Poprzedni temat «» Następny temat
Bzycząca Polanka
Autor Wiadomość
Świetlistooki
Gwiezdny



Klan:
gwiezdni

Księżyce: Więcej niż gwiazd na Srebrnej Skórze
Płeć: kocur
Wysłany: 2018-03-31, 17:37   Bzycząca Polanka
   Wygląd: Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.


Niewielka połać terenu, porośnięta głównie koniczyną czerwoną i białą. Nie byłoby w niej nic niezwykłego, gdyby nie roiło się tu od niewielkich norek samotniczych pszczół, które samotnie tworzą swoje ule i wychowują bardzo, bardzo liczne potomstwo. Ze względu na to, że są to pszczoły samotnicze nie są one agresywne, jeżeli nie zostaną w jakiś sposób sprowokowane do ataku, chociażby poprzez uderzenie ich - ale nawet wtedy w większości wypadków po prostu odlecą zamiast walczyć. Wśród puszystych kwiatów koniczyny aż do Pory Opadających Liści da się usłyszeć głośne brzęczenie owadzich skrzydeł.
_________________
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
Ostatnio zmieniony przez Topniejący Lód 2020-04-21, 14:18, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Stokrotka
Zaginiony
back


Klan:
samotnicy

Księżyce: 53 [lipiec]
Mistrz: Lniane Futerko
Płeć: kotka
Matka: Malinowy Nos
Ojciec: Fiołkowy Świt
Multikonta: Czaple Skrzydło [GK], Paprociowy Liść [KG/nkt], Ryjówkowy Krok[KC/nkt]
Wysłany: 2018-04-01, 19:25   
   Wygląd: Wygląda jak niemal idealne pomieszanie swoich rodziców, choć przeważa u niej biel futra Malinowego Nosa. Ma sylwetkę typowego Wichrzaka - smukłą, o długich łapach, a wzrost nieco większy niż przeciętny. Jej krótka, gęsta sierść jest zazwyczaj czysta i schludnie ułożona. Biel oblewa tułów, łapy i pyszczek, wchodzi też między oczy. Pomarańczowy kolor zdobi grzbiet zaczynając od barków i ciągnie się aż po koniuszek ogona. Ruda barwa sięga mniej więcej do połowy boku po obu stronach. Ten sam kolor mają jej uszy. Na pomarańczowych łatach można dostrzec ciemniejsze, klasyczne pręgi. Do tego trzeba dodać żółte oczy, w których czają się radosne iskierki oraz nos i poduszki łap w kolorze pudrowego różu. Jej grzbiet pokrywają blizny po kruczych pazurach. Pamiątką po jej przygodach poza klanem jest ślad po pazurach na prawym barku. Porusza się pewnie, z gracją. Chyba, że akurat pędzi na złamanie karku, ścigając się z wiatrem dla zabawy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5349


Dzikie, niezbadane tereny czekały tylko na śmiałków, którzy je odkryją. Wyglądało na to, że Stokrotkowa Łapa nie była nigdzie w tej chwili potrzebna, więc przy pierwszej nadarzającej się okazji prysnęła poza obóz, żeby poznać nowe ziemie Klanu Wichru. Czemu akurat tak? Och, po prostu zobaczyła dużą przestrzeń i nie mogła się powstrzymać przed pójściem tam. Obóz zwiedzi w swoim czasie, tymczasem trzeba się zorientować, co gdzie jest na nowych ziemiach. Oby niezbyt dużo krzaków. Może by też zobaczyć granice? Nie zamierzała odchodzić zbyt daleko, żeby przypadkiem się nie zgubić. Na teren innego klanu na pewno by nie weszła, bo wyczułaby obcy zapach. Jej narząd węchu funkcjonował przecież bez zarzutu. Po pewnym czasie od wyjścia z obozu zdała sobie sprawę, że granice mogą jeszcze nie być porządnie oznaczone, bo klanu dopiero co się wprowadziły. Musiało minąć trochę czasu, żeby każdy krzak i kamyk roznosił woń Klanu Wichru, tak samo na innych terenach. Ups? Spontaniczna decyzja zwiedzenia okolicy nie wydawała się już taka świetna jak na początku. Lniane Futerko chyba nie będzie się gniewać? Przygryzła policzek w zamyśleniu. Terminatorka mogłaby wpaść w kłopoty i nieświadomie wejść tam, gdzie nie powinna, jednak tylko teoretycznie i jeśli będzie na siebie uważać, nic złego się nie stanie. Zresztą wyszła na chwilę, wróci zanim ktokolwiek zdąży zauważyć, że jej nie ma. Tylko troszkę się rozejrzy. Tak odrobinkę.
Znalazła się na łączce. Miła odmiana po księżycach spędzonych wśród kolczastych krzewów, których miała już serdecznie dość. Nie było chyba dnia, w którym nie zaczepiłaby futrem o jeden z nich. Masakra. Na szczęście nowy obóz klanu miał o wiele lepszą lokalizację. Nagle jej rozmyślania przerwał lecący nad polaną kształt. Obserwowała go przez chwilę i podeszła bliżej zaciekawiona. Pszczoła! Wylądowała na fioletowym krokusie i weszła do jego środka. Wszędzie zaczęły pojawiać się pierwsze kwiaty - niechybny znak, że rozpoczęła się pora młodych liści! Niedługo wszystko się obudzi i będzie super! Kotka o pomarańczowych łatach położyła się nieopodal kwiatka, czekając aż pszczoła z niego wyleci. Trzeba uważać, bo jeszcze ją użądli, lecz Stokrotka nie zamierzała jej prowokować. Przesunęła się odrobinę bliżej obiektu obserwacji. No gdzie ta pszczoła?

/Żabia Łapa
_________________
Back where I ᗷEᒪOᑎG
yeah I never felt
so strong
𝐼 '𝓂 𝒷𝒶𝒸𝓀 baby
I feel like there's nothing that I can't try
And if 𝓎𝑜𝓊 𝓌𝒾𝓉𝒽 𝓂𝑒 put your hands high,
ᴘᴜᴛ ʏᴏᴜʀ ʜᴀɴᴅs high


Ostatnio zmieniony przez Stokrotka 2018-04-01, 19:29, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 9 | Sz: 10 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 30/200
 
Żabia Łapa.
Zaginiony
będzie lepiej!


Klan:
wicher

Księżyce: 29 [IV]
Mistrz: Krzykliwa Mewa, Krucza Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Jaszczurka [*]
Ojciec: Przybrany - KruKru
Ciąża: nie
Multikonta: Pochmurny Sen, Wilczy Szlak, Błyskotka
Wysłany: 2018-04-02, 10:50   
   Wygląd: Smukła (wychudzona) i kanciasta o trójkątnej głowie i dużych uszach. Jest szylkretem bez białych znaczeń, z rudą końcówką ogona, rudą przednią lewą łapą i czarną kreską na pyszczku ciągnącą się od czarnego nosa aż do czubka głowy. Ma duże, jasnożółte oczy w kształcie migdałów. || Więcej w KP.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=210188#210188


To wszystko było fascynujące i Żabka była pełna energii i chciała wszystkim pomagać i wszędzie być i wszystko robić i SIĘ NIE DAŁO czego zwyczajnie nie mogła pojąć. Tak bardzo się nie dało, że w końcu ktoś w obozie z nią nie wytrzymał i kazał jej iść i poszukać jakiegoś mchu na legowiska tam, gdzieś, poza obozem, i wskazał przy tym kierunek jakiejś polanki. Żabka nie do końca rozumiała, skąd się brał gniewy ton w głosie tego kota, ale dostała konkretne polecenie, więc zamierzała je wykonać. Może jak się skupi na jednej rzeczy, to aktualnie zrobi coś pożytecznego, zamiast próbować robić te MILIONY rzeczy na raz.
Tak więc pohasała radośnie gdzieś na łączkę, poza ten teren, który postanowili przerobić na obóz, w poszukiwaniu mchu i innych składników na legowiska. I usłyszała bzyczenie. Dużo bzyczenia. Zobaczyła dużo kwiatów i usłyszała dużo, dużo bzyczenia. I z jednej strony to było ładne, a z drugiej futro na jej grzbiecie samo się trochę zjeżyło. Miała złe wspomnienia z pszczołami. Znaczy pszczoły jej nic nie zrobiły, to były urocze stworzonka i fajnie chodziły po kwiatach i w ogóle to było ładne. Ale miała złe wspomnienia, bo bywały koty, które podejmowały dziwne decyzje. I od tego wspomnienia, aż Żabkę łapa zapiekła, choć przecież po tej ranie nawet ślad nie pozostał. To nie było fajne uczucie, bo nagle się poczuła źle, a nie chciała się czuć źle. Więc przemogła to i zamiast nagle stać się ponura, stała się tylko trochę ostrożniejsza, i zamiast tak hasać energicznie jak jeszcze przed chwilą, tylko szła energicznie przed siebie.
Aż w końcu zobaczyła kotkę leżącą i wpatrującą się w kwiat, i chyba też na pszczołę. I w każdym innym przypadku Żabka by do niej od razu podleciała i się przywitała, ale tutaj wolała tak nie do końca.
- Dzień dobry! - rzuciła tylko, oddalona o parę lisich ogonów. - Widziałaś tutaj może gdzieś mech?
Kotka mogła być najmilszym kotem na świecie, i Żabka na pewno widziała ją w obozie, i gdzieś koło niej przebywała, ale z tej odległości, gdy do tego kocica była częściowo skryta w trawie, ciężko było Żabce ocenić z kim konkretnie ma do czynienia. A głupie wspomnienia jakoś nie chciały jej pozwolić tak od razu podejść do kocicy, a szkoda.
_________________

dlatego nie chcę spać
choć tata goni to ja WIEM
że MOGĘ radę dać!
mieć siłę na kolejny dzień!

. . .
ja bardzo boję się obudzić tam
gdzie nie ma mnie
  Statystyki - lvl: 2 | S: 4 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 4 | HP: 50 | W: 60 | EXP: 30/150
 
Stokrotka
Zaginiony
back


Klan:
samotnicy

Księżyce: 53 [lipiec]
Mistrz: Lniane Futerko
Płeć: kotka
Matka: Malinowy Nos
Ojciec: Fiołkowy Świt
Multikonta: Czaple Skrzydło [GK], Paprociowy Liść [KG/nkt], Ryjówkowy Krok[KC/nkt]
Wysłany: 2018-04-02, 14:02   
   Wygląd: Wygląda jak niemal idealne pomieszanie swoich rodziców, choć przeważa u niej biel futra Malinowego Nosa. Ma sylwetkę typowego Wichrzaka - smukłą, o długich łapach, a wzrost nieco większy niż przeciętny. Jej krótka, gęsta sierść jest zazwyczaj czysta i schludnie ułożona. Biel oblewa tułów, łapy i pyszczek, wchodzi też między oczy. Pomarańczowy kolor zdobi grzbiet zaczynając od barków i ciągnie się aż po koniuszek ogona. Ruda barwa sięga mniej więcej do połowy boku po obu stronach. Ten sam kolor mają jej uszy. Na pomarańczowych łatach można dostrzec ciemniejsze, klasyczne pręgi. Do tego trzeba dodać żółte oczy, w których czają się radosne iskierki oraz nos i poduszki łap w kolorze pudrowego różu. Jej grzbiet pokrywają blizny po kruczych pazurach. Pamiątką po jej przygodach poza klanem jest ślad po pazurach na prawym barku. Porusza się pewnie, z gracją. Chyba, że akurat pędzi na złamanie karku, ścigając się z wiatrem dla zabawy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5349


Pszczoła wreszcie ukazała się ponownie oczom Stokrotkowej Łapy, by z głośnym brzęczeniem kontynuować swój lot nad polanką. Kotka patrzyła, jak owad robi się coraz mniejszy i mniejszy, aż w końcu zupełnie straciła go z oczu. Świetne te nowe tereny! Słońce świeciło i przyjemnie grzało grzbiet, ptaki śpiewały jakby głośniej i radośniej, owady latały, a cała okolica upstrzona była barwnymi kwiatami. Jeszcze trochę, a pojawi się ich więcej, zwierzyny też przybędzie i będzie jeszcze fajniej.
Drgnęła lekko, słysząc czyjś głos. Kompletnie się nie spodziewała wizyty innego wichrzaka. Nawet nie zauważyła, że ktoś do niej przyszedł! Może nie tak zupełnie do niej, jak się zorientowała, zerkając do tyłu, ale znalazł się w okolicy. No ładnie, tak się zajęła oglądaniem pszczół i kwiatków, że dałaby się podejść jakiemuś drapieżnikowi. Nowe tereny podobno są bezpieczniejsze, ale i tak zawsze lepiej uważać na siebie i nie tracić czujności. W pewnej odleglości od niej stała pstrokata kotka. Stokrotka z pewnością nie widziała jej pierwszy raz, ale akurat zapomniała, jak się nazywa. Tyle tych wichrzaków, że zawsze imię mniej znanego kota może wylecieć z głowy, prawda?
- Cześć! - przywitała się radośnie i podbiegła do niej z uniesionym ogonem. Zatrzymała się tuż przed nią. Nowe tereny, nowe znajomości, wszystko nowe i fascynujące! Z tą kotką chyba jeszcze nie rozmawiała, więc trzeba to nadrobić, choć znała ją z widzenia i taka całkiem obca nie była.
- Nie. A szukasz mchu? Mogę ci pomóc! - zaproponowała i rozejrzała się na wszelki wypadek w poszukiwaniu miękkiej i zielonej wyściółki legowisk. W najbliższym otoczeniu można było znaleźć tylko trawę i kwiaty. Gdzieś dalej widziała skupisko krzaków i niewysokich drzew. To w ich okolicy przywódca zdecydował się umieścić obóz klanu. Może tam będzie trochę mchu? Poszukają razem i znajdą go bardzo dużo!
- Jestem Stokrotkowa Łapa, ale jak chcesz możesz mówić mi Stokrotka. A ty? - zapytała, przyglądając się kotce. Jej futro miało bardzo podobne kolory do Goździk, siostry Stokrotkowej Łapy, która również mogła pochwalić się szylkretową sierścią. Pszczoła przeleciała kotce koło ucha brzęcząc hałaśliwie. Trzepnęła narządem słuchu, obróciła łepek w kierunku owada i rzuciła okiem na okolicę, by po chwili znów skupić wzrok na rozmówczyni.
_________________
Back where I ᗷEᒪOᑎG
yeah I never felt
so strong
𝐼 '𝓂 𝒷𝒶𝒸𝓀 baby
I feel like there's nothing that I can't try
And if 𝓎𝑜𝓊 𝓌𝒾𝓉𝒽 𝓂𝑒 put your hands high,
ᴘᴜᴛ ʏᴏᴜʀ ʜᴀɴᴅs high


  Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 9 | Sz: 10 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 30/200
 
Żabia Łapa.
Zaginiony
będzie lepiej!


Klan:
wicher

Księżyce: 29 [IV]
Mistrz: Krzykliwa Mewa, Krucza Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Jaszczurka [*]
Ojciec: Przybrany - KruKru
Ciąża: nie
Multikonta: Pochmurny Sen, Wilczy Szlak, Błyskotka
Wysłany: 2018-04-04, 17:34   
   Wygląd: Smukła (wychudzona) i kanciasta o trójkątnej głowie i dużych uszach. Jest szylkretem bez białych znaczeń, z rudą końcówką ogona, rudą przednią lewą łapą i czarną kreską na pyszczku ciągnącą się od czarnego nosa aż do czubka głowy. Ma duże, jasnożółte oczy w kształcie migdałów. || Więcej w KP.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=210188#210188


Cofnęła się o parę kroków, widząc pędzącą w jej stronę kocicę. Serce zaczęło jej szybciej bić, futro na grzbiecie zjeżyło się, a uszy położyła po sobie. Dopiero po kilku uderzeniach serca dotarło do niej, że biało-ruda wcale nie wygląda jakby miała złe zamiary, że się uśmiecha i że przecież się przywitała. I to przywitała się radośnie.
To nie było przyjemne uczucia, i Żabce było za siebie wstyd, że tak zareagowała. A z drugiej strony łapa dalej ją piekła, chociaż nic tam nie było, i to tylko sprawiało, że terminatorka czuła się coraz gorzej.
Ale nie zamierzała sobie pozwolić na takie głupoty! Stała przed nią kotka, która była gotowa pomóc, i była radosna, i była miła, i Żabka zmusiła swoje serce by przestało bić jak szalone, by futro przestało się jeżyć, a uszy wróciły do normalnej pozycji. Przecież nic złego się nie działo.
- O! Dziękuję, przyda się! Im więcej mchu tym lepiej. Bo wiesz, poproszono mnie bym jakiegoś poszukała do legowisk! - Początkowo mówiła z pewnym trudem, bo jakoś tak jej się gardło zacisnęło, ale wkrótce się tego pozbyła i już się nawet uśmiechała i było dobrze! No, a co najmniej lepiej.
No i kojarzyła imię Stokrotkowej Łapy. Stokrotki. Stokrotki to takie ładne, małe i białe kwiatuszki, no nie? ale to nie stąd je kojarzyła, a skoro nie kojarzyło jej się z kwiatkiem (którego wydawało jej się, że gdzieś widziała tutaj idąc?) to skąd?
- Ja jestem Żabia Łapa! Ale mów mi Żabka! - przedstawiła się. - OHHH! Jesteś córką Maliny i Fiołka? - spytała nagle przypominając sobie skąd kojarzy to imię.
Jeśli się nie myliła - a wydawało jej się że no raczej nie - to miała do czynienia z córką bardzo fajnych kotów! Takich, które jej tata bardzo lubił! I też wydawała się bardzo fajna i radosna i podobało się to Żabce!
Za to nie podobały jej się te pszczoły, a szczególnie ta, która przeleciała Stokrotce koło ucha. Szylkretka śledziła lot małej istoty tak długo, aż ta stała się za mała, by mogła ją zauważyć.
_________________

dlatego nie chcę spać
choć tata goni to ja WIEM
że MOGĘ radę dać!
mieć siłę na kolejny dzień!

. . .
ja bardzo boję się obudzić tam
gdzie nie ma mnie
  Statystyki - lvl: 2 | S: 4 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 4 | HP: 50 | W: 60 | EXP: 30/150
 
Stokrotka
Zaginiony
back


Klan:
samotnicy

Księżyce: 53 [lipiec]
Mistrz: Lniane Futerko
Płeć: kotka
Matka: Malinowy Nos
Ojciec: Fiołkowy Świt
Multikonta: Czaple Skrzydło [GK], Paprociowy Liść [KG/nkt], Ryjówkowy Krok[KC/nkt]
Wysłany: 2018-04-11, 17:59   
   Wygląd: Wygląda jak niemal idealne pomieszanie swoich rodziców, choć przeważa u niej biel futra Malinowego Nosa. Ma sylwetkę typowego Wichrzaka - smukłą, o długich łapach, a wzrost nieco większy niż przeciętny. Jej krótka, gęsta sierść jest zazwyczaj czysta i schludnie ułożona. Biel oblewa tułów, łapy i pyszczek, wchodzi też między oczy. Pomarańczowy kolor zdobi grzbiet zaczynając od barków i ciągnie się aż po koniuszek ogona. Ruda barwa sięga mniej więcej do połowy boku po obu stronach. Ten sam kolor mają jej uszy. Na pomarańczowych łatach można dostrzec ciemniejsze, klasyczne pręgi. Do tego trzeba dodać żółte oczy, w których czają się radosne iskierki oraz nos i poduszki łap w kolorze pudrowego różu. Jej grzbiet pokrywają blizny po kruczych pazurach. Pamiątką po jej przygodach poza klanem jest ślad po pazurach na prawym barku. Porusza się pewnie, z gracją. Chyba, że akurat pędzi na złamanie karku, ścigając się z wiatrem dla zabawy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5349


Czemu pstrokata kotka tak nagle nastroszyła futro? Coś nie tak? Przestraszyła się? Ale Stokrotka nie chciała jej zrobić krzywdy, dlatego trochę zbiło ją to z tropu. Może bała się, że pszczoły ją użądlą? Latało ich tu dość dużo i mogły pozostawić po sobie niemiłą pamiątkę. Stokrotkowa Łapa nie miała sposobności przekonać się o tym na własnej skórze, lecz inne koty mówiły, że to nic przyjemnego. Nie chciała, żeby pszczoła ją użądliła, tak samo napotkaną szylkretkę, ale co zrobić, skoro groźne zwierzątka fruwały sobie po łące?
- Racja, mech zawsze się przyda. To chodźmy go poszukać! - łaciata terminatorka postanowiła przejąć inicjatywę i postąpiła parę kroków w kierunku drzew i krzaków przy Bzyczącej Polanie, bliżej obozu. Tam powinien być mech, za to duża mniejsza szansa spotkania pszczół, które się Żabiej Łapie nie podobały. Stokrotce w sumie też nie wydawały się aż takie super, jak o tym dłużej pomyślała. Niby to fajnie bzyczy i chodzi po kwiatkach, ale ma żądło. Gdyby nie to, wszystko by było dobrze. Kontakt z nim mógłby przerwać trening na parę wschodów słońca, czego nie chciała. Siedzenie w lecznicy jest nudne, można robić tyle ciekawych rzeczy! Obejrzała się, żeby sprawdzić, czy pstrokata kotka idzie za nią, czy może z jakiś powodów pozostała na łące.
- Dobrze, będę pamiętać. Tak, dokładnie! Znasz ich? - spytała. Klan Wichru liczył sporo członków, ale łaciata starała się każdego poznać. Przecież trzeba wiedzieć, z kim się żyje w klanie, a poza tym można spotkać sympatyczne koty. Wiele z nich było z nią spokrewnionych. Żabka akurat nie, bo Krucza Gwiazda przyprowadził ją do klanu wiele księżycy temu i znalazła fajny, nowy dom. Terminatorka Lnianego Futerka pierwszy raz miała okazję ją bliżej poznać i wydawała się miłą osobą.
Mech, gdzie ten mech? Rozglądała się w poszukiwaniu miękkiej wyściółki. Tego nigdy za dużo, chociaż wiadomo, że na jeden raz nie dadzą rady znieść do obozu całego mchu, jaki tylko rośnie w lesie. Nawet gdyby się bardzo postarać. Polana z bzyczącymi owadami została w tyle i nie powinno być już kłopotu z pszczołami.
- Fajne te nowe tereny, prawda? - Stokrotce bardzo się podobały. Tyle miejsc do odkrycia! Chciała wszystko zobaczyć, powąchać, zwiedzić, co tylko się da. Na dodatek od kilku wschodów słońca było ciepło i słoneczne promienie przyjemnie grzały grzbiet. Ptaki radośnie świergotały, kwiaty zdobiły rozmaite zakątki terenów klanu, motyle latały. Wszystko takie ładne, kolorowe. Miła odmiana po długiej porze nagich drzew i kilku księżycach spędzonych wśród kolczastych krzewów. Teraz będzie już tylko lepiej.
_________________
Back where I ᗷEᒪOᑎG
yeah I never felt
so strong
𝐼 '𝓂 𝒷𝒶𝒸𝓀 baby
I feel like there's nothing that I can't try
And if 𝓎𝑜𝓊 𝓌𝒾𝓉𝒽 𝓂𝑒 put your hands high,
ᴘᴜᴛ ʏᴏᴜʀ ʜᴀɴᴅs high


  Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 9 | Sz: 10 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 30/200
 
Żabia Łapa.
Zaginiony
będzie lepiej!


Klan:
wicher

Księżyce: 29 [IV]
Mistrz: Krzykliwa Mewa, Krucza Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Jaszczurka [*]
Ojciec: Przybrany - KruKru
Ciąża: nie
Multikonta: Pochmurny Sen, Wilczy Szlak, Błyskotka
Wysłany: 2018-04-23, 22:01   
   Wygląd: Smukła (wychudzona) i kanciasta o trójkątnej głowie i dużych uszach. Jest szylkretem bez białych znaczeń, z rudą końcówką ogona, rudą przednią lewą łapą i czarną kreską na pyszczku ciągnącą się od czarnego nosa aż do czubka głowy. Ma duże, jasnożółte oczy w kształcie migdałów. || Więcej w KP.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=210188#210188


Żabka była szczęśliwa, że nowa koleżanka tak szybko podchwyciła jej inicjatywę. Zawsze fajniej robić rzeczy we dwoje niż samemu! Dlatego uśmiechnęła się naprawdę szeroko i podążyła za kocicą. Stokrotka miała zdecydowaną rację, by szukać mchu bardziej w tamtych terenach, szylkretka nie bardzo wiedziała, co sobie właściwie myślała tak próbując znaleźć mech na łące. Może po prostu traktowała to jako wymówkę, by radośnie pohasać po terenach? Niby ją wygoniono, by to robiła, ale miała tyle energii, że się zdecydowanie za daleko rozpędziła wykraczając poza miejsce, gdzie w sumie mogłaby coś zdziałać.
- Trochę! - odparła na pytanie o rodziców Stokrotki. - Znaczy z Maliną kiedyś trochę rozmawiałam, i Fiołek też wydaje się być fajny, ale nie za bardzo ich znam. Ale mój tata wydaje się mieć z nimi dobrą relację, no to i ja ich w sumie lubię!
Była w sumie podekscytowana rozmową, jak już jej przeszło wspomnienie o tych złych wydarzeniach. Zdecydowanie pomógł w tym fakt, że oddaliły się już od bzyczącej polany i dotarły do miejsca, gdzie było mniej pszczół a więcej mchu. Na tyle dużo mchu, że Żabka dość szybko zauważyła kępę i podbiegła do niej i zaczęła próbować jakoś ją oderwać i coś z tym zrobić.
- Strasznie fajne! Wszystko jest takie nowe i inne! I mi się bardzo podoba! - Popatrzyła na Stokrotkę szeroko uśmiechnięta. Naprawdę, naprawdę lubiła nowe tereny! I była szczęśliwa, że ktoś podzielał z nią tę opinię. Trochę niefajnie, że do zmiany domu zmusiły ich te wszystkie nieprzyjemne sytuacje, ale zamierzała to zostawić w przeszłości, za sobą. Bo jest lepiej niż było, a zamierzała doprowadzić do tego, by było JESZCZE LEPIEJ.
_________________

dlatego nie chcę spać
choć tata goni to ja WIEM
że MOGĘ radę dać!
mieć siłę na kolejny dzień!

. . .
ja bardzo boję się obudzić tam
gdzie nie ma mnie
  Statystyki - lvl: 2 | S: 4 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 4 | HP: 50 | W: 60 | EXP: 30/150
 
Stokrotka
Zaginiony
back


Klan:
samotnicy

Księżyce: 53 [lipiec]
Mistrz: Lniane Futerko
Płeć: kotka
Matka: Malinowy Nos
Ojciec: Fiołkowy Świt
Multikonta: Czaple Skrzydło [GK], Paprociowy Liść [KG/nkt], Ryjówkowy Krok[KC/nkt]
Wysłany: 2018-04-30, 17:45   
   Wygląd: Wygląda jak niemal idealne pomieszanie swoich rodziców, choć przeważa u niej biel futra Malinowego Nosa. Ma sylwetkę typowego Wichrzaka - smukłą, o długich łapach, a wzrost nieco większy niż przeciętny. Jej krótka, gęsta sierść jest zazwyczaj czysta i schludnie ułożona. Biel oblewa tułów, łapy i pyszczek, wchodzi też między oczy. Pomarańczowy kolor zdobi grzbiet zaczynając od barków i ciągnie się aż po koniuszek ogona. Ruda barwa sięga mniej więcej do połowy boku po obu stronach. Ten sam kolor mają jej uszy. Na pomarańczowych łatach można dostrzec ciemniejsze, klasyczne pręgi. Do tego trzeba dodać żółte oczy, w których czają się radosne iskierki oraz nos i poduszki łap w kolorze pudrowego różu. Jej grzbiet pokrywają blizny po kruczych pazurach. Pamiątką po jej przygodach poza klanem jest ślad po pazurach na prawym barku. Porusza się pewnie, z gracją. Chyba, że akurat pędzi na złamanie karku, ścigając się z wiatrem dla zabawy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5349


Dobrze, że kotka już się rozchmurzyła. To dobrze! O wiele lepiej, gdy ktoś się tak szeroko uśmiecha niż gdy się martwi. Żabia Łapa... czy raczej Żabka, jak chciała, żeby na nią mówić, okazała się miłą i sympatyczną osobą. Aż szkoda, że Stokrotka wcześniej z nią nie porozmawiała. Jak to się stało? Córka Malinowego Nosa nie miała nic przeciwko zawieraniu nowych znajomości i chętnie zagadywała do obcych kotów. Jednak w Klanie Wichru było ich tyle, że ciężko każdego dobrze poznać i czasem można kogoś przeoczyć, nawet zupełnie niechcący. Czasami ktoś umierał, co było przykre, ale nieuniknione, a czasem w kociarni pojawiały się nowe maluchy. Biała kotka upstrzona ryżymi łatami chętnie opowiadała im o otaczającym świecie. Wydawało się też, że kociaki darzą ją sympatią. Zdarzało się, że do klanu wracał ktoś zaginiony, a kto inny znikał bez śladu - zawsze coś się działo i czasami ciężko się w tym wszystkim połapać. Jednak Stokrotka starała się nadążać i jak najlepiej poznać klanowiczów. W miarę możliwości.
- To fajnie! Są bardzo sympatyczni, też ich lubię - może tylko robią dzieciom siarę okazując sobie czułość na ceremoniach, ale poza tym są w porządku. Tata, czyli chyba Krucza Gwiazda? Ciekawe, jakie to uczucie być dzieckiem przywódcy. To trochę taki prestiż. Nawet jeśli tak naprawdę Żabka miała innych rodziców, ale skoro lubiła tak mówić, to przecież Stokrotka nie będzie się czepiać. Na pewno było jej smutno, że nie może się z nimi zobaczyć. To by było okropne, gdyby Stokrotka nie mogła widywać Maliny i Fiołka. Porzuciła jednak niewesołe myśli, bo czekało na nią zadanie do wykonania.
Wkrótce dostrzegła kępkę mchu i podobnie jak pstrokata terminatorka zaczęła ją odrywać. Zawsze miło jest zrobić coś razem, czy chodzi i polowanie, czy zbieranie wyściółki legowisk. Tak jest lepiej, weselej i zawsze można z kimś porozmawiać.
- Łafia - przyznała, zapominając, że właśnie złapała w zęby kępkę mchu. Wypluła ją i położyła przed swoimi łapami, żeby móc coś więcej powiedzieć.
- Jest tyle do odkrycia! Wszystko takie ładne, zielone, pachnące! - w oczach Stokrotki rozbłysły radosne iskierki. Miło, że ktoś podziela jej zdanie i można się razem ekscytować nowymi terenami - Wiesz może, czy wszystkie miejsca są już nazwane? I czy przywódca sam to wymyśla? Ciekawie by było nadać czemuś nazwę. Chciałabym to zrobić, choćby jakiemuś małemu skrawkowi terenu. I później wszyscy by używali tej nazwy! - Żabka bardzo dobrze znała przywódcę, więc może wiedziała takie rzeczy? Pomysł wydawał się Stokrotce dobry. Nawet gdyby miała nazwać tylko jakiś kamyk czy coś w tym rodzaju. Miałaby swój wkład w zadomawianiu się Klanu Wichru. Nie mówiąc już o tym, że podobnie jak Żabka i większość klanu pomagała przy budowie obozu.
_________________
Back where I ᗷEᒪOᑎG
yeah I never felt
so strong
𝐼 '𝓂 𝒷𝒶𝒸𝓀 baby
I feel like there's nothing that I can't try
And if 𝓎𝑜𝓊 𝓌𝒾𝓉𝒽 𝓂𝑒 put your hands high,
ᴘᴜᴛ ʏᴏᴜʀ ʜᴀɴᴅs high


Ostatnio zmieniony przez Stokrotka 2018-04-30, 17:46, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 9 | Sz: 10 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 30/200
 
Żabia Łapa.
Zaginiony
będzie lepiej!


Klan:
wicher

Księżyce: 29 [IV]
Mistrz: Krzykliwa Mewa, Krucza Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Jaszczurka [*]
Ojciec: Przybrany - KruKru
Ciąża: nie
Multikonta: Pochmurny Sen, Wilczy Szlak, Błyskotka
Wysłany: 2018-05-06, 21:03   
   Wygląd: Smukła (wychudzona) i kanciasta o trójkątnej głowie i dużych uszach. Jest szylkretem bez białych znaczeń, z rudą końcówką ogona, rudą przednią lewą łapą i czarną kreską na pyszczku ciągnącą się od czarnego nosa aż do czubka głowy. Ma duże, jasnożółte oczy w kształcie migdałów. || Więcej w KP.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=210188#210188


Żabka była bardzo zadowolona, że tak dobrze im się rozmawiało. I że tym razem trafiła na kota, który faktycznie chce i lubi rozmawiać i jest fajny i do tego miły! To był dla niej bardzo dobry początek wszystkiego co nowe - nowych znajomości, nowego domu, trochę nowego życia? Stare, złe rzeczy zostały daleko. Tam były złe wspomnienia, nieprzyjemne uczucia, dużo złych rzeczy. Teraz mogli wszystko zacząć jeszcze raz! W lepszy sposób, z lepszymi pomysłami i lepszym podejściem! Miała nadzieję, że koty faktycznie zauważą, że tak mogą ale miała nieprzyjemne uczucie, że tak naprawdę wielu z nich będzie się trzymać goryczy, której nabawili się już dawno, dawno temu i wciąż nie potrafią jej z siebie wyrzucić.
Zaśmiała się krótko, gdy kocica zaczęła mówić z pełnym pyskiem. To brzmiało zabawnie! Ale Żabka wiedziała, że sama była bardzo blisko zrobienia czegoś podobnego. Szczególnie, że zaczęła już trochę odrywać mech, i zdążyła wziąć kępkę do pyska. Tak więc gdy usłyszała jak to brzmi, gdy mówisz z mchem w pysku szybko odłożyła to co wzięła i odpowiedziała:
- Oh! To by było fajne! Nazywanie miejsc wydaje się fajną zabawą! Ale w sumie nie wiem czy już zostały nazwane, ani kto to robi... Ale na pewno możemy coś wymyślić, a ja później podpytam taty i najwyżej przekażę mu nasze pomysły!
_________________

dlatego nie chcę spać
choć tata goni to ja WIEM
że MOGĘ radę dać!
mieć siłę na kolejny dzień!

. . .
ja bardzo boję się obudzić tam
gdzie nie ma mnie
  Statystyki - lvl: 2 | S: 4 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 4 | HP: 50 | W: 60 | EXP: 30/150
 
Stokrotka
Zaginiony
back


Klan:
samotnicy

Księżyce: 53 [lipiec]
Mistrz: Lniane Futerko
Płeć: kotka
Matka: Malinowy Nos
Ojciec: Fiołkowy Świt
Multikonta: Czaple Skrzydło [GK], Paprociowy Liść [KG/nkt], Ryjówkowy Krok[KC/nkt]
Wysłany: 2018-05-13, 14:36   
   Wygląd: Wygląda jak niemal idealne pomieszanie swoich rodziców, choć przeważa u niej biel futra Malinowego Nosa. Ma sylwetkę typowego Wichrzaka - smukłą, o długich łapach, a wzrost nieco większy niż przeciętny. Jej krótka, gęsta sierść jest zazwyczaj czysta i schludnie ułożona. Biel oblewa tułów, łapy i pyszczek, wchodzi też między oczy. Pomarańczowy kolor zdobi grzbiet zaczynając od barków i ciągnie się aż po koniuszek ogona. Ruda barwa sięga mniej więcej do połowy boku po obu stronach. Ten sam kolor mają jej uszy. Na pomarańczowych łatach można dostrzec ciemniejsze, klasyczne pręgi. Do tego trzeba dodać żółte oczy, w których czają się radosne iskierki oraz nos i poduszki łap w kolorze pudrowego różu. Jej grzbiet pokrywają blizny po kruczych pazurach. Pamiątką po jej przygodach poza klanem jest ślad po pazurach na prawym barku. Porusza się pewnie, z gracją. Chyba, że akurat pędzi na złamanie karku, ścigając się z wiatrem dla zabawy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5349


Zmarszczyła nos, gdy Żabka się z niej zaśmiała... ale po chwili do niej dołączyła. Rzeczywiście mech w mordce zabawnie zniekształcał słowa i brzmiało się jak kociak, który dopiero co uczy się mówić. A ile razy rodzice mówili, żeby nie rozmawiać, gdy ma się coś w pyszczku! Miło im się rozmawiało i trzeba będzie częściej zagadywać Żabkę, skoro okazała się miłym kotem. Bo z niemiłymi Stokrotka nie chciałaby prowadzić konwersacji, ale na szczęście takich było w Klanie Wichru mało. Zdarzały się drobne sprzeczki, ale to nic, tak ogólnie to wszyscy byli fajni!
- O, dobrze! - ochoczo przystała na propozycję szylkretki. Zaraz też zabrała się za wymyślanie. Na dobry początek można spróbować wygenerować nazwę miejsca, gdzie obecnie przebywały kotki - Tutaj, gdzie stoimy, to może... Omszona Polana? Bo jest dużo mchu i już będziemy wiedziały, gdzie po niego chodzić! - stwierdziła radośnie. Ta nazwa powie każdemu, gdzie się udać, gdy będzie potrzebował trochę zielonej wyściółki do legowiska.
- A ta łąka za nami... Bzycząca Polanka? Te pszczoły tam tak bzyczą, bzzz bzzz, to by w sumie pasowało! - machała radośnie ogonem i zastanawiała się, co jeszcze można by było wymyślić. Niektóre miejsca miały już swoje nazwy i ktoś ubiegł Stokrotkę, ale na pewno zachowało się kilka "bezimiennych" zakamarków. Trzeba też dać pole do popisu Żabce, bo też by chciała się w to pobawić, a terminatorka Lnianego Futerka była ciekawa jej propozycji. W międzyczasie namierzyła kolejną kępkę mchu i oderwała ją, powiększając po chwili stertę przed sobą.
_________________
Back where I ᗷEᒪOᑎG
yeah I never felt
so strong
𝐼 '𝓂 𝒷𝒶𝒸𝓀 baby
I feel like there's nothing that I can't try
And if 𝓎𝑜𝓊 𝓌𝒾𝓉𝒽 𝓂𝑒 put your hands high,
ᴘᴜᴛ ʏᴏᴜʀ ʜᴀɴᴅs high


Ostatnio zmieniony przez Stokrotka 2018-05-13, 14:39, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 9 | Sz: 10 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 30/200
 
Żabia Łapa.
Zaginiony
będzie lepiej!


Klan:
wicher

Księżyce: 29 [IV]
Mistrz: Krzykliwa Mewa, Krucza Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Jaszczurka [*]
Ojciec: Przybrany - KruKru
Ciąża: nie
Multikonta: Pochmurny Sen, Wilczy Szlak, Błyskotka
Wysłany: 2018-05-17, 12:41   
   Wygląd: Smukła (wychudzona) i kanciasta o trójkątnej głowie i dużych uszach. Jest szylkretem bez białych znaczeń, z rudą końcówką ogona, rudą przednią lewą łapą i czarną kreską na pyszczku ciągnącą się od czarnego nosa aż do czubka głowy. Ma duże, jasnożółte oczy w kształcie migdałów. || Więcej w KP.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=210188#210188


Zastanowiła się chwilę nad zaproponowanymi nazwami. Przy okazji zmieniała co chwilę minę, by wyraźnie pokazać że myśli i że może, ale tylko może, wcale jej te nazwy tak dobrze nie pasują. No i prawda - wciąż miała pewne obiekcje co do pszczół. Ale w sumie nie do samej nazwy. Bo to dobra nazwa była i to Żabka musiała przyznać.
Więc w końcu po tej chwili ciszy uśmiechnęła się szeroko i pokiwała entuzjastycznie głową.
- To dobre nazwy! Podobają mi się. To może teraz zaniesiemy ten mech do obozu, a później przejdziemy się po reszcie terenów i powymyślamy resztę nazw? - zaproponowała.
Wydawało jej się to dobrym pomysłem, więc szybko zebrała jeszcze trochę mchu i wzięła go w pysk, a gdy tylko Stokrotka potwierdziła że jest gotowa ruszyła w stronę obozu.

//zt, dziękuję za sesję <3
_________________

dlatego nie chcę spać
choć tata goni to ja WIEM
że MOGĘ radę dać!
mieć siłę na kolejny dzień!

. . .
ja bardzo boję się obudzić tam
gdzie nie ma mnie
  Statystyki - lvl: 2 | S: 4 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 4 | HP: 50 | W: 60 | EXP: 30/150
 
Stokrotka
Zaginiony
back


Klan:
samotnicy

Księżyce: 53 [lipiec]
Mistrz: Lniane Futerko
Płeć: kotka
Matka: Malinowy Nos
Ojciec: Fiołkowy Świt
Multikonta: Czaple Skrzydło [GK], Paprociowy Liść [KG/nkt], Ryjówkowy Krok[KC/nkt]
Wysłany: 2018-05-24, 14:32   
   Wygląd: Wygląda jak niemal idealne pomieszanie swoich rodziców, choć przeważa u niej biel futra Malinowego Nosa. Ma sylwetkę typowego Wichrzaka - smukłą, o długich łapach, a wzrost nieco większy niż przeciętny. Jej krótka, gęsta sierść jest zazwyczaj czysta i schludnie ułożona. Biel oblewa tułów, łapy i pyszczek, wchodzi też między oczy. Pomarańczowy kolor zdobi grzbiet zaczynając od barków i ciągnie się aż po koniuszek ogona. Ruda barwa sięga mniej więcej do połowy boku po obu stronach. Ten sam kolor mają jej uszy. Na pomarańczowych łatach można dostrzec ciemniejsze, klasyczne pręgi. Do tego trzeba dodać żółte oczy, w których czają się radosne iskierki oraz nos i poduszki łap w kolorze pudrowego różu. Jej grzbiet pokrywają blizny po kruczych pazurach. Pamiątką po jej przygodach poza klanem jest ślad po pazurach na prawym barku. Porusza się pewnie, z gracją. Chyba, że akurat pędzi na złamanie karku, ścigając się z wiatrem dla zabawy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5349


Żabka po namyśle zaaprobowała jej pomysły. To dobrze! Łaciata kotka uśmiechnęła się. Kto wie, może w przyszłości te miejsca właśnie tak zostaną nazwane? Miło by było. Ale chyba nie powinna się nastawiać, że tak się stanie, żeby później nie czuć zawodu w przeciwnym razie. Może gdyby tak ładnie się uśmiechnąć do Kruczej Gwiazdy, zgodziłby się? Stokrotka mogłaby później się chwalić, że to właśnie ona wymyśliła nazwy dla tych miejsc. Chętnie też nadałaby je innym zakątkom, na przykład ta gałąź w obozie, skąd przemawia przywódca mogłaby się nazywać Szerokim Konarem albo Zwisającym Konarem. Jeszcze widziała takie wzgórza, to się chyba przełęcz nazywa. To może Kamienne Wzgórza? Tyle ciekawych rzeczy można wymyślić! Wszystko by ponazywała, ha!
- Zgoda. Tyle mchu, ile zebralyśmy, powinno wystarczyć - przyjrzała się wyściółce legowisk wzrokiem eksperta w ocenianiu ilości mchu, po czym złapała swoje kępki w zęby. Kierunek - obóz! Wyruszyła wraz z szylkretką w drogę powrotną, a później zrealizowały dalszą część planu, wędrując po terenach i wymyślając nazwy rozmaitych miejsc.

/zt
_________________
Back where I ᗷEᒪOᑎG
yeah I never felt
so strong
𝐼 '𝓂 𝒷𝒶𝒸𝓀 baby
I feel like there's nothing that I can't try
And if 𝓎𝑜𝓊 𝓌𝒾𝓉𝒽 𝓂𝑒 put your hands high,
ᴘᴜᴛ ʏᴏᴜʀ ʜᴀɴᴅs high


  Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 9 | Sz: 10 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 30/200
 
Sokoli Cień
Gwiezdny
Skrzydło



Klan:
wicher

Księżyce: 97 [VII]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Multikonta: Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-05-30, 08:10   
   Wygląd: Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169135#169135


***

Patrol. Albo spacer. Chwila wypoczynku, moment na zebranie myśli, na ucieczkę od obozu i jego zgiełku. Trudno było powiedzieć, co dokładnie robił tutaj Sokół, ale bez wątpienia zajmował się akurat czymś, co pozwalało mu na złapanie oddechu. Pozostawał jednak niesamowicie wręcz czujny, jego uszy poruszały się na najmniejszy nawet szmer, gdy chciał się upewnić, czy nic nie zamierza go zaatakować. Jak do tej pory okoliczne ziemie wydawały mu się dość spokojne, nie były zbyt przeludnione i chociaż słyszał o kocie, który nie zgodził się na warunki, jakie przyjęli inni samotnicy, starał się nazbyt wiele o tym nie myśleć. Nie umiał jednak również powiedzieć, że te tereny były teraz jego domem, były miejscem, w którym czuł się pewnie. Nie. Właściwie miał wrażenie, że wyruszyli w podróż, by wkrótce powrócić do domu, pomiędzy bezpieczne, zacienione jaskinie, w których w spokoju przeczekają gorącą Porę Zielonych Liści. I chociaż okolica była piękna – przynajmniej tak mu się zdawało, bo nie był ani estetą, ani jednostką nazbyt wyczuloną na urodę – nie posiadała w sobie nadal tego pierwiastka, który powodowałby, że czułby, iż tutaj przynależy jego serce.
Drgnął. Ktoś się do niego zbliżał z naprzeciwka, poruszył więc prędko nosem starając się złapać zapach, jaki niósł mu wiatr. Bez wątpienia jednostką, która nadchodziła, był kot należący do Klanu Wichru, ale z tej odległości Sokół nie był jeszcze w stanie rozpoznać wojownika czy też terminatora. Usiadł jednak spokojnie uznając, że pogawędka z kimś znajomym może być teraz miłą odmianą od nauczania kociąt, pilnowania ich, szukania pożywienia i dyskusji z Zającem na temat ich przyszłości. Nie mógł skupiać się aż tak na rodzinie, istniały również inne koty, o których musiał sobie przypomnieć. Musiał ostatecznie wyrwać się z letargu, w jaki popadł skupiając się na najbliższych jeszcze mocniej od śmierci ojca. Poza tym istniał świat, a on nie chciał od niego odchodzić.

//Dryf
_________________
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o

when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
  Statystyki - lvl: 8 | S: 28 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Dryfujący Kwiat
Zaginiony
rehabilitacja


Klan:
wicher

Księżyce: 33
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kocur
Matka: Gronostajowy Krok
Ojciec: Kusowąsy
Multikonta: Wrzeszczący Pysk[GK]; Czosnkowy Kieł[Nkt]; Mały Liść, Księżycowa Łapa[KRz]; Pluskająca Łapa[KC]
Wysłany: 2018-06-03, 18:06   
   Wygląd: Niepozorny, malutki wojownik o umiarkowanym, ładnie zarysowanym pod skórą umięśnieniu i krótkim, burym futrze pokrytym fantazyjnymi zawijasami. Posiada nieco asymetryczne znaczenia na mordce, z której biel rozlewa się na gardło, pierś, brzuch i na łapach tworzy skarpetki: krótkie przednie, a także sięgające do stawu skokowego tylne. Pomimo nikłego wzrostu, Dryf jest kotem całkiem proporcjonalnym. Jego sierść wiecznie znajduje się w lekkim nieładzie i jest jakby zmatowiała, jednak w gruncie rzeczy wygląda na zadbanego. Tylko na lewym udzie posiada szpetną bliznę po ranie postrzałowej. Jego wizerunek dopełniają bladozielone, jasne oczy o dość poważnym, choć łagodnym wyrazie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=195886#195886


Spacer był zawsze dobrą opcją, gdy się potrzebowało chwili dla siebie, dlatego też Dryf, nie mając chwilowo żadnych obowiązków, zdecydował się przejść po wichrowych terenach. Pozostawał ostrożny, ale nie do granic wytrzymałości; choć jego łapa nie była tak sprawna jak kiedyś, wiedział, że wciąż był dostatecznie szybki, by uciec przed większością niebezpieczeństw. Ufał swoim odruchom na tyle, by pozwolić sobie nie martwić się potencjalnymi drapieżnikami, które mogłyby na niego wyskoczyć. Jednak to nie żaden stwór pojawił się gdzieś w jego polu widzenia, a masywny, czarny kocur. Początkowo go nie rozpoznał, ale wreszcie zdał sobie sprawę, zbliżywszy się, że był to Sokoli Cień. Bury wojownik poruszył uchem, widząc, że ten chwilę temu się zatrzymał i usiadł, a kontakt wzrokowy pozwolił mu wierzyć, że to właśnie z jego powodu. Wątpił, by ktoś tak potężny jak Sokół tak po prostu usiadł, bo się zmęczył chodzeniem. A nawet jeśli wcale tak nie było, to Dryf naprawdę nie miał nic przeciwko spędzeniu chwili na rozmowie. Ostatnio się opuścił w tej kwestii, czując lekką niechęć do większości Wichrzaków po ostatnim zebraniu, na którym wydarzyły się... cóż, dość nieprzyjemne rzeczy. Nie mógł jednak przez to znów tkwić w miejscu i nie odzywać się do nikogo. To nie pomoże mu zrozumieć dlaczego się zachowali wtedy tak, a nie inaczej. Poza tym, nie licząc tamtej sytuacji większość kotów, które znał, były naprawdę w porządku. Skąd więc się w nich wzięło tyle jadu, tego rozgryźć nie potrafił.
- Sokoli Cieniu - powiedział na przywitanie, zatrzymując się przed dużo większym kocurem. - Spacer? - zapytał, uśmiechając się pogodnie.
_________________
maybe _i'm broken, _maybe _i'm wrong
i could've spoken sooner than i should have

only the good die old
that's what they told me
but i don't know

enter, ok
  Statystyki - lvl: 5 | S: 8 | Zr: 12 | Sz: 16 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 60/400
 
Sokoli Cień
Gwiezdny
Skrzydło



Klan:
wicher

Księżyce: 97 [VII]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Multikonta: Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-06-04, 13:43   
   Wygląd: Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169135#169135


Rozmowy. Kontakty z innymi kotami. To również było coś, co ostatnio u Sokoła nieco kulało, a teraz uznał, że to już zdecydowanie najwyższa pora nieco wyjść z cienia. Przestać się trząść nad kociętami, które lada dzień miały zostać terminatorami, przestać roztrząsać śmierć ojca, która była doprawy bezsensowna. Musiał iść na przód, a żeby to zrobić, powinien wyjść do reszty Klanu i nie tylko przemawiać na zebraniach, ale po prostu wrócić do zwykłych rozmów, do przebywania z innymi. Teraz zaś nadarzała się ku temu okazja i postanowił ją skrupulatnie wykorzystać, skoro nigdzie mu się właściwie nie spieszyło. Dryfujący Kwiat wyglądał zaś na spokojnego, ba, nawet zrelaksowanego i przystanął, kiedy spostrzegł czarnego wojownika, więc rokowania na dysputę o mniej lub bardziej istotnych tematach były całkiem dobre. Starszy wojownik uśmiechnął się po swojemu, dość krzywo, w formie powitania, a następnie nieznacznie przekrzywił łeb.
- Dryfujący Kwiecie – odezwał się całkiem swobodnie w swój iście burczący sposób. Nie był na tyle blisko z mistrzem swojego brata, żeby używać jego kocięcego imienia, to mogło się jednak kiedyś oczywiście zmienić. – Tak. Czasami trzeba odpocząć i przestać skupiać się na każdym patyku, jaki może trzasnąć ci pod łapą. Ty również spacerujesz? – odpowiedział więc z pewnym trudem, czego nie było słychać w jego głosie. Sokół miał właściwie problem z takimi normalnymi pogawędkami, bo uważał je za nieco nudne i nikomu niepotrzebne, ale jednocześnie rozumiał, że bez nich wszystko straciłoby sens. Brał zatem w nich udział starając się, jak tylko mógł, bo przecież również dzięki temu był blisko innych członków Klanu, znał ich lęki i radości, a co za tym idzie – mógł im lepiej pomagać.
_________________
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o

when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
  Statystyki - lvl: 8 | S: 28 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers