Poprzedni temat «» Następny temat
Samotne Jodły
Autor Wiadomość
Lawendowa Gwiazda
Przywódca



Klan:
wicher

Księżyce: 76 (Xl)
Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Mknący Ptak
Ojciec: Czyżykowy Głos
Partner: Tonące Słońce
Ciąża: nie
Multikonta: Tnąca Zawieja
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-08, 14:00   
   Wygląd: Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5912


Córka Mknącego Ptaka uśmiechnęła się szeroko słysząc, że trening idzie sprawnie. Nie wątpiła, że będzie inaczej. Węglowy Pył jest sumiennym wojownikiem, natomiast Gronostajowa Łapa bardzo pojętnym kocurem. Nie mniej, ucieszył Lawendę fakt, że syn Bażanciego Pióra jest zadowolony z jej decyzji. Wtedy było to jedyne, co mogła dla niego zrobić. Sama ma dwójkę terminatorów, więc nie chciała brać kolejnego. Barwna Ścieżka, również szkoliła dwójkę podopiecznych, więc też nie chciała jej obarczać dodatkowymi. Wybór padł na doświadczonego Węgla.
- Dobrze, oswajam się z nową rangą, powoli rozwiązuje problemy, a jest ich sporo. Treningi idą sprawnie i możliwe, że na następnej ceremonii Chaotyczna Łapa będzie mianowana- opowiedziała z entuzjazmem. Wzięła głęboki oddech i jeszcze przez chwile analizowała czy czymś jeszcze się podzielić.
- Pewnie słyszałeś, że przyjęłam do Klanu dwie znajdki. Widziałeś je? Ciekawe czy uda nam się ich wyszkolić na porządnych wojowników!- zagadała. Była ciekawa, co Gronostaj sądzi o nowo przyjętych, o ile dotarła do niego ta wiadomość.
_________________
When she was just a girl
She
expected the world
But it flew away from her reach





So she ran away in her sleep
And dreamed of
Paradise
Every time she closed her eyes.
  Statystyki - lvl: 6 | S: 11 | Zr: 14 | Sz: 15 | Zm: 11 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 20/500
 
Gronostajowa Łapa
Terminator
stone



Klan:
wicher

Księżyce: 16 [listopad]
Mistrz: Porywista Gwiazda [*], Węglowy Pył
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Multikonta: Drobna Łapa [KRz]; Pszczółka [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-09, 17:29   
   Wygląd: Masywny, długowłosy ciemnoniebieski point z białymi i szarymi zaznaczeniami o bladoniebieskich oczach. || KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=420330#420330


Na uśmiech Lawendy podniósł niemal niezauważalnie kącik ust, robiąc to może trochę wymuszenie, jednak uznał, że gest ten może być odebrany dobrze. Nie uśmiechał się często szczerze, a jeszcze rzadziej fałszywie, jednak rozmowa z przywódczynią była momentem, który potrafił go do tego zmusić; sam nie wiedział do końca, jaką wagę mają tego typu gesty, jednak z obserwacji środowiska wyciągał pewne wnioski, które może nie były do końca logiczne, jednak u innych występowały naturalnie, więc to wystarczyło, by Gronostaj wiedział, że są one ważnym elementem rozmowy.
...— Nie wiedziałem, że Klan Wichru jest tak problematyczny — rzucił, patrząc kątem oka to na Lawendę, to na teren, na którym się znajdowali. Wicher wydawał się Gronostajowi do bólu nudny i czarno-biały, z małymi odstępstwami pokroju Szczypawki. Sam nie słyszał o głośniejszych problemach, jakie miały miejsce, także zupełnie nie wiedział, o co może chodzić nowej Gwieździe; postanowił jednak nie pytać o to wprost, a dać Lawendzie okazje, by sama się tym podzieliła, o ile będzie mieć ochotę. Nachalność nie była czymś, co cechowałoby terminatora, więc wolał zachowywać dystans.
Na kolejne słowa niebieskiej kocicy Gronostaj podniósł brew, a końcówka jego ogona zaczęła delikatnie wibrować, kołysząc się w obie strony. W sercu poczuł coś bardzo podobnego do uczucia gniewu i rozczarowania, niezwykle delikatne i niemal nieodczuwalne. Terminator zauważył jednak zmianę uczucia i wiedział, że nie była ona przypadkowa. Znajdy? Klan Wichru nie jest przytułkiem dla zbłąkanych kociąt i co do tego nie było żadnej dyskusji. Mieli wystarczająco idiotów, którzy nie byli godni uczestniczyć w Klanowym życiu, więc na to dwie kolejne pluskwy do wykarmienia?
...— Czy Klan Wichru nie ma wystarczająco członków? — spytał, podkreślając przedostatnie słowo, zachowując ton nieco wątpliwy, z nutą rozczarowania. Jego pysk był w dalszym ciągu kamienny i nie dało się po nim poznać żadnych szczególnych emocji. — nie, nie widziałem. Jesteś pewna, że to dobra decyzja?
_________________


I COUNT THE CORPSES ON MY LEFT
I FIND I'M NOT SO TIDY
»★«
SO I BETTER GET AWAY
BETTER MAKE IT TODAY
BUT I CAN'T CONTROL IT
MY FACE IS DRAWN

My instinct still emotes it



  Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 105/150
 
Lawendowa Gwiazda
Przywódca



Klan:
wicher

Księżyce: 76 (Xl)
Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Mknący Ptak
Ojciec: Czyżykowy Głos
Partner: Tonące Słońce
Ciąża: nie
Multikonta: Tnąca Zawieja
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-10, 11:32   
   Wygląd: Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5912


Niestety, ostatnimi czasy Klan Wichru stał się bardzo problematyczny. Lawenda nie mia pojęcia czy te wszystkie problemy zaczęły się dopiero pojawiać za kadencji Porywistego Wiatru i to czysty zbieg okoliczności, że musiała je przejąć, czy też miały miejsce dużo wcześniej tylko do niej nie docierały. Najprawdopodobniej druga opcja jest prawdziwa. O wszystkim wiedzą tylko Przywódca, Zastępca, Medyk oraz zamieszane w sprawę koty, a reszta śpi spokojnie nie znając sytuacji, chyba, że jest ona głośna. Lawendowa Gwiazda rozejrzała się dyskretnie dookoła, aby sprawdzić czy nikogo nie ma w pobliżu. Gdy upewniła się, że teren jest czysty skierowała wzrok na Gronostaja.
- Niestety, i to głównie kocięta z miotów Zaśnieżonej Ścieżki sprawiają problemy. Grożą, przezywają i ogólnie są bardzo nieuprzejme. Nie wiem, czy Rysia Łapa ci wspominał, że jest zamieszany w jedną sytuację?- opowiadała ściszonym głosem. Nie chciała konkretnie omawiać problemów, ale nie widziała większych przeszkód, aby przedstawić kocurowi pewien ich zarys. A jeśli chodzi o Rysią Łapę, to była mała prowokacja ze strony niebieskiej kotki. Chciała wiedzieć czy może Rysia Łapa wspominał coś o kłótni z Płatek. Według niebieskiej kotki kocurki mają ze sobą dobry kontakt, gdyż uciekli razem z Obozu, a to o czymś świadczy. Ogólnie ta sprawa ciągnie się już długo i Lawenda chciałaby ją jak najszybciej zakończyć, jednak bez dowodów i poznania wersji różnych kotów nie może nic zrobić. Właściwie to wyjaśnienia brakuje jej tylko wersji wydarzeń Rysia. Później pozostanie tylko analiza i ukaranie odpowiednich osobników.
Pierwsza wypowiedź Gronostaja sprawiła, że Lawendę zatkało. Spojrzała na niego badawczo i nieświadomie uderzyła ogonem o podłoże. Chciała otworzyć pyszczek i zaprotestować, że nigdy nie słyszała o tym, że w Klanie jest jakiś limit kotów. Zresztą ostatnio stracili czwórkę kotów i do tego ponad trójka zaginęła! Dalsze słowa syna Pohukującej Sowy sprawiły, że niebieska kotka ochłonęła. Zrobiła zakłopotaną minę i spojrzała w podłoże, po wzięciu głębokiego oddechu spojrzała prosto w niebieskie oczy Gronostaja.
- Tak! Nie było innego wyjścia! Ich matka umarła na naszych terenach i bez pomocy nie przetrwałyby do następnego wschodu słońca! Nie mogliśmy skazać ich na pastwę losu, Kodeks Wojownika wyraźnie mówi, że nie wolno opuścić kociaka w niebezpieczeństwie, nawet jeśli nie pochodzi on z twojego Klanu - powiedziała pewnym tonem głosu. Następnie wzięła oddech, a na jej pyszczku pojawił się delikatny uśmiech.
- Myślę, że wychowamy ich na wspaniałych wojowników. Na pewno przydadzą nam się. W Klanie nie ma określonej maksymalnej liczby kotów... No, dobra prawdę mówiąc, mamy deficyt wojowników, którzy są wstanie szkolić terminatorów... Może to być problematyczne, ale jakoś wszystko się ułoży- powiedziała wszystko, co jej leżało na sercu. Nie chciała nic ukrywać przed kocurem. Ufała mu i szanowała, więc wierzyła, że raczej informację, które mu ujawniła nie zwrócą się przeciwko niej. Zresztą, nawet jeśli to i tak ten problem jest widoczny, tylko nie wszyscy mogą go dostrzegać.
_________________
When she was just a girl
She
expected the world
But it flew away from her reach





So she ran away in her sleep
And dreamed of
Paradise
Every time she closed her eyes.
  Statystyki - lvl: 6 | S: 11 | Zr: 14 | Sz: 15 | Zm: 11 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 20/500
 
Gronostajowa Łapa
Terminator
stone



Klan:
wicher

Księżyce: 16 [listopad]
Mistrz: Porywista Gwiazda [*], Węglowy Pył
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Multikonta: Drobna Łapa [KRz]; Pszczółka [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-13, 16:50   
   Wygląd: Masywny, długowłosy ciemnoniebieski point z białymi i szarymi zaznaczeniami o bladoniebieskich oczach. || KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=420330#420330


Usłyszawszy imię Zaśnieżonej Ścieżki, Gronostaj zastanowił się chwilę, jednak nie mógł sobie przypomnieć, czy z kimkolwiek z tego miotu miał do czynienia; nie był on bardzo zaznajomiony z matkami, to też i samą kotkę znał jedynie z imienia. Po chwili zdał sobie sprawę, że Różana Łapa, z którą kiedyś miał okazję rozmawiać, to przecież, jak mu się wydawało, jej córka. Zupełnie nie zdziwił go więc fakt, że źródłem problemu mogłaby być ona; ale przecież Zaśnieżona miała najpewniej więcej dzieci, więc może nie tylko biała kotka miała specyficzny charakter?
Podniósł brew. O proszę, nie spodziewał się, że w cały konflikt może być zamieszany jego brat. Ryś najwidoczniej miał bardzo wiele masek, których Gronostaj jeszcze do końca nie poznał, jednak był pewien tego, że pod spodem w dalszym ciągu kryje się jego usposobienie sprzed wielu księżyców.
...— Nie chwalił mi się — rzucił, od razu po usłyszeniu pytania — przeskrobał coś? — spytał, mając nadzieję, że Lawenda podzieli się jakimś szczegółem z całej sprawy. Nie był tym tematem bardzo zainteresowany, a przynajmniej nie pod kątem szukania sensacji. Chciał jedynie dowiedzieć się, jaki udział miał w tym wszystkim jego brat, który ostatnimi czasy zachowywał się naprawdę skrajnie.
Gronostajowa Łapa rzucił Lawendzie spojrzenie, mrużąc oczy gdy ta tłumaczyła mu sytuację z kociętami przygarniętymi do Klanu. Terminator nie był typem, którego zaufanie można było zdobyć łatwo, a już na pewno nie wtedy, gdy pochodziło się spoza Wichru, a co gorsza - spoza ogólnie rzecz biorąc Czterech Klanów. Nie wątpił, że ktoś zajmie się ich wyszkoleniem, a jedynie miał wątpliwości co do tego, czy przybłędy sprostają ciężarowi klanowego życia. Sam postanowił mieć na nie oko, gdy tylko wybada teren i dowie się, jak wyglądają.
...— Co ich matka robiła z kociętami na naszych terenach? — spytał podejrzliwie, wyłapując ten element z historii Lawendowej Gwiazdy.
Słysząc zapewnienie przywódczyni, że wszystko się ułoży, nie był w stanie potraktować tego poważnie. Brzmiało to jak swego rodzaju wygodna wymówka, której kotka użyła, bo sama nie była pewna, jak sytuacja będzie wyglądać, szczególnie, że Klan się rozrastał a nowe kocięta przychodziły na świat w zawrotnym tempie. Wierzył, że niebieska kocica opanuje sytuację i obędzie się bez większych problemów. Kiwnął jej głową, tak, jakby miał zgodzić się z jej słowami.
...— To zły czas dla Klanu. — stwierdził, zahaczając o temat deficytów kotów, które byłyby w stanie zająć się terminatorami. Masowe pogrzeby, zniknięcia, to nie było coś, czego Wicher potrzebowałby do dostatku. — Mój brat zniknął. Czuję, że nie wróci. — wspomniał, odwracając wzrok ku dalszym terenom, daleko wybiegającym poza Wicher. Nie wiedział, co działo się z Ulotną Łapą, ale w kościach czuł, że nic dobrego.
_________________


I COUNT THE CORPSES ON MY LEFT
I FIND I'M NOT SO TIDY
»★«
SO I BETTER GET AWAY
BETTER MAKE IT TODAY
BUT I CAN'T CONTROL IT
MY FACE IS DRAWN

My instinct still emotes it



  Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 105/150
 
Lawendowa Gwiazda
Przywódca



Klan:
wicher

Księżyce: 76 (Xl)
Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Mknący Ptak
Ojciec: Czyżykowy Głos
Partner: Tonące Słońce
Ciąża: nie
Multikonta: Tnąca Zawieja
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-15, 20:28   
   Wygląd: Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5912


Lawendowa Gwiazda przez moment zastanawiała się ile może wyjawić Gronostajowi. Nie chciała wyjść na niedyskretną oraz, żeby później nie miała miejsca jakaś niezręczna sytuacja.
- Doszło między nim a jedną terminatorką do ostrej wymiany zdań- oznajmiła. Tylko tyle pozwoliła sobie w tej kwestii powiedzieć. Nie chciała zdradzać nic więcej, więc Gronostajowej Łapie musi wystarczyć tylko ogólnikowa informacja. Niebieska kotka patrząc na syna Pohukującej Sowy odniosła wrażenie, że przygarnięcie znajd nie przypadło mu go gustu. Mina jej posmutniała i zaczęła się bić z własnymi myślami. Czuła teraz pewne wyrzuty sumienia, ale nadal uważała, że postąpiła jak należało w tej sytuacji. Niestety, na razie nie potrafi być stanowczą oraz pewną siebie kotką, która jak raz zadecyduje to zdania nie zmienia i później nie myśli przez ćwierć księżyca o słuszności swojej decyzji. Może z czasem się wyrobi?
- Uciekała przed Samotnikami, którzy poważnie ją okaleczyli- powiedziała zaskoczona unosząc brwi. Nie dodała, że prawdopodobnie zrobili to Samotnicy, gdyż nikt nie wie, co tak naprawdę przytrafiło się kotce, oprócz tego, że umarła z powodu obrażeń. Swoją drogą jak Gronostaj słucha wydawanych przez nią poleceń? Ale o to nie może się czepiać, gdyż poinformowała tylko Klan o tym, że należy zachować szczególną ostrożność w pobliżu Czarnego Ogona, nie wspominając o przyczynie tego zalecenia. Na kolejną wypowiedź Gronostajowej Łapy, Lawenda pokiwała głową. Łatwo nie jest, ale trzeba to przetrwać. Za jakiś czas będą posiadać nowych, pełnych energii wojowników, aż w końcu... będzie ich znacznie więcej niż kociąt do ,,rozdawania". Przynajmniej na taki obrót wydarzeń wskazują obecne prognozy. Córka Mknącego Ptaka potrzebowała chwili, aby zorientować się o kim mówi Gronostaj. W końcu ją olśniło. Otworzyła pyszczek, aby coś powiedzieć, ale ostatecznie zrezygnowała. Poczuła ukłucie żalu, ponieważ brutalnie wykorzystała zaginięcie Ulotnej Łapy dając Barwnej Ścieżce, aż dwójkę nowych podopiecznych.
- Przykro mi...- powiedziała współczującą. Chciałaby zrobić coś więcej, ale nie mogła. Patrole poszukiwawcze już nie mają sensu, gdyż jest na to za późno. Z zaginięciami już tak jest, że zanim się zorientują, że ktoś zniknął to nie ma czego szukać. Oczywiście, zaraz po zauważeniu straty patrole były poinformowane, że mają zwrócić uwagę czy nie ma gdzieś tropu Ulotnej Łapy, jednak nikt niczego nie zgłaszał. Lawenda podeszła do Gronostaja i dotknęła go koniuszkiem swojego ogona w okolicy barku, po czym spojrzała na jego pyszczek.
- Wiem, jak to jest. Dwójka mojego rodzeństwa zaginęła w ciągu jednego księżyca, natomiast w kolejnym zginęła moja siostra. Z całego miotu, zostałam tylko ja... - opowiedziała w telegraficznym skrócie historię swojego rodzeństwa. Już pominęła fakt, że przed tymi wydarzeniami została sierotą. Dobrze, że ma jeszcze starsze rodzeństwo, bo inaczej byłaby sama jak palec.
_________________
When she was just a girl
She
expected the world
But it flew away from her reach





So she ran away in her sleep
And dreamed of
Paradise
Every time she closed her eyes.
  Statystyki - lvl: 6 | S: 11 | Zr: 14 | Sz: 15 | Zm: 11 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 20/500
 
Gronostajowa Łapa
Terminator
stone



Klan:
wicher

Księżyce: 16 [listopad]
Mistrz: Porywista Gwiazda [*], Węglowy Pył
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Multikonta: Drobna Łapa [KRz]; Pszczółka [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-18, 16:09   
   Wygląd: Masywny, długowłosy ciemnoniebieski point z białymi i szarymi zaznaczeniami o bladoniebieskich oczach. || KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=420330#420330


Było dla niego zrozumiałe, że Lawenda nie obsypie go wieloma szczegółami dotyczącymi sprawy Rysiej Łapy; z resztą, czy dobrze świadczyłoby o przywódczyni to, że tak łatwo dzieli się prywatnymi problemami członków Klanu? Cóż, dla Gronostajowej Łapy na pewno stawiałoby to jej kompetencję pod znakiem zapytania, tak więc mimo ciekawości był zadowolony z odpowiedzi Lawendowej Gwiazdy. Miał pewne spostrzeżenia co do tego, z kim mógł mieć konflikt jego brat, jednak zostawił je dla siebie, kiwając jedynie kotce głową i nie ciągnąc dalej tego tematu.
Usłyszawszy o samotnikach, skrzywił się nieznacznie. Nie wiedział o nich dużo, jednak sam fakt ich istnienia nie napawał go zadowoleniem; pasożyty, które nie nadają się do życia w Klanie, zabierające zwierzynę, którą równie dobrze Klany mogłyby wykarmić swoich członków. Do tego, jak widać, niebezpieczni i agresywni.
...— Samotnicy stanowią dla nas zagrożenie? — spytał, głównie informacyjnie. Sam nie uważał, że byli oni czymś, czego należy się bać; a przynajmniej on tego nie odczuwał. Jednakże, skoro pozbawili życia matkę z kociętami znaczyło, że są nie do końca zdatni do pokojowego porozumienia i są nieprzewidywalni.
Na słowa Lawendowej Gwiazdy odwrócił wzrok. Przykro jej. Najpewniej Gronostajowi też by było, lecz na obecną chwilę nie miał pojęcia, czym te emocje się objawiają i czy jest jakiś sposób, by je poczuć; czy było mu to jednak potrzebne? Uczucia zabierają jedynie czas i uwagę, a przez jej brak łatwo można stracić życie. Od chwili śmierci Porywistego Wiatru, w którym coś poczuł, coś niezrozumiałego i niecodziennego, w jego głowie momentami pojawiał się mętlik, który powodował zawieszenie się terminatora, jednak nie potrafił rozgryźć, co to jest i dlaczego nie jest zdolny do normalnego płaczu. Bo w pewnym sensie tęsknił na Ulotną Łapą. Nie tak, jak zwykle objawiała się tęsknota; nie czuł smutku, nie uronił ani jednej zły, ale niezwykle odczuł, że go nie ma, a z dnia na dzień pustka pogłębiała się, zostawiając ze sobą chłód. Czuł, że jego brat nie był taki, jak na zewnątrz; irytująca powłoka zdawała się skrywać w nim coś, co sprawiało, że Gronostaj lubił z nim przebywać, jednak nie potrafił wskazać, co to konkretnie było. Persony, które cenił syn Pohukującej Sowy po prostu znikały. Czy tego właśnie pragnie wielki Klan Gwiazdy?
Wzdrygnął się nieznacznie, czując bliskość Lawendy. Koty niezwykle lubiły zbliżać się do siebie, by okazać uczucia, dało się to łatwo zauważyć; już od najmłodszych księżyców robiła to matka, a później wielokrotnie obserwował to u innych. Nie jemu oceniać.
...— Lot mówił mi, że chce gdzieś iść. — powiedział, wspominając ostatni raz, gdy z nim rozmawiał — Ale nic więcej.
Kontynuował wpatrywanie się w horyzont, przymykając oczy, pozwalając delikatnemu wiatrowi mierzwić długie futerko na jego piersi. Czuł się oderwany od rzeczywistości; towarzystwo natury napawało go harmonią i odczuwał jeszcze większy spokój, niż zazwyczaj, nawet, gdy ostatnio życie w Klanie Wichru nie było łatwe. Gronostaj wiedział o tym. Nawet, jeśli jego umysł nie dał mu się aż tak bardzo o tym przekonać.
...— Lawendowa Gwiazdo — odezwał się po chwili ciszy, odwracając na moment głowę w jej stronę, lustrując ją bladoniebieskimi ślepiami — wiesz, co miał na myśli Porywista Gwiazda, w wiadomości, którą mi przekazałaś?
_________________


I COUNT THE CORPSES ON MY LEFT
I FIND I'M NOT SO TIDY
»★«
SO I BETTER GET AWAY
BETTER MAKE IT TODAY
BUT I CAN'T CONTROL IT
MY FACE IS DRAWN

My instinct still emotes it



Ostatnio zmieniony przez Gronostajowa Łapa 2020-09-18, 16:10, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 105/150
 
Lawendowa Gwiazda
Przywódca



Klan:
wicher

Księżyce: 76 (Xl)
Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Mknący Ptak
Ojciec: Czyżykowy Głos
Partner: Tonące Słońce
Ciąża: nie
Multikonta: Tnąca Zawieja
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-19, 11:08   
   Wygląd: Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5912


Niebieska kotka jak tylko padło pytanie od Gronostajowej Łapy, to chciała zaprzeczyć. Przed oczami miała swojego partnera, Tonące Słońce i to jaki jest kochany oraz współczujący. Lawenda otworzyła pyszczek, ale po zaledwie uderzeniu serca zamknęła go. Nie mogła wypowiedzieć się dobrze o Samotnikach, gdyż doprowadzili mamę Owieczki oraz Kusej do śmierci.
- Niektórzy tak. Wiadomo, każdy Samotnik jest inny i ma inny charakter. Mam przyjaciela tej rangi i jest fantastycznym kotem, uprzejmy, wesoły, umiejący słuchać, empatyczny... Słyszałam tez wiele opowieści o Krzywusze. Była ona taką Medyczką Samotników. Niestety, już nie żyje. Podobno była straszną zrzędą i nic nie robiła bezinteresownie, każdą pomoc trzeba było jej wynagrodzić, ale mimo wszystko była dobrą kotką. No, i są też tacy Samotnicy, którzy są agresywni- tłumaczyła z ożywieniem. O Tonącym Słońcu to mogłaby opowiadać i opowiadać. Widzi go przez różowe okulary i przez to, że bardzo mocno go kocha, uważa za ideał. Lawenda przytaknęła głową na kolejną wypowiedź Gronostaja. Sama chciała zwiedzać świat. Razem z Wilkiem oraz Śnieżynką mieli plany, aby pójść nad Wielką Słoną Wodę, ale to pozostało tylko niespełnionym marzeniem. Za to teraz córka Mknącego Ptaka od czasu do czasu zwiedza Ziemie Niczyje wraz z Toń.
- Nie chce o was wypowiadać się ogólnikowo, ale wasz miot jest chyba spragniony świata- powiedziała pół żartem, pół serio. Najpierw sam Gronostaj wraz z Rysiem uciekają z Obozu w celu zwiedzania terenów, a teraz Lot wyruszył na samotną wycieczkę. Oczywiście, są to tylko podejrzenia, równie dobrze mógł zostać porwany przez Dwunoga czy zaatakowany przez drapieżnika.
Lawenda poważnie zastanawiała się nad pytaniem zadanym przez syna Pohukującej Sowy. Nie znała kocurka na tyle dobrze by móc wiedzieć jak zachowuje się na co dzień oraz jak wyglądają jego relację z innymi. Porywista Gwiazda spędzał z nim mnóstwo czasu, więc pewnie znał Gronostaj prawie na wylot.
- Em... Nie do końca. Wiesz, nie znam cię, aż tak dobrze, żeby dokładnie wiedzieć, co miał na myśli. Prawdę mówiąc nie zrelacjonowałam ci dokładnie, co wtedy mi powiedział. Podobno źle osądzasz samego siebie, że wcale nie jesteś niezniszczalny i bez skazy? Coś takiego. Porywista Gwiazda mówił też, że sam był podobny do ciebie, i że interesował się bardziej sobą i swoimi ambicjami niż klanem i dobrem kotów. Myślę, że może za mało pomagasz innym czy spędzasz z nimi za mało czasu? Może powinieneś wykazywać więcej empatii?- zrelacjonowała wszystko, co mniej więcej powiedział jej były Przywódca oraz podała kilka swoich domysłów. Zapewne jeśli poobserwuje dłużej Gronostaja to się domyśli, co Kijanka miał na myśli, ale lista kotów, którą musi poddać analizie jest długa, więc ciężko jej będzie zwracać większą uwagę na kocura.
_________________
When she was just a girl
She
expected the world
But it flew away from her reach





So she ran away in her sleep
And dreamed of
Paradise
Every time she closed her eyes.
Ostatnio zmieniony przez Lawendowa Gwiazda 2020-09-19, 11:17, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 6 | S: 11 | Zr: 14 | Sz: 15 | Zm: 11 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 20/500
 
Gronostajowa Łapa
Terminator
stone



Klan:
wicher

Księżyce: 16 [listopad]
Mistrz: Porywista Gwiazda [*], Węglowy Pył
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Multikonta: Drobna Łapa [KRz]; Pszczółka [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-22, 13:15   
   Wygląd: Masywny, długowłosy ciemnoniebieski point z białymi i szarymi zaznaczeniami o bladoniebieskich oczach. || KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=420330#420330


Gronostajowa Łapa nie miał pojęcia o tym, kim jest partner Lawendowej Gwiazdy; i w gruncie rzeczy może to i dobrze. Traktował bowiem przywódczynię z niemałym szacunkiem, a gdyby dowiedział się o tym, że spotyka się z samotnikiem, z pewnością miałby o niej... inne zdanie. Z podejrzliwością traktował członków innych Klanów, a co za tym idzie, przyjaźnie z nimi już były dla niego czymś niedopuszczalnym, więc automatycznie głębsze relacje z samotnikami nie były dla niego czymś, co mógłby pochwalić.
Gdy tylko usłyszał więc samo wspomnienie o przyjacielu samotniku, podniósł brew, tak, jakby się przesłyszał. Doprawdy? Co wichrowa przywódczyni szuka wśród kotów, które z jakiegoś powodu NIE SĄ w żadnym z Klanów?
...Przyjaciela? — powtórzył, z wyraźnym naciskiem. Nie podobało mu się to, jednak chciał usłyszeć więcej. Nie widział żadnego logicznego usprawiedliwienia, jednak było to dla niego intrygujące, że sama Gwiazda ma przyjaciół w takich sferach.
Przyjął informacje o Krzywusze, kiwając głową, nie komentując już tego tematu, postanawiając, że odpuści nieco, nie chcąc wkraczać na tematy, przez które mógłby wypaść w jej oczach negatywnie; było to nieopłacalne i głupie.
Gdy usłyszał następną wypowiedź niebieskiej kocicy, podniósł nieznacznie kącik ust i wypuścił z nosa powietrze. Było w tym jednak ziarnko prawdy; jakkolwiek brutalne by ono nie było. Pohukująca Sowa, mimo swojego twardego wychowania nie potrafiła do końca zapanować nad swoim potomstwem, które robiło co chciało i to już od najmłodszych księżyców. Długa nieobecność ich ojca z pewnością również wpłynęła na to, kim byli. Ciężko było odzyskać szacunek do kogoś, kto przypomniał sobie o własnych dzieciach wtedy, gdy było już na to za późno. Przynajmniej dla Gronostaja.
...— Mieliśmy więcej szczęścia, niż rozumu. — stwierdził krótko. Nie da się ukryć, że ucieczka na sam koniec terenów w wieku niespełna dwóch księżyców nie była najlepszym pomysłem na spędzanie wolnego czasu, a gdyby nie interwencja Porywistej Gwiazdy mogłoby to się potoczyć różnie. — Oby Lot również je miał.
Słuchając Lawendy, przymknął mimowolnie oczy, tak, jakby chciał powstrzymywać łzy, które i tak czy siak nie zamoczyłyby jego policzków, ale nie czuł nic szczególnego oprócz kłucia, towarzyszącemu mu zawsze, gdy tylko myślał o zmarłym mistrzu. Denerwowało go ono, zaburzało cały ład i harmonię, w której żyło jego ciało i umysł. Niepotrzebna skaza, która zaburzała czystość myśli i szybkość reakcji, czasem wyjątkowo go opóźniając.
Brzmiało to dla niego jak bzdury. Skąd niby miał wiedzieć, że nie jest niezniszczalny albo w ogóle zwracać uwagę na jego skazy? Wyjątkowo nie lubił, gdy ktokolwiek kwestionował jego wyższość, ale nie umiał po prostu odrzucić od sobie tych myśli. Nie potrafił przestać myśleć o jego słowach i o tym, czy w ogóle są prawdziwe. Empatia? Jak można wykazywać się czymś, czego się nie rozumie i nie ma pojęcia, z czym to się wiąże?
...— Myślisz, że to wszystko było prawdziwe? — spytał wprost. — Cały Gwiezdny Klan, rozmowy ze zmarłymi. W obliczu wszystkich nieszczęść... nie wydaje Ci się to absurdalne?
_________________


I COUNT THE CORPSES ON MY LEFT
I FIND I'M NOT SO TIDY
»★«
SO I BETTER GET AWAY
BETTER MAKE IT TODAY
BUT I CAN'T CONTROL IT
MY FACE IS DRAWN

My instinct still emotes it



  Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 105/150
 
Lawendowa Gwiazda
Przywódca



Klan:
wicher

Księżyce: 76 (Xl)
Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Mknący Ptak
Ojciec: Czyżykowy Głos
Partner: Tonące Słońce
Ciąża: nie
Multikonta: Tnąca Zawieja
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-23, 11:50   
   Wygląd: Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5912


Lawenda odniosła wrażenie, że Gronostajowej Łapie nie przypadło do gustu, że ma przyjaciela Samotnika. Córka Czyżyka uważa, że to nie jest nic złego, zwłaszcza, że Kodeks Wojownika zezwala na posiadanie znajomych z poza Klanów. Oczywiście, prawda jest taka, że Tonące Słońce jest kimś znacznie więcej niż tylko przyjacielem i granica już dawno została przekroczona, ale nikt nie musi o tym wiedzieć, no oprócz paru najbardziej zaufanych kotów.
- Tak, poznałam go zaraz po mojej ceremonii na wojowniczkę. Przeszłam się przewietrzyć przed milczącym czuwaniem oraz chciałam obmyślić plan treningu dla Górskiego Strumienia i natknęłam się na niego. Chwilę porozmawialiśmy i potem spotkaliśmy się ponownie. Podczas jednego ze spotkań nawet nauczył mnie pływać oraz łowić ryby!- opowiadała z entuzjazmem. Chciała jeszcze zrelacjonować jak zdobyła kacze gniazdo znajdujące się na wodzie, ale ostatecznie sobie darowała. To bardziej opowieść dla kociaków niż poważnych terminatorów. Nie będzie zanudzać Gronostaja jej przygodami.
- A ty nie masz znajomości z kotami z innych Klanów bądź Samotnikami?- zapytała zaciekawiona patrząc badawczo na Gronostaja. Machnęła parę razy ogonem i zastanawiała się czy Gronostaj teraz mając okazję zwiedzać tereny, granice Klanu Wichru oraz Ziemię Niczyje poznaje różne koty. Lawenda słysząc kolejne słowa Gronostaja westchnęła smutno. Najchętniej dałaby kocurkowi nadzieje, ale ona i tak nie ma sensu. Sama dużo razy łudziła się, że jakiś kot wróci, ale tak się nie stało. Niektórym kotom udaje się powrócić do Klanu, ale jest to jedynie kropla w morzu zaginięć, niemniej jednak istnieje cień szansy, że Lot wróci.
- Oby- odpowiedziała cicho i spojrzała w dal pomiędzy drzewa. Wzięła głęboki oddech, po czym znów skierowała swój wzrok na syna Pohukującej Sowy. Następna wypowiedź kompletnie zszokowała Lawendę. Zrobiła wielkie oczy i patrzyła z niedowierzaniem na Gronostajową Łapę. Otworzyła pyszczek zdumiona i przez chwilę nie mogła wydusić z siebie słowa. Nie potrafiła zrozumieć skąd wzięła się taka wątpliwość.
- Nieee... Uważam, że jak najbardziej wszystko co się wydarzyło było prawdziwe. W końcu każdy Przywódca przychodząc do Szepczącej Sadzawki ma podobny sen, że przychodzą Gwiezdni i z nim rozmawiają dając dziewięć żywotów. To nie może być przypadek. A, to, że tyle złych rzeczy się dzieje to nie jest niczyja wina, po prostu nieszczęścia jak to mówią chodzą parami. Ogólnie dlaczego tak uważasz?- przedstawiła swoje zdanie na ten temat i chciała uzyskać odpowiedź dlaczego Gronostaj wątpi w autentyczność wydarzeń.
_________________
When she was just a girl
She
expected the world
But it flew away from her reach





So she ran away in her sleep
And dreamed of
Paradise
Every time she closed her eyes.
  Statystyki - lvl: 6 | S: 11 | Zr: 14 | Sz: 15 | Zm: 11 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 20/500
 
Gronostajowa Łapa
Terminator
stone



Klan:
wicher

Księżyce: 16 [listopad]
Mistrz: Porywista Gwiazda [*], Węglowy Pył
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Multikonta: Drobna Łapa [KRz]; Pszczółka [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-01, 11:40   
   Wygląd: Masywny, długowłosy ciemnoniebieski point z białymi i szarymi zaznaczeniami o bladoniebieskich oczach. || KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=420330#420330


Wrażenie Wichrowej przywódczyni było jak najbardziej słuszne, a nawet fakt, iż nie jest to w żaden sposób zabronione przez kodeks nie zmieniało jego podejścia, które jasno mówiło, że jest to zbędne i wątpliwe moralnie.
Przyjął tłumaczenia Lawendy bez żadnego zbędnego komentarza ani przesadnie oceniającej mimiki, jednak to wszystko ani trochę mu się nie podobało. Nie widział jednak sensu, by brnąć w ten temat, skoro kotka jest przekonana o słuszności swoich pozaklanowych relacji; nie uważał, że robi dobrze, jednak nie uważał również, że jego zdanie cokolwiek zmieni.
...— Nie. — odpowiedział krótko na zadane przez nią pytanie. Starał się nie wychodzić poza tereny Klanu Wichru, przynajmniej na razie, szczególnie, że sytuacja nie była najlepsza; ginęło wielu a jeszcze więcej znikało, więc wychodzenie poza granice, gdy jeszcze nie miało się opanowanej walki w stu procentach byłoby głupie. Nawet, jeżeli kocur byłby przekonany o swojej sile i umiejętnościach. Stąd też nie miał okazji rozmawiać z nikim poza Wichrowcami i wcale nie był z tego powodu rozczarowany; biorąc pod uwagę odór charakterystyczny dla granic z innymi Klanami był pewien, że nic nie tracił.
Odwrócił wzrok, słysząc krótkie "oby" z ust Lawendowej Gwiazdy; nie miał pojęcia, czy było one szczere i czy kotka rzeczywiście miała jakąkolwiek nadzieję na powrót Ulotnej Łapy. Gronostaj starał się przekonać samego siebie, że zobaczy jeszcze kiedyś swojego brata, jednak w głębi serca był świadomy tego, że może się to nie wydarzyć. Las jest zbyt brutalny, by każdy dostał szansę na szczęśliwe zakończenie.
Zobaczył wyraźne zdumienie malujące się na pysku przywódczyni i w zupełności je rozumiał, choć nie sądził, że objawi się ono tak dobitnie; w końcu właśnie głośno wyraził pewne wątpliwości wobec istnienia Gwiezdnego Klanu, i to względem kogoś, kto teoretycznie zawdzięcza im swoją rangę.
...— Bo to tylko sny. Nie można potwierdzić, że to nie przypadek. — odparł — Ostatnie wydarzenia wzbudziły we mnie wątpliwości, czy rzeczywiście to, co uważamy za wszechmocne i najważniejsze, rzeczywiście istnieje. A jeśli tak, to nie ma dobrych intencji. — zakończył, odwracając pysk i lekko przymykając oczy.
_________________


I COUNT THE CORPSES ON MY LEFT
I FIND I'M NOT SO TIDY
»★«
SO I BETTER GET AWAY
BETTER MAKE IT TODAY
BUT I CAN'T CONTROL IT
MY FACE IS DRAWN

My instinct still emotes it



  Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 105/150
 
Lawendowa Gwiazda
Przywódca



Klan:
wicher

Księżyce: 76 (Xl)
Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Mknący Ptak
Ojciec: Czyżykowy Głos
Partner: Tonące Słońce
Ciąża: nie
Multikonta: Tnąca Zawieja
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-02, 11:20   
   Wygląd: Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5912


Szkoda, że Gronostaj nie poznał nikogo z poza Klanu. Według Lawendy to niesamowite doświadczenie, jeśli spotka się kogoś miłego i chętnego do rozmowy. Z drugiej strony dobrze też, że kocur nie włóczy się po Granicach, gdyż ostatnio dochodzi do wielu zginięć oraz zniknięć. Przynajmniej można być o niego spokojniejszym. W ramach odpowiedzi Lawendowa Gwiazda mruknęła tylko ,, mhm" i już nie kontynuowała tematu. Chętnie pochwaliłaby się kogo zna jeszcze z poza Klanu, ale odpuściła sobie, to i tak nic by do ich konwersacji nie wniosło.
Niebieskiej kotce zrobiło się głupio widząc reakcję Gronostajowej Łapy na jej odpowiedź. Westchnęła smutno i zaczęła szukać w głowie odpowiednich słów, aby dodać synowi Pohukującej Sowy otuchy. Niestety, nic pokrzepiającego nie wymyśliła. Spojrzała na podłoże i przejechała łapką po kępie trawy. Jest Przywódcą, więc powinna być silna i odnaleźć się w każdej sytuacji. Powinna dawać nadzieje oraz wspierać Klanowiczów, a tymczasem to ona sama tego wszystkiego potrzebuje. Co z niej za Przywódczyni?
- Jeśli uda mu się wrócić, z wielką radością przyjmę go z powrotem do Klanu- obiecała. Bez względu na wszystko przyjmie Ulotną Łapę z otwartymi ramionami. Tyle może w tej sprawie zrobić.
Lawenda uważnie słuchała Gronostajowej Łapy. Rozumiała, że ostatnie wydarzenia mogły sprawić owe wątpliwości, jednak Gwiezdni raczej nie mają z tym nic wspólnego. Jeszcze nie słyszała, aby Gwiezdny Klan zrzucał na nich nieszczęścia czy specjalnie wysyłał drapieżniki. Raczej im doradzają i ostrzegają niż wyrządzają szkody, ale tego nie może udowodnić.
- Nie chcę się upierać, ale to naprawdę nie przypadek. Sny są różne i można śnić o wszystkim, więc jak można wytłumaczyć fakt, że zawsze przy Szepczącej Sadzawce śnią się Gwiezdni i zawsze dają podczas tego snu dary? - przedstawiła swój punkt widzenia. Następnie wzięła głęboki oddech i postanowiła opowiedzieć pewną historię.
- Podczas jednej ceremonii Klanowicze kłócili się z Zastępcą, który miał zastąpić Przywódce. Tak sobie skakali do gardeł, że interweniowali Gwiezdni. Najpierw ucichł śpiew ptaków, potem pomimo słonecznej pogody zaczął padać deszcz, aż w końcu piorun uderzył w drzewo, powalając gałąź. Można powiedzieć, że Gwiezdni mieli złe intencję i stworzyli niebezpieczną sytuację, ale zrobili to dla naszego dobra. Gdyby nie oni, kto wie czy nie doszłoby do walki, a tak wszyscy się uspokoili i znaleźliśmy inne rozwiązanie problemu- zrelacjonowała ceremonie, na której była obecna i widziała wszystko na własne oczy.
_________________
When she was just a girl
She
expected the world
But it flew away from her reach





So she ran away in her sleep
And dreamed of
Paradise
Every time she closed her eyes.
  Statystyki - lvl: 6 | S: 11 | Zr: 14 | Sz: 15 | Zm: 11 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 20/500
 
Gronostajowa Łapa
Terminator
stone



Klan:
wicher

Księżyce: 16 [listopad]
Mistrz: Porywista Gwiazda [*], Węglowy Pył
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Multikonta: Drobna Łapa [KRz]; Pszczółka [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-10, 11:21   
   Wygląd: Masywny, długowłosy ciemnoniebieski point z białymi i szarymi zaznaczeniami o bladoniebieskich oczach. || KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=420330#420330


Nie potrzebował współczucia, litości, ani otuchy, nie wiedząc nawet, czym się one objawiają i jak na nie reagować, więc to, że Lawendowa Gwiazda nie znalazła słów, by go pocieszyć, nie ruszyło go w żadnym stopniu i nawet nie odnotował tego w swoim umyśle; pod tym względem Gronostaj był naprawdę dobrym rozmówcą - nie szukał ukrytych przekazów, nie wyłapywał nic nie znaczących emocjonalnych szczegółów, a jedynie słuchał i przetwarzał najważniejsze informacje. Z resztą, jak pocieszyć kogoś, kto nawet nie wie, czy jest smutny?
Kiwnął głową, gdy Lawenda zadeklarowała ponowne przyjęcie jego brata do Klanu. Uważał to za oczywiste i nie wiedział, dlaczego miałaby mieć w ogóle jakiekolwiek wątpliwości, szczególnie po przyjęciu z otwartymi ramionami pierwszych lepszych przybłęd. Jednak czy wierzył, że Lot wróci? Terminator twardo stąpał po ziemi i był niezwykłym realistą, za bardzo, by uwierzyć, że będzie co po nim zbierać. Kuło go to specyficznie w serce, jednak był pewien, że nic nie da rady z tym zrobić.
Wysłuchał wszystkiego, co mówiła na temat Gwiezdnych Lawenda, starając się zmusić siebie do tego, by uznać to za chociaż prawdopodobne. Nie był typem marzyciela, który jest w stanie uwierzyć w wytwory wyobraźni, a nigdy w życiu nie miał do czynienia z Gwiezdnymi.
...— Nie wiem. — rzucił krótko, ukazując swoją wątpliwość, jednak jednocześnie niepewność; nie mógł stwierdzić, że Gwiezdni nie istnieją; mógł jedynie postawić nad tym faktem duży znak zapytania. — Liczę, że będę mieć kiedyś okazję przekonać się na własnej skórze.
Zrobił krok w tył, odwracając jeszcze na moment łeb w jej stronę.
...— Powodzenia, Lawendowa Gwiazdo. Klan Wichru Cię potrzebuje. — ale potrzebuje też, byś bardziej zważała na swoje decyzje i byś działała odważnie.
Odszedł, spokojnym krokiem kierując się w stronę obozu.

//zt, dziękuję :<3: :<3:
_________________


I COUNT THE CORPSES ON MY LEFT
I FIND I'M NOT SO TIDY
»★«
SO I BETTER GET AWAY
BETTER MAKE IT TODAY
BUT I CAN'T CONTROL IT
MY FACE IS DRAWN

My instinct still emotes it



  Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 105/150
 
Lawendowa Gwiazda
Przywódca



Klan:
wicher

Księżyce: 76 (Xl)
Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Mknący Ptak
Ojciec: Czyżykowy Głos
Partner: Tonące Słońce
Ciąża: nie
Multikonta: Tnąca Zawieja
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-11, 09:23   
   Wygląd: Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5912


Córka Czyżyka starała się jak mogła, aby Gronostajowa Łapa uwierzył, że Gwiezdny Klan naprawdę istnieje i chce ich dobra, a nie potępienia. Niestety, odniosła porażkę. Westchnęła cicho pod nosem i wzruszyła zrezygnowana barkami. Uznała, że jakiś czas spróbuje ponownie, może wtedy Gronostaj będzie inaczej nastawiony do sytuacji lub będzie mieć lepszy humor.
- Tego ci życzę- powiedziała szczerze. Miała nadzieje, że w przyszłości jakiś Gwiezdny nawiedzi syna Pohukującej Sowy albo jeszcze lepiej, żeby było mu dane uczestniczyć w ceremonii nadania dziewięciu żywotów. aby mógł we wszystko uwierzyć,
- Dziękuje! Do zobaczenia!- odpowiedziała uśmiechnięta od ucha do ucha. Słowa Gronostaja bardzo podniosły ją na duchu. Poczuła się pewniejsza siebie, aż mogłaby góry przenosić. Niebieska kotka posiedziała jeszcze chwilę odprowadzając Gronostaja wzrokiem, po czym udała się w stronę Leśnej Sadzawki, aby zapolować na jakąś zwierzynę.


/zt, również dziękuje :<3:
_________________
When she was just a girl
She
expected the world
But it flew away from her reach





So she ran away in her sleep
And dreamed of
Paradise
Every time she closed her eyes.
Ostatnio zmieniony przez Lawendowa Gwiazda 2020-10-11, 09:23, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 6 | S: 11 | Zr: 14 | Sz: 15 | Zm: 11 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 20/500
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers