Poprzedni temat «» Następny temat
Wydeptane Ścieżki
Autor Wiadomość
Sokoli Cień
Wojownik
Skrzydło



Klan:
wicher

Księżyce: 97 [VII]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: Kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Multikonta: Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-10-07, 16:46   
   Wygląd: Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169135#169135


Kiepsko. Nie do końca o to mu chodziło, ale każda rana, każdy problem, z jakim musiał borykać się teraz pies, był właściwie poezją dla uszu Sokolego Cienia. Wojownik nie widział już w pobliżu Dyni, ani Węgla, zakładał więc, że ci ruszyli w stronę obozu. Mięcie nie szło najlepiej, ale przynajmniej rozpraszała psa na tyle, że on mógł się na nim utrzymać, by dalej paskudnie go kąsać. Kark był już rozdrapany i w nie najlepszym stanie, na co czekał z nadzieją. Ponieważ zaś nie chciał tracić wywalczonej już wcześniej pozycji, z miejsca skierował ponownie zęby w stronę zadanych wcześniej ran na karku kundla, mając nadzieję, że uda mu się tym razem wyrwać mięso, żeby sięgnie do żył i przerwie je, by posoka buchnęła z całą mocą. Trzymał się również kurczowo grzbietu psa, zamierzając dobić go tutaj na miejscu i nie pozwolić na to, by gdzieś się wyrwał. Miał paść, Sokół później zakopie jego truchło i uda się do lecznicy, by przekonać się, co z Dynią, ale i również - jak doszło do tej sytuacji.
_________________
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o

when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
  Statystyki - lvl: 8 | S: 28 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Miętowy Pąk
Gwiezdny
lost soul



Klan:
wicher

Księżyce: 46 (V '20)
Mistrz: Lśniąca Sadzawka
Płeć: Kotka
Matka: Jodłowa Igła [NPC]
Ojciec: Chłodny Powiew [NPC]
Partner: samotność
Ciąża: nie
Multikonta: Bursztynowy Wschód (KR); Mknąca Zawierucha (KC); Olchowa Łapa (KW)
Wysłany: 2019-10-07, 17:52   
   Wygląd: niezbyt wielka, długowłosa srebrna szylkretka klasycznie pręgowana o ciepłych, złotych oczach, z bielą na łapach, piersi i pyszczku
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288396#288396


Nie zrobiła psu praktycznie nic. Znowu. Nie zamierzała się jednak poddawać, choć niepokoiło ją wciąż bliska obecność szczęk psa, który teraz uwziął się na nią. Nic dziwnego, w końcu znajdowała się tuż przed nim, podczas gdy zastępca siedział mu na grzbiecie.
Gorączkowo myślała, co mogłaby zrobić. Nawet jeśli nie robiła dużo, pozwalała działać Sokolemu Cieniowi, a przynajmniej w to wierzyła. Jeśli to ona ma być przynętą, by starszy i bardziej doświadczony kocur załatwił kundla, to niech tak będzie. Pomijając fakt, że w obecnej chwili to ona zbyt wielkiego wyboru nie miała.
Syknęła, gdy szczęki kłapnęły niedaleko niej. No dobra, tyle było z planów atakowania gardła. Nie miałaby odwagi znów tam sięgnąć, więc zdecydowała się znów na zaatakowanie przedniej łapy przeciwnika, tym razem jednak celując wyżej, bardziej w barki psa, jednak gdziekolwiek by nie wycelowała, byłoby dobrze, gdyby jej się udało chwycić. A jeśli już, to chciała zacisnąć na kończynie swoje szczęki, by ugryzieniem spowodować jakiekolwiek rany.
_________________
A broken heart is all that's left
I'm still fixing all the cracks
Lost a couple of pieces when
I carried it, carried it, carried it home

💔 All I know, all I know 💔
Loving you is a losing game
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 9 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 245/300 | MED.EXP: 63/100
 
Różana Łapa
Terminator
copycat



Klan:
wicher

Księżyce: 20 VII
Mistrz: Barwna Ścieżka
Płeć: Kotka
Matka: wydziedziczona
Ojciec: legenda
Partner: dobra zabawa
Ciąża: nie
Multikonta: Lśniąca Sadzawka [KW] Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-10-07, 20:05   
   Wygląd: Przeciętnej postury kotka o długim, białym futrze z rudą plamą pyszczku i karku, burą plamką na pyszczku oraz rudo-burym ogonem. Reszta jej sierści jest biała. Oczęta mają kolor szaroniebieski, jak u każdego kociaka, z czasem jednak przyjmą barwę oliwkową.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9258


Kogo zaatakuje pies? Parzyste - Mięta; nieparzyste - Sokoli Cień
Wypada 4
Atak psa - 100% 「udany」→ (14 + 13) - (18 + 9) = 0
Atak Miętowego Pąku - 50% 「słaby」→ 「(14 + 9) - (14 + 6)」*½ = 1
Atak Sokolego Cienia - 100% 「udany」→ (9 + 26) - (11 + 6) = 18

Psina zaczynała się już robić zmęczona i nie była w stanie zaatakować Miętowego Pąku, choć bardzo się starała. Kundel ponownie ugryzł powietrze, a wojowniczka ponownie nic mu nie zrobiła. W tej kwestii niewiele się zmieniło. Zwiększyło się natomiast szczęście Sokolego Cienia, albowiem kocur zdołał pogłębić ranę na szyi czworonoga. Krew co prawda nie trysnęła, a kocur nie trzymał w pysku sporego kawałka mięsa, ale udało mu się wyrwać mały kawałek skóry, a czerwona posoka zaczęła płynąc o wiele intensywniej, doprowadzając psa do utraty przytomności.

Miętowy Pąk
lvl: 4 | S: 9 | Zr: 9 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 51 - 2 = 49/75 | W: 44 - 3 = 41/55
⚬ przerzuty 0/3
• rana 2. stopnia: ugryzienie na szyi; krwawi (-2HP do końca walki)

Sokoli Cień
lvl: 7 | S: 26 | Zr: 12 | Sz: 10 | Zm: 9 | HP: 95 | W: 59 - 3 = 56/65
⚬ przerzuty 0/6

Pies
S: 13(17) | Zr: 6(9) | Sz: 6(9) | HP: 28 - 18 - 1 -1 - 1 - 1 - 1 = 5/95| W: 30 - 2 = 28/50
⚬ omdlenie
⚬ śmierć w następnej turze
⚬ Zr i Sz obniżone z powodu walki 1:2
⚬ celność obniżona o 2
⚬ statystyki obniżone o 1/4 z powodu spadku HP o 1/2
⚬ statystyki obniżone do 1/2 z powodu spadku HP do 1/4
• rana 0. stopnia: siniak na boku
• rana 1. stopnia: ugryzienie na udzie, krwawi (-1HP do końca walki)
• rana 1. stopnia: ugryzienie na karku, krwawi (-1HP do końca walki)
• rana 1. stopnia: płytkie zadrapanie obok oka, krwawi (-1HP do końca walki)
• rana 1. stopnia: ugryzienie na karku, krwawi (-1HP do końca walki) -> rana 2. stopnia: wyrwany kawałek skóry na karku, krwawi (-3HP w pierwszej turze, potem -2HP do końca walki)

Dyniowa Łapa +15exp
Węglowy Pył +10exp
Miętowy Pak +20exp
Sokoli Cień +10exp

Ostatnio zmieniony przez Różana Łapa 2019-10-07, 20:06, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 65 | W: 55 | EXP: 25/200
 
Miętowy Pąk
Gwiezdny
lost soul



Klan:
wicher

Księżyce: 46 (V '20)
Mistrz: Lśniąca Sadzawka
Płeć: Kotka
Matka: Jodłowa Igła [NPC]
Ojciec: Chłodny Powiew [NPC]
Partner: samotność
Ciąża: nie
Multikonta: Bursztynowy Wschód (KR); Mknąca Zawierucha (KC); Olchowa Łapa (KW)
Wysłany: 2019-10-13, 20:27   
   Wygląd: niezbyt wielka, długowłosa srebrna szylkretka klasycznie pręgowana o ciepłych, złotych oczach, z bielą na łapach, piersi i pyszczku
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288396#288396


Cały czas trzymała się na baczności, nawet gdy atak jej nie wyszedł. Pies jednak też chybił. Była coraz bardziej zmęczona, jednak nie mogła się poddać, nie mogła uciec. W pewnym momencie jednak pies... Upadł bez życia. Kotka ciągle trwała w stanie gotowości i patrzyła na niego, jednak on nie wstawał, nie ruszał się. To najwyraźniej był jego koniec. Czuła, jak napięcie powoli ją opuszcza, jak adrenalina w jej żyłach się uspokaja. Czuła pulsowanie w swojej szyi, pieczenie i tępy ból, który teraz zaczynał być dokuczliwy. Czuła smród krwi, własnej i psa. Jej łapy zaczęły drżeć, dopiero teraz, po całej akcji. Przeniosła wzrok na Sokoli Cień. Przynajmniej jemu nic nie było. Dynia i Węgiel byli już prawdopodobnie cali i zdrowi w lecznicy.
- Zna-alazłam trop Dynii na granicy i poszłam za nim, a gdy tu przyszłam, już walczył z psem. - powiedziała cicho zanim zastępca zdążył zapytać, czuła bowiem potrzebę wytłumaczenia się. W końcu znalazła się poza granicami klanu.
Chciała pomóc zastępcy w pochowaniu ciała, chciała być pomocna, jednak rana dokuczała jej na tyle, że nie była w stanie skupić się na kopaniu ani być zbyt przydatną. Rzuciła więc Sokołowi ciche "przepraszam", nawet jeśli on sam ją odesłał, po czym ruszyła w stronę obozu spacerem, bo nie czuła się na siłach, by biec, a po drodze zacisnęła wargi, by jakoś wytrzymać z bólem, który promieniował z ugryzienia.

/zt
_________________
A broken heart is all that's left
I'm still fixing all the cracks
Lost a couple of pieces when
I carried it, carried it, carried it home

💔 All I know, all I know 💔
Loving you is a losing game
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 9 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 245/300 | MED.EXP: 63/100
 
Sokoli Cień
Wojownik
Skrzydło



Klan:
wicher

Księżyce: 97 [VII]
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: Kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Multikonta: Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-10-20, 12:19   
   Wygląd: Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169135#169135


Padł? Nie, Sokół był pewien, że pies jeszcze dycha, a mimo wszystko nie chciał tak go zostawiać, było to bowiem coś, czym się brzydził. Nic zatem dziwnego, że puścił go już szponami, a następnie wbił kły w jego gardło i poczekał ostatecznie, aż przeciwnik się wykrwawi, by później spojrzeć na Miętę. Uznał, że wspólnymi siłami zdołają wykopać dół, do którego będą w stanie wrzucić martwego już przeciwnika, poprosił zatem wojowniczkę, by pomogła mu w tym działaniu, a następnie zabrał się do pracy. Chciał załatwić to jak najszybciej, a później ruszyć do obozu, by przekonać się, co z Dynią i Węglem. Nie wiedział również, jak to się stało, że terminator walczył z psem, a wydawało mu się, iż kwestia ta wymagała wyjaśniania, bo nie bardzo widziało mu się trzymać pod łapą kolejnych bohaterów. Tak czy inaczej — psa pogrzebali, a potem wojownik sapnął ciężko.
- Dziękuję - rzucił w stronę Mięty, kiwając jednocześnie łbem. - Wracajmy do obozu - dodał jeszcze, przypatrując się jej uważnie, potem zaś ruszył w stronę obozu

//zt?
_________________
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o

when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
  Statystyki - lvl: 8 | S: 28 | Zr: 14 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 400/750
 
Jaskółczy Śpiew
Kot z Miejsca Gdzie Brak Gwiazd
kryska na Matyska



Klan:
samotnicy

Księżyce: 50 i serce stanęło
Mistrz: poszedł po fajki i nie wrócił
Płeć: Kotka
Matka: Już dawno opadły ostatnie liście z Klonów.
Ojciec: Okrutna śmierć w udziale mu przypadła.
Multikonta: Grzybowa Polana [GK], Jeziorna Łapa [KG], Amur [KR]
Wysłany: 2019-11-29, 16:27   
   Wygląd: Figura? Idealna. Kotka szczupła, średniego wzrostu, obdarzona całkiem sporymi wiązkami mięśni. Obrasta ją długie, bure futro o zanikających pręgach, którego długość osiąga apogeum na puchatym ogonie. Długie, ostre pazury i takież kły - przy czym te ostatnie mają śnieżnobiałą, wręcz bijącą w oczy barwę. Od ceglastoczerwonego nosa odchodzą białe, długie wibrysy. Ślepia tej kotki, w odróżnieniu od bliźniaczki, przybrały barwę jaskrawego, lodowatego błękitu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=6942


♤♡◇♧


Im dłużej żyła jako samotnik, w duchu kpiąc sobie z dawnego miejsca zamieszkania, tym bardziej utwierdzała się w dumie i przekonaniu o tym, jakie paradoksy leżały u podwalin Czterech Klanów. Miała nieodparte wrażenie, że dopiero teraz oczy otwarły się jej na całą szerokość i ukazały się jej wszystkie przekłamania, które przedtem były dla niej ledwo widoczne. Teraz rozumiała, że właściwie całe istnienie Klanów opierało się tylko na ślepej wierze w to, że za wierne wyznawanie kilku zasad zazna się wiecznego odpoczynku w zaświatach - a za łamanie kodeksu zostanie się strąconym w otchłań wiecznego cierpienia. Kodeks obiecywał pośmiertne wynagrodzenie za pracę na rzecz Klanu - wieczne łowy za znajdowane w pocie czoła piszczki rzucane na stos zwierzyny, spokojny sen w ciepłych legowiskach za poranne patrole, polowania i nocne czuwania, wyleczenie z wszystkich ran za choroby i urazy doznane w obronie Klanu. Wieczne szczęście, jeżeli tylko zgadzało się na pochylenie głowy przed Klanem i uwierzenie w jego propagandę.
Jaskółczy Śpiew się nie zgodziła. Błądzenie po rozszeptanym kłamstwami, mrocznym lesie było dla niej dużo bardziej kuszące, niż wizja zgodnie skandujących klanowe hasła znad świeżo upolowanych piszczek Gwiezdnych. Jeżeli miałaby spędzić wieczność w towarzystwie takich tępych fanatyków, jakich znosiła przez trzydzieści księżyców, to wolała już Miejsce Gdzie Brak Gwiazd - a jeśli jej życie dalej potoczy się w ten sposób, będzie miała szansę spotkać tam doprwady licznych znajomych, z którymi będzie mogła wiecznie szeptać antyklanowe hasła i obrzucać Czerwony Wrzód najgorszymi wyzwiskami.
Nawet jednak jeśli nienawidziła Klanów i mdliło ją od samej myśli o nich, to nadal bawiło ją oplątywanie swoimi więziami innych kotów - zwłaszcza klanowych, takich jak Puchaczowe Skrzydło. Dziś jednak trasa jej spacerku biegła wzdłuż wichrowych terenów. Jaskółka więc szła, jak na razie dość neutralnie - dopóki nie spotka kogoś, przed kim mogłaby rozpocząc swoją aktorską grę.


// Barwna!
_________________
this tears you cry
HAVE COME TOO LATE
take back the lies
____________________the hurt
__________________________________the blame
and you will weep when you'll face the end alone
» you're lost, you can never go home «
  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 11 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 50 | W: 70 | EXP: 160/200 | MED.EXP: 0/100
 
Barwna Ścieżka
Wojownik
narwaniec



Klan:
wicher

Księżyce: 37 (czerwiec)
Mistrz: Słonecznikowa Pestka
Płeć: Kotka
Matka: Pomarańczowa Skórka
Ojciec: Czerwony Pazur
Partner: -
Multikonta: Świetlikowy Zagajnik i Sztormowy Pazur (rzeka), Popielata Łapa (wicher)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-12-02, 01:00   
   Wygląd: Nieco poniżej średniej wielkości długowłosa, barwna kotka. Z budowy ciała przypomina kota z klanu gromu niż z wichru; bliżej jej do małego czołgu, niż do wysokiej, smukłej trzcinki. Jest krępa, dzięki treningowi wyrobiła sobie mięśnie, posiada też silne, duże łapy. Żmija jest czarno-rudym dymnym szylkretem ze znaczącą przewagą wyblakłej rudości, które praktycznie całkowicie zdominowała czerń. Blado-czarne delikatne smugi okrywają całe jej ciało (najbardziej widoczne są na ogonie, głowie i łapach). Na mordce czerń przybiera nieregularny kształt ciapek i kropek. Warto też zauważyć, że futro w szczególności jaśnieje na szyi i bokach, ponieważ tam się rozstępuje ukazując podszerstek, który jest praktycznie bezbarwny. Posiada duże niebieskie oczy oraz długi puszysty ogon. Żmija jest jedną z ładniejszych kotek i od kiedy zwrócono jej na to uwagę przywiązuje odrobinkę większą wagę do swojego wyglądu i stara się wyglądać schludniej oraz czyściej niż dawniej.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8642


Jej dotychczasowe spotkania z samotnikami były... różne. Za młodu, gdy była głupim terminatorem, poszła za siostrą i spotkała Bogatkę, młodziutką córkę jakiejś samotniczki. Wiele księżyców później natknęła się na kocura rozrywającego pysk Imbirowego Pyłu na krwawą masę i posłała go do grobu. Dziś przyszła pora na trzecie podejście, być może krwawe, być może przyjemne. Barwna Ścieżka wyszła na samotny patrol.
Wojowniczka przechadzała się odnawiając znaki graniczne, gdy wiatr przywiał jej obcy zapach. Natychmiast przyspieszyła kroku szykując się na kłopoty i wkrótce dogoniła burą kocicę średniego wzrostu. Szła wzdłuż granicy i co prawda jej nie przekraczała, ale niewiele brakowało. Barwna Ścieżka dogoniła ją i zrównała z nią krok, jednakże ona szła ewidentnie po terenach klanu wichru. Posłała nieznajomej psotny, acz naciągany uśmiech, ponieważ ów wesołości w ogóle nie czuła. Szykowała się na kłopoty, ale nie zamierzała ich prowokować. To co, będziemy tak spokojnie szły reprezentując dwa odmienne światy, czy może rozpoczniemy jakiś dialog?
_________________

  Statystyki - lvl: 5 | S: 21 | Zr: 11 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 10/400
 
Jaskółczy Śpiew
Kot z Miejsca Gdzie Brak Gwiazd
kryska na Matyska



Klan:
samotnicy

Księżyce: 50 i serce stanęło
Mistrz: poszedł po fajki i nie wrócił
Płeć: Kotka
Matka: Już dawno opadły ostatnie liście z Klonów.
Ojciec: Okrutna śmierć w udziale mu przypadła.
Multikonta: Grzybowa Polana [GK], Jeziorna Łapa [KG], Amur [KR]
Wysłany: 2019-12-04, 21:33   
   Wygląd: Figura? Idealna. Kotka szczupła, średniego wzrostu, obdarzona całkiem sporymi wiązkami mięśni. Obrasta ją długie, bure futro o zanikających pręgach, którego długość osiąga apogeum na puchatym ogonie. Długie, ostre pazury i takież kły - przy czym te ostatnie mają śnieżnobiałą, wręcz bijącą w oczy barwę. Od ceglastoczerwonego nosa odchodzą białe, długie wibrysy. Ślepia tej kotki, w odróżnieniu od bliźniaczki, przybrały barwę jaskrawego, lodowatego błękitu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=6942


Kiedy do nosa Jaskółczego Śpiewu dotarł zapach Wichrzaka, kącik jej warg uniósł się w słynnym zalążku uśmiechu, który też zniwelowała niemal natychmiast - zanim Barwna miałaby okazję go zobaczyć. Po chwili zrównała krok z jakąś szylkretką będącą źródłem tejże intensywnej woni - i obrzuciła ją śmiałym, szybkim spojrzeniem. Po długiej obserwacji zachowań przeróżnych kotów doszła do wniosku, że drogą do omotania serca kocicy jest danie jej do zrozumienia, że jest się do niej podobną i że rozumie się jej problemy. Zatem do czynu.
- Witam - rzekła uprzejmym tonem, odwzajemniając przy tym ekspresję Wichrzaczki. Może i powitanie zdawkowe, ale zagajenie rozmowy - na tyle neutralne, na ile było to możliwe - zdawało się jej być dobrym punktem wyjścia. - Mam nadzieję, że nie naruszam granicy? - dorzuciła jeszcze. Dopóki nie sprowokuje towarzyszki do otwarcia pyska, dopóty nie była pewna, na czym stoi - i kogo powinna zacząć grać. Chciała więc dowiedzieć się chociaż oględnie, z kim ma do czynienia... i jakie jest nastawienie kocicy do samotników.
_________________
this tears you cry
HAVE COME TOO LATE
take back the lies
____________________the hurt
__________________________________the blame
and you will weep when you'll face the end alone
» you're lost, you can never go home «
  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 11 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 50 | W: 70 | EXP: 160/200 | MED.EXP: 0/100
 
Barwna Ścieżka
Wojownik
narwaniec



Klan:
wicher

Księżyce: 37 (czerwiec)
Mistrz: Słonecznikowa Pestka
Płeć: Kotka
Matka: Pomarańczowa Skórka
Ojciec: Czerwony Pazur
Partner: -
Multikonta: Świetlikowy Zagajnik i Sztormowy Pazur (rzeka), Popielata Łapa (wicher)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-12-22, 23:39   
   Wygląd: Nieco poniżej średniej wielkości długowłosa, barwna kotka. Z budowy ciała przypomina kota z klanu gromu niż z wichru; bliżej jej do małego czołgu, niż do wysokiej, smukłej trzcinki. Jest krępa, dzięki treningowi wyrobiła sobie mięśnie, posiada też silne, duże łapy. Żmija jest czarno-rudym dymnym szylkretem ze znaczącą przewagą wyblakłej rudości, które praktycznie całkowicie zdominowała czerń. Blado-czarne delikatne smugi okrywają całe jej ciało (najbardziej widoczne są na ogonie, głowie i łapach). Na mordce czerń przybiera nieregularny kształt ciapek i kropek. Warto też zauważyć, że futro w szczególności jaśnieje na szyi i bokach, ponieważ tam się rozstępuje ukazując podszerstek, który jest praktycznie bezbarwny. Posiada duże niebieskie oczy oraz długi puszysty ogon. Żmija jest jedną z ładniejszych kotek i od kiedy zwrócono jej na to uwagę przywiązuje odrobinkę większą wagę do swojego wyglądu i stara się wyglądać schludniej oraz czyściej niż dawniej.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8642


Barwna Ścieżka obserwowała czujnie drugą kocicę o bardzo standardowym kolorze futra. Nie wiedziała czego się spodziewać i obstawiała najgorsze. Ku jej zaskoczeniu samotniczka odezwała sie w cywilizowany sposób. Wojowniczka poczuła ulgę. Nie chciała walczyć z kolejnym kotem zwłaszcza, że jednego samotnika pozbawiła już życia. Nie czuła z tego powodu wyrzutów sumienia, ponieważ zrobiła to w obronie swojego klanu.
- Hej. Znajdujesz się na granicy klanu wichru, ale nie, nie naruszasz jej. Jesteś z osiedla? - spytała mimochodem, chociaż jakoś ta odpowiedź nie wydała jej się prawdopodobna. Bura kotka zna klany i zdaje sobie sprawę z granic. Osiedle znajdowało się bardzo daleko, co by tutaj robiła jedna z tamtych osobniczek? To prędzej samotnik pokroju Bogatki. Taki mieszkający w jakiejś opuszczonej lisiej norze niedaleko stąd.
_________________

  Statystyki - lvl: 5 | S: 21 | Zr: 11 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 10/400
 
Tonące Słońce
Samotnik
Under the sea



Klan:
samotnicy

Księżyce: 87 [VII]
Mistrz: Jeżyna
Płeć: Kocur
Partner: Lawenda
Multikonta: Sokoli Cień, Racza Sadzawka [KW]; Koziczy Skok [KG]; Lodowy Pył [KC]; Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa [GK] i inni
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-01-19, 11:55   
   Wygląd: Toń wyrósł, jednak nie jest wcale potężnym kotem. Wielkości bez dwóch zdań dodaje mu gęste, prążkowane futro przetykane białymi znaczeniami, które okala całe jego ciało. Całe? Niemalże. Tam, gdzie kiedyś pysznił się jego ogon, pozostał obecnie jedynie niezbyt apetyczny kikut, który porasta tę część skóry niewiele jeszcze włosów - jakby w ogóle nie chciały się tutaj przyjąć. Ten brak włosów z całą pewnością rekompensują mu całkiem ładne bokobrody i długie, śmieszne włosy, jakie wyrastają przy jego uszach, nadając mu nadal nieco komiczny, nieco starczy wygląd. Przez to, że ów uszy są wywinięte pod dziwnym kątem, jego mordka, choć już wyraźnie dorosła, nadal sprawia wrażenie nieco zdziwionej, jakby kocurek nieustannie miał uniesione brwi i spoglądał na świat z pewną dozą niedowierzania. Oczy zdążyły się już wybarwić i mają teraz kolor zielony, wpadający w złoto, a może orzech, wszystko zależy od tego, jak akurat padnie na niego światło.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=194574#194574


Minęło już sporo czasu od ich ostatniego spotkania, ale Toń wcale nie zapomniał o Lawendzie i o dniu, jaki spędzili w Porze Zielonych Liści, kiedy wszystko dookoła znajdowało się w pełnym rozkwicie, gdy woda była ciepła, a słońce grzało tak mocno, że dało się po prostu zasnąć w jego ciepłych promieniach i zapomnieć, co dokładnie się tutaj robiło. Wiedział, że kocica musi zajmować się swoimi obowiązkami, że nie może cały czas go odwiedzać, a i on robił różne rzeczy, łącznie z tym, że po raz pierwszy w życiu kogoś leczył i w pełni mu się to udało. Był tym faktem naprawdę podekscytowany i gdyby nie to, że na radość tę kładła się cieniem śmierć Łososia, pewnie pękałby z dumy niczym jakiś paw. Oczywiście, zamierzał opowiedzieć o tamtym dniu Lawendzie, żeby ta mogła dowiedzieć się o jego postępach w nauce i działaniach, jakie podejmował na rzecz innych samotników. Osobiście uważał, że to jedna z ważniejszych rzeczy, jakich na pewno nie wolno mu pomijać, ani teraz, ani nigdy, więc zastanawiał się jedynie uparcie, jak jeszcze mógłby spróbować działać w tym kierunku. Miał jeszcze, jak się wydawało, czas, ale oczywiście, ten również przeciekał przez palce, więc nie mógł się nad tym wiecznie pochylać i rozważać, musiał w końcu podjąć próbę, bo inaczej zostanie z przysłowiową ręką w nocniku, cokolwiek to właściwie oznaczało.
Tego dnia wybrał się na zdecydowanie bliższy spacer, przekroczył właściwie tylko Grzmiącą Ścieżkę i kręcił się przy granicy z Wichrem, szukając śladów zapachowych Lawendy, mając nadzieję, że w końcu na nią trafi i aż podskoczył z miejsca, gdy wyczuł jej całkiem świeżą woń. Musiała być na patrolu! Ruszył więc tropem, nie robiąc sobie nic z tego, że pewnie oszroniona trawa i liście trzeszczą pod jego łapami, nie chciał się ukrywać, nie miał ku temu najmniejszej potrzeby, a znajdując się na Ziemiach Niczyich, w stosownej odległości od granicy, by nikogo nie drażnić, nie narażał się raczej na niebezpieczeństwo. Ani siebie, ani wojowniczki, bo przecież zależało mu na tym, by była spokojna i bezpieczna, bez niechcianych spojrzeń oraz pytań, które byłyby dla niej niewygodne, czy coś takiego. Zamruczał aż cicho, kiedy spostrzegł jej sylwetkę i dalej depcząc radośnie po okolicy, niby jakiś słoń w składzie porcelany, przemieszczał się w jej kierunku, by móc znowu z nią pomówić i posłuchać, co się u niej działo. Przystanął na chwilę, gdy dostrzegł pięknie zmrożony liść i podniósł go prędko, by móc wręczyć go Lawendzie w formie prezentu. Zwierzyny nie niósł tak daleko, bo nie wiedział, czy aby na pewno napotka na drodze kocicę, a jeść poza legowiskiem nie bardzo chciał, bo jeszcze ktoś uznałby, że zapolował na ziemiach Wichru i teraz się z tego szczyci, pochłaniając zwierzynę.

//Lawenda <3
_________________

SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light


  Statystyki - lvl: 6 | S: 9 | Zr: 11 | Sz: 18 | Zm: 14 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 90/500
Stat. Med. - lvl:
3 | MED.EXP: 160/300
 
Lawendowy Kwiat
Zastępca



Klan:
wicher

Księżyce: 68 (VII)
Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus
Płeć: Kotka
Matka: Mknący Ptak
Ojciec: Czyżykowy Głos
Partner: Tonące Słońce
Ciąża: nie
Multikonta: Tnąca Zawieja
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-01-20, 14:14   
   Wygląd: Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5912


Niebieska kotka podczas patrolu szła na samym końcu i ociągając się cały czas zerkała w stronę Grzmiącej Ścieżki. Liczyła, że gdzieś na horyzoncie wypatrzy Tonące Słońce i uda im się trochę porozmawiać. Od ich ostatniego spotkania minęło sporo czasu, ponieważ Lawendę pochłonęły dodatkowe obowiązki. Dzielnie pomagała swojej przyjaciółce Zaśnieżonej Ścieżce w opiece nad jej rodzonymi oraz przyszywanymi kociętami. W pewnym momencie było to już męczące, ale jakoś Lawendowy Kwiat dała radę. Zawsze z uśmiechem na pyszczku wkraczała do Splątanych Korzeni i starała się mieć na wszystkich oko. Już wkrótce wszystkie kociaki zostaną terminatorami, a jej nie pozostanie nic i wtedy na pewno będzie tęsknić za tymi intensywnymi dniami. Jedynie trening może ją uratować przed totalnym bezrobociem, chyba, że zaangażuje się w opiece nad kolejnym miotem, ale tego już by nie chciała. Wystarczy jej kociaków na jakiś czas.
Nagle córka Czyżykowego Głosu usłyszała za sobą jakieś kroki, obróciła się i w pierwszym monecie nie mogła uwierzyć! Tonące Słońce! Rzuciła szybko do swoich towarzyszy, że musi iść na stronę i nie mają na nią czekać, po czym ruszyła biegiem w stronę przyjaciela.
- Tonące Słońce! Tak się cieszę, że w końcu cię widzę!- powiedziała cała uradowana i nawet za bardzo nie hamując wtuliła się w jego futerko głośno mrucząc. Uśmiechnęła się do siebie, bo właśnie zdała sobie sprawę, że znają się pełny sezon! A ile jeszcze przed nimi!
- Ale się za tobą stęskniłam!- dodała po chwili. Miała tyle do powiedzenia, że nie wiedziała od czego zacząć! Tyle się wydarzyło w ostatnim czasie! Lawenda odsunęła się od Tonącego Słońca i spojrzała mu w oczy. Minęło kilka uderzeń serca zanim zorientowała się, że trzyma w pyszczku liść. Czyżby to było jakieś zioło, które znalazł po drodze?
_________________
When she was just a girl
She
expected the world
But it flew away from her reach





So she ran away in her sleep
And dreamed of
Paradise
Every time she closed her eyes.
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 12 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 275/400
 
Tonące Słońce
Samotnik
Under the sea



Klan:
samotnicy

Księżyce: 87 [VII]
Mistrz: Jeżyna
Płeć: Kocur
Partner: Lawenda
Multikonta: Sokoli Cień, Racza Sadzawka [KW]; Koziczy Skok [KG]; Lodowy Pył [KC]; Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa [GK] i inni
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-01-22, 21:37   
   Wygląd: Toń wyrósł, jednak nie jest wcale potężnym kotem. Wielkości bez dwóch zdań dodaje mu gęste, prążkowane futro przetykane białymi znaczeniami, które okala całe jego ciało. Całe? Niemalże. Tam, gdzie kiedyś pysznił się jego ogon, pozostał obecnie jedynie niezbyt apetyczny kikut, który porasta tę część skóry niewiele jeszcze włosów - jakby w ogóle nie chciały się tutaj przyjąć. Ten brak włosów z całą pewnością rekompensują mu całkiem ładne bokobrody i długie, śmieszne włosy, jakie wyrastają przy jego uszach, nadając mu nadal nieco komiczny, nieco starczy wygląd. Przez to, że ów uszy są wywinięte pod dziwnym kątem, jego mordka, choć już wyraźnie dorosła, nadal sprawia wrażenie nieco zdziwionej, jakby kocurek nieustannie miał uniesione brwi i spoglądał na świat z pewną dozą niedowierzania. Oczy zdążyły się już wybarwić i mają teraz kolor zielony, wpadający w złoto, a może orzech, wszystko zależy od tego, jak akurat padnie na niego światło.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=194574#194574


Chciałby spotkać się z nią wcześniej, to oczywiste, ale nie był w stanie tego uczynić, sądził również, że skoro Lawenda się nie pojawia, ona również ma mnóstwo obowiązków, nad którymi musiała się pochylić, a on w pełni to rozumiał, ostatecznie bowiem była wojowniczką, poświęcała się w pełni życiu Klanu i nie żyła w sposób, w jaki żył on, nic zatem dziwnego, że wędrowali po nieco odmiennych płaszczyznach i ich istnienia nie zazębiały się w sposób, jaki by im w pełni pasowało. Niemniej jednak Toń wychodził z założenia, być może błędnego, że jak się nie ma, co się lubi, to po prostu lubi się to, co się ma. Doceniał własną wolność i możliwość spotkania się z Lawendą raz na jakiś czas, ale jednocześnie cierpiał nieco na niedosyt rozmów i samotność, jakie prędzej czy później pewnie dopadały każdego wolno żyjącego kota, który nie był członkiem żadnego z Klanów. Nie mógł jednak nic na to poradzić i po prostu żył, jak żył, nigdzie nie uciekał, ani nie rozpaczał, a starał się jedynie przyjmować życie takim, jakie było, choć oczywiście otrzymując cytryny, nie robił z nich lemoniady, bo chyba nie umiał.
- Lawenda! - rzucił radośnie, gdy tylko ją już dostrzegł tak naprawdę, a ona ruszyła w jego stronę. Zamruczał bardzo głośno, gdy się zbliżyła i przytulił się do przyjaciółki, zamykając na moment oczy, jednocześnie jednak lawirował tak liściem, by go nie zniszczyć, bo w jego odczuciu był naprawdę piękny i nie chciał, by ten uległ rozpadowi, nim zdąży podarować go wojowniczce. Było to dla niego bardzo ważne.
- Ja za tobą też! Ostatnio, kiedy się widzieliśmy, było jeszcze tak ciepło! Chciałem przynieść ci jakąś rybę albo piszczka, ale nie wiedziałem, czy cię spotkam, poza tym trochę bałem się, że zostanę oskarżony o polowanie na waszych ziemiach, więc przyniosłem ci ten liść, bo jest taki piękny, jak ty - powiedział radośnie, z mocno bijącym sercem i pewnie brzmiał nieco niewyraźnie, ale nie mógł nic na to poradzić, skoro nadal trzymał w pysku ogonek swego znaleziska i starał się, by podarunek prezentował się stosownie pięknie, miał również nadzieje, że Lawenda doceni ten prosty gest. Mógł szukać dla niej innych rzeczy, ale nie chciał, by jedzenie się zmarnowało albo wydarzyło się coś podobnego, dlatego też sięgnął po coś całkowicie prostego, ale w jego oczach cudownego.
_________________

SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light


  Statystyki - lvl: 6 | S: 9 | Zr: 11 | Sz: 18 | Zm: 14 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 90/500
Stat. Med. - lvl:
3 | MED.EXP: 160/300
 
Lawendowy Kwiat
Zastępca



Klan:
wicher

Księżyce: 68 (VII)
Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus
Płeć: Kotka
Matka: Mknący Ptak
Ojciec: Czyżykowy Głos
Partner: Tonące Słońce
Ciąża: nie
Multikonta: Tnąca Zawieja
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-01-23, 21:00   
   Wygląd: Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5912


Na wspomnienie ostatniego spotkania Lawendowy Kwiat uśmiechnęła się szerzej. To był bardzo mile spędzony czas i tak odległy. Jak słusznie zauważył Tonące Słońce było wtedy ciepło, a teraz temperatura nie była zbyt przyjemna, choć jak na Porę Nagich Drzew to jest bardzo wysoka. Nawet śnieg nie ma szans pozostać na dłużej. Szkoda, kociaki miałyby niezłą frajdę i mogłyby zobaczyć Obóz w zupełnie innej postaci. Wzrok Lawendy zatrzymał się na pięknym, zmrożonym liściu. Serce zabiło jej szybciej słysząc taki komplement od kocura. Słyszała w swoim życiu wiele takich słów, jednak żadne nie równało się z tymi, gdyż pochodziły od osobnika na którym jej bardzo zależało.
-Och, dziękuje!- zareagowała dalej przyglądając się roślinie. Nie za bardzo wiedziała czy ma teraz podejść i odebrać ją od Toni czy poczekać aż jej ją poda? A co zrobi z nią po otrzymaniu? Będzie trzymać liścia w pyszczku albo położy na ziemi ryzykując, że ukradnie go wiatr? Po krótkim wahaniu Lawendowy Kwiat wpadła na pewien pomysł.
- Dasz radę mi go włożyć za ucho? Wtedy będę miała pewność, że mi nie ucieknie, ani go nie zapomnę- zaproponowała. Cieszyła się bardzo z takiego prezentu, co było widać po jej błysku w oczach i mimice. Jeszcze w życiu nie dostała tak wyjątkowego liścia! Według niej jest to bardziej oryginalna niespodzianka niż jedzenie, które można powiedzieć jest standardem na tego typu okoliczności.
- Co u ciebie słychać? - zagadała. Była bardzo ciekawa, co przez ten długi okres czasu porabiał Tonące Słońce. Domyślała się, że pewnie ulepszał swoje legowisko przygotowując je na mrozy i zapewne wpadł z wizytą do Krzywuchy. Tak przynajmniej obstawiała.
_________________
When she was just a girl
She
expected the world
But it flew away from her reach





So she ran away in her sleep
And dreamed of
Paradise
Every time she closed her eyes.
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 12 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 275/400
 
Tonące Słońce
Samotnik
Under the sea



Klan:
samotnicy

Księżyce: 87 [VII]
Mistrz: Jeżyna
Płeć: Kocur
Partner: Lawenda
Multikonta: Sokoli Cień, Racza Sadzawka [KW]; Koziczy Skok [KG]; Lodowy Pył [KC]; Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa [GK] i inni
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-01-25, 22:25   
   Wygląd: Toń wyrósł, jednak nie jest wcale potężnym kotem. Wielkości bez dwóch zdań dodaje mu gęste, prążkowane futro przetykane białymi znaczeniami, które okala całe jego ciało. Całe? Niemalże. Tam, gdzie kiedyś pysznił się jego ogon, pozostał obecnie jedynie niezbyt apetyczny kikut, który porasta tę część skóry niewiele jeszcze włosów - jakby w ogóle nie chciały się tutaj przyjąć. Ten brak włosów z całą pewnością rekompensują mu całkiem ładne bokobrody i długie, śmieszne włosy, jakie wyrastają przy jego uszach, nadając mu nadal nieco komiczny, nieco starczy wygląd. Przez to, że ów uszy są wywinięte pod dziwnym kątem, jego mordka, choć już wyraźnie dorosła, nadal sprawia wrażenie nieco zdziwionej, jakby kocurek nieustannie miał uniesione brwi i spoglądał na świat z pewną dozą niedowierzania. Oczy zdążyły się już wybarwić i mają teraz kolor zielony, wpadający w złoto, a może orzech, wszystko zależy od tego, jak akurat padnie na niego światło.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=194574#194574


W pewnym sensie Toń tęsknił za tamtymi pięknymi dniami, za tym, co wtedy się działo, jak to wyglądało, za wspólnie spędzonym czasem i tym, jakie to było czarowne. Nie zamierzał jednak tego jakoś szczególnie mocno rozpamiętywać, by przypadkiem nie zepsuć spotkania, które właśnie się rozpoczynało, a on czuł jak z radości mocno bije mu serce. Chciał podarować Lawendzie dokładnie wszystko, ale miał tylko tego liścia i miał wielką nadzieję, że kocica to doceni, że uzna ten gest za coś dobrego, za coś ładnego, a nie zachowanie skończonego desperata, którym być może był. Ostatecznie kim właściwie był? Samotnikiem, który żył poza granicami Klanów, wygnańcem i nikim, na kim mogłaby polegać i się opierać, zależało mu jednak na Lawendzie równie mocno, co wcześniej, a nawet jeszcze bardziej. Kręcił się po granicach Wichru, mając nadzieję, że ją spotka i podejmował rozmowy z innymi kotami, licząc chyba na to, że te powiedzą w obozie, że spotkały na granicy dziwnego kota o bardzo śmiesznych uszach.
- Postaram się - powiedział z dość mocno bijącym sercem, a później umieścił liść na jej głowie tak, żeby ten na pewno nie spadł i miał nadzieję, że utrzyma się tam długo. Jeśli będzie trzeba, to poszuka innych, jeszcze więcej, zrobi z nich coś na kształt bukietu i będzie miał nadzieję, że Lawendzie będzie się on podobał równie mocno, co ten pojedynczy podarek. Miał wrażenie, że Lawenda musi słyszeć tłukące się w jego piersi serce, kiedy był tak blisko i mógł jej dotknąć, co zawsze było dla niego niesamowitym wręcz przeżyciem, co było dla niego doświadczeniem, jakiego nie zaznał nigdy wcześniej. Pamiętał doskonale swoje zauroczenie Bartkiem, ale jakże to było odległe i inne... Tęsknił za przyjaciółką, ale w zupełnie inny sposób, niż za Lawendą.
- Udało mi się wyleczyć rannego kota! - rzucił, kiedy tylko zapytała, nie mogąc się powstrzymać i zaśmiał się głośno, a jego oczy aż zajaśniały wewnętrznym blaskiem. - Przepraszam! Przecież powinienem zapytać cię o to samo, na pewno masz mi mnóstwo do opowiadania!
_________________

SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light


  Statystyki - lvl: 6 | S: 9 | Zr: 11 | Sz: 18 | Zm: 14 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 90/500
Stat. Med. - lvl:
3 | MED.EXP: 160/300
 
Lawendowy Kwiat
Zastępca



Klan:
wicher

Księżyce: 68 (VII)
Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus
Płeć: Kotka
Matka: Mknący Ptak
Ojciec: Czyżykowy Głos
Partner: Tonące Słońce
Ciąża: nie
Multikonta: Tnąca Zawieja
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-01-28, 12:47   
   Wygląd: Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5912


Niebieska kotka po otrzymaniu odpowiedzi od Tonącego Słońca usiadła i owinęła ogon wokół łapek oczekując na zabieg umieszczenia liścia za uchem. Gdy tylko przyjaciel zbliżył się do niej znów poczuła jego cudowny zapach. Przymknęła oczy i cieszyła się jego bliskością i ciepłem. Czuła na głowie jego delikatny dotyk niczym muśnięcie skrzydeł motyla. Lawenda zdążyła wziąć głęboki oddech i akcja ,,liść'' została zakończona. Była rozczarowana, że to wszystko trwało tak krótko, ale nie dała tego po sobie poznać. Żałowała, że Toń nie udawał, że roślina nie chce się trzymać i musi trochę nią po manipulować, aby było wszystko stabilnie. Następnie Lawenda zmieniła pozycję na wygodniejszą licząc, że przyjaciel szczegółowo zrelacjonuje, co porabiał przez te kilka księżyców. Jakież było zdziwienie córki Czyżyka, gdy tylko Toń powiedział jedno zdanie. Na szczęście zaraz wszystko wyjaśnił i również się zaśmiała. Niech będzie! Najpierw ona w skrócie wszystko opowie.
- Trochę się tego nazbierało! Dokończyłam dwa treningi, Gołębiemu Upadkowi oraz Owsianej Łusce. Dwójka moich terminatorów zaginęła, Sucha Łapa, o którym kiedyś ci wspominałam i Sikorcza Łapa. Moja przyjaciółka Zaśnieżona Ścieżka doczekała się kociąt z moim młodszym bratem Wilkiem, ale on niestety, zaginął przed ich narodzinami, więc pomagałam jej w opiece. Nagle nie wiadomo skąd pojawił się kolejny miot, którym zaopiekowała się Zaśnieżona Ścieżka, także miałam pełne łapki roboty. Jeszcze udało mi się prowadzić nauki jednemu z kociąt przyjaciółki!- opowiadała z zaangażowaniem. Następnie wzięła głęboki oddech i z błyskiem w oczach spojrzała na Tonące Słońce. Teraz jego kolej na rozgadanie się.
- Teraz ty opowiadaj! Jak wyleczyłeś tego kota i co mu było?- poleciła stanowczo. Już umiera z ciekawości jak Toń to zrobił.
_________________
When she was just a girl
She
expected the world
But it flew away from her reach





So she ran away in her sleep
And dreamed of
Paradise
Every time she closed her eyes.
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 12 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 275/400
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers