Poprzedni temat «» Następny temat
Otwarty przez: Łaciate Futerko
2020-10-03, 09:23
Świszczące Trawy - zachód
Autor Wiadomość
Rysia Łapa.
Terminator
lost



Klan:
wicher

Księżyce: 16 (XI)
Mistrz: Racza Sadzawka
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: a na co mi to
Multikonta: Mleczna Łapa (KC), Nawałnicowa Łapa (KG), Żbik (KRz)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-04, 14:19   
   Wygląd: Rysia Łapa dużo się nie zmienił od czasów kocięcych. Jest teraz wysokim, pewno niewiele wyższym od rodzeństwa, młodym kocurem z majestatyczną kryzą i błękitnym oraz ciężkim lodem w oczach. Wokół ślepi znajduje się gruba, ciemna obwódka. Nadal cechuje go długie, zadbane,puszyste i ,co najważniejsze, błyszczące futro. Dzięki Klanie Gwiazdy, na razie na ciele Rysiej Łapy nie ma żadnej rany, ubytków ani blizn na ciele. Kocur ten o jakże cudownym imieniu nie poszedł po żadnym z rodziców, bardziej jest ich wspaniałą mieszanką. Jedynie co, to może w oczach widać ojca terminatora, Bażancie Pióro. Jego błyszczące futerko przybiera koloru burego pręgowanego klasyczne colourpoint. Charakterystyczną dla Rysia rzeczą są - jakby nie miał dość białego na swoim ciele - białe akcenty, znajdujące się na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu ,oraz ciemniejszym od ciała, końcówce ogona. Na pysku ma charakterystyczną, ciemniejszą maskę, a reszta futra jest kremowa, jak na pointa przystało.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=421252#421252


A Ryś po prostu stał, coraz to bardziej kładąc po sobie uszy. Nie podobało mu się to, nie podobało mu się, że towarzystwo się zaczyna żreć, kiedy to w tle jest szalejący i dziki pożar. Zamknął oczy, słysząc teraz tak na prawdę szum. Czuł na sobie wzrok Popielatego Nieba, więc spojrzał na niego spod brwi i zmierzył się z jego wzrokiem. Wypuścił powietrze nosem.
- Chciałem pomóc. I jako wojownik powinieneś na spokojnie mnie wysłuchać, bo czasami nawet terminatorzy mogą mieć dobre pomysły. Ale jasne, kłóćmy się, kiedy to w pożarze prawdopodobnie ginie jakiś kot, może być, że nasz pobratymiec - strzelił ogonem poddenerwowany, jednak nie uciekając swoimi błękitnymi ślepiami od oczu Popielatego Nieba. Jego nasada pyska lekko się zmarszczyła, aby zaraz później przybrać obojętną maskę i spojrzeć po towarzyszach. Widział, jak Stroma Łapa trzaska Migocza po pysku, na co Ryś na nią syknął. Po chwili jednak spojrzał na Migoczące Światło, jakby się upewniając, że cięty język i ogon siostry nie skrzywdził kolegi. Zwrócił pysk ku dymnemu kocurowi, gdy ten zaczął mówić. Westchnął ciężko, po czym spojrzał na czarnego. Podszedł do niego, ogonem pocieszająco przyklepując jego bark. Kiedy mruknął, żeby iść pokiwał głową po czym ruszył za znajomym wojownikiem, w sumie to się nawet ciesząc, że się rozdzielili. Chciał dobrze, a mózg Popiela zjadły myszy. Bywa i tak, huh.
_________________
I don't feel s a f e in this bed
xxxxxxThere are v o i c es in my head
xxxxxI've been talking to the dead
And the fear baptised me

My kingdom turned to dust
xxxxxxxxxxxxxxxxAndI watched all my riches rust
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxHave I lost the Midas' touch?
Or do sad eyes blind me?

xxxxxxOver and over we go
xxxxxxOver the hills and the valleys below
xxxxxxOh, and it follows me, follows me home
And it s u f f o c a t e s me
Ostatnio zmieniony przez Rysia Łapa. 2020-10-04, 14:19, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 60 | W: 50 | EXP: 85/150 (XI)
 
Łaciate Futerko
Gwiezdny
#winaMyszy



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 17 gdy czas stanął w miejscu
Mistrz: Puszczykowy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Olchowy Listek
Ojciec: Szczurzy Ogon [*]
Partner: Piaskowy Podmuch
Ciąża: nie
Multikonta: Błękitna Toń [KG] Lśniąca Sadzawka [KW] Jaskółka [S] Skrzące Słowo [KRz] Różana Łapa [KW]
Interwencja MG: nie

Wysłany: 2020-10-06, 19:24   
   Wygląd: To już nieistotne
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=233578#233578


I tak oto patrol rozdzielił się na dwie grupki - na grupkę składającą się z Rysiej Łapy i Migoczącego Światła oraz na grupkę składającą się z Popielatego Nieba i Stromej Łapy. W każdej z grup znajdował się jeden wojownik i jeden terminator, co nie było takiego głupie, biorąc pod uwagę fakt, że niedoświadczeni młodzi mogliby sobie po prostu nie poradzić z takim zadaniem.
Szybszy był zdecydowanie duet Migoczącego Światła i Rysiej Łapy. Kocur wyszedł na prowadzenie dość szybko i choć biegł szybko, to jednak wciąż nie na tyle, by nie zauważyć Lodowej Skóry. Biały kocur, znany ze swych wycieczek, pomimo sędziwego wieku, zasłonięty był zasłoną ognia - prawdopodobnie nie zdołał uciec, nim ogień rozprzestrzenił się na tyle, by uniemożliwić mu bezpieczną ewakuację. Kasłał, dławiąc się smogiem i z każdą chwilą słabł coraz bardziej, więc należało reagować szybko. Problem był jednak taki, że ewentualna próba uratowania starszego, na pewno skończy się poparzeniami, bardzo poważnymi. Należało więc podjąć bardzo ważną decyzję - ratować kocura, narażając przy tym swoje zdrowie, czy zostawić go i wrócić po ciało, gdy wszystko będzie już w porządku? Tylko co wtedy powiedzieć drugiej grupie, skoro to właśnie Lodowa Skóra był kotem, którego zapach czuli?
I choć wydawać by się mogło, że gorzej być nie może, wtedy okazuje się, że duet Popielnego Nieba i Stromej Łapy także się na coś natknął. Poczuli kolejny zapach, tym razem jednak zdecydowanie należący do klanu Wichru. Zmieszany był z zapachem spalenizny i dochodził z okolic Wysokich Drzew, jednak bardziej... z wnętrza. Z środka lasu, gdzie także było niebezpiecznie.

jeśli gdzieś pomyliłam lokacje, kto gdzie poszedł itd, to tyrpnijcie mnie, piszę z doskoku :x
_________________
when this world is no more
the m o o n is all we'll see
I'll ask you to fly away with me
until the stars all fall down
they empty from the sky
but I don't m i n d
if you're with me
then everything's alright
Ostatnio zmieniony przez Łaciate Futerko 2020-10-06, 19:35, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 12 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 60/300
 
Migoczące Światło
Wojownik
straszyzna



Klan:
wicher

Księżyce: 22 [XI]
Mistrz: Orlikowe Pióro
Płeć: kocur
Matka: Zwinny Strumyk
Ojciec: Pszeniczny Grzbiet
Partner: zginęła w tłumie
Multikonta: Głuszcowa Łapa [KG], Koperkowa Łapa[KR], Burza [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-06, 20:06   
   Wygląd: czarny kocur z białą plamką na brzuchu, krótkie futro, długie łapy, ogólnie raczej niezbyt wielki, szczupły, żółte oczy. Na prawym boku posiada średniej wielkości, okrągłą ranę po podpaleniu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9624


No to ten. Z dwojga złego znaleźli tego kota i to jeszcze żywego, bo przy okazji usłyszeli jego słabnące odkasływanie. Z tej odległości jego zapach był tak słaby, a ogień dodatkowo go krył, więc nie wiedział niczego więcej, że to był kocur z ich klanu. Migoczące Światło w ogóle nie chciał wierzyć w coś takiego. Nie, nie pozwoli komuś umrzeć na jego oczach... uszach. Biegł szybko, a więc kiedy nagle się zatrzymał, przedarł pazurami trochę trawy. Nie przejmował się tym zbyt bardzo i z paniką spojrzał na terminatora. Nie wiedział co powiedzieć, a w gardle ugrzęzła mu gula. Czuł, że zaraz wymorduje ten ogień, a trzeba powiedzieć, że on zwykle był dosyć taki spokojny. Przełknął ślinę, próbując wykasłać z siebie jakieś zdanie.
J-ja chyba tam pójdę — wysapał, chyba pierwszy raz w życiu się jąkając i odwrócił na chwilę wzrok od terminatora. Nie mógł pozwolić, by młodszy tam biegł, a gdyby sam tego nie zrobił, sumienie dręczyłoby go na wieki. Wyglądało groźnie... ale może wcale tak nie będzie. Może znajdzie jakieś bezpieczne przejście i uda mu się wyciągnąć tego kogoś. — Nie idź za mną, dam radę! — powiedział, a może nawet wykrzyczał, całkowicie irytując się na tę sytuację. A następnie mocno się uśmiechnął. Dzisiaj nie myślał o swojej śmierci, a zawsze się tego tak bał, śmieszne. Tym razem chyba śmierć kogoś innego byłaby dla niego znacznie straszniejsza niż własna.
A następnie... po prostu pobiegł w ogień. Nie zostawiając Rysiej Łapie żadnego spojrzenia. Liczyła się każda sekunda i naprawdę, naprawdę nie chciał, by terminator tym razem przeszkadzał.
_________________




ja nie
potrafię się rozpoznać

ciężko to powiedzieć
ale ja
staję się obolały i chory

czemu cię odrzuciłem?
Ostatnio zmieniony przez Migoczące Światło 2020-10-06, 20:18, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 10/200
 
Rysia Łapa.
Terminator
lost



Klan:
wicher

Księżyce: 16 (XI)
Mistrz: Racza Sadzawka
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: a na co mi to
Multikonta: Mleczna Łapa (KC), Nawałnicowa Łapa (KG), Żbik (KRz)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-06, 20:55   
   Wygląd: Rysia Łapa dużo się nie zmienił od czasów kocięcych. Jest teraz wysokim, pewno niewiele wyższym od rodzeństwa, młodym kocurem z majestatyczną kryzą i błękitnym oraz ciężkim lodem w oczach. Wokół ślepi znajduje się gruba, ciemna obwódka. Nadal cechuje go długie, zadbane,puszyste i ,co najważniejsze, błyszczące futro. Dzięki Klanie Gwiazdy, na razie na ciele Rysiej Łapy nie ma żadnej rany, ubytków ani blizn na ciele. Kocur ten o jakże cudownym imieniu nie poszedł po żadnym z rodziców, bardziej jest ich wspaniałą mieszanką. Jedynie co, to może w oczach widać ojca terminatora, Bażancie Pióro. Jego błyszczące futerko przybiera koloru burego pręgowanego klasyczne colourpoint. Charakterystyczną dla Rysia rzeczą są - jakby nie miał dość białego na swoim ciele - białe akcenty, znajdujące się na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu ,oraz ciemniejszym od ciała, końcówce ogona. Na pysku ma charakterystyczną, ciemniejszą maskę, a reszta futra jest kremowa, jak na pointa przystało.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=421252#421252


Cóż. Na pewno były plusy. I trzeba na plusy patrzeć. Kot żył, na włosku, ale żył. Biegł za Migoczącym Światłem, depcząc mu po piętach. Kocur był szybszy, owszem, jednak też nie o wiele. Bury point siedział cały czas siedział mu na ogonie. Wraz ze zbliżeniem się do pożaru odkaszlnął dwa czy trzy razy. Wpatrywał się w futro kolegi, aby się na tym skupić. Nie na trzaskaniu drzew i traw. Tylko na tym, gdzie Migocz biegnie. A później usłyszeli kota. Jego kasłanie, dławienie się dymem.
- Sobie wybrał czas na przechadzkę - mruknął, spoglądając na Migoczące Światło. Następnie wysłuchał słów wojownika. Patrzył się na niego błękitnymi ślepiami, które powoli zaczynały być coraz bardziej skute lodem. Nic nie mówił. Patrzył jak wojownik odchodzi w ogień, a Ryś odprowadził go wzrokiem, stojąc w miejscu jak słup soli. Miał zostać, to miał zostać. W środku jednak bił się z myślami, przecież nie może puścić go samego! Po chwili terminator zaczął galopować w środek ognia za zapachem Migoczącego Światła, który jeszcze przez ostatnie sekundy się utrzymywał.
- Durna kupa futra - wysapał omijając raz po raz spalone przeszkody. Kiedy dotarł już do Migoczącego Światła zmierzył się z nim wzorkiem. Ryś podniósł wzrok, widząc, jak nad nim górują niekończące się czerwono-pomarańczowe płomienie. Jego mięśnie chciały zesztywnieć w strachu, jednak niebieskooki cicho warknął, aby przezwyciężyć instynkt. Następnie zwrócił się ku Migoczowi:
- Masz pszczoły w mózgu, jeśli myślałeś, że ciebie zostawię. Jeśli to jest masywny kot nie dasz rady go sam podnieść i wynieść z ognia. Przyda ci się moja pomoc, a mi twoja - przez krótkie chwile Ryś patrzył na pysk kolegi, jednak cały czas pozostawał czujny. No co, najwyżej zbrzydnie jak się podpali. Albo zdechnie. Wielkie mi halo. Po chwili jednak wpatrywania się w okolice, skierował wzrok na towarzyszącego mu wojownika z błagalnym wyrazem oczu, aby dał sobie pomóc. Nikt jeszcze nie dał sobie rady z ważnym, ciężkim wyznaniem mówiąc "Dam sobie sam radę!" i biegnąc w ogień. Co prawda oni musieli wbiec w szalejący żywioł, jednak rozumiecie. - Okej byłem taki mądry to teraz twoja kolej, widzisz tego kota? Co dalej?
_________________
I don't feel s a f e in this bed
xxxxxxThere are v o i c es in my head
xxxxxI've been talking to the dead
And the fear baptised me

My kingdom turned to dust
xxxxxxxxxxxxxxxxAndI watched all my riches rust
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxHave I lost the Midas' touch?
Or do sad eyes blind me?

xxxxxxOver and over we go
xxxxxxOver the hills and the valleys below
xxxxxxOh, and it follows me, follows me home
And it s u f f o c a t e s me
  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 60 | W: 50 | EXP: 85/150 (XI)
 
Popielate Niebo
Zaginiony
tryumf


Klan:
wicher

Księżyce: 26 (październik)
Mistrz: Sokoli Cień
Płeć: kocur
Matka: Zaśnieżona Ścieżka
Ojciec: Bursztynowy Wschód
Partner: -
Multikonta: Barwna Ścieżka (wicher)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-07, 20:40   
   Wygląd: Korzonek śmiało może uchodzić za syna Wilczego Pomruku. Jego futro jest czarne dymne, tyle że długie, co znacząco odróżnia go od rodziców; zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Ironicznie oczy odziedziczył po Bursztynowym Wschodzie: są intensywnie płomienno-bursztynowe, odznaczające się na tle ciemnego futra. Korzonek dba o swój wygląd. Jest elegancki, dostojny, olśniewa urodą. Porusza się również z dostojeństwem i gracją. Kocur ma długie łapy. Wysoki jak jego prawdziwy ojciec (mówiąc szczegółowo jest idealnie tego samego wzrostu, co Bursztynowy Wschód) i szczupły.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9186


Popielate Niebo zignorował słowa Rysia. Gdy odwrócił od niego wzrok już więcej na niego nie spojrzał, nie dał nawet najmniejszego znaku, że w ogóle słuchał jego jęków. Gdyż w istocie nie słuchał; uznał go za kłótliwego gówniarza, a że mieli na głowie ciekawsze i pilniejsze sprawy do roboty... cóż. Jeśli nie uda im się uratować kota, który spłonie przez ich spóźnialstwo, będzie wiedział kogo obarczyć winą.
Słowa Stromej mile połechtały jego ego i był tym lekko zaskoczony. Nie spodziewał się słów z uznania z jej strony po ich małej kłótni na treningu, lecz kocicy prawdopodobnie brakowało kontaktów z innymi kotami, a teraz, gdy otrzymała, mogła dostrzec jak absurdalne jest zachowanie innych. Migoczące Światło chciał zwalić z łap terminatorkę Popielatego Nieba za rzucanie się w ogień, po czym, jakieś trzy minuty później, z pieśnią na ustach zrobił dokładnie to samo, co ona planowała, a za co ozwał ją głupią.
- Czuję kolejnego kota - warknął cicho, gdy już oddalił się ze Stromą. Do jego nozdrzy, poza dymem i swędem spalenizny, dotarł kolejny zapach. Tym razem zdecydowanie należał do kogoś z klanu wichru; zapach był znajomy, lecz nie był w stanie powiedzieć, do kogo dokładnie należał. Wydawało mu się, iż do któregoś z wojowników, z którymi chodził na patrole, ale mógł być w błędzie...
Popielate Niebo podjął szybką decyzję: pierwszym kotem zajmie się pyskaty terminator oraz nie do końca rozsądny wojownik. Prawdopodobnie jedynie Popielaty i Stroma złapali drugi trop, więc ignorując go skazaliby jego właściciela na pewną śmierć. Nie uśmiechało mu się zagłębianie wśród wysokich drzew, ale jeśli tamta dwójka kogoś uratuje (nieważne czy samotnika, kogoś z ich klanu, jako że pierwszy trop był słabo wyczuwalny i nie dostarczał konkretów), to on ze Stromą też będą musieli się czymś popisać.
- Poznaję ten zapach, idziemy - wychrypiał do towarzyszki i czym prędzej ruszył kolejnym tropem z nadzieją, że drugi kot nie będzie jeszcze całkowicie otoczony przez ogień i zdołają go wyciągnąć bez zbędnego ryzykowania własnym zdrowiem.
_________________
  Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 55/300
 
Lazurowe Wybrzeże
Zaginiony


Klan:
wicher

Księżyce: 14 [X]
Mistrz: Słonecznikowa Pestka -> Bączkowy Lot -> Popielate Niebo
Płeć: kotka
Matka: Pohukująca Sowa
Ojciec: Bażancie Pióro
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-08, 21:41   
   Wygląd: Szczuplutka koteczka o zgrabnym ciałku i eleganckich, długich łapach. Jej futro jest długie, gładko przylegające do ciała i nieskazitelnie czyste, a odrobinę dłuższa kryza opadająca na łopatki i pierś ma charakterystyczny kształt łezki, podkreślający jej urodę. Szata Stromizny jest jasna, kremowobiała, za wyjątkiem ciemniejszego, pręgowanego na czarno pyszczka i uszu, łap oraz ogona, który przy samym koniuszku ma rudawą plamkę, układającą się w strzałkę, natomiast na jej bokach, grzbiecie i tyłku widać delikatny zarys klasycznych pręg, nieco ciemniejszych niż baza. Ma małe białe znaczenie na piersi, kształtem przypominające deltoid, na pyszczku, brzuchu oraz palcach łap. Nosi się dziewczęco, wdzięcznie i lekko, a spojrzenie jej niebieskich oczu zawsze ma w sobie coś zalotnego, rozbrykanego i przede wszystkim wyzywającego.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=429848#429848


Powiodła wzrokiem za oddalającym się Rysia Łapą oraz Migoczącym Światłem, jednego i drugiego natychmiast spisując na straty. Gdyby się dobrze zastanowić to mogliby spłonąć i klan wichru w żaden sposób by na tym nie ucierpiał. Może Zwinny Strumyk nieco by się zakłopotała po synu, trochę Pohukująca Sowa, czy Bażancie Pióro, ale na tym by się skończyło. Wiedziała już, że jej brat jest półgłówkiem i nie dorównuje do pięt Gronostaja, tak jak i wiedziała, że kruczoczarny wojownik z białym brzuchem miał kupę puchu w głowie zamiast mózgu. Była zadowolona, że z żadnym z nich nie musiała udawać się na misję ratowniczą i że przypadł jej w udziale Popielate Niebo. Wiedziała, że razem z nim poradzą sobie bezbłędnie, dlatego była dobrej myśli i poszła w ślad za nim prosto między drzewa.
- Bądź ostrrożny, Popielate Niebo. Nie chciałabym, żeby na którrekolwiek z nas zwaliła się zwęglona gałąź - wyjawiła swoje obawy na głos i sama kroczyła bardzo uważnie. Miała oczy dookoła głowy i o ile Popielate Niebo wyszukiwał spojrzeniem znajdującego się gdzieś wśród drzew kota, o tyle ona obserwowała przede wszystkim otoczenie. Rozglądała się po koronach i gałęziach, pilnując czy na pewno żadna nie zwali im się na łby. Mocno skupiała się na wietrze, żeby nie zmienił swojego kierunku i nagle płomienie nie zamknęły ich w potrzasku. Nie mogła pozwolić sobie teraz na rozproszenie i musieli podzielić się zadaniami, dlatego o ile Popielate Niebo nie miał nic przeciwko i odpowiadał mu taki podział obowiązków - mógł skupić się na poszukiwaniu zagubionego, podczas gdy ona skupiała się na tym, aby nie znaleźli się w niebezpieczeństwie. Wolała uprzedzać fakty.
  Statystyki - lvl: 2 | S: 8 | Zr: 11 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 50/150
 
Łaciate Futerko
Gwiezdny
#winaMyszy



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 17 gdy czas stanął w miejscu
Mistrz: Puszczykowy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Olchowy Listek
Ojciec: Szczurzy Ogon [*]
Partner: Piaskowy Podmuch
Ciąża: nie
Multikonta: Błękitna Toń [KG] Lśniąca Sadzawka [KW] Jaskółka [S] Skrzące Słowo [KRz] Różana Łapa [KW]
Interwencja MG: nie

Wysłany: 2020-10-14, 19:21   
   Wygląd: To już nieistotne
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=233578#233578


Nieustraszone duo - Rysia Łapa i Migoczące Światło nie potrafili zostawić umierającego kota, pomimo tego, że nie byli w stanie stwierdzić, czy aby na pewno należy on do klanu. Było to doprawdy szlachetne z ich strony i prawdopodobnie, gdyby był to film, żadnemu z nich nic by się nie stało. Niestety, tak nie było i oboje - zarówno wojownik, jak i terminator, musieli się liczyć z poparzeniami na ciele, spowodowanymi przedzieraniem się przez ogień. Syn Zwinnego Strumyka niefortunnie przebiegł przez miejsce, w którym leżała dopalająca się gałązka, nadepnął na nią, a kilka ogników poparzyło go w prawy bok, doprowadzając do spalenia się kawałka futra. Wypalony okrągły, średniej wielkości plac był gorący, szczypał, a niedługo potem także i pojawiły się na nim pęcherze. Niewiele więcej szczęścia miał Rysia Łapa, któremu przed pysk spadła płonąca gałąź. Nie spadła na niego, było to jednak na tylko blisko, że ogień, którym się tliła, doprowadził do poparzenia lewej strony pyska i spalenia się wibrysów po tejże stronie. Nie była to rana śmiertelna, aczkolwiek nieprzyjemnie bolesna i szpecąca. Ciężko o to, aby spalenie się części futra na tak wrażliwym miejscu było jakkolwiek przyjemne. Na całe szczęście ani jeden, ani drugi nie musiał dalej ryzykować, wszak od razu dostrzegli oni Lodową Skórę, powoli opadającego z sił. Pytanie tylko - czy dadzą radę go przetransportować do obozu bez dodatkowych obrażeń zarówno u siebie, jak i u niego?

Migoczące Światło
lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50
• rana 2. stopnia: poparzony prawy bok

Rysia Łapa
lvl: 2 | S: 6 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 60 | W: 50
• rana 2. stopnia: poparzona lewa strona pyska

W tym samym czasie, swoje poszukiwania kontynuowali Popielate Niebo wraz ze Stromą Łapą. Byli ostrożni, więc na całe szczęście obyło się bez większych obrażeń, tak jak w przypadku Migoczącego Światła i Rysiej Łapy, aczkolwiek kilka spadających gałęzi o mały włos, a także przypaliłaby futerka ekipy ratunkowej.
Weszli wgłąb lasu, czując, jak zapach się nasila z każdym kolejnym krokiem, aż w końcu... dotarli na miejsce. I bynajmniej nie ujrzeli tam tego, czego spodziewać się mogli. Jodłowa Igła leżała przegnieciona przez masywną gałąź. Nie oddychała, miała zamknięte oczy. Jej ciało jednak było ciepłe, spalone, praktycznie pozbawione spalonej od ognia sierści. Widok tragiczny i traumatyczny, a w szczególności - niespodziewany.
_________________
when this world is no more
the m o o n is all we'll see
I'll ask you to fly away with me
until the stars all fall down
they empty from the sky
but I don't m i n d
if you're with me
then everything's alright
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 12 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 60/300
 
Migoczące Światło
Wojownik
straszyzna



Klan:
wicher

Księżyce: 22 [XI]
Mistrz: Orlikowe Pióro
Płeć: kocur
Matka: Zwinny Strumyk
Ojciec: Pszeniczny Grzbiet
Partner: zginęła w tłumie
Multikonta: Głuszcowa Łapa [KG], Koperkowa Łapa[KR], Burza [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-14, 21:17   
   Wygląd: czarny kocur z białą plamką na brzuchu, krótkie futro, długie łapy, ogólnie raczej niezbyt wielki, szczupły, żółte oczy. Na prawym boku posiada średniej wielkości, okrągłą ranę po podpaleniu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9624


Migoczące Światło już myślał, że udało mu się przekonać Rysią Łapę do pozostania w bezpiecznej odległości, więc biegł dalej i nie odwracał się w jego stronę. Dopiero jego obelga sprawiła, że nieco zwolnił i spojrzał się za siebie. No cóż, widocznie syn Pohukującej Sowy nawet nie mógł zrozumieć słów wojownika. Zmrużył oczy i przez jakieś uderzenie serce, patrzył mu się w oczy, jakby starając się przekazać, żeby naprawdę tego nie robił. Czuł jednak, że czas nie pozwalał mu na wiele rozmów i nie powinien tego przedłużać. Wymamrotał coś pod nosem i bez żadnego słowa pobiegł dalej. Może zachowywał się nierozsądnie, ale w tej chwili nie miał głowy do dalszych debat. Najwyżej terminator później odpowie za swoje zachowanie...
Nawet nie zauważył tego, że właśnie spaliło mu się futro. Jego myśli krążyły wokół tego, by jak najszybciej odnaleźć zagubionego kota i wraz z nim zwiać nim ogień całkowicie ich pochłonie. A wiadomo, w momentach, kiedy życie twoich pobratymców wisi na włosku, to w żyłach buzuje adrenalina, która przyćmiewa wszystko inne. Może i teraz czuł coś dziwnego po prawym boku, ale to mogło być praktycznie wszystko, więc nie marnował swoich sił na bezsensowne patrzenie na swe futro.
I wtedy wszystko zaczęło się rujnować. Widział za płomieniami coś jaśniejszego jakby futro kota. Teraz czuł to dokładnie. Lodowa Skóra, jeden ze starszych ich klanu. Na ten widok od razu przyśpieszył. Już wcześniej biegł szybko, ale nie na tyle by terminator za nim nie nadążał. Kocur mógł więc z łatwością usłyszeć, co się działo przy terminatorze. Na cichy trzask, którego naprawdę się nie spodziewał, spiął się i zerknął do tyłu. Nie było to jakieś ciężkie do zauważenia, że zwykle piękny pyszczek terminatora zaczął płonąć.
Rysia Łapo! — krzyknął spanikowany i zatrzymał się wpół kroku. Gwiezdny Klanie, nie wiedział co zrobić. Nie wiedział, co takiego robił ogień, jak bardzo był zły, morderczy. Jego widok, oczywiście, przerażał go, ale nie miał z nim nigdy styczności. Wiedział jednak, że terminator da sobie radę; a raczej musiał dać sobie radę. Jeśli terminator dalej chciał narażać się na niebezpieczeństwo, to proszę bardzo. Niech jednak wie, że wojownik cały czas mu odradzał. Zacisnął zęby i pozostawiając mu tylko spojrzenie, wrócił do ratowania Lodowej Skóry. Znowu wyruszył i wiedząc już gdzie iść, ominął płomienie, by znaleźć się tuż obok starszego.
DASZ RADĘ — kaszlnął od dymu, który znowu zaczął dostawać się do jego płuc. — IŚĆ? — zakończył, jakby jeszcze bardziej się dusząc. Jak ten kot dał radę wytrzymać tu tak długo? Nie miał zielonego pojęcia, ale do gwiezdnych, musiał stąd zwiewać. — Nie dasz... — wymamrotał później i spojrzał porozumiewawczo na terminatora, który oczywiście musiał być obok niego. Mimo że zjarało mu połowę pyszczka i mimo tego, że prawdopodobnie strasznie cierpiał. Głęboko odetchnął, walcząc o jakiś tlen. — Pod-pierajgo oddrugiejstrony — powiedział szybko, wręcz gubiąc słowa. I znowu zacisnął zęby, przytrzymując tracącego siły kocura. Nawet jeśli starszy nie będzie miał sił, to Migocz nie da za wygraną temu ogniu.
_________________




ja nie
potrafię się rozpoznać

ciężko to powiedzieć
ale ja
staję się obolały i chory

czemu cię odrzuciłem?
  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 10/200
 
Rysia Łapa.
Terminator
lost



Klan:
wicher

Księżyce: 16 (XI)
Mistrz: Racza Sadzawka
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: a na co mi to
Multikonta: Mleczna Łapa (KC), Nawałnicowa Łapa (KG), Żbik (KRz)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-15, 07:16   
   Wygląd: Rysia Łapa dużo się nie zmienił od czasów kocięcych. Jest teraz wysokim, pewno niewiele wyższym od rodzeństwa, młodym kocurem z majestatyczną kryzą i błękitnym oraz ciężkim lodem w oczach. Wokół ślepi znajduje się gruba, ciemna obwódka. Nadal cechuje go długie, zadbane,puszyste i ,co najważniejsze, błyszczące futro. Dzięki Klanie Gwiazdy, na razie na ciele Rysiej Łapy nie ma żadnej rany, ubytków ani blizn na ciele. Kocur ten o jakże cudownym imieniu nie poszedł po żadnym z rodziców, bardziej jest ich wspaniałą mieszanką. Jedynie co, to może w oczach widać ojca terminatora, Bażancie Pióro. Jego błyszczące futerko przybiera koloru burego pręgowanego klasyczne colourpoint. Charakterystyczną dla Rysia rzeczą są - jakby nie miał dość białego na swoim ciele - białe akcenty, znajdujące się na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu ,oraz ciemniejszym od ciała, końcówce ogona. Na pysku ma charakterystyczną, ciemniejszą maskę, a reszta futra jest kremowa, jak na pointa przystało.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=421252#421252


Widział doskonale, że Migocz nie był zadowolony z tego obrotu sprawy. Jednak Rysiek się uparł i wiedział doskonale, że wojownik sam by nie dał najzwyczajniej rady sam unieść kota. Nie wiadomo jaki był, ale jeśli na przykład już omdlał, to ciało mogłoby być o wiele cięższe niż mogło się wydawać. Dlatego biegli w ciszy, mówienie w tym dymie nie było niczym dobrym i niczego dobrego nie zwiastowało. Dym i smog dostający się już przez nozdrza przeraźliwe drapał jego gardło i środek nosa.
Przed jego oczami nagle przewinęło się całe, krótkie, życie, wraz z momentem jak zauważył zawalającą się na niego palącą gałąź. Był sparaliżowany, jednak w ostatnim momencie odskoczył od niej. Niewiele to dało, gdyż zaczęła się palić lewa strona jego pyska. Syknął przeciągle, próbując zgasić ją potrząsaniem łba. Miał co chciał, wbiegł w ogień, oto konsekwencje. Jednak zauważył kątem oka, że zarówno Migocz się podpalił. A strata wojownika i starszyzny była o wiele bardziej bolesna niż strata jakiegoś tam, niewydajnego terminatora. Dlatego gdy zgasił w końcu żarzący się na jego pysku ogień od razu pobiegł w stronę Lodowej Skóry i Migoczącego Światła. Odkaszlnął kilka razy, bo chcąc nie chcąc, zapach spalonej skóry, futra i lasu był okropny. Widział porozumiewawczy wzrok Migocza, dlatego od razu podszedł do starszego, przeklinając go przy okazji, że się wybrał na spacer, jak jest susza i niebezpieczeństwo pożaru, podparł go z drugiej strony, mając nadzieję, że i kocur wykaże się jakimś udziałem. W końcu wytrzymał jakoś w szalejącym żywiole, to czemu miałby nie wytrzymać teraz? Musiał po prostu, nie może teraz zginąć.
Posłał zmartwiony wzrok wojownikowi, po czym wypuścił nagromadzone powietrze z nosa. Łapą jeszcze próbował pomóc starszemu, aby ten szedł wraz z nimi, aby w końcu mogli się wydostać z tego ognia.
_________________
I don't feel s a f e in this bed
xxxxxxThere are v o i c es in my head
xxxxxI've been talking to the dead
And the fear baptised me

My kingdom turned to dust
xxxxxxxxxxxxxxxxAndI watched all my riches rust
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxHave I lost the Midas' touch?
Or do sad eyes blind me?

xxxxxxOver and over we go
xxxxxxOver the hills and the valleys below
xxxxxxOh, and it follows me, follows me home
And it s u f f o c a t e s me
  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 60 | W: 50 | EXP: 85/150 (XI)
 
Popielate Niebo
Zaginiony
tryumf


Klan:
wicher

Księżyce: 26 (październik)
Mistrz: Sokoli Cień
Płeć: kocur
Matka: Zaśnieżona Ścieżka
Ojciec: Bursztynowy Wschód
Partner: -
Multikonta: Barwna Ścieżka (wicher)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-24, 11:05   
   Wygląd: Korzonek śmiało może uchodzić za syna Wilczego Pomruku. Jego futro jest czarne dymne, tyle że długie, co znacząco odróżnia go od rodziców; zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Ironicznie oczy odziedziczył po Bursztynowym Wschodzie: są intensywnie płomienno-bursztynowe, odznaczające się na tle ciemnego futra. Korzonek dba o swój wygląd. Jest elegancki, dostojny, olśniewa urodą. Porusza się również z dostojeństwem i gracją. Kocur ma długie łapy. Wysoki jak jego prawdziwy ojciec (mówiąc szczegółowo jest idealnie tego samego wzrostu, co Bursztynowy Wschód) i szczupły.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9186


Jodłowa Igła? Cóż to za absurd? Popielate Niebo zamrugał, nie potrafiąc zrozumieć skąd wzięło się tu ciało kocicy, która przecież wychowywała młode i w ogóle nie powinna opuszczać obozu. Najwyraźniej jednak potomstwo okazało się mniej ważne od potajemnych spacerków i poskutkowało to zapłaceniem najwyższej ceny.
- Głupia, w ogóle nie powinno jej tu być - wysyczał przez zacisnięte kły. Nie próbował zabrać jej ciała. Przez konar i tak nie miał szans dlatego dał znać Lazur, żeby wracali. Uważał na spadające gałęzie i ogień, o ile takowe pojawiły się na ich drodze. Jodłowej Igle nie mógł już pomoc, dlatego kierował się w stronę gdzie udał się Migoczący z tym głupim terminatorem, jak mu tam było. Być może im poszczęściło się bardziej i teraz potrzebowali pomocy.
_________________
  Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 55/300
 
Łaciate Futerko
Gwiezdny
#winaMyszy



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 17 gdy czas stanął w miejscu
Mistrz: Puszczykowy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Olchowy Listek
Ojciec: Szczurzy Ogon [*]
Partner: Piaskowy Podmuch
Ciąża: nie
Multikonta: Błękitna Toń [KG] Lśniąca Sadzawka [KW] Jaskółka [S] Skrzące Słowo [KRz] Różana Łapa [KW]
Interwencja MG: nie

Wysłany: 2020-10-30, 02:19   
   Wygląd: To już nieistotne
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=233578#233578


Ani Migoczące Światło, ani Rysia Łapa nie wycofali się z pomocy, pomimo otrzymanych obrażeń, co bez wątpienia świadczyło o ich bohaterskiej postawie. Nikt nie powinien kwestionować, czy było warto tak ryzykować dla kota, który lada dzień może odejść przez swój sędziwy wiek, wszak każde życie było tak samo ważne, zwłaszcza dla tej dwójki, co pokazali swoją postawą.
Nie było łatwo. Starszy nie do końca współpracował, pomimo swojej przytomności - nie miał siły, by jakkolwiek pomóc swoim wybawcom. Kocury musiały się więc nieźle nagimnastykować, by chociażby oddalić się od miejsca największego niebezpieczeństwa, ale udało się im, a na miejscu spotkali Popielate Niebo i Lazurowe Wybrzeże, którzy ruszyli w ich stronę, zostawiając nieżywą już Jodłową Igłę. Stąd mieli już prostą drogę do obozu, bez żadnych spadających, płonących gałęzi czy innych przygód, więc wszystko powinno być w porządku.

Migoczące Światło
lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50
• rana 2. stopnia: poparzony prawy bok

Rysia Łapa
lvl: 2 | S: 6 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 60 | W: 50
• rana 2. stopnia: poparzona lewa strona pyska

Rysia Łapa +10exp
Migoczące Światło +10exp
Popielate Niebo +10exp
Lazurowe Wybrzeże +10exp

koniec fabularnej części eventu
_________________
when this world is no more
the m o o n is all we'll see
I'll ask you to fly away with me
until the stars all fall down
they empty from the sky
but I don't m i n d
if you're with me
then everything's alright
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 12 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 60/300
 
Rysia Łapa.
Terminator
lost



Klan:
wicher

Księżyce: 16 (XI)
Mistrz: Racza Sadzawka
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: a na co mi to
Multikonta: Mleczna Łapa (KC), Nawałnicowa Łapa (KG), Żbik (KRz)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-30, 20:58   
   Wygląd: Rysia Łapa dużo się nie zmienił od czasów kocięcych. Jest teraz wysokim, pewno niewiele wyższym od rodzeństwa, młodym kocurem z majestatyczną kryzą i błękitnym oraz ciężkim lodem w oczach. Wokół ślepi znajduje się gruba, ciemna obwódka. Nadal cechuje go długie, zadbane,puszyste i ,co najważniejsze, błyszczące futro. Dzięki Klanie Gwiazdy, na razie na ciele Rysiej Łapy nie ma żadnej rany, ubytków ani blizn na ciele. Kocur ten o jakże cudownym imieniu nie poszedł po żadnym z rodziców, bardziej jest ich wspaniałą mieszanką. Jedynie co, to może w oczach widać ojca terminatora, Bażancie Pióro. Jego błyszczące futerko przybiera koloru burego pręgowanego klasyczne colourpoint. Charakterystyczną dla Rysia rzeczą są - jakby nie miał dość białego na swoim ciele - białe akcenty, znajdujące się na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu ,oraz ciemniejszym od ciała, końcówce ogona. Na pysku ma charakterystyczną, ciemniejszą maskę, a reszta futra jest kremowa, jak na pointa przystało.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=421252#421252


Z dużymi trudnościami, ale wyszli. Wyszli w końcu z szalejącego w lesie pożaru. Mieli na barkach starszego kota, który współpracował tak, że wcale. Próbował go podpierać wraz z jednej strony, i raz mu się to udawało, a raz nie. Rana po poparzeniu nadal go bolała i piekła, ale na to przymknął oko. To nie było jednak najważniejsze teraz. Dzięki adrenalinie w żyłach owy aspekt tak bardzo mu nie przeszkadzał. Przynajmniej nie teraz. Był to problem przyszłego Rysia.
Jego gardło nadal drapał dym, ale im bliżej się zbliżali do obozu, tym coraz mniej. Uważali na spadające, spalone gałęzie, tych na szczęście nie było. Spotkali się z Popielatym Niebiem i Stromą Łapą przed wejściem do obozu, aczkolwiek bury point się nie odezwał. Skinął tylko na Migoczące Światło.
- Chodź do Lśniącej Sadzawki - wychrypiał i nie czekając na wojownika, udał się w stronę Ziołowego Wzgórza.

[zt :cowboy: ]
_________________
I don't feel s a f e in this bed
xxxxxxThere are v o i c es in my head
xxxxxI've been talking to the dead
And the fear baptised me

My kingdom turned to dust
xxxxxxxxxxxxxxxxAndI watched all my riches rust
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxHave I lost the Midas' touch?
Or do sad eyes blind me?

xxxxxxOver and over we go
xxxxxxOver the hills and the valleys below
xxxxxxOh, and it follows me, follows me home
And it s u f f o c a t e s me
  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 60 | W: 50 | EXP: 85/150 (XI)
 
Migoczące Światło
Wojownik
straszyzna



Klan:
wicher

Księżyce: 22 [XI]
Mistrz: Orlikowe Pióro
Płeć: kocur
Matka: Zwinny Strumyk
Ojciec: Pszeniczny Grzbiet
Partner: zginęła w tłumie
Multikonta: Głuszcowa Łapa [KG], Koperkowa Łapa[KR], Burza [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-30, 21:09   
   Wygląd: czarny kocur z białą plamką na brzuchu, krótkie futro, długie łapy, ogólnie raczej niezbyt wielki, szczupły, żółte oczy. Na prawym boku posiada średniej wielkości, okrągłą ranę po podpaleniu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9624


Migoczące Światło jakimś sposobem był tak zmęczony, że nie miał ochoty czegokolwiek mówić. Resztkami sił podpierał starszego i człapał do przodu, byleby wyjść ze strefy zagrożenia. Nawet nie wiedział, skąd się to wzięło, może czuł się zmęczony przez wszechobecny dym, który co chwilę wypełniał jego płuca, nie pozwalając mu na głębszy oddech. Do tego adrenalina, która wcześniej go przepełniła, teraz zdawała się powoli uciekać, pozostawiając w nim jedynie przygnębienie. A po części pewnie była to ta przeraźliwa rana, której jak dotąd nawet nie zauważył. Nie zmieniało to faktu, że po prostu szedł, próbując przyjąć największy ciężar kocura na siebie. Rysia Łapa był ranny... poważnie ranny i miał nadzieje, że to nic poważnego. Niestety nie znał się na obrażeniach, więc było im czekać na dojście do obozu, a tam złapanie Lśniącej Sadzawki.
Spotkawszy się z Popielatym Niebem i Stromą Łapą, również nie odezwał się słowem i po prostu poszedł dalej. Nie mieli żadnych nowości, więc no nawet nie miał co mówić. Jedynie na słowa Rysiej Łapy skinął głową.

/zt, dziękuję za ten super event! <3
_________________




ja nie
potrafię się rozpoznać

ciężko to powiedzieć
ale ja
staję się obolały i chory

czemu cię odrzuciłem?
  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 10/200
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers