Poprzedni temat «» Następny temat
Płytka Dziura
Autor Wiadomość
Fiołkowy Świt
Starszyzna
niepełny



Klan:
wicher

Księżyce: 113 [listopad]
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Multikonta: Żubrze Gardło, Czarny Kogut [KG]; Persefona [P]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-01-26, 01:24   
   Wygląd: Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=159095#159095


- Uch, jasne - bąknął, gdy Krzykliwa Mewa powiedziała żeby udali się szybko w przeciwną stronę. Nie potrzebował wyjaśnień od razu, jednak starsza i tak podzieliła się z nim informacją na temat tego, w jakim celu się tam udają.
- Pewnie - skinął głową w odpowiedzi na pytanie, czy chce by Krzykliwa pokazała mu dziwne podziękowanie, jakim uraczył ją ten obcy kot. Nieco zaniepokoił go fakt, że kociak pobiegł w stronę Grzmiącej Ścieżki, jednak skoro pojawił się aż tutaj i słusznie obawiał się patroli chyba wiedział co robi, prawda? Hm. Maszerowali dość szybko, a gdy w końcu uznali, że byli wystarczająco daleko powrócili po swoje łupy. Fiołkowy Świt co prawda musiał i tak przynosić upolowaną zwierzynę do obozu na raty bo nie dałby i tak rady zanieść jej na stos na raz, jednak nie było to wielkim problemem. Przynajmniej miał okazję do tego, by spędzić więcej czasu z Krzykliwą Mewą, z którą ostatnimi czasy nie miał zbyt wielu okazji do rozmów ze względu głównie na jego roztargnienie i ciągle napięty grafik. Ech.

zt
_________________

and I had no idea on what ground I was founded
all of that goodness is gone with you now

then when I met you, my virtues uncounted
all of my goodness is gone with you now



:)
  Statystyki - lvl: 8 | S: 17 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 9 | HP: 90 | W: 80 | EXP: 455/750
 
Imbirowy Pył
Gwiezdny
wrak samego siebie



Klan:
wicher

Księżyce: 45 [II]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kocur
Matka: Lniane Futerko [opiekunka]
Multikonta: Ciemna Toń [KC] Sokola Łapa [KRz] Spadająca Łapa [KG]
Wysłany: 2019-03-08, 23:39   
   Wygląd: Pierwsze co rzuca się w oczy po kilku księżycach od przybycia do Wichrowego Klanu to prawa przednia łapka, która niegdyś była o kilka milimetrów dłuższa, powodując niesamowity ból przy chodzeniu; nareszcie wyrównała się zresztą burych łapek. Kiedyś drobna postura Imbira przerodziła się teraz w bardzo dobrze umięśnioną sylwetkę..to pewnie przez fakt, że będąc w klanie, jedzenie cały czas bywa na stosie, a podczas przebywania z matką musiał zdać się na szczęście losu. Jeśli chodzi zaś o oczka, bo to również mocno rzuca się w oczy...nareszcie osiągnęły swój docelowy kolor, w pełni ukazując dawniej skrywany sekret. Są one imbirowe z przebłyskiem koloru oliwkowego. Jego futerko jest średniej długości, dodatkowo jest ono dłuższe na kołnierzyku. Całe ciało wraz z łapkami i ogonem pokrywają liczne tygrysie pręgi. Co do koloru sierści jest ono bure. Dokładniejsze w kp ~
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=276772#276772


Imbirowy Pył wyszedł wraz z patrolem na obchód i zaznaczenie granic, gdy w pewnym momencie postanowił się rozdzielić. Dokładniej przy Czterech Dębach gdzie mieli odbić na granicę z klanem Cienia. Wówczas mentor Ropuszej Łapy postanowił odciążyć trochę resztę patrolu i pójść na granice z Klanem Rzeki. Gdy kiwnęli mu głowa na znak aprobaty, ruszył w przeciwnym do nich kierunku. Przynajmniej wcześniej będą mogli wrócić do domu.
Co jakiś czas przystawał, aby zaznaczać teren. W między czasie oglądał się czy aby ktoś na niego nie czyha gdzieś i spoglądał na tereny klanu leżącego po drugiej stronie, od którego ewidentnie bił zapach ryb. A może jednak spotka kogoś znajomego? Może tak na przykład Kukułczą Łapę? Przynajmniej dowiedziałby się co u niej słychać. Zobaczymy...

//Kuku
_________________

Fallen in too deep
I can’t see what’s in front of me
I’m so far out of reach
Broke me piece by piece
Told me that you would never leave
Why did I believe?


Will I ever make it out?
Tell me what I gotta do now?
Am I going to see tomorrow?
Can’t swallow this sorrow
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 155/200
 
Kukułczy Puch
Wojownik
Mother of Evangeline



Klan:
rzeka

Księżyce: 57 [VIII]
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce [*]
Ojciec: Trawiastooki
Partner: um...
Ciąża: nie
Multikonta: Płomyk [S] Jasne Serce [NKT] Ostry Kwiat [KC] Dymiący Staw [KG]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-03-09, 14:01   
   Wygląd: Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288297#288297


Kukułka nie miała dobrych dni chyba to już każdy wiedzał. Wszystko jej się zawaliło i żyje tylko dla swojej siostry i jej dzieci. Tylko one sprawiły na jej pyszczku radość. Dłuższą niż dziesięć sekund. Musiała to wszystko przemyśleć i tej jej niby partner Iskier. Ehh... Nie miała innego wyjścia. Musiała się zgodzić bo by go zraniła. Szła koło granicy z klanem wichru i oznaczała teren jak to zwykle robiła. Po chwili jednak poczuła pewien zapach. Klan Wichru... Ale zaraz... Zna ten zapach... Poszła za nim i ku jej zdziwieniu zobaczyła Imbira. Uśmiechnęła się do kocura miło.
- Cześć Imbir! - przywitała się sympatycznie i podeszła bliżej do kocura. Dawno siebie nie widzieli. Ba! Jak byli jeszcze młodymi terminatorami Kukułka go spotkała i nie tylko jego.
- Miło cię widzieć! - dodała jeszcze. Usiadła sobie wygodnie i patrzyła z lekką radością na burego kocura.
_________________
you're nothing short of magical and
beautiful
to me i'll never hit the big time.............

.without you so they can k e e p their
.......................» treasure and their t i e s to the machine «
.........'cause I am the mother of Evangeline
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 11 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 175/300
 
Imbirowy Pył
Gwiezdny
wrak samego siebie



Klan:
wicher

Księżyce: 45 [II]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kocur
Matka: Lniane Futerko [opiekunka]
Multikonta: Ciemna Toń [KC] Sokola Łapa [KRz] Spadająca Łapa [KG]
Wysłany: 2019-03-25, 22:41   
   Wygląd: Pierwsze co rzuca się w oczy po kilku księżycach od przybycia do Wichrowego Klanu to prawa przednia łapka, która niegdyś była o kilka milimetrów dłuższa, powodując niesamowity ból przy chodzeniu; nareszcie wyrównała się zresztą burych łapek. Kiedyś drobna postura Imbira przerodziła się teraz w bardzo dobrze umięśnioną sylwetkę..to pewnie przez fakt, że będąc w klanie, jedzenie cały czas bywa na stosie, a podczas przebywania z matką musiał zdać się na szczęście losu. Jeśli chodzi zaś o oczka, bo to również mocno rzuca się w oczy...nareszcie osiągnęły swój docelowy kolor, w pełni ukazując dawniej skrywany sekret. Są one imbirowe z przebłyskiem koloru oliwkowego. Jego futerko jest średniej długości, dodatkowo jest ono dłuższe na kołnierzyku. Całe ciało wraz z łapkami i ogonem pokrywają liczne tygrysie pręgi. Co do koloru sierści jest ono bure. Dokładniejsze w kp ~
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=276772#276772


No i proszę faktycznie, odnalazł dawną znajomość - kotkę, którą poznał jeszcze za czasów terminatorskich, gdy był głupi i niedoświadczony i pozwolił sobie na taki wybryk jak udanie sie samemu na granice z pozostalymi klanami. Teraz było zupełnie inaczej.
- Telaz już Imbirowy Pył! Ale nadal możesz mi mówić Imbil - Pochwalił się, choć nigdy nie miał tego w zwyczaju. Chciał, żeby wiedziała, mimo wszystko, nawet jeśli ta informacja nic nie wniesie do jej życia. Wypiął przy tym lekko pierś do przodu, by potem zanurzyć chwilowo nos w swoim futrze na niej.
- Mi lównież ciebie miło widzieć. - odpowiedział, uśmiechając się przy tym pogodnie. Przez myśl nawet przeszło mu, aby przybliżyć się bardziej do kotki, ale wtedy uświadomił sobie, że przecież Kukułka była z innego Klanu, Klanu Rzeki i nie mógł tego zrobić, a zresztą była na swojej granicy, na której nie mógł postawić burej łapy.
- Co u ciebie słychać? Dawno się nie widzieliśmy, baldzo dawno… - rozejrzał się wokół, aby sprawdzić, czy aby ktoś przypadkiem ich nie obserwuje, czy nie przysłuchuje się ich rozmowie, a także w celu potencjalnego zagrożenia. Gdy nic z wcześniej wymienionych rzeczy nie zauważył, spojrzał wprost na burą koteczkę i przycupnął na ziemi. Czuł, że może być to dłuższa historia, daltego warto przysiąśc owijając przednie łapy ogonem.
_________________

Fallen in too deep
I can’t see what’s in front of me
I’m so far out of reach
Broke me piece by piece
Told me that you would never leave
Why did I believe?


Will I ever make it out?
Tell me what I gotta do now?
Am I going to see tomorrow?
Can’t swallow this sorrow
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 155/200
 
Kukułczy Puch
Wojownik
Mother of Evangeline



Klan:
rzeka

Księżyce: 57 [VIII]
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce [*]
Ojciec: Trawiastooki
Partner: um...
Ciąża: nie
Multikonta: Płomyk [S] Jasne Serce [NKT] Ostry Kwiat [KC] Dymiący Staw [KG]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-04-08, 18:08   
   Wygląd: Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288297#288297


A to ci dopiero! Imbir jest już wojownikiem tak jak i Kukułka! Wojowniczka na tą informację uśmiechnęła się szeroko. Chciała wręcz uściskać przyjaciela! A co jej tam!
Szybciutko go przytuliła uśmiechając się szeroko. Przecież jak go przytuli to się nic nie stanie. Naruszanie granic jest wtedy gdy no... Ktoś wchodzi na teren świadomie i gdzieś tam dalej a nie kilka kroków po granicy. Ba! Mniej niż trzy kroki.
- To cudownie! Jestem szczęśliwa, że i ty już dostałeś imię wojownika. Jak ten czas szybko leci... - zaśmiała się cicho. Jeszcze przyjdzie co do czego to bura kotka zostanie starszyzną!
Przestała tulić wojownika z klanu Wichru i wygodnie usiadła naprzeciw niego.
- Oh... U mnie... Szczerze nie za dobrze się działo... Straciłam wiele cennych dla mnie osób... Mojego kochanego wujka, Terminatora, większość rodzeństwa i... Straciłam swoją miłość... - uszka już nie starczyły prosto tylko zwisywały a pyszczek nie był taki jak przed chwilą. Otrzepała swoją głowę bo wiedziała, że nie powinna się teraz smucić ale...
_________________
you're nothing short of magical and
beautiful
to me i'll never hit the big time.............

.without you so they can k e e p their
.......................» treasure and their t i e s to the machine «
.........'cause I am the mother of Evangeline
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 11 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 175/300
 
Imbirowy Pył
Gwiezdny
wrak samego siebie



Klan:
wicher

Księżyce: 45 [II]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kocur
Matka: Lniane Futerko [opiekunka]
Multikonta: Ciemna Toń [KC] Sokola Łapa [KRz] Spadająca Łapa [KG]
Wysłany: 2019-04-22, 12:30   
   Wygląd: Pierwsze co rzuca się w oczy po kilku księżycach od przybycia do Wichrowego Klanu to prawa przednia łapka, która niegdyś była o kilka milimetrów dłuższa, powodując niesamowity ból przy chodzeniu; nareszcie wyrównała się zresztą burych łapek. Kiedyś drobna postura Imbira przerodziła się teraz w bardzo dobrze umięśnioną sylwetkę..to pewnie przez fakt, że będąc w klanie, jedzenie cały czas bywa na stosie, a podczas przebywania z matką musiał zdać się na szczęście losu. Jeśli chodzi zaś o oczka, bo to również mocno rzuca się w oczy...nareszcie osiągnęły swój docelowy kolor, w pełni ukazując dawniej skrywany sekret. Są one imbirowe z przebłyskiem koloru oliwkowego. Jego futerko jest średniej długości, dodatkowo jest ono dłuższe na kołnierzyku. Całe ciało wraz z łapkami i ogonem pokrywają liczne tygrysie pręgi. Co do koloru sierści jest ono bure. Dokładniejsze w kp ~
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=276772#276772


- Ty też otrzymałaś nowe imię? Jak ono brzmi? - z wymalowanym szokiem na pysku, ale zarazem z uśmiechem, zapytał. Nie spodziewał się, że córka Pierzastego Serca, postanowi przekroczyć granice i się do niego przytulić! Będzie musiał zmyć jej zapach...to na pewno! Jeszcze by sobie kto co pomyślał i miałby kłopoty. Mimo wszystko był bardzo ciekaw, jakie to Kukułcza Łapa otrzymała wojownicze Imię. Może...eee Kukułcze Pióro? Kukułcze Skrzydło? Kukułczy Lot? Każda wariancja brzmiała ciekawie, ale która to ta prawdziwa?
Gdy przestała się do niego przytulać, przejechał kilkukrotnie językiem po piersi i klapnął na ziemi, jak Rzeczna kotka.
- Oh...to baldzo ci współczuję. - odpowiedział i od razu posmutniał cofając w tył bure uszka. - Jeszcze nie wiem, jak to jest stracić swoją miłość, bo jeszcze nigdy nie darzyłem kogoś tak silnym uczuciem oprócz Lnianego Futelka - mojej takiej na wpół mamy, ale na pewno jest to okropne uczucie. Za to wiem, co na pewno możesz odczuwać przy stlacie rodziny...a o terminatorze już wcale nie będę wspominać. Wiem, jaki to obowiązek i stlach, jeszcze jeśli szkolisz córkę przywódczyni. - właściwie to Imbirowy Pył, nawet nie był w stanie określić, dlaczego Malinowa Gwiazda, właśnie jego wybrała na mistrza, jednej ze swoich córek. Musiała pokładać w nim wielką nadzieję, lecz czym on się jej tak przysłużył?
_________________

Fallen in too deep
I can’t see what’s in front of me
I’m so far out of reach
Broke me piece by piece
Told me that you would never leave
Why did I believe?


Will I ever make it out?
Tell me what I gotta do now?
Am I going to see tomorrow?
Can’t swallow this sorrow
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 155/200
 
Kukułczy Puch
Wojownik
Mother of Evangeline



Klan:
rzeka

Księżyce: 57 [VIII]
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce [*]
Ojciec: Trawiastooki
Partner: um...
Ciąża: nie
Multikonta: Płomyk [S] Jasne Serce [NKT] Ostry Kwiat [KC] Dymiący Staw [KG]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-05-03, 10:07   
   Wygląd: Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288297#288297


Jej imię nie było w cale tajemnicą więc bez dłuższego zastanowienia powiedziała Imbirowi.
- Kukułczy Puch. - wujek chyba zbyt dobrze znał Kukułkę i wiedział jak jej dać na imię. Nie należała do kotów agresywnych ani zbyt... Leniwych. Jej imię pasowało jak ulał! Tak bynajmniej uważała bura kotka. Może było mało wojownicze dla innych ale kotka w ogóle się tym nie przejmowała.
- Każda strata boli... I czasem trzeba dać swoim emocjom pozwolić na to by się wydostały. Ale nie chce ciągle pokazywać swojej słabości i staram się nie płakać cały czas. Chociaż niekiedy to trudno mi wychodzi... - powiedziała trochę przyciszonym głosem do tego cały czas kiwajac lekko końcówką ogona.
- Czyli uczysz córkę Malinowej Gwiazdy? To wielki zaszczyt jak i odpowiedzialność. Wiem, czasem się boisz, że coś złego powiesz bądź pokażesz ale ja jestem w pełni przekonana, że jesteś dobrym mentorem. - uśmiechnęła się do niego miło.
_________________
you're nothing short of magical and
beautiful
to me i'll never hit the big time.............

.without you so they can k e e p their
.......................» treasure and their t i e s to the machine «
.........'cause I am the mother of Evangeline
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 11 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 175/300
 
Imbirowy Pył
Gwiezdny
wrak samego siebie



Klan:
wicher

Księżyce: 45 [II]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kocur
Matka: Lniane Futerko [opiekunka]
Multikonta: Ciemna Toń [KC] Sokola Łapa [KRz] Spadająca Łapa [KG]
Wysłany: 2019-05-09, 20:38   
   Wygląd: Pierwsze co rzuca się w oczy po kilku księżycach od przybycia do Wichrowego Klanu to prawa przednia łapka, która niegdyś była o kilka milimetrów dłuższa, powodując niesamowity ból przy chodzeniu; nareszcie wyrównała się zresztą burych łapek. Kiedyś drobna postura Imbira przerodziła się teraz w bardzo dobrze umięśnioną sylwetkę..to pewnie przez fakt, że będąc w klanie, jedzenie cały czas bywa na stosie, a podczas przebywania z matką musiał zdać się na szczęście losu. Jeśli chodzi zaś o oczka, bo to również mocno rzuca się w oczy...nareszcie osiągnęły swój docelowy kolor, w pełni ukazując dawniej skrywany sekret. Są one imbirowe z przebłyskiem koloru oliwkowego. Jego futerko jest średniej długości, dodatkowo jest ono dłuższe na kołnierzyku. Całe ciało wraz z łapkami i ogonem pokrywają liczne tygrysie pręgi. Co do koloru sierści jest ono bure. Dokładniejsze w kp ~
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=276772#276772


- Ooo! Baldzo ładne imię... Kukułczy Puch. Pasuje do ciebie! - mruknął, unosząc w górę kąciki pyska. Nie spodziewał się, że akurat to imię wybierze Świetlikowa Gwiazda, ale jakby nie patrzeć pasowało mu to do Kukułki. Może nie pod względem puchu na jej futrze, bo było ono mocno przykrótkie, ale pod kątem charakteru, już bardziej. Drugi człon imienia pokazywał jej...delikatność? Tak, to było dobre stwierdzenie.
- Racja...ale wiesz, każdy czasem ma taki smutniejszy okles, gdzie dużo rozmyśla i się smuci i to, że ktoś trzyma w sobie długi czas emocje, plędzej czy później będzie musiał dać temu upust, a wtedy będzie jeszcze gorzej niż jeśli robiłbym to częściej, ale z mniejszą potęgom. Rozumiesz, o co mi chodzi, prawda? - odparł. Ból po utracie miłości musiał być naprawdę ogromny, ale skąd o nie mógł o tym wiedzieć, skoro nikogo takiego nie miał? Jedynie większa relacja łączyła go z Gąską, ale była tylko przyjaźnią. Niczym więcej.
- Tak. Na imię ma Lopusza Łapa. Na szczęście udało mi się ją zafascynować, no może to za dużo powiedziane, ale zachęcić do treningów, przez co miło spędzamy lazem czas. Nawet nie wiem, czym przysłużyłem się Malinowej Gwieździe, że to na mnie akurat padło, abym uczył jedną z jej córek. - odpowiedział, na koniec kiwając lekko głową w geście "dziękuje za ciepłe słowa". To miło z jej strony, że wierzyła w niego i w to, że jest dobrym mentorem. To...podnosiło na duchu, bardzo. - A...twój no wiesz, te-telminator? Jaki był?
_________________

Fallen in too deep
I can’t see what’s in front of me
I’m so far out of reach
Broke me piece by piece
Told me that you would never leave
Why did I believe?


Will I ever make it out?
Tell me what I gotta do now?
Am I going to see tomorrow?
Can’t swallow this sorrow
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 155/200
 
Kukułczy Puch
Wojownik
Mother of Evangeline



Klan:
rzeka

Księżyce: 57 [VIII]
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce [*]
Ojciec: Trawiastooki
Partner: um...
Ciąża: nie
Multikonta: Płomyk [S] Jasne Serce [NKT] Ostry Kwiat [KC] Dymiący Staw [KG]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-05-13, 07:51   
   Wygląd: Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288297#288297


Słysząc lekko komplement wojowniczka się szerzej uśmiechnęła. Też tak uważała, że jej imię jest odpowiednie. Była miłą i sympatyczną kotką więc nie wyobrażała sobie żeby mieć imię na przykład... Kukułczy Szpon lub Dziób. Niektórzy w klanie uważali, że to imię nie jest wystarczająco wojownicze ale najważniejsze, że się jej podoba o i jeszcze Imbirowi! Słysząc słowa burego kocura, koteczka pokiwała twierdząco głową. Wiedziała co ma na myśli i czasem i jej się tak zdarzało. Jednak teraz musiała sobie z tym wszystkim jakoś poradzić... Zawsze dawała sobie radę ze swoimi problemami i nie zapowiada się na to by się to zmieniło.
Słysząc imię terminatorki Imbirowego Pyłu, oliwkooka zapisała je sobie gdzieś z tyłu głowy by nie zapomnieć. Kto wie. Może jej się to kiedyś przyda?
- Możliwe, że ma na twój temat dobre zdanie i to dlatego. - w końcu przywódca prędzej czy później przygląda się każdemu.
Słysząc pytanie lekko się zawachała ale w końcu Imbir jej powiedział o swoim...
- Poznałam go jeszcze wcześniej zanim był moim terminatorem. Wcześniej też był moim uczniem i prowadziłam jego nauki. Miał na imię Borsucza Łapa. Był bardzo energiczny i chciał szybko stać się wojownikiem i chronić klan. Miał zaparcie do walki ale... Nie dożył tego momentu kiedy miał się nauczyć walki... - powiedziała smutno.
_________________
you're nothing short of magical and
beautiful
to me i'll never hit the big time.............

.without you so they can k e e p their
.......................» treasure and their t i e s to the machine «
.........'cause I am the mother of Evangeline
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 11 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 175/300
 
Imbirowy Pył
Gwiezdny
wrak samego siebie



Klan:
wicher

Księżyce: 45 [II]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kocur
Matka: Lniane Futerko [opiekunka]
Multikonta: Ciemna Toń [KC] Sokola Łapa [KRz] Spadająca Łapa [KG]
Wysłany: 2019-06-02, 17:08   
   Wygląd: Pierwsze co rzuca się w oczy po kilku księżycach od przybycia do Wichrowego Klanu to prawa przednia łapka, która niegdyś była o kilka milimetrów dłuższa, powodując niesamowity ból przy chodzeniu; nareszcie wyrównała się zresztą burych łapek. Kiedyś drobna postura Imbira przerodziła się teraz w bardzo dobrze umięśnioną sylwetkę..to pewnie przez fakt, że będąc w klanie, jedzenie cały czas bywa na stosie, a podczas przebywania z matką musiał zdać się na szczęście losu. Jeśli chodzi zaś o oczka, bo to również mocno rzuca się w oczy...nareszcie osiągnęły swój docelowy kolor, w pełni ukazując dawniej skrywany sekret. Są one imbirowe z przebłyskiem koloru oliwkowego. Jego futerko jest średniej długości, dodatkowo jest ono dłuższe na kołnierzyku. Całe ciało wraz z łapkami i ogonem pokrywają liczne tygrysie pręgi. Co do koloru sierści jest ono bure. Dokładniejsze w kp ~
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=276772#276772


- Taa...ale czym ja sobie zasłużyłem, by miała o mnie takie doble zdanie? - zapytał, lecz nie oczekiwał, że oliwkowooka córka Pierzastego Serca, mu odpowie. Jedynie strasznie nurtowało go pytanie, dlaczego? Dlaczego, jak stwierdziła Kukułczy Puch, Malinowa Gwiazda miała o nim tak dobre zdanie? Cóż, miał przynajmniej nadzieję, że taka ocena jego postępowań w klanie, utrzyma się po wsze czasy i pewnego dnia znienacka nie straci swojej JEDYNEJ terminatorki.
- Oh..strasznie mi przyk,o Kukułczy Puchu. Um...mogłem o to nie pytać. Przepraszam cię najmocniej - mruknął ściszonym głosem. Wiadomość o śmierci swojego terminatora musiała być okropna i tylko pogratulować burej kotce, wytrwałości i odbicia się od dna załamania. Nigdy nie chciałby, aby taka sytuacja spotkała Ropuszkę, a jej słowa mogły stanowić dobrą nauczkę, żeby pilnować swoich terminatorów jak najcenniejszy skarb. Wystarczy tylko chwila nieuwagi, a stracisz go na zawsze...
I wtedy coś uderzyło w niego, jak grom z jasnego nieba. No tak, musiał wracać do obozu. Jakby nie patrzeć miał swoje obowiązki w Wichrowym Klanie, które musiał wypełnić. - Wybacz Kukułko, ale muszę wlacać do siebie i do obowiązków. Mam nadzieje, że nie będziesz zła i że spotkamy się już niedługo. - rzekł, po czym skinając jej na pożegnanie łbem w pierwszej chwili poszedł zmyć zapach rzeczniaczki ze swojego futra, tarzając się w trawie, ocierając o krzewy, cokolwiek co zniwelowałoby jej zapach. A później? Cóż, udał się na krótkie polowanie, cob móc coś zjeść przed treningiem i wrócił do obozu, by zabrać stamtąd czarną terminatorkę i ruszyć z nią do Wyjących Wzgórzy.

//zt
_________________

Fallen in too deep
I can’t see what’s in front of me
I’m so far out of reach
Broke me piece by piece
Told me that you would never leave
Why did I believe?


Will I ever make it out?
Tell me what I gotta do now?
Am I going to see tomorrow?
Can’t swallow this sorrow
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 155/200
 
Kukułczy Puch
Wojownik
Mother of Evangeline



Klan:
rzeka

Księżyce: 57 [VIII]
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce [*]
Ojciec: Trawiastooki
Partner: um...
Ciąża: nie
Multikonta: Płomyk [S] Jasne Serce [NKT] Ostry Kwiat [KC] Dymiący Staw [KG]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-06-05, 19:23   
   Wygląd: Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288297#288297


Tak jak myślał Imbir. Wojowniczka nie mogła mu odpowiedzieć na to pytanie. Nie była przecież w jego klanie i nie wiedziała jak Malinowa Gwiazda ocenia kocura. Najwidoczniej bardzo dobrze skoro dała mu trenować swoją córkę. Więc ruszyła tylko barkami nic nie mówiąc.
Słysząc przeprosiny wojowniczka uśmiechnęła się zawstydzona. Nie musiał przepraszać. Może te wspomnienia nie są najmilsze ale nie warto ciągle płakać i się załamywać. Dzisiaj wojowniczka miała więcej siły i odwagi by znów nie płakać. Poza tym sama chciała mu to powiedzieć a w końcu nie musiała.
- Nie przepraszaj! Wszystko jest w porządku! - uśmiechnęła się pocieszająco. Niech Imbir się tym nie martwi. Niestety jak zwykle każda rozmowa musiała się kiedyś skończyć. Tak jak też o ta. Pokiwała głową na słowa kocura. Rozumiała. Sama też miała dużo roboty w klanie...
-Nie no coś ty nie będę zła! Do zobaczenia Imbir! - pożegnała się ze znajomym i pobiegła w stronę obozu.
/z.t
_________________
you're nothing short of magical and
beautiful
to me i'll never hit the big time.............

.without you so they can k e e p their
.......................» treasure and their t i e s to the machine «
.........'cause I am the mother of Evangeline
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 11 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 175/300
 
Miętowy Pąk
Gwiezdny
tears to shed



Klan:
wicher

Księżyce: 46 (V '20)
Mistrz: Lśniąca Sadzawka
Płeć: kotka
Matka: Jodłowa Igła [NPC]
Ojciec: Chłodny Powiew [NPC]
Partner: samotność
Ciąża: nie
Multikonta: Bursztynowy Wschód (KR); Mknąca Zawierucha (KC); Olchowa Łapa (KW)
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-06-07, 22:20   
   Wygląd: niezbyt wielka, długowłosa srebrna szylkretka klasycznie pręgowana o ciepłych, złotych oczach, z bielą na łapach, piersi i pyszczku
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288396#288396


A więc nastał w końcu ten czas, kiedy Mięta i Skrzek wyszli razem na patrol, tylko we dwoje. Owszem, wcześnie już bywało i tak, jednak to był ich pierwszy raz, pierwsze wyjście, odkąd oboje stali się pełnoprawnymi wojownikami. Szylkretka czekała na tą chwilę całe księżyce, a kiedy ta w końcu nadeszła, była wspaniała, a Mięta się nią upajała.
Szła więc ucieszona u boku partnera, rozmawiając z nim na różne, niezobowiązujące tematy. Ogon niosła nieco wyżej, niż zwykle. Była szczęśliwa, bardzo, i mimo że miała już parę księżyców na karku, czuła się niczym paroksiężycowy terminator. Cóż, jej ukochany tak działał, przy nim zawsze czuła się dobrze i bezpiecznie.
- To jak ci idą treningi, Skrzecząca Mewo? - wymruczała, ocierając się o niego w marszu i patrząc z uśmiechem na jego pysk. Owszem, takie pytanie mogła zadać i uczniowi, jednak to imię, ono nadawało całemu zdaniu nowy sens. Tym razem to point był nauczycielem, a nie uczniem!

/Skrzek ♥
_________________
Yet I feel my heart is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d


Yet it seems that I still have some tears to shed
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 9 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 245/300 | MED.EXP: 63/100
 
Skrzecząca Mewa
Zaginiony
HAHA, LAMUSY


Klan:
wicher

Księżyce: 27 [VIII]
Mistrz: MALINOWA GWIAZDA
Płeć: kocur
Matka: Czajkowy Lot
Ojciec: Wilgotny Nos
Partner: Miętowy Pąk
Wysłany: 2019-06-08, 13:08   
   Wygląd: Wyrósł, na ile wyrosnąć pozwoliły mu grube łapy. Skrzeczący nadal pozostał najmniejszym z miotu. Zdecydowanie zwiększył się wszerz, nabierając masy mięśni. Ma wyprostowaną sylwetkę, a porusza się lekko, wyglądając przy tym na silnego i krzepkiego. Większą uwagę przywiązuje do pielęgnacji długiego, śnieżnobiałego futra. Trójkątne uszy, pysk (z wyjątkiem dolnej wargi), łapy i długi ogon przypominający kitę wiewiórki przechodzą delikatnie na jasny, niebieskoszary kolor. Biel powraca kocurowi na palcach, które wyglądają na jeszcze jaśniejsze od całego ciała. Mały nos jest koloru czarnego, a oczy nie zmieniły swej barwy - nadal pozostały lodowato błękitne, chłodno lustrując otaczający świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=293628#293628


Skrzek tak samo jak Miętka nie zwlekał ani wschodu słońca dłużej. Kiedy tylko mógł pójść z ukochaną na patrol, bardzo się ucieszył i oboje żwawym krokiem wyszli z obozu. Słońce mierzyło się ku zachodowi, na niebie widniały samotne, leciutkie chmurki. Delikatny wiatr ochładzał zakochanych, dzięki czemu nie było zbyt gorąco. Kocur falował pokaźnym ogonem w górze. Nareszcie czuł się jak prawowity, dorosły wojownik. Co za uczucie!
- Bardzo dobrze - wymruczał delikatnie, potrząsając wąsami. - Póki co jestem zadowolony z Mruczącej Łapy. A tobie? - dodał, muskając zawadiacko ogonem grzbiet partnerki.
Zbliżali się do granicy z Czterema Dębami, a kiedy do niej doszli, zatrzymał się. - Gdzie teraz? - trzepnął uchem i zerknął na Miętowego Pąka. Bynajmniej nie chciał wracać już do obozu! Ich pierwszy wspólny patrol jako wojownicy powinien trwać aż słońce nie zajdzie. Kocur popatrzył na malowniczy krajobraz i różowiące się niebo. Ach, jak romantycznie. Chociaż nie zachwycał się tak bardzo pięknem przyrody, tylko urodą Miętki. Wpatrywał się w jej złote oczy i nie mógł oderwać od nich wzroku.
_________________


cycle through my memories
Im the one whos hiding under the sheets
wishing I was what I wanna be
somebody else who lives a little b i g g e r than me

  Statystyki - lvl: 3 | S: 13 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 150/200
 
Miętowy Pąk
Gwiezdny
tears to shed



Klan:
wicher

Księżyce: 46 (V '20)
Mistrz: Lśniąca Sadzawka
Płeć: kotka
Matka: Jodłowa Igła [NPC]
Ojciec: Chłodny Powiew [NPC]
Partner: samotność
Ciąża: nie
Multikonta: Bursztynowy Wschód (KR); Mknąca Zawierucha (KC); Olchowa Łapa (KW)
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-06-08, 16:34   
   Wygląd: niezbyt wielka, długowłosa srebrna szylkretka klasycznie pręgowana o ciepłych, złotych oczach, z bielą na łapach, piersi i pyszczku
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288396#288396


Oh, dla Mięty point był wojownikiem już dawno, mimo wciąż terminatorskiego imienia. Po prostu pewnie sama Malinowa Gwiazda poznała się na nim, że jest tak wspaniały i pojętny, że chciała zatrzymać go dłużej przy sobie. W końcu jednak kocur otrzymał swoje w pełni zasłużone imię. I miejsce w legowisku wojowników.
Delikatny dreszcz przeszedł jej wzdłuż kręgosłupa, kiedy poczuła dotyk jego ogona na grzbiecie. Zamruczała delikatnie na wieść, że jej partner dogaduje się z własnym terminatorem. Z tego, co kojarzyła, Mruczek był bratem jej terminatorki, Jagódki.
- Jagódka jest bardzo pojętna jak na swój wiek. - mruknęła pogodnie, rozglądając się dookoła ze spokojem. Przy boku kocura czuła się bezpiecznie jak z nikim innym.
Zatrzymała się wtedy, kiedy point, i zerknęła na niego. Ta droga z obozu minęła im strasznie szybko. Sama też nie chciała jeszcze wracać! Było stanowczo zbyt wcześnie, zachodzące słońce pięknie barwiło niebo, a oni byli tu we dwoje, bez towarzystwa tak wielu kotów, co w obozie.
Oparła się o bok kocura. Równie dobrze ten raz mogli odpuścić obowiązki i po prostu zostać tutaj, napawając się swoją obecnością. Jeśli jednak Skrzek chciałby iść dalej, to oczywistym było, że szylkretka go nie opuści.
- Hmm. Nie wiem. - zamruczała niezbyt głośno, delikatnie opierając łeb o szyję partnera. - A gdzie byś chciał? - zagadnęła, w ten sposób oddając pointowi kierowanie tym spacerem.
_________________
Yet I feel my heart is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d


Yet it seems that I still have some tears to shed
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 9 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 245/300 | MED.EXP: 63/100
 
Skrzecząca Mewa
Zaginiony
HAHA, LAMUSY


Klan:
wicher

Księżyce: 27 [VIII]
Mistrz: MALINOWA GWIAZDA
Płeć: kocur
Matka: Czajkowy Lot
Ojciec: Wilgotny Nos
Partner: Miętowy Pąk
Wysłany: 2019-06-10, 09:20   
   Wygląd: Wyrósł, na ile wyrosnąć pozwoliły mu grube łapy. Skrzeczący nadal pozostał najmniejszym z miotu. Zdecydowanie zwiększył się wszerz, nabierając masy mięśni. Ma wyprostowaną sylwetkę, a porusza się lekko, wyglądając przy tym na silnego i krzepkiego. Większą uwagę przywiązuje do pielęgnacji długiego, śnieżnobiałego futra. Trójkątne uszy, pysk (z wyjątkiem dolnej wargi), łapy i długi ogon przypominający kitę wiewiórki przechodzą delikatnie na jasny, niebieskoszary kolor. Biel powraca kocurowi na palcach, które wyglądają na jeszcze jaśniejsze od całego ciała. Mały nos jest koloru czarnego, a oczy nie zmieniły swej barwy - nadal pozostały lodowato błękitne, chłodno lustrując otaczający świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=293628#293628


Widocznie oboje mieli dobranych terminatorów, z czego bardzo się cieszył. Wydawało mu się, że treningi będą trudniejsze, ale wszystko szło gładko i łatwo. Mało znał Mruczącą Łapę, a Miętowy Pąk na pewno miała bliższą relację z Jagodową. Powinien chyba złapać kiedyś swojego terminatora na małą pogawędkę, bo ich wspólne drogi nie skończą się po treningu... Musi być za niego odpowiedzialny i musi wiedzieć, czy nie robi głupstw poza treningami.
-...Możemy zostać. - mruknął. Ładne widoki podziałały również na niego. Mogliby się stąd nie ruszać i zwyczajnie pobyć w swoim towarzystwie. - Poznałaś ostatnio kogoś ciekawego? - zagaił, unosząc brew. Ostatnio próbował być bardziej otwarty na nowe znajomości i całkiem dobrze mu to wychodziło.
_________________


cycle through my memories
Im the one whos hiding under the sheets
wishing I was what I wanna be
somebody else who lives a little b i g g e r than me

  Statystyki - lvl: 3 | S: 13 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 150/200
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers