Poprzedni temat «» Następny temat
Kępy Traw
Autor Wiadomość
Miętowy Pąk
Gwiezdny
tears to shed



Klan:
wicher

Księżyce: 46 (V '20)
Mistrz: Lśniąca Sadzawka
Płeć: kotka
Matka: Jodłowa Igła [NPC]
Ojciec: Chłodny Powiew [NPC]
Partner: samotność
Ciąża: nie
Multikonta: Bursztynowy Wschód (KR); Mknąca Zawierucha (KC); Olchowa Łapa (KW)
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-08-24, 22:43   
   Wygląd: niezbyt wielka, długowłosa srebrna szylkretka klasycznie pręgowana o ciepłych, złotych oczach, z bielą na łapach, piersi i pyszczku
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288396#288396


Wysłuchała uważnie słów kocurka, pod koniec robiąc ciche och. Jakie to było urocze, miło było wiedzieć, że w drugim klanie był tak wrażliwy kot! Było jej go jednak bardzo szkoda, bo był wystraszony i miał płacz na końcu noska, szylkretka jednak nie chciała, by jej się tu rozpłakał, bo nie wiedziała, co mogłaby zrobić, skoro wyraźnie jej się bał. Owszem, była wojowniczką z innego klanu, jednak nie wyglądała przecież na groźną! Tak jak nie miała wcale groźnego imienia, choć Sikorka coś mówiła o morderczym Pączku z mnóstwem sierści... To jednak nie była ona, nie była mordercza.
- Czemu się boisz wychodzić z obozu? - zapytała łagodnym tonem, wysuwając nieco pysk w jego stronę. Obudziła się w niej dobra dusza i bardzo chciała pomóc w jakiś sposób kocurkowi. - Jest tam coś strasznego? - dodała jeszcze pytanie, jednak nie jakimś ciekawskim tonem, tylko nadal łagodnym, pełnym dobroci, w ten sposób próbując zachęcić kocurka do rozmowy.
_________________
Yet I feel my heart is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d


Yet it seems that I still have some tears to shed
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 9 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 245/300 | MED.EXP: 63/100
 
Trzaskający Mróz
Matka
przedszkolak



Klan:
rzeka

Księżyce: 42 księżyce [XI]
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Kosowa Pieśń
Ojciec: Głogowy Cień
Partner: ...nie wiem
Multikonta: Zaśnieżona Ścieżka [KW], Wieczorna Łapa [KG]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-08-26, 16:05   
   Wygląd: Trzaskający Mróz jest wojownikiem średniej wielkości, ale zdecydowanie sprawia wrażenie dużego przez swoje szerokie boki oraz grube, długie, gęste futro. Jego łapy są grube i proporcjonalne do reszty ciała, ale te tylne są zdecydowanie bardziej umięśnione. Jego ogon jest gruby oraz puchaty. Posiada również nieco większe małżowiny uszne, które od środka przybierają kolor delikatnego różu. Jego nos natomiast jest cały czarny. Dużą część jego futra zajmuje kolor biały, który obejmuje jego pierś, podbrzusze, gardło, łapy, całkiem spora są część pyska oraz prawe ucho.Drugim kolorem zaś jest czarny. Zajmuje głównie tył głowy, grzbiet, ogon oraz górną część pyska. Charakterystycznymi elementami są dwie czarne plamy na nosie, jedna większa, obejmująca nos oraz kawałek dolnej wargi, a obok niej druga oraz czarna plamka na lewej, przedniej łapce i czarna, większa plamka na prawej, przedniej łapie. Oczy kocura są duże i posiadają kolor świeżej trawy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=333851#333851


Trzaskająca Łapa również uważał, że kotka nie wyglądała na szczególnie groźną i niebezpieczną, aczkolwiek on już tak miał, że bał się wszystkiego, co było dla niego obce. Szczególnie, że znalazł się w tak niekomfortowej dla niego sytuacji, że nie wiedział, co ma robić. Nikt go nigdy nie uczył, co by było gdyby się zgubił w podróży, bo przecież taka kwestia raczej była oczywista, jednak Mrozik za bardzo się bał, aby samotnie powrócić do obozu. Wschód uczył go, gdzie znajdują się poszczególne lokacje, ale on nie potrafił, po prostu nie mógł przemóc strachu. Chciałby, aby rudy był przy nim, ale to było niemożliwe. Szylkretowa kotka wyraźniej naprawdę chciała mu pomóc, co lekko podniosło go na duchu, ale nie całkowicie. Wciąż był uważny, ale czy to da mu jakiś konkretny skutek? Przecież walczyć nie potrafi, a ona jest silniejsza. I tak nie mógłby nic z nią zrobić, dlatego po co się tak boi, zamiast się uspokoić? Pierwszy raz znalazł się w takiej sytuacji, a czarno-biały nie należał do tych, co myśleli racjonalnie.
-W-w lesie j-jest d-dużo z-złych z-zwierząt! Bolsuki, l-lisy! U w-was t-też... One s-są w-wsędzie! - wyjąkał młody, patrząc się na ziemię przed swoimi łapami. Na pewno dla wojowniczki jego słowa moją wydać się śmieszne, bo skąd on może wiedzieć, co dzieje się na ich ziemiach? Jednakże on czuł, że niebezpieczne stworzenia czyhają wszędzie na młodego kota, który nie będzie mógł się obronić. Mogą go rozerwać w jednej chwili swoimi ostrymi jak brzytwa pazurami oraz zębiskami. Były większe od niego, a i tak potrafiły chować się za drzewami czy w ściółce, zupełnie jak kot podczas polowania na swoją ofiarę. Ich nieziemski wzrok, słuch i węch był naprawdę nieobliczalny, bo może zasygnalizować im w dowolnym momencie, gdzie znajduje się bezbronny kot. Zatrząsł się jeszcze mocniej, wyobrażając sobie to wszystko. Zaczął szybko mrugać, aby się nie rozpłakać. - I-i... Przez t-to m-mogę n-nie z-zostać wojownikiem! N-nie n-nadaję s-się, ale m-mój mentol... B-baldzo b-byłby n-niezadowolony, g-gdybym... N-nie został i-i... N-nie ch-chcę g-go... lozcalować...
  Statystyki - lvl: 2 | S: 8 | Zr: 5 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 50/200
 
Miętowy Pąk
Gwiezdny
tears to shed



Klan:
wicher

Księżyce: 46 (V '20)
Mistrz: Lśniąca Sadzawka
Płeć: kotka
Matka: Jodłowa Igła [NPC]
Ojciec: Chłodny Powiew [NPC]
Partner: samotność
Ciąża: nie
Multikonta: Bursztynowy Wschód (KR); Mknąca Zawierucha (KC); Olchowa Łapa (KW)
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-08-26, 20:41   
   Wygląd: niezbyt wielka, długowłosa srebrna szylkretka klasycznie pręgowana o ciepłych, złotych oczach, z bielą na łapach, piersi i pyszczku
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288396#288396


- Och, kochanie. - wyrwało się jej, kiedy wręcz ze ściśniętym sercem słuchała słów tego biedaka. Innoklanowiec czy nie, widzieli się pierwszy raz, a ona widocznie wzbudziła w nim więcej zaufania niż jego własny klan przez tyle księżyców! Czyżby Rzeczniacy byli na tyle hardzi i bezduszni, że nie potrafili rozmawiać ze sobą o swoich uczuciach? Albo po prostu młody kocurek szukał zrozumienia u kogoś, kogo prawdopodobnie nie spotka w najbliższym czasie, a wizja tego, co powiedział nie będzie ciągnęła się za nim nawet w jego obozie. Bo, prawdę mówiąc, Mięta nawet nie wiedziała, kto jest mistrzem kocurka, a więc osobistością, której młody tak bardzo nie chciał zawieść! Chciała tak bardzo mu pomóc, chciała przejść przez granicę i przytulić się do jego boku, jednak wiedziała, że nie mogła. Poprawiła się więc tam, gdzie usiadła, przysuwając się jedynie o maleńki kawałek bliżej, nawet nie o kocięcy krok.
- Wiesz, też czasem myślę o tym, co jest poza obozem. - powiedziała, dość ostrożnie, jakby się bała wypowiadać te myśli. - Że ktoś z mojej rodziny, moi przyjaciele albo partner wyszli po raz ostatni i mogą nie wrócić. Albo że ja już więcej ich nie zobaczę. - przygryzła lekko wargę. To nie była łatwa myśl, łatwa uwaga, a jednak była ona każdego dnia obecna, bardziej lub mniej, czając się gdzieś w zakamarkach umysłu wojowników, terminatorów, nawet kociąt. - Ale to nie jest nic złego. - znów poprawiła się i przysunęła o parę włosków bliżej granicy, bliżej kocurka, jakby w ten sposób chciała go pocieszyć, wesprzeć. Czuła do niego sympatię, już od początku, bo nie poznała jeszcze kota z innego klanu, który byłby tak wylewny, i tak przesiąknięty szczerą, naiwną dobrocią, niczym kocię. - Wiesz, urodziliśmy się w lesie, to on razem z klanem nas wychował. Niestety, takie życie niesie za sobą ryzyko, i to całkiem duże. Ale, wiesz, bycie wojownikiem nie polega na tym, by nie bać się niczego, iść po prostu przed siebie z pewnością, że się nic nie stanie. Właśnie bycie wojownikiem to pokazanie, że mimo strachu, mimo tego że się boisz o swoje życie, o życie bliskich, to potrafisz zwyciężyć ten strach i wyjść poza obóz sam, potrafisz zapolować, by nakarmić swój klan, potrafisz obserwować okolicę i w razie czego donieść o niebezpieczeństwie. Potrafisz zaryzykować swoje własne życie w obronie klanu, tych, których kochasz. - przerwała na moment. Te słowa wypłynęły prosto z jej serduszka, były tym, za co uważała siebie, czym kierowała się w życiu. To było przeświadczenie, że w życiu ma jakiś cel, że dba o swój klan, który bardzo, bardzo kochała. - Chociaż wiesz, żyję już pełny obieg pór i jeszcze mi się nie zdarzyło brać udział w jakiejś bitwie z drapieżnikiem. - dodała nieco pogodniejszym tonem. Co prawda, widziała też skutki zadzierania z drapieżnikami, od blizn, przez urwane uszy do straconych ogonów, ale te informacje bynajmniej nie pomogłyby łaciatemu kocurkowi w tej chwili. Strzepnęła uchem, bo jedna myśl nasunęła jej się do głowy, choć była ona dla niej sama dość... No, dla niej była złym wyjściem, jednak może kocur mógłby o tym pomyśleć. - Może... - znów zaczęła ostrożnie. - Jeśli nie chcesz żyć z klanem, bo zbyt się boisz lasu, to może poprosisz waszą przywódczynię, aby oddała cię Dwunożnym? Pieszczoszki nie muszą walczyć, siedzą bezpiecznie w Gniazdach Dwunożnych i mają podawane... Jedzenie. - mruknęła zatroskana. Dla niej takie życie nie było życiem, bo było nudne, przewidywalne i zawierało za dużo ograniczeń, ale może kocurek uzna je za warte uwagi. W końcu nie dla każdego życie z klanem mogło być dobrym wyjściem, nawet jeśli się w takim urodził.
_________________
Yet I feel my heart is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d


Yet it seems that I still have some tears to shed
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 9 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 245/300 | MED.EXP: 63/100
 
Trzaskający Mróz
Matka
przedszkolak



Klan:
rzeka

Księżyce: 42 księżyce [XI]
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Kosowa Pieśń
Ojciec: Głogowy Cień
Partner: ...nie wiem
Multikonta: Zaśnieżona Ścieżka [KW], Wieczorna Łapa [KG]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-08-28, 20:23   
   Wygląd: Trzaskający Mróz jest wojownikiem średniej wielkości, ale zdecydowanie sprawia wrażenie dużego przez swoje szerokie boki oraz grube, długie, gęste futro. Jego łapy są grube i proporcjonalne do reszty ciała, ale te tylne są zdecydowanie bardziej umięśnione. Jego ogon jest gruby oraz puchaty. Posiada również nieco większe małżowiny uszne, które od środka przybierają kolor delikatnego różu. Jego nos natomiast jest cały czarny. Dużą część jego futra zajmuje kolor biały, który obejmuje jego pierś, podbrzusze, gardło, łapy, całkiem spora są część pyska oraz prawe ucho.Drugim kolorem zaś jest czarny. Zajmuje głównie tył głowy, grzbiet, ogon oraz górną część pyska. Charakterystycznymi elementami są dwie czarne plamy na nosie, jedna większa, obejmująca nos oraz kawałek dolnej wargi, a obok niej druga oraz czarna plamka na lewej, przedniej łapce i czarna, większa plamka na prawej, przedniej łapie. Oczy kocura są duże i posiadają kolor świeżej trawy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=333851#333851


Trzaskająca Łapa nigdy nie sądził, że będzie się zwierzać ze swoich problemów kotu z innego klanu, ale przecież nie miał, co innego robić, a takie wyżalenie się naprawdę nieco podniosło go na duchu, szczególnie, że spotkał naprawdę kochaną i empatyczną kotkę, która doskonale wiedziała, co powiedzieć, aby czarno-biały nie był w tak tragicznym humorze już do końca dnia. Słuchał jej w milczeniu, jednakże każde słowo trafiało do jego delikatnego serduszka, czując jego mocniejsze bicie. Gdy kotka zaczęła się przysuwać bliżej, wcale się nie odsunął, a jeszcze bardziej skupił swoje spojrzenie na poruszających się wargach kotki wraz z jej wydłużającym się monologiem. Czasem miał tak, że kompletnie nie słuchał albo zapominał, co inni do niego mówią, zadając sobie w głowie tysiąc pytań i szukając odpowiedzi, ale w tym przypadku było zupełnie inaczej, tak, jakby kotka miała dar do skupiana na sobie kotów. Nikt nigdy jeszcze nie powiedział mu o byciu wojownikiem w taki sposób - Wschód raczej by nakrzyczał na niego, pacnął go ogonem i powiedziałby, że to koniec treningu, a Mrozik nigdy nie zostanie wojownikiem, jeśli będzie się tak bał. Miał wrażenie, że w klanie nie mógłby usłyszeć tak głębokich słów, ponieważ w klanie znało go wiele kotów, wiedząc, jak się zachowuje, dlatego mogliby pomyśleć, że nie ma już dla niego nadziei.
- K-kiedyś... B-bałem się b-bardzo opuscać ob-bóz. Stlasnie! P-płakałem, jak w-widziałem klew i m-maltwe ciała... A-ale... Laz p-postanowiłem w-wyjść s-sam, ale m-mój mentol... Nakrzycał na m-mnie, bo s-się spóźniłem... A... A ja p-pocułem, że j-jestem telminatolem. Że ucę s-się, aby być k-kiedyś w-wojownikiem. I-i... Z-zacąłem p-plóbować, a-ale... A-ale cały coś mi nie wychodziło. Tak jak telas - Opuścił głowę, również pozwalając się nieco wygadać. Wiedział, że może, ponieważ kotka wyglądała na taką, co z pewnością by go wysłuchała. Trzaskająca Łapa był nieufny, ale bardzo szybko udawało mu się przywiązać do jakiegoś kotka. Podobnie było z szylkretką - jej miły głos dla ucha był niczym najpiękniejszy śpiew lasu. Nie sądził, że jakaś wichrzaczka mogłaby brzmieć jak coś, co naprawdę uwielbia. Wyglądała na podobny wiek do jego mamy. Dlatego na pewno miała styczność z kociakami albo sama je miała, dlatego wiedziała, jak rozmawiać z kimś, kto jest niezwykle delikatny. Pomachał kilka razy koniuszkiem ogona. Jej słowa naprawdę coś zrobiły z móżdżkiem młodego. Wojownik się boi, ale idzie naprzód, aby zawsze ocalić swoich bliskich przed niebezpieczeństwem. - A w-wies co? M-mam seść sióstl... I-i... Z-zawse im ob-biecywałem, że j-je ulatuje p-przed w-wsystkim... C-cyli... N-nawet jeśli b-będę s-się bać... N-nie musę s-się tego wstydzić, a p-po p-plostu iść do przodu i p-plóbować b-być w-wojownikiem? M-mam ucyć się w-walcyć, ż-żeby... Nigdy i-ich nie rozcalować?
Czarno-biały postanowił przemilczeć kwestię bycia pieszczoszkiem. Było mu tutaj ciężko, ale tam również będzie - urodził się w końcu w lesie, otoczony kotami, których bardzo kochał. Nie mógłby raczej odłączyć się od nich i starać się żyć w inny sposób. Dla niego byłaby to męczarnia. Wiewiórka trochę mu opowiedziała na ten temat, dlatego wiedział z czym to się boryka. A on nie chciał tak bardzo tchórzyć.
  Statystyki - lvl: 2 | S: 8 | Zr: 5 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 50/200
 
Kukułczy Puch
Wojownik
Mother of Evangeline



Klan:
rzeka

Księżyce: 57 [VIII]
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce [*]
Ojciec: Trawiastooki
Partner: um...
Ciąża: nie
Multikonta: Płomyk [S] Jasne Serce [NKT] Ostry Kwiat [KC] Dymiący Staw [KG]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-08-28, 20:48   
   Wygląd: Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288297#288297


Kukułka postanowiła zajrzeć jak się miewa Trzaskajaca Łapa. Będąc matką nie miała zbyt dużo czasu z nim porozmawiać a był bardzo uroczym chłopcem i wojowniczka go kochała. Uważała go niekiedy za syna i tak samo mocno się zmartwiła gdy nie mogła go znaleźć przez dłuższy czas w obozie. Po krótkich poszukiwaniach wyczuła jego zapach który uchwyciła przy wyjściu z obozu. Przełknęła głośno ślinę i ruszyła za zapachem. Z każdą kolejnym uderzeniem serca zaczęła się obawiać ,że mogło mu siec oś stać. Nagle jednak zapach doprowadził ja do granic z klanem Wichru. jej serce szybko przyspieszyło i zaczęła się mocno bać. A co jeżeli... Nie! To nie możliwe! Pewnie jego już w klanie nie ma... Stałą tak chwile ale szybko się pozbierała i przyspieszyła tępa. W końcu ujrzała swojego siostrzeńca ale... Ujrzała też kogoś jeszcze i jej się to nie spodobało. Uspokoiła się na chwile widząc ,że nieznajomy nie ma czarno-białego futra. jednak gdy zobaczyła Mrozika który był na krawędzi wielkiego płaczu szybko podeszła do dwójki i warknęła w kierunku kotki.
- Co zrobiłaś mojemu siostrzeńcowi!? Odsuń się od niego!-pomachała swoim ogonem ostrzegając szylkretkę.
_________________
you're nothing short of magical and
beautiful
to me i'll never hit the big time.............

.without you so they can k e e p their
.......................» treasure and their t i e s to the machine «
.........'cause I am the mother of Evangeline
Ostatnio zmieniony przez Kukułczy Puch 2019-08-28, 20:48, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 11 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 175/300
 
Miętowy Pąk
Gwiezdny
tears to shed



Klan:
wicher

Księżyce: 46 (V '20)
Mistrz: Lśniąca Sadzawka
Płeć: kotka
Matka: Jodłowa Igła [NPC]
Ojciec: Chłodny Powiew [NPC]
Partner: samotność
Ciąża: nie
Multikonta: Bursztynowy Wschód (KR); Mknąca Zawierucha (KC); Olchowa Łapa (KW)
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-08-29, 17:36   
   Wygląd: niezbyt wielka, długowłosa srebrna szylkretka klasycznie pręgowana o ciepłych, złotych oczach, z bielą na łapach, piersi i pyszczku
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288396#288396


Ona się nagadała, więc teraz przyszedł czas na rzecznego terminatora. Mięta z lekko przechylonym łbem i delikatnym, zachęcającym uśmiechem słuchała czarno-białego kocura, nie przerywając mu w żadnym momencie. Każdy kot powinien czasem wyrzucić z siebie to, co myśli, wyrazić swoje emocje, a inni nie powinni im w tym przeszkadzać, tylko uważnie słuchać.
Kiwnęła głową, słysząc ostatnie słowa kocura, które był pytaniem i już otworzyła pyszczek, by odpowiedzieć werbalnie na jego słowa, kiedy usłyszała szelest w zaroślach, zwróciła tam najpierw ucho, a potem głowę. Nie zdążyła jednak zareagować jakoś więcej, bo w zasięgu jej wzroku pojawiła się buro-biała kocica, wyglądająca na niezadowoloną z tego małego spotkania. Mięta szybko podniosła się na łapy i wykonała dwa szybkie kroki w tył, cały czas wlepiając złote oczy w przybyłą wojowniczkę. Sierść miała jeszcze wygładzoną, ogon jak zwykle spuszczony nisko, między jej nogami poruszała się jedynie jego końcówka. Głowę trzymała nieco ponad linią grzbietu.
Początkowo przez głowę przemknęła jej myśl, że to matka młodego, okazało się jednak szybko, że to jego ciotka. Czyli kotka, która powinna o terminatora dbać i mieć na uwadze jego dobro... A Mięta nie robiła przecież nic złego.
- Nic mu nie zrobiłam, tylko chwilę rozmawialiśmy. - miauknęła niemal przepraszającym tonem, przenosząc wzrok z agresywnie nastawionej wojowniczki na wystraszonego kocura, niemal prosząc go wzrokiem, by coś powiedział. Niekoniecznie musiał od razu wyznawać, o czym rozmawiali, jeśli nie chciał, ale chociaż naprostować sprawy u Rzeczniaczki, aby nie wyszło, że to ona była tą złą. Mięta nie stchórzyłaby, jeśli doszłoby do walki, nie chciała jednak używać pazurów przeciwko Rzeczniaczce, bo chciała pomóc rozmową jej siostrzeńcowi.
_________________
Yet I feel my heart is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d


Yet it seems that I still have some tears to shed
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 9 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 245/300 | MED.EXP: 63/100
 
Trzaskający Mróz
Matka
przedszkolak



Klan:
rzeka

Księżyce: 42 księżyce [XI]
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Kosowa Pieśń
Ojciec: Głogowy Cień
Partner: ...nie wiem
Multikonta: Zaśnieżona Ścieżka [KW], Wieczorna Łapa [KG]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-09-08, 16:46   
   Wygląd: Trzaskający Mróz jest wojownikiem średniej wielkości, ale zdecydowanie sprawia wrażenie dużego przez swoje szerokie boki oraz grube, długie, gęste futro. Jego łapy są grube i proporcjonalne do reszty ciała, ale te tylne są zdecydowanie bardziej umięśnione. Jego ogon jest gruby oraz puchaty. Posiada również nieco większe małżowiny uszne, które od środka przybierają kolor delikatnego różu. Jego nos natomiast jest cały czarny. Dużą część jego futra zajmuje kolor biały, który obejmuje jego pierś, podbrzusze, gardło, łapy, całkiem spora są część pyska oraz prawe ucho.Drugim kolorem zaś jest czarny. Zajmuje głównie tył głowy, grzbiet, ogon oraz górną część pyska. Charakterystycznymi elementami są dwie czarne plamy na nosie, jedna większa, obejmująca nos oraz kawałek dolnej wargi, a obok niej druga oraz czarna plamka na lewej, przedniej łapce i czarna, większa plamka na prawej, przedniej łapie. Oczy kocura są duże i posiadają kolor świeżej trawy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=333851#333851


Pomoc jednak przyszła! Trzaskająca Łapa naprawdę się martwił, że nie dojdzie sam do obozu, za bardzo bojąc się zagrożenia płynącego z niebezpiecznych zwierząt czy kotów, ale teraz już wiedział, że jest bezpieczny - ukochana ciocia Kukułka postanowiła ruszyć mu na ratunek, zapewne zaniepokojona jego nieobecnością. Kocurek bardzo ją kochał, pamiętał czasy, gdy jeszcze nosiła w swoim brzuszku swoje własne kociaki, które czarno-biały szybko pokochał, jednakże wiedział, że dla niej wciąż jest ważny. Ich relacja była naprawdę wyjątkowa, czasem Trzaskająca Łapa wyobrażał sobie, że ma dwie mamy, Kos, tą prawdziwą oraz Kukułkę, niezwykle czułą kotkę, będącą siostrą jego mamy. Ojciec nie chciał zbytnio mieć z nim kontaktu, czego kompletnie nie rozumiał, przecież nie zrobił mu nic złego, dlatego spędzał czas głównie z kotkami, może nawet trochę przechwytując ich nawyki czy zachowania. Teraz jednak, zamiast się ucieszyć, musiał jakoś opanować sytuację. Ciocia zapewne myślała, że nowa koleżanka kocurka jest zła. Mrozik wstał nagle, wpatrując się na kotkę, dociskając uszy do karku. Ogon leżał na ziemi, nie podniesiony, był raczej przestraszony. Ulżyło mu, że tutaj była, ale nie chciał, aby tak reagowała na kotkę, która przecież jest taka miła!
- Ciociu! Ona nic nie zlobiła, ona mi pomogła! - wypiszczał, nie chcąc, aby Kukułka zrobiła cokolwiek szylkretowej kotce, która przecież powiedziała mu takie rzeczy, których by zapewne nigdy nie usłyszał. Sam fakt, że ktokolwiek mógłby zostać tu zraniony przerażał go bardziej niż cokolwiek innego, więc nie mógł pozwolić, aby któraś z kotek rzuciła się na drugą, zaczynając walkę. Co on by biedny zrobił? Z płaczem błagałby, aby przestały? Patrzył się na burą kotką z strachem w oczach, prosząc ją, aby przestała. Może nawet pogadać z śliczną, sympatyczną, szylkretową kotką i zobaczyć, że naprawdę nie jest zła, a to, że tak się czuł spowodowane było tylko tym, że się zgubił i obawiał się ataku, który nie nadszedł. Oby wszystko poszło po jego myśli!
_________________
  Statystyki - lvl: 2 | S: 8 | Zr: 5 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 50/200
 
Kukułczy Puch
Wojownik
Mother of Evangeline



Klan:
rzeka

Księżyce: 57 [VIII]
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce [*]
Ojciec: Trawiastooki
Partner: um...
Ciąża: nie
Multikonta: Płomyk [S] Jasne Serce [NKT] Ostry Kwiat [KC] Dymiący Staw [KG]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-09-16, 17:21   
   Wygląd: Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288297#288297


Patrzyła się zła na kotkę z klanu Wichru. Jak mogła skrzywdzić jej Mrozika! Niedopuszczalne. Machała ogonem na boki i czekała na jakiej słowa ze strony siostrzeńca które nieco zmieniły nastawienie wojowniczki. Uspokoiła się ale nie wiedziała co kompletnie ma robić. Skoro to nie wina tej o tutaj to kogo? Czemu Mrozik płakał i był smutny? Czyżby kłamał cioci? Nie. Nigdy tego jej nie zrobił. Popatrzyła się czule na czarnego kocura i otarła się policzkiem o jego policzek. - To w takim razie... Czemu płakałeś jak nie przez tą kotkę? - zapytała niepewnie po czym spojrzała na wojowniczke. Posłała jej surowe spojrzenie bo na razie nie dowiedziała się wszystkiego. Jednak mogła być pewna, że na tą chwilę bura kotka nic jej nie zrobi. Poza tym łatwo było ją nastraszyć i to trochę było dziwne... Najwidoczniej nie została wojownikiem dawno.
_________________
you're nothing short of magical and
beautiful
to me i'll never hit the big time.............

.without you so they can k e e p their
.......................» treasure and their t i e s to the machine «
.........'cause I am the mother of Evangeline
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 11 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 175/300
 
Miętowy Pąk
Gwiezdny
tears to shed



Klan:
wicher

Księżyce: 46 (V '20)
Mistrz: Lśniąca Sadzawka
Płeć: kotka
Matka: Jodłowa Igła [NPC]
Ojciec: Chłodny Powiew [NPC]
Partner: samotność
Ciąża: nie
Multikonta: Bursztynowy Wschód (KR); Mknąca Zawierucha (KC); Olchowa Łapa (KW)
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-09-17, 08:33   
   Wygląd: niezbyt wielka, długowłosa srebrna szylkretka klasycznie pręgowana o ciepłych, złotych oczach, z bielą na łapach, piersi i pyszczku
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288396#288396


Cóż, Mięta nie była tak nieustraszona i dzielna, jak wojownik z prawdziwego zdarzenia, ale się starała. Jednak w tej sytuacji myślenie o tym, że powinna postawić się rzecznej wojowniczce było zepchnięte gdzieś w odmęty jej myśli. Gdy zobaczyła wystraszonego kocurka na granicy, jej serce zmiękło i chciała zrobić coś, cokolwiek żeby mu pomóc, więc gdy bura wpadła, Mięta nieco się zlękła. Nie chodziło jej przecież o wystraszenie łaciatego, raczej w drugą stronę! W tym momencie tak naprawdę powinna odejść w swoją stronę, może nawet nie powinna podchodzić do granicy, tylko dać Chłodnemu Powiewowi to załatwić, ale jednak czuła się już zaangażowana w tą sprawę. Pozostała więc w pozycji, w jakiej była, przenosząc wzrok z terminatora na wojowniczkę i z powrotem, dając im wyjaśnić tą sytuację. Została jeszcze jednak na miejscu, jakby kocurek chciał, by coś powiedziała, udzieliła się.
_________________
Yet I feel my heart is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d


Yet it seems that I still have some tears to shed
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 9 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 245/300 | MED.EXP: 63/100
 
Imbirowy Pył
Gwiezdny
wrak samego siebie



Klan:
wicher

Księżyce: 45 [II]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kocur
Matka: Lniane Futerko [opiekunka]
Multikonta: Ciemna Toń [KC] Sokola Łapa [KRz] Spadająca Łapa [KG]
Wysłany: 2019-11-10, 16:25   
   Wygląd: Pierwsze co rzuca się w oczy po kilku księżycach od przybycia do Wichrowego Klanu to prawa przednia łapka, która niegdyś była o kilka milimetrów dłuższa, powodując niesamowity ból przy chodzeniu; nareszcie wyrównała się zresztą burych łapek. Kiedyś drobna postura Imbira przerodziła się teraz w bardzo dobrze umięśnioną sylwetkę..to pewnie przez fakt, że będąc w klanie, jedzenie cały czas bywa na stosie, a podczas przebywania z matką musiał zdać się na szczęście losu. Jeśli chodzi zaś o oczka, bo to również mocno rzuca się w oczy...nareszcie osiągnęły swój docelowy kolor, w pełni ukazując dawniej skrywany sekret. Są one imbirowe z przebłyskiem koloru oliwkowego. Jego futerko jest średniej długości, dodatkowo jest ono dłuższe na kołnierzyku. Całe ciało wraz z łapkami i ogonem pokrywają liczne tygrysie pręgi. Co do koloru sierści jest ono bure. Dokładniejsze w kp ~
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=276772#276772


Od nieprzyjemnego spotkania z samotnikiem minęło kilka dobrych księżycy. Kilka księżycy, które odmieniły podopiecznego Len. Oprócz wychodzenia na treningi z Makową Łapą przymusowych patroli i polowań, praktycznie przestał wychodzić samotnie na tereny, bojąc się, iż kolejny samotnik, kolejne niebezpieczeństwo ściągnie na swój kochany dom i nie będzie go w stanie przed nim obronić. A ślad po jego porażce zostanie do końca jego istnienia. Nie tylko jako ślad widniejący na sercu, ale również jako blizna widziana w każdej tafli kałuży, która przecina praktycznie cały jego łeb...taka okropna. Dzisiaj był pierwszy dzień. Dzień, w którym postanowił ruszyć zadek i wyjść na tereny, przeklęte tereny sam. Trening z Ropuszką ponownie zatrzymał się w miejscu, natomiast z rudym bratem już tego dnia odbył, toteż nie musiał się martwić o Makową Łapę. Westchnął ciężko. Mimo wszystko nie powinien zaniedbywać swoich obowiązków, prawda? W końcu trzeba się przełamać. Miał już dosyć czasu, aby wziąć się w garść. Przekroczył próg Kolczastego Łuku kierując sie do granicy z Klanem Rzeki. Klanem Rzeki. Granica ta najgorzej mu się kojarzyła, ale to właśnie od niej zamierzał zacząć, aby mieć później ją z głowy i nie musieć specjalnie w tę stronę wracać. Mimo iż od Pagórka minęła spora ilość księżyców, nadal miał niesmak przy przechodzeniu koło niej. Przypominała mu się przestraszona Kukułka i...
Złamałeś Kodeks. Przeklinam cię, po wsze czasy. Złamałeś Kodeks. Przeklinam cię, po wsze czasy. Złamałeś Kodeks. Przeklinam cię, po wsze czasy. Złamałeś Kodeks. Przeklinam cię, po wsze czasy.
Potrząsnął głową na boki, chcąc nie dość, że odrzucić zbędny, przytłaczający głos Wilczego Pazura to dodatkowo uspokoić się. Dopiero po tym mógł ruszyć dalej, na chwiejnych łapach. Był wychudzony, niewiele jadł, sądząc, iż innym, lepszym wojownikom czy matkom przyda się zwierzyna bardziej niż jemu. W końcu dotarł tam, gdzie zamierzał dotrzeć. Po raz kolejny westchnął przeciągle i powoli zaczął wędrować w kierunku Czterech Dębów, zaznaczając co jakiś czas teren.

[Kukułczy Puch]
_________________

Fallen in too deep
I can’t see what’s in front of me
I’m so far out of reach
Broke me piece by piece
Told me that you would never leave
Why did I believe?


Will I ever make it out?
Tell me what I gotta do now?
Am I going to see tomorrow?
Can’t swallow this sorrow
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 155/200
 
Kukułczy Puch
Wojownik
Mother of Evangeline



Klan:
rzeka

Księżyce: 57 [VIII]
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce [*]
Ojciec: Trawiastooki
Partner: um...
Ciąża: nie
Multikonta: Płomyk [S] Jasne Serce [NKT] Ostry Kwiat [KC] Dymiący Staw [KG]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-11-10, 17:02   
   Wygląd: Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288297#288297


Kukułka też ostatnio nie miała zbyt przyjemnych chwil. Podczas rozmowy z Wschodem przypomniały jej się stare wspomnienia które ciągle ją męczyły. Starała się naprawić ale nic nie pomagało. Ciągle miała w głowie ten okropny uśmiech czarno - białego który wyrządził jej krzywdę. Do tego jej blizna na lewej łapie przypominała jej, że jest słaba. Mimo iż nie miała za złe swojemu nowemu partnerowi to postanowiła chwilę pobyć sama. Nie chciała go martwić a w obozie raczej by zauważył jej stan. Dlatego też poszła poza obóz. Ciągle szła przed siebie nie zastanawiając się gdzie konkretnie iść. Wyłączyła się, można tak powiedzieć. W pewnym momencie wyczuła zapach klanu Wichru. Od razu jej mięśnie się spięły i wywała się z transu. Zaczęła rozglądać się dookoła. Cztery Dęby. Nie zobaczyła nikogo ale jej podświadomość ciągle jej mówiła żeby uważała. Powoli jej umysł zaczął ją straszyć tym, że zaraz z jakiś krzaków przerośnięty kocur ją przygniecie do ziemi i zniszczy ją doszczętnie psychicznie. Usłyszała szelest i cofnęła się nieco do tyłu. Zaczęła błagać Gwiezdnych żeby to nie był nikt straszny. - Kim kolwiek jesteś... Wracaj do siebie... - powiedziała niepewnie i teraz dopiero wyczuła znany zapach... Kto to mógłby być... - I-Imbir? - zapytała cicho nie będąc pewną. Czy to możliwe, że to on? Był to jedyny kot z klanu Wichru komu ufała i nie bała. Jednak nie przybliżyła się. Została w tym samym miejscu czekając aż naprawdę go zobaczy.
_________________
you're nothing short of magical and
beautiful
to me i'll never hit the big time.............

.without you so they can k e e p their
.......................» treasure and their t i e s to the machine «
.........'cause I am the mother of Evangeline
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 11 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 175/300
 
Imbirowy Pył
Gwiezdny
wrak samego siebie



Klan:
wicher

Księżyce: 45 [II]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kocur
Matka: Lniane Futerko [opiekunka]
Multikonta: Ciemna Toń [KC] Sokola Łapa [KRz] Spadająca Łapa [KG]
Wysłany: 2019-11-14, 22:57   
   Wygląd: Pierwsze co rzuca się w oczy po kilku księżycach od przybycia do Wichrowego Klanu to prawa przednia łapka, która niegdyś była o kilka milimetrów dłuższa, powodując niesamowity ból przy chodzeniu; nareszcie wyrównała się zresztą burych łapek. Kiedyś drobna postura Imbira przerodziła się teraz w bardzo dobrze umięśnioną sylwetkę..to pewnie przez fakt, że będąc w klanie, jedzenie cały czas bywa na stosie, a podczas przebywania z matką musiał zdać się na szczęście losu. Jeśli chodzi zaś o oczka, bo to również mocno rzuca się w oczy...nareszcie osiągnęły swój docelowy kolor, w pełni ukazując dawniej skrywany sekret. Są one imbirowe z przebłyskiem koloru oliwkowego. Jego futerko jest średniej długości, dodatkowo jest ono dłuższe na kołnierzyku. Całe ciało wraz z łapkami i ogonem pokrywają liczne tygrysie pręgi. Co do koloru sierści jest ono bure. Dokładniejsze w kp ~
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=276772#276772


[psssyt Kępy Traw nie są przy Czterech Dębach tylko kawałeczek od nich :>]

Nagle usłyszał poruszenie po drugiej stronie granicy. Jakiś Rzeczniak widocznie również wybrał się na oznakowanie granicy albo zwykłą przechadzkę, niemniej jednak bardziej przykuł go głos, który stanowczo mówił, aby wracał do siebie. Troszkę się zdziwił, gdyż był po swojej stronie, może jednak niezauważenie przekroczył granicę? Spojrzał na łapy i aby nie robić sobie niepotrzebnych problemów, cofnął się kawałek, nawet jeżeli wciąż był po swojej stronie, to jednak wolał nie narażać się kotom z innych Klanów. Z tego wszystkiego nawet nie skojarzył tego głosu z czyjąś znaną mu postacią. Dopiero kiedy usłyszał swoje imię, otwarł szerzej oczy nie mogąc uwierzyć, że ponownie spotkał...
- Ku-Kukułka? - zapytał cicho, robiąc dwa kroki w przód. Czy to mogła być ona? Bardzo chciałby ją ujrzeć, miał tyle pytań o tamtego czasu! Na pewno się zmieniła! Tak jak zresztą zmienił się on. Jeżeli to była ona, to na pewno zauważy tą okropną szramę na pół pyska! Mimo wszystko napiął mięśnie. Zawsze mogło okazać sie, iż tak naprawdę to wcale nie był Kukułczy Puch, a jakiś inny wojownik Klanu Rzeki...tylko skąd znałby jego imię?
_________________

Fallen in too deep
I can’t see what’s in front of me
I’m so far out of reach
Broke me piece by piece
Told me that you would never leave
Why did I believe?


Will I ever make it out?
Tell me what I gotta do now?
Am I going to see tomorrow?
Can’t swallow this sorrow
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 155/200
 
Kukułczy Puch
Wojownik
Mother of Evangeline



Klan:
rzeka

Księżyce: 57 [VIII]
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce [*]
Ojciec: Trawiastooki
Partner: um...
Ciąża: nie
Multikonta: Płomyk [S] Jasne Serce [NKT] Ostry Kwiat [KC] Dymiący Staw [KG]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-11-15, 08:00   
   Wygląd: Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288297#288297


Kukułka wiele przeszła od ostatnich księżycy. Pokochała kocura Bursztynowego Wschoda i tym razem nie została odtrącona a wręcz przeciwnie. Wojownik bardzo się ucieszył kiedy oboje wyznali sobie miłość. Dali sobie szansę za związek ale... Czy bura kotka potrafi być dobrą partnerką po tym wszystkim? Starała się być twarda i nie zmartwiać bliskich swoim stanem psychicznym. Starała się przezwyciężyć strach i dlatego też postanowiła robić nieco dalsze spacery. Chciała się po prostu naprawić ale to nie było łatwe. Słysząc nagle głos kocura była nieco bardziej przekonana, że to bury wojownik z klanu Wichru. Podeszła nieco bliżej i w końcu zobaczyła go. Nikogo innego tylko jej przyjaciela Imbira. Uśmiechnęła się z ulgą do niego. Co mógł w wojowniczce zobaczyć? Chudą burą kotkę która miała wymalowane na oczach zmęczenie i strach który powoli znikał po ujrzejniu Imbira. Na lewej przedniej łapce dość duża blizna którą sama sobie zrobiła przez lekką depresję która w późniejszym okresie była o wiele silniejsza niż teraz. Z wyglądu za wiele się nie zmieniła. Przybliżyła się jeszcze trochu i dotknęła wojownika nosem jeszcze nie zwracając za bardzo uwagi jak wygląda. Wiedziała, że to on. Gdy skończyła czynność odsunęła się i teraz dopiero zauważyła ogromną blizne na pysku przyjaciela. - Cieszę się, że to ty. - zaczęła po czym w końcu spytała się o tą blizne która bardzo go zmieniła. - Kto ci to zrobił? - zapytała nieco zmartwiona. To musiało przecież boleć... Biedny.
_________________
you're nothing short of magical and
beautiful
to me i'll never hit the big time.............

.without you so they can k e e p their
.......................» treasure and their t i e s to the machine «
.........'cause I am the mother of Evangeline
Ostatnio zmieniony przez Kukułczy Puch 2019-11-15, 08:00, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 11 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 175/300
 
Imbirowy Pył
Gwiezdny
wrak samego siebie



Klan:
wicher

Księżyce: 45 [II]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kocur
Matka: Lniane Futerko [opiekunka]
Multikonta: Ciemna Toń [KC] Sokola Łapa [KRz] Spadająca Łapa [KG]
Wysłany: 2019-11-30, 20:09   
   Wygląd: Pierwsze co rzuca się w oczy po kilku księżycach od przybycia do Wichrowego Klanu to prawa przednia łapka, która niegdyś była o kilka milimetrów dłuższa, powodując niesamowity ból przy chodzeniu; nareszcie wyrównała się zresztą burych łapek. Kiedyś drobna postura Imbira przerodziła się teraz w bardzo dobrze umięśnioną sylwetkę..to pewnie przez fakt, że będąc w klanie, jedzenie cały czas bywa na stosie, a podczas przebywania z matką musiał zdać się na szczęście losu. Jeśli chodzi zaś o oczka, bo to również mocno rzuca się w oczy...nareszcie osiągnęły swój docelowy kolor, w pełni ukazując dawniej skrywany sekret. Są one imbirowe z przebłyskiem koloru oliwkowego. Jego futerko jest średniej długości, dodatkowo jest ono dłuższe na kołnierzyku. Całe ciało wraz z łapkami i ogonem pokrywają liczne tygrysie pręgi. Co do koloru sierści jest ono bure. Dokładniejsze w kp ~
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=276772#276772


Widok Kukułki...był pocieszający, lecz jednocześnie bardzo przykrym widokiem. Imbirowy Pył wielce lepiej od niej samej nie wyglądał. Ten sam zamglony, zmęczony wzrok. Ta sama chuda postura...ten sam wymalowany smutek na pysku. Spoglądał na nią, jednakże nie uśmiechnął się. Nie odwzajemnił jej niewielkiego gestu, ale w duchu ucieszył się, iż była to faktycznie ona, a nie ktoś inny.
- Ja...ja lównież się cieszę. - wymamrotał, powstrzymując od siebie chęć cofnięcia się o krok czy dwa. Nie to, że zaleknął się styknięcia noskami, tylko jakoś tak po prostu miał ochotę cofnąć się w głąb swoich terenów. Westchnął przeciągle... Wtedy także ujrzał na jej nadgarstku dużą bliznę. Wręcz od razu przeniósł wzrok na jej pysk, jakby chcąc odszukać w nim jakiejś informacji...Kto jej to zrobił? Natrafiła na jakieś zagrożenie? I wtedy stało się coś, czego się obawiał. Bura koteczka zapytała o jego bliznę. Zacisnął mocniej szczękę, odwracając na moment wzrok, pusty wzrok, który wbił w ziemię, zastanawiając się, co ma jej odpowiedzieć. - Ja...ja.. - westchnął ciężko. - od naszego ostatniego spotkania Kukułko zadziało się wiele...zmieniłem się. Tamten dzień...wiesz dobrze jaki, zmienił mnie całkowicie...Wilczy Pazur..pamiętasz tego Gwiezdnego? On...on mnie prześladuje. Każdego dnia, KAŻDEGO dnia w kółko i w kółko słysze jego głos: Złamałeś Kodeks. Przeklinam cię, po wsze czasy. Złamałeś Kodeks. Przeklinam cię, po wsze czasy. I tak w kółko i w kółko, a ja nie jestem w stanie go odrzucić, wypędzić z mojej głowy...ja...ja już nie jestem tym ladosnym terminatorem, którlego spotkałaś za pierwszym lazem. Ja...ja nie daje sobie rady...a ta blizna..to znamię ono idealnie oblazuje jakim beznadziejnym wojownikiem jestem, jaki WLAKIEM samego siebie jestem... Nawet nie potrafiłem przegonić samotnika ze swojego terytorium. To on mnie tak urządził.. To ten samotnik...to on omal mnie nie zabił, a ja? A ja nawet nie potlafiłem porządnie go zaatakować...głupi myślałem, że rozmowa to będzie najlepsze wyjście. Że można uniknąć walki, lozumiesz?...jestem nic niewartym kotem, któly tylko jest ciężarem dla swojego klanu...pasożytem, bo, bo jak inaczej można mnie nazwać? - rzekł, czując jak do jego oczu gromadzą się łzy. Pociągnął nosem kilka razy, zaciskając mocno powieki. Po prostu nie dawał już rady...coraz więcej problemów spoczywało na jego głowie. - A tobie...co stało się w łapę? Dlaczego masz taką oklopną bliznę? - zapytał ściszonym głosem.
_________________

Fallen in too deep
I can’t see what’s in front of me
I’m so far out of reach
Broke me piece by piece
Told me that you would never leave
Why did I believe?


Will I ever make it out?
Tell me what I gotta do now?
Am I going to see tomorrow?
Can’t swallow this sorrow
Ostatnio zmieniony przez Imbirowy Pył 2019-12-02, 16:12, w całości zmieniany 3 razy  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 155/200
 
Kukułczy Puch
Wojownik
Mother of Evangeline



Klan:
rzeka

Księżyce: 57 [VIII]
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce [*]
Ojciec: Trawiastooki
Partner: um...
Ciąża: nie
Multikonta: Płomyk [S] Jasne Serce [NKT] Ostry Kwiat [KC] Dymiący Staw [KG]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-12-03, 20:43   
   Wygląd: Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288297#288297


Imbir zawsze czuł się lekko nieśmiało gdy Kukułka okazywał mu jakieś miłe gesty. Ale wojowniczka już taka była a chciała przez przez to przekazać, że bura kotka zawsze będzie chciała danej osobie pomóc lub jakoś pocieszyć. Zawsze starała się być dobra dla innych bo wierzyła, że dobro prędzej czy później wróci. Imbirowy Pył jest dla Kukułki bliski bo on chciał jej pomóc gdy znalazła się w tej okropnej sytuacji. Doceniała to bardzo. Mimo iż mało pamiętała to kocur starał się być wtedy jakoś opanowany i nie uciekł. Przez chwilę miała uśmiech na pyszczku ale z każdym kolejnym słowem uśmiech znikał z twarzy i czuła okropny ból w jej sercu. Przez tyle księżycy Imbir cierpiał i nadal cierpi! Żyjąc w strachu przed tym... Nie Gwiezdnym. Czy Imbirek wiedział, że to nie Gwiezdny? Pewnie nie! Na pewno to mu jakoś pomoże prawda? Ta informacja mu musi pomóc! Nie może cierpieć za sprawę która wywołała ona! Nie chciała żeby tak cierpiał! NIE! NIE MOŻE! Kukułeczka patrząc się w oczy przyjaciela sama chciała zacząć płakać. Łzy napłynęły jej do oczu ale starała się na chwilę to opanować. Musi mu pomóc... Musi poznać prawdę! - I-imbir... Strasznie mi przykro... Ja nie chcę żebyś cierpiał Imbir! To moja wina, że wtedy tam przyszłeś... P-powinnam siedzieć cicho i wtedy nie krzyczeć... W-wtedy nic by się nie stało... P-przepraszam cię... Teraz... Żyjesz w strachu i to moja wina... - jedna łza spłynęła jej po policzku. Ale potem postanowiła szybko powiedzieć Imbirowi ważną rzecz. - A-ale Imbir... To nie był Gwiezdny... Lśniąca Sadzawka mi tak powiedziała... T-to jakiś oszust... Imbir... Jego słowa n-nic nie znaczą. Nie złamałeś kodeksu! Nigdy byś tego nie zrobił! Jesteś bardzo szlachetnym wojownikiem i masz wielkie serce! Nigdy w to nie uwierzę! - jej głos lekko drgał bo bardzo bolało ją to, że jej przyjaciel musiał przeżyć takie męki. - Postąpiłeś dobrze! Chciałeś zażegnać konflikt bez strat i słusznie to zrobiłeś! To oznacza, że jesteś bardzo wyrozumiały! Tylko ten głupi samotnik nie chciał po prostu być taki sam jak ty i przez to co zrobił zhańbił siebie bo myśli tylko siłą. - starała się jakoś pocieszyć kocura jak najbardziej mogła. Żeby jakoś poprawił jego humor... W pewnym momencie bury kocur zapytał o blizne która była widoczna na lewej łapie kotki. Popatrzyła się na nią i podniosła łape w pełni i odwróciła ją tak, że tylko on widział blizne a Kukułka swoje opuszki łapy. - Tą blizne miałam tuż przed tym zanim się to wydarzyło... Ja sama ją sobie zrobiłam Imbir! Ja sama! Bo jestem słaba! Bezużyteczna i nie jestem taka jaka powinnam być... - zacisnęła mocniej szczękę i smutno się uśmiechnęła. - To ja jestem żałosna a nie ty. Ty walczyłeś dla klanu. Broniłeś go a ja... - nie dokończyła zdania. Brakowało jej słów jak mogła jeszcze siebie określić...
_________________
you're nothing short of magical and
beautiful
to me i'll never hit the big time.............

.without you so they can k e e p their
.......................» treasure and their t i e s to the machine «
.........'cause I am the mother of Evangeline
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 11 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 175/300
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers