Poprzedni temat «» Następny temat
Kwiecista Polana
Autor Wiadomość
Świetlistooki
Gwiezdny



Klan:
gwiezdni

Księżyce: Więcej niż gwiazd na Srebrnej Skórze
Płeć: kocur
Wysłany: 2018-03-31, 17:48   Kwiecista Polana
   Wygląd: Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.


W centralnym odcinku granicy znajduje się niewielka polana, na środku której wyrosło kilka drzew, tworzących zacienione skupisko. Pośród nich znajdują się kwiaty o rozmaitych barwach. Jedne z nich są wyższe, potrafiące ukryć między swoimi płatkami dorosłe koty, inne zaś są tak niewielkie, że wyglądają niczym jasne punkciki pośród niskiej, młodej trawy.
_________________
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
Ostatnio zmieniony przez Topniejący Lód 2020-05-02, 21:24, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Krowi Ryk
Gwiezdny
yare yare daze



Klan:
grom

Księżyce: 52 [grudzień]
Mistrz: whomst :/
Matka: Wrzeszczący Pysk
Ojciec: Trzmieli Pył
Partner: Żubr moją jedyną waifu
Ciąża: nie
Multikonta: Malinowa Gwiazda [KW]
Wysłany: 2018-04-04, 03:04   
   Wygląd: Nie można powiedzieć, żeby zmieniła się jakoś szczególnie. Zawsze była przecież postawna, przy kości i szeroka w barach, co najwyżej dostając w prezencie od losu kilka dodatkowych blizn. Najbardziej w oczy rzuca się ta na karku, poszarpany ślad po zębach przecinający wyraźnie krótkie, czarno-białe futerko. Rana sięga głębiej, aż do mięśni - Krowi Ryk nie rozgląda się swobodnie na boki, bo fizycznie nie jest w stanie. Tę lekcję z młodości na długo przyszło jej zapamiętać. Dokładnych konfiguracji mieszanki czerni i bieli rozlanej na Krówkowym futrze chyba opisywać nie ma po co, wystarczy wspomnieć jedynie, że uszy, mordkę, koniuszek ogona i niektóre place ma definitywnie białe, natomiast czarne - nos i znajdujący się nieopodal nosa czarny pieprzyk, jakby ją ktoś kiedyś dziabnął zanurzonym w atramencie piórem. Oczy - często zmrużone w niezbyt przyjaznym wyrazie, o intensywnie pomarańczowej barwie, która w odpowiednim świetle potrafi wpadać w żółć.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=245608#245608


Włóczyła się.
Bo co też miała lepszego do roboty? Wojownicy wytyczali obóz i organizowali jakieś patrole. Jej rzekomo mistrz - śmiechu warta chuda szkapa niewarta nawet kłaków które porastały jej grzbiet - była grubo zajęta jakimiś... pierdołami. Wszyscy generalnie żyli sobie, jakby życie toczyło się dalej, nie obracając się za siebie i nawet pewnie nie pamiętając, że zostawili za sobą pewną wojowniczkę. A Krówka pamiętała. I nie była w stanie spojrzeć w twarz nikomu, kto wykazywał chociaż ciut żałoby po stracie, która spotkała ich w trakcie wyprawy wręcz w nadmiarze. Dzieciom Deszczowego Dnia i całej reszty. Nie ze smutku, skądże znowu. Ze ZŁOŚCI. Myślą, że wiedzą czym jest żałoba? Żal po stracie bliskiej osoby? Wolałaby o wiele bardziej, by Wrzeszczący Pysk nie żyła - przynajmniej oni mają ciało do pochowania, do wspominania, kolejny punkt na Srebrnej Skórce do spoglądania w nocy. A co ona miała? Nic! Nawet głupiego "przykro mi" ze strony... kogokolwiek, żadnej dławiącej rozpaczy w głosie Trzmielego Pyłu gdy oznajmiał jej, że prawdopodobnie już matki nigdy nie zobaczy. To tylko kolejna akceptowalna strata, należy się pogodzić z tym bo tak. Bo Gwiezdny Klan coś tam wola coś tam. Zatrzęsła się z bezsilnej wściekłości i nadepnęła na jeden z okolicznych krzaków, wkładając w to wystarczająco dużo siły, by spora gałąź pękła i ułamała się z suchym trzaskiem. Jaka szkoda. To owocowe pnącze nie wyda już żadnych owoców.
_________________

Darling, y o u got to let me know
Should I stay or should I go?


If you say that you are m i n e
I'll be here 'til the end of time
So you got to let me k n o w
Should I stay or should I go?
  Statystyki - lvl: 2 | S: 13 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 75 | W: 35 | EXP: 10/150
 
Żubrza Gwiazda
Przywódca
MOLON LABE



Klan:
grom

Księżyce: 72 [październik]
Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk
Ojciec: Trzmieli Pył
Partner: ugh
Ciąża: nie
Życia: 9
Multikonta: Fiołkowy Świt [KW]; Czarny Kogut [KG]; Persefona [P]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-10, 20:36   
   Wygląd: Szczupła, niska, potargana. Ruda w czarne plamy. Na pysku, palcach i brzuchu białe łaty. Oczy jadowicie zielone, w lewym zez rozbieżny. Na lewej łopatce szpetna blizna.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=243064#243064


Ostentacyjnie ignorowała wszystko to, co działo się w obozie Klanu Gromu wybierając się wszędzie tam, gdzie, teoretycznie, być jej nie powinno. W swoim przepełnionym gniewem i żalem względem dorosłych kotów, które nijak nie przejęły się tym, że Wrzeszczący Pysk zniknęła i pozostawiła swoją rodzinę... która w większości nawet nie potrafiła zatęsknić. Żubrzyca była wściekła. Nie chciała mieć z nimi niczego do czynienia bo czuła, że w pewnym momencie jej hamulce po prostu by puściły, a ona wymierzyłaby komuś ostrą lepę, pazurami rozdzierając ryj kota, który akurat oddychał w jej pobliżu. A to, mimo wszystko, nie spotkałoby się z pozytywnym przyjęciem.
Dlatego też pałętała się po okolicach, skradając się to tu, to tam i próbując wychwycić trop jakiejś zwierzyny. Skoro już umiała polować, to mogła równie dobrze spróbować coś upolować. Szła więc z nosem przy ziemi niczym pies myśliwski, idąc za czymś, co, jak jej się wydawało, było tropem myszy bądź innego gryzonia. Zamrugała widząc jakiś mały, brązowy kształcik przed sobą i wstrzymała oddech, by swoim nieco kaczym chodem zbliżyć się do niego... i nim wyskoczyła, głośny trzask pękającej gałązki zupełnie ją rozproszył, a jej przyszła-niedoszła zdobycz (która, swoją drogą, była tylko liściem, pozostałością po porze nagich drzew, a nie myszą, ale Żubrzyca miała wzrok mocno średni) zniknęła, gdy już wróciła spojrzeniem w miejsce, w którym przed chwilą była jej ZWIERZYNA.
- E! - krzyknęła jeżąc się i stając na równe łapy. - KTO MI PRZEPŁOSZYŁ MYSZ! - parsknęła jeszcze marszcząc gniewnie pysk i wzrokiem szukając winowajcy. Ogon kołysał się jej gniewnie na boki, jednak znieruchomiał gdy napotkała wzrokiem naburmuszony, czarno-biały obiekt. Parsknęła przez nos jak koń po czym poczłapała w stronę Krówki, którą stuknęła czołem w szeroki bark na powitanie. Sierść wciąż miała zjeżoną, a krzywe wąsy- nastroszone.
- Co tu tak siedzisz.
_________________

victorious was the great Leonidas
the king who ruled an army and served the gods

so proud i was born to be spartan
they rise over fire they face
they carry the weight of leonidas
the bravest they fight to the grave

_
Sparta needs a new leader to believe in
a legend to build an army and to defend
  Statystyki - lvl: 6 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 16 | Zm: 5 | HP: 100 | W: 50 | EXP: 110/500
 
Krowi Ryk
Gwiezdny
yare yare daze



Klan:
grom

Księżyce: 52 [grudzień]
Mistrz: whomst :/
Matka: Wrzeszczący Pysk
Ojciec: Trzmieli Pył
Partner: Żubr moją jedyną waifu
Ciąża: nie
Multikonta: Malinowa Gwiazda [KW]
Wysłany: 2018-04-10, 21:32   
   Wygląd: Nie można powiedzieć, żeby zmieniła się jakoś szczególnie. Zawsze była przecież postawna, przy kości i szeroka w barach, co najwyżej dostając w prezencie od losu kilka dodatkowych blizn. Najbardziej w oczy rzuca się ta na karku, poszarpany ślad po zębach przecinający wyraźnie krótkie, czarno-białe futerko. Rana sięga głębiej, aż do mięśni - Krowi Ryk nie rozgląda się swobodnie na boki, bo fizycznie nie jest w stanie. Tę lekcję z młodości na długo przyszło jej zapamiętać. Dokładnych konfiguracji mieszanki czerni i bieli rozlanej na Krówkowym futrze chyba opisywać nie ma po co, wystarczy wspomnieć jedynie, że uszy, mordkę, koniuszek ogona i niektóre place ma definitywnie białe, natomiast czarne - nos i znajdujący się nieopodal nosa czarny pieprzyk, jakby ją ktoś kiedyś dziabnął zanurzonym w atramencie piórem. Oczy - często zmrużone w niezbyt przyjaznym wyrazie, o intensywnie pomarańczowej barwie, która w odpowiednim świetle potrafi wpadać w żółć.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=245608#245608


Tam gdzie być powinna a gdzie jej być nie powinno... ech. Kto by zwracał na to uwagę. Krzaka też się nie powinno deptać, bo przyroda, bo ładne, bo owocki z tego wyrosną podobno. A Krówka deptała i co? I nico. Piorun kulisty nie zleciał z nieba żeby w nią trzasnąć w rozmachem za wandalizm, ani żaden poległy Przodek nie zszedł z chmurki żeby pokiwać na nią palcem, jak w opowieściach Gorejącego Krzewu. To znaczy, że to nie mogła być taka zła decyzja. A Krówka mogła deptać tyle krzaków ile jej się podobało. Takie samo podejście miała względem Klanu Gromu - jeśli komuś się nie podobało jej szlajanie, to mogli z powodzeniem spróbować ją zaciągnąć z powrotem do obozu. Próbować wam wolno, Krówka wcale nie zamierzała zwiewać gdyby jakiś ohoho autorytet za dychę postanowił się tu przytelepać. Chodź, zobacz co się stanie.
Kiedy gdzieś za nią wybrzmiało głośne, pełne pretensji "E!" Krówka automatycznie napięła mięśnie w oczekiwaniu, bo... to brzmiało, jakby ktoś szukał guza. A ona miała wyjątkowo parszywy humor i była jeszcze bardziej chętna niż zwykle by temu komuś guza pomóc znaleźć. Tym kimś jednak szybko okazała się jej chuda, patykowata siostra - powinna się była domyślić, taki skrzek jest w stanie z siebie wydać tylko jedna krtań w tym Klanie - która zaraz przyczłapała do niej i uderzyła głową w jej bark. Krówka wymamrotała coś niewyraźnie na ten gest i pochyliła głowę, by stuknąć czołem o skroń Żubr w odpowiedzi. Jak dwa koziołki. Były w końcu najbardziej rogate z rodzeństwa, jako jedyne. Oprócz Baran. I... Kozłem i Kozicą. Czy kozica ma w ogóle rogi? Nie miała pojęcia jak takie coś wygląda. NIEWAŻNE. One JEDYNE są rogate, koniec, kropka, rzekłam.
- Weź, a co mam robić? Trenować? - odburknęła, zamiatając gniewnie ziemię grubym ogonem. ćwiczyła wcześniej skradanie się, jak jej pokazała Kreska, ale jej parę razy pod rząd nie wyszło i zdecydowała, że jednak woli wyładowywać frustrację i deptać po krzakach. A raczej jej wybuchowy temperament zdecydował za nią. Lepiej po krzakach niż po kotach, co nie? Dla kotów, w każdym razie, bo nie dla Krówki - ona wolałaby deptać po kotach. - A ty co tak ŁAZISZ? I jaka niby mysz, hę?
_________________

Darling, y o u got to let me know
Should I stay or should I go?


If you say that you are m i n e
I'll be here 'til the end of time
So you got to let me k n o w
Should I stay or should I go?
  Statystyki - lvl: 2 | S: 13 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 75 | W: 35 | EXP: 10/150
 
Żubrza Gwiazda
Przywódca
MOLON LABE



Klan:
grom

Księżyce: 72 [październik]
Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk
Ojciec: Trzmieli Pył
Partner: ugh
Ciąża: nie
Życia: 9
Multikonta: Fiołkowy Świt [KW]; Czarny Kogut [KG]; Persefona [P]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-14, 01:34   
   Wygląd: Szczupła, niska, potargana. Ruda w czarne plamy. Na pysku, palcach i brzuchu białe łaty. Oczy jadowicie zielone, w lewym zez rozbieżny. Na lewej łopatce szpetna blizna.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=243064#243064


Zamrugała ślepiami na to typnięcie ze strony Krowiej Łapy, jednak niczego nie powiedziała. W ten sposób się witały od zawsze, nawet jeżeli czarno-biała w ostatnich księżycach zdołała urosnąć o wiele bardziej niż jej szkapowata siostra i różnica pomiędzy nimi zaczęła robić się wręcz komiczna. Szeroka głowa Krówki była jak taran, a zderzając się z Żubrzą łepetyną sprawiała, że szylkretowa miała przez moment grzechotkę zamiast czaszki. Słysząc jej burknięcie parsknęła tylko i to był jej jedyny komentarz do tej sytuacji. Trening srening, nie miały mistrza obie, bo ich mistrz został porwany i nikt się nie kwapił o to, żeby po niego pójść. - No polowałam, i mi mysz PRZESTRASZYŁAŚ i uciekła! - sapnęła jeżąc rudo-czarne futerko pomiędzy łopatkami, jednak w zasadzie nie było to nawet wyrazem agresji, a po prostu emocji, bo jej się PRAWDZIWE POLOWANIE nie udało. Majtnęła biczowatym, pstrokatym ogonem i obiła go sobie raz o bok przy bardziej zamaszystym wymachu. Pociągnęła nosem i odwróciła się nagle, węsząc absurdalnie głośno jak pies. Przeszła dwa kroki w stronę granicy kompletnie tracąc zainteresowanie polowaniem i tą myszą, która jej podobno uciekła.
- Te, tu są rybojady czy cieniasy, co? - rzuciła unosząc głowę i zerkając w stronę Krówki. - Bo szczyny wszędzie tak samo śmierdzą, khe. Myślisz że jakiś frajer tu przyjdzie jak tam pójdę? - spytała, machnięciem potarganej głowy wskazując mniej-więcej w stronę Martwych Pni. Uniosła wargi ukazując w pełnej krasie swój szeroki, zębaty uśmiech... który wcale nie wróżył niczego dobrego.
_________________

victorious was the great Leonidas
the king who ruled an army and served the gods

so proud i was born to be spartan
they rise over fire they face
they carry the weight of leonidas
the bravest they fight to the grave

_
Sparta needs a new leader to believe in
a legend to build an army and to defend
  Statystyki - lvl: 6 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 16 | Zm: 5 | HP: 100 | W: 50 | EXP: 110/500
 
Krowi Ryk
Gwiezdny
yare yare daze



Klan:
grom

Księżyce: 52 [grudzień]
Mistrz: whomst :/
Matka: Wrzeszczący Pysk
Ojciec: Trzmieli Pył
Partner: Żubr moją jedyną waifu
Ciąża: nie
Multikonta: Malinowa Gwiazda [KW]
Wysłany: 2018-04-15, 17:59   
   Wygląd: Nie można powiedzieć, żeby zmieniła się jakoś szczególnie. Zawsze była przecież postawna, przy kości i szeroka w barach, co najwyżej dostając w prezencie od losu kilka dodatkowych blizn. Najbardziej w oczy rzuca się ta na karku, poszarpany ślad po zębach przecinający wyraźnie krótkie, czarno-białe futerko. Rana sięga głębiej, aż do mięśni - Krowi Ryk nie rozgląda się swobodnie na boki, bo fizycznie nie jest w stanie. Tę lekcję z młodości na długo przyszło jej zapamiętać. Dokładnych konfiguracji mieszanki czerni i bieli rozlanej na Krówkowym futrze chyba opisywać nie ma po co, wystarczy wspomnieć jedynie, że uszy, mordkę, koniuszek ogona i niektóre place ma definitywnie białe, natomiast czarne - nos i znajdujący się nieopodal nosa czarny pieprzyk, jakby ją ktoś kiedyś dziabnął zanurzonym w atramencie piórem. Oczy - często zmrużone w niezbyt przyjaznym wyrazie, o intensywnie pomarańczowej barwie, która w odpowiednim świetle potrafi wpadać w żółć.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=245608#245608


No, fakt, coraz bardziej się musiała nachylać żeby Żubr stuknąć czołem. Jak tak dalej będą robić to nabawi się wkrótce jakiegoś strzykania w karku, jakby miała już z pisiont księżyców. Albo i więcej! Krówce zdawało się to jednak w najmniejszym nawet stopniu nie przeszkadzać, poruszyła jedynie masywnym łbem i trzepnęła lekko uchem.
- A to przepraszam. - burknęła neutralnie, ale ani ton, ani wbite nieruchomo w Żbubro oczy nie wskazywały na to, by było jej jakoś szczególnie z tego tytułu przykro. Co tam mysz. Mało myszy biega? - Ale... po grzyba ci ta mysz. Idź do stosu i se weź. - proszę bardzo, ależ kreatywnie rozwiązałam twój problem. Nie mamy treningu-sreningu, droga siostro, wcale nie musimy polować. A że nie mamy też mistrza który mógłby nas postawić do pionu to nic nie musimy, tak ogółem. W innych okolicznościach może by to Krówce nawet pasowało, bo to oznacza nieograniczoną wolność i więcej czasu na obijanie się, ale biorąc pod uwagę, że ich matka wciąż gniła na osiedlu i nikt jakoś szczególnie aktywnie nie próbował temu zaradzić... to nie stan rzeczy nie pasował Krówce, w najmniejszym nawet stopniu. Jak to mówią - jeśli chcesz żeby coś zostało zrobione PORZĄDNIE to najwyraźniej musisz to zrobić SAM. Ewentualnie z pomocą siostry, która ma drugą połówkę waszego wspólnego mózgu. Wciąż, ich wspólna frustracja nie za bardzo tłumaczyła czemu Żbubro była tak bardzo potrzebna akurat MYSZ. Zapoluj na jakąś inną i nie przeżywaj, weź. Wciągnęła powietrze z cichym sapnięciem. - Wali rybą. - wygłosiła fachową opinię eksperta, takim tonem, jakby odkryła właśnie nowy kontynent. Pochmurny wyraz twarzy terminatorki powoli rozciągnął się w zębaty, rozbawiony grymas kiedy siostra machnęła łapą w stronę obcych terenów. Ten uśmiech też niczego dobrego nie wróżył. Dwa minusy jednak dają plus, więc może nie wyjdzie tak źle jak się zapowiadało... a może wyjdzie jeszcze gorzej.
- Myślisz, że jakiś frajer tu przyjdzie jak zrobię tak? - poczłapała ze trzy kroki w stronę Martwych Pni... i uniosła ogon, by beztrosko obsikać najbliższy krzak. Szczam na wasze granice! Całkiem dosłownie w tym przypadku.
_________________

Darling, y o u got to let me know
Should I stay or should I go?


If you say that you are m i n e
I'll be here 'til the end of time
So you got to let me k n o w
Should I stay or should I go?
Ostatnio zmieniony przez Krowi Ryk 2018-04-15, 18:00, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 2 | S: 13 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 75 | W: 35 | EXP: 10/150
 
Żubrza Gwiazda
Przywódca
MOLON LABE



Klan:
grom

Księżyce: 72 [październik]
Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk
Ojciec: Trzmieli Pył
Partner: ugh
Ciąża: nie
Życia: 9
Multikonta: Fiołkowy Świt [KW]; Czarny Kogut [KG]; Persefona [P]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-26, 19:51   
   Wygląd: Szczupła, niska, potargana. Ruda w czarne plamy. Na pysku, palcach i brzuchu białe łaty. Oczy jadowicie zielone, w lewym zez rozbieżny. Na lewej łopatce szpetna blizna.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=243064#243064


- Ta - mruknęła równie neutralnie. Przeprosiny przyjęte, nieważne czy były szczere czy nie - ona w sumie i tak nie bardzo wiedziała, czy jej własne przyjęcie przeprosin było szczere. Nie było to jednak tak naprawdę istotne. - Na stosie są MARTWE. Co mi po martwej - bąknęła w odpowiedzi na jej pytanie marszcząc pysk. No co za głupie pytanie! Po to polowała, żeby móc złapać mysz ŻYWĄ, taka, która będzie sobie tuptała, i której to radosne tuptanie ukróci sprawnym uderzeniem łap. Ale z drugiej strony nie było to tak ciekawe, jak się zaczęła nad tym zastanawiać, bo taka mysz niby od razu umierała i co z tego była za zabawa? No żadna. Zmarszczyła pysk jeszcze mocniej, bo procesy myślowe miały to do siebie, że kompresowały całe jej jestestwo by wypluć jakąś bardziej konkretną myśl - im bardziej skomplikowany był problem, bym bardziej się marszczyła i zasuszała jak ten rodzynek. Tym razem jednak skomplikowany proces został przerwany przez sapnięcie ze strony siostry.
- No - parsknęła bardzo elokwentnie, a jej pysk rozciągnął się w szerokim, zębatym uśmiechu gdy tak patrzyła na pochmurny wyraz mordki Krówki. Widząc jej uśmiech niemalże już drobiła łapami w miejscu, tak podjarana perspektywą zrobienia czegoś absurdalnie głupiego, ale takiego super CIEKAWEGO. A że w Gromie wszyscy teraz leżeli krzyżem przed obliczem Błyszczącego, który zwołał sobie ceremonię? OCH JAKA SZKODA, nie ma zupełnie nikogo, kto by je ściągnął za ucho i strzelił pasem po dupie, żeby je postawić do pionu. Widząc, co robi Krówka parsknęła śmiechem mrużąc przy tym limonkowe ślepia.
- HA! - wykrzyknęła, również przechodząc przez granicę. Sygnały były niejasne, granica nieodpowiednio mocno oznakowana, nic nie czuję z moim 2 w zmysłach, ojej, jaka szkoda. - Proooszę nie szczać na MÓJ KRZACZEK! To własność Kpfftlanu Rzeki! - zawołała siląc się na powagę podczas udawania jakiegoś przypadkowego wojownika z klanu rybojadów; nawet wypięła dumnie pierś i uniosła głowę, jednak i tak w końcu wyrwał jej się rechot, który z początku brzmiał jak pisk powietrza upuszczanego z balonika. Doskoczyła do Krówki i trąciła ją głową w bark jak koziołek.
_________________

victorious was the great Leonidas
the king who ruled an army and served the gods

so proud i was born to be spartan
they rise over fire they face
they carry the weight of leonidas
the bravest they fight to the grave

_
Sparta needs a new leader to believe in
a legend to build an army and to defend
  Statystyki - lvl: 6 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 16 | Zm: 5 | HP: 100 | W: 50 | EXP: 110/500
 
Czerwona Gwiazda
Przywódca
Be'se'ke'



Klan:
rzeka

Księżyce: 137 (X)
Płeć: nonbinary (zapach kotki)
Matka: Łabędzia Pieśń [*]
Ojciec: Porywisty Nurt [*]
Życia: 4
Multikonta: Pajęcza Noga (KRz), Płonące Niebo (KRz), Pokrzykowa Łapa (KC), Perkoz (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-26, 20:48   
   Wygląd: Kocica trochę ponad średni wzrost, umięśniona, ale sucha i raczej szczupła, trochę "kanciasta". Ma trójkątną głowę z wystającymi kośćmi policzkowymi i garbatym nosem. Jej oczy są skośne i ogniście pomarańczowe, ogon długi i cienki a pazury u przednich łap zawsze wysunięte. Jej futro jest krótkie, gęste i brudne oraz rozczochrane w kolorze popielatym, szaro-niebieskim. Jest cała pokryta drobnymi bliznami, a z tych większych ma jedną przecinającą jej nos, jedną rozrywającą jej lewe ucho, jedną wielką na grzbiecie po walce z borsukiem i dwie duże na szyi po walce z lisem. Kocica wyraźnie siwieje na pysku oraz innych częściach ciała.
   Karta Postaci: www.artemida.webd.pl/warr...p=122952#122952


Siema.
Ogólnie to te paskudne rybojady chyba jednak nie lubiły, jak ktoś szcza na ICH krzaczki. Dlatego oto pojawiła się ni stąd ni zowąd popielata strzała mknąca w ich stronę przez tereny Klanu Rzeki.
- OGONY WAM Z DUP POWY'YWAM
- było to JEDYNE ostrzeżenie, na jakie pokusiła się Rzeczna zastępczyni by następnie z impetem rzucić się na Krowią Łapę. Było jej... bardzo wszystko jedno. Te pokrzywione szczyle przelazły przez granicę, w dodatku sikały na ICH terenie. Mogła sobie mieć dobre relacje z Klanem Gromu i z Błyskającą Gwiazdą, ale to ni powodowało, że zamierzała pozwolić jego kotkom na bezkarne naruszanie granic.
Zaatakowała łaciatą kotkę, rzucając się na jej grzbiet i wbijając w nią pazury wszystkich łap a kłami atakując jej kark i chcąc przybić ją do ziemi z impetem. Niosąc ze sobą zapach wody, ryb i wściekłości. Już nie pierwszy raz zajmowała się uprzątaniem granic i była dobra w swojej robocie.
_________________
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX




Zima składa ofia'y na białe ołta'ze
Do'astając w tym k'aju t'zeźwiejemy z ma'zeń
Kazdy zdązył juz uciec w swoją własna st'onę

Słońce chowa XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
swą paszczę XX
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXza cięzką zasłonę

Ciągle jeszcze siedzimy w tym zycia wagonie
Choć juz wielu wysiao na innym pe'onie
Ciągle jeszcze siedzimy w tym zycia wagonie




Wciąz jedziemy p'zed siebie
┍━━━━━━━━━━━┑
TO JESZCZE NIE KONIEC
┕━━━━━━━━━━━┙

  Statystyki - lvl: 9 | S: 24 | Zr: 19 | Sz: 14 | Zm: 12 | HP: 105 | W: 75 | EXP: 400/900
 
Pręgowany Grzbiet
Zmarły
Nieżyjąca Dusza



Klan:
rzeka

Księżyce: 21 [wrzesień]
Płeć: kotka
Matka: Paprociowy Kwiat [NPCKRZ]
Ojciec: Kto. Lodowa Skóra [NPCKW]
Multikonta: Gęsia Łapa [ KW ], Chmurka [ Pieszczoch ], Korzeń [ KG ], Czarny Świt [MGBG], Ryk, Niedźwiedzia Łapa [GK?]
Wysłany: 2018-04-26, 21:07   
   Wygląd: Tęcza, teraz już Pręgowana Łapa, osiągnęła średni wzrost. Przez małą ilość ruchu i dużą ilość jedzenia i spania, czyli jej ulubionych czynności, nie była w stanie zachować szczupłej sylwetki - i zbytnio jej to nie obchodziło. Nie jest otyła, jednakże większość jej ciała otacza warstwa tłuszczu schowana pod krótką, burą sierścią, na której malują się czarne, klasyczne pręgi. Lewy policzek szpecą szramy po pazurach Kasztan, kotki, która zaatakowała ją podczas ceremonii, gdy Tęcza była jeszcze kociakiem. Podobnie jak i blizny, od tego czasu nie zmieniły się również jej oczy, o szaroniebieskiej barwie. Z wiekiem przednie łapy kotki zaczęły wykrzywiać się na boki.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=249219#249219


Czerwony Mak mogła być świadoma tego, że podąża za nią jej własna terminatorka, ale też mogła i nie zdawać sobie z tego sprawy. Natomiast Tęcza doskonale wiedziała, co robi. Nie chciało się jej co prawda wyłazić z obozu, wiedziała jednak, że jeśli wkupi się w łaski zastępczyni, która miała w klanie posłuch, to więcej rzeczy będzie jej uchodziło płazem. W końcu nie zamierzała bawić się w jakieś tam polowania i tym podobne, mimo wszystko zdecydowanie wolała leżeć plackiem na ziemi.
Jedyną zaletą tego wszystkiego było to, że jej sierść kamuflowała się doskonale wśród traw... I że nie było tu tych dwóch najmłodszych rzecznych miotów, piskliwych larw, które nie wiadomo dlaczego były zdecydowanie zbyt emocjonalne i próbowały swoimi decybelami najwyraźniej wygonić Tęczę z obozu. Nie było motywującej jej Badyl, to była równie motywująca chęć świętego spokoju.
Widząc, jak jej mistrzyni atakuje jakąś kotkę i że kot ten najwyraźniej nie należał do rzeki. Z Błyskawicy jest pomyślała, przypominając sobie zapach, który mistrzyni pokazała jej jeszcze wtedy, gdy trenowały na starych terenach.
Przyspieszyła nieco kroku, nadal poruszając się dość ślamazarnie i uznała, że zaatakuje tego samego kota, co jej mistrzyni. W końcu zdecydowanie nie chciała ryzykować walki pyskiem w pysk z obcą terminatorką, a tu, cóż, Maczek zapewne uzna, że chciała jej pomóc... I może przy okazji zaliczy jej trening walki, dzięki czemu pręgowana będzie o krok bliżej do niezależności w lenistwie, którą dałaby jej ranga wojownika.
Kiedy - jeśli - udało się jej dotrzeć do łaciatej, spróbowała ugryźć ją mocno w ogon, zaciskając na nim zęby. Nie ukrywajmy, że może i nie był to najlepszy pomysł, na jaki kiedykolwiek wpadła, ale pokryty łaciatą sierścią końcowy odcinek kręgosłupa obcej kotki przyciągał wzrok, no i nie ryzykowała przy tym zmarnowania własnej krwi - a tym samym energii - podczas ataku mistrzyni, przynajmniej ze strony Czerwonego Maku.
_________________



His blood, you see, into the boards
it drained,
And to change 'em had I.
But a
Chicken-Duck-Woman thing all we got,
For us, waiting.

***
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 30/200
 
Krowi Ryk
Gwiezdny
yare yare daze



Klan:
grom

Księżyce: 52 [grudzień]
Mistrz: whomst :/
Matka: Wrzeszczący Pysk
Ojciec: Trzmieli Pył
Partner: Żubr moją jedyną waifu
Ciąża: nie
Multikonta: Malinowa Gwiazda [KW]
Wysłany: 2018-04-29, 14:07   
   Wygląd: Nie można powiedzieć, żeby zmieniła się jakoś szczególnie. Zawsze była przecież postawna, przy kości i szeroka w barach, co najwyżej dostając w prezencie od losu kilka dodatkowych blizn. Najbardziej w oczy rzuca się ta na karku, poszarpany ślad po zębach przecinający wyraźnie krótkie, czarno-białe futerko. Rana sięga głębiej, aż do mięśni - Krowi Ryk nie rozgląda się swobodnie na boki, bo fizycznie nie jest w stanie. Tę lekcję z młodości na długo przyszło jej zapamiętać. Dokładnych konfiguracji mieszanki czerni i bieli rozlanej na Krówkowym futrze chyba opisywać nie ma po co, wystarczy wspomnieć jedynie, że uszy, mordkę, koniuszek ogona i niektóre place ma definitywnie białe, natomiast czarne - nos i znajdujący się nieopodal nosa czarny pieprzyk, jakby ją ktoś kiedyś dziabnął zanurzonym w atramencie piórem. Oczy - często zmrużone w niezbyt przyjaznym wyrazie, o intensywnie pomarańczowej barwie, która w odpowiednim świetle potrafi wpadać w żółć.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=245608#245608


Zarechotała na szyderczą - i jakże trafną, jak się miało zaraz okazać - pantomimę rybojada, którą zaprezentowała jej siostra, z cichym pomrukiem zadowolenia przyjmując stuknięcie Żbubrowego czoła o swój bark. I to by było na tyle z tych podśmiechujek, bo najwyraźniej włączył się alarm i zanim jeszcze siki zdążyły z obranego na cel krzaczka na ziemię skapnąć w ich stronę już z impetem i dudnieniem uderzających o ziemię łap pędziło... coś. Krówka zdążyła wyprostować się i zmrużyć błyszczące pomarańczowe oczy, ale nic poza tym, bo napastnik już wydarł na nich japę i zaatakował. Tak bez żadnego me, be czy nawet kukuryku? Co to za etykieta. Terminatorka Klanu Gromu chciałaby chociaż wiedzieć za co chcą im "powyrywać ogony z dup" czy jak się wyraziła ta szara plama w kształcie kota - podejrzewała, że wie, w końcu nie trudno było się domyślić, ale wciąż... kto jej przeczyta jej prawa? Gdzie słynne "masz prawo zachować milczenie"? Krowiej Łapie nikt nie powiedział, że ma takie prawo! Dlatego nie skorzystała, nieszczęsna.
- ZA CO? CHYBA MY TOBIE!! - odwrzasnęła, spinając mięśnie i zapierając się łapami w ziemi, gotowa przyjąć atak. Bliższa inspekcja napastnika i jego szerokich barów uświadczyła ją w przekonaniu, że to może nie był najmądrzejszy pomysł, ale hej. Krówka nie słynęła z mądrych pomysłów. Na dodatek straszna potężna kocica miała jakiegoś przydupasa, który chyba chciał ją ucapić od tyłu! Więcej was matka nie miała? Zresztą, tyle zachodu o jakiś głupi krzak? Geez. Po przeanalizowaniu swoich szans Krówka postanowiła odpłacić pięknym za nadobne... ale nie największemu zagrożeniu, czyli szarej kocicy, tylko własnie tej mniejszej, co czaiła się na jej ogon. Wierzgnęła z całej siły tylnymi łapami, wysuwając pazury, bo skoro ją zaatakowano pazurami to chyba nie myśleliście, że nie będzie się bronić? Celowała w mordkę, w nos, oczy, gdziekolwiek - jeśli ma za obsikanie jakiegoś głupiego wiechcia zapłacić własną skórą, to przynajmniej nie sprzeda jej tanio - a tej mniejszej pręgowanej była w stanie zrobić i o wiele większą krzywdę. Było nie doskakiwać do walki DWA NA JEDNEGO jak jakiś śmierdzący tchórz.
_________________

Darling, y o u got to let me know
Should I stay or should I go?


If you say that you are m i n e
I'll be here 'til the end of time
So you got to let me k n o w
Should I stay or should I go?
  Statystyki - lvl: 2 | S: 13 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 75 | W: 35 | EXP: 10/150
 
Żubrza Gwiazda
Przywódca
MOLON LABE



Klan:
grom

Księżyce: 72 [październik]
Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk
Ojciec: Trzmieli Pył
Partner: ugh
Ciąża: nie
Życia: 9
Multikonta: Fiołkowy Świt [KW]; Czarny Kogut [KG]; Persefona [P]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-30, 10:20   
   Wygląd: Szczupła, niska, potargana. Ruda w czarne plamy. Na pysku, palcach i brzuchu białe łaty. Oczy jadowicie zielone, w lewym zez rozbieżny. Na lewej łopatce szpetna blizna.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=243064#243064


Zębaty uśmiech na suchym pysku Żubrzycy nieznacznie zmalał, gdy usłyszała krzyk; odruchowo odwróciła głowę w tamtą stronę i tak naprawdę ledwo zdążyła unieść sierść na grzbiecie, nim było za późno na jakąkolwiek przemyślaną bądź nie reakcję. Najwidoczniej systemy alarmowe w Klanie Rzeki działały bez zarzutu, i to już w kilka godzin po tym, jak znaleźli się na nowych terenach. Wild. Jeżeli miało im się oberwać za jeden głupi, obsikany krzaczek trzy kroki od granicy... to zdecydowanie było warto wsadzić ten kij w mrowisko i dodatkowo jeszcze nim zamieszać. Na przypale albo wcale.
Uskoczyła w tył, gdy Czerwony Mak niczym pikujący orzeł runęła na grzbiet Krówki; wysunęła pazury wbijając je w ziemię gdy tylko jej łapy się z nią zetknęły. Widząc jakiegoś przydupasa, który atakuje ogon jej łaciatej siostry zacisnęła zęby.
- ZOSTAW! - parsknęła. Nie było żadnego ostrzegawczego pomruku - w tym momencie po prostu rzuciła się naprzód w stronę Pręgowanej Łapy, mniej więcej w tym samym momencie, co Krówka wierzgnęła łapami - by chwycić zębami za luźny fałd skóry i szarpnąć z zamiarem rozlania krwi. Nie będzie mi tu jakiś rzeczniak wtrącał się w nieswoje sprawy i siostry mi szarpał, tfu!
_________________

victorious was the great Leonidas
the king who ruled an army and served the gods

so proud i was born to be spartan
they rise over fire they face
they carry the weight of leonidas
the bravest they fight to the grave

_
Sparta needs a new leader to believe in
a legend to build an army and to defend
  Statystyki - lvl: 6 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 16 | Zm: 5 | HP: 100 | W: 50 | EXP: 110/500
 
Żołędziowy Grzbiet
Gwiezdny
pniak



Klan:
cien

Księżyce: 49 i koniec [luty]
Mistrz: Wężowa Gwiazda!
Płeć: kocur
Matka: Mchowa Skórka [NPC]
Ojciec: Ropuszy Skok (*) [NPC]
Multikonta: Kruk (KW), Płotka (KR), Jeleń (KG)
Wysłany: 2018-04-30, 19:58   
   Wygląd: Rudy, rudy i jeszcze troszeczkę wysoki, dorównujący już wzrostem średnim wojownikom. Do tego nieco kanciasty, prawie pozbawiony mięśni. Na długich łapach porusza się niedbale, stawiając stopy jak popadnie, lecz wciąż z gracją, przy okazji machając biczowatym ogonem. Pyszczek, kształtny, choć nieco podłużny, prawie się nie zamyka, kiedy Żołędziowa Łapa zasypuje dowolnie wybranego kota gradem pytań, przy okazji przewiercając rozmówcę na wylot spojrzeniem intensywnie bursztynowych oczu. Trójkątny nosek kocura przybrał ciemnoróżowy kolor, a spiczaste, trójkątne uszy są nadzwyczaj wręcz ruchliwe. Jakiś taki średnio reprezentatywny wyszedł. [dokładniejszy w KP]
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=158168#158168


Atak Czerwi - 150% => 47
Atak Pręgi - 0%
Atak Krówki - 50% => 7
Atak Żubr - 100% => 19

Słonko świeci, ptaszki śpiewają, co za cudowny dzień na stare, dobre bójki na granicy. Jeśli ktoś myślał, że klimat książkowy na forum już dawno zaginął - proszę bardzo, oto jest, w całej swojej krasie. Brakowało nam takich bitew między Klanem Rzeki i Gromu, prawda?
Czerwony Mak miała już doświadczenie w zajmowaniu się krnąbrnymi terminatorami. Wystarczyłoby chociaż spytać Wężową Gwiazdę, za co Rzeka zabrała Cieniowi fragment terenów. Jednak najwyraźniej o tym Trzmieli Pył nie opowiadał swoim córkom, skoro tak beztrosko zapędziły się samopas w pobliże granicy. Chciałoby się powiedzieć, że to nie ich wina, że są jeszcze młode i głupie, że jeszcze treningu nie skończyły - ale każdy kociak miał wpajany Kodeks już od pierwszych dni, prawda? Nic więc nie będzie dziwnego w tym, że popielata zastępczyni zapewne nie zauważy swojej winy w całym tym zajściu. Miała zarówno prawo, jak i siłę, by wyegzekwować swoją groźbę.
Zanim jednak jej łapy trafiły w łaciaty grzbiet Krówki, córka Wrzeszczącego Pyska miała odrobinę szczęścia, bowiem trafiła zamierzającą się na jej ogon terminatorkę Czerwi. Tęcza mogła poczuć, jak pazury rozrywają jej skórę na prawym policzku, tworząc przy tym jakby lustrzane odbicie rany, jaką kiedyś zadała jej Kasztanowa Łapa. W tym samym momencie poczuła, jak skórę na jej karku rozdzierają zęby drugiej z Gromiaczek. Pysk Żubrzej Łapy zalała ciepła krew, znacząc białe elementy na jej mordce czerwienią. Czerwony Mak również szarpnęła za kark - z tym, że ten Krowiej Łapy oraz z nieporównywalnie większą siłą. Walnęła całym ciałem w grzbiet Krówki, a łaciata kotka pewnie poczuje to następnego dnia w postaci ogromnych siniaków. Przytrzymując terminatorkę do ziemi, wbiła kły w jej skórę i zdecydowanym ruchem przerwała jej mięśnie, prawie że od niechcenia.

CZERWIA - S: 21 | ZR: 18 | SZ: 13 | ZM: 11 | HP: 100 | W: 70-5=65 | przerzuty: 7/7
PRĘGA - S: 7 (9) | ZR: 2 (4) | SZ: 2 (4) | ZM: 2 (3) | HP: 60-7-19=34 | W: 40-3=37 | przerzuty: 0/0
> walka 2:1! obniżenie statystyk przy ataku Żubr
> rana 1. stopnia - gęste zadrapanie na prawym policzku, krwawi - od następnej tury -1HP do końca walki
> rana 2. stopnia - zerwany fragment skóry na karku, krwawi - od następnej tury -2HP do końca walki
KROWA - S: 11 | ZR: 3 | SZ: 3 | ZM: 3 | HP: 70-47=23 | W: 30-2=28 | przerzuty: 0/0
> rana 3. stopnia - poważne naderwanie mięśni karku, krwawi - od następnej tury -5HP, potem -3HP do końca walki, -1HP do zatamowania przez medyka
=> ograniczenie ruchów głową nawet w przypadku poprawnego wyleczenia
> spadek HP o połowę! od następnej tury - obniżenie statystyk o 1/4
ŻUBR - S: 10 | ZR: 4 | SZ: 10 | ZM: 2 | HP: 80 | W: 30-3=27 | przerzuty: 1/1
_________________
chwila jak ta
zdarza się raz
dogonię cię
szybki jak wiatr
nie tracąc tchu
z miłości do g.w.i.a.z.d
Ostatnio zmieniony przez Żołędziowy Grzbiet 2018-04-30, 20:03, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 2 | S: 10 | Zr: 6 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 70/150
 
Mleczny Kieł
Gwiezdny
comeback



Klan:
rzeka

Księżyce: 73 (marzec)
Mistrz: Czerwony Mak
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka [*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet [*]
Multikonta: Chmurka, Płomyczek / Kwiecista Łapa , Jagoda (nieaktywne)
Wysłany: 2018-04-30, 21:27   
   Wygląd: Jest jedną z wyższych kotek w Klanie Rzeki, choć nie w klanach. Łapy ma długie, smukłe, choć umięśnione. Na pewno nie można jej zaliczyć do grubych - o nie! Wręcz przeciwnie, podczepia się ona jeszcze pod te szczupłe koty. Pysk ma idealnie proporcjonalny, nie za długi, nie za krótki, oczy odrobinę skośne, choć wiecznie bijące miłym, radosnym blaskiem. Są one koloru zielonego, czasami zaś błyszcząc trochę bardziej na zielono-żółto. Futro ma krótkie, szorstkie, koloru czekoladowego z białym pyszczkiem, szyją, brzuchem i odrobinę łapami, jak i ogonem. Na nim zaś jest sobie pamiątka po pewnym polowaniu - żyłka wędkarska, która zawinęła się i zasupłała wokół jej ogona, której do tej pory nie potrafi zdjąć; jest po prostu zbyt ścisło zawiązana.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=4371


A co tu się dzieje.
Polowała w okolicy. Dopóki wrzask zastępczyni nie przestraszył jej niedoszłej zdobyczy. Stuliła uszy i już chciała się rzucić w pogoń, ale nie zdążyła. No świetnie. Dopiero po chwili zorientowała się, że krzyk Czerwonego Maku oznacza jakąś walkę. Kolejne wrzaski tylko ją w tym upewniły. Były obce. Bez zastanawiania się pobiegła w stronę, z której słyszała walkę. Ledwie omijała przeszkody, w większość krzewów wpadała, ale to nic, biegła dalej, aż zastała swoją mistrzynię bijącą się z jakąś terminatorką z Klanu Gromu i kolejną uczennicę z tego klanu atakującą... Pręgowaną Łapę? Chyba tak miała na imię. Kotka miała już parę ran, krwawiła mocno. A tak nie mogło być. Czerwia radziła sobie z pacyfikowaniem - najprawdopodobniej - niegrzecznych intruzów całkiem dobrze. Jednak Pręgowana... Mlecznej mignął przed oczami obraz umierającej Szpaczej Łapy i mocno rannej, oślepionej Modliszki. Nie mogła do tego dopuścić, nie, nie nie nie nie.
Skoczyła więc przed siebie, aby dobiec do nowej terminatorki swojej mistrzyni. Za pierwszy cel postawiła sobie upewnienie się, że młoda kotka wyjdzie z tego cało. Dopiero po tym mogła się zajmować czymkolwiek innym. Z resztą, zastępczyni nie potrzebowała na razie żadnej pomocy. Była w końcu Najlepszą Wojowniczką, nic ani nikt nie mógłby jej zagrozić.
- Odsuń się! - syknęła głośno do rannej Tęczy, po czym spróbowała wepchnąć się między dwie terminatorki i odepchnąć ją bokiem od całego zbiegowiska, zasłaniając ją sobą, jakby ktokolwiek jeszcze próbował ją dobić. Była od niej sporo wyższa, więc nie powinna mieć z tym problemu. Chciała odepchnąć ją od tego wszystkiego jak najbardziej i najwyżej przyjąć ciosy na siebie, dając jej szansę na ucieczkę. - Wracaj do obozu, do lecznicy. JUŻ. - syknęła ponownie, po czym napięła mięśnie. Zmierzyła najbliższą gromiaczkę wyzywającym wzrokiem. Więcej nie mogła na razie zrobić. System MG jej nie pozwalał, ups.
_________________
  Statystyki - lvl: 4 | S: 13 | Zr: 11 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 55 | W: 75 | EXP: 155/250
 
Czerwona Gwiazda
Przywódca
Be'se'ke'



Klan:
rzeka

Księżyce: 137 (X)
Płeć: nonbinary (zapach kotki)
Matka: Łabędzia Pieśń [*]
Ojciec: Porywisty Nurt [*]
Życia: 4
Multikonta: Pajęcza Noga (KRz), Płonące Niebo (KRz), Pokrzykowa Łapa (KC), Perkoz (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-30, 21:45   
   Wygląd: Kocica trochę ponad średni wzrost, umięśniona, ale sucha i raczej szczupła, trochę "kanciasta". Ma trójkątną głowę z wystającymi kośćmi policzkowymi i garbatym nosem. Jej oczy są skośne i ogniście pomarańczowe, ogon długi i cienki a pazury u przednich łap zawsze wysunięte. Jej futro jest krótkie, gęste i brudne oraz rozczochrane w kolorze popielatym, szaro-niebieskim. Jest cała pokryta drobnymi bliznami, a z tych większych ma jedną przecinającą jej nos, jedną rozrywającą jej lewe ucho, jedną wielką na grzbiecie po walce z borsukiem i dwie duże na szyi po walce z lisem. Kocica wyraźnie siwieje na pysku oraz innych częściach ciała.
   Karta Postaci: www.artemida.webd.pl/warr...p=122952#122952


Przy jej boku zmaterializowała się Pręgowana Łapa i to nieco wyrwało Czerwię z jej pierwotnego stanu. Młoda kotka jeszcze nie przechodziła treningu walki i w takim starciu mogła jej się stać poważna krzywda, na co Czerwony Mak nie mogła pozwolić. Poczuła w sobie przypływ gniewu, gdy Krowia Łapa uderzyła jej uczennicę. Zaatakowałaby zapewnie Żubrzą Łapę, gdyby nie miała już pod łapami łaciatej i zamierzała porządnie ją sprać za odwinięcie się Tęczy. Co innego, gdyby zaatakowała popielatą zastępczynię. Ją może. Ona może przyjąć na siebie WSZYSTKIE ciosy. Ale te szmatławe ścierwa NIE MAJĄ PRAWA ruszać pazurami czy kłami Pręgowanej Łapy. NIE MAJĄ.
Nie zwróciła nawet uwagi jak duże obrażenia zadała Krowiej Łapie, musiała ukarać ją za danie w pysk Tęczy.
- P'ęgowana Łapo, ODEJDŹ! - ryknęła, odrywając pysk od karku gromiaczki i zmieniając miejsce ataku na bok jej szyi. W dalszym ciągu wczepiała się w nią pazurami przednich łap, tylne natomiast zapierając tym razem o ziemię, by utrzymać równowagę. Próbowała rozerwać jej szyję, skoro na karku już zrobiła ranę. Kątem oka zobaczyła przybycie Mlecznego Kła. Miała nadzieję, że wojowniczka doprowadzi jej terminatorkę do obozu i zostawi gromiaczki w spokoju. Czerwia się nimi zajmie sama bez problemu, w tym momencie najważniejsze było zdrowie i życie Tęczy.
Która już oberwała, czego zastępczyni nie zamierzała puścić płazem. Już nie mówiąc o tym, że Krowia Łapa zamiast odpuścić w momencie bycia zaatakowanym przez zastępczynię sąsiedniego Klanu broniącą swoich terenów zaczęła pyskować i atakować napastników. Najgłupszy możliwy ruch na świecie, który to jednocześnie przesądził o jej losie. Czerwii zupełnie nie interesowało czy obsikany krzaczek był piętnaście krzaczków w głąb terytorium Klanu Rzeki, trzy krzaczki czy jeden krzaczek. Wciąż to było o tę ilość krzaków za dużo, a skoro one tego NIE ROZUMIAŁY i uważały to za HEHE ZABAWNE to najwyraźniej ktoś je nie tak wychował w tym Gromie. Nie miały nawet UŁAMKA prawa by postawić chociaż pazur na terytorium Rzeki nie ważne jak by ich to nie bawiło i Czerwony Mak była gotowa je ukarać. Przewinienie to przewinienie, niezależnie od stopnia. W dodatku zamiast się poddać i przeprosić, odchodząc, Krowia Łapa myślała, że chyba może kozaczyć. A prawda była taka, że... nie. Nie mogła.
Popielata zastępczyni już oduczyła Klan Cienia naruszania ich terenów. Ale wtedy była łagodna. Wtedy jeszcze miała cierpliwość do faktycznego przeganiania i darcia mordy na najeźdźców. Teraz, po tym wszystkim co przeszła z Klanem Cienia... Już nie. Teraz prowadziła ją tylko czysta furia, że WCIĄŻ komuś się wydaje, że granice są tak se, dla zasady. Nie są. I Robaczek zamierzała urwać każdemu, kto ma jakieś błędne wyobrażenia, łeb. Tak najszybciej nauczą się, że mogą sobie przekraczać każde granice, jakie są, tylko nie rzeczne.
_________________
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX




Zima składa ofia'y na białe ołta'ze
Do'astając w tym k'aju t'zeźwiejemy z ma'zeń
Kazdy zdązył juz uciec w swoją własna st'onę

Słońce chowa XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
swą paszczę XX
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXza cięzką zasłonę

Ciągle jeszcze siedzimy w tym zycia wagonie
Choć juz wielu wysiao na innym pe'onie
Ciągle jeszcze siedzimy w tym zycia wagonie




Wciąz jedziemy p'zed siebie
┍━━━━━━━━━━━┑
TO JESZCZE NIE KONIEC
┕━━━━━━━━━━━┙

  Statystyki - lvl: 9 | S: 24 | Zr: 19 | Sz: 14 | Zm: 12 | HP: 105 | W: 75 | EXP: 400/900
 
Pręgowany Grzbiet
Zmarły
Nieżyjąca Dusza



Klan:
rzeka

Księżyce: 21 [wrzesień]
Płeć: kotka
Matka: Paprociowy Kwiat [NPCKRZ]
Ojciec: Kto. Lodowa Skóra [NPCKW]
Multikonta: Gęsia Łapa [ KW ], Chmurka [ Pieszczoch ], Korzeń [ KG ], Czarny Świt [MGBG], Ryk, Niedźwiedzia Łapa [GK?]
Wysłany: 2018-04-30, 22:41   
   Wygląd: Tęcza, teraz już Pręgowana Łapa, osiągnęła średni wzrost. Przez małą ilość ruchu i dużą ilość jedzenia i spania, czyli jej ulubionych czynności, nie była w stanie zachować szczupłej sylwetki - i zbytnio jej to nie obchodziło. Nie jest otyła, jednakże większość jej ciała otacza warstwa tłuszczu schowana pod krótką, burą sierścią, na której malują się czarne, klasyczne pręgi. Lewy policzek szpecą szramy po pazurach Kasztan, kotki, która zaatakowała ją podczas ceremonii, gdy Tęcza była jeszcze kociakiem. Podobnie jak i blizny, od tego czasu nie zmieniły się również jej oczy, o szaroniebieskiej barwie. Z wiekiem przednie łapy kotki zaczęły wykrzywiać się na boki.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=249219#249219


Odejdź, Srodejdź, nigdy nic nie robiła i było źle, a jak teraz próbowała się przymilić zastępczyni, to też było źle! Z drugiej strony...
Nie zdążyła dokończyć swojej myśli ( a procesy myślowe przebiegały w jej umyśle naprawdę bardzo, baaaardzo wolno ), kiedy dostrzegła, że ktoś zasłonił ją własnym ciałem. Zapewne mogłaby zidentyfikować intruza, gdyby znała jego wygląd, tyle że... Nie chciało jej się rozglądać. Ani trochę. Niby po co miałaby to robić? To i tak była tylko jakaś głupia tarcza, niech sobie umiera, a ona sama popatrzy na to obojętnym wzrokiem, takim samym, jakim zareagowała na uderzenie jej w policzek. Czuła, że rana tam była, owszem, ale jakoś tak... Niezbyt ją to obchodziło? Nieszczególnie ją zabolała? Co prawda usiadła pod jej wpływem, ale teraz, kiedy miała żywą tarczą chroniącą ją przed każdym ciosem, nieszczególnie ją to obchodziło. Praktycznie nawet nie zarejestrowała, kiedy otrzymała obie rany - bo, jak się właśnie zorientowała, najwyraźniej oberwała również w kark - czyżby po raz kolejny się wyłączyła? Całkiem prawdopodobne.
Jeśli jakiś kot chciał ją zaatakować, próbowała chować się za przybyłą rzeczniaczką, uznając, że nie ma sensu marnować energii na jakieś tam ucieczki.
_________________



His blood, you see, into the boards
it drained,
And to change 'em had I.
But a
Chicken-Duck-Woman thing all we got,
For us, waiting.

***
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 30/200
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers