Poprzedni temat «» Następny temat
Podmokły Brzeg
Autor Wiadomość
Węglowy Pył
Wojownik
suspense



Klan:
wicher

Księżyce: 54 [listopad]
Mistrz: Zawilcowa Skórka
Płeć: kocur
Matka: Burzowy Pomruk
Ojciec: Drżący Głos
Partner: Chyba nigdy~
Multikonta: Wilczy Ślad [KG], Szczypiący Mróz [KC], Huraganowy Szum [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-08, 12:14   
   Wygląd: Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8064


Węglowy Pył nie znał problemów Przebiśniegowej Łapy odnośnie treningu. W zasadzie nawet nie do końca wiedział, z kim kocur trenuje. Miętowy Pąk była jego mistrzynią i niestety odeszła na Srebrną Skórkę, a to, co było, potem pozostało po prostu tajemnicą. Może gdyby nie byłby to tak drażliwy dla terminatora temat, to czarny wojownik pewnie by o to zapytał. Teraz jednak nie zamierzał w żadnym stopniu do tego wracać. Jasno rozumiał reakcję Przebiśniegowej Łapy w tej sprawie i nie był takim kotem, który by taki temat kontynuował.
- Coś tam jest.. Jakiś cień pod taflą - odpowiedział i wskazał pyszczkiem to miejsce. Cień jakby odrobinę się poruszał, na szczęście nie w ich kierunku. Kto wie, może to jakiś kolejny rak? Albo nawet ten sam, który przyszedł się jeszcze bardziej zemścić? Tego wojownik wolałby uniknąć, zresztą podejrzewał, że Przebiśniegowa Łapa również - no, chyba że chciałby wykorzystać okazję, aby tym razem dopaść raka definitywnie. W końcu poprzednim razem mu uciekł. Z drugiej strony, jest ryzyko, że rak dziabnie go drugi raz. To może tym razem Węglowy Pył spróbowałby zapolować na raka? O ile w ogóle to jest rak, bo może to być właściwie.. Cokolwiek.
_________________
----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
  Statystyki - lvl: 5 | S: 9 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 9 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 65/400 | MED.EXP: 29/100
 
Przebiśniegowa Łapa
Terminator
samuraj śmigłowiec



Klan:
wicher

Księżyce: 26 [XI]
Mistrz: ....
Płeć: kocur
Matka: Lśniąca Sadzawka
Multikonta: Wiewiórczy Skok [KRz] Wirujące Pióro [KC] Truskawkowy Gąszcz [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-10, 16:38   
   Wygląd: Jest duży w porównaniu do innych terminatorów, czy wojowników. Niewątpliwie jeden z najwyższych kotów w klanie. Jego ciało pokryte jest długim, czarno-białym włosiem. Przeważa u niego zdecydowanie kolor czarny, który ustępuje między oczami, gdzie ciągnie mu się biała plama, przechodząc następnie przez pysk, omijając tylko brodę i jedną czarną plamę przy nosie, po jego lewej stronie, potem przez krawacik na piersi, a kończąc się na brzuchu. Oprócz tego ma białe palce przednich łap, a tylne dorobiły się skarpetek. Kocur posiada również czarny nos prócz niewielkiej, różowej plamki po prawej jego stronie. Nad nosem iskrzy się para złotych, skośnych oczu. Oprócz olbrzymich gabarytów wzrostowych ma też olbrzymie gabaryty masowe. Nie to, że jest gruby, bo należy do kotów raczej szczupłych, aczkolwiek dzięki treningom nabrał on sporej masy mięśniowej. Ogon, cały czarny. Jeśli zaś wrócimy na chwilę do futra - to zauważymy, iż Przebiśnieg jest niesamowicie pedantyczny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#389843


W zasadzie, to Przebiśnieg chętnie podzieliłby się swoimi żalami, gdyby Węgiel odpowiednio zapytał. Owszem, nie byłoby to utrzymane w jakimś miłym stylu, tylko oczywiście przy okazji nieco by się zdenerwował, jego reakcje byłyby na wyrost no i w ogóle nie byłby zbyt przyjemny, ale tak, chętnie by ponarzekał, w taki czy inny sposób, na swój własny trening, który absolutnie nie spełniał jego wymagań i denerwowało go, że tak wolno porusza się do przodu, podczas gdy już dawno powinien być wojownikiem i trenować swoich terminatorów, a nadal tkwił na randze terminatora. I, powoli naprawdę zaczynał czuć żal do ciotki, że wzięła i sobie umarła, nawet jeśli to nie było z jej winy. Bo przecież, jasne, mogła sobie umrzeć, ale dopiero po doprowadzeniu go do rangi na której mu zależało. Ale nie, po co, lepiej wskoczyć pod potwora i zostawić go samego, nie? Pod opieką kota, który widocznie nie darzył go zaufaniem.
Zmrużył nieco oczy pochylając nieco pysk do przodu próbując wypatrzyć to, co widział czarny kocur. Ale on sam nic nie widział. Dopiero po chwili, gdy cień faktycznie jakoś bardziej się poruszył, złote ślipia wyraźnie go uchwyciły i zatrzymały się w tamtym miejscu, uważnie obserwując to, co się tam chowało. O Gwiezdny Klanie, oby to nie był rak, no chyba że teraz Węglowy Pył spróbowałby swoich sił w fechtunku z tym stworzeniem, ale Przebiśnieg, nauczony już, że nie powinno się brać za walkę ze szczypcorękim bez przygotowania, bo może się skończyć boleśnie, nawet nie zamierzał drgnąć o milimter.
- Jak myślisz, co to? - spytał, poruszając wąsami z, nieukrywajmy, delikatnym zainteresowaniem.
_________________
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 6 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 90/200
 
Węglowy Pył
Wojownik
suspense



Klan:
wicher

Księżyce: 54 [listopad]
Mistrz: Zawilcowa Skórka
Płeć: kocur
Matka: Burzowy Pomruk
Ojciec: Drżący Głos
Partner: Chyba nigdy~
Multikonta: Wilczy Ślad [KG], Szczypiący Mróz [KC], Huraganowy Szum [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-13, 12:22   
   Wygląd: Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8064


Cóż, Węglowy Pył widział ten cień i w zasadzie to nie odrywał od niego wzroku. Po prostu go to zaciekawiło i chciał się dowiedzieć, czy to jakaś ryba, jakiś dziwny przedmiot dwunogów czy może.. rak. Ale rak chyba raczej chodzi po dnie i jest bliżej brzegu, a nie pływa w ten sposób tuż pod powierzchnią wody, czyż nie? Choć nie wiadomo - Węglowy Pył na rakach za bardzo się nie znał, teraz widział takiego może drugi raz w życiu i to by było na tyle. Obserwując "walkę" Przebiśniegowej Łapy z rzecznym zwierzątkiem doszedł też do wniosku, że zwykłe rzucanie się nie przynosi skutków i przy łapaniu czegoś takiego trzeba mieć jakąś taktykę. Tylko jaką - no nie miał niestety pojęcia.
- Może jakaś ryba? Chyba rak by tak szybko nie pływał - podzielił się swoimi wnioskami z terminatorem i spróbował jeszcze bardziej nachylić łeb, aby przyjrzeć się temu czemuś. Oczywiście uważał, żeby nie przesadzić i przypadkiem do tej wody nie wpaść. Pływać potrafił, ale i tak na kąpiel jakoś nie miał w tym momencie ochoty. Nie bał się też, że Przebiśnieg mógłby go przypadkiem trącić i wrzucić do tej rzeki.
_________________
----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
  Statystyki - lvl: 5 | S: 9 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 9 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 65/400 | MED.EXP: 29/100
 
Przebiśniegowa Łapa
Terminator
samuraj śmigłowiec



Klan:
wicher

Księżyce: 26 [XI]
Mistrz: ....
Płeć: kocur
Matka: Lśniąca Sadzawka
Multikonta: Wiewiórczy Skok [KRz] Wirujące Pióro [KC] Truskawkowy Gąszcz [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-16, 16:52   
   Wygląd: Jest duży w porównaniu do innych terminatorów, czy wojowników. Niewątpliwie jeden z najwyższych kotów w klanie. Jego ciało pokryte jest długim, czarno-białym włosiem. Przeważa u niego zdecydowanie kolor czarny, który ustępuje między oczami, gdzie ciągnie mu się biała plama, przechodząc następnie przez pysk, omijając tylko brodę i jedną czarną plamę przy nosie, po jego lewej stronie, potem przez krawacik na piersi, a kończąc się na brzuchu. Oprócz tego ma białe palce przednich łap, a tylne dorobiły się skarpetek. Kocur posiada również czarny nos prócz niewielkiej, różowej plamki po prawej jego stronie. Nad nosem iskrzy się para złotych, skośnych oczu. Oprócz olbrzymich gabarytów wzrostowych ma też olbrzymie gabaryty masowe. Nie to, że jest gruby, bo należy do kotów raczej szczupłych, aczkolwiek dzięki treningom nabrał on sporej masy mięśniowej. Ogon, cały czarny. Jeśli zaś wrócimy na chwilę do futra - to zauważymy, iż Przebiśnieg jest niesamowicie pedantyczny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#389843


Cóż, byłoby dość zabawnie, gdyby taki zaabsorbowany cieniem w wodzie Węgiel został do niej bezczelnie wepchnięty przez czarno-białego terminatora, prawda? Na szczęście jednak, ten miał w sobie tyle samozaparcia i resztek kultury, żeby tego nie zrobić. Nie miał bowiem pojęcia, czy wojownik umie pływać, czy nie, bo i skąd miał wiedzieć, że ten niegdyś pobierał tajne lekcje pływania u rzecznej wojowniczki? Jeszcze potem miałby problemy z tego tytułu, że wojownikowi coś się stało, że się utopił. Co prawda, nikogo nie było w pobliżu, więc nikt mu by tego nie udowodnił, ale to jeszcze nie są myśli dzisiejszego Przebiśniega.
Pochylił się więc jedynie do przodu, obserwując uważnie zarówno cień w wodzie jak i Węglowego, który się nad wodą pochylał, ciekaw czy teraz to on zostanie zaatakowany przez potężnego raka, czy też upiecze mu się, a cień pod wodą okaże się czymś zupełnie nie interesującym, nieważnym i w sumie wyjątkowo nudnym, bo nie rzuci się nikomu prosto w pysk zaciskając szczęki na nosie.
No i może faktycznie by tak było, może cień okazałby się naprawdę czymś wyjątkowo nudnym, ale nie tym razem. Wyraźnie zdenerwowany tym, że jakiś kot na niego patrzy, z wody wychynęła olbrzymia, tylna płetwa, która uderzyła z cała mocą o taflę wody rozbryzgując ją dookoła i, niewątpliwie, jeśli Węgiel nie odskoczył do tyłu, wodospad kropel uderzył także w niego. Póki co, ów ryba, bo chyba teraz bez wątpienia oba kocury już to wiedziały, nie zrobiła nic więcej, zanurzając się nieco bardziej, a cień stał się mniej wyraźny.
Widocznie dzisiaj żadne wodne zwierzę ich nie lubiło.
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 6 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 90/200
 
Węglowy Pył
Wojownik
suspense



Klan:
wicher

Księżyce: 54 [listopad]
Mistrz: Zawilcowa Skórka
Płeć: kocur
Matka: Burzowy Pomruk
Ojciec: Drżący Głos
Partner: Chyba nigdy~
Multikonta: Wilczy Ślad [KG], Szczypiący Mróz [KC], Huraganowy Szum [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-17, 13:22   
   Wygląd: Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8064


Dla kogo byłoby zabawnie, dla tego byłoby zabawnie. Dla Przebiśniega może tak, dla wojownika zaś niekoniecznie. W zasadzie to nie bałby się tego, bo w końcu potrafił pływać, ale na pewno byłoby to dla niego bardzo nieprzyjemne doświadczenie. Jeśli już włazić do wody, to z własnej woli i będąc do tego psychicznie przygotowanym, a nie z zaskoczenia. Na szczęście terminator nie wiedział, czy Węgielek potrafi pływać, czy też nie. Nie ma więc się o to martwić, skoro kocur i tak nie miałby takiego zamiaru. Nie dzisiaj.
Pochylenie się nad taflą mogło być nieco ryzykowne. Nie wiadomo, czy jednak niespodziewanie nie wyskoczy na niego rak, który złapie go prosto za nos. Wtedy pewnie sam z zaskoczenia wpadłby do tej rzeki.. Jednak nic takiego się nie wydarzyło. Miała za to miejsce inna akcja. Jakaś wielka płetwa najwidoczniej należąca do groźnej, masywnej ryby uderzyła o taflę i ochlapała Węgla, który no cóż - nie zdążył odskoczyć do tyłu. Na dodatek jeszcze machnął łapą na oślep przed siebie, tak na wszelki wypadek, gdyby ta ryba postanowiła go jeszcze zaatakować.
- Ach! - mruknął, próbując schować pysk w łapy i z którego w tym momencie ciekła woda. Miał całą morką pierś, pysk, uszy i część przednich łap, taka wyszła z tego sytuacja. Wojownik zacisnął zęby i spróbował lekko strzepać z siebie wodę. Skubana ryba!
_________________
----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
  Statystyki - lvl: 5 | S: 9 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 9 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 65/400 | MED.EXP: 29/100
 
Przebiśniegowa Łapa
Terminator
samuraj śmigłowiec



Klan:
wicher

Księżyce: 26 [XI]
Mistrz: ....
Płeć: kocur
Matka: Lśniąca Sadzawka
Multikonta: Wiewiórczy Skok [KRz] Wirujące Pióro [KC] Truskawkowy Gąszcz [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-20, 21:16   
   Wygląd: Jest duży w porównaniu do innych terminatorów, czy wojowników. Niewątpliwie jeden z najwyższych kotów w klanie. Jego ciało pokryte jest długim, czarno-białym włosiem. Przeważa u niego zdecydowanie kolor czarny, który ustępuje między oczami, gdzie ciągnie mu się biała plama, przechodząc następnie przez pysk, omijając tylko brodę i jedną czarną plamę przy nosie, po jego lewej stronie, potem przez krawacik na piersi, a kończąc się na brzuchu. Oprócz tego ma białe palce przednich łap, a tylne dorobiły się skarpetek. Kocur posiada również czarny nos prócz niewielkiej, różowej plamki po prawej jego stronie. Nad nosem iskrzy się para złotych, skośnych oczu. Oprócz olbrzymich gabarytów wzrostowych ma też olbrzymie gabaryty masowe. Nie to, że jest gruby, bo należy do kotów raczej szczupłych, aczkolwiek dzięki treningom nabrał on sporej masy mięśniowej. Ogon, cały czarny. Jeśli zaś wrócimy na chwilę do futra - to zauważymy, iż Przebiśnieg jest niesamowicie pedantyczny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#389843


Skoro dla Przebiśniega byłoby zabawnie - to najważniejsze, a główny poszkodowany miał tutaj o wiele mniej do gadania, bo gdyby go nie wrzucić, to nie byłoby zabawnie dla Przebiśniega, prawda? Gdyby miał się przejmować zdaniem każdego kota którego kiedykolwiek w życiu minął czy z którym choć raz zamienił zdanie czy dwa to... Jego życie byłoby naprawdę trudne i skomplikowane, a tak, gdy jego było dla niego najważniejsze to żyło mu się zdecydowanie przyjemniej - i mógł ten styl życia polecić naprawdę i dosłownie każdemu. Ale, faktycznie, nie chciał go wrzucać i mieć na sumieniu, raczej nie był typem kota, który zabiłby żeby się pośmiać. Chyba.
Wtedy też, abstrahując od tego wrzucania Węgla do wody, ryba postanowiła się obudzić, i to w jakim stylu - walnęła swoją płetwą o ziemię i woda rozprysnęła się dookoła niczym istny deszcz znikąd. Sam Przebiśnieg zerwał się na równe nogi, i choć znajdował się kawałek od czarnego i ryby, to wolał uniknąć zmoczenia, nawet jeśli nic mu de facto nie groziło, więc cofnął się do tyłu, kładąc po sobie uszy z niesmakiem. No tak. Jak on bił się z rakiem to ucierpiał samotnie, ale jak Węgiel próbuje zgrywać bohatera to niemal nie cierpią wszyscy, co?
Jednak, zobaczywszy, że czarny wygląda teraz jak mokra kura, jego wąsy drgnęły nieświadomie, z rozbawienia, a on rozluźnił swoje mięśnie, o mało co nie wypuszczając z siebie parsknięcia, właśnie z rozbawienia. Wyglądało to bowiem cudnie. Co prawda, na pewno nie było tak bolesne, jak uszczypnięcie w nos, ale przyjemne pewnie też nie, w końcu, fuj, to woda!
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 6 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 90/200
 
Węglowy Pył
Wojownik
suspense



Klan:
wicher

Księżyce: 54 [listopad]
Mistrz: Zawilcowa Skórka
Płeć: kocur
Matka: Burzowy Pomruk
Ojciec: Drżący Głos
Partner: Chyba nigdy~
Multikonta: Wilczy Ślad [KG], Szczypiący Mróz [KC], Huraganowy Szum [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-22, 13:22   
   Wygląd: Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8064


Ojej, to życie Węgla musi być naprawdę trudne i ciężkie! Ten to przejmował się zdaniem innych, łatwo się nim sugerował, był też podatny na sugestie. Sam może nie do końca zdawał sobie aż tak z tego sprawę, ale na pewno i tak nie powiedziałby, że ma ciężkie życie z tego powodu. W zasadzie to też każdemu odpowiada co innego. I tak lepiej dla innych, iż nie znają prawdziwych myśli Przebiśniega. Węgiel, gdyby kocur coś takiego wypowiedział na głos, to pewnie by był nieźle zaskoczony. Może spróbowałby wytłumaczyć, dlaczego nie wrzuca się kotów do rzeki dla zabawy. O ile by potrafił.
Ryba najwyraźniej była niezadowolona z obecności kocurów nad rzeką.. Cóż, Przebiśnieg odskoczył na czas, a Węgiel niekoniecznie. Ocierał z siebie wodę, która skapywała mu z wąsów. Pokręcił głową, wzdychając pod nosem i znajdując właściwie jeden plus z całej tej sytuacji.
- Przynajmniej nie będzie mi gorąco... - rzucił i wzruszył barkami, po czym spróbował się nieco wyczyścić i jakoś otrzepać z siebie tę wodę. Właściwie to nie spieszył się za bardzo - rześka woda z rzeki naprawdę dodawała ochłody.
_________________
----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
  Statystyki - lvl: 5 | S: 9 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 9 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 65/400 | MED.EXP: 29/100
 
Przebiśniegowa Łapa
Terminator
samuraj śmigłowiec



Klan:
wicher

Księżyce: 26 [XI]
Mistrz: ....
Płeć: kocur
Matka: Lśniąca Sadzawka
Multikonta: Wiewiórczy Skok [KRz] Wirujące Pióro [KC] Truskawkowy Gąszcz [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-27, 16:40   
   Wygląd: Jest duży w porównaniu do innych terminatorów, czy wojowników. Niewątpliwie jeden z najwyższych kotów w klanie. Jego ciało pokryte jest długim, czarno-białym włosiem. Przeważa u niego zdecydowanie kolor czarny, który ustępuje między oczami, gdzie ciągnie mu się biała plama, przechodząc następnie przez pysk, omijając tylko brodę i jedną czarną plamę przy nosie, po jego lewej stronie, potem przez krawacik na piersi, a kończąc się na brzuchu. Oprócz tego ma białe palce przednich łap, a tylne dorobiły się skarpetek. Kocur posiada również czarny nos prócz niewielkiej, różowej plamki po prawej jego stronie. Nad nosem iskrzy się para złotych, skośnych oczu. Oprócz olbrzymich gabarytów wzrostowych ma też olbrzymie gabaryty masowe. Nie to, że jest gruby, bo należy do kotów raczej szczupłych, aczkolwiek dzięki treningom nabrał on sporej masy mięśniowej. Ogon, cały czarny. Jeśli zaś wrócimy na chwilę do futra - to zauważymy, iż Przebiśnieg jest niesamowicie pedantyczny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#389843


No cóż, w takim wypadku, życie niewątpliwie było bardzo trudne! Gdy nie przejmowało się absolutnie zdaniem innych i kierowało tylko tym, co samemu się myślało, to życie było nieproporcjonalnie łatwe. No, znaczy, Przebiśnieg miał jedną wadę - musiał zawsze prezentować się obłędnie, bo nie wyobrażał sobie, żeby koty patrząc na niego widziały w nim brudasa czy coś. Był niezwykle pedantyczny i przejmował się tym, jak zewnętrznie prezentował się w oczach innych kotów, nawet najmniejsze zabrudzenie znikało od razu pod wpływem jego języka, a odstające kosmyki włosów nie istniały w jego słowniku, a także na futrze, bo poprawiał je kiedy tylko mógł. Co zaś się tyczy tego, czy przejmował się tym jak na niego patrzą przez wzgląd na jego zachowanie - to o wiele lepiej żyło mu się, gdy nie patrzył na to, jak patrzą na niego inni. Żył po swojemu i nikomu nic do tego, o.
- Mhm, to na pewno - odpowiedział, nieco żartobliwym tonem, którego nie potrafił powstrzymać. Widok mokrego wojownika, z którego woda ściekała radośnie, nie zostawiwszy niemal żadnego suchego miejsca, przynajmniej z przodu, który oberwał najbardziej, był nieziemski. No cóż, wreszcie jakiś radosny przebłysk w jego życiu, czy coś, ha!
Niewątpliwie nie byłoby mu do śmiechu, gdyby to on dostał taką falą wody, bo... Zwyczajnie nienawidził wody, brzydził się nią i nie wątpił, że klnąłby na lewo i prawo, jak szewc, gdyby dostał chociaż kropelką i nie odezwałby się do Węgla ani jednym słowem już do końca ich spotkania, próbując językiem wybrać nadmiar tej wody i jak najszybciej się osuszyć!
_________________
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 6 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 90/200
 
Węglowy Pył
Wojownik
suspense



Klan:
wicher

Księżyce: 54 [listopad]
Mistrz: Zawilcowa Skórka
Płeć: kocur
Matka: Burzowy Pomruk
Ojciec: Drżący Głos
Partner: Chyba nigdy~
Multikonta: Wilczy Ślad [KG], Szczypiący Mróz [KC], Huraganowy Szum [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-28, 20:01   
   Wygląd: Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8064


Cóż, za to Węgielek nie za bardzo przywiązywał aż tak ogromną wagę do tego, jak się prezentuje. Owszem, dbał o siebie i starał się jakoś dobrze wyglądać, jednak nie przeszkadzały mu na przykład blizny, których zdołał już więcej nabyć w życiu. W zasadzie nie przeszkadzało mu, że ma takie poszarpane ślady na łapie po ranie. Chociaż - nikt nigdy mu też nie powiedział, że źle wygląda czy coś w tym guście. Wtedy zapewne zacząłby się przejmować, i to bardzo. Nie chciałby w końcu, aby inni, patrząc na niego, już sobie coś złego myśleli - no ale na szczęście do tej pory nie miał takiej sytuacji. Może nigdy nie będzie nawet mieć, kto wie.
Skinął głową i spojrzał w niebo - już trochę się zasiedzieli. Wyglądało na to, że na przygody z rakiem, a potem rybą zleciało sporo czasu. Cóż, Węglowy Pył nie chciał tu siedzieć aż do następnego dnia. Chciał więc po prostu przeprosić terminatora i odejść, jednak nawet z tak błahymi sprawami miał trudność. Dłuższą chwilę milczał.
Chciałby być śmielszy pod tym względem.
- Uchm... T-trochę już z-zleciało, prrawda? Ja j-już będę się z-zbierał... D-do widzenia - pożegnał się z widocznym trudem i skinął kocurowi głową, po czym następnie po prostu się zmył. Udał się w stronę obozu.

[zt]
_________________
----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
  Statystyki - lvl: 5 | S: 9 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 9 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 65/400 | MED.EXP: 29/100
 
Przebiśniegowa Łapa
Terminator
samuraj śmigłowiec



Klan:
wicher

Księżyce: 26 [XI]
Mistrz: ....
Płeć: kocur
Matka: Lśniąca Sadzawka
Multikonta: Wiewiórczy Skok [KRz] Wirujące Pióro [KC] Truskawkowy Gąszcz [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-30, 21:56   
   Wygląd: Jest duży w porównaniu do innych terminatorów, czy wojowników. Niewątpliwie jeden z najwyższych kotów w klanie. Jego ciało pokryte jest długim, czarno-białym włosiem. Przeważa u niego zdecydowanie kolor czarny, który ustępuje między oczami, gdzie ciągnie mu się biała plama, przechodząc następnie przez pysk, omijając tylko brodę i jedną czarną plamę przy nosie, po jego lewej stronie, potem przez krawacik na piersi, a kończąc się na brzuchu. Oprócz tego ma białe palce przednich łap, a tylne dorobiły się skarpetek. Kocur posiada również czarny nos prócz niewielkiej, różowej plamki po prawej jego stronie. Nad nosem iskrzy się para złotych, skośnych oczu. Oprócz olbrzymich gabarytów wzrostowych ma też olbrzymie gabaryty masowe. Nie to, że jest gruby, bo należy do kotów raczej szczupłych, aczkolwiek dzięki treningom nabrał on sporej masy mięśniowej. Ogon, cały czarny. Jeśli zaś wrócimy na chwilę do futra - to zauważymy, iż Przebiśnieg jest niesamowicie pedantyczny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#389843


Och, akurat blizny Przebiśnieg mógłby przywitać, właściwie, same w sobie nie były takie złe - w większości oddawały twoją waleczność. Bardzo chętnie pzygarnąłby taką bliznę po walce z jakimś lisem, czy borsukiem, ale tylko w zamian za możliwość zabicia takiego drapieżnika, najlepiej w pojedynkę. Jakieś, hm, zadrapanie na łapie, może gdzieś na policzku, aczkolwiek pod żadnym względem nie chciałby mieć nadgryzionego ucha, czy odgryzionego ogona, bo to akurat... Nie prezentowało się dobrze, nie oszukujmy się. Ale taka niewielka blizna na policzku, szyi, czy łapie - czemu nie! Chyba że byłby to wyrwany jakiś wielki płat skóry, który nigdy nie zagoiłby się poprawnie i zostałyby na nim takie łyse, duże placki, brrrrrr. Chyba wolałby sobie łeb ukręcić, albo go sobie własnozębnie odgryźć.
Faktycznie, dzięki cyrkowym atrakcjom w klanie Wichru czas zleciał mu niebotycznie szybko i... Szczerze, nawet nie narzekał specjalnie na towarzystwo. Co prawda czarny nie był jakiś gadatliwy i, co za tym idzie, szczególnie interesujący i nadający się na towarzystwo do pogadania, aczkolwiek nie mógł też narzekać - to, że mógł zobaczyć, jak zostaje opryskany przez wielką rybę było warte posiedzenia tutaj chwilę! Co prawda, nadal okropnie bolał go nos, a gdy się podniósł, dołączyły do tego zastane nieco łapy, które bolały go od pojedynku z Konwalią, ale nie jakoś bardzo. Wcześniej, gdy się zerwał, by uniknąć kąpieli jakoś nieszczególnie to poczuł, ale teraz, gdy musiał je znów rozejść... No trochę bolały. Ugh. A tak miał nadzieję nie zajść do medyka w najbliższym czasie, miał nadzieję że mu to przejdzie - choć niekoniecznie się zapowiadało.
Kiwnął krótko głową Węglowi. Sam w zasadzie zamierzał już powoli wracać, może po drodze nawet udałoby mu się coś złapać, żeby dorzucić to na stos? O ile jego łapy i piekący bólem nos, na to pozwolą?

[zt.]
_________________
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 6 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 90/200
 
Gronostajowa Łapa
Terminator
stone



Klan:
wicher

Księżyce: 16 [listopad]
Mistrz: Porywista Gwiazda [*], Węglowy Pył
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Multikonta: Drobna Łapa [KRz]; Pszczółka [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-12, 19:49   
   Wygląd: Masywny, długowłosy ciemnoniebieski point z białymi i szarymi zaznaczeniami o bladoniebieskich oczach. || KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=420330#420330


_______________


Szedł przed siebie, rozglądając się po terenach, które z każdym księżycem poznawał coraz bardziej i przestawały być tajemnicze, niezbadane i intrygujące, jak wcześniej. Czuł satysfakcje płynącą z tego, że znał je już niemal na pamięć, jednocześnie dalej pamiętając, że poza granicami jest dużo więcej tajemniczych miejsc, które jeszcze będą musiały na niego poczekać. Był brawurowy i wręcz obrzydliwie pewny siebie, jednak nawet to nie odbierało mu zdrowego rozsądku; póki nie miał wystarczająco dużo doświadczenia w walce, nie chciał zapuszczać się nigdzie sam, szczególnie, że niektórzy przeciwnicy mogliby go zwyczajnie rozszarpać, zanim ten zdążyłby wbić w nich pazury.
Na dodatek... mimowolnie rozglądał się na szaro-białą sylwetką, szczupłą i wysoką, o głupawym pysku i donośnym tonie. Ulotnej Łapy nie było w obozie już jakiś czas, a Gronostaj czuł, że nie było to przypadkowe. Zwiał? Nie uważał swojego brata za tchórza który byłby w stanie porzucić z dnia na dzień Klan, a poza tym nie miałby szans na przeżycie. Poczuł dreszcz przeszywający jego łapy, gdy tylko pomyślał o tym, że kocur mógłby już nie żyć. A nie było to wcale aż tak nieprawdopodobne. ch**era, życie wystawia go na próbę i liczy, że się załamie, tak, jakby chciało mu udowodnić, że potrafi czuć i to okazywać. Śmierć mistrza, zniknięcie brata i ojciec pozer. To ma go powstrzymać? Nie jego.
Pogrążył się nieco w myślach, gdy poczuł pod poduszkami wilgoć. Spojrzał na dół i zobaczył, że zbliżył się do brzegu Rzeki. Tu go jeszcze nie było. Czyli jednak Wicher miał jeszcze jakieś tajemnice?
Odsunął się tak, by nie czuć dyskomfortu mokrych łap, i usiadł na fragmencie dość blisko samej rzeki, patrząc się na jej tafle, delikatnie połyskującą w promieniach popołudniowego słońca.

rysiu uwu
_________________


I COUNT THE CORPSES ON MY LEFT
I FIND I'M NOT SO TIDY
»★«
SO I BETTER GET AWAY
BETTER MAKE IT TODAY
BUT I CAN'T CONTROL IT
MY FACE IS DRAWN

My instinct still emotes it



  Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 105/150
 
Rysia Łapa.
Terminator
seriousness



Klan:
wicher

Księżyce: 16 (XI)
Mistrz: Racza Sadzawka
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: a na co mi to
Multikonta: Mleczna Łapa (KC), Nawałnicowa Łapa (KG), Żbik (KRz)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-12, 20:01   
   Wygląd: Rysia Łapa dużo się nie zmienił od czasów kocięcych. Jest teraz wysokim, pewno niewiele wyższym od rodzeństwa, młodym kocurem z majestatyczną kryzą i błękitnym oraz ciężkim lodem w oczach. Wokół ślepi znajduje się gruba, ciemna obwódka. Nadal cechuje go długie, zadbane,puszyste i ,co najważniejsze, błyszczące futro. Dzięki Klanie Gwiazdy, na razie na ciele Rysiej Łapy nie ma żadnej rany, ubytków ani blizn na ciele. Kocur ten o jakże cudownym imieniu nie poszedł po żadnym z rodziców, bardziej jest ich wspaniałą mieszanką. Jedynie co, to może w oczach widać ojca terminatora, Bażancie Pióro. Jego błyszczące futerko przybiera koloru burego pręgowanego klasyczne colourpoint. Charakterystyczną dla Rysia rzeczą są - jakby nie miał dość białego na swoim ciele - białe akcenty, znajdujące się na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu ,oraz ciemniejszym od ciała, końcówce ogona. Na pysku ma charakterystyczną, ciemniejszą maskę, a reszta futra jest kremowa, jak na pointa przystało.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=421252#421252


Kocur odpoczywał w swojej norze, wbijając mimo woli wzrok w legowisko Medyka i lecznicę. Oczekiwał, że jego mentorka stamtąd wyjdzie, albo go zaskoczy, wołając jego imię. Był cały wyczyszczony, mając nadzieję, na trening. Chciał rzucić się w wir pracy, nie mógł bez tego żyć! Mruknął cicho do siebie i już przymykał oczy, gdy zauważył ciało brata, które wychodziło z obozu. Mądry on jest? Strzepnął uchem i spojrzał się za nim. Gdzie on lezie, sam. Co, Węglowy Pył już go nauczył walki? Pewnie Gronostaj skończy pierwszy trening i będzie się tym szczycił, bo przecież jest najlepszy z miotu. Na tą myśl wydał z siebie głęboki pomruk niezadowolenia, jakby warknięcie. Jednak nie zostawi tego idioty samego, jeszcze coś go zje. Rysia Łapa więc przeciągnął się i wyszedł z nory podążając za bratem z dalekiej odległości, ale tak, aby go nie zauważył. Stawiał ostrożnie łapy na podszyciu leśnym, uważnie obserwując błękitnym wzrokiem jego ciało. Terminator Raczej Sadzawki potrząsnął głową i całą kryzą. Bogowie, jak gorąco. Jakaś susza jest czy co.
Zauważył, że niebieski point się zamyślił i wszedł do wody. Ten szybko się cofnął, bo, ojeju, woda. Straszne po prostu. Bury point przysiadł wyżej, obserwując uważnie swojego brata. W końcu odchrząknął, wyprostował się i owinął kitę wokół siebie. Zlustrował kocura od stóp do głów. Na powitanie rzucił oschłe:
- Gronostajowa Łapo.
_________________
today of all days, see
how the most dangeours thing is
to love, how you will heal and you'll rise above,crowned by an overture
bold and beyond

ah, it's more courageous to overcome

Ostatnio zmieniony przez Rysia Łapa. 2020-09-13, 12:27, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 60 | W: 50 | EXP: 85/150 (XI)
 
Gronostajowa Łapa
Terminator
stone



Klan:
wicher

Księżyce: 16 [listopad]
Mistrz: Porywista Gwiazda [*], Węglowy Pył
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Multikonta: Drobna Łapa [KRz]; Pszczółka [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-13, 17:00   
   Wygląd: Masywny, długowłosy ciemnoniebieski point z białymi i szarymi zaznaczeniami o bladoniebieskich oczach. || KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=420330#420330


Nie zwrócił uwagi na to, że od pewnego czasu nie był jedynym, który postanowił wyjść z obozu, a tym bardziej na to, że ów ktoś poruszał się jego śladami, śledząc kierunek jego wędrówki. Nie sądził, że jego brat mógłby chcieć iść wraz z nim, a tym bardziej, że robi to w celu rozmowy z nim. Widział stosunek Rysiej Łapy do siebie, widział, że się zmienił, jednak szczerze nie potrafił się tym przejąć i wziąć tego do siebie; nie wynikało to również z ignorancji, a zwyczajnego braku odczuwania jakiegokolwiek powiązania z innymi kotami, z małymi wyjątkami, który były jednak albo martwe, albo zaginione.
Obecność brata wyczuł dopiero, gdy ten się zbliżył. Zastrzygł uszami, słysząc przywitanie, nie odwrócił nawet jednak łba w jego stronę, martwo patrząc się przed siebie, na tereny, które rozciągały się paskudnie daleko. Na których gdzieś mógł błądzić Lot, albo leżeć sztywno, rozszarpany przez borsuka.
...— Ryś — rzucił krótko, obojętnym tonem. Chwilę później odwrócił łeb w jego stronę, lustrując go wzrokiem, zatrzymując się szczególnie na jego łapie, którą potraktował siłą na ostatnich pogrzebach. Nie wyglądała źle, a skoro był w stanie dojść za nim aż tutaj, to znaczyło, że i nie wadziła mu przy chodzeniu. — dużo się dzieje.
_________________


I COUNT THE CORPSES ON MY LEFT
I FIND I'M NOT SO TIDY
»★«
SO I BETTER GET AWAY
BETTER MAKE IT TODAY
BUT I CAN'T CONTROL IT
MY FACE IS DRAWN

My instinct still emotes it



  Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 105/150
 
Rysia Łapa.
Terminator
seriousness



Klan:
wicher

Księżyce: 16 (XI)
Mistrz: Racza Sadzawka
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: a na co mi to
Multikonta: Mleczna Łapa (KC), Nawałnicowa Łapa (KG), Żbik (KRz)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-17, 20:04   
   Wygląd: Rysia Łapa dużo się nie zmienił od czasów kocięcych. Jest teraz wysokim, pewno niewiele wyższym od rodzeństwa, młodym kocurem z majestatyczną kryzą i błękitnym oraz ciężkim lodem w oczach. Wokół ślepi znajduje się gruba, ciemna obwódka. Nadal cechuje go długie, zadbane,puszyste i ,co najważniejsze, błyszczące futro. Dzięki Klanie Gwiazdy, na razie na ciele Rysiej Łapy nie ma żadnej rany, ubytków ani blizn na ciele. Kocur ten o jakże cudownym imieniu nie poszedł po żadnym z rodziców, bardziej jest ich wspaniałą mieszanką. Jedynie co, to może w oczach widać ojca terminatora, Bażancie Pióro. Jego błyszczące futerko przybiera koloru burego pręgowanego klasyczne colourpoint. Charakterystyczną dla Rysia rzeczą są - jakby nie miał dość białego na swoim ciele - białe akcenty, znajdujące się na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu ,oraz ciemniejszym od ciała, końcówce ogona. Na pysku ma charakterystyczną, ciemniejszą maskę, a reszta futra jest kremowa, jak na pointa przystało.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=421252#421252


Słysząc swoje kocięce imię lekko zmarszczył pysk w pewnego rodzaju niesmaku. Zmrużył jednak ślepka i uspokoił wyraz pyska. Zszedł do brata, wlepiając niebieski wzrok w zielono-błękitną wodę. Wypuścił powietrze nosem i podniósł łeb.
- Mi to mówisz - odparł, kątem oka spoglądając na Gronostaja. Cóż, on sam nie miał najlepiej teraz. W ogóle nie miał najlepiej. Raczek była chora przez jakiś czas, on pokłócił się z Komarem, co prawda, teraz jest już mniej więcej okej, jednak sam ten fakt. No i zmarła ruda Gwiazda wraz z Zajęczym Susem. Zmrużył ślepia i spoglądnął zamyślony na swoje odbicie w wodzie. Skupił się na kropelkach, które osiadły na jego futerku na łapach.
- Jak ci idzie trening z Węglowym Pyłem? - rzucił luźno, aby... cóż, o czymkolwiek porozmawiać z bratem, jak już ma taką możliwość. Potem przez kolejne księżyce będzie udawać, że nie ma go w obozie i powinno być dobrze. Cóż, ani Gronostaj ani Ryś nie kwapili się, aby poprawić rodzinne relacje, więc.
_________________
today of all days, see
how the most dangeours thing is
to love, how you will heal and you'll rise above,crowned by an overture
bold and beyond

ah, it's more courageous to overcome

  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 60 | W: 50 | EXP: 85/150 (XI)
 
Gronostajowa Łapa
Terminator
stone



Klan:
wicher

Księżyce: 16 [listopad]
Mistrz: Porywista Gwiazda [*], Węglowy Pył
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Multikonta: Drobna Łapa [KRz]; Pszczółka [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-23, 13:40   
   Wygląd: Masywny, długowłosy ciemnoniebieski point z białymi i szarymi zaznaczeniami o bladoniebieskich oczach. || KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=420330#420330


Słysząc odzew Rysiej Łapy, zmierzył go wzrokiem, następnie chwilę później z powrotem odwracając go ku wodzie. Nie miał zamiaru bawić się z nim w przekrzykiwanie się, kto ma gorzej, szczerze mówiąc nie widział takiej potrzeby i nie widział sensu rozgrzebywania wszystkich ran. Nie mniej jednak, był ciekaw, co takiego działo się w życiu brata, że ten postanowił odezwać się w ten sposób.
...— Łapa — rzucił, spoglądając na nią kątem oka — co z nią? — spytał, nie koniecznie z troski, co bardziej z ciekawości; na pogrzebach nie wyglądała najlepiej, ale teraz, w opinii Gronostaja, nie było najgorzej; jednak nie znał się on na medycznych bzdetach, więc nie potrafił określić tego profesjonalnie.
Po chwili milczenia usłyszał pytanie kocura, najbardziej typowe i przewidywalne, jakie mógł zadać, jednak absolutnie go ono nie zdziwiło. W ich życiach nastąpiło ostatnio wiele zmian, między innymi właśnie zmiana mistrza. Nie miał za wiele do powiedzenia, aczkolwiek był zadowolony, że nie miał żadnej negatywnej kwestii, która wadziłaby mu we współpracy z Węglowym Pyłem.
...— Przyzwyczajam się. Idzie sprawnie, Węglowy Pył dobrze przekazuje wiedzę — streścił, kątem oka zerkając na swojego rozmówcę — co z twoim? — odbił piłeczkę. Kojarzył mistrzynię Rysia jedynie z widzenia i ostatnio nie widywał jej zbyt często; ale ostatnio kotów ubywa, więc nie odnotował tego jako coś niezwykłego.
Wziął głęboki oddech, zaraz później wypuszczając go nosem, mrużąc przy tym oczy. W głowie dalej miał sylwetkę Ulotnej Łapy, kiedy rozmawiali ostatnim razem, kilka księżyców temu. Jako realista był świadom, że to był prawdopodobnie ostatni raz, gdy go widział. W całym swoim życiu.
...— Lot zniknął. Jego zapachu nie ma już na terenach. — rzucił brutalnie chłodnym tonem, dochodząc do wniosku, że przecież on też jest jego bratem. Powinien wiedzieć, a przecież nie musiał zauważyć jego zniknięcia, podczas gdy całe ich rodzeństwo stopniowo rozpływa się w powietrzu. Jednak tylko Lot poinformował Gronostaja o tym, że gdzieś się wybiera. Gdyby tylko wiedział... Poszedłby z nim.
_________________


I COUNT THE CORPSES ON MY LEFT
I FIND I'M NOT SO TIDY
»★«
SO I BETTER GET AWAY
BETTER MAKE IT TODAY
BUT I CAN'T CONTROL IT
MY FACE IS DRAWN

My instinct still emotes it



  Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 105/150
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers