Poprzedni temat «» Następny temat
Dziki Sad
Autor Wiadomość
Świetlistooki
Gwiezdny



Klan:
gwiezdni

Księżyce: Więcej niż gwiazd na Srebrnej Skórze
Płeć: kocur
Wysłany: 2018-03-31, 17:17   Dziki Sad
   Wygląd: Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.


Skupisko drzew, które jest nieco oddalone od lasu z pozoru wydaje się być całkowicie zwyczajne - jednak dopiero podczas później Pory Zielonych Liści okazuje się, że drzewa nie są takimi, do jakich przywykły koty. Zdziczały sad, który niegdyś z pewnością należał do dwunogów, jest w istocie tylko skupiskiem kilku różnych drzew owocowych - jest kilka papierówek, jest śliwa, wiśnia i parę innych roślin. Każde z nich co roku rodzi owoce, które przyciągają w to miejsce okoliczną zwierzynę, ale też i drapieżniki.
_________________
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
Ostatnio zmieniony przez Topniejący Lód 2020-04-21, 14:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Krzykliwa Mewa
Gwiezdny
W sercu oddech gwiazd



Klan:
wicher

Księżyce: 121 [II]
Mistrz: Biały Kwiat [*]
Płeć: kotka
Matka: Liliowy Płatek [*]
Ojciec: Srebrzysty Deszcz [*]
Partner: Bezchmurne Niebo [*]
Ciąża: nie
Multikonta: Tonące Słońce (S); Sokoli Cień, Raczek (KW); Kozicza Łapa (KG); Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Zamglona Łapa (GK); Czosnek (MGBG); Magnolia (NKT)
Wysłany: 2018-04-08, 20:45   
   Wygląd: Biel, biel, biel. Mniej więcej tak można by ją opisać, gdyby nie te czarne skarpety różnej długości, pokryty węglową barwą ogon - oczywiście nie cały! - i kilka ciemnych łat na brzuchu. I jedna, o której kocica nie wie, bo znajduje się dokładnie na jej karku, kształtem zaś przypomina idealną kropkę. Zależnie od światła jej oczy zdają się być złote lub jasnozielone, choć ona osobiście skłania się ku tej drugiej opcji. Futra nie ma ani długiego, ani krótkiego, ot takie w sam raz. Poduszki jej łap są różowe, chociaż po jej przygodach pojawiły się na nich czarne plamki. Bam, to wszystko!
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#110319


Mewa po zebraniu faktycznie podeszła do Borsuka, żeby nadal jeszcze na migi zaprosić go na spacer, lubiła w końcu przebywać z młodszym kocurem, a on nigdy nie odmawiał jej podobnych wypraw wychodząc z założenia, że starsza z całą pewnością po prostu strasznie nudzi się siedząc w obozie i trzeba coś na to koniecznie poradzić; mimo wszystko miała wrażenie, że syn Twardego naprawdę ją lubi, a co za tym idzie, lubi spędzać z nią czas, co podnosiło ją nieco na duchu i powodowało, że nie myślała o sobie jako o naprawdę starej jednostce, która za chwilę miała przekroczyć magiczną granicę stu księżyców, która była może jedynie jakaś umowna, ale jednak posiadanie tylu lat, to było coś, o czym nie przekonywali się niestety wszyscy na tym świecie, czego Mewa bardzo żałowała, bo w końcu każdemu się to należało, a przynajmniej z takiego założenia wychodziła kocica, która nie czuła się co prawda najlepiej na nowych ziemiach, ale wiedziała, że jeszcze ma czas, że jeszcze powinna próbować żyć, a nie zaganiać się w jakiś ciemny, kozi róg, z którego nie było wyjścia, miała w końcu jeszcze całkiem sporo sił, musiała sobie jakoś radzić, a co!
Obejrzała się na Borsuka, gdy zbliżyli się do Dzikiego Sadu, jeszcze na razie dość martwego, a następnie uśmiechnęła się do niego bardzo promiennie pokazując, że jest już naprawdę, naprawdę szczęśliwa, chociaż jeszcze czegoś jej brakowało i doskonale o tym wiedziała; w każdym razie patrzyła na młodszego kocura, jakby chciała spłatać mu jakiegoś psikusa i faktycznie po chwili rozchyliła pyszczek, co było dość nietypowe, skoro nie mówiła już od księżyców.
- ...ak ię asz? - zapytała nieskładanie, ale zdołała to z siebie wydusić z wielką, ale to wielką dumą.

//Borsuk <3
_________________


[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
  Statystyki - lvl: 7 | S: 13 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 60 | EXP: 585/600
Stat. Med. - lvl:
1 | MED.EXP: 31/100
 
Borsucze Futro
Gwiezdny
play despacito



Klan:
wicher

Księżyce: 77 [XI]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [NPC]
Ojciec: Twarda Gwiazda* [NPC]
Partner: -
Multikonta: Trzmiela Gwiazda [Pył], Kruk (KG), Olchowy Szept (KC), Gwieździsta Łapa (KW) | Bystry Nurt (S), Chmielograb/Piotr (MGBG), Barszczowa Łapa (GK)
Wysłany: 2018-04-09, 13:27   
   Wygląd: Srebrzysty rosły kocur o długim, gęstym futrze, które pokrywają czarne klasyczne pręgi. Kocur ma białą brodę, kryzę oraz krótkie skarpetki na przednich oraz dłuższe sięgające do pięt na tylnych. Jego broda jest silnie zarysowana, a nad nią znajduje się proporcjonalny, łososiowy w środku i czarny na zewnątrz nos, znad którego wyglądają limonkowe ślepia, które zależnie od światła są mniej lub bardziej żółte bądź zielone. Oczy Borsuka kształtem przypominają zaokrąglone kamienie, zwężające się prawie pod kątem ostrym do jednej strony. Z uszu wyrastają mu bujne, czarne pędzle, a żuchwę porastają bujne, długie bokobrody, często falujące na wietrze. Srebrzystego charakteryzują długie łapy ze słabo zarysowanymi mięśniami.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5406


Oczywiście, że się ucieszył kiedy Krzykliwa Mewa zaprosiła go na spacer zaraz po zebraniu, które nie widziało mu się w najlepszy sposób, dlatego czym prędzej chciał się stamtąd ulotnic i przed zawahania ruszył za starsza wojowniczka. Chciał spędzić trochę czasu w jakimś przyjemnym gronie, a tak się akurat składało, że Krzykliwa była dla niego bardzo dobrym towarzystwen. Nawet jednym z najlepszych.
Szli sobie wesoło, a zielono-żółte oczka przyglądały się z pasją pokrywającym się zielenią pagorkom, dołkom i łąkom. Część kwiatów już wybiła i zaczęła świecić swoimi kolorowymi płatkami, jak na przykład krokusy, czy przebisniegi, które łapały Borsuka za jego wrażliwe, artystyczne serduszko. Właśnie z ich powodu w pewnej chwili zniknął kocicy z zasięgu wzroku. Wyciągając swojego długie łapy przed siebie pobiegł w kierunku paru kwiatów rosnących obok siebie i chwycił zębami za dwa fioletowe krokusy, które zerwał raz-dwa, a potem rozpędzil się i z impetem wyhamowal, odkrywając trochę ziemi wraz z trawą, które upadły na łapy grudkami prosto pod łapy Mewy. Właśnie wtedy dotarli do dzikiego sadu. Zanim zdążył jej wręczyć zebrane kwiatki, kocica odezwała się niezbyt wyraźnie, ale jednak. Niedawno mianowany wojownik zamrugal gwałtownie i w ciężkim szoku rozchylil pysk, a krokusy spadły mu pod białe palce. Milczał przez dłuższą chwilę, zastanawiając się, czy naprawdę usłyszał jej głos, czy może jednak miał jakieś omamy słuchowe. Dopiero po jakimś czasie wydusil z siebie krótkie:
- Coś mówiłaś?
_________________
wcisnę się w bezpieczny kąt
w dziurawą ścianę wbiję wzrok
do sieci wrzucę płaczliwy post
p o l u b i s z g o

ty tylko popatrzysz, a ja
poczuję się gorzej na samą myśl
zaczynam zamykanie bram
  Statystyki - lvl: 5 | S: 13 | Zr: 14 | Sz: 10 | Zm: 10 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 265/400
Stat. Med. - lvl:
2 | MED.EXP: 16/200
 
Krzykliwa Mewa
Gwiezdny
W sercu oddech gwiazd



Klan:
wicher

Księżyce: 121 [II]
Mistrz: Biały Kwiat [*]
Płeć: kotka
Matka: Liliowy Płatek [*]
Ojciec: Srebrzysty Deszcz [*]
Partner: Bezchmurne Niebo [*]
Ciąża: nie
Multikonta: Tonące Słońce (S); Sokoli Cień, Raczek (KW); Kozicza Łapa (KG); Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Zamglona Łapa (GK); Czosnek (MGBG); Magnolia (NKT)
Wysłany: 2018-04-15, 15:15   
   Wygląd: Biel, biel, biel. Mniej więcej tak można by ją opisać, gdyby nie te czarne skarpety różnej długości, pokryty węglową barwą ogon - oczywiście nie cały! - i kilka ciemnych łat na brzuchu. I jedna, o której kocica nie wie, bo znajduje się dokładnie na jej karku, kształtem zaś przypomina idealną kropkę. Zależnie od światła jej oczy zdają się być złote lub jasnozielone, choć ona osobiście skłania się ku tej drugiej opcji. Futra nie ma ani długiego, ani krótkiego, ot takie w sam raz. Poduszki jej łap są różowe, chociaż po jej przygodach pojawiły się na nich czarne plamki. Bam, to wszystko!
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#110319


Mewa doskonale wiedziała, że towarzyszący jej wojownik może poczuć się nieco dziwnie, ale mimo wszystko chciała mu zrobić tę niespodziankę, chciała się do niego odezwać, chciała zobaczyć jego minę i przekonać się, czy to, że zaczęła mówić go cieszy, przeraża, czy cały jej obecny czar po prostu pryśnie, kiedy faktycznie otworzy pyszczek i zacznie do niego przemawiać; chociaż wiadomo, na razie jeszcze nie umiała gadać tak, jak kiedyś, wciąż jeszcze przyduszała się słowami, wciąż jeszcze nie potrafiła wymówić wszystkiego, ale bardzo, bardzo się starała, bo w końcu nie dało się cały czas milczeć, skoro już głos postanowił do niej powrócić, chociaż w jakimś tam minimalnym stopniu; odzyskała go, by móc pomóc córce, by móc rozmawiać z wnukami, zrobiła to wszystko dla nich, a może właśnie to pozwoliło jej w końcu zacząć znowu mówić, co było cudowne, ale na przykład dla takiej Pstrej nie było najlepsze, bo teraz kocica mogła przelać cały swój gniew na byłą medyczkę, która nie tylko ich porzuciła w najgorszej chwili, ale olała po prostu wszystko i wszystkich, a teraz wracała sobie, jakby nigdy nic; teraz jednak nie chciała się tym przejmować, tym bardziej, że Borsuk właśnie przyniósł dla niej kwiatki i zgubił je zaraz.
- ..ad’ne… Ła…ne. ..dne! – powiedziała starając się wyrazić dokładnie to, co czuła, co chciała, ale głos był jeszcze taki sobie, był raczej beznadziejny, ale hej, przynajmniej mówiła, a to było cudowne. – …ówiłam. …yt’łam …ak si… asz? – dodała przyglądając się kocurowi błyszczącymi oczami, zastanawiając się jednocześnie, co on teraz czuje i co myśli, czy będzie zadowolony, czy wręcz przeciwnie, bo na razie sprawiał wrażenie tak zdziwionego, że Mewa nawet nie wiedziała, jak do tego podejść, jednak nie zamierzała się tym jakoś szczególnie przejmować, a przynajmniej w tej właśnie chwili, bo w końcu sama nic wymyślić nie mogła.
_________________


[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
  Statystyki - lvl: 7 | S: 13 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 60 | EXP: 585/600
Stat. Med. - lvl:
1 | MED.EXP: 31/100
 
Borsucze Futro
Gwiezdny
play despacito



Klan:
wicher

Księżyce: 77 [XI]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [NPC]
Ojciec: Twarda Gwiazda* [NPC]
Partner: -
Multikonta: Trzmiela Gwiazda [Pył], Kruk (KG), Olchowy Szept (KC), Gwieździsta Łapa (KW) | Bystry Nurt (S), Chmielograb/Piotr (MGBG), Barszczowa Łapa (GK)
Wysłany: 2018-04-18, 21:49   
   Wygląd: Srebrzysty rosły kocur o długim, gęstym futrze, które pokrywają czarne klasyczne pręgi. Kocur ma białą brodę, kryzę oraz krótkie skarpetki na przednich oraz dłuższe sięgające do pięt na tylnych. Jego broda jest silnie zarysowana, a nad nią znajduje się proporcjonalny, łososiowy w środku i czarny na zewnątrz nos, znad którego wyglądają limonkowe ślepia, które zależnie od światła są mniej lub bardziej żółte bądź zielone. Oczy Borsuka kształtem przypominają zaokrąglone kamienie, zwężające się prawie pod kątem ostrym do jednej strony. Z uszu wyrastają mu bujne, czarne pędzle, a żuchwę porastają bujne, długie bokobrody, często falujące na wietrze. Srebrzystego charakteryzują długie łapy ze słabo zarysowanymi mięśniami.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5406


Zamrugał gwałtownie po raz kolejny z pięć, albo i z sześć razy, jakby nie mógł uwierzyć własnym uszom. Oczom zresztą też, bo w końcu widział ruchy pyska, języka i te... inne rzeczy odpowiadające za mowę. No, w każdym razie słyszał jakieś dziwne, poprzerywane dukanie, które chyba miało być słowami. Nie da się ukryć, że na dłuższą chwilę go zwyczajnie zamurowało i stał tak sztywno, jakby wrósł w ziemię, zapuścił korzenie i rozsiewał swoje nasionka po okolicy już od parunastu obiegów pór, a jego nasionka od jakiegoś czasu wysyłają swoje nasionka i tak dalej, i tak dalej - generalnie zdębiał równo.
Stojąc patrzył się z głupkowatym, pełnym niedowierzania wyrazem pyska na Krzykliwą, ale wbrew pozorom próbował doszukać się jakichś słów w jej bełkotaniu. Wyglądało na to, że mu się wcale nie zdawało na zebraniu i nie było to jednorazowe odzyskanie części głosu (na pewno porwała go Urszula, NA PEWNO.) Teraz trzeba było samemu się odezwać, Borsuku.
- Ła-ładne? Kwiaty? - zapytał w celu upewnienia się. - To krokusy. Miały być dla cie-ciebie, ale... - Speszył się i spuścił wzrok pomiędzy łapy, a białym pazurem zaczął grzebać w ziemi, jak nieśmiały nastolatek, chociaż okres dorastania, przynajmniej fizycznego, miał już dawno za sobą. No, miały być dla niej, ale zaczęła mówić i totalnie zbiła go z pantałyku.
- Ugh... - Drugie zdanie, które wypowiedziała przyszło mu zdecydowanie łatwiej zrozumieć. Miło, że interesowała się jego samopoczuciem, zwłaszcza po incydencie na ostatnim zebraniu. Dobrze czuć, że komuś na tobie zależało. Borsukowi zrobiło się trochę cieplej na sercu. Oczywiście nie twierdził, że Zajączek, czy matka mają go gdzieś, ale oni byli jego rodziną. I to taką bliską w przeciwieństwie do Paprotki, z którą nie za bardzo rozmawiał.
- Średnio - powiedział cicho, ale zaraz dodał dla ocieplenia rozmowy: - Ciesze się, że od-odzyskałaś gło-głos. - Posłał jej na koniec niepewny uśmiech.
_________________
wcisnę się w bezpieczny kąt
w dziurawą ścianę wbiję wzrok
do sieci wrzucę płaczliwy post
p o l u b i s z g o

ty tylko popatrzysz, a ja
poczuję się gorzej na samą myśl
zaczynam zamykanie bram
Ostatnio zmieniony przez Borsucze Futro 2018-04-18, 21:50, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 5 | S: 13 | Zr: 14 | Sz: 10 | Zm: 10 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 265/400
Stat. Med. - lvl:
2 | MED.EXP: 16/200
 
Krzykliwa Mewa
Gwiezdny
W sercu oddech gwiazd



Klan:
wicher

Księżyce: 121 [II]
Mistrz: Biały Kwiat [*]
Płeć: kotka
Matka: Liliowy Płatek [*]
Ojciec: Srebrzysty Deszcz [*]
Partner: Bezchmurne Niebo [*]
Ciąża: nie
Multikonta: Tonące Słońce (S); Sokoli Cień, Raczek (KW); Kozicza Łapa (KG); Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Zamglona Łapa (GK); Czosnek (MGBG); Magnolia (NKT)
Wysłany: 2018-04-26, 16:35   
   Wygląd: Biel, biel, biel. Mniej więcej tak można by ją opisać, gdyby nie te czarne skarpety różnej długości, pokryty węglową barwą ogon - oczywiście nie cały! - i kilka ciemnych łat na brzuchu. I jedna, o której kocica nie wie, bo znajduje się dokładnie na jej karku, kształtem zaś przypomina idealną kropkę. Zależnie od światła jej oczy zdają się być złote lub jasnozielone, choć ona osobiście skłania się ku tej drugiej opcji. Futra nie ma ani długiego, ani krótkiego, ot takie w sam raz. Poduszki jej łap są różowe, chociaż po jej przygodach pojawiły się na nich czarne plamki. Bam, to wszystko!
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#110319


Krzykliwa była w pewnym sensie rozbawiona, bo mimo wszystko zachowanie Borsuka wydawało jej się nieco dziecinne, a jednocześnie słodkie, bo najwyraźniej w ogóle nie spodziewał się tego, że starsza może jeszcze kiedykolwiek przemówić, na zebraniu zresztą wcale nie musiał słyszeć jej nieporadnego syczenia, które było skierowane najpierw do wnucząt, a następnie do Grada, który stał jej się niemalże solą w oku, za głupi na to, by w ogóle być wojownikiem, nie mówiąc już zupełnie o tym, że był skończonym mysim bobkiem i takiego zastępcy powinien wstydzić się każdy kot w Klanie; tak czy siak Mewa wtedy straszliwie dukała i była podenerwowana, jak zresztą większość kotów zebranych przed Krukiem, który znowu popisał się w sposób wręcz zachwycający, więc towarzyszący jej właśnie wojownik nie musiał się wcale skupiać na tym, że kocica coś powiedziała, tym bardziej, że potrzebowała chwili, by zacząć mówić ponownie, na dokładkę nie chciała już tak straszliwie syczeć i się złościć, więc musiała nabrać oddechu, musiała odejść aż tutaj, do Dzikiego Sadu, by móc zamienić z Borsukiem parę normalnych zdań.
- ...adne. Bardzo adne, Bobsuku, odoają mi ię, Niebo eż iedyś mi ta 'osił, strasznie o mi'e - powiedziała pochylając się, by sięgnąć po krokusy, bo faktycznie sprawiły jej niemałą przyjemność i czuła się z tego powodu wręcz zachwycona, nie pamiętała już właściwie, jak to jest dostać podobny prezent, zwłaszcza od kocura, dlatego też rozpromieniła się jeszcze bardziej i jakby odmłodniała, co nie powinno nikogo dziwić, w końcu kobiety z reguły reagują w ten sposób na różnego rodzaju komplementy.
- ...ie odoba ci ię o 'ak cię 'otraktowa', tak, iem aki est, do ego o wszystko yło akie... znowu z'e - dodała kiwając łbem, a później trąciła nosem policzek kocura, by w ten sposób nieco go pocieszyć,bo widziała, że jest mu zdecydowanie przykro, potem zaś pokiwała głową, kiedy tylko stwierdził, że to jest bardzo miłe, że zaczęła znowu mówić i trzeba przyznać, że serce mocno jej zabiło, bo w końcu ktoś zwrócił na to tak naprawdę uwagę, a to też było dla niej ważne.
_________________


[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
  Statystyki - lvl: 7 | S: 13 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 60 | EXP: 585/600
Stat. Med. - lvl:
1 | MED.EXP: 31/100
 
Borsucze Futro
Gwiezdny
play despacito



Klan:
wicher

Księżyce: 77 [XI]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [NPC]
Ojciec: Twarda Gwiazda* [NPC]
Partner: -
Multikonta: Trzmiela Gwiazda [Pył], Kruk (KG), Olchowy Szept (KC), Gwieździsta Łapa (KW) | Bystry Nurt (S), Chmielograb/Piotr (MGBG), Barszczowa Łapa (GK)
Wysłany: 2018-04-26, 17:38   
   Wygląd: Srebrzysty rosły kocur o długim, gęstym futrze, które pokrywają czarne klasyczne pręgi. Kocur ma białą brodę, kryzę oraz krótkie skarpetki na przednich oraz dłuższe sięgające do pięt na tylnych. Jego broda jest silnie zarysowana, a nad nią znajduje się proporcjonalny, łososiowy w środku i czarny na zewnątrz nos, znad którego wyglądają limonkowe ślepia, które zależnie od światła są mniej lub bardziej żółte bądź zielone. Oczy Borsuka kształtem przypominają zaokrąglone kamienie, zwężające się prawie pod kątem ostrym do jednej strony. Z uszu wyrastają mu bujne, czarne pędzle, a żuchwę porastają bujne, długie bokobrody, często falujące na wietrze. Srebrzystego charakteryzują długie łapy ze słabo zarysowanymi mięśniami.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5406


Kocica tyle w życiu przeżyła, a dopiero teraz zauważyła, że z Borsuczego Futra mentalnie jest jeszcze młody, praktycznie nastoletni kot jedynie z zalążkami dojrzałości, które kiedyś być może (ale wcale nie koniecznie) wykiełkują. Wszystko zależało od tego, co go w życiu spotka. Traumatyczne wydarzenia wcale nie sprawiały, że dorastał, a jedynie załamywał się w sobie i przeżywał wszystkie negatywne emocje, ponieważ był wrażliwy. Sęk w tym, że nie za bardzo go to hartowało, a przynajmniej tak mu się wydawało, chociaż przecież przez stratę swoich przyjaciół był w stanie podjąć odpowiednie kroki, aby wrócić do Klanu Wichru, który podobno był jego domem. Przez jakiś czas wydawało mu się, że może rzeczywiście tak być, ale po ostatnim zebraniu po raz kolejny stracił grunt pod łapami i teraz już nie wiedział, czy może nazywać się Wichrzakiem, a co dopiero wojownikiem tego klanu.
Dobrze, że towarzystwo Krzykliwej Mewy działało jak miód na jego wrażliwe serduszko, które żyło sobie zwykle bez żadnej osłony, gdy czuło się bezpiecznie i bardzo łatwo było je zranić, jak to uczynił, umyślnie czy też przez pomyłkę, Gradowy Podmuch. No, poza tym, nazwała go Bobsukiem! Nie wiedzieć dlaczego uśmiechnął się mimowolnie, gdy to usłyszał. Nie rozumiał wszystkich słów, które wypowiadała, ale chyba sens wypowiedzi udało mu się zachować.
- Och, cie-cieszę się, że Ci się po-podobają. - Zastrzygł prawym uchem i spojrzał na nią z ukosa. Pewnie gdyby mógł, to właśnie by się zaczerwienił. Najwyraźniej nie wystarczyło jąkanie się, aby pokazać jego nieśmiałość. Szczególnie w tym momencie. Czasami w takich chwilach myślał sobie, że chciałby być taki pewny siebie i silny jak Sokoli Cień, albo... Malinowy Nos! Szkoda, że był tylko sobą.
- Mhm... - mruknął i zawiesił głowę pełen smutku. Chyba powinien coś więcej powiedzieć, żeby nie zostawić starszej kocicy prowadzącej monolog, zwłaszcza, że ledwo co odzyskała głos.
- Po-poczułem się zapomniany. Ja-jakbym nic nie zna-znaczył... - powiedział cicho i zamknął limonkowe ślepia, w których zaczęły zbierać się łzy. Chciał być teraz twardy, dlatego zagryzł zęby i zacisnął powieki. Nie spodziewał się tego, że kocica dotknie go nosem w policzek i oczami wyobraźni widział, jak wyskoczył stąd prosto na najbliższe drzewo, ale w rzeczywistości jedynie drgnął nieznacznie. Teraz może i było mu mniej przykro, ale zdążył się już pięć razy zakłopotać i nie wiedział co miał z tym fantem zrobić. Jego ciało przeszło dziwne, choć przyjemne ciepło i skończyło się równie szybko, jak się pojawiło. Chciał jakoś zmienić temat, jednak słowa uwięzły mu w gardle.
_________________
wcisnę się w bezpieczny kąt
w dziurawą ścianę wbiję wzrok
do sieci wrzucę płaczliwy post
p o l u b i s z g o

ty tylko popatrzysz, a ja
poczuję się gorzej na samą myśl
zaczynam zamykanie bram
  Statystyki - lvl: 5 | S: 13 | Zr: 14 | Sz: 10 | Zm: 10 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 265/400
Stat. Med. - lvl:
2 | MED.EXP: 16/200
 
Krzykliwa Mewa
Gwiezdny
W sercu oddech gwiazd



Klan:
wicher

Księżyce: 121 [II]
Mistrz: Biały Kwiat [*]
Płeć: kotka
Matka: Liliowy Płatek [*]
Ojciec: Srebrzysty Deszcz [*]
Partner: Bezchmurne Niebo [*]
Ciąża: nie
Multikonta: Tonące Słońce (S); Sokoli Cień, Raczek (KW); Kozicza Łapa (KG); Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Zamglona Łapa (GK); Czosnek (MGBG); Magnolia (NKT)
Wysłany: 2018-04-27, 13:14   
   Wygląd: Biel, biel, biel. Mniej więcej tak można by ją opisać, gdyby nie te czarne skarpety różnej długości, pokryty węglową barwą ogon - oczywiście nie cały! - i kilka ciemnych łat na brzuchu. I jedna, o której kocica nie wie, bo znajduje się dokładnie na jej karku, kształtem zaś przypomina idealną kropkę. Zależnie od światła jej oczy zdają się być złote lub jasnozielone, choć ona osobiście skłania się ku tej drugiej opcji. Futra nie ma ani długiego, ani krótkiego, ot takie w sam raz. Poduszki jej łap są różowe, chociaż po jej przygodach pojawiły się na nich czarne plamki. Bam, to wszystko!
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#110319


Pewne kwestie wymagały wyjaśnienia od razu, z miejsca i natychmiast, nie ma więc sensu z nimi zwlekać – po prostu wbrew pozorom Krzykliwa nie była aż tak spostrzegawcza, jak można było przypuszczać, na dokładkę naprawdę w ostatnich czasach była skupiona na własnym cierpieniu, na bólu, jakiego doświadczyła, na stracie, odejściu, śmierci i wszystkim tym, o czym normalnie nie myślała, nic więc dziwnego, że długi czas nosiła klapki na oczach i nie radziła sobie z wieloma kwestiami, które w innych warunkach z całą pewnością trafiłyby do niej o wiele szybciej, obecnie jednak była nieco zacofana i poruszała się momentami, jak dziecko we mgle, które jeszcze nie ma pojęcia, w jaką należy udać się stronę, by faktycznie zacząć dobrze żyć, żeby poczuć się tak, jak należy; bardzo chciała wrócić do siebie i gdyby tylko wiedziała, że Borsuk marzy czasem, by być tak silnym, jak Malina, pewnie powiedziałaby mu do słuchu parę rzeczy przypominając, że najważniejsze jest bycie sobą, życie w zgodzie z tym, kim się jest i pogodzenie się ze swoimi ograniczeniami, tak jak ona pogodziła się z faktem, że nie była najmądrzejsza na świecie.
- …ardzo! Awsze ubi’am kwiaty, iesz, nawet ardzo, iegani’ mi’dzy imi od awsze yło ardzo mi’e, a czasem ‘mieszne, Niebo y’ przy ich zabawny, bo ba’ ię p’z’zó’l, ty ię eż oisz? – odpowiedziała wielce uradowana, bo Borsuk naprawdę sprawił jej wielką przyjemność i spowodował, że czuła się co najmniej swobodnie i dość lekko, jakby mogła swobodnie powiedzieć, że w końcu ktoś pamiętał również o niej, ale na słowa wojownika zaraz się nieznacznie nachmurzyła, a później pokiwała energicznie głową, bo właściwie rozumiała, co kocur ma na myśli i uważała, że Grad pokazał się już z najgorszej możliwej strony, o ile to w ogóle możliwe, potem zaś pomyślała, że może sama również nie postąpiła słusznie tak autorytarnie żądając od niego tego spaceru, który przecież wcale nie musiał być dla niego miły po całej tej drace.
- Ja o ‘obie pami’tam, ale iem, e by’o ci iemi’o , ale iem, e este’s na pewno wa’ny dla Zaj’a’zka i innych kot’w, a poza tym obry z iebie wojownik, bo opiekuje’z ię star’z’a – zakomunikowała posyłając mu uśmiech świadczący o tym, że nieco podśmiewa się z siebie, ale jednocześnie była mu faktycznie bardzo wdzięczna za to, że z nią przebywał, że chodził z nią na te spacery, na zbieranie ziół i w inne miejsca, jakby realizując jej kaprysy, które przecież nie zawsze musiały być jakieś szczególnie mądre, użyteczne, czy miłe jemu samemu, a jednak nie uciekał od tego, co sprawiało jej niesamowitą wręcz radość.
_________________


[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
  Statystyki - lvl: 7 | S: 13 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 60 | EXP: 585/600
Stat. Med. - lvl:
1 | MED.EXP: 31/100
 
Borsucze Futro
Gwiezdny
play despacito



Klan:
wicher

Księżyce: 77 [XI]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [NPC]
Ojciec: Twarda Gwiazda* [NPC]
Partner: -
Multikonta: Trzmiela Gwiazda [Pył], Kruk (KG), Olchowy Szept (KC), Gwieździsta Łapa (KW) | Bystry Nurt (S), Chmielograb/Piotr (MGBG), Barszczowa Łapa (GK)
Wysłany: 2018-04-29, 11:28   
   Wygląd: Srebrzysty rosły kocur o długim, gęstym futrze, które pokrywają czarne klasyczne pręgi. Kocur ma białą brodę, kryzę oraz krótkie skarpetki na przednich oraz dłuższe sięgające do pięt na tylnych. Jego broda jest silnie zarysowana, a nad nią znajduje się proporcjonalny, łososiowy w środku i czarny na zewnątrz nos, znad którego wyglądają limonkowe ślepia, które zależnie od światła są mniej lub bardziej żółte bądź zielone. Oczy Borsuka kształtem przypominają zaokrąglone kamienie, zwężające się prawie pod kątem ostrym do jednej strony. Z uszu wyrastają mu bujne, czarne pędzle, a żuchwę porastają bujne, długie bokobrody, często falujące na wietrze. Srebrzystego charakteryzują długie łapy ze słabo zarysowanymi mięśniami.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5406


Może i najważniejsze było bycie sobą, ale czasami... było ciężko. Czasami srebrzysty odnosił wrażenie, że jest za słaby i nie podoła wielu sprawom, które w końcu staną się jego obowiązkami. Istniała szansa, że Krucza Gwiazda myślał w podobny sposób i pewnie dlatego Borsucze Futro nie otrzymał żadnego terminatora pod opiekę. Nie, żeby Borsuk się tym jakoś bardziej przejął (o dziwo), ale zdarzało mu się o tym myśleć. Szkoda, że wojownik nie pamiętał o tym, że wcale nie uciekł, gdy Szałwia go potrzebował, a walczył do końca i był gotowy oddać za niego życie. Szkoda, że w takich chwilach nie przychodziła mu do głowy sytuacja, w której Aksamitka prosiła, ba, wręcz błagała go o to, aby został jej partnerem i pomógł jej wychowywać kocięta, chociaż znali się mniej niż jeden wschód słońca. Gdzieś tam, głęboko w Borsuczym sercu, miał pokłady siły, z których, gdyby tylko chciał, mógłby korzystać, ale chyba bał się zaglądać aż tak wnikliwie w siebie. Jedynie w sytuacjach kryzysowych był w stanie użyć tego, co w nim drzemało.
Patrzył na Krzykliwą Mewę próbując przetrawić i zrozumieć ostatni fragment zdania, aż w końcu do niego dotarło o co chodziło. Komunikowanie się w ten sposób ze starszą kocicą było ciekawym i rozwijającym doświadczeniem. Pozwalało mu na chwilę odsunąć od siebie problemy, o których, co prawda, pamiętał, ale które przynajmniej nie determinowały już jego zachowania.
- Pszczół? Niee... chyba nie. Zna-znaczy, trochę boli jak żądlą, ale się ich nie boję. Niebo, hm, mówisz o swoim sy-synu? - zapytał. Był dla niej bardziej, jak syn i dlatego przywołała w tym momencie historię związaną z Niebiańską Łapą, czy może chodziło o jej zmarłego partnera? Jakoś dziwnie go to zainteresowało i poczuł lekkie ukłucie w piersi. Uśmiechnął się niepewnie reagując na kolejne słowa Krzykliwej.
- Ugh, chciałbym, że-żebyś miała rację. Że-żebym był dobrym wojownikiem - odpowiedział idąc wolno za kocicą. Nawet pokusił się o rozglądanie po okolicy, co zwykle sprawiało mu przyjemność. Lubił podziwiać sobie uroki natury i wdychać powietrze, które swoim zapachem świadczyło o Porze Młodych Liści.
- Chcia-chciałbym być odważniejszy i pewniejszy sie-siebie. Jak Malinowy Nos - powiedział cicho.
_________________
wcisnę się w bezpieczny kąt
w dziurawą ścianę wbiję wzrok
do sieci wrzucę płaczliwy post
p o l u b i s z g o

ty tylko popatrzysz, a ja
poczuję się gorzej na samą myśl
zaczynam zamykanie bram
  Statystyki - lvl: 5 | S: 13 | Zr: 14 | Sz: 10 | Zm: 10 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 265/400
Stat. Med. - lvl:
2 | MED.EXP: 16/200
 
Krzykliwa Mewa
Gwiezdny
W sercu oddech gwiazd



Klan:
wicher

Księżyce: 121 [II]
Mistrz: Biały Kwiat [*]
Płeć: kotka
Matka: Liliowy Płatek [*]
Ojciec: Srebrzysty Deszcz [*]
Partner: Bezchmurne Niebo [*]
Ciąża: nie
Multikonta: Tonące Słońce (S); Sokoli Cień, Raczek (KW); Kozicza Łapa (KG); Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Zamglona Łapa (GK); Czosnek (MGBG); Magnolia (NKT)
Wysłany: 2018-05-03, 10:26   
   Wygląd: Biel, biel, biel. Mniej więcej tak można by ją opisać, gdyby nie te czarne skarpety różnej długości, pokryty węglową barwą ogon - oczywiście nie cały! - i kilka ciemnych łat na brzuchu. I jedna, o której kocica nie wie, bo znajduje się dokładnie na jej karku, kształtem zaś przypomina idealną kropkę. Zależnie od światła jej oczy zdają się być złote lub jasnozielone, choć ona osobiście skłania się ku tej drugiej opcji. Futra nie ma ani długiego, ani krótkiego, ot takie w sam raz. Poduszki jej łap są różowe, chociaż po jej przygodach pojawiły się na nich czarne plamki. Bam, to wszystko!
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#110319


Czasami to chciało się góry przenosić i robić również inne rzeczy, ale z czasem Mewa chyba zrozumiała, że najważniejsze jest bycie dokładnie sobą, bo właśnie to daje poczucie szczęścia, radości, bezpieczeństwa i wszystkiego tego, czego z reguły nam brakuje, co jest takie ważne, dzięki temu rodziła się pewność siebie, pojawiała się chęć do dalszego życia, chęć do tego, by iść na przód, świadomość własnych ograniczeń pozwalała na działania w tych rejonach, w których czuliśmy się dobrze, które były dla nas, mimo wszystko, najważniejsze; ale żeby odkryć pewne rzeczy potrzeba było czasu, nawet bardzo wiele czasu, bo sama Mewa podobne kwestie zaczęła odkrywać dopiero bardzo późno, kiedy była dorosła, w pełni rozwinięta, świadoma tego, co ją otacza, kiedy została matką, kiedy wzięła odpowiedzialność za tę najbliższą rodzinę, kiedy w końcu pozwoliła sobie na to, by popatrzeć na innych i na siebie i bez najmniejszego nawet skrępowania przyznać, że była od większości z nich głupsza, ale tak, to wymagało nie tylko czasu, ale i wielkiej dojrzałości, która sobie po prostu gdzieś drzemała, a większość kotów przechodziła obok niej obojętnie nie skupiając się na sobie i o sobie za wiele akurat nie myśląc.
- Tak, p’z’zo’y! – rzuciła uśmiechając się zadowolona, bo kocur zrozumiał, co chciała mu przekazać, chociaż wypowiedzenie tego słowa było dla niej co najmniej koszmarem, tak bardzo szeleściło i trzeszczało, a ona nie była w stanie jeszcze radzić sobie z takimi strasznymi przeszkodami, więc na razie bulgotała jak najęta. – Nie, m’wi’ o Niebie, moim Niebie, a’zy Niebo to eż syn, ale tu c’odzi o Niebo – zakomunikowała śmiejąc się ciepło, a potem popatrzyła jakby z uznaniem na Borsuka, jakby chciała mu powiedzieć, że to dobrze, że nie boi się pszczół i zachichotała na wspomnienia, kiedy goniła Niebo z kwiatkami, teraz to nie zdałoby egzaminu, bo Borsuk by się tego nie przestraszył.
- P’zecie’ este’! – zakrzyknęła właściwie oburzona, bo naprawdę uważała, że młody jest dobrym wojownikiem, bo jest dobrym kotem i przecież nikt od niego nie wymaga jakieś dzikiej pewności siebie, czy czegokolwiek takiego, co wydawało się być zbędne w tej sytuacji. – Ty este’ inny, ale to d’brze, bo ażdyest inny i to wa’ne, masz inne cenne cec’y – dodała patrząc na niego uważnie, jakby chciała się upewnić, że te słowa w pełni do niego dotarły.
_________________


[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
  Statystyki - lvl: 7 | S: 13 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 60 | EXP: 585/600
Stat. Med. - lvl:
1 | MED.EXP: 31/100
 
Borsucze Futro
Gwiezdny
play despacito



Klan:
wicher

Księżyce: 77 [XI]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [NPC]
Ojciec: Twarda Gwiazda* [NPC]
Partner: -
Multikonta: Trzmiela Gwiazda [Pył], Kruk (KG), Olchowy Szept (KC), Gwieździsta Łapa (KW) | Bystry Nurt (S), Chmielograb/Piotr (MGBG), Barszczowa Łapa (GK)
Wysłany: 2018-05-31, 20:02   
   Wygląd: Srebrzysty rosły kocur o długim, gęstym futrze, które pokrywają czarne klasyczne pręgi. Kocur ma białą brodę, kryzę oraz krótkie skarpetki na przednich oraz dłuższe sięgające do pięt na tylnych. Jego broda jest silnie zarysowana, a nad nią znajduje się proporcjonalny, łososiowy w środku i czarny na zewnątrz nos, znad którego wyglądają limonkowe ślepia, które zależnie od światła są mniej lub bardziej żółte bądź zielone. Oczy Borsuka kształtem przypominają zaokrąglone kamienie, zwężające się prawie pod kątem ostrym do jednej strony. Z uszu wyrastają mu bujne, czarne pędzle, a żuchwę porastają bujne, długie bokobrody, często falujące na wietrze. Srebrzystego charakteryzują długie łapy ze słabo zarysowanymi mięśniami.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5406


Powoli coraz bardziej angażował się w rozmowę ze starszą kocicą, która w pewnym sensie wypełniała mu lukę na relację z matką, ponieważ z Miętą nigdy się nie dogadywali, ale też dzięki Krzykliwej ich relacja jakoś zaczęła wyglądać, chociaż wciąż nie było między nimi przyjaźni i ta rozmowa coraz bardziej odrywała go od jego problemu, jakim było przeżywanie zachowania zastępcy na zebraniu, a także ciąży Zwinki, czy innych smutnych, przykrych, albo po prostu... nie takich, jakby chciał rzeczy.
Obecnie mógł się skupić na przeżywaniu tego, że wcale nie porównała go do syna, a do zmarłego partnera, po którym długo nosiła żałobę, i jakoś dziwnie cieplej zrobiło mu się na sercu. Tak, jakby bardziej się cieszył z porównania do Bezchmurnego Nieba, ale nie był świadomy tego faktu i jedynie uśmiechnął się do starszej kotki nieco pewniej, niż zwykle uśmiechał się do kogokolwiek. No i cieszył się też dlatego, że nie bał się pszczół. Ważna sprawa. Jakby tak podliczyć wszystkie rzeczy, których się nie bał, to może wyszłoby z pięć punktów! Kolejne miłe słowa jedynie poszerzyły jego uśmiech.
- Ale... Mali-Malinowy Nos jest taka pe-pewna siebie i odważna, i chyba za-zawsze wie co powiedzieć? Emanuje od niej taka si-silna aura? Odnoszę wra-wrażenie, że niewiele ko-kotów mogłoby jej się sprzeciwić - odpowiedział. Na stwierdzenie, że jest dobrym wojownikiem nie miał już nic do powiedzenia. Zamiast tego wziął to sobie do serca, chociaż nie aż tak głęboko, jak powinien, bo wciąż miał negatywną opinię o sobie samym, acz z biegiem czasu było coraz to lepiej.
_________________
wcisnę się w bezpieczny kąt
w dziurawą ścianę wbiję wzrok
do sieci wrzucę płaczliwy post
p o l u b i s z g o

ty tylko popatrzysz, a ja
poczuję się gorzej na samą myśl
zaczynam zamykanie bram
  Statystyki - lvl: 5 | S: 13 | Zr: 14 | Sz: 10 | Zm: 10 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 265/400
Stat. Med. - lvl:
2 | MED.EXP: 16/200
 
Krzykliwa Mewa
Gwiezdny
W sercu oddech gwiazd



Klan:
wicher

Księżyce: 121 [II]
Mistrz: Biały Kwiat [*]
Płeć: kotka
Matka: Liliowy Płatek [*]
Ojciec: Srebrzysty Deszcz [*]
Partner: Bezchmurne Niebo [*]
Ciąża: nie
Multikonta: Tonące Słońce (S); Sokoli Cień, Raczek (KW); Kozicza Łapa (KG); Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Zamglona Łapa (GK); Czosnek (MGBG); Magnolia (NKT)
Wysłany: 2018-06-03, 11:22   
   Wygląd: Biel, biel, biel. Mniej więcej tak można by ją opisać, gdyby nie te czarne skarpety różnej długości, pokryty węglową barwą ogon - oczywiście nie cały! - i kilka ciemnych łat na brzuchu. I jedna, o której kocica nie wie, bo znajduje się dokładnie na jej karku, kształtem zaś przypomina idealną kropkę. Zależnie od światła jej oczy zdają się być złote lub jasnozielone, choć ona osobiście skłania się ku tej drugiej opcji. Futra nie ma ani długiego, ani krótkiego, ot takie w sam raz. Poduszki jej łap są różowe, chociaż po jej przygodach pojawiły się na nich czarne plamki. Bam, to wszystko!
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#110319


Mewa nie wiedziała nawet, że aż tyle znaczy dla Borsuka, ale gdyby zdawała sobie z tego w pełni sprawę, byłaby pewnie jeszcze szczęśliwsza niż w tej chwili, bo jednak obecność innych kotów bardzo się dla niej liczyła, była dla niej istotna, podnosiła ją na duchu, dawała jej sporo radości i jednocześnie powodowała, że Krzykliwa wciąż czuła, że dalej istnieje sens w jej życiu i nie trwa tylko na przekór innym, ale również po to, że ma jakiś cel, ma przyjaciół, bliskich i rodzinę, o jaką musi dbać, a oni nie powinni się już o nią martwić, a już na pewno nie teraz, kiedy zaczynała mówić, kiedy stawała się znowu sobą, może na kilka, a może na kilkanaście księżyców przed śmiercią; póki miała siły i jeszcze wszystko pamiętała, powinna z tego czerpać, bo kto wie, w którym momencie wszystko w jej życiu się odmieni i naprawdę Mewa zacznie zapominać o niektórych rzeczach, a jej egzystencja stanie się dość smutna - może jednak ze względu na to, jak żyła do tej pory to wszystko ją po prostu jakoś ominie.
Trudno powiedzieć dlaczego dokładnie przykładała go do Nieba, a nie do swoich dzieci, bo w końcu biorąc pod uwagę ich różnicę wieku i relacje, jaka ich łączyła, powinna mu bardziej matkować, niż cokolwiek innego, jednak podświadomie porównywała go z Bezchmurnym, jednocześnie gdzieś tam pamiętając o rozmowie z Fiołkiem, o tym, jak sama przyznała, że nie kochała tylko Nieba, bowiem jej serce było szczególnie pojemne, jednak teraz nie umiała dokładnie określić tego, co się działo między nią i Borsukiem - cieszyła się jego obecnością, tym, że przynosił jej podarunki, a teraz była niemalże w siódmym niebie, bo była w stanie z nim w końcu porozmawiać i dokładnie wyrazić to, co się w niej czaiło.
- Ale to 'Alina, wie' ona to ma we krwi, 'ak 'ak Sok', bo ich bab...cia 'e' 'aka by'a! A ty este' 'ak tw'j tata, ja to wiem, bo si' p'yja'nili'my, a on du'o 'y'lal i 'ie zastanawia' nad ws'ystkim i by' dobrym kotem i abrd'o m'drym, a ty 'este' do niego 'odobny, abrdzo!
_________________


[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
  Statystyki - lvl: 7 | S: 13 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 60 | EXP: 585/600
Stat. Med. - lvl:
1 | MED.EXP: 31/100
 
Borsucze Futro
Gwiezdny
play despacito



Klan:
wicher

Księżyce: 77 [XI]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [NPC]
Ojciec: Twarda Gwiazda* [NPC]
Partner: -
Multikonta: Trzmiela Gwiazda [Pył], Kruk (KG), Olchowy Szept (KC), Gwieździsta Łapa (KW) | Bystry Nurt (S), Chmielograb/Piotr (MGBG), Barszczowa Łapa (GK)
Wysłany: 2018-06-10, 15:53   
   Wygląd: Srebrzysty rosły kocur o długim, gęstym futrze, które pokrywają czarne klasyczne pręgi. Kocur ma białą brodę, kryzę oraz krótkie skarpetki na przednich oraz dłuższe sięgające do pięt na tylnych. Jego broda jest silnie zarysowana, a nad nią znajduje się proporcjonalny, łososiowy w środku i czarny na zewnątrz nos, znad którego wyglądają limonkowe ślepia, które zależnie od światła są mniej lub bardziej żółte bądź zielone. Oczy Borsuka kształtem przypominają zaokrąglone kamienie, zwężające się prawie pod kątem ostrym do jednej strony. Z uszu wyrastają mu bujne, czarne pędzle, a żuchwę porastają bujne, długie bokobrody, często falujące na wietrze. Srebrzystego charakteryzują długie łapy ze słabo zarysowanymi mięśniami.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5406


Dobrze, że stwierdzenia o dużej pojemności serca Krzykliwej Mewy były poza zasięgiem jego uszu i nigdy nie padły, ponieważ sam nie wiedziałby, co miałby w takiej chwili pomyśleć. Bądź co bądź, była to poniekąd ich cecha wspólna, bo srebrzysty wojownik również mógł się takowym poszczycić, co było widać po jego licznych zauroczeniach, o których niewiele kotów miało pojęcie. Na przykład Jodłowa Igła, jego kochana Jodełka, przyjaciółka, wiedziała jedynie o urokliwej Krokus i Zwinnej, ale nie wiedziała, że uczucie, którym darzył obie kotki dotyczy również niej samej. Z Krzykliwą było trochę inaczej i jeszcze nie był do końca pewien, czy faktycznie jest to po prostu przyjaźń, czy coś więcej, ponieważ nie zachwycała go jej uroda, jak w przypadku pozostałych kocic, a poza tym była rówieśniczką jego matki i przyjaźniła się z jego zmarłym przed wieloma księżycami ojcem. To wszystko skutecznie komplikowało jego relację z biało-czarną kocicą, a mimo tego... wciąż na pozór wydawała się taka prosta?
Porównanie do ojca... sprawiło, że nie wiedział co teraz powinien zrobić i jak się zachować. Zamrugał parokrotnie by później rozchylić pysk, ale z jego gardła nadal nie wydostały się żadne dźwięki, które mogłyby ubrać się w słowa. Jedynie jego cichy, głęboki oddech poruszał klatką piersiową kocura, która unosiła się i opadała. Z początku chciał zapytać, czy naprawdę tak sądzi, ale przecież insynuowałby w ten sposób, że go okłamała, albo jedynie udaje, żeby sprawić mu przyjemność, a Krzykliwa przecież taka nie była.
- Och - wydusił z siebie ciche westchnięcie i spojrzał swoimi dużymi, zielonkawymi oczami na starszą kocicę. Ciepło zaczęło rozchodzić się po ciele kocura promieniując od piersi aż po koniuszek ogona oraz palce i szczyty uszu. Nagle poczuł się tak pewnie i komfortowo, a na jego pysku pojawił się ciepły, szeroki uśmiech. Borsucze Futro podszedł do starszej kocicy i przejechał szorstkim językiem po jej policzku.
- Dziękuję - powiedział jej do ucha. Nigdy nie miał zbyt dobrej relacji z ojcem, ani z matką, ale to właśnie o ojcu bardzo często myślał i zastanawiał się co powinien zrobić, aby zmarły przywódca był z niego dumny. Porównanie do Twardej Gwiazdy sprawiło, że Borsuk poczuł w sobie pewną... siłę. Gdzieś tam głęboko miał bardzo duże pokłady i takie niby drobne, nic nie znacząc gesty sprawiały, że był w stanie do nich sięgnąć.
A potem kolejny raz liznął ją po pysku, lecz tym razem sięgając bliżej w stronę jej ucha. Działał instynktownie i dokładnie tak, jakby tego chciał. Kierował nim impuls? Być może. Kocica przed chwilą mówiła o nim w kontekście swojego zmarłego partnera, więc... może dawała mu w ten sposób jakiś sygnał. Napięcie rozchodziło się po jego ciele, a oddech zdecydowanie przyśpieszał...

(...)

[ jeśli Krzyka też będzie chciała. ]
_________________
wcisnę się w bezpieczny kąt
w dziurawą ścianę wbiję wzrok
do sieci wrzucę płaczliwy post
p o l u b i s z g o

ty tylko popatrzysz, a ja
poczuję się gorzej na samą myśl
zaczynam zamykanie bram
  Statystyki - lvl: 5 | S: 13 | Zr: 14 | Sz: 10 | Zm: 10 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 265/400
Stat. Med. - lvl:
2 | MED.EXP: 16/200
 
Krzykliwa Mewa
Gwiezdny
W sercu oddech gwiazd



Klan:
wicher

Księżyce: 121 [II]
Mistrz: Biały Kwiat [*]
Płeć: kotka
Matka: Liliowy Płatek [*]
Ojciec: Srebrzysty Deszcz [*]
Partner: Bezchmurne Niebo [*]
Ciąża: nie
Multikonta: Tonące Słońce (S); Sokoli Cień, Raczek (KW); Kozicza Łapa (KG); Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Zamglona Łapa (GK); Czosnek (MGBG); Magnolia (NKT)
Wysłany: 2018-06-13, 13:38   
   Wygląd: Biel, biel, biel. Mniej więcej tak można by ją opisać, gdyby nie te czarne skarpety różnej długości, pokryty węglową barwą ogon - oczywiście nie cały! - i kilka ciemnych łat na brzuchu. I jedna, o której kocica nie wie, bo znajduje się dokładnie na jej karku, kształtem zaś przypomina idealną kropkę. Zależnie od światła jej oczy zdają się być złote lub jasnozielone, choć ona osobiście skłania się ku tej drugiej opcji. Futra nie ma ani długiego, ani krótkiego, ot takie w sam raz. Poduszki jej łap są różowe, chociaż po jej przygodach pojawiły się na nich czarne plamki. Bam, to wszystko!
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#110319


Cóż, nie chwaliła się jakoś przesadnie tym, kogo w swoim życiu kochała, bo ani nie uważała tego za powód do dumy, ani nie uważała, że jakikolwiek inny kot ma prawo wtykać w to swój nos, bo w końcu to było jej serce, jej decyzje, jej podejście do świata, a co najważniejsze, nigdy tym nie skrzywdziła innego kota, nigdy nie złamała mu serca, nie zniszczyła jego myślenia i idei, nie splamiła go kłamstwem albo bólem, co więcej – to Oko sprawił jej największy ból, kiedy niespodziewanie ją uderzył, a ona zupełnie nie wiedziała, co się dzieje, tak więc nie mogła sobie nic zarzucić, nie mogła również zarzucić sobie, że zachowywała się źle w stosunku do Borsuka, bo bardzo go kochała, chociaż przecież była już stara i zbliżała się do chwili, w której przyjdzie jej wędrować na Srebrną Skórkę, o czym oboje doskonale wiedzieli, ale syn Twardego zdawał się odsuwać to nieco mocniej na bok, jakby niepewny tego, co dokładnie do kocicy czuje.
- Ba’dzo, bo ty du’o my’lisz, jak on, wi’c na pewno b’d’ies’ podejmowa’ m’dre decyzje – zakomunikowała jeszcze, gdy jej podziękował, a później zamruczała głośno, bardzo głośno, jak jakiś traktor, gdy polizał ją po pysku, uśmiechnęła się również ciepło, bo była szczęśliwa, że sprawiła mu radość tym porównaniem i natchnęła go nowym ciepłem i radością, jakiej potrzebował, w porę jednak zorientowała się, że Borsuka mocno ponoszą emocje i chociaż sama również go kochała, tak, w sposób taki, w jaki kochała Niebo i innych, to wiedziała, że dopuszczanie do czegokolwiek więc może być złe, bo Borsuk był mimo wszystko młody i nawet jeśli miał pojemne serduszko, powinien poszukać szczęścia u boku kotki w swoim wieku, a nie z nią; chciała oczywiście jego bliskości, była dla niej niesamowicie miła, ciepła i wspaniała, ale nie mogła się jej poddać – nawet nie ze względu na Niebo, bo wiedziała, że by jej wybaczył, gdyż chciał jej szczęścia – a ze względu na samego syna Twardej Gwiazdy.
- Jeste’ kochany, ‘e si’ mn’ przejmujesz – powiedziała odsuwając się tak, by nie mógł przylgnąć do niej całym ciałem i również polizała go po policzku, z wielkim uczuciem. – Ale m’sis’ te’ ko’zysta’ z ‘ycia, bo ono potem bard’o s’ybko ucieka, ale to wcale ‘ie ‘ac’y, ‘e ci’ ‘ie kocham – zakomunikowała bardzo poważnie i ugryzła go z uczuciem w ucho, jednak dała mu do zrozumienia, że taki kontakt fizyczny nie jest po prostu wskazany, bo jeszcze odcisnąłby na nim jakieś niechciane piętno, czy coś podobnego i widać było po jej minie, że teraz myśli tylko i wyłącznie o nim.
_________________


[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
  Statystyki - lvl: 7 | S: 13 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 60 | EXP: 585/600
Stat. Med. - lvl:
1 | MED.EXP: 31/100
 
Borsucze Futro
Gwiezdny
play despacito



Klan:
wicher

Księżyce: 77 [XI]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [NPC]
Ojciec: Twarda Gwiazda* [NPC]
Partner: -
Multikonta: Trzmiela Gwiazda [Pył], Kruk (KG), Olchowy Szept (KC), Gwieździsta Łapa (KW) | Bystry Nurt (S), Chmielograb/Piotr (MGBG), Barszczowa Łapa (GK)
Wysłany: 2018-06-18, 20:01   
   Wygląd: Srebrzysty rosły kocur o długim, gęstym futrze, które pokrywają czarne klasyczne pręgi. Kocur ma białą brodę, kryzę oraz krótkie skarpetki na przednich oraz dłuższe sięgające do pięt na tylnych. Jego broda jest silnie zarysowana, a nad nią znajduje się proporcjonalny, łososiowy w środku i czarny na zewnątrz nos, znad którego wyglądają limonkowe ślepia, które zależnie od światła są mniej lub bardziej żółte bądź zielone. Oczy Borsuka kształtem przypominają zaokrąglone kamienie, zwężające się prawie pod kątem ostrym do jednej strony. Z uszu wyrastają mu bujne, czarne pędzle, a żuchwę porastają bujne, długie bokobrody, często falujące na wietrze. Srebrzystego charakteryzują długie łapy ze słabo zarysowanymi mięśniami.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5406


Zdecydowanie Borsuk odsuwał uczucie, które między nimi kiełkowało, a raczej to, które rozrastało się w nim, na bok bardziej, niż starsza kocica, a przynajmniej do pewnej chwili, która miała zaraz nastąpić. Jednak po kolei.
Na wszystkie te miłe słowa Borsuk jedynie się uśmiechał, a ciepło, które generowało się coraz silniej w jego piersi sprawiało, że robiło mu się coraz goręcej i zaczynało mu jakby brakować oddechu. Jednocześnie naprawdę doceniał słowa Krzykliwej Mewy. Całe życie chciał, żeby ojciec był z niego dumny, jeżeli Srebrna Skórka faktycznie jest prawdziwa (a on chciałby w to wierzyć), a teraz kocica, z którą Twardy się przyjaźnił, i z którą przyjaźni się również on sam, mówiła mu, że jest podobny do ojca. Och, Borsuku, byłbyś w tej chwili buraczkiem, gdybyś tylko mógł.
- Ale... ode mnie nie za-zależą żadne de-decyzje. Nie po-podejmuję ich - odpowiedział krótko. Zresztą, praktycznie całe życie bał się brać za cokolwiek odpowiedzialność, więc jak mógłby mieć na coś jakikolwiek wpływ.
Potem zagalopował się z uczuciami, które wzięły nad nim górę i za bardzo zbliżył się do starszej kocicy, która przecież była prawie rówieśniczką jego matki. Krzykliwa Mewa jednak szybko zorientowała się o jego zamiarach i w porę ukróciła cały ten precedens. Srebrzysty wojownik poczuł się, jak... skarcone kocię, chociaż widać było, że nie tak chciała go potraktować biało-czarna. W powietrzu zawisła nieprzyjemna, niezręczna atmosfera, a serce Borsuczego Futra podeszło mu do gardła. Szorstki język kocicy przejechał po jego policzku, jednak ta cały czas utrzymywała dystans aż w pewnym momencie kocur sam dał krok w tył i jeszcze jeden. Jej słowa były naprawdę przyjemne i miłe, a na dodatek chyba właśnie powiedziała mu, co do niego czuje, ale kocur... zamknął się w sobie.
- Prze-prze-przepra-praszam - wydukał z siebie. - Pójdę ju-już, dobrze? - Mimo deklaracji, które właśnie mu złożyła jego limonkowe spojrzenie wpijało się w ziemię pod jego łapami, a sam najchętniej by się pod nią zapadł. Potrzebował chwili dla siebie, dlatego poczekał chwilę, a potem pośpiesznie oddalił się do obozu niezależnie od odpowiedzi. Było to może niemiłe, jak na niego, ale... nie mógł dalej z nią rozmawiać. Przynajmniej nie dzisiaj. Wygłupił się.

zt
_________________
wcisnę się w bezpieczny kąt
w dziurawą ścianę wbiję wzrok
do sieci wrzucę płaczliwy post
p o l u b i s z g o

ty tylko popatrzysz, a ja
poczuję się gorzej na samą myśl
zaczynam zamykanie bram
Ostatnio zmieniony przez Borsucze Futro 2018-06-18, 20:04, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 5 | S: 13 | Zr: 14 | Sz: 10 | Zm: 10 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 265/400
Stat. Med. - lvl:
2 | MED.EXP: 16/200
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers