzieciakiem kiedyś byłem. Gdy doszedłem do siebie po tym jak porwali mnie dwunodzy i wyczułem, że mają do mnie słabość, obrosłem w piórka jeszcze bardziej co wcale nie dodało mi rozumu ani nie pomogło go zdobyć, a nie oszukujmy się; był mi wtedy potrzebny. Jak tylko wysunąłem się na podwórko wdałem się w niezbyt miłą pogawędkę z jakimś włóczęgą, która skończyła się trzepnięciem mnie w pysk, zepchnięciem z płotu i kaskadą prześmiewczego śmiechu. Nie wiem co wtedy mocniej mnie zabolało - nos czy urażona duma. Chyba to i to sprawiło, że przez następne parę wschodów słońca byłem naburmuszony, jednak wyszło mi to na dobre - zacząłem myśleć. — To koty walczące o przetrwanie samotnie. Ostatnim czego potrzebują to rany czy możliwe niepełnosprawności po głupim wybuchu emocji. Im nikt nie przyjdzie z pomocą, nie opatrzy ran, nie zaopiekuje w strzeżonym obozie. Mają inne priorytety, zresztą - nie wszyscy są tak agresywnymi mysimi bobkami jak mówiono nam o nich w klanach. — zerknąłem na brata kątem oka. Sam zostałem zabrany na Osiedle z przekonaniem, że każdy kot jest ode mnie gorszy, nawet ten z mojej rodziny, a tym bardziej włóczęga czy samotnik. Z czasem jednak zdołałem chociaż pojąć jak t się ma z samotnikami, bo cóż...Niektóre koty dalej wprawiały mnie w obrzydzenie i chyba nie tylko mnie. Na słowa o Kurzym Ziarnie i moim oficjalnym przekazaniu treningu, jedynie trzepnąłem uchem, wypuszczając cicho powietrze przez nozdrza, jednak nic nie powiedziałem. Wolałem najpierw zaczerpnąć pomocy z innych źródeł, a gdyby to zostało mi jakkolwiek utrudnione - co by mnie nawet nie zaskoczyło, jakbym miał być szczery - to wtedy poszedłbym do Krogulczej Gwiazdy z prośbą o szybkiego mistrza, bowiem zostało mi naprawdę niewiele. Przynajmniej uniknąłbym wyśmiania za braki i oskarżeń o lenistwo. Reakcja Zawiei na moje późniejsze słowa była już o wiele ciekawsza. Odwróciłem w jego stronę cały pysk i uniosłem nieznacznie brwi, uśmiechając się w jego stronę ciepło z widocznym rozbawieniem. Jąkał się, stresował i uciekał spojrzeniem - było w tym coś, na co sam bym sobie nie pozwolił w towarzystwie rodziny, a tym bardziej - kogoś obcego. Zawieja był z nas wszystkich najbardziej...oderwany. Z jednej strony był takiego zaplanował sobie ojciec; a z drugiej pozostawał mięciutki i lekki, a mimo to traktowany poważniej niż ja. Zaskakujące.
— Każda pomoc jest mile widziana. — odparłem zgodnie z prawdą, przymykając na moment złote ślepia, a moje wibrysy drgnęły na równi z końcówką ogona. Gdybyśmy byli młodsi, w życiu bym się nie przyznał do takiej porażki, a słowa burego brata zakończyłyby się bójką; nawet jakby było to bezsensowne. — Nie wątpię. — mruknąłem krótko i kiwnąłem mu lekko łbem gdy ten z dumą potwierdził moje ostatnie słowa. Owinąłem nieco ciaśniej ogon wokół swoich łap i spojrzałem prosto w oczy brata, przekręcając lekko łeb, wciąż zachowując pogodny wyraz pyska i rozluźnioną postawę. Dobra i nienaganna prezentacja to podstawa, każdy o tym wie.
— Może odświeżysz ze mną Kodeks? Chciałbym mieć go z głowy w całości. — uśmiechnąłem się, po chwili dodając. — Znam...Może siedem typowych punktów? Wolałbym jednak poznać resztę, a skoro mam obok kota, który nie pierwszy raz by się zajął czym s takim, to może właśnie w tym mi pomożesz, hm?
_________________


i tried to be 𝚜𝜊𝘮𝘦𝜊𝑛𝘦 else
but nothing seemed to change
i know now, this is 𝘸𝘩𝜊 i really am inside

- ̗̀ finally found myself ̖́-
fighting for a chance
i know now, this is 𝘸𝘩𝜊 i really am
  Statystyki - lvl: 2 | S: 12 | Zr: 7 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 65/150
 
Tnąca Zawieja
Wojownik



Klan:
cien

Księżyce: 37 (XI)
Mistrz: Ciemna Toń
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept
Multikonta: Lawendowa Gwiazda
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-11-04, 18:24   
   Wygląd: Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9193


Syn Olchowego Szeptu z ulgą przyjął fakt, że Pęknięta Łapa myślał podobnie, choć z drugiej strony nie ma co się dziwić. Zostali wychowani w nienawiści do brudnej krwi oraz Samotników i Pieszczochów. Zawieja trochę żałował, że sam nie doszedł wcześniej do takich wniosków, ale dobrze, że teraz jest tego świadomy. Tnący pochylił się w stronę brata, aby przyjrzeć się jego bliźnie i uznał, że nie wygląda jakoś groźnie, ale skoro pozostała, to rana musiała być poważna.
- Bardzo bolało?- zapytał stawiając uszy na sztorc. Nigdy nie zaznał poważniejszych ran, jedynie na treningu, kiedy Ciemna Toń kopnęła go tylnymi kończynami w pysk, wtedy przekonał się co to ból, a tak to poważniejszych urazów jeszcze nie doznał. Jego powłoka ciała wciąż jest piękna i nietknięta.
- Inne priorytety w sensie zdobycie pokarmu i przetrwanie Pory Nagich Drzew?- dopytał. Nie miał pojęcia jakie to inne priorytety mogą mieć Samotnicy. Jedyne co mu przychodziło do głowy to przetrwanie kolejnego dnia.
- Powiem ci, że nawet zgadzam się z tym stwierdzeniem- odparł z namysłem. Rzeczywiście, gdyby wszyscy Samotnicy byli mysimi bobkami to zapewne nie żyli by długo i byłyby ich tylko jednostki. Później stało się to, na co Zawieja nie był w ogóle przygotowany. Pęknięta Łapa zaproponował, że chętnie przyjmie jego pomoc. Bury kocur czuł się z tym dziwnie, ale chętnie podejmie to wyzwanie. Udowodni bratu, że potrafi świetnie wykładać teorię i, że lepiej nie mógł trafić!
- Jak sobie życzysz! Kodeks mam w małym paluszku!- odpowiedział uśmiechając się szeroko i podniósł łapkę, aby poruszyć małym paliczkiem. Cieszył się, że może się wykazać i jednocześnie pomóc bratu, a także odciążyć Kurze Ziarno. Same plusy z tego wychodzą.
- To jakie mniej- więcej zasady pamiętasz? Nie chciałbym się powtarzać, chyba,że chcesz omówić wszyściutkie?- zadał kolejne pytanie, aby wiedzieć jak i od czego zacząć.
Ostatnio zmieniony przez Tnąca Zawieja 2020-11-04, 18:28, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 55 | EXP: 155/200
 
Pęknięta Łapa
Terminator
freedom



Klan:
cien

Księżyce: 37 [XI]
Mistrz: Olchowy Szept [*], Kurze Ziarno
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept [*]
Partner: Duma
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask [KC], Śliwkowa Pestka [KRz], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia [GK]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-11-04, 20:40   
   Wygląd: Masywny, wysoki, dumny, kopia ojca; Niczym własny ojciec z łatwością zalicza się do tych większych i wyższych. Kocur ma dobrze zbudowaną, masywną sylwetkę o szerokich barkach i krępym karku oraz gruby, puchaty ogon, pokryty kudłatą sierścią. Na ciele królewicza znajduje się długa, wiecznie nieskazitelnie ułożona, bura sierść bez żadnej kropli bieli, którą przecinają grube, smoliste i klasyczne pręgi. Niewątpliwie cechą charakterystyczną syna Olchowego Szeptu są szlachetnie uwydatnione bokobrody czy zachwycająca, puchata kryza pokrywająca jego kark, gardło i pierś. Jego oczy są jadowicie żółte, a ich spód otoczony jest jasno-kremową sierścią - nos natomiast jest w kolorze ciemnej cegły z ciemno-szarym nalotem. Uszy trójkątne, zakończone gęstymi, ciemnymi frędzlami o wystającym, jasnym futerku. Porusza się z dumą i gracją, przykładając do każdego kroku ogrom uwagi. Blizny ma na grzbiecie nosa; wyszczerbione ucho; na lewym policzku oraz tuż przy początku ogona.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=413968#413968


— Krótki, intensywny impuls i szczypanie, aczkolwiek...Nie nazwałbym tego "bardzo" bolącą raną. Miałem dość szybką i w miarę porządną opiekę u dwunożnych dlatego długo nie borykałem się z tą konkretną raną. — wyjaśniłem. Mogłem nawet pokusić się o opinię, że sposób leczenia u dwunożnych był dwa razy szybszy niż ten jakiego doświadczałem w klanie, a przynajmniej za czasów gdy lecznicą rządziła Ciernisty Kwiat, bo mój brat za wiele nie robił w moim kierunku, a biała kotka próbowała mnie wyleczyć z długi okres czasu, zdecydowanie za długi. — I tak, dokładnie to. Zdołałem zaobserwować, że ich priorytetem jest po prostu przetrwanie do następnego dnia, a rzucanie się na każdego kota byłoby tylko głupim i niepotrzebnym utrudnieniem. — na sam koniec wzruszyłem barkami i trzepnąłem subtelnie wyszczerbionym uchem, które również było pamiątką po małej sprzeczce z samotnikiem, tym razem - nie z mojej winy, a przynajmniej; dalej tak twierdziłem nawet z perspektywy czasu coś...Nie pozwalało mi przestać myśleć, że akurat to ten drugi kot wykazał się nie lada głupotą a nie ja co było sporym wyczynem, bo do pewnego czasu byłem po prostu mistrzem w byciu mysim bobkiem. Poczułem przyjemny ścisk w okolicach żołądka gdy Zawieja przyznał mi racje, a ów uczucie rozlało się w moim wnętrzu zapewniając mi na krótką chwilę satysfakcję. Małymi kroczkami mogłem osiągnąć to samo jednak u innego kota. Uśmiechnąłem się więc nieznacznie a gdy brat pokazał mi swój mały palec jako dowód, że właśnie tam znajduje się kodeks wojownika o którym wspomniałem, uniosłem lekko brew i zaśmiałem się ciepło w prostym przekazie "wierze ci".
— Już mówię. — odchrząknąłem i skinąłem mu lekko łbem. Zrozumiałym było, że nie chciał się powtarzać, a ja - nie chciałem niepotrzebnie przeciągać zdobycia cennych informacji, których mi brakowało do ukończenia treningu. A skoro Zawieja poszedł mi na łapę z łatwością zgadzając się na udzielenie pomocy, chciałem to wykorzystać póki czas! Zresztą, ufałem mu - skoro skończył trening i otrzymał terminatorów, to musiał wiedzieć co robić. Poza tym, nie był typem kota, który nagadałby mi głupot - tym bardziej, że potrafiłem myśleć i nie miałem pięciu księżyców. — Broń swojego klanu nawet kosztem życia, możesz zawierać przyjaźnie poza nim, jednak wiedz, że kiedyś przyjdzie stanąć ci naprzeciw przyjaciela. Nie poluj i nie wstępuj na teren innego klanu. Kocię musi mieć co najmniej sześć księżyców aby rozpocząć szkolenie na wojownika. Nowo pasowany wojownik musi odbyć milczące czuwanie w noc po swoim mianowaniu. Zastępca zostaje przywódcą gdy poprzedni umiera. Słowo przywódcy jest prawem i wojownik odrzuca wygodne życie pieszczocha. To wszystko. — jak mówiłem, były to punkty proste i łatwe do wywnioskowania jak żyło się w klanowej społeczności dłużej niż uderzenie serca. Gdy spokojnym, opanowanym głosem wyrecytowałem wręcz to co miałem już zakodowane w głowie, wbiłem oczekujące acz spokojne spojrzenie w brata oczekując czym też mnie zaskoczy. Raczej - niczym specjalnym, ale jednak; przynajmniej kodeks będę miał z głowy.
_________________


i tried to be 𝚜𝜊𝘮𝘦𝜊𝑛𝘦 else
but nothing seemed to change
i know now, this is 𝘸𝘩𝜊 i really am inside

- ̗̀ finally found myself ̖́-
fighting for a chance
i know now, this is 𝘸𝘩𝜊 i really am
  Statystyki - lvl: 2 | S: 12 | Zr: 7 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 65/150
 
Tnąca Zawieja
Wojownik



Klan:
cien

Księżyce: 37 (XI)
Mistrz: Ciemna Toń
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept
Multikonta: Lawendowa Gwiazda
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-11-05, 13:56   
   Wygląd: Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9193


Zawieja patrzył na brata z niedowierzaniem. Był zdziwiony, że Dwunożni mu pomogli i do tego szybko uporali się z problemem. Czyżby Pęknięta Łapa trafił do jakiś Medyków?
- Mieli zioła i inne medykamenty?- zapytał wyraźnie zainteresowany tą kwestią. Ciekawiło go czy te stworzenia mają podobne metody leczenia jakie stosuje się w Klanach. W sumie nawet gdyby, to i tak nic by to nie zmieniło, ponieważ nie dałoby się od nich niczego nauczyć. Chyba, że zmusić jakiegoś Pieszczocha do współpracy, ale to by było zbyt poniżające.
- No, tak. Ale mają nudne życie, takie pełne zmartwień- oznajmił i westchnął. Nie chciałby prowadzić takiego trybu życia. On lubi się poobijać, poleniuchować i czasem migać się od obowiązków, nie myśląc o konsekwencjach.
Syn Olchowego Szeptu zamienił się w słuch, kiedy Kra wymieniał jakie zna zasady z Kodeksu Wojownika. Odnotowywał w myślach, których punktów nie musi omawiać i gdy tylko brat skończył mówić postanowił zabrać głos. Oczywiście, najpierw się wyprostował i lekko zadarł nos, aby dobrze się prezentować oraz, żeby te zabiegi nadały jego słowom wiarygodności.
- Dobrze, skoro już wspomniałeś o Zastępcy to dopowiem, że kot nie może zostać zastępcą, dopóki nie wyszkolił co najmniej jednego terminatora. Po śmierci lub odejściu zastępcy, nowy zastępca musi zostać wyznaczony nim księżyc dojdzie do szczytu nieba. Kolejna zasada Kodeksu to granice muszą być sprawdzane i oznakowane każdego dnia. Trzeba przegonić każdego, kto wkroczył na terytorium twojego Klanu. Nie muszę chyba wspominać, że należy zrobić to tak, aby więcej jego łapa nie stanęła na cudzym obszarze? - powiedział i spojrzał porozumiewawczo na brata, aby upewnić się, że jest podobnego zdania, jeśli chodzi o intruzów pałętających się przy granicy.
- Teraz omówimy kwestie związane z jedzeniem. Zapewne wiesz kto w pierwszej kolejności zostaje nakarmiony i jakie warunki musi spełnić terminator?- zapytał patrząc w oczy Pękniętej Łapy. Znów poczuł się niezręcznie. Głupio mu zadawać takie pytania, ale też nie chciał recytować całego Kodeksu Wojownika. Uważał, że lepiej jest jak osobnik zdobywający wiedzę trochę się wykażę, a nie będzie tylko słuchać.
Ostatnio zmieniony przez Tnąca Zawieja 2020-11-05, 13:56, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 55 | EXP: 155/200
 
Pęknięta Łapa
Terminator
freedom



Klan:
cien

Księżyce: 37 [XI]
Mistrz: Olchowy Szept [*], Kurze Ziarno
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept [*]
Partner: Duma
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask [KC], Śliwkowa Pestka [KRz], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia [GK]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-11-05, 17:05   
   Wygląd: Masywny, wysoki, dumny, kopia ojca; Niczym własny ojciec z łatwością zalicza się do tych większych i wyższych. Kocur ma dobrze zbudowaną, masywną sylwetkę o szerokich barkach i krępym karku oraz gruby, puchaty ogon, pokryty kudłatą sierścią. Na ciele królewicza znajduje się długa, wiecznie nieskazitelnie ułożona, bura sierść bez żadnej kropli bieli, którą przecinają grube, smoliste i klasyczne pręgi. Niewątpliwie cechą charakterystyczną syna Olchowego Szeptu są szlachetnie uwydatnione bokobrody czy zachwycająca, puchata kryza pokrywająca jego kark, gardło i pierś. Jego oczy są jadowicie żółte, a ich spód otoczony jest jasno-kremową sierścią - nos natomiast jest w kolorze ciemnej cegły z ciemno-szarym nalotem. Uszy trójkątne, zakończone gęstymi, ciemnymi frędzlami o wystającym, jasnym futerku. Porusza się z dumą i gracją, przykładając do każdego kroku ogrom uwagi. Blizny ma na grzbiecie nosa; wyszczerbione ucho; na lewym policzku oraz tuż przy początku ogona.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=413968#413968


— Hm, powiedzmy. — stwierdziłem chwile się nad tym zastanawiając. Owszem, mieli swój odpowiednik medyków, jednak...Dwunóg w białej skórze nie używał znanych mi z widzenia ziół. Zamiast nich były dziwne, ostre patyki i białe, królicze bobki które często przemycano w jedzeniu jak dowiedziałem się od pewnego piecucha mieszkającego ogród ode mnie. Jedno było jednak zdecydowanie pewne; ich techniki leczenia były o wiele bardziej zaawansowane niż te, które mieliśmy w klanach. Byłem dość chorowitym kociakiem, a przez cały okres pobytu u dwunożnych ani razu nie zachorowałem, co jeden z samotników tłumaczył szczepieniem, jednak do teraz nie rozumiałem co to słowo mogłoby oznaczać. — Mają dostęp do zupełnie innych metod leczenia, ale...Nie wiem czy nazwałbym je ziołami. Jedno jednak trzeba temu przyznać, że działają całkiem skutecznie. — dorzuciłem, chociaż nie za bardzo rozwinąłem temat. Miałem jednak nadzieje, że pozwoliłem Zawiei na zrozumienie tego, jak inny był świat na Osiedlu. Sam nie poznałem go w pełni, jednak słyszałem opowieści i ciekawostki z pyszczków co bardziej przyjaznych kotów, a zwłaszcza kocic, które zaskakująco szybko się otwierały gdy tylko pociągnęło się za odpowiedni sznurek. Teraz nie byłbym w stanie czegoś takiego zrobić - jako zadufany i przekonany o własnej wielkości kocur z łatwością mogłem kogoś obrazić czy wykorzystać; teraz - nie. Gdy Zawieja zaczął opowiadać mi punkty kodeksu, nadstawiłem trójkątne uszy, wchłaniając w skupieniu to, co mi przekazywał, a na sam koniec cicho mruknąłem w rozbawieniu i uniosłem wargi nieznacznie ukazując przy tym białe kły.
— Nie musisz. — mruknąłem gardłowo i trzepnąłem końcówką ogona unosząc lekko podbródek. — Kto przekroczy granicę na moich oczach łatwo się nie wyczołga spod moich łap, bracie. Tego możesz być pewny. — rzuciłem, dostrzegając, że sam Zawieja przyjął podobną pozycję co ja przed chwilą. Wyprostowany i z uniesionym podbródkiem zdawał się pozować na pewnego siebie i dumnego. W połączeniu z jego raczej dziecinnym sposobem bycia było to naprawdę..interesujące. Gdy padło następne pytanie w moim kierunku, nie potrzebowałem dużo czasu by skleić w głowie odpowiedź; było to oczywiste.
— Starszyzna, matki oraz koty chore. Za nim terminator się posili, musi dopilnować, że wcześniej wspomniane koty mają co jeść. Tak? — wyczułem niezręczność brata, którą dało się z łatwością wyciągnąć z jego spojrzenia. W moim natomiast było rozluźnienie i spokój. Nie przeszkadzał mi kontakt wzrokowy; wręcz przeciwnie, moim zdaniem był on kwestią typowo podstawową. Zresztą - wytrzymywałem spojrzenie Olchowego Szeptu, to Tnącej Zawiei nie było więc żadnym problemem.
_________________


i tried to be 𝚜𝜊𝘮𝘦𝜊𝑛𝘦 else
but nothing seemed to change
i know now, this is 𝘸𝘩𝜊 i really am inside

- ̗̀ finally found myself ̖́-
fighting for a chance
i know now, this is 𝘸𝘩𝜊 i really am
  Statystyki - lvl: 2 | S: 12 | Zr: 7 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 65/150
 
Tnąca Zawieja
Wojownik



Klan:
cien

Księżyce: 37 (XI)
Mistrz: Ciemna Toń
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept
Multikonta: Lawendowa Gwiazda
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-11-06, 12:47   
   Wygląd: Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9193


Pierwsza odpowiedź Pękniętej Łapy nie była satysfakcjonująca dla Tnącego. Uniósł on brwi i oczekiwał dalszych wyjaśnień, które po chwili otrzymał. Zawieja zamrugał parę razy oczami próbując przyswoić wszystkie informację. Wychodziło na to, że Dwunożni nie leczą ziołami, a stosują zupełnie inne metody, które mają lepszy skutek. Niesamowite! Ciekawe czym im będzie dane odkryć te sposoby przywracania zdrowia.
- Rozmawiałeś o tym ze Szczypiącym Mrozem? Twoje doświadczenie może wywołać rewolucję w naszej lecznicy!- powiedział podekscytowany. Nie wiedząc czemu Zawieja uznał, że Kra wie o wiele więcej o tych metodach leczenia i może dzięki jego wiedzy będzie można w inny sposób leczyć Klanowiczów. Syn Olchowego Szeptu uśmiechnął się na myśl o tym, że może przyczynić się do zmiany podejścia w leczeniu. Już sobie przypisał ten sukces.
Tnący słysząc zapewnienia brata kiwnął potakująco głową. Popatrzył z uznaniem na Pękniętą Łapę, po czym poprawił pozycję.
- To dobrze- odparł poważnie. Następnie wysłuchał odpowiedzi na swoje pytanie, która niestety nie była w stu procentach poprawna. Bury kocur wziął głęboki oddech i pospieszył z wyjaśnieniami.
- Prawie wszystko się zgadza. Jeszcze zapomniałeś wspomnieć o kociętach, tych wrzeszczących i zakłócających spokój smarkaczach. Do rzeczy. Starszyzna oraz kocięta muszą zostać nakarmieni przed terminatorami i wojownikami. I biednemu terminatorowi nie wolno jeść bez pozwolenia, dopóki nie zapoluje, aby nakarmić starszyznę. Zwierzyna zabijana jest tylko po to, aby się nią pożywić. Wypada podziękować Gwiezdnemu Klanowi za jej życie i to tyle jeśli chodzi o kwestię związane z jedzeniem- wytłumaczył starając się jak może. Chciał naprawdę wyjść na dobrego wykładowce i i wydawało mu się, że idzie mu nie najgorzej.
- Teraz powiem ci o dwóch najbardziej kontrowersyjnych zasadach, mianowicie: żaden wojownik nie może opuścić kocięcia w bólu czy niebezpieczeństwie, nawet jeśli jest to kociak z innego Klanu oraz druga: honorowy wojownik nie potrzebuje zabijać innych, aby zwyciężyć swoje bitwy, jest to dozwolone tylko w obronie własnej lub jeśli koty są wyjęte spod kodeksu wojownika- mówił oburzonym tonem głosu. Jemu nie przyszłoby łatwo pomóc jakiemuś obcemu kociakowi. Z innego Klanu to pół biedy, ale Samotnikowi czy Pieszczochowi? Fuj! Do tego jeszcze ograniczenia w walce! Kto to wymyślał? Zawieja spojrzał badawczo na brata, aby usłyszeć jakie on ma zdanie na ten temat.
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 55 | EXP: 155/200
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers