Poprzedni temat «» Następny temat
Łabędzie Gniazdo
Autor Wiadomość
Świetlistooki
Gwiezdny



Klan:
gwiezdni

Księżyce: Więcej niż gwiazd na Srebrnej Skórze
Płeć: kocur
Wysłany: 2018-03-31, 22:37   Łabędzie Gniazdo
   Wygląd: Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.


Tam gdzie woda - tam bywają łabędzie. Na szczęście dla kotów, które miałyby ochotę zapuścić się w okolice Księżycowego Jeziora to konkretne gniazdo zdaje się być opuszczone. Inaczej raczej ciężko byłoby się dogadać z bardzo terytorialnym, upierzonym sąsiadem, ale kto wie? To, że w tym gnieździe nikt od dawna nie przesiadywał - żaden ptak, w każdym razie - nie oznacza przecież, że łabędzi już nie ma w tych okolicach... albo że tu nie wrócą, jeśli faktycznie się przeniosły gdzie indziej.

_________________
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
 
 
Wiewiórczy Ogon
Gwiezdny
bezwartościowy



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 47 gdy zegar przestał tykać
Mistrz: Wilczy Szlak
Płeć: kocur
Matka: Świerkowa Igła [*]
Ojciec: Łaciata Skóra
Partner: Krogulczy Szpon
Multikonta: Lśniąca Sadzawka[KW] Błękitna Toń [KG] Jaskółka [S]
Wysłany: 2018-04-02, 14:46   
   Wygląd: Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5938


Dla Klanu Cienia przeprowadzka nie przyniosła aż tak wielu strat. Zginęły dwie matki, co w zasadzie nie zrobiłoby na Wiewiórze dużego znaczenia, gdyby nie fakt, że jedną z nich była Traszkowy Grzbiet, czyli rodzicielka jego przyjaciółki, Krogulec. Sam nie wiedział, czy kotka będzie chciała zostać z tym sama, czy może odrobina wsparcia jej się przyda. Zaproponował więc wycieczkę po nowych terenach, żeby się trochę z nimi oswoić, poznać. Ostatnimi czasy nie spędzali dużo czasu ze sobą, a ostatnią rozmowę przeprowadzili w lecznicy, po walce z lisem.
Nie odeszli za daleko od obozu, ale całe szczęście nikogo tutaj nie było. Tylko rudy terminator i wojowniczka.
- Jak myślisz, są tutaj jeszcze łabędzie? - Przerwał w końcu ciszę, spoglądając na łabędzie gniazda. Może nie był to najlepszy temat do poruszenia w obecnej sytuacji, ale zawsze coś.
/Krogu
  Statystyki - lvl: 7 | S: 26 | Zr: 12 | Sz: 11 | Zm: 8 | HP: 95 | W: 65 | EXP: 295/600
 
Krogulcza Gwiazda
Przywódca



Klan:
cien

Księżyce: 78 (VIII)
Mistrz: Śliski Brzeg, Olchowy Szept
Płeć: kotka
Matka: Traszkowy Grzbiet [*]
Ojciec: Ostry Cierń [*]
Partner: huh
Ciąża: nie
Multikonta: Malinowe Chaszcze [KG], Wysoka Fala [KR], Iskra [S], Dębowy Cień, Koń [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-02, 15:44   
   Wygląd: Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#229855


Klan Cienia zdecydowanie miał szczęście podczas przeprowadzki... Prócz niektórych osób, których dotknęła strata tak wspaniałej wojowniczki, jaką była Traszkowy Grzbiet. Również i Krogulec poczuła wielką stratę, bo to w końcu jej matka wychowała ją na taką osobę, jaką jest teraz, ale starała się wspierać ojca oraz Mrówczą Łapę. A słowa, że na pewno teraz dobrze bawi się z Nietoperzym Skrzydłem niezbyt pomogły. Kiedy Wiewiór zaproponował jej spacer... W innych przypadkach by odmówiła. Gdyby tylko jej łapa była sprawna to wolałaby się zająć treningiem Ciemnej Łapy czy też opieką nad rodzeństwem, z którymi Ostry Cierń ledwo dawał sobie radę, a tak... To była jedna z niewielu okazji, gdzie mogła wyjść z obozu. Kuśtykając, ruszyła razem z rudzielcem. Głowę niosła wysoko, wzrok był zaś twardy, a jednocześnie uważnie śledził okoliczne tereny w wypatrywaniu ewentualnego zagrożenia. Dała się prowadzić kocurowi, nie bardzo przejmując się tym, gdzie ją prowadzi... Dopóki się nie zatrzymali na chwilę. Przeniosła na niego pytający wzrok, kiedy się odezwał, marszcząc jednocześnie brwi i próbując przypomnieć sobie, czy kiedykolwiek na terenach klanu Cienia była rzeka... A nie. Chwileczkę. Styki w jej głowie ponownie się połączyły i zorientowała się, że nie są na swoich rodzimych terenach tylko gdzieś zupełnie indziej. Pysk skierował się w stronę opuszczonego gniazda... Chyba?
- Oby. Nie chcę na tych terenach żadnego łabędzia - odpowiedziała, marszcząc jeszcze bardziej pysk. A przynajmniej nie teraz, kiedy przez nogę nie może uczestniczyć ani w walkach, ani w polowaniach. Jedyne, na co może sobie pozwolić to takie spacerki i pilnowanie kociaków. Krogulec wydawała się bardzo... Zirytowana wizją dość groźnego drapieżnika, który może zagrozić terminatorom. O nie, nie!
_________________



I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
  Statystyki - lvl: 6 | S: 18 | Zr: 12 | Sz: 8 | Zm: 11 | HP: 85 | W: 65 | EXP: 515/500
 
Wiewiórczy Ogon
Gwiezdny
bezwartościowy



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 47 gdy zegar przestał tykać
Mistrz: Wilczy Szlak
Płeć: kocur
Matka: Świerkowa Igła [*]
Ojciec: Łaciata Skóra
Partner: Krogulczy Szpon
Multikonta: Lśniąca Sadzawka[KW] Błękitna Toń [KG] Jaskółka [S]
Wysłany: 2018-04-02, 16:42   
   Wygląd: Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5938


Wiewiór wiedział, że Krogulec bardzo przykładała się do pomocy przy rodzeństwie, zwłaszcza teraz, kiedy Ostry Cierń został z tym wszystkim sam. Ucieszył się więc, kiedy kotka zgodziła się na chwile gdzieś z nim wyjść. Chciał spędzić z nią trochę czasu, tylko we dwoje. Miał z tyłu głowy słowa, które powiedziała mu Bystry Nurt, że ma zrobić wszystko żeby była jego. Nie do końca wiedział, jak powinien to zrobić, więc postanowił po prostu być sobą. W końcu nie chciałby, żeby pokochała go za bycie kimś, kim nie jest. Widział, że kotka kuleje, więc postanowił usiąść nieopodal tych opuszczonych łabędzich gniazd.
To miejsce raczej wygląda na opuszczone, ale lepiej je sprawdzać co jakiś czas, nie sądzisz? – Zapytał, patrząc się w stronę dawnych legowisk białych ptaszorów.
W ogóle, widziałem cię na zebraniu i myślałem, że może podejdziesz... Jesteś o coś zła?* – Zaczął dość niepewnie. Terminator odnosił wrażenie, że kotka ma do niego zupełnie inny stosunek od czasu tamtej rozmowy. Miał wrażenie, że jest na niego o coś zła, ale nie wiedział o co. Domyślił się jednak, że palnął głupotę i tylko dolał oliwy do ognia, dlatego spróbował zmienić temat.
A w ogóle jak tam twoja łapa? Jest chociaż trochę lepiej? – Od walki z lisem minęła już trochę czasu, dlatego martwił się o to, że wojowniczka nadal kulała. Miał nadzieję, że niebawem ten stan rzeczy ulegnie zmianie i szylkretka powróci w pełni do formy.

**uznałam, że Krogu w końcu koło niego nie siedziała, tylko przez chwilę złapali kontakt wzrokowy, ale rudy się speszył i wrócił do rozmowy z Ryjówką
  Statystyki - lvl: 7 | S: 26 | Zr: 12 | Sz: 11 | Zm: 8 | HP: 95 | W: 65 | EXP: 295/600
 
Krogulcza Gwiazda
Przywódca



Klan:
cien

Księżyce: 78 (VIII)
Mistrz: Śliski Brzeg, Olchowy Szept
Płeć: kotka
Matka: Traszkowy Grzbiet [*]
Ojciec: Ostry Cierń [*]
Partner: huh
Ciąża: nie
Multikonta: Malinowe Chaszcze [KG], Wysoka Fala [KR], Iskra [S], Dębowy Cień, Koń [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-03, 10:13   
   Wygląd: Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#229855


W końcu... Ktoś to musi robić, prawda? Szczególnie, jak dostała od BARDZO ŁASKAWEGO Gwiezdnego Klanu mnóstwo czasu wcześniej. Nieprzyzwyczajona do tego, że ma ogrom wolnych chwil nie mogła siedzieć bezczynnie i nic nie robić, więc... Po prostu wypełniała go sobie jak mogła. A teraz nie chodziła nawet na patrole ani polowania. Kiedy padła propozycja rudego, odpowiedziało jej jedynie mocne "zdecydowanie", po czym szylkretka rozejrzała się po okolicy. Nie wiedziała żadnych błysków białych piór, do nozdrzy nie docierał zapach drapieżnika, ale...
- Obóz jest bardzo blisko. Mam nadzieję, że łabędziom nie zachce się tutaj wrócić i sobie tam wejść - powiedziała, marszcząc pysk na samą wizję. Może ptak nie był straszny doświadczonym wojownikom, ale w obozie mieli dużo chorych kotów oraz niedoświadczonych terminatorów, którzy na pewno nie poradzą sobie z takim zagrożeniem. Usiadła po dłuższej chwili też, dochodząc w końcu do wniosków, że obciążanie rannej łapy nie przyspieszy jej zagojenia. Nie traciła jednak na czujności. Bądź co bądź, są na nowych terenach. Nawet, jak miały być bezpieczniejsze to nie oznacza, że są bezpieczne. Lepiej, żeby nic ich nie zaskoczyło! Jej starania o zapewnienie ich dwójce bezpieczeństwa przerwało pytanie terminatora Wilczego Szlaku, przez który przeniosła na niego pytające i nieco zdezorientowane spojrzenie, próbując z pamięci wygrzebać coś o zebraniu. Gwiezdny Klanie... Kiedy to było! Pomimo, że wcale tak dużo czasu nie minęło, to wojowniczka miała wrażenie, że było to pełny obieg pór temu. Udało jej się przypomnieć sytuację, gdzie rudzielec jak na niego spojrzała szybko odwrócił głowę i wrócił do rozmowy z jakąś czarno-białą kotką.
- Usiadłam pomiędzy tobą a Motylem, potem podeszła do ciebie... Ryjówkowa Łapa. Samotny nie byłeś - odpowiedziała po dłuższej chwili ciszy, kiedy ze zmarszczonym pyskiem próbowała sobie przypomnieć, co się tam wydarzyło takiego, że zapadło Wiewiórowi w pamięć.
- A gdybym była zła to powiedziałabym ci to prosto w pysk - dodała dla sprostowania, co było akurat... Prawdą. Kto jak kto, ale rudzielec powinien wiedzieć, że szylkretka wyraża swoje zdanie czasami w sposób bardzo dobitny. Ponad to, nie potrafiła ukrywać swoich emocji. Owszem, dość szybko je wyciszała, ale nawet drobna irytacja była widoczna na jej pysku oraz ślepiach.
- Z łapą w porządku. Ciernisty Kwiat mówiła, że dobrze się goi, ale wyprawa była ciężka i przez to nie mogła się szybciej zagoić. Chwilę jeszcze będę musiała łazić w taki sposób i ledwo wychodzić z obozu - odpowiedziała, uśmiechając się ponuro połową pyska. Nie cierpiała siedzenia bezczynnie. Zdecydowanie bardziej wolała robic cokolwiek, a nie siedzieć i kwitnąć. Podobnie czuła się w obecnej sytuacji, gdzie Wiewiór postanowił usiąść, ona dla dobra rany też, ale wolałaby zdecydowanie zwiedzać nowe klanowe tereny. Szkoda, że nie może zbytnio oddalać się od obozu. Cofnęła uszy, marszcząc bardziej pysk, a w tym samym momencie uderzyła końcówką ogona o podłoże, nie patrząc już na syna Łaciatej Skóry.
_________________



I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
  Statystyki - lvl: 6 | S: 18 | Zr: 12 | Sz: 8 | Zm: 11 | HP: 85 | W: 65 | EXP: 515/500
 
Wiewiórczy Ogon
Gwiezdny
bezwartościowy



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 47 gdy zegar przestał tykać
Mistrz: Wilczy Szlak
Płeć: kocur
Matka: Świerkowa Igła [*]
Ojciec: Łaciata Skóra
Partner: Krogulczy Szpon
Multikonta: Lśniąca Sadzawka[KW] Błękitna Toń [KG] Jaskółka [S]
Wysłany: 2018-04-03, 13:28   
   Wygląd: Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5938


Chyba każdy wiedział, że Krogulec nienawidzi siedzieć bezczynnie, a teraz, kiedy jej łapa nie była do końca sprawna, nie mogła się za bardzo przemęczać i większość czasu spędzała w domu. Wiewiór, chociaż bardzo by chciał, nie mógł spędzać z nią każdej tej chwili i dotrzymywać jej towarzystwa, bo był zajęty końcem treningu, patrolami i tak dalej.
Patrole powinny to zauważyć w miarę wcześnie i nawet jeśli wrócą, to będziemy na to przygotowani. – Stwierdził rudzielec z pewnością siebie w oczach. Sam uważał siebie za raczej doświadczonego i chociaż nigdy nie walczył z łabędziem, zrobiłby wszystko, żeby szylkretka była bezpieczna. No i przy okazji może też reszta klanu Cienia.
Co jakiś czas rozglądał się, żeby mieć pewność, że nic się do nich nie skrada. On by sobie poradził w obliczu zagrożenia, gorzej mogłoby być z córką martwej już Traszki, która przecież kuleje.
Wolałbym, żebyś to była ty. – Wymruczał pod nosem, patrząc na swoje łapy. Syn Świerkowej Igły, że wojowniczka dopiero by się na niego wściekła, gdyby powiedział to głośno.
No tak, racja. Po prostu mam wrażenie, że jest jakoś inaczej od tamtej rozmowy. – Wydusił z siebie niechętnie. Bał się, że kotka znowu na niego krzyczy, że się użala nad sobą, a tym razem to przecież nieprawda.
I tak w ogóle, to gratuluje tej ostatniej walki z lisem. Naprawdę świetnie walczysz. – Rzucił nagle, chcąc zmienić temat. Przypomniał sobie, że ostatecznie chyba nikomu nie pogratulował, był zbyt... zdenerwowany faktem, że zdołał uratować jakąś Korzenna Łapę, ale uchronić swojej ukochanej już nie.
Cieszę się, że Korzennej Łapie nic nie jest. Zanim ktokolwiek z was tam przybył, byłem z tym lisem sam. Trzymał ją za szyję i nie chciał puścić choćby nie wiem co. W końcu zluzował i uciekła, ale sam chyba bym sobie z tym nie poradził. – Przyznał. Spojrzał jeszcze raz na chorą łapę Krogulec i zacisnął zęby.
To dobrze, że w porządku. Staraj się jej nie przemęczać, proszę. – W jego żółtych oczach było widać troskę. Dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, że zabrał ją na s p a c e r, kiedy nie powinna nadwyrężać tej łapy. Gratulacje, lordzie friendzone.
  Statystyki - lvl: 7 | S: 26 | Zr: 12 | Sz: 11 | Zm: 8 | HP: 95 | W: 65 | EXP: 295/600
 
Krogulcza Gwiazda
Przywódca



Klan:
cien

Księżyce: 78 (VIII)
Mistrz: Śliski Brzeg, Olchowy Szept
Płeć: kotka
Matka: Traszkowy Grzbiet [*]
Ojciec: Ostry Cierń [*]
Partner: huh
Ciąża: nie
Multikonta: Malinowe Chaszcze [KG], Wysoka Fala [KR], Iskra [S], Dębowy Cień, Koń [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-06, 15:26   
   Wygląd: Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#229855


Wiadomo, że Wiewiór nie mógł być wiecznie przy niej, ale... Przecież sobie znakomicie radzi. Pomimo chorej łapy, jak już się poczuła lepiej to sama zaczęła chodzić do stosu i brać z niego zwierzynę. Nie zamierzała nikogo prosić o pomoc, jak może sobie sama poradzić. Nie będzie przecież siedzieć przez ileś księżyców przez cały czas w lecznicy.
- To na pewno - mruknęła, chociaż miała nadzieję, że atak łabędzia nie rozpocznie się za wcześnie. Chciała moc uczestniczyć w walce, a do tego musiała mieć sprawną łapę. Nie cierpiała siedzieć bezczynnie, o czym wszyscy już bardzo dobrze wiedzą, zdecydowanie wolałaby bronić swojego klanu niż siedzieć gdzieś w kącie i czekać na koniec bitwy. I gdyby wiedziała, co się czai w myślach rudego, na pewno by już na niego krzyczała. Kto jak kto, ale ona nie potrzebowała niczyjej ochrony. Nie była jakimś małym ptaszkiem, co potrzebuje czyjejś pomocy, by latać.
- Co ty tam mruczysz? - zapytała, marszcząc pysk, kiedy terminator wymruczal coś niezrozumiałego pod nosem. Ej, nie ma tak! Albo wszyscy wszystko mówimy głośno, albo coś ukrywamy przed sobą. Szylkretce nawet nie przyszło do głowy, co to mogło być interesującego, wiedziała jedynie, że coś z zebraniem... Chyba. W końcu o tym rozmawiali, nie?
- Dla mnie jest tak samo - powiedziała lekko zdziwiona słowami rudego, mrugając parokrotnie i próbując odnaleźć to, o czym jej rozmówca mówił, że jest inaczej niż wcześniej. Przecież zachowywała się tak samo, tak? Czy może jednak nie? Wiedziała na pewno, że do Porannego Szrona zmieniła podejście, chcąc jakoś naprawić swój obraz w jego oczach i stać się kimś wartościowym dla niego, ale żeby... Do Wiewióra?
- Tobie też należą się gratulacje. Uratowałeś w końcu Korzenną Łapę. Gdyby nie to, że byłeś blisko na pewno by już dołączyła do Gwiezdnego Klanu - stwierdziła w odpowiedzi, bo w końcu jak ktoś cię komplementuje to dobrze jest odpowiedzieć też komplementem...? I pomimo, że poczuła w środku ukłucie zazdrości to próbowała znaleźć miłe słowa. Przynajmniej się starała! A to, jak to wyszło na zewnątrz to... Już inna sprawa. Ale nie wyszło wcale tak źle.
- Postaram się - mruknęła w odpowiedzi, chociaż mocno niechętnie i cofnęła uszy. Wiedziała, że nie może się przemęczać. Nie musiał jej o tym mówić. Po paru uderzeniach serca podniosła się, po czym ruszyła spokojnym jak na nią krokiem przed siebie, który przerywany był nieregularnością przez tylną łapę.
- Chodź, co tak będziemy siedzieć.
_________________



I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
  Statystyki - lvl: 6 | S: 18 | Zr: 12 | Sz: 8 | Zm: 11 | HP: 85 | W: 65 | EXP: 515/500
 
Wiewiórczy Ogon
Gwiezdny
bezwartościowy



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 47 gdy zegar przestał tykać
Mistrz: Wilczy Szlak
Płeć: kocur
Matka: Świerkowa Igła [*]
Ojciec: Łaciata Skóra
Partner: Krogulczy Szpon
Multikonta: Lśniąca Sadzawka[KW] Błękitna Toń [KG] Jaskółka [S]
Wysłany: 2018-04-06, 17:23   
   Wygląd: Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5938


Fizycznie nie mógł być przy niej cały czas, choć bardzo by tego chciał. Nieważne, że Krogulec doskonale sobie radziła sama. Wiewiór doskonale wiedział, że choćby nie wiadomo jak źle się czuła, to nigdy tego nie okaże, nie pokaże, że jest „słaba”. Dlatego właśnie martwił się jeszcze bardziej, przy okazji podnosząc ciśnienie kotce.
Nie możemy sobie teraz pozwolić na jakiekolwiek straty. Zbyt wielu dobrych wojowników zmarło w trakcie przeprowadzki. – Powiedział, patrząc się w niebo. Doskonale wiedział, że matka wojowniczki była jedną z ofiar, mało tego - widział jej smierć. Mógł się jedynie domyślać, co dzieje się w głowie jego przyjaciółki. Przeczuwał jedynie, że nic dobrego. Od zawsze była bardzo przywiązana do rodziny i pomagała Traszce, kiedy tylko mogła. To musiał być dla niej cios. Rudzielec jednak nie zamierzał zaczynać tematu jako pierwszy, poniekąd bojąc się o reakcję rozmówczyni.
Słucham? Oh, nic. Mówiłem do siebie, wybacz. – Skłamał. Nie miał odwagi powiedzieć tego głośno, nie chciał, żeby znowu wyszło na to, że się nad sobą użala. Posłał jej delikatny uśmiech, żeby jakoś wzmocnić swoje słowa. Rzadko można było dostrzec na jego pysku wyraz inny niż obojętność. W zasadzie, szczerze uśmiechał się tylko do Krogulec.
Słysząc odpowiedź wojowniczki, zastrzygł uchem.
Może po prostu ja czuję się inaczej. Nieważne. – Spojrzał w bok, pod pretekstem upewnienia się, że nic na nich nie poluje. W rzeczywistości jednak, ponownie odwrócił wzrok. Terminator sam rozpoczynał rozmowy, których później prowadzić nie chciał, a wynikało to z tego, że po prostu chciał mieć pewność, że w żaden sposób nie naraził się swojej ukochanej. Gdy usłyszał komplement skierowany w swoją stronę, zawstydził się.
Dzięki. Jestem pewien, że zrobiłabyś na moim miejscu to samo, pewnie nawet lepiej. – Powiedziawszy to, trącił szylkretkę przyjacielsko w bark, znów serdecznie się uśmiechając.
Jak już wrócisz do formy, to możemy iść na polowanie, albo powalczyć. Nie mówiłem ci jeszcze, ale jakiś czas temu skończyłem trening i Wilczy Szlak chyba jest ze mnie zadowolony. – Wymiałczał, w głębi serca czując dumę. Wiedział, że niebawem łapa córki Traszki się zagoi, więc byłaby to dobra okazja do zaprezentowania swoich umiejętności. W końcu, kotka miałaby porównanie, wszakże ich poprzednia walka miała miejsce zanim Wiewiór rozpoczął trening.
Pewnie, pozwiedzajmy.
Widząc, jak ta próbuje wstać, rudzielec odruchowo wyrwał się z pomocą, w porę się jednak zatrzymując. W końcu Krogulec była już dużą dziewczynką, co nie do końca do niego docierało.
  Statystyki - lvl: 7 | S: 26 | Zr: 12 | Sz: 11 | Zm: 8 | HP: 95 | W: 65 | EXP: 295/600
 
Krogulcza Gwiazda
Przywódca



Klan:
cien

Księżyce: 78 (VIII)
Mistrz: Śliski Brzeg, Olchowy Szept
Płeć: kotka
Matka: Traszkowy Grzbiet [*]
Ojciec: Ostry Cierń [*]
Partner: huh
Ciąża: nie
Multikonta: Malinowe Chaszcze [KG], Wysoka Fala [KR], Iskra [S], Dębowy Cień, Koń [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-15, 21:31   
   Wygląd: Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#229855


Krogulec nie mogła okazać swoich słabości. Nie tylko dlatego, że uwłaczałoby to jej godności, ale też musi być podporą całej rodziny obecnie. Ostrego Ciernia, Mrówczej Łapy, młodszego rodzeństwa... Najpierw śmierć Nietoperzego Skrzydła, a teraz również i Traszkowego Grzbietu. Czarny brat zapowiadał się na wspaniałego wojownika i rodzice byli z niego dumni, stawiali za wzór, no bo przecież był pierwszy. Szylkretki tak nie wychwalali, chociaż równie mocno się starała, co on. Przytaknęła głową na jego słowa wspominając w myślach tych, co już stracili, nie tylko jej rodzinę. A do tego dołączyły również dwie bardzo młode terminatorki, co było jeszcze większym ciosem. Wojowniczka już wcześniej zauważyła, że ich siła tkwi głównie w nowym pokoleniu, bo ci starsi są... Tymi starszymi.
- Ehe - mruknęła niezbyt przekonana do jego następnym słów, cofając uszy ponownie do tyłu. Czy on chce ją zdenerwować? Nim jednak złość narosła do takich rozmiarów, że musiałyby znaleźć ujście z ciała kotki, kontynuowali nowszy temat, przez co skupiła swoją uwagę właśnie na nim i na uczuciu dezorientacji. Ale kiedy powiedział, że nieważne to stwierdziła, że się nie będzie już tym przejmować.
- Nie mówię o czymś, czego nie ma - odpowiedziała, ale mimo wszystko, słowa, że zrobiłaby to lepiej przyjemnie połechtały jej ego. Rzuciła mu zadziorny uśmiech.
- Z miłą chęcią. Chcę szybko wrócić do formy, żeby móc dalej szkolić Ciemną Łapę - miauknęła, bardzo zadowolona z propozycji. Ciekawiło ją też, jak się Wiewiór zdołał rozwinąć pod skrzydłami Wilczego Szlaku, w końcu już skończył trening. Widziała po nim, że jego mięśnie uległy rozbudowaniu, a sam przedstawiał się bardziej groźnie niż na początku. Podczas powolnego przemieszczania się w drugie miejsce, czasami rzucała mu kątem oka krótkie spojrzenia, jakby chciała skontrolować, czy nadal tu jest. Albo coś więcej? Kto ją tam wie.
- Jak myślisz, dostaniesz kogoś z mojego rodzeństwa na terminatora?
_________________



I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
  Statystyki - lvl: 6 | S: 18 | Zr: 12 | Sz: 8 | Zm: 11 | HP: 85 | W: 65 | EXP: 515/500
 
Wiewiórczy Ogon
Gwiezdny
bezwartościowy



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 47 gdy zegar przestał tykać
Mistrz: Wilczy Szlak
Płeć: kocur
Matka: Świerkowa Igła [*]
Ojciec: Łaciata Skóra
Partner: Krogulczy Szpon
Multikonta: Lśniąca Sadzawka[KW] Błękitna Toń [KG] Jaskółka [S]
Wysłany: 2018-04-15, 22:13   
   Wygląd: Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5938


Rudzielec zdawał sobie sprawę z tego, że Krogulec nigdy nie okaże słabości. Zarówno ze względu na siebie i swój honor, ale również i ze względu na rodzinę. Musiała jakoś pomagać przy rodzeństwie i spróbować wspierać ich wszystkich, choć należało jej się dokładnie to samo. Pomimo tego, że za żadne skarby świata tego nie pokaże, Wiewiór wiedział, że ona również przeżywa śmierć matki, zwłaszcza, że stosunkowo niedawno straciła również brata. Nie chciał się jednak narzucać i stwierdził, że kiedy będzie chciała pomocy, to sama się zgłosi.
Ehe. Czyli znowu zrobił coś nie tak. Może kocur powinien unikać rozpoczynania konwersacji i pozostało mu jedynie liczyć na to, że przyjaciółka jakoś zacznie, bo jak dotąd każdy rozpoczęty przez niego temat doprowadzał do ataku złości szylkretki. Udał jednak, że tego nie widział i szedł dalej, dumnie prężąc mięśnie przebijające się przez skórę.
Syn Świerkowej Igły porzucił już temat tej nieszczęsnej walki z lisem, bo doprowadziłby do tego samego, co zawsze.
No i jakiś czas temu obiecałaś, że nauczysz mnie łowić ryby. – Powiedział, żartobliwym tonem, chociaż mówił poważnie. Następnie skierował swoje spojrzenie bezpośrednio na nią.
Nie przemęczaj się tylko. No i na pewno dobrze ją wyszkolisz. – Skomplementował córkę zmarłej Traszki. Poniekąd zazdrościł siostrze nauczycielki, chociaż na Wilka już tak nie narzekał, jak na początku.
Dwójka cienistych dalej sobie spacerowała, kiedy rudzielec postanowił niezauważalnie zbliżyć się do Krogulec. Nie była to duża odległość, ale teraz ocierał się swoim barkiem o jej. Chciał po prostu czuć, że tu jest.
Wiesz co, chyba bym nie chciał. – Zaczął ponuro. Przeczekał kilka uderzeń serca, a następnie kontynuował. – Bałbym się, że źle coś zrobię i zostanie po mnie tylko futro, kiedy już się o tym dowiesz. – Dodał, śmiejąc się. To było do niego niepodobne, ale przy morskookiej rzadko kiedy zachowywał się normalnie.
  Statystyki - lvl: 7 | S: 26 | Zr: 12 | Sz: 11 | Zm: 8 | HP: 95 | W: 65 | EXP: 295/600
 
Krogulcza Gwiazda
Przywódca



Klan:
cien

Księżyce: 78 (VIII)
Mistrz: Śliski Brzeg, Olchowy Szept
Płeć: kotka
Matka: Traszkowy Grzbiet [*]
Ojciec: Ostry Cierń [*]
Partner: huh
Ciąża: nie
Multikonta: Malinowe Chaszcze [KG], Wysoka Fala [KR], Iskra [S], Dębowy Cień, Koń [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-21, 11:17   
   Wygląd: Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#229855


Wiewiór mógł zauważyć, że szylkretka często się denerwowała i złościła, ale za to bardzo szybko jej mijało. Prawdopodobnie nawet, gdyby rudzielec tematu nie zaczynał to i tak jej umysł znalazłby milion powodów, żeby zareagować zmarszczeniem pyska i stuleniem uszu. Nie ma tak łatwo w życiu z tą kocicą!
- Pamiętam! Pewno, że nauczę - odpowiedziała z zadziornym uśmiechem, nie mogąc się wręcz doczekać zdjęcia opatrunku. Uwielbiała przekazywać wiedzę, jednak ta była jednocześnie połączona z pokazem, a w aktualnym stanie... Nie mogła tego zrobić. Ograniczenia, jakie narzucała jej łapa w pajęczynie ją strasznie frustrowały, był to jeden z najgorszych etapów powstawania blizn.
- Mam nadzieję - mruknęła jakby sama do siebie. Była to jej pierwsza terminatorka, chciała jak najbardziej szczegółowo. Szczególnie walkę, bo jest mnóstwo różnych przeciwników, którzy stawiają na zupełnie coś innego w swoim rozwoju. Ten na siłę, ten na zręczność, a ten na szybkość... Albo czasem polegają na kombinacjach dwóch cech. I chciała jak najlepiej Ciemną przygotować do jak największej ilości ewentualności.
I tak spacer trwał, Krogulec rozglądała się uważnie w poszukiwaniu zagrożenia tak, jakby była na normalnym patrolu, a nie na spacerku. Co prawda bardziej to było sprawdzanie niemal centrum terenów i to w dodatku spokojnym, nawet można by rzec ślimaczym krokiem, gdy nagle poczuła czyiś bark przy sobie. Spojrzała najpierw pytająco na kocura, a potem na jej pysku pojawił się zadziorny uśmieszek. Również się przybliżyła do długowłosego, jednak bardziej, niż muskając swoim barkiem jego zaczęła go... Przepychać. Fite me!
- Ale miałbyś motywację, żeby je nauczyć wszystkiego najlepiej, jak potrafisz. Nie mówię, że byś tego nie robił normalnie, bo pewno byłbyś świetnym mistrzem... Ale to taka dodatkowa motywacja - powiedziała z zadziornym uśmiechem, a pomimo, że wypowiedź była utrzymana w żartobliwym tonie to mówiła szczerze. Wiewiór dużo umie i miała nadzieję, że wiedza idzie w parze z umiejętnościami.
_________________



I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
Ostatnio zmieniony przez Krogulcza Gwiazda 2018-04-21, 11:19, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 6 | S: 18 | Zr: 12 | Sz: 8 | Zm: 11 | HP: 85 | W: 65 | EXP: 515/500
 
Wiewiórczy Ogon
Gwiezdny
bezwartościowy



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 47 gdy zegar przestał tykać
Mistrz: Wilczy Szlak
Płeć: kocur
Matka: Świerkowa Igła [*]
Ojciec: Łaciata Skóra
Partner: Krogulczy Szpon
Multikonta: Lśniąca Sadzawka[KW] Błękitna Toń [KG] Jaskółka [S]
Wysłany: 2018-04-22, 13:48   
   Wygląd: Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5938


Prawda, szylkretkę łatwo było doprowadzić do złości, ale ataki te nie trwały długo. Była jak typowa kobieta. Przez chwilę była zła, ale moment potem już było wszystko w porządku. Być kocicą może było ciężko, ale bycie kocurem, który musi takie humorki znosić, było równie straszne!
- Musimy się w takim razie wybrać na trening w najbliższym czasie. Chciałbym móc nauczyć tego terminatora, którego dostanę. - Powiedział, uśmiechając się ukradkiem. Każdy pretekst do spędzania wspólnie czasu był dobry. Zwłaszcza, kiedy mieli być tylko we dwójkę i cała uwaga szylkretki była skupiona na synu Świerkowej Igły.
- Jesteś wspaniałą wojowniczką, więc nie widzę innej możliwości. Wystarczy tylko, że przekażesz jej całą swoją wiedzę. - Próbował jakoś pomóc przyjaciółce w siebie uwierzyć. Nawet jeśli i tak miała już wysoką samoocenę, nie zaszkodzi jeszcze trochę połechtać jej ego. W międzyczasie, rudzielec przejechał jeszcze swoim ogonem po grzbiecie córki Traszki, głaszcząc ją w ten sposób. Miało to w jakiś sposób zaakcentować jego poprzednie słowa. Chwilę później jednak, poczuł, jak wojowniczka równie przybliża swój bark do jego. Kocur poczuł, jak krew napływa mu do głowy, lecz nagle poczuł, że kotka napiera na niego z coraz większą siłą. I cały romantyzm tej sceny poszedł się... Oczywiście, terminator Wilczego Szlaku nie zamierzał zostać dłużny i odwzajemnił się tym samym, starając się użyć jeszcze większej siły niż przeciwniczka. No, dalej, fight me.
- Może masz rację. - Przyznał, rzucając jej rozbawione spojrzenie swych żółtych oczu. - Ale chyba nadal bym nie chciał. Za duża odpowiedzialność. - Dodał jednak po chwili. Zamierzał swojego terminatora wyszkolić najlepiej jak mógł, ale początki bywają trudne, więc wolałby nie mieć za dużej odpowiedzialności na raz, a szkolenie młodszego rodzeństwa ukochanej było... cóż, zobowiązujące.
  Statystyki - lvl: 7 | S: 26 | Zr: 12 | Sz: 11 | Zm: 8 | HP: 95 | W: 65 | EXP: 295/600
 
Krogulcza Gwiazda
Przywódca



Klan:
cien

Księżyce: 78 (VIII)
Mistrz: Śliski Brzeg, Olchowy Szept
Płeć: kotka
Matka: Traszkowy Grzbiet [*]
Ojciec: Ostry Cierń [*]
Partner: huh
Ciąża: nie
Multikonta: Malinowe Chaszcze [KG], Wysoka Fala [KR], Iskra [S], Dębowy Cień, Koń [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-29, 09:54   
   Wygląd: Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#229855


Kocury powinny zostać odpowiednio zaprogramowane na to, żeby znosić humorki kobiet. I niech Wiewiór nie mówi, że tak nie jest, bo pewno już zaraz by mu się cierpliwość skończyła!
- Chętnie! Niech mi tylko łapa się wyleczy – odpowiedziała mało składnie, ale za to z jakim entuzjazmem! Lubiła spędzać czas z tym rudzielcem, ale ten też cały czas sobie coś dziwnego w myślach tworzył, że coś zrobił i go już szylkretka nie lubi. Kompletna bzdura! Czasami się obrazi za coś, ale prawda jest taka, że Krogulec ma ustaloną hierarchię ważności i nie odczuwa wyrzutów sumienia przez to, że dosiądzie się do kogoś innego na ceremonii czy zebraniu, bo ktoś bardziej jej potrzebuje.
- Mam taką nadzieję – mruknęła w odpowiedzi na to, że na pewno dobrze wyszkoli Ciemną Łapę. Zamierzała z nią robić wszystko, kawałek po kawałku i jak najbardziej dokładnie. A nawet niektóre rzeczy po parę razy! A na sam koniec… Wielki Test™ sprawdzający jej zdobytą na treningu wiedzę. O tak! Wtedy dopiero będzie pewna, że dobrze ją wytrenowała. A jak nie… To najwyżej przerobią to, czego nie umie od nowa.
Oczywiście, że czuła CZYJĄŚ rudą kitę, która naruszyła mocno jej przestrzeń osobistą, chociaż… Mało się tym przejęła. Zupełnie nie wyczuwała romantycznej nuty w powietrzu, którą Wiewiór tak starał mocno próbował wytworzyć. A ze spaceru bark przy barku i prawdopodobnie kolejnego wyznania miłości na końcu rozkwitła… Przepychanka. I to zainicjowana przez nią! Romantyzm? A co to? Ale nie spoczęła na laurach, również napierała barkiem o jego z coraz większą siłą. Jednak pomimo zapierania się czuła, że powoli zaczyna przegrywać. Kocur był silniejszy od niej i to było widać na pierwszy rzut oka, chociaż ona sama była też dobrze zbudowana. Zdecydowała się na dość ryzykowny manewr, a mianowicie odkleiła się na chwilę od jego boku, by po chwili uderzyć jak najmocniej. Znaczy… O tyle, ile jej pozwalała ranna łapa. No co, cykasz się już?
- Przypominam, że ja trenuję twoją siostrę – odpowiedziała z zadziornym uśmiechem, a w jej ślepiach również pobłyskiwało rozbawienie. Bardzo dobrze się bawiła podczas tego spaceru! Zdecydowanie to była jedna z milszych odmian, od kiedy musiała leżeć i mało obciążać kończynę.
_________________



I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
  Statystyki - lvl: 6 | S: 18 | Zr: 12 | Sz: 8 | Zm: 11 | HP: 85 | W: 65 | EXP: 515/500
 
Wiewiórczy Ogon
Gwiezdny
bezwartościowy



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 47 gdy zegar przestał tykać
Mistrz: Wilczy Szlak
Płeć: kocur
Matka: Świerkowa Igła [*]
Ojciec: Łaciata Skóra
Partner: Krogulczy Szpon
Multikonta: Lśniąca Sadzawka[KW] Błękitna Toń [KG] Jaskółka [S]
Wysłany: 2018-04-29, 10:42   
   Wygląd: Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5938


O tak. Kocury powinny mieć umiejetność domyslania się, o co chodzi kotkom i znoszenia ich humorków. Zwłaszcza, że rudzielec bardzo przeżywał każdy foszek Krogulec, bo odbierał go personalnie.
To jak już się wyleczysz to po mnie przyjdź. – Wymruczał, uśmiechając się znowu do szylkretki. Miał nadzieję, że stanie się to raczej szybko, nie tylko dlatego, że chciał się nauczyć łowić ryby, ale również dlatego, że się martwił. Właściwie, martwił się cały czas, powoli popadał w obłęd. Przez myśl nieraz już mu przeszło, żeby swoją ukochaną śledzić i sprawdzić, czy jest bezpieczna. W klanie miał tylko ją. Z nikim innym nie był tak blisko, przed nikim się nie otwierał, tylko przed nią. Może jeszcze Motyla mógł uznać za bliskiego znajomego, ale i tak nie było to nawet w połowie relacja zbliżona do tej z córką Traszki.
Słysząc słowa przyjaciółki, uśmiechnął się. W gruncie rzeczy nie obchodziło go, kogo ona tak naprawdę szkoli. Syn Świerkowej Igły po prostu wiedział, że wojowniczka wyszkoli tego terminatora dobrze. Co zaś do romantycznego spaceru z wyznaniem miłości, cóż, Wiewiór chyba by się nie odważył przyznać do tego kolejny raz. Wiedział, że mistrzyni Ciemnej Łapy nie czuje tego samogo i przypominanie jej o uczuciu, którym jest darzona, nie zmieni tego stanu rzeczy, wręcz przeciwnie. Kocur mówił jej to cały czas w głowie, nie narażając się w ten sposób na jej gniew. Tak było bezpiecznie.
Nagle poczuł, jak szylkretka odkleja się od niego i po chwili... popycha go z dużą siłą. Terminator Wilczego Szlaku prawie się przewrócił pod wpływem uderzenia i zamierzał się zemścić. Przez moment zapomniał o łapie Krogulec i z równie dużym impetem ją popchnął. I tak nie lubiła jak ktoś się nad nią użalał co nie.
Wiem. – Powiedzał. – Tylko, że z rodziny rozmawiam jedynie z Powój i Ryjówką. I to też raczej na ceremoniach. Mam tylko ciebie. – Ostatnie zdanie dodał nieco ciszej. Nie chciał, żeby wojowniczka znowu się na niego wściekła.
Chodźmy już. – Spacerowali dość długo, najwyższa pora wracać.
/zt
  Statystyki - lvl: 7 | S: 26 | Zr: 12 | Sz: 11 | Zm: 8 | HP: 95 | W: 65 | EXP: 295/600
 
Krogulcza Gwiazda
Przywódca



Klan:
cien

Księżyce: 78 (VIII)
Mistrz: Śliski Brzeg, Olchowy Szept
Płeć: kotka
Matka: Traszkowy Grzbiet [*]
Ojciec: Ostry Cierń [*]
Partner: huh
Ciąża: nie
Multikonta: Malinowe Chaszcze [KG], Wysoka Fala [KR], Iskra [S], Dębowy Cień, Koń [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-29, 13:31   
   Wygląd: Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#229855


- Mhmmm - odpowiedziała cichym mruknięciem na stwierdzenie Wiewióra. Skoro mruczymy to pomruczymy razem, o. Oczywiście Krogulec nie zauważała żadnych romantycznych nut, które odbijały się od niej niczym żaba od podłoża. Głównie było to spowodowane stosunkiem, jaki miała do kocura. Sama miała nadzieję, że wyszkoli Ciemną Łapę dobrze i pomimo, że kompleksów nie miała i była rozluźniona podczas ich spotkań... Czasami jak jej myśli zabłądziły na jej temat treningu to miała wątpliwości, czy aby na pewno dobrze wszystko prowadzi... A tutaj pojawia się taki Wiewiór i mówi jej, że wszystko jest w porządku, bo taki ktoś, jak ona by źle nie wytrenował swojego terminatora. I wszystkie wątpliwości odchodzą!
Kiedy rudzielec powtórzył jej ruch, została mocno odepchnięta do boku, ledwo utrzymując równowagę. Przy tym niestety musiała użyć chorej łapy, aby się podeprzeć, a na jej pysku pojawił się przez moment grymas bólu, który szybko jednak zniknął na rzecz zmarszczenia pyska i determinacji w ślepiach, żeby nic nie pokazać. Ale pokazała... Ups. Miała jedynie nadzieję, że rudzielec nie zauważył i że ZNOWU nie będzie się o to obwiniać.
- Ach tak?! - wykrzyknęła już z uśmiechem na pysku, po czym ruszyła ponownie w jego stronę przyjaciela, wskakując mu na grzbiet. Teraz mnie nieś, o! Rozłożyła się na nim niczym księżniczka, pozwalając, aby syn Świerkowej Igły doniósł ją do obozu.
- ... Oh - odpowiedziała, bo jedynie tyle była w stanie z siebie wydusić. Zdziwiło ją wyznanie, że Wiewiór nie utrzymuje relacji z rodziną. Dla Krogulec to było wręcz niepojęte, dlaczego on tak zrobił. Sama stawiała swoje rodzeństwo oraz ojca, a wcześniej jeszcze zmarłą matkę dosyć wysoko, czuła się do nich mocno przywiązana, pomimo że trochę kontakty ulegają zakurzeniu... Ale co by robiła przez cały czas, gdyby nie rozmowy z Ostrym Cierniem, odwiedziny rodzeństwa w lecznicy czy zamienieniu paru słów z Mrówką, Dymkiem czy młodszym miotem Traszki?
I na swoim rączym rumaku powędrowała do obozu!

zt
_________________



I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
  Statystyki - lvl: 6 | S: 18 | Zr: 12 | Sz: 8 | Zm: 11 | HP: 85 | W: 65 | EXP: 515/500
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers