Poprzedni temat «» Następny temat
Czaple Gniazda
Autor Wiadomość
Jagodowa Gałązka
Wojownik
yearning



Klan:
wicher

Księżyce: 42 [X]
Mistrz: Miętowy Pąk
Płeć: kotka
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Ciąża: nie
Multikonta: Chłodny Szept [KC] Wilga [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-01-25, 14:26   
   Wygląd: Jagodowa Gałązka dorosła i wreszcie przestała rosnąć. Jest zdecydowanie jedną z najwyższych kotek w klanie, o ile nie w całym lesie! Jest szczupła i sprężysta, a bardzo długie, stosunkowo grube łapy sprawiają, że szybkość jest jej najmocniejszą stroną. Futro wojowniczki jest zawsze zadbane i lśniące, czego brakowało, gdy była młodsza; dodatkowo może pochwalić się jego grubością i gęstością, co przysparza jej wiele kłopotów podczas upalnych dni. W barwie szaty przeważa niebieski, z białymi znaczeniami w okolicach pyszczka, pod brodą, na piersi i przednich łapach. Kotka ma heterochromię - lewe oko ma barwę soczystej zieleni, a prawe pozostało takie, jak w pierwszych księżycach życia - niebieskie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=333806#333806


Chwila, w której kotka musiała czekać na osąd zastępcy przywódczyni Klanu Wichru, była chyba najbardziej napięta w jej całym życiu. Bała się, że Sokoli Cień wyrzuci ją na zbity pysk za swoją nieuwagę i poniekąd głupotę, więc gdy ten tylko kiwnął głową i spokojnie powiedział to, co powiedział, Jagódka poczuła, że przeraźliwie ciężki kamień spadł jej z serca. Właśnie dostała drugą szansę od życia, znów powróci do klanu i będzie mogła normalnie żyć! Będzie musiała udowodnić, że nadaje się do bycia wojownikiem nawet po tak trudnym dla niej przeżyciu. Może to czas odsunąć na bok emocje? Nie miała pojęcia, jak to zrobić, ale teraz najważniejszym dla niej było to, by znów nie zawieść.
- Rozumiem, Sokoli Cieniu. - odparła spokojnie. - Będę wykonywać swoje obowiązki jak najlepiej się da i zrobię wszystko, by taka sytuacja już nigdy się nie powtórzyła. - zapewniła. Miała ogromną nadzieję, że podoła i przestanie się mazgaić. Przeczuwała, że trzeciej szansy to ona nie dostanie. Po raz pierwszy od wielu księżyców kotka szczerze się uśmiechnęła i dodała: - Strasznie ci dziękuję! Nie zmarnuję tej szansy! - może jednak jej życie nie jest takie okropne? Czyżby istniała szansa, że Jagódka będzie taka, jak dawniej? Cóż, pożyjemy, zobaczymy...
Nagle do nozdrzy kotki dotarł inny zapach. Wyczuła samotnika, ale z dziwnie znajomą nutką, której nie czuła u żadnego z kotów, które spotkała podczas drogi powrotnej do domu. Odwróciła się i ujrzała... Orlika? Dlaczego on tak wyglądał i pachniał? Czy przydarzyło mu się coś równie strasznego, co Jagódce? W głowie wojowniczki roiło się od pytań, ale jedyne na co się zdobyła, to patrzenie wielkimi ze zdziwienia oczami po wszystkich zebranych tu kotach.
_________________



I know it's hard to keep an. o p e n .heart
When even friends seem out to harm you
But if you could heal a broken heart
Wouldn't time be out to
𝒸𝒽𝒶𝓇𝓂 you
  Statystyki - lvl: 4 | S: 7 | Zr: 11 | Sz: 14 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 65 | EXP: 170/300
 
Sokoli Cień
Gwiezdny
Skrzydło



Klan:
wicher

Księżyce: 97 [VII]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Multikonta: Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-01-25, 22:27   
   Wygląd: Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169135#169135


Czekał. Chciał wiedzieć, jak Jagoda zareaguje na tę informację, co zrobi, jak się zachowa i co odpowie, bo mimo wszystko to było również ważne i nie można tego było pominąć. Nadmierny entuzjazm nie zawsze był równie dobry, co stonowana odpowiedź, aczkolwiek nie spodziewał się niczego innego, jak wielkiej radości, ostatecznie bowiem powrót do Klanu to było coś wielkiego, zgoda na to, by nadal uczestniczyć w życiu rodziny, była z całą pewnością czymś, obok czego nie dało się przejść obojętnie. Niemniej jednak Jagoda spokojnie mogła wyczytać z jego spojrzenia, że on na razie o niczym nie decyduje, nic nie przesądza i nic niczego nie uważa za dokonane. Jeśli chciała, żeby szansa została wykorzystana musiała zacząć brać się do pracy, bo składanie obietnic nie rodziło żadnych konsekwencji poza tymi, że ich złamanie potwornie wręcz bolało.
- Dobrze. Przyjmuję twoje zapewnienie i ostatni raz ostrzegam cię, że jeśli ponownie znikniesz z Klanu, nie sądzę, byśmy znaleźli tutaj miejsce dla takiego kota. Teraz zaś... - zaczął, a wtedy pojawił się ktoś jeszcze. Sokół w pierwszej chwili poczuł, jak unosi mu się kryza i cały się naprężył, gotów do ataku i do działania, bo nie chciał, żeby coś się tutaj wydarzyło, a wtedy zdał sobie sprawę, że patrzy na kolejnego wojownika własnego Klanu. Jego uszy przyległy dość mocno do czaszki, bowiem takiego obrotu spraw się nie spodziewał, na dokładkę został całkowicie zignorowany przez kocura.
- Orlik - warknął niskim tonem. - Oczekuję wyjaśniń - dodał zaraz, a jeden ruch jego łba miał usadzić w miejscu pozostałe kocice. Radość radością, ale mimo wszystko pojawienie się wojownika było dość niespodziewane, a jego zachowanie nieco dziecinne i nie do końca odpowiedzialne.
_________________
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o

when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
  Statystyki - lvl: 8 | S: 28 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Miętowy Pąk
Gwiezdny
tears to shed



Klan:
wicher

Księżyce: 46 (V '20)
Mistrz: Lśniąca Sadzawka
Płeć: kotka
Matka: Jodłowa Igła [NPC]
Ojciec: Chłodny Powiew [NPC]
Partner: samotność
Ciąża: nie
Multikonta: Bursztynowy Wschód (KR); Mknąca Zawierucha (KC); Olchowa Łapa (KW)
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-02-02, 15:49   
   Wygląd: niezbyt wielka, długowłosa srebrna szylkretka klasycznie pręgowana o ciepłych, złotych oczach, z bielą na łapach, piersi i pyszczku
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288396#288396


Stała z boku i słuchała wymiany zdań między Sokołem, a Jagódką. Zastępca jej nie odprawił, więc uznała, że nie ma nic przeciwko jej obecności, poza tym naprawdę ciężko by jej było czekać w obozie na wynik tej rozmowy. Jej złote oczy wędrowały więc od niewzruszonego niczym kamień dymnego kocura do niebieskiej kotki, która była jej tak bliska. I była tak zaaferowana tą rozmową, a jej pyszczek już zaczynał się rozszerzać, kiedy słyszała, że Jagódka otrzymała szansę, że nie zauważyła zbliżającej się kolejnej sylwetki, przynajmniej nie od razu, bo dostrzegła kota, kiedy już był blisko.
- O-Orlik! - wręcz pisnęła cicho, kiedy rozpoznała w nim własnego brata! Jej żuchwa drżała, a nogi miała miękkie. Chciała podbiec i przytulić brata, i niemal ruszała, kiedy usłyszała Sokoła, a jego ton przytrzymał ją w miejscu, a późniejsza reakcja tylko temu potwierdziła. Gwiezdni postanowili dać jej wytchnienie, sprowadzając do klanu dwa niezwykle bliskie jej koty, a zastępca był tak nieufny w stosunku do Orlikowego Pióra? Stała, i patrzyła, czekając na to, co nastąpi.
_________________
Yet I feel my heart is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d


Yet it seems that I still have some tears to shed
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 9 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 245/300 | MED.EXP: 63/100
 
Orlikowe Pióro
Wojownik
afraid



Klan:
wicher

Księżyce: 56 [10. '20]
Mistrz: fiołkowy świt
Płeć: kocur
Matka: jodłowa igła [npc]
Ojciec: chłodny powiew [?/npc]
Multikonta: gwiżdżący wiatr [kw]; porośnięta łapa [kc] || hucząca łapa [gk/kr]; zmrok [nkt/kg]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-02-02, 17:25   
   Wygląd: niski wzrost, szczupły, długie łapy; krótkowłosy; bury, pręgowany tygrysio, z białymi znaczeniami; brązowooki; parę blizn
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7248


Odnotował reakcję Jagódki kątem oka; uderzył go za to gest Sokoła. Trochę się najeżył, a także położył uszy płasko na tyle głowy – nie spodziewał się aż tak nieprzyjaznego przywitania, przynajmniej od strony zastępcy, bo zachowanie siostry wyrwało go nieco z osłupienia. Nogi, tak dla odmiany, nagle zmiękły, jednak mieszane uczucia wobec sytuacji, w jakiej się znalazł, nie pozwoliły mu porzucić pozycji stojącej, nie wprawiając w ruch niczego oprócz powieki i ogona.
So-sokoli Cieniu — przywitał się niemrawo z kocurem, starając się opanować oznaki całego tego przestraszenia. Wziął dwa głębsze wdechy, usiłując jednocześnie złapać je jak najszybciej, by nie denerwować gorzej czarnego. Umiał stwarzać lęk, to trzeba mu przyznać. — Wyszedłem na spacer… i wtedy porwały mnie dwu-dwunogi. Zawieźli mnie gdzieś do swojego siedliska, wypełnionego kotami uwięzionymi w małych legowiskach. Nie mogłem stamtąd uciec, naprawdę — zapewnił, początkowo mówiąc drżącym i niezbyt pewnym głosem, lecz stopniowo odzyskując panowanie nad nim. Jego słowom daleko było do głośnych, jednak miały coraz więcej pewności. — Potem dwójka dwunogów wzięła mnie do swojego siedliska. Po wielu wschodach słońca udało mi się wreszcie stamtąd wy-wy-wyrwać. Próbowałem znaleźć drogę do domu i w końcu się udało — zakończył, odnosząc wyjątkowo nieprzyjemne wrażenie, że opowieść wcale nie wyszła dostatecznie przekonywająca. Łypał na syna Czyżykowego Głosu, oczekując gwałtowniejszych reakcji. W całej jego sylwetce krążyła gotowość do ucieczki; podczas porwania stracił zaufanie do przedstawicieli własnego gatunku, a kilka ostrych słów ze strony złotookiego wystarczyło, żeby i on zrodził w Orliku czujność. Lewa powieka drgała, tym razem bez rzewności, a ogon kiwał się niespokojnie.
  Statystyki - lvl: 4 | S: 8 | Zr: 13 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 170/300 | MED.EXP: 0/100
 
Jagodowa Gałązka
Wojownik
yearning



Klan:
wicher

Księżyce: 42 [X]
Mistrz: Miętowy Pąk
Płeć: kotka
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Ciąża: nie
Multikonta: Chłodny Szept [KC] Wilga [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-02-05, 19:28   
   Wygląd: Jagodowa Gałązka dorosła i wreszcie przestała rosnąć. Jest zdecydowanie jedną z najwyższych kotek w klanie, o ile nie w całym lesie! Jest szczupła i sprężysta, a bardzo długie, stosunkowo grube łapy sprawiają, że szybkość jest jej najmocniejszą stroną. Futro wojowniczki jest zawsze zadbane i lśniące, czego brakowało, gdy była młodsza; dodatkowo może pochwalić się jego grubością i gęstością, co przysparza jej wiele kłopotów podczas upalnych dni. W barwie szaty przeważa niebieski, z białymi znaczeniami w okolicach pyszczka, pod brodą, na piersi i przednich łapach. Kotka ma heterochromię - lewe oko ma barwę soczystej zieleni, a prawe pozostało takie, jak w pierwszych księżycach życia - niebieskie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=333806#333806


Zdezorientowana Jagódka przyglądała się całej sytuacji z szeroko otwartymi oczami. Nieco zaskoczyła ją reakcja zastępcy Malonowej Gwiazdy - ją powitał ze stoickim spokojem, natomiast przybycie Orlikowego Pióra wywołało u niego wręcz agresję. Ciekawe, czym to było spowodowane. Może dwójka zaginionych kotów wracających do klanu to zbyt wielkie emocje? Nie, Sokoli Cień był niezwykle doświadczony, kotce czasami wydawało się, że nic nie może zrobić na nim wrażenia. Pewnie chodziło o to, że brat Miętowego Pąku zwyczajnie zignorował kocura, tak jak z resztą i ją. Jej wzrok wędrował po wszystkich zebranych tu kotach, a puchaty ogon lekko drgał. Nie czuła potrzeby odzywania się, poza tym Sokół sam uciszył wszystkie kotki szybkim ruchem łba. Najważniejsze dla niej było teraz to, że znowu była w domu.
_________________



I know it's hard to keep an. o p e n .heart
When even friends seem out to harm you
But if you could heal a broken heart
Wouldn't time be out to
𝒸𝒽𝒶𝓇𝓂 you
  Statystyki - lvl: 4 | S: 7 | Zr: 11 | Sz: 14 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 65 | EXP: 170/300
 
Sokoli Cień
Gwiezdny
Skrzydło



Klan:
wicher

Księżyce: 97 [VII]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Multikonta: Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-02-10, 21:28   
   Wygląd: Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169135#169135


Owszem. Sokół mimo wszystko, mimo tego, że rozumiał radość z powrotu do domu, nie był w stanie zrozumieć zachowania Orlika. Zjawił się nagle, bez słowa wyjaśnienia i zachowywał się, jakby nie musiał się z niczego tłumaczyć, wszedł również na scenę w połowie rozmowy, a Sokół skupiony na czymś innym, poczuł się nieco zaniepokojony. Chciał również wiedzieć, jak to się stało, że kocur przepadł, a teraz nagle się pojawił, bo mimo wszystko to było dla niego najważniejsze. Gdyby nagle okazało się, że wojownik odszedł z własnej woli, nie miałby zdecydowanie czego tutaj szukać, bo dla takich kotów raczej nie było miejsca w Klanie. Nie wiedziały, czego oczekiwały od życia, dokąd chciały pójść, aż w końcu dochodziły do wniosku, że samotność nie jest dla nich i potrzebowali pomocy innych. Patrzył zatem dość surowo na wojownika i czekał na to, co padnie z jego pyska, by mógł zadecydować, jak postąpić dalej. Inne koty mogły tego nie rozumieć, mogły mieć zarzuty albo po prostu czuć złość, ale taka odpowiedzialność na nim spoczywała i musiał decydować o tym, co będzie lepsze dla Klanu, a nie dla jednostki.
- Dwunożni - sarknął pod nosem. - Stają się ostatnio zagrożeniem i plagą dla naszego Klanu. Orliku, możesz powrócić do Klanu Wichru, musisz jednak wiedzieć, że twoim obowiązkiem jest wypełnianie wszystkich zaleceń, jakie kierowane są do wojownika. Jeśli im nie podołasz albo ponownie znikniesz, najpewniej nie będziesz miał czego szukać w Klanie Wichru, czy rozumiesz to i przyjmujesz? Jeśli tak, udamy się teraz wszyscy do obozu, a później oczekuję cię i Jagody w Cieniu Drzewa, chcę z wami pomówić na temat tego, skąd i jak dokładnie zostaliście porwani, żeby przygotować Klan na podobne ewentualności - powiedział po chwili, nieco jakby się namyślając i mierząc wojowników uważnym spojrzeniem. Jasno dawał im do zrozumienia, że to ich szansa i lepiej byłoby dla nich, gdyby jej nie zmarnowali. Wyrażał zgodę na ich powrót, a w zamian oczekiwał pracy na rzecz Klanu, wsparcia i pomocy, jakie były w tej chwili najważniejsze dla wszystkich kotów. Jeśli zaś nikt nie zaprotestował, po prostu poprowadził tę dość liczną grupę do obozu.

//zt, o ile nikt nie zechce przerwać
_________________
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o

when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
  Statystyki - lvl: 8 | S: 28 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Miętowy Pąk
Gwiezdny
tears to shed



Klan:
wicher

Księżyce: 46 (V '20)
Mistrz: Lśniąca Sadzawka
Płeć: kotka
Matka: Jodłowa Igła [NPC]
Ojciec: Chłodny Powiew [NPC]
Partner: samotność
Ciąża: nie
Multikonta: Bursztynowy Wschód (KR); Mknąca Zawierucha (KC); Olchowa Łapa (KW)
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-02-24, 21:38   
   Wygląd: niezbyt wielka, długowłosa srebrna szylkretka klasycznie pręgowana o ciepłych, złotych oczach, z bielą na łapach, piersi i pyszczku
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288396#288396


Przeskakiwała wzrokiem z Orlika na Jagódkę, a z niej na samego zastępcę, w oczekiwaniu, co powie. Drżała, chciałą już ściągać dwójkę kotów do klanu, chciała rzucić się na szyję Orlikowi i już go nigdy więcej nie puścić, ale... Ale. Musiała dostosować się do słów Sokolego Cienia, bo, bądź co bądź, był zastępcą, i to jego słowo się liczyło. Kocica jednak niemal bezwiednie wstrzymywała oddech, czekając na decyzję, a gdy ta zapadła, wypuściła z ulgą powietrze. Dzięki dymnemu kocurowi odzyskała właśnie dwójkę bliskich jej kotów, a to naprawdę było wiele.
Oczywiście nie zamierzała się sprzeciwiać i ruszyła wraz z zastępcą do obozu. Na jej pysku po raz pierwszy od księżyców zajaśniał nieśmiały uśmiech, a oczy rozbłysnęły radością.

zt
_________________
Yet I feel my heart is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d


Yet it seems that I still have some tears to shed
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 9 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 245/300 | MED.EXP: 63/100
 
Orlikowe Pióro
Wojownik
afraid



Klan:
wicher

Księżyce: 56 [10. '20]
Mistrz: fiołkowy świt
Płeć: kocur
Matka: jodłowa igła [npc]
Ojciec: chłodny powiew [?/npc]
Multikonta: gwiżdżący wiatr [kw]; porośnięta łapa [kc] || hucząca łapa [gk/kr]; zmrok [nkt/kg]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-03-01, 22:34   
   Wygląd: niski wzrost, szczupły, długie łapy; krótkowłosy; bury, pręgowany tygrysio, z białymi znaczeniami; brązowooki; parę blizn
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7248


Dzie-dziękuję — odparł, uśmiechając się lekko do kocura, choć po drganiu jego wąsów, powieki i łap widać było, że przeżywana właśnie sytuacja nie jest dla niego pozbawiona znaczenia. Czuł się, jakby ciężar tych wszystkich księżyców samotności i zniewolenia nagle z niego spadł. Serce kołatało mu w piersi; Klan Wichru przyjął nieostrożnego syna marnotrawnego, znowu jest jego domem. Księżyce poszukiwania drogi powrotnej, a potem upartego podążania nią, popłaciły, a za trud dostał nagrodę w postaci mamy, taty, sióstr, dzieci Zaśnieżonej. Nie wiedział jeszcze, jak bardzo uszczupliło się grono jego rodzeństwa, choć na pewno dowiedziałby się o tym od kogoś bliskiego zaraz po powrocie. Radość nieco się zmniejszy, ale nie zaniknie… prawda? — Tak, rozumiem, Sokoli Cieniu, i przyjmuję. Mam nadzieję, że moje doświadczenia sprawią, że inni Wichrzacy będą uważać, żeby nie dać się złapać — dodał, nabierając podejrzenia, że Jagódka miała nieszczęście podzielić jego los. Zerknął na nią przelotnie, choć ciepło. Jak miło, że i jej Gwiezdni dali powrócić.
Nie zostawał w tyle. Szedł tuż obok Miętki i Jodełki – i oczywiście Sokoła i Jagódki, chociaż zrozumiałe było, że to właśnie na siostrę z mamą zwracał najwięcej uwagi. Nie mówił zbyt wiele, jeśli był w stanie powiedzieć cokolwiek. Wzruszenie ściskało mu gardło w ciasny supełek, ale w środku na pewno wręcz śpiewał z radości. Klan Wichru. Stabilizacja, spokój. Rodzina. Dom.

z/t, sorki za przymułkę :((
  Statystyki - lvl: 4 | S: 8 | Zr: 13 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 170/300 | MED.EXP: 0/100
 
Szorstka Łapa
Terminator
ikar



Klan:
wicher

Księżyce: 61 [VIII]
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss
Płeć: kocur
Matka: :0c
Ojciec: Sokoli Cień [*], Zajęczy Sus [*]
Multikonta: Szyszkowy Ogon [KW]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-04-04, 18:08   
   Wygląd: Dość wysoki, szczupły kocur o jasnoniebieskich oczach, z długim futrem barwy białej lekko przełamanej beżem z jasnorudymi syjamskimi znaczeniami na policzkach, nosie, czole, uszach, ogonie i łapach. Przez lewy łuk brwiowy przechodzi głęboka blizna, rozerwane prawe ucho.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=6196


***


Wyruszył przed siebie od razu, zaraz po pożegnaniu Lisiego Wrzasku. Nie chciał dodatkowo rozgrzebywać poukładanych już myśli, które usilnie próbowały się jeszcze chamsko plątać. Starał się nie myśleć (co w jego przypadku było zaskakująco łatwe) i po prostu maszerować, przy okazji rozglądając się i próbując przypomnieć sobie, czy kojarzy jeszcze miejsca w okolicy klanów. Miał lekkie przebłyski, ale ogólnie nie był w stanie wprost stwierdzić, gdzie się dokładnie znajdował. Jedynie mógł się kierować zapachem granicy, który i tak mu za wiele nie mówił. Sam śmierdział samotnikiem i nie za bardzo był w stanie rozróżnić… mocz cieniasów od tego wichrzaków. W końcu nie było go tutaj dość długo i miał prawo zapomnieć. Kontynuował drogę spokojnym spacerkiem, bo uważał, że pośpiech w tej sytuacji jest zbędny. Nie chciał pojawić się na granicy z jakąś zadyszką czy coś. Wiedział już, co powie, więc teraz nie pozostało mu już nic innego jak tylko mieć nadzieję, że zostanie przyjęty z powrotem do klanu.
Westchnął ciężko, odgonił resztę myśli od siebie i skupił się na dalszej drodze. Nie wiedział, jak długo już szedł, stracił zupełnie rachubę czasu. Zobaczył jednak, jak Czarny Ogon odbija i - jeśli go pamięć nie myliła - oznaczało to, że od klanu Wichru dzieli go już tylko szerokość rzeki. Poza tym, zapach szczyn stawał się coraz słabszy. Definitywnie był na miejscu. Żeby nie wparadować na wichrowe tereny i nie dostać klepańska od klanowego patrolu, wolał pozostać po tej stronie Czarnego Ogona, gdzie było to fikuśne drzewo. Takie nie za proste. Szorstki przycupnął sobie, owijając ogon wokół łap i czekając na jakiś patrol, który może się niedługo gdzieś w okolicy napatoczy. Ej, pst. Zabierzcie mnie stąd.
_________________
I'm a savage
CLASSY, BOUGIE, RATCHET
- ̗̀ ☆ SASSY, M O O D Y,
NASTY ☆ ̖́-
ACTING
STUPID, WHAT'S HAPPENING?

bitch, i'm a savage
  Statystyki - lvl: 2 | S: 5 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 0/150
 
Irysowy Zmierzch
Gwiezdny



Klan:
wicher

Księżyce: 44 [VI]
Mistrz: ... [Fiołkowy Świt]
Płeć: kotka
Matka: Burzowy Pomruk
Ojciec: przepadł. [Drżący Głos]
Partner: fuj
Multikonta: Rumiankowy Listek [KG] Słońce. [S] Przepiórcze Piórko [KRZ], Fasolowa Łapa [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-04-04, 20:38   
   Wygląd: Średniego wzrostu, nieco grubsza kotka o niebieskawej, krótkiej sierści. Łapy ma umięśnione i silne, ogon puszysty i średniej długości. Nos i poduszeczki łap ciemne, oczy okrągłe, w złotym kolorze.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7554


Była sobie na spacerku. Dziwne, nie? Normalnie uznałaby to sobie za zwykły patrol, ale nawet ona czasem potrzebowała po prostu pohasać sobie po terenach od tak, dla przyjemności. Choć jeszcze dziwniejszym faktem było to, że tym razem nie towarzyszyła jej matka, a Łabędzie Skrzydło. Jakoś tak wyszło, że ojciec jej przyjaciółki też lubił taki spacery, a poza tym to potrafił czasem gadać tyle, że aż łeb bolał, co w sytuacji Irysowej było na łapę. Nie musiała myśleć o poważnych problemach, o których często rozmawiała w takiej sytuacji z Burzowym Pomrukiem, zamiast tego miała żarciki wojownika i inne takie.
Zagadali się na tyle, że zawędrowali aż po Czarny Ogon, co teoretycznie nie było jakąś super atrakcją, no ale póki rozmowa się kleiła mogli jeszcze trochę pochodzić. I w tym momencie drażliwy nosek Iryski wyłapał jeden, malutki, tyci, drażniący szczegół. Śmierdziało. Znaczy no, normalnie tak ty śmierdziało, w końcu po drugiej stronie granicy były Ziemie Niczyje, ale teraz śmierdziało samotnikami aż za bardzo. No i wtedy słodkie pogadanki szlag trafił, bo by nie przeżyła bez sprawdzenia tego.
Szukać długo nie szukała. Po drugiej stronie Czarnego Ogona siedział sobie zadowolony śmierdziel i im tu truł powietrze na granicach. Hmpf! Zmarszczyła brewki, prostując się zaalarmowana. Tak technicznie rzecz biorąc, to granicy on nie naruszał, ale to bardzo nie trafiało w gust koteczki, żeby mieć takie oto cudaki przy granicy. Bardzo nieestetyczne, takie mocne 2/10.
- Te, zgubiłeeś się? - rzuciła, łypiąc podejrzliwie na kocura. Z uwagi na jej dzisiejsze towarzystwo była bardzo grzeczna i nie dodała do tego żadnej uszczypliwej uwagi, ot, pytała się z troski.
_________________
see you again and all the same............
I . really . didn’t . want . to . say............
x all of the tears I couldn’t dry x............

all of my words were lies, were lies

...............remaining friends, just you and me
...............I really didn’t want to b e, although
...............you’re never to h e a r my thoughts

sorry and hey... .....
.....I loved you a lot
  Statystyki - lvl: 4 | S: 13 | Zr: 12 | Sz: 9 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 10/300
 
Szorstka Łapa
Terminator
ikar



Klan:
wicher

Księżyce: 61 [VIII]
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss
Płeć: kocur
Matka: :0c
Ojciec: Sokoli Cień [*], Zajęczy Sus [*]
Multikonta: Szyszkowy Ogon [KW]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-04-04, 21:55   
   Wygląd: Dość wysoki, szczupły kocur o jasnoniebieskich oczach, z długim futrem barwy białej lekko przełamanej beżem z jasnorudymi syjamskimi znaczeniami na policzkach, nosie, czole, uszach, ogonie i łapach. Przez lewy łuk brwiowy przechodzi głęboka blizna, rozerwane prawe ucho.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=6196


Długo czekać nie musiał, bo niedługo po tym jak się usadowił, zobaczył nadchodzący patrol. Szedł raczej niespiesznie, więc kocur uniósł łapę i wysunął pazury, je obejrzeć z każdej strony. Obracał łapę już chyba dwudziesty ósmy raz, kiedy w końcu jakaś tam kotka wreszcie raczyła go zauważyć, albo może bardziej wyczuć. Szedł z nią jakiś kocur i Szorstka Łapa zmrużył lekko oczy, próbując dostrzec jakieś charakterystyczne elementy w jego wyglądzie, które mogły przypomnieć rumianemu imię. Był wręcz pewien, że kiedyś już go widział, ale nie był w stanie dopasować żadnego imienia, aż w końcu doznał olśnienia! Zaiste, jesteś niezwykle bystry chłopcze. Położył łapę z powrotem na ziemi i wypiął nieznacznie pierś. Kotka była nieco zbyt pewna siebie i Szorstki postanowił na początku zignorować jej pytanie. A co.
- Łabędzie Skrzydło! Wszędzie poznam te oczy, dawno się nie widzieliśmy, co? - uśmiechnął się szeroko i puścił oczko wojownikowi. Rozmawiali zaledwie dwa razy, ale Szorstki miał nadzieję, że gadatliwy wojownik choć trochę go pamiętał i nie wyjdzie w tej sytuacji na debila, który żyje we własnym świecie. Uniósł nieco brew i łaskawie odpowiedział na zadane mu pytanie - Bynajmniej, kochaniutka. Przyszedłem tutaj, żeby porozmawiać z Malinową Gwiazdą - odparł nonszalancko. Ciekawe, czy się domyśli, że był to wyraźny sygnał, że ma iść po przywódczynię. Teraz.
_________________
I'm a savage
CLASSY, BOUGIE, RATCHET
- ̗̀ ☆ SASSY, M O O D Y,
NASTY ☆ ̖́-
ACTING
STUPID, WHAT'S HAPPENING?

bitch, i'm a savage
  Statystyki - lvl: 2 | S: 5 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 0/150
 
Irysowy Zmierzch
Gwiezdny



Klan:
wicher

Księżyce: 44 [VI]
Mistrz: ... [Fiołkowy Świt]
Płeć: kotka
Matka: Burzowy Pomruk
Ojciec: przepadł. [Drżący Głos]
Partner: fuj
Multikonta: Rumiankowy Listek [KG] Słońce. [S] Przepiórcze Piórko [KRZ], Fasolowa Łapa [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-04-06, 13:10   
   Wygląd: Średniego wzrostu, nieco grubsza kotka o niebieskawej, krótkiej sierści. Łapy ma umięśnione i silne, ogon puszysty i średniej długości. Nos i poduszeczki łap ciemne, oczy okrągłe, w złotym kolorze.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7554


Wyprostowała się jeszcze, czekając na odpowiedź od śmierdziela, jednak wbrew jej oczekiwaniom, nie raczył się zwrócić do niej, a do ojca Słonecznik. Irys cofnęła uszy, gwałtownie zwracając się łebkiem do wojownika, a z jej mordki można było wyczytać masę pytajników. Chwila, chwila, to to nie była byle przybłęda? Zawiesiła swój wzrok na moment, obserwując reakcję Łabędziego Skrzydła z zawodem stwierdzając, że chyba się kojarzyli. Na osty i ciernie. Wypuściła powietrze poirytowana, zupełnie nie spodziewając się nadchodzącego słownego ataku na jej dumę.
- Nie pozwalaj sobie - warknęła, mimowolnie wysuwając pazury. O, jeszcze czego, będzie ją tu kochaniutką nazywał! Jakby chciała, to zrównałaby go z ziemią jednym paluszkiem, a on śmiał się do niej tak zwracać! Skandal. Zmarszczyła brwi, kiedy jeszcze oświadczył, że mu się Malinowej Gwiazdy zachciało. Ta, a może frytki do tego?
Westchnęła ciężko, zwracając się ponownie do kocura, z którym wyszła na ten spacerek.
- Łabędzie Skrzyydło, mógłbyś pójść po Porrywistą Gwiazdę? - poprosiła, siląc się na najmilszy ton, na jaki była w stanie się zdobyć. Fuj, Porywista Gwiazda wręcz źle brzmiało, ugh.
Wróciła wzrokiem do Szorstkiego, wyraźnie dając mu do zrozumienia, że nie będzie ich wspólnych pogawędek przy herbatce. Oj, nie ma opcji, nie dość, że jakby sama poszła to, no, niepotrzebnie odzywałaby się do Kijanki, to do tego ta dwójka by się tu świetnie bawiła.
Pfft, to nie koncert życzeń, nie ma tak dobrze.
_________________
see you again and all the same............
I . really . didn’t . want . to . say............
x all of the tears I couldn’t dry x............

all of my words were lies, were lies

...............remaining friends, just you and me
...............I really didn’t want to b e, although
...............you’re never to h e a r my thoughts

sorry and hey... .....
.....I loved you a lot
  Statystyki - lvl: 4 | S: 13 | Zr: 12 | Sz: 9 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 10/300
 
Szorstka Łapa
Terminator
ikar



Klan:
wicher

Księżyce: 61 [VIII]
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss
Płeć: kocur
Matka: :0c
Ojciec: Sokoli Cień [*], Zajęczy Sus [*]
Multikonta: Szyszkowy Ogon [KW]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-04-06, 18:13   
   Wygląd: Dość wysoki, szczupły kocur o jasnoniebieskich oczach, z długim futrem barwy białej lekko przełamanej beżem z jasnorudymi syjamskimi znaczeniami na policzkach, nosie, czole, uszach, ogonie i łapach. Przez lewy łuk brwiowy przechodzi głęboka blizna, rozerwane prawe ucho.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=6196


Wiedział, a raczej wyczuł, że używając tego określenia da kotce prztyczka w nos - zrobił to z pełną premedytacją, jednak w żadnym wypadku po to, żeby ją obrazić, jedynie żeby się trochę podroczyć. Nie należała jednak do tych osobników bez kijaszka w tyłku - niestety - i widocznie niebieska wzięła to bardzo do siebie. Biedna istota. A nawet bardziej, biedny Szorstki, bo będzie musiał z nią tu siedzieć do przyjścia Gwiazdy, bo najpewniej będzie wolała na niego łypać spode łba kiedy jej kompan spacerkowy pobiegnie tam i z powrotem przez połowę terenów. No cóż, można i tak.
Uniósł brew i wzruszył ramionami na defensywną odpowiedź kotki. No dobra, dobra, już się tak nie denerwuj bo ci żyłka pęknie.
- Złość piękności szkodzi - chociaż moja pomoc przyszła już za późno. Obserwował kotkę jak ta wysyłała wojownika po... Kogo? Przepraszam bardzo?? Jaka Porywista Gwiazda??? Rumiany kocur zmarszczył brwi i zmrużył nieco oczy. Czy to znaczy, że Malinowa Gwiazda nie żyje? I Sokoli Cień nie też żyje? Czemu jest zupełnie nowy przywódca, którego imienia Szorstki w życiu nie słyszał? Kocurowi wcale a wcale nie podobała się ta sytuacja. To nie jest śmieszne nic a nic. W ogóle. Stwierdził, że nie będzie pytał kotki o co chodzi, bo po co, skoro w odpowiedzi usłyszy jedynie warknięcie. Jeżeli zostanie przyjęty, poszuka jakiegoś znajomego kota i poprosi grzecznie, żeby mu wyjaśnił, co się działo przez jego nieobecność.
- Jak cię matula nazwała? - spróbował zagaić jakąś rozmowę, żeby nie było tak sztywno. Co tam, że podwędził powiedzonko Lisiego Wrzasku. Nie ma praw autorskich do takich rzeczy, co nie? Chciał na końcu dodać jakieś złotko czy pysiu, ale stwierdził, że wtedy kotka tym bardziej nie odpowie na pytanie. Ciężkie życie mają koty bez dystansu do siebie, ehh.
_________________
I'm a savage
CLASSY, BOUGIE, RATCHET
- ̗̀ ☆ SASSY, M O O D Y,
NASTY ☆ ̖́-
ACTING
STUPID, WHAT'S HAPPENING?

bitch, i'm a savage
  Statystyki - lvl: 2 | S: 5 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 0/150
 
Irysowy Zmierzch
Gwiezdny



Klan:
wicher

Księżyce: 44 [VI]
Mistrz: ... [Fiołkowy Świt]
Płeć: kotka
Matka: Burzowy Pomruk
Ojciec: przepadł. [Drżący Głos]
Partner: fuj
Multikonta: Rumiankowy Listek [KG] Słońce. [S] Przepiórcze Piórko [KRZ], Fasolowa Łapa [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-04-09, 20:22   
   Wygląd: Średniego wzrostu, nieco grubsza kotka o niebieskawej, krótkiej sierści. Łapy ma umięśnione i silne, ogon puszysty i średniej długości. Nos i poduszeczki łap ciemne, oczy okrągłe, w złotym kolorze.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7554


O, podroczyć się mu zachciało! W jej świecie tylko ona miała zezwolenie na takie rzeczy, a przynajmniej w rozmowach z byle znajdkami z granic. Co innego droczyć się ze znajomym, a co innego słyszeć tak niesamowicie irytujące tekściki od kotów jego pokroju. Ba,dalej rzucał bzdurnymi żartami, na co jedynie wywróciła oczami. Jasne, patrzcie tylko jak jej się ta piękność w życiu kiedykolwiek przyda! Jak dygnie i zatrzepota rzęsami, to coś upoluje, zrówna z ziemią? A w życiu!
Szorstki był zaskoczony, że kotka nie zarządziła spacerku po Szmalinę, albo Sokoła. Pfft, to się jeszcze zdziwi, jak zobaczy, że ich przywódca jest od niego młodszy o dobre piętnaście księżyców.
Usiadła, z obojętnym już wyrazem pyszczka łypiąc na Szorstką Łapę. No, na pogawędki żadne nie liczyła, ale jeśli miał tu bez nich nie przeżyć, to mogłaby się poświęcić.
- Irrys - bąknęła krótko, zerkając w bok.
No, dyskutowałaby z tym, czy to imię było w stylu Burzowej. Prędzej Drżący Głos miałby ochotę na nazywanie po kwiatuszkach, czy innych takich rzeczach, hm. Przez moment milczała, walcząc ze sobą czy jest na tyle łaskawa, by odbić pytanie, jednak ostatecznie stwierdziła, że po prostu wróci do łypania na niego. Prędzej czy później sam się pochwali, a ona w międzyczasie zacznie dogłębnie analizować, czy te jego blizny po przeoraniu mordy nie są może powodem jego powrotu. Kto tam wie, może jak zaczęło się m robić za ciężko na własną łapę to podkulił ogon i postanowił sobie wrócić do klanu jak frajer, tsk, tsk.
_________________
see you again and all the same............
I . really . didn’t . want . to . say............
x all of the tears I couldn’t dry x............

all of my words were lies, were lies

...............remaining friends, just you and me
...............I really didn’t want to b e, although
...............you’re never to h e a r my thoughts

sorry and hey... .....
.....I loved you a lot
  Statystyki - lvl: 4 | S: 13 | Zr: 12 | Sz: 9 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 10/300
 
Szorstka Łapa
Terminator
ikar



Klan:
wicher

Księżyce: 61 [VIII]
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss
Płeć: kocur
Matka: :0c
Ojciec: Sokoli Cień [*], Zajęczy Sus [*]
Multikonta: Szyszkowy Ogon [KW]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-04-13, 21:25   
   Wygląd: Dość wysoki, szczupły kocur o jasnoniebieskich oczach, z długim futrem barwy białej lekko przełamanej beżem z jasnorudymi syjamskimi znaczeniami na policzkach, nosie, czole, uszach, ogonie i łapach. Przez lewy łuk brwiowy przechodzi głęboka blizna, rozerwane prawe ucho.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=6196


Już tak nie wywracaj oczami, złociutka, bo zobaczysz wnętrze swojej pustej głowy - pomyślał, wygodnie ignorując fakt, że sam miał całkiem pustą głowę. Przyjemnie tak czasem pomyśleć, że nie on sam ma ten problem. Ale cóż, rozmówczyni nie była zbyt, haha, rozmowna, więc Szorstka Łapa też nie będzie rozmowny. Skoro kotka ma się obrażać na cały świat i prychać i fukać na cały świat, to lepiej już żeby się w ogóle nie odzywała. No co to jest za przyjemność rozmawiać z takim gburem, który dodatkowo ma kręgosłup sztywny jak pień drzewa. Szorstka Łapa uniósł brew i westchnął cicho. W głębi serca współczuł kotce, że musiała ze sobą przeżyć ileśtam księżyców, a dodatkowo jeszcze ponad dwie razy tyle jej zostało do przeżycia! Oj, będzie ciężko, młoda.
Skinął głową, jak tylko kotka wyburczała swoje imię pod nosem. Prawie jej nie usłyszał i już miał pytać jeszcze raz, ale na szczęście - kotka nie będzie musiała się więcej wysilać żeby wyfukać kolejne słowa w kierunku och, takiego zarozumiałego śmierdziela, który śmiał się tu pojawić.
- Ładnie - wymamrotał pod nosem, mimowolnie (albo i nie?) przedrzeźniając obrażalską Irys, dla której rozmowa z takim nikim była ujmą na honorze. Po co miał się starać i mówić jej swoje imię, skoro w odpowiedzi otrzyma co najwyżej fuknięcie. Uniósł brwi i wrócił do czynności, którą bestialsko przerwał mu ten w połowie nieprzyjemny patrol. Wysunął pazury, tym razem drugiej łapy i swoimi niebieskimi ślepiami oceniał surowo ich wygląd, to jak wyglądały, ale również to, jak prezentowały się przy rumianej łapie i w otoczeniu zielonej trawy. Obracał łapę, żeby upewnić się, że z każdej strony łapa wygląda wręcz olśniewająco. Nie zwracał już większej uwagi na kotkę, mogła sobie przewracać na niego oczami tyle, ile chce. Niedługo Łabędzie Skrzydło przyjdzie z przywódcą, to wtedy Szorstki sobie pogada.
_________________
I'm a savage
CLASSY, BOUGIE, RATCHET
- ̗̀ ☆ SASSY, M O O D Y,
NASTY ☆ ̖́-
ACTING
STUPID, WHAT'S HAPPENING?

bitch, i'm a savage
  Statystyki - lvl: 2 | S: 5 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 0/150
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers