Poprzedni temat «» Następny temat
Kolczaste Krzewy
Autor Wiadomość
Mróz,
Gwiezdny



Klan:
wicher

Księżyce: Martwiak
Płeć: Kocur
Matka: Czajkowy Lot
Ojciec: Wilgotny Nos
Multikonta: Jastrzębi Szpon [RZ], Owca[S], Słowicza Łapa [G]
Wysłany: 2018-09-28, 22:01   
   Wygląd: Kocurek jest dość spory, jak na swój wiek. Z pewnością zaliczyć go można do osobników o ponadprzeciętnych gabarytach, sięgających tej górnej granicy. Ma masywny łebek, szerokie barki oraz grube, długie łapki. Z pewnością wyrośnie na podręcznikowy przykład zdrowego wojownika. Jego zbite ciało pokrywa jasne futro, które lekko ciemnieje (jest szaroniebieskie) na ogonie, pysku, łapach oraz nosie, tworząc lekki kontrast (niebieski point). Ma białą, niewielką łatę między tylnymi nogami, szarobrązowy nos, jasnobrązowe poduszki, jasne wibrysy i niebieskie ślepia.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=293585#293585


Niebiesko-kremowy kocurek zadrżał i stanął w miejscu, tak jakby wszystkie siły tego świata wryły go w ziemię, a grawitacja była silniejsza, niż dotychczas. Mysz. Prawdziwa mysz, żyjąca mysz, taka, która chodziła sobie przed nim i teraz łypała czarnymi oczami, jak guzikami, również zastanawiając się nad tym, co robić. Młodziak nie miał jeszcze styczności z żywymi piszczkami, dlatego też nie wiedział czy powinien gryzonia gonić, czy przed nim uciec. Prawdziwy wojownik nigdy nie ucieka. Nawet jeśli obudził się w środku nocy, wyszedł siusiu i po drodze zabłądził w czarnym lesie. Pech przychodzi w najmniej spodziewanym momencie.
Tak więc wielce (nie)odważny syn Wilgotnego Nosa postąpił krok naprzód, a następnie momentalnie ruszył w stronę myszy, biegiem, chcąc ją przegonić z tego miejsca. Nie wiedział nawet w jaki sposób miałby ją zabić, jak złapać, jak dogonić czy chociażby zapędzić w kozi róg, aczkolwiek w ten sposób przynajmniej się nieco wybudzi, rozprostuje nogi i może zdoła powrócić do domu.
- Nie zdołasz uciec! - syknął za gryzoniem, choć jego słowa były wątpliwie prawdziwie. To oczywiste, że mysz zwinie manatki i w przeciągu najbliższych dwóch sekund wyprowadzi się do pierwszej lepszej norki pośród leśnego runa.
  Statystyki - lvl: 1 | S: 8 | Zr: 6 | Sz: 4 | Zm: 2 | HP: 65 | W: 35 | EXP: 75/100
 
Fiołkowy Świt
Starszyzna
niepełny



Klan:
wicher

Księżyce: 105 [lipiec]
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: Kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka [*]
Ojciec: Północny Podmuch [*]
Partner: Malinowy Nos
Multikonta: Żubrze Gardło, Kogucia Łapa [KG]; Persefona [P]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-10-02, 23:35   
   Wygląd: Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=159095#159095


Mysz drgnęła, gdy kocurek się poruszył, zaś gdy zerwał się do biegu natychmiast obróciła się na pięcie i zaczęła uciekać. Pościg tak naprawdę nie musiał trwać wcale długo. Mróz przebiegł za polną myszą może dwie lisie długości, może trochę mniej, nim całkowicie stracił ją z oczu, choć w którymś momencie nawet wydawać by się mogło, że dałby radę ją złapać i jest tuż-tuż i niemalże czuł jej futerko na swoich palcach. Niemalże natychmiast ucichły wszystkie szmery i znów zapadła cisza. Mysz jednak zdołała uciec, a on znów był sam jak palec.
I co teraz?
_________________
and I had no idea on what ground I was founded
all of that goodness is gone with you now
then when I met you, my virtues uncounted
all of my goodness is gone with you now



  Statystyki - lvl: 8 | S: 17 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 80 | EXP: 360/750
 
Mróz,
Gwiezdny



Klan:
wicher

Księżyce: Martwiak
Płeć: Kocur
Matka: Czajkowy Lot
Ojciec: Wilgotny Nos
Multikonta: Jastrzębi Szpon [RZ], Owca[S], Słowicza Łapa [G]
Wysłany: 2018-10-05, 09:41   
   Wygląd: Kocurek jest dość spory, jak na swój wiek. Z pewnością zaliczyć go można do osobników o ponadprzeciętnych gabarytach, sięgających tej górnej granicy. Ma masywny łebek, szerokie barki oraz grube, długie łapki. Z pewnością wyrośnie na podręcznikowy przykład zdrowego wojownika. Jego zbite ciało pokrywa jasne futro, które lekko ciemnieje (jest szaroniebieskie) na ogonie, pysku, łapach oraz nosie, tworząc lekki kontrast (niebieski point). Ma białą, niewielką łatę między tylnymi nogami, szarobrązowy nos, jasnobrązowe poduszki, jasne wibrysy i niebieskie ślepia.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=293585#293585


Fuknął pod nosem, patrząc na oddalającą się mysz. Dupa, a nie łowca! Tak daleko było mu jeszcze do dorosłego, doświadczonego wojownika. Strach powoli uchodził na dalszy plan, a pierwsze skrzypce grała teraz ciekawość. Zawęszył, próbując złapać jakiś interesujący zapach, po czym poszedł przed siebie, rozglądając się dookoła. Było cicho. Bardzo cicho. Wydawałoby się, że aż za cicho, ale może każda noc taka była? W końcu ptaki też musiały spać.
Wsadził nos do jakiejś małej nory przy ziemi, ale szybko stracił zainteresowanie. Następnie podszedł do wnęki w drzewie, do której wsadził cały łeb.
- hu huuu - chciał udać sowę, choć średnio wyszło, dlatego też również zrezygnował. Następnie wśród gąszczu krzewów znalazł większą norę do której postanowił wejść.
  Statystyki - lvl: 1 | S: 8 | Zr: 6 | Sz: 4 | Zm: 2 | HP: 65 | W: 35 | EXP: 75/100
 
Krzykliwa Mewa
Gwiezdny
W sercu oddech gwiazd



Klan:
wicher

Księżyce: 121 [II]
Mistrz: Biały Kwiat [*]
Płeć: Kotka
Matka: Liliowy Płatek [*]
Ojciec: Srebrzysty Deszcz [*]
Partner: Bezchmurne Niebo [*]
Ciąża: nie
Multikonta: Tonące Słońce (S); Sokoli Cień, Raczek (KW); Kozicza Łapa (KG); Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Zamglona Łapa (GK); Czosnek (MGBG); Magnolia (NKT)
Wysłany: 2018-10-18, 13:46   
   Wygląd: Biel, biel, biel. Mniej więcej tak można by ją opisać, gdyby nie te czarne skarpety różnej długości, pokryty węglową barwą ogon - oczywiście nie cały! - i kilka ciemnych łat na brzuchu. I jedna, o której kocica nie wie, bo znajduje się dokładnie na jej karku, kształtem zaś przypomina idealną kropkę. Zależnie od światła jej oczy zdają się być złote lub jasnozielone, choć ona osobiście skłania się ku tej drugiej opcji. Futra nie ma ani długiego, ani krótkiego, ot takie w sam raz. Poduszki jej łap są różowe, chociaż po jej przygodach pojawiły się na nich czarne plamki. Bam, to wszystko!
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#110319


Wyszła na chwilę przed obóz informując o tym Miękkiego i Kusowąsego, których właśnie spotkała, a wojownicy lekko pokiwali głowami na znak, że rozumieją, domyślała się jednak, że któryś z nich będzie ją bacznie obserwował, gdy będzie kręciła się po Kolczastych Krzewach i okolicy, gdy będzie wypatrywała ciekawostek na otaczających ich ziemiach, wiedziała, że teraz nie ma co liczyć na samotne spacery, bo nikt nie puściłby jej nigdzie daleko bez obstawy, ale chwilowo nawet jej to odpowiadało, nie czuła się z tego powodu w żaden sposób pokrzywdzona, czy coś takiego, w końcu z kimś u boku było ciekawiej; dzisiaj jednak ochłodziło się, a Mewa czuła, jak jej kości i stawy trzeszczą nieprzyjemnie upominając ją, by nie przebywała nazbyt długo poza legowiskiem, nie pozostawało jej więc nic innego, jak słuchać własnego ciała, właśnie z tego względu doszła do wniosku, że powinna pospacerować tylko po najbliższej okolicy i przekonać się, jak się sprawy mają, czy Pora Opadających Liści faktycznie zbliża się do końca, czy jeszcze trochę potrwa, nie wiedziała właściwie, co słychać poza obozem.
Przeciągnęła się, powąchała jeden z krzewów, a potem dostrzegła terminatora, którego kojarzyła bardzo mgliście, nie umiała sobie nawet przypomnieć teraz jego imienia, ale co tam, miała już dziurawą głowę, trochę jak śmieszne sito, więc zakładała, że zostanie jej to wybaczone, a ona postanowiła sobie z kimś poplotkować, bo oglądanie oglądaniem, ale to też nie jest aż tak rewelacyjne zajęcie, by oddawać mu się cały czas!
- Dzień dobry! – rzuciła w stronę Imbira.

//Imbirek
_________________


[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
  Statystyki - lvl: 7 | S: 13 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 60 | EXP: 585/600
Stat. Med. - lvl:
1 | MED.EXP: 31/100
 
Imbirowy Pył
Gwiezdny
wrak samego siebie



Klan:
wicher

Księżyce: 45 [II]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: Kocur
Matka: Lniane Futerko [opiekunka]
Multikonta: Ciemna Toń [KC] Sokola Łapa [KRz] Spadająca Łapa [KG]
Wysłany: 2018-10-20, 17:50   
   Wygląd: Pierwsze co rzuca się w oczy po kilku księżycach od przybycia do Wichrowego Klanu to prawa przednia łapka, która niegdyś była o kilka milimetrów dłuższa, powodując niesamowity ból przy chodzeniu; nareszcie wyrównała się zresztą burych łapek. Kiedyś drobna postura Imbira przerodziła się teraz w bardzo dobrze umięśnioną sylwetkę..to pewnie przez fakt, że będąc w klanie, jedzenie cały czas bywa na stosie, a podczas przebywania z matką musiał zdać się na szczęście losu. Jeśli chodzi zaś o oczka, bo to również mocno rzuca się w oczy...nareszcie osiągnęły swój docelowy kolor, w pełni ukazując dawniej skrywany sekret. Są one imbirowe z przebłyskiem koloru oliwkowego. Jego futerko jest średniej długości, dodatkowo jest ono dłuższe na kołnierzyku. Całe ciało wraz z łapkami i ogonem pokrywają liczne tygrysie pręgi. Co do koloru sierści jest ono bure. Dokładniejsze w kp ~
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=276772#276772


Cóż. Tym razem nie oddalił się od obozu tak bardzo, jak wcześniej. Nie, dzisiaj nie. Dzisiaj natomiast wybrał się na patrol warz z Paprociowym Pyłem i Miękkim Obłokiem, oczywiście poinformował o tym Zajęczego Susa. Niestety zafascynowany opadłymi liści, które przybrały barwę żółtych, pomarańczowych, czerwonych albo mieszanych, Imbirek zgubił swój patrol. No proszę, czyżby po raz kolejny raz miał zawieść Zajęczego Susa? I zanim zdążył odszukać ich po zapachu, ktoś go zaczepił. Tym kimś okazała się biała kotka. Była na pewno starsza od niego o WIELE starsza. Raczej nie kojarzył jej z imeinia, a jak już to tak przelotnie, jak ona jego. Postanowił, że do niej podejdzie i kulturalnie się z nią przywita.
- Dzień dobry. - miauknął w kierunku bialofutrej. Oczywiście zniżył lekko głowę, co miało oznaczać gest szacunku do starszej. - Nazywam się Imbilowa Łapa. Zdaje mi się, że nie miałem jeszcze okazji z panią rozmawiać. - zaczął. Liczył, że dobrze myślał i że faktycznei nigdy się nie poznali, a także na to, że i kocica przedstawi mu się imieniem. Wolał mówić na razie do niej "pani", dopóki nie poznał jej prawdziwego imienia. Pewnie i tak jak pozna już imię tajemniczej kocicy, to z racji szacunku będzie zwracał się do niej pani, a nie tak jak do przyjaciół. Choć kto wie może śnieżnofutra kotka będzie wolała, aby zwracać się do niej normalnie i traktować ją jak koleżankę?
_________________

Fallen in too deep
I can’t see what’s in front of me
I’m so far out of reach
Broke me piece by piece
Told me that you would never leave
Why did I believe?


Will I ever make it out?
Tell me what I gotta do now?
Am I going to see tomorrow?
Can’t swallow this sorrow
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 155/200
 
Krzykliwa Mewa
Gwiezdny
W sercu oddech gwiazd



Klan:
wicher

Księżyce: 121 [II]
Mistrz: Biały Kwiat [*]
Płeć: Kotka
Matka: Liliowy Płatek [*]
Ojciec: Srebrzysty Deszcz [*]
Partner: Bezchmurne Niebo [*]
Ciąża: nie
Multikonta: Tonące Słońce (S); Sokoli Cień, Raczek (KW); Kozicza Łapa (KG); Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Zamglona Łapa (GK); Czosnek (MGBG); Magnolia (NKT)
Wysłany: 2018-10-20, 21:28   
   Wygląd: Biel, biel, biel. Mniej więcej tak można by ją opisać, gdyby nie te czarne skarpety różnej długości, pokryty węglową barwą ogon - oczywiście nie cały! - i kilka ciemnych łat na brzuchu. I jedna, o której kocica nie wie, bo znajduje się dokładnie na jej karku, kształtem zaś przypomina idealną kropkę. Zależnie od światła jej oczy zdają się być złote lub jasnozielone, choć ona osobiście skłania się ku tej drugiej opcji. Futra nie ma ani długiego, ani krótkiego, ot takie w sam raz. Poduszki jej łap są różowe, chociaż po jej przygodach pojawiły się na nich czarne plamki. Bam, to wszystko!
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#110319


Koty, z którymi wyszedł na patrol, wróciły chwilę wcześniej do obozu, więc tak naprawdę został za nimi ledwie parę kroków, nie miał więc raczej czego się obawiać, a gdyby Zając miał jakieś wątpliwości co do tego, dlaczego Imbir znajdował się teraz poza bezpieczną przystanią, to Mewa powiedziałaby całkiem szczerze, że to jej wina, bo zatrzymała kocura chcąc z nim porozmawiać, w końcu nudziło jej się, a ciągłe siedzenie w legowisku nie sprzyjało odwiedzinom, w końcu koty przemieszczały się cały czas, a ona już nie, pozostawała coraz bliżej obozu, a jeśli wybierała się na spacer, to wychodziła z kimś, nie sądziła zresztą, by pozwolono jej tak naprawdę się oddalić, chyba że tego właśnie by sobie zażyczyła i już teraz wiedziała, że będzie chciała opuścić obóz, gdy poczuje, że musi odejść, chciała wtedy popatrzeć na coś innego niż mech we własnym posłaniu, potrzebowała czegoś innego; teraz jednak skupiła się w pełni na młodzieńcu uznając, że to o wiele przyjemniejsze i ciekawsze zajęcie, niż rozmyślanie nad swoją przyszłością, a co za tym idzie - nad własną śmiercią.
- Imbir? Imbir, Imbir... Czy ty jesteś tym kociakiem, którego znalazła... Leszczyna? Nie, zaraz, Lniana, tak? - powiedziała zaraz robiąc nieco zamyśloną minę, aż wystawiła czubek języka i patrzyła na kocura z zaciekawieniem, nie zapomniała jednak przy okazji o dobrych manierach, bo zaraz uśmiechnęła się do niego przyjaźnie. - Jestem Krzykliwa Mewa, ale możesz nazywać mnie Krzyk albo Mewą, dla mnie to nie ma znaczenia, no, i jestem jednym z najstarszych kotów w Klanie, więc raczej nie widujesz mnie za często, przynajmniej teraz, kiedy już mało gdzie chodzę. A ty wracasz z treningu? Albo może patrolu? - zapytała zaraz wielce zaciekawiona mając nadzieję, że młody da się wciągnąć w rozmowę, bo w innym wypadku z całą pewnością będzie się dalej nudziła, a skoro byli już tutaj razem, to mogli pospacerować tak przy okazji i opowiadać sobie różne, różne rzeczy, była o tym przekonana.
_________________


[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
  Statystyki - lvl: 7 | S: 13 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 60 | EXP: 585/600
Stat. Med. - lvl:
1 | MED.EXP: 31/100
 
Imbirowy Pył
Gwiezdny
wrak samego siebie



Klan:
wicher

Księżyce: 45 [II]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: Kocur
Matka: Lniane Futerko [opiekunka]
Multikonta: Ciemna Toń [KC] Sokola Łapa [KRz] Spadająca Łapa [KG]
Wysłany: 2018-10-20, 23:35   
   Wygląd: Pierwsze co rzuca się w oczy po kilku księżycach od przybycia do Wichrowego Klanu to prawa przednia łapka, która niegdyś była o kilka milimetrów dłuższa, powodując niesamowity ból przy chodzeniu; nareszcie wyrównała się zresztą burych łapek. Kiedyś drobna postura Imbira przerodziła się teraz w bardzo dobrze umięśnioną sylwetkę..to pewnie przez fakt, że będąc w klanie, jedzenie cały czas bywa na stosie, a podczas przebywania z matką musiał zdać się na szczęście losu. Jeśli chodzi zaś o oczka, bo to również mocno rzuca się w oczy...nareszcie osiągnęły swój docelowy kolor, w pełni ukazując dawniej skrywany sekret. Są one imbirowe z przebłyskiem koloru oliwkowego. Jego futerko jest średniej długości, dodatkowo jest ono dłuższe na kołnierzyku. Całe ciało wraz z łapkami i ogonem pokrywają liczne tygrysie pręgi. Co do koloru sierści jest ono bure. Dokładniejsze w kp ~
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=276772#276772


- Tak to ja jestem tym kociakiem. - oznajmił całkowicie szczerze. Po rozmowie z Lnianym Futerkiem już wiedział, co może odpowiadać o swojej rodzinie. Do kogo należy, lecz to i tak nie zmieniało faktu, że Imbirowa Łapa gdzieś tam z tyłu nadal pamiętał matkę sprzed no już ponad dziesięciu księżycy. Nadal pozostała w jego pamięci. Ciekawe czy do tego przyczyniły się także koty z Wichrowego Klanu, czy tak po prostu już mu zostało. Mniejsza o to. Teraz miał inne zajecie - rozmowę z nowo poznaną kocicą.
- O... - zaczął, a na jego pyszczku namalował się lekki szok. Czy to była....babcia Lśniącej Łapy, teraz nanej jako Lśniąca Sadzawka? - czy...czy pani jest babcią... Lśniącej Sadzawki? - zapytał i kontynuował. - Lśniąca mówiła, że jej babcia jest najstalszą kocicą w klanie! - wyjaśnił i powoli ruszył przed siebie. Oczywiście nie szedł jakoś szybko, szedł tak, aby Krzykliwa Mewa mogła za nim nadążyć. Chciała się przejść? Proszę bardzo! - Z patrolu. Właściwie to zatrzymałem się na chwilkę, tylko po to, aby baldziej przyjrzeć się opadłym kololowym listką i tak jakoś wyszło, że oni dalej szli, a ja tak jakby ich zgubiłem. No i zanim zdążyłem ich odnaleźć, to spotkałem panią. Może widziała ich pani gdzieś po...drodze? - zapytał. Może Mewa spotkała patrol, z którym wybrał się Imbirek? Bardzo dobrze byłoby, gdyby Krzyk wiedziała. Przynajmniej wiedziałby, gdzie ma ich szukać.
_________________

Fallen in too deep
I can’t see what’s in front of me
I’m so far out of reach
Broke me piece by piece
Told me that you would never leave
Why did I believe?


Will I ever make it out?
Tell me what I gotta do now?
Am I going to see tomorrow?
Can’t swallow this sorrow
Ostatnio zmieniony przez Imbirowy Pył 2018-10-21, 09:52, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 155/200
 
Krzykliwa Mewa
Gwiezdny
W sercu oddech gwiazd



Klan:
wicher

Księżyce: 121 [II]
Mistrz: Biały Kwiat [*]
Płeć: Kotka
Matka: Liliowy Płatek [*]
Ojciec: Srebrzysty Deszcz [*]
Partner: Bezchmurne Niebo [*]
Ciąża: nie
Multikonta: Tonące Słońce (S); Sokoli Cień, Raczek (KW); Kozicza Łapa (KG); Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Zamglona Łapa (GK); Czosnek (MGBG); Magnolia (NKT)
Wysłany: 2018-10-31, 20:29   
   Wygląd: Biel, biel, biel. Mniej więcej tak można by ją opisać, gdyby nie te czarne skarpety różnej długości, pokryty węglową barwą ogon - oczywiście nie cały! - i kilka ciemnych łat na brzuchu. I jedna, o której kocica nie wie, bo znajduje się dokładnie na jej karku, kształtem zaś przypomina idealną kropkę. Zależnie od światła jej oczy zdają się być złote lub jasnozielone, choć ona osobiście skłania się ku tej drugiej opcji. Futra nie ma ani długiego, ani krótkiego, ot takie w sam raz. Poduszki jej łap są różowe, chociaż po jej przygodach pojawiły się na nich czarne plamki. Bam, to wszystko!
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#110319


- O, o! A ja nie miałam jeszcze czasu cię poznać, koniecznie trzeba to zmienić, w końcu bardzo ważne jest to, żeby znać wszystkich w Klanie, więc może mi coś o sobie opowiesz? Z kim trenujesz? Od czasu, jak jestem wojownikiem, prawie w ogóle się tymi sprawami nie interesuję i na pewno jestem w tyle – zakomunikowała na to właściwie natychmiast, zresztą jak to ona paplając trzy przez trzy, chociaż jej głos nieco chrypiał, jak to bywa u starszych osób, którym powoli zaczyna odmawiać współpracy całe ciało, ją jednak dało się w pełni spokojnie zrozumieć, nie było z tym żadnego problemu, więc Imbir na pewno wiedział doskonale z kim ma do czynienia, co do tego nie miała wątpliwości; to znaczy chodziło jej tylko o to, że był w stanie pojąć, co chce mu przekazać, ale ponieważ trochę już żył w Klanie, to chyba pewne koty jako tako kojarzył i jak widać, nie pomyliła się za bardzo, bo za chwilę nieco speszony zaczął się dopytywać o konkrety.
- Ależ tak! To znaczy Mięta jest ode mnie trochę starsza, ale właściwie to jesteśmy najstarsze w całym Klanie i pamiętamy jeszcze rzeczy, których wy już nie macie prawa pamiętać, zaraz, ileż ja to mam…? Chyba wkrótce jakieś sto trzynaście księżyców! – zakomunikowała na to wydając okrzyk zdziwienia, a zaraz zaczęła się śmiać z niedowierzaniem, bo chyba nigdy nie przypuszczała, że dożyje takiego wieku, który wydawał jej się być co najmniej absurdalny, a jednak jak widać dociągnęła go i spacerowała teraz leniwie w towarzystwie Imbira po okolicach całkiem nowego obozu, w którym na świat przychodziły kolejne pokolenia kotów nie mające pojęcia, czym jest Wielka Słona Woda i wielkie wzgórza…
- Tak, tak, patrol wrócił ledwie chwilę przed tobą, weszli do obozu, więc gdyby ktoś miał wątpliwości, co się z tobą stało, to za chwilę wystawią tutaj nos i uznają, że babcia poczuła się samotna i chciała z kimś porozmawiać, nic się nie martw, a liście są teraz takie ładne, ha, ciekawe, czy zobaczę jeszcze kolejne, na Porę Młodych Liści – odpowiedziała mu całkiem pogodnie, zupełnie nie traktując swojego odejścia jak jakiejś wielkiej straty i pewnie niektóre koty nie były tego w stanie pojąć, w końcu śmierć była ostatecznością, kończyła piękne życie, ale Mewa uważała, że jej właśnie takie było, a teraz nadchodziła pora na nową podróż, kolejną wyprawę w nieznane.
_________________


[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
  Statystyki - lvl: 7 | S: 13 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 60 | EXP: 585/600
Stat. Med. - lvl:
1 | MED.EXP: 31/100
 
Imbirowy Pył
Gwiezdny
wrak samego siebie



Klan:
wicher

Księżyce: 45 [II]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: Kocur
Matka: Lniane Futerko [opiekunka]
Multikonta: Ciemna Toń [KC] Sokola Łapa [KRz] Spadająca Łapa [KG]
Wysłany: 2018-11-18, 14:21   
   Wygląd: Pierwsze co rzuca się w oczy po kilku księżycach od przybycia do Wichrowego Klanu to prawa przednia łapka, która niegdyś była o kilka milimetrów dłuższa, powodując niesamowity ból przy chodzeniu; nareszcie wyrównała się zresztą burych łapek. Kiedyś drobna postura Imbira przerodziła się teraz w bardzo dobrze umięśnioną sylwetkę..to pewnie przez fakt, że będąc w klanie, jedzenie cały czas bywa na stosie, a podczas przebywania z matką musiał zdać się na szczęście losu. Jeśli chodzi zaś o oczka, bo to również mocno rzuca się w oczy...nareszcie osiągnęły swój docelowy kolor, w pełni ukazując dawniej skrywany sekret. Są one imbirowe z przebłyskiem koloru oliwkowego. Jego futerko jest średniej długości, dodatkowo jest ono dłuższe na kołnierzyku. Całe ciało wraz z łapkami i ogonem pokrywają liczne tygrysie pręgi. Co do koloru sierści jest ono bure. Dokładniejsze w kp ~
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=276772#276772


- O-Okey. Jak już pani wie, nazywam się Imbirowa Łapa. Lniane Futelko, znalazła mnie w wodzie, ale nie chcę o tym rozmawiać. Przeplaszam. Ten temat zawsze sprawia, że przypominają mi się złe wspomnienia z dzieciństwa. W każdym razie dzięki Lnianemu Futerkowi znalazłem się tutaj. W Wichlowym Klanie. Początki były trudne. Musiałem się zaaklimatyzować, ale udało się. Ciesze się, że tutaj jestem. - spojrzał na Krzykliwa Mewę, posyłając jej lekki uśmiech. A potem kontynuował. - Jeśli chodzi zaś o trening, to tlenuje z Zajęczym Susem. Od niedawna posiadam tą rangę, ale cieszę się, że jestem już Telminatorem. - zakończył. Tyle chyba wystarczyło, aby Krzykliwa Mewa, dobrze zapamiętała kim jest Imbirowa Łapa. Także miał nadzieję, z resztą jak zwykle, że nie będzie ikt dopytywał się o tym, co zadziało się w dzieciństwie. Oczywiście nie było to uniknione, ale myślał, że tymi słowami, które powiedział zahamuje ciekawość między innymi białofutrej.
Temat jednak szybko się zmienił. - Naplawdę? - wydał okrzyk zdziwienia. - Wow to naprawdę dużo księżyców! Lśnienie ma się czym szczycić! - dodał pospiesznie. Niebieskooka miała fajnie. Miała babcię! Nawet jedna z najstarszych w klanie! Imbir jednakże takiego szczęścia nie posiadał. Miał chorą matkę, która zastąpiła wspaniała Lniane Futerko. Także chciałby mieć babcię, ale takowej nie posiadał i już posiadać nie będzie. Lśniąca powinna się cieszyć, że ma takiego kogoś jak Krzykliwa Mewa, bo zobaczy dopiero potem jaka jest to wielka strata, kiedy starszej kocicy juz na tym swiecie nie będzie.
- Oh... to dobrze. Oby tylko Zajęczy Sus się nie martwił. Ostatnio miałem taką niemiłą sytuację, właśnie zostałem naklyty na tym przez mojego mentora i nie jestem z tego czynu dumny. W sumie nic złego się nie stało, ale obiecałem mu, że sam nie będę wychodził z obozu, a można powiedzieć, że to właśnie zrobiłem, bo zgubiłem swój patrol. - westchnął ciężko. Nie chciał zawieść burego wojownika. Szczególnie po tym, jak wyszedł samotnie, dając obietnicę, że nie będzie sam wychodzic z Wichrowego obozu; na granice, aby spotkać się z Kukułczą Łapą. Znaczy nie tak dokładnie z Kukułcza Lapa, bo o spotkaniu z nią nawet nie myślał. To był tylko czysty przypadek.
_________________

Fallen in too deep
I can’t see what’s in front of me
I’m so far out of reach
Broke me piece by piece
Told me that you would never leave
Why did I believe?


Will I ever make it out?
Tell me what I gotta do now?
Am I going to see tomorrow?
Can’t swallow this sorrow
Ostatnio zmieniony przez Imbirowy Pył 2018-11-18, 14:26, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 155/200
 
Krzykliwa Mewa
Gwiezdny
W sercu oddech gwiazd



Klan:
wicher

Księżyce: 121 [II]
Mistrz: Biały Kwiat [*]
Płeć: Kotka
Matka: Liliowy Płatek [*]
Ojciec: Srebrzysty Deszcz [*]
Partner: Bezchmurne Niebo [*]
Ciąża: nie
Multikonta: Tonące Słońce (S); Sokoli Cień, Raczek (KW); Kozicza Łapa (KG); Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Zamglona Łapa (GK); Czosnek (MGBG); Magnolia (NKT)
Wysłany: 2018-11-18, 15:08   
   Wygląd: Biel, biel, biel. Mniej więcej tak można by ją opisać, gdyby nie te czarne skarpety różnej długości, pokryty węglową barwą ogon - oczywiście nie cały! - i kilka ciemnych łat na brzuchu. I jedna, o której kocica nie wie, bo znajduje się dokładnie na jej karku, kształtem zaś przypomina idealną kropkę. Zależnie od światła jej oczy zdają się być złote lub jasnozielone, choć ona osobiście skłania się ku tej drugiej opcji. Futra nie ma ani długiego, ani krótkiego, ot takie w sam raz. Poduszki jej łap są różowe, chociaż po jej przygodach pojawiły się na nich czarne plamki. Bam, to wszystko!
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#110319


- Ale teraz jesteś z nami i jesteś bezpieczny, a Lniana na pewno się tobą dobrze zajmuje, bo na pewno nie jest tak, że jak masz teraz mistrza, to w ogóle o tobie nie myśli, prawda? A jak ci się trenuje z Zającem? Ja go bardzo, ale to bardzo lubię, to jeden z tych kotów, który na pewno jest moim przyjacielem, o! - powiedziała na to w ogóle nie poruszając problemu związanego z jego przeszłością, chociaż na jej pysk cisnęły się słowa, że z Chmurką było właściwie podobnie, ale nie chciała rozdrapywać starych ran młodego terminatora, ani swoich własnych, bo w końcu jej przybrana córka zniknęła, być może przytłoczona tym, co działo się w Klanie Wichru, a może po prostu zmęczona takim życiem i potrzebowała czegoś innego, trudno powiedzieć, w każdym razie Krzykliwa doskonale rozumiała, że jej nowy rozmówca nie ma zbyt wielkiej ochoty wracać do przeszłości, gdyż ta najwyraźniej nie była dla niego wcale taka kolorowa jak mogłoby się wydawać, nie chciała mu sprawiać bólu, gdyż sama doskonale wiedziała, jak to jest i nie marzyło jej wcale, a wcale nurzanie w kolejnych cierpieniach, wolała skupić się na czymś innym.
- E tam od razu szczycić, po prostu jestem stara i jeszcze jakoś nie wybieram się na Srebrną Skórkę, mogą sobie na mnie poczekać, mam jeszcze wiele rzeczy do zobaczenia - zakomunikowała, a kiedy Imbir ponownie się odezwał, pokiwała lekko głową ze zrozumieniem, bo w końcu faktycznie kocur nie postąpił zbyt rozsądnie, zaraz jednak uznała, że musi mu pewne kwestie wyjaśnić, by wiedział, czym się te wszystkie sprawy od siebie różnią, bo to nie do końca było to samo, więc rzuciła, że przede wszystkim był poza obozem z patrolem, po drugie ona go zatrzymała, a po trzecie znajdują się pod samym obozem, dodała również, że Zając pewnie nie był zadowolony, bo jego terminator poszedł sam aż na granice, gdzie prosi się ich, żeby tego nie robili, tym bardziej, że kręci się teraz tutaj bardzo, ale to bardzo niebezpieczny kot, więc musi o tym pamiętać!
- A chciałbyś już być wojownikiem?
_________________


[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
  Statystyki - lvl: 7 | S: 13 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 60 | EXP: 585/600
Stat. Med. - lvl:
1 | MED.EXP: 31/100
 
Imbirowy Pył
Gwiezdny
wrak samego siebie



Klan:
wicher

Księżyce: 45 [II]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: Kocur
Matka: Lniane Futerko [opiekunka]
Multikonta: Ciemna Toń [KC] Sokola Łapa [KRz] Spadająca Łapa [KG]
Wysłany: 2018-11-23, 16:52   
   Wygląd: Pierwsze co rzuca się w oczy po kilku księżycach od przybycia do Wichrowego Klanu to prawa przednia łapka, która niegdyś była o kilka milimetrów dłuższa, powodując niesamowity ból przy chodzeniu; nareszcie wyrównała się zresztą burych łapek. Kiedyś drobna postura Imbira przerodziła się teraz w bardzo dobrze umięśnioną sylwetkę..to pewnie przez fakt, że będąc w klanie, jedzenie cały czas bywa na stosie, a podczas przebywania z matką musiał zdać się na szczęście losu. Jeśli chodzi zaś o oczka, bo to również mocno rzuca się w oczy...nareszcie osiągnęły swój docelowy kolor, w pełni ukazując dawniej skrywany sekret. Są one imbirowe z przebłyskiem koloru oliwkowego. Jego futerko jest średniej długości, dodatkowo jest ono dłuższe na kołnierzyku. Całe ciało wraz z łapkami i ogonem pokrywają liczne tygrysie pręgi. Co do koloru sierści jest ono bure. Dokładniejsze w kp ~
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=276772#276772


- Jasne! Lniane Futelko to najlepsza kotka, jaką spotkałem. Z całego serduszka jej dziękuje, że uwolniła mnie od niej i przyprowadziła do Wichrowego Klanu. To tutaj czuję się szczęśliwy i czuje, że wreszcie zyskałem rodzinę, której w dzieciństwie mi brakowało. Głównie za zasługa właśnie jej. - odparł na pierwszą część wypowiedzi Krzykliwej Mewy. W międzyczasie spojrzał się jeszcze raz w tył, na obóz, w duchu dziękując, że właśnie tutaj został przyprowadzony i że wtedy nie zginął, choć mógł. To wszystko dzięki Lnianemu Futerku. Chyba nigdy nie będzie w stanie wyrazić jej swoja wdzięczność. Gdyby nie ona to nie wiadomo co by się z nim stało. Najprawdopodobniej umarłby z wycieńczenia. - Ależ oczywiście, że tak nie jest. Ona bardzo się o mnie troszczy i kocham ją całym swoim sercem i myślę, że ona mnie też. - dodał jeszcze na koniec. - A jeśli chodzi o treningi z Zajęczym Susem, to już pierwszego dnia go polubiłem! Jest świetnym mentorem i zapewne tez i wojownikiem. Poza treningiem jeszcze nie miałem okazji z nim rozmawiać, ale to nie zmienia faktu, że bardzo chętnie przychodzę na jego treningi. - dokończył, po czym spojrzał na białofutrą posyłając jej szeroki uśmiech, a następnie przejechał wzrokiem po otaczającej ich naturze. Uh niedługo Pora Nagich Drzew. Ciekawe jak ona wygląda. Jeszcze nie miał okazji sprawdzić - Jak wygląda Pora Nagich Drzew? Nie miałem jeszcze okazji jej zobaczyć. - spojrzał wprost w jej jasnozielone oczy, szukając odpowiedzi, które zadał z czystej ciekawości.
- Na przykład jakie rzeczy? - O czym mówiła córka Liliowego Płatka. Jakie rzeczy do zobaczenia. To znaczyło, że ma się coś wydarzyć czy kotka powiedziała sobie to ot tak? Ta zagwozdka stała pod wielkim znakiem zapytania w głowie Imbirowej Łapy do czasu aż Krzykliwa Mewa nie odpowiedziała, o co dokładniej jej chodziło.
- Chyba każdy terminator chciałby stać się już wojownikiem. - cicho westchnął. - Ale ja do końca nie wiem. Może to chwilowe, ale tak świetnie mi się trenuje z Zajęczym Susem. Z jednej strony bym chciał, z drugiej zaś chciałbym, aby trening jeszcze trochę potrwał. - odpowiedział lekko zmieszany. Fakt faktem trening jeszcze trochę popędzie, no ale co potem? Trening się skończy, przyjdą nowe obowiązki, ale mu się tak fajnie trenuje. Nie chciał z tego rezygnować, no ale w końcu będzie musiał. Przecież nie zatrzyma się w czasie.
_________________

Fallen in too deep
I can’t see what’s in front of me
I’m so far out of reach
Broke me piece by piece
Told me that you would never leave
Why did I believe?


Will I ever make it out?
Tell me what I gotta do now?
Am I going to see tomorrow?
Can’t swallow this sorrow
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 155/200
 
Krzykliwa Mewa
Gwiezdny
W sercu oddech gwiazd



Klan:
wicher

Księżyce: 121 [II]
Mistrz: Biały Kwiat [*]
Płeć: Kotka
Matka: Liliowy Płatek [*]
Ojciec: Srebrzysty Deszcz [*]
Partner: Bezchmurne Niebo [*]
Ciąża: nie
Multikonta: Tonące Słońce (S); Sokoli Cień, Raczek (KW); Kozicza Łapa (KG); Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Zamglona Łapa (GK); Czosnek (MGBG); Magnolia (NKT)
Wysłany: 2018-11-24, 11:34   
   Wygląd: Biel, biel, biel. Mniej więcej tak można by ją opisać, gdyby nie te czarne skarpety różnej długości, pokryty węglową barwą ogon - oczywiście nie cały! - i kilka ciemnych łat na brzuchu. I jedna, o której kocica nie wie, bo znajduje się dokładnie na jej karku, kształtem zaś przypomina idealną kropkę. Zależnie od światła jej oczy zdają się być złote lub jasnozielone, choć ona osobiście skłania się ku tej drugiej opcji. Futra nie ma ani długiego, ani krótkiego, ot takie w sam raz. Poduszki jej łap są różowe, chociaż po jej przygodach pojawiły się na nich czarne plamki. Bam, to wszystko!
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#110319


Właściwie to starsza kocica bardzo się ucieszyła, kiedy usłyszała, jak Imbir wypowiada się o swojej opiekunce, bo to w jej mniemaniu świadczyło o tym, że naprawdę ją pokochał, a na dokładkę czuł się chyba doskonale w miejscu, w którym teraz żył, zdawała sobie sprawę z tego, że to nie zawsze jest takie łatwe, że nie zawsze każdy kot odnajduje się w Klanie, nawet jeśli się w nim urodził, ale podejście młodego uradowało jej serce i spowodowało, iż doszła do wniosku, że na pewno nie stracą go nazbyt szybko, chociaż trzeba przyznać, że chyba nieco niepotrzebnie na razie włóczył się samotnie, na dokładkę chyba musiał być nieco uważniejszy, ale miał jeszcze czas, by to wszystko w sobie wyrobić, a przynajmniej z takiego właśnie założenia wyszła obecnie Mewa, która kiwała głową, gdy ten mówił i widać było po niej, że strasznie się cieszy z takich jego słów, kiwała nawet głową, a jej zielone oczy błyszczały wyrażając w ten sposób pełną aprobatę dla tego, co płynęło z jego pyszczka, a potem zastrzygła uszami, gdy zadał jej pytanie.
- O, wtedy jest zimno, na drzewach nie ma już liści, zaczyna padać śnieg, taki biały puch, zamiast deszczu, pojawia się szron i szadź, no i jest strasznie mroźno tak, że nie bardzo masz ochotę wychodzić z obozu, a już w ogóle z legowiska, ale z drugiej strony bardzo fajnie można się w tym śniegu bawić, tylko trzeba uważać, żeby się nie zaziębić. A, no i jest lód! Woda wtedy zamarza i czasem skakałam po takich miejscach, gdzie się zbierała, żeby przebić taflę, ale tylko jeśli była to płytka kałuża - zakomunikowała kręcąc się w podekscytowaniu, bo przypomniały jej się wszystkie te rzeczy, o jakich pamiętała jeszcze z czasów, gdy była młoda, gdy była chyba w wieku Imbira, może nieznacznie starsza, nie umiała ich już tak dokładnie umiejscowić, przeszłość mimo wszystko zlewała jej się coraz częściej w jedną nieprzerwaną linię albo wydawało jej się, że coś, co wydarzyło się, gdy miała sześćdziesiąt księżyców miało miejsce dobre czterdzieści wcześniej, i chociaż myliła takie rzeczy, to nie czuła się aż tak źle z tego powodu, bo potrafiła jeszcze poprawnie nazwać większość kotów i wiedziała, co kto robi.
- No, na przykład, żeby moje wnuki zostały wojownikami, albo zobaczyć Porę Nowych Liści na tych ziemiach, przekonać się, czy jest taka piękna, jak w naszym dawnym domu, a poza tym muszę sprawdzić, skąd najlepiej widać wschód słońca, bo jest to dla mnie niesamowicie wręcz ważne - dodała po chwili namysłu, a gdy terminator zaczął wyrażać swoje wątpliwości, jedynie uśmiechnęła się do niego ciepło na znak, że rozumie, potem jednak lekko potrząsnęła łbem dochodząc do wniosku, że on zapewne potrzebuje jakiegokolwiek wsparcia, dlatego też wydała z siebie dźwięk przywodzący na myśl głębokie przemyślenie, potem zaś skinęła nieznacznie łbem. - No i nie ma w tym właściwie niczego złego, niby się chce, ale zawsze ma się nadzieję, że to co dobre już na zawsze zostanie, ale przecież nikt nie powiedział, że jak skończysz trening to nie możesz się spotykać z Zającem i z nim rozmawiać, a nawet dalej ćwiczyć!
_________________


[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
  Statystyki - lvl: 7 | S: 13 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 60 | EXP: 585/600
Stat. Med. - lvl:
1 | MED.EXP: 31/100
 
Imbirowy Pył
Gwiezdny
wrak samego siebie



Klan:
wicher

Księżyce: 45 [II]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: Kocur
Matka: Lniane Futerko [opiekunka]
Multikonta: Ciemna Toń [KC] Sokola Łapa [KRz] Spadająca Łapa [KG]
Wysłany: 2018-11-25, 21:45   
   Wygląd: Pierwsze co rzuca się w oczy po kilku księżycach od przybycia do Wichrowego Klanu to prawa przednia łapka, która niegdyś była o kilka milimetrów dłuższa, powodując niesamowity ból przy chodzeniu; nareszcie wyrównała się zresztą burych łapek. Kiedyś drobna postura Imbira przerodziła się teraz w bardzo dobrze umięśnioną sylwetkę..to pewnie przez fakt, że będąc w klanie, jedzenie cały czas bywa na stosie, a podczas przebywania z matką musiał zdać się na szczęście losu. Jeśli chodzi zaś o oczka, bo to również mocno rzuca się w oczy...nareszcie osiągnęły swój docelowy kolor, w pełni ukazując dawniej skrywany sekret. Są one imbirowe z przebłyskiem koloru oliwkowego. Jego futerko jest średniej długości, dodatkowo jest ono dłuższe na kołnierzyku. Całe ciało wraz z łapkami i ogonem pokrywają liczne tygrysie pręgi. Co do koloru sierści jest ono bure. Dokładniejsze w kp ~
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=276772#276772


- Oooo - na jego twarzy pojawiło się zaskoczenie i niedowierzanie w słowa kotki. Jak to, biały puch zwany także śniegiem... - Niemożliwe... Naprawdę spada taki biały puch i wszystko przykrywa? Nie ma wtedy żadnych roślin?...Brr... To w takim razie ja też nie będę wychodził z legowiska.. Z Pani opowiadań wynika, że pewnie nie jest to ulubiona pora kotów, zapewne szczególnie tych, co mają takie króciutkie futerko. Jak musi im być wtedy zimno! - spojrzał na swoją rozmówczynię, uświadamiając sobie, że i poczęści biała kotka takie posiada - Znaczy...ee.. Pani pewnie tez musi być zimno! Jak pani daje radę... - zrobił chwile ciszy, a następnie jeszcze dodał na sam koniec. - A co się potem dzieje z tym białym puchem? Ja nie przypominam sobie, żebym widział biały puch. Nawet teraz go nie widzę...więc musi się z nim cos dziać...tylko co?
- Ooo.. - kolejne zaskoczenie pojawiło się na jego burym pyszczku. - Czyli to znaczy, że mieszkaliście wcześniej gdzieś indziej? - zapytał, ale odpowiedzi na to pytanie już mógł się domyślić, że usłyszy słowo potwierdzające, czyli "tak". - Jejku! Gdzie mieszkaliście wcześniej, zanim przybyliście do tego lasu? Jak wyglądał wasz obóz? - Oj coraz, coraz to więcej pytań padało z jego pyska. No co w końcu był ciekawy! Myślał, że te koty mieszkały tu od zawsze, ale widocznie się srogo mylił! W takim razie chciał wiedzieć, jak wyglądał ich dawny obóz, czy coś ciekawego tam się działo? A jak już dowie się, gdzie mieszkali przedtem, to chce wiedzieć jak im się tam żyło. Koniecznie!
- W sumie...ma Pani rację! To, że zakończę trening, niekoniecznie oznacza, że muszę zakończyć spotykanie się z Zajęczym Susem! Dziękuje. - odpowiedział i posłał kotce pełny radości uśmiech. W sumie mógł o tym pomyśleć. Zakończenie treningu nie koniecznie zwiastowało zakończenie znajomości między dwoma burasami.
_________________

Fallen in too deep
I can’t see what’s in front of me
I’m so far out of reach
Broke me piece by piece
Told me that you would never leave
Why did I believe?


Will I ever make it out?
Tell me what I gotta do now?
Am I going to see tomorrow?
Can’t swallow this sorrow
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 155/200
 
Krzykliwa Mewa
Gwiezdny
W sercu oddech gwiazd



Klan:
wicher

Księżyce: 121 [II]
Mistrz: Biały Kwiat [*]
Płeć: Kotka
Matka: Liliowy Płatek [*]
Ojciec: Srebrzysty Deszcz [*]
Partner: Bezchmurne Niebo [*]
Ciąża: nie
Multikonta: Tonące Słońce (S); Sokoli Cień, Raczek (KW); Kozicza Łapa (KG); Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Zamglona Łapa (GK); Czosnek (MGBG); Magnolia (NKT)
Wysłany: 2018-11-26, 21:12   
   Wygląd: Biel, biel, biel. Mniej więcej tak można by ją opisać, gdyby nie te czarne skarpety różnej długości, pokryty węglową barwą ogon - oczywiście nie cały! - i kilka ciemnych łat na brzuchu. I jedna, o której kocica nie wie, bo znajduje się dokładnie na jej karku, kształtem zaś przypomina idealną kropkę. Zależnie od światła jej oczy zdają się być złote lub jasnozielone, choć ona osobiście skłania się ku tej drugiej opcji. Futra nie ma ani długiego, ani krótkiego, ot takie w sam raz. Poduszki jej łap są różowe, chociaż po jej przygodach pojawiły się na nich czarne plamki. Bam, to wszystko!
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#110319


- No jest zimno, ale każdemu z nas rośnie wtedy grubsze futro właśnie po to, żeby nie było nam aż tak zimno, bo zostaliśmy dostosowani do tego, co nas otacza, od zawsze tak żyliśmy i musieliśmy się jakoś do tego przyzwyczaić, wiesz? A śnieg się potem topi, no, zamienia się w wodę, a ta, jak na pewno wiesz, wpada do ziemi, ziemia ją pije i znika. I już, puff, nie ma śniegu, mrozu i tego wszystkiego! - odpowiedziała śmiejąc się cicho i jednocześnie czując dziwne ukłucie w sercu na myśl, że to zapewne ostatnia Pora Nagich Drzew, jaką zobaczy w swoim życiu, nie miała już nigdy więcej biegać w śniegu, nie miała już nigdy więcej patrzeć na wirujące w słońcu płatki, nie miała już więcej marznąć, gdy lód skuwał świat i chociaż była pogodzona z losem, chociaż była już na niego naszykowana i cieszyła się perspektywą życia wiecznego w postaci niegasnącej gwiazdy, to jednak nagle poczuła całkiem dojmujący smutek, gdy uświadomiła sobie, że ta część jej życia przemija już na zawsze, że jej nie zatrzyma, że już nie rozpędzi się i...
- W jaskiniach nad Wielką Słoną Wodą, w której każdego dnia tonęło słońce, na wzgórzach, gdzie hulał wiecznie wiatr, gdzie pełno było królików i słońca, tam się urodziłam i przeżyłam większość swojego życia, właściwie całe swoje życie - odparła, a w jej głosie pojawiła się doskonale wyczuwalna melancholia, której nie była w stanie ukryć, tęsknota starego drzewa za miejscem, gdzie zapuściło korzenie było w niej dojmująco mocne, w końcu tam na świat przyszły jej dzieci, tam je odchowała, tam straciła syna, tam poznała i pożegnała Niebo, tam została terminatorem i wojownikiem, tam szkoliła swoich uczniów, tam przeżyła zawalenie obozu, zmiany władzy, tam odeszła do starszyzny, tam... tam istniała tak naprawdę, młoda, silna i szybka Krzykliwa Mewa, która tutaj już powoli dogasała, wkrótce miała stać się prawdziwą spadającą gwiazdą, gnającą dokładnie w przeciwną stronę.
- Bo czasami najłatwiejsze rozwiązania są najmniej widoczne!
_________________


[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
  Statystyki - lvl: 7 | S: 13 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 60 | EXP: 585/600
Stat. Med. - lvl:
1 | MED.EXP: 31/100
 
Imbirowy Pył
Gwiezdny
wrak samego siebie



Klan:
wicher

Księżyce: 45 [II]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: Kocur
Matka: Lniane Futerko [opiekunka]
Multikonta: Ciemna Toń [KC] Sokola Łapa [KRz] Spadająca Łapa [KG]
Wysłany: 2018-12-01, 19:32   
   Wygląd: Pierwsze co rzuca się w oczy po kilku księżycach od przybycia do Wichrowego Klanu to prawa przednia łapka, która niegdyś była o kilka milimetrów dłuższa, powodując niesamowity ból przy chodzeniu; nareszcie wyrównała się zresztą burych łapek. Kiedyś drobna postura Imbira przerodziła się teraz w bardzo dobrze umięśnioną sylwetkę..to pewnie przez fakt, że będąc w klanie, jedzenie cały czas bywa na stosie, a podczas przebywania z matką musiał zdać się na szczęście losu. Jeśli chodzi zaś o oczka, bo to również mocno rzuca się w oczy...nareszcie osiągnęły swój docelowy kolor, w pełni ukazując dawniej skrywany sekret. Są one imbirowe z przebłyskiem koloru oliwkowego. Jego futerko jest średniej długości, dodatkowo jest ono dłuższe na kołnierzyku. Całe ciało wraz z łapkami i ogonem pokrywają liczne tygrysie pręgi. Co do koloru sierści jest ono bure. Dokładniejsze w kp ~
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=276772#276772


- Naplawdę! A co wtedy dzieje się z tym waszym nowym futrem? Zostaje zamienione na nowe? - zapytał jeszcze, jeśli chodzi o kwestie futra, natomiast potem kontynuował o czymś innym. - Wow. Jak to możliwe. Czyli śnieg to taka zamarznięta woda, która potem znika wewnątrz ziemi i jest Pora Młodych Liści? - Krzykliwa Mewa, miała rację. To...było smutne, gdyż mogła już nie doczekać kolejnej Pory Nagich Drzew. W każdej chwili zważywszy na swój wiek, musiała liczyć się z odejściem z tego świata, a także pożegnania ze swoją rodziną, lecz przed sobą miała wieczne życie na Srebrnej Skórce, jako jedna z gwiazd. Jedyne czego Imbirowa Łapa mógł żałować wtedy to, to, że nie poznał kotki duuużo wcześniej, bo białofutra wydawała się naprawdę sympatyczną kocicą, a do tego ciekawie opowiadała! Szkoda tylko, że miała już tyle księżyców, na pewno strata jej zaboli klan.
- Oh... - odparł cicho, ale z wyczuwalną nutą zszokowania, słysząc, że kocica nagle posmutniała. Nie było się co dziwić, skoro to tam miała większość jak nie wszystkie swoje najwspanialsze wspomnienia. Dzieciństwo. Stanie się wojownikiem. Trenowanie swoich terminatorów, czy odchowanie swojego potomstwa. Ale także przez to, że nie wypadałoby teraz tryskać radością, słysząc takie słowa, bo i owszem chciało się teraz podskakiwać niedowierzająco, że wszystkie klany mogły mieszkać gdzieś indziej niż tutaj, ale nie wypadało. - Chciałbym móc zobaczyć, jak wyglądały wtedy wasze obozy i teren. Szkoda, że to nie jest możliwe... - ostatnie zdanie wymówił bardzo cicho. - ...ale musiał być naprawdę przepiękny...a jak daleko jest wasz stary obóz? Baldzo, baldzo daleko?
- Masz rację Krzykliwa Mewo. - jego kąciki pyszczka lekko uniosły się w górę.
_________________

Fallen in too deep
I can’t see what’s in front of me
I’m so far out of reach
Broke me piece by piece
Told me that you would never leave
Why did I believe?


Will I ever make it out?
Tell me what I gotta do now?
Am I going to see tomorrow?
Can’t swallow this sorrow
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 155/200
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers