Poprzedni temat «» Następny temat
Kolczaste Krzewy
Autor Wiadomość
Świetlistooki
Gwiezdny



Klan:
gwiezdni

Księżyce: Więcej niż gwiazd na Srebrnej Skórze
Płeć: kocur
Wysłany: 2018-03-31, 17:32   Kolczaste Krzewy
   Wygląd: Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.


W samym sercu terenów Klanu Wichru znajduje się duże skupisko gęstych krzewów o ciernistych gałęziach. Na pierwszy rzut oka są takie same, jednak dokładniejsze obserwacje pokazują, że krzewy różnią się między sobą i są tu co najmniej dwa gatunki różnych roślin - głóg i berberys. Gęste zarośla miejscami przerzedzają się, jednak w większości tworzą zwartą formację roślinną, która znów jest gwarantem bezpiecznego, trudnego do spenetrowania przez drapieżniki obozu, który kryje się gdzieś wśród kolczastych gałęzi.
_________________
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
Ostatnio zmieniony przez Topniejący Lód 2020-04-21, 14:20, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Makowa Łapa..
Terminator
happy kiddo



Klan:
wicher

Księżyce: 28 [lipiec]
Mistrz: Malinowy Nos
Matka: Malinowy Nos
Ojciec: Fiołkowy Świt
Wysłany: 2018-04-02, 14:15   
   Wygląd: Makowa Łapa osiągnął już swoje finalne rozmiary i jest wysokim kocurem. W głównej mierze zawdzięcza to swoim długim łapom. Jest smukłym kotem, natomiast jego budowa idealnie odzwierciedla sylwetkę prawdziwego Wichrzaka - chudy i długołapy. Zawsze stara się chodzić wyprostowany, co jeszcze potęguje efekt i uczniak jest po prostu niebywałego wzrostu. Jednak skupmy się teraz na jego łebku. Jest on niewielki, osadzony na podłużnej szyi. Jego nos jest w kształcie serca, w barwie intensywnego różu. Języczek ma taki sam kolor, tak jak jego opuszki. Wróćmy jednak do futerka, które jest całkiem przyjemne w dodatku i wyczyszczone. Jego sierść jest raczej krótka, aczkolwiek w niektórych miejscach dłuższa. Między innymi na klatce piersiowej, ogonie czy też polikach. Makowa Łapa ma wprost banalne umaszczenie. Ot, rudy terminator z białymi łapami, pyszczkiem, podgardlem, piersią i brzuchem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=268792#268792


Nie dziwnym jest, że terminatora satysfakcjonowała przeprowadzka. Mimo wylanej krwi, straty i nieprzyjemności związanych z podróżą, chciał zostawić za sobą swoje dawne życie. Chciał wyzbyć się z głowy wspomnień Stokrotkowej Łąki i ziołowego aromatu roznoszącego się po wnętrzu legowiska medyka.
Makowa Łapa pragnął rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu i zamknąć ten stary. Mimo wszystko wydawało mu się, że nie będzie tęsknił za starymi terenami, ale bardzo się pomylił. Nieprzyjemne i przyjemne wspomnienia chodziły po jego kształtnym łebku i zdawało mu się, że wpadł w nostalgię, aczkolwiek kiedy postawił spieczone poduszki łap na trawie mierzwionej huczącym wichrem, wiedział, że to będzie jego nowy dom. Teraźniejsze terytoria przypominały mu stare tereny, co powodowało nieprzyjemne ukłucie gdzieś w okolicy serca, jednakże tutaj mieli własny, co prawda dopiero zaczęli go budować, obóz. Nie musiał się obawiać, że znowu dach zawali im się na głowy, że znowu kogoś straci.
Rudo-pręgowany kocur wylądował lekko na swoich długich, przypominających nieco szczudła, łapach. Strzepnął ze swojej sierści kępki mchu, które przykleiły mu się do futerka, kiedy smacznie spał. Rozejrzał się bacznie i przez bark spojrzał na dobrze chroniony, nowy obóz Klanu Wichru. Miał stuprocentową pewność, że gdy wróci z krótkiego spacerku, zastanie go takim, jaki jest. Nadal, gdzieś wewnątrz, bał się, że obóz ponownie się zawali, a on będzie spał na zimnej ziemi i modlił się do Klanu Gwiazdy, żeby ponownie nie dostał przeziębienia. Trzepnął uchem w kierunku obozu i ruszył w prawą stronę kolczastego ogrodzenia. Pomagał w umacnianiu ścian serca Klanu Wichru i chciał dać z siebie wszystko. W pyszczku trzymał gałązki głogu, które nieprzyjemnie kuły go w wargi, ale przyszły wojownik dzielnie znosił drobny ból, który sprawiał mu dyskomfort. Sprężystym krokiem ruszył przed siebie, próbując odszukać miejsca, gdzie była potrzeba dołożyć większej ilości gałęzi.
Mimo szybkiego chodu, walczył z chęcią, aby po prostu wrócić i zwinąć się w swoim legowisku w kłębek. Bardzo bolały go jego smukłe łapy, zmęczone po długiej podróży, a opuszki nieprzyjemnie piekły, a sam kocur bał się, że mogą być pęknięte. Jednak nie chciał iść do Szałwii, ponieważ uznał, że znowu przeleży w jego legowisku kolejne siedem księżycy.
Żółtooki dostrzegł niedużą wyrwę w starannie ułożonym kolczastym ogrodzeniu, więc przystanął i uznał, że to jest ta luka. Wypuścił z pyska gałązki głogu i zaczął je wpychać, skrupulatnie dbając o to, aby dziura została precyzyjnie wypełniona. Tak dokładnie wykonywał ową czynność, że zapomniał o bożym świecie i nie słuchał wiatru hulającego po wzgórzach. Zignorował czyjeś kroki łap, poruszenie gdzieś za kolczastym ogrodzeniem. Nic się dla niego nie liczyło, priorytetem był fakt, że dostał swoje pierwsze, niezbyt trudne, zadanie.

// Gradowy Podmuch
_________________
what's going to happen?_______
what does the future hold?
____so many things that I put off

«« ASSUMING I'D HAVE TIME »»

assuming I'd grow old____
what's going to happen?_______
and will I be alive tomorrow?_______
what's going to happen...


_____________˚ to me˚
Ostatnio zmieniony przez Makowa Łapa.. 2018-04-02, 14:16, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 1 | S: 5 | Zr: 3 | Sz: 8 | Zm: 4 | HP: 50 | W: 50
 
Gradowy Podmuch
Zaginiony
biegnij dalej sam


Klan:
samotnicy

Księżyce: 65 (XI)
Mistrz: Krzykliwa Mewa
Matka: Stokrotkowa Łąka [*]
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Gawron
Multikonta: Ognistopręga (KR), Bagienna Trzcina (KC), Niski Krok (GK), Dymna Łapa (KC), Lady (P/Z)
Wysłany: 2018-04-02, 16:25   
   Wygląd: Cechą charakterystyczną kocura jest rozdarte na pół prawe ucho - ślad po walce z jenotem. Rana zdążyła się zagoić, jednak ucho nie zrosło się w całość i mniej-więcej od połowy jest podzielone na dwie połówki. Podczas dorastania, jego chude łapy stały się bardziej masywne, pasujące do reszty ciała. Jest wysoki i dobrze zbudowany, ale absolutnie nie za gruby. Dzięki dużej dawce ruchu jego mięśnie ładnie rysują się pod futerkiem i nie ma miejsca na choćby gram dodatkowego tłuszczu. Jego futro jest koloru szarego, pokryte grubymi, czarnymi pręgami, które nie zlewają się w szaro-burą masę, a bardziej przypominają pręgi tygrysa. Na ciele nie ma białych znaczeń; wyjątkiem jest niewielka plamka na pyszczku, konkretniej na brodzie. Tym, co wyróżnia go od innych są jego przenikliwe, jasnozielone oczy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=4321


Nowe tereny Klanu Wichru wciąż sprawiały, że Grad czuł się nieswojo. Choć chyba bardziej niż zmiana miejsca dokuczały mu braki w kotach. W ciągu ostatnich księżyców stracili ich tak wiele, a ostatnim kotem, którego pochowano na tamtej ziemi była jego własna siostra. Szeregi Wichrowców zdecydowanie przerzedziły się.
To nieprzyjemne uczucie sprawiało, że Zastępca znowu starał się wrzucić w wir pracy i odpoczywać jedynie tyle, ile to konieczne. Ciągle patrolował nowe tereny i nadzorował, co się dzieje w Obozie. W końcu w okolicy Kolczastych Krzewów dostrzegł sylwetkę syna Fiołka i Malinowego Nosa. To już praktycznie dorosły kocur - kiedy to się stało? Dopiero co kociaki z tego miotu otwierały oczy, a on dziwił się, że biała kotka spośród tak wielu możliwości wybrała na partnera właśnie jego rudego brata - co jednocześnie go cieszyło, bo kocur wydawał się być szczęśliwym, ale jednocześnie powodowało lekkie ukłucie zazdrości.
- Dobra robota - pochwalił wesoło Makową Łapę, który jak się okazało - umacniał ochronę wokół Obozu Klanu Wichru i był tym chyba na tyle zajęty, że jeszcze nie dostrzegł zbliżającego się kota.
_________________
Uciekaj chłopcze od wielkich idei co
Niczym bajeczne race płoną nad moim miastem

Biegnij teraz jak
łagodny zwierz
Biegnij by dowiedzieć się

O sobie samym
i o świecie co
Zimny jest jak lód

Biegnij dalej sam
Żeby sprawdzić co cię martwi
Żeby sprawdzić
komu ufać
Kogo mijać i się bać
  Statystyki - lvl: 5 | S: 16 | Zr: 11 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 70 | EXP: 300/400 | MED.EXP: 18/100
 
Makowa Łapa..
Terminator
happy kiddo



Klan:
wicher

Księżyce: 28 [lipiec]
Mistrz: Malinowy Nos
Matka: Malinowy Nos
Ojciec: Fiołkowy Świt
Wysłany: 2018-04-02, 17:45   
   Wygląd: Makowa Łapa osiągnął już swoje finalne rozmiary i jest wysokim kocurem. W głównej mierze zawdzięcza to swoim długim łapom. Jest smukłym kotem, natomiast jego budowa idealnie odzwierciedla sylwetkę prawdziwego Wichrzaka - chudy i długołapy. Zawsze stara się chodzić wyprostowany, co jeszcze potęguje efekt i uczniak jest po prostu niebywałego wzrostu. Jednak skupmy się teraz na jego łebku. Jest on niewielki, osadzony na podłużnej szyi. Jego nos jest w kształcie serca, w barwie intensywnego różu. Języczek ma taki sam kolor, tak jak jego opuszki. Wróćmy jednak do futerka, które jest całkiem przyjemne w dodatku i wyczyszczone. Jego sierść jest raczej krótka, aczkolwiek w niektórych miejscach dłuższa. Między innymi na klatce piersiowej, ogonie czy też polikach. Makowa Łapa ma wprost banalne umaszczenie. Ot, rudy terminator z białymi łapami, pyszczkiem, podgardlem, piersią i brzuchem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=268792#268792


Żółtooki wzdrygnął się, słysząc radosny ton zastępcy. Był zbyt pochłonięty precyzyjnym zapychaniem dziury gałązkami głogu, żeby zwracać uwagę na otoczenie. Po za tym czuł się pewnie na nowych terenach, nie spodziewał się żadnego niebezpieczeństwa, aczkolwiek gdzieś z tyłu głowy usłyszał głosik: "Nigdy nie trać czujności.". Na szczęście, był to tylko poczciwy Gradowy Podmuch. Zastępca był bratem jego ojca, więc młodziak darzył go dużym respektem i szczerze podziwiał pręgowanego.
Dziękuje! — zamruczał, ciesząc się, że jego robota została doceniona i to przez tak szanowanego kocura.
Cofnął się o długość lisa od kolczastego ogrodzenia i ocenił swoją pracę. Po wyrwie nie było śladu, ba!, była tak starannie załatana, że nikt by nie śmiał myśleć, że prawdopodobnie kiedyś była tutaj dziura. Makowa Łapa westchnął ciężko i wyjął spomiędzy pazurków mech, którego nie zdążył wyciągnąć, jak wychodził z obozu. Następnie nerwowo strzepnął ze swojego krótkiego futerka jedną z gałązek, która zaczepiła się o jego sierść, gdy wchodził głębiej w ogrodzenie stworzone z krzewów. Rudy zwrócił swój pyszczek w kierunku pręgowanego zastępcy:
Czy mógłbym wrócić już do obozu? — zamiauczał, strosząc niepewnie futerko na karku.
Nie chciał, żeby jego prośba zabrzmiała arogancko. Chciałby być kotem poważanym w Klanie Wichru, jednak teraz prezentował się jako syn marnotrawny, który ma dwadzieścia jeden księżycy na karku, a zachowuje się jak wystraszone kocię. Prócz tego nie ukończył treningu, ba, nawet go nie zaczął. Irytowała go to, że inne koty w jego wieku piastowały już nową rangę i nowe imię, a on ledwo co potrafił przebiec długość drzewa bez zadyszki.
Niepewnie zerknął na pręgowanego i starał się wytrzymać jego spojrzenie. Makowa Łapa nie był nonszalanckim i egoistycznym terminatorem, dobro innych stawiał ponad swoje i gdyby Gradowy Podmuch zechciałby, aby poszedł po kolejne gałązki, z miłą chęcią by to zrobił. Dlatego też pokornie zerkał na starszego, chociaż gdzieś w głębi duszy pragnął przeczekać ten dzień aż do treningu w swoim legowisku. Wiedział też, że musi pomagać przy remoncie własnego obozu, więc był wewnętrznie rozdarty pomiędzy swoimi, a czyimiś potrzebami.
Makowa Łapa jednak bez mrugnięcia okiem wykonałby każdy rozkaz powierzony mu przez wujka, więc gdyby kazał mu robić kółka wokół własnej osi, nawet nie powiedziałby, że jest to pomysł idiotyczny. Postanowił wstać i podejść do Gradowego Podmuchu, jednak nie zauważył leżącego przed nim kamyka. Wystarczyło uderzenie serca, żeby ten niezdarny uczeń stracił równowagę i z gracją upadł na pysk. Zadzwoniło mu w uszach, a przed żółtymi ślepiami zatańczyły gwiazdy. Rudo-pręgowany nie mógł powstrzymać łez, które napłynęły mu do kącików oczu.
Na osty i ciernie!... — wymamrotał niewyraźnie, podnosząc się niemrawo do pozycji siedzącej, po czym dotknął szybko bolącego miejsca i sam do siebie syknął.
Poczuł się bardzo, ale to bardzo głupio. Właśnie pokonał go płaski, wielkości jego opuszki łapy kamyk. Oczami wyobraźni już widział, jak zastępca zmarszczy czoło i każe go posłać do żłobka. Byłby sensacją i błaznem całego Klanu Wichru.
_________________
what's going to happen?_______
what does the future hold?
____so many things that I put off

«« ASSUMING I'D HAVE TIME »»

assuming I'd grow old____
what's going to happen?_______
and will I be alive tomorrow?_______
what's going to happen...


_____________˚ to me˚
  Statystyki - lvl: 1 | S: 5 | Zr: 3 | Sz: 8 | Zm: 4 | HP: 50 | W: 50
 
Gradowy Podmuch
Zaginiony
biegnij dalej sam


Klan:
samotnicy

Księżyce: 65 (XI)
Mistrz: Krzykliwa Mewa
Matka: Stokrotkowa Łąka [*]
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Gawron
Multikonta: Ognistopręga (KR), Bagienna Trzcina (KC), Niski Krok (GK), Dymna Łapa (KC), Lady (P/Z)
Wysłany: 2018-04-02, 20:31   
   Wygląd: Cechą charakterystyczną kocura jest rozdarte na pół prawe ucho - ślad po walce z jenotem. Rana zdążyła się zagoić, jednak ucho nie zrosło się w całość i mniej-więcej od połowy jest podzielone na dwie połówki. Podczas dorastania, jego chude łapy stały się bardziej masywne, pasujące do reszty ciała. Jest wysoki i dobrze zbudowany, ale absolutnie nie za gruby. Dzięki dużej dawce ruchu jego mięśnie ładnie rysują się pod futerkiem i nie ma miejsca na choćby gram dodatkowego tłuszczu. Jego futro jest koloru szarego, pokryte grubymi, czarnymi pręgami, które nie zlewają się w szaro-burą masę, a bardziej przypominają pręgi tygrysa. Na ciele nie ma białych znaczeń; wyjątkiem jest niewielka plamka na pyszczku, konkretniej na brodzie. Tym, co wyróżnia go od innych są jego przenikliwe, jasnozielone oczy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=4321


- Masz jeszcze dzisiaj trening? - odpowiedział pytaniem na pytanie. Wprawdzie zabezpieczanie Obozu Klanu Wichru było ważne, ale tym zajęciem może się zająć każdy, a treningi to rzecz święta i Zastępca wolałby, żeby Makowa Łapa był na nich w pełni sił.
Syn Fiołka spróbował podejść bliżej ale... potknął się i runął jak długi. Zastępca faktycznie zmarszczył mordkę, ale nie zamierzał strofować młodego. W końcu każdemu się zdarzają błędy, prawda? Choć w jego wieku... kocur powinien już bardziej panować nad swoim ciałem...
- Nie płacz - skomentował to zachowanie zielonooki widząc, że Makowa Łapa zaraz mu się tu popłacze. - Nic się nie stało, ale chyba powinieneś nad tym popracować ze swoim Mistrzem. Przerabiałeś już walkę? - zapytał, mając nadzieję, że odpowiedź będzie przecząca. Nie chciałby, żeby terminatorowi z taką niezdarnością któryś z wojowników powiedział, że nie potrzebuje już nad tym pracować. Mimo wszystko głos szaropręgowanego kocura był spokojny, nie zdradzał poddenerwowania, bo i Grad nie uznawał tego za wielki problem. Ot coś, czego trzeba dopilnować.
_________________
Uciekaj chłopcze od wielkich idei co
Niczym bajeczne race płoną nad moim miastem

Biegnij teraz jak
łagodny zwierz
Biegnij by dowiedzieć się

O sobie samym
i o świecie co
Zimny jest jak lód

Biegnij dalej sam
Żeby sprawdzić co cię martwi
Żeby sprawdzić
komu ufać
Kogo mijać i się bać
  Statystyki - lvl: 5 | S: 16 | Zr: 11 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 70 | EXP: 300/400 | MED.EXP: 18/100
 
Makowa Łapa..
Terminator
happy kiddo



Klan:
wicher

Księżyce: 28 [lipiec]
Mistrz: Malinowy Nos
Matka: Malinowy Nos
Ojciec: Fiołkowy Świt
Wysłany: 2018-04-03, 17:06   
   Wygląd: Makowa Łapa osiągnął już swoje finalne rozmiary i jest wysokim kocurem. W głównej mierze zawdzięcza to swoim długim łapom. Jest smukłym kotem, natomiast jego budowa idealnie odzwierciedla sylwetkę prawdziwego Wichrzaka - chudy i długołapy. Zawsze stara się chodzić wyprostowany, co jeszcze potęguje efekt i uczniak jest po prostu niebywałego wzrostu. Jednak skupmy się teraz na jego łebku. Jest on niewielki, osadzony na podłużnej szyi. Jego nos jest w kształcie serca, w barwie intensywnego różu. Języczek ma taki sam kolor, tak jak jego opuszki. Wróćmy jednak do futerka, które jest całkiem przyjemne w dodatku i wyczyszczone. Jego sierść jest raczej krótka, aczkolwiek w niektórych miejscach dłuższa. Między innymi na klatce piersiowej, ogonie czy też polikach. Makowa Łapa ma wprost banalne umaszczenie. Ot, rudy terminator z białymi łapami, pyszczkiem, podgardlem, piersią i brzuchem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=268792#268792


Makowa Łapa właśnie uświadomił sobie, co się stało. Był już dorosłym kocurem, ale mentalność miał podobną do niewyżytego terminatora, co również go irytowało. Chciał być tak samo rozsądny i inteligentny jak Gradowy Podmuch. Niepewnie trzepnął w jego kierunku uchem i koniuszkiem ogona wytarł gromadzące się łzy w kącikach żółtych ślepi. Nie chciał pogrążyć się jeszcze bardziej, toteż potrząsnął energicznie łebkiem.
Najpierw postanowił odpowiedzieć na pierwsze pytanie burego zastępcy. Nie spodobało mu się za bardzo, ponieważ jego mama--, znaczy mentorka, czyli Malinowy Nos obiecała, że niedługo je wznowią. Aczkolwiek odkąd przestał kasłać w mech i krztusić się, gdy wyszedł na śnieg, nigdzie nie mógł złapać wojowniczki, co go nieco zaskoczyło. Myślał, że Malinowy Nos chce, żeby jej syn jak najszybciej skończył trening. Niepewnie spuścił wzrok i łapą kopnął pobliski kamyk.
Ja... na prawdę nie wiem, kiedy zacznę trening. — zaczął wymijająco, próbując jak najszybciej odejść od tego tematu, dlatego zaraz odpowiedział na drugie pytanie zielonookiego.
Wziął głęboki oddech i spróbował opanować drżenie swojego żylastego ciała. Nie chciał, aby Gradowy Podmuch pomyślał, iż Malinowy Nos jest niekompetentną mentorką. Długowłosa kocica była świetną nauczycielką, ale on nie był dostatecznie dobry i zapewne ciągle ją zawodził. Cóż, też by był zawiedziony, jakby jego uczeń spędził połowę swojego życia w legowisku Szałwii!
Kolejne pytanie o trening i kolejny nieprzyjemny dreszcz przebiegający mu wzdłuż kręgosłupa. Jak wytłumaczyć zastępcy, że ledwo co poznał granice i zapachy innych klanów? Przecież straci w jego oczach i jeszcze uzna go za balast dla Klanu Wichru. Makowa Łapa zmrużył ślepia w szparki. Powinien przestać się aż tak zamartwiać. Wuj powinien to zrozumieć.
Nie. — zamiauczał nieśmiało, jednak podniósł wyżej łeb. — Szczerze powiedziawszy, nie przerabiałem ani walki, ani polowania.
Wtedy uczeń poczuł się niewygodnie we własnym futrze. Mimowolnie poczuł, jak staje mu na baczność sierść na karku i ogonie, po czym nieudolnie odwrócił łebek, aby polizać kark i przygładzić stojące futerko. Obawiał się nieco reakcji Gradowego Podmuchu, ponieważ zapewne nie będzie zadowolony z tak słabego postępowania treningu Makowej Łapy, zwłaszcza, że w tym wieku powinien być wojownikiem. Wpił pazurki w glebę pod sobą i zaczął ją nerwowo ugniatać. Zostanie wojownikiem za jakieś dziesięć księżycy, jak nie więcej! Spróbował powstrzymać niepewne chrząknięcie, które wręcz wyrywało mu się z gardła.
Rudo-biały kot wpatrywał się w zastępcę oczami okrągłymi jak dwa księżyce, po czym zamrugał nimi parokrotnie. Obserwując uważniej, w pewnym stopniu przypominał jego ojca. Przecież byli braciami, prawda? Gradowy Podmuch posiadał naderwane ucho i terminator poczuł mimowolnie napływające podekscytowanie. Był ciekawy, w jaki sposób stracił kawałek owego ucha. Jakiś szmer w niedalekich krzewach spowodował jego powrót do rzeczywistości. Postawił uszy na sztorc.
_________________
what's going to happen?_______
what does the future hold?
____so many things that I put off

«« ASSUMING I'D HAVE TIME »»

assuming I'd grow old____
what's going to happen?_______
and will I be alive tomorrow?_______
what's going to happen...


_____________˚ to me˚
  Statystyki - lvl: 1 | S: 5 | Zr: 3 | Sz: 8 | Zm: 4 | HP: 50 | W: 50
 
Gradowy Podmuch
Zaginiony
biegnij dalej sam


Klan:
samotnicy

Księżyce: 65 (XI)
Mistrz: Krzykliwa Mewa
Matka: Stokrotkowa Łąka [*]
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Gawron
Multikonta: Ognistopręga (KR), Bagienna Trzcina (KC), Niski Krok (GK), Dymna Łapa (KC), Lady (P/Z)
Wysłany: 2018-04-06, 23:09   
   Wygląd: Cechą charakterystyczną kocura jest rozdarte na pół prawe ucho - ślad po walce z jenotem. Rana zdążyła się zagoić, jednak ucho nie zrosło się w całość i mniej-więcej od połowy jest podzielone na dwie połówki. Podczas dorastania, jego chude łapy stały się bardziej masywne, pasujące do reszty ciała. Jest wysoki i dobrze zbudowany, ale absolutnie nie za gruby. Dzięki dużej dawce ruchu jego mięśnie ładnie rysują się pod futerkiem i nie ma miejsca na choćby gram dodatkowego tłuszczu. Jego futro jest koloru szarego, pokryte grubymi, czarnymi pręgami, które nie zlewają się w szaro-burą masę, a bardziej przypominają pręgi tygrysa. Na ciele nie ma białych znaczeń; wyjątkiem jest niewielka plamka na pyszczku, konkretniej na brodzie. Tym, co wyróżnia go od innych są jego przenikliwe, jasnozielone oczy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=4321


Gradowy Podmuch potrafił ugryźć się w język a w jego naturze wcale nie leżała złośliwość. No chyba, że drażnił się akurat z Lnianym Futerkiem, ale to bardziej na zasadzie kto się czubi ten się lubi. Tutaj powstrzymywał się od komentarza. Był mniej-więcej w wieku syna Fiołka gdy został wojownikiem. Trening nie był żadnym wyścigiem, ale mimo wszystko w takim wieku kocur powinien już dość sporo potrafić. To nie tak powinno funkcjonować, chociaż mógł być jeszcze jeden powód.
- To ty spędzałeś sporo czasu w Lecznicy, prawda? - zapytał. Nie tyle chciał się upewnić, co pokazać młodemu, że takie coś jest pewnym usprawiedliwieniem. W końcu czasami i do najsilniejszego wojownika przypałęta się jakieś choróbsko i wtedy zostaje się jednie na łasce Szałwii. Choć to wcale nie jest podbramkowa sytuacja, bo ciemnopręgowany jest przecież doskonałym medykiem.
Zauważył nerwowe zachowania terminatora. Makowa Łapa nawet za bardzo się nie krył ze swoim uciekaniem wzrokiem i wylizywaniem futerka. - Hej, wrócisz na trening i będzie dobrze. Tylko słuchaj swojego mistrza, dobrze? Przypomnij mi, kto jest twoim mentorem? - Grad nie był zadowolony z tej sytuacji, ale wiedział, że żadne naciskanie na młodego nie pomoże. W końcu jaki będzie pożytek z załamanego terminatora, który będzie bał się przychodzić na treningi?
_________________
Uciekaj chłopcze od wielkich idei co
Niczym bajeczne race płoną nad moim miastem

Biegnij teraz jak
łagodny zwierz
Biegnij by dowiedzieć się

O sobie samym
i o świecie co
Zimny jest jak lód

Biegnij dalej sam
Żeby sprawdzić co cię martwi
Żeby sprawdzić
komu ufać
Kogo mijać i się bać
  Statystyki - lvl: 5 | S: 16 | Zr: 11 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 70 | EXP: 300/400 | MED.EXP: 18/100
 
Makowa Łapa..
Terminator
happy kiddo



Klan:
wicher

Księżyce: 28 [lipiec]
Mistrz: Malinowy Nos
Matka: Malinowy Nos
Ojciec: Fiołkowy Świt
Wysłany: 2018-04-07, 16:58   
   Wygląd: Makowa Łapa osiągnął już swoje finalne rozmiary i jest wysokim kocurem. W głównej mierze zawdzięcza to swoim długim łapom. Jest smukłym kotem, natomiast jego budowa idealnie odzwierciedla sylwetkę prawdziwego Wichrzaka - chudy i długołapy. Zawsze stara się chodzić wyprostowany, co jeszcze potęguje efekt i uczniak jest po prostu niebywałego wzrostu. Jednak skupmy się teraz na jego łebku. Jest on niewielki, osadzony na podłużnej szyi. Jego nos jest w kształcie serca, w barwie intensywnego różu. Języczek ma taki sam kolor, tak jak jego opuszki. Wróćmy jednak do futerka, które jest całkiem przyjemne w dodatku i wyczyszczone. Jego sierść jest raczej krótka, aczkolwiek w niektórych miejscach dłuższa. Między innymi na klatce piersiowej, ogonie czy też polikach. Makowa Łapa ma wprost banalne umaszczenie. Ot, rudy terminator z białymi łapami, pyszczkiem, podgardlem, piersią i brzuchem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=268792#268792


Mimo, że zastępca mówił swobodnym tonem głosu, Makowa Łapa poczuł nieprzyjemny dreszcz przebiegający po jego smukłym ciele. Gradowy Podmuch był respektowanym wśród Wichrzaków wojownikiem, autorytetem biało-rudego kocura i nie wydawał się zadowolony z tak wolnego postępowania jego treningu. Trzepnął nerwowo swoim ogonem jak biczem, po czym wsłuchał się w jego kolejne słowa, które go wręcz zamurowały.
Czyżby zapisał się w pamięci pręgowanego jako ten chorowity, słabiutki uczeń z tendencją do przebywania w lecznicy? Och, oczywiście, że tak. Bo co robił przez połowę swojego życia? Wysunął pazurki, wpijając je w miękką glebę pod sobą, a potem szybko je wsuwając. Nagły przypływ adrenaliny delikatnie wstrząsnął jego ciałem. Przez ostatnie kilka księżycy długo się nad tym zastanawiał, ale teraz, po słowach Gradowego Podmuchu, był tego pewien. Musi zostać wojownikiem, niezależnie od niedogodności losu i kłód rzucanych mu pod łapy.
Uniósł wyżej łebek, dalej słuchając słów zielonookiego. Poczuł się niczym kociak, którego karmicielka ostro gani. Koniuszek ogona drgał nerwowo w stojącym powietrzu, a kiedy subtelny powiew wiatru zmierzwił mu futerko na karku, odetchnął głośno. Nadal słyszał łagodny głos zastępcy, który ranił go w uszy niczym ciernie. Słysząc jego pytanie, powrócił do rzeczywistości, po czym miauknął cicho:
Moją mistrzynią jest Malinowy Nos. — jego cichutkie miauknięcie przerodziło się w głębokie mruczenie, kiedy pomyślał o długowłosej kocicy. — Na prawdę chciałbym być już wojownikiem, po prostu później zacząłem trening i...
Zdał sobie sprawę, jak beznadziejnie brzmi jego tłumaczenie się. Był po prostu zbyt słaby jak na krew Fiołkowego Świtu i Malinowego Nosa. Żadne z ich kociąt nie było tak chorowite, jak on.
_________________
what's going to happen?_______
what does the future hold?
____so many things that I put off

«« ASSUMING I'D HAVE TIME »»

assuming I'd grow old____
what's going to happen?_______
and will I be alive tomorrow?_______
what's going to happen...


_____________˚ to me˚
  Statystyki - lvl: 1 | S: 5 | Zr: 3 | Sz: 8 | Zm: 4 | HP: 50 | W: 50
 
Malinowy Nos
Gwiezdny
białe kłamstwo



Klan:
wicher

Księżyce: 115 [styczeń]
Mistrz: Osetowy Cierń | Kruczy Ogon/Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Biały Kwiat
Ojciec: Osetowy Cierń
Partner: Fiołkowy Świt
Ciąża: nie
Multikonta: Krowi Ryk [S] || Jaskółcza Nadzieja; Poranna Rosa; Omszony Pazur, Węglowe Gardło [GK], Lamparci Cień, Bławatkowe Niebo [nkt]
Wysłany: 2018-04-10, 17:31   
   Wygląd: Nieszczęściu, imię twoje - kobieta! Nie zmieniła się zbyt wiele od swojej ceremonii na terminatora, niestety, a może i na szczęście, za wyjątkiem nabycia kilku centymetrów wzwyż. Kolokwialnie rzecz biorąc - urosła, i tyle. Teraz plasuje się gdzieś w granicach średniego wzrostu, ale wyżej niż niżej, chociaż nie można też jej nazwać gigantem. Śnieżnobiałe futerko, szczególnie gęste i nieco dłuższe na piersi i przy uszach dość gładko przylega do ciała na długich, zgrabnych łapach. Oczy duże, jadowicie zielone, pełne roztańczonych iskierek, a barwą przywodzące na myśl świeżą trawę Porą Młodych Liści. Na środku mordki intensywnie jasnoróżowy nos, od którego kocica wzięła zresztą swoje miano. Oj, wygląda jak anioł, ale nawet anioły mogą pokazać czasem zęby. W uśmiechu - słodkim jak maliny i ostrym jak ciernie. W starciu z lisem straciła ogon.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=124513#124513


Jak szło to przysłowie? Uderz w stół a nożyce się odezwą? Ach, właśnie.
Tak się składa, że akurat swojego pierworodnego szukała. Nie spodziewała się tylko, że znajdzie go w takim... doborowym towarzystwie. Może to przypadek, a może po prostu zadziałał jej matczyny radar, jakby mogła wyczuć stres Makowej Łapy w powietrzu. Pojawiła się w każdym razie przy jego boku, w pierwszym odruchu obmiatając spojrzeniem najpierw jego, a później - dzieło jego łap.
- Dobra robota! - powtórzyła, słowo w słowo za Zastępcą, o ironio. Gdyby wiedziała pewnie jakoś inaczej dobrałaby słowa. Ale im mniej Malinowy Nos wie tym lepiej śpi. Ale tak z innej beczki, z rzeczy o których wiedziała, to Makowa Łapa, na przykład, nie powinien biegać po obozie i tyrać kiedy dopiero co wyszedł z Lecznicy. Jest różnica między pomocą, a przepracowaniem już i tak dość wątłego, toczonego chorobą organizmu. - Ale mgliście pamiętam, że mówiłam ci chyba, żebyś się nie przemęczał, hmm? Czy to może jednak nie byłam ja? - zapytała żartobliwie, trącając lekko nosem jego rude ucho. To nie tak, że nie spisał się dobrze, wręcz przeciwnie! Ale nie musiał przy tym narażać się na nawrót choroby. I.. wdawać się w pogawędki z Zastępca, bo z tego więcej stresu niż pożytku, jeśli skołowana mina Makowej Łapy o czymkolwiek dobitnie świadczyła. Dopiero po przywitaniu się z synem podniosła wzrok by spojrzeć Zastępcy w oczy, tak jakby dopiero go tutaj zauważyła... a temperatura otoczenia spadła wyraźnie o kilka do kilkunastu stopni.
- Gradowy Podmuchu. - przywitała się gładko i skinęła krótko głową, bez nawet mrugnięcia okiem, ale w uprzejmym uśmiechu który rozlał się po białej mordce była jakaś ostrzejsza, chłodniejsza nuta. Uniosła lekko podbródek. Jakiś problem?
_________________

Caviar and cigarettes, well versed in
etiquette,
extraordinarily nice, she's a

= K I L L E R = Q U E E N =
gunpowder, gelatine; dynamite with a laser beam
Guaranteed to blow your mind
        Anytime ♡  ̖́-
  Statystyki - lvl: 6 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 80/500
 
Gradowy Podmuch
Zaginiony
biegnij dalej sam


Klan:
samotnicy

Księżyce: 65 (XI)
Mistrz: Krzykliwa Mewa
Matka: Stokrotkowa Łąka [*]
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Gawron
Multikonta: Ognistopręga (KR), Bagienna Trzcina (KC), Niski Krok (GK), Dymna Łapa (KC), Lady (P/Z)
Wysłany: 2018-04-11, 16:25   
   Wygląd: Cechą charakterystyczną kocura jest rozdarte na pół prawe ucho - ślad po walce z jenotem. Rana zdążyła się zagoić, jednak ucho nie zrosło się w całość i mniej-więcej od połowy jest podzielone na dwie połówki. Podczas dorastania, jego chude łapy stały się bardziej masywne, pasujące do reszty ciała. Jest wysoki i dobrze zbudowany, ale absolutnie nie za gruby. Dzięki dużej dawce ruchu jego mięśnie ładnie rysują się pod futerkiem i nie ma miejsca na choćby gram dodatkowego tłuszczu. Jego futro jest koloru szarego, pokryte grubymi, czarnymi pręgami, które nie zlewają się w szaro-burą masę, a bardziej przypominają pręgi tygrysa. Na ciele nie ma białych znaczeń; wyjątkiem jest niewielka plamka na pyszczku, konkretniej na brodzie. Tym, co wyróżnia go od innych są jego przenikliwe, jasnozielone oczy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=4321


Gradowy Podmuch nie raz i nie dwa spędzał dłuższy czas w Lecznicy. Szałwia i wcześniej Pstra Chmura starali się jak mogli, ale to medycy a nie cudotwórcy. Leczenie trwało zwykle trochę czasu i kocur wiedział to z autopsji. Dlatego nigdy nie wypominał nikomu siedzenia u swojego brata - choć niektóre, bardziej wrażliwe koty mogły to tak odbierać. On po prostu nie był zadowolony... z sytuacji, z tego że wojownik zamiast na patrolu siedzi wśród ziół i tak dalej. Jednak kiedy szaropręgowany chciał coś odpowiedzieć młodemu, znikąd pojawiła się jego Mistrzyni i własna matka. Nie, żeby to było coś bardzo dziwnego, w końcu byli na własnych terenach, a kotkę mógł tu zwabić zapach jej syna.
Uniósł brwi słysząc jej wypowiedź. Nie przemęczaj się. Zerknął na Makową Łapę chcąc się upewniać, ze na pewno Malinowy Nos ma na myśli tego o tutaj kota. Ale nikogo innego tu nie było. Wyglądało więc na to, że przyniesienie paru gałązek przez dorosłego terminatora było dla niej przemęczaniem się. Grad nigdy nie wymagał od nikogo pracy do utraty tchu (no chyba, że faktycznie sytuacja byłaby krytyczna i od tego zależałoby przetrwanie klanu), swoim terminatorom zawsze dawał czas na odpoczynek, ale bez przesady, że jakakolwiek praca przemęczy dwudziestoksiężycowego ,,kociaka" białej kotki.
- Malinowy Nosie - odpowiedział również dość chłodno, choć wciąż uprzejmie, w pewnym stopniu ,,przedrzeźniając" zachowanie wojowniczki. - Myślę, że Makowa Łapa nie robił nic ponad swoje możliwości. Pomaga tak, jak może - odpowiedział dalej w podobnym tonie. Przyglądał się uważnie kotce - jego spojrzenie na chwilę zignorowało terminatora. Zastanawiał się, co planuje mu teraz powiedzieć. W końcu od wielu księżyców nie mieli okazji porozmawiać w bardziej prywatny sposób, a wydarzyło się w tym czasie bardzo wiele.
_________________
Uciekaj chłopcze od wielkich idei co
Niczym bajeczne race płoną nad moim miastem

Biegnij teraz jak
łagodny zwierz
Biegnij by dowiedzieć się

O sobie samym
i o świecie co
Zimny jest jak lód

Biegnij dalej sam
Żeby sprawdzić co cię martwi
Żeby sprawdzić
komu ufać
Kogo mijać i się bać
Ostatnio zmieniony przez Gradowy Podmuch 2018-04-11, 16:26, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 5 | S: 16 | Zr: 11 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 70 | EXP: 300/400 | MED.EXP: 18/100
 
Makowa Łapa..
Terminator
happy kiddo



Klan:
wicher

Księżyce: 28 [lipiec]
Mistrz: Malinowy Nos
Matka: Malinowy Nos
Ojciec: Fiołkowy Świt
Wysłany: 2018-05-05, 18:56   
   Wygląd: Makowa Łapa osiągnął już swoje finalne rozmiary i jest wysokim kocurem. W głównej mierze zawdzięcza to swoim długim łapom. Jest smukłym kotem, natomiast jego budowa idealnie odzwierciedla sylwetkę prawdziwego Wichrzaka - chudy i długołapy. Zawsze stara się chodzić wyprostowany, co jeszcze potęguje efekt i uczniak jest po prostu niebywałego wzrostu. Jednak skupmy się teraz na jego łebku. Jest on niewielki, osadzony na podłużnej szyi. Jego nos jest w kształcie serca, w barwie intensywnego różu. Języczek ma taki sam kolor, tak jak jego opuszki. Wróćmy jednak do futerka, które jest całkiem przyjemne w dodatku i wyczyszczone. Jego sierść jest raczej krótka, aczkolwiek w niektórych miejscach dłuższa. Między innymi na klatce piersiowej, ogonie czy też polikach. Makowa Łapa ma wprost banalne umaszczenie. Ot, rudy terminator z białymi łapami, pyszczkiem, podgardlem, piersią i brzuchem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=268792#268792


Uczeń z obawą wysłuchiwał rozmowy wojowników, spuszczając łebek i niepewnie trzepiąc końcówką ogona. Nie wyglądali zbyt przyjaźnie, zwłaszcza, że kocurowi zrobiło się momentalnie zimno, jakby zamiast ciepłej Pory Młodych Liści nadeszły nagle mrozy Pory Nagich Drzew. Terminator zmartwiał, widząc ich lodowate wyrazy pyszczków. Malinowy Nos wyglądała jak zwykle olśniewająco, traktując zastępcę z szacunkiem, acz wyraźnie widać było, że nie miała ochoty na to spotkanie. A Makowa Łapa poczuł się niczym bezbronny kociak tarmoszony w pysku królowej, co ani trochę mu się nie podobało. Nadal nie czuł się prawdziwie dorosłym wojownikiem, aczkolwiek nie chciał być traktowany, jakby był słabszy czy gorszy. Po kilku treningach dorówna rodzeństwu i zostanie najlepszym wojownikiem! Tak, żeby Stokrotkowa Łąka była z niego dumna.
Makowa Łapa wsunął się niepewnie pomiędzy koty, próbując uspokoić drżące łapy. Bał się, że zaraz dosłownie się rozleją i upadnie na nos, narażając się na rychłą porażkę. Ze świstem wypuścił powietrze przez nozdrza i dołożył starań, żeby serce nie biło mu tak mocno. Wydawało mu się, iż słyszy je cały Klan Wichru. Nerwowo oblizał pyszczek i miauknął:
Mamo--... Malinowy Nosie, uważam, że Gradowy Podmuch ma rację. — starał się mówić czystym, równym głosem, jednak z bólem serca uświadomił sobie, że jego głosik się po prostu żałośnie łamie. — Nie jestem na tyle słaby, żeby przemęczyć się po przeniesieniu kilku gałązek głogu. Uważam, że niedługo z łatwością dorównam swojemu rodzeństwu. Pomagam przy budowie obozu, nie robię nic, co mogłoby przysporzyć nawrót choroby. Nie chcę, żebyś miała mnie za jakiegoś... niedołęgę.
Nagle uświadomił sobie, jak musiał zabrzmieć. Nie dość, że w pewnym stopniu sprzeciwił się białej kotce, którą notabene kochał całym swoim serduszkiem i respektował bardziej od samego lidera, to po raz pierwszy się postawił. Jednak w jego głosie nie było słychać tej butnej nuty, czegoś co na prawdę zabrzmiało się, jakby się zbuntował.
Mimo tego, spokojnie czekał na odpowiedź wojowników. Ale najchętniej i tak by się stamtąd zmył, pod pretekstem przyniesienia kolejnych gałązek, ponieważ obawiał się reakcji matki. Owszem, kochał Malinowy Nos, nie przeszkadzała mu jej nadopiekuńczość, ale słysząc słowa Gradowemu Podmuchu zaczął się poważnie zastanawiać, za kogo ma go jego własna mama. On chciał, żeby była dumna, jaki jest silny, szybki, zwinny, zaradny. Jak dobrze walczy, poluje, przestrzega Kodeksu Wojownika. Jak jest lubiany we własnym klanie, ma przyjaciół, partnerkę, kocięta... Chciał się rozwijać, ale nadal nie wyrósł z tego, że nie jest już w żłobku. Że to już jest inna rzeczywistość i powinien zachowywać się jak wojownik.
_________________
what's going to happen?_______
what does the future hold?
____so many things that I put off

«« ASSUMING I'D HAVE TIME »»

assuming I'd grow old____
what's going to happen?_______
and will I be alive tomorrow?_______
what's going to happen...


_____________˚ to me˚
  Statystyki - lvl: 1 | S: 5 | Zr: 3 | Sz: 8 | Zm: 4 | HP: 50 | W: 50
 
Mróz,
Gwiezdny



Klan:
wicher

Księżyce: Martwiak
Płeć: kocur
Matka: Czajkowy Lot
Ojciec: Wilgotny Nos
Multikonta: Jastrzębi Szpon [RZ], Owca[S], Słowicza Łapa [G]
Wysłany: 2018-09-19, 16:13   
   Wygląd: Kocurek jest dość spory, jak na swój wiek. Z pewnością zaliczyć go można do osobników o ponadprzeciętnych gabarytach, sięgających tej górnej granicy. Ma masywny łebek, szerokie barki oraz grube, długie łapki. Z pewnością wyrośnie na podręcznikowy przykład zdrowego wojownika. Jego zbite ciało pokrywa jasne futro, które lekko ciemnieje (jest szaroniebieskie) na ogonie, pysku, łapach oraz nosie, tworząc lekki kontrast (niebieski point). Ma białą, niewielką łatę między tylnymi nogami, szarobrązowy nos, jasnobrązowe poduszki, jasne wibrysy i niebieskie ślepia.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=293585#293585


Była dość późna noc, kiedy obudził się z dotkliwym bólem pęcherza. Musiał wyjść na stronę. Przeszedł między rodzeństwem i matką, starając się ich nie obudzić, po czym znalazł się pośrodku cichego, martwego niemalże obozu. Gdzieś przy wejściu czuwał jeden wojownik, albo i dwóch, lecz to nie było zbyt ważne - nie widział za dobrze, gdyż oczy wciąż były posklejane, a obraz zamazany. Koślawym krokiem dopełzł do jednej z granic obozu i w tamtej okolicy postanowił opróżnić pęcherz, choć początkowo nie mógł znaleźć dogodnego miejsca. Przedzierał się przez gęstą roślinność, jaką były wysokie trawy, a im dalej był, tym mniej widział i coraz bardziej tracił orientację w terenie. Miał wrażenie, że pamiętał to miejsce - jeszcze jakiś czas temu przecież tłukł się z bratem w najlepsze przy podobnych trawach. W pewnym momencie zapachy nieco się zmieniły, trawa obniżyła, a z wnętrza obozu pozostało jedno wielkie nic. Rozejrzał się dookoła i zadrżał na widok niezwykle nieprzyjemnego i groźnego miejsca. Kolczaste krzewy były złowrogie, wydawało mu się, że tylko czekają, aż podejdzie, by zedrzeć z niego całe futro i posłać do Gwiezdnego Klanu. Dreptał powolutku przed siebie, zainteresowany tym, co będzie dalej. Dwa razy pisnął żałośnie, kiedy gałązka zaczepiła jego boku, ale później się do tego przyzwyczaił.

/Idk, może jakiś MG? A jeśli nie MG to wsio ryba kto.
Ostatnio zmieniony przez Mróz, 2018-09-19, 16:13, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 1 | S: 8 | Zr: 6 | Sz: 4 | Zm: 2 | HP: 65 | W: 35 | EXP: 75/100
 
Fiołkowy Świt
Starszyzna
niepełny



Klan:
wicher

Księżyce: 111 [październik]
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Multikonta: Żubrze Gardło, Czarny Kogut [KG]; Persefona [P]
Interwencja MG: tak

Wysłany: 2018-09-21, 22:39   
   Wygląd: Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=159095#159095


Kolczaste Krzewy i Kwitnące Zarośla to te krzaczory, które otaczają obóz Klanu. jsyk, bo to zabrzmiało tak, jakby były kompletnie odizolowane od obozu o:

Z całą pewnością wychodzenie poza obręb obozu Klanu Wichru nie było mądrym posunięciem. A już z całą pewnością niemądre było wychodzenie poza obóz nocą, kiedy jest się jedynie kocięciem - nieco już wyrośniętym, ale wciąż będącym łatwym łupem dla nocnych drapieżców jak sowy. Mróz mógł usłyszeć szelest, który z całą pewnością zmroził jego serduszko - w końcu był kompletnie obcym dźwiękiem! Dość szybko jednak okazało się, że niecałą lisią długość od kocięcia, w trawie na skraju Kolczastych Krzewów, poruszał się mały, bury grzbiecik przecięty czarną pręgą. Co to?
_________________

and I had no idea on what ground I was founded
all of that goodness is gone with you now

then when I met you, my virtues uncounted
all of my goodness is gone with you now



:)
  Statystyki - lvl: 8 | S: 17 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 80 | EXP: 420/750
 
Mróz,
Gwiezdny



Klan:
wicher

Księżyce: Martwiak
Płeć: kocur
Matka: Czajkowy Lot
Ojciec: Wilgotny Nos
Multikonta: Jastrzębi Szpon [RZ], Owca[S], Słowicza Łapa [G]
Wysłany: 2018-09-24, 20:07   
   Wygląd: Kocurek jest dość spory, jak na swój wiek. Z pewnością zaliczyć go można do osobników o ponadprzeciętnych gabarytach, sięgających tej górnej granicy. Ma masywny łebek, szerokie barki oraz grube, długie łapki. Z pewnością wyrośnie na podręcznikowy przykład zdrowego wojownika. Jego zbite ciało pokrywa jasne futro, które lekko ciemnieje (jest szaroniebieskie) na ogonie, pysku, łapach oraz nosie, tworząc lekki kontrast (niebieski point). Ma białą, niewielką łatę między tylnymi nogami, szarobrązowy nos, jasnobrązowe poduszki, jasne wibrysy i niebieskie ślepia.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=293585#293585


Syn Czajkowego Lotu rozejrzał się panicznie na boki, kiedy coś zaszeleściło w listowiu okolicznych krzewów. Co to mogło być? Wróg? Swój? Niebezpieczeństwo? Ratunek? Z jednej strony mógł przypłacić tę eskapadę życiem, ale z drugiej strony młodzieńcza, durna ciekawość pchała go naprzód, co było beznadziejnie niemądrym posunięciem.
- Haloo? - zapytał naiwnie, niczym w tanim dreszczowcu klasy B, tak jakby cokolwiek bądź ktokolwiek miał zamiar mu odpowiedzieć. Chwilę później w trawie przed sobą zauważył dziwne, bure stworzonko. Jego oczy wciąż były lekko zlepione, lecz rześkie powietrze i napięcie, wiszące wszędzie wokół, nieco poprawiały ostrość obrazu.
- P-przepraszam, wiesz może, k-k-którędy wrócić do o-obozu? - podszedł nieco bliżej i wychylił szyję do istotki, nie mogąc opanować dygoczących łap, które powoli zamieniały się w coś na pozór waty. W coś, czego nie był w stanie kontrolować. Przełknął ciężko ślinę, węsząc łapczywie.
  Statystyki - lvl: 1 | S: 8 | Zr: 6 | Sz: 4 | Zm: 2 | HP: 65 | W: 35 | EXP: 75/100
 
Fiołkowy Świt
Starszyzna
niepełny



Klan:
wicher

Księżyce: 111 [październik]
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Multikonta: Żubrze Gardło, Czarny Kogut [KG]; Persefona [P]
Interwencja MG: tak

Wysłany: 2018-09-25, 15:00   
   Wygląd: Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=159095#159095


Pierwsze pytanie pozostało bez odpowiedzi, zupełnie jakby Mrozowi tylko się przywidziało, że faktycznie usłyszał czyjąś obecność, a szelest był jedynie wywołany przez gałązki i suche liście. Zaraz jednak okazało się, że ktoś faktycznie tu był - jednak wciąż trudno było oczekiwać od tego kogoś odpowiedzi. Gdy tylko kociak zdołał dojrzeć, co takiego kryło się w trawach mała, polna mysz również zdała sobie sprawę z obecności kocięcia i uniosła głowę, by skierować spojrzenie swoich czarnych, paciorkowatych oczu na kocurka. Wydała z siebie w odpowiedzi krótki dźwięk podobny do zgrzytania zębów, jakby nie do końca wiedziała czy w tej sytuacji powinna uciekać, czy może zbadać tę niecodzienną sytuację, w której drapieżnik mówił coś do niej i zdawał się bać bardziej, niż ona.
_________________

and I had no idea on what ground I was founded
all of that goodness is gone with you now

then when I met you, my virtues uncounted
all of my goodness is gone with you now



:)
  Statystyki - lvl: 8 | S: 17 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 80 | EXP: 420/750
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers