Poprzedni temat «» Następny temat
Zielone Wgłębienie
Autor Wiadomość
Płomykówkowy Lot
Gwiezdny
say amen



Klan:
cien

Księżyce: 51
Mistrz: Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Łasicze Futerko [NPC]
Ojciec: Jastrzębi Krzyk [NPC]
Ciąża: nie
Życia: 9
Multikonta: Słonecznikowa Pestka [KW]; Niedźwiedzi Kieł [KR]; Gniewoszowa Mordka [KG]; Wzburzona Woda [GK]; Żonkilowa Łapa [GK]; Żuczy Grzbiet [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-18, 13:42   
   Wygląd: Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=326947#326947


Jasna Kropla – a może właściwie bardziej Mleczna Łapa – miała szczęście. Płomykówkowa Gwiazda rzeczywiście była w obozie. Siedziała w pobliżu swojego legowiska i odpoczywała. Kiedy podeszła do niej wojowniczka, akurat spokojnie obserwowała obóz. Słysząc jednak, że na granicy jest kot, który chce powrócić do klanu, podziękowała kocicy za informację i natychmiast ruszyła na miejsce, z Jasną Kroplą albo bez niej. Zależy, jak tam wojowniczka wolała. Mleczną Łapę kojarzyła dość dobrze. Pamiętała, że koteczka podeszła do niej na ceremonii i prosiła, żeby zostać terminatorem medyka. Niedługo później jednak ślad po niej zaginął, ale skoro wróciła... W pierwszej kolejności dobrze byłoby się dowiedzieć, jak i dlaczego w ogóle zniknęła. Droga do Zielonego Wgłębienia trochę trwała. W końcu jednak Płomykówkowa Gwiazda dotarła na miejsce, gdzie czekała na nią zaginiona terminatorka wraz z Okopconym Źdźbłem i Łasiczym Futerkiem. Przywódczyni skinęła wojownikom głową, do matki nawet uśmiechając się na krótki moment. Po chwili przeniosła spojrzenie na Mleczną Łapę, a jej pysk, jak zazwyczaj, nie wyrażał żadnych konkretnych emocji. Terminatorka miała trochę do wyjaśnienia.
Witaj, Mleczna Łapo – przywitała się z nią. – Co się z tobą działo przez ostatnie księżyce? – spytała. Miała nadzieję, że kotka od razu przejdzie do rzeczy i wyjaśni przy okazji, jak w ogóle doszło do jej zniknięcia. Jeśli nie, będzie musiała drążyć dalej.
_________________


if every night I go to sleep knowing
that . I . gave . everything . that . I

............. HAD TO GIVE

then it's all I could've asked for
I've . been . standing . u p . beside
e v e r y t h i n g I've ever said, but

OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH

  Statystyki - lvl: 6 | S: 20 | Zr: 15 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 85 | W: 65 | EXP: 170/500
 
Mleczna Łapa
Terminator
trying best



Klan:
cien

Księżyce: 23 (X)
Mistrz: Porzeczkowa Pestka
Płeć: kotka
Matka: Wrzosowa Ścieżka [NPC]
Ojciec: Okopcone Źdźbło [NPC]
Partner: czas tika
Ciąża: nie
Multikonta: Rysia Łapa (KW), Nawałnicowa Łapa (KG), Żbik (KRz)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-18, 14:06   
   Wygląd: Mleko to kotka o błękitnych jak niebo oczkach i mlecznym, białym futerku. Jest ona dość normalnych gabarytów, taki na Klan Cienia, posiada mocne łapy oraz długi ogon. Jej futerko jest krótkie, dosyć puszyste i miłe w dotyku. Jej pyszczek zdobią długie, białe wibrysy. Ważne w wyglądzie mleka jest fakt, że ma ona naderwane lewe ucho.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=431629#431629


Kotka rozmawiała ze swoim ojcem, gdy nagle do jej uszu dobiegł szmer.
Witaj, Płomykówkowa Gwiazdo — biała kocica ukłoniła się z szacunkiem przed przywódczynią Klanu.
Mleko miała przeczucie, że będzie musiała wspomnieniami wracać do swojego pobytu w siedlisku dwunożnych.
Cóż, najłatwiej jest powiedzieć, że porwali mnie dwunożni do swojego siedliska. Życie tam było męczące i nudne. Żałuję tych księżycy, które zostały mi odebrane, jednak, cóż, wrócić się w czasie nie mogę — zaczęła poważnie, mając nadzieję, że rozmowa z przywódczynią przejdzie gładko i mile. — Próbowałam uciekać kiedy tylko mogłam, jednak za każdym razem coś mi stawało na drodze, lub dwunożni mnie łapali. Niedawno jednak dwunożni z którymi mieszkałam przez te księżyce zostawili otwartą dziurę w jednej ze ścian, a oni sami gdzieś pojechali. Korzystając z tej sytuacji pobiegłam jak najszybciej przed siebie. Kiedy już nie widziałam siedlisk, zwolniłam i próbowałam wrócić na rodzinne tereny za pomocą zapachu. I teraz jesteśmy tutaj, na granicy i ja Tobie o moim przeżyciach opowiadam. Jak pewnie już wiesz od Jasnej Kropli, chciałabym powrócić do Klanu Cienia. — zakończyła swoją opowieść z lekką opuszczoną głową.
Było jej trochę głupio patrzeć na rudą pointkę, więc niebieski wzrok wbiła w łapy, całe ubrudzone w błocie.
_________________

- ̗̀Wasteland, baby

I'm in love, I'm in love with you
And I love too, that ✶ love ✶ soon might end

Be known in its aching
Shown in the shaking
Lately of my wasteland, baby ̖́-
  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 40/150
 
Płomykówkowy Lot
Gwiezdny
say amen



Klan:
cien

Księżyce: 51
Mistrz: Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Łasicze Futerko [NPC]
Ojciec: Jastrzębi Krzyk [NPC]
Ciąża: nie
Życia: 9
Multikonta: Słonecznikowa Pestka [KW]; Niedźwiedzi Kieł [KR]; Gniewoszowa Mordka [KG]; Wzburzona Woda [GK]; Żonkilowa Łapa [GK]; Żuczy Grzbiet [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-23, 21:08   
   Wygląd: Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=326947#326947


/aaa, przepraszam, że czekasz </3

Słuchała uważnie. Patrzyła spokojnie na Mleczną Łapę, nawet jeśli ta nie patrzyła na nią. Słyszała już wiele historii o porwaniach. Każda przebiegała... właściwie podobnie. Nie miała powodów, żeby w nie wszystkie nie wierzyć, szczególnie że zdawało się, że porwania zdarzały się coraz częściej. Brakowało jej tylko jednego – samego początku. Pobyt u dwunogów i ucieczka były rutynowe i prawie zawsze przebiegały tak samo. Mleczna Łapa nie była jednak kimś, kto powinien zapuszczać się daleko. Zaginęła niedługo po swojej ceremonii. Dwunodzy zaś nie zbliżali się zazwyczaj do okolicy obozu. Jeśli Mleko spotkała ich tam, mogło to być zagrożenie również dla reszty klanu. Jeżeli wyszła gdzieś dalej, Płomykówkowa Gwiazda chciała wiedzieć dlaczego. Pokiwała więc głową i ledwo zauważalnie przechyliła głowę, patrząc na terminatorkę.
Z tego, co pamiętam, zostałaś porwana dość niedługo po ceremonii – zaczęła. – Jak do tego doszło? Oddaliłaś się od obozu, czy stało się to w jego pobliżu? – spytała, mając nadzieję, że teraz już szybko pójdzie. Potrzebowała to usłyszeć, bo była to dla niej ważna informacja.
_________________


if every night I go to sleep knowing
that . I . gave . everything . that . I

............. HAD TO GIVE

then it's all I could've asked for
I've . been . standing . u p . beside
e v e r y t h i n g I've ever said, but

OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH

  Statystyki - lvl: 6 | S: 20 | Zr: 15 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 85 | W: 65 | EXP: 170/500
 
Mleczna Łapa
Terminator
trying best



Klan:
cien

Księżyce: 23 (X)
Mistrz: Porzeczkowa Pestka
Płeć: kotka
Matka: Wrzosowa Ścieżka [NPC]
Ojciec: Okopcone Źdźbło [NPC]
Partner: czas tika
Ciąża: nie
Multikonta: Rysia Łapa (KW), Nawałnicowa Łapa (KG), Żbik (KRz)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-24, 09:44   
   Wygląd: Mleko to kotka o błękitnych jak niebo oczkach i mlecznym, białym futerku. Jest ona dość normalnych gabarytów, taki na Klan Cienia, posiada mocne łapy oraz długi ogon. Jej futerko jest krótkie, dosyć puszyste i miłe w dotyku. Jej pyszczek zdobią długie, białe wibrysy. Ważne w wyglądzie mleka jest fakt, że ma ona naderwane lewe ucho.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=431629#431629


/ nic się nie dzieje skarb :lgbt:

Płomykówkowa wysłuchała jej historii z uwagą, a Mleko nie zauważyła, że pominęła początek. Już chciała wracać do domu. Dopiero po chwili to ją oświeciło, podczas gdy przywódczyni zapytała się o powód porwania.
Oh! Tak wybacz. Odeszłam w stronę Młodych Sosn, aby pozwiedzać, niestety na własną rękę. Teraz widzę, że to było niesamowicie głupie zachowanie i mogę przyrzec na moje wszystkie cztery łapy, że takiej sytuacji już nie będzie — niebieskie ślepia Mleko zeszły w dół, po czym głowa podążyła za nimi kłaniając się.
Młodą kotkę irytował fakt, że postąpiła tak głupio. Chciała poznać świat, a w zamian tego za karę trafiła do siedliska tych potworów. Przez doświadczenie koteczka wydoroślała, a ruda pointka mogła to zauważyć.
W myślach białej koteczki istniał jednak jeden, niepodważalny fakt - Płomykówkowa Gwiazda miała pełne prawo, aby ją oddalić i przegonić z terytorium. A ona by została samotnikiem na zawsze, no chyba, że jakiś klan by ją przyjął. Ale ona nie chciała do innego klanu! Już by wolała zginąć pod potworem na Grzmiącej Ścieżce.
_________________

- ̗̀Wasteland, baby

I'm in love, I'm in love with you
And I love too, that ✶ love ✶ soon might end

Be known in its aching
Shown in the shaking
Lately of my wasteland, baby ̖́-
Ostatnio zmieniony przez Mleczna Łapa 2020-06-24, 09:48, w całości zmieniany 2 razy  
  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 40/150
 
Płomykówkowy Lot
Gwiezdny
say amen



Klan:
cien

Księżyce: 51
Mistrz: Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Łasicze Futerko [NPC]
Ojciec: Jastrzębi Krzyk [NPC]
Ciąża: nie
Życia: 9
Multikonta: Słonecznikowa Pestka [KW]; Niedźwiedzi Kieł [KR]; Gniewoszowa Mordka [KG]; Wzburzona Woda [GK]; Żonkilowa Łapa [GK]; Żuczy Grzbiet [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-24, 19:29   
   Wygląd: Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=326947#326947


Mleczna Łapa skończyła, a Płomykówkowa Gwiazda pokiwała głową. Młode Sosny. Nie najbliżej, ale też nie najdalej. Dobrze, że terminatorka nie wykazała się głupotą i nie chodziła po granicach i ziemiach niczyich. Źle, że mimo wszystko działo się to na terenach klanu Cienia. Przynajmniej nie we Wstężykowym Gaju albo pod obozem. Przywódczyni miała już właściwie wszystkie wyjaśnienia, których potrzebowała. Nie zamierzała odsyłać Mlecznej Łapy z kwitkiem. Tym bardziej że terminatorka widziała swoje błędy. Dobrze więc – nadszedł czas, żeby wróciła do domu.
Na przyszłość nie oddalaj się za daleko od obozu. Przynajmniej dopóki nie posiądziesz wiedzy na temat walki – powiedziała. Na tym jednak pouczanie skończyła. Skoro terminatorka sama się zreflektowała i przysięgła, że ta sytuacja się nie powtórzy, nie było co strzępić języka. – Odprowadzę cię do obozu. W najbliższych dniach wrócisz do treningu z Porzeczkową Pestką – poinformowała ją, żeby kwestia mistrza była jasna. A jeśli Mleko nie miała już więcej pytań i wątpliwości, wróciły do obozu. Terminatorka powinna mieć teraz trochę czasu, żeby przywitać się z rodzicami i rodzeństwem, zanim wróci do treningów.

/zt?
_________________


if every night I go to sleep knowing
that . I . gave . everything . that . I

............. HAD TO GIVE

then it's all I could've asked for
I've . been . standing . u p . beside
e v e r y t h i n g I've ever said, but

OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH

  Statystyki - lvl: 6 | S: 20 | Zr: 15 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 85 | W: 65 | EXP: 170/500
 
Mleczna Łapa
Terminator
trying best



Klan:
cien

Księżyce: 23 (X)
Mistrz: Porzeczkowa Pestka
Płeć: kotka
Matka: Wrzosowa Ścieżka [NPC]
Ojciec: Okopcone Źdźbło [NPC]
Partner: czas tika
Ciąża: nie
Multikonta: Rysia Łapa (KW), Nawałnicowa Łapa (KG), Żbik (KRz)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-24, 21:19   
   Wygląd: Mleko to kotka o błękitnych jak niebo oczkach i mlecznym, białym futerku. Jest ona dość normalnych gabarytów, taki na Klan Cienia, posiada mocne łapy oraz długi ogon. Jej futerko jest krótkie, dosyć puszyste i miłe w dotyku. Jej pyszczek zdobią długie, białe wibrysy. Ważne w wyglądzie mleka jest fakt, że ma ona naderwane lewe ucho.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=431629#431629


Jasne jak słońce, Płomykówkowa Gwiazdo — odpowiedziała szczęśliwa. W końcu będzie mogła zasnąć bez stresu, że ten drugi kot będzie ją zaczepiał. Czy za owym osobnikiem tęskniła? Nie. Jednak nie w tym rzecz. W końcu mogła powrócić do Klanu Cienia, tam, gdzie się urodziła i wychowała.
Kiedy szły razem koło boku, biała kotka tylko spojrzała na nią na chwilę.
Dziękuję — wymruczała, posyłając jej uśmiech.
Po powrocie do domu, od razu pobiegła do swoich rodziców i rodzeństwa witać się. Jednak teraz? Musi odnaleźć Porzeczkową Pestkę.

//zt
_________________

- ̗̀Wasteland, baby

I'm in love, I'm in love with you
And I love too, that ✶ love ✶ soon might end

Be known in its aching
Shown in the shaking
Lately of my wasteland, baby ̖́-
  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 40/150
 
Pluskający Potok
Gwiezdny
local twink



Klan:
cien

Księżyce: 52 [VII]
Mistrz: rotflmfao
Płeć: kocur
Matka: Krogulczy Szpon
Ojciec: Wiewiórczy Ogon[*]
Multikonta: Wrzeszczący Pysk[GK]; Dryfujący Kwiat, Czosnek[Nkt]; Mała Łapa, Księżycowy Pył[KRz]; Czaik[KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-11, 22:27   
   Wygląd: Znajdujący się w górnej granicy średniego wzrostu, całkiem przystojny kocur o burym, tygrysiopręgowanym umaszczeniu. Jest posiadaczem mocnej brody, białych palców, ciemnoszarego nosa oraz nakrapianych czernią opuszek łap i języka. Jego wąsy są długie, biało-czarne i powyginane w różnych kierunkach. Na końcu uszu kocura znajdują się czarne pędzelki. Szczupły z budowy; ma długie łapy i ogon, dzięki którym porusza się lekko i bezszelestnie zarówno po ziemi, jak i po drzewach. W oliwkowych oczach dużo częściej można dostrzec dystans i powagę. Posiada blizny nosie - pamiątka po pazurach Krogulczego Szponu - oraz szpetną szramę nachodzącą na prawą łopatkę, wynik kontaktu z psimi zębami.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=281261#281261


Nie czułem się najlepiej, a przez to byłem rozdrażniony. Nawet długie spacery nie pomagały mi w poprawie samopoczucia. Przez mój stan trening Wronki się ciągnął i ciągnął, i nie pomagała mi świadomość, że siostrzenica była wyrozumiała w stosunku do mnie. Momentami miałem ochotę wcisnąć pysk w mech i krzyczeć, jednak nie sądziłem, by to mi mogło szczególnie pomóc.
Tego dnia obudziłem się z irytującym bólem głowy. Z trudem zwlokłem się z legowiska. Miałem dziś obowiązkowe polowanie do odbębnienia, więc nie było mowy o dalszym odpoczynku. Już i tak mało brakowało i Łasiczy Krok oraz Złotooka wyszłyby beze mnie. Próbowały z tego zażartować, ale gdy zauważyły mój brak nastroju, zrezygnowały. Nim dotarliśmy na miejsce udało mi się nawiązać z nimi lekką rozmowę i przeprosić za moje zachowanie. W okolicy Zielonego Wgłębienia rozdzieliliśmy się, by nie płoszyć sobie nawzajem zwierzyny. Niestety, drobne stworzenia zdawały uciekać mi spod łap. Ten dzień nie zapowiadał się najlepiej, ale z ciężkim westchnieniem kontynuowałem wędrówkę przez leśne poszycie. Ból głowy zdawał się narastać, ale nie pozwoliłem by mnie to zatrzymało... co nie było mądrą decyzją, jak się okazało. Nim się zorientowałem, oddaliłem się od dwójki kocic na tyle, że straciłem je z pola widzenia. Postanowiłem jednak nie przejmować się tym nadmiernie.
Zamarłem w miejscu, gdy usłyszałem niskie szczeknięcie gdzieś w tyle. W mojej głowie pojawiły się obrazy z ostatniego razu, gdy stanąłem oko w oko z psem. Natychmiast rzuciłem się do ucieczki; tuż za mną rozległ się dźwięk łap biegnącego zwierzęcia. Serce tłukło się jak oszalałe w mojej klatce piersiowej. Chwila nieuwagi, dziura w miejscu, gdzie postawiłem łapę. Tyle wystarczyło, bym sturlał się w dół Zielonego Wgłębienia. Gdy wreszcie się zatrzymałem, byłem obolały i zdezorientowany. Z trudem złapałem oddech. W rozpaczliwej próbie stanięcia na łapy zauważyłem, że jedna z moich kończyn była nienaturalnie wykrzywiona. Wpatrywałem się w nią przez chwilę otępiałym spojrzeniem. Chwilę później poczułem zęby wbijające się w mój kark. Ból dotarł do mnie z opóźnieniem. Gdzieś w polu widzenia mignął mi wielki, czarny pysk. W pewnym momencie zorientowałem się, że ledwie byłem w stanie oddychać. Czas zdawał się ciągnąć nieubłaganie. Gdy wreszcie na chwilę rozjaśniło się w mojej głowie, bestii już nie było, za to całą moją świadomość wypełniał nieopisany ból. Z trudem wypuściłem powietrze z płuc. Gdy kaszlnąłem głucho, poczułem jak z mojego pyska coś wylatuje. Mój nos wypełniła woń krwi. W moim polu widzenia pojawiły się czarne plamy, które zdawały się pochłaniać całą przestrzeń. Nie byłem świadom upływu czasu, ale męka zdawała się ciągnąć nieskończenie. Nie byłem w stanie się poruszyć, jakby moje łapy były sparaliżowane. W końcu dotarło do mnie, co to oznaczało. Chyba przyjdzie mi dołączyć do ciebie dużo szybciej, tato. Spróbowałem się zaśmiać, jednak skończyło się to kolejnym słabym atakiem kaszlu. Prawie udławiłem się własną krwią. Zignorowałem lęk, który próbował zacisnąć swe szczęki na mojej gardle, zaś mój pysk wykrzywił ironiczny uśmiech. Najwyraźniej czas się przekonać na ile opłacało się przestrzegać kodeksu...
Przymknąłem oczy, czując jak czarne plamy rozprzestrzeniają się z otoczenia na mój umysł. Ból zaczął schodzić na dalszy plan, stał się odleglejszy. Po chwili przestałem być świadom czegokolwiek.
_________________
boli łeb i dzień mi umyka
tuż przed mym nosem trzaskają drzwi
mój bóg z ł y nie mówi o n i c nie pyta

- ̗̀ ★ SAM NIE WIERZY W NIC ★ ̖́-


coś się wierci w mej duszy....................
....................coś kotłuje się w g ł o w i e
jakby chciało się przebić na drugą połowę
w głowę walą jak w bęben słowa z ekranu

xTRZEBA DUSZĘ OCZYŚCx
xTYLKO POMAŁUx


trzeba ciągle wiosłować wieczorem i r a n o........
........trzeba zrasz nadzieją to co jeszcze zostało
xxx
  Statystyki - lvl: 4 | S: 4 | Zr: 16 | Sz: 14 | Zm: 5 | HP: 60 | W: 70 | EXP: 100/300
 
Psi Pomruk
Gwiezdny
psiakrew



Klan:
cien

Księżyce: 18 (luty)
Mistrz: nieoficjalnie Wilczy Szlak, oficjalnie Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Krogulczy Szpon
Ojciec: Wiewiórczy Ogon
Partner: bupr
Ciąża: nie
Multikonta: świetlik (kr)
Wysłany: 2020-07-25, 23:43   
   Wygląd: Wyrosła i osiągnęła swoje finalne rozmiary, które... Nie powalają, to pewne. Pies jest dość niska, nieco poniżej przeciętnej; nie posiada długich łap. Za kociaka grubiutka, taka pozostała - daleko jej do co niektórych chudzin w czterech klanach, acz wciąż pozostaje w granicach normy. Posiada ładnie nakreślone kształty ciała, które okala bure, krótkie futerko z tygrysimi, czarnymi pręgami. A przynajmniej bure w większości, bowiem Pies jest szylkretką; choć rudawe plamki nie wyróżniają się tak na niej, to wciąż jednak są. W niewielkiej ilości, acz są. Łeb ozdobiony dość pulchnymi policzkami, średnimi uszami z jasnym wnętrzem, jasny nos z ciemną obwódką. Wszystko to zwieńczają blade, żółte, duże ślepia.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=286475#286475


Chociaż ona sama zniknęła nieubłaganie szybko z tego świata, nie sądziła, że rodzina również do niej dołączy w niekrótkim czasie. Najpierw ojciec, a potem brat. Nie chciała tego; obserwowała ich poczynania z góry, nawet jeśli niektórzy nie stanowili już części Cienia. Bolało ją martwe serce. Bała się o nich, martwiła, chciała, by żyli jak najlepiej - wszakże nie po to oddawała własne życie, własne tchnienie dla Cienia i rodziny, by teraz... Patrzeć na to. Pies odbierał brutalnie życie jej brata, mimo iż ona sama tego nie chciała. Nie potrafiła przyglądać się krzywdzie Szopa, Pluskającego Potoku. Odwróciła wzrok, zamknęła ślepia, a sekundy upływały nieubłaganie wolno. Wiedziała, że nie miał szans. Żadnych. To była tylko kwestia czasu, a ten zdawał się robić wszystko, by cierpiał nie tylko kocur, ale i ona sama.
Rozwarła powieki dopiero w momencie, kiedy poczuła obok czyjąś obecność. Zamrugała kilkukrotne, choć bardziej z samego odruchu, niż potrzeby. Dostrzegła Wiewiórczy Ogon. Uśmiechnęła się słabo i smutno, bowiem oboje wiedzieli co miało zaraz nastąpić. To był ten czas. Czas Pluskającego Potoku.
Zeszli do niego, acz z pewnym ociąganiem.
Pluskający Potoku — wymówiła, kiedy tylko znaleźli się przy nim. Przyjrzała się jego ciału, zakrwawionemu, zmaltretowanemu. Słowa ugrzęzły jej w gardle, toteż dopiero po kilku uderzeniach serca odezwała się ponownie. — Plusk, bracie, otwórz oczy. Już po wszystkim. — Podeszła nieco bliżej, by nachylić się nad własnym bratem. Dotknęła jego czoła, zachęcając, by wstał, zostawił swoje ciało. Wyprostowała się, odsunęła, robiąc mu miejsce i samemu ojcu również. Wbiła spojrzenie w ziemię, smętne, by podnieść je dopiero, gdy brat się poruszył; wtedy też przywdziała na pysk delikatny, choć smętny uśmiech. Było po wszystkim. W jej umyśle dźwięczały jedynie słowa, których jednak nie odważyła się wypowiedzieć:
Tak strasznie mi przykro, Plusk. Przepraszam, że nie mogłam cię ochronić.
  Statystyki - lvl: 1 | S: 11 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 90/150
 
Wiewiórczy Ogon
Gwiezdny
bezwartościowy



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 47 gdy zegar przestał tykać
Mistrz: Wilczy Szlak
Płeć: kocur
Matka: Świerkowa Igła [*]
Ojciec: Łaciata Skóra
Partner: Krogulczy Szpon
Multikonta: Lśniąca Sadzawka[KW] Błękitna Toń [KG] Jaskółka [S]
Wysłany: 2020-08-01, 00:31   
   Wygląd: Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5938


Obserwował wszystko, co działo się w klanie Cienia i niepokoiło go to coraz bardziej. Najpierw śmierć Wydry, teraz... Szopa, który nie dał rady z psem, a potem? Czy w najbliższym czasie ktoś jeszcze dołączy do nich na Srebrnej Skórce? Oby nie.
Nie patrzył na walkę syna. Nie potrafił i tak jak pies, spojrzał dopiero wtedy, gdy było już po wszystkim. Tyrpnął córkę i dał jej znać, że to ich kolej, po czym zszedł z nieba, by przywitać nową gwiazdę w ich szeregach. Obawiał się reakcji buro-białego, miało być to ich pierwsze spotkanie od jego śmierci, dlatego pozwolił Pies, by to ona zeszła pierwsza. On jedynie podążył za nią.
Synu. — mruknął jedynie swoim niskim, basowym głosem i czekał. Czekał, aż Pluskający Potok się obudzi w nowym miejscu.

przepraszam za gniota, ale nie mam weny, a zalegam tu juz tak dlugo ze :pajac:
  Statystyki - lvl: 7 | S: 26 | Zr: 12 | Sz: 11 | Zm: 8 | HP: 95 | W: 65 | EXP: 295/600
 
Krogulcza Gwiazda
Przywódca



Klan:
cien

Księżyce: 78 (VIII)
Mistrz: Śliski Brzeg, Olchowy Szept
Płeć: kotka
Matka: Traszkowy Grzbiet [*]
Ojciec: Ostry Cierń [*]
Partner: huh
Ciąża: nie
Multikonta: Malinowe Chaszcze [KG], Wysoka Fala [KR], Iskra [S], Dębowy Cień, Koń [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-08-01, 14:45   
   Wygląd: Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#229855


Krogulec, jako zastępczyni, była świadoma o tym, że rozdzieliła patrol łowiecki, w którym był jej syn. Ostatnio słabo go było widać w klanie, to chciała mu trochę pomóc wrócić do normalności. Ruszyła również na patrol razem z innym wojownikiem, z którym ucięła sobie lekką pogawędkę, jednak głównie to skupiała się na obowiązkach, jakie musiała wypełnić. Obejmowała swoim pochodem Zielone Wgłębienie, głównie szła tam dla własnej przyjemności, bo lubiła wędrować, szczególnie z towarzyszem. Chwilę sobie pogadała, obserwowała teren, ale nagle do jej nosa doszedł ostry zapach krwi. Zaniepokojona skinęła głową w kierunku towarzysza, po czym ruszyła biegiem w kierunku miejsca, w którym niedawno rozgrywała się walka. Niestety, spóźniła się. Była zbyt późno na to, by cokolwiek zrobić, jakkolwiek obronić własne dziecko, które skończyło rozszarpane na ziemi. Podeszła do ciała, leżącego bezwładnie w kałuży krwi. Zacisnęła szczęki w bezsilnej frustracji narastającej w jej sercu, której rozrost sprawił, że wbiła pazury w ziemię. To nie tak miało być! Miał być do końca swojego życia w klanie, a nie służyć jakiemuś pchlarzowi za zabawkę! Widać, że prawdopodobnie kundel bardzo dobrze się bawił, ogromne ślady po kłach oraz szarpane rany były nie do pomylenia z innymi drapieżnikami. Poza tym wszędzie rozpoznałaby ten stęchły zapach ich brudnych, posklejanych kudłów. Skrzywiła się z obrzydzenia na samą myśl, jak zwierzęta mogły potraktować burego, ledwo ruszyła zesztywniałymi mięśniami, podchodząc bliżej Pluskającego Potoka, patrząc na niego z góry.
- I po co ci było łazić samemu? – zadała ciche pytanie, na które już nigdy nie doczeka się odpowiedzi. Pomimo zaciśniętych kłów i prób odbijania wszelkich uczuć, nie mogła wpłynąć na to, że wściekłość powoli zamieniała się w przerażającą, pochłaniającą ciemność, która zginała kark dumnej zastępczyni nad ciałem jednego z jej dzieci, które najwięcej w klanie przeżyło. Myślała, że ich ponowne spotkanie będzie trwać trochę dłużej. Że zdołają nieco więcej porozmawiać, nim bury kocur odejdzie do Gwiezdnego Klanu, bo ufała, że tam właśnie była. Że spotkał się z rudzielcem, siostrą, dziadkami i inną rodziną, która już tam jest. Nie mogła poradzić nic na parę kropel, które umknęły z kącików oczu, ściekając po policzkach aż do nosa, wędrując na jego koniec i spadając na matową sierść zmarłego. Zacisnęła powieki, wiedząc, że nie mogła sobie pozwolić na taką chwilę słabości. Musi zatuszować wszystkie ślady, by kundle nie wróciły, musiała oczyścić ciało syna i zanieść je do obozu… I odprawić pogrzeb. Wzięła drżący oddech, nim pochyliła się nad głową burego, przejeżdżając językiem w czułym geście, którego nigdy kocur nie był w stanie doświadczyć, bo Krogulec nigdy nie była typem opiekuńczej matki.
- Do zobaczenia, Szopie. Mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy – wymruczała cicho, dość ciepłym tonem, po chwili rozpoczynając czyszczenie zwłok, przy okazji przysypując ślady krwi ziemią. Nie chciała zostać napadnięta w takiej chwili. Mogła oczywiście wyczyścić ciało w obozie, jednak musiała się wtedy liczyć z pozostawieniem krwawych śladów za sobą, a gdy miała wybierać pomiędzy życiem tylko swoim a życiem niewinnych osób, które mogłyby ucierpieć podczas ataku drapieżników, zdecydowanie wybierała ryzykowanie tylko swoim życiem. Miała tylko nadzieję, że nikt nie widział tej sceny, która zdecydowanie miażdżyła obraz twardej zastępczyni, która nic sobie nie robi ze śmierci innych kotów i uznaje to za naturalną kolej rzeczy.
_________________



I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
  Statystyki - lvl: 6 | S: 18 | Zr: 12 | Sz: 8 | Zm: 11 | HP: 85 | W: 65 | EXP: 515/500
 
Ostry Kwiat
Wojownik
pięknisia



Klan:
cien

Księżyce: 43 [VIII]
Mistrz: Kochany braciszek [*]
Płeć: kotka
Matka: Kroguczy Szpon
Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*]
Partner: Polny Chwaścior >:)
Multikonta: Kukułczy Puch [KRz] Płonący Las [KC] Jasne Serce [KW] Dymiący Staw [KG]
Interwencja MG: tak
Ostrzeżeń:
 1/4/6
Wysłany: 2020-08-01, 15:23   
   Wygląd: Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=314450#314450


Ostra natomiast szukała swojego kochanego brata. Dawno nie miała z nim okazji dłużej porozmawiać. Potrzebowała rozmowy a Pluskowi ufała bezgranicznie. Był i jest jej najlepszym bratem. Z nim miała najbliższy kontakt z pośród rodzeństwa. Do tego był jej mistrzem i nauczył ją wszystkiego co potrzebowała do dalszego życia jako wojowniczka klanu Cienia. Był dla szylkretki po prostu kimś wyjątkowym, wzorem do naśladowania. Chciała z nim porozmawiać na temat no... Spraw sercowych. Liczyła, że miał jakieś pojęcie na ten temat. Chciała jeszcze jego zapytać o pewne rzeczy zanim ponownie porozmawia z Polnym. Do tej pory nadal nie wiedziała czy jej uczucia są słuszne i czy faktycznie czuje coś więcej do burego kocura. Wiedziała jedynie tyle, że nie chciała go stracić, nie chciała stracić ich wspólnych spacerów na których świetnie się razem bawią. Bała się, że ktoś mógłby zabrać Ostrej Polnego i przez to jego wolny czas który przeznaczał na ich spotkania. Już teraz naprawdę ją bolało, że tak długo nie rozmawiała z nim ale uważała, że jak na razie nie powinna i musiała wszystko przemyśleć dokładnie by nie powiedzieć przy nim czegoś czego by żałowała.
Szła więc za zapachem swojego brata. Nie spodziewała się jednak tego co za chwilę miało nastąpić. Im bardziej oddalała się od obozu to tym bardziej zapach jej braciszka był wyczuwalny, dlatego zaniepokoiło ją to, że w pewnym momencie wyczuła krew. Nie spodobało jej się to i już zaczynała myśleć co się mogło stać. Starała się jednak nie myśleć pochopnie zanim nie zobaczy co się dzieje. Jednak mimo wszystko przyspieszyła tępa by znaleźć się szybciej na miejscu gdzie znajdował się jej ukochany brat. Gdy dotarła na miejsce poczuła jak jej serce zamarło. Nie mogła uwierzyć w to co się właśnie stało. Chwiejnym krokiem zaczęła podchodzić bliżej. Widziała leżące ciało brata a obok niego Krogulec. W powietrzu natomiast czuła nieprzyjemny zapach psa. Czuła się jakby coś w jej środku pękło. Z szeroko otwartymi oczami zbliżała się powoli do tego całego zbiorowiska. Gdy była już przy nich popatrzyła się na swoją matkę z bólem w oczach nie mówiąc przy tym nic. Poczuła jak jej się zrobiło słabo więc nagle usiadła koło rodzicielki i patrzyła się na ciało burego brata. Jej oczy gdy tylko zobaczyły w pełni nieżyjącego Pluska od razu się zaszkliły. Drobne łzy zaczęły samoistnie spływać jej z oczu. Pazury wbiła mocno w ziemię czując narastającą złość zmieszaną z bólem. Dobrze wiedziała kto mu to zrobił i w tym momencie jeszcze bardziej znienawidziła psów. Czuła w powietrzu jego paskudny zapach, który sprawiał, że chciała pościć jej brata. Chciała go zabić i chciała żeby go bolało tak żeby zaczął skomleć błagając ją o to by zaprzestała. Niestety ale nie mogła tego zrobić. Pies już dawno uciekł a gdyby był gdzieś niedaleko zapewne sama Krogulec za nim by pobiegła więc i ona została przy ciele brata. Czuła ogromny ból i ciężko jej się nazbierało powietrze. Jej łapy drżały i była nie spokojna. Starała się jednak powstrzymać swoje emocje. Nie chciała znów wybuchnąć tak jak to zrobiła na pogrzebie ojca. Chciała też pokazać matce i jednocześnie samej sobie, że jest silna. Musi być silna. Dlatego też nie szlochała ani nie płakała. Jedynie jej łzy spływały po policzkach gdyż tego nie mogła w pełni kontrolować. Pysk miała mocno zaciśnięty a uszy przylegały jej do głowy. - Pozdrów tam od nas wszystkich d-dobra? Będę za tobą strasznie tęsknić. Byłeś i jesteś najlepszym bratem jakiego miałam. Dziękuję Ci za to, że byłeś przy mnie i dałeś mi potrzebną wiedzę bym teraz mogła godnie służyć klanowi Cienia. - przełknęła głośno ślinę a następnie powiedziała cicho. - Kocham cię bracie... - I zamilkła a następnie otarła się policzkiem o jego już zimny policzek.
Nie można opisać słowami jak bardzo w tym momencie wojowniczka cierpiała w środku...
_________________
Krążysz wokół, nie wiesz sam
Jak ten podryw widzieć mam
Powiedz, daj mi tylko znak
Wiesz, czasami lepiej jest
Gdy kobieta przejmie ster
Powiedz, daj mi znak
  Statystyki - lvl: 4 | S: 13 | Zr: 10 | Sz: 10 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 115/300
 
Krogulcza Gwiazda
Przywódca



Klan:
cien

Księżyce: 78 (VIII)
Mistrz: Śliski Brzeg, Olchowy Szept
Płeć: kotka
Matka: Traszkowy Grzbiet [*]
Ojciec: Ostry Cierń [*]
Partner: huh
Ciąża: nie
Multikonta: Malinowe Chaszcze [KG], Wysoka Fala [KR], Iskra [S], Dębowy Cień, Koń [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-08-02, 21:52   
   Wygląd: Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#229855


Nim się obejrzała, dołączyła do niej Ostra. Krogulec przetarła łapą oczy, odsuwając się od nieruchomego ciała i pozwalając pożegnać córce, która była chyba najbardziej związana z Pluskającym Potokiem. Nic dziwnego, zawsze był jej ukochanym braciszkiem. Dziwiła się jedynie, że szylkretka nie rozpaczała, nie szlochała ani nie moczyła burego futra swoimi łzami, jednak dla Krogulec było to dobrym znakiem. Sama już jako podrostek zauważyła, że musiała być silna dla swojej rodziny, gdy wszyscy inni rozpaczali nad stratą, to wtedy ona starała się być ramieniem, w które mogli się wypłakać. Nawet pomimo bycia emocjonalnym drewnem.
- Na pewno jest z ciebie dumny - powiedziała, siadając nieopodal i wlepiając wzrok morskich ślepi w nieruchome ciało. Zawsze pociągały go wędrówki i przygody, zawsze szukał innych wrażeń i dobrze się dogadywał z większością kotów. Nawet z Krogulec, pomimo że ich początki nie były zbytnio udane. Oboje mieli dość silne charaktery, ale z biegiem czasu nauczyli się ustępować, co sprawiło, że ich więź stała się dużo silniejsza. Przynajmniej tak było ze strony Krogulec, jak było ze strony Szopa? Cóż, tego już się raczej nie dowie.
Nie wiedziała, ile dokładnie siedziała razem z Ostrą nad ciałem, jednak w końcu przyszedł czas się ocknąć. Wzięła głębszy wdech, ciężko wzdychając, po czym zaczęła zlizywać skrzepniętą krew i rozczesywać kołtuny powstałe podczas walki. Chciała, by podczas ostatniego pożegnania, Szop wyglądał porządnie. Kątem oka spojrzała, czy druga wojowniczka robi to samo, a nawet jeśli nie, to nie zamierzała jej to tego zmuszać. Jeśli nie czuła się na siłach, mogła sobie patrzyć z boku, gdy jej matka liźnięciami szorstkiego języka doprowadzała martwego kocura do porządku. Jednocześnie rozmyślała o tym, dlaczego akurat na niego musiało trafić. Aż tak Wiewiór się niecierpliwił, by go zobaczyć?
- Chodź, trzeba go zabrać do obozu - powiedziała nijakim mruknięciem. Zabawne było to, że to Plusk wcześniej odciągnął ją od pomysłu bicia się z dzikiem, który zabił partnera Krogulec. A teraz sam leżał zabity przez innego drapieżnika. Pomimo że zastępczyni łaknęła sprawiedliwości, chciała przynieść łeb tego kundla na szczyt stosu, a potem nabić na Trzaskającą Gałąź... Ale nie mogła. Nie mogła zostawić ciała syna na pastwę drapieżników, musiała mu zapewnić godny pochówek. Gdy Plusk był już w miarę czysty, wzięła go na własny grzbiet, tak jak wcześniej niosła Wiewiórczego Ogona. Tylko że Plusk był dużo lżejszy od masywnego rudzielca, którego ledwo dotaszczyła do obozu. Tutaj nie miała problemu z niesieniem martwego, a Ostra mogła asekurować idącą kocicę, by przypadkiem ciało się nie zsunęło, by następnie pomóc odprawić ceremonię pogrzebową, gdzie każdy by mógł pożegnać się z kocurem.
A temu pchlarzowi jeszcze zdąży łeb ukręcić.


zt
_________________



I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
  Statystyki - lvl: 6 | S: 18 | Zr: 12 | Sz: 8 | Zm: 11 | HP: 85 | W: 65 | EXP: 515/500
 
Pluskający Potok
Gwiezdny
local twink



Klan:
cien

Księżyce: 52 [VII]
Mistrz: rotflmfao
Płeć: kocur
Matka: Krogulczy Szpon
Ojciec: Wiewiórczy Ogon[*]
Multikonta: Wrzeszczący Pysk[GK]; Dryfujący Kwiat, Czosnek[Nkt]; Mała Łapa, Księżycowy Pył[KRz]; Czaik[KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-08-02, 22:30   
   Wygląd: Znajdujący się w górnej granicy średniego wzrostu, całkiem przystojny kocur o burym, tygrysiopręgowanym umaszczeniu. Jest posiadaczem mocnej brody, białych palców, ciemnoszarego nosa oraz nakrapianych czernią opuszek łap i języka. Jego wąsy są długie, biało-czarne i powyginane w różnych kierunkach. Na końcu uszu kocura znajdują się czarne pędzelki. Szczupły z budowy; ma długie łapy i ogon, dzięki którym porusza się lekko i bezszelestnie zarówno po ziemi, jak i po drzewach. W oliwkowych oczach dużo częściej można dostrzec dystans i powagę. Posiada blizny nosie - pamiątka po pazurach Krogulczego Szponu - oraz szpetną szramę nachodzącą na prawą łopatkę, wynik kontaktu z psimi zębami.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=281261#281261


Ciemność zdawała się pochłaniać wszystko, w tym moją świadomość. Nie byłem pewien niczego, włącznie z tym czy faktycznie rozpłynąłem się w niebyt. Wtedy dotarł do mnie dziwnie znajomy głos wymawiający moje imię. Poruszyłem uszami, przez chwilę zapominając o tym co się wydarzyło wcześniej. Ach, tak bardzo nie miałem ochoty się podnosić. ociągałem się z otwieraniem oczu i uczyniłem to dopiero, gdy poczułem dotyk na moim czole... I podniosłem się gwałtownie na równe łapy, z szeroko rozwartymi powiekami i wzrokiem wlepionym w Psi Pomruk. Następnie przeniosłem spojrzenie na tatę. Gdyby nie porażający realizm tej sytuacji, zbyłbym to wszystko jako sen. Nieraz śnił mi się Wiewiórczy Ogon rozszarpywany przez dzika, w głowie pojawiały się wspomnienia związane z pogrzebem Psicy. To było jednak nowe.
- Huh - mruknąłem, przeskakując wzrokiem między dwoma sylwetkami, których nie powinienem był już nigdy zobaczyć. - To chyba znaczy, że umarłem, co? - rzuciłem niemrawo, bardziej do siebie niż do dwójki kotów.
Spojrzałem pod własne łapy i momentalnie zamarłem. Dopiero dwa uderzenia serca później podniosłem głowę i przesunąłem się nieco w bok. Cóż, to było dość... szokujące.
- Współczuję patrolowi, który będzie musiał TO nieść do obozu - parsknąłem, z trudem powstrzymując własny głos przed drżeniem. - Uch. A więc przyszliście po mnie. Miło was... widzieć? - Pierwszy raz czułem się tak niepewnie i niezręcznie, co odrobinę działało mi na nerwy. Miałem ochotę przejechać łapą po swoim pysku.
Drgnąłem, gdy niezręczną ciszę przerwał inny głos, należący do mamy. Prawie odwróciłem głowę w jej kierunku, a tym samym w kierunku tego, ale w ostatniej chwili się powstrzymałem. Westchnąłem ciężko, słysząc słowa padające z pyska Krogulec. Do zobaczenia, co? Miałem nadzieję, że nie miała na myśli tego, że pobiegnie za psem jak niegdyś próbowała za dzikiem. Nie mogłem jej tym razem powstrzymać. Głupia Krogulczy Szpon z jej głupimi skłonnościami samobójczymi. Jednak nie słyszałem, by ruszała się z miejsca. Gdy zerknąłem kątem oka(dalej starając się unikać patrzenia na truchło) zauważyłem, że zajęta była... najprawdopodobniej czyszczeniem mojego ciała. Obok niej zaś zmaterializowała się Ostry Kwiat. Jakoś nie mogłem się zmusić do patrzenia na łzy kotki, dlatego odwróciłem głowę w drugą stronę. Poczułem jednak dumę, widząc jej zacięty wyraz mordki. Nie wychowałem kruchej gałązki. Zastrzygłem uszami, słysząc słowa wypowiedziane przez nią. Nie zauważyłem jak moje spojrzenie i wyraz pyska łagodnieją. Odetchnąłem cicho, choć nie czułem potrzeby oddychania, co było strasznie dziwne i niepokojące mimo świadomości, że nie żyłem. Dopiero po chwili przypomniałem sobie o dwójce kotów stojących przede mną. Zbliżyłem się do nich, przywdziewając wciąż nieco słaby i niepewny, zębaty uśmiech. Otarłem się bokiem o Psicę i trzepnąłem Wiewiórczy Ogon ogonem w pysk.
- Co wy tacy smętni? Oczekiwałem nieco bardziej entuzjastycznego powitania. To co, kierunek, uch, Srebrna Skórka? Bo wnioskuję, że tam się wybieramy - ponagliłem żartobliwie dwójkę kotów, chcąc się stąd ulotnić zanim oczy mi się zaszklą albo coś równie absurdalnego się wydarzy.
_________________
boli łeb i dzień mi umyka
tuż przed mym nosem trzaskają drzwi
mój bóg z ł y nie mówi o n i c nie pyta

- ̗̀ ★ SAM NIE WIERZY W NIC ★ ̖́-


coś się wierci w mej duszy....................
....................coś kotłuje się w g ł o w i e
jakby chciało się przebić na drugą połowę
w głowę walą jak w bęben słowa z ekranu

xTRZEBA DUSZĘ OCZYŚCx
xTYLKO POMAŁUx


trzeba ciągle wiosłować wieczorem i r a n o........
........trzeba zrasz nadzieją to co jeszcze zostało
xxx
  Statystyki - lvl: 4 | S: 4 | Zr: 16 | Sz: 14 | Zm: 5 | HP: 60 | W: 70 | EXP: 100/300
 
Wzbierająca Fala
Wojownik
Samotna na zawsze



Klan:
samotnicy

Księżyce: 47 (październik)
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Ciąża: nie
Multikonta: Cierpka Jagoda (KG), Paprociowa Łapa (KRz)/Mrok (P/MGBG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-08-20, 09:27   
   Wygląd: Długie łapki, czynią tą małą istotę wyróżniającą. Zaraz po urodzeniu, jej oczka przyjmą kolor niebieski, jak u wszystkich kociąt. Później jednak wybarwią się one na zielonożółte. Dosłownie wszędzie wściubi swój nosek w odcieniu różu. Śliczne, białe wąsiki, dodają jej uroku. Koteczka bardzo wdała się w mamę. Jest czarno-rudym szylkretem o bardzo wyrazistych barwach. Jej klatka piersiowa, brzuch i łapki, jak i połowa pyszczka, są pokryte bielą. Uszy, znaczna część grzbietu, jak i lewa strona jej pyszczka, pokryte są czernią. Trochę tego koloru, nachodzi również nad prawe oko Fali. Gdzieniegdzie można dostrzec rude plamki. Największa z nich, również na mordce koteczki, zajmując jego prawą stronę.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=311833#311833


Wróciła. Nie po dniu, nie po księżycu, lecz po trzech. Trzech księżycach. Tyle czasu, tyle wszystkiego... Boi się wracać do Klanu. Przez te trzy księżycy mogło się wydarzyć wszystko. Olcha mógł zostać Gwiazdą, może być wojna. Wiedziała jedno. Przymrozek jest na nią wściekły. Wiedziała, że chce szybko skończyć trening... A tu Fala, której nie było trzy księżyce w Klanie. Za pewne po pierwszej ćwiartce księżyca od jej zniknięcia, zmieniono mu mistrza, ale na pewno będzie wściekły kiedy znowu zobaczy ją w obozie. Kogo ma za mistrza? Czy Sztorm pojawia się co księżyc z nadzieją, że Fala się pojawi? Dobre sobie. Ktoś by się o nią martwił? Na pewno nie. Czy Klan uznaje ją za martwą? W zasadzie tak jest. A może oskarża ją o to, że uciekła i Płomykówkowa Gwiazda nie wpuści jej do Klanu? Czy powinna stać tak na granicy i czekać na patrol, aby ten zawołał przywódczynię. Chyba tak. Cóż, nie szkodzi poczekać. Parę uderzeń serca jest niczymy w porówaniu do trzech księżycy. Miała już wracać do Klanu... Ale była uparta i dalej szukała Algi. Pytała wszystkich, ale nic. W końcu po trzech księżycach wróciła do domu. Czy ją wpuszczą? Musi coś wymyślić gdzie była. Na pewno takie pytanie padnie. Miała coś w głowie. Ale czy Płomykówka w to uwierzy? Oby. Chce wrócić do klanu. Jednak... Czy faktycznie powinna tam wracać? Nie wyglądała za dobrze. Biło od niej zmęczenie. Była zdecydowanie chudsza, okazjonalnie polowała. Wiele biegała, robiła wszystko aby dowiedzieć się czegokolwiek o piaskowym bracie. Nic. Skutkiem tego jest... Jej aktualny wygląd. Doprowadzenie się do normalnego stanu zajmie jej parę parę księżycy.
//Krogu, bądź inni wojownicy UvU
_________________
  Statystyki - lvl: 3 | S: 15 | Zr: 7 | Sz: 12 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 85/300 | MED.EXP: 0/100
 
Krogulcza Gwiazda
Przywódca



Klan:
cien

Księżyce: 78 (VIII)
Mistrz: Śliski Brzeg, Olchowy Szept
Płeć: kotka
Matka: Traszkowy Grzbiet [*]
Ojciec: Ostry Cierń [*]
Partner: huh
Ciąża: nie
Multikonta: Malinowe Chaszcze [KG], Wysoka Fala [KR], Iskra [S], Dębowy Cień, Koń [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-08-23, 09:49   
   Wygląd: Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#229855


Krogulec została powiadomiona przez patrol przechodzący w okolicy Zielonego Wgłębienia, że czeka na nią wojowniczka, która dawno temu opuściła klan. Zmarszczyła lekko pysk, gdy usłyszała imię Wzbierającej Fali. Słyszała, że była pochłonięta swoją żałobą i w oczach przywódczyni nie była zbyt dobrą wojowniczką. Ale zobaczymy, co powie. Krogulec dość energicznym krokiem ruszyła w podróż, biorąc ze sobą jedynie Zroszonego Pąka, który przejął trening swojego syna po tym, jak szylkretowa córka Jesionowej Kory przestała się pokazywać na treningach. Teraz jego trening jest prowadzony dość ostrym tempem i Krogulec wierzy, że w ciągu najbliższych paru księżyców Zmarznięta Łapa zostanie wojownikiem. Stanęła w końcu przed granicą, gdzie zobaczyła wojowniczkę, która wyglądała gorzej, niż gdy przebywała w obozie. Wystarczyło zakręcić kurek z darmowym jedzeniem ze stosu i już widać efekty. Zmarszczyła pysk, odsłaniając na przywitanie jednego kła w niezadowolonym wyrazie, zadzierając nieco łeb.
- Czego tu szukasz? – zapytała się kocicy, niezwykle ciekawa, jak wytłumaczy swoją wieloksiężycową nieobecność, gdzie poszła sobie w długą nikomu nie mówiąc. Była nieosiągalna przez naprawdę długi czas, dlatego przywódczyni czuła się w powinności, żeby dokładnie wypytać kocicę o to, co tak ciekawego robiła gdzieś daleko, że aż nie mogła wrócić do klanu.
_________________



I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
  Statystyki - lvl: 6 | S: 18 | Zr: 12 | Sz: 8 | Zm: 11 | HP: 85 | W: 65 | EXP: 515/500
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers