Poprzedni temat «» Następny temat
Łabędzie Gniazdo
Autor Wiadomość
Pęknięta Łapa
Terminator
freedom



Klan:
cien

Księżyce: 33 [IX]
Mistrz: Olchowy Szept
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept [*]
Partner: Duma
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask [KC], Śliwkowa Pestka [KRz], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia [GK]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-08-03, 22:43   
   Wygląd: Masywny, wysoki, dumny, kopia ojca; Niczym własny ojciec z łatwością zalicza się do tych większych i wyższych. Kocur ma dobrze zbudowaną, masywną sylwetkę o szerokich barkach i krępym karku oraz gruby, puchaty ogon, pokryty kudłatą sierścią. Na ciele królewicza znajduje się długa, wiecznie nieskazitelnie ułożona, bura sierść bez żadnej kropli bieli, którą przecinają grube, smoliste i klasyczne pręgi. Niewątpliwie cechą charakterystyczną syna Olchowego Szeptu są szlachetnie uwydatnione bokobrody czy zachwycająca, puchata kryza pokrywająca jego kark, gardło i pierś. Jego oczy są jadowicie żółte, a ich spód otoczony jest jasno-kremową sierścią - nos natomiast jest w kolorze ciemnej cegły z ciemno-szarym nalotem. Uszy trójkątne, zakończone gęstymi, ciemnymi frędzlami o wystającym, jasnym futerku. Porusza się z dumą i gracją, przykładając do każdego kroku ogrom uwagi. Blizny ma na grzbiecie nosa; wyszczerbione ucho; na lewym policzku oraz tuż przy początku ogona.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=413968#413968


Uważne spojrzenie kotki nieco mnie zaskoczyło, chociaż nie speszyło. Byłem przyzwyczajony do spojrzeń i uwagi, której miałem całe mnóstwo w domu moich dawnych dwunożnych. Mimo to jednak byłem odrobinę zaskoczony tym, ile koncentracji pstrokatej wojowniczki spadało na mój pysk, jakby próbował znaleźć na nim najpulchniejszą mysz w lesie, bądź chociaż lekkie drgnięcie uśmiechu. Lekko trzepnąłem uchem i przekrzywiłem łeb na jej słowa o Gwiezdnych, po czym zerknąłem na kopiec pod którym znajdowała się ów mysz.
— Gwiezdni? — powtórzyłem, wracając spojrzeniem na jej pyszczek, a w moich złotych ślepiach błysnęło rozbawienie. To było całkiem ciekawe ile rzeczy pokładała w Gwiezdnym Klanie. Życie, przeznaczenie, szczęście i teraz nawet zwierzynę. Wiara była ważnym aspektem klanowego życia i sam w końcu dojrzałem do jej pojęcia, jednak dalej w mojej głowie istniało wiele "ale". Podchodziłem do tego...logicznie. Wiedziałem, że Przodkowie gdzieś są, że zesłali nam Kodeks Wojownika, a Srebrna Skórka ich reprezentuje - jednak by przypisywać im wszystko co dobrego mi się działo? Zdecydowanie nie. — Wszystko przypisujesz Gwiezdnym, Kurze Ziarno? — dopytałem pogodnie, a moje wąsy zadrżały w rozbawieniu. Było to nawet całkiem urocze, chociaż i intrygujące. Nie miałem jeszcze do czynienia z gorliwie wierzącym kotem, a przecież mój brat był Cienistym medykiem. Najwyraźniej zbyt rzadko z nim rozmawiałem by móc ocenić jak głęboko w wiarę w Gwiezdny Klan wszedł. Na ten moment miałem więc jedynie Kurę, która widocznie speszyła się moim gestem w którym...Cóż, nie widziałem nic złego. Jedynie wyjąłem gałązkę z jej futra. Końcówka mojego ogona drgnęła.
— Nie powinienem wyciągać tej gałązki? — fakt, faktem - mogłem jedynie o niej powiedzieć, nie musząc niepotrzebnie naruszać jej strefy komfortu, jednak...Aż kusiła by się jej pozbyć! Zdecydowanie zaburzała nienaganny wygląd młodej wojowniczki. Na szybką zmianę tematu zareagowałem jedynie rozbawionym westchnięciem, po czym pokiwałem łbem i wzruszyłem barkami. — Na pewno lekki jak piórko nie jestem, a pogoń za tą myszą to było prawdziwe wyzwanie. Dlatego wole założyć najgorsze niż niepotrzebnie się łudzić. — wyjaśniłem, strzygąc w jej stronę uszami w porozumiewawczym geście, a na informacje, że właśnie wybierała się na patrol graniczny, uśmiechnąłem się nieco szerzej. Cukierkowy ton jej głosu mnie nie zdziwił - już podczas naszej poprzedniej rozmowy przejawiała nieco przesłodzone zachowania, które mi na szczęście nie przeszkadzały. Rozejrzałem się krotko po okolicy i kiedy wróciłem spojrzeniem do szylkretowej kocicy, poruszając wibrysami zachęcająco.
— Skoro twoje plany się zmieniły, to może dołączę się do spaceru?
  Statystyki - lvl: 2 | S: 12 | Zr: 7 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 45/150
 
Kurze Ziarno
Wojownik
ślepej



Klan:
cien

Księżyce: 19
Mistrz: Kąsające Zimno
Płeć: kotka
Matka: Wrzosowa Ścieżka
Ojciec: Okopcone Źdźbło
Partner: ?
Multikonta: Kurze Ziarno (KC) Sum (KR)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-08-04, 15:16   
   Wygląd: Jej futro jest gęste, długie i trudne w pielęgnacji. Pokrywa włosowa otacza mało umięśnione ciałko które mimo tylu księżyców spędzonych w kociarni nie zdołało wyrosnąć. Sierść na brzuchu prawie (ale to prawie) styka się z ziemią. Mordka kotki jest splamiona wieloma barwami- mieszanina rudego, czarnego i gdzieniegdzie białego walczy o dominacje, sprawiając że cała sierść kotki jest pstrokata niby abstrakcja. Ponad małym noskiem znajdują się duże, okrągłe oczy, które już dawno się wybarwiły - teraz Kurka może na świat spoglądać swoimi jasnymi jeszcze bardziej niebieskimi ślepiami. Skupmy się teraz na pozostałych częściach ciała - brzuch, przednie łapy i grzbiet są ciemne, gdzieniegdzie przedostają się pasami kępki rudego futra, na ciemniejszych częściach ciała widać pręgi - tak samo dzieje się na rudym. Na wysokości stawu skokowego futro jest jasne wręcz białe, a z zewnętrznej strony ponownie ciemne. Na rudym widać pręgi które są klasyczne.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=417047#417047


Cóż, Kura nie wiedziała, że swoje własne zachowanie może być w jakimś stopniu dziwne - lubiła się przyglądać i przewidywanie reakcji innych było dla kotki wspaniałą rozrywką. Całe szczęście Pęknięta Łapa nie był taki prosty w obyciu dlatego też Kura skupiała na nim większość swojej uwagi. Kotka zmarszczyła delikatnie skórę na nosie dziwiąc się z tego, co terminator jej przekazał. Czy było w tym co powiedziała coś dziwnego. Nie wydawało jej się. Wąsy zadrżały w rozbawieniu, to nie umknęło uwadze kotki, przez co ta poczuła się nieswojo.
- A to coś złego? - Odparła broniąc swoich przekonań. Nadal była pogodna, nie sądziła że ma do czynienia z (Gwiezdni Brońcie) ateistą, czy jak im tam było. Wiedziała, że niektórzy po prostu inaczej patrzą na świat ich otaczający, jednak nie potrafiła zrozumieć ich poglądów. Nawet jakby bardzo chciała. Prawdę mówiąc, szylkretka wolała unikać takie koty, oh oby tylko pręgowany kolega nie okazał się być... głupcem. Przecież po pierwszym spotkaniu wojowniczka miała o nim dobre zdanie. Kotka naprawdę wiele im zawdzięczała, jej życie utraciłoby pewny sens jakby nagle się dowiedziała, że wszystko w co wierzy jest kłamstwem. Bo co innego może być po śmierci? Ciemna pustka, nicość? Takiego scenariusza Kura nie brała pod uwagę.
-No nie... to nie tak! Bardzo dobrze, że już jej nie ma. Wolałabym mieć za uchem kwiatki, nie gałązki - zaśmiała się, czując że całe napięcie sytuacją odchodzi. No tak, nie miała oczu dookoła głowy, nie mogła zobaczyć dokładnie całego kawałka swojego ciała - Lepszy taki gryzoń, który biega... bo za ptakiem byś chyba nie pofrunął - Oh gdyby koty mogły latać wszystko byłoby jakieś takie prostsze. Sama również jest ptakiem. Ale nielotem, matka jej kiedyś opowiadała o biednych kurach którym odebrali możliwość lotu. Było to nieco smutne. Uśmiechnęła się słysząc propozycje kocura i zerwała się powolnie na swoje łapy kołysząc ogonem, po czym ruszyła w kierunku Księżycowego Jeziora, rzuciła jeszcze krótkie spojrzenie Pękniętej Łapie, chciała aby ten za nią ruszył.
_________________

i long to return to the m o o n i wanted a place to stay
but,
i think, i like it here too
when
men lust for me,
- ̗̀ I FEEL SO HAPPY ̖́-
  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 125/150
 
Pęknięta Łapa
Terminator
freedom



Klan:
cien

Księżyce: 33 [IX]
Mistrz: Olchowy Szept
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept [*]
Partner: Duma
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask [KC], Śliwkowa Pestka [KRz], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia [GK]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-08-04, 20:45   
   Wygląd: Masywny, wysoki, dumny, kopia ojca; Niczym własny ojciec z łatwością zalicza się do tych większych i wyższych. Kocur ma dobrze zbudowaną, masywną sylwetkę o szerokich barkach i krępym karku oraz gruby, puchaty ogon, pokryty kudłatą sierścią. Na ciele królewicza znajduje się długa, wiecznie nieskazitelnie ułożona, bura sierść bez żadnej kropli bieli, którą przecinają grube, smoliste i klasyczne pręgi. Niewątpliwie cechą charakterystyczną syna Olchowego Szeptu są szlachetnie uwydatnione bokobrody czy zachwycająca, puchata kryza pokrywająca jego kark, gardło i pierś. Jego oczy są jadowicie żółte, a ich spód otoczony jest jasno-kremową sierścią - nos natomiast jest w kolorze ciemnej cegły z ciemno-szarym nalotem. Uszy trójkątne, zakończone gęstymi, ciemnymi frędzlami o wystającym, jasnym futerku. Porusza się z dumą i gracją, przykładając do każdego kroku ogrom uwagi. Blizny ma na grzbiecie nosa; wyszczerbione ucho; na lewym policzku oraz tuż przy początku ogona.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=413968#413968


— Absolutnie nie. — pokręciłem spokojnie łbem, chcąc w ten sposób podkreślić własne słowa, po czym lekko poruszyłem uszami, przed zabraniem głosu. — Po prostu pytam. Pierwszy raz spotykam tak wierzącego kota. To naprawdę godne podziwu. — odparłem szczerze, unosząc lekko kąciki pyska w przyjaźniejszym uśmiechu. Widziałem jej gotowość do obrony poglądu jaki wyznawała, co również było godne podziwu. W końcu nie każdy kot miał w sobie na tyle zaparcia, odwagi i siły by móc realnie stanąć i bronić wyznawanych wartości. Sam chciałbym móc wierzyć w coś tak mocno jak Kurze Ziarno w Gwiezdny Klan. Na ten moment jednak moja wiara ograniczała się do akceptowania tego, że są, istnieją i właśnie tam, na Srebrną Skórkę odchodzą koty uczciwie przestrzegające zesłanego Kodeksu. Nie zamierzałem jednak oddawać im wszystkich, moich zasług. To moje łapy i moje pazury upolowały zwierzynę - zesłaną przez przodków czy nie. Dopóki Kurka czuje się z tym dobrze, nie miałem co się z nią na ten temat wykłócać. Każdy inaczej na to spoglądał - jedni wierzyli, drudzy zaprzeczali kompletnie istnieniu Gwiezdnych i ich pomocy. Rozmowa z hm, ateistą, na pewno byłaby czymś równie ciekawym co ta przeprowadzana po części z Kurzym Ziarnem. Dwa skrajnie różne poglądy... Słysząc jej śmiech po moim pytaniu o gałązkę, westchnąłem niesłyszalnie i uniosłem wyżej kudłaty ogon o ciemnej, smolistej prędze, a jego końcówka drgnęła nieznacznie.
— To dobrze, bałem się, że cię zawstydziłem. — mruknąłem lekko, odwracając na moment od niej spojrzenie, gdyż dosłyszałem cichy szelest gdzieś z boku tak, jakbym jednak nie przepłoszył całej zwierzyny z okolicy. Nie dane mi jednak było skoczyć za możliwą zwierzyną, bo Kura poderwała się na równe łapy po mojej propozycji spaceru i...Cóż, szelest się urwał, a pstrokata odwróciła się rzucając mi znaczące spojrzenie bym ruszył za nią, na co się nie sprzeciwiłem. Miękkim i eleganckim krokiem dogoniłem ją, w końcu wyrównując z nią tempo, unosząc poruszając ogonem na boki.
— A więc ty prowadzisz, co?
  Statystyki - lvl: 2 | S: 12 | Zr: 7 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 45/150
 
Kurze Ziarno
Wojownik
ślepej



Klan:
cien

Księżyce: 19
Mistrz: Kąsające Zimno
Płeć: kotka
Matka: Wrzosowa Ścieżka
Ojciec: Okopcone Źdźbło
Partner: ?
Multikonta: Kurze Ziarno (KC) Sum (KR)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-08-04, 22:52   
   Wygląd: Jej futro jest gęste, długie i trudne w pielęgnacji. Pokrywa włosowa otacza mało umięśnione ciałko które mimo tylu księżyców spędzonych w kociarni nie zdołało wyrosnąć. Sierść na brzuchu prawie (ale to prawie) styka się z ziemią. Mordka kotki jest splamiona wieloma barwami- mieszanina rudego, czarnego i gdzieniegdzie białego walczy o dominacje, sprawiając że cała sierść kotki jest pstrokata niby abstrakcja. Ponad małym noskiem znajdują się duże, okrągłe oczy, które już dawno się wybarwiły - teraz Kurka może na świat spoglądać swoimi jasnymi jeszcze bardziej niebieskimi ślepiami. Skupmy się teraz na pozostałych częściach ciała - brzuch, przednie łapy i grzbiet są ciemne, gdzieniegdzie przedostają się pasami kępki rudego futra, na ciemniejszych częściach ciała widać pręgi - tak samo dzieje się na rudym. Na wysokości stawu skokowego futro jest jasne wręcz białe, a z zewnętrznej strony ponownie ciemne. Na rudym widać pręgi które są klasyczne.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=417047#417047


Odetchnęła z ulgą słysząc słowa terminatora. Całe szczęście najgorszy z możliwych scenariuszy się nie sprawdził, a pręgowanego pchała po prostu ciekawość, która nie była niczym złym. Przynajmniej wojowniczka nie musiała walczyć w obronie swoich przekonań - nie że nie potrafiła. Z sympatii do Pękniętego wolała się z nim nie wykłócać.
- Wracając do pytania - rozpoczęła biorąc większy wdech - To nie wiem czy jakakolwiek inna odpowiedź może być prawidłowa. No przecież to oni stworzyli miejsce w którym żyjemy. A skoro mają wpływ na nasze życie to muszą również mieć wpływ na wszystko co nas otacza - mlasnęła, kładąc delikatnie łapę na paprotce która rosła koło niej. Kotka delikatnie docisnęła roślinkę do podłoża, uśmiechając się delikatnie przy tym - Nawet taka roślina jest tutaj po coś. Może wyrosła z ciała jakiegoś przeciwnika który poległ na tej ziemi? Zostanie zjedzona przez stworzenie, które my zjemy. To wszystko... nie dzieje się od tak. Nasze spotkanie z pewnością nie jest dziełem przypadku i to właśnie w tym jest piękne - Czy była marzycielką? Nie do końca. Po prostu była za bardzo przekonana o racji swoich słów. Przy kocie, którego poznała wcześniej wojowniczka stała się może nieco za bardzo wylewna, zatraciła się we własnych słowach, cały czas uważnie obserwując kocura. Coś z tyłu głowy podpowiadało jej, że może i jest trochę nachalna, jednak nie miała nic złego na celu wypowiadając się na owy temat. Będąc szczerym, córka Wrzosowej Ścieżki miała nadzieje, że pręgowany podłapie jej wizje świata i sam będzie twierdził w podobny sposób. Oh! Wtedy jakby to się dogadywali. Wdzięczność względem Gwiezdnych nie miała żadnych granic, z każdym dniem się powiększała. Kotka nawet nie usłyszała szelestu - jej zmysły nie były tak wyczulone jak na polowaniu, ba teraz to nawet nie chciało jej się uganiać za piszczkami. Stos był pełny. Kiedy pręgowany dorównał wojowniczce ta nagle się zatrzymała i spojrzała w tył.
- Nie zapomniałeś czegoś? - rzuciła wzrokiem próbując odnaleźć miejsce w którym pochowana została zdobycz Pękniętego. Chyba zostawianie zwierzyny na pastwę losu nie było niczym cóż... odpowiednim, no nie? - Byłeś już kiedyś nad Księżycowym Jeziorem? - odparła na końcu, przekręcając delikatnie łepek.
_________________

i long to return to the m o o n i wanted a place to stay
but,
i think, i like it here too
when
men lust for me,
- ̗̀ I FEEL SO HAPPY ̖́-
  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 125/150
 
Pęknięta Łapa
Terminator
freedom



Klan:
cien

Księżyce: 33 [IX]
Mistrz: Olchowy Szept
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept [*]
Partner: Duma
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask [KC], Śliwkowa Pestka [KRz], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia [GK]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-08-05, 11:59   
   Wygląd: Masywny, wysoki, dumny, kopia ojca; Niczym własny ojciec z łatwością zalicza się do tych większych i wyższych. Kocur ma dobrze zbudowaną, masywną sylwetkę o szerokich barkach i krępym karku oraz gruby, puchaty ogon, pokryty kudłatą sierścią. Na ciele królewicza znajduje się długa, wiecznie nieskazitelnie ułożona, bura sierść bez żadnej kropli bieli, którą przecinają grube, smoliste i klasyczne pręgi. Niewątpliwie cechą charakterystyczną syna Olchowego Szeptu są szlachetnie uwydatnione bokobrody czy zachwycająca, puchata kryza pokrywająca jego kark, gardło i pierś. Jego oczy są jadowicie żółte, a ich spód otoczony jest jasno-kremową sierścią - nos natomiast jest w kolorze ciemnej cegły z ciemno-szarym nalotem. Uszy trójkątne, zakończone gęstymi, ciemnymi frędzlami o wystającym, jasnym futerku. Porusza się z dumą i gracją, przykładając do każdego kroku ogrom uwagi. Blizny ma na grzbiecie nosa; wyszczerbione ucho; na lewym policzku oraz tuż przy początku ogona.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=413968#413968


Wsłuchałem się w słowa wojowniczki, co jakiś czas poruszając jednym z uszu by lepiej ją słyszeć kiedy tłumaczyła mi jak ona na to wszystko patrzy. Zerknąłem w stronę nieco dociśniętej paprotki unosząc nieznacznie brwi do góry. Przeniosłem spojrzenie złotych ślepi na mordkę Kurzego Ziarna i wyprostowałem się słuchając jej dalej w odpowiednim skupieniu a na moim pysku dalej malował się spokojny, przyjazny grymas. Rozumiałem jej pogląd i przekonanie, że wszystko się ze wszystkim łączy i wychodzi od Gwiezdnych, chociaż...Sam miałem zupełnie inny. Ona twierdziła, że tereny na których mieszkamy zostały stworzone przez Gwiezdnych, ja - że jedynie nas tu sprowadzili uznając, że miejsce to jest dla nas odpowiednie. Nie widziałem ich ingerencji, nie czułem ich obecności wokół mnie jednak wiedziałem, że są. W końcu Lamparci Płomień musiał tam być. Jako lojalny i dobry wojownik zasłużył by zasilić szeregi Srebrnej Skórki i niesprawiedliwym by było, by taki kot się tam nie znalazł, tylko tkwił w...pustce. Zdecydowanie łatwiej szło mi sobie wyobrazić, że po śmierci odchodzimy do krainy wiecznych łowów, do zmarłej rodziny i przyjaciół niż...Perspektywę ciemności i wiszenia w kompletnej nicości. Poruszyłem lekko końcówką ogona kiedy to padły słowa o naszym spotkaniu. Nasze spotkanie z pewnością nie jest dziełem przypadku. A to całkiem ciekawe stwierdzenie.
— A więc twierdzisz, że to Gwiezdny Klan akurat dzisiaj skrzyżował nasze ścieżki? — zapytałem, unosząc brwi i westchnąłem rozbawiony, przytakując jej łbem. — No dobrze. Mogą być i Gwiezdni za to odpowiedzialni. — ja nie miałem na co narzekać. Rozmowa z Kurą była lekka i przyjemna, więc to, że Gwiezdni być może postanowili postawić mnie na jej drodze nie było takie złe. Sam przecież szukałem przyjaznych mordek w klanie i oto jedną już miałem - najwyraźniej ze wzajemnością. Wtedy też ruszyłem za nią na wcześniej wspomniany spacer, a kiedy zwróciła mi uwagę na pozostawioną mysz, trzepnąłem lekko uchem.
— Wezmę ją jak będziemy wracać do obozu. — zapewniłem, mrużąc lekko złote ślepia. Łażenie z myszą w pysku nie wydawało mi się czymś...grzecznym, a wolałem mieć możliwość rozmowy z Kurą bez ciągłego zatrzymywania się czy - brońcie Gwiezdni! - rozmowy z pełnym pyskiem. Nie, nie, na to nie mogłem pozwolić. Kiedy padło pytanie o Księżycowe Jezioro, przytaknąłem krótko łbem. To było jedno z niewielu miejsc które naprawdę znalem na Cienistych terenach. — Tak, z ojcem na treningu. Miał mnie uczyć polowania na ryby, jednak nim przekazał mi teorię, wróciliśmy do obozu. Całkiem ładne miejsce.
  Statystyki - lvl: 2 | S: 12 | Zr: 7 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 45/150
 
Kurze Ziarno
Wojownik
ślepej



Klan:
cien

Księżyce: 19
Mistrz: Kąsające Zimno
Płeć: kotka
Matka: Wrzosowa Ścieżka
Ojciec: Okopcone Źdźbło
Partner: ?
Multikonta: Kurze Ziarno (KC) Sum (KR)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-08-07, 00:37   
   Wygląd: Jej futro jest gęste, długie i trudne w pielęgnacji. Pokrywa włosowa otacza mało umięśnione ciałko które mimo tylu księżyców spędzonych w kociarni nie zdołało wyrosnąć. Sierść na brzuchu prawie (ale to prawie) styka się z ziemią. Mordka kotki jest splamiona wieloma barwami- mieszanina rudego, czarnego i gdzieniegdzie białego walczy o dominacje, sprawiając że cała sierść kotki jest pstrokata niby abstrakcja. Ponad małym noskiem znajdują się duże, okrągłe oczy, które już dawno się wybarwiły - teraz Kurka może na świat spoglądać swoimi jasnymi jeszcze bardziej niebieskimi ślepiami. Skupmy się teraz na pozostałych częściach ciała - brzuch, przednie łapy i grzbiet są ciemne, gdzieniegdzie przedostają się pasami kępki rudego futra, na ciemniejszych częściach ciała widać pręgi - tak samo dzieje się na rudym. Na wysokości stawu skokowego futro jest jasne wręcz białe, a z zewnętrznej strony ponownie ciemne. Na rudym widać pręgi które są klasyczne.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=417047#417047


I tym właśnie się różnili. Kotka nie potrafiła sobie wyobrazić innego świata, ba nie rozumiała jak można nie wierzyć w Gwiezdnych, czy też myśleć, że oni istnieją ale nic więcej. Przecież cały ten świat w którym się znajdują musiał jakoś powstać, no nie? Kurze Ziarno nigdy nie uwierzy w to, że wszystko powstało od tak bez żadnej boskiej ingerencji. Oh, to dopiero byłby zbieg okoliczności. Kotka bardzo chciałaby kiedyś poznać jakiegoś Gwiezdnego, zobaczyć na własne oczy i podziękować wprost za wszystkie ofiarowane łaski. Za ciepło w Porze Zielonych Liści, za deszcz, za pulchne piszczki, za kocięta, za wspaniałych przywódców. Kiedyś nawet myślała, że może uda jej się zgarnąć posadę medyka - jednak szybko do niej dotarło, że pisana jej jest ścieżka lojalnego wojownika Klanu Cienia. W tym przekonaniu utwierdził ją własny trening, który przebiegł szybko i gładko. Całe szczęście, jeszcze nigdy nie walczyła z jakimś przeciwnikiem, a księżyce leciały! Niby została przeszkolona z walki, a mimo to czuła się niezwykle niepewnie w tej dziedzinie. Zabawne, że z całego długiego monologu kocur wyłapał tylko ten fragment mówiący o nim. Wojowniczce aż wibrysy zadrżały z rozbawienia, oh doprawdy Pęknięty ma COŚ z Tnącego. To coś całkowicie uroczego.
- To nie tak że tylko ze mną - dodała jeszcze ciesząc się, że miała okazje wypowiedzieć się na tak ważny dla niej temat. Według wojowniczki każde spotkanie ma w ostateczności do czegoś dowieść, każdy dzień jest kolejnym puzzlem w tej życiowej układance. A nie ma przecież puzzli, które nic nie wnoszą do całokształtu, no nie? Kotka strzepnęła uchem i kiwnęła delikatnie łbem. No przecież Granice były sprawdzane, żaden drapieżnik nie powinien się dostać aż tak blisko obozu, było to prawie niemożliwe. Kotka miała nadzieję, że faktycznie tak się stanie, szkoda by było utracić takiego pulchnego piszczka - w szczególności, że ponoć Pęknięty musiał się sporo natrudzić.
- Ryby? Fuj. Ale po co na ryby, przecież nie jesteśmy Rzeczniakami - zdziwiła się powolnym marszem zmierzając w kierunku jeziora - Rzeczniacy są dziwni... Spotkałam już dwóch, wiesz...i no kocur Kałużowy Krok chyba się nazywał nie był taki zły, ale jedna taka Deszczyk. Oh Gwiezdni brońcie, łajza jakich mało - mruczała z przejęciem co jakiś czas rzucając spojrzenie pręgowanemu, jakby chciała się upewnić, że kocur nadal za nią podąża. Po jakiejś chwili byli już blisko celu.

//zt x2 do Księzycowego Jeziora
_________________

i long to return to the m o o n i wanted a place to stay
but,
i think, i like it here too
when
men lust for me,
- ̗̀ I FEEL SO HAPPY ̖́-
  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 125/150
 
Mleczna Łapa
Terminator
trying best



Klan:
cien

Księżyce: 21 (IX)
Mistrz: Porzeczkowa Pestka
Płeć: kotka
Matka: Wrzosowa Ścieżka [NPC]
Ojciec: Okopcone Źdźbło [NPC]
Partner: tylko jeden ma szansę
Ciąża: nie
Multikonta: Rysia Łapa (KW), Nawałnica (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-22, 13:22   
   Wygląd: Mleko to kotka o błękitnych jak niebo oczkach i mlecznym, białym futerku. Jest ona dość normalnych gabarytów, taki na Klan Cienia, posiada mocne łapy oraz długi ogon. Jej futerko jest krótkie, dosyć puszyste i miłe w dotyku. Jej pyszczek zdobią długie, białe wibrysy. Ważne w wyglądzie mleka jest fakt, że ma ona naderwane lewe ucho.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=431629#431629


***


Niedługo po ceremonii zaprosiła czarnego kocura na spacer. A co, zaszkodzi mu trochę powietrza? Dodatkowo chciała mu jeszcze raz pogratulować z okazji, że dostał terminatora! Biała kocica cieszyła się z tego, jakby to przynajmniej ona miała go uczyć. Wiedziała, że jest też kilka minusów, no w końcu teraz Chłodny Szept będzie miał mniej czasu dla niej, ale... Cieszyła się jego szczęściem. A też zanim porwie się w wir pracy z Czwartą Łapą, ciekawe imię, trzeba przyznać, to chciała z nim trochę pobyć, poprawić humor, porozmawiać i posłuchać. No i ciekawa też była, czy wojownik się namyślił w sprawie tej ich obietnicy. Że, "on będzie cały jej" czy jakoś tak to szło. Na to wzruszyła ramionami w głowie. Powiedziała, że da mu czas to da mu czas, prawda? Prawda.
Teraz Mleko dreptała bok w bok z przyjacielem, nawet nie wiedziała gdzie. Zaprosiła go na spacer na tereny, ale dała tak na prawdę mu wolną łapę w sensie tego, gdzie chcą iść. Raz po raz czuła, jak czarne futerko miesza się z jej białym, na co przez ciało niebieskookiej przechodziły ciarki. Spojrzała jeszcze raz na kocura, z rozmarzonym wzrokiem i słodkim uśmiechem. Miała gust, skubana.

[Chłodny Szept, pspsps]
_________________

MLEKO zsiadając się, ma naturę
Ujawniać PRAWDĘ dosadną
♥ ♥ ♥
Że wszystkie męty idą w GÓRĘ
A PRZEZROCZYSTE spada ↓ na dno

Ostatnio zmieniony przez Mleczna Łapa 2020-09-22, 13:22, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 10/150
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers