Poprzedni temat «» Następny temat
Kępy Traw
Autor Wiadomość
Imbirowy Pył
Gwiezdny
wrak samego siebie



Klan:
wicher

Księżyce: 45 [II]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kocur
Matka: Lniane Futerko [opiekunka]
Multikonta: Ciemna Toń [KC] Sokola Łapa [KRz] Spadająca Łapa [KG]
Wysłany: 2020-01-08, 20:12   
   Wygląd: Pierwsze co rzuca się w oczy po kilku księżycach od przybycia do Wichrowego Klanu to prawa przednia łapka, która niegdyś była o kilka milimetrów dłuższa, powodując niesamowity ból przy chodzeniu; nareszcie wyrównała się zresztą burych łapek. Kiedyś drobna postura Imbira przerodziła się teraz w bardzo dobrze umięśnioną sylwetkę..to pewnie przez fakt, że będąc w klanie, jedzenie cały czas bywa na stosie, a podczas przebywania z matką musiał zdać się na szczęście losu. Jeśli chodzi zaś o oczka, bo to również mocno rzuca się w oczy...nareszcie osiągnęły swój docelowy kolor, w pełni ukazując dawniej skrywany sekret. Są one imbirowe z przebłyskiem koloru oliwkowego. Jego futerko jest średniej długości, dodatkowo jest ono dłuższe na kołnierzyku. Całe ciało wraz z łapkami i ogonem pokrywają liczne tygrysie pręgi. Co do koloru sierści jest ono bure. Dokładniejsze w kp ~
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=276772#276772


- Nie mów takich rzeczy Kukułczy Puchu! Dobrze postąpiłaś, wołając o pomoc, gdybyś tego nie zrobiła to i kto wie, co jeszcze Iskrząca Łapa byłby w stanie ci zlobić. To nie twoja wina. - rzekł smutno, patrząc wprost w oczy wojowniczki. Jego słowa...były szczere i Kukułka nie mogła obwiniać się za wołanie o pomoc, dlatego, że dobrze postąpiła, prosząc o nią. Gdyby nie to...to, kto wie, co jeszcze okrutnego wpadłoby do głowy Iskrzącej Łapy. A tak? Przynajmniej mógł być chwilę przy niej, mógł spróbować jej pomóc, a nie zostawić samą z traumatycznym przeżyciem i tym potworem. Nie chciał, oh tak bardzo nie chciał, aby obwiniała się za jego nieszczęście, bo przecież to nie była jej wina!
Nagle...stanął jak wryty. - A...ale jak to możliwe...Ku-Kukułko. Precież-przecież...nie to nie prawda. To musiał być Gwiezdny, a jak nie on to kto? Przecież...przecież sama widziałaś, no sama widziałaś, jak przypalił nam końcówki ogonów, jak wystlaszył Irysowy Zmierzch, jak rzucił na mnie kalę. No sama widziałaś! To...to nie jest prawda Kukułko...to nie może być plawda! - tyle księżycy zmarnowanych zamartwianiem się, tyle księżycy zmarnowanych przez strach przed jutrem, wyjściem poza obóz, tyle księżycyc spędzonych na wiecznym smuceniu się i żaleniu nad własnym marnym losem...i co...i on miał teraz uwierzyć Kukułce? Pewnie zmyśliła to, aby przestał się martwić, a w dniu osądu wyszłoby co do czego! Nawet wymienione imię Wichrowej medyczki nie przekonało go do jej racji. Nie, to nie była prawda! Nie! Nastroszył futro na karku i gwałtownie zaczął poruszać głową na boki, szarpiąc się ze swoimi myślami, tak bardzo różnymi, tak bardzo sprzecznymi. Po tym wszystkim? Po tych wszystkich nieszczęściach, które spotkały go właśnie po karze Wilczego Pazura? Miał przestać w to wierzyć? - W takim lazie jak wytłumaczysz mi te wszystkie nieszczęścia, które mnie spotkały właśnie po JEGO słowach? Jak wytłumaczysz mi, że moja przyjaciółka cierpi, jest w jednej wielkiej lozsypce...jak wytłumaczysz mi nieoczekiwaną śmierć mojego przyjaciela, jak wytłumaczysz mi zesłanego samotnika, który o mały włos mnie nie zabił? No jak mi to wytłumaczysz? Jak... - z każdym kolejnym zdaniem w jego głosie coraz większą rozpacz było słychać, a ostatnie słowo...było wypowiedziane, prawie, że niesłyszalnie. - Kukułko... ja...nie postąpiłem dobrze. Gdybym wtedy dopadł do Iskrzącej Łapy...ja, ja nie wiem, co bym zlobił. Wtedy, w tamtym momencie buzowała we mnie złość. On, on skrzywdził i lównież moją przyjaciółkę, na szczęście nie doszło do tego, co kilkadziesiąt księżycy temu, u Podnóża Pagórka. Ja chciałem, aby za to zapłacił. Za to, co zrobił jej i...tobie. Zaatakowałem własnego Klanowicza Kukułko! Złamałem Kodeks, przecież zaatakowałem swojego... - dodał, jednak słysząc wyznanie kocicy na temat blizny na jej łapie, zastrzygł uchem, kręcąc głowa na boki. - Nie jesteś słaba Kukułko. Nie jesteś słaba, wiesz dlaczego? Bo wyszłaś, udało ci się przezwyciężyć ten tludny moment, jakim było powrót do normalności, po tym wszystkim, co cię spotkało...nie możesz mówić, że jesteś słaba, bo nie jesteś. Jesteś silna. Słyszysz? Jesteś silna - odpwiedział robiąc krótką przerwę przerwę. - ...czyli jaka powinnaś być?
_________________

Fallen in too deep
I can’t see what’s in front of me
I’m so far out of reach
Broke me piece by piece
Told me that you would never leave
Why did I believe?


Will I ever make it out?
Tell me what I gotta do now?
Am I going to see tomorrow?
Can’t swallow this sorrow
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 155/200
 
Kukułczy Puch
Wojownik
Mother of Evangeline



Klan:
rzeka

Księżyce: 57 [VIII]
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce [*]
Ojciec: Trawiastooki
Partner: um...
Ciąża: nie
Multikonta: Płomyk [S] Jasne Serce [NKT] Ostry Kwiat [KC] Dymiący Staw [KG]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-01-18, 22:23   
   Wygląd: Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288297#288297


To fakt. Ale czy wtedy mógłby zrobić coś gorszego? Straciła swój honor. Nie dała rady się obronić. Była słaba... Nie mogła nawet go uderzyć w ten durny pysk! Nie mogła się ruszyć i nawet straciła przytomność i wiedziała połowę z tego co się przydarzyło! uważała siebie za śmiecia który nie potrafi chronić siebie a co dopiero gdyby musiała chronić klan przed niebezpieczeństwem! teraz tak bardzo chciała krzyczeć i płakać. Wydusić wszystkie emocje które tak ukrywa przed innymi. Ukrywa swoją zniszczoną psychikę.
- Ale Imbir... to nie mógł być Gwiezdny! Gwiezdni nie atakują błyskawicami koty z byle jakiego powodu! Lśniąca Sadzawka mi wszystko powiedziała! Moje dzieci nie są jakoś wyjątkowe dla Gwiezdnego Klanu. To musiał być oszust Imbir! Ktoś z Ciemnego Lasu! Nigdy nie uwierzę ,że był to Gwiezdny.-powiedziała swojemu przyjacielowi. Chciała żeby jej uwierzył i żeby zaznał trochę spokoju na duchu bo było widać ,że ta cała klątwa bardzo przeraziła wojownika. Raczej to nic dziwnego. Kukuła sama by się bała gdyby coś takiego usłyszała. na kolejne słowa nie wiedziała co powiedzieć. Widziała ,ze Imbir był niewinny. On przecież niczego złego nie zrobił! był bardzo dobrym kotem! nie zaszczurzył na takie straty! Dlatego nic nie powiedziała i tylko na niego się patrzyła i chciała żeby uwierzył ze nie ma żadnej klątwy. następne słowa bardzo poruszyły wojowniczkę. Czyli podobną krzywdę wyrządził innej kotce? jak on mógł! Niech go zjedzą wrony! Teraz miała ochotę wyłupić mu oczy by łatwiej go było potrącić przez potwora!
- Nie ma prawa nazywać się jako twój klanowicz! Po prostu nie! Wyrządził wam wiele szkód! Nie jest jednym z nas! To zdrajca! Oszust! Krętacz! i Gwiezdny klan doskonale o tym wie! Nigdy nie będą mieli ci tego za złe. Dam sobie łapę uciąć ,że Gwiezdny Klan uważa cię za wspaniałego wojownika który chroni klanu kosztem własnego życia.- jej szczęka lekko zadrżała gdyż kolejne słowa sprawiły ją do kolejnej fali płaczu. Wszystko co mówił było nieprawdą. NADAL ŻYJE PRZESZŁOŚCIĄ! Nadal czułe strach i obrzydzenie sobą. Nie może normalnie funkcjonować gdy tylko jest gdzieś sama. Boi się ,że Iskier znów ją znajdzie i tym razem nie puści tak szybko.
- NIE PRAWDA! j-ja...[b/]-powiedziała załamana. [b]- J-ja nie wyszłam...nie przezwyciężyłam... G-gdy tylko jestem sama on wraca...w-widzę jego uśmiech i-i jak się oblizuję gdy mnie widzi... I wtedy o-on się skrada i m-mnie łapie...i-przełknęła ślinę i z trudem zabrała oddech. - Ten strach zawsze wraca gdy j-jestem sama...ja ni-nie mogę być s-sama...-powiedziała łkając.- Powinnam być odważna , dzielna , niezależna , twarda t-tak jak dzieci myślą ż-że jestem...-pociągła nosem i zaczęła się dygotać. potrzebowała kogoś przy sobie. Inaczej...to wszystko wracało.
_________________
you're nothing short of magical and
beautiful
to me i'll never hit the big time.............

.without you so they can k e e p their
.......................» treasure and their t i e s to the machine «
.........'cause I am the mother of Evangeline
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 11 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 175/300
 
Imbirowy Pył
Gwiezdny
wrak samego siebie



Klan:
wicher

Księżyce: 45 [II]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kocur
Matka: Lniane Futerko [opiekunka]
Multikonta: Ciemna Toń [KC] Sokola Łapa [KRz] Spadająca Łapa [KG]
Wysłany: 2020-01-19, 18:25   
   Wygląd: Pierwsze co rzuca się w oczy po kilku księżycach od przybycia do Wichrowego Klanu to prawa przednia łapka, która niegdyś była o kilka milimetrów dłuższa, powodując niesamowity ból przy chodzeniu; nareszcie wyrównała się zresztą burych łapek. Kiedyś drobna postura Imbira przerodziła się teraz w bardzo dobrze umięśnioną sylwetkę..to pewnie przez fakt, że będąc w klanie, jedzenie cały czas bywa na stosie, a podczas przebywania z matką musiał zdać się na szczęście losu. Jeśli chodzi zaś o oczka, bo to również mocno rzuca się w oczy...nareszcie osiągnęły swój docelowy kolor, w pełni ukazując dawniej skrywany sekret. Są one imbirowe z przebłyskiem koloru oliwkowego. Jego futerko jest średniej długości, dodatkowo jest ono dłuższe na kołnierzyku. Całe ciało wraz z łapkami i ogonem pokrywają liczne tygrysie pręgi. Co do koloru sierści jest ono bure. Dokładniejsze w kp ~
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=276772#276772


Kukułka ukrywała przed nim swoją zszarpaną psychikę, poharatana na miliony kawałeczków. Podobnie robił to Imbirowy Pył. Nie powiedział jej wszystkiego, nie powiedział jej, chociażby o Malinowej Gwieździe, której coraz mniej ufał...choć z każdym uderzeniem serca, kiedy rozmowa o swoim cierpieniu coraz bardziej rozkwitała...otwierał się.
- Nie atakują? A jak wyjaśnisz burze, które kłębią się nad Klanami, kiedy Gwiezdni zdenerwują się? Jak wyjaśnisz pojawiające się wtedy pioluny. Przecież to wtedy Gwiezdni zsyłają na nas swój gniew...więc jak niemożliwe jest, aby Gwiezdny ciskał błyskawicami w koty? To. Jest. Możliwe. A-a zresztą...pamiętasz? On zaprzeczył. Wilczy Pazul ZAPRZECZYŁ mym słowom. - rzekł czując jak coraz większe łzy gromadzą się w jego oczach. Nie to niemożliwe! NIEMOŻLIWE! Właściwie, czy on wciąż myślał sensownie, czy po prostu nie mógł już dopuścić do siebie myśli, że mógł się tak koszmarnie mylić, że mógł żyć w jednym wielkim koszmarze pełnym bólu, łez i wyrzutów sumienia? Że żył w koszmarze gdzie na każdym kroku widział Wilczego Pazura? Możliwe...to akurat było jak najbardziej możliwe. - Twoje...dzieci. - rzekł po chwili, odwracając pysk na bok. Te słowa uderzyły w niego jak grom z jasnego nieba...czyli jednak. Dopiął swego. Miał ochotę w tym momencie przytulić ją. Jakoś pocieszyć..lecz obawiał się, że wystarszy tym gestem Kukułkę, jak niegdyś Gąskę, która również została przez czarno-białego skrzywdzona. Ona również nienawidziła dotyku i kocurek nie potrafił chodź raz tego przełamać, przemóc się w swoim strachu, żeby podejść i przytulić córkę Jodłowej Igły, gdy tego potrzebowała... i może w tym był błąd.
- Nie miałbym co do tego takiej pewności Kukułko...a- a - przełknął ciężko nagromadzoną w pysku ślinę - I-Iskrzącej Łapy nie...nie ma w Klanie...Po prostu pewnego razu zniknął i nikt nie wie co się z nim stało. Chciałbym powiedzieć ci, że zginął, że nie masz już czego się obawiać...a-ale nie mogę. - wymamrotał, spoglądając smutnym wzrokiem w kierunku wojowniczki Klanu Rzeki. Chciałby jej powiedzieć, że syn Zawilcowej Skórki nie żyje i że nie ma już czego się obawiać, lecz nie mógł tego uczynić. Spuścił łeb, a uszy na moment cofnęły się. Nagle nastroszył futerko na karku, a oczy zmniejszyły się do niewielkich szparek. Nagły wybuch córki Pierzastego Serca sprawił, iż uszka kocurka jeszcze bardziej przylgnęły do jego czaszki, a futro na ogonie tak jak na karku nastroszyło się. - Hej...hej już... nie-nie myśl o tym. Nie miałem pojęcia...przeplaszam. - i wtedy zdobył się na coś, na co najprawdopodobniej nie powinien się zdobywać. Zrobił krok w stronę oliwkookiej tylko po to, aby na chwilę zanurzyć nosek w jej krótkim futerku na policzku.
_________________

Fallen in too deep
I can’t see what’s in front of me
I’m so far out of reach
Broke me piece by piece
Told me that you would never leave
Why did I believe?


Will I ever make it out?
Tell me what I gotta do now?
Am I going to see tomorrow?
Can’t swallow this sorrow
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 155/200
 
Kukułczy Puch
Wojownik
Mother of Evangeline



Klan:
rzeka

Księżyce: 57 [VIII]
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce [*]
Ojciec: Trawiastooki
Partner: um...
Ciąża: nie
Multikonta: Płomyk [S] Jasne Serce [NKT] Ostry Kwiat [KC] Dymiący Staw [KG]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-01-19, 22:33   
   Wygląd: Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288297#288297


- Ale mało kiedy trafiają w koty! To nie jest w ich stylu! Prędzej uderzyliby kota który popełnił sporo uczynków a tamten oszust prawie by nas wszystkich zabił! A nie uwierzę ,że ktoś z waszych uczynił coś bardzo strasznego by wszyscy zasłużyli na "karę". Poza tym ten...ktoś chronił ISKRA. Jego! A to on popełnił zbrodnie! Jesteś nie winny Imbir! Uwierz mi!-powiedziała smutno chcąc jakoś przekonać kocura. Chciała żeby żył w spokoju. Chciała...By chociaż on żył normalnie... No bo ta cała sprawa nawet nie dotyczyła niego. Jedynie tam się przypadkowo znalazł. To jej wina...Czemu nie siedziała cicho...
nagle Imbir...Powiedział coś co złamało wojowniczkę. Na początku się zdziwiła o co mogło chodzić aż nagle usłyszała następne słowa które zmieniły jej samopoczucie na jeszcze gorsze. Jej serce zaczęło bić mocniej i czuła jak przechodzi po niej zimny dreszcz. Zabrakło jej powietrza w płucach. Czuła ogromny strach. te koszmary...One nie były bez powodu. Ciągle wmawiała sobie ,że już po sprawie i dawno go złapali i zrobili co trzeba a teraz... TE SNY! O-ONE... Zaczęła się telepać a jej źrenice się zmniejszyły. Jej słuch się wyostrzył i zaczęła znów się bać ,że zaraz wyskoczy z krzaków Iskier. O-ona nie chce znów tego przejść... Jej oczy przypominały dwa małe wodospady a co jakiś czas pociągała nosem nie mogąc uwierzyć w słowa wojownika. Jak to możliwe...
-A-ale...o-on w-wróci tu... Wróci tu po MNIE! JA NIE CHCĘ!- czuła się okropnie. Chciała znów się okaleczyć by przez chwilę zapomnieć o bólu psychicznym. Jej pazury nerwowo się wysuwały i wsuwały.
-J-ja b-boje się I-imbir... j-ja nie chcę...Nie chcę...-powiedziała drżącym głosem i gdy tylko poczuła dotyk przyjaciela chwyciła go w dwie łapy i przytuliła do siebie. Potrzebowała tego. Musiała być bezpieczna. Cały czas się trzęsła i bała się tego wszystkiego.
_________________
you're nothing short of magical and
beautiful
to me i'll never hit the big time.............

.without you so they can k e e p their
.......................» treasure and their t i e s to the machine «
.........'cause I am the mother of Evangeline
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 11 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 175/300
 
Imbirowy Pył
Gwiezdny
wrak samego siebie



Klan:
wicher

Księżyce: 45 [II]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kocur
Matka: Lniane Futerko [opiekunka]
Multikonta: Ciemna Toń [KC] Sokola Łapa [KRz] Spadająca Łapa [KG]
Wysłany: 2020-01-26, 22:11   
   Wygląd: Pierwsze co rzuca się w oczy po kilku księżycach od przybycia do Wichrowego Klanu to prawa przednia łapka, która niegdyś była o kilka milimetrów dłuższa, powodując niesamowity ból przy chodzeniu; nareszcie wyrównała się zresztą burych łapek. Kiedyś drobna postura Imbira przerodziła się teraz w bardzo dobrze umięśnioną sylwetkę..to pewnie przez fakt, że będąc w klanie, jedzenie cały czas bywa na stosie, a podczas przebywania z matką musiał zdać się na szczęście losu. Jeśli chodzi zaś o oczka, bo to również mocno rzuca się w oczy...nareszcie osiągnęły swój docelowy kolor, w pełni ukazując dawniej skrywany sekret. Są one imbirowe z przebłyskiem koloru oliwkowego. Jego futerko jest średniej długości, dodatkowo jest ono dłuższe na kołnierzyku. Całe ciało wraz z łapkami i ogonem pokrywają liczne tygrysie pręgi. Co do koloru sierści jest ono bure. Dokładniejsze w kp ~
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=276772#276772


Złamałeś Kodeks. Przeklinam cię, po wsze czasy. Złamałeś Kodeks. Przeklinam cię, po wsze czasy. Złamałeś Kodeks. Przeklinam cię, po wsze czasy. Złamałeś Kodeks. Przeklinam cię, po wsze czasy.
Zacisnął mocniej zęby, słysząc znowuż te same słowa, ten sam oh, jak dobrze znany mu głos. Wilczy Pazur. Wyjdź, wyjdź, wyjdź...wyjdź...WYJDŹ! - powtarzał w głowie, chcąc jak najbardziej zagłuszyć Gwiezdnego, który przyprawiał go o ciarki. Futro na karku stanęło mu dęba, a on jedynie mocniej zacisnął oczy, jak również i zęby, które zasikał tak mocno, że czuł ewidentnie bół. Kiedy głos znikł na jakiś czas, poluzował uścisk szczęk, wydychając powietrze nadbrane w płuca ze świstem. On nie mógł w to uwierzyć...nawet jeśli bardzo by chciał. Nawet jeśli Kukuła pragnęła, aby poczuł się lepiej...on nie potrafił. - Kukułko...wiem, że się stalasz...wiem, że chcesz mnie przekonać do swojej racji, ale-ale...ja...ja nie uwierzę. Zbyt wiele księżycy znosiłem ból i cielpienie innych, aby teraz uwierzyć w twoje słowa. Ja po plostu nie potrafię. Nawet jakbym ci uwierzył...ja nie potlafię. Jego głos-jego przeraźliwy, oklutny głos zawsze będzie mi towarzyszył...on mi nie pozwoli o tym zapomnieć..być szczęśliwy! - odparł żałośnie, uderzając ze swojej niemocy ogonem o ziemię. Oh..tak bardzo by chciał, żyć jak kiedyś...gdy jedynym zmartwieniem, jakie miał to była Gąska i jej stan, z którego mógł ją jeszcze wyciągnąć, lecz tego nie zrobił. Co więcej, pozwolił, aby bagno, w którym się znalazła, jeszcze bardziej ją pochłonęło...pochłonęło do tego stopnia, że...nie dało się jej już uratować.
Czuł, że powiedzenie tych słów nie przyniesie niczego dobrego...ale równocześnie czuł, że powinien jej to powiedzieć. Nie mogła żyć w kłamstwie...musiała być czujna nawet, teraz gdy nie wiadomo co się z nim działo...czy żył, czy już dawno pochłonęła go ziemia i wąchał kwiatki od spodu. Musiała wiedzieć. Skulił się nieco, zawijając ogon między tylne łapy, a uszy ponownie przylgnęły do czaszki, gdzie mieściły się dwa imbirowe ślepka, których źrenice zmniejszyły się do malutkich ziarenek. Tak oto przyglądał się panikującej Kukułce. - On nie wlóci po ciebie. Nie pozwolę...aby cię ponownie skrzywdził. - rzekł cicho. Nawet nie zdążył się odsunąć, gdy nagle poczuł, że córka Pierzastego Serca do niego przywiera, obejmując go dwiema łapami. Nieco zaskoczony takim obrotem sytuacji, położył łeb na jej barku. - Cii...nie bój się. Wiem, że to dla ciebie trudne...ale stalaj się o tym nie myśleć...ja nie chciałem...ale uznałem, że muszę ci to powiedzieć...
_________________

Fallen in too deep
I can’t see what’s in front of me
I’m so far out of reach
Broke me piece by piece
Told me that you would never leave
Why did I believe?


Will I ever make it out?
Tell me what I gotta do now?
Am I going to see tomorrow?
Can’t swallow this sorrow
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 155/200
 
Kukułczy Puch
Wojownik
Mother of Evangeline



Klan:
rzeka

Księżyce: 57 [VIII]
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce [*]
Ojciec: Trawiastooki
Partner: um...
Ciąża: nie
Multikonta: Płomyk [S] Jasne Serce [NKT] Ostry Kwiat [KC] Dymiący Staw [KG]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-02-07, 19:38   
   Wygląd: Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288297#288297


Smutna patrzyła na marnego w oczach Imbira. Tak bardzo chciała by jej zaufał i uwierzył. - A-ale chociaż spróbuj mi uwierzyć... Zapomnieć n-na chwile... o tym głosie. On tylko ci miesza w głowie nie jest prawdziwy! Wyrzuć go p-proszę! Nie męcz się! Bo czuję się temu wszystkiemu winna i tylko chcę żebym tylko ja cierpiała! Nie chcę Imbir byś cierpiał.-łkała i jeszcze chwila by się korzyła w łapy swojego przyjaciela bo czuła, że musi go za to wszystko przeprosić. - Przepraszam cię przyjacielu...-powiedziała cicho. Bo Imbir jej przyjacielem i jakoż miała ich bardzo niewiele to bł dla niej cenny. Był cenną osobą. która tak jak ona cierpi katusze. Słysząc obietnice Kukułce nie było lepiej. No bo jak? Jak ma ją ochronić? Przecież byli z dwóch różnych klanów a gdy ją zaatakuję na granicy z terenami niczyimi? Imbir nie zdoła jej pomóc a zapewne nie usłyszy jej łamiącego się głosu gdy Iskier po nią wróci i zaciągnie w krzaki.
-N-nie możesz mi tego obiecać Imbirowy P-pyle. On może być wszędzie...-powiedziała przestraszona. Na kolejne słowa pokiwała lekko głową w zaprzeczeniu. - N-nie mogę ci tego obiecać...J-jednak d-dziękuje, że powiedziałeś mi p-prawdę. Wolę znać ją niż żyć w n-niewiedzy.-nie wiedziała co robić. Bałą się niemiłosiernie. No bo jak faktycznie gdzieś się chowa? I czeka na nią bądź co gorsza poluje na inne ofiary? Nie zdziwiłaby się jakby jakaś inna kotka została schwytana przez tego kocura i wykorzystana jakby była niczym. Tego kocura nic nie zabije...On na pewno gdzieś jest i żyje...
_________________
you're nothing short of magical and
beautiful
to me i'll never hit the big time.............

.without you so they can k e e p their
.......................» treasure and their t i e s to the machine «
.........'cause I am the mother of Evangeline
Ostatnio zmieniony przez Kukułczy Puch 2020-02-07, 19:38, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 11 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 175/300
 
Biała Burza
Zaginiony
keep on leash


Klan:
rzeka

Księżyce: 27
Mistrz: Ćmi Zmierzch
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Multikonta: Ośnieżony Szlak [GK]
Interwencja MG: tak
Ostrzeżeń:
 6/4/6
Wysłany: 2020-02-29, 18:02   
   Wygląd: Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=397793#397793


⠀⠀⠀Dzień był wyjątkowo ciepły, słoneczny, a zarazem nieco wietrzny, kiedy Biała Łapa zdecydowała się opuścić obóz Klanu Rzeki i w samotności ruszyć w kierunku granicy z Klanem Wichru, co by odświeżyć sobie tamtejsze zapachy, a także rozejrzeć się po drodze za jakimiś ciekawymi kryjówkami, punktami orientacyjnymi oraz potencjalnymi udogodnieniami w przypadku napotkania intruza, drapieżnika, tudzież po prostu zagubionego piszczka. Znajomość terenu była nie tyle istotna, co po prostu piekielnie ważna i mogła zadecydować o wyniku niejednej potyczki, toteż podczas każdego spaceru należało poświęcać maksimum swojej uwagi i zmysłów, by nie zmarnować czasu na bezmyślnym gapieniu się przed siebie.
⠀⠀⠀Wysokie Kępy Traw nie były miejscem szczególnie bezpiecznym i przychylnie nastawionym do kotów, których grzbiety niknęły w poruszających się chaotycznie kłosach, a te, szeleszcząc, uniemożliwiały słuchowi na poprawne odbieranie bodźców. Zimno mknęła wzdłuż granicy, skupiając się przede wszystkim na węchu, który musiała skrupulatnie ćwiczyć, jako że bardzo często zapominała o posiadaniu swojego różowiutkiego noska. Dzięki położeniu słońca, znajdującego się gdzieś nad jej łebkiem, wiedziała po której stronie znajduje się obóz Klanu Rzeki, a po której tereny Wichrzaków, toteż nie było opcji, by przypadkiem zboczyła z kursu i nagle wtargnęła tam, gdzie nie powinna. Wiedziała natomiast, że patrole po tej części lasu nie będą jej ulubionymi.
_________________


Ostatnio zmieniony przez Biała Burza 2020-02-29, 18:02, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 190/300 | MED.EXP: 5/100
 
Popielate Niebo
Zaginiony
tryumf


Klan:
wicher

Księżyce: 26 (październik)
Mistrz: Sokoli Cień
Płeć: kocur
Matka: Zaśnieżona Ścieżka
Ojciec: Bursztynowy Wschód
Partner: -
Multikonta: Barwna Ścieżka (wicher)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-03-01, 21:09   
   Wygląd: Korzonek śmiało może uchodzić za syna Wilczego Pomruku. Jego futro jest czarne dymne, tyle że długie, co znacząco odróżnia go od rodziców; zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Ironicznie oczy odziedziczył po Bursztynowym Wschodzie: są intensywnie płomienno-bursztynowe, odznaczające się na tle ciemnego futra. Korzonek dba o swój wygląd. Jest elegancki, dostojny, olśniewa urodą. Porusza się również z dostojeństwem i gracją. Kocur ma długie łapy. Wysoki jak jego prawdziwy ojciec (mówiąc szczegółowo jest idealnie tego samego wzrostu, co Bursztynowy Wschód) i szczupły.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9186


Popielata Łapa nie ograniczał się tylko do treningu. Starał się uczyć na własną rękę jeśli istniała taka możliwość i nikomu to nie szkodziło. Sokoli Cień miał wiele obowiązków i równie wiele terminatorów, więc nie mógł im wszystkim poświęcać codziennie uwagi. Syn Bursztynowego Wschodu to rozumiał. Wiedział na co się pisze prosząc o samego zastępce jako mentora. Wolał uczyć się dłużej pod okiem najbardziej doświadczonego w klanie kota, niż krótko i beznadziejnie pod skrzydłami jakiegoś podlotka.
Mimo nieznajomości granic postanowił przyłączyć się do patrolu. Chodzenie po terenach własnego klanu w towarzystwie paru wojowników nie jest zbrodnią, tak więc Popielata Łapa razem z Miękkim Obłokiem, Trawiastą Polaną oraz Lnianym Futerkiem wybrał się na granicę. Kocur był uważny i czujny. Musiał zachować ostrożność, by nie zrobić czegoś głupiego, niewybaczalnego i bardzo wstydliwego, a tym byłoby dla niego złamanie kodeksu z tak głupiego powodu jak zwykły patrol, dlatego też chodził za starszymi wojownikami i zważał na zapachy. Nie chciał przypadkowo przekroczyć granicy, którą niektórzy uważali za kreskę wyrysowaną na piachu.
O tym że nie znajduje się tu sam poinformował go węch. Wyczuł świeżą i mocną woń napływającą z niedaleka. Na pewno nie należała do jego klanu. Popielata Łapa nie widział jeszcze skrytej w trawach rzecznej piękności, za to wzmógł czujność na wszelki wypadek. Nie pozwoli się zaskoczyć.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Popielate Niebo 2020-03-03, 18:21, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 55/300
 
Biała Burza
Zaginiony
keep on leash


Klan:
rzeka

Księżyce: 27
Mistrz: Ćmi Zmierzch
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Multikonta: Ośnieżony Szlak [GK]
Interwencja MG: tak
Ostrzeżeń:
 6/4/6
Wysłany: 2020-03-14, 21:16   
   Wygląd: Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=397793#397793


⠀⠀⠀Przecinając trawy wyczuła nikły zapach Klanu Wichru, który z każdym kolejnym uderzeniem serca się wzmagał. Wiedziała, iże zbliża się patrol, co chwilę później zostało potwierdzone szelestem wśród traw. Nie miała ochoty odbywać integracji właśnie w tym miejscu i to w dodatku z grupą kotów, która liczyła Gwiezdny Klan wie ile ścigaczy. Postanowiła się wycofać. Mknęła przez źdźbła z nisko zawieszonym ciałem, ginąc wśród nich, lecz nie spodziewała się, iże zaraz za minionymi kotami znajdować się będzie jeszcze jeden - nieco oddalony od grupy i ewidentnie młodszy.
⠀⠀⠀Wysunęła nos spośród gęstych zarośli tylko po to, aby stanąć nosem w nos z czarnym kocurem w mniej więcej jej wieku. Srebrzyste uszy poruszyły się na boki. Zamrugała.
- Dzień... doberek? - przywitała się, co by uderzenie serca później wyprostować sylwetkę w naturalny sposób, jako że nie przyszła tutaj by planować zasadzkę, a by uwolnić myśli od niepotrzebnej bieganiny. Może to i dobrze, że dane jej było kogoś spotkać? O ile za sekundę zza karku ciemnego terminatora nie wysunie się czerwona lampka i megafon, bijący na alarm.
- Jak tam patrol? - zagadnęła, bo w sumie o czym innym miałaby w tym momencie pleść? Jakoś musiała zacząć, choćby miała komentować pełzającego przy tylnej łapie kocura ślimaka. Swoją drogą, miał całkiem ładną skorupkę. - Choć... nie wyglądasz jak integralna część tamtych, co chyba zapomnieli o Twojej obecności, skoro poszli dalej. - Przechyliła główkę pytająco. Wojownicy, czy tam terminatorzy, kto wie kim byli, rozmawiali w najlepsze, a ich głosy z chwili na chwilę były coraz cichsze i cichsze. O nieobecności czarnego terminatora zorientują się pewnie na długo po fakcie.
_________________


  Statystyki - lvl: 4 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 190/300 | MED.EXP: 5/100
 
Popielate Niebo
Zaginiony
tryumf


Klan:
wicher

Księżyce: 26 (październik)
Mistrz: Sokoli Cień
Płeć: kocur
Matka: Zaśnieżona Ścieżka
Ojciec: Bursztynowy Wschód
Partner: -
Multikonta: Barwna Ścieżka (wicher)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-03-16, 00:26   
   Wygląd: Korzonek śmiało może uchodzić za syna Wilczego Pomruku. Jego futro jest czarne dymne, tyle że długie, co znacząco odróżnia go od rodziców; zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Ironicznie oczy odziedziczył po Bursztynowym Wschodzie: są intensywnie płomienno-bursztynowe, odznaczające się na tle ciemnego futra. Korzonek dba o swój wygląd. Jest elegancki, dostojny, olśniewa urodą. Porusza się również z dostojeństwem i gracją. Kocur ma długie łapy. Wysoki jak jego prawdziwy ojciec (mówiąc szczegółowo jest idealnie tego samego wzrostu, co Bursztynowy Wschód) i szczupły.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9186


Tak jak się spodziewał ktoś tu był. Gdy z zarośli wychynęła srebrzysto-biała wyjątkowo piękna jak na wszelkie standardy kocica, Popielata Łapa wyprostował się. Pachniała wodą, błotem i ewidentnie terenami podmokłymi, a zatem miał do czynienia z kimś z rzeki bądź z cienia. Żadna to tak naprawdę podpowiedź, gdyż z gromem nie mieli wspólnej granicy. Ech, życie.
- Doberek - potwierdził jej przywitanie. Ocenił ją swymi pałającymi na bursztynowo oczami. Wyglądała na młodą, ale nie aż tak, by dopiero zacząć szkolenie. Prawdopodobnie była mniej więcej w jego wieku. Popielata Łapa wciąż pozostał ostrożny: nigdy nie wiadomo, co kombinuje inny klan, mogła to być jakaś sprytna zasadzka.
- Patrol jak to patrol - rzekł wymijająco, za nic nie chcąc dać po sobie poznać, że jest na nim pierwszy raz i nie zna granic. Jego trening skupiał się wokół teorii i Popielata Łapa nie miał nic przeciwko temu, gdyż uważał ją za równie ważną, co inne umiejętności, choć nie pogardziłby nauką walki oraz granic. Cóż, musi na to jeszcze zaczekać.
- Być może - rzekł spokojnie, choć z błyskami rozbawienia w oczach. - Najwyraźniej uznali, iż poradzę sobie sam. A ty? Jesteś tu sama, czy raczej znajdujesz sssię w podobnej sssytuacji, co ja? - odbił piłeczkę. Nie obrócił się w kierunku odchodzącego patrolu, wpatrywał się jedynie w Białą Łapę. Skuszenie go do odwrócenia głowy mogło być podstępem, któremu nie zamierzał ulec. Musiał być ostrożny dopóki nie upewni się, iż kocica naprawdę ma jedynie przyjazne zamiary.
_________________
  Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 55/300
 
Biała Burza
Zaginiony
keep on leash


Klan:
rzeka

Księżyce: 27
Mistrz: Ćmi Zmierzch
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Multikonta: Ośnieżony Szlak [GK]
Interwencja MG: tak
Ostrzeżeń:
 6/4/6
Wysłany: 2020-03-26, 18:26   
   Wygląd: Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=397793#397793


⠀⠀⠀Po chwili, gdy czarny kocur się przywitał, rzeczna terminatorka pozwoliła sobie na delikatne rozluźnienie i... odchyliła się do tyłu, co by wygodnie usiąść pośród wysokich, szeleszczących traw. Nie ufała każdemu napotkanemu kotowi, aczkolwiek wiedziała, iże po rozpoczęciu konwersacji nikt nagle nie zamieni się w kipiącą jadem z gardzieli bestię żądną krwi. Z reguły ataki i zasadzki przypuszczane były przez milczące skały, którym zależało tylko na jednym - wpadnięciu w kłopoty. Poza tym, i z drugiej strony zresztą także, znajdowała się przy granicy z Klanem Wichru, a z ich strony nie przewidywała żadnych agresywnych i niepoprawnych ruchów. Południowi sąsiedzi mieli aż nadto oleju w głowie i można by się połasić o stwierdzenie, iże dla własnej przewagi odebrali co nieco roztropności oraz intelektu zarówno Gromowi, jak i Cieniowi, cóż za... niefart. Och.
- Sama - odparła lakonicznie - choć moja sytuacja od Twojej za bardzo się teraz nie różni, tak właściwie. - Popielata Łapa również został sam. Samiusieńki jak palec, jeśli nie brać pod uwagę obecności Zimna, która, tak się złożyło, postanowiła dotrzymać mu towarzystwa w tej niesamowicie trudnej chwili. Przesunęła pierzastym ogonem po ziemi i, przechyliwszy łebek na bok, uśmiechnęła się delikatnie.
- Biała Łapa - przedstawiła się - a Ty? Może czarna? - zagaiła, choć powątpiewała w taki obrót spraw, jako że podobny zbieg okoliczności byłby co najmniej nienaturalnie absurdalny. I tyle.
_________________


  Statystyki - lvl: 4 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 190/300 | MED.EXP: 5/100
 
Popielate Niebo
Zaginiony
tryumf


Klan:
wicher

Księżyce: 26 (październik)
Mistrz: Sokoli Cień
Płeć: kocur
Matka: Zaśnieżona Ścieżka
Ojciec: Bursztynowy Wschód
Partner: -
Multikonta: Barwna Ścieżka (wicher)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-04-05, 02:03   
   Wygląd: Korzonek śmiało może uchodzić za syna Wilczego Pomruku. Jego futro jest czarne dymne, tyle że długie, co znacząco odróżnia go od rodziców; zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Ironicznie oczy odziedziczył po Bursztynowym Wschodzie: są intensywnie płomienno-bursztynowe, odznaczające się na tle ciemnego futra. Korzonek dba o swój wygląd. Jest elegancki, dostojny, olśniewa urodą. Porusza się również z dostojeństwem i gracją. Kocur ma długie łapy. Wysoki jak jego prawdziwy ojciec (mówiąc szczegółowo jest idealnie tego samego wzrostu, co Bursztynowy Wschód) i szczupły.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9186


Popielata Łapa był ostrożniejszy. Gdyby widział w tym dla siebie korzyści zrobiłby dokładnie to o czym wspomina Biała Łapa, a czego się nie spodziewa, bo czyż zagadanie ofiary i zaatakowanie jej znienacka nie jest dobrą taktyką? Rzeczna kotka nie była jednak jego wrogiem, a przynajmniej nie widział w takim zachowaniu zysków.
- Wygląda więc na to, że mimo podziału na klany wojownicy zachowują ssię bardzo podobnie - rzekł ni to żartobliwie, ni to poważnie; jego mina była trudna do określenia. Syn Zaśnieżonej Ścieżki rzadko żartował, a jeśli już to robił to wyłącznie jeśli miał w tym jakiś interes. Życie nie nagrodziło go poczuciem humoru. Uważał, iż żartami nie zajdzie daleko i nie zdobędzie korony, dlatego też takowej opcji zachowania nie brał nawet pod uwagę.
- Powiedzmy, że pomiędzy, bo Popielata - jeszcze zabawniej byłoby gdyby na jaw wyszło, iż oboje są terminatorami zastępców. W jednym przypadku byłego, lecz czasoprzestrzeń miała na ten temat inne zdanie.
_________________
  Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 55/300
 
Biała Burza
Zaginiony
keep on leash


Klan:
rzeka

Księżyce: 27
Mistrz: Ćmi Zmierzch
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Multikonta: Ośnieżony Szlak [GK]
Interwencja MG: tak
Ostrzeżeń:
 6/4/6
Wysłany: 2020-04-09, 22:23   
   Wygląd: Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=397793#397793


⠀⠀⠀Ich zróżnicowane podejście było wyjątkowo... interesujące. Owszem, żarcikami i infantylnym zachowaniem nie zdobędzie się tytułu Gwiazdy, jako że do tego wymagane było twarde stąpanie po ziemi, mocny zad i stabilny kręgosłup, a z drugiej strony... cóż. Ciągłe życie z kijem w dupie również nie zwiastowało niczego dobrego, jako że umiejętność dopasowywania się do rozmówcy, odpowiednie badanie terenu i pozyskiwanie coraz to nowszych łączników było piekielnie ważne dla każdego, kto o koronie choćby raz postanowił śnić. Można było, rzecz jasna, zdać się na innych, na swoich zastępców, lecz ilu takich dałoby radę wytresować, co by spełniali oczekiwania i łatali luki w możliwościach potencjalnego przywódcy? Zresztą, Biała Łapa była wyjątkowo młodziutka, nawet jeśli już myślała przyszłościowo i lojalności mogliby jej pozazdrościć nawet co niektórzy podstarzali wojownicy. Nie musiała zatem jeszcze fruwać z poważną miną, wygrażając paluszkiem, o nie, nie, mogła sobie pozwolić na kilka księżyców luzu, nim w końcu ogarnie swoje życie i ułoży je na nowo, w sposób dojrzały, nawet jeśli o władzy nie myślała. To... nie było dla niej ważne, nie ma co się oszukiwać. Chciała zostać dobrą wojowniczką, która spod swoich skrzydeł wypuszczać będzie tylko samych najlepszych terminatorów, jako że ci słabi mogą szykować się na długie księżyce wegetacji pod jej surowym okiem.
- ... pasuje - stwierdziła, przekręciwszy lekko główkę i uśmiechnąwszy się do, jak się okazało, terminatora w sposób całkiem naturalny i przychylny. - Zwłaszcza, że oczy masz jak żar pośród tego całego popiołu. - Pozwoliła sobie na komplement, uznając tę okazję za wyjątkowo dogodną, zwłaszcza że jej słowa były przy tym wszystkim po prostu trafne. - Muszę przyznać, że chyba nie widziałam takich u nas, w Klanie Rzeki, ale może po prostu nie przyglądam się wszystkim z aż takiego bliska.
_________________


  Statystyki - lvl: 4 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 190/300 | MED.EXP: 5/100
 
Popielate Niebo
Zaginiony
tryumf


Klan:
wicher

Księżyce: 26 (październik)
Mistrz: Sokoli Cień
Płeć: kocur
Matka: Zaśnieżona Ścieżka
Ojciec: Bursztynowy Wschód
Partner: -
Multikonta: Barwna Ścieżka (wicher)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-04-10, 17:13   
   Wygląd: Korzonek śmiało może uchodzić za syna Wilczego Pomruku. Jego futro jest czarne dymne, tyle że długie, co znacząco odróżnia go od rodziców; zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Ironicznie oczy odziedziczył po Bursztynowym Wschodzie: są intensywnie płomienno-bursztynowe, odznaczające się na tle ciemnego futra. Korzonek dba o swój wygląd. Jest elegancki, dostojny, olśniewa urodą. Porusza się również z dostojeństwem i gracją. Kocur ma długie łapy. Wysoki jak jego prawdziwy ojciec (mówiąc szczegółowo jest idealnie tego samego wzrostu, co Bursztynowy Wschód) i szczupły.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9186


- Też tak uważam - odparł, czując się mile połechtany. Sam nalegał na zmianę imienia, gdyż nie chciał być Korzenną Łapą. Nie wyobrażał sobie ładnego imienia jako wojownik z tym członem. - Z pewnośścią jessst ono lepsze od Korzonka; tak właśśśnie nazwała mnie matka - rzekł z miną na siłę neutralną. Powstrzymał się od pogardliwego skrzywienia na samą myśl o Zaśnieżonej Ścieżce, gdyż ujawnianie konfliktów rodzinnym przed przedstawicielką innego klanu nie jest mądrym posunięciem.
- Doprawdy? W moim klanie nie jesst to niepowtarzalne umaszczenie- odparł. Był Wronie Serce oraz Czerwony Pazur. Byli też z pewnością inni, tyle że nie zdążył ich poznać.
Kocur nie pociągnął tematu umaszczeń. Wzmianka o barwach futra oraz oczu poruszyła w jego pamięci pewną zagwozdkę, którą, być może, Biała Łapa pomoże mu rozwiązać.
- Czy znasz wojownika klanu rzeki o imieniu Wssschód? Ma krótkie biało-rude futro. Niesstety nie poznałem jego pełnego imienia - podpytał, natomiast w jego głowie zaczął kiełkować pewien pomysł.
_________________
  Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 55/300
 
Biała Burza
Zaginiony
keep on leash


Klan:
rzeka

Księżyce: 27
Mistrz: Ćmi Zmierzch
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Multikonta: Ośnieżony Szlak [GK]
Interwencja MG: tak
Ostrzeżeń:
 6/4/6
Wysłany: 2020-04-10, 18:09   
   Wygląd: Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=397793#397793


⠀⠀⠀ - Korzonek? Brzmi dość... pieszczotliwie - zauważyła, uniósłszy delikatnie brewki. - Ja za kociaka nazywałam się Zimno. - Postanowiła odpłacić się tym samym, jako że nie widziała ku temu większych przeszkód i nie miała się czego wstydzić. Ot, taka ciekawostka. Można by rzec, że teraz nie łączyli ich tylko mistrzowie, którzy byli zastępcami, ale także niebywałe fiku-miku w imieniu. Różniło ich przede wszystkim futro, jedno ciemne, drugie jasne, a także ambicje, jako że rzeczniaczka nie celowała ponad bycie wojowniczką, a wichrzak owszem.
⠀⠀⠀Chciałoby się rzec, iże w Klanie Rzeki dymne ubarwienie było niesamowicie rzadkie, lecz biorąc pod uwagę fakt czasoprzestrzeni i jeden z miotów Świetlikowego Zagajnika, sytuacja ta może ulec zmianie i wypłowiałe futerka zaleją ich obóz, przejmując przede wszystkim geny Wietrznego Wąsa, ugh. Nie spodziewała się natomiast, że słodki i wyjątkowo randomowy nieznajomy będzie się jej wypytywał o Bursztynowy Wschód. Najwidoczniej miała głupie szczęście i trafiła jak ślepa kura na ziarnko.
- Znam, a co? - zapytała, przekrzywiając delikatnie łebek na którym rozpostarł się serdeczny uśmiech, niesięgający oczu. - Pozdrowić?
_________________


  Statystyki - lvl: 4 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 190/300 | MED.EXP: 5/100
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers