Poprzedni temat «» Następny temat
Borsucza Nora
Autor Wiadomość
Pomidorowa Łapa
Zaginiony
hardkor kaskader


Klan:
cien

Księżyce: 7 [IV]
Mistrz: rudy lis
Płeć: kocur
Matka: popielniczka
Ojciec: domp
Multikonta: bobrzy kieł, barwna łapa | wichura, sadzowa łapa, osia łapa, amnezja, mysia łapa, rozmarynowa łapa, reszta frajerni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-19, 12:07   
   Wygląd: sporawy kociak; jasne, bure futro z tygrysimi pręgami; biel pokrywająca dolne partie ciała i pysk; jasna plama na prawej wardze; pstrokaty nos; niewybarwione, szaro-błękitne oczy | kp
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9547


Gdyby miał odrobinę większej ilości móżdżek może byłby w stanie wpaść na to, że do czegoś takiego może dojść. Że przecież przyszedł na samą granicę, jakiś śmieszek z drugiej strony może chcieć capnąć ogon i go kompletnie urwać. Mógł na to wpaść, ale hej, był zbyt zafascynowany widokiem tak głębokiej, ciemnej, zimnej nory, żeby myśleć nad ewentualnymi konsekwencjami. W najgorszym wypadku będzie musiał komuś dać w mordę. Bywa, takie życie na ulicach. Jak mógł wiedzieć, że ktoś właśnie łazi mu nad głową, gdy był zbyt zajęty przebieraniem łapami w ziemi, chcąc zobaczyć, czy może się dokądś dokopać przez ten tunel...
... a tutaj hyc, PIRANIA, bo co innego może złapać za ogon jak nie pirania. Może jakiś, hehe, borsuk, LIS? Przez pierwsze pół uderzenia serca do Pomidorowej Łapy nie dotarło w pełni, co miało miejsce, ale zaraz sygnał doszedł do mózgu; opóźniony, ale dotarł, a syn Popieliczki wrzasnął na całe gardło i włączył wsteczny, wyskakując z nory niczym oparzony. Nie z bólu, a raczej po prostu przerażony tym, że COKOLWIEK go złapało za ogon.
- OOAAAAKURRRDELIS! - wrzasnął cienkim, wysokim głosem, wyskakując wreszcie na powierzchnie, cały uwalony ziemią. Rozejrzał się ze ślipiami rozszerzonymi w szoku, jeżąc sierść na zmaltretowanym ogonie i wzdłuż kręgosłupa; przez chwilę nawet nie widział, że ten kto go zaatakował nie był lisem, a kotem. Zamachnął się jedną z przednich łap, chcąc odtrącić od siebie napastnika. Puść mój ogon, poczwaro, wracaj do cienia!
_________________

kot się bardzo łatwo nudzi
kot się niczym nie przejmuje
kot okropnie jest leniwy
kot jest nieustannie głodny
kot jest bardzo opryskliwy
kot jest ekstremalnie krnąbrny

!!!


Ostatnio zmieniony przez Pomidorowa Łapa 2020-05-19, 12:08, w całości zmieniany 2 razy  
  Statystyki - lvl: 1 | S: 6 | Zr: 6 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 60 | W: 40 | EXP: 35/100
 
Świszcząca Łapa
Zaginiony
mister gadżet


Klan:
wicher

Księżyce: 14 [lipiec]
Mistrz: Miętowy Pąk | Jasne Serce
Płeć: kocur
Matka: Zwinna Łapa
Ojciec: Pszeniczny Grzbiet
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-19, 13:02   
   Wygląd: Mały, brudny obszarpaniec. Niewysoki kocur o szczupłej budowie. Względnie proporcjonalny, nie licząc za dużych, trójkątnych uszu nadających mu wygląd psotnego chochlika. Ppóki nie podejdzie bliżej wygląda na wyższego. Sprawia wrażenie wiecznego terminatora i prawdopodobnie już tak zostanie. Spiczaste, nietoperze uszy, wesoła mordka i psotny, nieco bezczelny uśmiech to połączanie, które nie jednego potrafi wytrącić z równowagi. Dodatkiem do tej chaotycznej mieszanki są dwukolorowe oczy delikwenta - lewe błękitne, a prawe orzechowe - wyglądające, jakby ten przedawkował kofeinę. Świst posiada krótkie, nieco sterczące i wiecznie poczochrane, bure futro o klasycznym pręgowaniu. Biała plama zahacza o pysk kocura, rozlewając się po brodzie i kończąc nad klatką piersiową gdzie przechodzi już naturalnie w beże i brązy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9818


Pirania za to rechotała w najlepsze.
Gdy tylko Świst uzyskał reakcję taką, jaką chciał uzyskać wypluł ogon delikwenta (rany, ile ot ma kudłów, ble) i zaczął się śmiać. Cienisty chyba-terminator wyskoczył z dziury jakby go co w nos tam ugryzło i zaczął się miotać w panice. Możliwe, że Świst nawinie się na jego łapę, prawdę mówiąc, ale był zbyt zajęty śmianiem się, by w ogóle myśleć o uniku. Padł na ziemię i aż się przeturlał z rozbawienia.
Ahahaha! Żebyś widział swoją minę! — wydusił z siebie Świst podnosząc się z ziemi (i być może dostając strzała w ten głupi ryj, a być może nie). Obiekt jego żartu okazał się z bliska dość sporawy i postawny, w przeciwieństwie do niego samego, co buremu jednak nie przeszkadzało bo hej, przywykł do tego, że mniejsze to są chyba tylko kocięta. — Kto tak mordę w norę wsadza bez namysłu, stary... — dodał jeszcze uspokajając się na ile był w stanie, chociaż natura turbośmieszka mocno dawała o sobie znać, powodując, iż Świst musiał dalej powstrzymywać śmiech. Był gotowy spierniczać w każdej chwili, jeśli tylko okaże się, że trafił na kota z kijem w zadzie, co jest możliwe, bo w sumie nie znał żadnego Cienistego, a sądząc po Wichrze kotów z takim kijem jest całkiem sporo.
_________________


trade that typical for something colorful
and if it's crazy, live a little crazy
you can p l a y it sensible, a king of conventional
or
you can risk it all and see

'cause
you can do like you do
or
y o u can do like me
stay in the cage, or you'll finally take the key

so come with me and take the r i d e
it'll
t a k e you to the other side
  Statystyki - lvl: 1 | S: 3 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 3 | HP: 60 | W: 40 | EXP: 75/100
 
Pomidorowa Łapa
Zaginiony
hardkor kaskader


Klan:
cien

Księżyce: 7 [IV]
Mistrz: rudy lis
Płeć: kocur
Matka: popielniczka
Ojciec: domp
Multikonta: bobrzy kieł, barwna łapa | wichura, sadzowa łapa, osia łapa, amnezja, mysia łapa, rozmarynowa łapa, reszta frajerni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-19, 13:24   
   Wygląd: sporawy kociak; jasne, bure futro z tygrysimi pręgami; biel pokrywająca dolne partie ciała i pysk; jasna plama na prawej wardze; pstrokaty nos; niewybarwione, szaro-błękitne oczy | kp
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9547


Przez kilka chwil był przerażony i potrzebował przeanalizować wszystko dokładnie w swojej głowie, aby zrozumieć, że nie został zaatakowany ani przez borsuka, ani przez lisa ani nawet piranię, tylko faktycznie drugiego kota. Sierść Pomidora opadła, jednak ściągnął brewki chwytając się kolejnej emocji która zaczęła buzować w jego żyłach - złości. Zdawać się mogło, że ktoś w kle krzyknął ZA WARUDO i czas się zatrzymał, bowiem przez kolejne trzy, może cztery uderzenia serca buras stał w miejscu z łapą uniesioną w górze, zastygniętą, drżącą w gniewie. Im dłużej jednak w uszach syna Popiel dudnił śmiech Wichrowca, tym bardziej Pomidor dochodził do wniosku, że nie ma na co być wkurzony. Trafił na kogoś o takim samym nastawieniu do życia i innych kotów jak on sam!
Kocurek wyszczerzył zęby w szerokim, krzywym uśmiechu rozciągającym się aż do złocistych oczu, a łapą trzasnął tuż obok głupiego, roześmianego ryja Wichrzaka, fukając w rozbawieniu pod nosem.
- No już, nie rrrrżyj tak, bo płuca wykaszlesz! - zaśmiał się, postanawiając jednak nie wyprowadzać ciosu, chociaż mógł. Mógł mu oddać, byliby kwita... po kilku chwilach namysłu jednak zdecydował się chociaż pacnąć jedną z białych łap bok chuderlawego syna Zwinnej Łapy, aby zaraz usiąść obok i zasugerować nowemu koledze, aby chociaż się podniósł z ziemi. - A nie wiesz nawet, co trracisz! Fajnie tam, dużo przestrzeni, ciemno, zimno, przyjemniej niż w obozie Cienia! Tam to duchota i taki ścisk, że szkoda gadać.
_________________

kot się bardzo łatwo nudzi
kot się niczym nie przejmuje
kot okropnie jest leniwy
kot jest nieustannie głodny
kot jest bardzo opryskliwy
kot jest ekstremalnie krnąbrny

!!!


Ostatnio zmieniony przez Pomidorowa Łapa 2020-05-19, 13:25, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 1 | S: 6 | Zr: 6 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 60 | W: 40 | EXP: 35/100
 
Świszcząca Łapa
Zaginiony
mister gadżet


Klan:
wicher

Księżyce: 14 [lipiec]
Mistrz: Miętowy Pąk | Jasne Serce
Płeć: kocur
Matka: Zwinna Łapa
Ojciec: Pszeniczny Grzbiet
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-19, 13:35   
   Wygląd: Mały, brudny obszarpaniec. Niewysoki kocur o szczupłej budowie. Względnie proporcjonalny, nie licząc za dużych, trójkątnych uszu nadających mu wygląd psotnego chochlika. Ppóki nie podejdzie bliżej wygląda na wyższego. Sprawia wrażenie wiecznego terminatora i prawdopodobnie już tak zostanie. Spiczaste, nietoperze uszy, wesoła mordka i psotny, nieco bezczelny uśmiech to połączanie, które nie jednego potrafi wytrącić z równowagi. Dodatkiem do tej chaotycznej mieszanki są dwukolorowe oczy delikwenta - lewe błękitne, a prawe orzechowe - wyglądające, jakby ten przedawkował kofeinę. Świst posiada krótkie, nieco sterczące i wiecznie poczochrane, bure futro o klasycznym pręgowaniu. Biała plama zahacza o pysk kocura, rozlewając się po brodzie i kończąc nad klatką piersiową gdzie przechodzi już naturalnie w beże i brązy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9818


A mógł zabić.
Za dużo kawałów odwaliłem, by wykaszleć płuca od takiego małego numeru — odpowiedział Świst jednak gotów był odskoczyć - spiął namiastkę mięśni, jakby jednak ta uniesiona łapa Cienistego miała mu zaraz strzelić. Należało się w sumie, a sam Wichrowiec nie raz po uszach dostał za swoje żarciki. Dziwne, że jeszcze nie doleciało to do uszu Przywódcy, co było jednoznaczne z... przyzwoleniem rzecz jasna na dalsze wybryki. Kotonornica jednak postanowiła nie przetrzepać mu futra, a roześmiać się wraz z nim i tylko nastraszyć głośnym tupnięciem. Jak miło widzieć, że są na świecie, poza siostrami burego i nielicznymi jednostkami Wichru, koty bez kija pod ogonem! Terminator uśmiechnął się cwaniacko. — Ta, tylko ci się zad nie zmieścił — rzucił w odpowiedzi nowemu koledze. Obóz Cienia, z opisu prawie-nienzjoamego brzmiał jak jakaś otwarta przestrzeń, albo ciasna klita, tudzież Cień mnożył się jak króliki. Wicher nie narzekał na braki w kotach, ale Świst nie odczuł specjalnie jakiegoś większego ścisku. Poza tym mieli duże, hehe, cienia w obozie. On sam był drobny i chudy to też był w stanie wcisnąć się wszędzie, może to też miało wpływ na jego osąd? — Świszcząca Łapa, ale wszyscy mówią Świst — przedstawił się jak należy dając tym samym do zrozumienia, że zwracanie się do niego po kocięcemu zupełnie mu nie przeszkadza, a zna takich, co mają z tym problemy...
_________________


trade that typical for something colorful
and if it's crazy, live a little crazy
you can p l a y it sensible, a king of conventional
or
you can risk it all and see

'cause
you can do like you do
or
y o u can do like me
stay in the cage, or you'll finally take the key

so come with me and take the r i d e
it'll
t a k e you to the other side
  Statystyki - lvl: 1 | S: 3 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 3 | HP: 60 | W: 40 | EXP: 75/100
 
Pomidorowa Łapa
Zaginiony
hardkor kaskader


Klan:
cien

Księżyce: 7 [IV]
Mistrz: rudy lis
Płeć: kocur
Matka: popielniczka
Ojciec: domp
Multikonta: bobrzy kieł, barwna łapa | wichura, sadzowa łapa, osia łapa, amnezja, mysia łapa, rozmarynowa łapa, reszta frajerni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-24, 20:53   
   Wygląd: sporawy kociak; jasne, bure futro z tygrysimi pręgami; biel pokrywająca dolne partie ciała i pysk; jasna plama na prawej wardze; pstrokaty nos; niewybarwione, szaro-błękitne oczy | kp
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9547


ło luju złoty

A mógł zabić!
- HA, mówisz?! No, to dawaj, pochwal się czymś! Co tam takiego w Wichrze odwaliłeś, że NASTRRRASZENIE KOLEGI PRRRAWIE NA ŚMIERRĆ CIĘ NIE RUSZA, HĘ!? - zaryczał rozbawiony Pudliszek, skacząc z łapy na łapę wokół gońca królików. Noo, w sumie, to mogło mu być trochę syna Pszenicznego Grzbietu żal. Takie to chuchrowate, wygląda, jakby ledwo wiaterek miał tą tyczkę przewrócić. A Pomidor myślał, że nie ma większego chudzielca i miałkiego posturą kota od Marchewki, a tu proszę. Świst przynajmniej charakterem nadrabiał! - Co, sugerrujesz coś w ten sposób? - młody terminator stanął na palcach, wysuwając włochatą pierś do przodu, niemal napierając nią na dziwnookiego Wichrzaka. Że co, że ja GRUBY?! A, właśnie, psiakrew! Złote ślipka syna Popiel zabłyszczały aż, gdy wreszcie zdołał przyjrzeć się oczom drugiego terminatora. Krzywy ryj rozszerzył się w uśmiechu. - ŁO, MASZ OCZY PRRRAWIE JAK MÓJ TATO! ALE SUPERR, a ja to myślałem, że to jest MEGA SUPERR ULTRRA RZADKIE! Też chciałbym takie oczy, cholibka!
Włochata kita Pomidorowej Łapy zawirowała w powietrzu, gdy ten wreszcie nieco ostudził swój entuzjazm i przysiadł na przyjemnej, wilgotnej, zacienionej trawie.
- A ja Pomidorrowa Łapa! Ale na mnie mówią Pomidorr. Świst, o, a ja ostatnio z Wichrru poznałem GWIZDA! Jakiś twój krrewny, kolega? Chociaż, w sumie, wcale do Ciebie nie podobny!
_________________

kot się bardzo łatwo nudzi
kot się niczym nie przejmuje
kot okropnie jest leniwy
kot jest nieustannie głodny
kot jest bardzo opryskliwy
kot jest ekstremalnie krnąbrny

!!!


Ostatnio zmieniony przez Pomidorowa Łapa 2020-06-24, 20:53, w całości zmieniany 2 razy  
  Statystyki - lvl: 1 | S: 6 | Zr: 6 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 60 | W: 40 | EXP: 35/100
 
Świszcząca Łapa
Zaginiony
mister gadżet


Klan:
wicher

Księżyce: 14 [lipiec]
Mistrz: Miętowy Pąk | Jasne Serce
Płeć: kocur
Matka: Zwinna Łapa
Ojciec: Pszeniczny Grzbiet
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-30, 22:16   
   Wygląd: Mały, brudny obszarpaniec. Niewysoki kocur o szczupłej budowie. Względnie proporcjonalny, nie licząc za dużych, trójkątnych uszu nadających mu wygląd psotnego chochlika. Ppóki nie podejdzie bliżej wygląda na wyższego. Sprawia wrażenie wiecznego terminatora i prawdopodobnie już tak zostanie. Spiczaste, nietoperze uszy, wesoła mordka i psotny, nieco bezczelny uśmiech to połączanie, które nie jednego potrafi wytrącić z równowagi. Dodatkiem do tej chaotycznej mieszanki są dwukolorowe oczy delikwenta - lewe błękitne, a prawe orzechowe - wyglądające, jakby ten przedawkował kofeinę. Świst posiada krótkie, nieco sterczące i wiecznie poczochrane, bure futro o klasycznym pręgowaniu. Biała plama zahacza o pysk kocura, rozlewając się po brodzie i kończąc nad klatką piersiową gdzie przechodzi już naturalnie w beże i brązy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9818


Nie wyglądasz jakbyś miał umierać, chyba, że ze śmiechu — odpowiedział w pierwszej chwili syn Pszenicznego wędrując wzrokiem za skaczącym dookoła niego cienistym terminatorem. Sporo większym, w każda stronę, od niego samego. — No nie wiem, na przykład jak to przykładny terminator wymieniałem mech, nikt mi jednak nie powiedział, że taki z mrówkami się nie nadaje — rzucił nieco przedramatyzowanym tonem szczerząc się do tego głupkowato, bo przecież wiedział, a mrówki w legowisku to świetny kawał - jak się kogoś nie lubi i weźmie te czerwone co parzą to już w ogóle boki zrywać. — Łopian w takim puchatym ogonie to też spory problem... — dodał jeszcze, sugerując ostatni numer, jaki zrobił Miękkiemu Obłokowi, wskazując na kitę nowego "kolegi". Nim jednak zdążył rzucić czymś jeszcze, Cienisty terminator poczuł się "urażony" słowami Śwista (zakładając, że kolega wie czym jest uraza w ogóle) i postanowił to przekomicznie zademonstrować. Zapewne jeszcze pięć minut temu Wichrowiec by się wzdrygnął na takie z pozoru agresywne zachowanie kota prawie dwa razy większego niż on sam, ale teraz wyczuwał od Pomidorowej Łapy podobne wibracje. Bury odchylił się nieco do tyłu. — Tsa, że w porównaniu ze mną to jest wielki jak dzik. W każdą stronę — odpowiedział szybko i bez większego namysłu. Wtedy też Cienisty znów zmienił temat wrzeszcząc niemalże do nietoperzych uszu Świszczącej Łapy. — Się wydzierasz jakbym stał za rzeką — rzucił w pierwszej chwili po czym uśmiechnął się nieco krzywo. — No, podobno rzadsze niż normalne oczy, ale też znam sporo kotów co to się powymieniały gałkami — prawdę mówiąc to rzeczywiście jakoś dużo kotów nie miało kolorowych oczu, ale Świst nie specjalnie zwracał na to uwagę. Nie był sam z rodzeństwa w kwestii dziwnych gałek, toteż przynajmniej na tej płaszczyźnie nie czuł się jak dziwak.
Czym do diabła jest pomidor, swoją drogą... Świst nie zapytał, udając, że doskonale wie.
A gdzie tam — zaprzeczył szybko, chociaż nic do Gwizda nie miał. Ciężko czasem zrozumieć typka, ale syn Pszenicznego sam miał masę wad, niezależnych od niego samego toteż nie specjalnie mu przeszkadzał problem z wymową puchatego kolegi. — Ty za to jesteś pierwszym kotem z innego klanu jakiego na oczy widzę.
_________________


trade that typical for something colorful
and if it's crazy, live a little crazy
you can p l a y it sensible, a king of conventional
or
you can risk it all and see

'cause
you can do like you do
or
y o u can do like me
stay in the cage, or you'll finally take the key

so come with me and take the r i d e
it'll
t a k e you to the other side
  Statystyki - lvl: 1 | S: 3 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 3 | HP: 60 | W: 40 | EXP: 75/100
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 53 [X]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień
Ciąża: nie
Multikonta: Śliwkowa Pestka [KRz], Pęknięta Łapa, Lisi Wrzask [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-08-01, 20:30   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


_________________


Widok jej futerka na granicy z klanem Wichru był tak częsty, że niektóre koty z tego klanu witały się z nią podczas patrolu. Kiedy w takowym znajdował się jeszcze Miękki Obłok, nie obeszło się bez wesołego powitania córki i rozmowy aż do nalegania ze strony pobratymców by ten w końcu się ruszył i wracał do obowiązków. Przez częste pobyty na granicy, zaprzyjaźniła się nawet nieco bliżej z trojką wojowników - Zaćmionym Księżycem, Splątanym Wąsem i Łabędzim Skrzydłem. Tym razem jednak jej pobyt w tych okolicach nie łączył się z chęcią rozmowy z ojcem czy spotkaniem jednego z trojki wcześniej wymienionych kotów. Popielny Żar próbowała zabić czas i pozbyć się z własnej głowy wielu nieprzyjemnych myśli. Ostatnie dni nie były dla niej najlepsze i potrzebowała chwili dla siebie, a tym samym odpoczynku od duszącego ją obozu. Zmagała się bowiem z niepokojącymi i gryzącymi myślami na temat własnego potomstwa, a dokładnie dwójki jej kociąt - Pietruszki i Pomidorka. Byli oni najbardziej problematyczni i rwali się wszędzie gdzie nie trzeba i wizja ich zaginięcia była boleśnie realna! Dlatego też Popielica najzwyczajniej w świecie się martwiła ich przedłużającą się nieobecnością. Chciała jakoś zmniejszyć stres, uspokoić się, a nigdzie nie czuła się tak dobrze jak przy granicach z klanem swojego ojca. Widok zielonej trawy po drugiej stronie, słodki zapach zwierzyny, od czasu do czasu możliwość zaobserwowania biegnącego królika czy zająca była dla wojowniczki kojąca. Dlatego też w chwili słabości przyszła właśnie tu w okolicę Borsuczej Nory będącej przy granicy, po drugiej stronie, bardziej u Wichrowych sąsiadów. By nie wrócić do obozu z pustymi łapami po samotnym spacerze, wcześniej zapolowała i mogła pochwalić się dwiema nornicami i wróblem, co...Nie było satysfakcjonującym wynikiem la kocicy, która przez prawie całe swoje życie ćwiczyła się w polowaniu by móc zostać w przyszłości nazwaną najlepszą łowczynią, jednak na ten moment - taki wynik zdecydowanie kocicy pasował. W końcu przysiadła niedaleko granicy gdzieś w trawie i przymknęła nieznacznie pomarańczowe ślepia. Wiatr cichutko szumiał i smagał jej krótkie, niebieskie co sprawiało, że odczuwała potrzebę chwilowego odpoczynku.

/Fiołek!
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 145/400
 
Fiołkowy Świt
Starszyzna
niepełny



Klan:
wicher

Księżyce: 111 [październik]
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Multikonta: Żubrze Gardło, Czarny Kogut [KG]; Persefona [P]
Interwencja MG: tak

Wysłany: 2020-08-02, 12:01   
   Wygląd: Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=159095#159095


Nie chciał być w obozie. Chciał wyjść gdzieś, gdziekolwiek, byleby nie być zmuszonym do tego, by gnić we własnym legowisku w Skręconym Pniu. Poprosił więc Czajkowy Lot, czy nie ma ochoty wyjść z nim na spacer, na co ta ochoczo się zgodziła. Dawno nie mieli okazji, by wyjść gdzieś razem i porozmawiać, a przecież kiedyś mogli nawet powiedzieć o sobie nawzajem, że są... przyjaciółmi. Rozmowa jednak nie kleiła się tak, jak tego chcieli i większość czasu spędzili w milczeniu. Nie było to w żadnym wypadku złe, oboje wyglądali na zadowolonych pomimo tego, że otaczał ich szum traw i cichy śpiew ptaków.
Gdy dotarli do granicy, bo wyglądało na to, że robili sobie miały patrol wzdłuż granic z Cieniem, Fiołkowy Świt dostrzegł kotkę. Kojarzył ją z widzenia, ale nigdy nie zamienił z nią słowa, o ile dobrze pamiętał. Nie potrafił jednak dopasować imienia do jej mordki ani tego, z którym wichrzakiem była blisko. Nie szkodzi.
- Dzień dobry - przywitał się z kotką. Czajkowy Lot również skinęła jej głową, jednak nie odzywała się, stała na uboczu. Nigdy nie przestała być nieufna i pełna chłodnego profesjonalizmu, gdy chodziło o kontakty z innymi klanami, toteż nie wyglądała na chętną do rozmowy i prawdopodobnie odejdzie, jeżeli ta wywiąże się pomiędzy jej towarzyszem a popielatą kotką. - Czekasz może na kogoś z Wichru? - spytał, bo z reguły gdy ktoś siedział tak blisko granicy, to najczęściej oczekiwał jakiegoś towarzystwa. Przynajmniej tyle wynikało z jego obserwacji.
_________________

and I had no idea on what ground I was founded
all of that goodness is gone with you now

then when I met you, my virtues uncounted
all of my goodness is gone with you now



:)
  Statystyki - lvl: 8 | S: 17 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 80 | EXP: 420/750
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 53 [X]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień
Ciąża: nie
Multikonta: Śliwkowa Pestka [KRz], Pęknięta Łapa, Lisi Wrzask [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-08-02, 19:20   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


Otworzyła ślepia słysząc czyjeś przywitanie. Zamrugała parę razy widząc przed sobą rude-pręgowane futro jakiegoś kocura, którego znała ledwo z widzenia. Na pewno parę razy mignął jej podczas spacerów i mijania Wichrowych patroli - to było pewne. Podniosła się więc do siadu i łapą lekko strzepnęła trawę, która przyczepiła się do futerka na jej piersi, po czym odchrząknęła posyłając kocurowi uprzejmy uśmiech oraz skinienie łba.
- Dzień dobry - odpowiedziała, poruszając lekko przydużymi uszami, po czym skinęła kształtnym łebkiem w kierunku drugiego kota, tym razem kotki, która była tu wraz z rudym wojownikiem. Najpewniej zwróciła uwagę patrolu. Nie dziwiła się - siedziała naprawdę blisko granicy tak, jakby faktycznie na kogoś czekała. Kiedy padło o to pytanie, końcówka szczupłego ogona wojowniczki lekko drgnęła. Nie czekała. Przyszła tu jedynie odpocząć i ochłonąć po wcześniejszych wydarzeniach i nieco oswobodzić myśli w których wciąż zadręczała się możliwym zaginięciem kociąt. Nic nie mogła poradzić, że właśnie tu znajdowała spokój. Poruszyła jednak wibrysami, po czym uśmiechnęła się nieznacznie i skinęła łbem - cóż, skoro była już o to zapytana...Miała aż czwórkę kotów, na które mogłaby tu czekać, bądź prosić o to by zostały zawołane. Z tych wszystkich najbardziej chciałaby jednak zobaczyć Lśniącą Sadzawkę, Miękkiego i Sokolego Cienia, z którym chciała porozmawiać na temat Iskry ich wyprawy na niego, która nie wypaliła. Dlatego też poruszyła uszami i spojrzała na pyszczek swojego rozmówcy po chwili również się odzywając.
- Miałam nadzieje na spotkanie Miękkiego Obłoku z Sokolim Cieniem. Czasem chodził wraz z nim na patrole które mu przydzielał w tych okolicach - mruknęła pogodnie, rozglądając się jakby oczekując, że zaraz do dwójki obecnych już Wichrowców podejdzie były zastępca i jej ojciec. - Są może wraz z wami?
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 145/400
 
Fiołkowy Świt
Starszyzna
niepełny



Klan:
wicher

Księżyce: 111 [październik]
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Multikonta: Żubrze Gardło, Czarny Kogut [KG]; Persefona [P]
Interwencja MG: tak

Wysłany: 2020-08-04, 22:57   
   Wygląd: Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=159095#159095


Uśmiechnął się lekko do kotki, która podniosła się i zbliżyła do granicy. Czajkowy Lot przymrużyła podejrzliwie ślepia, jakby oczekiwała, że kotka może ją przekroczyć, jednak nie odzywała się. Zerknęła tylko na Fiołkowy Świt, który posłał jej uspokajające spojrzenie. Słysząc jednak pytanie Popielnego Żaru - uchylił pysk, zaraz jednak zmarszczył brwi, zaciskając szczęki. Pokręcił głową, na moment umykając wzrokiem gdzieś w bok.
- Nie, jesteśmy tylko my - powiedział w końcu. Wyszedł na ten spacer tylko po to, by zapomnieć o tym, co się działo. Nie miał w zamiarze być patrolem, który zaniesie wieść o śmierci przywódcy do innych klanów, jednak skoro temat został poruszony... cóż. - Sokoli Cień... Nie żyje - wydusił w końcu. Ciężko było mu mówić o śmierci kocura, którego lubił i szanował jako wojownika oraz zastępcę, którego rozwój obserwował jako młody wojownik, by widzieć, jak rozwija skrzydła i sięga po pełnię swoich możliwości. - Mój syn, znaczy... Porywista Gwiazda- Porywista Gwiazda też... nie żyje. Lawendowy Kwiat wyruszyła do Szepczącej Sadzawki - dodał nieco ciszej. W jego zamglonych, zielonkawych ślepiach rysował się ból... jednak nie zaczął płakać. Zbyt wiele łez wylał przez ostatnie księżyce. Być może gdyby nie stracił obu synów, partnerki i wnuczki oraz gdyby jego córka nie zniknęła z klanu w przeciągu zaledwie kilku księżyców, byłby w stanie cokolwiek z siebie wykrzesać - teraz jednak pozostała tylko pustka, ból i przerażająca apatia.
_________________

and I had no idea on what ground I was founded
all of that goodness is gone with you now

then when I met you, my virtues uncounted
all of my goodness is gone with you now



:)
  Statystyki - lvl: 8 | S: 17 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 80 | EXP: 420/750
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 53 [X]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień
Ciąża: nie
Multikonta: Śliwkowa Pestka [KRz], Pęknięta Łapa, Lisi Wrzask [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-08-11, 22:06   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


Z jej pyska spadł spokój i lekko uśmiech jakim uraczyła swojego rozmówce po zadania mu pytania o Sokoli Cień i Miękki Obłok. Poczuła niepokój jeszcze przed samymi słowami - wyraz pyska kocura nie zwiastował najlepszych wieści i był odrobinę zbyt smętny jak na zwykłe poinformowanie jej, że dwóch kocurów tylko nie ma z nim na patrolu. Jej pomarańczowe ślepia otworzyły się szerzej kiedy uderzyło w nią zaskoczenie i...niedowierzanie po słowach Fiołkowego Świtu. Niemożliwe! Wiedziała, że Sokoli Cień nie był najmłodszy, jednak...Nie spodziewała się takich wieści! Poczuła jak wzdłuż jej kręgosłupa przemyka nieprzyjemny dreszcz, który unosi jej sierść wzdłuż niego jak i na ogonie, który zadrżał niespokojnie. Przełknęła ciężko ślinę, nie mogąc przetrawić tego, że jej wuja nie było już gdzieś na trenach Wichru, ba! Na całych terenach Czterech Klanów. Tylko mogła sobie wyobrazić jak trudno musiał przechodzić stratę Miękki Obłok. Nie miała może najbliższych relacji z dawnym, Wichrowym zastępcą, jednak byli rodziną i ciemny kocur okazał jej wsparcie w trudnej dla niej chwili oferując pomoc w znalezieniu jej oprawcy. Nic więc dziwnego, że uderzyła w nią jego strata! To jednak nie był koniec złych wieści, bo Fiołkowy Świt podzielił się z cienistą wojowniczką jeszcze jedną, wstrząsającą wiadomością - Porywista Gwiazda...nie żyje.
- Jak...to? - szepnęła dalej nie mogąc uwierzyć w to co zostało jej przekazane. Pokręciła powoli łebkiem nie odrywając wzroku od mordki swojego rozmówcy, w którego ślepiach był ból. Prawdziwy, zamglony ból. Sama Popielica poczuła jak jej gardło zaciska się z żalu i smutku, ale i...złości. Złości na samą siebie. Czuła, że powinna być obecna na pogrzebie swojego wuja by móc się z nim pożegnać, jednak - była w innym klanie i nie miała kiedy dowiedzieć się o jego śmierci tego samego dnia - tym bardziej, że była nagła! Kiedy jakkolwiek opanowała boleśnie ściskane gardło, odchrząknęła i powiedziała nieco głośniej, cofając uszy w szoku. - Co się stało? I...kiedy?
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 145/400
 
Fiołkowy Świt
Starszyzna
niepełny



Klan:
wicher

Księżyce: 111 [październik]
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Multikonta: Żubrze Gardło, Czarny Kogut [KG]; Persefona [P]
Interwencja MG: tak

Wysłany: 2020-08-12, 20:26   
   Wygląd: Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=159095#159095


Czajkowy Lot spojrzała na Fiołkowy Świt, później na popielatą kotkę, a gdy znów wróciła do rudego kocura, oznajmiła, że pójdzie w międzyczasie zapolować, na co skinął krótko głową. Wiedział, że nie przepadała za interakcjami z kotami z innych klanów, które wykraczały poza suche przekazywanie informacji, także nie miał jej tego za złe. Wolał, by czuła się komfortowo, w końcu nie zostawiała też go samego i wciąż była w pobliżu. Być może później dołączy do niej i sam spróbuje coś złapać.
- Sokoli Cień nie był już najmłodszy - odpowiedział, bo zakładał, że to właśnie o okoliczności jego śmierci chodziło popielatej. - Zmarł... we śnie, niedawno, razem ze swoim partnerem - dodał zaraz, uśmiechając się gorzko. Mimo wszystko była to pocieszająca wiadomość - że nie zmarł sam, że odszedł wraz z miłością swojego życia i nie musiał cierpieć tak, jak sam cierpiał po stracie Maliny. Z całą pewnością nie był to koniec, którego oczekiwał; nie spędzali razem zbyt wiele czasu przez ostatnie księżyce, ale wiedział, że Sokoli Cień był wojownikiem od kiedy tylko nauczył się chodzić i z całą pewnością jako wojownik wolałby umrzeć, oddając życie za swój klan.
- Wybacz moją ciekawość, ale... byliście przyjaciółmi? - spytał po dłuższej chwili milczenia. Nie miał pojęcia, co mogło łączyć kotkę z Sokolim Cieniem, ale nigdy nie potrafił powstrzymać się przed wciskaniem nosa w nieswoje sprawy. Wyglądało na to, że się znali i jego śmierć dotknęła popielatą, stąd też ciekawość kocura.
_________________

and I had no idea on what ground I was founded
all of that goodness is gone with you now

then when I met you, my virtues uncounted
all of my goodness is gone with you now



:)
  Statystyki - lvl: 8 | S: 17 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 80 | EXP: 420/750
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 53 [X]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień
Ciąża: nie
Multikonta: Śliwkowa Pestka [KRz], Pęknięta Łapa, Lisi Wrzask [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-08-16, 08:35   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


Śmierć we śnie brzmiała...delikatnie, chociaż właśnie tego sama kocica się bała. Bezsilności. Nigdy nie wiesz kiedy zaśniesz i już nigdy się nie obudzisz. Kocica musiała przyznać, że mimo własnych niepokojów poczuła lekką ulgę gdy o tym usłyszała. Przy natłoku makabrycznych widoków rozszarpanych, kocich ciał, wiadomość,że chociaż członkowi jej własnej rodziny udało się odejść do Gwiezdnego Klanu w sposób spokojny. Na pewno Sokoli Cień nie był z tego najbardziej zadowolony, bo nawet przez tak krótki czas w jakim rozmawiali i spotykali się od czasu do czasu na granicach, Popielny Żar dojrzała jego gotowość do poświęcenia za klan. Wzdrygnęła się nieco gdy dowiedziała się, że również partner wuja - Zajęczy Sus zmarł wraz z nim. Przez jej grzbiet przeszły nieprzyjemne ciarki, a w jej głowie pojawiły się nieprzyjemne myśli - klan Wichru również dotknęła tragedia w postaci śmierci kotów w tym nawet przywódcy, tak samo jak klan Cienia co było...Niepokojące. Nic jednak nie powiedziała w ciszy wysłuchując słów rudego wojownika nie mogąc pozbyć się zaskoczenia i niedowierzania.
- Sokoli Cień jes-...Był moim wujem - odparła w końcu, przełykając nieco ciężej ślinę, starając się by jej głos brzmiał normalnie, chociaż w dalszym ciągu był on nieco cichszy i delikatniejszy niż zazwyczaj. Ne trudno było sobie wyobrazić jaka żałoba panowała teraz w Wichrze, bowiem podobna była w Cieniu. Na uderzenie serca spuściła spojrzenie an własne łapy chcąc w ten sposób pozbierać myśli, a gdy jakoś jej się to udało, ponownie przeniosła spojrzenie na Fiołkowy Świt. - Pomógł mi w trudniejszej sytuacji i...Umożliwił częstszy kontakt z ojcem. Chciałam z nim jeszcze porozmawiać, podziękować... - westchnęła nieco kładąc po sobie uszy, a jej wibrysy drgnęły smętnie. Teraz już nie podziękuje ciemnemu kocurowi za wsparcie, za propozycję wyprawy, nie odwdzięczy się jakoś za pomoc w ułatwieniu kontaktu z ojcem, nic! Wszystko to przepadło przez niespodziewaną śmierć kocura, którego Popielny Żar nie mogła nawet dobrze pożegnać i opłakać. W takich momentach naprawdę piekło ją to, że Trzcinowa Sadzawka pokochała kota w innym klanie, gdzie sama mentalność Popielicy była rozdarta. Teraz wizja przegapienia pogrzebu własnego ojca stała się dla niej boleśnie realna. Owinęła szczupły ogon nieco ciaśniej wokół łap i smętnie zmrużyła pomarańczowe ślepia.
- Cóż, Klan Cienia również stracił przywódczynię. Płomykówkowa Gwiazda przegrała walkę z drapieżnikiem, a Krogulczy Szpon wyruszyła do Szepczącej Sadzawki po życia - podzieliła się z kocurem nie najweselszą wieścią, po czym westchnęła bezgłośnie. Wychodziło więc na to, że dwa klanu były aktualnie w stanie zawieszenia. Bez przywódcy, bez zastępcy i ze stratą cennych kotów...Co takiego musiało się stać, by Gwiezdny Klan odebrał tyle kotów na raz?
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 145/400
 
Fiołkowy Świt
Starszyzna
niepełny



Klan:
wicher

Księżyce: 111 [październik]
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Multikonta: Żubrze Gardło, Czarny Kogut [KG]; Persefona [P]
Interwencja MG: tak

Wysłany: 2020-08-17, 02:17   
   Wygląd: Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=159095#159095


Jego uszy uniosły się, by za chwilę cofnąć się, rozkładając lekko na boki. Nie była to odpowiedź, której się spodziewał... ale tym bardziej rozumiał zaskoczenie i smutek, jaki czuła wojowniczka. Byli rodziną, w dodatku byli ze sobą dość blisko, nawet pomimo tego, że byli z dwóch różnych klanów. Fakt, że nie mogła być na jego pogrzebie, był przykry - tak samo jak myśl, że mogła się o niej nie dowiedzieć tak szybko, gdyby jakimś zrządzeniem losu nie znalazła się na granicy w momencie, gdy tędy szedł.
- Jestem pewien, że wiedział, jak wiele mu zawdzięczasz - odpowiedział miękko i uśmiechnął się do kotki łagodnie, pocieszająco. - Poza tym, kto wie, być może jeszcze będziecie mieli szansę ze sobą porozmawiać, kiedy odwiedzi cię we śnie - dodał. Sokoli Cień odszedł na Srebrną Skórkę, owszem, jednak nie zniknął na zawsze. Wciąż był blisko, nawet jeżeli nie można było go dotknąć ani zobaczyć. Z całą pewnością spoglądał na nią i dalej upewniał się, czy wszystko z nią w porządku - a gdy będzie potrzebowała pomocy, być może odwiedzi ją we śnie i podzieli się z nią dobrą radą.
- Och - bąknął nieco niezgrabnie na wiadomość od Popielnego Żaru. Nie spodziewał się zupełnie tego, co usłyszał. Płomykówkowa Gwiazda... przecież dopiero niedawno zastąpiła wiekowego Wężową Gwiazdę, który władał Klanem Cienia jeszcze wtedy, gdy sam był kocięciem i uczył się o innych klanach pod okiem Kruczego Ogona. Nie spodziewał się, że jego następczyni zginie tak szybko, nie dorównując jego kadencji nawet w niewielkim procencie. - Mam więc nadzieję, że jej wyprawa również przebiegnie sprawnie - powiedział, gdy zebrał myśli. Będzie musiał przekazać tę informację, gdy wrócą do obozu razem z Czajkowym Lotem. Zerknął za siebie w poszukiwaniu kotki, odruchowo, zapominając, że z odległości niewiele już widział i tak naprawdę swobodnie rozmawiał z Popielnym Żarem tylko dlatego, że stała nieopodal i mógł skupić na niej wzrok tak, by była czymś więcej, niż szarą plamą na tle lasu.
- Rozmawiamy już chwilę, a jeszcze się sobie nie przedstawiliśmy - zauważył nagle, gdy powrócił wzrokiem do cienistej wojowniczki. Nie było to szczególnie istotne, jednak lubił, tak po prostu, znać imiona kotów, z którymi rozmawiał. Lubił wiedzieć, które imię pasuje do odpowiedniej mordki. Poza tym... ta rozmowa potrzebowała jakiegoś lżejszego przerywnika, choćby na chwilę. - Nazywam się Fiołkowy Świt.
_________________

and I had no idea on what ground I was founded
all of that goodness is gone with you now

then when I met you, my virtues uncounted
all of my goodness is gone with you now



:)
  Statystyki - lvl: 8 | S: 17 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 80 | EXP: 420/750
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 53 [X]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień
Ciąża: nie
Multikonta: Śliwkowa Pestka [KRz], Pęknięta Łapa, Lisi Wrzask [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-08-17, 12:23   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


Z myślą, że będzie musiała przekazać wieść o śmierci Wichrowego przywódcy, czuła jak coś zaczyna ciążyć jej na żołądku - żal. Znała Porywistą Gwiazdę osobiście, rozmawiała z nim parę razy na dłużej, witała podczas patroli jak jeszcze był wojownikiem...Nie mogła zrozumieć dlaczego Przodkowie zabrali go tak szybko, bo na pewno wiekiem nie równał się z Sokolim Cieniem czy własną matką, o której śmierci też się dowiedziała, jednak już od samego zmarłego. Widząc pocieszający uśmiech zgrany z łagodnym głosem starszego od niej wojownika, sama lekko się uśmiechnęła i skinęła łebkiem.
- Mam nadzieje, że w Gwiezdnym Klanie czuje się dobrze. Przynajmniej odszedł spokojnie...Czy mógłbyś przekazać Miękkiemu Obłokowi, że w każdej chwili może na nas liczyć? - uniosła lekko brew prosząc nieznajomego o małą przysługę względem jej ojca, który na pewno przeżywa stratą brata. Miękki Obłok mimo bycia lekkoduchem i żarłokiem, miał z Sokołem dobre relacje i jego strata mogła być dla niego dość ciężka, patrząc chociażby na to ile księżyców spędzili razem. Nie bez przyczyny niebiesko-kremowa użyła również liczby mnogiej, mając na myśli siebie i matkę pod słowem "nas". Po własnych słowach lekko zadarła łeb ku górze i zerknęła na uderzenie serca na niebo, jakby w nadziei dojrzenia Srebrnej Skórki. Jednak słońce i jasne, prawie bezchmurne niebo jej to uniemożliwiało. Wróciła jednak spojrzeniem na rudo-siwą mordkę swojego rozmówcy gdy ten niezgrabnie westchnął w zaskoczeniu na jej ostatnią informacje co do śmierci Cienistej gwiazdy. Nieznacznie poruszyła uszami i przymknęła pomarańczowe oczy smętnie. - To samo życzę waszej przyszłej przywódczyni. Mam nadzieje, że wróci bezpiecznie do obozu - Popielny Żar raz, może dwa spotkała niebieską zastępczynię na patrolu i odniosła wrażenie, że należy ona do uprzejmych i miłych kocic więc...Wicher na pewno będzie spoczywać w dobrych łapach. Miała też nadzieje, że władza znów szybko się nie zmieni i obie, świeże przywódczynie nie odejdą zbyt gwałtowanie do Gwiezdnego Klanu. Krogulczy Szpon na pewno będzie się trzymać pazurami i kłami swojego stołka, wiec o jej nagłe odejście Popiel się nie martwiła.
- Jestem Popielny Żar - odpowiedziała chwile po tym jak rudy kocur się jej przedstawił, posyłając mu lekki uśmiech. Miał racje, rozmawiali już jakąś chwilę, a nawet się nie przedstawili! - Jak Klan Wichru trzyma się po takiej stracie? Jak...Ty się trzymasz, Fiołkowy Świcie?
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 145/400
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers