Poprzedni temat «» Następny temat
Czaple Gniazda
Autor Wiadomość
Świetlistooki
Gwiezdny



Klan:
gwiezdni

Księżyce: Więcej niż gwiazd na Srebrnej Skórze
Płeć: kocur
Wysłany: 2018-03-31, 17:43   Czaple Gniazda
   Wygląd: Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.


Nad Czarnym Ogonem, w pobliżu Dzikiego Sadu, rośnie nie za duże skupisko liściastych, bogato rozgałęzionych drzew. W ich koronach gniazda uwiły sobie czaple, które pożywiają się przy Szuwarze Turzycy. Ptaki te wydają się niezainteresowane przebywającymi w pobliżu kotami, jednak czasami łowią na terenach klanu Wichru myszy czy ślimaki.
_________________
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
Ostatnio zmieniony przez Topniejący Lód 2020-04-21, 14:15, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Piaszczysty Brzeg
Gwiezdny
kres



Klan:
gwiezdni

Księżyce: było trzydzieści...
Mistrz: Lniane Futerko
Płeć: kotka
Matka: Stokrotkowa Łąka [^]
Ojciec: Północny Podmuch [^]
Partner: Srebrna Łapa
Multikonta: Polny Chwast |kc|; Turkuciowy Grzbiet |gk|
Wysłany: 2018-04-08, 17:27   
   Wygląd: Po nieobecności w Klanie można powiedzieć, że zmieniła się nie do poznania. Nabrała kształtów, przybrała na wadze, przestała być patykiem z wystającymi żebrami, które zdawały się prawie przebijać jej skórę. Jest mimo wszystko wciąż smukła i wysoka, a to za sprawą długich łap, poza tym na jej ciele rysują się wyćwiczone mięśnie. Ogólna sylwetka jest harmonijna i proporcjonalna, nie ma żadnych oznak niedożywienia. Sierść jest koloru rdzawego, poprzecinanego ciemniejszymi, tygrysimi pręgami, stała się gęsta i błyszcząca. Biała barwa wdarła się na łapy kotki, tworząc skarpetki, brzuch, spodnią cześć ogona, gardło a także pysk, gdzie między oczami dojrzeć możemy strzałkę. Jeśli już przy mordce mowa - ma delikatne rysy, które podkreślają jej urodę, posiada parę ciemnozielonych ślepi od których często emanuje stoicki spokój. Poniżej znajduje się różowy nos, w także okalające go jasne wąsy. Ma blizny na lewym boku, brzuchu, pysku, a także oderwane 1/2 prawego ucha {kierunek -> kp}
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5190


xxxPodążała w stronę, w jaką nakazała jej iść bura samotniczka, którą spotkała na jednym ze swoich polowań. Wbrew pozorom kocica okazała się być naprawdę szczera i nie wykiwała jej tylko po to, aby dostać darmowe żarcie od niej. Minęła dziwne, wykrzywione drzewo, przy którym zrobiła sobie jako taką przerwę w wędrówce, po czym ruszyła w kierunku, z którego dochodził przyjemny dla ucha szum wody.
xxxxEkscytacja buzowała w jej organizmie, chociaż jednocześnie trochę....bała się spotkania z Wichrzakami, co, jeśli wezmą ją za zagrożenie i ot tak po prostu przepędzą ze swoich terenów? Mieli do tego prawo, owszem, ale...może spotka kogoś, kogo zna? Na przykład ojca, siostrę, Lniane Futerko, och, tak dawno ich nie widziała, jednak wciąż w jej głowie układały się kolorowe plamy, wspomnienia tworzące obrazy z przeszłości, czy bliscy, których znała wciąż żyli? Czy trzymali się dobrze i nic podczas przeprowadzki im się nie stało? W duchu modliła się do Gwiezdnych, aby tak nie było, chociaż kto wie, może ją zwyczajnie nie wysłuchają, bo przecież teraz była tylko...samotnikiem. Kotem wyjętym spod kodeksu.
xxxJej ciemnozielonym oczom w końcu ukazał się wspomniany wcześniej strumyk. Nastawiła uszy, rozglądając się dookoła, żadnego patrolu w okolicy. Domyślała się, że za tą mini-rzeką znajdują się tereny Klanu. Jej Klanu. Podeszła bliżej i korzystając z okazji jaka się nadarzyła - nachyliła się nad rwącą wodą i zaczęła powoli pić, cały czas uważnie oglądając tereny. Trudno jej było uwierzyć, że naprawdę trafiła do celu, a jednak. Podniosła się, oblizując pysk i wchodząc do wody, która sięgała jej tylko do nadgarstków. Czekała.

[ Leszczyna <3 ]
_________________
G A M EXXO V E R

Ostatnio zmieniony przez Piaszczysty Brzeg 2018-04-16, 15:47, w całości zmieniany 4 razy  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 12 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 185/300
 
Leszczynowa Gałązka
Zaginiony
never enough


Klan:
wicher

Księżyce: 56 [czerwiec]
Mistrz: Krzykliwa Mewa | Brązowy Brzuch
Matka: Stokrotkowa Łąka* [NPC]
Ojciec: Północny Podmuch* [NPC]
Ciąża: nie
Multikonta: Mysiowąsa [KG], Cichy Krok [KR], Pustułcza Pieśń [KC]
Wysłany: 2018-04-10, 11:25   
   Wygląd: Średniego wzrostu kotka, posiadająca długie, smukłe łapy, na których opiera się szczupłe, zgrabnie ciało. W utrzymaniu równowagi pomaga jej długi, cienki ogon, zakończony czarnym pędzelkiem. Szaro-bure futerko wojowniczki jest krótkie i gładkie, poprzecinane czarnymi, tygrysimi pręgami. Przez grzbiet biegnie ciemna pręga. Na ciele kotki pojawia się jeszcze jeden kolor - biel, która rozlewa się nierówno na pyszczku, dalej na szyi, piersi i brzuchu. Na wszystkich czterech łapach pojawia się pod postacią krótkich skarpetek, na tylnych łapach dłuższych. Pyszczek - długi, smukły, w którym osadzone są delikatnie skośne, zielone przy źrenicach, złote oczy. Niżej jest dwukolorowy nosek - w połowie czarny, w połowie różowy. Wojowniczka posiada także duże, trójkątne uszy, przyozdobione niewielkimi, czarnymi pędzelkami. Zawsze porusza się z wdziękiem, delikatnie, lecz pewnie stawiając kroki. Na jej mordce często widnieje typowy, kamienny wyraz. Blizny: pod lewym okiem; na karku.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5196


Łodygi bujnej, świeżozielonej trawy ugięły się pod nagłym podmuchem przebiegającej obok postaci. Łapy buro-białej wojowniczki miękko i bezszelestnie uderzały o ziemię w pełnym pędzie, gdy ich właścicielka zostawała za sobą pofalowane trawy i chwilowy chaos wśród owadów w nich się kryjących. Dwukolorowy nos wdychał wszystkie zapachy kwiatów, drzew, traw oraz wszystkich zwierząt, od których aż roiło się o tej porze roku na tych terenach. Świeże powietrze napełniało płuca smukłej kotki, gdy ta wykonywała kolejne susy, coraz bardziej zbliżając się do Czarnego Ogona. Oh, jak dobrze, że ich nowe tereny miały tyle wolnej przestrzeni. Bo jakże inaczej wichrowa wojowniczka mogłaby rozładować zbędną energię, nabrać nowych sił i poczuć się wolna niczym ptak, jeśli nie szalonym biegiem przez łąki i polany? Przez przytulone do czaszki uszy słychać było tętniącą w żyłach krew, a pęd wiatru przyjemnie targał bure futro kotki, gdy była coraz bliżej granicy.
W pewnym momencie do jej nozdrzy dotarł nowy, z pozoru obcy zapach, co sprawiło, że wojowniczka czym prędzej zwolniła najpierw do truchtu, a potem do marszu na ugiętych łapach. Nastawiła uszy w kierunku strumienia na krańcu ich terytorium i zmierzyła wzrokiem granicę próbując dostrzec kogokolwiek. Znała ten zapach, wiedziała, że go kojarzy, ale był on tak zmieszany z innymi woniami, że przez dłuższą chwilę nie mogła sobie przypomnieć, do kogo on należy. W międzyczasie wojowniczka dotarła już do Dzikiego Sadu, gdzie wykorzystując drzewa jako kamuflaż, zaczaiła się jeszcze bliżej Czarnego Ogona. Skąd znała ten zapach? Do kogo należał? Wstrzymała oddech, przykucając za ostatnim z owocowych drzew znajdujących się po wichrowej stronie rzeczki. Powiodła wzrokiem wzdłuż brzegu i wtedy... niczym grom z jasnego nieba uderzyła w nią świadomość, że to była... jej siostra. To jej zapach czuła przez ten cały czas! Nic dziwnego jednak, że nie poznała go od razu, skoro ruda należała teraz do samotników. Ale chwila, moment. Co tu się właściwie dzieje. W jednej chwili we wnętrzu Leszczynowej Gałązki coś się zagotowało i omal nie sprawiło, że bura wojowniczka nie zerwała się znów do szaleńczego biegu, tym razem jednak z powrotem do obozu. Pamiętała, że była zła. Że była rozgoryczona, oszukana, żałośnie przybita i przez moment straciła nad sobą kontrolę, wpadając w dwudniową depresję i izolując się od świata. To wszystko przez Piasek i to, jak zachowała się podczas pogrzebu Gruszkowej Łapy. Bazia nie wstała jednak i nie uciekła, bowiem za chwilę uderzyła w nią kolejna fala, tym razem obojętności. Poradziła sobie ze swoim stanem bez niczyjej pomocy (no, może ktoś by się znalazł na tej liście, ale cii), została mianowana wojownikiem, dotarła prawie bezpiecznie na nowe tereny, a to wszystko, kiedy nie było przy niej rudej siostry. Nie potrzebowała jej. Nic już dla siebie nie znaczyły. Lepiej, żeby się już nigdy więcej nie spotkały, lepiej... lepiej żeby... się pogodziły? Nagle naszła ją fala smutku i wzruszenia, która zacisnęła jej gardło. Jej siostra wróciła. Jej Piasek. Żyła. Zaginęła, ale wróciła. Bura kotka przez ten cały czas ukrywała głęboko w sercu tęsknotę do siostry, udając, że nic nie czuję i że o wszystkim zapomniała. Teraz jednak odbiło się to na niej ze zdwojoną siłą. Poczuła, jak oczy jej wilgotnieją i nie może tego powstrzymać. Piasek. Jak mogła być taka głupia, że zaniedbywała siostrę tyle czasu, a potem oczekiwała, że wszystko magicznie wrócił normy? Poza tym obiecała, że nigdy nie zostawi siostry. I co? I zawiodła. To jej wina. Wszystko było jej winą. Nawet to, że Piasek zniknęła. Powinna ją chronić i być przy niej choćby nie wie co. Ale była głupia.
Pod wpływem nagłego impulsu wyskoczyła zza drzewa, za którym się ukrywała i wyrwała przed siebie, podbiegając aż nad sam brzeg Czarnego Ogona. W jej oczach kręciły się łzy, a jedna z nich spłynęła po policzku kotki pod wpływem pędu powietrza. Biegła wzrost do swojej siostry, nie mając żadnego planu działania. Działała impulsywnie kierując się emocjami.
-Piaseek!- zawołała, ledwo powstrzymując swój glos od załamania się w połowie imienia siostry. Gdy jednak jej łapy zamoczyły się po pięty w chłodnej wodzie, buraska zatrzymała się, wlepiając wzrok w sylwetkę Piaszczystego Brzegu. Wiele się... zmieniło. Blizny. Dużo blizn.
-...- Bazia otworzyła pyszczek z zaskoczenia, jakby chciała coś powiedzieć, jednak jedyne na co się zdobyła, to zamknięcie mordki z powrotem. Uświadomiła sobie, jak wiele Piasek musiała przejść, gdy jej nie było w klanie i blizny świadczyły o tym, że były to burzliwe czasy. A jej przy tym wszystkim nie było. Zacisnęła szczęki, jednocześnie mrużąc oczy, w których zbierało się coraz więcej łez. Myśli w jej głowie kotłowały się, cisnąć się na język, jednak bura kotka nie mogła nic z siebie wydobyć. Po prostu nie była w stanie. Gardło ani na chwilę nie zwalniało z uścisku. Cofnęła się o krok, zaraz jednak zrobiła z powrotem krok do przodu, patrząc na siostrę wzrokiem pełnym żalu, bólu i wzruszenia.
Piasek... wybacz mi proszę...
_________________
Na gałązkach wierzb pod mied
Szarosrebrne
kotki sied
A tuż we wsi, wśród ootków
Skacze
mnóstwo burych kotków
Możesz
wybrać je do woli
- ̗̀ Powiedz, które kotki wolisz? ̖́-


  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 13 | Sz: 11 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 160/300
 
Piaszczysty Brzeg
Gwiezdny
kres



Klan:
gwiezdni

Księżyce: było trzydzieści...
Mistrz: Lniane Futerko
Płeć: kotka
Matka: Stokrotkowa Łąka [^]
Ojciec: Północny Podmuch [^]
Partner: Srebrna Łapa
Multikonta: Polny Chwast |kc|; Turkuciowy Grzbiet |gk|
Wysłany: 2018-04-10, 15:42   
   Wygląd: Po nieobecności w Klanie można powiedzieć, że zmieniła się nie do poznania. Nabrała kształtów, przybrała na wadze, przestała być patykiem z wystającymi żebrami, które zdawały się prawie przebijać jej skórę. Jest mimo wszystko wciąż smukła i wysoka, a to za sprawą długich łap, poza tym na jej ciele rysują się wyćwiczone mięśnie. Ogólna sylwetka jest harmonijna i proporcjonalna, nie ma żadnych oznak niedożywienia. Sierść jest koloru rdzawego, poprzecinanego ciemniejszymi, tygrysimi pręgami, stała się gęsta i błyszcząca. Biała barwa wdarła się na łapy kotki, tworząc skarpetki, brzuch, spodnią cześć ogona, gardło a także pysk, gdzie między oczami dojrzeć możemy strzałkę. Jeśli już przy mordce mowa - ma delikatne rysy, które podkreślają jej urodę, posiada parę ciemnozielonych ślepi od których często emanuje stoicki spokój. Poniżej znajduje się różowy nos, w także okalające go jasne wąsy. Ma blizny na lewym boku, brzuchu, pysku, a także oderwane 1/2 prawego ucha {kierunek -> kp}
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5190


xxxWiatr mierzwił jej rudo-białą sierść, chłodząc jednocześnie jej emocje. Czuła jak mięśnie ją paliły, jak rwały się do szaleńczego biegu. Tak bardzo chciała przekroczyć Czarny Ogon i wkroczyć na tereny Klanu Wichru, jednak nie mogła, naraziła by się tym samym na ogromne niebezpieczeństwo, a tego nie chciała. Ciągnęło ją do domu, ale póki co musiała być cierpliwa aż ktoś otworzy jej drzwi i wpuści tam jej osobę. Do jej różowego nosa, dotarł niby obcy zapach, chociaż jednak w pewnym sensie jej woń wydawała jej się dziwnie znajoma, jakby już kiedyś ją czuła. Zrobiła krok w tył, nie chcąc być zbyt blisko granicy, nigdy nie wiadomo kto zaraz wyskoczy z między drzew i nie zaatakuje. Zamiast tego jednak ujrzała... Leszczynę. Bazię. Nastawiła uszy, spojrzenie zatrzymując na jej zielono-złotych oczach. Jej ciało zamarło, poczuła jak serce zaczyna szybciej bić, pompując krew. Zaczęła szybciej oddychać, klatka piersiowa cały czas poruszała się, a pysk był w połowie otwarty.
xxx— B...aazia? — wychrypiała z niedowierzaniem i poczuła jak jej ciemne oczy zaczynają nieprzyjemnie piec. Błysk w nich sygnalizował, że już za kilka uderzeń serca łzy spłyną na jej pręgowane policzki, a ona nie umiała tego pohamować. Starała się być twarda, jednak w obliczu tej sytuacji zwyczajnie nie chciała cię powstrzymywać. — Ja... — zaczęła, jednak urwała w połowie, orientując się, że jej wiecznie ochrypnięty głos zaczyna drżeć i załamywać się pod wpływem emocji jakie w niej buzowały. Wróciła do domu, ale czy wciąż mogła go tak nazwać? Przez chwilę na jej mordce pojawił się cień strachu i niepewności, chociaż wiedziała, że nie musiała się bać reakcji swojej własnej siostry. Po chwili jednak zamiast tego, pojawiła się lekka obojętność, a kąciki ust uniosła się tak delikatnie, że Leszczyna musiała się dobrze przyjrzeć, aby faktycznie ujrzeć ten uśmiech. Odwróciła wzrok, oglądając się dookoła. Podniosła przednią łapę, po czym znów postawiła ją w wodzie, czując jak zimno chłodzi jej ciało.
xxx— Tu jest tak... pięknie, inaczej — stwierdziła łagodnie, spoglądając na części terenów za burą siostrą. Tak bardzo chciała by się już tam znaleźć i móc spędzić z nią czas, naprawić wszystko to, co zepsuła. Nie radziła sobie z samotnością, co prawda czasem wolała pobyć sama, ale musiała mieć przy sobie kogoś, do kogo mogłaby się zwrócić po pomoc i radę. Zamilkła następnie, trwając w bezruchu. Co jakiś czas tylko jej sierść delikatnie falowała, a końcówka ogona była lekko pochylona na bok. Czekała. Trwała e oczekiwaniu na słowa Bazi, bojąc się w duchu, że ta ją odtrąci, próbowała wyczytać coś z jej pyska, jednak niezbyt jej to wychodziło.
_________________
G A M EXXO V E R

Ostatnio zmieniony przez Piaszczysty Brzeg 2018-04-16, 15:47, w całości zmieniany 2 razy  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 12 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 185/300
 
Leszczynowa Gałązka
Zaginiony
never enough


Klan:
wicher

Księżyce: 56 [czerwiec]
Mistrz: Krzykliwa Mewa | Brązowy Brzuch
Matka: Stokrotkowa Łąka* [NPC]
Ojciec: Północny Podmuch* [NPC]
Ciąża: nie
Multikonta: Mysiowąsa [KG], Cichy Krok [KR], Pustułcza Pieśń [KC]
Wysłany: 2018-04-16, 12:38   
   Wygląd: Średniego wzrostu kotka, posiadająca długie, smukłe łapy, na których opiera się szczupłe, zgrabnie ciało. W utrzymaniu równowagi pomaga jej długi, cienki ogon, zakończony czarnym pędzelkiem. Szaro-bure futerko wojowniczki jest krótkie i gładkie, poprzecinane czarnymi, tygrysimi pręgami. Przez grzbiet biegnie ciemna pręga. Na ciele kotki pojawia się jeszcze jeden kolor - biel, która rozlewa się nierówno na pyszczku, dalej na szyi, piersi i brzuchu. Na wszystkich czterech łapach pojawia się pod postacią krótkich skarpetek, na tylnych łapach dłuższych. Pyszczek - długi, smukły, w którym osadzone są delikatnie skośne, zielone przy źrenicach, złote oczy. Niżej jest dwukolorowy nosek - w połowie czarny, w połowie różowy. Wojowniczka posiada także duże, trójkątne uszy, przyozdobione niewielkimi, czarnymi pędzelkami. Zawsze porusza się z wdziękiem, delikatnie, lecz pewnie stawiając kroki. Na jej mordce często widnieje typowy, kamienny wyraz. Blizny: pod lewym okiem; na karku.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5196


Oddychała ciężko i nierówno, podczas gdy z jej zmrużonych oczu zaczęły spływać kolejne łzy. Znajomy, ciepły, zachrypnięty, nieco zmieniony, choć ten sam głos siostry sprawił, że wzruszyła się jeszcze bardziej i najgorsze w tym wszystkim było to, że nie potrafiła tego w żaden sposób powstrzymać. Dlatego pozwalała emocjom wziąć górę, nie walcząc z nimi więcej. Zbyt długo tłumiła je w sobie, aby teraz wyszły na światło dzienne, pokazując, że ta bura, chłodna, zamknięta w sobie kotka ukrywa się jedynie pod skorupą, pod maską. Że była słaba i krucha tak jak każdy. Że ta obojętność to tylko pozory.
Pociągnęła nosem, wciąż w milczeniu patrząc w ciemnozielone oczy siostry, która również wyglądała, jakby miała się zaraz rozpłakać. Czy ona też cieszyła się z widoku Bazi? Również odczuwała tak wielkie wzruszenie? O czym myślała? Co chciała powiedzieć, gdy urwała w połowie wypowiedzi? Czy nie jest już na nią zła? Tysiące pytań kotłowało się w głowie burej wojowniczki, gdy obydwie znowu milczały. Leszczyna chciała coś powiedzieć, ale nadal nie potrafiła, jakby ktoś zupełnie odjął jej mowę. W gardle czuła wielką gulę, przez którą ledwo chwytała powietrze. Nagle jednak coś w wyrazie mordki Piasek się zmieniło i odezwała się ponownie. Tereny. Może i miała rację, jednak Bazia nie skupiała się teraz na otoczeniu. Uniosła nieznacznie kąciki ust.
-...- uchyliła pyszczek, licząc, że wreszcie struny głosowe nie odmówią posłuszeństwa, jednak powietrze ugrzęzło jej w gardle i poczuła dopiero wtedy, że całe jej ciało zaczyna drżeć. Dlaczego nie potrafiła nawet teraz nic powiedzieć? Ani jednego słowa? Co Piasek sobie pomyśli? Czemu? Czemu to się z nią dzieje? Znowu zawiodła siostrę. Jest beznadziejna. Jest słaba. Nie potrafi sobie z niczym potrafić, nawet teraz, gdy już zobaczyła swoją siostrę po tak długim czasie. Zacisnęła powieki, po czym zapłakała żałosnie, spuszczając głowę w dół i kuląc się cała. Nie chciała tak wyglądać przed siostrą. Powinna być dla niej silna, ale nie potrafiła. Coraz więcej łez uderzało w zmąconą taflę wody, w której stały obie kotki. Miało być lepiej. Czuła się lepiej. Zmieniła się. I co? I znowu to samo, a nawet gorzej. Była żałosna. Miała ochotę upaść teraz do tej wody i utopić się w niej, chociaż jednocześnie chciała być przy Piasek, chciała być znów kociakiem, który nie zna trosk, jest wesoły i trzyma się blisko rodziny. Nie widziała dla siebie już żadnej nadziei, a raczej nie widziała jej przez zasłonę żalu i emocji, które teraz nią targały.
_________________
Na gałązkach wierzb pod mied
Szarosrebrne
kotki sied
A tuż we wsi, wśród ootków
Skacze
mnóstwo burych kotków
Możesz
wybrać je do woli
- ̗̀ Powiedz, które kotki wolisz? ̖́-


  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 13 | Sz: 11 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 160/300
 
Piaszczysty Brzeg
Gwiezdny
kres



Klan:
gwiezdni

Księżyce: było trzydzieści...
Mistrz: Lniane Futerko
Płeć: kotka
Matka: Stokrotkowa Łąka [^]
Ojciec: Północny Podmuch [^]
Partner: Srebrna Łapa
Multikonta: Polny Chwast |kc|; Turkuciowy Grzbiet |gk|
Wysłany: 2018-04-16, 15:45   
   Wygląd: Po nieobecności w Klanie można powiedzieć, że zmieniła się nie do poznania. Nabrała kształtów, przybrała na wadze, przestała być patykiem z wystającymi żebrami, które zdawały się prawie przebijać jej skórę. Jest mimo wszystko wciąż smukła i wysoka, a to za sprawą długich łap, poza tym na jej ciele rysują się wyćwiczone mięśnie. Ogólna sylwetka jest harmonijna i proporcjonalna, nie ma żadnych oznak niedożywienia. Sierść jest koloru rdzawego, poprzecinanego ciemniejszymi, tygrysimi pręgami, stała się gęsta i błyszcząca. Biała barwa wdarła się na łapy kotki, tworząc skarpetki, brzuch, spodnią cześć ogona, gardło a także pysk, gdzie między oczami dojrzeć możemy strzałkę. Jeśli już przy mordce mowa - ma delikatne rysy, które podkreślają jej urodę, posiada parę ciemnozielonych ślepi od których często emanuje stoicki spokój. Poniżej znajduje się różowy nos, w także okalające go jasne wąsy. Ma blizny na lewym boku, brzuchu, pysku, a także oderwane 1/2 prawego ucha {kierunek -> kp}
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5190


xxxPodeszła nieco niepewnie do swojej siostry, która głowę trzymała nisko opuszczoną, jakby nie chciała, by rudo-biała zobaczyła ją, gdy płacze. Nie było czego się wstydzić, Piaszczystemu Brzegowi również łzy cisnęły się do oczu i używała ostatnich pokładów siły, aby nie wypuścić ich z oczodołów. Nauczyła się panować nad emocjami podczas tej całej swojej przygody, chociaż spotkanie z własną siostrą wciąż było dla niej niezwykłym i wzruszającym wydarzeniem. Zrobiła krok w przód, czując jak woda strumyka przyjemnie chłodzi jej łapy, lubiła to, nienawidziła słońca i gorąca, a taka pogoda, z lekkim wiatrem była dla niej wręcz idealna. Wykonała kolejny, nieco bardziej chaotyczny krok, po którym dało się słyszeć plusk. Machnęła ogonem, zbliżając się coraz to bardziej do siostry, jednak nie robiąc żadnych szybkich ruchów.
xxx— Shhhh... — wyrwało się z jej białego pyszczka. Była wysoka, dzięki czemu spokojnie dosięgała głowy burej. Wyciągnęła różowy, chropowaty język, po czym przejechała nim czule między uszami Bazi. Nie wiedziała, że ta została już jakiś czas temu wojowniczką, bo niby skąd? Tak czy inaczej, zaczęła cicho mruczeć, aby uspokoić ją i jej emocje, które zapewne teraz szargały nią jak wiatr listkiem. Musiała jej pomóc, nie mogła się załamywać, nie teraz.
xxxNa jej mordkę wlał się przyjazny uśmiech, choć był nieco niemrawy, to i tak starała się włożyć w niego dużo siły. Rzadko kiedy się uśmiechała, szczególnie przed porwaniem przez dwunoga, Leszczynka pewnie mocno się zdziwi, o ile oczywiście uniesie głowę i spojrzy w jej ciemnozielone ślepia, w których teraz tańczyły dwie radosne iskierki.
xxx— Czy... czy podczas wędrówki wszystko poszło dobrze? Nikomu nic poważnego się nie stało? — zapytała łagodnie, nawet trochę ciszej, aby nie psuć tej chwili. Nie wiedziała, co sobie bura w tamtej chwili myślała. Piaszczysta uważała ją za świetną, niezastąpioną siostrę i gdyby ta ośmieliła się powiedzieć inaczej, zaczęłaby z nią dyskutować. To ona zachowała zimną krew, kiedy ruda zwyczajnie rozklejała się i łamała psychicznie, nie dopuszczając pomocy dla niebie przez nikogo. Podziwiała ją i to nigdy się nie zmieni. Dawała jej przykład i teraz strasznie żałowała, że tak się na nią wypięła, odrzuciła ją po pogrzebie Gruszkowej Łapy, teraz musiała to naprawić. Była na dobrej drodze ku temu.
xxx— Czy tobie nic się nie stało? — dodała jeszcze, a w oczach pojawiła się nutka niepokoju. Bazia wyglądała na zdrową, zadbaną, ale kto wie, może Klan Wichru poniósł jakieś straty? Prawdę mówiąc, domyślała się, że nie obyło się bez strachu i łez, było jej strasznie wstyd, że dała się złapać temu dwunogowi jak ostatnia sierota i nie była w stanie towarzyszyć innym podczas podróży. Wbiła w nią cierpliwy wzrok. No, dalej, mi możesz powiedzieć wszystko... kątem oka spojrzała jeszcze na... bliznę. Wyglądała na całkiem świeżą, ale nie zamierzała póki co o nią pytać, może nabawiła się jej podczas jednego z polowań? Może walczyła z kimś lub czymś podczas przenosin? Miała cichą nadzieję, że ta wszystko jej powie, oby, pragnęła wiedzieć co się działo podczas jej niezaplanowanej nieobecności.
_________________
G A M EXXO V E R

Ostatnio zmieniony przez Piaszczysty Brzeg 2018-04-16, 17:04, w całości zmieniany 3 razy  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 12 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 185/300
 
Leszczynowa Gałązka
Zaginiony
never enough


Klan:
wicher

Księżyce: 56 [czerwiec]
Mistrz: Krzykliwa Mewa | Brązowy Brzuch
Matka: Stokrotkowa Łąka* [NPC]
Ojciec: Północny Podmuch* [NPC]
Ciąża: nie
Multikonta: Mysiowąsa [KG], Cichy Krok [KR], Pustułcza Pieśń [KC]
Wysłany: 2018-04-16, 20:25   
   Wygląd: Średniego wzrostu kotka, posiadająca długie, smukłe łapy, na których opiera się szczupłe, zgrabnie ciało. W utrzymaniu równowagi pomaga jej długi, cienki ogon, zakończony czarnym pędzelkiem. Szaro-bure futerko wojowniczki jest krótkie i gładkie, poprzecinane czarnymi, tygrysimi pręgami. Przez grzbiet biegnie ciemna pręga. Na ciele kotki pojawia się jeszcze jeden kolor - biel, która rozlewa się nierówno na pyszczku, dalej na szyi, piersi i brzuchu. Na wszystkich czterech łapach pojawia się pod postacią krótkich skarpetek, na tylnych łapach dłuższych. Pyszczek - długi, smukły, w którym osadzone są delikatnie skośne, zielone przy źrenicach, złote oczy. Niżej jest dwukolorowy nosek - w połowie czarny, w połowie różowy. Wojowniczka posiada także duże, trójkątne uszy, przyozdobione niewielkimi, czarnymi pędzelkami. Zawsze porusza się z wdziękiem, delikatnie, lecz pewnie stawiając kroki. Na jej mordce często widnieje typowy, kamienny wyraz. Blizny: pod lewym okiem; na karku.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5196


Usłyszała plusk łapy uderzającej o taflę wody, jednak nie podniosła wzroku. Oczy wciąż miała zamknięte, chociaż nawet to nie powstrzymywało łez, które lały się po jej policzkach, by następnie upaść do wody. W pewnym momencie jeszcze gojąca się rana pod okiem zaczęła piec od tych łez, przez co mordka Bazi zmarszczyła się nieco bardziej, chociaż Piasek nie mogła tego zobaczyć. Wciąż miała spuszczoną głowę i wyglądała, jakby zmalała, tym bardziej, że ruda siostra była od niej wyższa. Nagle usłyszała głos, a potem poczuła dotyk na swojej głowie i zaprzestała na chwilę szlochania. Jej oczy uchyliły się lekko, patrząc przez mgłę na wodę opływającą jej łapy. Poczuła się przez moment jak mały kociak uspokajany czule przez matkę. Do tego mruczenie Piasek... to wszystko sprawiło, że na moment na prawdę się uspokoiła, a przynajmniej na tyle, by przestać szlochać i ustatkować oddech. Zamknęła oczy, chcąc wyciszyć też myśli i wtedy na powrót łzy cisnęły jej się do oczy. Tym razem jednak powstrzymała je, co się nawet udało. Nie wiedziała, co się z nią działo i nie myślała o tym, ale czuła coś miłego, jakieś ciepło, bliskość, która nagle wszystko jej rozjaśniła. Nagle również poczuła chłód wody, na którego wczesniej nie zwróciła uwagi. Przyjemny chłód, który zdawał się gasić wszelkie złe emocje. Pociągnęła nosem, wciągając mocniej powietrze. Poczuła zapach Piasek, teraz już bardziej znany, wyraźniejszy, jedyny w swoim rodzaju, nawet pomimo tej całej masy innych zapachów, towarzyszących samotnikom. Nagle usłyszała głos, pytanie siostry. Przez moment trwała w pozycji ze spuszczoną głową, po chwili jednak powoli podniosła wzrok, kierując go z początku trochę niepewnie na ciemnozielone oczy siostry. Oczy pełne ciepła, troski i radości.
-T-ta-k... - powiedziała, jąkając się przez łzy i jeszcze trochę zaciśnięte gardło -... wszyst-ko dobrze... t-tylko Czyżyk-owy Głos... zginął... - odwróciła na chwilę wzrok, wiedząc, że to nie była zbyt radosna nowina. Zaraz jednak uniosła kąciki ust. Siostra się o nią martwiła chyba tak samo, jak ona o Piasek -Mi? N-nic... tylko... małe zadrapanie... - nie chciała się przyznawać, że rana była dość głęboka, po co martwić siostrę. Ważne, że już się goi i wszystko będzie dobrze. Poza tym była w jednym kawałku, no a co nie zabije, to wzmocni, prawda?
-A... - chciała spytać Piasek o jej przeżycia, ale nie wiedziała, jak ubrać to w słowa -... a tobie... u ciebie wszys-... wszystko w porządku?- widziała blizny i domyślają się, że nie zawsze było w porządku, ale musiała jakoś spytać. Oh, jaka szkoda, że nie mogła zajrzeć do myśli siostry. Wiedziałaby wtedy, jak bardzo zależy jej na burasce i jak dużo dla niej znaczy. Piasek podziwiała Bazię za zimną krew, zaś Leszczynka podziwiała rudą za czułość i empatię. Teraz zdawać by się mogło, że rolę się odwróciły. Tak na prawdę obydwie nie były pewne, czy druga strona czuje to samo i to było w pewnym sensie niezręczne. Przez to rodziły się niezrozumienia, ale chyba teraz można zacząć wszystko na nowo, w lepszy sposób, prawda? Wszystko można naprawić? Pociągnęła nosem, uśmiechając się niemrawo do siostry i czekając na jej odpowiedź. W jednej chwili z wszechogarniającego żalu i smutku jej nastrój zmienił się w taki jasny. Wszystko było jasne, pogodne, a to dzięki Piasek. Nie wnikała jak to się stało, w ogóle o tym nie myślała. Po prostu się stało i teraz już nie obwiniała siebie za nic. Ogarnęła ją nadzieja.
_________________
Na gałązkach wierzb pod mied
Szarosrebrne
kotki sied
A tuż we wsi, wśród ootków
Skacze
mnóstwo burych kotków
Możesz
wybrać je do woli
- ̗̀ Powiedz, które kotki wolisz? ̖́-


  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 13 | Sz: 11 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 160/300
 
Piaszczysty Brzeg
Gwiezdny
kres



Klan:
gwiezdni

Księżyce: było trzydzieści...
Mistrz: Lniane Futerko
Płeć: kotka
Matka: Stokrotkowa Łąka [^]
Ojciec: Północny Podmuch [^]
Partner: Srebrna Łapa
Multikonta: Polny Chwast |kc|; Turkuciowy Grzbiet |gk|
Wysłany: 2018-04-17, 06:30   
   Wygląd: Po nieobecności w Klanie można powiedzieć, że zmieniła się nie do poznania. Nabrała kształtów, przybrała na wadze, przestała być patykiem z wystającymi żebrami, które zdawały się prawie przebijać jej skórę. Jest mimo wszystko wciąż smukła i wysoka, a to za sprawą długich łap, poza tym na jej ciele rysują się wyćwiczone mięśnie. Ogólna sylwetka jest harmonijna i proporcjonalna, nie ma żadnych oznak niedożywienia. Sierść jest koloru rdzawego, poprzecinanego ciemniejszymi, tygrysimi pręgami, stała się gęsta i błyszcząca. Biała barwa wdarła się na łapy kotki, tworząc skarpetki, brzuch, spodnią cześć ogona, gardło a także pysk, gdzie między oczami dojrzeć możemy strzałkę. Jeśli już przy mordce mowa - ma delikatne rysy, które podkreślają jej urodę, posiada parę ciemnozielonych ślepi od których często emanuje stoicki spokój. Poniżej znajduje się różowy nos, w także okalające go jasne wąsy. Ma blizny na lewym boku, brzuchu, pysku, a także oderwane 1/2 prawego ucha {kierunek -> kp}
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5190


xxxGdyby Piaszczysty Brzeg wiedziała o tym, co stało się podczas przenosin, kto ucierpiał, kto zginął i zaginął, zapewne wróciła by do domu jak najszybciej, tymczasem trochę to trwało. Wprawdzie cały czas uparcie szukała drogi prowadzącej prosto do granic Klanu Wichru, a bardzo pomogła jej w tym bura samotniczka, którą spotkała na polowaniu jakiś czas temu. Wyglądało na to, że ta znała klany i wiedziała dokładnie, gdzie każdy miał jakie tereny. Oczywiście jedyne co się jej w tym układzie nie podobało, to to, że musiała zapłacić starszej za informacje, które chciała posiadać. Cóż. Sprawa wymagała poświęceń.
xxx— Och... — wydała z siebie tylko taki dźwięk, bo szczerze mówiąc, nie wiedziała co ma powiedzieć. Czyżykowy Głos zginął, był mądrym i silnym wojownikiem, w tamtej chwili wyobraziła sobie, bo musi czuć Żonkil, która przecież była jego córką. W duchu odetchnęła jednak, bo na szczęście nikt z jej rodziny nie odszedł. Ojciec najwyraźniej był tak samo twardy i silny jak wcześniej. Nic się nie zmieniło.
xxx— Tylko zadrapanie? Wygląda poważniej — odparła, czule, tym razem spojrzenie skupiając bezpośrednio na ranę swojej siostry. Rudo-biała sama była poharatana po swojej lewej stronie, chociaż przez większość czasu w ogóle nie zwracała uwagi na swój stan. Jedyne co czasami jej przeszkadzało to blizna na pysku, choć nie było aż tak źle, w swoim życiu widziała koty w gorszym stanie fizycznym. Walka z Hazardem wykończyła ją i dała do zrozumienia, że nie powinna być taka ufna w stosunku do tych, których nie znała dobrze.
xxx— Wszystko dobrze, chyba. Wiesz, dwunóg mnie... porwał i wsadził do wnętrza potwora, ale udało mi się uciec. Podróżowałam i na jednym z polowań poznałam burą, starszą i ślepą na jedno oko samotniczkę, która mi powiedziała, gdzie jest Klan Wichru. — odparła spokojnie, cofając się o krok i prostując się, wciąż mierząc siostrę ciemnozielonymi ślepiami, od których błyskała łagodność i troska. Starała się brzmieć delikatnie, chociaż w głosie dało się słyszeć chrypę, chociaż to było standardową cechą.
xxx— Jak myślisz, Krucza Gwiazda przyjmie mnie z powrotem do Klanu... ? — zagaiła, może nieco za cicho i zbyt niepewnie. Może przywódca uzna, że ta opuściła klan specjalnie? Nie. On wiedział, że Piasek była wierną wojowniczką i zawsze starała się działać dla dobra Wichru i kotów w nim żyjących. Nigdy z własnej woli nie odeszła by stamtąd. To był jej dom, który straciła i teraz chciała odnaleźć.
_________________
G A M EXXO V E R

Ostatnio zmieniony przez Piaszczysty Brzeg 2018-04-17, 18:01, w całości zmieniany 4 razy  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 12 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 185/300
 
Leszczynowa Gałązka
Zaginiony
never enough


Klan:
wicher

Księżyce: 56 [czerwiec]
Mistrz: Krzykliwa Mewa | Brązowy Brzuch
Matka: Stokrotkowa Łąka* [NPC]
Ojciec: Północny Podmuch* [NPC]
Ciąża: nie
Multikonta: Mysiowąsa [KG], Cichy Krok [KR], Pustułcza Pieśń [KC]
Wysłany: 2018-04-19, 17:42   
   Wygląd: Średniego wzrostu kotka, posiadająca długie, smukłe łapy, na których opiera się szczupłe, zgrabnie ciało. W utrzymaniu równowagi pomaga jej długi, cienki ogon, zakończony czarnym pędzelkiem. Szaro-bure futerko wojowniczki jest krótkie i gładkie, poprzecinane czarnymi, tygrysimi pręgami. Przez grzbiet biegnie ciemna pręga. Na ciele kotki pojawia się jeszcze jeden kolor - biel, która rozlewa się nierówno na pyszczku, dalej na szyi, piersi i brzuchu. Na wszystkich czterech łapach pojawia się pod postacią krótkich skarpetek, na tylnych łapach dłuższych. Pyszczek - długi, smukły, w którym osadzone są delikatnie skośne, zielone przy źrenicach, złote oczy. Niżej jest dwukolorowy nosek - w połowie czarny, w połowie różowy. Wojowniczka posiada także duże, trójkątne uszy, przyozdobione niewielkimi, czarnymi pędzelkami. Zawsze porusza się z wdziękiem, delikatnie, lecz pewnie stawiając kroki. Na jej mordce często widnieje typowy, kamienny wyraz. Blizny: pod lewym okiem; na karku.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5196


Przez cały czas uśmiechała się lekko, patrząc raz na siostrę, raz spuszczając wzrok, wciąż nie mogąc całkiem opanować emocji. Łapy jeszcze trochę jej się trzęsły, a łzy wysychały na policzkach burej kotki. Było jednak lepiej, dużo lepiej. Było wspaniałe. Piasek tu była, przy niej, teraz już nigdy się nie rozdzielą.
...ah, jeszcze Lniane Futerko... z-została ranna... ale to nic poważnego... – dodała sądząc, iż może mieć to znaczenie dla Piaszczystego Brzegu. W końcu to była jej mentorka, a zgadywała, że łączyła ich jakaś więź, której jednak nigdy nie poznała osobiście, nie mając w swoim życiu normalnego treningu. A jeśli już o tym mowa, Bazia nawet nie myślała teraz o tym, że Piasek nie wie, iż została wojowniczką, Leszczynową Gałązka. Może jak jej się przypomni, to powie, na razie jednak myślała o czymś zupełnie innym.
No... może trochę większe niż zadrapanie... – przyznała niechętnie, pozwalając siostrze przyjrzeć się już prawie zagojonej ranie – Podczas przeprowadzki zaatakował nas dwunóg i rzucił czymś, a jeden z kawałków zranił mnie i twoją mistrzynie – wyjaśniła, chcąc zarysować rudej całą sytuację. Gdy spojrzała e ciemnozielone oczy Piasek, jej wzrok mówił Nie martw się, nic mi nie będzie, lecz nie potrafiła wymówić tego na głos. Jeszcze nie umiała.
Do wnętrza potwora? – spytała otwierając szerzej oczy, gdy Piasek już skończyła. Nie mogła powstrzymać ciekawości nawet w takiej sytuacji. Zawahała się jednak, zanim zadała kolejne pytanie – ...jak to wyglądało? – wnętrze potwora dwunogów było dla niej zupełną zagadką, czymś, czego pewnie nigdy w życiu nie zobaczy, a tu proszę, jej siostra w nim była. Po prostu musiała spytać, jak tam było.
Zastrzygła ożywiona uszami, gdy padło pytanie o dołączenie do klanu, jednak po chwili uśmiech trochę zbladł na pyszczku burej wojowniczki. Przypomniała jej się ostatnia ceremonia i to, co się na niej działo.
Tak – odpowiedziała nieco słabym głosem, dlatego zaraz poprawiła – Przyjmie cię – miała taką nadzieję. Nie wyobrażała sobie teraz, żeby Piasek na zawsze została samotnikiem. Wtedy... wtedy ona też by odeszła. Odeszłaby z klanu, aby być razem ze swoją siostrą i ją bronić. Jednak wolałaby, aby Piasek została przyjęta to klanu. Uśmiechnęła się ciepło do siostry, nie pokazując swoich obaw.
Będzie dobrze. Teraz już wszystko będzie dobrze... prawda?
_________________
Na gałązkach wierzb pod mied
Szarosrebrne
kotki sied
A tuż we wsi, wśród ootków
Skacze
mnóstwo burych kotków
Możesz
wybrać je do woli
- ̗̀ Powiedz, które kotki wolisz? ̖́-


  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 13 | Sz: 11 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 160/300
 
Piaszczysty Brzeg
Gwiezdny
kres



Klan:
gwiezdni

Księżyce: było trzydzieści...
Mistrz: Lniane Futerko
Płeć: kotka
Matka: Stokrotkowa Łąka [^]
Ojciec: Północny Podmuch [^]
Partner: Srebrna Łapa
Multikonta: Polny Chwast |kc|; Turkuciowy Grzbiet |gk|
Wysłany: 2018-04-20, 13:47   
   Wygląd: Po nieobecności w Klanie można powiedzieć, że zmieniła się nie do poznania. Nabrała kształtów, przybrała na wadze, przestała być patykiem z wystającymi żebrami, które zdawały się prawie przebijać jej skórę. Jest mimo wszystko wciąż smukła i wysoka, a to za sprawą długich łap, poza tym na jej ciele rysują się wyćwiczone mięśnie. Ogólna sylwetka jest harmonijna i proporcjonalna, nie ma żadnych oznak niedożywienia. Sierść jest koloru rdzawego, poprzecinanego ciemniejszymi, tygrysimi pręgami, stała się gęsta i błyszcząca. Biała barwa wdarła się na łapy kotki, tworząc skarpetki, brzuch, spodnią cześć ogona, gardło a także pysk, gdzie między oczami dojrzeć możemy strzałkę. Jeśli już przy mordce mowa - ma delikatne rysy, które podkreślają jej urodę, posiada parę ciemnozielonych ślepi od których często emanuje stoicki spokój. Poniżej znajduje się różowy nos, w także okalające go jasne wąsy. Ma blizny na lewym boku, brzuchu, pysku, a także oderwane 1/2 prawego ucha {kierunek -> kp}
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5190


xxxLniane Futerko również została ranna. Piaszczysty Brzeg nastawiła uszy, słysząc Leszczynę i jej krótkie sprawozdanie. No, całe szczęście nikt więcej nie umarł. Strata Czyżykowego Głosu była już wystarczającym ciosem dla Klanu, szczególnie dla jego rodziny. Wzięła głęboki wdech, uspokajając oddech. Czyli nie było aż tak źle.
xxx— Dobrze, że nikomu nie stało się nic poważniejszego, osiedle to niebezpieczne miejsce — odparła, mówiąc jakby sama do siebie. Podczas wędrówek z Hazardem czasami odwiedzała miasto, widywała tamtejsze koty, ale nigdy nie przebywała tam dłużej niż dwa dni. Wolała otwarte przestrzenie, łąki, czyli to, co kochali prawdziwi Wichrzacy. Uwielbiała podmuchy wiatru jakie mierzwiły jej sierść, uwielbiała biegać, skakać i być wolną. Brakowało jej tego.
xxx— Było... dziwnie. Trochę ciemno, no i cały czas trzęsło i trudno było złapać równowagę. Potwór był tak jakby... podzielony na przód i tył. Z przodu siedział dwunóg, a na tył wrzucił mnie i coś do mnie mówił, ale nie wiem co to było — stwierdziła, wzruszając barkami. Pamiętała dokładnie ten moment, pamiętała wszystko i nie chciałaby przeżyć tego jeszcze raz. Nie życzyła tego też nikomu, bo to wielki stres, a nieco bardziej strachliwy kot mógłby paść na zawał serca. Nie, żeby córka Północnego Podmuchu była jakoś bardzo twarda psychicznie.
xxx— Ale na szczęście udało mi się uciec, bo jak potwór się zatrzymał, to dwunóg wychodząc z niego zostawił mi dość wąski otwór, dzięki któremu się oswobodziłam. Wybiegłam na Drogę Grzmotu, przebiegłam przez nią i trafiłam w las — skończyła opowiadać. Wolała już o tym zapomnieć, było, minęło, po co wspominać. Spojrzała na burą siostrę, uśmiechając się delikatnie w jej stronę. Ogon zawirował w powietrzu, kilka razy falując na boki. Odetchnęła w myślach, słysząc jej zapewnienia dotyczące dołączenia do Wichru. Nie była do końca pewna, czy Leszczyna mówi prawdę, ale ufała jej. To przecież jej siostra. Nie okłamałaby jej. Rudo-biała nie wiedziała wprawdzie co działo się z Klanami na przestrzeni tych kilku księżyców nieobecności poza tym, że miała miejsce przeprowadzka.
xxx— To może... spotkamy się za kilka wschodów słońca, tym razem w towarzystwie Kruczej Gwiazdy? — zaproponowała, nieco niepewnym głosem. Wolała nie wchodzić na tereny Klanu, bowiem wciąż była tylko samotniczką i jako taką ją traktowali wszyscy. Czekała na jej odpowiedź, wlepiając w nią cierpliwe spojrzenie ciemnozielonych ślepi.
_________________
G A M EXXO V E R

Ostatnio zmieniony przez Piaszczysty Brzeg 2018-04-20, 16:38, w całości zmieniany 4 razy  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 12 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 185/300
 
Leszczynowa Gałązka
Zaginiony
never enough


Klan:
wicher

Księżyce: 56 [czerwiec]
Mistrz: Krzykliwa Mewa | Brązowy Brzuch
Matka: Stokrotkowa Łąka* [NPC]
Ojciec: Północny Podmuch* [NPC]
Ciąża: nie
Multikonta: Mysiowąsa [KG], Cichy Krok [KR], Pustułcza Pieśń [KC]
Wysłany: 2018-04-26, 21:41   
   Wygląd: Średniego wzrostu kotka, posiadająca długie, smukłe łapy, na których opiera się szczupłe, zgrabnie ciało. W utrzymaniu równowagi pomaga jej długi, cienki ogon, zakończony czarnym pędzelkiem. Szaro-bure futerko wojowniczki jest krótkie i gładkie, poprzecinane czarnymi, tygrysimi pręgami. Przez grzbiet biegnie ciemna pręga. Na ciele kotki pojawia się jeszcze jeden kolor - biel, która rozlewa się nierówno na pyszczku, dalej na szyi, piersi i brzuchu. Na wszystkich czterech łapach pojawia się pod postacią krótkich skarpetek, na tylnych łapach dłuższych. Pyszczek - długi, smukły, w którym osadzone są delikatnie skośne, zielone przy źrenicach, złote oczy. Niżej jest dwukolorowy nosek - w połowie czarny, w połowie różowy. Wojowniczka posiada także duże, trójkątne uszy, przyozdobione niewielkimi, czarnymi pędzelkami. Zawsze porusza się z wdziękiem, delikatnie, lecz pewnie stawiając kroki. Na jej mordce często widnieje typowy, kamienny wyraz. Blizny: pod lewym okiem; na karku.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5196


Leszczynowa Gałązka będzie miała wiele pytań do siostry, kiedy ta już wróci na dobre do klanu i będą mogły w spokoju porozmawiać, bez tych wszystkich zbędnych emocji i bez stania po pięty w zimnej, mokrej wodzie. Tym bardziej, że Piasek z pewnością zwiedziła mnóstwo ciekawych, ale i niebezpiecznych miejsc i przeżyła wiele przygód i zdarzeń. Bazia też kiedyś by tak chciała, ale nie chciała opuszczać klanu, otrzymała imię wojownika i nie mogła po tym tego wszystkiego zaprzepaścić. Co jak co, ale nadal miała swoje ambicje. Już nie mówiąc o przysiędze, którą składała przed klanem i gwiezdnymi.
Przez moment zaświeciły jej oczy, gdy słuchała opisu potwora dwunogów. Próbowała go sobie wyobrazić, bo potwory widywała jedynie z zewnątrz. Oczywiście wolała by nigdy nie musieć przebywać w jego wnętrzu, ale gdyby potwór akurat spał, a w pobliżu nie byłoby żadnych dwunogów...
... – otworzyła po czym zamknęła pyszczek, gdyż chciała coś powiedzieć, że cieszy się, że Piasek udało się wrócić w jednym kawałku, ale ostatecznie jedynie uśmiechnęła się szerzej, milcząc przez chwilę i patrząc ze wzruszeniem na siostrę.
Dwunogi... jak oni brzmią? Jak się zachowują?... – miauknęła, aby nie utrzymywać zbyt długiej ciszy między nimi, ponieważ zaczęła czuć lekką niezręczność. Zganiła się jednak w myślach tuż po zadaniu pytania, sądząc, że pewnie niepotrzebnie teraz się tak wypytuje, zamiast dać Piasek odpocząć od złych przeżyć i skupić się na teraźniejszości. Eh, why is she like this.
Za kilka wschodów słońca. Krucza Gwiazda. Miała czekać aż tak długo? Najchętniej poszłaby już teraz po przywódcę, żeby przyjął Piasek, ale z drugiej strony... może rzeczywiście lepiej poczekać ze wzgledu na ostatnie zebranie, na którym wróciła Pstra Chmura? Ale wciąż czekanie wydawało się nieznośne dla Bazi w tym przypadku.
Dobrze, ale... – przytaknęła, jednak zawahała się –... może spotkamy się jeszcze wcześniej? – spytała nieco niepewnie –Co powiesz na... polowanie...? – obawiała się, że Piasek się nie zgodzi na ten plan, właściwie to obawiała się wielu rzeczy. Na przykład, że to wszystko to tylko dobry sen... że to nie prawda... a nawet jeśli, to że znów dojdzie do jakiejś kłótni lub nieporozumienia. W końcu tyle czasu się nie widziały, obydwie zmieniły się przez ten czas. Teraz jednak było dobrze, było wspaniale i Bazia chciałaby, aby było już tak na zawsze, aby ciągle towarzyszyła im radość i aby były blisko. Nic więcej już nie potrzebowała. Siostra była jedyną rzeczą, która brakowała jej do szczęścia.
_________________
Na gałązkach wierzb pod mied
Szarosrebrne
kotki sied
A tuż we wsi, wśród ootków
Skacze
mnóstwo burych kotków
Możesz
wybrać je do woli
- ̗̀ Powiedz, które kotki wolisz? ̖́-


  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 13 | Sz: 11 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 160/300
 
Piaszczysty Brzeg
Gwiezdny
kres



Klan:
gwiezdni

Księżyce: było trzydzieści...
Mistrz: Lniane Futerko
Płeć: kotka
Matka: Stokrotkowa Łąka [^]
Ojciec: Północny Podmuch [^]
Partner: Srebrna Łapa
Multikonta: Polny Chwast |kc|; Turkuciowy Grzbiet |gk|
Wysłany: 2018-05-01, 11:29   
   Wygląd: Po nieobecności w Klanie można powiedzieć, że zmieniła się nie do poznania. Nabrała kształtów, przybrała na wadze, przestała być patykiem z wystającymi żebrami, które zdawały się prawie przebijać jej skórę. Jest mimo wszystko wciąż smukła i wysoka, a to za sprawą długich łap, poza tym na jej ciele rysują się wyćwiczone mięśnie. Ogólna sylwetka jest harmonijna i proporcjonalna, nie ma żadnych oznak niedożywienia. Sierść jest koloru rdzawego, poprzecinanego ciemniejszymi, tygrysimi pręgami, stała się gęsta i błyszcząca. Biała barwa wdarła się na łapy kotki, tworząc skarpetki, brzuch, spodnią cześć ogona, gardło a także pysk, gdzie między oczami dojrzeć możemy strzałkę. Jeśli już przy mordce mowa - ma delikatne rysy, które podkreślają jej urodę, posiada parę ciemnozielonych ślepi od których często emanuje stoicki spokój. Poniżej znajduje się różowy nos, w także okalające go jasne wąsy. Ma blizny na lewym boku, brzuchu, pysku, a także oderwane 1/2 prawego ucha {kierunek -> kp}
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5190


xxxBazię najwidoczniej bardzo interesował temat dwunożnych, tego jacy byli, jak się zachowują i jakie odgłosy z siebie wydają. Rudo-biała nie mogła zaspokoić jej cierpliwości w pełni, ale oczywiście miała zamiar coś tam jej o nich powiedzieć, to przecież nie była żadna tajemnica, a raczej wiedza powszechna. Po co miałaby to ukrywać?
xxx— Są... dziwni. Raz krzyczą, a raz mówią cicho. Ogólnie nie da się ich w ogóle zrozumieć. Nie wiem jak łapią równowagę na dwóch łapach, ale są bardzo zręczni i szybcy. Często sobie spacerują po wyznaczonych ścieżkach. Czasami rzucają coś do jedzenia, ale nie wygląda to smakowicie — tłumaczyła spokojnie, z lekkim zmieszaniem widocznym na mordce. Nie miała czasu na przyglądanie się dwunogowi w trakcie porwania, ale potem już owszem. Wielokrotnie z hazardem obserwowała te bezwłose istoty, więc wiedziała co nieco. Mimo wszystko wciąż się ich bała, nie było to na pewno dziwne, w końcu byli wielcy i niebezpieczni. Wkroczyli na ziemie czterech klanów i od tak pewnie je sobie zniszczyli, nawet się przy tym nie pocąc. Koty było słabsze. Zdecydowanie.
xxx— Dobrze. To może... jutro? Może być w południe, będę czekała na ciebie dokładnie tutaj. — zaproponowała, tupiąc prawą łapą w strumyk, który wydał z siebie głośny plusk. Oczywiście - nie dokładnie w wodzie, a raczej na brzegu, ale cóż. Miała nadzieję, że Leszczynka zgodzi się na taki układ, polowanie ze swoją siostrą było dla Piaszczystego Brzegu naprawdę ważne, poza tym, we dwoje raźniej i o wiele bezpieczniej.
xxx— To ja już pójdę, obiecuję, że jutro będę punktualnie. — zapewniła ją ochrypłym głosem, po czym zrobiła krok w stronę burej, aby następnie przytulić ją z całych swoich sił i przejechać czule szorstkim, różowym językiem między jej uszami. Na biały pyszczek wpełzł delikatny, niemrawy uśmiech, a końcówka ogona zaczęła drgać.
xxx— Dobrze jest wrócić do domu. — powiedziała w końcu cichutko, jakby sama do siebie, odwracając się i oddalając się w spokojnym tempie od granicy, czyli jednocześnie od siostry. Już nie mogła doczekać się ich kolejnego wspólnego spotkania, a także rozmowy z Kruczą Gwiazdą.

[zt]
_________________
G A M EXXO V E R

Ostatnio zmieniony przez Piaszczysty Brzeg 2018-05-01, 11:29, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 12 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 185/300
 
Lniane Futerko
Wojownik
recovery



Klan:
wicher

Księżyce: 60 [kwiecień]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kotka
Matka: Mknący Ptak (?)
Ojciec: Czosnkowy Nos (*)
Partner: Żółtooki
Multikonta: Azalia [M], Ciernisty Kwiat [C], Barani Róg [G], Sztormowa Chmura [Rz]
Wysłany: 2018-05-22, 11:47   
   Wygląd: Czas zmienia zmienia koty i nie chodzi tu tylko o charakter. Lniana urosła, jednak niewiele, jest ledwo przeciętnych rozmiarów, więc nie ma się czym chwalić. Jej ciało jest smukłe, właściwie wychudzone z prawie widocznymi żebrami. Ma długi ogon, z którego z czasem zniknęły ciemniejsze prążki, pozostawiając kotkę z idealnie grafitowym, krótkim futrem, o którego wygląd zawsze stara się dbać. Jej oczy mają barwę bladej zieleni, a nos jest ciemny. Jedno nie zmieniło się przez całe jej życie, a jest to chód, zawsze stara się poruszać dumnie i z gracją, zaś jej postura jest przez większość czasu wyprostowana. Na jej grzbiecie można dostrzec podłużne blizny po kruczych pazurach.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=184409#184409


***
Została przybraną matką, więc powinna polować, racja? Właśnie z taką myślą niebieska opuściła obóz, pozostawiając swojego przybranego syna pod opieką matek. Łapy zaniosły ją aż na granicę przy Czarnym Ogonie i tam też postanowiła rozpocząć swoje polowanie z nadzieją, że może złapie dla kociaka coś specjalnego. Zaczęła rozglądać się po okolicy i węszyć, wytężając zmysły w poszukiwaniu jakiegokolwiek śladu zwierzyny. Gdzieś w okolicy był Pszeniczny Grzbiet, który również akurat postanowił wyjść na polowanie - wpadli na siebie i tym samym poszli razem w ramach pewnego zabezpieczenia.

//Wich-MG
_________________
we, we fall for thatxxxxxxx
wake up, we fall againxxxx
xxxxxxxwe, we fall for that
xxxxxxxxxxcan't wait to fall again

i'm weakxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxand what's xwxrxoxnxgx with that?
  Statystyki - lvl: 5 | S: 11 | Zr: 12 | Sz: 13 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 70 | EXP: 245/400
 
Mysia Łapa.
Gwiezdny
have to go



Klan:
grom

Księżyce: 15 [Maj]
Mistrz: Bystrz [*] || Buk-czołg
Płeć: kotka
Matka: Trująca Łapa (NPC)
Ojciec: Darth Wąs (NPC)
Partner: -
Ciąża: nie
Multikonta: frajernia | wichura, sadzowa łapa | bobrzy kieł, barwinek
Wysłany: 2018-05-22, 17:07   
   Wygląd: Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=145192#145192


Len | lvl: 5 | S: 11 | Zr: 12 | Sz: 13 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 70 | Prz: 0/4

Świeżo upieczona przybrana matka nowego Wichrowego nabytku zaiste musiała polować. Nie tylko dla młodego burasa, którego znalazła w tej okolicy, ale też, no, dla Klanu. Wpadli na siebie z Pszenicznym Grzbietem i ruszyli wzdłuż granicy z Czarnym Ogonem. Ale ani Lniane Futerko, ani drugi wojownik nie mogli na razie wyłapać żadnych tropów zwierzyny. Na razie.

_________________
I have to go, I have to go, I have to go
And leave you alone

But alway
s know, always know, always know
That I love you so, I love you so

I love you so
  Statystyki - lvl: 2 | S: 5 | Zr: 7 | Sz: 9 | Zm: 5 | HP: 50 | W: 60 | EXP: 15/150
 
Sokoli Cień
Gwiezdny
Skrzydło



Klan:
wicher

Księżyce: 97 [VII]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Multikonta: Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-05-23, 13:09   
   Wygląd: Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169135#169135


Pożywienie. Jego zdobywanie stanowiło nadal jeden z priorytetów Sokoła, w końcu musiał pilnować czwórki kociąt, a także innych członków Klanu, którzy nie byli już w stanie sami zadbać o swoje brzuchy. Matka Zająca starzała się, tak samo Krzykliwa Mewa, która zdawała się mieć mniej wigoru niż dawniej, poza tym kociąt w obozie było zdecydowanie więcej, niż mu się wydawało. Niestety, miał tak liczne obowiązki, że nie udało mu się jeszcze nawiązać żadnej relacji z siostrzeńcami, obiecywał sobie jednak, że im to wynagrodzi. Poza tym doskonale wiedział, jak zachowywał się przy kociętach i nie był pewien, czy te chciałyby budować z nim jakiekolwiek więzi, czy też może jednak nie. Tak czy inaczej wyruszył na polowanie, a gdy zorientował się, że w pobliżu pożywienia poszukuje Lniana, dołączył do niej ostrożnie wychodząc z założenia, że lepiej być w dwójkę. Na wszelki wypadek.
Zaczynamy. Przyjął postawę łowiecką, zaczął oddychać o wiele spokojniej i rozglądał się czujnie. Poruszał nosem, lekko nawet rozchylił pysk pozwalając, by wszystkie wonie napływały do niego z każdej możliwej strony, a gdy ustalił już skąd wiał wiatr – pozwolił, by ten zaczął owiewać mu pysk, przy okazji przynosząc mu odpowiedzi na to, czy w pobliżu znajduje się coś apetycznego albo groźnego. A może zupełnie nic…


Za zgodą Len :3c
_________________
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o

when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
  Statystyki - lvl: 8 | S: 28 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers