Poprzedni temat «» Następny temat
Otwarty przez: Łaciate Futerko
2020-10-03, 09:23
Świszczące Trawy - zachód
Autor Wiadomość
Jagodowa Gałązka
Wojownik
yearning



Klan:
wicher

Księżyce: 44 [XI]
Mistrz: Miętowy Pąk
Płeć: kotka
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Ciąża: nie
Multikonta: Chłodny Szept [KC] Wilga [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-08-05, 17:04   
   Wygląd: Jagodowa Gałązka dorosła i wreszcie przestała rosnąć. Jest zdecydowanie jedną z najwyższych kotek w klanie, o ile nie w całym lesie! Jest szczupła i sprężysta, a bardzo długie, stosunkowo grube łapy sprawiają, że szybkość jest jej najmocniejszą stroną. Futro wojowniczki jest zawsze zadbane i lśniące, czego brakowało, gdy była młodsza; dodatkowo może pochwalić się jego grubością i gęstością, co przysparza jej wiele kłopotów podczas upalnych dni. W barwie szaty przeważa niebieski, z białymi znaczeniami w okolicach pyszczka, pod brodą, na piersi i przednich łapach. Kotka ma heterochromię - lewe oko ma barwę soczystej zieleni, a prawe pozostało takie, jak w pierwszych księżycach życia - niebieskie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=333806#333806


Patrząc na mimikę Świtającej Łapy, Jagódka odniosła wrażenie, że ten był jakiś taki... Zdenerwowany. Tylko nie wiedziała, czym było to spowodowane! Kto jak kto, ale ona naprawdę nie gryzie, wydawało jej się również, że nie zrobiła niczego nie tak. Może rudy zwyczajnie taki był. Kotka znała całkiem sporo kotów, które szybko się denerwowały, czy też miały problemy z nawiązywaniem kontaktów. Ona sama zawsze była dość odważna i kontaktowa, nawet gdy utknęła w dołku, to nie była jakaś nerwowa, tylko zwyczajnie - aż wstyd przyznać - gburowata. Cóż, dobrze, że ten etap już za nią.
- Możliwe. - zaśmiała się wdzięcznie na odpowiedź kocura. Teoretycznie to miał rację, ale tak naprawdę Jagódka nie zwracała uwagi na czyjąś rangę i nie oczekiwała żadnych podarków od terminatorów. Poza tym, zawsze wolała się upewnić, że nikt w pobliżu nie jest głodny, zanim sama zje. - Ale dla mnie ranga nie ma żadnego znaczenia, jeśli chcesz, to śmiało zjedz. Mam niedaleko jeszcze kilka łupów. - zachęciła i przysunęła martwe zwierzątko ku niemu. Ona mogła poczekać, nie była jeszcze umierająca. Może to poprawi humor Świtającej Łapie? No, a przynajmniej wydawało jej się, że nie jest do końca w porządku - między innymi stąd ten gest - ale nie chciała tak od razu wypytywać.
_________________



I know it's hard to keep an. o p e n .heart
When even friends seem out to harm you
But if you could heal a broken heart
Wouldn't time be out to
𝒸𝒽𝒶𝓇𝓂 you
  Statystyki - lvl: 4 | S: 7 | Zr: 11 | Sz: 14 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 65 | EXP: 190/300
 
Świtająca Łapa
Zaginiony


Klan:
wicher

Księżyce: 19 księżyców [VIII]
Mistrz: Orlikowe Pióro
Płeć: kocur
Matka: Krokusowa Łąka
Ojciec: Zielona Stopa
Multikonta: Iglasty Pazur [nkt]; Tygrysiopręgi [nkt]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-08-12, 07:56   
   Wygląd: Może poszczycić się wzrostem, bo należy do jednych z tych wyższych Wichrzaków. Jest szczupły, może nawet odrobinę wychudzony, ale ciężko to dostrzec spod długiego futra. Jego sierść jest ruda, pokryta klasycznymi pręgami z białymi akcentami. Biel tworzy trójkątna plamkę nad nosem, ciągnie się przez prawą wargę aby sięgnąć brody i gardła kocura. Oprócz tego posiada cztery krótkie skarpetki, obejmujące zaledwie paluszki. Uszy kocurka są szpiczaste, ale niezbyt pokaźne. Ma różowy nos, a jego oczy są orzechowej barwy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=423009#423009


Mordka Świtającej Łapy rozweseliła się trochę, gdy wojowniczka się zaśmiała. Nie uważał, żeby powiedział coś nader zabawnego, ale miło było usłyszeć, że udało mu się ją rozbawić. Mała rzecz, ale podnosząca na duchu.
Więcej kotów powinno mieć podobne podejście co ty – przyznał, sięgając po wiewiórkę. – Dzięki – dodał szybko, żeby nie wyjść na niewdzięcznego buraka. Czasami odnosił wrażenie, że rangi to właśnie jedyne co się liczy w Klanie. Sam kodeks przecież na tym się opierał – im niżej jesteś w hierarchii, tym masz więcej obowiązków i mniej praw. No, poza kociętami i matkami, których przez krótki okres w życiu dotyczyły specjalne zasady. Właściwie to, co powiedziała Jagodowa Gałązka, mogło zostać uznane za nieco przewrotowe podejście. Czerwony Pazur chyba zagotowałby się ze złości, gdyby usłyszał coś podobnego! Oderwał mały kęs mięsa i zaczął powoli przeżywać. Żołądek już domagał się posiłku, ale pysk nie do końca chciał współpracować.
_________________

SO IT THE only LOVE I'LL FEEL IS FOR A BUMBLEBEE

That's fine with me...............
That's fine with me...............

AND IF I'LL ONLY EVER dance WITH PINE TREES

That's fine with me
That's fine with me
  Statystyki - lvl: 1 | S: 4 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 60 | W: 40 | EXP: 35/100 | MED.EXP: 0/100
 
Jagodowa Gałązka
Wojownik
yearning



Klan:
wicher

Księżyce: 44 [XI]
Mistrz: Miętowy Pąk
Płeć: kotka
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Ciąża: nie
Multikonta: Chłodny Szept [KC] Wilga [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-08-14, 17:50   
   Wygląd: Jagodowa Gałązka dorosła i wreszcie przestała rosnąć. Jest zdecydowanie jedną z najwyższych kotek w klanie, o ile nie w całym lesie! Jest szczupła i sprężysta, a bardzo długie, stosunkowo grube łapy sprawiają, że szybkość jest jej najmocniejszą stroną. Futro wojowniczki jest zawsze zadbane i lśniące, czego brakowało, gdy była młodsza; dodatkowo może pochwalić się jego grubością i gęstością, co przysparza jej wiele kłopotów podczas upalnych dni. W barwie szaty przeważa niebieski, z białymi znaczeniami w okolicach pyszczka, pod brodą, na piersi i przednich łapach. Kotka ma heterochromię - lewe oko ma barwę soczystej zieleni, a prawe pozostało takie, jak w pierwszych księżycach życia - niebieskie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=333806#333806


Jagódkę nieco zdziwiło to, co powiedział Świtająca Łapa. Oczywiście, terminatorzy mieli inne obowiązki, niż reszta, ale jakoś nieczęsto zauważała, by inni wykorzystywali ten fakt, kładli na to nacisk. Ona tam niczego od nikogo nie chciała, sama potrafiła sobie ze wszystkim poradzić. I szczerze mówiąc nie obchodziło ją zdanie jednostek pokroju Czerwonego Pazura. To było jej zdanie, które nikogo nie krzywdziło. A starszyzny to nie powinni doglądać jedynie terminatorzy, a wszyscy, zwłaszcza ci, dla których dany kot był bliski. Ona sama ostatnio zaglądała tam dużo częściej, niż zwykle, ze względu na to, że Lodowa Skóra już tam zamieszkał. I niemal za każdym razem nie miała nic do roboty! Musiała przyznać, że terminatorzy Klanu Wichru dobrze się spisywali. Jej to było na łapę, bo wolała spędzić ostatnie księżyce życia z ojcem na rozmowach, niżeli na sprzątaniu.
- A nie mają? - spytała, unosząc lekko brew ku górze. - Mi tam raczej nikt nie dawał odczuć, że jestem terminatorką, ale to było już jakiś czas temu. - powiedziała i jednocześnie uświadomiła sobie, że było to naprawdę sporo czasu temu. Rany, jak ten czas leciał! Przecież ona miała już czterdziestkę na karku! Przez tą myśl poczuła się dziwacznie. Znaczy, nie miała nic do starszych kotów, broń Gwiezdny Klanie! Po prostu sama nie zauważyła tego upływu czasu.
_________________



I know it's hard to keep an. o p e n .heart
When even friends seem out to harm you
But if you could heal a broken heart
Wouldn't time be out to
𝒸𝒽𝒶𝓇𝓂 you
  Statystyki - lvl: 4 | S: 7 | Zr: 11 | Sz: 14 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 65 | EXP: 190/300
 
Łaciate Futerko
Gwiezdny
#winaMyszy



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 17 gdy czas stanął w miejscu
Mistrz: Puszczykowy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Olchowy Listek
Ojciec: Szczurzy Ogon [*]
Partner: Piaskowy Podmuch
Ciąża: nie
Multikonta: Błękitna Toń [KG] Lśniąca Sadzawka [KW] Jaskółka [S] Skrzące Słowo [KRz] Różana Łapa [KW]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-10-01, 12:29   
   Wygląd: To już nieistotne
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=233578#233578


Susza doskwierała klanowym terenom od ponad dwóch księżyców i prędzej czy później musiało mieć to swoje konsekwencje. Trawy zaczęły powoli wysychać, zwierzyna zaczynała umierać, a najgorsze miało dopiero nadejść. Słońce nie ustępowało nawet na chwilę od tak dawna, że w końcu musiało stać się coś okropnego. W okolicach świszczących traw, niefortunnie, jedna ze srok zostawiła kawałek szkła, który ustawiony pod nieodpowiednim kątem doprowadził do... podpalenia się wyschniętych traw. Ogień szybko się powiększył i już po chwili dym był na tyle widoczny, że zwrócił na siebie uwagę pobliskiego patrolu, który akurat był w okolicy Barwnej Łąki.
_________________
when this world is no more
the m o o n is all we'll see
I'll ask you to fly away with me
until the stars all fall down
they empty from the sky
but I don't m i n d
if you're with me
then everything's alright
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 12 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 60/300
 
Lazurowe Wybrzeże
Zaginiony


Klan:
wicher

Księżyce: 14 [X]
Mistrz: Słonecznikowa Pestka -> Bączkowy Lot -> Popielate Niebo
Płeć: kotka
Matka: Pohukująca Sowa
Ojciec: Bażancie Pióro
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-03, 09:48   
   Wygląd: Szczuplutka koteczka o zgrabnym ciałku i eleganckich, długich łapach. Jej futro jest długie, gładko przylegające do ciała i nieskazitelnie czyste, a odrobinę dłuższa kryza opadająca na łopatki i pierś ma charakterystyczny kształt łezki, podkreślający jej urodę. Szata Stromizny jest jasna, kremowobiała, za wyjątkiem ciemniejszego, pręgowanego na czarno pyszczka i uszu, łap oraz ogona, który przy samym koniuszku ma rudawą plamkę, układającą się w strzałkę, natomiast na jej bokach, grzbiecie i tyłku widać delikatny zarys klasycznych pręg, nieco ciemniejszych niż baza. Ma małe białe znaczenie na piersi, kształtem przypominające deltoid, na pyszczku, brzuchu oraz palcach łap. Nosi się dziewczęco, wdzięcznie i lekko, a spojrzenie jej niebieskich oczu zawsze ma w sobie coś zalotnego, rozbrykanego i przede wszystkim wyzywającego.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=429848#429848


Podłoże chrzęściło pod jej łapami przy każdym stawianym kroku, a niegdyś żyzna ziemia była teraz wysuszona do tego stopnia, że popękała w wielu miejscach i zaczęła nieprzyjemnie pylić. Bardzo często wzburzany kurz dostawał się do jej oczu, albo powodował nagłe napady kaszlu, ale umiała już z tym sobie poradzić. Uniosła do góry głowę i przymrużyła oczy, żeby móc spojrzeć na okrutne słońce. Miała wrażenie, że całe niebo aż faluje od jego promieni, a skóra pod futrem nieprzyjemnie ją zaswędziała. Na początku funkcjonowała sprawnie, ale ostatnio było coraz gorzej. Przez brak pożywienia brakowało jej energii, a przez brak energii nie mogła dawać z siebie zbyt wiele. Spojrzała ukradkiem na Migoczące Światło i jego już nie tak pięknie błyszczące czarne futro, które było pokryte pyłem, a zaraz ponad linią jego grzbietu coś mignęło jej w oddali. Z początku myślała, że to cień jakiegoś przelatującego ptaka, ponieważ niebo było bezchmurne, ale punkcik wcale nie zmieniał swojej pozycji, a falował i powiększał się coraz bardziej.
- Czy to- - zaniosła się kaszlem, kiedy obrzydliwy swąd dostał się do jej nozdrzy i podrażnił gardło. Odór spalenizny był gorszy niż ten, który poznała przy grzmiącej ścieżce i należał do potworów.
  Statystyki - lvl: 2 | S: 8 | Zr: 11 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 50/150
 
Rysia Łapa.
Terminator
lost



Klan:
wicher

Księżyce: 16 (XI)
Mistrz: Racza Sadzawka
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: a na co mi to
Multikonta: Mleczna Łapa (KC), Nawałnicowa Łapa (KG), Żbik (KRz)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-03, 11:20   
   Wygląd: Rysia Łapa dużo się nie zmienił od czasów kocięcych. Jest teraz wysokim, pewno niewiele wyższym od rodzeństwa, młodym kocurem z majestatyczną kryzą i błękitnym oraz ciężkim lodem w oczach. Wokół ślepi znajduje się gruba, ciemna obwódka. Nadal cechuje go długie, zadbane,puszyste i ,co najważniejsze, błyszczące futro. Dzięki Klanie Gwiazdy, na razie na ciele Rysiej Łapy nie ma żadnej rany, ubytków ani blizn na ciele. Kocur ten o jakże cudownym imieniu nie poszedł po żadnym z rodziców, bardziej jest ich wspaniałą mieszanką. Jedynie co, to może w oczach widać ojca terminatora, Bażancie Pióro. Jego błyszczące futerko przybiera koloru burego pręgowanego klasyczne colourpoint. Charakterystyczną dla Rysia rzeczą są - jakby nie miał dość białego na swoim ciele - białe akcenty, znajdujące się na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu ,oraz ciemniejszym od ciała, końcówce ogona. Na pysku ma charakterystyczną, ciemniejszą maskę, a reszta futra jest kremowa, jak na pointa przystało.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=421252#421252


Kocur szedł razem z patrolem. Wraz ze swoją siostrą, z Migoczem i z Popielatym Niebem. Tego drugiego kocura nie znał, dlatego trzymał się wraz ze swoim znajomym, który był Mistrzem Sosnowej Łapy. Nie skupiał uwagi na tym, gdzie idą. Susza od już dwóch księżycy im doskwierała, tym bardziej jemu, które futro miał już prawie na zimę. Słyszał, jak pod łapami patrolu trzeszczą uschnięte listki, tak słabe i popękane. O zwierzynę było coraz trudniej, nawet niebieskooki to wiedział. Ogonem nerwowo strzelał na boki, czując w kościach i żyłach, że coś dzisiaj się stanie. Coś tragicznego.
Zaraz później poczuł okropny smród, który drażnił jego gardło i nozdrza. Ryś naraz kichnął, próbując wykichać ten pył z nosa, jednak to nie pomagało. Odkaszlnął, jednak to też nie przyniosło skutków, ba! było nawet gorzej, bo teraz gardło Rysia było obolałe i przez pył i przez szarpiący kaszel. Podniósł swój niebieski wzrok, a na widok otworzył szerzej oczy z przerażenia.
- Pożar - mruknął cicho, dokańczając słowa Stromej Łapy. Spojrzał ze szeroko rozwartymi oczami ma siostrę, jednak zaraz później musiał je zamknąć, gdyż wiatr powiał w stronę patrolu, przynosząc kawałki spalonych krzewów i drzew. Bury point położył po sobie uszy, szczelnie zamykając ślepia. Mimo tego do jego oczu i tak się dostało trochę resztek spalenizny, a Ryś zaczął łapą przecierać oczka, aby móc coś zobaczyć. Wtedy otworzył ślepka i wbił wzrok w czerwono-pomarańczowy ogień, który pożerał wichrowe tereny.
_________________
I don't feel s a f e in this bed
xxxxxxThere are v o i c es in my head
xxxxxI've been talking to the dead
And the fear baptised me

My kingdom turned to dust
xxxxxxxxxxxxxxxxAndI watched all my riches rust
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxHave I lost the Midas' touch?
Or do sad eyes blind me?

xxxxxxOver and over we go
xxxxxxOver the hills and the valleys below
xxxxxxOh, and it follows me, follows me home
And it s u f f o c a t e s me
Ostatnio zmieniony przez Rysia Łapa. 2020-10-03, 12:42, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 60 | W: 50 | EXP: 85/150 (XI)
 
Migoczące Światło
Wojownik
straszyzna



Klan:
wicher

Księżyce: 22 [XI]
Mistrz: Orlikowe Pióro
Płeć: kocur
Matka: Zwinny Strumyk
Ojciec: Pszeniczny Grzbiet
Partner: zginęła w tłumie
Multikonta: Głuszcowa Łapa [KG], Koperkowa Łapa[KR], Burza [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-03, 12:56   
   Wygląd: czarny kocur z białą plamką na brzuchu, krótkie futro, długie łapy, ogólnie raczej niezbyt wielki, szczupły, żółte oczy. Na prawym boku posiada średniej wielkości, okrągłą ranę po podpaleniu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9624


Kiedy w czwórkę wychodzili na patrol, nic nie wskazywało na to, że mogłoby stać się coś złego. Wciąż było sucho, ale chyba większość kotów już się do tego przyzwyczaiła. Oczywiście, że nie był to dobry znak, w tym czasie podobno miało robić się coraz zimniej, a było kompletnie na odwrót. Miał nadzieję, że szybko się to skończy i będą mieli jeszcze czas na przygotowanie się do Pory Nagich Drzew.
Podczas ich drogi jak zwykle nie mówił zbyt wiele, skupiając się na dzisiejszym zadaniu.
Szybko dobiegła go nieprzyjemna woń, która kojarzyła mu się jedynie z Grzmiącą Ścieżką. Z tym że to nie mogła być ona. Przez myśl przeszło mu, że może jakiś potwór zszedł ze swojej ścieżki i wjechał na teren ich klanu. Ale to również nigdy się nie działo. A zapach z każdym uderzeniem serca stawał się coraz silniejszy. Odetchnął głębiej i mrużąc oczy, spojrzał na Rysią Łapę, który odkaszlnął. Sam się przed tym powstrzymywał, ale to oznaczało, że nie tylko on to czuje. Przeniósł więc wzrok na Stromą Łapę, która patrzyła na coś za nim. Powoli odwrócił głowę w tę stronę i na ten widok, spiął się.
Miał ochotę się popłakać. Totalnie. Nie dość, że przez ostatnie księżyce cudem znajdywali zwierzynę do wyżywienia wszystkich, tak teraz niewątpliwie zaatakować ich postanowił zabójczy żywioł. To nie był odpowiedni moment na takie rzeczy.
No — stęknął, przełykając ślinę. Znowu odetchnął, ale kiedy to zrobił, akurat zawiał gorący wiatr. Zamrugał kilka razy i już nie potrafiąc się powstrzymać, odkaszlnął. Och, było naprawdę źle — Nie możemy pozwolić, żeby przeszedł do obozu — powiedział cicho, ale na tyle, by reszta kotów go usłyszała. Nie mógł się przyznać, że jego mózg aktualnie całkowicie się wyłączył, próbując przetworzyć to wszystko, co się działo. Wypalił więc z czymś oczywistym.
_________________




ja nie
potrafię się rozpoznać

ciężko to powiedzieć
ale ja
staję się obolały i chory

czemu cię odrzuciłem?
  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 10/200
 
Popielate Niebo
Zaginiony
tryumf


Klan:
wicher

Księżyce: 26 (październik)
Mistrz: Sokoli Cień
Płeć: kocur
Matka: Zaśnieżona Ścieżka
Ojciec: Bursztynowy Wschód
Partner: -
Multikonta: Barwna Ścieżka (wicher)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-03, 18:13   
   Wygląd: Korzonek śmiało może uchodzić za syna Wilczego Pomruku. Jego futro jest czarne dymne, tyle że długie, co znacząco odróżnia go od rodziców; zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Ironicznie oczy odziedziczył po Bursztynowym Wschodzie: są intensywnie płomienno-bursztynowe, odznaczające się na tle ciemnego futra. Korzonek dba o swój wygląd. Jest elegancki, dostojny, olśniewa urodą. Porusza się również z dostojeństwem i gracją. Kocur ma długie łapy. Wysoki jak jego prawdziwy ojciec (mówiąc szczegółowo jest idealnie tego samego wzrostu, co Bursztynowy Wschód) i szczupły.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9186


Nic nie wskazywało na to, żeby nudny patrol przerodził się w coś ciekawszego. A jednak przemienił się. W tragedię. Kolejną. Tak jakby klan wichru miał ich mało, choć fakt faktem, że o masowej śmierci i stracie przywódcy mało kto już pamiętał. Kocur kroczył lekko po chrupiącej wyschnietej trawie czując się w miarę swobodnie, gdyż z towarzyszącego mu grona najsłabiej znaj Rysia, ale nie zawracał sobie głowy żadną z trójki kotów. Przynajmniej dopóki nie zwęszyli pożaru, a jego towarzysze zaczęli wymieniać się oczywistościami. Wyglądało na to, że nikt nie zamierzał zrobić nic konkretnego i decyzja spoczęła na jego barkach.
- A jak niby chcesz go powssstrzymać? - burknął na Migoczące Światło, piorunując go wzrokiem. - Musssimy podejśść bliżej i zorientować sssię, w którym kierunku sssię rozprzessstrzenia. Jeśśli w ssstronę obozu, wszyssscy zginą bez naszego ossstrzeżenia - Popielate Niebo nie owijał w bawełnę ani nie ukrywał prawdy. Jeśli ogień będzie przesuwał się w stronę obozu klan wichru straci swój dom, legowiska i wszyscy zostaną na lodzie. O ile w ogóle przeżyją. Będą potrzebowali czasu na ewakucje tak wielkiej grupy kotów. Pozostało tylko mieć nadzieję, że katastrofa ominie ich obóz.
Kocur warknął, strzepnął ogonem i wbrew instynktowi ruszył w stronę niebezpieczeństwa. Ani myślał skakać w płomienie w jakimś głupim pokazie heroizmu, nie zamierzal też ryzykować bardziej niż to potrzebne ani nawet zbliżać się do płomieni, lecz musiał przyjrzeć się temu zjawisku i ocenić, w którą stronę podąża ogień. Na razie widzieli tylko bury dym i czuli smród płonących roślin, czyli nic konkretnego.
_________________
  Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 55/300
 
Łaciate Futerko
Gwiezdny
#winaMyszy



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 17 gdy czas stanął w miejscu
Mistrz: Puszczykowy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Olchowy Listek
Ojciec: Szczurzy Ogon [*]
Partner: Piaskowy Podmuch
Ciąża: nie
Multikonta: Błękitna Toń [KG] Lśniąca Sadzawka [KW] Jaskółka [S] Skrzące Słowo [KRz] Różana Łapa [KW]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-10-03, 19:12   
   Wygląd: To już nieistotne
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=233578#233578


Sprawdzenie, w którą stronę rozprzestrzenia się ogień było, w istocie dobrym pomysłem. Pozwoli to przynajmniej ochronić przesiadujące tam w chwili obecnej koty i, choć było to mało, zawsze było to coś. Całe szczęście, obóz był bezpieczny, wszak ogień kierował się w stronę Płaczących Wierzb i Wysokich Drzew, ale było to, mimo wszystko marne pocieszenie. Nim jednak ktokolwiek ze zgromadzonych zdołał odetchnąć z ulgą, do ich nosów dotrzeć mógł zapach... kota. Ciężko było stwierdzić jakiego konkretnie, czy był to ktoś z ich klanu, czy był to jakiś samotnik, ale jedno było pewne - zapach dobiegał z miejsca, w którym ogień się rozprzestrzeniał.
_________________
when this world is no more
the m o o n is all we'll see
I'll ask you to fly away with me
until the stars all fall down
they empty from the sky
but I don't m i n d
if you're with me
then everything's alright
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 12 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 60/300
 
Lazurowe Wybrzeże
Zaginiony


Klan:
wicher

Księżyce: 14 [X]
Mistrz: Słonecznikowa Pestka -> Bączkowy Lot -> Popielate Niebo
Płeć: kotka
Matka: Pohukująca Sowa
Ojciec: Bażancie Pióro
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-03, 20:01   
   Wygląd: Szczuplutka koteczka o zgrabnym ciałku i eleganckich, długich łapach. Jej futro jest długie, gładko przylegające do ciała i nieskazitelnie czyste, a odrobinę dłuższa kryza opadająca na łopatki i pierś ma charakterystyczny kształt łezki, podkreślający jej urodę. Szata Stromizny jest jasna, kremowobiała, za wyjątkiem ciemniejszego, pręgowanego na czarno pyszczka i uszu, łap oraz ogona, który przy samym koniuszku ma rudawą plamkę, układającą się w strzałkę, natomiast na jej bokach, grzbiecie i tyłku widać delikatny zarys klasycznych pręg, nieco ciemniejszych niż baza. Ma małe białe znaczenie na piersi, kształtem przypominające deltoid, na pyszczku, brzuchu oraz palcach łap. Nosi się dziewczęco, wdzięcznie i lekko, a spojrzenie jej niebieskich oczu zawsze ma w sobie coś zalotnego, rozbrykanego i przede wszystkim wyzywającego.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=429848#429848


Kiedy Migoczące Światło wypowiedział swoją błyskotliwą myśl aż zakasłała mocniej. Chyba naprawdę mózg mu się wyłączył w tym momencie i sama już chciała odprychnąć mu jakąś ciętą ironią, tyle tylko, że została wyprzedzona przez Popielate Niebo. Zdusiła w sobie gorycz, ponieważ mieli teraz poważniejszy problem niż przepychanie się przez czyjeś idiotyczne pomysły. Kłopotów jednak nie było końca i robiło się bardzo brzydko! Wśród niesionego przez smród wiatru wyczuła też zapach kota, ale nie potrafiła określić czy był to członek klanu wichru, czy jakiś samotnik, czy też w ogóle zagubiony członek klanu cienia. Otaczający ich swąd maskował wszystko zbyt dokładnie. Spojrzała wtedy na czarnego wojownika i wyciągnęła do niego szyję.
- Migoczące Światło, jesteś z nas najszybszy - zauważyła prędko, przypominając sobie, że momentami ciężko było jej dotrzymać kroku długołapemu kocurowi. Miał w nich dużo pary i teraz mogła się po prostu przydać, ponieważ on zdoła czmychnąć przed niebezpieczeństwem, a oni już tak niekoniecznie mogą mieć tyle szans.
- Biegnijże przodem i sprrawdź kto tam jest i gdzie, bo jeśli to ktoś z klanu... nie, nie możemy trracić czasu - potrząsnęła głową na boki i sama ruszyła w kierunku pożaru, który brnął ku klanowi cienia. Nie wiedziała co może tam zastać, ale bała się, że mogli być tam jej rodzice, ponieważ pamiętała o tym, że opuszczali obóz przed ich patrolem. Nie wiedziała gdzie się udali, ale miała złe przeczucia i nie zamierzała w tym momencie robić durnych podchodów dookoła. Nie działała jednak irracjonalnie i nie zamierzała poświęcać swojego życia dla byle kogo, o ile będzie w ogóle dla kogo, bo może zastaną tam tylko spopielone zwłoki. Szlag!
  Statystyki - lvl: 2 | S: 8 | Zr: 11 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 50/150
 
Rysia Łapa.
Terminator
lost



Klan:
wicher

Księżyce: 16 (XI)
Mistrz: Racza Sadzawka
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: a na co mi to
Multikonta: Mleczna Łapa (KC), Nawałnicowa Łapa (KG), Żbik (KRz)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-03, 21:34   
   Wygląd: Rysia Łapa dużo się nie zmienił od czasów kocięcych. Jest teraz wysokim, pewno niewiele wyższym od rodzeństwa, młodym kocurem z majestatyczną kryzą i błękitnym oraz ciężkim lodem w oczach. Wokół ślepi znajduje się gruba, ciemna obwódka. Nadal cechuje go długie, zadbane,puszyste i ,co najważniejsze, błyszczące futro. Dzięki Klanie Gwiazdy, na razie na ciele Rysiej Łapy nie ma żadnej rany, ubytków ani blizn na ciele. Kocur ten o jakże cudownym imieniu nie poszedł po żadnym z rodziców, bardziej jest ich wspaniałą mieszanką. Jedynie co, to może w oczach widać ojca terminatora, Bażancie Pióro. Jego błyszczące futerko przybiera koloru burego pręgowanego klasyczne colourpoint. Charakterystyczną dla Rysia rzeczą są - jakby nie miał dość białego na swoim ciele - białe akcenty, znajdujące się na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu ,oraz ciemniejszym od ciała, końcówce ogona. Na pysku ma charakterystyczną, ciemniejszą maskę, a reszta futra jest kremowa, jak na pointa przystało.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=421252#421252


Ryś z pewną ulgą zauważył, że wielki ogień nie zmierza w kierunku obozu. Chociaż tyle. Nie będą musieli uciekać do, chociażby, Klanu Cienia lub Rzeki po pomoc. Znaczy, ulga też była stopniowa. Bo niby fajnie, Klan Wichru nie wyginie, ale będzie im jeszcze ciężej w znalezieniu zwierzyny. Spalenizna pozostawi po sobie ślady do kolejnych Pór. Z czasem przyroda zacznie odżywać, chociaż tyle.
Na słowa Migocza strzepnął uchem, spoglądając ku koledze. Widział, że ten też się martwi tym wszystkim. O mało nie syknął na Popielate Niebo, który był najwidoczniej w humorze do dogryzek. No kurde, nie czas. Jednakże zaraz później do jego nozdrzy dostał się zapach kota. Nie wiedział, czy samotnika czy kogoś z Klanowiczów, przez ten odór ledwo co wyczuł zapach, tak na prawdę. Jednak wyczuł i mógł zobaczyć po reszcie, że oni też. Wysłuchał uważnie słów siostry, kiwając lekko głową.
- Ja też pójdę z Migoczącym Światłem. Patrol się podzieli na dwójkę i jeśli Migocz będzie potrzebował pomocy, to będę w stanie coś zrobić. Wysyłanie go samego jest zbyt niebezpieczne. Znaczy, ogółem jest to dość niebezpieczne, ale co dwie głowy to nie jedna - zaczął analizować dokładnie sytuację. Podchodził do tego logicznie i nie chciał grać bohatera. Nie chciał po prostu, aby komuś się coś stało. Spoglądnął zmartwionym wzrokiem na znajomego wojownika i posłał mu pocieszający uśmiech. Kiwnął głową w stronę tego wielkiego ognia. - Chodź. A wy coś ogarnijcie, mądrzy jesteście - wzruszył ramionami kierując pysk w stronę Stormizny i Popiela. Zauważył, że siostra też zbiera się na wycieczkę, aby wskoczyć w ogień, na co zmarszczył brwi. Ale nie będzie z nią walczył. Nie miało to celu, tym bardziej, że to była...no...Stormizna. Spojrzał się na Popielate Niebo, kiwając mu leciutko głową. - Ogarniesz sam. Miłej zabawy - mruknął ostatnie z ironią w głosie. Każdy wiedział, że to nie była, no, zabawa. Pozwolił, aby Migocz szedł, bardziej biegł, pierwszy, i jeśli ten postawił pierwsze kroki ruszył za nim szybkimi susami, nie chcąc słyszeć sprzeciwów. Pomoże mu i tyle. Nie ma już wyjścia.
_________________
I don't feel s a f e in this bed
xxxxxxThere are v o i c es in my head
xxxxxI've been talking to the dead
And the fear baptised me

My kingdom turned to dust
xxxxxxxxxxxxxxxxAndI watched all my riches rust
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxHave I lost the Midas' touch?
Or do sad eyes blind me?

xxxxxxOver and over we go
xxxxxxOver the hills and the valleys below
xxxxxxOh, and it follows me, follows me home
And it s u f f o c a t e s me
Ostatnio zmieniony przez Rysia Łapa. 2020-10-03, 22:47, w całości zmieniany 3 razy  
  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 60 | W: 50 | EXP: 85/150 (XI)
 
Migoczące Światło
Wojownik
straszyzna



Klan:
wicher

Księżyce: 22 [XI]
Mistrz: Orlikowe Pióro
Płeć: kocur
Matka: Zwinny Strumyk
Ojciec: Pszeniczny Grzbiet
Partner: zginęła w tłumie
Multikonta: Głuszcowa Łapa [KG], Koperkowa Łapa[KR], Burza [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-03, 22:24   
   Wygląd: czarny kocur z białą plamką na brzuchu, krótkie futro, długie łapy, ogólnie raczej niezbyt wielki, szczupły, żółte oczy. Na prawym boku posiada średniej wielkości, okrągłą ranę po podpaleniu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9624


Nie odpowiedział na uwagę Popielatego Nieba, najwyraźniej nie chcąc wdawać się w niepotrzebne zaczepki. Nie myślał, okej? Kompletnie nie myślał. Nie był typem kota, który potrafił przewodzić i przy takim zagrożeniu nie potrafił chłodno myśleć. W myślach dziesięć razy się walnął, mówiąc sobie, że jest wojownikiem i musi się ogarnąć. Tym bardziej że wszystko działo się tak szybko.
Skinął głową na propozycję wojownika i zaczął iść dalej za nim. Wtedy wyczuł silny zapach dobiegający od strony ognia. Kot. To na pewno był kot. Przełknął ślinę w przerażeniu. Co, jeśli to było jakieś bezbronne kocię, które samo wybiegło z obozu? Obejrzał się dookoła, szukając reakcji innych. Stromizna zaczęła coś gadać, że miał wskoczyć w ogień. Nie, kompletnie się nie zgadzał, ale nie chciał się jakoś otwarcie sprzeciwiać. Burknął coś cicho pod nosem, nie chcąc się pchać w ogień, ale ta widocznie nie miała więcej rozumu w głowie od niego i sama tam pobiegła. W porywie chwili ruszył za nią biegiem, a że był szybszy, to stanął jej na drodze. A jeśli kotka go ominęła, to spróbował ją powalić na ziemię, by ta nie biegła dalej.
Głupia — warknął i głębiej oddychając, próbował zebrać myśli. Już w tej odległości naprawdę źle się oddychało. Wiatr wiał w ich stronę, więc ogień nie rozprzestrzeniał się w stronę obozu, jedyna ulga. Ale biegnięcie w jego stronę bez żadnego planu było tak strasznie nie rozsądne, że nie potrafił zrozumieć, jak taka ogarnięta kotka jak Stroma Łapa mogła na to wpaść. — Idziemy wszyscy — mruknął, spoglądając na wojownika, doszukując się zrozumienia z jego strony. — I tak musimy dojść do obozu, a ogień jest na drodze do niego. Jeśli tam naprawdę jest kot, to zobaczymy go, jak będziemy obchodzić dookoła.
Stroma Łapo, Popielate Niebo, pójdźcie od strony drzew. Tylko uważajcie, bo jak się zajmą ogniem, to ciężko będzie z nich wyjść. My z Rysią Łapą pójdziemy od drugiej strony... I jeśli zacznie wiać w drugą stronę, to ktoś z nas musi pobiec do obozu — odetchnął, wyrzuciwszy z siebie masę słów i spojrzał na towarzyszy, doszukując się jakiegokolwiek sprzeciwu. — Może być?
_________________




ja nie
potrafię się rozpoznać

ciężko to powiedzieć
ale ja
staję się obolały i chory

czemu cię odrzuciłem?
  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 10/200
 
Popielate Niebo
Zaginiony
tryumf


Klan:
wicher

Księżyce: 26 (październik)
Mistrz: Sokoli Cień
Płeć: kocur
Matka: Zaśnieżona Ścieżka
Ojciec: Bursztynowy Wschód
Partner: -
Multikonta: Barwna Ścieżka (wicher)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-03, 22:31   
   Wygląd: Korzonek śmiało może uchodzić za syna Wilczego Pomruku. Jego futro jest czarne dymne, tyle że długie, co znacząco odróżnia go od rodziców; zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Ironicznie oczy odziedziczył po Bursztynowym Wschodzie: są intensywnie płomienno-bursztynowe, odznaczające się na tle ciemnego futra. Korzonek dba o swój wygląd. Jest elegancki, dostojny, olśniewa urodą. Porusza się również z dostojeństwem i gracją. Kocur ma długie łapy. Wysoki jak jego prawdziwy ojciec (mówiąc szczegółowo jest idealnie tego samego wzrostu, co Bursztynowy Wschód) i szczupły.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9186


- Bieg w jedną i drugą sssstronę zajmie dużo czasssu nawet jeśśśli Migoczące Śśświatło issstotnie jesst z nass najszybszy - pokręcił głową, a Stroma sama zreflektowała się, że nie jest to dobry pomysł. Popielate Niebo miał zamiar prosić Migoczącego, by w razie czego pobiegł do obozu, lecz wyglądało na to, iż pożar ominie ich dom, który nie był bezpośrednio zagrożony. Za to zapach kota świadczył o tym, że ktoś inny potrzebuje ratunku. Gdyby był sam nie ryzykowałby i zignorował ten trop, lecz w towarzystwie nie miał innego wyjścia, jak ruszyć temu komuś na pomoc. Dymny wojownik nie miał rodziców, a o resztę rodziny tak naprawdę się nie martwił. Krwawnik i Olcha na pewno są w obozie, a gdyby w pożarze spłonęła Róża czy Przebiśnieg to rzuciłby w dym kwiaty w podzięce za ten hojny dar.
Cały ten patrol zaczął zamieniać się w jeden wielki cyrk. Migoczący rzucił się za Stromą niczym tygrys za zwierzyną i zatrzymał ją nim ta odbiegła za daleko, natomiast Ryś postanowił wykłócać się za towarzysza, który był od niego o wiele mądrzejszy i postanowił milczeć w przeciwieństwie do terminatora próbującego się głupio wykłócać. Popielate Niebo zmiażdżył go wzrokiem, postanawiając zostawić Stromej Migoczącego. Poradzi sobie, była dorosła.
- Nie - uciął, gdy tylko Ryś zaczął się rozkręcać i ustawiać ich po kątach, Ryś, który był zbyt młody, zarówno wiekiem jak i rangą, by wydawać komukolwiek rozkazy, a już zwłaszcza Popielatemu Niebu. - Milcz lub wracaj do obozu ossstrzec naszych pobratymców, jeżeli nie potrafisz sssię zachować, Rysssia Łapo. Sssytuacja jessst zbyt poważna, żeby twoja niesssubordynacja przysssparzała nam kłopotów - warknął na młodszego, miażdżąc go spojrzeniem. Natomiast na kolejne słowa Migoczącego Światła kiwnął głową, gdyż tym razem były to słowa znacznie mądrzejsze i przypadły mu do gustu. Pomysł brzmiał dobrze, zachodząc kota z dwóch stron mieli większe szanse, że go znajdą.
- To dobry pomysssł. Proponuję, żebyśśś w razie ty pobiegł do obozu, Migoczące Śśświatło. Ssstroma Łapa ma rację mówiąc, że jesssteśś z nasss najszybszy. Będziesz na miejssscu znacznie prędzej od nasss, ale może nie będzie takiej potrzeby, wygląda na to, że pożar przejdzie bokiem i ominie obóz - mruknął, kiwnął na Stromą i ruszył w stronę pożaru oraz bezimiennego kota ze swoją terminatorką od strony drzew. Nie był głupi i nie pchał się w ogień, pilnował się by pozostać w miarę bezpiecznej odległości od szalejących płomieni. Mrużył oczy w dymie starając się wypatrzeć sylwetki tajemniczego kota.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Popielate Niebo 2020-10-04, 00:56, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 55/300
 
Lazurowe Wybrzeże
Zaginiony


Klan:
wicher

Księżyce: 14 [X]
Mistrz: Słonecznikowa Pestka -> Bączkowy Lot -> Popielate Niebo
Płeć: kotka
Matka: Pohukująca Sowa
Ojciec: Bażancie Pióro
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-04, 08:42   
   Wygląd: Szczuplutka koteczka o zgrabnym ciałku i eleganckich, długich łapach. Jej futro jest długie, gładko przylegające do ciała i nieskazitelnie czyste, a odrobinę dłuższa kryza opadająca na łopatki i pierś ma charakterystyczny kształt łezki, podkreślający jej urodę. Szata Stromizny jest jasna, kremowobiała, za wyjątkiem ciemniejszego, pręgowanego na czarno pyszczka i uszu, łap oraz ogona, który przy samym koniuszku ma rudawą plamkę, układającą się w strzałkę, natomiast na jej bokach, grzbiecie i tyłku widać delikatny zarys klasycznych pręg, nieco ciemniejszych niż baza. Ma małe białe znaczenie na piersi, kształtem przypominające deltoid, na pyszczku, brzuchu oraz palcach łap. Nosi się dziewczęco, wdzięcznie i lekko, a spojrzenie jej niebieskich oczu zawsze ma w sobie coś zalotnego, rozbrykanego i przede wszystkim wyzywającego.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=429848#429848


Zatrzymała się w pół kroku, kiedy Migoczące Światło jak ostatni spoceniec zagrodził jej drogę i zaczął rzucać na prawo i lewo obelgami. Czuła, jak wszystkie soki jej żołądka zaczynają kotłować się i bulgotać niczym lawa w przebudzonym wulkanie, a język ją zaswędział do tego stopnia, że przemieliła nim w pysku i zmarszczyła swój nos, ale wiedziała, że musiała zacisnąć zęby dla zachowania dobrej twarzy. Zadarła wyżej podbródek i obdarzyła czarnego wojownika lodowatym spojrzeniem, wwiercając się wzrokiem prosto w jego oczy.
- Jeśli nie masz niczego mądrrego do powiedzenia, Migoczące Światło, poza oczywiście tymi dziecinnymi docinkami, którre są barrdzo nie na miejscu, lepiej żebyś nie odzywał się wcale i oszczędził sobie wstydu orraz nam kłopotu - dzikusy. Banda przeklętych dzikusów. Dużo lepiej poradziłaby sobie sama u boku tylko Popielatego Nieba. Pracowało im się dużo płynniej i na pewno nie musieliby tracić czasu na jakieś idiotyczne przepychanki, na które najwidoczniej i Migoczące Światło i Rysia Łapa mieli czas. Bo pożar wcale się nie rozprzestrzeniał i wcale sytuacja nie nagliła. Lepiej zniżyć się do rangi kociaka i powyzywać pozostałych członków patrolu, wykazując się brakiem dojrzałości.
Wiedziała też, że Ryś stąpa po cienkim lodzie, próbując ustawić sobie Popielate Niebo. Kogo jak kogo, bracie, ale do jej mistrza lepiej nie podskakiwać, zwłaszcza że jego nerwy puszczają jeszcze szybciej. Tym razem jednak potrafił zamaskować gniew i go przełknąć, ona zresztą też nie miała innego wyjścia. Mieli teraz ważniejszy problem i powinni się na nim skupić jak jeden mąż.
- Zdecydowanie to Popielate Niebo powinien nam przewodzić - skomentowała tylko i trzasnęła Migoczące Światło ogonem po pysku, kiedy po prostu go wyminęła i ruszyła za Popielatym Niebem w ustalonym przez niego kierunku. Jeśli ktoś miał tu przywódcze kompetencje to dymny wojownik i to on powinien mieć decydujący głos.
  Statystyki - lvl: 2 | S: 8 | Zr: 11 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 50/150
 
Migoczące Światło
Wojownik
straszyzna



Klan:
wicher

Księżyce: 22 [XI]
Mistrz: Orlikowe Pióro
Płeć: kocur
Matka: Zwinny Strumyk
Ojciec: Pszeniczny Grzbiet
Partner: zginęła w tłumie
Multikonta: Głuszcowa Łapa [KG], Koperkowa Łapa[KR], Burza [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-04, 14:16   
   Wygląd: czarny kocur z białą plamką na brzuchu, krótkie futro, długie łapy, ogólnie raczej niezbyt wielki, szczupły, żółte oczy. Na prawym boku posiada średniej wielkości, okrągłą ranę po podpaleniu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9624


Może to, co zrobił, było naprawdę nierozsądne, ale w tej chwili nie miał żadnego innego pomysłu na zatrzymanie Stromej Łapy. Zdawał sobie, że obelga nie była w tym miejscu w ogóle potrzebna i nie powinien działać pod wpływem emocji.
To zacznij myśleć, wskakiwanie w ogień nikomu nie pomoże — burknął na słowa kotki. Nie chciał obnosić się tym, że jednak to on był wojownikiem i ona powinna zwracać się do niego z trochę większym szacunkiem. Wiedział jednak, że sam nie zachował się teraz idealnie, więc zwracanie uwagi na takie szczegóły przyniosłoby więcej kłopotów niż korzyści.
Zamknął oczy i odetchnął głęboko, by się uspokoić, a wtedy stało się coś dosyć mu nieoczekiwanego. Walnięcie ogona Stromej Łapy i jej słowa były dla niego niczym trzaśnięcie biczem. Pochylił głowę skonsternowany i nic więcej jej nie odpowiedział. Może rzeczywiście nie powinien nic mówić i nie wychylać się przed rząd, skoro i tak nie miał takiego autorytetu, jak Popielate Niebo.
Odwrócił od terminatorki wzrok, który przeniósł na Rysią Łapę. Kiedy zatrzymywał Stromą Łapę, nie bardzo wiedział, o czym ten rozmawiał z wojownikiem. W tej sytuacji brakowało im tylko kompletnego pożarcia się. Nie odzywał się już wcale i tylko skinął głową czarnemu. Zgadzał się z tym, że wysłanie go do obozu jest najlepszym pomysłem. Pamiętał jednak o tym, że nie może zostawić Rysiej Łapy samego, jeśli działoby się coś poważniejszego. Na razie jednak trzymał się tego, że ostrzeganie członków klanu nie będzie ich priorytetem.
Chodź, idziemy — mruknął do terminatora i nie przeciągając dłużej, ruszył w swoją stronę. Wiedział, że ta odległość od płonącej trawy była mniej więcej wystarczająca na tyle by się nie poddusili. Miał nadzieję, że szybko znajdą zagubionego kota i nie będzie potrzeby wchodzenia po niego w ogień. Nie chciał też spotkać spalonego trupa, więc wytężył wszystkie zmysły.
_________________




ja nie
potrafię się rozpoznać

ciężko to powiedzieć
ale ja
staję się obolały i chory

czemu cię odrzuciłem?
  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 10/200
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers