Poprzedni temat «» Następny temat
Podmokły Brzeg
Autor Wiadomość
Przebiśniegowa Łapa
Terminator
samuraj śmigłowiec



Klan:
wicher

Księżyce: 26 [XI]
Mistrz: ....
Płeć: kocur
Matka: Lśniąca Sadzawka
Multikonta: Wiewiórczy Skok [KRz] Wirujące Pióro [KC] Truskawkowy Gąszcz [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-29, 20:08   
   Wygląd: Jest duży w porównaniu do innych terminatorów, czy wojowników. Niewątpliwie jeden z najwyższych kotów w klanie. Jego ciało pokryte jest długim, czarno-białym włosiem. Przeważa u niego zdecydowanie kolor czarny, który ustępuje między oczami, gdzie ciągnie mu się biała plama, przechodząc następnie przez pysk, omijając tylko brodę i jedną czarną plamę przy nosie, po jego lewej stronie, potem przez krawacik na piersi, a kończąc się na brzuchu. Oprócz tego ma białe palce przednich łap, a tylne dorobiły się skarpetek. Kocur posiada również czarny nos prócz niewielkiej, różowej plamki po prawej jego stronie. Nad nosem iskrzy się para złotych, skośnych oczu. Oprócz olbrzymich gabarytów wzrostowych ma też olbrzymie gabaryty masowe. Nie to, że jest gruby, bo należy do kotów raczej szczupłych, aczkolwiek dzięki treningom nabrał on sporej masy mięśniowej. Ogon, cały czarny. Jeśli zaś wrócimy na chwilę do futra - to zauważymy, iż Przebiśnieg jest niesamowicie pedantyczny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#389843


Przebiśnieg i myślenie, tudzież gruntowne przemyślenie sprawy - to nie wyjdzie. Nie był on nazbyt mądry, ba, w ogóle nie był mądry. On tylko uważał się za mądrego a tak naprawdę był głupi jak but. Co pokazywał aktualnie zbliżając się do raka, choć nawet nie wiedział jak się zabrać za zapolowanie na niego. Bowiem sam również już zauważył, że z karkiem u tego przedstawiciela gatunku ciężko. Złapać go za... Za co konkretnie? Może jak mu wyrwie ogon, to biedak się wykrwawi? Co prawda brutalna śmierć, ale jeśli miałaby go spotkać chwała za zabicie takiego, to czemu nie? No, z drugiej strony nie wiedział kto w ogóle chciałby zjeść coś takiego, bo nie wyglądał na specjalnie miękkiego, ba, ten pancerz już z daleka wyglądał jak coś, co ciężko jest przebić kłami, czy pazurami, ale to nie odstraszyło specjalnie Przebiśniegowej Łapy. Szczególnie, że czarny kocur, widocznie ciekawy jak skończy się ten pojedynek kot vs rak również nieco się zbliżył i uważnie wpatrywał w tę dwójkę. No bo co, miał powiedzieć "e, stary, w sumie to nie wiem, narka"? No CHYBA NIE. Cóż więc mu pozostało? Ano złapać raczysko.
Ten co prawda nie ruszał się specjalnie i tylko fakt, że co jakiś czas poruszał szczypcami pokazywał że nadal żyje, to nadal mógł być, yy, agresywny, na przykład. Tak więc co zrobił mądry klon Iskry? ANO STRZELIŁ RAKOWI ŁAPĄ. Dosłownie przywalił w ten jego pancerz, który pokrywał jego plecy łapą wyposażoną w pazury i... Czekał na efekty, gotowy odskoczyć bądź... Nadal atakować!
_________________
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 6 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 90/200
 
Węglowy Pył
Wojownik
suspense



Klan:
wicher

Księżyce: 54 [listopad]
Mistrz: Zawilcowa Skórka
Płeć: kocur
Matka: Burzowy Pomruk
Ojciec: Drżący Głos
Partner: Chyba nigdy~
Multikonta: Wilczy Ślad [KG], Szczypiący Mróz [KC], Huraganowy Szum [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-29, 20:45   
   Wygląd: Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8064


Może za szczypce można by złapać tego raka? Węglowy Pył zmarszczył lekko pysk w zamyśleniu, wciąż obserwując kolejno raka i Przebiśniegową Łapę. Naprawdę był ciekawy, jak to wszystko się skończy - może rak ucieknie, a może uda się go złapać?
Rak, choć wydawał się być kompletnie niezainteresowany dwójką kocurów, to w rzeczywistości był skupiony. Nie ruszał się, więc co właściwie miał zrobić? Węgielek przechylił głowę na bok, zerkając, jak terminator próbuje.. Przywalić w pancerz raka. Tego właśnie czarny kocur by mu odradził, ale no cóż, zrobić? Skoro chce zapolować na raka, to niech próbuje - najwyżej rak ucieknie i nic innego się nie stanie. Ale czy aby na pewno nic innego się nie wydarzy?
Rak przyjął dzielnie na siebie to uderzenie z łapy terminatora, które nie było w sumie aż tak mocne, aby go zabić. Za to wystarczające, aby raka zdenerwować - ten też przystąpił do kontrataku i wyciągnął do przodu swoje szczypce, chcąc oczywiście spróbować chwycić za palce czy łapę terminatora, aby zostawić tam ślad po bolesnym uszczypnięciu. Węgielek otworzył szerzej oczy, patrząc na całe to widowisko i na moment lekko się uśmiechnął, rozbawiony tą sytuacją. Jak też skończy się starcie Przebiśniega z rakiem?
_________________
----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
  Statystyki - lvl: 5 | S: 9 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 9 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 65/400 | MED.EXP: 29/100
 
Przebiśniegowa Łapa
Terminator
samuraj śmigłowiec



Klan:
wicher

Księżyce: 26 [XI]
Mistrz: ....
Płeć: kocur
Matka: Lśniąca Sadzawka
Multikonta: Wiewiórczy Skok [KRz] Wirujące Pióro [KC] Truskawkowy Gąszcz [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-29, 20:57   
   Wygląd: Jest duży w porównaniu do innych terminatorów, czy wojowników. Niewątpliwie jeden z najwyższych kotów w klanie. Jego ciało pokryte jest długim, czarno-białym włosiem. Przeważa u niego zdecydowanie kolor czarny, który ustępuje między oczami, gdzie ciągnie mu się biała plama, przechodząc następnie przez pysk, omijając tylko brodę i jedną czarną plamę przy nosie, po jego lewej stronie, potem przez krawacik na piersi, a kończąc się na brzuchu. Oprócz tego ma białe palce przednich łap, a tylne dorobiły się skarpetek. Kocur posiada również czarny nos prócz niewielkiej, różowej plamki po prawej jego stronie. Nad nosem iskrzy się para złotych, skośnych oczu. Oprócz olbrzymich gabarytów wzrostowych ma też olbrzymie gabaryty masowe. Nie to, że jest gruby, bo należy do kotów raczej szczupłych, aczkolwiek dzięki treningom nabrał on sporej masy mięśniowej. Ogon, cały czarny. Jeśli zaś wrócimy na chwilę do futra - to zauważymy, iż Przebiśnieg jest niesamowicie pedantyczny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#389843


Jak się skończy? Śmiercią albo jednego albo drugiego - a patrząc na obecną sytuację - raczej tego większego. Było to głupie, owszem, ale jak było wspomniane - Przebiśnieg ani trochę nie był mądry, co widocznie odziedziczył po... Nie wiadomo w sumie kim, bo swoich rodziców absolutnie nie znał i nie wiedział nawet kim oni byli. Ale widocznie po jednym z nich, zdecydowanie.
W każdym razie, w którym konkretnie momencie Przebiśnieg zauważył, że było to głupie? W tej, w której wyciągnął ku rakowi łapę? W tej, w której go uderzył, czy może w tej, w której rak zaczął na niego szarżować? Nie wiadomo do końca, bo wszystko działo się niesamowicie szybko, ale dość prędko dotarło do niego, że było to głupie. Pancerzyk bowiem faktycznie okazał się totalnie odporny na jakiekolwiek uderzenie, więc nie dość, że nic sobie z tego jego właściciel nie zrobił, to jeszcze się zdenerwował i próbował go zaatakować!
Czarno-biały szybko odskoczył do tyłu, mając nadzieję, że szczypce nie sięgną nawet koniuszka jego paluszka i że wyjdzie z tego z jak najmniejszymi konsekwencjami. Jasne, fajnie byłoby mieć blizny na pokaz swojej odwagi, walczenia z przeciwnikiem, ale... No ale z rakiem?! Co, miałby powiedzieć jakiemuś kocięciu za parę lat, że jego blizna jest wynikiem walki z jakimś małym, rzecznym stworzonkiem? Niedoczekanie. Rozejrzał się, ale nie widząc nic przydatnego postanowił ruszyć znów do ataku. A nuż mu się uda złapać go za ogon i rzucić nim o ziemię coby dostał czegoś w rodzaju wstrząśnienia mózgu, haa?
Tak więc zrobił - spróbował odskoczyć i zajść małego bohatera tego pojedynku od tyłu, łapiąc go za ogon, szybko unosząc do góry i... Puszczając. LOGICZNE NIE?
_________________
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 6 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 90/200
 
Węglowy Pył
Wojownik
suspense



Klan:
wicher

Księżyce: 54 [listopad]
Mistrz: Zawilcowa Skórka
Płeć: kocur
Matka: Burzowy Pomruk
Ojciec: Drżący Głos
Partner: Chyba nigdy~
Multikonta: Wilczy Ślad [KG], Szczypiący Mróz [KC], Huraganowy Szum [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-29, 21:32   
   Wygląd: Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8064


No oczywiście, że tego większego. Że niby taki potężny rąk z taką zabójczą bronią jak szczypce miałby przegrać? To jest wręcz nie do pomyślenia! Czarny wojownik obserwował całe to starcie z rozbawieniem. Bez wątpienia można użyć tutaj słowa cyrk, aby to wszystko opisać. Rak co prawda zahaczył szczypcami o sierść kocura, to zdołał jedynie go lekko uszczypnąć, tak minimalnie. Nie udało się wyrządzić większej szkody, co było pechowe dla raka i raczej szczęśliwe dla Przebiśniegowej Łapy. Walki ciąg dalszy - terminator sprawnie odskoczył do tyłu, co zapewne pomogło uniknąć poważniejszego uszczypnięcia ze strony raka. Rzeczne stworzonko za to również pozostało czujne i kiedy zorientowało się, że terminator próbuje w jakiś sposób je zaatakować, zaczęło spylać w kierunku wody, starając się ominąć zagrożenie i jednocześnie mając przygotowane szczypce. Tak na wszelki wypadek, gdyby nadarzyła się okazja, by natręta w postaci czarno białego kocura uszczypnąć po raz kolejny. Niestety rąk nie uniknął tego ataku - został podniesiony do góry i puszczony. Już kiedy kocur go złapał rąk zaczął się szamotać, a jak już się uwolnił.. To nie mógł przepuścić okazji. Wycelował szczypcami w nos terminatora i złapał, powodując na pewno boleśniejsze uszczypnięcia niż wcześniej. Prosto w nos, nie do wiary! Następnie znowu podjął próby ucieczki w kierunku wody. Węglowy Pył zaś kręcił głową z niedowierzaniem obserwując tą komedię.
_________________
----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
  Statystyki - lvl: 5 | S: 9 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 9 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 65/400 | MED.EXP: 29/100
 
Przebiśniegowa Łapa
Terminator
samuraj śmigłowiec



Klan:
wicher

Księżyce: 26 [XI]
Mistrz: ....
Płeć: kocur
Matka: Lśniąca Sadzawka
Multikonta: Wiewiórczy Skok [KRz] Wirujące Pióro [KC] Truskawkowy Gąszcz [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-29, 22:10   
   Wygląd: Jest duży w porównaniu do innych terminatorów, czy wojowników. Niewątpliwie jeden z najwyższych kotów w klanie. Jego ciało pokryte jest długim, czarno-białym włosiem. Przeważa u niego zdecydowanie kolor czarny, który ustępuje między oczami, gdzie ciągnie mu się biała plama, przechodząc następnie przez pysk, omijając tylko brodę i jedną czarną plamę przy nosie, po jego lewej stronie, potem przez krawacik na piersi, a kończąc się na brzuchu. Oprócz tego ma białe palce przednich łap, a tylne dorobiły się skarpetek. Kocur posiada również czarny nos prócz niewielkiej, różowej plamki po prawej jego stronie. Nad nosem iskrzy się para złotych, skośnych oczu. Oprócz olbrzymich gabarytów wzrostowych ma też olbrzymie gabaryty masowe. Nie to, że jest gruby, bo należy do kotów raczej szczupłych, aczkolwiek dzięki treningom nabrał on sporej masy mięśniowej. Ogon, cały czarny. Jeśli zaś wrócimy na chwilę do futra - to zauważymy, iż Przebiśnieg jest niesamowicie pedantyczny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#389843


Cyrk to mało powiedziane. Brakowało tu jeszcze klauna z czerwonym, piszczącym nosem i małpy na monocyklu, która przy okazji żonglowałaby bananami. Chociaż, w sumie, Przebiśnieg dawał taki pokaz, że w sumie ani klaun ani małpa nie były potrzebne. W tle mogłaby tylko przygrywać cyrkowa muzyczka i wiśta wio.
Poczuł delikatnie uszczypnięcie, ale to tylko bardziej zmotywowało go do yeetnięcia rakiem o ziemię, żeby go jakoś poważniej poharatać. Nie chciał bowiem dać mu tej satysfakcji że go ugryzie tymi szczypczykami i jeszcze sobie radośnie wróci do wody, żeby opowiedzieć swojej raczej rodzince jak to nieomal rozszarpał kota. Nienienie, nie na jego warcie i nie dopóki patrzy na to wojownik. Co by bowiem o nim wszyscy w klanie myśleli, gdyby rozeszło się, iż nie umie nawet upolować zwykłego, głupiego, małego raczka? Zostałby pośmiewiskiem! Wyśmiałby go nawet KRWAWNIK, a to już nie mogło się zdarzyć. O co to to nie.
Dlatego właśnie, nawet w największych koszmarach, nie spodziewałby się tego, co się wydarzyło chwilę później. A wydarzyło się tak wiele, że nawet małpa na monocyklu się zatrzymała by popatrzeć. W jednej chwili Przebiśnieg złapał raka, a w drugiej rak złapał Przebiśniega. Co ten drugi złapany poczuł niewątpliwie aż w samych piętach, bowiem ból rozszedł się niesamowicie szybko i gwałtownie po całym jego ciele, gdy szczypce raka boleśnie zacisnęły się na jego różowo-czarnym nosku. Tylko siłą woli czarno-biały powstrzymał się od swego rodzaju krzyknięcia, oznajmienia wszystkim, że to BOLI, ograniczając się tylko do szaleńczego odskoku w tył i machnięciu łbem na boki.
O NIE TA ZNIEWAGA KRWI WYMAGA. Choć Przebiśnieg nadal nie miał żadnego narzędzia pod łapą, nawet sławetnego kija, którym pokonał medyka-konfidenta to i tak rzucił się w pogoń za uciekającym zwierzęciem, które spowodowało, że jego nos akurat płonął z bólu i... chyba zrobił się nieco większy! Co miał zamiar zrobić? Yyyy............ Dobre pytanie. Kompletnie nie wiedział jak sobie poradzić z rakiem, skoro ani pazury, ani prawdopodobnie kły, a także rzucanie nim nie pomagało. Po prostu zamierzał... Pogonić go, udając, że mu zwiał, o, ale był bardzo bliski pokonania go. Dokładnie tak.
_________________
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 6 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 90/200
 
Węglowy Pył
Wojownik
suspense



Klan:
wicher

Księżyce: 54 [listopad]
Mistrz: Zawilcowa Skórka
Płeć: kocur
Matka: Burzowy Pomruk
Ojciec: Drżący Głos
Partner: Chyba nigdy~
Multikonta: Wilczy Ślad [KG], Szczypiący Mróz [KC], Huraganowy Szum [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-29, 22:28   
   Wygląd: Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8064


Cyrkowa atmosfera zawsze mile widziana. A już w szczególności do czegoś takiego jak bardzo ciężka walka z rakiem, która nie szła zbyt korzystnie ani dla terminatora, ani dla rzecznego stworzonka. W tej rundzie za to wynik był oczywisty - 1:0 dla raka, który boleśnie uszczypnął terminatora w nos. Węglowy Pył widząc to zaniepokoił się, dlatego zapytał cicho:
- Wszystko w porządku? - na myśl przyszło mu, że może powinien nawet jakoś pomóc Przebiśniegowej Łapie w tym polowaniu na raka. Szybko jednak odrzucił od siebie ten pomysł - no bo co tak może zrobić. Co najwyżej boleśnie poszczypać po nosie, palcach, łapach..
Rak już miał dość konfrontacji z kocurem, terminator zresztą chyba też. Skoro już nie chciał dopaść tego stworzenia, które zaserwowało mu ten ból - to rak postanowił to wykorzystać. Oczywiście w dalszym ciągu kierował się pospiesznie ku wodzie, gdzie w końcu ostatecznie się znalazł. Rak zniknął już gdzieś w odmętach rzeki i tyle go widzieli. Węgiel westchnął cicho pod nosem - w środku gdzieś tam kibicował Przebiśniegowej Łapie i liczył, że może udałoby się jednak tego raka złapać. Ale tak mało brakowało! Cóż, może jak na zupełny brak wiedzy jak takie raki łapać, to wcale nie było tak źle?
_________________
----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
  Statystyki - lvl: 5 | S: 9 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 9 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 65/400 | MED.EXP: 29/100
 
Przebiśniegowa Łapa
Terminator
samuraj śmigłowiec



Klan:
wicher

Księżyce: 26 [XI]
Mistrz: ....
Płeć: kocur
Matka: Lśniąca Sadzawka
Multikonta: Wiewiórczy Skok [KRz] Wirujące Pióro [KC] Truskawkowy Gąszcz [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-29, 22:41   
   Wygląd: Jest duży w porównaniu do innych terminatorów, czy wojowników. Niewątpliwie jeden z najwyższych kotów w klanie. Jego ciało pokryte jest długim, czarno-białym włosiem. Przeważa u niego zdecydowanie kolor czarny, który ustępuje między oczami, gdzie ciągnie mu się biała plama, przechodząc następnie przez pysk, omijając tylko brodę i jedną czarną plamę przy nosie, po jego lewej stronie, potem przez krawacik na piersi, a kończąc się na brzuchu. Oprócz tego ma białe palce przednich łap, a tylne dorobiły się skarpetek. Kocur posiada również czarny nos prócz niewielkiej, różowej plamki po prawej jego stronie. Nad nosem iskrzy się para złotych, skośnych oczu. Oprócz olbrzymich gabarytów wzrostowych ma też olbrzymie gabaryty masowe. Nie to, że jest gruby, bo należy do kotów raczej szczupłych, aczkolwiek dzięki treningom nabrał on sporej masy mięśniowej. Ogon, cały czarny. Jeśli zaś wrócimy na chwilę do futra - to zauważymy, iż Przebiśnieg jest niesamowicie pedantyczny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#389843


- Jak najbardziej, zaraz go dorwę! - odkrzyknął, rzucając się w udawaną pogoń za stworzeniem, któremu sztucznie dawał przewagę, żeby zdążyło uciec i mógł oficjalnie powiedzieć "no elo, starałem się, ale uciekł, zwiał, nie ma, odpłynął, spłonął, utopił się", cokolwiek. - Albo nie...? - dodał po chwili, nieco zmarnowanym tonem, gdy rak odpłynął w świat, uciekając jak niepyszny z dala od wichrowych terenów, hen hen daleko. Ciekawe jak daleko odpłynie, nim nie rzuci się na niego jakiś rzeczniak, który pewnie miałby pojęcie chociaż jak takiego zagryźć, ale kto wie. Zatrzymał się zaraz przed wodą, coby nie zamoczyć nawet jednego paluszka, wyciągając łeb do przodu jakby chciał wypatrzyć raka i czekał na drugą rundę, ale w myślach dopingował go i jego małe nóżki do działania - niech ucieka jak najdalej stąd i nigdy nie wraca, o.
Następnie odwrócił się do Węgla, mrużąc delikatnie oczy, wpatrując się w jego mimikę i zastanawiając się co ten właśnie myśli o jego przedstawieniu. Czy właśnie chichrał się wewnętrznie i już zastanawiał się komu o tym opowiedzieć, najlepiej w taki sposób, by to czarno-biały został tym najbardziej poszkodowanym (wcale, ale to wcale tak nie było, nienie), czy może mimo wszystko faktycznie bardziej niepokoił się o to, jaki będzie wynik tego starcia i zażarcie mu kibicował? W trakcie walki z rakiem kompletnie nie zwracał na niego uwagi, a teraz mógł tylko wpatrywać się w niego nieco obojętnie, nieco pytająco, stojąc okrakiem, z coraz bardziej puchnącym nosem i uderzając wściekle ogonem to o piach na brzegu to o swoje kostki.
- Tym razem wygrał, ale jeszcze go dopadnę - zapewnił, zadzierając wysoko brodę.
_________________
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 6 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 90/200
 
Węglowy Pył
Wojownik
suspense



Klan:
wicher

Księżyce: 54 [listopad]
Mistrz: Zawilcowa Skórka
Płeć: kocur
Matka: Burzowy Pomruk
Ojciec: Drżący Głos
Partner: Chyba nigdy~
Multikonta: Wilczy Ślad [KG], Szczypiący Mróz [KC], Huraganowy Szum [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-30, 08:53   
   Wygląd: Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8064


- D-dasz radę! - kibicował Przebiśniegowej Łapie. Nie miał pojęcia o tym, że terminator tylko udawał pogoń za rakiem. Wzruszył barkami, kiedy rzeczne stworzonko zniknęło gdzieś w rzece i już więcej go nie zobaczyli. Teraz to już na pewno tutaj nie wróci.. Spojrzał nieco smutnym wzrokiem na terminatora - szkoda, że mu się nie udało. No cóż.
Na pewno nie myślał o tym, aby komukolwiek o tym powiedzieć. Wcześniej faktycznie było to dla niego całkiem zabawne przedstawienie, ale jego koniec nie był zbyt ciekawe. Węgielek zerknął przelotnie na nos kocura, który zrobił się bardziej czerwony i wydawał się nawet wręcz troszeczkę puchnąć. Nieźle go ten rak załatwił, trzeba przyznać.
- Nie wątpię..! - odpowiedział i przeniósł wzrok na wodę. Jak nie ten rak, to może jakiś jego kolega zaraz się tu zjawi? Albo ryba? Wodna zwierzyna nigdy nie była zbyt inteligentna, więc kto wie, co za chwilę znowu się tutaj zjawi, aby dotrzymać im towarzystwa.
_________________
----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
  Statystyki - lvl: 5 | S: 9 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 9 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 65/400 | MED.EXP: 29/100
 
Przebiśniegowa Łapa
Terminator
samuraj śmigłowiec



Klan:
wicher

Księżyce: 26 [XI]
Mistrz: ....
Płeć: kocur
Matka: Lśniąca Sadzawka
Multikonta: Wiewiórczy Skok [KRz] Wirujące Pióro [KC] Truskawkowy Gąszcz [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-30, 11:54   
   Wygląd: Jest duży w porównaniu do innych terminatorów, czy wojowników. Niewątpliwie jeden z najwyższych kotów w klanie. Jego ciało pokryte jest długim, czarno-białym włosiem. Przeważa u niego zdecydowanie kolor czarny, który ustępuje między oczami, gdzie ciągnie mu się biała plama, przechodząc następnie przez pysk, omijając tylko brodę i jedną czarną plamę przy nosie, po jego lewej stronie, potem przez krawacik na piersi, a kończąc się na brzuchu. Oprócz tego ma białe palce przednich łap, a tylne dorobiły się skarpetek. Kocur posiada również czarny nos prócz niewielkiej, różowej plamki po prawej jego stronie. Nad nosem iskrzy się para złotych, skośnych oczu. Oprócz olbrzymich gabarytów wzrostowych ma też olbrzymie gabaryty masowe. Nie to, że jest gruby, bo należy do kotów raczej szczupłych, aczkolwiek dzięki treningom nabrał on sporej masy mięśniowej. Ogon, cały czarny. Jeśli zaś wrócimy na chwilę do futra - to zauważymy, iż Przebiśnieg jest niesamowicie pedantyczny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#389843


Miał ochotę się napuszyć z radości, że Węglowy Pył mu kibicował, ale nie zamierzał już więcej dać się zaatakować. Nie powiedział jednak ostatniego słowa i jeszcze kiedyś takiego raka zabije, spokojna wasza rozczochrana, ale teraz nie miał zielonego pojęcia jak się do tego zabrać. Cóż, może gdyby miał ze sobą swój kij, którym pokonał Krwawnika, to na raka również by to podziałało? Kto wie, na pewno nie on i na pewno nie rak, który właśnie odpłynął hen w rzeczne odmęty. Może nawet się swego rodzaju poświęci i porozmawia kiedyś z jakimś rzeczniakiem, żeby wypytać go jak konkretnie polują na te małe sku... Zwierzątka, tak.
- I bardzo dobrze, że nie wątpisz - przytaknął kocurowi, wracając na swoje miejsce, z którego wystartował w stronę szczypcorękiego, by tam pomiziać parę razy nos łapą, stwierdzić, że faktycznie wydaje się nieco większy i że nadal boli, a następnie przeszedł do szczegółowej higieny łap, które zdołały zebrać nieco błota podczas skakania po brzegu, co czarno-białemu absolutnie się nie podobało, bo był wręcz pedantem, który widząc na sobie cokolwiek brudnego czuł się z tym źle i natychmiast musiał się umyć - a że obok niego siedział czarny kocur, który na niego patrzył, to tym bardziej musiał się umyć, coby nie wyglądać jak brudas, fu.
_________________
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 6 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 90/200
 
Węglowy Pył
Wojownik
suspense



Klan:
wicher

Księżyce: 54 [listopad]
Mistrz: Zawilcowa Skórka
Płeć: kocur
Matka: Burzowy Pomruk
Ojciec: Drżący Głos
Partner: Chyba nigdy~
Multikonta: Wilczy Ślad [KG], Szczypiący Mróz [KC], Huraganowy Szum [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-30, 12:28   
   Wygląd: Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8064


Przebiśniegowa Łapa postanowił więc nie atakować więcej raka. Nie było w tym nic dziwnego - uszczypnięcie przez raka to coś, co na pewno nie można nazwać przyjemnym, a raczej niemiłym i dosyć bolesnym. Węglowy Pył już nic więcej nie odpowiedział terminatorowi, nie do końca rozumieją jego odpowiedź. Bardzo dobrze, że nie wątpi? No.. Chyba tak. W zamyśleniu ponownie spojrzał na rzekę, wypatrując kolejnych stworzonek, które mogłyby się tutaj akurat napatoczyć. Jak nie rak, to może akurat jakaś ryba, żaba czy inna kaczka. Ryby wydają się być mniej groźne od takiego raka, który może całkiem mocno złapać tymi swoimi szczypcami. Nie miał żadnej wiedzy na ten temat, tak po prostu pomyślał - zresztą, ile razy w życiu on ryby widział? Może ileś tam razy zdarzało się, że były na stosie, ale to raczej pojedyncze przypadki. Ciekawe, kto w takim razie w klanie potrafi łowić ryby. Chciałby się tego nauczyć, choćby z ciekawości, ale nie miał pojęcia od kogo i jak w ogóle zacząć szukać. Nie był na tyle śmiały, aby po prostu podchodzić do wojowników i bezpośrednio pytać. Może Przebiśniegowa Łapa wiedziałby coś więcej na ten temat? Choćby to, kto w Klanie Wichru ma taką zdolność.
_________________
----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
  Statystyki - lvl: 5 | S: 9 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 9 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 65/400 | MED.EXP: 29/100
 
Przebiśniegowa Łapa
Terminator
samuraj śmigłowiec



Klan:
wicher

Księżyce: 26 [XI]
Mistrz: ....
Płeć: kocur
Matka: Lśniąca Sadzawka
Multikonta: Wiewiórczy Skok [KRz] Wirujące Pióro [KC] Truskawkowy Gąszcz [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-30, 14:12   
   Wygląd: Jest duży w porównaniu do innych terminatorów, czy wojowników. Niewątpliwie jeden z najwyższych kotów w klanie. Jego ciało pokryte jest długim, czarno-białym włosiem. Przeważa u niego zdecydowanie kolor czarny, który ustępuje między oczami, gdzie ciągnie mu się biała plama, przechodząc następnie przez pysk, omijając tylko brodę i jedną czarną plamę przy nosie, po jego lewej stronie, potem przez krawacik na piersi, a kończąc się na brzuchu. Oprócz tego ma białe palce przednich łap, a tylne dorobiły się skarpetek. Kocur posiada również czarny nos prócz niewielkiej, różowej plamki po prawej jego stronie. Nad nosem iskrzy się para złotych, skośnych oczu. Oprócz olbrzymich gabarytów wzrostowych ma też olbrzymie gabaryty masowe. Nie to, że jest gruby, bo należy do kotów raczej szczupłych, aczkolwiek dzięki treningom nabrał on sporej masy mięśniowej. Ogon, cały czarny. Jeśli zaś wrócimy na chwilę do futra - to zauważymy, iż Przebiśnieg jest niesamowicie pedantyczny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#389843


No zdecydowanie nie było to nic przyjemnego, nawet dla tak silnego i odważnego prawie-już-wojownika Klanu Wichru, który po drugim, mocniejszym uszczypnięciu prosto w nos, zwyczajnie się poddał. Ale nie całkowicie, jak było wspomniane. Jeszcze kiedyś jakiegoś raka dopadnie. No, raczej niekoniecznie po to, by zanieść go na stos, czy coś, raczej żeby karma wróciła. I nie obchodziło go, czy to będzie ten sam rak, czy może inny, czy jego dzieci, ojcowie stryjeczni, czy w ogóle ktoś mu obcy - karma dosięgnie ten gatunek i już. Choćby miał się poświęcić i w pewnym stopniu nawet wejść do wody; nie to że pływać, brrrr, za wszystkie myszy lasu by tego nie zrobił - ale wejść chociaż po kostki to może może.
Sam nie widział wiele ryb i dziękował Gwiezdnemu Klanowi, że nie trafił do Rzecznego klanu i jego, brrrr, matka, pomyślała chociaż by zostawić ich w granicach w miarę normalnego klanu, który nie siadał nad brzegiem rzeki i po prostu czekał, aż nawinie się jakaś rybka, czy rak, albo którzy pływali w rzekach niczym ryby same w sobie. Nie rozumiał, kompletnie nie rozumiał, jakim cudem kiedyś którykolwiek kot uznał, że śmiesznie będzie w sumie nauczyć się pływać, a to co pływa w rzece zjeść. Co prawda, sam nigdy nie tknął ryby, ale nawet w najgorszych koszmarach sobie tego nie wyobrażał. Śliskie to takie, łuskowate, śmierdzi z daleka, no i takie niewyględne jest. Dlatego nawet nie interesował się tym, kto w tym klanie umie łowić ryby, bo nawet zgnita mysz interesowała go bardziej niż te rzeczne stworzenia, i choć czasem przyglądał się stosowi, by zobaczyć kto przynosi te okropieństwa, to nigdy nie wypatrzył nikogo, więc cóż, nie wiedział kto w tym klanie umiał łowić i nieszczególnie go to interesowało. A przynajmniej nie interesowało go na tyle, by się przejść po klanie i popytać.
_________________
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 6 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 90/200
 
Węglowy Pył
Wojownik
suspense



Klan:
wicher

Księżyce: 54 [listopad]
Mistrz: Zawilcowa Skórka
Płeć: kocur
Matka: Burzowy Pomruk
Ojciec: Drżący Głos
Partner: Chyba nigdy~
Multikonta: Wilczy Ślad [KG], Szczypiący Mróz [KC], Huraganowy Szum [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-30, 23:13   
   Wygląd: Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8064


Toż to było potężne uszczypnięcie w nos, które powaliłoby nawet największych i najsilniejszych wojowników z Czterech Klanów. To już tak wyolbrzymiając - w rzeczywistości Węglowy Pył zastanawiał się, czy ten nos bardzo boli Przebiśniegową Łapę i będzie choćby potrzebna potem pomoc Lśniącej Sadzawki. Wojownik wierzył jednak, że terminator jest na tyle odpowiedzialny, by w razie potrzeby zgłosić się do wichrowej medyczki.
Również wolał Klan Wichru, choć zapewne zależało to od urodzenia. Uważał, że ciężko w zasadzie narzekać na własny klan. Pewnie gdyby urodził się w Klanie Rzeki, to łowienie ryb nie byłoby dla niego czymś dziwnym, podobnie z pływaniem. Takie raczej zwyczaje, które charakteryzują dany Klan. Chętnie chciałby po prostu poznać te zwyczaje i nauczyć się łowienia ryb, tak po prostu. Nie musi przecież wykorzystywać tej wiedzy, czyż nie?
- A.. A jak ci idzie trening? - zapytał w końcu, potem zaciskając zęby. Wciąż zerkał na taflę wody w poszukiwaniu rzecznych żyjątek. W pewnym momencie dostrzegł jakiś cień pod powierzchnią, ale nie był w stanie sprecyzować co to dokładnie.
_________________
----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
  Statystyki - lvl: 5 | S: 9 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 9 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 65/400 | MED.EXP: 29/100
 
Przebiśniegowa Łapa
Terminator
samuraj śmigłowiec



Klan:
wicher

Księżyce: 26 [XI]
Mistrz: ....
Płeć: kocur
Matka: Lśniąca Sadzawka
Multikonta: Wiewiórczy Skok [KRz] Wirujące Pióro [KC] Truskawkowy Gąszcz [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-03, 20:52   
   Wygląd: Jest duży w porównaniu do innych terminatorów, czy wojowników. Niewątpliwie jeden z najwyższych kotów w klanie. Jego ciało pokryte jest długim, czarno-białym włosiem. Przeważa u niego zdecydowanie kolor czarny, który ustępuje między oczami, gdzie ciągnie mu się biała plama, przechodząc następnie przez pysk, omijając tylko brodę i jedną czarną plamę przy nosie, po jego lewej stronie, potem przez krawacik na piersi, a kończąc się na brzuchu. Oprócz tego ma białe palce przednich łap, a tylne dorobiły się skarpetek. Kocur posiada również czarny nos prócz niewielkiej, różowej plamki po prawej jego stronie. Nad nosem iskrzy się para złotych, skośnych oczu. Oprócz olbrzymich gabarytów wzrostowych ma też olbrzymie gabaryty masowe. Nie to, że jest gruby, bo należy do kotów raczej szczupłych, aczkolwiek dzięki treningom nabrał on sporej masy mięśniowej. Ogon, cały czarny. Jeśli zaś wrócimy na chwilę do futra - to zauważymy, iż Przebiśnieg jest niesamowicie pedantyczny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#389843


Cóż, jakby już zaczynał dogorywać z tego powodu i czułby, że już widzi Srebrną Skórkę, to może i by się pofatygował do lecznicy, choć może nie konkretnie do Lśniącej Sadzawki. Miałby nadzieję, że Gałązka byłaby w stanie mu pomóc, bo to ją tolerował najbardziej z wszystkich trzech kotów, które zasiadały aktualnie w lecznicy i kibicował jej, że gdyby nie można było mieć dwóch pomocników medyka, to żeby to ona wygrała to starcie i zasiadła na roli medyka. W innym przypadku, gdyby nos nie dawał mu się w znaki aż tak bardzo, to biała mogłaby tylko pomarzyć o oglądaniu jego czarno-różowego noska. Pf. Jeśli mógł uniknąć wizyty u medyka to chciał jej uniknąć.
W sumie, gdyby dano mu powody - to na swój klan też potrafiłby narzekać. Właściwie, jakby go ktoś odpowiednio naprowadził na rozmowę, to miałby dość sporo złego do powiedzenia na temat choćby ówczesnego przywódcy, ale hej, nikt nie pytał, nie zagadywał odpowiednio, a Przebiśnieg nie był na tyle głupi, żeby obrażać głowę klanu gdy sam aspiruje na bycie przywódcą. Za to na temat rzeczniaków akurat mógłby dyskutować - nie rozumiał bowiem jak można lubić pływanie, w ogóle, wodę, czy łowienie ryb. Dziwne te koty, dziwne.
Na pytanie o trening prychnął, uderzając ogonem o ziemię. Jak trening? A jak może iść, drogi Węglowy Pyle, skoro ostatnio stracił mistrza, a nowy się obijał z w ogóle powiadomieniem go o tym, że nim jest?
- Dobrze - odparł jednak, bo przecież, miał w sobie tyle godności, by nie wpychać w kogoś innego swoich porażek. - Gdyby to ode mnie zależało już dawno bym go skończył, ale nie zależy - dodał tylko, wzruszając barkami, zrzucając oczywiście winę tego, iż nadal jest terminatorem, na kompetencje swojego nowego mistrza. Bo zmarłych się nie obraża, więc o Mięcie nie mógł powiedzieć nic złego.
_________________
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 6 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 90/200
 
Węglowy Pył
Wojownik
suspense



Klan:
wicher

Księżyce: 54 [listopad]
Mistrz: Zawilcowa Skórka
Płeć: kocur
Matka: Burzowy Pomruk
Ojciec: Drżący Głos
Partner: Chyba nigdy~
Multikonta: Wilczy Ślad [KG], Szczypiący Mróz [KC], Huraganowy Szum [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-05, 14:05   
   Wygląd: Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8064


Lśniąca Sadzawka, Olchowa Łapa, Krwawnikowa Łapa - nie robiłoby to dla Węgielka większej różnicy, gdyby któreś z nich miało go leczyć. Oczywiście jeśli chodzi o te lekkie rany, bo co do czegoś poważnego, to jakoś czułby się lepiej, gdyby zajęła się tym Lśniąca Sadzawka. W końcu dwójka terminatorów medyka wciąż się uczy. Kiedy zaś ukończą treningi, to zapewne będzie dwójka pomocników medyka, choć w zasadzie to, kto wie. Węglowy Pył nie miał pojęcia, co planuje wichrowa medyczka w tej sytuacji. Gdyby jednak mieli mieć trójkę medyków, to może nawet tym lepiej? Nie trzeba by się martwić, że medyka nie ma, kiedy jest potrzebny.
Widząc reakcję Przebiśniegowej Łapy, wojownik przerzucił spojrzenie w przeciwną stronę i nerwowo poruszył ogonem. Beznadzieja, beznadzieja! Trafił na niezbyt dobry temat najwyraźniej. Mógł się nie odzywać? Mógł. Na szczęście terminator nie zareagował jeszcze jakoś ostrzej i nie odpowiedział mu w.. Nieprzyjemny czy inny tego typu sposób.
- R-rozumiem - odpowiedział krótko i już nie kontynuował, wyczuwając, że trzeba się z tego tematu wycofać. W dalszym ciągu obserwował ten cień pod taflą wody, który poruszał się po rzece. Co to takiego może być? Nie był w stanie dostrzec, co to, jednocześnie również nie mogąc podejść bliżej.
_________________
----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
  Statystyki - lvl: 5 | S: 9 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 9 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 65/400 | MED.EXP: 29/100
 
Przebiśniegowa Łapa
Terminator
samuraj śmigłowiec



Klan:
wicher

Księżyce: 26 [XI]
Mistrz: ....
Płeć: kocur
Matka: Lśniąca Sadzawka
Multikonta: Wiewiórczy Skok [KRz] Wirujące Pióro [KC] Truskawkowy Gąszcz [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-05, 15:08   
   Wygląd: Jest duży w porównaniu do innych terminatorów, czy wojowników. Niewątpliwie jeden z najwyższych kotów w klanie. Jego ciało pokryte jest długim, czarno-białym włosiem. Przeważa u niego zdecydowanie kolor czarny, który ustępuje między oczami, gdzie ciągnie mu się biała plama, przechodząc następnie przez pysk, omijając tylko brodę i jedną czarną plamę przy nosie, po jego lewej stronie, potem przez krawacik na piersi, a kończąc się na brzuchu. Oprócz tego ma białe palce przednich łap, a tylne dorobiły się skarpetek. Kocur posiada również czarny nos prócz niewielkiej, różowej plamki po prawej jego stronie. Nad nosem iskrzy się para złotych, skośnych oczu. Oprócz olbrzymich gabarytów wzrostowych ma też olbrzymie gabaryty masowe. Nie to, że jest gruby, bo należy do kotów raczej szczupłych, aczkolwiek dzięki treningom nabrał on sporej masy mięśniowej. Ogon, cały czarny. Jeśli zaś wrócimy na chwilę do futra - to zauważymy, iż Przebiśnieg jest niesamowicie pedantyczny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#389843


Dla Przebiśniega jednak była to dość kluczowa różnica, albowiem zarówno za Lśniącą Sadzawką jak i za Krwawnikową Łapą nie przepadał. Medyczka widocznie też za nim nie przepadała, bowiem raz, dosłownie raz, zdarzyło mu się zbliżyć do lecznicy i ta omal nie dostała wścieklizny na jego widok w pobliżu Ziołowego Wzgórza i o mało go nie popluła przy tym. Zaś Krwawnik... Cóż, był specyficzny. Był konfidentem, chciał poznać ich matkę, mimo iż ta ich porzuciła, no i rzucił się na niego tylko dlatego, że poleciało mu trochę krwi. Jak widać, nadal żył, mimo braku opatrzenia jakkolwiek warg, krew wkrótce potem zakrzepła, a rana się zagoiła i nie został po niej ślad. Łyso ci teraz panie przyszły medyku? Zaś Olchowa Łapa była tym małym promykiem w lecznicy, który Przebiśnieg jak najbardziej tolerował i której chyba zawierzyłby najbardziej, jeśli chodzi o leczenie, nawet jeśli dopiero co była terminatorką.
Faktycznie, temat treningu nie był dla niego najmilszym tematem, ba, był nieco... Kontrowersyjny i denerwujący, bowiem aktualnie czarno-biały musiał się zmagać z niedawną zmianą mistrza, podczas gdy jego rodzeństwo pewnie już kończyło trening. A on? Był w lesie. I wątpił, by przywódca był na tyle miły, żeby dokończyć to, co zaczęła Miętowy Pąk w miarę szybko, bowiem wydawał się być na niego wyjątkowo cięty. Pf.
Wtedy też dojrzał, że wojownik cały czas był wpatrzony w rzekę, więc rzucił tam okiem, modląc się do Gwiezdnego Klanu, by ten nie dojrzał powracającego z rodziną raka, ale nic nie dostrzegł, więc uniósł nieco brwi, pochylając lekko łeb do przodu - ale nadal nic nie widział. Zwrócił więc złociste spojrzenie ku czarnemu kocurowi.
- Na co znowu patrzysz? - spytał, mrużąc wyraźnie oczy i wpatrując się chwilę w czarnego kocura nim nie odwrócił wzroku ku wodzie w którą tak uparcie patrzył się Węglowy Pył. Miał nadzieję, że nie zbliża się jakiś kolejny rak, bowiem jego nos nadal nie mógł się pogodzić z tym, że zacisnęły się na nim szczęki jednego z przedstawicieli tego gatunku, widocznie puchnąc coraz bardziej.
_________________
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 6 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 90/200
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers