Poprzedni temat «» Następny temat
Grząska Ziemia
Autor Wiadomość
Świetlistooki
Gwiezdny



Klan:
gwiezdni

Księżyce: Więcej niż gwiazd na Srebrnej Skórze
Płeć: kocur
Wysłany: 2018-06-11, 19:28   Grząska Ziemia
   Wygląd: Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.


Grząska Ziemia znajduje się nieopodal granicy z klanem Wichru. Okolice brzegu Grzmiącej Rzeki są terenami nie tylko nieco podmokłymi, ale także takimi, na których po deszczu bardzo łatwo tworzy się grząskie błoto, utrudniające kotom poruszanie się. Doświadczone koty radzą sobie z nim całkiem nieźle, ale terminatorzy pierwszy raz będący poza obozem mogą mieć już spory problem z wydostaniem się z błota. Na szczęście gdy jest sucho jest to teren jak każdy inny.
_________________
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
 
 
Kosowa Pieśń
Wojownik
angel



Klan:
samotnicy

Księżyce: 63/XII
Mistrz: Czaple Skrzydło[*]
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce[*]
Ojciec: Trawiastooki[*]
Partner: ...
Multikonta: żadnych aktywnych || Wrzosowa Łapa; Ognisty Żar; Mokra Łapa; Okoniowy Ogon
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-07-28, 20:58   
   Wygląd: Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=274534#274534


Zaczęło się to tak- Trawiastooki odkrył, że ma wolną chwilę i postanowił zabrać córę na spacer. A Kos chciała być miła i nie odmówiła tacie, a właśnie poszła z nim. Na spacer. Było późne popołudnie, jej trening na ów dzień się skończył, a przechadzka po terenach to rzecz idealna, kiedy jedyna rzecz jaką się chce to położyć się po ciężkim dniu i odpocząć.
Dzięki tato
Wyruszyli jak podczas pierwszego dnia jej treningu - w stronę granicy Klanu Wichru. A wtedy, nadgorliwie trochę, Trawiastooki zaproponował jej naukę patrolowania. Powiedział, że sam odejdzie kawałek do przodu, a Kos ma przejść obok granicy i gdy dojdzie do niego - opowie, co się działo. Na jej zgodę, wyskoczył do przodu i... tyle tatę widziała. Sama podeszła do granicy i zaczęła machinalnie węszyć. Zapach Wichrowców był inny niż Rzeczny, jakiś taki suchy i może nie tyle nieprzyjemny... co drażniący, nie swój. Skupiła się, sprawdzając, czy przypadkiem nikt z obcego Klanu nie przekroczył granicy oraz kiedy ostatnio przechodził ktoś w pobliżu Grząskiej Ziemi. Wyczuła Rzeczny patrol i jakieś koty z Wichru. Ślady z wschodu słońca lub trochę później. Nic dziwnego.
Westchnęła i poszła kilka kroków do przodu.

//Terminator z Wichru, per favore ^^
_________________

[ Hear this voice from deep inside ]
It's the call of your heart
Close your eyes and you will find
Passage o u t of the dark

***

- Here -I - am -
Will you send me an angel?
Here -I -am -
In the land of the morning star!
  Statystyki - lvl: 4 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 60 | W: 70 | EXP: 260/300
 
Świetlikowa Noc
Gwiezdny
Trudeau



Klan:
rzeka

Księżyce: 95 [I]
Mistrz: Popielate Skrzydło
Płeć: kocur
Matka: Łabędzia Pieśń
Ojciec: Porywisty Nurt
Partner: Białe Pióro
Życia: 7
Multikonta: Piorun, Kopiec, Magik, Kret, Kurz, Twardy
Wysłany: 2018-09-10, 21:43   
   Wygląd: Świetlik to wysoki, przystojny kocur. Czarne jak noc, zadbane futerko jest miękkie i stanowi wręcz wizytówkę jego właściciela, oddając jego arystokratyczny styl. Kształtny pysk zdobi intensywnie zielone spojrzenie, smolisty nos oraz czarne wibrysy. Ciało Świetlika jest atletyczne - pod błyszczącym futrem delikatnie rysują się mięśnie oraz niemalże niewidoczne blizny po walce z dzikiem. Niezwykle długie łapy sprawiają, iż kocur należy do grupy najwyższych kotów w Klanie, z czego nieświadomie korzysta patrząc na rozmówców z góry. Od czasu walki z psem, w wyniku której stracił ogon, ma problemy z utrzymywaniem równowagi i nie jest w stanie poruszać się w swoim charakterystycznym, dumnym stylu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=3568


Grząskie tematy, grząskie grunty, grząska ziemia. W ostatnich dniach na szczęście nie aż tak grząska, gdyż ciepłe słońce i brak deszczu pozwalały na w miarę bezproblemowe przejście po tych terenach. A po (jego zdaniem) całkiem udanej i budującej rozmowie z Perłową Muszlą Świetlik uznał, iż nie byłoby głupim pomysłem przejść się po terenach tym razem z Jeżyną i sprawdzić, jak ona czuje się po tym wszystkim. Zawsze miał z nią dość dobre relacje, nadal była jedną z tych, którym ufał najbardziej - wolał jednak dmuchać na zimne i przekonać się, czy przypadkiem nie ma jakichś kwestii, które wymagałyby jego wyjaśnienia czy też pytań, na które powinien odpowiedzieć. Tym bardziej że byli sami i mogli poprowadzić zwyczajny dialog - dyskutowanie na temat tego typu spraw na ceremoniach zawsze wywoływało w nim niechęć i poniekąd zamykało go na innych, przywołując wspomnienia do których nie lubił wracać, a które nie dawały o sobie zapomnieć. Zawołał więc pewnego dnia Jeżynę i zaprosił na wspólny patrol. Na początku milczał - miał co prawda kilka pytań czy też kwestii do zagadania, uznał jednak że powinien sprawdzić, czy Popiołka nie ma mu sama czegoś do powiedzenia, lub też czy nie będzie chciała zaproponować swojego tematu.

//Jeżyna
_________________



...............Walka na ziemi i w niebie
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
..................................

  Statystyki - lvl: 8 | S: 27 | Zr: 11 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 95 | W: 75 | EXP: 365/750
 
Jeżynowy Cierń
Zaginiony
leftover


Klan:
rzeka

Księżyce: 75 (styczeń)
Mistrz: Wronie Pióro
Matka: Liliowa Sadzawka
Ojciec: Popielate Skrzydło
Partner: Dureń, którego dobiły kleszcze
Multikonta: Szepczący Pył (KC/GK), Chłodna Łapa (KW)
Wysłany: 2018-09-16, 13:56   
   Wygląd: Jeżynowy Cierń jest dość drobną, niedużą kotką o smukłej budowie ciała, bez wyraźnie zaznaczonych mięśni. Sylwetkę ma zgrabną i proporcjonalną, z całą pewnością więc miłą dla oka - dopóki nie przeniesie się spojrzenia na jej zwykle skwaszoną mordkę. Kotka porusza się z zwinnie i z gracją, kroki stawia zdecydowanie i bez wahania. Jej szara, krótka i gładka sierść niezmiennie nie ustępuje miejsca żadnej innej barwie. Charakterystyczną cechą futerka jest to, że nie błyszczy w słońcu, sprawiając wrażenie bardzo matowego. Kanciasto wyrzeźbioną głowę kotki zdobią owalne ślepia o barwie zimnej, rozbielonej mięty, niemal czarny nosek i długie, srebrzyste wąsiki. Bardzo ruchliwe uszy są długie i szpiczaste, ogon natomiast cienki i biczowaty, często z impetem przecinający powietrze.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=151902#151902


Jeżyna bez wahania przystanęła na zaproszenie przywódcy, no bo jakże inaczej. Przywitała się z nim i ruszyli. Co prawda dalej czuła gorzki posmak na wspomnienie o ceremonii, na której doszło do głośnej dyskusji na temat wygnania Tonącego Słońca, ale nie było to coś, co mogło targnąć jej poczuciem lojalności i szacunku do Świetlikowej Gwiazdy. W każdym razie nie znacząco, nie na długo. Nadal nie rozumiała, dlaczego smolisty kocur posunął się do aż tak radykalnej decyzji, ale z biegiem czasu i po wielu przemyśleniach doszła do wniosku, że po prostu nie będąc w jego skórze, nie zrozumie tego. Tak jak wiele kotów mogło nie rozumieć jej decyzji i toku myślenia, tak ona nie rozumiała wielu ich poczynań i słów. Mogła się nie zgadzać, ale w tym wypadku nie miała za wiele do powiedzenia, co było gorzką prawdą, z którą na początku nie mogła do końca się pogodzić. Jako lojalna, doświadczona i bądź co bądź stara wojowniczka myślała, że jej słowa mają większą wartość. Jakąkolwiek, prawdę mówiąc. A poczuła się spławiona. Poczuła się źle, bardzo źle, bo wszystko tyczyło się jej terminatora, z którego przecież była dumna i żyła w przekonaniu, że ten jest dobrym wojownikiem. A tu coś takiego.
Popiołka szła obok przywódcy trzymając język za zębami. Czekała, aż odezwie się pierwszy. Prawdę mówiąc wolała zaczekać na to, co kocur ma jej do powiedzenia, o co chce zapytać, niż zacząć coś mówić. Bo nie do końca wiedziała od czego zacząć i o czym właściwie chce rozmawiać, a o czym już nie. Nie była w bojowym nastroju, miała raczej dobry humor i nic nie wskazywało na to, by miała wszczynać kolejną wzniosłą dyskusję, więc maszerowała swobodnie i cierpliwie czekała na początek konwersacji.
_________________

You crawled away from me.
Slipped away from me.
I can see your back is turning.
If I could I'd stick a knife in...

‧ ⚔ ‧
Ostatnio zmieniony przez Jeżynowy Cierń 2018-09-16, 14:00, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 10 | Zm: 6 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 175/300
 
Świetlikowa Noc
Gwiezdny
Trudeau



Klan:
rzeka

Księżyce: 95 [I]
Mistrz: Popielate Skrzydło
Płeć: kocur
Matka: Łabędzia Pieśń
Ojciec: Porywisty Nurt
Partner: Białe Pióro
Życia: 7
Multikonta: Piorun, Kopiec, Magik, Kret, Kurz, Twardy
Wysłany: 2018-09-19, 09:28   
   Wygląd: Świetlik to wysoki, przystojny kocur. Czarne jak noc, zadbane futerko jest miękkie i stanowi wręcz wizytówkę jego właściciela, oddając jego arystokratyczny styl. Kształtny pysk zdobi intensywnie zielone spojrzenie, smolisty nos oraz czarne wibrysy. Ciało Świetlika jest atletyczne - pod błyszczącym futrem delikatnie rysują się mięśnie oraz niemalże niewidoczne blizny po walce z dzikiem. Niezwykle długie łapy sprawiają, iż kocur należy do grupy najwyższych kotów w Klanie, z czego nieświadomie korzysta patrząc na rozmówców z góry. Od czasu walki z psem, w wyniku której stracił ogon, ma problemy z utrzymywaniem równowagi i nie jest w stanie poruszać się w swoim charakterystycznym, dumnym stylu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=3568


- Jak idzie Ci trening Klonowej Łapy? - spytał ostatecznie kocur, kiedy już upewnił się, że nie usłyszy od Jeżyny żadnego pytania. Przynajmniej nie na początku. A sprawa partnerki Ciemniejącego Nieba w dosyć dużym stopniu go interesowała - terminatorka została w końcu Łapą niemal pełen obieg pór temu i w tym czasie zyskała nawet rangę Matki, a Świetlikowa Gwiazda bardzo chętnie widziałby ją w roli wojowniczki. Tym bardziej, że nie było zbyt dużo wojowników bez uczniów, treningi nie szły szczególnie szybko a kociąt... przybywało. Miał nadzieję, że Popiołka nie wyczyta sobie z jego pytania jakiejś aluzji co do Tonącego Słońca, chociaż i na to był przygotowany. W gruncie rzeczy nawet ucieszyłby się, gdyby odblokowało to jakiś zamek, blokujący wszystko to, co córka Popielatego Skrzydła chciałaby powiedzieć, a czego nie zrobiła, bo była na to zbyt dobrze wychowana. Dialog już nie raz udowodnił przywódcy, że może zdziałać naprawdę wiele. Uniósł więc lekko głowę i spojrzał pytająco na kroczącą obok kocicę. No dalej. Mów.
_________________



...............Walka na ziemi i w niebie
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
..................................

  Statystyki - lvl: 8 | S: 27 | Zr: 11 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 95 | W: 75 | EXP: 365/750
 
Jeżynowy Cierń
Zaginiony
leftover


Klan:
rzeka

Księżyce: 75 (styczeń)
Mistrz: Wronie Pióro
Matka: Liliowa Sadzawka
Ojciec: Popielate Skrzydło
Partner: Dureń, którego dobiły kleszcze
Multikonta: Szepczący Pył (KC/GK), Chłodna Łapa (KW)
Wysłany: 2018-10-07, 19:34   
   Wygląd: Jeżynowy Cierń jest dość drobną, niedużą kotką o smukłej budowie ciała, bez wyraźnie zaznaczonych mięśni. Sylwetkę ma zgrabną i proporcjonalną, z całą pewnością więc miłą dla oka - dopóki nie przeniesie się spojrzenia na jej zwykle skwaszoną mordkę. Kotka porusza się z zwinnie i z gracją, kroki stawia zdecydowanie i bez wahania. Jej szara, krótka i gładka sierść niezmiennie nie ustępuje miejsca żadnej innej barwie. Charakterystyczną cechą futerka jest to, że nie błyszczy w słońcu, sprawiając wrażenie bardzo matowego. Kanciasto wyrzeźbioną głowę kotki zdobią owalne ślepia o barwie zimnej, rozbielonej mięty, niemal czarny nosek i długie, srebrzyste wąsiki. Bardzo ruchliwe uszy są długie i szpiczaste, ogon natomiast cienki i biczowaty, często z impetem przecinający powietrze.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=151902#151902


- Dobrze. Myślę, że niedługo skończymy, właściwie wszystkiego ją już nauczyłam. - odpowiedziała mechanicznie i sztywno, by zaraz potem zawrzeć mocno wargi. Nie była pewna, czy chce poruszać kwestię ostatniej ceremonii i tego, co zostało powiedziane. Czy była na to zbyt dobrze wychowana? Być może, choć zwykle nie dawała po sobie znać, by była nauczona dobrych manier i równego traktowania. Jednak przy Świetlikowej Gwieździe i Czerwonym Maku sprawa wyglądała nieco inaczej. Przy nich jakimś niezwykłym zbiegiem okoliczności przypominała sobie czym jest respekt i dobre wychowanie, ale miała wpojony szacunek do wyższych rangą i tego nie naginała. Nie sądzila też, by ponowne poruszanie kwestii Tonącego Słońca mogłoby cokolwiek wnieść, bo Świetlik wyraźnie dał do zrozumienia, że swojej decyzji nie zmieni. Wątpiła też, by mogła zrozumieć jego motywy, więc nawet nie chciało jej się o to znów pytać. Nie chciała być jak Perła... gadać jak potłuczona i się wydurniać przed przywódcą. Miała swój honor. Niemniej... - Upewnię się jeszcze tylko, czy jako wojownik nie sprawi mi wstydu i będzie dobrym przykładem. - dodała po chwili, patrząc przed siebie. Było to sugestywne, ale nie starała się zabrzmieć tak, jakby miała pretensje czy złość. Przy przywódcy nie mogła sobie pozwolić na jawną zgryźliwość, dlatego powiedziała to w neutralnym tonie. A przynajmniej taki starała się zachować mimo napięcia.
_________________

You crawled away from me.
Slipped away from me.
I can see your back is turning.
If I could I'd stick a knife in...

‧ ⚔ ‧
Ostatnio zmieniony przez Jeżynowy Cierń 2018-10-07, 19:36, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 10 | Zm: 6 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 175/300
 
Świetlikowa Noc
Gwiezdny
Trudeau



Klan:
rzeka

Księżyce: 95 [I]
Mistrz: Popielate Skrzydło
Płeć: kocur
Matka: Łabędzia Pieśń
Ojciec: Porywisty Nurt
Partner: Białe Pióro
Życia: 7
Multikonta: Piorun, Kopiec, Magik, Kret, Kurz, Twardy
Wysłany: 2018-10-08, 02:45   
   Wygląd: Świetlik to wysoki, przystojny kocur. Czarne jak noc, zadbane futerko jest miękkie i stanowi wręcz wizytówkę jego właściciela, oddając jego arystokratyczny styl. Kształtny pysk zdobi intensywnie zielone spojrzenie, smolisty nos oraz czarne wibrysy. Ciało Świetlika jest atletyczne - pod błyszczącym futrem delikatnie rysują się mięśnie oraz niemalże niewidoczne blizny po walce z dzikiem. Niezwykle długie łapy sprawiają, iż kocur należy do grupy najwyższych kotów w Klanie, z czego nieświadomie korzysta patrząc na rozmówców z góry. Od czasu walki z psem, w wyniku której stracił ogon, ma problemy z utrzymywaniem równowagi i nie jest w stanie poruszać się w swoim charakterystycznym, dumnym stylu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=3568


Czarny skinął lekko głową, nieświadom tego, że za jakiś czas Klonowa Łapa również wsiąknie w ziemię i wbije do Jeżynowej trumny kolejny gwóźdź. Albo do swojej własnej. Przywódca czekał chwilę, po czym już miał coś powiedzieć, przeczuwając że wojowniczka nie zamierza odpowiadać na więcej pytań niż te, które wyraźnie jej zada, ale okazało się, że jednak nie. Kiedy Popiołka ponownie się odezwała, syn Łabędziej Pieśni nabrał głęboko powietrza.
- Uważasz, że to umniejszyłoby twojej pracy? - spytał, odwracając głowę, by spojrzeć Jeżynie prosto w oczy. - Wojownikami mianuje się dorosłe koty, Jeżyno. W jakimś stopniu nadal pozostanie twoją uczennicą, ale cokolwiek by nie zrobiła, zrobi to na własny rachunek, nie twój. Czy Płotkowy Plusk porzuciła Klan, bo nie nauczyłaś jej lojalności? Porzuciła go, bo postanowiła odszukać kotkę, która była dla niej ważna. Czerwony Mak niemal rozniosło na tę informację, Bławatkowe Niebo chyba nigdy jej tego nie wybaczy, ale jeśli martwisz się o swoją reputację, to zapewniam Cię, że w moich oczach nic się w tym temacie nie zmieniło, nawet jeśli moja siostrzenica nie wróciłaby do Klanu. - wargi przywódcy wygięły się lekko w krzywym uśmiechu. - Domyślam się jednak, że twoja sugestia nie dotyczyła jej, a Tonącego Słońca. - westchnął w końcu, odwracając wzrok i kierując spojrzenie przed siebie. Ciężko porównywać wyrzucenie z Klanu a odejście od niego, chociaż gdyby spytać Świetlika, to wcale nie było takie oczywiste co mogłoby hipotetycznie rzucać większy cień na mistrza delikwenta. - Na ceremonii starałem się być oszczędny w słowach, ale jeśli chcesz wysłuchać wszystkiego, co mam w tym temacie do powiedzenia, jestem gotów wyjaśnić Ci co skłoniło mnie do tej decyzji. - powiedział poważnym głosem, odwracając głowę by znów spojrzeć na Popiołkę. Z jednej strony rozumiał wątpliwości klanowiczów, z drugiej - nie dało się tego zamknąć w jednym zdaniu, które mogłoby być wskazówką "ok, a więc tak robić nie należy". Tonące Słońce był pierwszym wojownikiem wyrzuconym z Klanu przez Świetlikową Gwiazdę, a na tę decyzję nie wpłynął pojedynczy występek a to, czego był dowodem. Że Świetlik popełnił błąd, tamtego dnia, zgadzając się na przygarnięcie do Klanu dwóch znajd i że nigdy więcej nie może popełnić tego samego błędu.
_________________



...............Walka na ziemi i w niebie
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
..................................

  Statystyki - lvl: 8 | S: 27 | Zr: 11 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 95 | W: 75 | EXP: 365/750
 
Jeżynowy Cierń
Zaginiony
leftover


Klan:
rzeka

Księżyce: 75 (styczeń)
Mistrz: Wronie Pióro
Matka: Liliowa Sadzawka
Ojciec: Popielate Skrzydło
Partner: Dureń, którego dobiły kleszcze
Multikonta: Szepczący Pył (KC/GK), Chłodna Łapa (KW)
Wysłany: 2018-10-15, 17:05   
   Wygląd: Jeżynowy Cierń jest dość drobną, niedużą kotką o smukłej budowie ciała, bez wyraźnie zaznaczonych mięśni. Sylwetkę ma zgrabną i proporcjonalną, z całą pewnością więc miłą dla oka - dopóki nie przeniesie się spojrzenia na jej zwykle skwaszoną mordkę. Kotka porusza się z zwinnie i z gracją, kroki stawia zdecydowanie i bez wahania. Jej szara, krótka i gładka sierść niezmiennie nie ustępuje miejsca żadnej innej barwie. Charakterystyczną cechą futerka jest to, że nie błyszczy w słońcu, sprawiając wrażenie bardzo matowego. Kanciasto wyrzeźbioną głowę kotki zdobią owalne ślepia o barwie zimnej, rozbielonej mięty, niemal czarny nosek i długie, srebrzyste wąsiki. Bardzo ruchliwe uszy są długie i szpiczaste, ogon natomiast cienki i biczowaty, często z impetem przecinający powietrze.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=151902#151902


Jeżyna odwzajemniła spojrzenie przywódcy, a jej wzrok był bardzo twardy. Nie wątpiła, że Świetlikowa Gwiazda załapie sugestie, zresztą nie kryła się z tym, że była zgorzkniała i nadal czuła się dotknięta tą sprawą.
- Jakby przyniosła mi wstyd? Oczywiście. Jeśli moi terminatorzy nie potrafią przestrzegać Kodeksu albo robią coś, czego zdecydowanie nie powinni, czuję się za to odpowiedzialna. Mniej lub bardziej. - odpowiedziała, by następnie wysłuchać, co kocur miał jej do powiedzenia. Bo zdecydowanie miał, skoro zaproponował jej wspólny patrol, tym bardziej że ostatnia ceremonia zostawiła wiele niesnasek między co niektórymi rzeczniakami. Słuchała uważnie słów przywódcy, choć minę miała wyraźnie nietęgą, niczym córka słuchająca ojcowskiej reprymendy na temat czegoś, co doskonale wiedziała, ale jednocześnie jej cechy charakteru zmuszały ją do pewnych odczuć i emocji, czego nie umiała czasem stłumić. Tak było właśnie na tej ceremonii. To, w jaki sposób wszystko się zadziało sprawiło, że Jeżynę trochę poniosło i nie umiała utrzymać języka za zębami. Trzeba jej jednak przyznać, że była opanowana i ważyła słowa, choć spluwała nimi niczym smok kulami ognia. Albo raczej lodowymi soplami.
- Owszem. Płotkowy Plusk podjęła decyzję, której wynik okazał się być ostatecznie... pozytywny dla Klanu Rzeki. Nie biorę jej pod uwagę. A nawet jeśli by odeszła jako zdrajczyni, nikt z nas nie byłby tego świadomy. - wyjaśniła po zakończeniu kwestii Płotki i zakotwiczenia w temacie Tonącego Słońca. Trochę udobruchało ją przekonanie przywódcy, że jej reputacja nie cierpi z powodu wybryków jej uczniów. Jednak wargi nadal miała mocno zaciśnięte, a czoło wciąż było lekko zmarszczone. Gdy przywódca zaproponował, że wyjaśni jej powód swojej decyzji, zawahała się przez chwilę, ale nie dała tego po sobie poznać, nadal zachowując kamienną mimikę pyska. Jedynym sygnałem mogła być dłuższa chwila ciszy, nim w końcu powiedziała dość sztywno - Tak, chętnie wysłucham.
_________________

You crawled away from me.
Slipped away from me.
I can see your back is turning.
If I could I'd stick a knife in...

‧ ⚔ ‧
Ostatnio zmieniony przez Jeżynowy Cierń 2018-10-15, 17:06, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 10 | Zm: 6 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 175/300
 
Świetlikowa Noc
Gwiezdny
Trudeau



Klan:
rzeka

Księżyce: 95 [I]
Mistrz: Popielate Skrzydło
Płeć: kocur
Matka: Łabędzia Pieśń
Ojciec: Porywisty Nurt
Partner: Białe Pióro
Życia: 7
Multikonta: Piorun, Kopiec, Magik, Kret, Kurz, Twardy
Wysłany: 2018-10-15, 21:05   
   Wygląd: Świetlik to wysoki, przystojny kocur. Czarne jak noc, zadbane futerko jest miękkie i stanowi wręcz wizytówkę jego właściciela, oddając jego arystokratyczny styl. Kształtny pysk zdobi intensywnie zielone spojrzenie, smolisty nos oraz czarne wibrysy. Ciało Świetlika jest atletyczne - pod błyszczącym futrem delikatnie rysują się mięśnie oraz niemalże niewidoczne blizny po walce z dzikiem. Niezwykle długie łapy sprawiają, iż kocur należy do grupy najwyższych kotów w Klanie, z czego nieświadomie korzysta patrząc na rozmówców z góry. Od czasu walki z psem, w wyniku której stracił ogon, ma problemy z utrzymywaniem równowagi i nie jest w stanie poruszać się w swoim charakterystycznym, dumnym stylu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=3568


Czarny skinął lekko głową, bo skoro Jeżyna tak czuła, to... nic nie mógł na to poradzić. Miała do tego prawo, a on mógł jedynie zapewnić ją, że w jego oczach nie traciła w ten sposób na szacunku. Nic poza tym. Kiedy jednak dała znać, że chętnie wysłucha całej historii, kocur ponownie skinął głową i nabrał tchu. Było dużo do powiedzenia.
- Moje wątpliwości rozpoczęły się w momencie mianowania Tonącego Słońca. Nie wiem czy pamiętasz, że kiedy spytałem go czy przysięga postępować zgodnie z Kodeksem Wojownika, lojalnie służąc dobru naszego Klanu, odpowiedział "Przysięgam bym dobrym wojownikiem". Nie uznałem tego za szczególnie znaczące, chociaż zwróciło to moją uwagę i zastanawiało mnie, dlaczego użył takiego a nie innego sformułowania. - zaczął wolno Świetlikowa Gwiazda, zerkając co jakiś czas na idącą obok niego Jeżynowy Cierń. - Tuż po ceremonii przyszedł do mnie, by podziękować mi za przyjęcie do Klanu. Odpowiedziałem, że również cieszę się, że dokonałem wtedy takiego wyboru i na tym uprzejmości miały się zakończyć. Tonące Słońce zaczął bowiem robić mi wyrzuty. Że Czerwia brzydko zrobiła wyrażając się o Chaber i na pewno nie przepraszała jej szczerze, że Słowik było przykro i czuje się głupia, że nie pomagała w walce kiedy umierała Szpacza Łapa, że dzieci Chaber czują się odtrącone, bo nie mają taty, że Łosoś źle się czuje, że Perłowa Muszla nie jest lubiana przez Klan, szczególnie przez Ciebie, że Ogistopręga grozi terminatorom wyrzuceniem z Klanu, że moja siostra to hipokrytka, że członkowie Klanu Rzeki czują się odrzuceni i generalnie że to ja jestem za to wszystko odpowiedzialny, bo wiele mi umyka i zapominam o tych, których rzekomo spycham na margines. Wyjaśniałem, tłumaczyłem a jeśli była sprawa, którą faktycznie powinienem się zająć - obiecałem, że tak będzie. Niemniej jednak sposób w jaki przeprowadził całą tę rozmowę, kończąc ją sformułowaniem "nie mamy już o czym rozmawiać, ale dziękuję za szansę jaką mi dałeś" sprawił, że moje zdanie na temat Tonącego Słońca zostało dosyć mocno ukształtowane. - Świetlikowa Gwiazda zamilkł na chwilę, po czym odwrócił łeb w stronę Jeżyny, by spojrzeć jej prosto w oczy. - Manipulacyjny, obrzydliwy dzieciak, któremu wydaje się, że zna rozwiązania wszystkich problemów i który nie dorósł jeszcze do tego, by zrozumieć że czasem nie ma dobrej decyzji i jest tylko zła i gorsza, czasem koty czują się źle, chociaż nie mają do tego żadnego powodu, a czasem świat dorosłych nie jest po prostu taki prosty. - powiedział bez mrugnięcia okiem. - Wtedy zdałem sobie sprawę, że zmiana przysięgi nie była przypadkowa. Że ta manipulacja była celowa. Tak samo jak rozpoczęcie rozmowy od podziękowań, tylko po to by wyjaśnić mi co jako przywódca robię źle. - czarny skrzywił się, bo to właśnie tamta rozmowa wywołała w przywódcy szczerą niechęć do wojownika. - Wiedziałem jednak i nadal tak uważam, że Tonące Słońce ma dobre serce. Zachowuje się jak przebiegłe dziecko, które pozjadało wszystkie rozumy, ale nie chce nikogo krzywdzić. Postanowiłem więc dać mu szansę. Obserwować. Liczyłem, że w końcu wydorośleje. I po pewnym czasie miałem wrażenie, że tak właśnie się stało. Zaufałem mu na tyle, by powierzyć mu ucznia. Nie ukrywam, że bardzo pomógł mi po utracie ogona. Ćwiczyłem z nim walkę, wytłumaczył mi jak na nowo nauczyć się panować nad ciałem. Radził się w sprawie Wysokiej Łapy, która po stracie matki miała duże problemy z pewnością siebie. Myślałem, że wszystko zmierza ku lepszemu. Tonące Słońce i ja nadal rozmijaliśmy się poglądami, uznałem jednak że nauczył się szanować to, jak wygląda życie w Klanie. I przede wszystkim, że pyta by dostać odpowiedź, a nie by udowodnić, że ma na wszystko lepszą. - wyjaśnił wolno Świetlik, przypominając sobie jak zbliżyli się nieco z Tonącym, jak wychodzili na patrole, jak udawało im się w miarę swobodnie rozmawiać. Kocur naprawdę uważał wówczas, iż Toń w końcu dorósł. Że zrozumiał jak wygląda świat wojowników. Był rad z tego, że udało im się znaleźć jakąś nić porozumienia. Że Toń realizuje się pomagając innym, że nadal leży mu na sercu dobro kotów w Klanie, ale nie zachowuje się już jak rozpuszczony dzieciak, który najlepiej wie jak rozwiązać problem głodu na świecie. - Wyobraź sobie więc moje zdziwienie, kiedy na naukach Zachodzącej Łapy usłyszałem, jak mówi jej że Klan Rzeki postanowił zrobić z Chaber winną całego zła tego świata, tylko dlatego że postanowiła być Matką a jej dzieci mają swoje własne zdanie, natomiast Perłowa Muszla i Dzwonkowa Łąka nie czują się najlepiej, bo nie odpowiadają standardom, o których nigdy nie było mowy. - powiedział kocur, ponownie spoglądając na Jeżynę. - Kiedy Chaber powiedziała mi, że postanowiła zostać Matką, zaaprobowałem jej decyzję i nie miałem nic przeciwko temu, jeśli tylko miałaby być dzięki temu szczęśliwsza, chociaż przyznaję, było mi trochę szkoda, bo uważałem że byłaby świetną wojowniczką. Wystąpienia jej potomstwa na ceremoniach i pogrzebach raczej ciężko sklasyfikować jako "posiadanie własnego zdania". A o jakich standardach wspominał w temacie Perły i Dzwonek, nie mam pojęcia bo nigdy nie uważałem je za gorsze. Owszem, Dzwonkowa Łąka nie dostawała terminatorów, ale było to spowodowane jedynie jej stanem fizycznym, zaś Perłową Muszlę naprawdę szanuję jako wojowniczkę i mógłbym stawiać wszystkim terminatorom jako wzór, w pokonywaniu własnych słabości. Jakby nie patrzeć, groziło jej zostanie pieszczochem dwunogów, kiedy dowiedziałem się, że chociaż wiedziała jak się poluje, przez kilkanaście księżyców nie robiła tego, nadal żywiąc się ze stosu. - dodał, po czym spojrzał na Jeżynę ostrzegawczo. Nie wiedział, czy Popiołka wiedziała o przejściach swojej siostry, ufał jednak, że ma wystarczająco rozumu w głowie, by nie psuć jej teraz wizerunku, na jaki ciężko pracowała. - Nie ma to jednak znaczenia, bo Tonącego Słońca nie obchodziły nigdy odpowiedzi i wyjaśnienia. Ani po jego ceremonii, ani teraz. On nie pytał, Jeżyno. On formułował pytanie wyłącznie w celu udowodnienia rozmówcy, że doskonale zna odpowiedź. Siedział cicho, kiedy przepełniony złością wytykałem Chaber wychowanie Chmielograba, by dostać terminatora. Patrzyłem na niego wtedy. Czekałem na reakcję. Ale nie odezwał się. Po czym dowiaduję się że kociaki w Klanie są uczone, że Chaber jest gnębioną przez Klan ofiarą. - wycedził kocur, marszcząc lekko brwi. Paskudna, obrzydliwa manipulacja raz jeszcze. - Kiedy spytałem go, czy sądzi że właśnie tego powinno uczyć się młode pokolenie, odpowiedział, że przecież to prawda i koty powinny wiedzieć, że Klan wcale nie jest idealny, ale jeśli nie życzę sobie, by wyrażał własne zdanie, to mogę mu tego zakazać. - dodał Świetlik, wzdychając ciężko. Cóż, opowieść była długa a byli jeszcze trochę przed jej końcem. - Wtedy dopiero naprawdę zrozumiałem, że nie ma możliwości, bym zatrzymał Tonące Słońce w Klanie. Miałbym mu zakazać rozmowy z kociętami? Odebrać terminatorów? Zakazać wyrażania własnego zdania? Przecież to bez sensu. Kim stałby się wówczas Tonące Słońce? Jak coś takiego wpłynęłoby na jego charakter? Do czego ostatecznie posunąłby się, by dowieść swoich racji? A przede wszystkim - jak miałbym dalej uważać go za wojownika, skoro najwidoczniej nigdy nie dorośnie do tego, by nim być? Nie chodzi o to, że się z nim nie zgadzałem, Jeżyno. Gdyby tak było, wyrzuciłbym go z Klanu zaraz po mianowaniu. Ja mu nie ufam. Nie zamierzam pilnować jego poczynań i kontrolować go na każdym kroku, zakazując tego czy tamtego. Zawodziłby mnie za każdym razem. Nie było sensu, by był mi w jakikolwiek sposób podległy. - westchnął z rezygnacją. Przez chwilę milczał, by ostatecznie ponownie podjąć temat. - Ma dobre serce. Nie widzę przeszkód w tym, by rzeczniacy odwiedzali go na ziemi niczyjej, chociaż zapewne zdążył już nagadać im bzdur na temat tego, dlaczego został wyrzucony z Klanu. Ale głęboko wierzę w to, że tylko poza Klanem, poza społecznością w której czasem zasady są niezrozumiałe a wyroki bolesne, będzie w stanie nadal być tym dobrym sobą. I nadal mieć szansę na to, by po śmierci spotkać się z wami na Srebrnej Skórce. Nie rozumiał Klanu i nie potrafiłby się w nim odnaleźć. Ostatecznie zgubiłby zarówno siebie, jak i nas. - zakończył, po czym zatrzymał się by usiąść i spojrzeć Popiołce prosto w oczy. - To wszystko. Mam nadzieję, że rozumiesz dlaczego nie chciałem tłumaczyć tego wszystkiego na ceremonii. Nie oczekuję też, że zgodzisz się z moim punktem widzenia. Masz pełne prawo sądzić inaczej i jeśli kiedyś staniesz na stanowisku Zastępcy czy Przywódcy, będziesz podejmować własne decyzje. To, że nie dopuszczałem zmiany zdania kiedy pytałaś mnie o to na ceremonii, nie oznacza, że się dla mnie nie liczysz, Jeżynowy Cierniu. Są jednak sprawy, w których potrzebuję rad i opinii moich wojowników i są takie, w których one nie mają niestety żadnego znaczenia. - bo jakie znaczenie w obliczu tego wszystkiego miała jej sympatia i zaufanie do Tonącego Słońca? Żadne. Co mu po jej dobrym zdaniu na temat danego wojownika, skoro on sam zwyczajnie mu nie ufa? Bez względu na to, co myślała o tym Popiołka, wojownicy podlegali Przywódcy, nie swoim Mistrzom. To on, Świetlikowa Gwiazda, brał odpowiedzialność za wszystko co robili członkowie Klanu Rzeki. To on zarządzał nimi, starając się zapewnić Klanowi bezpieczeństwo. I to on miał pełne prawo, zwyczajnie nie chcieć mieć pod sobą wojownika, którego nie dało się zmusić by dorósł do świata, w którym żył.
_________________



...............Walka na ziemi i w niebie
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
..................................

  Statystyki - lvl: 8 | S: 27 | Zr: 11 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 95 | W: 75 | EXP: 365/750
 
Jeżynowy Cierń
Zaginiony
leftover


Klan:
rzeka

Księżyce: 75 (styczeń)
Mistrz: Wronie Pióro
Matka: Liliowa Sadzawka
Ojciec: Popielate Skrzydło
Partner: Dureń, którego dobiły kleszcze
Multikonta: Szepczący Pył (KC/GK), Chłodna Łapa (KW)
Wysłany: 2018-11-18, 11:12   
   Wygląd: Jeżynowy Cierń jest dość drobną, niedużą kotką o smukłej budowie ciała, bez wyraźnie zaznaczonych mięśni. Sylwetkę ma zgrabną i proporcjonalną, z całą pewnością więc miłą dla oka - dopóki nie przeniesie się spojrzenia na jej zwykle skwaszoną mordkę. Kotka porusza się z zwinnie i z gracją, kroki stawia zdecydowanie i bez wahania. Jej szara, krótka i gładka sierść niezmiennie nie ustępuje miejsca żadnej innej barwie. Charakterystyczną cechą futerka jest to, że nie błyszczy w słońcu, sprawiając wrażenie bardzo matowego. Kanciasto wyrzeźbioną głowę kotki zdobią owalne ślepia o barwie zimnej, rozbielonej mięty, niemal czarny nosek i długie, srebrzyste wąsiki. Bardzo ruchliwe uszy są długie i szpiczaste, ogon natomiast cienki i biczowaty, często z impetem przecinający powietrze.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=151902#151902


Jeżynowy Cierń nie spodziewała się... takiego wywodu. Tak naprawdę zgodziła się na wysłuchanie jego opowieści głównie z grzeczności, bo wiedziała już, że cokolwiek nie powie, to nic się nie zmieni w tej kwestii. Zgodziła się, by ewentualnie poznać jakieś konkrety, ale nie oczekiwała opisu relacji przywódcy z Tonącym Słońcem od jej zalążka po wszystkie perypetie. Niemniej słuchała, wpierw zdecydowanie uważnie. Co jakiś czas kiwała głową, czasem dawała głosowe sygnały, że słucha, czasem wykrzywiała pysk w różnych grymasach. Nie spodobało jej się określenie Toni mianem "manipulacyjnego, obrzydliwego dzieciaka", co również wyraziła nieco sugestywnym spojrzeniem w stronę Świetlika.
Gdy nadeszła kwestia jej sióstr, wyraźnie się ożywiła, słuchając z uwagą co przywódca miał o nich do powiedzenia. Sprawa Dzwonek była jasna. Sprawa Perły... cóż, Jeżyna nie do końca zgadzała się z czarnym, bo wciąż miała siostrę za słaby okaz wojownika. Wiedziała, że była śmierdzącym leniem i mięczakiem, co również nadal siedziało w głowie Popiołki, ale rzecz jasna była za mądra i za stara na psucie wizerunku siostry. Nie było też do końca tak, że jej nie lubi, choć mogła sprawiać takie wrażenie rzecz jasna. Nie przepadała za nią, owszem, miała ją za ofermę. Niemniej tolerowała ją, w pewnym stopniu zaakceptowała, nie odmówiłaby jej rozmowy czy wspólnego polowania. W końcu, co by nie powiedzieć, były siostrami. I właściwie tylko ona jej została.
Słuchała dalej słów przywódcy, choć nie była wybitnie skupiona. Co by nie mówił o Tonącym Słońcu, Jeżyna i tak miała swoje zdanie i swoje widzenie jego osoby. Wiedziała już po ceremonii, że w tej kwestii po prostu nie znajdą porozumienia, że nie dojdą do jednolitych poglądów i spostrzeżeń. Pozostała tylko akceptacja odmiennej opinii Świetlikowej Gwiazdy, bo chcąc nie chcąc po prostu musiało to nastąpić. Poza tym znała Świetlika od zawsze i od zawsze go podziwiała. Pojedyncze sytuacje, w których się nie zgadzali, nie wpływały w znacznym stopniu na to, jak Jeżyna traktowała i postrzegała kocura. Mimo wszystko ufała mu i była mu podległa bez żadnych wyrzutów. Była bowiem lojalna do szpiku kości. To trzeba było jej przyznać otwarcie.
Wysłuchała opowieści przywódcy do końca, choć natężenie jej uwagi było przez ten cały czas bardzo zróżnicowane. Były momenty, gdy słuchała bardzo uważnie, ale były też takie, które wypuszczała drugim uchem, gdyż informacji był zdecydowany nadmiar. I choć lubiła wściubiać nos w nie swoje sprawy, tak tutaj czuła się trochę jak szpieg, poznając wszystko tak szczegółowo. Nie dogodzisz, huh?
- To prawda, że mam swoje zdanie. Ale rozumiem, że słowo przywódcy jest prawem i nie wpłynę na twoją opinię. I godzę się z tym. - powiedziała twardo i szczerze, by po chwili milczenia, podczas której zbierała myśli, znów podjąć mowę. Jak już się sobie zwierzamy ze swoich obaw i poglądów, skoro już wykładamy kawę na ławę, to czemu by nie. Jeżyna czuła, że musi coś powiedzieć. Że musi powiedzieć dużo. - Zawsze się staram. Nie jestem łagodna dla moich uczniów, przyznaję, trzymam ich krótko i bywam ostra, ale staram się im wpoić całą wiedzę, wszystko co wiem, żeby w przyszłości nie popełniali głupich błędów. Dzielę się doświadczeniem, chcę by wszystko umieli. Uczę ich szacunku, samodzielności, dyscypliny, żeby nie przynieśli wstydu mi, tobie, Klanowi Rzeki. Chcę, żeby byli wytrwali i gotowi na wszystko, nim zostaną wojownikami. Wpojenie im zasad funkcjonowania Klanu stawiam bardzo wysoko. - wyłożyła dość szybko, po czym westchnęła ciężko. - Zawsze wydawało mi się, że nie może się wkraść błąd... może za bardzo biorę to wszystko do siebie, ale nie potrafię inaczej. Wkładam w treningi całe serce, Świetlikowa Gwiazdo. I gdy spotyka mnie taka sytuacja... nie wiem, co myśleć. Ale rozumiem, że nie mnie decydować. I rozumiem, że niektóre decyzje musisz podjąć sam. Przemyślałam to na spokojnie i wiem już teraz, że nic w tej kwestii nie zmienię, choć oczywiście mam swoje doświadczenia z Tonącym Słońcem i postrzegam go inaczej. - przyznała. - Co by się nie działo, przywiązuję się do swoich terminatorów. Każdego z osobna. Czasem przyprawiają mnie o ból głowy i nerwy, czasem muszę ich naprostowywać, ale o każdego się martwię i każdego broniłabym własnym ciałem, nawet gdybyśmy mieli stanąć oko w oko z rysiem. - wyjaśniła z powagą w głosie. Nie zwykła tyle gadać, tak się otwierać, ale jednak rozmawiała z przywódcą i uznała, że musi się wyjaśnić. Trenowanie terminatorów było jej pracą, sprawiało że czuła się użyteczna i potrzebna. Choć tego nie pokazywała, to przywiązywała się do swoich terminatorów. Jej intencje mogły być odbieranie w różny sposób, ale zawsze zależało jej na ich dobru, na ich rozwoju, na przygotowaniu ich do trudów bycia wojownikiem. Nie chciała, by kiedykolwiek Świetlik uznał, że nie powinna trenować nikogo więcej. Nie chciała, by błędy jej uczniów odbijały się na jej dobrej reputacji, i choć kocur zapewniał, że tak się nie dzieje, to miała obawy ze względu na to, jak bardzo czuła się za swoich podopiecznych odpowiedzialna, i że brała ich błędy częściowo jako swoje niedopatrzenie. Czy Jeżynowy Cierń się w ogóle czegoś w życiu bała? Jak dotąd nie. Miał tu jednak miejsce wyraźny dowód na to, że jednak czegoś się boi, skoro postanowiła się tłumaczyć, wyjawiać tak głęboko swoje postrzeganie. Coś ją w środku uwierało, skoro uznała, iż musi powiedzieć, że naprawdę się stara, że mimo swojego parszywego charakteru wypruwa sobie flaki, żeby jej uczniowie stali się prawdziwymi wojownikami, którzy są w stanie znieść wszystko i którzy będą chlubą Klanu Rzeki. Westchnęła, przymykając lekko powieki.
- Dlatego tak bardzo wzięłam wygnanie Toni do siebie... mam nadzieję, że rozumiesz, o co mi chodzi. - zakończyła, spoglądając na Świetlikową Gwiazdę z powagą, ale już zdecydowanie bez tego chłodnego pierwiastka, jaki towarzyszył jej spojrzeniu gdy się ich rozmowa się zaczęła. Powiedzieli sobie, co musieli. Oboje zrzucili ze swoich barków niewidzialny, acz zawadzający ciężar niedopowiedzeń i niewyjaśnionych sytuacji.
_________________

You crawled away from me.
Slipped away from me.
I can see your back is turning.
If I could I'd stick a knife in...

‧ ⚔ ‧
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 10 | Zm: 6 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 175/300
 
Pustułczy Wrzask
Zaginiony
gnijąca panna młoda


Klan:
rzeka

Księżyce: 35
Mistrz: Jaskółczy Śpiew
Płeć: kotka
Matka: Jaskółczy Śpiew
Partner: słodka jak agrest, cierpka jak bez
Multikonta: Źródlana Łapa [KC] Modliszka [KW] Ryk [KG]
Wysłany: 2019-01-03, 19:13   
   Wygląd: Te czasy gdy Pustułka była malutką minęły. Stała się wielką, umięśnioną kocią, o średniej wielkości szaro niebieskich oczach o kształcie migdałów. Jest wysoka, ma krępa łapy. Cały efekt masywności dopełnia kupa jedwabistego, bardzo długiego futra, które otula jej ciało. Owa sierść ma rudoczarny kolor, który dopełnia sporej wielkości biały pysk.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7639


Szylkretka powolnie spacerowała po terenie jej Klanu. Pewne wiele osób uważało ją za zwykłą przeciętną uczennicę, która umie tylko odstawiać cyrki, i psocić.-I wsumie mają racje.-pomyślała. Właśnie wpadła na (przynajmniej jej zdaniem) genialny pomysł. Postanowiła zakryć własny zapach, błotem, i co tam śmierdzącego jak droga grzmotu znajdzie. Po tych czynach poczeka w krzewach, aż Brzozowa Łapa tamtędy przejdzie, i... po prostu bezinteresownie się na nią rzuci. To chyba miał być dowód na to że czegoś nauczyła ją poprzednia lekcja.
Ale trudno-trzeba przystąpić do czynów.
Idąc po Grząkłej ziemi, przystała i małą pulchną łapką zaczęła kopać dołek.
Co prawda nieprędko udało jej się to uczynić, jednak chcieć to niby móc więc no. Ziemia była rozmokła- idealna do neutralizowania zapachów. Najprędzej jak umiała wytarzała się w glebie, i skoczyła w krzewy. Zostało czekać.
_________________

»Dzieje s ze m n ą coś bardzo p i ę k n e g o«


Śni
mi się zamieć



·Śni mi się mróz·

Przez °zjednoczon stany lękowe
W śmierć zaprzężony ciągnie mnie wóz

  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 13 | Sz: 9 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 55 | EXP: 15/300
 
Brzoza
Zmarły
włóczykij



Klan:
samotnicy

Księżyce: 31(VIII)
Mistrz: Bławatkowe Niebo, Ognistopręga (dawniej)
Płeć: kotka
Matka: Kolczasta Mordka[NPC]
Ojciec: Jastrzębiopióry[NPC]
Partner: Pustułczy Wrzask
Ciąża: nie
Multikonta: Grzmiąca Łapa[KG], Czermieniowa Łapa[KW], Tomasz [P]
Wysłany: 2019-01-04, 18:19   
   Wygląd: Dawniej jej wielkość można było porównać do wysokości jakiegoś zająca, ale z wiekiem zdołała osiągnąć chociaż tę średnią wielkość przeciętnego kota. Po swojej ucieczce z Klanu Rzeki sporo schudła, choć nadal jest dość krągła(choć w większej części to wina genów i budowy). Posiada srebrną sierść poprzecinaną czarnym cętkowaniem. Na pysku, klatce piersiowej i brzuchu można dostrzec białe znaczenia, które nie wiedzieć czemu zawsze są brudne i mają lekko żółtawy kolor. Ślepia mienią się w zielonych, oliwkowych odcieniach w jaśniejszych miejscach przechodzącą w żółć. Pysk jest wyjątkowo okrągły i pucołowaty, ogon średniej długości, a łapy stosunkowo krótkie. Szczyci się długimi, wprost ptasimi pazurami, które częściowo ułatwiają jej jakość ciosów.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=301141#301141


Właśnie szukała Pustułki, jednak w obozie o dziwo jej nie było. Brzozowa pomyślała, że pewnie wyszła pozwiedzać tereny Klanu. W końcu teraz jest już terminatorem i może bez problemu wyjść poza obozowisko. Chciała z nią porozmawiać o treningach. O tym czy nowa mentorką jest w porządku, czy może niestety nie. Sama nie miała za bardzo czym się zająć, bo Batek znów nie miała czasu na treningi. A może Pustułcza Łapa jest na treningu? O tym cętkowana nie pomyślała wychodząc z obozu w poszukiwaniu kotki. No ale jeśli już wyszła to przy okazji coś tam upoluje, żeby nikt jej nie zarzucił bezczynności i lenistwa. Po tym jak łapy zaczęły się powoli zakładać zorientowała się, że musi znajdować się na Grząskiej Ziemi. Wyjątkowo nie przepadała za tego typu terenami, zwłaszcza teraz, kiedy jest dość... mokro? Tak, śnieg może i częściowo sprawia, że ziemia jest mokra, miękka, ale i też twarda od mrozu. Tego dnia nie było zbyt mroźnie, a w tej chwili nawet nie padał śnieg, choć podłoże pokrywała jego gruba warstwa. Śnieg jak można wywnioskować zdążył sprawić, że Grząska Ziemia stała się naprawdę nieprzyjemnie grząska. Nie podobało się to Brzozowej Łapie, która zdecydowała zawrócić. Nie ma ochoty brodzić po górne części łap w błocie.
_________________

I don't care about the storyI don't care about the myth
I don't care how you see my life
You haven't witnessed it
Use fear as a weapon and pity as a whip
Convince everyone around
That I'm a piece of shit

OBNIŻONA AKTYWNOŚĆ

  Statystyki - lvl: 2 | S: 8 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 60 | W: 50 | EXP: 125/150
 
Pustułczy Wrzask
Zaginiony
gnijąca panna młoda


Klan:
rzeka

Księżyce: 35
Mistrz: Jaskółczy Śpiew
Płeć: kotka
Matka: Jaskółczy Śpiew
Partner: słodka jak agrest, cierpka jak bez
Multikonta: Źródlana Łapa [KC] Modliszka [KW] Ryk [KG]
Wysłany: 2019-01-04, 19:34   
   Wygląd: Te czasy gdy Pustułka była malutką minęły. Stała się wielką, umięśnioną kocią, o średniej wielkości szaro niebieskich oczach o kształcie migdałów. Jest wysoka, ma krępa łapy. Cały efekt masywności dopełnia kupa jedwabistego, bardzo długiego futra, które otula jej ciało. Owa sierść ma rudoczarny kolor, który dopełnia sporej wielkości biały pysk.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7639


W końcu oczekiwana "ofiara" Pustułczej Łapy nadeszła. Gdy zawracała, uczennica jak najszybciej odbiła się od ziemi, kierując się wprost na terminatorkę. Robiąc to, napuszyła szylkretowe futerko, i ogonem spróbowała ochlapać Brzózkę. Super ekstra! Teraz terminatorka zrozumie, że Pustułka może i czasami wymiękała, jednak Pustułkowa Łapa- nigdy. Skacząc roztrząsnęła krzak, i liście przykleiły się do pobrudzonego w odchodach i błocie sierści.
_________________

»Dzieje s ze m n ą coś bardzo p i ę k n e g o«


Śni
mi się zamieć



·Śni mi się mróz·

Przez °zjednoczon stany lękowe
W śmierć zaprzężony ciągnie mnie wóz

  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 13 | Sz: 9 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 55 | EXP: 15/300
 
Brzoza
Zmarły
włóczykij



Klan:
samotnicy

Księżyce: 31(VIII)
Mistrz: Bławatkowe Niebo, Ognistopręga (dawniej)
Płeć: kotka
Matka: Kolczasta Mordka[NPC]
Ojciec: Jastrzębiopióry[NPC]
Partner: Pustułczy Wrzask
Ciąża: nie
Multikonta: Grzmiąca Łapa[KG], Czermieniowa Łapa[KW], Tomasz [P]
Wysłany: 2019-01-05, 10:39   
   Wygląd: Dawniej jej wielkość można było porównać do wysokości jakiegoś zająca, ale z wiekiem zdołała osiągnąć chociaż tę średnią wielkość przeciętnego kota. Po swojej ucieczce z Klanu Rzeki sporo schudła, choć nadal jest dość krągła(choć w większej części to wina genów i budowy). Posiada srebrną sierść poprzecinaną czarnym cętkowaniem. Na pysku, klatce piersiowej i brzuchu można dostrzec białe znaczenia, które nie wiedzieć czemu zawsze są brudne i mają lekko żółtawy kolor. Ślepia mienią się w zielonych, oliwkowych odcieniach w jaśniejszych miejscach przechodzącą w żółć. Pysk jest wyjątkowo okrągły i pucołowaty, ogon średniej długości, a łapy stosunkowo krótkie. Szczyci się długimi, wprost ptasimi pazurami, które częściowo ułatwiają jej jakość ciosów.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=301141#301141


Trzepnęła lewym, srebrnym uchem słysząc ruch w pobliskich zaroślach. To mógł być każdy, kot z innego klanu czy samotnik chcący zabić cętkowaną. Czuła tylko zapach błota, wilgoci i torfu. Najwyraźniej napastnik zechciał ukryć swój zapach, najwyraźniej miał ku temu powody, a przynajmniej tak wydawało się Brzozowej Łapie. Była odwrócona tyłem do napastnika, więc nie mogła widzieć, że to właśnie Pustułcza Łapa, której szuka od rana jest tym napastnikiem. Widocznie chciała zaskoczyć starszą uczennicę lub też przeprowadzić mały sparing. Brzózce napewno spodobałby się pomysł małej, udawanej walki między nimi. W końcu walka to coś, co srebrzysta bardzo lubi, a że na treningu nie ma ostatnio Pola do popisu to czemu by nie poćwiczyć kolejny raz bez mentorki. Jeśli Bławatkowe Niebo nie ma czasu, to kocica sama znajdzie sobie kota do ćwiczeń. Nie będzie przecież terminatorem przez całe wieki.
Słysząc, że Pustułka wyskakuje z ukrycia postanowiła zrobić szybki unik, żeby nie spotkać się z pazurami czy zębami przeciwnika. Spróbowała przyturlać się w prawą stronę z zamiarem późniejszego podniesienia się i zaatakowania kotki wysuniętymi pazurami w bok orając skórę w tym miejscu.


// Możesz wołać MG :D
_________________

I don't care about the storyI don't care about the myth
I don't care how you see my life
You haven't witnessed it
Use fear as a weapon and pity as a whip
Convince everyone around
That I'm a piece of shit

OBNIŻONA AKTYWNOŚĆ

  Statystyki - lvl: 2 | S: 8 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 60 | W: 50 | EXP: 125/150
 
Lśniąca Sadzawka
Medyk
jedyna mądra



Klan:
wicher

Księżyce: 64 X
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Ciąża: nie
Multikonta: Błękitna Toń [KG] Jaskółka [S] Różana Łapa [KW] Skrzące Słowo [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-01-08, 00:21   
   Wygląd: Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła. Na lewej przedniej łapie ma małą bliznę po ukąszeniu szczura.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=263337#263337


Atak Pustułczej Łapy - 150% (krytyczny!) -> [(16+3)-(10+7)]*1,5=3
Unik Brzozowej Łapy - 150% (krytyczny!)
Ostateczny Atak Pustułczej Łapy - 150%-150%=0% nieudany :(

Pustułcza Łapa, która to zamierzała wykorzystać element zaskoczenia, rzuciła się na niczego nieświadomą Brzozową Łapę, jednak podczas skoku zaszeleściły liście krzaczku, które to zaalarmowały córkę Kolczastej Mordki o zbliżającym się zagrożeniu, przez co była w stanie zrobić unik. Udało jej się to perfekcyjnie, przez co niestety, ale pociecha Zroszonego Listka musiała pogodzić się z porażką. Przynajmniej jednorazową.

Pustułcza Łapa lvl: 1 | S: 3 | Zr: 10 | Sz: 5 | Zm: 2 | HP: 60 | W: 40-3=37/40

Brzozowa Łapa lvl: 2 | S: 8 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 60 | W: 50-3=47/50
przerzuty 0/1
_________________


falling too fast to prepare for this
tripping in the world could be dangerous
everybody circling is vulturous
N E G A T I V E, N E P O T I S T

everybody hoping they could be the one
i was born to run, i was born for this
nie kradnij bo to joint effort klon, łatki i zając


  Statystyki - lvl: 6 | S: 13 | Zr: 17 | Sz: 11 | Zm: 21 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 280/500
Stat. Med. - lvl:
10 | MED.EXP: 615/2100
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers