Poprzedni temat «» Następny temat
Wyjące Wzgórza
Autor Wiadomość
Sokoli Cień
Gwiezdny
Skrzydło



Klan:
wicher

Księżyce: 97 [VII]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Multikonta: Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-12-24, 22:14   
   Wygląd: Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169135#169135


Ostrzeżenie. To nie było to samo, co iść, ale trzeba przyznać, że Sokołowi bardzo nie podobała się ta samotna wycieczka młodego terminatora. Ostatni czas obfitował w wydarzenia, o jakich kocur wolał nie myśleć, drapieżniki szukały na ich ziemiach czegoś, co dałoby się zjeść, zakładały tutaj nory i zdecydowanie stanowiły niebezpieczeństwo nie tylko dla takich młokosów, jak Jaskier, ale i dla doświadczonych wojowników, jakim był, chociażby Sokół. Oczywiście, gdyby tylko klapnął zębami i wszystko poszło, jak należy, to przeciwnik nie miał z nim zbyt wielkich szans, ale mimo wszystko syn Czyżyka wolał się nie przecenić. Teraz jednak wyraźnie zastanawiał się nad tym, co takiego robi tutaj właściwie Jaskier, równie mocno zainteresowany tym, jak do jego edukacji podchodziła Irys. Z zaciekawieniem przekrzywił nieznacznie swój wielki, płaski łeb i nadal przypatrywał się młodemu spod przymkniętych powiek, zastanawiając się jednocześnie, czy aby na pewno nie przyłapie go na kłamstwie, bo i takie rzeczy się zdarzały, o czym doskonale wiedział.
- Granice? - zapytał zatem spokojnie, dając mu chwilę czasu na przemyślenie tego, co właśnie powiedział. - Czy Irys użyła dokładnie takich słów? - dodał tym swoim burkliwym tonem, który w pewnych momentach mógł brzmieć, jakby był nieznacznie znudzony. Nie dał po sobie poznać, iż zdaje sobie sprawę z obecności wojowniczki, bo ciekaw był, jak ta dokładnie rozwiąże całą sprawę i do czego to ostatecznie doprowadzi. W końcu to ona była mistrzynią Jaskra, a Sokół jedynie biernym obserwatorem, który próbował działać dla dobra Klanu. Uśmiechnął się ledwo dostrzegalnie, krzywo, kiedy kocica huknęła niespodziewanie na swojego ucznia, domyślając się już, że doszło do jakiegoś nieporozumienia i ciekaw był, co dalej wydarzy się w tym przedstawieniu. To, że Sokół dbał o koty w Klanie, to jedno, to, że uwielbiam plotki i problemy, o których donosił Malinie, to drugie. Nie wszyscy o tym wiedzieli, ale burkliwy wojownik lubił był dobrze poinformowany o różnych problemach, jakie miały miejsce w Klanie, choćby dotyczyły sporu o mysz ze stosu. Ten tutaj był jednak o wiele poważniejszy i istotniejszych z punktu widzenia zastępcy.
_________________
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o

when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
  Statystyki - lvl: 8 | S: 28 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Jaskrowa Łapa,
Zaginiony


Klan:
wicher

Księżyce: 18 [luty]
Mistrz: Irysowy Zmierzch
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień
Partner: poszukiwany
Multikonta: Mleko [KC]
Wysłany: 2019-12-26, 12:28   
   Wygląd: Jaskier jak na młode Trawiastej Polany i Wietrznego Dnia przystało jest mały, jednak w przeciwieństwie do rodziców już teraz ma dość długie łapki. Sierść kotka jest niebieska ticked z białymi znaczeniami na żuchwie i szyi, częściowo przechodzącymi na brzuch oraz na łapkach. Szare futerko znaczą ciemniejsze pręgi. Widać je szczególnie na głowie, łapach i ogonie. Oczy Jaskra są szaroniebieskie (z czasem przybiorą różne kolory- niebieski i jasnozielony). Różowy nosek jest wyraźnie zaznaczony czernią wokół. Pyszczek zwieńczają pokaźne wąsy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=362973#362973


Jaskrowa Łapa coraz bardziej się denerwował. Sokół naciskał być może nawet nie umyślnie, ale jego ton głosu i wzrok pozostawiały kocurka w niezwykle niekomfortowej sytuacji. Czy Irys użyła dokładnie takich słów? Młody był pewny, że tak! Jednak słowa Sokoła zaczęły wytrącać go z tej pewności. Znaczy gdzieś podświadomie tak to zapamiętał, ale przez drugiego wspomnienia zaczęły się mieszać. Jaskier zaczął czuć się słabo, zdenerwował się, a jego myśli galopowały. Wzrok stał się tępy i zmieniał swój kierunek raz po raz.
- T-tak pow-powiedziała granice-ee, j-ja jeste-eem pe-pewien...
Nie patrzył już na Sokoła. Był jakby w innej rzeczywistości kiedy wyczuł znajomy zapach... Irys. Następnie dźwięk, tak teraz przerażający i nie miły. Irysowy Zmierzch tu była. Mruczała coś, ale już nie słyszał, patrzył tylko tępo w ziemie przed sobą. Puszysty, szary Jaskrowa Łapa tu był, ale myśli i duch Jaskra zniknęły. Nie balansowały, stały obok czy uciekały one zniknęły...
_________________
przepraszam najmocniej, ale z uwagi na okropną formę natury psychicznej Jaskierek będzie nieco mniej obecny



It's a Sin Circus and we're just the cast
While we fall down everyone has a laugh
No one ever leaves, cuz we just wanna make believe, yeah
It's a Sin Circus and we're just the cast


- ̗̀ GETTING KINDA CRAZY ̖́-


The noise escalating
The crowd has a growing appetite
For pain on the daily
No care about safety
we play with dynamite

_________________
  Statystyki - lvl: 1 | S: 4 | Zr: 5 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 50 | W: 50 | EXP: 80/?
 
Irysowy Zmierzch
Gwiezdny



Klan:
wicher

Księżyce: 44 [VI]
Mistrz: ... [Fiołkowy Świt]
Płeć: kotka
Matka: Burzowy Pomruk
Ojciec: przepadł. [Drżący Głos]
Partner: fuj
Multikonta: Rumiankowy Listek [KG] Słońce. [S] Przepiórcze Piórko [KRZ], Fasolowa Łapa [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-12-26, 23:49   
   Wygląd: Średniego wzrostu, nieco grubsza kotka o niebieskawej, krótkiej sierści. Łapy ma umięśnione i silne, ogon puszysty i średniej długości. Nos i poduszeczki łap ciemne, oczy okrągłe, w złotym kolorze.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7554


Wojowniczka tak, jak zjawiła się obok Jaskra, tak pozostała tam dalej, dość cierpliwie oczekując od niego wyjaśnień. Wprawdzie dalej grzmiała niczym burza z piorunami i emanowała niezbyt przyjemną energią, ale czekała. Czekała, bo miała jeszcze jakąś nadzieję, że kocur miał cokolwiek, naprawdę COKOLWIEK do powiedzenia. Ona z chęcią oddałaby mu scenę w pełni, by wyjaśnił im jak to było, ale wyglądało na to, że jej dobroć była zbędna.
Zmarszczyła brwi, chcąc ponaglić swojego ucznia do wyjaśnień, zerkając ponownie na niego, kiedy po chwili boleśnie zrozumiała, jak się zachowywała. Złość kocicy było równie dobrze łatwo wyczuć co zdenerwowanie syna Trawiastej Polany. I co jej przyszło do głowy? Gołąbek, Brzask. Akurat teraz MUSIAŁA o niej pomyśleć, kiedy...kiedy on tu tak żałośnie sterczał, jak te zawszone kundle zbesztane przez Dwunogów, nie mając nic do powiedzenia, jedynie żałośnie trzęsąc się jak ta galareta i najwyraźniej licząc, że sprawa się sama wyjaśni! Nie była z tego zadowolona, że znowu mięknie, że nie jest sobą, tą sobą, którą lubi, ale...ale jednak ten mysi móżdżek sprawił, że serce jej zmiękło. Uciekła na moment wzrokiem, zaciskając mocno zęby, myśląc jak z tego wyjść. Ona nie potrzebuje Ptaszyny, żeby ogarnąć tego dzieciaka, to na pewno. Zastępca niepotrzebnie nakręca tego rozlazłego ślimaka, wobec czego córa Burzowego Pomruku już sobie zaplanowała pogawędkę z uczniem, ale w obozie. Sam na sam.
W każdym razie, teraz złość na robaczka była równie silna, co jej złość na samą siebie, bo NIE CHCIAŁA być jak swój brat, nie chciałaby krzywdzić swojej nieco słabszej i trochę strachliwej siostry, więc...chyba powinna tak samo myśleć o nim. Szturchnęła łapą niebieskiego, ale nie spotkała się z żadną konkretną reakcją, więc westchnęła cicho, spoglądając w końcu na Sokoła.
— Sokoli Cieniu — mruknęła poważnie, starając się zapanować nad złością i rozwiązać to...wszystko jak taka, no, Słonecznik chociażby! Ją terminatorzy lubili, nie? — Nie zrrozumieliśmy się z Jaskrrową Łapą, umm.. Eeh... Istnieje szaaaansa, że trrochę za mocno go przycisnęłam na trreningu, przez co poteem się zdenerrwował i nie zrrozumiał, że dzisiaj umówiliiśmy się na trreening o trrrochę innej porze — kontynuowała, próbując zrobić to jakoś, ee, mądrze! Oczywiście, że nie weźmie winy całej na siebie, ale może choć raz spróbować być jak ktokolwiek inny i trochę odciążyć tą sowią wypluwkę. Jej duma nie pozwala na nic więcej, ale tyle może chyba wystarczyć na to, żeby nie mieli przypału? Kotka w sumie nieco sie obawiała, że mogli jej odebrać młodzika, a tego nie chciała. Chciała prowadzić czyjś trening i chciała kogoś wytrenować na Wojownika...i nie zamierzała pozwolić na to, żeby takie coś zaprzepaściło jej szansę.
— On niee jest nieposłusznyym ucznieem. Tylko trrochę rrozkojarzonym, ale pomimo tego nie zamierzaam mu pozwoliić na beeztrroskie hasanie sobie po terrenach nie posiadając jakichkolwieek umiejętności. Bo nie tylko ty będziesz cieerrpieć, kiedy coś cię dorrwie, a każdy, kto będzie musiaał cię rratować dodała, ostatnie zdanie kierując do kocura, licząc na to, że się już trochę ogarnął. No...to co teraz? Nie wiedziała o czym rozmawiali wcześniej i czy jej nieco naciągana prawda nie pogorszyła sprawy, ale to było najwięcej co mogła tu zrobić. Reszta niezbyt należała do niej, ale miała nadzieję, że czarnofutry puści ich wolno, żeby ona mogła sobie poważnie z Jaskrową Łapą pogadać.
_________________
see you again and all the same............
I . really . didn’t . want . to . say............
x all of the tears I couldn’t dry x............

all of my words were lies, were lies

...............remaining friends, just you and me
...............I really didn’t want to b e, although
...............you’re never to h e a r my thoughts

sorry and hey... .....
.....I loved you a lot
  Statystyki - lvl: 4 | S: 13 | Zr: 12 | Sz: 9 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 10/300
 
Sokoli Cień
Gwiezdny
Skrzydło



Klan:
wicher

Księżyce: 97 [VII]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Multikonta: Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-12-29, 13:46   
   Wygląd: Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169135#169135


Niespodziewane. Sokół nie przypuszczał, że może wywołać w ogóle taką reakcję, nic zatem dziwnego, że jego brwi powędrowały w górę, a łeb nieznacznie się przekrzywił, kiedy słuchał tego, co wystękał Jaskier, zamieniając się jednocześnie w trzęsącą się osikę. Irys tak bardzo go przerażała, czy chodziło tutaj o coś innego? Trzeba przyznać, że wojownik jeszcze tego nie wiedział, ale był ostatnim spośród kotów, które po prostu machnęłyby na to łapą. Jego dociekliwość była na tyle wielka, że nie mógł tak tego po prostu pozostawić, tym bardziej że sprawa dotyczyła jednego z terminatorów, jak również jednego z mistrzów, a syn Czyżyka, jako zastępca Klanu Wichru, odpowiadał za nich wszystkich. Chciał, żeby młody wbił sobie do głowy, jak niebezpieczne mogą być jego samotne wyprawy, ale jednocześnie musiał zrozumieć, dlaczego zaczął zachowywać się tak, a nie inaczej. Trzepnął lekko uchem w stronę Irys, dając jej znać, że jej słowa zostały przyjęte, ale mają tutaj jeszcze pewną sprawę, nad którą należy się uważnie pochylić, nim będą mogli rozejść się we własne strony.
- Jaskier - powiedział w ten swój burkliwy sposób, jednocześnie patrząc uważnie na terminatora i licząc na to, że ten za chwilę jednak skupi się na tyle, by być w stanie z nimi rozmawiać. - Powiedziałeś mi, że wybrałeś się na przechadzkę, a Irys twierdzi, że mogłeś jej nie zrozumieć. Zatem? Irysowy Zmierzchu, wolałbym, żebyś dla jego dobra nie oszukiwała, to nie pomoże mu zrozumieć własnych błędów, ale również nie pomoże ci zrozumieć twoich własnych. Wiem, że każdy z nas ma tendencje do bronienia tych, którzy znajdują się pod naszą opieką, ale musimy pewne rzeczy przyjmować do wiadomości. Wierz mi, jego wykroczenie jest niczym w porównaniu ze świadomością, że twój terminator zabił członka własnego Klanu - dodał zatem i odwrócił spojrzenie od ucznia, by poważnie przyjrzeć się wojowniczce. Nie karcił jej, dawał jej jednak szansę na to, by powiedziała dokładnie całą prawdę. Miał teraz w łapach dwie wersje wydarzeń i zdecydowanie chciał się dowiedzieć, co było prawdą, by móc wyciągnąć właściwe konsekwencje dla nich obojga.
- Jaskier - zwrócił się ponownie do kocura - czy ty boisz się swojej mistrzyni? - zapytał spokojnie, kiedy odwrócił spojrzenie od Irys, z którą się zgadzał w ostatniej kwestii i miał nadzieję, że młody faktycznie zrozumie to, co miała do powiedzenia jego mistrzyni, gdyż było to niesamowicie istotne.
_________________
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o

when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
  Statystyki - lvl: 8 | S: 28 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Jaskrowa Łapa,
Zaginiony


Klan:
wicher

Księżyce: 18 [luty]
Mistrz: Irysowy Zmierzch
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień
Partner: poszukiwany
Multikonta: Mleko [KC]
Wysłany: 2019-12-30, 14:10   
   Wygląd: Jaskier jak na młode Trawiastej Polany i Wietrznego Dnia przystało jest mały, jednak w przeciwieństwie do rodziców już teraz ma dość długie łapki. Sierść kotka jest niebieska ticked z białymi znaczeniami na żuchwie i szyi, częściowo przechodzącymi na brzuch oraz na łapkach. Szare futerko znaczą ciemniejsze pręgi. Widać je szczególnie na głowie, łapach i ogonie. Oczy Jaskra są szaroniebieskie (z czasem przybiorą różne kolory- niebieski i jasnozielony). Różowy nosek jest wyraźnie zaznaczony czernią wokół. Pyszczek zwieńczają pokaźne wąsy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=362973#362973


Jaskrowa Łapa wciąż był nieobecny. Coś się wokół niego działo, ale zwyczajnie nie mógł w jakikolwiek sposób odpowiedzieć. Ktoś go szturchnął. Głos Irys- co mówił to inna historia. Zaczął powoli zatracać się w sobie, kulić grzbiet od łopatek by coraz bardziej schować to puste ciałko, kocura bez duszy.
Wtedy jednak usłyszał swoje imię. Nadal niczym w innej rzeczywistości. Przechadzkę... błędy... Irysowy Zmierzch... Czy się jej bał? Jeśli czegoś się teraz bał to Sokoła. To czarny duży kocur ze swym beznamiętnym głosem, niczego nie można było się po nim spodziewać. Irys zaś, Irys faktycznie bywała szorstka i z początku był nieco zlękniony względem niej, ale teraz zdążył ją polubić. Znaczy nie, że bardzo, ale skoro spędzali razem tyle czasu, a Jaskrowa Łapa nie miał nikogo na tyle bliskiego...
- N-nie... nie!- jego postura nieco się poprawiła, ale oczy nadal nieobecne i zamglone wydawały się patrzeć w dal.
Sytuacja była wyjątkowo denerwująca, a jeśli będą źli na niego? lub co gorsza na Irys? Jeśli mistrzyni zacznie nim gardzić, jeśli nikt już nie otworzy do niego pyska... Jego dusza wróciła, ale nie na miejsce. Była, ale obok. Obok szarego kocurka.
_________________
przepraszam najmocniej, ale z uwagi na okropną formę natury psychicznej Jaskierek będzie nieco mniej obecny



It's a Sin Circus and we're just the cast
While we fall down everyone has a laugh
No one ever leaves, cuz we just wanna make believe, yeah
It's a Sin Circus and we're just the cast


- ̗̀ GETTING KINDA CRAZY ̖́-


The noise escalating
The crowd has a growing appetite
For pain on the daily
No care about safety
we play with dynamite

_________________
  Statystyki - lvl: 1 | S: 4 | Zr: 5 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 50 | W: 50 | EXP: 80/?
 
Irysowy Zmierzch
Gwiezdny



Klan:
wicher

Księżyce: 44 [VI]
Mistrz: ... [Fiołkowy Świt]
Płeć: kotka
Matka: Burzowy Pomruk
Ojciec: przepadł. [Drżący Głos]
Partner: fuj
Multikonta: Rumiankowy Listek [KG] Słońce. [S] Przepiórcze Piórko [KRZ], Fasolowa Łapa [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-12-31, 12:58   
   Wygląd: Średniego wzrostu, nieco grubsza kotka o niebieskawej, krótkiej sierści. Łapy ma umięśnione i silne, ogon puszysty i średniej długości. Nos i poduszeczki łap ciemne, oczy okrągłe, w złotym kolorze.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7554


Dobra, bądźmy poważni, nawet Irys nie wierzyła w to, że ma jakieś super specjalne zdolności, które pozwoliłyby jej na ulotnienie się stąd szybko. Wstrzymała oddech licząc na to, że Ptaszyna od razu jakoś się odniesie do jej słów, ale ten jedynie strzepnął na to uchem, na co kotka, no...no jak miała zareagować? Dalej stała w miejscu, chociaż ciężko było jej to uskuteczniać, kiedy od środka rozsadzały ją różne emocje! Cierpliwie, no, dość cierpliwie słuchała, jak kocur zwraca się do Jaskrowej Łapy. Aha, na osty i ciernie! Czyli jej super wymyślne wytłumaczenie nie podziałało, bo robaczek najzwyczajniej w świecie stwierdził, że chciał się wybrać na PRZECHADZKĘ? Kotka spuściła wzrok na swoje łapy, bo już nie wiedziała, czy znowu jest bardziej zła, zawstydzona, czy zawiedziona tą sytuacją. Skinęła niemrawo Zastępcy, powoli w głowie próbując sobie jeszcze raz przypomnieć, czy naprawdę jakimś cudem pominęła kwestię wychodzenia samemu na tereny, czy zaniedbanie było po stronie kocurka. No ale była pewna! I mogłaby to przysiąc na swoje łapy, wąsy i ogon, że była o tym mowa. Czy to możliwe, żeby na złość jej nie posłuchał? Chciał ją sprawdzić? Nie rozumiała tego, ale nie czuła się z tym też zbyt fajnie, no!
Słysząc kolejne pytanie poczuła się...źle. Chciała, żeby robaczek ją szanował i jednak liczył się z jej zdaniem i w ogóle, no i może trochę miał czuł taki nieprzyjemny dreszczyk emocji jakby na przykład by go pouczała w poważnych kwestiach, ale...ale nie żeby się bał tak serio! Spojrzała na moment na terminatora, by z cichym westchnięciem znowu się wyprostować. Dość tego.
- Dlaczego mnie nie posłuchaleś? - wymamrotała nadal z nutą irytacji w głosie. - Móówiłam, że nie poowinieneś wychoodzić sam na terreny, Dlaczego? - ponowiła pytanie, tym razem nieco głośniej, poruszając nerwowo ogonem.
- Przecież nikt juuż z tyym nic nie zrrobi, stało się, tylko wyjaśnij to, na osty i cierrnie! - kontynuowała, a im dłużej mówiła, tym bardziej czuła jak głos jej się załamuje. Miała zrozumieć też swoje błędy, jasne, ale najpierw chciała zrozumieć JAK te błędy w ogóle wyglądają! Bo co, bo myślała, że skoro kocur jest już terminatorem, to jednak nie ma samych pszczół w głowie i nie trzeba mu powtarzać tego samego tysiąc razy? To był jej błąd? Naprawdę?
_________________
see you again and all the same............
I . really . didn’t . want . to . say............
x all of the tears I couldn’t dry x............

all of my words were lies, were lies

...............remaining friends, just you and me
...............I really didn’t want to b e, although
...............you’re never to h e a r my thoughts

sorry and hey... .....
.....I loved you a lot
  Statystyki - lvl: 4 | S: 13 | Zr: 12 | Sz: 9 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 10/300
 
Sokoli Cień
Gwiezdny
Skrzydło



Klan:
wicher

Księżyce: 97 [VII]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Multikonta: Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-01-01, 23:53   
   Wygląd: Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169135#169135


Cierpliwość. Była doskonałą cechą i widać, że i Irys i Jaskier musieli ją jeszcze nabyć. Sokół lubił przyglądać się pewnym sprawom, a od jakiegoś czasu obrał je powoli, analizował, przypatrywał się im z każdej możliwej strony, nim ostatecznie wydawał swój wyrok, tak również było w tej chwili, kiedy słuchał uważnie wojowniczki i zestawiał jej wyjaśnienia z tym, co już usłyszał. Nie chciał wytykać jej kłamstwa w sposób bardzo bolesny, ale mimo wszystko jego obowiązkiem było ją upomnieć, miał nadzieję, że kocica zrozumie, co dokładnie miał na myśli i dlaczego jednak zwracał jej na to uwagę. Miała się rozwijać, zmieniać, miała dojrzewać, a taka nauczka na pewno jej w tym pomoże, choć teraz pewnie czuła się źle i pewnie można w tym wszystkim było znaleźć coś, co nazwałby nutą poniżenia.
- Dobrze. W takim razie wyjaśnij swojej mistrzyni, dlaczego nie posłuchałeś jej zaleceń. I proszę cię, Jaskrze, powiedz mi, czy zdajesz sobie sprawę z tego, jakie niebezpieczeństwa mogą kryć się na naszych ziemiach? - odezwał się spokojnie i spojrzał ponownie na Irys. Nie jemu było oceniać to, jak teraz się czuła, ale mimo wszystko uważał, ze ona również powinna zrozumieć, że pewne sprawy, kiedy się już wydarzają, należy przyjmować, a nie próbować mataczyć. Kłamstwo, jak widać, zawsze ma krótkie nogi, choćby było i bardzo szlachetne, to ostatecznie i tak nic nie zmieniało, a prowadziło jedynie do swoistej eskalacji konfliktu. - Mimo wszystko uważam, że ta sytuacja nauczy was obojga czegoś nowego, a to powinniśmy traktować, jako coś cennego - dodał jeszcze, bez zbędnego pośpiechu, nadal brzmiąc jakby był nieco obrażony i znudzony, ale taki już miał sposób mówienia, co nie powinno dziwić nikogo, kto choć trochę go znał.
_________________
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o

when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
  Statystyki - lvl: 8 | S: 28 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Jaskrowa Łapa,
Zaginiony


Klan:
wicher

Księżyce: 18 [luty]
Mistrz: Irysowy Zmierzch
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień
Partner: poszukiwany
Multikonta: Mleko [KC]
Wysłany: 2020-01-02, 10:28   
   Wygląd: Jaskier jak na młode Trawiastej Polany i Wietrznego Dnia przystało jest mały, jednak w przeciwieństwie do rodziców już teraz ma dość długie łapki. Sierść kotka jest niebieska ticked z białymi znaczeniami na żuchwie i szyi, częściowo przechodzącymi na brzuch oraz na łapkach. Szare futerko znaczą ciemniejsze pręgi. Widać je szczególnie na głowie, łapach i ogonie. Oczy Jaskra są szaroniebieskie (z czasem przybiorą różne kolory- niebieski i jasnozielony). Różowy nosek jest wyraźnie zaznaczony czernią wokół. Pyszczek zwieńczają pokaźne wąsy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=362973#362973


Cały czas nic. Siedzi i pustka. Wzrok Jaskra skierowany tępo w jedno miejsce. Nie korzy się czy płaszczy, zwyczajnie ogarniają go nerwy. W tym momencie, teraz obezwładniają go. Musi jednak dojść do siebie, szybko! Dla Irys bo będzie mieć problemy! Co prawda ich relacja była co najmniej dziwna zwłaszcza w tej chwili, ale no nie mógł przyprawić jej problemów.
Wziął głęboki wdech i zamknął oczy. Coś trząsnęło nim przez chwilę by wrócił do siebie. Nieco zdezorientowany siedział między Sokołem, a Irys. Słabo, bez składu.
- J-ja tak zapamiętałem, że granice!- teraz spojrzał prosto w oczy Sokolego Cienia, mimo strachu- Naprawdę!
Chwilę patrzył jeszcze prosto w kocura by kontynuować.
- To nie wina Irysowego Zmierzchu!- jego głos był nieco rozpaczliwy, ale nie jąkał się- To ja pewnie źle zrozumiałem! Nie pamiętam, ale na pewno tak było!
Kilka krotnie skarcił się łapą. Już nie patrzył na zastępcę, ale zwrócił się do mistrzyni.
-Przepraszam! To nie wina Irysowego Zmierzchu! Wiem co może czychać w niektórych miejscach! Słyszałem o psie! O tym jak go wypędzali! O innych intruzach!
Wiedział to wszystko, słyszał. Był jednak tak spanikowany i w pewnym sensie omdlały, słaby. To wszystko przez stres! Za dużo jak na jeden raz...
_________________
przepraszam najmocniej, ale z uwagi na okropną formę natury psychicznej Jaskierek będzie nieco mniej obecny



It's a Sin Circus and we're just the cast
While we fall down everyone has a laugh
No one ever leaves, cuz we just wanna make believe, yeah
It's a Sin Circus and we're just the cast


- ̗̀ GETTING KINDA CRAZY ̖́-


The noise escalating
The crowd has a growing appetite
For pain on the daily
No care about safety
we play with dynamite

_________________
  Statystyki - lvl: 1 | S: 4 | Zr: 5 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 50 | W: 50 | EXP: 80/?
 
Irysowy Zmierzch
Gwiezdny



Klan:
wicher

Księżyce: 44 [VI]
Mistrz: ... [Fiołkowy Świt]
Płeć: kotka
Matka: Burzowy Pomruk
Ojciec: przepadł. [Drżący Głos]
Partner: fuj
Multikonta: Rumiankowy Listek [KG] Słońce. [S] Przepiórcze Piórko [KRZ], Fasolowa Łapa [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-01-04, 10:58   
   Wygląd: Średniego wzrostu, nieco grubsza kotka o niebieskawej, krótkiej sierści. Łapy ma umięśnione i silne, ogon puszysty i średniej długości. Nos i poduszeczki łap ciemne, oczy okrągłe, w złotym kolorze.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7554


Aha, cierpliwość? Jaka znowu cierpliwość, po co to komu! Wiadomym było, że kotka nigdy nie była w stanie jakoś dogadać się z tym...zjawiskiem i jakoś tak to udawało jej się obejść. Tutaj i tak wykazała się dość sporymi pokładami opanowania, które były wynikiem jej pracy nad sobą, ot co! No ale wiadomo, nie mogło jej też to wychodzić zbyt dobrze, bo wtedy to już nie byłaby ta Irys. Ta Irys miała jednak obecnie ochotę tupnąć oburzona nóżką i odmaszerować wściekle spowrotem do obozu, zostawiając tego nieszczęśnika na pożarcie Zastępcy. Jednocześnie ta Irys...była już wojowniczką. Nie była smarkatym kociakiem, ani rozemocjonowaną terminatorką, była wojowniczką i dostała w swoje łapy Jaskrową Łapę i niestety musiała za niego wziąć odpowiedzialność, nieważne jak bardzo jej się to nie podobało.
Położyła uszy jeszcze bardziej po sobie, kiedy kocurek wytłumaczył, że pokręcił to sobie z granicami. No mysi móżdżek! Jełop, sowia wypluwka, rozlazły ślimak, lisi bobek...! Nijak nie podobał się rozpaczliwy ton głosu robaczka, ale też nadal czuła tą odpowiedzialność za niego i chęć jakoś ogarnięcia go, bo...no bo mimo wszystko średnio fajnie się czuła z tym, że tak odwala.
To nie wina Irysowego Zmierzchu. Słodko, chociaż w jednej kwestii się zgadzali! Ona...ona powiedziała, że nie powinno go tu być. Ostrzegła go. To ON źle zapamiętał jej polecenie, to ON nie postarał się nawet upewnić, jak brzmiało. Majtnęła poirytowana ogonem, bo chociaż sama mówiła sobie, że to była jedyna prawda i wina leżała tylko po stronie robaczka, to doskonale wiedziała, że tak nie było. Powinna go pierwsza odnaleźć, sama przytargać za ucho do obozu, może nawet bardziej na niego uważać, bardziej mu się przyglądać. W końcu to był tylko jeden terminator. Niemrawo podsunęła się do tej osiki, by znowu lekko go trącnąć. Z tym, że tym razem dotknęła go nosem w bok szyi, licząc że magicznie to sprawi, że przestanie jej zaraz tak szargać nerwy. Za bardzo przypominał jej Brzask, oj, zdecydowanie.
— Uspokój się — poleciła chłodno, jeszcze chwilę mierząc go surowym wzrokiem, żeby potem spowrotem zerknąć na Ptaszynę. To co, pouczające kazanie i do domu? Ona z chęcią zabierze swoje manatki i wróci do obozu, albo pójdzie w końcu na to polowanie, zrobi w każdym razie coś, co jakoś pozwoli spożytkować jej tą całą negatywną energię.
_________________
see you again and all the same............
I . really . didn’t . want . to . say............
x all of the tears I couldn’t dry x............

all of my words were lies, were lies

...............remaining friends, just you and me
...............I really didn’t want to b e, although
...............you’re never to h e a r my thoughts

sorry and hey... .....
.....I loved you a lot
  Statystyki - lvl: 4 | S: 13 | Zr: 12 | Sz: 9 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 10/300
 
Sokoli Cień
Gwiezdny
Skrzydło



Klan:
wicher

Księżyce: 97 [VII]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Multikonta: Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-01-09, 20:47   
   Wygląd: Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169135#169135


Zdziwienie. Nie rozumiał zupełnie, dlaczego właściwie kocur aż tak panikuje, nie bardzo również rozumiał, w czym dokładnie bierze udział i trzeba przyznać, iż odczuwał pewne zażenowanie zaistniałą sytuacją. Doskonale wiedział, że powinien ją rozwiązać, ale nie posiadał wszystkich potrzebnych informacji, zaś opieranie się na poszlakach nie było najlepsze. Nie doszło tutaj także do jakiejś olbrzymiej i okropnej przewiny, nic zatem dziwnego, że Sokół podchodził do całej sprawy raczej spokojnie, pouczając ich, jak przystało na najstarszego w gronie, ot i cała tajemnica.
- Najpewniej. Nie wiem jednak, co dokładnie powiedziała Irys w czasie twojego treningu, więc nie mnie to oceniać. Nie rozumiem jednak zupełnie, dlaczego tak bardzo się boisz i panikujesz, dlaczego zachowujesz się, jakbyś połknął jakąś trzęsącą się mysz. Kolejna kwestia jest taka, że żadne z was nie powinno w ten sposób bronić drugiego, to nie ceremonia wzajemnego okazywania miłości i mam nadzieję, że faktycznie dla obojga będzie to poważna nauka na przyszłość - powiedział spokojnie, aczkolwiek jego brwi powędrowały wyraźnie w górę, gdy Jaskier ponownie się odezwał, a Sokół starał się zrozumieć, o co właściwie tutaj chodzi, bo młody zachowywał się mniej więcej tak, jakby najadł się szaleju. Spojrzał pytająco na Irys, jakby chciał, żeby wyjaśniła mu, dlaczego właściwie on się tak zachowuje i czy podobne zachowania przejawiał już w czasie treningu, gdyż mimo wszystko było to coś, co należało wziąć pod uwagę i poważnie się nad tym zastanowić. Nadal jednak było widać, że kocur uważa, iż oboje powinni zastanowić się nad tym, co właśnie dzisiaj się wydarzyło, a co za tym idzie, wyciągnąć z tego lekcję na później, wiedzieć dokładnie, nad czym wypada jeszcze popracować.
- Jaskier - zwrócił się ponownie do młodego. - Chciałbym, żebyś zapamiętał, że dzisiaj miałeś szczęście, bo spotkałeś mnie, a nie psa. Niech ta myśli pozostanie ci w głowie w czasie dalszego treningu z Irys - dodał jeszcze bez większych emocji i spojrzał ponownie na młodego, starając się zrozumieć, dlaczego ten tak panikował. Bał się, że ktoś go zbije, czy może, że w tej chwili zostanie wyrzucony z Klanu? Nie umiał tego do końca pojąć, stanowiło to dla niego swego rodzaju zagadkę, której nie zamierzał tak całkowicie odkładać na półkę własnych myśli, musiał jeszcze się nad tym pochylić, a zatem porozmawiać z kocurem, gdy ten już nieco się uspokoi. - Pozostawię go najlepiej w twoich łapach, Irys. Skoro już i tak znajdujemy się na ziemiach treningowych, może dobrze mu zrobi jakaś przebieżka - powiedział i posłał wojowniczce lekki uśmiech, w jego wykonaniu jak zawsze krzywy, po czym skinął jej całkiem poważnie łbem. Czy ktoś tutaj bał się, że straci mistrza? Nie wiedział, ale nie robił z igieł wideł, tego był całkowicie pewien, chciał jednak, by do ich głów wlało się nieco oleju.
_________________
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o

when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
  Statystyki - lvl: 8 | S: 28 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Jaskrowa Łapa,
Zaginiony


Klan:
wicher

Księżyce: 18 [luty]
Mistrz: Irysowy Zmierzch
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień
Partner: poszukiwany
Multikonta: Mleko [KC]
Wysłany: 2020-01-15, 17:10   
   Wygląd: Jaskier jak na młode Trawiastej Polany i Wietrznego Dnia przystało jest mały, jednak w przeciwieństwie do rodziców już teraz ma dość długie łapki. Sierść kotka jest niebieska ticked z białymi znaczeniami na żuchwie i szyi, częściowo przechodzącymi na brzuch oraz na łapkach. Szare futerko znaczą ciemniejsze pręgi. Widać je szczególnie na głowie, łapach i ogonie. Oczy Jaskra są szaroniebieskie (z czasem przybiorą różne kolory- niebieski i jasnozielony). Różowy nosek jest wyraźnie zaznaczony czernią wokół. Pyszczek zwieńczają pokaźne wąsy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=362973#362973


Oczy pozostały wielkie, ale Jaskrowi udało się uspokoić oddech i resztę ciała. W tej chwili siedział po prostu przed dwójką wojowników nie patrząc wyraźnie na żadnego. Jego wzrok wędrował gdzieś dalej, ale nadal słuchał co się do niego mówiło. Jak Irys chłodno powiedziała by się uspokoił co zabrzmiało jak skarcenie, okropne skarcenie, bez uczuć, Sokoli Cień dalej prawił swoje dywagacje.
W tej chwili czuł się okropnie bo... otaczające go koty cały czas mówiły w tak bezuczuciowy sposób, a ich miny ukazywały jedynie obojętność. To właśnie bolało. Jaskrowa Łapa zrobił coś złego, nieumyślnie, a jedyne z czym się spotkał to brak. Brak jakiegokolwiek zrozumienia.
Pokiwał jedynie w odpowiedzi by dać znać, że zrozumiał. Może to faktycznie już koniec całego teatru i będą mogli skończyć tą tragedię. Akt końcowy- zejście Sokolego Cienia. Byle szybko...
_________________
przepraszam najmocniej, ale z uwagi na okropną formę natury psychicznej Jaskierek będzie nieco mniej obecny



It's a Sin Circus and we're just the cast
While we fall down everyone has a laugh
No one ever leaves, cuz we just wanna make believe, yeah
It's a Sin Circus and we're just the cast


- ̗̀ GETTING KINDA CRAZY ̖́-


The noise escalating
The crowd has a growing appetite
For pain on the daily
No care about safety
we play with dynamite

_________________
  Statystyki - lvl: 1 | S: 4 | Zr: 5 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 50 | W: 50 | EXP: 80/?
 
Irysowy Zmierzch
Gwiezdny



Klan:
wicher

Księżyce: 44 [VI]
Mistrz: ... [Fiołkowy Świt]
Płeć: kotka
Matka: Burzowy Pomruk
Ojciec: przepadł. [Drżący Głos]
Partner: fuj
Multikonta: Rumiankowy Listek [KG] Słońce. [S] Przepiórcze Piórko [KRZ], Fasolowa Łapa [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-01-18, 18:40   
   Wygląd: Średniego wzrostu, nieco grubsza kotka o niebieskawej, krótkiej sierści. Łapy ma umięśnione i silne, ogon puszysty i średniej długości. Nos i poduszeczki łap ciemne, oczy okrągłe, w złotym kolorze.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7554


A żeby tylko biedny Ptaszyna był zdziwiony tym, co własnie odstawiał robaczek. No, był jakiś taki dziwny, nie, jakiś taki niemrawy, ale nigdy się nie zdarzyło, by łapał takie zawiechy, więc Irys była równie mocno zbita z tropu. Strzepnęła znowu uszkiem, zgadzając się w stu procentach z tym, że nie było dla niego powodu do strachu. I tak zgadzałaby się z Sokołem do końca, póki nie usłyszała o jakiejś, tsk, ceremoni wzajemnego okazywania miłości. A jeszcze czego! Kocica nadęła lekko policzki, powstrzymując się od parsknięcia. Co za bzdura, ona tutaj wykazywała głównie troskę o swój zadek, a to, że w tej trosce musiała jakoś ogarnąć sytuację z tym mysim bobkiem to inna kwestia. Była poirytowana i czuła się odpowiedzialna za tego jełopa, bo na wszelkie gorętsze uczucia - nieważne, czy byłaby to nienawiść, czy miłość - to ten, o to sobie nie zasłużył. Mimo wszystko skinęła posłusznie, okazując, że zrozumiała to kazanie. No, na swój sposób. Pilnować robaczka, nie dawać mu nawet mrugnąć bez nadzoru i powtarzać z nim wszystko tysiąc razy. Da się zrobić!
Wypuściła cicho powietrze przez nos, już nie wiedząc nawet na co jest zła. Na szczęście to przestało być jej problemem w momencie, w którym zastępca przekazał sprawę w jej łapki. No, ona się tym zajmie jak należy, wprawdzie miała mu trochę dosadniej przekazać, że odpracuje sobie to przewinienie, ale propozycja przebieżki też nie była taka zła. Mniej ona się namęczy, a może i ta trzęsąca się osika coś sensownego zrobi.
- Ooo...noo, to doobrry pomysł - miauknęła, w sumie też jakoś próbując się nieco rozpogodzić. To...to koniec, nie? Z reguły to pouczała ją tylko Burzowa, więć w sumie nie była pewna czy to już był koniec rozmowy, więc postanowiła zrzucić to na Jaskra.
- Yyy...ty daasz rradę biec chyyba, niee? - spytała zerkając na syna Trawiastej Polany, tym samym z jej strony wykazując no, gotowość do działania. Chyba tej dwójce jakieś zmęczenie się dobrze zrobi - wojowniczka nikogo nie rozszarpie, a młody może się jakoś otrząśnie z...tego.
_________________
see you again and all the same............
I . really . didn’t . want . to . say............
x all of the tears I couldn’t dry x............

all of my words were lies, were lies

...............remaining friends, just you and me
...............I really didn’t want to b e, although
...............you’re never to h e a r my thoughts

sorry and hey... .....
.....I loved you a lot
  Statystyki - lvl: 4 | S: 13 | Zr: 12 | Sz: 9 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 10/300
 
Sokoli Cień
Gwiezdny
Skrzydło



Klan:
wicher

Księżyce: 97 [VII]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Multikonta: Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-01-19, 11:50   
   Wygląd: Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169135#169135


Beznamiętnie? A cóż, według Jaskra, miał zrobić? Roztkliwiać się nad nim, załamywać łapy, czy może krzyczeć wniebogłosy, bo to było tak głupie, to co zrobił? Nie, nic z tego nie było dobrym rozwiązaniem, a młody musiał się nauczyć, że był traktowany dokładnie tak samo, jak inni terminatorzy, dokładnie tak samo jak inni wojownicy i wszyscy dookoła, bo Sokół naprawdę nie zamierzał się cackać w jakieś przedstawienia, jak oboje o tym mówili. On po prostu wypełniał swoje obowiązki, a do tych nie potrzebował roztkliwiać się, ani jakoś szczególnie mocno pochylać się nad sprawą, tym bardziej że najwyraźniej do Jaskra chwilowo nic nie trafiało, a Irys wydawała się nadal poirytowana, przez co wojownik wiedział, że bardziej już do nich obecnie nie trafi. Zerknął więc jeszcze przelotnie na kocura, który nadal wyglądał jakby zamienił się w słup soli i posłał wymowne spojrzenie córce Burzy, które jasno wskazywała na to, iż powinna młodego bacznie obserwować i przekonać się, co dokładnie z niego wyrośnie i co, na Gwiezdny Klan, właściwie się z nim dzieje.
- Dobrze. Zostawię was teraz i mam nadzieję, że dojdziecie do porozumienia - powiedział spokojnie, bo i po co miał się wydzierać albo robić jakieś inne rzeczy. - Irys, Jaskrze - rzucił jeszcze, kiwając im po kolei swym wielkim łbem, po czym niespiesznie oddalił się w stronę obozu, nie przejawiając jakiegoś niezadowolenia czy też nerwowości w ruchach. W końcu nie miał ku temu najmniejszych nawet podstaw, a to, co ostatecznie działo się pomiędzy terminatorem a jego mistrzynią nie było, przynajmniej na razie, jego sprawą. On swój głos zabrał, udzielił im niejako reprymendy, ale reszta zależała już tylko i wyłącznie od nich, nikogo innego.

//zt dla Sokoła
_________________
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o

when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
  Statystyki - lvl: 8 | S: 28 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Jaskrowa Łapa,
Zaginiony


Klan:
wicher

Księżyce: 18 [luty]
Mistrz: Irysowy Zmierzch
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień
Partner: poszukiwany
Multikonta: Mleko [KC]
Wysłany: 2020-01-20, 08:48   
   Wygląd: Jaskier jak na młode Trawiastej Polany i Wietrznego Dnia przystało jest mały, jednak w przeciwieństwie do rodziców już teraz ma dość długie łapki. Sierść kotka jest niebieska ticked z białymi znaczeniami na żuchwie i szyi, częściowo przechodzącymi na brzuch oraz na łapkach. Szare futerko znaczą ciemniejsze pręgi. Widać je szczególnie na głowie, łapach i ogonie. Oczy Jaskra są szaroniebieskie (z czasem przybiorą różne kolory- niebieski i jasnozielony). Różowy nosek jest wyraźnie zaznaczony czernią wokół. Pyszczek zwieńczają pokaźne wąsy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=362973#362973


Stali tak nadal w trójkę. Jaskier wyraźniej ożywił się na dźwięk swojego imienia ze strony Sokoła. Podniósł łeb i chwilę wiódł wzrokiem za zastępcą, aż ten znalazł się na tyle daleko by mógł poczuć spokój. Momentalnie odetchnął i zwrócił się do mistrzyni. Nie wiedział na ile była wściekła, a na ile zniesmaczona swoim terminatorem, ale w tej chwili nie mógł nic zrobić. Na jego pyszczku nadal malowała się raczej smutna mina, ale odpowiedział spokojnie, nieco smutno Irysowemu Zmierzchowi.
- T-tak możemy biec.
W tej chwili traktował to raczej jako odskocznie, miejsce do odreagowania po sytuacji, która miała miejsce. Bieg może nawet szybki, ale w spokoju. Czuł się jakby momentalnie wszystkie emocje odpłynęły z Jaskrowego ciałka i zostawiły ledwie wylinkę nie pamiętającą za dużo poza minionym poczuciem obawy i smutku. Przez to teraz czuł się nie na miejscu, przygnębiony i nijaki.
_________________
przepraszam najmocniej, ale z uwagi na okropną formę natury psychicznej Jaskierek będzie nieco mniej obecny



It's a Sin Circus and we're just the cast
While we fall down everyone has a laugh
No one ever leaves, cuz we just wanna make believe, yeah
It's a Sin Circus and we're just the cast


- ̗̀ GETTING KINDA CRAZY ̖́-


The noise escalating
The crowd has a growing appetite
For pain on the daily
No care about safety
we play with dynamite

_________________
  Statystyki - lvl: 1 | S: 4 | Zr: 5 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 50 | W: 50 | EXP: 80/?
 
Irysowy Zmierzch
Gwiezdny



Klan:
wicher

Księżyce: 44 [VI]
Mistrz: ... [Fiołkowy Świt]
Płeć: kotka
Matka: Burzowy Pomruk
Ojciec: przepadł. [Drżący Głos]
Partner: fuj
Multikonta: Rumiankowy Listek [KG] Słońce. [S] Przepiórcze Piórko [KRZ], Fasolowa Łapa [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-01-20, 13:11   
   Wygląd: Średniego wzrostu, nieco grubsza kotka o niebieskawej, krótkiej sierści. Łapy ma umięśnione i silne, ogon puszysty i średniej długości. Nos i poduszeczki łap ciemne, oczy okrągłe, w złotym kolorze.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7554


Jasne, że Irys mu się przyjrzy, Przyjrzy się i to PORZĄDNIE, bo nie zamierza dopuścić do kolejnej takiej sytuacji. To, co tu zaszło zdecydowanie za bardzo odbiegało od przyjętych przez nią norm. Terminator nie był jej siostrą...więc przejmowanie się tym było zbędne, ot, cała filozofia. Może jednak powinna go przycisnąć, albo coś...nie była w danej chwili tego zbyt pewna, ale na pewno coś jeszcze się wymyśli.
Spojrzała na zastępce, z szacunkiem skinąwszy głową. Westchnęła cicho, odprowadzając go jeszcze wzrokiem, póki nie zniknął im obu z pola widzenia. Przez chwilę jeszcze zastygła, spoglądając w przestrzeń, by przypadkiem znowu nie wybuchnąć przez poświęcenie uwagi pręgowanemu. Ugh, na Gwiezdnych...ona miała z nim jakoś pogadać? To był problem, bo ona nie potrafiła gadać, ona wolała działać, a nie tysiąc razy się zastanawiać teraz nad tym, czy kocur zrozumie co zrobił źle, i czy w przyszłości nie zgotuje jej kolejnej takiej niespodzianki! To tacy jak Słonecznik byli od całej reszty...hmpf. Wciąż jednak był to jej terminator, więc należałoby sobie z nim poradzić.
- Pogadamyy o tym wszystkim na trreningu - rzekła sucho, by po tym ruszyć przed siebie. Nie miała teraz na to nerwów, lepiej będzie dla nich obu się przebiec. Tak, przebiec, tylko tyle, bez zbędnych dyskusji, o!
Wobec takiego obrotu spraw, kotka miała w planach upewnić się, że kocur się zmęczy, a potem będą mogli powrócić do obozu.



//idk zt???
_________________
see you again and all the same............
I . really . didn’t . want . to . say............
x all of the tears I couldn’t dry x............

all of my words were lies, were lies

...............remaining friends, just you and me
...............I really didn’t want to b e, although
...............you’re never to h e a r my thoughts

sorry and hey... .....
.....I loved you a lot
  Statystyki - lvl: 4 | S: 13 | Zr: 12 | Sz: 9 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 10/300
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers