Poprzedni temat «» Następny temat
Bzycząca Polanka
Autor Wiadomość
Sokoli Cień
Gwiezdny
Skrzydło



Klan:
wicher

Księżyce: 97 [VII]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Multikonta: Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-04-20, 22:16   
   Wygląd: Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169135#169135


Przemijanie. To wszystko opierało się o to i chyba wątpliwości, jakie rodziło, to wszystko, co ze sobą niosło i do jakich zmian mogło ostatecznie doprowadzić. Nie zakładał jednak, że odejście do starszyzny jest złe, doskonale wiedział, że każdy kot na to zasługuje, a jeśli czuje, że to jego czas, nie należy go zatrzymywać. Nie wyobrażał sobie również Zająca jako wojownika do ostatnich jego chwil, kiedy cały pysk mu posiwieje i straci swoją siłę, tę prędkość i zwinność, jakimi zawsze się wykazywał.
- Hm - mruknął i uśmiechnął się lekko. - Nie brzmi tak źle, kiedy przedstawiasz to w ten sposób, może się jednak zastanowię, czy nie wziąć tego na poważnie - dodał zaraz, a później zamruczał cicho, kiedy Zając wykonał ten prosty, niesamowicie przyjemny gest, który pokazywał im obu, że nadal są dla siebie ważni. Sokół spojrzał uważnie na partnera, kiedy ten się ponownie odezwał i skinął nieznacznie łbem, bo zdawał sobie z tego sprawę, wiedział, że raczej nie znajdzie się nikt, kto wymagałby od niego nie wiadomo czego, kto oczekiwałby Gwiezdny Klan wie jakich poświęceń i sił.
- Wiem. I pewnie tak się stanie, bo nie dorównam siłami naszym wnukom, ale nie umiałbym tak naprawdę jedynie leżeć i wspominać. Przynajmniej tak czuję teraz - wyznał spokojnie, bo naprawdę ostatnia rzecz, jakiej pragnął, to położenie się na mchu i czekanie nie wiadomo na co właściwie.
_________________
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o

when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
  Statystyki - lvl: 8 | S: 28 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Zajęczy Sus
Gwiezdny
trwam


Klan:
wicher

Księżyce: 93 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [*]
Ojciec: Twarda Gwiazda [*]
Partner: Sokoli Cień
Multikonta: Porywista Gwiazda, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-04-21, 08:51   
   Wygląd: Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=175334#175334


Buro-biały kocur pokiwał powoli głową. Tak jak do niego pasowało rychłe odejście do starszyzny i spędzenie ostatnich dwudziestu księżyców (czy nawet trochę więcej) w Skręconym Pniu, podobnie jak zrobiła to Miętowooka, tak faktycznie Sokół i szybka rezygnacja z obowiązków wojownika nie do końca się łączyły… W sercu poczuł nagłe uczucie żalu, gdyż razem z nim do starszyzny powinien przejść Borsucze Futro, jednak jego brat zdecydował się odejść z klanu, w którym się nie potrafił odnaleźć mimo upływu księżyców i w którym bardziej się męczył, niż czerpał jakiekolwiek pozytywne emocje i korzyści z przebywania tu. Miał jeszcze Paprotkę, która mogła mu w tym towarzyszyć, miał też całą wielką rodzinę – Splątaną, wnuczęta, Słonecznik, wnuczęta Wilgotka i dalszych krewnych. Żałował, że sprawy z jego bratem potoczyły się w ten sposób, jednak… kto wie, czy teraz nie był po prostu szczęśliwszy.
W sumie to w przeciągu najbliższych kilkunastu księżyców zrobi się niezwykle tłoczno w Skręconym Pniu – mruknął z lekkim rozbawieniem, starając się odgonić od siebie żal i tęsknotę. Fiołkowy Świt, Malinowa Gwiazda, a raczej Malinowy Nos, Lodowa Skóra, Pszeniczny Grzbiet, potem Lniane Futerko, Łabędzie Skrzydło, Burzowy Pomruk, on, Paprotka… nigdy w jego życiu nie było tyle kotów w klanie, które należałyby do starszyzny. O czym to świadczyło, jak nie o sile klanu… i nadchodzącej zmianie?
  Statystyki - lvl: 8 | S: 14 | Zr: 21 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Sokoli Cień
Gwiezdny
Skrzydło



Klan:
wicher

Księżyce: 97 [VII]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Multikonta: Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-04-23, 21:24   
   Wygląd: Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169135#169135


Właśnie. On nie był kimś, kto chciał odpoczywać, a przynajmniej nie w taki sposób, w jaki widział to Zając, ale nie było w tym nic złego. Każdy powinien odchodzić i starzeć się w sposób, który był dla niego odpowiedni. Sokół nie myślał jednak, w przeciwieństwie do swojego partnera, o swym rodzeństwie, może dlatego, że spora część z nich już po prostu dawno odeszła, a może należał do tych, którzy wierzyli, że i tak wkrótce spotkają się na Srebrnej Skórce, trudno powiedzieć, w każdym razie nie zapadał się w sobie, gdy o tym myślał. Łapała go już prędzej melancholia, te wszystkie wspomnienia dawnych ziem, ten szum fal, jakiego tutaj już nie miał. To było dla niego cięższe i trudniejsze do zniesienia, niż prawdziwe przemijanie, tęsknił za miejscem, jakie przez księżyce było jego domem, które zabrało mu matkę i zmieniło wszystko.
- Tak. W gruncie rzeczy to... dziwne. I niesamowite. Przeżyliśmy tak wiele, a teraz młodsze pokolenia będą zajmować się każdym z nas - powiedział, a w jego głosie pojawiła się nuda swoistego zdziwienia, a jednocześnie czegoś, co można by nazwać smutkiem, z uwagi na przemijanie. Zaraz jednak uśmiechnął się lekko, gdy pomyślał o tych wszystkich opowieściach, jakie mogli przekazywać kolejnym pokoleniom i wspomniał o tym łagodnie Zającowi, jednocześnie zaczynając się zastanawiać, o czym chciałby opowiadać. I jak zawsze wracał do tego samego. - Kiedyś będziemy jeszcze razem oglądać zachód słońca. Ze skał, patrząc, jak to tonie w Wielkiej Słonej Wodzie - stwierdził jeszcze.
_________________
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o

when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
  Statystyki - lvl: 8 | S: 28 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Zajęczy Sus
Gwiezdny
trwam


Klan:
wicher

Księżyce: 93 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [*]
Ojciec: Twarda Gwiazda [*]
Partner: Sokoli Cień
Multikonta: Porywista Gwiazda, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-04-25, 21:34   
   Wygląd: Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=175334#175334


Choć zbierały się w nim różne uczucia, chociażby ten żal związany z Borsukiem i tęsknota za bratem, niepewność co do przyszłości, dziwne poczucie przemijania i bycia zastępowanym przez młodsze pokolenie… to jednak czuł i wiedział, że tak musi być. Wszystko to czemuś służyło, nawet odejście Borsuczego Futra. Podobnie czemuś służyło to wszystko, co przeżyli na starych terenach, nad Wielką Słoną Wodą, i faktycznie, mieli wiele opowieści… dobrych, jak chociażby widok na morze tonące w wodzie, czy ten jeden raz, gdy zajrzeli do wnętrza Bursztynowej Groty, i złych, jak te rzeczy, które doprowadziły do konieczności przeniesienia się na inne ziemie… westchnął cicho na wspomnienie widoku z urwiska nieopodal wyjścia z obozu, albo ze szczytu klifu. Właściwie to im więcej mijało księżyców, on mniej czuł tęsknotę do starych ziem. Tutaj czuł się jak w domu, było o wiele bezpieczniej, nie mieli rysia, nie mieli dwunogów wchodzących ze swoimi ogromnymi potworami do lasu, obóz nie mógł się im zawalić na głowy, a Świszczące Trawy, Barwna Łąka czy Dziki Sad były pięknymi miejscami na polowania i przechadzki, ale… och, ile by oddał, by jeszcze raz zobaczyć Wielką Słoną Wodę i tonące w niej słońce, nawet jeżeli racjonalnie wiedział, że teraz tam pewnie stoi nowe siedlisko dwunogów. Ile by dał, by jeszcze raz być młodym wojownikiem, by jeszcze raz znaleźć się na Stokrotkowym Zagłębiu, które dla niego było jednym z najważniejszych miejsc na starych terenach, ile by dał, by zobaczyć swojego ojca stojącego w Ciepłej Grocie i rozmawiającego z Miętowooką. Nagle przygniótł go ciężar wspomnień, ciężar tego, do czego nie mógł już wrócić, jednocześnie jednak przecież był tutaj, z klanem, a przede wszystkim z Sokołem, i nigdzie się nie wybierał. Westchnął cicho i w zamyśleniu przejechał językiem po barku swojego partnera.
  Statystyki - lvl: 8 | S: 14 | Zr: 21 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Sokoli Cień
Gwiezdny
Skrzydło



Klan:
wicher

Księżyce: 97 [VII]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Multikonta: Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-04-27, 21:54   
   Wygląd: Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169135#169135


Przemijanie. Odczuwali je coraz mocniej, Sokół zaś miał wrażenie, że im stawał się starszy, tym bardziej tęsknił za światem, który pozostał za nim, za tym widokiem, jaki tam miał, za wszystkim, co tam przeżyli. Chciałby móc patrzeć na zachodzące słońce wprost ze sklanej półki, chciałby widzieć je, gdy tonie w morzu i marzył o tym, by to był jego ostatni w życiu widok. Wiedział jednak doskonale, że nie będzie mu to dane i choć tutaj był ich dom, tutaj byli bezpieczni, tutaj nie było tylu Dwunogów, nie było tylu niebezpieczeństw, to jednak jego serce biło coraz mocniej, gdy myśli uciekały do tych dawnych ziem. Nie wiedział, czy dokładnie tak czuje się każdy starszy kot, który powoli zaczyna czuć, że jego czas przemija, nie wiedział, czy nagle budzi się w nim tęsknota za tym, co było, w ogóle niewiele wiedział. Ale coraz częściej napływały do niego wspomnienia sprzed tak wielu księżyców, że nie powinien ich pamiętać, a jednak. Zdaje się, że jako kocię chciał wspinać się na syna Krzykliwej Mewy. Licytował się z Gawronem, który z nich wyjdzie dalej poza obóz i jakie to niebezpieczne, a po prostu obaj siedzieli w wyjściu z jaskiń i patrzyli na to, co jest przed nimi. Pamiętał swoje gniazdo, wysoko na skałach, do którego wspinał się, by mieć idealny widok na centrum obozu. Pamiętał, jak uparł się, że upoluje pewnego kreta i pamiętał, jak spotkał na granicy Gromu bardzo buńczuczną kocicę. Ciekawe, co się stało z tymi wszystkimi kotami, które wtedy były blisko niego, które znał... Przytulił się mocno do Zająca i po prostu trwał z nim w ten sposób, ciesząc się jego bliskością, ciesząc się tym, że mają siebie i będą mieć siebie już zawsze.
- Zając - powiedział cicho. - Kocham cię.
_________________
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o

when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
  Statystyki - lvl: 8 | S: 28 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Zajęczy Sus
Gwiezdny
trwam


Klan:
wicher

Księżyce: 93 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [*]
Ojciec: Twarda Gwiazda [*]
Partner: Sokoli Cień
Multikonta: Porywista Gwiazda, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-04-29, 00:04   
   Wygląd: Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=175334#175334


Trwali – razem we wszystkim, nawet w tym całym dziwnym stanie przemijania, zmian wokół nich, w dosięgającej ich nostalgii, wobec przeciwności losu… ale i w wielu dobrych rzeczach. Trwali jak zawsze, teraz w ciszy i dziwnej mieszaninie uczuć, ale z poczuciem, że tak czy siak przecież wszystko się ułoży i będzie dobrze. Zamruczał cicho na słowa kocura i odparł prosto, ale z głosem przepełnionym uczuciem, że on jego też, i zostali tutaj, przytuleni do siebie, tak długo, jak tylko tego potrzebowali, by w końcu wrócić do obozu, do domu.

zt
  Statystyki - lvl: 8 | S: 14 | Zr: 21 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Lśniąca Sadzawka
Medyk
jedyna mądra



Klan:
wicher

Księżyce: 64 X
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Ciąża: nie
Multikonta: Błękitna Toń [KG] Jaskółka [S] Różana Łapa [KW] Skrzące Słowo [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-19, 19:15   
   Wygląd: Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła. Na lewej przedniej łapie ma małą bliznę po ukąszeniu szczura.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=263337#263337


***

Udało mi się wygospodarować chwilę czasu dla siebie, o dziwo. Postanowiłam go więc jakoś wykorzystać. Najpierw chwilę powylegiwałam się w swoim legowisku, a potem udałam się na spacer. Przez ostatnie księżyce byłam średnio uchwytna, co klanowi raczej nie przeszkadzało, bo mimo wszystko wykonywałam swoje obowiązki jako klanowy Medyk, a i też nigdy nie byłam duszą towarzystwa. Inna sprawa, że mało kto miał ochotę ze mną rozmawiać nawet wtedy, gdy dysponowałam większą ilością wolnego czasu, więc... tak właściwie cała ta sytuacja odbiła się tylko na mnie.
Było ciepło, słońce przyjemnie grzało, a do tego przyjemny wietrzyk muskał moje biało futro. Nie mogłam wymarzyć sobie lepszej pogody w wolnym dniu.
_________________


falling too fast to prepare for this
tripping in the world could be dangerous
everybody circling is vulturous
N E G A T I V E, N E P O T I S T

everybody hoping they could be the one
i was born to run, i was born for this
nie kradnij bo to joint effort klon, łatki i zając


  Statystyki - lvl: 6 | S: 13 | Zr: 17 | Sz: 11 | Zm: 21 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 280/500
Stat. Med. - lvl:
10 | MED.EXP: 615/2100
 
Biały Puch
Wojownik
malina junior



Klan:
wicher

Księżyce: 52 [listopad 2k20]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Malinowa Gwiazda
Ojciec: Fiołkowy Świt
Ciąża: nie
Multikonta: Zachodzące Światło[KRz] Konwaliowa Łapa[KW] Ptasia Łapa[KC] Jesionowa Kora, Śnieżna Zamieć, Węgorzowy Grzbiet[GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-26, 10:06   
   Wygląd: Nic się nie zmieniło co do jej wzrostu, gdyż nadal jest najmniejszym dzieckiem Malinowej Gwiazdy i Fiołkowego Świtu. Gdy została porwana, dwunożni wykąpali ją oraz wyczesali, przez co jej białe futro jest... jeszcze bardziej białe a do tego pachnie drażniącymi ją zapachami. Zostało również tak wyczesane, że wygląda jak puszysta kulka. Do tego na jej szyi widnieje różowa obroża ze złotym dzwoneczkiem, który przy mocniejszym ruchu zaczyna wydawać z siebie głośny dźwięk. Pędzelki na uszach nadal pozostały na swoim miejscu, podobnie jak złote oczka.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7926


Pijawka miała... za dużo czasu na myślenie.
Zdecydowanie za dużo... I może nie tyle na myślenie o swojej przyszłości - o której powinna swoją drogą myśleć - a o Żabce, Ropuszce, ba, nawet o Rybce. Myślała co mogłaby zrobić, aby jej rudy brat po prostu z nimi został... Bo o ile Ropuszka i Rybka mogli jeszcze kiedyś wrócić, to Żabka... Już nie... On teraz był na Srebrnej Skórce wraz z innymi Gwiezdnymi... Jego będzie mogła zobaczyć dopiero, kiedy sama tam trafi...
Słońce świeciło, jak i ją ogrzewało, co dawało znać, iż Pora Zielonych Liści jest już tylko na wyciągnięcie łapy. Same Wichrowe tereny się zazieleniły, a ona, głównie pod naciskiem Krokusowej Łąki, zaczęła wychodzić częściej na ich tereny.
Wiadomość o śmierci Malinowej Łapy rozniosła się szybko... Bardzo szybko. Pijawka widziała, że jej siostra cierpi z powodu śmierci córki... Starała się więc, mimo własnych zmartwień, być przy Krokus. Zielona Stopa również przy niej był, co chyba poprawiało wojowniczce humor... I mimo, iż sama nie była przywiązana do Malinowej Łapy, to sama strata kolejnego członka rodziny... bolała...
Biała terminatorka leżała sobie na polance. Jej białe futro było... trochę mniej matowe, a kołtunów również nie było prawie w ogóle widać. Krokusowa Łąka wręcz zmusiła ją do zadbania o swoją sierść, więc też to zrobiła. Nie zmienił się jednak jej zmęczony wzrok, złotych, trochę zaczerwienionych ślepi. Aktualnie wpatrujący się w czerwoną koniczynę przed jej nosem. Była... zbyt zamyślona, aby zauważyć Lśniącą Sadzawkę, która akurat z dostrzeżeniem białego futra córki Fiołkowego Świtu nie powinna mieć problemu. Pytanie tylko, czy chciałaby podejść do Pijawki...?
_________________
Should I ask myself in the water
What a
warrior would do?
Tell me, underneath my
armor
Am I loyal, brave and true?
Am I loyal, brave and true?

  Statystyki - lvl: 3 | S: 5 | Zr: 14 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 60 | W: 60 | EXP: 105/200
 
Lśniąca Sadzawka
Medyk
jedyna mądra



Klan:
wicher

Księżyce: 64 X
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Ciąża: nie
Multikonta: Błękitna Toń [KG] Jaskółka [S] Różana Łapa [KW] Skrzące Słowo [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-27, 01:20   
   Wygląd: Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła. Na lewej przedniej łapie ma małą bliznę po ukąszeniu szczura.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=263337#263337


Spacerując po terenach z pewnością nie spodziewałam się napotkać kogoś... właściwie kogokolwiek. A już z pewnością nie spodziewałam się spotkać Białej Łapy leżącej na polanie. Wyglądała na zamyśloną i choć domyślałam się, że mogła myśleć o ostatnich wydarzeniach, takich jak zaginięcie jej rodzeństwa, śmierć Żaby, czy Malinowej Łapy i prawdopodobnie potrzebowała wsparcia, nie uważałam, bym była do tego odpowiednim kotem. Nie byłyśmy ze sobą blisko. Nie byłam pewna, czy w ogóle kiedykolwiek ze sobą rozmawiałyśmy. Poza tym, wyglądała na taką, co by wolała, aby nikt jej nie przeszkadzał. Dlatego udałam, że jej nie widzę i szłam dalej przed siebie, będąc w zasięgu wzroku terminatorki, ale przy okazji na tyle daleko, że mogła uznać iż jej nie zauważyłam, a nie, że nie chcę z nią rozmawiać i celowo ją omijam.
_________________


falling too fast to prepare for this
tripping in the world could be dangerous
everybody circling is vulturous
N E G A T I V E, N E P O T I S T

everybody hoping they could be the one
i was born to run, i was born for this
nie kradnij bo to joint effort klon, łatki i zając


  Statystyki - lvl: 6 | S: 13 | Zr: 17 | Sz: 11 | Zm: 21 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 280/500
Stat. Med. - lvl:
10 | MED.EXP: 615/2100
 
Biały Puch
Wojownik
malina junior



Klan:
wicher

Księżyce: 52 [listopad 2k20]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Malinowa Gwiazda
Ojciec: Fiołkowy Świt
Ciąża: nie
Multikonta: Zachodzące Światło[KRz] Konwaliowa Łapa[KW] Ptasia Łapa[KC] Jesionowa Kora, Śnieżna Zamieć, Węgorzowy Grzbiet[GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-09, 18:47   
   Wygląd: Nic się nie zmieniło co do jej wzrostu, gdyż nadal jest najmniejszym dzieckiem Malinowej Gwiazdy i Fiołkowego Świtu. Gdy została porwana, dwunożni wykąpali ją oraz wyczesali, przez co jej białe futro jest... jeszcze bardziej białe a do tego pachnie drażniącymi ją zapachami. Zostało również tak wyczesane, że wygląda jak puszysta kulka. Do tego na jej szyi widnieje różowa obroża ze złotym dzwoneczkiem, który przy mocniejszym ruchu zaczyna wydawać z siebie głośny dźwięk. Pędzelki na uszach nadal pozostały na swoim miejscu, podobnie jak złote oczka.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7926


Faktycznie… Faktycznie plan Lśniącej Sadzawki się sprawdził. Kiedy tylko biała córka Malinowego Nosa odwróciła delikatnie głowę, zauważyła długie, podobne ale aktualnie bardziej zadbane, białe futro. Pijweczka westchnęła cicho, przekonana, iż kocica jej po prostu nie zauważyła. I choć początkowo zamierzała zostać na swoim miejscu, aby dalej myśleć o różnych rzeczach… Dopiero po chwili wstała z miejsca, a następnie otrzepała się delikatnie i ruszyła w stronę medyczki.
Kiedy dotarła do kocicy, kiwnęła jej delikatnie głową na powitanie, a następnie przejechała delikatnie ogonem po ziemi.
- Lśniąca Sadzawko... - miauknęła najpierw, aby jej uszy na chwilę opadły, a potem znowu postawiły - Wiem, że to było… dawno ale… na co umarł… Żabka…? - zapytała cicho. Dla niej to nadal było świeże. Mimo, iż stało się to kilka księżyców temu. Dla niej minęło co najmniej kilka dni.
_________________
Should I ask myself in the water
What a
warrior would do?
Tell me, underneath my
armor
Am I loyal, brave and true?
Am I loyal, brave and true?

  Statystyki - lvl: 3 | S: 5 | Zr: 14 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 60 | W: 60 | EXP: 105/200
 
Lśniąca Sadzawka
Medyk
jedyna mądra



Klan:
wicher

Księżyce: 64 X
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Ciąża: nie
Multikonta: Błękitna Toń [KG] Jaskółka [S] Różana Łapa [KW] Skrzące Słowo [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-11, 00:11   
   Wygląd: Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła. Na lewej przedniej łapie ma małą bliznę po ukąszeniu szczura.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=263337#263337


Niestety, Biała Łapa mnie zauważyła, a na zwykłym przywitaniu się nie skończyło. Odpowiedziałam jednak kiwnięciem głowy, milcząc przez chwilę po zadanym przez nią pytaniu. Z trudem powstrzymałam westchnięcie. Myślałam, że rozmowa na ten temat ze Ślimaczą Ścieżką i Porywistą Gwiazdą wystarczyła, myślałam, że przekazali to między sobą, zamiast przychodzić do mnie po kolei i pytać się, co było powodem śmierci Żabiej Łapy. Odpowiedź przez te księżyce pozostawała niezmienna. Nieważne kto będzie pytał i za ile.
Nie wiem. Nie miał objawów żadnej choroby. Wszystko było z nim w porządku. Możliwe, że nawet przodkowie nie potrafiliby odpowiedzieć na to pytanie — odpowiedziałam, spokojnie i możliwie jak najcieplej, zdając sobie sprawę z tego, że stąpałam po kruchym lodzie i mogłam łatwo doprowadzić terminatorkę do płaczu, a to było ostatnie, czego w tym momencie chciałam.
_________________


falling too fast to prepare for this
tripping in the world could be dangerous
everybody circling is vulturous
N E G A T I V E, N E P O T I S T

everybody hoping they could be the one
i was born to run, i was born for this
nie kradnij bo to joint effort klon, łatki i zając


  Statystyki - lvl: 6 | S: 13 | Zr: 17 | Sz: 11 | Zm: 21 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 280/500
Stat. Med. - lvl:
10 | MED.EXP: 615/2100
 
Popielate Niebo
Zaginiony
tryumf


Klan:
wicher

Księżyce: 26 (październik)
Mistrz: Sokoli Cień
Płeć: kocur
Matka: Zaśnieżona Ścieżka
Ojciec: Bursztynowy Wschód
Partner: -
Multikonta: Barwna Ścieżka (wicher)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-31, 22:25   
   Wygląd: Korzonek śmiało może uchodzić za syna Wilczego Pomruku. Jego futro jest czarne dymne, tyle że długie, co znacząco odróżnia go od rodziców; zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Ironicznie oczy odziedziczył po Bursztynowym Wschodzie: są intensywnie płomienno-bursztynowe, odznaczające się na tle ciemnego futra. Korzonek dba o swój wygląd. Jest elegancki, dostojny, olśniewa urodą. Porusza się również z dostojeństwem i gracją. Kocur ma długie łapy. Wysoki jak jego prawdziwy ojciec (mówiąc szczegółowo jest idealnie tego samego wzrostu, co Bursztynowy Wschód) i szczupły.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9186


Popielate Niebo postanowił się nieco rozerwać i namówił na spacer Chaos. Reszta klanu pogrążona była w żałobie, garstka ruszyła na wyprawę, dwóch innych pilnowało porządku w obozie. Sam dymny kocur był wytrącony z równowagi śmiercią swojego mistrza i nauczyciela z dzieciństwa, jednakże Sokoli Cień nigdy nie nawiązywał z nim przyjaźni. Ich relacja polegała na suchym mistrz-terminator i teraz Popielate Niebo był za to wdzięczny. Natomiast Zajęczego było mu bardziej szkoda. Kocur był empatyczny, przyjemny w obyciu i miał zdrowe podejście do życia.
Minęło trochę czasu od ich ostatniej rozmowy, a do uszu wszystkich klanowiczy doszła wieść o karze Przebiśniega... Oraz samej Chaos, co było dla kocura niemałym zaskoczeniem. Czy kocicą straciła nad sobą panowanie i zaatakowała słownie kocura przy Porywistym? Nie potrafił w to uwierzyć, szylkretowa była na to zbyt opanowana i dobrze wychowana.
- Wszyssstko w porządku, Chaosss? - zagadnął ją, gdy tylko wyszli z obozu. Miał nadzieję, iż kotka nie będzie robiła z tego wszystkiego tajemnicy i powie, co się ostatnio wydarzyło. Popielate Niebo był tego niezmiernie ciekawy.

/chaos
_________________
Ostatnio zmieniony przez Popielate Niebo 2020-08-04, 12:59, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 55/300
 
Chaotyczna Łapa
Terminator
czarodziejka



Klan:
wicher

Księżyce: 20 (koniec października)
Płeć: kotka
Matka: Zwinna Łapa
Ojciec: Pszeniczny Grzbiet
Multikonta: Gęsiopióry/Rzeka, Rwetes/Samotnik (dawniej Kacza Sadzawka, Burzowe Gardło, Długa Historia, Wirujące Skrzydło, Węglowe Piórko)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-08-04, 14:27   
   Wygląd: Widząc Chaos można bez problemu odgadnąć, skąd wzięło się jej imię. Jej sierść prezentuje się tak, jakby każdy jeden włosek uparł się mieć inny kolor, niż ten obok, co poskutkowało dominacją czerni, poprzetkanej cieniutkimi smugami rudego. Rozejm zawarły jedynie na pyszczku, gdzie na grzbiecie nosa i między oczami dzielą się równą, prostą granicą. Wszystko to uzupełnia dodatkek bieli na stopach, szyi, brzuchu i podbródku. Sierść jest bardzo połyskliwa i może wydawać się miła w dotyku, jednak w rzeczywistości jest dość sztywna, miejscami wręcz odrobinę kłująca. Wszystko to opina ciasno dość smukłą sylwtkę, ustawioną na chudych łapach i zakończoną długim, cienkim ogonem. Kotka ma ładną mordkę, raczej szczupłą, choć nie nadmiernie wychudzoną. Łypie z niej para jaskrawopomarańczowych, wielkich oczu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#413516


- Niespecjalnie - prychnęła, gdy tylko oddalili się od Obozu na tyle, by jej głos nie wpadł w żadne niepożądane uszy. Bzyczenie uwijających się wokół pszczół wcale jej nie niepokoiło, nie widziała powodu, by obawiać się, że zrobią im krzywdę, wręcz przeciwnie, miała wrażenie, że delikatny szum ich skrzydeł tylko doda ich rozmowie prywatności. Wchodząc między koniczyny musiała jednak uspokoić trochę swój krok, bo dotąd całą drogę stawiała łapy twardo i sztywno, tupiąc tak mocno, jak to możliwe przy jej lichej wadze i ogólnie nikłych gabarytach.
- Co za paskudna sytuacja! - warknęła, odrzucając głowę w tył. Po wyrzuceniu wstępnej fali negatywnych emocji, odetchnęła głęboko i spojrzała na kocura z udręką w oczach.
- Mogę mówić? Mówię, dobra? - upewniła się, czekając na symboliczne zamachanie chorągiewką, po którym będzie mogła zupełnie szczerze zwerbalizować wszystkie dręczące ją myśli i uczucia.
_________________



bo ja

jak lunatyk wędruję po nocy mamo

niekumaty, chyba tracę szlak

ta nuda, my, wy, ona znów to samo

kolejny pub, aż trafi mnie szlag

  Statystyki - lvl: 1 | S: 3 | Zr: 5 | Sz: 8 | Zm: 9 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 55/150
 
Popielate Niebo
Zaginiony
tryumf


Klan:
wicher

Księżyce: 26 (październik)
Mistrz: Sokoli Cień
Płeć: kocur
Matka: Zaśnieżona Ścieżka
Ojciec: Bursztynowy Wschód
Partner: -
Multikonta: Barwna Ścieżka (wicher)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-08-04, 17:28   
   Wygląd: Korzonek śmiało może uchodzić za syna Wilczego Pomruku. Jego futro jest czarne dymne, tyle że długie, co znacząco odróżnia go od rodziców; zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Ironicznie oczy odziedziczył po Bursztynowym Wschodzie: są intensywnie płomienno-bursztynowe, odznaczające się na tle ciemnego futra. Korzonek dba o swój wygląd. Jest elegancki, dostojny, olśniewa urodą. Porusza się również z dostojeństwem i gracją. Kocur ma długie łapy. Wysoki jak jego prawdziwy ojciec (mówiąc szczegółowo jest idealnie tego samego wzrostu, co Bursztynowy Wschód) i szczupły.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9186


Popielate Niebo również nie obawiał się pszczół i innych owadów. Nie wadziły mu, a dopóki ich nie denerwowali te nie próbowały ich kąsać ani atakować, gdzie w przypadku długiego futra dymnego kocura miałyby w tym znaczny problem. Płomienne oczy spoczęły na Chaos, która wydawała się inna, gwałtowniejsza. Zniknął jej spokój, zniknęła iluzja kruchej, grzecznej kocicy. Interesujące.
- Nie potrafię zrozumieć dlaczego tyle kotów zmarło praktycznie jednocześśśnie - przyznał cicho. Co bardziej nadgorliwi mogliby uznać ostatnie wydarzenia za karę od gwiezdnego klanu, który zabrał im przywódcę oraz najbardziej doświadczonych wojowników. Został jedynie Fiolkowy Świt, Pszeniczny Grzbiet i Lodowa Skóra.
- Mów. Sssłucham - zachęcił towarzyszkę. Nie będzie jej przerywał. Ewidentnie miała w sobie dużo negatywnych emocji, które potrzebowały znaleźć ujscie. Z chęcią ich wysłucha. Spodziewał się, iż dowie się więcej na temat konfliktu z Przebiśniegiem, dowie się co poszło nie tak. W jego oczach kocica nie powinna zostać ukarana choćby z tego prostego powodu, iż była wtedy kociakiem. A kociakom wiele rzeczy trzeba przebaczyć, miały prawo do zachowywania się w naganny i daleki od ideału sposób. Natomiast Przebiśniegiem był wtedy terminatorem już od jakiegoś czasu i w jego przypadku wyciągnięcie konsekwencji było w istocie jak najbardziej wskazane.
_________________
  Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 55/300
 
Chaotyczna Łapa
Terminator
czarodziejka



Klan:
wicher

Księżyce: 20 (koniec października)
Płeć: kotka
Matka: Zwinna Łapa
Ojciec: Pszeniczny Grzbiet
Multikonta: Gęsiopióry/Rzeka, Rwetes/Samotnik (dawniej Kacza Sadzawka, Burzowe Gardło, Długa Historia, Wirujące Skrzydło, Węglowe Piórko)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-08-04, 21:40   
   Wygląd: Widząc Chaos można bez problemu odgadnąć, skąd wzięło się jej imię. Jej sierść prezentuje się tak, jakby każdy jeden włosek uparł się mieć inny kolor, niż ten obok, co poskutkowało dominacją czerni, poprzetkanej cieniutkimi smugami rudego. Rozejm zawarły jedynie na pyszczku, gdzie na grzbiecie nosa i między oczami dzielą się równą, prostą granicą. Wszystko to uzupełnia dodatkek bieli na stopach, szyi, brzuchu i podbródku. Sierść jest bardzo połyskliwa i może wydawać się miła w dotyku, jednak w rzeczywistości jest dość sztywna, miejscami wręcz odrobinę kłująca. Wszystko to opina ciasno dość smukłą sylwtkę, ustawioną na chudych łapach i zakończoną długim, cienkim ogonem. Kotka ma ładną mordkę, raczej szczupłą, choć nie nadmiernie wychudzoną. Łypie z niej para jaskrawopomarańczowych, wielkich oczu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#413516


- To na pewno nie jest przypadek - odparła twardo Chaotyczna Łapa. Sama nie zaklasyfikowałaby się do tych nadgorliwych, ale co do istnienia i czynnego działania Gwiezdnego Klanu nie miała najmniejszych wątpliwości. I o ile nie zinterpretowała sobie od razu serii zgonów jako ich aktywnego działania, nie wierzyła, nie chciała wierzyć, żeby była całkowicie przypadkowym zrządzeniem losu. Coś było na rzeczy. Tylko jeszcze nie wiedziała co... i czuła, że powinna się tego dowiedzieć.
Póki co jednak miała na głowie bardziej bieżące kwestie. Krótkie, ale życzliwe słowo zachęty było wszystkim, czego potrzebowała, żeby rozpocząć:
- Po całej tej sprawie z Przebiśniegową Łapą zamierzałam po prostu... zająć się nią sama - zaczęła, sięgając być może trochę dalej w przeszłość niż się tego spodziewał, ale chciała komuś wreszcie wyłożyć całą historię, krok po kroku - Wytrenować się na dobrą Wojowniczkę, stać się szanowanym kotem, któremu żaden taki półgłówek nie będzie wchodził w drogę. I zemścić się na nim raz, a porządnie.
Zawiesiła na chwilę głos. Tej strony swojej osobowości jeszcze nikomu wprost nie wyjawiła. Rzuciła kontrolne spojrzenie na Popielate Niebo, ciekawa jego miny. Niezaleznie od tego, co ujrzała, wiedziała, że musi kontynuować...
- W jakiś sposób dowiedziała się o tym Lawendowy Kwiat, Porywiata Gwiazda i pewnie pół Klanu Wichru. Chociaż, patrząc z perspektywy czasu, to była jakaś bzdura, która powinna skończyć się na reprymendzie dla tego szczurzego bobka... Najpierw Porywista Gwiazda porozmawiał ze mną o tym sam na sam. Wydawał się podejść do sprawy rozsądnie, mówił o tym że chce słuchać wszystkich członków Klanu i dbać o nich osobiście. Zrobił na mnie świetne wrażenie. Cieszyłam się, że mamy takiego Przywódcę - pominęła etap romantycznej fascynacji kocurem, wstydząc się teraz własnych naiwnych uczuć - A potem zaprosił nas na kolejne spotkanie, tym razem wspólne. Zachowałam się idealnie. Mówiłam tyle, ile było trzeba, nie więcej, nie mniej. A Przebiśnieg... robił miny jakby wsadzał nos pod ogon lisa, był jak zawsze, rozwydrzony jak niewychowany kociak. I co zdecydował Porywista Gwiazda, który wcześniej obiecał mi, że nie będzie na siłę dobierał nas na wspólne patrole ani nic w tym stylu? Kazał nam razem wymieniać posłania w legowisku Terminatorów. Dał nam taką samą karę. Bo wydawało mu się, że za pierwszym razem powiedziałam coś innego, niż za drugim... - przerwała, słysząc, że jej głos zaczyna trochę się załamywać - Byłam tak zawiedziona, było mi tak wstyd i tak bardzo chciałam mieć już to za sobą, że po prostu stamtąd poszłam.
Z premedytacją zdeptała mięsisty kwiatek koniczyny, który rumienił się przy jej łapce, zupełnie nie mogąc sobie poradzić ze wszystkimi kotłującymi się w niej emocjami.
- I nie wiem, czy Porywista Gwiazda był po prostu głupszy, niż się wydawał, czy dlaczego się tak zachował, ale nie mógł zdecydować gorzej! - warknęła z nutką rozpaczy w głosie, pomału zbliżając się ku krańcowi swojej samokontroli - I zamierzałam skończyć trening i stać się jego najlepszą Wojowniczką, a wtedy powiedzieć mu wprost, jak bardzo spieprzył tamtą sprawę, ale już tego nie zrobię i tak mnie to wkurza i!... rozwala! że!...
Nie skończyła.
Wcisnęła się w Wojownika, zatapiając pyszczek w puszystym futrze na jego kryzie, a jedną z łap opierając na jego grzbiecie, w który delikatnie wbiła pazurki. Nie wstrząsał nią szloch. Siedziała w bezruchu, drobna i drżąca, z uniesioną na kształt igiełek szronu linią kłującej sierści wzdłuż kręgosłupa, i zaciskała zęby, przez które świszczał jej niespokojny oddech.
_________________



bo ja

jak lunatyk wędruję po nocy mamo

niekumaty, chyba tracę szlak

ta nuda, my, wy, ona znów to samo

kolejny pub, aż trafi mnie szlag

Ostatnio zmieniony przez Chaotyczna Łapa 2020-08-05, 16:12, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 1 | S: 3 | Zr: 5 | Sz: 8 | Zm: 9 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 55/150
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers