Poprzedni temat «» Następny temat
Leśna Sadzawka
Autor Wiadomość
Świetlistooki
Gwiezdny



Klan:
gwiezdni

Księżyce: Więcej niż gwiazd na Srebrnej Skórze
Płeć: kocur
Wysłany: 2018-03-31, 15:13   Leśna Sadzawka
   Wygląd: Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.


Nieopodal granicy z Klanem Cienia, pomiędzy strzelistymi drzewami, znajduje się niewielki zbiornik - ot, małe oczko wodne. Jego brzeg znajduje się nieco wyżej niż tafla wody co utrudniałoby łowienie ryb lub próbę pływania, jednak zdecydowanie jej nie utrudnia. W Leśnej Sadzawce najczęściej można spotkać traszki lub różne gatunki żab, jednak czasem można dostrzec połyskujące grzbiety niewielkich ryb lub płynącego zaskrońca.
_________________
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
Ostatnio zmieniony przez Topniejący Lód 2020-04-21, 14:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Sokoli Cień
Gwiezdny
Skrzydło



Klan:
wicher

Księżyce: 97 [VII]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Multikonta: Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-05, 11:16   
   Wygląd: Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169135#169135


Romantycznie? Może trochę. Sokół znalazł Zająca w legowisku wojowników, otarł się o jego bok wyrażając w ten sposób swoje niesłabnące uczucie, a następnie zaproponował mu wspólny patrol, który ostatecznie skończył się w tym leśnym odstępie, gdzie starszy wojownik zatrzymał się nad sadzawką. Powoli zsunął się w dół, by zanurzyć język w chłodnej wodzie, a następnie obejrzał się na Zająca, któremu posłał swój zadziorny, nieco krzywy uśmieszek, świadczący o tym, że kocur jest zadowolony i w gruncie rzeczy szczęśliwy. Czuł swoisty ciężar, który nadal krył się w jego sercu i jego partner musiał dobrze to widzieć. Sokół jednak skrzętnie ukrywał ro, co czuł w związku z cierpieniem ojca. Z jego wędrówka, jego droga, która zakończyła się tak, a nie inaczej. Jednocześnie jednak wojownik miał nadzieję, że Czyżyk i Tymianek spotkali się w końcu, wybaczyli sobie pewne sprawy i byli teraz szczęśliwi. Może nawet cieszyli się że swoich przyrodnih wnuków, o które Sokół starał się dbać jak najlepiej.
- Zając? - zapytał spokojnie i poruszył lekko nosem nastawiajac jednocześnie uszy w stronę swojego partnera. - Czujesz się lepiej? Bezpieczniej? Myślisz, że możemy być tutaj szczęśliwi? - dodał po chwili przyglądając się uważnie synowi Twardego, czekając w swoistym napięciu na to, co kocur powie. Bal się tego, jak ten się tutaj czuję, a jak do tej pory nie mieli jeszcze okazji porozmawiać o tym wszystkim. Najpierw męczyła ich droga, pilnowanie kociąt, potem Sokół czuwał przy ojcu, aż w końcu musiał go pożegnać. Teraz zaś mieli w końcu chwilę dla siebie. I to tylko i wyłącznie dla siebie, bez żadnych niespodzianek i ciekawskich oczu. Dookoła panowała cisza i spokój, ptaki śpiewały gdzieś w oddali, a woda cicho szemrala uderzając o brzeg. Było... Dziwnie blogo. Słodko. Okropnie!

//Zając <333
_________________
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o

when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
  Statystyki - lvl: 8 | S: 28 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Zajęczy Sus
Gwiezdny
trwam


Klan:
wicher

Księżyce: 93 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [*]
Ojciec: Twarda Gwiazda [*]
Partner: Sokoli Cień
Multikonta: Porywista Gwiazda, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-05, 16:09   
   Wygląd: Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=175334#175334


Zwłokę okupili stratą i cierpieniem – kolejne koty umierały, nawet nie tak długo przed zmianą terenów odbył się pogrzeb Dżdżystej Łapy i Pluskającej Kropli, na którym buro-biały wojownik nie zabawił długo: tylko tyle, by wyrazić wyrazy współczucia wobec rodziny Kusowąsego (który to już raz?), jak i bliskich Plusk. To było tak ciężkie, że nie potrafił dźwignąć przeżywania tego dłużej, niż to było konieczne. Jakby tego było mało, to ponieśli straty także podczas wędrówki, a największą z nich była śmierć Czyżykowego Głosu. Kocur może był dość stary, jednak zasługiwał… na inne odejście. Na śmierć w spokoju nowego obozu, taką, na którą każdy byłby wcześniej przygotowany, w tym również sam czarny kocur.
A także jego syn. Zajęczy Sus wiedział, że jego partner cierpi. Ba, sam czuł ból, ponieważ Czyżyk był jednym z tych kotów, które były w klanie jakby… od zawsze, które mocno szanował, a na dodatek wydawał się on być już częścią jego rodziny. Wiedział też, że musi być przy Sokole, jednak równie ważne było pomaganie w obozie, w którym dopiero się zadamawiali, polowanie, patrolowanie, czy wreszcie bycie z kociętami, dla których to była kolejna wielka zmiana w ich krótkim życiu. Obserwował uważnie partnera, gdy tylko mógł, mając nadzieję, że ten nie będzie się przed nim krył, ale chciał z nim także spędzić trochę czasu, najlepiej na osobności, poza obozem. Dlatego gdy czarnofutry wojownik wyrwał go z lekkiej drzemki w nowym legowisku wojowników, nie protestował, zamiast tego przywołał na pysk delikatny uśmiech i podążył za nim w ciszy, bez pytań. Wciąż jeszcze uczył się nowych terenów, odkrywał nowe miejsca, dlatego z ciekawością rozejrzał się po miejscu, w którym Sokół postanowił się zatrzymać. Podobało mu się, że teraz w trzech miejscach mieli dostęp do wody: była Leśna Sadzawka, był Czarny Ogon, i był ten skrawek Grzmiącej Rzeki na granicy. Nie znaczyło to oczywiście, że zamierzał uczyć się pływać czy łowić ryby, jednak były to miłe dla oka widoki, a poza tym praktycznie z każdej części terenów można było w miarę szybko dotrzeć do któregoś z wodopojów.
Hm? – wydał z siebie pytający pomruk, gdy usłyszał swoje imię. – Możemy. I będziemy – odparł zdecydowanym wręcz tonem. Mimo wszystkich wydarzeń patrzył z optymizmem w przyszłość i czuł ulgę, że w końcu znaleźli nowe ziemie, nowy dom, choć nie zdążył się przyzwyczaić na tyle, by tak nazwać to miejsce. Jednak… już teraz czuł się tu lepiej, niż w krzakach nad rzeką, które nijak nie były bezpiecznym schronieniem. Przysiadł obok czarnego kocura. – Szkoda, że cena tego wszystkiego była tak wysoka – dodał bardziej miękkim tonem, zaglądając mu w oczy.
  Statystyki - lvl: 8 | S: 14 | Zr: 21 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Sokoli Cień
Gwiezdny
Skrzydło



Klan:
wicher

Księżyce: 97 [VII]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Multikonta: Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-06, 09:58   
   Wygląd: Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169135#169135


Napięcie. Pojawiło się, kiedy Sokół czekał na odpowiedź Zająca, jakby obawiał się, że usłyszy coś, czego słyszeć nie chciał. Marzył od dawna, że na tych nowych ziemiach będą bezpieczni, że znajdą tutaj szczęście, jakiego brakowało im w dawnym domu. Tymczasem już na początku nowego życia spotkało go nieszczęście, nad którym nie był w stanie zapanować. Świadomość, że przemijanie dotyka również jego było co najmniej dziwnym uczuciem. Najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że ze śmiercią rodzeństwa był w stanie pogodzić się o wiele łatwiej niż z odejściem ojca, czy mamy, z którymi był związany pod wszystko. Tak samo jak z Zającem, chociaż przecież nie okazywał tego w typowy sposób, rzadko dawał dowody swojej miłości, to nie umiał jej ukryć. Całą drogę pilnował ojca, dbał o niego, wierzył, że gdy tylko przybędą na miejsce temu się polepszy i Czyżyk dożyje spokojnie przeszło stu dwudziestu księżyców. Teraz zaś Sokołowi pozostawało jedynie sprawdzanie, czy w miejscu, gdzie go pochował nie pojawiają się drapieżniki chętne do wydobycia jego ciała. I wiara w to, że rodzice się pogodzili, że zasiadają razem na Srebrnej Skórce i stamtąd czuwają, pilnując pozostałych przy życiu dzieci, ciesząc się ich szczęściem. Teraz, kiedy Zając się odezwał, Sokół przyglądał mu się z oczekiwaniem wymalowanym na pysku. Przy nim nie musiał niczego ukrywać, przy nim mógł pozwolić sobie na wszelkie gesty, jakich nie wykonywał nigdy w stosunku do innych kotów, mógł swobodnie cierpieć, krzyczeć, a nawet pozwolić na to, by z jego złocistych ślepi popłynęły łzy.
- Będziemy… – powtórzył za nim niczym echo, ale w jego głosie pojawiła się nuta nadziei, której nie był w stanie w ogóle ukryć. Zresztą, nie miał takiej potrzeby. Rozmawiał w końcu z kimś ważnym, z kimś wspaniałym i nie chciał, żeby Zając nie miał pojęcia, co dzieje się w jego głowie, co dzieje się w jego sercu. Kiedy więc partner odezwał się ponownie, Sokół skinął dość sztywno głową, a jego oczy błysnęły mocno zdradzając emocje, jakie kryły się pod powierzchnią twardego głazu. – Pochowałem go. Tutaj. Jest tutaj z nami, przynajmniej nie porwał go żaden wściekły pies – powiedział na to cicho pokazując, że to jest dla niego naprawdę istotne. Cierpiał, bo stracił go bezpowrotnie, ale jednocześnie miał ten cień ulgi, że nie musiał porzucać ciała Czyżyka, że ten nie został rozerwany na strzępy przez psa, rysia czy borsuka. To, w tym wszystkim, było pocieszające.
_________________
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o

when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
  Statystyki - lvl: 8 | S: 28 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Zajęczy Sus
Gwiezdny
trwam


Klan:
wicher

Księżyce: 93 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [*]
Ojciec: Twarda Gwiazda [*]
Partner: Sokoli Cień
Multikonta: Porywista Gwiazda, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-06, 14:37   
   Wygląd: Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=175334#175334


Nie potrafił sobie do końca wyobrazić, jak to jest: stracić dwójkę rodziców, na dodatek w stosunkowo niewielkim odstępie czasowym, czas zaś ten był wypełniony innymi intensywnymi wydarzeniami, które przecież też nie przechodziły bez echa. Był wdzięczny Gwiezdnemu Klanowi, że Miętowooka jak i inni jego bliscy przetrwali tę podróż i byli cali, zdrowi i w jednym kawałku, a z drugiej strony… śmierć Czyżyka była taka… niepotrzebna? Była czymś całkowicie losowym, na co nikt nie miał wpływu, nie wierzył bowiem, by to mieszkańcy Srebrnej Skórki zechcieli go mieć w swoich szeregach przedwcześnie, gdy miał przed sobą jeszcze kilkanaście, może kilkadziesiąt księżyców życia. Było mu zwyczajnie przykro, że to się stało, i obawiał się, jak w tym wszystkim odnajdzie się jego partner. Czy będzie potrafił odnaleźć radość w tym nowym życiu, na tych ziemiach, mimo iż zdążył już na nich pochować swojego własnego ojca…? Trudne. To było takie trudne. Przegryzł wargę, czekając na odpowiedź kocura w podobnym napięciu, w jakim on wyczekiwał jego słów chwilę wcześniej, choć Zając nie był tego świadom.
Tak. Ani ryś – miauknął nieco niepewnie, a przed oczami znowu stanęła mu ta scena, ryś płynący przez rzekę z ciałem pieszczocha w pysku, krew wyciekająca z ciała i plamiąca śnieg, jego wina, nie, nie teraz. Wziął głęboki wdech i skupił się ponownie na rozmowę. – Powiedz mi – polecił, choć może raczej: poprosił cicho, bowiem jego ton nie był w żadnym razie rozkazujący. Nie dodawał nic więcej, nie tłumaczył, co dokładnie Sokół ma mu powiedzieć. Chciał wiedzieć, jakie syn Czyżyka ma co do tego emocje. Jak się czuje na nowych terenach. Wiedział, że czarnofutry wojownik jest silnym kotem, ale wierzył także w to, że każdy powinien wyrazić dręczące go rzeczy, wyżalić się komuś, wygadać. Szkoda, że sam Zajęczy Sus nie zawsze w tej kwestii szedł za własną radą.
  Statystyki - lvl: 8 | S: 14 | Zr: 21 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Sokoli Cień
Gwiezdny
Skrzydło



Klan:
wicher

Księżyce: 97 [VII]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Multikonta: Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-07, 12:17   
   Wygląd: Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169135#169135


Jak? Sam nie wiedział, jak się czuje. Starał się iść na przód, patrzeć na to, co jeszcze przed nim, bo przecież miał dopiero czterdzieści księżyców, całe życie rozpościerało się przed nim szeroką ścieżką. Gdzieś w głębi czuł jednak niesamowity ucisk, tęsknotę, jakby znowu był ledwie księżycowym kocięciem, które wymyka się z kociarni próbując zdobywać świat i liczy na to, że rodzice pobiegną za nim, a on będzie starał się ze wszystkich sił ich oszukać. Tylko wiedział, że teraz znajduje się za nim jedynie pustka, że nie ma tam już tej dwójki dorosłych kotów, które zawsze śpieszyły mu z pomocą, które strzegły go, chroniły, ratowały i pilnowały, by nie zrobił żadnego błędnego kroku. Wiedział to i w jego nieczułym sercu pojawiła się wyrwa, jakiej nie umiał załatać. Chciał wierzyć, że mimo wszystko rodzice zawsze są przy nim, że ich spojrzenie śledzi jego kroki, że będą go strzegli. To jednak nie zmieniało faktu, że kiedy wracał do obozu i spoglądał w stronę legowiska starszyzny momentalnie przypominał sobie, że nie zobaczy tam już nigdy czarnego, gęstego futra Czyżyka. Zamierał wtedy w pół kroku i patrzył na Skręcony Pień, jakby coś miało się odmienić. Jakby wśród promieni wiosennego słońca miał niespodziewanie pojawić się jego ojciec i mama, jakby pośród młodych pączków mieli stanąć oboje, ramię w ramię i zapytać go, jak sobie radzi. To jednak były tylko cienie, ledwie gwiezdny pył, który tworzył swą ułudę, a Sokół musiał potrząsać łbem. Chodził samotnie na miejsce, gdzie pochował Czyżyka i w milczeniu leżał tam przed długi czas upewniając się, że wszystko jest dobrze, że ciało jego ojca nie zostanie zbezczeszczone, że nikt go nie porwie. Potrzebował czasu.
- Tak – odpowiedział zgadzając się z Zającem i domyślając się, że jego partnera do teraz męczy obraz rysia zabijającego pieszczocha, którego chcieli wyprowadzić z ziem Wichru. Gdzieś, jakaś niewielka jego część, cieszyła się, że jego ojciec nie zginął w taki sposób, nie mógł jednak wybaczyć wszechświatowi, że tak męczył Czyżyka nim ten dotarł na nowe zimie tylko po to, by tutaj umrzeć. – Jest… Pusto. Czegoś mi brakuje, coś zgubiłem, patrzę i go nie widzę, nie słyszę, nie czuję. Jakbyś… zgubił… Ścieżkę. Czuję, że to takie… niesprawiedliwe. Przeżył całą tę drogę tylko po to, żeby zobaczyć te ziemie i umrzeć – powiedział w końcu uśmiechając się krzywo i ironicznie, pokręcił swym wielkim łbem i na moment odwrócił głowę, by spojrzeć na Sadzawkę, w której odbijały się promienie słoneczne. Było pięknie, wspaniale, a jednocześnie to wszystko, ten spokój, to niesamowite szczęście i poczucie bezpieczeństwa powodowało, że Sokół czuł się nierealnie. I był w nim to ziarno, ten kawałek goryczy mówiącej, że ktoś go oszukał.
_________________
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o

when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
  Statystyki - lvl: 8 | S: 28 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Zajęczy Sus
Gwiezdny
trwam


Klan:
wicher

Księżyce: 93 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [*]
Ojciec: Twarda Gwiazda [*]
Partner: Sokoli Cień
Multikonta: Porywista Gwiazda, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-07, 15:08   
   Wygląd: Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=175334#175334


To nigdy nie jest sprawiedliwe – szepnął smutno. Rozumiał to. Podobnie czuł się, gdy umarł Twarda Gwiazda, choć wtedy miał ledwo parę księżyców i niezbyt rozumiał, czemu tak się stało. Nie zdążył lepiej poznać swojego ojca, nie zdążył dorosnąć, nie zdążył zobaczyć jego reakcji na to, jak zostaje wojownikiem, na dodatek jako pierwszy z rodzeństwa… nie zdążył. A Sokół z Czyżykiem? Mieli więcej czasu, o wiele więcej, bo całe dotychczasowe życie partnera Zająca, przez co strata prawdopodobnie jeszcze bardziej bolała. Być może było to w pewnym sensie okrutne? Czy te doświadczenia w ogóle można było porównać? Wziął głęboki wdech i przez chwilę milczał, próbując odsunąć od siebie własne uczucia, wspomnienia, żal, by zostawić miejsce tylko na troskę i zrozumienie wobec czarnego kocura. Tyle tylko, że nawet nie wiedział do końca, co powiedzieć, by jego słowa były… dobre. Nie puste. Znaczące. – – Otworzył pysk, ale nie był w stanie wydać z siebie jakiegokolwiek dźwięku. Zamknął pysk i przez chwilę milczał, myśląc intensywnie. Jeszcze raz. – Przynajmniej umarł, wiedząc, że będziesz bezpieczny. Że cała jego rodzina i klan będą – powiedział w końcu łagodnie, zastanawiając się, czy to… wystarczy. Wiedział, że Sokół po prostu musi to przecierpieć, jak zawsze było z żałobą. Jednak chciał mu to jakoś ułatwić, sprawić, by jakoś się z tym pogodził. Może nie od razu. Ale… niedługo. – W tym jego przybrane wnuczęta – dodał, jakby chciał zwrócić uwagę na to, że ta kwestia też jest bardzo ważna.
Ostatnio zmieniony przez Zajęczy Sus 2018-04-08, 12:53, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 8 | S: 14 | Zr: 21 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Sokoli Cień
Gwiezdny
Skrzydło



Klan:
wicher

Księżyce: 97 [VII]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Multikonta: Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-07, 17:45   
   Wygląd: Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169135#169135


Inaczej. Ich doświadczenia nie były takie same, nie dało się ich tak do końca porównać, Zając był jeszcze dzieckiem, kiedy jego ojciec odszedł z tego świata, pamiętał go zatem w zupełnie odmienny sposób, nie doświadczył wielu rzeczy spośród tych, jakie poznał Sokół. Nie widział dumy rodzica z powodu zostania wojownikiem, nie widział radości, gdy pierwszy z terminatorów stawał się wojownikiem, nie widział tak wielu, wielu rzeczy, które dostrzegał czarnofutry wojownik w spojrzeniu swego wspaniałego ojca. Był z nim nieprawdopodobnie zżyty, był niemalże jego wierną kopią, był, na osty i ciernie, jego pierworodnym. Łączyła ich nić, której inni nie mogli zobaczyć, nić, której nie dało się tak łatwo zerwać. I chociaż Sokół wiedział, że Zając rozumie jego ból, że wie, jak to jest stracić któregoś z rodziców, to jednocześnie zdawał sobie boleśnie sprawę z tego, że patrzą na to wszystko nieco inaczej i nigdy nie będzie między nimi na tej płaszczyźnie porozumienia. Nie był jednak z tego powodu zły, bo i o co? Doceniał to, że partner się o niego troszczy, dopytuje i zmusza go do tego, żeby wyrzucił z siebie wszystko to, co skrupulatnie Sokół ukrywał. Ale za tę troskę, za tę uwagę, za to kochał Zająca jeszcze mocniej.
- Tak - powiedział po chwili marszcząc nos, a jego głos zabrzmiał, jakby mówił ze ściśniętym gardłem. Spojrzał w stronę nieba unosząc w górę łeb i przez chwilę trwał tak, aż w końcu uśmiechnął się krzywo, jednak o wiele łagodniej, o wiele cieplej. - To... Musiało dać mu spokój, którego potrzebował. Myślę, że bardzo cieszył się z powodu Szorstkiego, Splątanej, Twardego i Mokrego. Na pewno. A ty...? Czy teraz już mniej się boisz, a bardziej...? - odezwał się już nieco spokojniej i cofnął, by usiąść na brzegu Sadzawki, jak najbliżej Zająca, jednocześnie zerkając na niego z góry i zastanawiając się, co dokładnie czuje teraz jego partner.
_________________
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o

when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
  Statystyki - lvl: 8 | S: 28 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Zajęczy Sus
Gwiezdny
trwam


Klan:
wicher

Księżyce: 93 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [*]
Ojciec: Twarda Gwiazda [*]
Partner: Sokoli Cień
Multikonta: Porywista Gwiazda, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-08, 13:06   
   Wygląd: Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=175334#175334


Jego myśli bez jego udziału popłynęły ku Miętowookiej, która… też mogła umrzeć w trakcie tej wyprawy. Tak naprawdę każdy mógł, jednak to na Czyżyka spadło to nieszczęście… Zając zresztą miał bolesną świadomość, że jego matce nie zostawało już dużo czasu. Była obecnie najstarszym kotem w całym klanie Wichru i gdy Zając zdał sobie z tego sprawę, na ceremonii kiedy jego matka została wcielona w szeregi starszyzny, zaczął uważniej się jej przyglądać. Miała sztywniejszy chód, jej oczy nieco się zmieniły, a i nie była tak radosna, jak kiedyś. Mniej mówiła i mniej się śmiała. Przemijała, gasła, jednak powoli i spokojnie, a jej czas umilały teraz stosunkowo liczne w klanie kocięta, w tym jej przybrane wnuki. Czyżyk też powinien tak mieć. Twardy i Tymianek zresztą też. To samo ze Stokrotką, Czosnkiem, Chmurką, Mchowym Futrem, Niedźwiedzim Sercem, Sroczym Skrzydłem, i innymi kotami, które zniknęły lub zginęły na starych terenach. To było niesprawiedliwe, tak, jak powiedział Sokół, ale nie mogli z tym nic zrobić, co było chyba najgorsze. Mogli tylko… pamiętać i dbać o tę pamięć.
Musimy o nich pamiętać – powiedział jeszcze, nieświadomie nieco kontynuując tok własnych myśli, których przecież drugi kocur nie mógł słyszeć. Miał na myśli więcej kotów, nie tylko Czyżyka. – Ja? Jest… lepiej – odparł ostrożnie, sam się przy tym zastanawiając. Często miał tę przypadłość, że bardziej martwił się innymi, niż sobą i tym, co czuł w danym momencie. Bardziej więc interesował się, jak odnajdywał się w tym Sokół, czy Borsuk, czy kocięta, a w swoim własnym przypadku wystarczyło mu stwierdzenie, że jest lepiej. Teraz jednak, pod wpływem pytania partnera, pomyślał nad tym trochę bardziej. – Mam… wspomnienia. Czasem koszmary, wiesz? Z rysiem. I tęsknię za starymi terenami, ale to nie był nasz dom w momencie, gdy zawaliła się jaskinia, dlatego teraz… jest lepiej – powtórzył po prostu. Nie był pewien, jak to lepiej ubrać w słowa.
  Statystyki - lvl: 8 | S: 14 | Zr: 21 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Sokoli Cień
Gwiezdny
Skrzydło



Klan:
wicher

Księżyce: 97 [VII]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Multikonta: Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-15, 15:14   
   Wygląd: Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169135#169135


Czas. Biegł nieubłaganie i prawda była taka, że Zając powoli powinien szykować się na odejście swojej mamy. Sokół wolał o tym nie myśleć, ale niestety po własnych doświadczeniach wiedział, że śmierć zabiera bliskich nieoczekiwanie, w sposób, którego się nie chce. I chociaż przecież sam wierzył, że przed Czyżykiem jeszcze długie księżyce życia – nic z tego nie wyszło. Sam popatrywał w stronę matki partnera i Krzykliwej Mewy z pewną dozą nieufności, jakby obawiał się, że kocice za chwilę rozsypią się w pył i nic już z nich nie pozostanie. Być może było to bardzo niemądre z jego strony, ale odejście ojca spowodowało, że nieco inaczej spoglądał na otaczający go świat. Poruszył teraz lekko uszami, gdy syn Twardego odezwał się dość niespodziewanie, jakby samemu wyrywając się ze swych myśli i starszemu wojownikowi zajęło chwilę zorientowanie się, o czym dokładnie mówi Zając.
- Będziemy – powiedział po chwili, gdy dotarło do niego, że bez dwóch zdań mówią o innych kotach, których już z nimi nie było, o których nie dało się już nic więcej powiedzieć, które zniknęły, przepadły, zmarły lub odeszły w inny sposób. Nie zamierzał wyrzucać ich z pamięci, chciał pielęgnować pamięć o rodzeństwie, o Chmurce, o mamie i wielu innych, jacy należeli do Klanu Wichru, ale ich los nie był z nim dłużej związany.
- Ty – mruknął przyglądając się uważnie, bardzo intensywnie, partnerowi, by przekonać się, czy Zając zdoła powiedzieć coś na temat własnych uczuć. Obaj mieli z tym spory problem, być może z różnych powodów, ale tak naprawdę i tak byli zmuszeni do wyciągania pewnych informacji od siebie nawzajem. W bardziej spokojnych chwilach takie coś nawet Sokoła bawiło, teraz jednak było sprawą poważną i nie zamierzał odpuszczać Zającowi dopóki ten nie wyrzuci z siebie tego, co leżało mu na sercu. – Też nie uważam, żeby nasz dom był tam, po tym jak… Cierniste były jedynie namiastką osłony, która nie miała żadnego związku z domem. Czy… Te koszmary mijają? – zapytał, a w jego burkliwym tonie pojawiła się nuta troski, którą z całą pewnością mógł wyłapać jedynie ktoś, kto bardzo dobrze znał pierworodnego Czyżyka. Złote ślepia zabłyszczały nieznacznie, gdy uważnie wpatrywał się w pysk Zająca.
_________________
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o

when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
  Statystyki - lvl: 8 | S: 28 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Zajęczy Sus
Gwiezdny
trwam


Klan:
wicher

Księżyce: 93 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [*]
Ojciec: Twarda Gwiazda [*]
Partner: Sokoli Cień
Multikonta: Porywista Gwiazda, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-15, 16:45   
   Wygląd: Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=175334#175334


Miał ochotę uciec wzrokiem. Więcej: miał ochotę uciec od całej tej rozmowy. Zachować się jak niedojrzałe kocię czy terminator, które nie potrafi rozmawiać i utrzymywać zdrowych relacji. Ale nie był taki. Ufał Sokołowi, nie miał co do niego wątpliwości i tak dalej. Chodziło o coś całkiem innego, o coś w nim samym, po prostu… czasami się w nim coś skręcało na myśl o tym, że ma kogoś obarczać własnymi zmartwieniami. To nie on tu stracił niedawno ojca, to nie on musiał się teraz pogodzić z czymś tak poważnym, jego problemy zawsze wydawały mu się małe i nieznaczne. On tylko się niepokoił i czasem budził w środku nocy, bo widział zakrwawione ciało Cedrowego Kolca (teraz już był to naprawdę bardzo rzadki widok, na szczęście), walące się sklepienie jaskini, rysia płynącego z ociekającymi zwłokami kota w pysku… To było głupie z jego strony, że tak lekceważy własne sprawy i odczucia. Wiedział o tym, tym bardziej, że jakiś czas po utracie domu miał rozmowę na ten temat z Fiołkowym Świtem, który robił dokładnie to samo. Poruszył lekko ogonem i wziął głębszy oddech. Gwiezdny Klanie, daj mi siły.
Jest ich… mniej. Tu mi się lepiej śpi, bo nie… nie boję się, że ryś nam wpadnie i wyszarpie nas wszystkich spod krzaków – odparł więc, chociaż trochę na okrętkę, jakby to miało w czymś pomóc, coś zmienić. Słowa przychodziły mu z pewnym trudem, a w całej wypowiedzi były słyszalne wyraźne, choć mimo wszystko niezbyt długie, przerwy. – Choć jeszcze… nie ufam do końca nowemu obozowi i terenom – przyznał na koniec. Nie mówił wprost, że jeszcze się tu nie czuje pewny tak, jak kiedyś się czuł, przed zawaleniem obozu i przed rysiem, ale o to właśnie mu chodziło. Spało się lepiej, ale nie dobrze. Jeszcze nie. Oby. Może jak się przyzwyczai do nowego obozu, jak pozna lepiej nowe tereny, jak po paru polowaniach okaże się, że nic poważnego im tu nie grozi… może wtedy będzie naprawdę dobrze.
  Statystyki - lvl: 8 | S: 14 | Zr: 21 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Sokoli Cień
Gwiezdny
Skrzydło



Klan:
wicher

Księżyce: 97 [VII]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Multikonta: Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-26, 16:34   
   Wygląd: Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169135#169135


Podobni. Pod tym względem akurat Sokół i Zając za bardzo się od siebie nie różnili, obaj nie bardzo przepadali za mówieniem o tym, jak się czują, co jest dla nich ważne, co ich przerasta i przeraża, to wszystko zdawało się być dla nich rzeczami niemalże nie do przejścia, co pewnie innych jedynie by śmieszyło, ale nie mogli nic na to poradzić. Poczynili już i tak spore postępy, w końcu byli w stanie rozmawiać ze sobą na wszystkie te niepokojące tematy, byli w stanie jakoś się przed sobą otworzyć, to zaś, mimo wszystko, należało raczej do rzadkości. Mieli jednak siebie, byli dla siebie, i powinni o tym pamiętać, nawet jeśli uważali, że ich własne odczucia nie są najważniejsze na świecie.W końcu nie mogli żyć w oderwaniu od wszystkiego, nie mogli udawać, że nic się nie dzieje i nadal spokojnie być blisko siebie. To wszystko nie polegało na ukrywaniu przed sobą myśli, słów i uczuć, nie byli sobie bowiem obcy, a raczej wręcz przeciwnie, byli sobie niesamowicie wręcz bliscy.
- Rozumiem - powiedział po chwili, gdy wszystkie te wiadomości dotarły do niego w sposób co najmniej poprawny i nie oburzył się na nie w żaden sposób. - Mam wrażenie, że domem zawsze będą dla mnie jaskinie, ale po tym wszystkim, co przeszliśmy, to miejsce zdaje się być czymś jak... ułuda. Jak dar od... tych, którzy musieli odejść. Czy coś. I mam nadzieję, że dobrze to wykorzystamy - dodał po chwili wahania wzruszając w końcu swymi wielkimi barkami, a następnie wsunął przednie łapy do dość chłodnej wody, jakby chciał się przekonać, jakie to odczucie i czy może byłby w stanie powtórzyć sztuczkę, jakiej nauczył go brat. Nie był pod tym względem optymistą i jakoś nawet mu się to nie podobało, ale chyba właśnie postanowił, cóż, zaimponować Zającowi.
_________________
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o

when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
  Statystyki - lvl: 8 | S: 28 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Zajęczy Sus
Gwiezdny
trwam


Klan:
wicher

Księżyce: 93 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [*]
Ojciec: Twarda Gwiazda [*]
Partner: Sokoli Cień
Multikonta: Porywista Gwiazda, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-29, 17:27   
   Wygląd: Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=175334#175334


Przekrzywił lekko głowę na słowa Sokoła, jednak nic nie powiedział, uznawszy, że w zasadzie nie ma potrzeby, nie ma nic do dodania. Jednocześnie tęsknił za dawnym domem, za jaskiniami, w których się urodził i wychował – ale z drugiej strony wcale nie, ponieważ kamienie ich zdradziły, zawaliły im się na łby, pozbawiając życia wiele wspaniałych kotów, a raniąc niemal wszystkich, którzy byli obecni tego dnia w obozie. Tutaj… ryzyko było mniejsze, a przynajmniej tak by się mogło wydawać. Nie mieszkali już w jaskini, jednak na terenach wciąż mógł się pojawić ryś czy dwunodzy, chociaż z tego co kojarzył to patrole nie zauważyły tego pierwszego, ludzie zaś pojawiali się nielicznie i nie zapuszczali się w głąb tych ziem, jak gdyby nie chcieli oddalać się za bardzo od siedliska czy od Grzmiącej Ścieżki. Był w gruncie rzeczy szczęśliwi, że uciekli z tamtej okolicy, jednak nie czuł niesamowitej radości czy wielkiej ulgi… co go zresztą zaskoczyło. Myślał bowiem, że poczuje się po tym znacznie lżej, jednak myśli i wspomnienia nie odpuszczały. To było trochę tak jak wtedy, gdy został mianowany na wojownika i miał się udać wraz z innymi reprezentantami klanu Wichru na Zgromadzenie czterech Klanów; miał wrażenie, że tak naprawdę niewiele się zmieniło, oprócz imienia i paru nowych obowiązków. Doszedł niedawno do wniosku, że to chyba dlatego, że był na to przygotowany (chociaż dochodziły oczywiście inne kwestie, jakie zajmowały wtedy jego myśli). Może dlatego teraz nie przeżywał tak mocno odnalezienia nowych ziem i czegoś, co mogło stać się domem?
Westchnął cicho, zanurzony we własnych rozmyślaniach, jednak wyrwał go z nich cichy plusk wody, gdy Sokół dotknął spokojnej tafli przednimi łapami. Uniósł wzrok, by spojrzeć na to, co robił jego partner, jednak ten na razie wydawał się relaksować i moczyć łapy, chociaż buro-biały osobiście niespecjalnie przepadał za wodą i trochę nie rozumiał, jak można w tym odnajdywać coś przyjemnego.
Co robisz? – spytał więc po chwili milczenia, przenosząc wzrok na pysk czarnofutrego wojownika.
  Statystyki - lvl: 8 | S: 14 | Zr: 21 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Sokoli Cień
Gwiezdny
Skrzydło



Klan:
wicher

Księżyce: 97 [VII]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Multikonta: Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-05-03, 11:00   
   Wygląd: Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169135#169135


Może. Wszystko właściwie było możliwe, każde podejście, każde spojrzenie, każda myśl. Przyzwyczajenie się do nowych ziem nie mogło być takie proste, nie mogło dawać ulgi z miejsca, musieli przywyknąć do tego, co się tutaj działo, jak wyglądał świat, a spora część z nich mimowolnie czuła melancholię na wspomnienie dawnego świata, w którym nie tylko żyli, ale urodzili się i wychowali, przeszli bardzo wiele, zakochiwali się, tracili przyjaciół i bliskich, szli dalej, stawali się terminatorami, a potem wojownikami. Wspomnienia oplatały ich z każdej strony i chociaż miejsce, w którym obecnie się znajdowali, było o wiele spokojniejsze i bezpieczniejsze, Sokół wciąż jeszcze miał wrażenie, że jest tutaj jedynie kimś obcym. Domyślał się, że musi minąć czas, że musi urodzić się kolejne pokolenie, które ruszy na przód, takie, jakie nie pamięta już Wielkiej Słonej Wody, dla którego ta okolica będzie pierwszą, jaką zobaczy... Czas musiał zmienić dokładnie wszystko, co ich otaczało.
- Poluję - powiedział uśmiechając się krzywo, aczkolwiek zadziornie, a później wycofał się nieco z wody, gdy już oswoił się z jej chłodem i usiadł wygodnie, tak jak uczył go brat. Nie rzucać cienia na wodę. Wysunąć pazury, czekać, aż przypłynie do niego jakaś ryba, wtedy wbić w nią szpony i wyrzucić ją na brzeg. Tak, jakoś tak to wyglądało. I chociaż Sokół wcale nie był przekonany do tego całego pomysłu, to bardzo zachciało mu się zaimponować Zającowi.
_________________
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o

when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
  Statystyki - lvl: 8 | S: 28 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Zajęczy Sus
Gwiezdny
trwam


Klan:
wicher

Księżyce: 93 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Miętowooka [*]
Ojciec: Twarda Gwiazda [*]
Partner: Sokoli Cień
Multikonta: Porywista Gwiazda, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-05-09, 17:47   
   Wygląd: Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=175334#175334


Zerknął na sadzawkę i pomyślał sobie, że to bardzo słaba namiastka Wielkiej Słonej Wody. Nie mógł się powstrzymać przed nieustannym porównywaniem nowych terenów ze starymi; o ile cieszyła go zmiana obozu, tak z pewną nostalgią odnotował chociażby brak miejsca podobnego do Króliczych Nor, Szeroka Łąka jako miejsce trenowania terminatorów była jedyna w swoim rodzaju, a ze Stokrotkowym Zagłębiem dla Zajęczego Susa wiązały się wspomnienia niemal tak silne jak z obozem. Wolał jednak skupić się na tym, co tu i teraz – na tworzeniu nowych wspomnień, na Sokole, na kociętach, na klanie i obowiązkach. Teraz jego partner zaś… najwyraźniej próbował polować na ryby. Umiał to robić? Przypomniało mu się, że kiedyś Borsuk mówił mu, że się tego nauczył, ale sam Zając nigdy nie miał w sumie okazji ani… tak naprawdę potrzeby, bo jako wichrowy kot wolał łapać króliki czy gryzonie, innym pozostawiając moczenie ogonów w ramach przynęty na rybę czy wspinanie się po drzewach. Ciekaw był więc, od kogo nauczył się syn Czyżyka, jednak milczał. Domyślał się bowiem, że ryby również słyszą dźwięki, nawet jeżeli woda mogła je częściowo zagłuszać… w końcu to było wciąż polowanie i trzeba było być ostrożnym, a on nie chciał psuć zabawy czarnemu kocurowi.

Sokoli Cień być może nie miał wielkiego doświadczenia w łowieniu ryb – w końcu był Wichrzakiem i nie uczono tej umiejętności na treningach w tym klanie – a Leśna Sadzawka nie należała do szczególnie dużych zbiorników wodnych, więc nie należało spodziewać się nie wiadomo jakiej ilości pływających tu ryb. A jednak po chwili czekania i czuwania przy tafli wody coś zaczęło się poruszać przy powierzchni wody; coś zaskakująco długiego, brązowo-czarnej barwy. Wojownik pewnie nie wiedział, co to za stworzenie… ale na pewno mógł spróbować je złowić.

Sokoli Cień: S: 23 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 90 | W: 60
» wykorzystane przerzuty: 0/5
Ostatnio zmieniony przez Zajęczy Sus 2018-05-12, 12:04, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 8 | S: 14 | Zr: 21 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers