Poprzedni temat «» Następny temat
Krzak Bzu
Autor Wiadomość
Płomyk
Samotnik
Podrywacz



Klan:
cien

Księżyce: 49 [VIII]
Mistrz: Grzybowa Polana
Płeć: kocur
Matka: Trzcinowa Sadzawka
Ojciec: Miękki Obłok
Partner: Jak chcesz to chodź ;3
Multikonta: Kukułczy Puch [KRz] Jasne Serce [NKT] Ostry Kwiat [KC] Dymiący Staw [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-04-21, 09:51   
   Wygląd: Co by tu powiedzieć.. Jest burym kocurkiem z zanikajcymi pręgami czyli ticked. Posiada ciemną pręge na grzbiecie a także ma pregi na czole i łapach. Na całym ciele można zobaczyć ciemne cieniowania które dodają kocurkowi elegancji. Ma przylegające do ciała futerko które nie potrzebuje zbyt częstej pielęgnacji. Jest ono krótkie. Ma duże uszy, które są lekko szpiczaste. Ma puchaty ogon który często jest wysoko w górze. Natomiast oczy są koloru niebieskiego jak to zawsze mają małe kociaki, ale niedługo przemienią barwę na brązowe.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7525


- Eh raczej mówię ogólnie o jego rządach. Twardo stąpał po ziemi i był takim typowym gburem. Przynajmniej tak go zapamiętałem za kociaka. Podsumowując otaczała go nieprzyjemna aura. - powiedział rzeczniczce jaki obraz starego przywódcy mu się wbił do głowy. Jednak jeżeli chodzi o Płomykówkową Gwiazde to można stwierdzić że jej imię jest nieco dziwne i długie. - Wydaje się być lepsza. Tak przyjemniej uważam. Oprócz spraw klanowych to stara się dbać o swoją reputację i rozmawia z klanowiczami tak po prostu. - odpowiedział czarnej kotce. Płomykówka zrobiła na nim większe wrażenie niż Wąż. Jakoś tak... Było inaczej odkąd Wąż stracił stołek i mu się zdechło.
Słysząc odpowiedź zielonookiej, wojownik nieco się zainteresował. Pierwszy raz słyszy od kotki, że ona nie jest od tego by być ładna. Myślał, że każda lubi dbać o swój wygląd i czarować nim wszystkich wokół.
- Hmm... To od czego jesteś w takim razie? Uważałem, że kotki lubią dbać o swój wygląd nawet niekiedy za bardzo. - może młoda kotka rozjaśni jego umysł na ten temat. Na następne słowa Płomyk chwilę się zastanowił... Śliwka z rzeki... Znał taką...? Czekaj... A no tak! - Aaa Śliwkowa Łapa! Jest czarno białą kotką tak? Nieśmiała nieco ale bardzo miła. Szkoda, że dłużej nie porozmawialiśmy bo jej partner nam przerwał. Straszny nerwus z niego. - co ta biedna Śliwka się wpakowała. Takiego narwańca sobie wybrała. No cóż...
_________________

Wo! I feel good, I knew that I wouldn't if
I feel good, I knew that I wouldn't if
So good,
so good, I got you



Wo! I feel nice, like sugar and spice
I
feel nice, like sugar and spice
So nice, so nice, I got you

  Statystyki - lvl: 4 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 11 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 200/300
 
Niedźwiedzi Kieł
Gwiezdny
bring it on



Klan:
rzeka

Księżyce: 34
Mistrz: Ćmi Zmierzch
Płeć: kotka
Matka: Kosowa Pieśń
Ojciec: Głogowy Cień
Partner: (w zbrrodni) Brratka ;*
Ciąża: nie
Multikonta: Słonecznikowa Pestka [KW]; Płomykówkowa Gwiazda [KC]; Gniewoszowa Mordka [KG]; Wzburzona Woda [GK]; Żonkilowa Łapa [GK]; Żuczy Grzbiet [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-04-21, 11:53   
   Wygląd: Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8261


Nieprzyjemna aura? Chaber powstrzymała się od parsknięcia. Czyżby Płonącemu Lasowi Wężownik wydawał się nieprzyjemny, bo był gburowaty i twardy? Cóż, gburowatości Chaber faktycznie nie pochwalała, ale twarde stąpanie po ziemi? Proszę bardzo, to była wręcz WSPANIAŁA cecha. Miała nadzieję, że ta cała Płomykówkowa Gwiazda, nawet jeśli była przyjemniejsza, przynajmniej nie była miękką bułą, bo wtedy aż współczułaby klanowi Cienia. Ona. Współczuć Cieniasom. Ojej, to chyba o czymś świadczyło. Tsk.
Mm, to dobrze, że się pokazuje. Kiedyś Czerrrwona Gwiazda była trrochę... słabo widoczna w klanie, a akurrrat tak się nieforrrtunnie złożyło, że wtedy sporrro frrajerrrów przeceniało swoje możliwości i mieliśmy małą serrrię pogrzebów. I wtedy jakaś byle terrrminatorrrka prróbowała zrrobić wielką rrrewolucję, wyobrrażasz to sobie? – parsknęła. Chaber była wtedy mała i nie miała nic personalnego do Czerwonej Gwiazdy, ale widziała, że klan Rzeki był SŁABY i z początku okazja do pokrzyczenia sobie całkiem jej się podobała. Szkoda, że później Zachodząca Łapa okazała się zwykłym mysim móżdżkiem bez pojęcia o tym, co robi... a Zachodzące Światło wcale się od niej nie różniła, tsk tsk! Wielka szkoda, bo gdyby tylko miała w głowie więcej niż dwie komórki mózgowe, które kazały jej się zachowywać jak zbuntowana, rozwydrzona nastolatka, której wszystko się należy, nawet kiedy była od Chaberki jakoś dwa razy starsza, to może mogłyby się całkiem miło dogadywać. – Że niby, wiesz, buuu, klan Rzeki jest s ł a b y, to na pewno wina Czerrrwonej, bla, bla, bla. Ale coś jej nie wyszło, a terrraz Czerrrwona Gwiazda jest naprrawdę spoko przywódcą. – No, za wyjątkiem tego, że mianuje słabych głupców bez kręgosłupa wojownikami, ale to mogła już pominąć. Inny klan zdecydowanie NIE MÓGŁ posiadać takiej wiedzy. – Poza tym klan Rzeki jest SILNY i wspaniale daje sobie rrradę. To było dawno – dodała jeszcze i wyprostowała się dumnie. Rzeka NA PEWNO była lepsza niż Cień, hurr durr.
Czy ty sugerrrujesz, że NIE DBAM o swój wygląd? – warknęła głucho i chłodno. Jej oczy zawęziły się w małe szparki, uszy przyległy do czaszki, a ona sama podniosła się, prostując się i na krótką chwilę pokazując Płonącemu swoje kły... po czym parsknęła głośnym śmiechem i ponownie usiadła w zupełnie zrelaksowanej pozycji. – Słuchaj mnie, mój drrogi, nie jestem byle brrudasem, żeby o swój wygląd nie dbać. Może macie w tym swoim Cieniu jakieś ślicznotki, którrre piszczą za każdym rrazem, jak krropelka błota spadnie na ich futerrrko, nie wiem, nie wnikam. Ale większość kotek to przede wszystkim WOJOWNICZKI. Nie jestem od bawienia się w pięknotkę, kochanieńki, a od lania lisów i borrrsuków po morrrdach, tak na przykład. Okazyjnie kotów, którrre mnie zirrrytują.A ty i twoja gadanina jesteście BARDZO blisko takiego osiągnięcia. Poznęcałaby się nad Płonącym trochę dłużej, ale wpadł temat Śliwki i jej kochasia, a ten był znacznie bardziej interesujący. – Śliwkowa Pestka. I taaa, ten jej kochaś to durrrny, niecierrrpliwy buc. Co ty jej takiego nagadałeś, że wkurzył się aż tak, że przestał rrozumieć najprrostsze zasady Kodeksu? – spytała i zaśmiała się pod nosem. Co było powodem tak śmiesznego wybuchu zazdrości?
_________________
before I die, I'm gonna
see something through

standing tall, the place I grew up
I BLOW A KISS
'cuz soon they'll see a "me"
that they never knew
  Statystyki - lvl: 4 | S: 19 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 285/300
 
Płomyk
Samotnik
Podrywacz



Klan:
cien

Księżyce: 49 [VIII]
Mistrz: Grzybowa Polana
Płeć: kocur
Matka: Trzcinowa Sadzawka
Ojciec: Miękki Obłok
Partner: Jak chcesz to chodź ;3
Multikonta: Kukułczy Puch [KRz] Jasne Serce [NKT] Ostry Kwiat [KC] Dymiący Staw [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-04, 09:06   
   Wygląd: Co by tu powiedzieć.. Jest burym kocurkiem z zanikajcymi pręgami czyli ticked. Posiada ciemną pręge na grzbiecie a także ma pregi na czole i łapach. Na całym ciele można zobaczyć ciemne cieniowania które dodają kocurkowi elegancji. Ma przylegające do ciała futerko które nie potrzebuje zbyt częstej pielęgnacji. Jest ono krótkie. Ma duże uszy, które są lekko szpiczaste. Ma puchaty ogon który często jest wysoko w górze. Natomiast oczy są koloru niebieskiego jak to zawsze mają małe kociaki, ale niedługo przemienią barwę na brązowe.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7525


Słysząc słowa czarnej kotki, Płonący Las podniósł obie brwi do góry i delikatnie prychnął. Jakaś terminatorka zrobiła u nich bunt? No nieźle.
- No to mieliście szalony okres w klanie Rzeki. U nas jak na razie jest spokój ale nigdy nic nie wiadomo. Dobrze jednak słyszeć, że jesteście silni równie co my. - uśmiechnął się zadziornie. Może nie był tak bardzo patriotyczny do swojego klanu ale był mu oddany i uważał, że był silny. Byli też przystosowani do trudniejszych warunków niż pozostałe klany. Oni mieli bagna i nieprzyjemne tereny w których spokojnie dają sobie radę. Byli silni i nie potrzebowali wiele by przetrwać. - Ale ta terminatorka chyba miała nie pokolei w głowie, że chciała zbuntować klan przeciwko Czerwonej Gwieździe. - dodał jeszcze do opowieści o terminatorce która chciała zrobić rewolucje.
Nagle zachowanie wojowniczki nagle się zmieniło. Ojoj źle chyba zrozumiała Płomyka. Jego futro na chwilę się podniosło by potem znów wrócić do normalnej pozycji. No nie powiem wystraszyła nieco kocura.
- Oczywiście, że nie. Źle mnie zrozumiałaś. Chodziło mi bardziej o to, że niektóre z kotek uważają swój wygląd za... Najważniejszą rzecz i nie zniosą jak jakiś liść przyczepi się im do futra lub trochę błota spadnie im na futro jak już wspomniałaś. - dodał do jej wypowiedzi. Niedźwiedzica była ciekawa dla Płomyka gdyż nie wydawała się prosta. Sporo już z kotkami rozmawiał i nie wiedzał czemu ale szybko mu zaufały i mrugają oczkami gdy tylko jego widzą. Nie można jednak Płomyka nazwać wielkim zdobywcą bo te kotki które już kiedyś poznał chyba umarły bo dawno ich nie widział na granicach. Szkoda. Wracając. Wojowniczka była ciekawa i kocur nie nudził się tak jak przy niektórych.
- W takim razie muszę być grzecznym kocurkiem by nie posmakować twojego uderzenia w pysk. - uśmiechnął się zadziornie a następnie machnął ogonem.
Gdy tylko wspomniał o partnerze Śliwki, wojowniczka od razu zrobiła się żywsza. Najwidoczniej też za nim nie przepadała.
- No właśnie wyobraź sobie, że nic! Rozmawiałem kulturalnie ze Śliwką, na początku takie typowe : cześć, jak się nazywasz i tak dalej a potem nasza rozmowa potoczyła się na temat kwiatów i twoja siostra oznajmiła mi, że lubi stokrotki. Więc dałem jej takową bo rosła akurat obok i się ucieszyła z tego drobnego prezentu. No i wtedy wbił ten buc i zaczyna coś gadać jakieś bzdury o kodeksie, że niby nie mogę z nią rozmawiać i tak dalej... Nawet nie wiesz jak się śmiałem wracając do obozu z niego. Oni kompletnie do siebie nie pasują i według mnie to z tego wyjdzie toksyczny związek a nie coś... Normalnego - odpowiedział wojowniczce. Popatrzył się na niebo i spostrzegł, że powoli słońce zachodziło. Ojoj ale długo się nagadali. No cóż trzeba się pożegnać.
- Wybacz Niedźwiedzi Kle ale na mnie już pora. Chętnie bym powtórzył nasze spotkanie jeżeli nie miałabyś nic przeciwko. - uśmiechnął się delikatnie. Chętnie obgada znów tego pajaca. - Do zobaczenia! - pożegnał się i zszedł z drzewa a następnie pokierował się do swojego obozu.
/z.t
_________________

Wo! I feel good, I knew that I wouldn't if
I feel good, I knew that I wouldn't if
So good,
so good, I got you



Wo! I feel nice, like sugar and spice
I
feel nice, like sugar and spice
So nice, so nice, I got you

  Statystyki - lvl: 4 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 11 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 200/300
 
Niedźwiedzi Kieł
Gwiezdny
bring it on



Klan:
rzeka

Księżyce: 34
Mistrz: Ćmi Zmierzch
Płeć: kotka
Matka: Kosowa Pieśń
Ojciec: Głogowy Cień
Partner: (w zbrrodni) Brratka ;*
Ciąża: nie
Multikonta: Słonecznikowa Pestka [KW]; Płomykówkowa Gwiazda [KC]; Gniewoszowa Mordka [KG]; Wzburzona Woda [GK]; Żonkilowa Łapa [GK]; Żuczy Grzbiet [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-06, 23:36   
   Wygląd: Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8261


Uniosła brwi do góry w nonszalanckim geście.
Prroszę cię, RRRÓWNIE? Żarrrtujesz. Jesteśmy znacznie barrrdziej silni niż jakieś Cieniasy – powiedziała i choć mówiła z wyraźnym rozbawieniem, widać było, że nie będzie przyjmowała sprzeciwów. Mogła nie zgadzać się z niektórymi wyborami Czerwonej Gwiazdy, mogła momentami wyklinać klan Rzeki za bandę frajerów i nieudaczników, którzy jakimś cudem otrzymali rangi wojownika, ale wciąż była lojalną patriotką i jeśli ktoś chciał się tak porównywać do Rzeki, to musiał dać jej POWODY do tego, żeby w ogóle rozważała jakąś inną rację niż swoją własną, hmpf. – Ta. Zrresztą, dalej ma – prychnęła, ale nie wchodziła w szczegóły. Zachód mogła obgadywać ze szczegółami innym razem, jak zdobędzie na nią trochę więcej brudów niż plucie się bez wyraźnego powodu i uważanie się za mądrzejszą od całej reszty. Chaber też miała nad nimi wszystkimi pewną WYŻSZOŚĆ, ale nie okazywała tego w taki sposób jak Zachód, która chyba usilnie starała się pokazać wszystkim, jaką jest nędzną zazdrośnicą, hatfu.
To nie wiem, jakie ty znasz kotki, ale chyba mają pszczoły w mózgu, skorrro przejmują się swoim wyglądem do jakiegoś niezdrrowego stopnia. Błagam, żyjemy w lesie! Kogo obchodzi jakieś durrrne błoto czy liście – mruknęła i z irytacją przewróciła oczami. Albo Płonący miał jakieś skrzywione przekonania co do kotek, albo kotki w tym Cieniu były jakieś serio nienormalne, bo Chaber nie wyobrażała sobie piszczeć z powodu jakiegoś brudu. Byłoby to żałosne. – Ta, żebyś wiedział – stwierdziła i wywróciła oczami. "Zadziorny" ton Płomyka ani trochę jej nie ruszał, bo bynajmniej sobie nie żartowała i gdyby wystarczająco ją zdenerwował, nie wahałaby się nawet, żeby zdzielić go po pysku.
No, tu masz rrację. Nic norrrmalnego z tego nie wyjdzie, bo Sokół jest na to zbyt głupi. Żenada. Że też Śliwka nie mogła sobie znaleźć nikogo norrrmalnego albo chociażby... w swoim stylu. Zazdrrosny frajerrr i tyle – prychnęła. Przynajmniej w tym się zgadzali. Poza tym, że Płomyk sam był trochę frajerowaty, jeśli chodziło o jego opinię o kotkach na przykład, to był w sumie całkiem równym gościem, bo przynajmniej mogła przy nim sobie otwarcie ponarzekać na to, co jej nie pasowało.
Aha, jeśli kiedyś uda nam się spotkać, to możemy pogadać. To na rrrazie – Więcej ploteczek na granicach? Bardzo chętnie. Odprowadziła Płomyka wzrokiem i odczekała jeszcze chwilę, aż w końcu skierowała się z powrotem do obozu.

/zt
_________________
before I die, I'm gonna
see something through

standing tall, the place I grew up
I BLOW A KISS
'cuz soon they'll see a "me"
that they never knew
  Statystyki - lvl: 4 | S: 19 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 285/300
 
Kurze Ziarno
Wojownik
ślepej



Klan:
cien

Księżyce: 25
Mistrz: Kąsające Zimno
Płeć: kotka
Matka: Wrzosowa Ścieżka
Ojciec: Okopcone Źdźbło
Partner: ?
Multikonta: Kurze Ziarno (KC) Sum (KR)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-07, 18:26   
   Wygląd: Jej futro jest gęste, długie i trudne w pielęgnacji. Pokrywa włosowa otacza mało umięśnione ciałko które mimo tylu księżyców spędzonych w kociarni nie zdołało wyrosnąć. Sierść na brzuchu prawie (ale to prawie) styka się z ziemią. Mordka kotki jest splamiona wieloma barwami- mieszanina rudego, czarnego i gdzieniegdzie białego walczy o dominacje, sprawiając że cała sierść kotki jest pstrokata niby abstrakcja. Ponad małym noskiem znajdują się duże, okrągłe oczy, które już dawno się wybarwiły - teraz Kurka może na świat spoglądać swoimi jasnymi jeszcze bardziej niebieskimi ślepiami. Skupmy się teraz na pozostałych częściach ciała - brzuch, przednie łapy i grzbiet są ciemne, gdzieniegdzie przedostają się pasami kępki rudego futra, na ciemniejszych częściach ciała widać pręgi - tak samo dzieje się na rudym. Na wysokości stawu skokowego futro jest jasne wręcz białe, a z zewnętrznej strony ponownie ciemne. Na rudym widać pręgi które są klasyczne.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=417047#417047


Oj chyba nieźle się wkopała.
Kotka po treningu krzątała się po obozie nie za bardzo wiedząc, co ma ze sobą zrobić. Starsi byli oporządzeni, stos zwierzyny zapełniony, a Kurka była całkiem wyspana. Na treningu nie spożytkowała całej ilości energii i najchętniej jeszcze by gdzieś truchtem pobiegła, czy pospacerowała po malowniczych terenach Klanu Cienia. Nadal jednak obawiała się samemu wychodzić, nadal pamiętała słowa, które Kąsające Zimno powiedziała jej pierwszego dnia treningu. W myślach słyszała przestrogę jeżeli chcesz zapuszczać się na terreny samotnie… to zrrobisz to, ale na własną odpowiedzialność. Czy jednak była teraz na tyle dorosła, aby udźwignąć tą odpowiedzialność? Widziała już o wiele młodsze koty, które wyłaziły z obozu same, a wracały całe. Gówniarze. Czy jednak i jej się to uda? Na początku zakaz ten nie był jakiś trudny do wykonania, Kurza Łapa grzecznie przesiadywała całe dnie w obozie, dlaczego więc teraz wyjście tak bardzo ją kusi? Powoli podeszła do wyjścia i niepewnie popatrzyła się w przestrzeń czując jak serce zaczyna jej szybciej bić, a futro na grzbiecie się unosi. Kotka walczyła z samą sobą, próbowała sobie wmówić, że robi bardzo źle i będzie później tego żałować. A jednak... rozsądek przegrał i kotka najpierw powoli parła przed siebie, nie wiedząc dokładnie dokąd iść. A chód zamienił się w trucht, trucht w sprint. Szeroko otwarte oczy i pyszczek - wiatr smagający jej długie futro, oj tak czuła w sobie pewną euforię, nieopisywalną radość.
*
Językiem poprawiła futro na swojej piersi i rozejrzała się niespokojnie po okolicy, wyczulonymi zmysłami próbując wyłapać jakikolwiek zapach czy ruch. Przez chwilę zatraciła się w szaleństwie, teraz rzeczywistość uderzyła w nią nieprzyjemnie, zmieszała się z niepokojem i strachem. Kurza Łapa nie wiedziała kiedy się tak ściemniło - była za bardzo uradowana szelestem liści czy wysokością drzew, którym się przyglądała. Ostatecznie znalazła się przy Czterech Dębach i obmyślała najkrótszą drogę w stronę obozu. Ciemność wywierała nieprzyjemny uścisk w brzuchu, była nieco paraliżująca, dlatego teraz szylkretowa kotka pragnęła znajdować się w bezpiecznym legowisku między innymi terminatorami. Wstała podchodząc do swojej granicy, przy której się zatrzymała, rzucając ostatnie spojrzenie Czterem Dębom.

//Deszczowa Dolina
_________________


you know I am not the one to follow through
all these city streets people all look the same
and i can see your face and i can hear your name

I wasn't asking for the world
  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 125/150
 
Deszczowa Dolina
Wojownik
Rynna



Klan:
rzeka

Księżyce: 38 [ lipiec ]
Mistrz: Wysoka Fala
Płeć: kotka
Matka: Płonący Świt
Ojciec: Lodowy Kieł
Ciąża: nie
Multikonta: Gęsia Łapa [ Martwi ], Rokitnikowy Cierń[ KG ], Chmurka [ Nkt ], Pręgowany Grzbiet [ Martwi ], Ryk i Niedźwiedzia Łapa [ GK ], Czarny Świt [ MGBG ]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-09, 23:14   
   Wygląd: Wysoka tak samo, jak i rodzice. Ma drobinę dłuższy od przeciętnego trójkątny pysk o prostym profilu, nisko osadzone, nieco dłuższe od przeciętnych uszy, smukła szyja, bardzo szczupła ( niemalże przesadnie! ) sylwetka, długie, bardzo chude łapy, długi, bardzo wąski ogon. Większość ciała jasna; pysk, uszy, łapy i ogon szaro-bura z czarnymi pręgami, sierść na grzbiecie z widocznym zarysem tygrysich pręg, nieco ciemniejsza od tej na bokach. Oczy w kształcie migdałów, o barwie lodowego błękitu odziedziczonej po ojcu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=355947#355947


Ach, na miejscu pojawiła się i Deszczowa Dolina. Nie, żeby wyszła z obozu na tyle wcześnie, by do Czterech Drzew dotrzeć o zmroku. Tego dnia, po polowaniu nad samym ranem, najzwyczajniej w świecie ucięła sobie dość długą, bo całodzienną drzemkę na gałęzi jednego z najbardziej rozsławionych drzew w okolicy. Dlaczego ktokolwiek tak bardzo je wychwalał? Bo ponoć zmarłe koty pojawiły się kiedyś przy zupełnie innej, równie przerośniętej roślinie. Ach, wielcy przodkowie, ach, kodeks wojownika, ach...
Nie, żeby była niewierząca, nic z tych rzeczy. Jeśli umrze i wokół nagle pojawi się mnóstwo lśniących zmarłych, na pewno powie, że tak, wiedziała od zawsze, że istnieją, tylko nie była nadgorliwa, bo przez całe życie chodziła niewyspana - to ostatnie zaś akurat było niepodważalną prawdą.
Zeskoczyła z drzewa i przeciągnęła się, ziewając przeciągle i przesuwając wzrokiem po okolicy. Dostrzegła jedynie kotkę, od której wiatr niósł wyraźną cienistą woń ropuch i błota. Zastrzygła uchem, niespiesznym krokiem kierując się w stronę tamtej, kiedy zorientowała się, że w takim tempie nie ma szans, by ją dogonić.
- BOISZ SIĘ CIEMNOŚCI? - zakrzyknęła bez większych skrupułów, z trudem powstrzymując się od wyszczerzenia się do obcej sylwetki. Zamiast tego jedynym objawem rozbawiena pręgowanej były drgające od powstrzymywanego śmiechu kąciki jej pyska.
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 16 | Sz: 3 | Zm: 3 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 20/200
 
Kurze Ziarno
Wojownik
ślepej



Klan:
cien

Księżyce: 25
Mistrz: Kąsające Zimno
Płeć: kotka
Matka: Wrzosowa Ścieżka
Ojciec: Okopcone Źdźbło
Partner: ?
Multikonta: Kurze Ziarno (KC) Sum (KR)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-11, 13:32   
   Wygląd: Jej futro jest gęste, długie i trudne w pielęgnacji. Pokrywa włosowa otacza mało umięśnione ciałko które mimo tylu księżyców spędzonych w kociarni nie zdołało wyrosnąć. Sierść na brzuchu prawie (ale to prawie) styka się z ziemią. Mordka kotki jest splamiona wieloma barwami- mieszanina rudego, czarnego i gdzieniegdzie białego walczy o dominacje, sprawiając że cała sierść kotki jest pstrokata niby abstrakcja. Ponad małym noskiem znajdują się duże, okrągłe oczy, które już dawno się wybarwiły - teraz Kurka może na świat spoglądać swoimi jasnymi jeszcze bardziej niebieskimi ślepiami. Skupmy się teraz na pozostałych częściach ciała - brzuch, przednie łapy i grzbiet są ciemne, gdzieniegdzie przedostają się pasami kępki rudego futra, na ciemniejszych częściach ciała widać pręgi - tak samo dzieje się na rudym. Na wysokości stawu skokowego futro jest jasne wręcz białe, a z zewnętrznej strony ponownie ciemne. Na rudym widać pręgi które są klasyczne.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=417047#417047


Kotka nie spędziła zbyt dużo czasu koło Czterech Drzew - był to ostatni przystanek podczas jej podróży, bowiem niesłychanie szybko słońce zaszło za horyzont, a szarówka zmieniła się w ciemność, ciemność która sprawiała, że kotka czuła swego rodzaju lęk i mimo, że widziała nie najgorzej wiedziała, że jest teraz bardziej hm.. podatna na ataki drapieżników, czy też samotników. Ku niezadowoleniu Kurki, ta podczas całej swojej dzisiejszej podróży nie spotkała żadnego osobnika zamieszkującego inny Klan. Kotka zawsze interesowała się tym, jacy są ci Rzeczniacy czy Gromiacy. A kiedy na treningu łaziła z Kąsającym Zimnem po granicach intensywnie wlepiała ślepia w obce tereny mając nadzieję, że uda się jej wypatrzeć jakiś patrol, a może nawet porozmawiać z nim.
Kotka słysząc głos w oddali zastygła w bezruchu czując, jak serce podchodzi jej do gardła, a ogon się delikatnie stroszy. Powoli wydychała powietrze z swoich płuc, zastanawiając się czy nie dopadły jej jakieś omamy. A może, naprawdę słyszała krzyk, który najprawdopodobniej odnosił się do niej? Po chwili niepewnie odwróciła głowę w kierunku nieznajomego dźwięku, a jej szeroko roztwarte, lśniące niebiesko oczy próbowały wyłapać rozmówcę. Co o dziwno, wcale nie było trudne, bo szylkretowa od razu dostrzegła dwa punkciki, jarzące się błękitnie, wlepiające się dokładnie w nią.
Córka Wrzosowej Ścieżki myślała że jej pierwsze spotkanie z kotem nienależącym do Klanu Cienia będzie przebiegało inaczej i ona sama będzie na nie lepiej przygotowana. A teraz? Teraz była w rozsypce i nie wiedziała co odpowiedzieć nieznanej jeszcze kotce. Popatrzyła w stronę, które kierowała do obozu, a przez jej myśli przebiegło, czy nie zwiać, zostawiając tym samym okazje na jakąś ciekawą relacje. Przełknęła ślinę, próbując się uspokoić.
- Nie - zaprzeczyła, nie chcąc wyjść na totalną ciamajdę - Czuję niepokój w sytuacjach, w których nigdy wcześniej nie byłam - przyznała niezwykle neutralnym tonem i podeszła powolnie do granicy z której jeszcze chwilę temu zwiewała. Czuła się tak, jakby poprzez każdy krok miała zapaść się głęboko w ziemię, a wyczulone zmysły próbowały kontrolować otoczenie. Kiedy już przystanęła w pobliżu kotki, uniosła głowę ku górze - Jestem Kurza Łapa z Cienia - powiedziała zgodnie z prawdą łapiąc woń ryby i mułu, która unosiła się wokół nieznajomej.
_________________


you know I am not the one to follow through
all these city streets people all look the same
and i can see your face and i can hear your name

I wasn't asking for the world
Ostatnio zmieniony przez Kurze Ziarno 2020-05-11, 13:33, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 125/150
 
Deszczowa Dolina
Wojownik
Rynna



Klan:
rzeka

Księżyce: 38 [ lipiec ]
Mistrz: Wysoka Fala
Płeć: kotka
Matka: Płonący Świt
Ojciec: Lodowy Kieł
Ciąża: nie
Multikonta: Gęsia Łapa [ Martwi ], Rokitnikowy Cierń[ KG ], Chmurka [ Nkt ], Pręgowany Grzbiet [ Martwi ], Ryk i Niedźwiedzia Łapa [ GK ], Czarny Świt [ MGBG ]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-20, 21:43   
   Wygląd: Wysoka tak samo, jak i rodzice. Ma drobinę dłuższy od przeciętnego trójkątny pysk o prostym profilu, nisko osadzone, nieco dłuższe od przeciętnych uszy, smukła szyja, bardzo szczupła ( niemalże przesadnie! ) sylwetka, długie, bardzo chude łapy, długi, bardzo wąski ogon. Większość ciała jasna; pysk, uszy, łapy i ogon szaro-bura z czarnymi pręgami, sierść na grzbiecie z widocznym zarysem tygrysich pręg, nieco ciemniejsza od tej na bokach. Oczy w kształcie migdałów, o barwie lodowego błękitu odziedziczonej po ojcu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=355947#355947


Ach, kimkolwiek była nieznajoma... bała się jej! Widziała to, widziała patrząc na zachowanie tamtej, ba, była tego niemalże pewna pomimo tego, że, cóż, dzieliłą ich pewna odległość. Naturalnie, mogła też sobie to wmawiać, niemniej jednak... jaka była różnica? Dopóki miała jakieś zdanie na dany temat... tylko to zdanie miało znaczenie.
Spokojnym krokiem ruszyła w kierunku cieniaski, tłumiąc ziewnięcie. Ach, zdecydowanie była bardziej przyzwyczajona do interakcji z samotnikami, z drugiej strony jednak... podczas konwersacji z kotami należącymi do klanów mogła sobie na więcej pozwolić, przestrzegały one bowiem kodeksu wojownika i z pewnością nie zamierzały jej zabić tylko dlatego, że testuje ich granice. Z drugiej jednak strony... to zabierało większość adrenaliny, która była tak cudowna podczas rozmów z samotnikami.
Ostatecznie dotarła do kotki i, tłumiąc ziewnięcie, spróbowała podejść do niej najbliżej, jak się tylko dało, by polizać ją po policzku. Ach, była ciekawa, jak tamta, i tak zupełnie nie wiedząca, co ze sobą zrobić, zareaguje w tej sytuacji...
- Deszczyk - odpowiedziała kotce. - Z daleka wyglądasz ładniej - dodała, pozwalając, by kąciki jej pyska zadrżały w rozbawieniu.
Ostatnio zmieniony przez Deszczowa Dolina 2020-05-20, 21:44, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 16 | Sz: 3 | Zm: 3 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 20/200
 
Kurze Ziarno
Wojownik
ślepej



Klan:
cien

Księżyce: 25
Mistrz: Kąsające Zimno
Płeć: kotka
Matka: Wrzosowa Ścieżka
Ojciec: Okopcone Źdźbło
Partner: ?
Multikonta: Kurze Ziarno (KC) Sum (KR)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-21, 09:12   
   Wygląd: Jej futro jest gęste, długie i trudne w pielęgnacji. Pokrywa włosowa otacza mało umięśnione ciałko które mimo tylu księżyców spędzonych w kociarni nie zdołało wyrosnąć. Sierść na brzuchu prawie (ale to prawie) styka się z ziemią. Mordka kotki jest splamiona wieloma barwami- mieszanina rudego, czarnego i gdzieniegdzie białego walczy o dominacje, sprawiając że cała sierść kotki jest pstrokata niby abstrakcja. Ponad małym noskiem znajdują się duże, okrągłe oczy, które już dawno się wybarwiły - teraz Kurka może na świat spoglądać swoimi jasnymi jeszcze bardziej niebieskimi ślepiami. Skupmy się teraz na pozostałych częściach ciała - brzuch, przednie łapy i grzbiet są ciemne, gdzieniegdzie przedostają się pasami kępki rudego futra, na ciemniejszych częściach ciała widać pręgi - tak samo dzieje się na rudym. Na wysokości stawu skokowego futro jest jasne wręcz białe, a z zewnętrznej strony ponownie ciemne. Na rudym widać pręgi które są klasyczne.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=417047#417047


Czy się bała? Może trochę, przecież z wyglądu nieznajoma nie wyglądała na kogoś groźnego, była chuda niby jakiś patyk, którego bardzo łatwo można złamać. Zabawne, bo w Cieniu nie widywała aż tak przesadnie szczupłych osobników (no może z wyjątkiem tych, którzy się głodują). Może krótkie futerko i taka sylwetka pomagają w pływaniu? Oh, przecież kotka nawet nie musi pielęgnować swojej sierści. Ale jej życie musi być nudne. Dla Kurzej Łapy minuty, a nawet niekiedy godziny spędzone na doprowadzaniu siebie do ładu były oczywistą oczywistością do której tak już się przyzwyczaiła, że nie wyobraża sobie życia bez tego. Przystanęła przy swojej granicy, a niebieskie ślepia miała cały czas wlepione w Rzeczniaczke. Obserwowała każdy jej ruch, jakby się obawiała, że ta w każdej chwili może na nią skoczyć. Zdrowy rozsądek podpowiadał jej, że przecież nie ma się czego bać... że nie ma powodu przez który krótkowłosa miałaby ją atakować. No chyba, że była szalona.
Co... było całkiem możliwe. Kotka zesztywniała, czując jak chropowaty język przebiega jej po policzku, jednak nie odsunęła się od Deszczyka. Terminatorka poczuła, jak pod jej grubym futrem robi jej się niezwykle gorąco, a wszystko kazało jej uciekać, zwiewać. Cóż, nie sądziła, że właśnie tak będzie wyglądać jej pierwsze spotkanie z kimś, kto nie należy do jej Klanu. Zamrugała parę razy, nadal nie wiedząc co ma jej odpowiedzieć i prawie umknął jej fakt, że ta hm... obraziła ją? No tak, obraziła ją. A w myślach próbowała odgadnąć, czy jej towarzyszka na pewno nie upadła na głowę, no i czy jej matka uczyła manier, o Kurka nigdy by nie posunęła się do aż tak mocnych kroków, a przynajmniej nie pierwsza.
- Nie wiedziałam, że tam u was w Rzece macie tak dziwny sposób witania się z nieznajomymi - odpowiedziała spokojnie, próbując zapanować nad swoim głosem - Mam nadzieję, że nie zachowałam się nieodpowiednio z początku - dodała ciszej, czując się jakby słowa nie chciały przejść jej przez gardło i wyprostowała grzbiet wysuwając szyję do przodu i odwzajemniła się biało burej tym samym - przesuwając swoim językiem po jej policzku, a do nosa uderzył nieprzyjemny odór zgniłej ryby, aż zmarszczyła grzbiet nosa. Serce biło jej jak szalone, jednak uważnie chciała... zobaczyć reakcję wojowniczki/terminatorki, a użyła jej własnej broni. Nie mogła wykrztusić z siebie żadnego uśmiechu, nawet takiego zwyczajnego, przyjaznego, czyli takiego, którym obdarzała praktycznie każdego napotkanego kota.
- Za to ty jesteś piękna - wymruczała ciszej, falując swoim pstrokatym ogonem. Czy mówiła prawdę? Może? Nie jej gusty. Kotka była chodzącym szkieletorem, a na temat futra trudno było się Kurzej Łapie wypowiedzieć, bo krótkie futro jest naprawdę łatwe w pielęgnacji. Nie przyszło jej kłamać, więc powiedziała nie całą prawdę, jak i niecałe kłamstwo. Bo oczy to miała ładne. Takie duże, iskrzące się na niebiesko w ciemności. Kotka wiedziała jednak, że to intrygujące, lecz jakże i stresujące spotkanie nie może trać długo. Musi przecież wrócić do obozu zanim ktokolwiek zacznie coś podejrzewać, a ma jeszcze sporo drogi do przebycia. No, i co zrobi z Rzecznym zapachem na jej futrze? Oh, o tym to nie pomyślała...
_________________


you know I am not the one to follow through
all these city streets people all look the same
and i can see your face and i can hear your name

I wasn't asking for the world
  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 125/150
 
Deszczowa Dolina
Wojownik
Rynna



Klan:
rzeka

Księżyce: 38 [ lipiec ]
Mistrz: Wysoka Fala
Płeć: kotka
Matka: Płonący Świt
Ojciec: Lodowy Kieł
Ciąża: nie
Multikonta: Gęsia Łapa [ Martwi ], Rokitnikowy Cierń[ KG ], Chmurka [ Nkt ], Pręgowany Grzbiet [ Martwi ], Ryk i Niedźwiedzia Łapa [ GK ], Czarny Świt [ MGBG ]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-23, 22:00   
   Wygląd: Wysoka tak samo, jak i rodzice. Ma drobinę dłuższy od przeciętnego trójkątny pysk o prostym profilu, nisko osadzone, nieco dłuższe od przeciętnych uszy, smukła szyja, bardzo szczupła ( niemalże przesadnie! ) sylwetka, długie, bardzo chude łapy, długi, bardzo wąski ogon. Większość ciała jasna; pysk, uszy, łapy i ogon szaro-bura z czarnymi pręgami, sierść na grzbiecie z widocznym zarysem tygrysich pręg, nieco ciemniejsza od tej na bokach. Oczy w kształcie migdałów, o barwie lodowego błękitu odziedziczonej po ojcu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=355947#355947


- Ach, mamy zupełnie inny - powiedziała kotce, nagle postanawiając, że będzie w dalszym ciągu kontynuować swój pomysł zastosowany podczas swojej rozmowy z innym należącym do Klanu Cienia kotem. Ach, może powinna rozpowszechniać swoje plotki na szeroką skalę i zobaczyć, do czego ostatecznie doprowadzi jej żart? Może pewnego dnia spotka kota Klanu Gromu chociażby, który spyta się jej, czy naprawdę zachowują się tak, jak głoszą stereotypy, które Deszczowa wymyśliła dla czystego żartu? - Obawiam się jednak, że nie mogę go zrealizować - powiedziała, patrząc na swoje łapy ze smutkiem w oczach - smutkiem wyraźnie udawanym biorąc pod uwagę fakt, że kąciki jej pyska drżały ze śmiechu. Ach, nie była w stanie zachowywać się poważnie w momencie, w którym robiła sobie żarty, w których nie było irytacji.
- Och, nie, nie; język to tylko namiastka, którą próbowałam odtworzyć coś innego - powiedziała, siadając wygodnie i zajmując się czyszczeniem swojej prawej przedniej kończyny. - Kulturalnym jest, by na powitanie przynieść komuś rybę, waszym ekwiwalentem ryby są chyba jednak, jeśli się nie mylę, ropuchy... a od nich wolałabym się trzymać z daleka - powiedziała, uważnie przyglądając się nieznajomej. Cóż, prawdą było, że z daleka była ładniejsza; prawdą było też to, że najzwyczajniej w świecie nie podobały się jej czarno-rude futra, na co ani ona, ani nieznajoma, nic nie mogły poradzić. Podobną opinię miała z resztą na temat tych, które były niebiesko-kremowe.
- Wiem - odpowiedziała, pozwalając, by końcówki jej pyska drżały w rozbawieniu. Ach, nie wątpiła, że komuś podobała się jej uroda - mało kto wszak był w stanie odeprzeć jej specyficzny urok.
Ostatnio zmieniony przez Deszczowa Dolina 2020-05-23, 22:00, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 16 | Sz: 3 | Zm: 3 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 20/200
 
Kurze Ziarno
Wojownik
ślepej



Klan:
cien

Księżyce: 25
Mistrz: Kąsające Zimno
Płeć: kotka
Matka: Wrzosowa Ścieżka
Ojciec: Okopcone Źdźbło
Partner: ?
Multikonta: Kurze Ziarno (KC) Sum (KR)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-26, 19:43   
   Wygląd: Jej futro jest gęste, długie i trudne w pielęgnacji. Pokrywa włosowa otacza mało umięśnione ciałko które mimo tylu księżyców spędzonych w kociarni nie zdołało wyrosnąć. Sierść na brzuchu prawie (ale to prawie) styka się z ziemią. Mordka kotki jest splamiona wieloma barwami- mieszanina rudego, czarnego i gdzieniegdzie białego walczy o dominacje, sprawiając że cała sierść kotki jest pstrokata niby abstrakcja. Ponad małym noskiem znajdują się duże, okrągłe oczy, które już dawno się wybarwiły - teraz Kurka może na świat spoglądać swoimi jasnymi jeszcze bardziej niebieskimi ślepiami. Skupmy się teraz na pozostałych częściach ciała - brzuch, przednie łapy i grzbiet są ciemne, gdzieniegdzie przedostają się pasami kępki rudego futra, na ciemniejszych częściach ciała widać pręgi - tak samo dzieje się na rudym. Na wysokości stawu skokowego futro jest jasne wręcz białe, a z zewnętrznej strony ponownie ciemne. Na rudym widać pręgi które są klasyczne.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=417047#417047


Jeszcze inny? Czy koty z innych Klanów naprawdę są takie dziwne? Już lizanie nie było zbytnio normalne, a Deszczowe Coś zaintonowała swoje słowa tak, jakby to co miała na myśli było jeszcze bardziej skomplikowane. Kurka nie do końca wiedziała, o co cherlawej kocicy może chodzić, jednak temat ten są nieco zaniepokoił, jak i zaciekawił. W końcu było to coś nowego, i chociaż z pewnością nie zrobiła odpowiedniego pierwszego wrażenia chciała pozostać tutaj przy Rzeczniaczce, by z każdym uderzeniem serca uczyć się coraz więcej o innym Klanie. Przecież znanie różnych obyczajów pomaga przełamywać te pierwsze lody - a przynajmniej tak uważała szylkretowa kocica. Z pewnością, kiedy napotka jakiegoś innego kota z Rzeki przywita się w sposób odpowiedni - liżąc nieznajomego. I chociaż na jej gust zdawało się być to dziwne, Kurza Łapa nie chciała urazić poglądów innych! Niby coś z tyłu głowy podpowiadało jej, że dziwnie umarszczona koteczka może po prosu łgać, czy też bawić się jej niewiedzą, jednak terminatorka nie była w stanie odnaleźć sensownych powodów, przez które Deszczyk miała jej kłamać. Terminatorka Kąsającej zmarszczyła grzbiet nosa - ale jak to. Przecież była jeszcze dla niej nieznajomą, a przecież miał to być sposób zaznajamiania się... Kiedy jednak dostrzegła pewien smutek w ślicznych oczkach wojowniczki nie miała zamiaru dłużej dłubać tego, co ta nie mogła zrealizować. Sprawianie przykrości nie było specjalizacją szylkretowej koteczki.
- Ropuchy nie są aż tak złe - chcąc nie chcąc zmieniła temat, mimo że nadal intrygowało ją to o czym wcześniej Rzeczniaczka mówiła - Poznawanie nowych smaków nie jest czymś złym, jednak od oślizgłych ryb bym prędzej... - zwymiotowała . Kurka zatrzymała się w odpowiednim momencie, domyślając się, że w taki sposób mogłaby urazić dziwnego szkieletora, czego oczywiście nie chciała. Cóż, ta ją już zdołała obrazić parę razy, jednak terminatorka starała się o tym zapomnieć, będąc za bardzo zafascynowana nieznanym osobnikiem. Kotka mrugnęła parę razy, parskając coś pod nosem - Jakaż skromna - dodała niby luźno, jednak cały czas czuła lekko spięte mięśnie - Ale chyba mało macie jedzenie w Rzece - odpowiedziała łagodnie przesuwając wzrokiem po całej sylwetce siwej kotki. Fakt, w Cieniu również były chude koty, jednak w tym przypadku dochodził również ponadprzeciętny wzrost. Oj biedni Rzeczniacy, głód jest poważnym problemem, całe szczęście Kurka ma dodatkowe zapasy, które pomogłyby jej przetrwać gorsze chwile.
_________________


you know I am not the one to follow through
all these city streets people all look the same
and i can see your face and i can hear your name

I wasn't asking for the world
  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 125/150
 
Deszczowa Dolina
Wojownik
Rynna



Klan:
rzeka

Księżyce: 38 [ lipiec ]
Mistrz: Wysoka Fala
Płeć: kotka
Matka: Płonący Świt
Ojciec: Lodowy Kieł
Ciąża: nie
Multikonta: Gęsia Łapa [ Martwi ], Rokitnikowy Cierń[ KG ], Chmurka [ Nkt ], Pręgowany Grzbiet [ Martwi ], Ryk i Niedźwiedzia Łapa [ GK ], Czarny Świt [ MGBG ]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-31, 03:40   
   Wygląd: Wysoka tak samo, jak i rodzice. Ma drobinę dłuższy od przeciętnego trójkątny pysk o prostym profilu, nisko osadzone, nieco dłuższe od przeciętnych uszy, smukła szyja, bardzo szczupła ( niemalże przesadnie! ) sylwetka, długie, bardzo chude łapy, długi, bardzo wąski ogon. Większość ciała jasna; pysk, uszy, łapy i ogon szaro-bura z czarnymi pręgami, sierść na grzbiecie z widocznym zarysem tygrysich pręg, nieco ciemniejsza od tej na bokach. Oczy w kształcie migdałów, o barwie lodowego błękitu odziedziczonej po ojcu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=355947#355947


Ach, w życiu nie pomyślałaby, że ktokolwiek uwierzyłby w tak oczywisty - jej zdaniem - żart. Owszem, wizja tego, że ktoś faktycznie to zrobił i przynosił każdemu napotkanemu rzeczniakowi rybę lub też lizał go po pysku na powitanie była zabawna, wydawała jej się jednak, cóż, nie ukrywając, dość odległa. Tymczasem cieniaska...
Cóż, cieniaska ewidentnie była łatwowierna. Najlepsze zaś w tym wszystkim było to, że do Deszczyk ten fakt nieszczególnie dotarł. Może, za jakiś czas, gdy przemyśli dokładniej przebieg tego spotkania i jednocześnie zorientuje się, z jakim typem persony miała do czynienia, będzie chciała się zreflektować, niemniej jednak to nie będzie szczególnie możliwe.
- Nie...? - spytała, z wyraźną dozą zwątpienia unosząc jedną brew. Ach, czyli jednak faktycznie to, że cieniści pożerali wstrętne ropuchy nie było jedynie stereotypem, a faktem? Nietrudno było w to uwierzyć, zwłaszcza, że opowieści na temat pożeranych przez ich sąsiadów płazów słuchała, odkąd była zaledwie kociakiem. Teraz słuchało ich zapewne, o zgrozo, nowe potomstwo jej rodziców. Jakże nimi gardziła za to, że się na nie zdecydowali i jakże brzydził ją sam fakt, że jej matka musiała nosić kocięta w swoim własnym brzuchu, ociężała i tłusta, tylko po to, by później wydać je na świat w procesie, który był podobny do wydalania, pozostając przy tym czynnością znacznie dłuższą i boleśniejszą. - Jesteś odważna na tyle, by krytykować smak ryb na oczach najprawdziwszego rzeczniaka? - spytała, niby groźnie marszcząc brwi, choć jej rozbawienie zdradzały drżące kąciki pyska.
- Ach, to akurat kwestia dobrowolnej ofiary - odparła, pozwalając, by kąciki jej pyska drżały dalej. Nie zamierzała ukrywać, że fakt ten był jawnym kłamstwem, za pomocą którego - jak zwykle - naigrywała się ze swojego rozmówcy.
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 16 | Sz: 3 | Zm: 3 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 20/200
 
Kurze Ziarno
Wojownik
ślepej



Klan:
cien

Księżyce: 25
Mistrz: Kąsające Zimno
Płeć: kotka
Matka: Wrzosowa Ścieżka
Ojciec: Okopcone Źdźbło
Partner: ?
Multikonta: Kurze Ziarno (KC) Sum (KR)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-01, 16:19   
   Wygląd: Jej futro jest gęste, długie i trudne w pielęgnacji. Pokrywa włosowa otacza mało umięśnione ciałko które mimo tylu księżyców spędzonych w kociarni nie zdołało wyrosnąć. Sierść na brzuchu prawie (ale to prawie) styka się z ziemią. Mordka kotki jest splamiona wieloma barwami- mieszanina rudego, czarnego i gdzieniegdzie białego walczy o dominacje, sprawiając że cała sierść kotki jest pstrokata niby abstrakcja. Ponad małym noskiem znajdują się duże, okrągłe oczy, które już dawno się wybarwiły - teraz Kurka może na świat spoglądać swoimi jasnymi jeszcze bardziej niebieskimi ślepiami. Skupmy się teraz na pozostałych częściach ciała - brzuch, przednie łapy i grzbiet są ciemne, gdzieniegdzie przedostają się pasami kępki rudego futra, na ciemniejszych częściach ciała widać pręgi - tak samo dzieje się na rudym. Na wysokości stawu skokowego futro jest jasne wręcz białe, a z zewnętrznej strony ponownie ciemne. Na rudym widać pręgi które są klasyczne.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=417047#417047


Doświadczenie. Tego właśnie brakowało młodej terminatorce. I przez to właśnie dzisiaj doświadczyła jakże strasznej klęski. Kotka może i była inteligentna, jeśli chodziło o sprawy klanowe, bycie posłusznym i dokładnym. Łatwo rozgryzała tych z którymi przebywała codziennie, a także jej trening przebiegał w zaskakującym tempie. Były to jednak sytuacje, do których szylkretowa się przyzwyczaiła, przez to opanowanie spokoju i bycie idealnym nie było czymś trudnym. Teraz jednak znajdowała się na obcym terenie, przy obcym kocie. Starała się mówić ze spokojem, być uprzejmą, jednocześnie ucząc się jak dobrze operować przy innych Klanach. Tak jak na treningu - mogła się pomylić, niestety skąd Deszczowa Dolina mogła wiedzieć o tym, że jest pierwszą kotką nie z Klanu Cienia, którą długowłosa miała okazję poznać. Szylkretowa była jednak uważna - widziała dziwne zmiany w mimice kotki, jednak postanowiła teraz ich nie roztrząsać, zajmując się tym co odpowiadała jej kotka. Pokręciła swoim łebkiem, chcąc umocnić swoją odpowiedź. Dziwne, kotka nie spodziewała się że inne klany postrzegają Cienistych za żabojady. Fakt, na ich terenach było dużo tego rodzaju stworzeń, jednak kotka była przekonana że i w Rzece od czasu do czasu ropucha znajdzie się na stosie zwierzyny. Przecież one chyba lubią być w wilgotnych środowiskach, no nie? Kurza Łapa lekko się spięła słysząc jak ta niby groźnie reaguje na jej poprzednie nieprzemyślane słowa. Fakt, nie dokończyła zdania, jednak z pewnością chuderlak się domyślił jak miało ono się zakończyć. Sierść na grzbiecie lekko się uniosła, jednak córka Wrzosowej nic nie odpowiedziała. Czuła w swoim sercu pewną obawę i nie wiedziała jak ma teraz zagrać aby wyjść z twarzą. Nie nie była odważna. Jednak tego również nie mogła powiedzieć.
- To najwyraźniej ty jesteś niezwykle ofiarna - rzuciła trochę obojętnie, czując stres jak i delikatne rozdrażnienie. Dlaczego Deszczowe Coś było aż tak dziwne? - Gwiezdni z pewnością docenią twój wysiłek - powiedziała uprzejmie, unosząc łepek ku górze, aby jej jasne ślepia mogły dostrzec iskrzące się punkciki na niebie. Energicznie spojrzała się za siebie - zdawało się jej że słyszała jakiś szelest, jakby ktoś albo coś czaiło się w krzakach. Kurka przełknęła ślinę, czując jak łapy zaczynają ją coraz bardziej świerzbić. Jeśli jeszcze dłużej będzie siedzieć tutaj przy granicy, zaraz ktoś zmartwi się jej zniknięciem. Całe szczęście.
- Muszę już iść Deszczowa...niech Gwiezdni czuwają nad twoją drogą - dodała na pożegnanie i nie czekając na odpowiedź Rzeczniaki pędem ruszyła w stronę obozu. Fakt, przesadzała z całym tym zmartwieniem. Była już dorosła i mogła robić co chce. Po prostu nie miała już ochoty dłużej siedzieć przy Deszczowej Dolinie i możliwie się coraz bardziej pogrążać. Kotka była dziwna, może i niezrównoważona, a młoda Cienista terminatorka nie mogła aż tak ryzykować.

//zt
_________________


you know I am not the one to follow through
all these city streets people all look the same
and i can see your face and i can hear your name

I wasn't asking for the world
  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 125/150
 
Deszczowa Dolina
Wojownik
Rynna



Klan:
rzeka

Księżyce: 38 [ lipiec ]
Mistrz: Wysoka Fala
Płeć: kotka
Matka: Płonący Świt
Ojciec: Lodowy Kieł
Ciąża: nie
Multikonta: Gęsia Łapa [ Martwi ], Rokitnikowy Cierń[ KG ], Chmurka [ Nkt ], Pręgowany Grzbiet [ Martwi ], Ryk i Niedźwiedzia Łapa [ GK ], Czarny Świt [ MGBG ]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-03, 18:28   
   Wygląd: Wysoka tak samo, jak i rodzice. Ma drobinę dłuższy od przeciętnego trójkątny pysk o prostym profilu, nisko osadzone, nieco dłuższe od przeciętnych uszy, smukła szyja, bardzo szczupła ( niemalże przesadnie! ) sylwetka, długie, bardzo chude łapy, długi, bardzo wąski ogon. Większość ciała jasna; pysk, uszy, łapy i ogon szaro-bura z czarnymi pręgami, sierść na grzbiecie z widocznym zarysem tygrysich pręg, nieco ciemniejsza od tej na bokach. Oczy w kształcie migdałów, o barwie lodowego błękitu odziedziczonej po ojcu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=355947#355947


Ach, nieznajoma najwyraźniej przestała bawić się tą rozmową równie dobrze, jak ona sama. Oznaczało to tylko jedno - należało w nią dalej brnąć! Zwłaszcza, że nieznajoma poruszyła dość drażliwy dla większości kotów temat - Gwiezdnych! Ach, tak - najwyraźniej była jedną z tych osobników, którzy faktycznie w nich wierzyli. Naturalnie, to nie było niczym dziwnym - bezgraniczne zaufanie podniebnym duszkom okazywały praktycznie wszystkie klanowe koty. Tego samego nie można było za to powiedzieć o samotnikach - ci nie musieli przestrzegać wszystkich praw kodeksu, przez co byli znacznie bardziej nieprzewidywalni.
I to właśnie najbardziej w nich lubiła.
- Jeśli istnieją - odpowiedziała, wzruszając barkami. Nieznajoma dość szybko zrezygnowała ze wspólnej rozmowy, co z jednej strony nie było zbyt dobre - w końcu musiała napotkać kolejną ofiarę, a znajdowała się w miejscu, w którym było o to raczej dość trudno - z drugiej jednak strony cienista nie była zbyt interesującą personą i jedynie marnowała jej wysiłki.
Odwróciła się i wyruszyła na dalsze poszukiwania.

z/t
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 16 | Sz: 3 | Zm: 3 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 20/200
 
Porywisty Wiatr
Gwiezdny
szansa


Klan:
wicher

Księżyce: 42 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Malinowa Gwiazda
Ojciec: Fiołkowy Świt
Partner: obowiązki
Życia: 9
Multikonta: Zajęczy Sus, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-06, 23:05   
   Wygląd: Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=310276#310276


Może i był przywódcą, może i miał teraz sporo spraw i nowych obowiązków na głowie… ale to jeszcze nie znaczyło, że zamierzał zrezygnować z samego siebie, ze swoich zainteresować, ze swojego czasu wolnego. A ten lubił poświęcać na samotne spacery, czasami sięgające klanowych granic i Czterech Dębów w… różnych celach. Zazwyczaj patrolował, ignorując fakt, że nie musiał tego robić poza faktycznymi patrolami, czasami jednak szukał towarzystwa i ciekawych wieści zza granicy. I tak właściwie było tym razem, gdy młody przywódca znalazł się na skrawku ziemi niczyjej. Tym razem jednak, zamiast podejść blisko potężnego drzewa, rosnącego na samym środku, przysiadł przy intensywnie pachnącym, ukwieconym krzewie bzu.
  Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 260/400
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers