Poprzedni temat «» Następny temat
Wydeptane Ścieżki
Autor Wiadomość
Tonące Słońce
Samotnik
Under the sea



Klan:
samotnicy

Księżyce: 87 [VII]
Mistrz: Jeżyna
Płeć: kocur
Partner: Lawenda
Multikonta: Sokoli Cień, Racza Sadzawka [KW]; Koziczy Skok [KG]; Lodowy Pył [KC]; Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa [GK] i inni
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-05-20, 21:52   
   Wygląd: Toń wyrósł, jednak nie jest wcale potężnym kotem. Wielkości bez dwóch zdań dodaje mu gęste, prążkowane futro przetykane białymi znaczeniami, które okala całe jego ciało. Całe? Niemalże. Tam, gdzie kiedyś pysznił się jego ogon, pozostał obecnie jedynie niezbyt apetyczny kikut, który porasta tę część skóry niewiele jeszcze włosów - jakby w ogóle nie chciały się tutaj przyjąć. Ten brak włosów z całą pewnością rekompensują mu całkiem ładne bokobrody i długie, śmieszne włosy, jakie wyrastają przy jego uszach, nadając mu nadal nieco komiczny, nieco starczy wygląd. Przez to, że ów uszy są wywinięte pod dziwnym kątem, jego mordka, choć już wyraźnie dorosła, nadal sprawia wrażenie nieco zdziwionej, jakby kocurek nieustannie miał uniesione brwi i spoglądał na świat z pewną dozą niedowierzania. Oczy zdążyły się już wybarwić i mają teraz kolor zielony, wpadający w złoto, a może orzech, wszystko zależy od tego, jak akurat padnie na niego światło.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=194574#194574


W pewnym sensie był zazdrosny o to, że ma tyle zajęć, że ma cały Klan, koty, z którymi może rozmawiać i spędzać czas, ale nie zamierzał tego po sobie pokazywać, poza tym uważał to za strasznie płytkie i zupełnie niepotrzebne, jakby nic innego nie pozostawało mu we łbie. Takie życie wybrała, tak chciała postępować i czerpała z tego przyjemność, a Toń nie zamierzał jej tego zakazywać, odciągać jej od rodziny, nie zamierzał wpychać się na siłę. Oczywiście, chciałby, żeby spędzała z nim jak najwięcej czasu, ale nie mógł po prostu kazać porzucić jej Klanu, który kochała i każdy ślepy by to dostrzegł. To była jedna z najbardziej oczywistych rzeczy pod słońcem, zaś kocur wolał trzymać się w cieniu, umiał to robić i nie był z tego powodu jakoś szczególnie zły, był zbyt dojrzały, by obrażać się, skoro właściwie ich relacja wpisywała się nieco w zakazaną i ocierała o naruszanie Kodeksu Wojownika. Wiedział, że gdyby Lawenda miała wybierać między nim a Klanem, zapewne wybrałaby Wicher i w pewien sposób umiał to docenić. Wolał jednak o tym nie myśleć i skupić się na tym, co dobre, bo nie mieli zbyt wiele czasu na te wszystkie spotkania.
- Jacy oni są? Polubiłaś ich? - zapytał jeszcze zaciekawiony. Może nie powinien wtykać w to nosa, ale nie umiał inaczej. Interesowało go właściwie wszystko, co dotyczyło Lawendy, a jeśli przy okazji okazywało się, że spędzała całkiem przyjemnie czas, jeśli okazywało się, że jej uczniowie byli mili i nie czuła z ich powodu żadnej presji... Cóż, tak było idealnie.
Uśmiechnął się lekko na jej kolejne pytania i lekko pokręcił głową. Wielka misja? Nic z tych rzeczy, chociaż być może tak to brzmiało, gdy popatrzeć na to z boku. W końcu był tylko samotnikiem, więc czego mogli chcieć od niego przodkowie? Jak widać jednak nawet tam, na Srebrnej Skórce, mogli sami wybierać to, do kogo i po co chcą przyjść, co chcą przekazać. Toń nie pytał, nie sprawdzał, jakie są ograniczenia, ale był przekonany, że Łosoś nie mógł zrobić dokładnie wszystkiego, o czym marzył.
- Nie. To było... dość osobiste spotkanie. Powrót do przeszłości - powiedział z pewną melancholią odmalowaną w głosie. - Ale Łosoś pokazał mi kilka ziół! Pewnie więcej nie mógł, ale teraz już je znam i sądzę, że zdołam je rozpoznać.
_________________

SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light


  Statystyki - lvl: 6 | S: 9 | Zr: 11 | Sz: 18 | Zm: 14 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 90/500
Stat. Med. - lvl:
3 | MED.EXP: 160/300
 
Lawendowa Gwiazda
Przywódca



Klan:
wicher

Księżyce: 74 (X)
Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Mknący Ptak
Ojciec: Czyżykowy Głos
Partner: Tonące Słońce
Ciąża: nie
Multikonta: Tnąca Zawieja
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-21, 19:56   
   Wygląd: Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5912


Niebieska kotka zamrugała parę razy oczami, ponieważ straciła wątek. Opowiadała o zajęciach oraz o radości jaką jej sprawiają i nagle otrzymała trochę inne pytanie. Zastanawiała się o kogo Tonące Słońce pyta i po parunastu uderzeniach serca doznała olśnienia. Rozpromieniła się na pyszczku i oczy zaczęły jej błyszczeć.
-Nie uwierzysz! To szylkretowe kotki! Jeszcze nigdy nie prowadziłam treningu kotce o innym umaszczeniu!- powiedziała rozbawiona i zaśmiała się. Machnęła łapką w powietrzu i chrząknęła, aby się trochę uspokoić. To naprawdę zabawny zbieg okoliczności, że wszystkie terminatorki Lawendy są szylkretowe i o, dziwo tylko jedna była długowłosa, a reszta krótkowłosa.
-Dobra, wiem, że nie to chciałeś usłyszeć. Fiołkowa Łapa jest pełna energii, pyszczek jej się nie zamyka i jest trochę niesforna. Z kolei Chaotyczna Łapa jest spokojniejsza i bardzo mądra. Jej wypowiedzi nie raz zrobiły na mnie wrażenie.- wychwalała swoje podopieczne. Inaczej nie mogłaby powiedzieć. Zawsze przedstawia wszystkich w jasnym świetle i rzadko mówi o kimś źle, ewentualnie ujmuje to w delikatny sposób. Córka Czyżyka chciała dodać, że odniosła wrażenie, jakby Chaos nie była pewna siebie, ale obiecała jej, że nic nie wspomni o małym niepowodzeniu na pierwszym treningu.
- Bardzo je polubiłam. Przy nich zdobędę nowe doświadczenia. Fiołek musi na treningu odrobinkę spoważnieć, a Chaos uwierzyć w siebie- powiedziała z uśmiechem. Kolejny terminatorzy i kolejne wyzwania oraz indywidualne podejścia. Ciekawe czy uda jej się rozwiązać wszystkie problemy i wyszkolić kotki na wspaniałe wojowniczki. Przeważnie jej się to udawało. Wyszkoliła do końca Owsa, który był specyficzny, ukończyła trening Gołębia, który również do łatwych nie należał. Jej jedyną można powiedzieć porażką był Mleczna Łapa, który nie umiał mówić i nie zdążyła w porę mu pomóc. Dwójka innych terminatorów, również zaginęła bez śladów, jednak za to się nie obwiniała.
- Aaa... Może zamierza cię wyszkolić na Medyka, żebyś w przyszłości zastąpił Krzywuchę? W końcu ma ona swoje księżyce. Ojej! Ale to by było niesamowite! Zresztą już do ciebie się zgłaszają koty po pomoc! -mówiła cała podekscytowana. Uważała, że przyjście Łososia do Tonącego Słońca musiało mieć jakiś większy sens. Był w tym pewien cel i teraz trzeba się dowiedzieć jaki!
_________________
When she was just a girl
She
expected the world
But it flew away from her reach





So she ran away in her sleep
And dreamed of
Paradise
Every time she closed her eyes.
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 12 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 390/400
 
Tonące Słońce
Samotnik
Under the sea



Klan:
samotnicy

Księżyce: 87 [VII]
Mistrz: Jeżyna
Płeć: kocur
Partner: Lawenda
Multikonta: Sokoli Cień, Racza Sadzawka [KW]; Koziczy Skok [KG]; Lodowy Pył [KC]; Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa [GK] i inni
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-05-24, 22:29   
   Wygląd: Toń wyrósł, jednak nie jest wcale potężnym kotem. Wielkości bez dwóch zdań dodaje mu gęste, prążkowane futro przetykane białymi znaczeniami, które okala całe jego ciało. Całe? Niemalże. Tam, gdzie kiedyś pysznił się jego ogon, pozostał obecnie jedynie niezbyt apetyczny kikut, który porasta tę część skóry niewiele jeszcze włosów - jakby w ogóle nie chciały się tutaj przyjąć. Ten brak włosów z całą pewnością rekompensują mu całkiem ładne bokobrody i długie, śmieszne włosy, jakie wyrastają przy jego uszach, nadając mu nadal nieco komiczny, nieco starczy wygląd. Przez to, że ów uszy są wywinięte pod dziwnym kątem, jego mordka, choć już wyraźnie dorosła, nadal sprawia wrażenie nieco zdziwionej, jakby kocurek nieustannie miał uniesione brwi i spoglądał na świat z pewną dozą niedowierzania. Oczy zdążyły się już wybarwić i mają teraz kolor zielony, wpadający w złoto, a może orzech, wszystko zależy od tego, jak akurat padnie na niego światło.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=194574#194574


Może trochę się pospieszył z tematem albo źle w niego wskoczył, bo dostrzegł zdziwienie, jakie malowało się na pysku kocicy. Już miał brać się za wyjaśnianie, o kogo dokładnie mu chodziło i z czym się to wiązało, kiedy wojowniczka sama zaczęła udzielać mu odpowiedzi. Uśmiechnął się do niej lekko, czekając na kolejne opowieści z jej życia, w którym terminatorzy byli niewątpliwie niesamowicie ważni, a potem nieznacznie pokiwał łbem, dochodząc do wniosku, że Lawenda poświęca swym uczniom naprawdę wiele czasu, że jest w stanie powiedzieć o nich więcej niż ktokolwiek inny, a przynajmniej on odnosił takie wrażenie.
- Chętnie bym kiedyś poznał twoich uczniów. Oczywiście, o ile oni by mieli chęć, w końcu nie dla każdego przyjemna będzie rozmowa z samotnikiem - odparł na to gładko, zupełnie nie przejmując się tym, że nie mówił o sobie w najlepszy sposób. Cóż z tego? W oczach kotów w Klanie nie był nikim niesamowicie ważnym, czy wybitnym i zdawał sobie z tego sprawę, więc nie chciał nic nikomu narzucać, ot, po prostu zwracał uwagę na coś, co jemu by sprawiło przyjemność.
- Krzywucha odeszła, Lawendo. Nie mamy już uzdrowiciela wśród samotników - powiedział miękko, jakby nie chciał jej z tego powodu zmartwić. Sam również dowiedział się o tym dopiero od Łososia i pewnie nie wpadłby na to, żeby biegać i sprawdzać norę starej kocicy, za co pluł sobie nadal w brodę, ale też wiedział, że nie można mieć wszystkiego, bo to nie zawsze dobrze się kończy. - Nie sądzę. Mógł mi pomóc, ale nie może przekazać mi całej wiedzy, nie na tym polega rola Gwiezdnych. Mam jednak nadzieję, że wkrótce dowiem się czegoś więcej - dodał jeszcze, kiwając nieznacznie łbem. Znał coraz więcej ziół, zbierał doświadczenie, był pewien, że jakoś sobie z tym tematem poradzi, ale nie zamierzał obiecywać nie wiadomo czego.
_________________

SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light


  Statystyki - lvl: 6 | S: 9 | Zr: 11 | Sz: 18 | Zm: 14 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 90/500
Stat. Med. - lvl:
3 | MED.EXP: 160/300
 
Lawendowa Gwiazda
Przywódca



Klan:
wicher

Księżyce: 74 (X)
Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Mknący Ptak
Ojciec: Czyżykowy Głos
Partner: Tonące Słońce
Ciąża: nie
Multikonta: Tnąca Zawieja
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-26, 19:59   
   Wygląd: Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5912


To świetny pomysł! Chętnie przyprowadzi swoje terminatorki. Będzie to dla nich niesamowite doświadczenie! Będą mogły śmiało zadawać pytania odnośnie Samotników i otrzymają informację z pierwszej ręki. Musi im to koniecznie zaproponować! Lawenda zacisnęła wargi i pokiwała przecząco głową. Jaki Tonące Słońce jest wobec siebie surowy! Według Lawendowego Kwiatu jest on cudownym kotem godnym poznania.
- Jestem pewna, że będą chciały cię poznać! Będzie to dla nich wyjątkowa okazja spotkać kogoś takiego jak ty! Nie tylko jako Samotnika, ale jako wspaniałego kota, który ma pasję, leczy, pomaga i jest pozytywnie nastawiony do życia!- powiedziała łagodnie i przejechała koniuszkiem ogona po brodzie partnera. Niebieska kotka wzięła głęboki oddech i zastanawiała się, kiedy to nastąpi. Najlepiej jak najszybciej, ale skoro niedługo zaczną wyruszać na wycieczki to takie spotkanie ciężko będzie zorganizować. Coś trzeba będzie wymyślić.
Na wieści od Tonącego Słońca, córka Czyżyka otworzyła pyszczek zdumiona. Zdawała sobie sprawę z tego, że Krzywucha ich wkrótce opuści, jednak nie przypuszczała, że nastąpi to tak szybko. Kolejną reakcją Lawendy było zmartwienie, które dało się zauważyć na jej pyszczku. Kto będzie teraz leczył Samotników? Kto im pomoże? Czy będą zmuszeni iść do Dwunogów, o ile w niektórych przypadkach zdążą? A może będą błagać Klanowych Medyków o wsparcie?
- To straszne...- wymamrotała cicho. Było jej żal Samotników i nie wiedziała jak może im pomóc. Właściwie to w tej sytuacji nic nie może zrobić. Niebieska kotka spojrzała na Tonące Słońce i jej oczy zabłysły. Po kilku uderzeniach serca uśmiechnęła się delikatnie. Samotnicy nie są porzuceni na pastwę losu, mają Tonące Słońce. Jak to ładnie można powiedzieć, słońce zaszło dla Krzywuchy, ale dla Toń wschodzi.
- To zapowiedział, że jeszcze raz cię odwiedzi?- zapytała zaskoczona. Taki wyciągnęła wniosek z wypowiedzi burego kocurka, ale oczywiście mogła się mylić.
_________________
When she was just a girl
She
expected the world
But it flew away from her reach





So she ran away in her sleep
And dreamed of
Paradise
Every time she closed her eyes.
Ostatnio zmieniony przez Lawendowa Gwiazda 2020-05-26, 20:02, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 12 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 390/400
 
Tonące Słońce
Samotnik
Under the sea



Klan:
samotnicy

Księżyce: 87 [VII]
Mistrz: Jeżyna
Płeć: kocur
Partner: Lawenda
Multikonta: Sokoli Cień, Racza Sadzawka [KW]; Koziczy Skok [KG]; Lodowy Pył [KC]; Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa [GK] i inni
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-05-28, 21:33   
   Wygląd: Toń wyrósł, jednak nie jest wcale potężnym kotem. Wielkości bez dwóch zdań dodaje mu gęste, prążkowane futro przetykane białymi znaczeniami, które okala całe jego ciało. Całe? Niemalże. Tam, gdzie kiedyś pysznił się jego ogon, pozostał obecnie jedynie niezbyt apetyczny kikut, który porasta tę część skóry niewiele jeszcze włosów - jakby w ogóle nie chciały się tutaj przyjąć. Ten brak włosów z całą pewnością rekompensują mu całkiem ładne bokobrody i długie, śmieszne włosy, jakie wyrastają przy jego uszach, nadając mu nadal nieco komiczny, nieco starczy wygląd. Przez to, że ów uszy są wywinięte pod dziwnym kątem, jego mordka, choć już wyraźnie dorosła, nadal sprawia wrażenie nieco zdziwionej, jakby kocurek nieustannie miał uniesione brwi i spoglądał na świat z pewną dozą niedowierzania. Oczy zdążyły się już wybarwić i mają teraz kolor zielony, wpadający w złoto, a może orzech, wszystko zależy od tego, jak akurat padnie na niego światło.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=194574#194574


Może był surowy, a może po prostu wiedział, w jakim żyją świecie. Mimo wszystko zdawał sobie sprawę z tego, że jako samotnik nie jest nikim ciekawym dla kogoś, kto żyje w Klanie, ba, będąc dokładnym - mógł stanowić dla nich zagrożenie, a przecież tego mieli uczyć się unikać i pokonywać. Dlatego też nie skakał z radości pod niebiosa, gdy myślał o potencjalnym spotkaniu, aczkolwiek cieszył się, że istniała taka możliwość. Nie chciał jednak, żeby Lawenda zmuszała swoje terminatorki do czegoś, czego by nie chciały.
- Zobaczymy, Lawendo. Nie chciałbym się im narzucać - powiedział i uśmiechnął się do niej lekko. Było mu miło, kiedy mówiła podobne rzeczy, bo komu by nie było, ale jednocześnie chciał, żeby czasami zdejmowała z nosa te różowe okulary, przez które spoglądała na świat, bo nigdy nie było wiadomo, czy przypadkiem patrząc w ten sposób, nie robi sobie krzywdy. Wierzył w nią, była na pewno mądra i mocno zaangażowana w życie Klanu, ale czasami odnosił wrażenie, że chciała patrzeć na życie jeszcze piękniej niż on. Może dlatego, że żyła w Klanie, a on z niektórymi sprawami mierzył się całkiem sam? Jak choćby teraz.
- Byłem na to gotowy, a i tak... zapomniałem do niej pójść - stwierdził i spojrzał na swoje łapy, bo mimo wszystko czuł się dziwnie. Nie znał jakoś dobrze Krzywuchy, ale zanosił jej jedzenie i czasem patrzył, czy z nią dobrze, poza tym... miał wrażenie, że gdyby bardziej się postarał, być może dałby radę się z nią zaprzyjaźnić, tymczasem było na wszystko zdecydowanie za późno, a ona odeszła dalej, niż można było się spodziewać. Potrząsnął łbem, bo roztrząsanie tego na nowo na pewno nie da nic dobrego, o tym był przekonany.
- Hm? Nie, ale dzięki niemu wiem, za czym mam się rozglądać, wiesz? Pokazał mi zioła, chociaż nie nazwał ich wszystkich, ale teraz, chociażby zdaję sobie sprawę z tego, że brzoza jest medykamentem. I jestem mu za to wdzięczny, chociaż też... czuję nieco smutku, gdy myślę o tym spotkaniu - przyznał, zamyślając się na chwilę, ale zdaje się, ze akurat w tym nie było nic dziwnego, w końcu takie odwiedziny zmarłych bliskich były jednocześnie dobre i przykre. Zwłaszcza... gdy rozmawiało się tak, jak on z Łososiem.
_________________

SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light


  Statystyki - lvl: 6 | S: 9 | Zr: 11 | Sz: 18 | Zm: 14 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 90/500
Stat. Med. - lvl:
3 | MED.EXP: 160/300
 
Lawendowa Gwiazda
Przywódca



Klan:
wicher

Księżyce: 74 (X)
Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Mknący Ptak
Ojciec: Czyżykowy Głos
Partner: Tonące Słońce
Ciąża: nie
Multikonta: Tnąca Zawieja
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-29, 20:53   
   Wygląd: Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5912


No przecież nikt nie będzie niczego narzucać! Lawenda tylko ładnie zaproponuje, a potem przy akceptacji spotkanie dojdzie do skutku. Jaki ten Tonące Słońce jest ostrożny, chociaż to dobrze. Przynajmniej później nie dozna rozczarowania, bo niebieska kotka na pewno będzie zdruzgotana jak terminatorki jej odmówią. Takiej opcji nie bierze w ogóle pod uwagę, ponieważ jest ich bardzo pewna.
-Oj, no dobrze-odpowiedziała i przewróciła oczami. Niech będzie, pożyjemy zobaczymy. I tak jest święcie przekonana, że któraś z podopiecznych się zgodzi. Córka Mknącego Ptaka poczuła dziwne w ukłucie w sercu. Nie za bardzo rozumiała w jakim sensie Toń zapomniał przyjść do Krzywuchy. Umówili się jakoś? Może mieli ustalone dni podczas, których się widywali i pewnego razu bury kocur zawiódł i się nie pojawił? Kolejną opcją, którą Lawendowy Kwiat brała pod uwagę to to, że nie miał czasu i przez dłuższy okres się nie widywali.
- Tego nikt nie mógł przewidzieć. Ogólnie myślałam, że pozostało jej więcej czasu i wierzyłam w to, że cię jeszcze podszkoli w ziołach- powiedziała smętnie. Nie było już w sumie czego roztrząsać. Krzywuchy nie było i nic tego nie zmieni. Mogli gdybać i rozważać różne opcję, ale to i tak nie miało żadnego sensu. Niebieska kotka westchnęła cicho i spojrzała na Srebrną Skórkę zastanawiając się, gdzie owa Samotniczka się podziewa. Czy będzie szansa, że spotkają się po śmierci?
Lawendowy Kwiat słuchała zafascynowana kolejnej wypowiedzi Tonącego Słońca odnośnie Łososia. Całe to nawiedzenie bardzo ją interesowało i chciała znać jak najwięcej szczegółów. Jejku, dlaczego do niej nikt nigdy nie przyszedł? Mama, tata czy Żonkil? Szafran i Wiśnia też mogliby się do niej pofatygować! Nawet nie jest pewna czy są już w Gwiezdnym Klanie czy jeszcze chodzą po ziemi prowadząc spokojny bądź też nie żywot.
- Brzoza powiadasz, ale w sensie, że co?- rzuciła natychmiast pytaniem. Trochę go nie sprecyzowała, ale miała nadzieje, że Tonące Słońce domyśli się, że chodziło jej o część rośliny, która ma właściwości lecznicze. Po paru uderzeniach serca pożałowała swojej porywczości. Powinna skupić się na uczuciach Toń i tym, że nie czuje się szczęśliwy, a nie myśleć tylko o sobie.
- Wiem, że on dużo dla ciebie znaczył- powiedziała łagodnie i przejechała swoim niebieskim nosem po policzku partnera, po czym polizała go.
_________________
When she was just a girl
She
expected the world
But it flew away from her reach





So she ran away in her sleep
And dreamed of
Paradise
Every time she closed her eyes.
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 12 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 390/400
 
Tonące Słońce
Samotnik
Under the sea



Klan:
samotnicy

Księżyce: 87 [VII]
Mistrz: Jeżyna
Płeć: kocur
Partner: Lawenda
Multikonta: Sokoli Cień, Racza Sadzawka [KW]; Koziczy Skok [KG]; Lodowy Pył [KC]; Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa [GK] i inni
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-05-31, 22:07   
   Wygląd: Toń wyrósł, jednak nie jest wcale potężnym kotem. Wielkości bez dwóch zdań dodaje mu gęste, prążkowane futro przetykane białymi znaczeniami, które okala całe jego ciało. Całe? Niemalże. Tam, gdzie kiedyś pysznił się jego ogon, pozostał obecnie jedynie niezbyt apetyczny kikut, który porasta tę część skóry niewiele jeszcze włosów - jakby w ogóle nie chciały się tutaj przyjąć. Ten brak włosów z całą pewnością rekompensują mu całkiem ładne bokobrody i długie, śmieszne włosy, jakie wyrastają przy jego uszach, nadając mu nadal nieco komiczny, nieco starczy wygląd. Przez to, że ów uszy są wywinięte pod dziwnym kątem, jego mordka, choć już wyraźnie dorosła, nadal sprawia wrażenie nieco zdziwionej, jakby kocurek nieustannie miał uniesione brwi i spoglądał na świat z pewną dozą niedowierzania. Oczy zdążyły się już wybarwić i mają teraz kolor zielony, wpadający w złoto, a może orzech, wszystko zależy od tego, jak akurat padnie na niego światło.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=194574#194574


Był ostrożny, bo nie chciał zostać posądzony o działanie na niekorzyść Klanu. Rozmowa na granicy to jedno, ale nakłanianie do tego innych kotów mogło zostać już zupełnie inaczej odebrane. Miał zatem nadzieję, że uczniowie Lawendy sami zdecydują, czy chcą w ogóle brać udział w takich spotkaniach, przede wszystkim zaś liczył na to, że kocica faktycznie pomówi z Porywistą Gwiazdą i wszystko mu wyjaśni, by sprawy były od początku do końca przejrzyste. Co ostatecznie z tego wyjdzie? Nie wiedział, ale nie chciał żyć w jakimś kłamstwie, które zaciskałoby jedynie pętlę na ich szyjach, powodując, że prędzej czy później podusiliby się w tym wszystkim. Skinął jedynie głową na jej pierwsze słowa, a później westchnął ciężko.
- Nie miałem pojęcia, jak wiele miała księżyców. Nie lubiła innych, widywała się z samotnikami tylko, gdy mieli do niej prośbę i sądzę... że to jej odpowiadało. Nie wydaje mi się, żeby kiedykolwiek była skłonna do przekazania mi wiedzy, Lawendo, nie była takim kotem, tak sądzę, ale jednak żałuję, że nie próbowałem i nie poszedłem sprawdzić, co u niej - powiedział prosto, szczerze, by wiedziała, co dokładnie siedziało w jego głowie. Owszem, czuł do siebie żal, bo mógł spróbować, raz jeszcze i raz jeszcze, choćby kocica naprawdę bardzo mocno tego nie chciała. Trudno jednak było płakać nad rozlanym mlekiem, potrząsnął więc dość prędko głową. Bo nie chciał znowu zapadać się w jakieś smutki i melancholijne, nie teraz, kiedy rozmawiali.
- Nie wiem - powiedział i zaśmiał się cicho. - Wiem, że to medykament i teraz muszę dowiedzieć się, jaki jest i jak go pozyskiwać. Trudne, ale może się uda - dodał i lekko wzruszył barkami, po czym pokiwał łbem. - Był... jednym z moich nielicznych przyjaciół. Może teraz jest w końcu spokojniejszy i... myślę, że faktycznie nade mną czuwa - dodał i uśmiechnął się do niej, nieco smutno, ale i poruszany temat nie był najradośniejszy, w ten jednak sposób dawał jej znać, że nie jest tak źle, że w sumie ma się całkiem dobrze, a to spotkanie z Łososiem w jakiś sposób mu pomogło. Bo taka była prawda, zdaje się, że wyjaśnili ostatecznie kilka kwestii, dość istotnych i zamknęli to, co było wciąż niepotrzebnie rozdrapane.
_________________

SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light


  Statystyki - lvl: 6 | S: 9 | Zr: 11 | Sz: 18 | Zm: 14 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 90/500
Stat. Med. - lvl:
3 | MED.EXP: 160/300
 
Lawendowa Gwiazda
Przywódca



Klan:
wicher

Księżyce: 74 (X)
Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Mknący Ptak
Ojciec: Czyżykowy Głos
Partner: Tonące Słońce
Ciąża: nie
Multikonta: Tnąca Zawieja
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-02, 19:38   
   Wygląd: Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5912


Niebieska kotka dobrze wiedziała jaka jest Krzywucha. Mimo, że nie znała jej osobiście to wiele o niej słyszała od Zajęczego Susa, a później od Tonącego Słońca. Kotka była najprawdziwszą Samotniczką, która nie przepadała za innymi, ale nie odmawiała pomocy, co świadczyło o tym, że miała dobre serce. Przynajmniej takie wyobrażenie o niej miała Lawendowy Kwiat. Zresztą jak to kiedyś rozmawiali i podsumowali z Tonącym Słońcem, że większość Medyków jest specyficznych. Córka Czyżyka spojrzała współczująco na burego kocura. Bardzo go żałowała i nie wiedziała jak go pocieszyć. Biedny miał teraz wyrzuty sumienia, a słowa, że to nie jego wina, że odeszła, że nie mógł przewidzieć, kiedy umrze były puste.
- Tak mi przykro- powiedziała łagodnym tonem głosu. Lawenda spojrzała na Toń z nadzieja, że żal nie będzie go długo dręczył. Nie chciałaby, żeby męczyło go sumienie. Dobrze wie jakie to uczucie i nie życzy nikomu przeżywania takich sytuacji.
- Czyli jedyne co wiemy, to to, że drzewo ma właściwości lecznicze. A na jakie dolegliwości jest brzoza? I w sumie, aby sprawdzić co działa to jedną z opcji jest eksperymentowanie, co konkretnie pomoże-zaczęła myśleć na głos. Było to bardzo ciekawe i jednocześnie niebezpieczne. Nawet nie chciała sobie wyobrażać, że miałaby dawać jakiemuś kotu z pewną dolegliwością po kolei liście, nasiano i korę brzozy do skutku i w pewnej odległości czasu.
- Na pewno! Fiołkowy Świt mi kiedyś powiedział, że Gwiezdni spoglądają na nas, patrzą i czuwają nad nami nawet jak nie widać gwiazd. Wierzę w to... - zareagowała i spojrzała na Srebrną Skórkę. Uśmiechnęła się szeroko i zastanawiała się czy rodzice i rodzeństwo na nią patrzą. Ciekawiło ją również czy są z niej dumni z powodu nowej rangi oraz czy gardzą jej związkiem z Samotnikiem.
_________________
When she was just a girl
She
expected the world
But it flew away from her reach





So she ran away in her sleep
And dreamed of
Paradise
Every time she closed her eyes.
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 12 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 390/400
 
Tonące Słońce
Samotnik
Under the sea



Klan:
samotnicy

Księżyce: 87 [VII]
Mistrz: Jeżyna
Płeć: kocur
Partner: Lawenda
Multikonta: Sokoli Cień, Racza Sadzawka [KW]; Koziczy Skok [KG]; Lodowy Pył [KC]; Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa [GK] i inni
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-06-03, 21:39   
   Wygląd: Toń wyrósł, jednak nie jest wcale potężnym kotem. Wielkości bez dwóch zdań dodaje mu gęste, prążkowane futro przetykane białymi znaczeniami, które okala całe jego ciało. Całe? Niemalże. Tam, gdzie kiedyś pysznił się jego ogon, pozostał obecnie jedynie niezbyt apetyczny kikut, który porasta tę część skóry niewiele jeszcze włosów - jakby w ogóle nie chciały się tutaj przyjąć. Ten brak włosów z całą pewnością rekompensują mu całkiem ładne bokobrody i długie, śmieszne włosy, jakie wyrastają przy jego uszach, nadając mu nadal nieco komiczny, nieco starczy wygląd. Przez to, że ów uszy są wywinięte pod dziwnym kątem, jego mordka, choć już wyraźnie dorosła, nadal sprawia wrażenie nieco zdziwionej, jakby kocurek nieustannie miał uniesione brwi i spoglądał na świat z pewną dozą niedowierzania. Oczy zdążyły się już wybarwić i mają teraz kolor zielony, wpadający w złoto, a może orzech, wszystko zależy od tego, jak akurat padnie na niego światło.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=194574#194574


Krzywucha była jaka była, ale mimo wszystko miał wrażenie, że mógł dla niej zrobić więcej. Chociaż, tak naprawdę, to pewnie odnosiło się do niego samego, do tego, co czuł i jaki właściwie był, nie chciał się na tym jednak za bardzo skupiać, więc jedynie uśmiechnął się do Lawendy delikatnie na znak, żeby się nie przejmowała, w końcu takie pocieszanie mogło trwać i do wschodu słońca, a tak naprawdę nie wniosłoby nic nowego do ich życia, tak więc wolał skupić się na tym, o czym mówili w dalszej kolejności. Wiedział, że Łosoś nie mógł mu pokazać i opowiadać w nieskończoność wszystkiego, co wiedział o dosłownie każdym medykamencie, rozumiał, dlaczego dał mu wskazówki i teraz liczył na to, że kocur sam znajdzie odpowiedzi na pytania, jakie mu postawiono.
- Nie wiem nic więcej, Lawendo. Jak sobie o tym myślę, to kojarzy mi się z jakimiś chorobami wewnętrznymi. O albo bolącymi zębami, bo nie wyobrażam sobie, jakbym miał z brzozy robić okład. Chyba że z z jej liści, ale to tak jakoś do mnie nie przemawia. Bardziej jej korzenie? Widzisz sama, jakie to zgadywanie! Ale i tak jestem wdzięczny - powiedział, nieco rozbawiony tą próbą dopasowania części medykamentu do tego, co z nim zrobić i jak wykorzystać. Kocica miała rację, musiał najpewniej sprawdzić to metodą prób i błędów, bo nic innego nie przychodziło mu po prostu do głowy.
- Ja też - powiedział na to i skinął lekko łbem. - W końcu Łosoś przyszedł do mnie, kiedy sam tego zechciał, ale wiedział, że... może? Nie wiem, czy rozumiesz, co chcę powiedzieć, ale jestem pewien, że po prostu był pewien, że to dobra pora - dodał jeszcze i potrząsnął lekko łbem, po czym uśmiechnął się znowu delikatnie do Lawendy. - Zajmuję ci strasznie dużo czasu...
_________________

SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light


  Statystyki - lvl: 6 | S: 9 | Zr: 11 | Sz: 18 | Zm: 14 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 90/500
Stat. Med. - lvl:
3 | MED.EXP: 160/300
 
Lawendowa Gwiazda
Przywódca



Klan:
wicher

Księżyce: 74 (X)
Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Mknący Ptak
Ojciec: Czyżykowy Głos
Partner: Tonące Słońce
Ciąża: nie
Multikonta: Tnąca Zawieja
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-05, 10:20   
   Wygląd: Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5912


Według Lawendy to Łosoś udzielił bardzo mało informacji odnośnie brzozy. Tylko tyle, że jest medykamentem. Nawet nie powiedział na co, ani która część rośliny ma właściwości lecznicze. Beznadzieja. I jak Toń ma znaleźć odpowiedzi na te pytania? Eksperymentując? Jedyną najlepszą opcją jest najprawdopodobniej zapytanie Medyka albo...
- Dobrze kombinujesz. To, co mówisz ma sens. W sumie takie zgadywanie może być nawet zabawą, choć niebezpieczną... Wiesz pomyślałam, że mogę zasięgnąć języka u Olchowej lub Krwawnikowej Łapy, naszych terminatorów Medyka. Pomagałam w ich opiece od narodzin. Swojej cioci nie odmówią drobnej przysługi.- powiedziała z błyskiem w oczach. Oczywiście, nie chce odbierać Tonącemu Słońcu zabawy i jeśli sam chce dojść na jakie dolegliwości jest brzoza to nie będzie nic ingerować. Albo sama się dowie dla zaspokojenia swojej własnej ciekawości i wiedzy nie zdradzając jej buremu kocurkowi.
Niebieska kotka pokiwała potakująco głową. Poczuła dziwne ukłucie w sercu oraz przygnębienie, ale nie okazała tego. Skoro Łosoś mógł cały czas przyjść do Tonącego Słońca to czemu nikt z jej rodziny nie czuje potrzeby spotkać się z nią, mama na przykład. Zostawiła rodzeństwo oraz ją bez słowa i odeszła. Porzuciła ich. Mogłaby ją odwiedzić, wszystko wyjaśnić i przeprosić... Córka Czyżyka zatopiła się we własnych myślach, że nie zdążyła zareagować, a już padło pewne stwierdzenie.
- Ty mi nigdy nie zajmujesz dużo czasu, wręcz przeciwnie! Ale wiem, co sugerujesz...- zareagowała smutno. Na myśl, że teraz musi pożegnać się z Tonącym Słońcem czuła się jakby życie z niej uchodziło. Szybko wtuliła się w futerko Tonącego Słońca mrucząc przy tym głośno. Jeszcze przez chwilę chciała nacieszyć się jego obecnością.
_________________
When she was just a girl
She
expected the world
But it flew away from her reach





So she ran away in her sleep
And dreamed of
Paradise
Every time she closed her eyes.
Ostatnio zmieniony przez Lawendowa Gwiazda 2020-06-05, 10:23, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 12 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 390/400
 
Tonące Słońce
Samotnik
Under the sea



Klan:
samotnicy

Księżyce: 87 [VII]
Mistrz: Jeżyna
Płeć: kocur
Partner: Lawenda
Multikonta: Sokoli Cień, Racza Sadzawka [KW]; Koziczy Skok [KG]; Lodowy Pył [KC]; Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa [GK] i inni
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-06-06, 22:02   
   Wygląd: Toń wyrósł, jednak nie jest wcale potężnym kotem. Wielkości bez dwóch zdań dodaje mu gęste, prążkowane futro przetykane białymi znaczeniami, które okala całe jego ciało. Całe? Niemalże. Tam, gdzie kiedyś pysznił się jego ogon, pozostał obecnie jedynie niezbyt apetyczny kikut, który porasta tę część skóry niewiele jeszcze włosów - jakby w ogóle nie chciały się tutaj przyjąć. Ten brak włosów z całą pewnością rekompensują mu całkiem ładne bokobrody i długie, śmieszne włosy, jakie wyrastają przy jego uszach, nadając mu nadal nieco komiczny, nieco starczy wygląd. Przez to, że ów uszy są wywinięte pod dziwnym kątem, jego mordka, choć już wyraźnie dorosła, nadal sprawia wrażenie nieco zdziwionej, jakby kocurek nieustannie miał uniesione brwi i spoglądał na świat z pewną dozą niedowierzania. Oczy zdążyły się już wybarwić i mają teraz kolor zielony, wpadający w złoto, a może orzech, wszystko zależy od tego, jak akurat padnie na niego światło.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=194574#194574


Mało, ale nie mógł więcej i Toń to mimo wszystko rozumiał. Gwiezdni nie byli od tego, żeby wyręczać żyjących, nie mógł do niego przyjść i dać mu wszystkiego do łap, to niestety nie działało w ten sposób, a w odczuciu samotnika - i tak ofiarował mu naprawdę sporo, co go bardzo cieszyło, bo miał jakieś punkty zaczepienia.
- Och? To właściwie... byłoby wspaniałe z twojej strony - powiedział, jednocześnie nieznacznie rozchylając mordkę, bo czegoś takiego się nie spodziewał. Jego oczy również błysnęły, gdy pomyślał, że być może w taki sposób byłby w stanie zdobyć jakieś informacje, z drugiej jednak strony nie wiedział, czy Lawenda nie miałaby później problemów z Lśniącą, a tego wolał jej nieco oszczędzić. Rzucił więc lekko, żeby podpytała może jedynie o tę brzozę, dodając jeszcze, że właściwie zastanawia się, czy nie spróbować spotkać się z medyczką. Wiedział, że nie chciała przekazywać mu swojej wiedzy, ale sytuacja nieco się zmieniła, nie było już Krzywuchy, więc istniał cień szansy, że Lśniąca zrozumie, w jakim położeniu znaleźli się obecnie samotnicy. Nie chciał oczywiście niczego przesądzać, ale zamierzał chociaż spróbować, to mu ostatecznie przecież nie wadziło, prawda?
- Gdybym mógł, spędzałbym cały czas z tobą - powiedział na to, nieco smutno, ale zaraz się mocno do niej przytulił i ostrożnie przesunął językiem między jej uszami, starając się nacieszyć jej bliskością. Wiedział, że teraz ich spotkania będą o wiele rzadsze i godził się na to, ale cieszył się, że wie już, że wszystko z kocicą dobrze, że nie ma się wcale jakoś potwornie źle, że właściwie jest w porządku. Cieszył się jej szczęściem, jej nową pozycją, wszystkim, co jej dotyczyło, bo było to niewątpliwie ważne.
_________________

SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light


  Statystyki - lvl: 6 | S: 9 | Zr: 11 | Sz: 18 | Zm: 14 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 90/500
Stat. Med. - lvl:
3 | MED.EXP: 160/300
 
Lawendowa Gwiazda
Przywódca



Klan:
wicher

Księżyce: 74 (X)
Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Mknący Ptak
Ojciec: Czyżykowy Głos
Partner: Tonące Słońce
Ciąża: nie
Multikonta: Tnąca Zawieja
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-07, 11:35   
   Wygląd: Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5912


Lawendowy Kwiat ucieszyła się, że Tonące Słońce przystał na jej propozycję. Tak powinno być prościej i szybciej. Dla niej nie ma najmniejszego problemu zagadać do Olchowej czy Krwawnikowej Łapy o właściwości brzozy. Na pewno Lśniąca Sadzawka się o tym nie dowie, już Lawenda o to zadba. Jakoś tam przekabaci dzieci Zaśnieżonej Ścieżki, aby nie puściły pary z pyszczka. Ogólnie smutno będzie jak jeszcze nie będą posiadać tej wiedzy, ponieważ cały czas się uczą, wtedy to będzie jeden wielki klops. Niebieska kotka kiwnęła energicznie głową na znak, że wszystkim się zajmie, po czym wysłuchała wskazówki Tonącego Słońca i jego plany. Lawenda zrobiła wielkie i zamrugała parę razy, po czym delikatnie pokiwała głową. Zakomunikowała Toń, że warto próbować i może mu się uda coś wyciągnąć od Medyczki. Po chwili dodała, że koniecznie musi jej później wszystko zrelacjonować.
- Ja też...- odpowiedziała cicho. Dobrze zdawała sobie sprawę z tego, że to przez nią nie mogą się częściej widywać. Niestety, nie może nic na to poradzić. Za bardzo kocha Klan, żeby go opuścić. Byłaby nieszczęśliwa poza nim, nawet mając Tonące Słońce przy sobie. Lawendowy Kwiat jeszcze przez dłuższą chwilę napawała się bliskością partnera. Chciałaby, aby ta chwila nigdy się nie kończyła, jednak trzeba było spojrzeć prawdzie w oczy. Obowiązki czekały.
- Do zobaczenia wkrótce, kochanie!- szepnęła do ucha burego kocurka. Polizała go po policzku i z uśmiechem na pyszczku popatrzyła głęboko w jego oczy. Westchnęła cicho i nie mogła uwierzyć, że spotyka ją takie szczęście. Lawenda odsunęła się od Tonącego Słońca i zrobiła parę kroków w kierunku Obozu. Odwróciła się i spojrzała na Toń.
- Kocham cię!- powiedziała i ruszyła przed siebie. Czuła się lekka jak chmurka! Uwolniła się od wszystkich obaw i wątpliwości, jest teraz wolnym kotem. Tylko musi jeszcze załatwić jedną sprawę.

/zt :)
_________________
When she was just a girl
She
expected the world
But it flew away from her reach





So she ran away in her sleep
And dreamed of
Paradise
Every time she closed her eyes.
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 12 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 390/400
 
Tonące Słońce
Samotnik
Under the sea



Klan:
samotnicy

Księżyce: 87 [VII]
Mistrz: Jeżyna
Płeć: kocur
Partner: Lawenda
Multikonta: Sokoli Cień, Racza Sadzawka [KW]; Koziczy Skok [KG]; Lodowy Pył [KC]; Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa [GK] i inni
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-06-07, 21:06   
   Wygląd: Toń wyrósł, jednak nie jest wcale potężnym kotem. Wielkości bez dwóch zdań dodaje mu gęste, prążkowane futro przetykane białymi znaczeniami, które okala całe jego ciało. Całe? Niemalże. Tam, gdzie kiedyś pysznił się jego ogon, pozostał obecnie jedynie niezbyt apetyczny kikut, który porasta tę część skóry niewiele jeszcze włosów - jakby w ogóle nie chciały się tutaj przyjąć. Ten brak włosów z całą pewnością rekompensują mu całkiem ładne bokobrody i długie, śmieszne włosy, jakie wyrastają przy jego uszach, nadając mu nadal nieco komiczny, nieco starczy wygląd. Przez to, że ów uszy są wywinięte pod dziwnym kątem, jego mordka, choć już wyraźnie dorosła, nadal sprawia wrażenie nieco zdziwionej, jakby kocurek nieustannie miał uniesione brwi i spoglądał na świat z pewną dozą niedowierzania. Oczy zdążyły się już wybarwić i mają teraz kolor zielony, wpadający w złoto, a może orzech, wszystko zależy od tego, jak akurat padnie na niego światło.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=194574#194574


- Do zobaczenia, Lawendo, niech Gwiezdny Klan nad tobą czuwa - powiedział miękko i uśmiechnął się do niej. Mimo wszystko takie życzenie było dla niego zawsze niesamowicie ważne, choć przecież nie był już częścią Klanu i powinien dawno o czymś podobnym zapomnieć. Niemniej jednak wierzył, że bliscy kocicy spoglądają na nią uważnie, z miłością, tak jak Łosoś patrzył mu niemu, więc było to w jego odczuciu coś, co zdecydowanie powinien jej przekazać. Jego oczy zabłyszczały mocno, gdy usłyszał jej kolejne słowa.
- Też cię kocham - przyznał prosto, bo faktycznie, było to to uczucie, które go rozpierało od środka, w sposób, którego nie do końca rozumiał, ale który zdecydowanie mu odpowiadał, ciepły i łagodny. Pamiętał, co powiedział mu Łosoś, ale to nie był czas na to wszystko, to nie był czas na zakładanie rodziny - chciał, żeby Lawenda przede wszystkim odnalazła się w nowej roli, by wszystko opowiedziała Porywistej Gwieździe, by była pewna tego, czego oczekuje od życia. Jemu również nigdzie się nie spieszyło, a wiedział, że taka rodzina byłaby co najmniej trudna w utrzymaniu, jednakże odsunął te myśli na bok, po prostu patrząc, jak kocica powoli odchodzi, ciesząc się tym spotkaniem, ciesząc się tym, że znowu się zobaczą, a później, gdy został już sam, wrócił na drugą stronę Grzmiącej Ścieżki, by już ze spokojem znaleźć jakieś wygodne miejsce i tam właśnie odpocząć. Był pełen nadziei w przyszłość.

//zt
_________________

SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light


  Statystyki - lvl: 6 | S: 9 | Zr: 11 | Sz: 18 | Zm: 14 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 90/500
Stat. Med. - lvl:
3 | MED.EXP: 160/300
 
Persefona
Pieszczoch
maneater



Klan:
samotnicy

Księżyce: 93 [październik]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kotka
Matka: Bezchmurne Niebo
Ojciec: Krzykliwa Mewa
Ciąża: nie
Multikonta: Fiołkowy Świt [KW]; Żubrze Gardło, Czarny Kogut[KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-27, 17:08   
   Wygląd: Niewysoka, o krótkim, idealnie wypielęgnowanym białym futerku z szarymi znaczeniami na uszach, czole, ponad różowym nosem i na końcu tępo oderwanego ogona. Puszysta, o przyjemnie zaokrąglonych boczkach, krótkiej kufie i okrągłej głowie. Ma oderwane kawałki uszu i pokaźną bliznę po prawej stronie pyska, ciągnącą się aż na kark i zahaczającą o oko, które jest nieznacznie przymknięte i ma wyraźnie ciemniejszą barwę.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=186860#186860


W końcu nadszedł ten moment, by pojawiła się na granicy Klanu Wichru. Pożegnała Morwę, dzięki któremu nie musiała kluczyć po mieście i okolicznych lasach, nim znalazła drogę prowadzącą do znajomych ziem. Pora, w jakiej się pojawiła, również nie była przypadkowa; doskonale wiedziała, że patrol przechodził wzdłuż granic z ziemiami niczyimi mniej-więcej o tej porze. Słońce powoli chyliło się w dół, gdy Persefona przycupnęła w cieniu drzew. Doskonale wiedziała, że nie powinna nadto zbliżać się do granicy; w tym momencie była nikim więcej niż włóczęgą, którego nie chronił Kodeks Wojownika. Rozejrzała się... pusto. Cóż, widocznie będzie musiała poczekać na to, aż przybędzie ktoś, kto pośle po Malinową Gwiazdę i zaniesie jej radosną nowinę o powrocie najmłodszej córki Krzykliwej Mewy. W międzyczasie zwilżyła językiem grzbiet nadgarstka i przesunęła nim po policzku; rozcięcie delikatnie ją szczypało, jednak była to jedynie powierzchowne zadrapanie, które nie pozostawiło po sobie krwawego śladu.

:*
_________________

her eyes and words are so icy
oh but she burns
like rum on the firex ̖́-
hot and fast and angry
as she can be
  Statystyki - lvl: 5 | S: 12 | Zr: 12 | Sz: 8 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 360/400
 
Różana Łapa
Terminator
copycat



Klan:
wicher

Księżyce: 26 X
Mistrz: Barwna Ścieżka
Płeć: kotka
Matka: wydziedziczona
Ojciec: legenda
Partner: dobra zabawa
Ciąża: nie
Multikonta: Lśniąca Sadzawka [KW] Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-27, 17:32   
   Wygląd: Przeciętnej postury kotka o długim, białym futrze z rudą plamą pyszczku i karku, burą plamką na pyszczku oraz rudo-burym ogonem. Reszta jej sierści jest biała. Oczęta mają kolor szaroniebieski, jak u każdego kociaka, z czasem jednak przyjmą barwę oliwkową.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9258


Płatek miała robaczki w tyłku. Nie potrafiła usiedzieć w miejscu i spacerowała po granicach, czy po terenach właściwie cały czas, z przerwami na spotkania z Miodek i Barwną Ścieżką. Nic więc dziwnego, że znalazła się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie, przynajmniej dla siebie, bo Persefonie towarzystwo terminatorki może trochę przeszkadzać.
Szła sobie grzecznie, rozglądając się dokoła, licząc na to, że natknie się na kogoś interesującego, aż w końcu, można powiedzieć, że jej się udało, bo natrafiła na byłą członkinię klanu Wichru. Co prawda niespecjalnie ją znała i jedyne co jej zaświtało w główce to "skądś ją chyba kojarzę", ale nie przypisała kocicy do rodzimego klanu. Po prostu... gdzieś jej się kiedyś obił o oczy ktoś podobny. Tyle.
Co ci się stało, że taka poharatana na pysku jesteś? — zapytała dość bezpośrednio, gdy tylko zbliżyła się kocicy na odpowiednią odległość. Nie bawiła się w żadne "dzień dobry", czy coś. Bo dlaczego miałaby? W końcu miała do czynienia z samotniczką, czy tam pieszczoszką, którą, jakby nie patrzeć, powinna przegonić. Ale do tego przejdzie później. Najpierw chciała z nią chwilkę porozmawiać, bo wydawała się być całkiem interesująca. Nie codziennie widuje się kota z taką szramą na pysku i z połową ogona. Wyglądało to paskudnie i gdyby córka Krzykliwej Mewy była przeciwnej płci, Różana Łapa zapewne wzdychałaby na jej widok, ale... no, nie była, więc jedyne co szylkretka czuła, patrząc na nią, to współczucie. Taka szpetna, aż przykro.
_________________


NARESZCIE jest tu k.t.o.ś
kto myśli tak jak ja!

jak? właśnie tak!

czy powód naszej jedności
to zbieg jest okoliczności?

TY i JA to jest wola gwiazd!

przeszłość zła
przeszłość zła

nie zaboli już nas
serce już nie tonie w tamtych łzach

m.i.ł.o.ś.ć stanęła w drzwiach
jak w niemożliwych snach
z n
TY... ❤ ̖́-
  Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 65 | W: 55 | EXP: 155/200
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers