Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: Zajęczy Sus
2018-08-20, 21:18
PIORUNOCHRON
Autor Wiadomość
Malinowe Chaszcze
Wojownik
On-Leash



Klan:
grom

Księżyce: 77 (VI)
Mistrz: Gwieździsta Ścieżka & Błyskająca Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Czapla Noga
Ojciec: Lśniącooki
Partner: Praca
Ciąża: nie
Multikonta: Krogulcza Gwiazda, Dębowy Cień, Koń [KC], Wysoka Fala [KR] | Iskra [MGBG]
Interwencja MG: tak
Ostrzeżeń:
 2/4/6
Wysłany: 2018-06-01, 01:23   
   Wygląd: Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=218008#218008


Spojrzała w kierunku ziółka, które roztaczało wokół siebie przyjemną, uspokajającą woń... Jednak nie mięty szukała. Szukała czegoś zupełnie innego. Szczególnie, że aktualnie zbyt dużo czasu straciła na zawijanie srebrnych niteczek. Z bólem serduszka oraz wyrzutami sumienia opuściła pachnącą roślinę, oglądając się jeszcze za nią i w pamięci notując miejsce, gdzie ona rośnie. Może kiedyś ponownie jej łapy przyniosą ją w te rejony terenów Wężowej Łapy, a ona będzie mieć w końcu okazję ją zerwać? Ruszyła dalej, rozglądając się uważnie w poszukiwaniu tej jednej, charakterystycznej roślinki, która dopełniłaby całość jej mini składzika i by mogła wracać w kierunku Otoczak. Chciała już przy niej być i opatrzyć jej rany, aby przypadkiem nie skończyla tak, jak Różany Kwiat.
_________________

I_f e l t_like I won, but I_w a s n' t_ done,---------
the_n i g h t m a r e_repeats itself every_t i m e-

got to keep my calm, and carry on
stay awake until the sun will shine

----------but I'm not so_s t r o n g, and they're not gone
--they're still out there to take what's left of_m i n e
  Statystyki - lvl: 7 | S: 19 | Zr: 13 | Sz: 15 | Zm: 18 | HP: 85 | W: 75 | EXP: 250/600
Stat. Med. - lvl:
7 | MED.EXP: 782/1200
 
Mysia Łapa.
Gwiezdny
have to go



Klan:
grom

Księżyce: 15 [Maj]
Mistrz: Bystrz [*] || Buk-czołg
Płeć: kotka
Matka: Trująca Łapa (NPC)
Ojciec: Darth Wąs (NPC)
Partner: -
Ciąża: nie
Multikonta: frajernia | wichura, sadzowa łapa | bobrzy kieł, barwinek
Wysłany: 2018-06-01, 01:25   
   Wygląd: Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=145192#145192


Mali | lvl: 4 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 12 | Zm: 13 | HP: 70 | W: 51/60 | Prz: 0/3
MEDlvl: 5 | Prz: 3/3

Chaszcze tym razem odpuściły sobie zbieranie mięty. Może kiedyś jeszcze po nią wróci, na razie skupiła się na innym medykamencie. Kocica przez dłuższą chwilę krążyła po okolicy ale w końcu znalazła coś, co powinno przykuć jej uwagę. Wysoka roślina o liściach wysoko na szczycie łodygi i złocistych kwiatach zebranych w baldaszki.
_________________
I have to go, I have to go, I have to go
And leave you alone

But alway
s know, always know, always know
That I love you so, I love you so

I love you so
  Statystyki - lvl: 2 | S: 5 | Zr: 7 | Sz: 9 | Zm: 5 | HP: 50 | W: 60 | EXP: 15/150
 
Malinowe Chaszcze
Wojownik
On-Leash



Klan:
grom

Księżyce: 77 (VI)
Mistrz: Gwieździsta Ścieżka & Błyskająca Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Czapla Noga
Ojciec: Lśniącooki
Partner: Praca
Ciąża: nie
Multikonta: Krogulcza Gwiazda, Dębowy Cień, Koń [KC], Wysoka Fala [KR] | Iskra [MGBG]
Interwencja MG: tak
Ostrzeżeń:
 2/4/6
Wysłany: 2018-06-01, 11:53   
   Wygląd: Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=218008#218008


Raczej odpuściłA. Nie była liczbą mnogą ani też nie spodziewała się kociąt. Nie była też wieloma osobami zamkniętymi w jednym ciele, dlatego też co to za pomówienia są! Oczom niebieskiej kocicy ukazała się roślinka, której od pewnego czasu szukała. Idealnie. Wszystko poszło perfekcyjnie, dlatego też podeszła do jaskółczego ziela, zastanawiając się, jak dostanie się do tych listków na samej górze. Odpowiedź była... Prosta. Jeśli nie dosięgnęła ich z ziemi, po prostu złamała bezceremonialnie łodygę, po czym zabrała się za skubanie rośliny. Tym razem sie nie ograniczała, zbierała wszystko, co tylko nadawało się do zerwania, jednocześnie uważając na to, aby nie zepsuć większej ilości delikatnych medykamentów. Starała się przecinać połączenie z główną częścią rośliny tuż przy łodydze, jednocześnie delikatnie przenosząc listek na kupkę obok, po czym podliczyła medykamenty i ruszyła do składzika. Na dzisiaj koniec ziółek. Nie chciała się przemęczać, chociaż... Bardzo chętnie by została na noc.
_________________

I_f e l t_like I won, but I_w a s n' t_ done,---------
the_n i g h t m a r e_repeats itself every_t i m e-

got to keep my calm, and carry on
stay awake until the sun will shine

----------but I'm not so_s t r o n g, and they're not gone
--they're still out there to take what's left of_m i n e
  Statystyki - lvl: 7 | S: 19 | Zr: 13 | Sz: 15 | Zm: 18 | HP: 85 | W: 75 | EXP: 250/600
Stat. Med. - lvl:
7 | MED.EXP: 782/1200
 
Mysia Łapa.
Gwiezdny
have to go



Klan:
grom

Księżyce: 15 [Maj]
Mistrz: Bystrz [*] || Buk-czołg
Płeć: kotka
Matka: Trująca Łapa (NPC)
Ojciec: Darth Wąs (NPC)
Partner: -
Ciąża: nie
Multikonta: frajernia | wichura, sadzowa łapa | bobrzy kieł, barwinek
Wysłany: 2018-06-01, 15:43   
   Wygląd: Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=145192#145192


Mali | lvl: 4 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 12 | Zm: 13 | HP: 70 | W: 51 - 2 = 49/60 | Prz: 0/3
MEDlvl: 5 | Prz: 3/3

Łodyga złamana - można zbierać. Malina uznałA, że najlepszą opcją w tym wypadku będzie po prostu złamanie łodyżki, aby dostać się do listków tam wysoko. No i jakiś efekt to dało, bo teraz wojowniczka miała bezproblemowy dostęp do medykamentu. Odkładając listek za listkiem na bok po chwili mogła poszczycić się wynikiem 11 liści jaskółczego ziela.

+ 88MEDexp
_________________
I have to go, I have to go, I have to go
And leave you alone

But alway
s know, always know, always know
That I love you so, I love you so

I love you so
  Statystyki - lvl: 2 | S: 5 | Zr: 7 | Sz: 9 | Zm: 5 | HP: 50 | W: 60 | EXP: 15/150
 
Malinowe Chaszcze
Wojownik
On-Leash



Klan:
grom

Księżyce: 77 (VI)
Mistrz: Gwieździsta Ścieżka & Błyskająca Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Czapla Noga
Ojciec: Lśniącooki
Partner: Praca
Ciąża: nie
Multikonta: Krogulcza Gwiazda, Dębowy Cień, Koń [KC], Wysoka Fala [KR] | Iskra [MGBG]
Interwencja MG: tak
Ostrzeżeń:
 2/4/6
Wysłany: 2018-06-01, 16:33   
   Wygląd: Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=218008#218008


No i jest piękna jedenastka listków. Tyle starczy. Wszystko zaniosła w kierunku tymczasowego składzika, po czym wzięła pajęczynę, korzeń trybuli oraz jeden listek jaskółczego ziela i ruszyła w drogę. Tereny Otoczak obfitowały nie tylko w zwierzynę, ale również i w przydatne medykamenty, co dawało kocicy dodatkowy plus. Ruszyła w kierunku, który jej przy rozstaniu pokazała, rozglądając się uważnie na boki, wchodząc coraz bardziej wgłąb ziem rdzawej kocicy. Co jak co... Ale miała gust. Tereny przypominały jej wieczny obóz klanu Gromu, nie przerywany żadną połacią piaszczystej ziemi, co bardzo się niebieskiej podobało. Na piasku nie rosło praktycznie nic, ciężko było tam cokolwiek znaleźć, a zwierzyna bardziej wolała las w krawędzi ich terenu niż wielką piaskownicę. Ale to nie ona wybierała nowe terytorium i w sumie... Dało się przyzwyczaić do tego, że jak cokolwiek chce się zrobić to trzeba najpierw swoje przejść.
W końcu minęła granicę obozu kocicy, próbując złocistymi tęczówkami wyłapać jej osobę, ale też i równocześnie zbadać teren, na którym się zatrzymała. Jej wzrokowi nie umknęła przemykająca się nieopodal postać długofutrej, którą pewno niegdyś Otoczak przygarnęła... Skąd nagle w niej tyle litości dla znajd?
_________________

I_f e l t_like I won, but I_w a s n' t_ done,---------
the_n i g h t m a r e_repeats itself every_t i m e-

got to keep my calm, and carry on
stay awake until the sun will shine

----------but I'm not so_s t r o n g, and they're not gone
--they're still out there to take what's left of_m i n e
  Statystyki - lvl: 7 | S: 19 | Zr: 13 | Sz: 15 | Zm: 18 | HP: 85 | W: 75 | EXP: 250/600
Stat. Med. - lvl:
7 | MED.EXP: 782/1200
 
Błysk.
Zaginiony
Jeden z Nas


Klan:
grom

Księżyce: 70 [październik]
Mistrz: Mściwa Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Piorunopręga (feat. Burzowa Gwiazda)
Ojciec: Wężowa Gwiazda (feat. Burzowa Gwiazda)
Multikonta: Sze'szeń
Wysłany: 2018-06-01, 16:43   
   Wygląd: Zgodnie z tym co sugerowała jego kocięca budowa, wyrósł na kocura rosłego i tęgiego. Życie na własną łapę zahartowało nie tylko ducha, lecz także i ciało syna Piorunopręgiej. Długie, miękkie futro najprawdopodobniej w pewnym stopniu odziedziczył ze strony matki. Sierść na mordce jest po prostu bura a wraz z kolejnymi kawałkami grzbietu przechodzi w coraz ciemniejszą, tworząc nieco dziwną konstrukcję pasków i kresek. Poważnego tonu nadają mu dodatkowo złociste oczy, w których rzadko kiedy jest się w stanie dostrzec jakiekolwiek emocje.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=4102


O ile Błyskająca Gwiazda mógłby nie zauważyć kilkudniowej nieobecności Malinowych Chaszczy w obozie w normalnych okolicznościach (zakładając na przykład, że kotka dużo poluje oraz próbuje unikać trójki rodzeństwa), tak w tym przypadku córka Lśniącookiego miała pecha, gdyż Błysk chciał z nią porozmawiać na temat tego... wszystkiego co się ostatnio działo w Klanie Gromu. Mimo wszystko Malinowe Chaszcze nie tylko była zdegradowaną pomocniczką medyka, ale także dawną terminatorką Błyskającej Gwiazdy i chciał on się rozmówić osobiście ze swoją dawną uczennicą. Miał pewne wątpliwości co do zachowania Gwieździstej Ścieżki na ostatniej ceremonii, ale on, w przeciwieństwie do niektórych kotów, wiedział kiedy trzymać język za zębami. To jego siostra była pełnoprawnym medykiem po szkoleniu, nie on, więc to ona znała się na rzeczy najlepiej w Klanie.
Kocur w końcu zdesperowany niemożnością złapania Maliny w obozie zaczepił Czaplą Nogę pytając ją, czy nie widziała może swojej niebieskiej córki. Z początku Czapla próbowała go zbyć jakimś krótkim "wyruszyła w podróż", licząc na to, że dzięki temu zyska chwilę spokoju od zdeterminowanego przywódcy, ale Błysk nie przestawał naciskać. Ostatecznie kotka wyjawiła Błyszczykowi jak dawno temu Malinowe Chaszcze opuściła obóz i w którym kierunku mniej więcej (przynajmniej na początku) ruszyła. Kocur nim sam przekroczył bezpieczne progi poszedł do Skrzącego Płomienia i poinformował kotkę o tym, w jakim celu opuszcza obóz. Nakazał jej wzmocnienie patroli na czas nieobecności. Zastępczyni jednak nie zgodziła się puścić go samego i powiedziała, że idzie z nim. Rozdzieliła dodatkowe patrole po Klanowych NPCtach i poinformowała ich (a także Gwieździstą Ścieżkę) dokąd się udają. Po drodze Nakrapiany Liść powiedziała, że też chce udać się na poszukiwania Malinowych Chaszczy, więc we trójkę ruszyli na wyprawę.
Wojownik w drodze po śladach swojej dawnej uczennicy musiał cały czas pozostawać czujny - nie tylko skupiony na tropie kotki, ale także na otoczeniu. Tylko, że on dokładnie wiedział gdzie idzie, nie musiał błądzić tak, jak czyniła to Malina. Dlatego w okolicach Topiołek znalazł się dużo szybciej niż zajęło to wojowniczce. Wyruszył kilka dni po Malinowych Chaszczach zaniepokojony jej przeciągającą się nieobecnością, a w pobliże terenów Wężowej Łapy dotarł w tym samym dniu co Gromiaczka, lecz późniejszą porą. Tutaj trop był wyraźniejszy, więc przywódcy dużo łatwiej było podążać śladami dawnej pomocniczki medyka.
Wyruszył trzy dni po zniknięciu Malinowych Chaszczy, z samego rana, a w związku z tym, że jego wędrówka trwała zaledwie pół dnia, w okolicy znalazł się o czasie podobnym do niebieskiej kotki.
Ostatecznie udało mu się podjąć najświeższy trop i to właśnie za nim ruszył. Z niechęcią zauważył, że zapach Malinowych Chaszczy narusza jakąś inną woń, ale w tym momencie mogło to oznaczać zarówno dobrowolne wkroczenie na te ziemie jak i... porwanie przez samotników. Dlatego też kocur nastawił uszy na sztorc, delikatnie zniżył się na łapach i cały czas poruszał się bardzo ostrożnie, tak, by nie wydawać żadnych hałasów. Śledząc kroki Malinki starał się w miarę możliwości ustawiać pod wiatr, by to on pierwszy zorientował się o kociej obecności a nie odwrotnie.
W końcu w niedalekiej odległości zamajaczyła mu znajoma sylwetka. Czy kotka trzymała coś w pysku czy tylko mu się tak wydawało? Ciężko było stwierdzić.
- Malinowe Chaszcze...? - rzucił pytająco, podchodząc trochę bliżej. Kilka kroków za nim szła Nakrapiany Liść, a tuż u boku Błyska trzymała się Skrzący Płomień. Cały czas pozostawał czujny, na wypadek sytuacji, w której ktokolwiek postanowiłby go zaatakować. - Dlaczego jesteś tak daleko od obozu, przecież zioła można zbierać bliżej naszych terenów...? - zaczął łagodnie. Rozumiał, że kotka mogła potrzebować jakichś medykamentów, których na ziemiach Gromu nie dało się znaleźć i takie wysnul wnioski, ale na pewno można było szukać gdzieś bliżej.
_________________
Stoję sam na sam z życiem i muszę coś zniszczyć.
Jutro z tego nie będzie już nic.

Przegrajmy wszystko i przestańmy istnieć.
Ostatnio zmieniony przez Błysk. 2018-06-03, 21:18, w całości zmieniany 2 razy  
  Statystyki - lvl: 6 | S: 14 | Zr: 16 | Sz: 13 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 330/500 | MED.EXP: 46/100
 
Skra.
Zaginiony


Klan:
samotnicy

Księżyce: 62 [VI]
Mistrz: Piorunopręga & Błyskające Niebo
Płeć: kotka
Matka: Piorunopręga (Burzowy Kieł)
Ojciec: Wężowooki (Burzowy Kieł)
Multikonta: Komarza Łapa [KR]
Wysłany: 2018-06-03, 21:57   
   Wygląd: Przeciętnego wzrostu srebrzysta kotka o jasnym, prawie białym brzuchu i czujnych, zielonkawych ślepiach, nosi na pysku małą pamiątkę po walce z jastrzębiem - cienką bliznę idącą po skosie tuż nad nosem (kp). Co ciekawe, środek jej czoła przecina pojedyncza, ruda pręga, o której istnieniu nie wie nawet sama Skra.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=162864#162864


Skra nadal miała pewne wątpliwości co do decyzji Błyska odnośnie stanowiska zastępcy, nie oznaczało to jednak, że zostawi go samego z obowiązkami (chociaż zastanawiała się nad taką opcją w chwili emocjonalnego kryzysu) i że nie czuje wobec niego już żadnego przywiązania. Gdy tylko oznajmił jej, że zamierza poszukać Malinowych Chaszczy twardo oświadczyła, że nie ma zamiaru zostać w obozie, kiedy on będzie włóczył się po terenach niczyich i narażał na niebezpieczeństwa. Każde z jego dziewięciu żyć było dla niej w końcu cenne... No i przede wszystkim był jej bratem, który nigdy nie opuścił jej w potrzebie, nie raz wyratował ją z opresji i ryzykował własnym życiem i zdrowiem, by tylko ona wyszła cało z kłopotliwych zbiegów okoliczności. Wyjątkowo doceniła, że na tę wycieczkę nie wybierają się samim, bo w końcu wyruszyła z nimi także Nakrapiana. Zwalniało to srebrną z obowiązku prowadzenia jakiejkolwiek konwersacji z bratem, szczególnie na tematy niewygodne - chwilowo były to dla niej niesłychanie wygodne okoliczności. Dość długo milczała i trzymała się końca pochodu, z gorzkim uśmiechem zauważając, że teraz już nie mogą wyjść na jakąś wyprawę bez zastanawiania się, czy tereny pozostaną bezpieczne, czy wszyscy wiedzą, w jakim są patrolu i kiedy nań wyruszają... Eh. Końcówka jej ogona drgała nerwowo, przez pierwsze kilka chwil, dopóki uwaga kotki nie przeniosła się całkowicie na tropienie szarej wojowniczki. Nakrapianej zleciła przede wszystkim wypatrywanie drapieżników, co by się na coś przydała i nie skończyli wszyscy w czyjejś paszczy.
Zrównała krok z burym kocurem, gdy ten zszedł niżej na łapy i wzmogła czujność. Odsunęła się nieco na bok, by w razie ewentualnego ataku lub zasadzki mieć większe pole manewru. Intensywnie rozglądała się naokoło, badając otaczające ich wonie, nawet gdy dotarli już do Maliny - w końcu gdy oni rozmawiają ktoś powinien się skupić na pilnowaniu ich bezpieczeństwa. Otaczający ich zapach miał dziwnie znajomą nutę, ale ciężko było jej określić czy to po prostu mieszanina woni samotniczych terenów, czy może cień zapachu jakiegoś kota, którego kiedyś znała albo wydaje jej się, że znała. Odwróciła się w kierunku byłej pomocniczki medyka, gdy tylko jej brat zaczął rozmowę. Widać było, że zależy mu na byłej terminatorce, w końcu w jego głosie pobrzmiewała prawdziwa troska, no i w ogóle zorganizował tę wyprawę, by wojowniczki poszukać.
- Pamiętaj, że zawsze możesz poprosić o przydzielenie Ci jakiejś ochrony na takie wyprawy. Samotnicze tereny bywają pełne niespodzianek.
W jej tonie może nie brzmiała troska, ale zaproponowała jakąś pomoc na przyszłość, więc chyba się liczy jako miły gest, co?
_________________
    Run away, away with me
    Lost souls in reverie
    Running wild then running free
    Two k i d s, you and me

    .............LIVING LIKE WE'RE RENEGADES

    Long live the pioneers
    Rebels and mutineers
    Go forth and have no fear
    Come close and lend an ear


    [ It's our time to make a m o v e ]
Ostatnio zmieniony przez Skra. 2018-06-03, 22:00, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 5 | S: 14 | Zr: 14 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 90/400 | MED.EXP: 56/100
 
Malinowe Chaszcze
Wojownik
On-Leash



Klan:
grom

Księżyce: 77 (VI)
Mistrz: Gwieździsta Ścieżka & Błyskająca Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Czapla Noga
Ojciec: Lśniącooki
Partner: Praca
Ciąża: nie
Multikonta: Krogulcza Gwiazda, Dębowy Cień, Koń [KC], Wysoka Fala [KR] | Iskra [MGBG]
Interwencja MG: tak
Ostrzeżeń:
 2/4/6
Wysłany: 2018-06-07, 18:41   
   Wygląd: Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=218008#218008


Dopóki Błyskająca Gwiazda nie odezwał się w jej kierunku, nie zorientowała się o jego obecności. Również starała się cały czas iść pod wiatr, dlatego też bury przywódca razem ze swoją świtą poruszali się za nią. Kiedy usłyszała czyiś głos, na początku jej mięśnie maksymalnie się spięły, a sama uderzenie serca musiała poświęcić na przypisanie znajomego głosu do sylwetki. Władające klanem rodzeństwo ją zaskoczyło – nie spodziewała się na terenach wolnych spotkać nikogo innego, niż samotników, ewentualnie pieszczochów… A tu proszę. Skierowała się przodem w ich stronę, patrząc na nich nieco zaskoczona. Spodziewała się patrolu wysłanego po nią? Było nawet to prawdopodobne. Spodziewała się swojego dawnego mistrza, jego siostry oraz Nakrapianego Liścia? Zdecydowanie nie.
- Błyskająca Gwiazdo… - zaczęła również łagodnie, nadal nie mogąc wyjść ze zdumienia. Pokonał całą tą długą i ciężką drogę do niej… Aby sprawdzić, czy na pewno żyje i jest bezpieczna? A może kryło się pod tym drugie dno? Może… Coś się mogło stać Gwieździstej Ścieżce i potrzebują kogoś, kto by chociaż przez chwilę zastąpił medyka, przynajmniej w kwestii leczenia innych do czasu skończenia treningu przez Jelenią Łapę? Na samą myśl… Czuła delikatne ukłucie strachu. Pomimo wszystko, szylkretka była jej mistrzem, jej wzorem, który starała się naśladować… Do czasu degradacji Maliny.
- Coś się stało? Dlaczego jesteście tu… Oboje? – zapytała, nie mogąc nadal wyjść ze zdziwienia, a w jej głosie nie było grama oskarżycielskiego tonu. Chciała po prostu wiedzieć, dlaczego dwójka najważniejszych kotów ganiała za zwykłym wojownikiem. Musieli mieć ku temu ważny powód… Inaczej by wysłali kogoś innego, prawda? Delikatnie zmarszczyła pysk w zastanowieniu, aż w końcu dotarło do niej, że bury kocur zadał jej pytanie.
- Chciałam… Załatwić parę spraw. Pożegnać moją dawną przyjaciółkę – odpowiedziała powoli, w pewnym momencie stwierdzając, że nie ma sensu kłamać. I tak by pewno szybko zauważyli, że coś jest nie tak, jak nic nie przyniesie do obozu z tej wyprawy, prawda?
- A do tego… Potrzebowałam zebrać trochę ziół. Wszyscy chyba wiedzą, jaką Krzywucha jest… Materialistką – dodała kończące zdanie, starając się wszystkie potrzebne na pełną odpowiedź informacje zawrzeć w ładnie brzmiącej wypowiedzi. W aktualnym stanie ciężko było jej zebrać myśli, nawet pomimo wielkiego trudu, jakiego wkładała w tworzenie zdań. Swój wzrok skierowała na srebrzystą, a na pysku niebieskiej pojawił się delikatny, chociaż powlekany smutkiem uśmiech. Z jednej strony, ciepło jej było na sercu, że zorganizowali całą tą wyprawę i wyruszyli za nią w trosce o jej bezpieczeństwo, a z drugiej… W obozie mogło się coś wydarzyć złego. Malina się nie martwiła o koty potrafiące leczyć, mieli przecież i Gwieździstą Ścieżkę, i… Jej nowego terminatora. Sarna również otrzymała ofertę nauki, dlatego też nie zdziwiłaby się, gdyby grono znających ziółka się poszerzyło. I to dosyć szybko.
- Chciałam wyruszyć sama… To byłoby nieodpowiedzialne narażać bezpieczeństwo innej osoby dla swoich własnych pobudek – odpowiedziała na słowa Skrzącego Płomienia, by potem przenieść wzrok na łaciatą kotkę, która podróżowała razem z nimi, a na koniec ponownie na Błyskającą Gwiazdę. Chciałaby nadal wierzyć, że klan potrzebuje jej tak bardzo, jak wcześniej, jednak to nie było prawdą. I w tym momencie doskonale radzą sobie bez niej, normalnie polując i patrolując tereny. Co najwyżej parę osób by tęskniło, gdyby nigdy z wyprawy nie wróciła, aż w końcu i oni by zapomnieli. Tak, jak zapomnieli najpierw o Tytoniu, potem o Złamanej Łapie i Bzowej Gałęzi. Wzięła powoli głębszy oddech, próbując uspokoić swoje emocje, które zaczynały się w środku podburzać i kłębić. Musiała być teraz opanowana, chociaż sytuacja wcale w tym nie pomagała. Zawsze musiała być opanowana.
_________________

I_f e l t_like I won, but I_w a s n' t_ done,---------
the_n i g h t m a r e_repeats itself every_t i m e-

got to keep my calm, and carry on
stay awake until the sun will shine

----------but I'm not so_s t r o n g, and they're not gone
--they're still out there to take what's left of_m i n e
  Statystyki - lvl: 7 | S: 19 | Zr: 13 | Sz: 15 | Zm: 18 | HP: 85 | W: 75 | EXP: 250/600
Stat. Med. - lvl:
7 | MED.EXP: 782/1200
 
Błysk.
Zaginiony
Jeden z Nas


Klan:
grom

Księżyce: 70 [październik]
Mistrz: Mściwa Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Piorunopręga (feat. Burzowa Gwiazda)
Ojciec: Wężowa Gwiazda (feat. Burzowa Gwiazda)
Multikonta: Sze'szeń
Wysłany: 2018-06-20, 23:06   
   Wygląd: Zgodnie z tym co sugerowała jego kocięca budowa, wyrósł na kocura rosłego i tęgiego. Życie na własną łapę zahartowało nie tylko ducha, lecz także i ciało syna Piorunopręgiej. Długie, miękkie futro najprawdopodobniej w pewnym stopniu odziedziczył ze strony matki. Sierść na mordce jest po prostu bura a wraz z kolejnymi kawałkami grzbietu przechodzi w coraz ciemniejszą, tworząc nieco dziwną konstrukcję pasków i kresek. Poważnego tonu nadają mu dodatkowo złociste oczy, w których rzadko kiedy jest się w stanie dostrzec jakiekolwiek emocje.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=4102


Skoro Malinowe Chaszcze nie zorientowała się o obecności Błyskającej Gwiazdy, to dobrze, że to on znajdował się na tym miejscu a nie na przykład jakiś lis czy inny samotnik, który mógłby chcieć pozbawić kotkę życia. Kocur ze spokojem obserwował reakcje swojej dawnej uczennicy. Stał, czekał i jak na razie nie oceniał, bo wiedział, że Malinowe Chaszcze mogła tak po prostu szukać spokoju od całego Klanowego zgiełku. Zwłaszcza po tym co się ostatnio stało.
- Bardzo długo nie było cię w obozie. Martwiłem się, że coś ci się stało, dlatego ruszyliśmy na poszukiwania. - wyjaśnił pokrótce. Prawda była taka, że nie chciał zostawiać Klanu bez żadnej opieki, dlatego zamierzał wziąć ze sobą tylko dwójkę kocich (NPC) wojowników, bo tak było najrozsądniej. Ale Skrzący Płomień zdecydowanie odmówiła i powiedziała, że jeśli kocur zamierza się udać na poszukiwanie dawnej Pomocniczki Medyka, ona idzie z nim. I dobrze wiedział, że Skierka kocurowi nie ustąpi, dlatego po chwili sprzeczki, uległ.
Poza tym... to nie tak, że Błyskowi nie zależało. Nie dało się ukryć, że kocur zawsze poświęcał swoim dawnym uczniom więcej uwagi niż innym. Na poszukiwania zaginionych terminatorów wyruszał osobiście, tak, jak to było z próbą odnalezienia Wróblego Skoku. Przywódcy zależało na dobru Klanu, ale przede wszystkim czuł dosyć silną więź ze wszystkimi swoimi uczniami. A w ten sposób przynajmniej wykazywał własną inicjatywę w cały proces poszukwań.
Z uwagą wysłuchał słów na temat chęci pożegnania dawnej przyjaciółki, ale nie widział żadnych powodów by aż tak ingerować w prywatność kotki. Jedyne, czego był w tym momencie pewien, to że Malinowe Chaszcze nie powinna sama wyruszać na tak odległą wyprawę, w dodatku nie informując o tym przynajmniej Skrzącego Płomienia. - Nieodpowiedzialne było nie poinformowanie nas o całej sprawie, Malinowe Chaszcze... - zaczął łagodnie i obarczył ją nieco smutnym spojrzeniem - Widziałaś, co ostatnio stało się w okolicy lisiej nory. Samodzielne wypady nie są aktualnie aż tak bezpieczne, dopóki nie upewnimy się, że nikt inny nie próbuje targnąć na nasze życia... - miauknął. Wydawało mu się, że w należyty sposób wyjaśnił, dlaczego widział problem w zachowaniu swojej dawnej uczennicy. Naprawdę działał dla jej dobra i uważał, że tego typu wyprawę lepiej byłoby organizować większą, przynajmniej dwu albo trzyosobową grupą. Tak dla bezpieczeństwa.
- Czy możemy już wracać do obozu? Nie powinniśmy zostawiać Klanu bez opieki na zbyt długo... - zaproponował w końcu, spoglądając na Malinkę pytająco. Jeśli kotka się zgodziła, po prostu ruszył razem z nią i pozostałymi wojowniczkami wprost do obozu, po najkrótszej trasie by zaoszczędzić czas.

//Jeśli Malina się zgodzi to zt. Skra mówi, że można go pominąć w tej kolejce.
_________________
Stoję sam na sam z życiem i muszę coś zniszczyć.
Jutro z tego nie będzie już nic.

Przegrajmy wszystko i przestańmy istnieć.
  Statystyki - lvl: 6 | S: 14 | Zr: 16 | Sz: 13 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 330/500 | MED.EXP: 46/100
 
Malinowe Chaszcze
Wojownik
On-Leash



Klan:
grom

Księżyce: 77 (VI)
Mistrz: Gwieździsta Ścieżka & Błyskająca Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Czapla Noga
Ojciec: Lśniącooki
Partner: Praca
Ciąża: nie
Multikonta: Krogulcza Gwiazda, Dębowy Cień, Koń [KC], Wysoka Fala [KR] | Iskra [MGBG]
Interwencja MG: tak
Ostrzeżeń:
 2/4/6
Wysłany: 2018-06-20, 23:35   
   Wygląd: Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=218008#218008


W okolicy nie widziała do tej pory żadnych drapieżników, stąd jej uśpiona czujność. Miała jednak świadomość, że to było dosyć nieodpowiedzialne z jej strony, ale czy cała ta wyprawa była w ogóle odpowiedzialna? Otóż... Nie. Oddalanie się od bezpiecznego obozu i terenów klanowych, wychodząc na ziemię niczyją, na której grasują koty wyjęte spod kodeksu wojownika było najmniej odpowiedzialną czynnością, jaką w życiu zrobila. Jednocześnie sama nie uważała się już za kogoś ważnego w klanie. Już nie. Była jedynie jedną z wielu wojowniczek, bardzo łatwo było jej miejsce zająć. Jeśli jakiś kot na tej samej pozycji odejdzie lub umrze, pojawią się na jego miejsce kolejni. Może nawet i lepsi?
- Przepraszam. Nie chciałam nikogo martwić - odpowiedziała po chwili ciszy na jego słowa, pochylając delikatnie głowę. Nawet nie sądziła, że ktoś inny prócz Trawy czy Sarny zacznie się martwić. A tu proszę... Widocznie musiała się pomylić. Ostatnio cały czas do jej głowy wpadają złe opcje, z których jest na tyle głupia, aby korzystać.
- Moja nieobecność w obozie nie jest niczym odczuwalnym - stwierdziła, siląc się na spokojny ton glosu, chociaż we wnętrzu emocje krążące po jej ciele rozcinały ją na drobne kawałeczki. Zastanawiała się jedynie, ile czasu musi minąć, nim uniesiona głowa podczas utraty pozycji w końcu przy kimś opadnie. Ile jeszcze struny grające raniące uszy fałszywe dźwięki będą w ten sam sposób ranić jej serce? Myslala, że wraz z postępem czasu będzie coraz lepiej... Nie doceniła zdolności wspomnień do nagminnego powracania. Nie pomagała również myśl, która w końcu doszła do świadomości niebieskiej - praktycznie nie była już w niczym potrzebna. Mogła jedynie egzystować w klanie, wypełniając z dnia na dzień te same obowiązki, unikać widoku Martwych Korzeni i przy towarzystwie przyjaciół czekać, aż nadejdzie w końcu śmierć. Podobno życie miało być darem, którego nie wolno odrzucić... W tym momencie Malina odczuwała wszystko tak, jakby Gwiezdni specjalnie ją ukarali, najpierw dając jej możliwość na zostanie medykiem i wypełnianiu leczniczych obowiązków, gdzie życia poza tym celem nie widziala, aby potem jedną nieostrożną decyzją zepchnąć ją na samo dno.
- Chciałabym porozmawiać z Krzywuchą. Wydaje mi się, że powinna coś wiedzieć, ale nie chce mi powiedzieć. Jeśli nie będziesz mieć nic przeciwko, pójdę do niej - miauknęła, nie bardzo mając ochotę wracać do obozu przed dowiedzeniem się wszystkiego, co możliwe. A do tego potrzebne jej były zioła oraz kaczka, którą upolowała podczas zbierania ziół. Jeśli bury kocur i reszta nie mieli nic do dodania, ruszyła w stronę prowizorycznego skladzika, z którego wybrała parę ziół, które mogła przenieść na jeden raz, po czym ruszyła w stronę nory medyczki samotników.


//Jeśli Błysk się zgodzi to zt
_________________

I_f e l t_like I won, but I_w a s n' t_ done,---------
the_n i g h t m a r e_repeats itself every_t i m e-

got to keep my calm, and carry on
stay awake until the sun will shine

----------but I'm not so_s t r o n g, and they're not gone
--they're still out there to take what's left of_m i n e
  Statystyki - lvl: 7 | S: 19 | Zr: 13 | Sz: 15 | Zm: 18 | HP: 85 | W: 75 | EXP: 250/600
Stat. Med. - lvl:
7 | MED.EXP: 782/1200
 
Błysk.
Zaginiony
Jeden z Nas


Klan:
grom

Księżyce: 70 [październik]
Mistrz: Mściwa Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Piorunopręga (feat. Burzowa Gwiazda)
Ojciec: Wężowa Gwiazda (feat. Burzowa Gwiazda)
Multikonta: Sze'szeń
Wysłany: 2018-06-21, 00:18   
   Wygląd: Zgodnie z tym co sugerowała jego kocięca budowa, wyrósł na kocura rosłego i tęgiego. Życie na własną łapę zahartowało nie tylko ducha, lecz także i ciało syna Piorunopręgiej. Długie, miękkie futro najprawdopodobniej w pewnym stopniu odziedziczył ze strony matki. Sierść na mordce jest po prostu bura a wraz z kolejnymi kawałkami grzbietu przechodzi w coraz ciemniejszą, tworząc nieco dziwną konstrukcję pasków i kresek. Poważnego tonu nadają mu dodatkowo złociste oczy, w których rzadko kiedy jest się w stanie dostrzec jakiekolwiek emocje.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=4102


Może w Klanie łatwo było zastąpić obecność jednego wojownika obecnością drugiego, ale takie myślenie było bardzo... egoistyczne. Gdyby kocur wiedział, że właśnie takie idee przelatywały przez głowę Malinowych Chaszczy, na pewno zareagowałby na to żywym protestem. Bo życie każdego kota było cenne i każdy był ważny, jeśli tylko przestrzegał Kodeksu i działał dla dobra Klanu. A Błysk szczególną sympatią darzył wszystkich swoich uczniów i zwyczajnie nie chciałby, żeby ci czuli się zbędni w Klanie. Niestety, nie miał pojęcia o tym, jak źle aktualnie Malinowe Chaszcze czuła się w Klanie Gromu.
- Nikt nie ma o to do ciebie pretensji. - powiedział, gdy kotka wypowiedziała na głos przeprosiny. W tej sytuacji nie potrafił się na nią złościć, bo poniekąd rozumiał, jak się czuła. No i miał naprawdę dobrą wyobraźnię, więc potrafił sobie pewne rzeczy dopowiedzieć. - Dla mnie jest... - powiedział niemal bezgłośnie. Ciężko stwierdzić, czy Malina byłaby w stanie usłyszeć te słowa. Prawda była taka, że nawet jeśli tego po sobie nie pokazywał, zawsze bardzo przeżywał stratę każdego swojego ucznia. Położył uszy po sobie.
Malinowe Chaszcze postanowiła w dyplomatyczny sposób odmówić natychmiastowego powrotu do obozu, czego Błyszczyk nie miał jej za złe. Ale nie zamierzał pozwolić jej puścić samotnie. - Wolałbym, żebyś nie chodziła sama w tych okolicach. Zaczyna się robić późno. Pójdę z tobą, dobrze? A Skrzący Płomień i Nakrapiany Liść będą szły za nami, żebyśmy na pewno się nie pogubili. To nie są nasze tereny, powinniśmy trzymać się razem... - kto wie, jakie niebezpieczeństwa czaiły się w pobliżu tego miejsca? Mogli tutaj trafić naprawdę na każdy typ przeciwnika i Błysk nie chciał ryzykować utraty Maliny w momencie, w którym w końcu udało mu się ją znaleźć.
_________________
Stoję sam na sam z życiem i muszę coś zniszczyć.
Jutro z tego nie będzie już nic.

Przegrajmy wszystko i przestańmy istnieć.
  Statystyki - lvl: 6 | S: 14 | Zr: 16 | Sz: 13 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 330/500 | MED.EXP: 46/100
 
Malinowe Chaszcze
Wojownik
On-Leash



Klan:
grom

Księżyce: 77 (VI)
Mistrz: Gwieździsta Ścieżka & Błyskająca Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Czapla Noga
Ojciec: Lśniącooki
Partner: Praca
Ciąża: nie
Multikonta: Krogulcza Gwiazda, Dębowy Cień, Koń [KC], Wysoka Fala [KR] | Iskra [MGBG]
Interwencja MG: tak
Ostrzeżeń:
 2/4/6
Wysłany: 2018-06-21, 00:47   
   Wygląd: Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=218008#218008


W teorii nikt nie miał do niej pretensji o to, że poszła sama, że popełniła kolejny błąd, który tym razem mógłby skończyć się szybko jej śmiercią. Przynajmniej inni nie musieliby się zamartwiać jej osobą, która w teorii już nie powinna sprawiać problemów... A jednak nadal jej czyny sprawiają, że nie można sobie jej wybić z głowy. Zastrzygła lekko uchem, nie mogąc wyjść z wrażenia, że po prostu się przesłyszała, kiedy Błyskająca Gwiazda zaprzeczył. Czyżby jednak cokolwiek znaczyła w tym klanie, a przynajmniej dla garstki osób, które uważają Malinę za kogoś więcej, niż osobę do której można przyjść, kiedy Gwiazdki nie ma? Gdy otrzymała propozycję towarzystwa swojego dawnego mistrza do nory Krzywuchy, chwilę musiała poświęcić na analizę wszystkich za i przeciw...
- Dobrze. Chodźmy - powiedziała cichszym tonem, przed słowami nie zdążając zahamować w porę drgnięcia brody. Tym razem postąpiła zupełnie inaczej, niż wskazywał jej zdrowy rozsądek. Obecność delegacji z klanu Gromu mogła negatywnie wpłynąć na odbiór jej osoby oraz jej woli. Jakby sama do niej przybyła to prawdopodobnie by więcej zdziała, ale nie dała rady odmówić Błyskowi. Ruszyła po chwili do nory samotniczej medyczki, narzucając dosyć żwawe tempo, aby ich wyprawa nie zajęła więcej czasu, niż to naprawdę konieczne.

Gdy wyczuła aż nazbyt znajomy zapach medykamentów, zwolniła kroku, aż w końcu oczom całej brygady mogła się ujawnić nora Krzywuchy. Malina podeszla do wejścia, nie przekraczając go jednak i położyła zioła przy swoich łapach, spoglądając w czerń jamy.
- Krzywucho? Chce ci zadać parę pytań - powiedziała spokojnym glosem, po czym jedyne, co jej pozostało to czekać, aż starsza kotka zaszczyci ją swoją obecnością.
_________________

I_f e l t_like I won, but I_w a s n' t_ done,---------
the_n i g h t m a r e_repeats itself every_t i m e-

got to keep my calm, and carry on
stay awake until the sun will shine

----------but I'm not so_s t r o n g, and they're not gone
--they're still out there to take what's left of_m i n e
  Statystyki - lvl: 7 | S: 19 | Zr: 13 | Sz: 15 | Zm: 18 | HP: 85 | W: 75 | EXP: 250/600
Stat. Med. - lvl:
7 | MED.EXP: 782/1200
 
Błysk.
Zaginiony
Jeden z Nas


Klan:
grom

Księżyce: 70 [październik]
Mistrz: Mściwa Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Piorunopręga (feat. Burzowa Gwiazda)
Ojciec: Wężowa Gwiazda (feat. Burzowa Gwiazda)
Multikonta: Sze'szeń
Wysłany: 2018-06-21, 02:00   
   Wygląd: Zgodnie z tym co sugerowała jego kocięca budowa, wyrósł na kocura rosłego i tęgiego. Życie na własną łapę zahartowało nie tylko ducha, lecz także i ciało syna Piorunopręgiej. Długie, miękkie futro najprawdopodobniej w pewnym stopniu odziedziczył ze strony matki. Sierść na mordce jest po prostu bura a wraz z kolejnymi kawałkami grzbietu przechodzi w coraz ciemniejszą, tworząc nieco dziwną konstrukcję pasków i kresek. Poważnego tonu nadają mu dodatkowo złociste oczy, w których rzadko kiedy jest się w stanie dostrzec jakiekolwiek emocje.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=4102


Patrząc na swoją dawną uczennicę czuł, że musi z nią porozmawiać. Gdzie się podziała ta dawna Malinowa Łapa, która miała roziskrzone spojrzenie i pełen zaciekawienia wiedzą głos? Gdzie była ta kotka, która nie musiała co rusz zadręczać się myślą o tym, że nic nie znaczy dla Klanu Gromu? Nie wiedział, jakie myśli pojawiały się w umyśle wojowniczki, ale widział, że gdzieś zatraciła swój dawny blask. Może sobie zwyczajnie dopowiadał przez to, że degradacja nie była byle czym i wydawało mu sie, że na pewno takie coś odbija się na charakterze, ale... martwił się. Tak po prostu, jak dobry przyjaciel, który z zaniepokojeniem zauważa pierwsze chorobowe symptomy u swojego młodszego towarzysza.
Z ulgą przyjął informację o tym, że Malinowe Chaszcze zgadza się na jego propozycję. Sam nie wiedział, co zrobiłby, gdyby kotka odmówiła. Na pewno byłby wtedy rozdarty, bo z jednej strony nie chciał za bardzo wkraczać w przestrzeń prywatną kotki, ale z drugiej strony chciał zapewnić jej bezpieczeństwo (oraz powoli zaczynał odczuwać rosnące zainteresowanie całą sprawą. co było na tyle ważne, żeby opuścić obóz na tak długo?).
Ruszył śladem dawnej terminatorki Gwieździstej Ścieżki, raz na jakiś czas zerkając za siebie, czy na pewno Skrzący Płomień i Nakrapiany Liść są tuż za nimi. Gdy dotarli na miejsce, stanął obok swojej uczennicy, jednak w nieznacznie w tyle. Tak, by nie przeszkadzać w rozmowie, ale wszystko słyszeć.
_________________
Stoję sam na sam z życiem i muszę coś zniszczyć.
Jutro z tego nie będzie już nic.

Przegrajmy wszystko i przestańmy istnieć.
  Statystyki - lvl: 6 | S: 14 | Zr: 16 | Sz: 13 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 330/500 | MED.EXP: 46/100
 
Skra.
Zaginiony


Klan:
samotnicy

Księżyce: 62 [VI]
Mistrz: Piorunopręga & Błyskające Niebo
Płeć: kotka
Matka: Piorunopręga (Burzowy Kieł)
Ojciec: Wężowooki (Burzowy Kieł)
Multikonta: Komarza Łapa [KR]
Wysłany: 2018-06-21, 12:07   
   Wygląd: Przeciętnego wzrostu srebrzysta kotka o jasnym, prawie białym brzuchu i czujnych, zielonkawych ślepiach, nosi na pysku małą pamiątkę po walce z jastrzębiem - cienką bliznę idącą po skosie tuż nad nosem (kp). Co ciekawe, środek jej czoła przecina pojedyncza, ruda pręga, o której istnieniu nie wie nawet sama Skra.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=162864#162864


Empatia brata czasem ją zadziwiała i budziła w niej niekiedy podziw, a niekiedy pobłażliwy uśmiech... Chyba nigdy nie przestanie jej zastanawiać, jakim cudem aż tyle kotów może znaczyć dla niego tak dużo - czasami wyglądał jakby martwił się każdym Gromiakiem z osobna a przymus bycia niekiedy ostrym i stanowczym wchodził niekiedy w konflikt z tym podejściem, być może to było właśnie brzemię, które jej brat nosił. Jej życie było zdecydowanie łatwiejsze, przynajmniej do momentu mianowania, po którym musiała zacząć się zastanawiać, czy klanowe koty w ogóle cokolwiek dla niej znaczą i czemu powinny, skoro jest zastępcą. Odczuła w swoim życiu kilka strat, ale były to ledwie delikatne ukłucia, z którymi łatwo się godziła - jej terminatorzy odchodzili, zostawali wygnańcami, samotnikami a ona po prostu tłumaczyła sobie, że eh, może taka ich droga, ich wybór... W końcu skoro pozwalała im na wolność, to powinna też akceptować, że z niej korzystają. Trochę gorzej sprawy się miały, gdy znikały koty, z którymi wiązały ją bardziej skomplikowane relacje - zmartwiło ją zniknięcie Pszczelego Żądła, bo kotka wydawała się być kimś ciekawym, godnym uwagi, odejście Piorunopręgiej z klanu, którego można było się spodziewać, ale z którym może nie tak łatwo było się pogodzić, śmierć Burzowej Gwiazdy, nieobecność Węża w ich życiu. Ba, nawet śmierć Szerszeniowego Jadu poruszyła ją na swój sposób, bo czarna kotka odchodząc zabrała jakiś element jej życia, jakąś stałą.
Zerknęła tylko na burego kocura kątem oka, ile więcej takich strat przeżył Błysk? I jak emocjonalnie? Zajęła miejsce na tyłach, rozglądając się na boki i węsząc. Być może mogłaby z nim o tym porozmawiać, gdy wrócą, ale nadal czuła się w jakiś sposób zniechęcona nieproszoną rangą, balastem, którego sobie nie życzyła. Eh, ale prędzej czy później będą musieli o tym porozmawiać. Trzymała odległość kilku lisich długości, by potencjalne zagrożenie nie miało ułatwionego wyboru z kierunkiem ataku. Gdy dotarli do nory Krzywuchy usiadła w sporej odległości od Błyska i Maliny, plecami do nory medyczki, obserwując otoczenie. Podobne działanie nakazała Nakrapianej. Z takiej odległości nie będą przeszkadzały w rozmowie a i będą widoczne dla samotniczej medyczki, to Krzywucha nie poczuje się oszukana, że ktokolwiek się na nią czai. Czy coś. Cokolwiek tacy samotnicy mogą myśleć.
_________________
    Run away, away with me
    Lost souls in reverie
    Running wild then running free
    Two k i d s, you and me

    .............LIVING LIKE WE'RE RENEGADES

    Long live the pioneers
    Rebels and mutineers
    Go forth and have no fear
    Come close and lend an ear


    [ It's our time to make a m o v e ]
  Statystyki - lvl: 5 | S: 14 | Zr: 14 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 90/400 | MED.EXP: 56/100
 
Zajęczy Sus
Gwiezdny
trwam


Klan:
wicher

Księżyce: 93 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [*]
Ojciec: Twarda Gwiazda [*]
Partner: Sokoli Cień
Multikonta: Porywista Gwiazda, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-06-21, 12:20   
   Wygląd: Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=175334#175334


Malinowe Chaszcze już raz była u Krzywuchy i dowiedziała się tylko tyle, że kotka pasująca do opisu tej poszukiwanej przez niej została pochowana kawałek dalej od jej nory, w stronę Samotnej Wierzby. Buro-biała samotniczka nie była skłonna do żadnych dyskusji na ten temat i wręcz wyganiała Gromiaczkę ze swojego terenu – co jej się zresztą dziwić, ostatnio wszyscy naruszali jej teren, jak nie jakieś aroganckie, niebiesko-białe długowłose kocury, to jakieś nie dbające o jej opatrunki samotniczki, na dodatek lejące się tuż przy jej legowisku, a to rude zagubione matule… Miała dość towarzystwa tych klanowych bobków; wcześniej, gdy odwiedzały ją tylko koty, które znała i które zawsze oferowały coś w zamian, żyło jej się o wiele lepiej. Teraz wszyscy z jakiegoś powodu uznali, że mają prawo do zawracania jej głowy, tak jak, najwyraźniej, ta kocica, która znowu postanowiła ją ponękać. Prychnęła, gdy usłyszała głos dobiegający z zewnątrz.
A ty tu czego znowu? – odezwała się skrzekliwie. Wcale nie brzmiała na zadowoloną. Mimo wszystko wychynęła ze swojej nory, a jej ogon obijał się o łapy. Gdy stara kocica zorientowała się, że razem z szarą przybyły jeszcze trzy inne koty, w tym jeden stojący praktycznie tuż za nią, futro na jej grzbiecie zjeżyło się. – Powiedziałam ci już, gdzie leży jej trup, zabieraj stąd siebie i swoich kolegów – dodała, podnosząc głos, nie tylko niezadowolona, ale nawet zaniepokojona. Być może dyskomfort u starej kocicy wywoływała obecność tak wielu obcych na jej terenie, na dodatek ten bury długowłosy był bardzo masywny, i chociaż Krzywucha znała wiele sztuczek… mogłaby sobie w razie czego nie poradzić w obliczu takiej przewagi klanowych kotów.
  Statystyki - lvl: 8 | S: 14 | Zr: 21 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers