Poprzedni temat «» Następny temat
Borsucza Nora
Autor Wiadomość
Świetlistooki
Gwiezdny



Klan:
gwiezdni

Księżyce: Więcej niż gwiazd na Srebrnej Skórze
Płeć: kocur
Wysłany: 2018-03-31, 17:39   Borsucza Nora
   Wygląd: Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.


Opuszczona wieki temu borsucza nora ciągnąca się wzdłuż granicy z klanem Cienia ma mnóstwo korytarzy i rozwidleń. Większość z nich prowadzi do głównego leża, znajdującego się w centrum, lecz niektóre potrafią wyprowadzić kota na powierzchnię kilkanaście metrów dalej, w miejscu, gdzie wlot jest zupełnie niewidoczny.
Wewnątrz nory jest chłodno i o dziwo przyjemnie, a szerokie tunele są w stanie pomieścić nawet dwa koty naraz.
_________________
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
Ostatnio zmieniony przez Topniejący Lód 2020-04-21, 14:15, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Makowa Łapa..
Terminator
happy kiddo



Klan:
wicher

Księżyce: 28 [lipiec]
Mistrz: Malinowy Nos
Matka: Malinowy Nos
Ojciec: Fiołkowy Świt
Wysłany: 2018-04-02, 16:24   
   Wygląd: Makowa Łapa osiągnął już swoje finalne rozmiary i jest wysokim kocurem. W głównej mierze zawdzięcza to swoim długim łapom. Jest smukłym kotem, natomiast jego budowa idealnie odzwierciedla sylwetkę prawdziwego Wichrzaka - chudy i długołapy. Zawsze stara się chodzić wyprostowany, co jeszcze potęguje efekt i uczniak jest po prostu niebywałego wzrostu. Jednak skupmy się teraz na jego łebku. Jest on niewielki, osadzony na podłużnej szyi. Jego nos jest w kształcie serca, w barwie intensywnego różu. Języczek ma taki sam kolor, tak jak jego opuszki. Wróćmy jednak do futerka, które jest całkiem przyjemne w dodatku i wyczyszczone. Jego sierść jest raczej krótka, aczkolwiek w niektórych miejscach dłuższa. Między innymi na klatce piersiowej, ogonie czy też polikach. Makowa Łapa ma wprost banalne umaszczenie. Ot, rudy terminator z białymi łapami, pyszczkiem, podgardlem, piersią i brzuchem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=268792#268792


Makowa Łapa starał się eksplorować nowe terytorium, aby w niedalekiej przyszłości nie zgubić się na własnych terenach. Oczywistym było, że nie mógłby iść na patrol (jego kondycja była bardzo słaba), ani wyjść samotnie na spacer, toteż uznał, że warto by zabrać ze sobą jakiegoś starszego kota. Na wieść o tym, że ów niezdarny uczeń chce pozwiedzać tereny, na ochotnika zgłosił się jego dziadek, co nieco zszokowało Makową Łapę. Północny Podmuch był raczej... trudny, ponieważ nie okazywał tak otwarcie uczuć jak Stokrotkowa Łąka i myślał, że w mniemaniu burego, on, taki chorowity i słaby jest nikim.
Północny Podmuch uznał, że mogą wspólnie przespacerować się przy granicy z Klanem Cienia. Rudo-pręgowanemu bardzo odpowiadała taka alternatywa, ponieważ mógł bliżej poznać zapach wrogiego klanu. Gdzieś w głębi duszy ekscytował się na myśl o spotkaniu wojowników Klanu Cienia i dramatycznej walce z nimi, aczkolwiek prędko sobie uświadomił, że on nie umie walczyć, a Północny Podmuch, mimo swojej niesamowitej waleczności, nie dałby sobie rady.
Oba koty przemykały na otwartej przestrzeni, czując się tam jak ryby w wodzie. Makowa Łapa nie nadążał za biegnącym dziadkiem, który mimo swojego wieku, był o wiele szybszy i zwinniejszy od niego, co nieco bolało młodziaka. Starał się nie zawieść starszego kocura, toteż jak najmocniej wybijał się na tylnych łapach i robił susy długości około trzech kocich ogonów. Jednak po kilkudziesięciu uderzeniach serca owego morderczego biegu, czuł się tak zdyszany, a jego łapy dosłownie drżały. Północny Podmuch nic nie powiedział, tylko biegł dalej, coraz bardziej się oddalając, a rudo-pręgowany nieudolnie próbował go dogonić. Wraz z kolejnymi krokami jego zapał słabł, mięśnie opierały się i nie chciały współpracować ze smukłym kotem, natomiast Północny Podmuch dalej niewzruszenie biegł. Uczeń czuł się coraz gorzej.
W końcu masywna sylwetka dziadka zaczęła się coraz bardziej oddalać, a zamiast otwartej przestrzeni Makowa Łapa zobaczył wokół siebie pojedyncze drzewa. Postanowił iść jeszcze dalej, ponieważ tędy prowadził zapach Północnego Podmuchu, a więc bury musiał być niedaleko. Terminator skulił uszy po sobie, gdy usłyszał trzask łamanej gałązki. Ktoś tutaj był.
Powstrzymał instynktowną chęć skulenia się pod pobliską brzozą i dzielnie stał na trzęsących się, długich łapach. Mimo, że zapach Północnego Podmuchu był nadal wyczuwalny, do jego nozdrzy trafił okropny smród. Wpierw pomyślał, że to borsuk lub lis, jednak gdy zobaczył jarzące się w ciemności ślepia, zrozumiał, iż jest to kot z Klanu Cienia. Zamarł.
Był zbyt zszokowany, aby określić z zapachu, czy jest to kocur czy też kotka, więc tylko wycofał się pod drzewo i podwinął ogon pod siebie. Nigdy tak się nie bał. Zlustrował otoczenie wzrokiem, jakby szukając ewentualnej drogi ucieczki i wydał z siebie cichutki pisk, z nadzieją, że usłyszy go Północny Podmuch. Przecież kocur powinien być niedaleko!
Proszę, nie rób mi krzywdy... — zamiauczał przeciągle, zezując w stronę otwartej przestrzeni. Był na swojej granicy, jednak kot mógł w każdej chwili na niego skoczyć.
Teraz pozostawało mu tylko czekać na wyrok losu.

// Kwiecista Łapa
_________________
what's going to happen?_______
what does the future hold?
____so many things that I put off

«« ASSUMING I'D HAVE TIME »»

assuming I'd grow old____
what's going to happen?_______
and will I be alive tomorrow?_______
what's going to happen...


_____________˚ to me˚
  Statystyki - lvl: 1 | S: 5 | Zr: 3 | Sz: 8 | Zm: 4 | HP: 50 | W: 50
 
Kwiecista Łapa,
Gwiezdny
not today



Klan:
cien

Księżyce: 57 (grudzień)
Mistrz: Żołędziowy Grzbiet [*]|| Tygrysiopręgi [?] || Bezsenna Noc
Płeć: kotka
Matka: Świerkowa Igła [*] (NPC)
Ojciec: Łaciata Skóra (NPC)
Multikonta: Mleczny Kieł (Rzeka) | Jagoda (nieaktywne)
Wysłany: 2018-04-23, 20:56   
   Wygląd: Buro-rudo-biała, wysoka chodząca porażka z niebieskimi, wiecznie zaszklonymi oczami.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=173858#173858


Nowe tereny, nowy początek... tak...?
Minął już księżyc odkąd się przeprowadzili. Kwiatek szczerze mało to wszystko obchodziło. Nie miała siły, aby się tym przejmować. Odkąd Żołędziowy Grzbiet zniknął nie miała siły nawet wstawać każdego dnia. Robiła to tylko dla klanu. Dla kotów lepszych od niej. Żeby móc się czuć choć trochę potrzebna. Podczas polowania mogła. Choć odrobinę. Nie znała jeszcze terenów klanu, choć codziennie wychodziła z obozu, aby zapolować, przespacerować się. Tereny przecież były bezpieczniejsze, prawda? Nie powinno jej się nic stać. Nic. Dlatego się nie bała. Z resztą nie martwiła się o siebie. Wychodziłaby nawet, jakby było mniej bezpiecznie, niż normalnie. Klan miałby się lepiej bez takiego pasożyta jak ona. Nie była potrzebna, tym bardziej teraz. Nie trenowała, bo nie miała z kim.
Przygryzła środek policzka na wspomnienie Żołędziowego Grzbietu. Nie miała pojęcia, co się z nim stało. Ba, nikt nic nie wiedział. Pytała. Pytała matki, które spędzały w obozie całe dnie i z pewnością zanotowały jego brak. I żadnej odpowiedzi nie dostała. Zaczęła żałować, że nie przychodziła na treningi, że unikała obowiązków. Żołądź nie zasługiwał na takie zachowanie. Był dobrym kotem i się starał. A ona jak zawsze zawiodła.
Polowanie miała już na dzisiaj odhaczone. Obecnie przechadzała się po terenach właściwie bez celu. Nie chciała wracać do obozu. Tam byłaby nieprzydatna. A tak mogła chociaż... może komuś pomóc, jakby się przytrafiła walka...? Może porozmawiać na granicy z kimś z innego klanu? Znaleźć coś ciekawego?
Nagle usłyszała czyjś głos. Przerażony, przeciągnięty głos. Jej niewidzące oczy zlustrowały otoczenie, po czym mrugnęła, aby w końcu skupić się na tym, co było przed nią. I zobaczyła rudo-białego kocurka. Dosyć młodego. Nie zachowywał się jak wojownik, najwidoczniej jeszcze był uczniem. I to okropnym tchórzem. Bał się jej. Chudej, kanciastej koteczki. Rozejrzała się powoli, żeby upewnić się, że to do niej mówi, po czym spojrzała na Wichrzaka z niepewnością wymalowaną na pyszczku.
- Cz-czemu miałabym... chcieć z-zrobić c-ci krzywdę...? - spytała załamującym się, drżącym głosem. Nie przestraszył jej. Zwyczajnie księżyce przyzwyczajenia. Jąkanie się było już dla niej naturalne. - J-jak masz na imię...? - podeszła krok bliżej, chociaż nadal była od niego wystarczająco daleko. Brzmiała delikatnie, a przynajmniej próbowała. No halo, to ona powinna tu być tą przerażoną.
_________________
but I know, I know, I know
life can be beautiful
I pray, I pray, I pray
for a better way
if we changed back then
we could change again
we can be beautiful

just not today
  Statystyki - lvl: 1 | S: 6 | Zr: 5 | Sz: 6 | Zm: 3 | HP: 45 | W: 55 | EXP: 60/100
 
Makowa Łapa..
Terminator
happy kiddo



Klan:
wicher

Księżyce: 28 [lipiec]
Mistrz: Malinowy Nos
Matka: Malinowy Nos
Ojciec: Fiołkowy Świt
Wysłany: 2018-05-09, 18:46   
   Wygląd: Makowa Łapa osiągnął już swoje finalne rozmiary i jest wysokim kocurem. W głównej mierze zawdzięcza to swoim długim łapom. Jest smukłym kotem, natomiast jego budowa idealnie odzwierciedla sylwetkę prawdziwego Wichrzaka - chudy i długołapy. Zawsze stara się chodzić wyprostowany, co jeszcze potęguje efekt i uczniak jest po prostu niebywałego wzrostu. Jednak skupmy się teraz na jego łebku. Jest on niewielki, osadzony na podłużnej szyi. Jego nos jest w kształcie serca, w barwie intensywnego różu. Języczek ma taki sam kolor, tak jak jego opuszki. Wróćmy jednak do futerka, które jest całkiem przyjemne w dodatku i wyczyszczone. Jego sierść jest raczej krótka, aczkolwiek w niektórych miejscach dłuższa. Między innymi na klatce piersiowej, ogonie czy też polikach. Makowa Łapa ma wprost banalne umaszczenie. Ot, rudy terminator z białymi łapami, pyszczkiem, podgardlem, piersią i brzuchem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=268792#268792


Kiedy zobaczył szylkretową kotkę, miał ochotę zapaść się ze wstydu pod ziemię. Strach ustąpił miejsca zdezorientowaniu, ponieważ to nie był potężny, agresywny wojownik Klanu Cienia, tylko jakaś zmizerniała koteczka.
Nie dość, że był od niej większy, to na dodatek lepiej dożywiony. Jego rudo-biała sierść nieśmiało błyszczała w promieniach słońca, w żółtych oczach świecił przyjemny blask, a sam terminator był (nie oszukujmy się) całkiem przystojny. Natomiast jego "przeciwniczka" była dosłownym wrakiem kota. Cofnął się o długość myszy, bo gdzieś w głębi serduszka przestraszył się jej. A najbardziej tych pustych, błękitnych ślepi, które nie wyrażały nic po za bezgranicznym smutkiem. Przez ułamek uderzenia serca nawet wydawało mu się, że jest po prostu ślepa.
Stanął twardo na łapach, słysząc jej delikatny głosik, który koił jego uszy. Mimo, że nie była dla niego żadnym zagrożeniem (nawet, jeśli nigdy nie walczył) to i tak było w niej coś, co go niepokoiło. Kocurowi sierść stanęła wrogo na karku, pazury wysunęły się wręcz automatycznie, a koniuszek ogona zaczął drgać. Nie powinien z nią rozmawiać, tylko od razu się na nią rzucić. Nie miał dużej styczności z kotami z innych klanów, ale od kociaka był uczony, jak powinno się z nimi postępować. Żadnych pogawędek, jeśli naruszą granicę to muszą poczuć pazury żółtookiego na swoim gardle.
Makowa Łapa. — oczywiście, jak zwykle nie wyszło. Kocurek przełamał się, nieudolnie próbując nadać swojemu głosowi barwę pewności siebie. — A ty?
Świetnie! Powinni jeszcze coś upolować, przysunąć się bliżej siebie i zacząć dyskutować o sensie istnienia. Czemu z nią rozmawiasz, ty mysi móżdżku? — zasyczał do siebie w myślach. Gdyby Północny Podmuch go teraz zobaczył, to zostałaby z niego tylko wronia strawa. Szczerze wątpił w to, że jego dziadek aprobuje rozmowy na granicy.
_________________
what's going to happen?_______
what does the future hold?
____so many things that I put off

«« ASSUMING I'D HAVE TIME »»

assuming I'd grow old____
what's going to happen?_______
and will I be alive tomorrow?_______
what's going to happen...


_____________˚ to me˚
  Statystyki - lvl: 1 | S: 5 | Zr: 3 | Sz: 8 | Zm: 4 | HP: 50 | W: 50
 
Sokoli Cień
Gwiezdny
Skrzydło



Klan:
wicher

Księżyce: 97 [VII]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Multikonta: Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-08-09, 09:10   
   Wygląd: Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169135#169135


Szli. Sokół nie odzywał się pozwalając, by to jego partner zdecydował, czy chce podjąć z nim rozmowę, czy na razie nie jest jeszcze na to gotowy. Doskonale wiedział, że dla Zająca cała ta sprawa jest bardzo trudna, nie zdziwiłby się nawet ostatecznie, gdyby kocur uznał, że nie zna go już i nie żywi w stosunku do niego takich uczyć, jak dawniej. Był na to gotowy. Bo nie był wcale taki ślepy i głupi, czy też zadufany w sobie, by wierzyć, że miłość Zająca była mu dana raz na zawsze, wiedział, że takie uczucia da się zburzyć i przekreślić, czasami tylko jednym złym ruchem. Nie oczekiwał więc cudów i pomimo tego, że sam pewnie by cierpiał, był gotów po prostu zwrócić Zającowi swoistą wolność lub pozwolić mu na wędrowanie u swego boku w milczeniu tak długo, jak ten będzie tego potrzebował. Choćby miało zająć to całe miesiące. Teraz jednak wojownik skupiał się na zadaniu, jakie sobie wyznaczyli, chociaż domyślał się, że się spóźnili. Był jednak skrupulatny, uważny i sprawdzał każdy kawałek ziemi, choć czuł już znużenie. Domyślał się, że zarówno Dryf jak i Twardy postanowili opuścić Klan, który im się nie podobał, jednak trzeba również przyznać, że w przypadku przybranego syna Sokół miał takie poczucie, że ten pewnego dnia może wybrać inną ścieżkę. Nie traktował ich jak rodziców, nie traktował Klanu jako rodziny, a kiedy powiedział, że polubił Pstrą, w Sokole coś delikatnie trzasnęło. Miał swoje podejrzenia od czasu, gdy Twardy zaczął zadawać różne pytania, jednak wydawało mu się, że być może poczucie odpowiedzialności za Splątaną i pozostałych braci osadzi Twardego w miejscu.
Przystanął. Wciągnął głębiej powietrze, bo zdawało mu się, że poczuł zapach Dryfującego, widać jednak był to jakiś dawny ślad, bardzo ulotny i niestały. Zmarszczył nieznacznie nos zastanawiając się, gdzie mogliby jeszcze szukać wojownika, jego śladów i jakiejś wskazówki. Odwrócił się w stronę Grzmiącej Ścieżki, która znajdowała się poza ich terenami i lekko poruszył końcówką ogona. Był na tyle świadom różnych wydarzeń by wiedzieć, że kocur mógł tam pójść i zginąć. On jednak czuł, że będzie musiał to sprawdzić. Czuł się teraz odpowiedzialny za Dryfa, tak jak czuł się odpowiedzialny za innych. Nie mógł jednak cofnąć czasu, więc gdzieś podświadomie zdawał sobie sprawę z tego, że takie poszukiwania mogą okazać się nie tylko bezowocne, ale całkowicie niepotrzebne. Szukał jednak, nie tylko ze względu na obietnicę, ale i z uwagi na fakt, że mogli coś przeoczyć.

//Zając
_________________
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o

when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
  Statystyki - lvl: 8 | S: 28 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Zajęczy Sus
Gwiezdny
trwam


Klan:
wicher

Księżyce: 93 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [*]
Ojciec: Twarda Gwiazda [*]
Partner: Sokoli Cień
Multikonta: Porywista Gwiazda, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-08-11, 01:14   
   Wygląd: Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=175334#175334


Dzisiaj nie chciał się wypuszczać za daleko, to był teoretycznie tylko patrol, jednak nie umiał się powstrzymać przed tym, żeby po prostu szukać, rozglądać się, nasłuchiwać, węszyć w poszukiwaniu śladów. Miał jednak wrażenie, że to ma coraz mniejszy sens. Im więcej czasu mijało, tym mniejsza szansa na to, że natrafią na jakikolwiek trop. Mogliby ewentualnie pójść do Krzywuchy, popytać na granicach innych klanów, czy ktoś nie widział wojownika i terminatora, idących zapewne osobno, albo czy może nie widzieli, jak jakiś dwunóg porywa koty z okolic ziem klanu Wichru?… Splątana też chciała szukać, jednak wojownik obawiał się, że mogą nic nie znaleźć, nawet jeżeli koteczka skutecznie stosowała wyparcie, by zaprzeczyć możliwości temu, że jej brat po prostu zniknął. Niemniej jednak… obiecał jej, że pójdzie z nimi. Teraz jednak był tu tylko z Sokołem.
Cisza. Milczał, zastanawiając się, jak zacząć. Jak zaadresować to wszystko, co ostatnio się działo, co się stało między nimi, w klanie… to, że Sokół został zastępcą, a ich podopieczny zaginął czy zniknął. Miał ochotę stchórzyć – tak od tej rozmowy, jak i od… wszystkiego. Tej relacji. W głębi jednak wcale tego nie chciał. W ostatnim czasie zastanawiał się, czy w ogóle będzie w stanie nim być, ale… to wynikało głównie z tego, co się wydarzyło na ceremoniach, w ogóle w klanie. Ale prawda była taka, że nie zaprzeczał, że wciąż kocha Sokoła – nie wyrzekał się miłości do niego. Tyle tylko, że nie wiedział, od czego zacząć i jak to wszystko wyrazić. Zacisnął więc zęby, wziął głęboki oddech… i po prostu, idąc obok niego, przycisnął swój bok do jego boku, ogon zaś uniósł do góry i przerzucił go przez grzbiet czarnofutrego kocura. Zacisnął powieki, jakby spodziewał się najgorszego, jakichś oznak, że jego bliskość nie jest mile widziana… jakby spodziewał się odtrącenia. Nie zachował się najlepiej wobec swojego partnera. Najpierw się z nim spierał, prawie na niego krzyczał, odtrącił wszystko, co ten mówił na temat sytuacji w klanie, potem – uciekł, wreszcie: unikał go, zwłaszcza gdy ten został zastępcą, a gdy już rozmawiali, to stricte na tematy związane z Dryfem i Twardym. Był potwornym egoistą i… nie wiedział, czy ten nie ma tego dość.
  Statystyki - lvl: 8 | S: 14 | Zr: 21 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Sokoli Cień
Gwiezdny
Skrzydło



Klan:
wicher

Księżyce: 97 [VII]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Multikonta: Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-08-11, 19:26   
   Wygląd: Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169135#169135


Czekał. Nie zamierzał nadal naciskać na Zająca, bo wiedział, że pod pewnymi względami jest bardziej kruchy i wrażliwy, że pewne rzeczy wywierają na nim o wiele większe wrażenie. Sokół po prostu większość uczuć chował w swoim wnętrzu, nie pozwalał, by go ponosiły, a z czasem zaczął wykazywać się coraz większą cierpliwością. Nie był ślepy, widział doskonale, jak wielkie wrażenie na synu Twardej Gwiazdy zrobiło pojawienie się znaków ze Srebrnej Skórki, jak ciężko przeżył bunt Klanu, który nie życzył sobie Gradowego Podmuchu jako swego przywódcy. Wierzył w Kodeks, wierzył w jego przestrzeganie, wierzył w to, że jego słowa są święte i czasami po prostu pozwalał, by na jego oczy opadały klapki, gdy poddawał się uczuciom zalegającym w jego wnętrzu. Starszy wojownik pozwalał mu na to, w końcu nie chciał go w żaden sposób zmieniać. Gdyby zaczął ingerować w jego zachowania, w jego sposób bycia, być może stworzyłby kogoś, kogo wcale nie chciał oglądać, toteż po prostu tolerował to, że Zając zdawał się czasami bywać tchórzliwy, a może zaślepiony, widział jego wady i pozwalał na to, by trwały, w końcu nie istniały żadne ideały. On również nim nie był, toteż rozważał z uwagą słowa Zająca z czasu ich kłótni po rzekomej ceremonii przeprowadzonej przez byłego zastępcę, dzisiaj zaś już samotnika. Zamierzał wyciągnąć z tego wnioski, zobaczyć co może faktycznie zmienić, a potem postępować lepiej niż dotychczas, bo o to właśnie tutaj chodziło.
Dotyk. Zerknął na Zająca, gdy ten go dotknął i otoczył ogonem, a potem sam zrobił coś podobnego, nachylił się jeszcze i przesunął nosem po poliku drugiego wojownika. Był cierpliwy. Umiał znosić naprawę wiele, czego nauczyły go cierpienia Czyżyka i nie czekał na cud. Po prostu wierzył, że w którymś momencie nadejdzie rozwiązanie. Pytał Zająca, czy już czas, czy chce z nim rozmawiać, a jeśli ten nie czuł takiej potrzeby, po prostu odstępował. Gdyby nalegał, pewnie znowu by się pokłócili i skończyłoby się gorzej niż było. A nie było najlepiej, skoro do tej pory się mijali, jeszcze na dokładkę nie mogąc znaleźć Twardego, który musiał wybrać własną ścieżkę w życiu. Skoro ją wybrał, co mogli w tej sprawie zrobić? Niestety, ale nic. Pozostawało im dalej budować to co mieli, ale przynajmniej fundamenty mieli solidne. Gdzieś zadrżało, posypał się tynk, osunęły cegły, ale nie było to coś, z czym nie dało się walczyć.
_________________
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o

when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
  Statystyki - lvl: 8 | S: 28 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Zajęczy Sus
Gwiezdny
trwam


Klan:
wicher

Księżyce: 93 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [*]
Ojciec: Twarda Gwiazda [*]
Partner: Sokoli Cień
Multikonta: Porywista Gwiazda, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-08-13, 01:31   
   Wygląd: Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=175334#175334


Czy zawiódł? Jako wojownik, gdy w ostatnim czasie nie był w stanie rozmawiać z większością kotów w obozie, a nawet unikał przebywania tam? Czy zawiódł jako mistrz, gdy, zamiast w porę zorientować się, że Dryf również nie radzi sobie w tym wszystkim najlepiej, skupił się na sobie, a teraz nie potrafił się nawet natknąć na jakikolwiek ślad?… Jako partner, gdy unikał Sokoła, gdy praktycznie go odtrącił? Jako przybrany ojciec, albo chociaż opiekun, dla Twardego? Czy poświęcił mu za mało czasu? Czy może… nie przekonał go po prostu do życia w klanie? Dla Szorstkiego, wydzierającego się na pół obozu, wyzywającego innego kota, powołującego się na to, że jego ojciec jest zastępcą? Dla Splątanej, tkwiącej w wyparciu i zaprzeczeniu, żyjącej w tej iluzji, którą sama sobie stworzyła? Dla Mokrego, niezmiennie wycofanego, przynajmniej w porównaniu do reszty?… Zadrżał nagle, gdy na futrze na policzku poczuł dotyk nosa starszego kocura, i aż się zatrzymał, by spojrzeć na wojownika, wciąż jednak stojąc bokiem do niego.
Może nie wszystko było stracone. Może… może nie było tak źle, jak mu się wydawało, jeżeli Sokół go nie odrzucał. Przełknął ślinę. Musieli w końcu porozmawiać. Musieli w końcu to załatwić. Ale nie wiedział, jak, jak zacząć, co powiedzieć. Czy tu było miejsce na słowa? Na jakieś zawiłe wyjaśnienia czy łzawe prośby o wybaczenie? Milczał, zaciskając wargi. I wreszcie:
Przepraszam – mruknął, jednak zabrzmiało to bardziej na szept, który nawet niekoniecznie musiał dobiec do uszu kocura. Obrócił się w jego stronę, by raptownie wręcz wtulić pysk w jego kryzę.
  Statystyki - lvl: 8 | S: 14 | Zr: 21 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Sokoli Cień
Gwiezdny
Skrzydło



Klan:
wicher

Księżyce: 97 [VII]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Multikonta: Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-08-16, 10:59   
   Wygląd: Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169135#169135


Czy. Czy, czy, czy. Pytań i wątpliwości było tak wiele, tak dużo, były jednak kwestiami, na które nikt nie był w stanie odpowiedzieć. Nie dało się zresztą cofnąć czasu, zawrócić rzeki kijem czy uczynić czegokolwiek podobnego. Oczywiście, przez jakiś czas z pewnością będą sobie wyrzucać pewne błędy i niedociągnięcia, ale to też nie mogło trwać wiecznie, bo życie mimo wszystko zawsze toczyło się dalej. Czy Sokół mógł przewidywać, że chociaż dbał o ojca, jak o oko, czuwał nad nim i go nie opuszczał, to ten odejdzie? Czy mógł w pełni świadomie powiedzieć po rozmowach z Twardym, że ten odejdzie z Klanu? Nie. Nie znał wszystkich zakrętów losu, nie znał również wszystkich uczuć, jakie zamieszkują każdego z nas. Dlatego też nie przewidział zniknięcia Dryfa i Twardego, dlatego też nie przewidział buty Gradowego Podmuchu, który obrażony postanowił opuścić Klan. Jednak, jakie teraz miało to znaczenie? Życie ruszyło do przodu, nie dało się ciągle żyć w przeszłości, w zamknięciu i cierpieniu. Wszyscy widzieli, co stało się z Krzykliwą Mewą, gdy ta zapadła się w sobie po śmierci syna, wszyscy wiedzieli o Mknącej, która odeszła nie mogąc pogodzić się ze śmiercią dwóch partnerów. Ulegać temu, co najgorsze i najłatwiejsze jednocześnie, zawsze było bardzo proste. A jednocześnie rodziło tylko ból i dalsze komplikacje.
- Też. Też przepraszam, za błędy jakie popełniłem - odpowiedział prosto nie chcąc niczego ukrywać. Owszem, uważał, że to głównie Zając przesadzał, spanikował, nie wiedział, co ma ze sobą zrobić i rzucał się niczym ryba wydobyta z wody, ale mimo wszystko on sam też nie postępował na pewno właściwie i nie raz i nie dwa łapa mu się gdzieś powinęła. To nie było tak, że nie miał sobie nic do zarzucenia. Dotknął nosem głowy Zająca pomiędzy uszami pozwalając mu na to, żeby się do niego przytulił, bo nie uważał tego za złe, czy cokolwiek takiego.
_________________
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o

when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
  Statystyki - lvl: 8 | S: 28 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Zajęczy Sus
Gwiezdny
trwam


Klan:
wicher

Księżyce: 93 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [*]
Ojciec: Twarda Gwiazda [*]
Partner: Sokoli Cień
Multikonta: Porywista Gwiazda, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-08-16, 19:29   
   Wygląd: Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=175334#175334


Och, jak łatwo byłoby pogrążyć się w wątpliwościach, niepewności i… rozpaczy. Za łatwo, być może. W ostatnim czasie, przez chwilę, Zająca bardzo to kusiło, nie pierwszy raz w jego życiu zresztą – poddać się i, dajmy na to, po prostu wyjść z obozu z pustym wzrokiem wbitym w przestrzeń, licząc na to, że natrafi na jakiegoś drapieżnika, który po prostu go rozszarpie. Tak, jak Mknąca, a może nawet gorzej, bo w pewnym momencie on już niczego nie chciał i o niczym nie marzył, zaś ciężko powiedzieć, o czym myślała płocha kotka, gdy odeszła w stronę siedliska, ale możliwym jest, że odeszła z jakimś celem w głowie. Ale to by było… wręcz za proste, już nie wspominając o tym, że mimo wszystko nie chciał umierać, chciał być przy swoich bliskich, a po przepracowaniu pewnych spraw – chyba nawet był teraz w stanie. Tak, jak teraz był w stanie w końcu porozmawiać z Sokołem.
Kiwnął głową i zdał sobie sprawę, że z jego oczu leją się łzy, jednak sam nie wiedział, czemu. Z ulgi? Ze strachu? A może dlatego, że to wszystko było takie ciężkie – nie tylko to, co było między nimi, nie tylko wydarzenia w klanie, ale także obecna sytuacja z ich podopiecznymi. Podopiecznymi, o których musieli porozmawiać. Nie szlochał, po prostu płakał, niemal bezgłośnie i w zasadzie nie czuł potrzeby tłumaczenia tego.
Splątana – zaczął nagle, gdy nieco się już uspokoił, gdy był w stanie mniej więcej normalnie mówić. – Sądzi, że Twardego… że źle szukaliśmy. Chce z nami szukać – wyrzucił z siebie trochę nieskładnie. Nie mógł odmówić córce, wręcz przeciwnie: obiecał jej to. Ale nie mógł też powiedzieć, by wyparcie i oszukiwanie samej siebie, jakie stosowała Splątana, było dobre – tak dla niej, jak dla innych. Chciał jej pomóc, jednak obawiał się, że kotka po prostu będzie musiała przeżyć tę stratę… i się z nią pogodzić. Miał tylko nadzieję, że tak właśnie będzie: że się pogodzi, zamiast przeć dalej w zaprzeczenie.
  Statystyki - lvl: 8 | S: 14 | Zr: 21 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Sokoli Cień
Gwiezdny
Skrzydło



Klan:
wicher

Księżyce: 97 [VII]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Multikonta: Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-08-17, 19:06   
   Wygląd: Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169135#169135


Łatwo. Tylko tak naprawdę w ostatecznym rozrachunku niczego to nie zmieniało, poza tym, rzecz jasna, że wędrowało się po równi pochyłej coraz bardziej w stronę własnego grobu. Były na tym świecie niewątpliwie koty, które nie były w stanie dźwigać ciężarów własnego życia i problemów, w jakie to obrosło, jednak Sokół zawsze uważał, że choć Zając jest dość emocjonalny i łatwo ulega uczuciom, to mimo wszystko przy tym wszystkim jest na tyle silny, by umieć się otrząsnąć, kazać sobie przestać i znowu stanąć na łapach. Wierzył w niego, chociaż przecież dawno temu, kiedy był jeszcze kocięciem, sam nazwał go tchórzem. Jak wiele zmieniło się od tamtego dnia! Jak wiele przeszli! Starszy wojownik uważał, że zna na tyle dobrze swego partnera, by zaufać w jego siłę i zdolność do podnoszenia się po upadku. Nie chciał również naciskać, nalegać, czy działaś w sposób, który jedynie zraziłby Zająca, bo to on sam i tylko on powinien decydować, jak postępować ze swoim życiem. Inna sprawa, że Sokół był również bardzo stały w swych uczuciach i decyzjach, tak więc nie byłby w stanie tak prędko i łatwo zrezygnować z tego wszystkiego, co łączyło go z synem Twardej Gwiazdy. Pewnie dla niektórych był po prostu wygodny, ale on po prostu wykazywał się wielką cierpliwością i zrozumieniem dla swojego partnera tak samo, jak Zając robił to już wielokrotnie wcześniej w stosunku do niego.
- Splątana? - powtórzył w końcu z nutą niepewności w głosie i zamilkł na moment, widać było jednak po nim, że zastanawia się nad tym, co powiedział Zając. W końcu zaś czarny wojownik odetchnął głęboko. - Dobrze. Powinna z nami iść i sama zobaczyć, że nic nie przeoczyliśmy. Że nie zgubiliśmy tropu. Być może zderzenie z rzeczywistością jej pomoże - zadecydował w końcu nie komentując w żaden sposób płaczu Zająca. Widać kocur teraz tego potrzebował, a Sokół nie zamierzał mu tego zabraniać, bo i po co? Jaki miałoby przynieść to efekt? Przytknął na moment nos do jego policzka zanim postanowił mówić dalej.
- Myślę... - zaczął w końcu, ale zatrzymał się starając się złożyć w całość słowa, jakie błąkały się po jego głowie. - Twardy polubił Pstrą. Myślę, że mu imponowała. Do tego stopnia, że chciał, by została jego mistrzynią - wyznał w końcu, bo było to coś, czego nie zdążył nigdy przekazać swemu partnerowi, może do tej pory uznając to za mniej istotny szczegół, a może raczej, co bardziej prawdopodobne, wydarzyło się zbyt wiele, by zdążył o tym powiedzieć.
_________________
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o

when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
  Statystyki - lvl: 8 | S: 28 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Zajęczy Sus
Gwiezdny
trwam


Klan:
wicher

Księżyce: 93 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [*]
Ojciec: Twarda Gwiazda [*]
Partner: Sokoli Cień
Multikonta: Porywista Gwiazda, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-08-19, 23:41   
   Wygląd: Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=175334#175334


Kiwnął głową, chociaż szczerze – średnio czuł się z tym pomysłem, że Splątana miałaby z nimi iść. Po takim czasie… prawdopodobnie i tak nic nie znajdą.
Też tak mi się wydaje. Boję się jednak, że to… też trochę pogarsza. Wiesz, że odczuje jego stratę mocniej, niż powinna – westchnął ciężko. Zaprzeczając zaginięciu Twardego, Splątana sama sobie dodawała bólu, jaki odczuje, gdy w końcu do niej dotrze fakt utraty brata. Oczywiście, że Zając sam chciałby, żeby ich podopieczny się odnalazł, i to jak najszybciej, jednak był również przygotowany na to, że może się okazać, że, cóż, tak po prostu go nie znajdą. Że nie wróci w najbliższym czasie. Uszy kocura uniosły się nieco na wspomnienie Pstrej. Była medyczka… imponowała? Nie miał za bardzo powodów, by ufać kocicy, która najpierw zrzuciła wszystkie swoje obowiązki na Szałwię, potem: opuściła klan, jak gdyby ceremonia jej terminatora nie mogła zaczekać, z Bursztynowej Groty nie wróciła… a potem powróciła do klanu jak gdyby nigdy nic, nie oferując słowa wyjaśnienia albo chociaż skruchy. On to wszystko wiedział, jednak Twardy być może niekoniecznie. A jeśli wiedział, to może wolał polegać na własnym doświadczeniu i osądzie, zaś w jego towarzystwie Pstra Chmura nie zrobiła nic… podejrzanego. Uch. – Ale nie została… za to jego mistrzem został Borsuk. Myślisz, że to ma coś wspólnego z jego zniknięciem? Bo… z tego, co wiem, to nie zjawił się nawet na treningu – odparł, poruszając lekko wąsami w niepokoju.
Musisz… albo musimy też porozmawiać z Szorstkim – dodał po chwili zawahania, niepewny, jak podejść do tego tematu. Rudawy kocurek nie tylko był ich wspólnym podopiecznym, praktycznie ich synem; był także terminatorem Sokoła. Z jakiegoś powodu terminator sądził że to, że jego (przybrany) ojciec jest zastępcą, to do czegoś go upoważnia. Z jakiegoś powodu uważał, że ma prawo do wyzywania, krzyczenia i obrażania innych. Miał ochotę przejechać łapami po pysku, gdy o tym myślał, i może i odbył już rozmowę na ten temat z głównym zainteresowaniem, jednak sądził, że przydałaby się także pogawędka od samego Sokoła, który przecież był zastępcą i z tej racji najlepiej wiedział, że ta ranga wcale nie oznacza, że jest się lepszym od innych.
  Statystyki - lvl: 8 | S: 14 | Zr: 21 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Sokoli Cień
Gwiezdny
Skrzydło



Klan:
wicher

Księżyce: 97 [VII]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Multikonta: Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-09-19, 16:40   
   Wygląd: Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169135#169135


- Pogarsza? – powtórzył za nim spokojnie, bo chciał, żeby Zając dokładnie sprecyzował to, o czym myśli. Mimo wszystko to on lepiej znał Splątaną, to on był jej mistrzem i spędzał z nią mimo wszystko najwięcej czasu z całej ich patchworkowej rodziny. Owszem, Sokół z nią rozmawiał, dyskutował, dawał rady, ale doskonale wiedział, że jego przybrana córka jest dość wrażliwą istotą i pewnych rzeczy w tych kwestiach nie da się po prostu przeskoczyć. Ponieważ jednak miał subtelność walca drogowego, to pewnych spraw po prostu nie dostrzegał i chyba nie był w stanie ich tłumaczyć, więc w tym zakresie polegał na osądzie swego partnera, który czuł zdecydowanie więcej i widział więcej.
- Nie. Nie została. A wydawało mi się, że w oczach Twardego jest wspaniała, godna zaufania i cudowna, a to my jesteśmy źli. Tak, myślę, że mógł się w swej dziecięcej postawie obrazić, czy coś podobnego. Może ostatecznie poszedł, Gwiezdny Klan raczy wiedzieć gdzie, razem z nią – odparł w końcu bardzo gorzko, bo ta myśl była dla niego wręcz nieznośna. Nie lubił swojej kuzynki, uważał ją za niewartą funta kłaków, uważał, że nie ma sensu nawet na nią spoglądać, a w czasie rozmowy z Twardym czuł, jak łapy go świerzbią, żeby przyjaźnie z tym mysim bobkiem wybić raz na zawsze z głowy Twardego. Nie wiedział, co takiego w niej go fascynowało, ale odnosił wrażenie, że Pstra była bardziej dwulicowym odchodem niż nawet podejrzewał do tej pory. Najeżył się cały wściekle nie mogąc zapanować nad nowym gniewem, jaki pojawił się w jego wnętrzu na myśl, że Twardy być może podążył za kocicą, która w głowie miała co najwyżej pszczoły.
- Szorstki? – spytał nieco ostrzej niż zamierzał. – Co on tym razem zrobił? – dorzucił już nieco łagodniej, ale podejrzliwie i zdecydowanie tak, jak postępowałby ojciec, który troszczy się o swoje dziecko. Nie miał pojęcia, co takiego mógł wymyślić jego przybrany syn i terminator, ale nie podejrzewał niczego dobrego, biorąc pod uwagę jego popisy w czasie nauczania.
_________________
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o

when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
  Statystyki - lvl: 8 | S: 28 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Zajęczy Sus
Gwiezdny
trwam


Klan:
wicher

Księżyce: 93 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [*]
Ojciec: Twarda Gwiazda [*]
Partner: Sokoli Cień
Multikonta: Porywista Gwiazda, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-10-07, 20:44   
   Wygląd: Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=175334#175334


Mhm. Wydaje mi się, że teraz będzie się jej ciężej z tym pogodzić, a potem będzie bardziej bolało, mocniej to odczuje – wyjaśnił nieco smutnym głosem. Naprawdę wolałby, żeby córka po prostu to… przyjęła. Oczywiście utrata brata była czymś okropnym, z czymś nie jest wcale łatwo się pogodzić, ale Splątana wręcz udawała, że on wciąż gdzieś tu jest, a to, że go nie ma, to znaczy, że inni go źle szukali. No, niestety. Rzadko przecież kiedy bywało tak, żeby ktoś się… co dokładnie? Chował na terenach klanu, żeby inni go szukali?
Uh… oby nie. Pstra niby jest częścią klanu, ale jednak… nie sądzę, by miała właściwe priorytety i wartości, nie chciałbym, żeby Twardy tym… przesiąknął. Ale jeśli Gwiezdny Klan pozwoli, to jeszcze do nas wróci – odparł cicho. Do Pstrej Chmury miał głównie… żal, nie gniew, po prostu był rozczarowany i zasmucony jej postawą, zwłaszcza, że teraz znowu gdzieś przepadła i nie było jej widać. Może nigdy nie powinni jej ufać, skoro krótko po powrocie na łono rodzinnego klanu znowu zniknęła, tym razem nie wiadomo nawet gdzie. Czy wróci? Czy… czy Twardy wróci? Nie mogli tracić nadziei, ale nie chciał się też nią na darmo karmić.
Niedawno usłyszałem, jak kłóci się z Suchą Łapą, chyba o kamień, na którym Szorstki lubi spać i… krzyczał naprawdę okropne rzeczy, wyzywał Suchego, od frajerów, gówniarzy, mysich móżdżków, w ogóle powoływał się na to, że jego ojciec jest zastępcą i że „zamknie Suchego do kociarni”, nawet jak przyszedłem i zwróciłem im uwagę to dalej się darli na siebie, normalnie jak kociaki… oboje się próbowali przerzucić winą, ale według mnie oboje się zachowali karygodnie. Szorstki na dodatek do mnie pyskował, twierdził, że nie krzyczy, ale pewnie pół obozu mogło go usłyszeć. No, i koniec końców oboje odmówili przeprosin, ale chociaż tyle, że poszli wymieniać mech, jak im kazałem… ale wciąż, sądzę, że powinieneś się z nim rozmówić, porozmawiam też z Len o zachowaniu Suchego, ale jednak Szorstki to… no, nasze zmartwienie – odpowiedział partnerowi nieco chaotycznie, na chwilę się zatrzymując, by zebrać myśli i jakoś to wszystko zgrabnie przedstawić. Naprawdę trzeba było zrobić z tym porządek, ale Zajęczy Sus na pewno nie był na tyle stanowczą osobą, by od razu to załatwić, dlatego liczył w tej kwestii bardziej na Sokoła, który wszak był także mistrzem ich podopiecznego.

spóźniona tylko o pół roku (* ^ ω ^)
  Statystyki - lvl: 8 | S: 14 | Zr: 21 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Sokoli Cień
Gwiezdny
Skrzydło



Klan:
wicher

Księżyce: 97 [VII]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Multikonta: Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-10-09, 13:09   
   Wygląd: Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169135#169135


- Właśnie – mruknął tylko zgadzając się z partnerem, ale niewiele więcej mógł powiedzieć w tym zakresie. Nie był najlepszym psychologiem, nie potrafił tak dobrze wczuć się w problemy innych i na pewno był mniej uczuciowy niż jego partner, odnosił więc wrażenie, że mimo wszystko to Zając lepiej teraz zajmował się ich przybraną córką. Sam mógł uczyć ją wielu rzeczy, tłumaczyć je i przedstawiać z własnego punktu widzenia, ale nigdy nie był pewien, czy postępuje słusznie. Zwłaszcza, że podejrzewał, iż Splątana potrzebuje teraz wsparcia i zrozumienia, a nie moralizujących pogadanek wygłaszanych burkliwym tonem ojca.
- Niby – stwierdził wyraźnie niezadowolony, ale nie pozwolił sobie na to, by jego odczucia względem kuzynki wzięły nad nim górę. Pstra była zdecydowanie robaczywym jabłkiem, a jemu wcale nie podobało się babranie w jego wnętrznościach. Nie mógł pojąć, co Twardy dokładnie w niej widział, doszedł jednak do wniosku, że kocica była sprytną manipulatorką, jak spora część ich rodziny, i właśnie z tego powodu udawało jej się oczarować niczego nie spodziewające się koty nie mające pojęcia o tym, jaka ona właściwie jest. – Wciąż wierzę, że pewnego dnia trafimy na jego trop. Albo, że sam uzna, że jego pomysł z wyprawą Gwiezdny Klan wie dokąd był co najmniej godny… – burknął dość mocno warkliwe, ale Zając spokojnie mógł stwierdzić, że jego partner w ten właśnie nieumiejętny sposób wyraża troskę, lęk i nadzieję, że przybrany syn nie przepadł na zawsze, i że jeszcze pojawi się pewnego dnia na granicach Klanu Wichru, skruszony albo nawet i zadowolony ze swych przygód, ale pewien , że chce być członkiem tej rodziny.
Słuchał. I aż wysunął pazury, którymi przesunął po podłożu. Tym razem gniew jednak zaczynał z nim wygrywać, bo widział już wyraźnie, że zarówno jego syn, jak i siostrzeniec, są siebie warci, a ich śmieszna, niemalże kocięca duma nie prowadzi do niczego dobrego. Zając martwił się tym wyraźnie, a Sokół miał wielką ochotę po prostu przetrzepać tyłki jednemu i drugiemu, zaraz jednak przyszło mu do głowy coś lepszego. Może porozmawiać z Lnianą i zorganizują im wspólny trening – niech się sprawdzą, niech dadzą sobie po pyskach i przekonają, na ile sami są warci.
- Spokojnie. Zajmę się tym. Mam wrażenie, że jeden mądrzejszy jest po prostu od drugiego. Dobrze, że mi o tym mówisz, bo widać Szorstki ma mech w uszach i nie do końca słucha tego, co mam mu do powiedzenia – stwierdził spokojniej przymykając ślepia, a potem obiecał jeszcze, że porozmawia też z Len i Ćmą, by cała sytuacja była w pełni jasna, ostatecznie wyjaśniona, a ta dwójka powinna dojrzeć, zanim zabierze się do prawdziwego życia wojownika. – Mam nadzieję, że twoi terminatorzy są mądrzejsi…
_________________
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o

when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
  Statystyki - lvl: 8 | S: 28 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers