Poprzedni temat «» Następny temat
Kotlinka - wschód
Autor Wiadomość
Świetlistooki
Gwiezdny



Klan:
gwiezdni

Księżyce: Więcej niż gwiazd na Srebrnej Skórze
Płeć: kocur
Wysłany: 2018-03-31, 16:23   Kotlinka - wschód
   Wygląd: Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.


Nieopodal granicy z Klanem Rzeki, tam, gdzie teren jest już stały, suchy
i porośnięty trawą, która sięga nieraz brzucha kotów znajdują się wąskie, wydeptane ścieżki. Obecność bobków i zgryzionej trawy od razu wskazuje na autorów tych ścieżek - zające. Nie są to zwierzęta ani stadne, ani kopiące nory, więc nie dostrzeże się tu dużych stad ukrytych w licznych norach. Zamiast tego znajdują się tu wyżłobione przez nie płytkie niecki nazywane kotlinkami, w których śpią.
_________________
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
Ostatnio zmieniony przez Topniejący Lód 2020-04-21, 15:21, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Brunatna Łapa
Zaginiony
Zgroza


Klan:
wicher

Księżyce: 26 (IV)
Płeć: kocur
Matka: Pluskająca Kropla
Ojciec: Brązowy Brzuch
Multikonta: Brzask (S), Białe Pióro (KR)
Wysłany: 2018-04-24, 12:34   
   Wygląd: Chociaż aktualnie jest puchatą kulką, już widać po nim mocne, duże łapy, które w przyszłości zwielokrotnią swoją objętość, dopasowując się do kośćca. Póki co jego drobne ciało jest pokryte czekoladowo-białym puchem, dobrze chroniącym go przed zimnem. Białe znaczenia, które odziedziczył po mamie, znalazły umiejscowienie przede wszystkim na jego łapach w formie dość długich skarpetek, na przedniej części ciała przechodząc aż po piersi i zachodząc na jego pyszczek. Dzięki tym białym znaczeniom, które ciągną mu się aż do czoła między oczami, jego nosek ma różową barwę, dodając uroku jego często zmarszczonemu obliczu. Mimo że jego kocięce tęczówki wciąż zabarwione są na granatowo, w przyszłości będą zmieniały swoją barwę, aż w końcu wybarwią się na dość jasną zieleń.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5408


Ostatnimi czasy coraz częściej myślał o tym, by zacząć poznawać koty z innych klanów. Ze względu na położenie ich własnego, sądził, że dobrym pomysłem byłoby zaczęcie od Klanu Rzeki, szczególnie że granica między ich klanami była nowością, wcześniej klany były położone w nieco większej odległości między sobą. Teraz jednak nic nie stało na przeszkodzie, aby nieco pozwiedzać, zaznaczyć granicę i wyczekiwać pojawienia się kota z obcego klanu.
Tej nocy nie spał zbyt dobrze, ale wierzył, że zaplanowana wcześniej wyprawa będzie warta zwleczenia się o świcie z legowiska. Zmierzał w kierunku granicy z wodnym klanem truchtem, pozwalając swoim łapom się prowadzić z lekkością, której już dawno nie czuł. Uśmiechał się.
Jego łapy z każdym krokiem mocniej uderzały w ziemię, rozrywając poplątaną trawę, która zdawała się próbować go pochwycić i zatrzymać. Czuł się wolny, zupełnie jakby z jego umysłu chociaż na chwilę zdjęty został ciężar, który zaległ tam po odejściu Pluskającej Kropli. Kiedy w końcu się zatrzymał, zaczął węszyć, ale jedynym, co docierało do jego nosa, była stara woń zająca.

Niedźwiedzia Łapa
_________________
Szukam nauczyciela i mistrza
Niech przywróci mi wzrok słuch i mowę



Niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia
Niech oddzieli światło od ciemności.

~Głos~
Ostatnio zmieniony przez Brunatna Łapa 2018-04-24, 12:36, w całości zmieniany 2 razy  
  Statystyki - lvl: 1 | S: 6 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 50 | W: 50 | EXP: 35/100
 
Krzykliwa Mewa
Gwiezdny
W sercu oddech gwiazd



Klan:
wicher

Księżyce: 121 [II]
Mistrz: Biały Kwiat [*]
Płeć: kotka
Matka: Liliowy Płatek [*]
Ojciec: Srebrzysty Deszcz [*]
Partner: Bezchmurne Niebo [*]
Ciąża: nie
Multikonta: Tonące Słońce (S); Sokoli Cień, Raczek (KW); Kozicza Łapa (KG); Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Zamglona Łapa (GK); Czosnek (MGBG); Magnolia (NKT)
Wysłany: 2018-05-29, 11:10   
   Wygląd: Biel, biel, biel. Mniej więcej tak można by ją opisać, gdyby nie te czarne skarpety różnej długości, pokryty węglową barwą ogon - oczywiście nie cały! - i kilka ciemnych łat na brzuchu. I jedna, o której kocica nie wie, bo znajduje się dokładnie na jej karku, kształtem zaś przypomina idealną kropkę. Zależnie od światła jej oczy zdają się być złote lub jasnozielone, choć ona osobiście skłania się ku tej drugiej opcji. Futra nie ma ani długiego, ani krótkiego, ot takie w sam raz. Poduszki jej łap są różowe, chociaż po jej przygodach pojawiły się na nich czarne plamki. Bam, to wszystko!
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#110319


Zaraz, zaraz, a co ona tutaj robiła?! – nie była przypadkiem za stara na takie dalekie wyprawy, z których nic nie wynikało, a ona ani nie polowała, ani nie patrolowała i w ogóle na pewno powinna jedynie siedzieć w obozie i zbijać bąki, bo przecież do tego służyła starszyzna, która właściwie powinna jak najprędzej odejść, by nie odejmować nikomu jedzenia od pyska, a przynajmniej tak się zapatrywały na to niektóre koty uważające, że jedyną powinnością Mewy było siedzenie na tyłku w obozie i czekanie na zbawienie, co wcale kocicy się nie podobało – nie zmierzała w krytycznym momencie błagać o pomoc, bo jej zastane łapy nie będą w stanie jej unieść; tak więc była tutaj, na spacerze na który wyruszyła naprawdę dziarsko i trudno było powiedzieć o niej, że ma ponad sto księżyców, chociaż oczywiście czarne łaty na jej futrze wskazywały na to, jak wiele już w życiu przeszła, jak wiele widziała; niemniej jednak od pewnego czasu widać było w niej znaczną zmianę, znaczną poprawę, jej oczy lśniły radością, całe jej ciało jakby ponownie odgięło się od ziemi – miała chyba jakiś cel na resztę księżyców swego życia, chociaż i tak czuła się tutaj tylko jak gość – jej dom został daleko, daleko stąd.
Zatrzymała się, żeby wciągnąć głęboko powietrze i aż zamknęła oczy czując, jak zapachy rozchodzą się po całym jej ciele, dookoła słychać było odgłosy spokojnego, pełnego życia terenu bez przebrzydłych Dwunogów, zdawało się, że świat jest piękny w swej Porze Młodych Liści, że syci się tym, co ma do zaoferowania i Mewa też to przyjmowała zastanawiając się, czy zdąży zobaczyć kolejną taką porę zanim Niebo przyjdzie, pokiwa jej paluszkiem i powie, że jej misja na tym świecie została zakończona i pora, żeby biegała w nieskończoność po ziemiach na Srebrnej Skórce, skąd będzie mogła dalej oglądać Klan Wichru – ale prawda była taka, że Krzykliwa zamierzała jeszcze długo grać na nosie swego partnera i żyć, by życiem się cieszyć.

//Zajączek <3
_________________


[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
  Statystyki - lvl: 7 | S: 13 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 60 | EXP: 585/600
Stat. Med. - lvl:
1 | MED.EXP: 31/100
 
Zajęczy Sus
Gwiezdny
trwam


Klan:
wicher

Księżyce: 93 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [*]
Ojciec: Twarda Gwiazda [*]
Partner: Sokoli Cień
Multikonta: Porywista Gwiazda, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-06-06, 19:43   
   Wygląd: Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=175334#175334


Gdy wracał ze wspólnego patrolu z Wilgotnym Nosem i Drżącym Głosem, w oddali zamajaczył mu kot podejrzanie przypominający Krzykliwą Mewę. Z jednej strony: nie dziwiło go to, bo kocica zawsze była żwawa i energiczna, nie dałaby się zamknąć w obozie. Z drugiej jednak strony… poczuł trochę niepokój, że biało-czarna kocica wychodzi sama, bez choćby jednego wojownika albo jakiegoś podrośniętego terminatora, który znał chociaż podstawy walki. Nie miał jej za jakąś niesamodzielną czy coś takiego, co to to nie, w końcu mówimy o Krzykliwej Mewie, ale mimo wszystko nie była młoda i raczej nie dysponowała już na pewno takimi samymi siłami, jak kiedyś. Pożegnał się więc z kuzynem i czarno-białym kocurem, po czym skierował swoje kroki w stronę Kotlinki, w której często można było złapać zające. Albo Krzykliwą Mewę, najwyraźniej.
Dzień dobry, Krzykliwa Mewo – odezwał się, niby to oficjalnie, ale tak naprawdę ciepłym głosem i z uśmiechem, który ostatnio coraz częściej się pojawiał na jego pysku, chociaż jeszcze nie wiedział, że niedługo wszystko się zmieni, że Krucza Gwiazda odejdzie, a klan się rozłamie, tak jakby piorun nie uderzył tylko w drzewo. – Czyżbyś szukała wytchnienia od swoich wnucząt? – zagadał beztrosko, na razie nie poruszając kwestii, która go tu przywiodła, czyli tego, czy takie samotne wycieczki były wskazane – dla kogokolwiek, tak naprawdę, nie tylko dla kotek będących aktualnie w starszyźnie.
  Statystyki - lvl: 8 | S: 14 | Zr: 21 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Krzykliwa Mewa
Gwiezdny
W sercu oddech gwiazd



Klan:
wicher

Księżyce: 121 [II]
Mistrz: Biały Kwiat [*]
Płeć: kotka
Matka: Liliowy Płatek [*]
Ojciec: Srebrzysty Deszcz [*]
Partner: Bezchmurne Niebo [*]
Ciąża: nie
Multikonta: Tonące Słońce (S); Sokoli Cień, Raczek (KW); Kozicza Łapa (KG); Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Zamglona Łapa (GK); Czosnek (MGBG); Magnolia (NKT)
Wysłany: 2018-06-08, 10:39   
   Wygląd: Biel, biel, biel. Mniej więcej tak można by ją opisać, gdyby nie te czarne skarpety różnej długości, pokryty węglową barwą ogon - oczywiście nie cały! - i kilka ciemnych łat na brzuchu. I jedna, o której kocica nie wie, bo znajduje się dokładnie na jej karku, kształtem zaś przypomina idealną kropkę. Zależnie od światła jej oczy zdają się być złote lub jasnozielone, choć ona osobiście skłania się ku tej drugiej opcji. Futra nie ma ani długiego, ani krótkiego, ot takie w sam raz. Poduszki jej łap są różowe, chociaż po jej przygodach pojawiły się na nich czarne plamki. Bam, to wszystko!
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#110319


Oczywiście, że nie była niesamodzielna, z wieloma sprawami radziła sobie naprawdę świetnie i być może była nieco słabsza niż dawniej, jednak daleko jej było do pełnej utraty sił, na całe szczęście, co dawało jej swoiste poczucie bezpieczeństwa i coś na kształt zadowolenia, dodatkowo chyba duma nie pozwalała jej tak po prostu prosić innych o pomoc, o to, żeby wszędzie z nią chodzili, bo co to by było, chociaż pewnie ani Jodełka ani Czajka nie miałyby nic przeciwko temu, wolała jednak, by prowadziły swoje normalne życie, tym bardziej jej córka, która walczyła nadal z treningiem, ale miała na niego jeszcze czas; a Jodła miała poważne obowiązki poważnego wojownika, takiego samego, jaki właśnie się do niej zbliżał z uśmiechem, jak jej się wydawało, ona zaś bardzo ucieszyła się, że widzi Zajączka, bo przez całą tę przeprowadzkę i wcześniejsze milczenie nie miała za bardzo okazji z nim porozmawiać, ani przebywać, teraz zaś miała na to okazję i prawie jak mała kotka podskoczyła do niego demonstrując właściwie pełną sprawność, bo jeszcze nic jej w kościach nie łupało, ani nie działo się nic podobnego, na całe szczęście.
- DzieŃ dobry, ZajĄczku! MoŻna tak powiedzieć, bo sĄ doŚĆ haŁaŚliwe, zupeŁnie, jak ja, a poza tym ile mogĘ siedzieĆ tylko w obozie, jak nikt do mnie nie przychodzi, wiesz? – odpowiedziała niemalże płynnie, akcentując tylko słowa w kilku miejscach i nieco jeszcze jakby charcząc, czy tracąc oddech, nie było to jednak wbrew pozorom aż takie złe, trudne, czy cokolwiek takiego, więc syn Twardego nie powinien mieć większych problemów ze zrozumieniem tego, co chciała mu powiedzieć, przekazać i na co może zwrócić uwagę, co było niesamowitym sukcesem w jej wykonaniu i pokazywało, że pewnie jeszcze może księżyc albo i mniej i Mewa na powrót stanie się tak samo krzykliwa jak dawniej, stanie się po prostu sobą i nic tego nie zmieni, choćby i goniła ją starość.
_________________


[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
  Statystyki - lvl: 7 | S: 13 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 60 | EXP: 585/600
Stat. Med. - lvl:
1 | MED.EXP: 31/100
 
Zajęczy Sus
Gwiezdny
trwam


Klan:
wicher

Księżyce: 93 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [*]
Ojciec: Twarda Gwiazda [*]
Partner: Sokoli Cień
Multikonta: Porywista Gwiazda, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-06-11, 23:13   
   Wygląd: Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=175334#175334


Och, faktycznie, nie mieli za bardzo okazji na dłuższe rozmowy; Zając zresztą nie był z tego dumny, ale nie chciał też jakoś nad tym rozpaczać i tak dalej, w końcu każdy miał swoje obowiązki, swoich bliskich z którymi chciał spędzać czas, i tak dalej, dlatego nie miał tego za złe ani sobie, ani tym bardziej Krzykliwej. Miło po prostu było się spotkać i pogawędzić, skoro już znaleźli się w tym samym miejscu i w tym samym czasie. Buro-biały wojownik przysiadł i owinął łapy ogonem, zerkając to na białą kocicę – która w końcu mówiła! – to na okolicę, do której widoku jeszcze się nie przyzwyczaił. Jego uwagę zwróciło to, że kocicy mówienie wciąż sprawiało pewną trudność; było słychać, że po prostu jest jej ciężko, ale starała się, walczyła, no i można było ją przecież zrozumieć, co na początku nie było takie łatwe, z tego co słyszał od swojej matki. Wszystko było lepsze, niż milczenie ze strony Krzykliwej Mewy.
Przynajmniej Zawilcowa Skórka nie urodziła siedmiu czy ośmiu kociąt. Pomyśl, co byś wtedy miała! – zaśmiał się delikatnie, poruszając wąsami. – Nie powinnaś jednak wychodzić sama poza obóz – powiedział poważnie, patrząc na starszą kocicę, która kiedyś to jemu doradzała, mówiła o świecie i o wielu życiowych sprawach, które zostały z nim do dzisiaj. W klanie były koty, które nic nie miałyby przeciwko spacerkowi z jedną z najstarszych w klanie kocic, to jest jego matką i właśnie Krzykliwą. Tak naprawdę sam nie miałby nic przeciwko, często zresztą chodził na takie przechadzki z Miętowooką. Jego matka nie była już jednak młoda, jej krok był sztywniejszy i te spacery z księżyca na księżyc stawały się coraz rzadsze, co napawało go niepokojem i smutkiem. Ale teraz… wolał o tym nawet nie myśleć. – Chociażby Borsuk zapewne z chęcią by cię częściej zabierał na spacery – dodał, uśmiechając się lekko. Zauważył, że jego brat spędza sporo czasu z białą kocicą; ostatnio właśnie widział, jak razem opuszczają obóz. Och, gdyby tylko podejrzewał, w jakich niecnych celach.
  Statystyki - lvl: 8 | S: 14 | Zr: 21 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Krzykliwa Mewa
Gwiezdny
W sercu oddech gwiazd



Klan:
wicher

Księżyce: 121 [II]
Mistrz: Biały Kwiat [*]
Płeć: kotka
Matka: Liliowy Płatek [*]
Ojciec: Srebrzysty Deszcz [*]
Partner: Bezchmurne Niebo [*]
Ciąża: nie
Multikonta: Tonące Słońce (S); Sokoli Cień, Raczek (KW); Kozicza Łapa (KG); Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Zamglona Łapa (GK); Czosnek (MGBG); Magnolia (NKT)
Wysłany: 2018-06-13, 14:38   
   Wygląd: Biel, biel, biel. Mniej więcej tak można by ją opisać, gdyby nie te czarne skarpety różnej długości, pokryty węglową barwą ogon - oczywiście nie cały! - i kilka ciemnych łat na brzuchu. I jedna, o której kocica nie wie, bo znajduje się dokładnie na jej karku, kształtem zaś przypomina idealną kropkę. Zależnie od światła jej oczy zdają się być złote lub jasnozielone, choć ona osobiście skłania się ku tej drugiej opcji. Futra nie ma ani długiego, ani krótkiego, ot takie w sam raz. Poduszki jej łap są różowe, chociaż po jej przygodach pojawiły się na nich czarne plamki. Bam, to wszystko!
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#110319


O, nie zrozummy się źle, Mewa również nie miała mu tego za złe, tym bardziej, że miał teraz własne kocięta i trzeba było się nimi zająć, wychować je, doprowadzić do dnia ceremonii, strzec jak oka w głowie i cieszyć się nimi dopóki były jeszcze młode, sprawne i chętne do zabawy, do dzielenia się myślami z rodzicami, kiedy chciały jeszcze z nimi przebywać; była również Mięta, która zdawała się znosić starość nieco gorzej od Krzykliwej, ta bowiem widziała, że towarzyszka Twardego powoli zapada się w sobie, słabnie i faktycznie nadchodzi jej czas, jednak nie rozmawiały o takich sprawach poświęcając swój czas na resztę życia, jaka im jeszcze została, chciały z niej czerpać jak najwięcej, cieszyć się i chwytać, co się da – Mewa miała to szczęście, że ciało nie odmawiało jej posłuszeństwa, była po prostu nieco wolniejsza, mniej zwinna i nie tak silna, jak wcześniej, jednak łapy poruszały się sprawnie, jak i cała reszta.
- PrzypomniaŁabym sobie, jak to jest, ZajĄczku, ale cieszĘ siĘ, Że ich mam, ale czasami zadajĄ duŻo pytaŃ, pewnie jak twoje dzieci, a Iskierek wszystko powtarza – odpowiedziała, a potem prychnęła oburzona, chociaż w jej oczach można było dostrzec zadowolenie i coś na kształt czułości, bo mimo wszystko zrobiło jej się miło, że Zając o niej pamięta i chce o nią dbać, natomiast kiedy wspomniał o Borsuku prędko zamaskowała swoją niepewność, bo mimo wszystko kochała jego brata, naprawdę mocno i był dla niej niesamowicie ważny, ale nie chciała poruszać z Zajączkiem pewnych kwestii, które właściwie go nie dotyczyły.
- Wiem! A teraz mam tu ciebie, o i ty bĘdziesz mi towarzyszyŁ, moŻe nastĘpnym razem teŻ ciĘ poszukam, albo poproszĘ o to FioŁka, bo teraz chciaŁabym rozmawiaĆ z kaŻdym, skoro juŻ mogĘ – odpowiedziała naprawdę radośnie spychając swoje rozterki gdzieś na dalszy plan, bo wychodziła z założenia, że one wcale nie były w tej chwili najważniejsze i co do tego nie było żadnych nawet wątpliwości.
_________________


[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
  Statystyki - lvl: 7 | S: 13 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 60 | EXP: 585/600
Stat. Med. - lvl:
1 | MED.EXP: 31/100
 
Zajęczy Sus
Gwiezdny
trwam


Klan:
wicher

Księżyce: 93 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [*]
Ojciec: Twarda Gwiazda [*]
Partner: Sokoli Cień
Multikonta: Porywista Gwiazda, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-06-14, 16:02   
   Wygląd: Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=175334#175334


Kiwnął głową, po czym odpowiedział kocicy, że faktycznie, zadają dużo pytań, szczególnie zaś Twardy, który chyba chce wszystko wokół zrozumieć najlepiej, jak się da, oraz Splątana, która była pod tym względem podobna do swojego białego brata, ale jednocześnie miała sporo wątpliwości odnośnie wielu rzeczy i czasami nie podobały jej się nowości, jakie słyszała od niego czy od innych kotów. Na pewno zarówno miot Zawilcowej Skórki, jak i podopieczni jego i Sokoła będą… ciekawą przygodą dla kotów, które zostaną ich mistrzami. Szczególnie, jak się zapowiadało, Iskierek. Nie miał do czynienia z tym konkretnym kocurkiem, ale zaraz przypomniało mu się, że faktycznie jeden z wnuków Krzykliwej Mewy powtarzał po innych kotach na zebraniu – nawet po nim samym, co wywołało w nim pewien dyskomfort.
On… tylko powtarza? – spytał, marszcząc lekko nos, zaintrygowany i jednocześnie lekko zmartwiony. Może niektóre kociaki w tym wieku tak miały? Z drugiej strony wielkimi krokami zbliżała się ceremonia na terminatorów tego miotu, więc… czy to nie było odrobinę dziwne? Może to po prostu była kocięca zabawa, która tak się kocurkowi spodobała, że została z nim na dłużej. Nie wiedział, ale sprawa na pewno go zaciekawiła. Reakcja starszej kocicy na imię jego brata była tak ulotna, a na dodatek przykryta radosnymi słowami, że w zasadzie nie szukał niczego więcej w bardzo krótkiej zmianie na jej pysku. Nie miał w końcu powodów,– Oczywiście. Kiedy tylko będziesz chciała – odparł pogodnie. O ile znowu nie będzie miał trzech terminatorów naraz, to na pewno wygospodaruje trochę czasu na spacer z Krzykliwą Mewą, i to bardzo chętnie. To było zdecydowanie lepsze rozwiązanie niż pozwalanie na to, by starsza sama maszerowała po terenach klanu. – Jak ci się w ogóle podobają nowe ziemie?
  Statystyki - lvl: 8 | S: 14 | Zr: 21 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Krzykliwa Mewa
Gwiezdny
W sercu oddech gwiazd



Klan:
wicher

Księżyce: 121 [II]
Mistrz: Biały Kwiat [*]
Płeć: kotka
Matka: Liliowy Płatek [*]
Ojciec: Srebrzysty Deszcz [*]
Partner: Bezchmurne Niebo [*]
Ciąża: nie
Multikonta: Tonące Słońce (S); Sokoli Cień, Raczek (KW); Kozicza Łapa (KG); Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Zamglona Łapa (GK); Czosnek (MGBG); Magnolia (NKT)
Wysłany: 2018-06-22, 09:41   
   Wygląd: Biel, biel, biel. Mniej więcej tak można by ją opisać, gdyby nie te czarne skarpety różnej długości, pokryty węglową barwą ogon - oczywiście nie cały! - i kilka ciemnych łat na brzuchu. I jedna, o której kocica nie wie, bo znajduje się dokładnie na jej karku, kształtem zaś przypomina idealną kropkę. Zależnie od światła jej oczy zdają się być złote lub jasnozielone, choć ona osobiście skłania się ku tej drugiej opcji. Futra nie ma ani długiego, ani krótkiego, ot takie w sam raz. Poduszki jej łap są różowe, chociaż po jej przygodach pojawiły się na nich czarne plamki. Bam, to wszystko!
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#110319


Domyślała się, że jego dzieci są ciekawe świata, może nawet bardziej niż jej własne potomstwo, a teraz wnuki, bo dla nich właściwie pewne rzeczy były oczywiste, stanowiły bowiem część składową ich jestestwa i nic nie było w stanie tego zmienić, niemniej jednak dobrze wiedziała, że cały świat składa się z różnych ciekawych spraw i młode koniecznie chcą je poznać, aczkolwiek trzeba było pamiętać, że nie wszystko jest też zaraz takie łatwe i proste, hops i już, więc trzeba było zwracać uwagę na jednostki co najmniej indywidualne, jak chociażby jej wnuk – na pytanie Zająca skinęła łbem dość głęboko, po czym uśmiechnęła się do niego dość smutno i nieco krzywo, a potem wzruszyła barkami, jakby mimo wszystko chciała mu powiedzieć, że tak widać musi być, ostatecznie jednak postanowiła zabrać głos:
- Tak, a to dośĆ dziwne, wiesz, ale z drugiej strony nie wiem, co moŻna zrobić, Żeby to zmieniĆ i czy robi to, bo mu się tak podoba, czy są jakieś inne powody – powiedziała jeszcze miejscami się potykając, jednak jej wypowiedzi były coraz bardziej klarowne, zaś Zając poza swoistymi akcentami z całą pewnością nie mógł wyłapać większych problemów z mową u Krzykliwej, a co za tym idzie, mógł spokojnie założyć, że kocica w pełni wraca do formy, co zresztą było prawdą i jak wkrótce miał się przekonać, miała na tyle werwy żeby nie tylko w swoim stylu wrzeszczeć na zebraniu, ale również na tyle sił, żeby wyruszyć w niebezpieczną podróż wraz z Szałwią, czego wcale a wcale się nie bała i wychodziła z założenia, że jeśli umrze, to przynajmniej w poczuciu spełnionego obowiązku.
- A co u ciebie, jak ci idą treningi i jak wŁaściwie mają się twoje dzieci i co u Sokoła, bo w sumie to chyba nie czuje się dobrze, bo Czyżyk…? – wyrzuciła jeszcze z siebie, a następnie nastawiła swoje spore uszy, kiedy usłyszała kolejne pytanie Zająca i rozejrzała się z uwagą i namysłem, przez chwilę na jej pysku gościła ewidentnie nostalgia, co do tego nie można było mieć żadnych wątpliwości, potem zaś skinęła w końcu głową, może nie aż tak mocno i z takim entuzjazmem, jakiego można było oczekiwać, ale jednak z aprobatą.
- Jest tutaj parę takich miejsc, ktÓre bardzo mi się podobają i chciaŁabym chodzić do nich częściej, wiesz? Ale to nie są już te… trawy, klif, słona woda… – dodała, a jej głos lekko się załamał, więc przebiegła kawałek przed siebie, jakby coś spostrzegła, nachyliła się i powąchała kwiatka, co zaraz przypomniało jej, że powinna spojrzeć, czy nie ma tam pszczół i uśmiechnęła się znowu nostalgicznie na myśl o Niebie.
_________________


[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
  Statystyki - lvl: 7 | S: 13 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 60 | EXP: 585/600
Stat. Med. - lvl:
1 | MED.EXP: 31/100
 
Zajęczy Sus
Gwiezdny
trwam


Klan:
wicher

Księżyce: 93 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [*]
Ojciec: Twarda Gwiazda [*]
Partner: Sokoli Cień
Multikonta: Porywista Gwiazda, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-06-24, 15:52   
   Wygląd: Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=175334#175334


Trzeba przyznać, że Zając nie miał za bardzo doświadczenia, jeśli chodzi o kocięta – nigdy nie miał młodszego rodzeństwa, w którego wychowaniu mógłby uczestniczyć, zaś jego podopieczni… były w zasadzie jedynymi młodzikami, z którymi miał styczność często i dużo. Sprawa powtarzającego wszystko Iskierka jednocześnie go zaintrygowała, a z drugiej strony, cóż, zapaliła mu w głowie jakąś czerwoną lampkę, bo go to po prostu niepokoiło. Miał nadzieję, że było tak, jak mu się wydawało, że to tylko kocięca zabawa, która została mu zbyt długo, i że przejdzie… ewentualnie Zawilcowa Skórka może mogłaby coś zaradzić? Jako jego matka miała prawdopodobnie największy wpływ na takie sprawy. Podzielił się tą myślą z Krzykliwą Mewą, zaraz jednak przyznał, że on także nie ma pojęcia, co można z tym zrobić, i czy w ogóle cokolwiek, chociaż raczej wydawało mu się, że zostawianie tego tak po prostu może odnieść odwrotny skutek do przewidywanego.
Praktycznie Krokusowa Łapa jest już od dłuższego czasu gotowa do objęcia rangi wojownika, Szyszka zresztą też – odparł odnośnie terminatorów. Był bardzo zadowolony z dwóch młodszych kotek i wierzył, że będą świetnymi wojowniczkami, jednak niepokoiło go, że tak długo nie miały ceremonii i tak naprawdę były trochę zawieszone pomiędzy światem terminatorów a światem wojowników, tak, jak on kiedyś pomiędzy rangą kociaka, a terminatora. Domyślał się, że może to być frustrujące, niemniej jednak wciąż szlifował ich wiedzę i umiejętności, by faktycznie były przygotowane. – A kociaki… wiesz, trochę je zestresowała ta cała afera ze zmianą terenów, ale wydaje mi się, że już się przyzwyczaiły. Splątana na szczęście jest już w pełni zdrowa… och, no i mieli niedawno nauki, w zasadzie lada moment powinni mieć ceremonię, a ja liczę na to, że dostanę jedno z nich na terminatorów; może właśnie Splątaną, bo wydaje się bardzo niechętna nauce walki i sądzę, że ktoś bliski byłby w stanie ją przekonać, ale z reszty też bym się oczywiście ucieszył, bo na przykład Mokry mi się wydaje dość nieśmiały i delikatny, ale przy tym jest, wiesz, bardzo entuzjastyczny do nauki, tylko będzie potrzebował wyrozumiałego mistrza, bo sporo rzeczy zapomina, ale to raczej nie jest coś bardzo dziwnego. Twardy jest świetnym obserwatorem, lubi słuchać i chyba za misję sobie wziął bronienie przed wszystkim Splątanej… ale chce zrozumieć wiele rzeczy, jest ciekawy, tylko nie okazuje tego jakoś przesadnie, wiesz, nie krzyczy, że on musi wiedzieć, ani się jakoś nie ekscytuje, gdy już czegoś się dowie. A Szorstki jest głośny, dość zabawny w tym, i w sumie wydaje mi się, że najbardziej jest taki… wiesz, hej do przodu z całej czwórki. Mam nadzieję, że trening pomoże mu rozładować energię – opowiedział z delikatnym uśmiechem na pysku, jednak gdy miał przejść do tematu swojego partnera, nabrał bardziej poważnego tonu i wyrazu pyska. – A Sokół… przez to, jak Czyżyk umarł, czuje niesprawiedliwość, no i wiadomo, że to przeżył, w końcu byli bardzo blisko, ale… wierzę, że się z tym godzi. Mam nadzieję. – Martwił się, ale rozmawiał o tym z Sokołem i wierzył, że jeżeli ten nie mógłby sobie z tym poradzić, to by mu powiedział, mimo wszystko nie byli blisko ze sobą po to, by się z takimi rzeczami kryć.
Tęsknisz – mruknął, stwierdzając fakt, po czym podążył za kocicą, rozglądając się jednocześnie na boki, jakby chłonąc to miejsce, zapamiętując jego szczegóły. – Ja też. Ale… tu będzie nam lepiej. Tam… zostały dobre i złe rzeczy, a tu tworzymy coś całkowicie od zera, tak sobie myślę. Mamy szansę uczynić z tego miejsca dom dla siebie i dla wielu pokoleń… trzeba pamiętać o tamtych ziemiach, zachować te wspomnienia, ale cieszę się, że tu jesteśmy. Bezpieczni – mówił cicho, nieco niepewnie, jakby sam nie wiedział, czy wybrane przez niego słowa dobrze oddawały to, co myślał.
Ostatnio zmieniony przez Zajęczy Sus 2018-06-24, 15:52, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 8 | S: 14 | Zr: 21 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Krzykliwa Mewa
Gwiezdny
W sercu oddech gwiazd



Klan:
wicher

Księżyce: 121 [II]
Mistrz: Biały Kwiat [*]
Płeć: kotka
Matka: Liliowy Płatek [*]
Ojciec: Srebrzysty Deszcz [*]
Partner: Bezchmurne Niebo [*]
Ciąża: nie
Multikonta: Tonące Słońce (S); Sokoli Cień, Raczek (KW); Kozicza Łapa (KG); Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Zamglona Łapa (GK); Czosnek (MGBG); Magnolia (NKT)
Wysłany: 2018-06-25, 12:59   
   Wygląd: Biel, biel, biel. Mniej więcej tak można by ją opisać, gdyby nie te czarne skarpety różnej długości, pokryty węglową barwą ogon - oczywiście nie cały! - i kilka ciemnych łat na brzuchu. I jedna, o której kocica nie wie, bo znajduje się dokładnie na jej karku, kształtem zaś przypomina idealną kropkę. Zależnie od światła jej oczy zdają się być złote lub jasnozielone, choć ona osobiście skłania się ku tej drugiej opcji. Futra nie ma ani długiego, ani krótkiego, ot takie w sam raz. Poduszki jej łap są różowe, chociaż po jej przygodach pojawiły się na nich czarne plamki. Bam, to wszystko!
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#110319


Oczywiście, Mewa miała o wiele większe doświadczenie w kwestii kociąt niż Zając, ale prawda była taka, że z uwagi na fakt, iż większość jej potomstwa odeszła w siną dal nie powinna uważać się za eksperta – tak zresztą nie było – bo i tak wszystkiego nie wiedziała i nie mogła na wszystko czegoś poradzić, co było o tyle nieprzyjemne, że naprawdę chciała jakoś pomóc córce z wnukiem, jednak nic sensownego nie przychodziło jej do głowy; kiedy był młodszy drażniła się z nim nawet używając jak najtrudniejszych słów w czasach, gdy mówiła jeszcze ledwie zrozumiale, co ją bawiło – bo kogo by nie bawiło? – ale jednocześnie miała poczucie, że tak być nie może, że tutaj może kryć się jakiś problem i na słowa Zająca łagodnie pokręciła głową i cicho przyznała, że obawia się, iż kotem właściwym, by zająć się Iskierkiem jest może raczej Szałwia; tak czy inaczej temat wnuka urwała mniej więcej w tym miejscu przysłuchując się bardzo uważnie temu, co Zając ma do powiedzenia na temat własnego potomstwa, jednocześnie odkrywając w nim bardzo uważnego ojca, który przygląda się każdemu krokowi własnych dzieci, jednocześnie pewnie pilnując je z daleka, by nie miały poczucia, że wiecznie siedzi im na głowie, jednak bardzo jej się podobało to, jak do tego podchodził; cały czas kiwała lekko głową uśmiechając się w sposób, w który uśmiechają się tylko i wyłącznie matki, a który to uśmiech pewnie nie był wcale tak obcy Zającowi, gdy jednak przeszli do tematu Sokoła odetchnęła ciężko myśląc o wielkim wojowniku i jego ojcu, którego śmierć faktycznie mogła być przytłaczająca – widziała, jak Sokół niemalże niósł Czyżyka, jak zmuszał go do jedzenia, jak walczył o każdy jego krok wierząc, że doprowadzi go na nowe ziemie; widać jednak w starym kocurze przeświadczenie o tym, że starych drzew się nie przesadza było o wiele potężniejsze niż w Krzykliwej czy Mięcie, które nadal parły do przodu, aczkolwiek coraz bardziej było widać, że i im kończy się opał na tę drogę, a i tory powoli zakręcają w stronę wąskiego, ciemnego tunelu.
- Oczywiście, że tęsknię, tam się urodziłam, wychowałam, wyszkoliłam, tam poznałam Niebo, urodziłam własne kocięta, wszystkie je odchowałam, sporą część z nich straciłam, tam umarł Niebo i Opieniek, tam ich pochowałam, tam pożegnałam licznych przyjaciół, tam nawet urodziły się w końcu moje wnuki, więc wszystko jest tam, a tutaj mam niewiele i już wiele nie zobaczę, o czym pewnie doskonale wiesz, Zajączku, więc tak, to są bezpieczne ziemie dla nowych pokoleń, dla twoich dzieci, dla twoich siostrzeńców i bratanków, dla moich wnuków i ich dzieci, dla każdego nowego pokolenia, które nadchodzi, ale ja tutaj będę tylko oglądała zachód słońca mając nadzieję, że okaże się on lepszy niż wschód mojego życia i że zostawię was w dobrej kondycji, z dobrem w sercu, ze spokojem i poczuciem, że naprawdę jesteście bezpieczni, że dobrze zrobiliśmy odchodząc i wcale nie boję się tego mówić, bo wiem, że taka dokładnie jest prawda, a wam pozostaje jedynie umilać mi ostatnie księżyce życia, których, mam nadzieję, będzie jeszcze sporo, ale nie oszukujmy się, nie będę wieczna – powiedziała niemalże płynnie, czasem się gdzieś potykając, czasem szeleszcząc jakimś słowem, wyrazem, jakimś jego fragmentem, ale widać było, że wraca już ostatecznie dawna Mewa, która potrafiła jeszcze krzyknąć, która potrafiła być wichrem pośród traw; a kiedy Zając do niej podszedł spojrzała na niego i uśmiechnęła się promiennie, bo nie była zniedołężniałą staruszką i chociaż przyznawała, jaka jest prawda, zamierzała jeszcze cieszyć się życiem.
_________________


[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
  Statystyki - lvl: 7 | S: 13 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 60 | EXP: 585/600
Stat. Med. - lvl:
1 | MED.EXP: 31/100
 
Zajęczy Sus
Gwiezdny
trwam


Klan:
wicher

Księżyce: 93 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [*]
Ojciec: Twarda Gwiazda [*]
Partner: Sokoli Cień
Multikonta: Porywista Gwiazda, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-06-27, 21:29   
   Wygląd: Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=175334#175334


Na słowa Krzykliwej Mewy nie odpowiedział, bo… nie wiedział za bardzo, co by mógł w tym temacie stwierdzić. Czy na pewno Szałwia mógłby tu coś zdziałać? Cóż, zależy czym. Jako medyk być może kocur miał trochę doświadczenia z kociętami, ale czy to znaczyło, że będzie wiedział, jak… pomóc Iskierkowi? „Pomoc” nawet nie brzmiała w tym kontekście najlepiej, bo cóż, może kociakowi wcale to nie przeszkadzało; może świetnie się bawił, naśladując koty wokół. A nie sądził, by zioła tu coś dały, hm. Po zakończeniu swojej wypowiedzi, po wypowiedzeniu obaw odnośnie Sokoła i nowych ziem, również przez chwilę milczał, znowu bowiem uderzyło go to, że pewnego dnia będzie musiał się pożegnać ze swoją matką, a także i Krzykliwą Mewą, na co westchnął cicho, ale cóż… wolał nie myśleć na ten temat. Cieszyć się ich obecnością, póki mógł, tak samo zresztą z każdym innym bliskim mu kotem, bo prawda była taka, że każde z nich mógł nagle utracić. Nie mógł udawać, że „bezpieczniejsze tereny” znaczy „tereny całkowicie pozbawione drapieżników, dwunogów i innych niebezpieczeństw”, prawda? Niestety, nie mógł mimo wszystko też udawać, że Miętowooka i kocica, z którą właśnie rozmawiał, będą żyć wiecznie, co boleśnie przypominały mu także kolejne jej słowa… Wspomnienie Opieńka też go zaniepokoiło, to bowiem przybliżało go do myślenia o Bystrej. Poruszył nieco niespokojnie ogonem, jednak wysłuchał jej do samego końca, jak zawsze, po czym dotknął nosem jej barku, delikatnie, ostrożnie. Nawet teraz, gdy Krzykliwa mówiła o tym, że niedługo odejdzie, wydawała się mieć więcej energii niż niejeden młodszy kot, co zawsze Zająca nieco dziwiło i ciekawiło, ale teraz także – po tak długim okresie milczenia – go cieszyło. Uniósł lekko łapę, na chwilę odwracając wzrok od starszej, by tknąć delikatnie jeden z kolorowych kwiatów, z którego uniósł się delikatny, efemeryczny pyłek…
Tylko zostań z nami. Do końca – powiedział nagle cichym, smutnym tonem, a na jego pysku odbił się niepokój. – Nie jak… Mknący Ptak – dodał po chwili, podnosząc wzrok na Krzykliwą Mewę. Buro-biały wojownik nie był specjalnie związany z niebieską szylkretką, ale to nie chodziło o to; chodziło o fakt, że ta zniknęła, a jej trop urwał się w drodze na stare ziemie czy siedlisko dwunogów. Może goniła za wspomnieniami; może nie chciała być na terenach, w drodze na które utraciła najbliższego sobie kota. Przełknął ślinę nerwowo. Chciałby, och, marzył wręcz o tym, by nikt już nie zaginął, nie odszedł i nie umarł. Ale brutalna rzeczywistość była całkiem inna.
  Statystyki - lvl: 8 | S: 14 | Zr: 21 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Krzykliwa Mewa
Gwiezdny
W sercu oddech gwiazd



Klan:
wicher

Księżyce: 121 [II]
Mistrz: Biały Kwiat [*]
Płeć: kotka
Matka: Liliowy Płatek [*]
Ojciec: Srebrzysty Deszcz [*]
Partner: Bezchmurne Niebo [*]
Ciąża: nie
Multikonta: Tonące Słońce (S); Sokoli Cień, Raczek (KW); Kozicza Łapa (KG); Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Zamglona Łapa (GK); Czosnek (MGBG); Magnolia (NKT)
Wysłany: 2018-06-28, 14:09   
   Wygląd: Biel, biel, biel. Mniej więcej tak można by ją opisać, gdyby nie te czarne skarpety różnej długości, pokryty węglową barwą ogon - oczywiście nie cały! - i kilka ciemnych łat na brzuchu. I jedna, o której kocica nie wie, bo znajduje się dokładnie na jej karku, kształtem zaś przypomina idealną kropkę. Zależnie od światła jej oczy zdają się być złote lub jasnozielone, choć ona osobiście skłania się ku tej drugiej opcji. Futra nie ma ani długiego, ani krótkiego, ot takie w sam raz. Poduszki jej łap są różowe, chociaż po jej przygodach pojawiły się na nich czarne plamki. Bam, to wszystko!
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#110319


Mewa, bez względu na wszystko, nie zamierzała ukrywać tego, co czuła i jak postrzegała nie tylko nowy świat, ale i przyszłość, w jakiej przyszło jej obecnie żyć, chciała żeby inni wiedzieli, jak się na to wszystko zapatruje, ale jednocześnie miała takie przeświadczenie, że naprawdę powinna zacząć ich uświadamiać, że wieczna nie jest, a czas niestety ma to do siebie, że mknie na przód i nic nie jest w stanie go zatrzymać w miejscu, nic nie jest w stanie nakazać mu, by przestał tak walczyć, by po prostu pozwolił jej trwać, wiedziała również, że mieszkańcy Srebrnej Skórki wkrótce zaczną się o nią upominać ze zdecydowanie większą siłą niż teraz, aczkolwiek podejrzewała również, że nie wszyscy, w każdym razie zdawała sobie sprawę z tego, że nie jest wieczna i z czasem wszystko się posypie, tak więc chciała również, żeby Klan był na to gotowy, a nie krzyczał później dlaczego tak się stało; przynajmniej dożywała naprawdę sędziwego wieku i mogła powiedzieć, że w gruncie rzeczy jej życie było całkiem dobre, nie miała na co narzekać, może znalazło się tam parę potknięć, ale kto ich nie miał?; w każdym razie przynajmniej argument za tym, że bezsensownie umarła młodo odpadał, to zaś zawsze było znacznym plusem.
- Ja się tam nigdzie nie wybieram, bo na naszych ziemiach zastałabym pewnie tylko Dwunogi i nie byłoby tam już nic, z czym chciałabym się w jakikolwiek sposób wiązać, znalazłabym tam tylko smutek, cierpienie i zwątpienie, a jak pewnie wiesz, nie tego szukam – zakomunikowała na znak, ze chociaż tęskni i jest jej przykro, żal i wszystko to ją boli, to nie zamierza popełniać błędów, na jakie już naraziły się inne koty, czego zdecydowanie im nie zazdrościła, w każdym razie nie czuła potrzeby wędrowania na mogiły swoich przyjaciół, bo nic by to nie dało, z ich ciałami nie mogłaby sobie porozmawiać, ani nic takiego, aczkolwiek czuła, że jej korzenie znajdują się tam, daleko stąd.
_________________


[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
  Statystyki - lvl: 7 | S: 13 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 60 | EXP: 585/600
Stat. Med. - lvl:
1 | MED.EXP: 31/100
 
Zajęczy Sus
Gwiezdny
trwam


Klan:
wicher

Księżyce: 93 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [*]
Ojciec: Twarda Gwiazda [*]
Partner: Sokoli Cień
Multikonta: Porywista Gwiazda, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-07-01, 01:00   
   Wygląd: Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=175334#175334


Nieświadomie wstrzymywał oddech, czekając na odpowiedź Mewy. Była w klanie, odkąd pamiętał; nie rozmawiali często, ale na pewno mieli dobre relacje, ba, może nawet się przyjaźnili, a na dodatek ją szanował i… nie wyobrażał sobie, by jej tu nie było, w klanie, razem z nimi wszystkimi, dlatego miał nadzieję, że nie przyjdzie jej coś takiego do głowy. Nigdy. Martwił się zresztą o Mknącą, o tę nieśmiałą kocicę z drżącym podbródkiem i traumą po utracie dwóch życiowych partnerów i części kociąt; bał się o nią, o jej stan i to, że mogło jej się wiele rzeczy stać, a przede wszystkim… mogła już nigdy nie wrócić. Nie chciał tego dla nikogo. Och, nie chciał również innego rodzaju pożegnania z kimkolwiek, kto żył w ich klanie… ale cóż. To było nieuniknione, prawda? Pewnego dnia. Nie dzisiaj, nie jutro… ale pewnego dnia. Kiwnął lekko głową i wypuścił wstrzymywane w płucach powietrze.
Ścigamy się do obozu? – zaproponował nagle kocicy po chwili przyjemnego milczenia, a na jego pysku pojawił się uśmiech. Miał dobry humor i chciał sobie pozwolić na taki radosny wyścig, jednak jeżeli Krzykliwa Mewa nie była na to chętna – po prostu powoli wrócili do obozu, najkrótszą drogą albo i nawet naokoło, jeżeli chciała.

zt :3
  Statystyki - lvl: 8 | S: 14 | Zr: 21 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Krzykliwa Mewa
Gwiezdny
W sercu oddech gwiazd



Klan:
wicher

Księżyce: 121 [II]
Mistrz: Biały Kwiat [*]
Płeć: kotka
Matka: Liliowy Płatek [*]
Ojciec: Srebrzysty Deszcz [*]
Partner: Bezchmurne Niebo [*]
Ciąża: nie
Multikonta: Tonące Słońce (S); Sokoli Cień, Raczek (KW); Kozicza Łapa (KG); Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Zamglona Łapa (GK); Czosnek (MGBG); Magnolia (NKT)
Wysłany: 2018-07-07, 21:50   
   Wygląd: Biel, biel, biel. Mniej więcej tak można by ją opisać, gdyby nie te czarne skarpety różnej długości, pokryty węglową barwą ogon - oczywiście nie cały! - i kilka ciemnych łat na brzuchu. I jedna, o której kocica nie wie, bo znajduje się dokładnie na jej karku, kształtem zaś przypomina idealną kropkę. Zależnie od światła jej oczy zdają się być złote lub jasnozielone, choć ona osobiście skłania się ku tej drugiej opcji. Futra nie ma ani długiego, ani krótkiego, ot takie w sam raz. Poduszki jej łap są różowe, chociaż po jej przygodach pojawiły się na nich czarne plamki. Bam, to wszystko!
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#110319


Nie zamierzała nigdzie odchodzić, urodziła się w Klanie Wichru i cokolwiek by się nie wydarzyło - zamierzała również tutaj umrzeć, chociaż oczywiście doskonale wiedziała, że były koty, które odeszły i już nie wróciły, ona jednak nie chciała się do nich zaliczać, chociaż nie zawsze czuła się dobrze, nie zawsze czuła się szczęśliwa, brakowało jej niektórych przyjaciół z dawnych czasów, tęskniła za Niebem, za swoimi dziećmi, które rozmyły się nieoczekiwanie w powietrzu, jednak była zbyt silna, by z tego powodu odejść w bliżej nieznanym kierunku, by szukać śmierci, bo była pewna, że Mknąca nie poszukiwała czegoś innego, marzyła jedynie o tym, by znaleźć się już na Srebrnej Skórce, trafić do tych, których jej po prostu zabrakło i tyle, nie musiała nawet jakoś głęboko się nad tym zastanawiać, ona sama również czasami miała takie chwile, że myślała sobie, iż to już najwyższy czas na podróż, potem jednak kręciła głową przypominając sobie, że ma jeszcze tyle do zrobienia, że musi jeszcze zacząć w pełni poprawnie mówić, że musi odchować wnuki, że chciałaby, by były szczęśliwe, chciała doczekać dnia, gdy Klan uzna te ziemie za swój nowy, prawdziwy dom, w którym będą czuli się bezpiecznie, chciała bardzo wielu rzeczy i tak jak powiedziała Zającowi, nigdzie się nie wybierała.
- Tak! - stwierdziła jedynie radośnie po tej pełnej ciszy kontemplacji, po której aż marzyła o tym, by ruszyć dalej, by się nie zatrzymywać, chciała poczuć w sobie pełnię radości, a skoro Zając proponował jej coś takiego, zamierzała brać w tym udział, zamierzała oddychać pełną piersią i nie chciała dać sobie wmówić, że jest za stara na takie rzeczy.

//zt :)
_________________


[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
  Statystyki - lvl: 7 | S: 13 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 60 | EXP: 585/600
Stat. Med. - lvl:
1 | MED.EXP: 31/100
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers