Poprzedni temat «» Następny temat
Kłujący Gąszcz
Autor Wiadomość
Świetlistooki
Gwiezdny



Klan:
gwiezdni

Księżyce: Więcej niż gwiazd na Srebrnej Skórze
Płeć: kocur
Wysłany: 2018-04-01, 01:02   Kłujący Gąszcz
   Wygląd: Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.


Ptasie Krzewy łączą się i płynnie przechodzą w Kłujący Gąszcz, rozciągający się pomiędzy Łanem Rzepaku a terytorium Klanu Rzeki. Teren ten porastają liczne, różnorodne zarośla i krzewy, niższe i wyższe, a część z nich jest kolczasta, co utrudnia poruszanie się po tej okolicy. Obficie tu rosną także krzewy malin, owoce których są pożywieniem dla roślinożernych ssaków i ptaków. Wśród krzewów można znaleźć liczne gniazda, najczęściej bażantów, które wyjątkowo upodobały sobie tę okolicę. Równie często koty natykają się tu na mniejszą zwierzynę, która ma wiele możliwości na zmyślne kryjówki wśród gęstych krzewów.
_________________
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
 
 
Kormoran
Zmarły
joker



Klan:
samotnicy

Księżyce: 70
Płeć: kocur
Matka: Perlica
Ojciec: Szalej
Multikonta: Śliski Brzeg (KC), Konik (KR)
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-04-03, 17:59   
   Wygląd: Kormoran to kocur zbudowany z długich linii, wysoki i postawny, osadzony na szczupłych, atletycznych łapach. Ma ciało sportowca, pozbawione grama tłuszczu, ale za to całe obleczone w wyćwiczone mięśnie, skrywane pod krótkim, jednolicie czarnym futrem. Jedynym odstępstwem od tej barwy jest niewielka plamka bieli na piersi oraz kilka białych wąsów, a także intensywnie zielone ślepia w kształcie migdałów. Skórę kocura rysuje kilka mniejszych i większych blizn, w tym najbardziej widoczna ciągnie się po skosie przez grzbiet od wystającej łopatki po linię żeber.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5019


Jak urlop to urlop. Kormorana co prawda nie brało to bajanie o dobroczynnym i relaksacyjnym wpływie prowincji i wsi, ale skoro już wyrwał się z miasta, to zamierzał wykorzystać ten czas do cna. Podróż na obecne tereny Klanów nie zajmowała aż tak dużo czasu jak w okolice plaży, ale mieszczuch i tak wiedział, że nie będzie mógł sobie na nią zbyt często pozwalać. Musiał doglądać interesu, a każda nieobecność niosła ryzyko przegapienia czegoś istotnego. Jednak w tym akurat momencie nie zamierzał się tym przejmować, tylko wypatrywać jakiegoś interesującego pyska, z którym mógłby wdać się w pogaduszkę.
Miał male pojęcie o terenach, które właśnie przemierzał. Były one dla niego równie obce co dla Klanów, chociaż zanim zapuścił się w ich głąb, zasięgnął języka u miejscowych. Wędrował lekkim truchtem, przemieszczając się niemal idealnie wzdłuż granic. Nieidealnie zaznaczonych, co warto podkreślić, więc pewnie mu się zdarzyło kilka razy je naruszyć, ale nie przejął się tym specjalnie. Wcześniej zdarzało mu się bezczelnie przełazić przez włości Klanów i jeszcze nigdy nie spotkały go za to konsekwencje. Wiedział jak unikać patroli, gdy tego chciał.
Teraz natomiast nie zależało mu specjalnie na unikaniu, ale na graniu na nerwach wojowników też nie. Dlatego zamiast wpakować się w gęste krzewy, ewidentnie zaznaczone po Rzecznemu, grzecznie został w Kłującym Gąszczu. Trochę irytowało go przemierzanie kolczastych chaszczy, ale wypatrzył włażącego w nie bażanta i nabrał nagle ochoty na ptaka z wolnego chowu.


// Płotka!
_________________

♠️ ♦️


pragnę burz które gdzieś w oddali szarpią noc
w żyłach cwału marzeń lęków co się zdarzyć ma
niezdeptanych ścieżek które pierwszy przebyć mam


♥️ ♣️
  Statystyki - lvl: 3 | S: 14 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 055/200
 
Płotkowy Plusk
Gwiezdny
antyprzykład



Klan:
rzeka

Księżyce: 49 [sierpień]
Mistrz: Jeżynowy Cierń
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce [NPC]
Ojciec: Trawiastooki [NPC]
Partner: Słowik
Ciąża: nie
Multikonta: Jelenia Łapa [KG] | Kruczy Ogon [nkt] | Żołędziowy Grzbiet [GK]
Wysłany: 2018-04-03, 18:31   
   Wygląd: Lekkiej budowy, długołapa, chociaż wciąż mieszcząca się w kategorii "średni wzrost", obdarzona wdziękiem. Krótkie, szare futro, przeplatane cienkimi, czarnymi pręgami, na brzuchu i gardle przechodzące w brąz. Czarne spody łap oraz poduszeczki. Ciemny nos i oliwkowe oczy. Tuż za uszami i wokół gardła - blizna po psich kłach przypominająca obrożę. || więcej w kp
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=173323#173323


Na poprzednich terenach Płotka znała granice jak własne pręgi, w dodatku te na łapach, które mogła obejrzeć uważnie z każdej strony. Na dawnych ziemiach nawet nie odważyła się wystawić poza nie wąsa, bo uważała to po prostu za coś poniżej jej godności. A tutaj? Tutaj nawet ciężko było powiedzieć, gdzie była faktyczna granica, a gdzie ktoś nasikał, bo po prostu mógł i nie chciało mu się biec aż do skraju ziem Rzeki. Na dodatek wciąż nie przyzwyczaiła się do faktu, iż większość ich terenów to nie piach, to nie wydmy i nie będzie już żadnych Ruchomych Piasków, teraz musiała przywyknąć do trawy i skał, które, choć wcześniej już miała pod łapami, stawiała zdecydowanie niżej niż miękki piach. Dlatego bez oporów wpakowała się w Kłujący Gąszcz, stanowiący jakieś tam przedłużenie jeszcze Rzecznych Ptasich Krzewów, co, patrząc z pewnej perspektywy, było błędem. Błędem dla Płotki, bo unikanie gałęzi i kolców szybko jej się znudziło. Ale nie chciała wracać. Nie wiedziała, dokąd idzie, wiedziała tylko, że taranowała te głupie krzaki wąską piersią i może jak już przez nie przejdzie to się dowie, czego szuka.
Bażant odleciał, spłoszony szelestem gałęzi oraz zapachem Rybki II, która nawet go nie zauważyła. Nagły trzepot skrzydeł postawił jej sierść na grzbiecie i sprawił, że odruchowo wyciągnęła pazury, wyglądając niebezpieczeństwa. A skoro szukała, to znalazła.
- Ej, ty tam - zawołała w kierunku czarnego kocura między krzewami. - Nie jesteś Klanowy, co? - Zmarszczyła lekko nos, próbując wyłapać zapach spotkanego właśnie nieznajomego, co tylko potwierdziło jej przypuszczenia, ale cóż. Nie zaszkodzi spytać.
_________________


I'm BAD BEHAVIOR but I do it in the best way
I'll be the watcher of the eternal flame
I'll be the guard dog of all your fever dreams
  Statystyki - lvl: 4 | S: 15 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 150/250
 
Kormoran
Zmarły
joker



Klan:
samotnicy

Księżyce: 70
Płeć: kocur
Matka: Perlica
Ojciec: Szalej
Multikonta: Śliski Brzeg (KC), Konik (KR)
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-04-03, 19:48   
   Wygląd: Kormoran to kocur zbudowany z długich linii, wysoki i postawny, osadzony na szczupłych, atletycznych łapach. Ma ciało sportowca, pozbawione grama tłuszczu, ale za to całe obleczone w wyćwiczone mięśnie, skrywane pod krótkim, jednolicie czarnym futrem. Jedynym odstępstwem od tej barwy jest niewielka plamka bieli na piersi oraz kilka białych wąsów, a także intensywnie zielone ślepia w kształcie migdałów. Skórę kocura rysuje kilka mniejszych i większych blizn, w tym najbardziej widoczna ciągnie się po skosie przez grzbiet od wystającej łopatki po linię żeber.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5019


Miał bażanta na celowniku i już niemalże czuł jego smak na języku, kiedy ktoś wpakował się krzatyny z gracją buldoga w składzie porcelany. Ptaszysko odfrunęło mu sprzed nosa, a szczęki zacisnęły się na powietrzu zamiast na opierzonej szyjce. Syknął z irytacją, strosząc sierść na karku i z jawnym zbulwersowaniem wymalowanym na mordce odwrócił się na pięcie, by stanąć pysk w pysk z płoszycielem. Który okazał się całkiem wdzięczną, długołapą buraską, chociaż niczego sobie aparacyja nie wystarczała, by Kormoran wybaczył z marszu pozbawienie go obiadu.
- Ej, ja tu. - Odmiauknął mniej opryskliwie niż zamierzał i wywrócił żartobliwie oczami. Miał mierne szanse, że Rzeczniaczka podzieli poczucie humoru, ale nie zamierzał się z kocicą specjalnie cackać. Znajdowali się poza terenami jej Klanu - czyli potencjalnie na jego rewirze - to jemu przepłoszyła żarło i tak w ogóle to powinna przepraszać, a nie odzywać się jak do pachołka. - A co podpowiada ci twój nos? - Uniósł brwi i rozluźnił szczękę w lekkim uśmiechu. - Bo mój mi mówi, że jesteś z Rzeki. - Nie rozluźnił za to mięśni, przechylając nieznacznie łeb i spojrzeniem wędrując wzdłuż ciemnych pręg. Starał się nie wyglądać specjalnie ofensywnie, bo nie zamierzał i nie miał ochoty prowokować ataku. W końcu żadna ze stron nie wyniosłaby żadnych profitów z prania się po pysku, nie?
_________________

♠️ ♦️


pragnę burz które gdzieś w oddali szarpią noc
w żyłach cwału marzeń lęków co się zdarzyć ma
niezdeptanych ścieżek które pierwszy przebyć mam


♥️ ♣️
  Statystyki - lvl: 3 | S: 14 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 055/200
 
Płotkowy Plusk
Gwiezdny
antyprzykład



Klan:
rzeka

Księżyce: 49 [sierpień]
Mistrz: Jeżynowy Cierń
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce [NPC]
Ojciec: Trawiastooki [NPC]
Partner: Słowik
Ciąża: nie
Multikonta: Jelenia Łapa [KG] | Kruczy Ogon [nkt] | Żołędziowy Grzbiet [GK]
Wysłany: 2018-04-04, 08:07   
   Wygląd: Lekkiej budowy, długołapa, chociaż wciąż mieszcząca się w kategorii "średni wzrost", obdarzona wdziękiem. Krótkie, szare futro, przeplatane cienkimi, czarnymi pręgami, na brzuchu i gardle przechodzące w brąz. Czarne spody łap oraz poduszeczki. Ciemny nos i oliwkowe oczy. Tuż za uszami i wokół gardła - blizna po psich kłach przypominająca obrożę. || więcej w kp
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=173323#173323


Nie doceniła żartu samotnika, zgodnie z jego przypuszczeniem, a na dodatek wcale nie czuła się niczemu winna. Jeden bażant odleciał, gdzieś tam jest drugi, nie pluj się, panie nieznajomy, odpowiedz tylko na kilka pytań i będziesz mógł wracać do skradania się za obiadem.
- Dobrze ci mówi. - Wypięła lekko pierś. Była dumna z Klanu, w którym się urodziła, w którym złożyła przysięgę, którego nigdy nie opuściła, choć to już raczej nie przez wzgląd na swoją ojcowiznę. Nie widziała sensu w łażeniu gdzieś, skoro wszyscy, na których jej zależało, byli tuż obok, na wyciągnięcie łapy. Matka, ojciec, Łosoś, Karaś... Tylko jednego kota ostatnio zabrakło, co sprawiało, że Płotka stała się niespokojna. Zaciągnęła się powietrzem, skupiając się na wyłapaniu zapachu czarnego kocura, odkładając na razie na bok kwestię tego, czy wokół znajdowała się jakaś zwierzyna i gdzie kończyła się granica terenów Klanu. Którą chyba już przekroczyła, ups.
- Śmierdzisz Grzmiącą Ścieżką - powiedziała, wzruszając lekko barkami. Wszyscy tak ostatnio capili, nic specjalnego. Ale pod tą niezbyt przyjemną nutką wyczuła coś jeszcze innego, woń, której do niedawna nie kojarzyła, jako że nie miała zbyt wielkiej styczności z pieszczoszkami czy samotnikami żyjącymi w okolicach osiedli bezwłosych. Poznała go dopiero podczas przeprowadzki, gdy tamtędy właśnie wiodła droga Klanów do nowego domu.
- Bywasz przy siedliskach dwunogów? - Zmrużyła lekko oczy. Nie miała zaufania do tego nieznajomego, ale na ten moment ciężko byłoby znaleźć lepsze źródło informacji bez wybierania się dalej od obecnego obozu. Lepszy rydz niż nic.
_________________


I'm BAD BEHAVIOR but I do it in the best way
I'll be the watcher of the eternal flame
I'll be the guard dog of all your fever dreams
  Statystyki - lvl: 4 | S: 15 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 150/250
 
Kormoran
Zmarły
joker



Klan:
samotnicy

Księżyce: 70
Płeć: kocur
Matka: Perlica
Ojciec: Szalej
Multikonta: Śliski Brzeg (KC), Konik (KR)
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-04-06, 20:59   
   Wygląd: Kormoran to kocur zbudowany z długich linii, wysoki i postawny, osadzony na szczupłych, atletycznych łapach. Ma ciało sportowca, pozbawione grama tłuszczu, ale za to całe obleczone w wyćwiczone mięśnie, skrywane pod krótkim, jednolicie czarnym futrem. Jedynym odstępstwem od tej barwy jest niewielka plamka bieli na piersi oraz kilka białych wąsów, a także intensywnie zielone ślepia w kształcie migdałów. Skórę kocura rysuje kilka mniejszych i większych blizn, w tym najbardziej widoczna ciągnie się po skosie przez grzbiet od wystającej łopatki po linię żeber.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5019


Miał takie przeczucie, że gdyby doszło do odwrotnej sytuacji i to on spłoszył Pani Klanowej obiad, wywołałoby to znacznie większą awanturę. Może jego zdanie o Klanowiczach było ciut przesadzone, ale odnosił wrażenie, że wyznają oni generalną zasadę, że jak kali ukraś krowa to dobrze, a jak kalemu ukraść krowa to źle. Sam nie zamierzał się jakoż za bardzo rzucać o głupiego ptaka, ale czuł lekki niesmak z faktu, że kocica nie zdobyła się nawet na wymuszony pokaz kultury i nie wypluła nieszczerych przeprosin. Nie żeby nawykł do jakiejś większej grzeczności, bowiem mieszczuchy słynęły raczej ze słabych manier i wulgarnego języka, jednak zawsze lepiej się rozmawiało jak gentleman z damą, a nie dwóch meneli z ulicy.
W związku z tym powstrzymał się od odbicia piłeczki odzywką "a ty śmierdzisz rybami", stwierdzając, że mimo wszystko trochę nie przystoi i sam się o to prosił wcześniejszym pytaniem. Skrzywił za to pysk i uniósł niesymetrycznie brwi, patrząc na szaraczkę z jasnym "serio?" wymalowanym w zielonych ślepiach.
- A bywam. - Odpowiedział. Mógł oczywiście udawać przypadkowego wędrowca, kota ze stajni, a nawet prawowitego suwerena tych terenów, ale musiałby wtedy z marszu wymyślić jakąś długą i przekonywującą bajkę. Nie chciało mu się. - Czy raczej - bywam w innych miejscach, a w mieście mieszkam, tak bardziej na stałe. Mam lokum niedaleko centrum. - Uśmiechnął się pod wąsami.
_________________

♠️ ♦️


pragnę burz które gdzieś w oddali szarpią noc
w żyłach cwału marzeń lęków co się zdarzyć ma
niezdeptanych ścieżek które pierwszy przebyć mam


♥️ ♣️
Ostatnio zmieniony przez Kormoran 2018-05-07, 18:11, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 14 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 055/200
 
Płotkowy Plusk
Gwiezdny
antyprzykład



Klan:
rzeka

Księżyce: 49 [sierpień]
Mistrz: Jeżynowy Cierń
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce [NPC]
Ojciec: Trawiastooki [NPC]
Partner: Słowik
Ciąża: nie
Multikonta: Jelenia Łapa [KG] | Kruczy Ogon [nkt] | Żołędziowy Grzbiet [GK]
Wysłany: 2018-04-25, 22:21   
   Wygląd: Lekkiej budowy, długołapa, chociaż wciąż mieszcząca się w kategorii "średni wzrost", obdarzona wdziękiem. Krótkie, szare futro, przeplatane cienkimi, czarnymi pręgami, na brzuchu i gardle przechodzące w brąz. Czarne spody łap oraz poduszeczki. Ciemny nos i oliwkowe oczy. Tuż za uszami i wokół gardła - blizna po psich kłach przypominająca obrożę. || więcej w kp
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=173323#173323


Kultura? No, gdzieś tam coś tam o niej słyszała, ale teraz? Na ten moment była trochę za bardzo zajęta miotaniem się z kąta w kąt oraz byciem nieco zagubioną w nowej sytuacji, żeby się przejmować nawet podstawami dobrego wychowania. Tym bardziej, że damą nie była. W żadnym wypadku, a już zwłaszcza w tym. Na skali znajdowała się zdecydowanie bliżej kogoś, kto chodzi w skórach i strzyże włosy maszynką niż dystyngowanej pani, potrafiącej zachować się w każdej sytuacji.
Na przykład teraz trochę nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Chyba po raz pierwszy w życiu poczuła się, jakby stanęła na brzegu zamarzniętego jeziora, bez pewności co do głębokości zbiornika lub grubości tafli lodu. Dlatego próbowała nadrabiać hardą miną, która jeszcze nigdy jej nie zaprowadziła na manowce. Ciekawe, czy może tym razem będzie inaczej.
- Szukam kogoś. To znaczy... - machnęła ogonem - ktoś zaginął, prawdopodobnie zanim jeszcze klany przyszły na te tereny. Widziałeś może w siedlisku dwunogów chudą kotkę, mniej więcej mojego wzrostu? Ma kremową sierść oraz brązowy pysk i łapy. I niebieskie oczy. Bardzo niebieskie. - Pod koniec wypowiedzi głos jakby lekko jej się załamał, a wzrok Rybki II uciekł na moment gdzieś w bok. Nie wiedziała, czy kocur zauważył, jak pysk wykrzywił jej się na moment w dość bolesnym grymasie i, szczerze mówiąc, mało ją to obchodziło. Cofnęła lekko uszy.
_________________


I'm BAD BEHAVIOR but I do it in the best way
I'll be the watcher of the eternal flame
I'll be the guard dog of all your fever dreams
  Statystyki - lvl: 4 | S: 15 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 150/250
 
Kormoran
Zmarły
joker



Klan:
samotnicy

Księżyce: 70
Płeć: kocur
Matka: Perlica
Ojciec: Szalej
Multikonta: Śliski Brzeg (KC), Konik (KR)
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-05-07, 19:13   
   Wygląd: Kormoran to kocur zbudowany z długich linii, wysoki i postawny, osadzony na szczupłych, atletycznych łapach. Ma ciało sportowca, pozbawione grama tłuszczu, ale za to całe obleczone w wyćwiczone mięśnie, skrywane pod krótkim, jednolicie czarnym futrem. Jedynym odstępstwem od tej barwy jest niewielka plamka bieli na piersi oraz kilka białych wąsów, a także intensywnie zielone ślepia w kształcie migdałów. Skórę kocura rysuje kilka mniejszych i większych blizn, w tym najbardziej widoczna ciągnie się po skosie przez grzbiet od wystającej łopatki po linię żeber.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5019


Nic nie ujmując Płotce, ale Kormoran - który szczycił się tym, że znał się trochę na kotkach - w po kilku wymienionych słowach wykreślił ją z kategorii dam grubą krechą. Było coś dostrzegalnego na pierwszy rzut oka w jej ruchach, sposobie wypowiadania się, czy nawet spojrzeniach jakie rzucała, które kwalifikowało ją do ziomalek z ulicy - czy w tym wypadku z lasu - z którymi dało się konie kraść, ale które niekoniecznie zabierało się na dworski bal.
Inna sprawa, że w permanentnym stresie większość kotów traciło głowę i gubiło po drodze maniery, pokazując najgorszą stronę swojego charakteru, często na dodatek karykaturalnie wyolbrzymioną. Czarny mieszczuch wyznawał wiec generalną zasada, że należało unikać czynników wywołujących frustrację, a jak się nie dało, to znaleźć rozwiązanie problemu zanim napięte nerwy doprowadzą do zwarcia i wybuchu. Nie zawsze było to tak proste, o czym najlepiej przekonywała się teraz Rzeczna kocica.
- Ah tak. - Mruknął kocur, modulując w tych prostych słówkach pełne zrozumienie dla sprawy. Przymrużył ślepia, robiąc w myśli szybki przegląd napotkanych w ostatnim czasie kotów. Owszem, poznał bardzo niebieskooką kocicę, ale nie miała brązowych znaczeń. Potrafił sobie wyobrazić o jakie barwy chodzi Płotce, widywał takie koty w przeszłości, jednak raczej w powiązaniu z ludźmi niż na ulicy. Klanowa kotka o tak charakterystycznym umaszczeniu, błąkająca się samopas po osiedlu była raczej trudna do przegapienia i o ile nie skończyła jako karma wygłodniałych psów, mokra plama na jezdni, czy zabawka dwunoga, dobry łowca informacji powinien namierzyć jej położenie w stosunkowo krótkim czasie.
- Nie widziałem. - Odpowiedział powoli. - Ale mogę się rozejrzeć. Przy okazji. Albo specjalnie. Zależy od ceny. - Uśmiechnął się miło. To byłoby na tyle jeżeli chodzi o bezinteresowną pomoc.
_________________

♠️ ♦️


pragnę burz które gdzieś w oddali szarpią noc
w żyłach cwału marzeń lęków co się zdarzyć ma
niezdeptanych ścieżek które pierwszy przebyć mam


♥️ ♣️
  Statystyki - lvl: 3 | S: 14 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 055/200
 
Płotkowy Plusk
Gwiezdny
antyprzykład



Klan:
rzeka

Księżyce: 49 [sierpień]
Mistrz: Jeżynowy Cierń
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce [NPC]
Ojciec: Trawiastooki [NPC]
Partner: Słowik
Ciąża: nie
Multikonta: Jelenia Łapa [KG] | Kruczy Ogon [nkt] | Żołędziowy Grzbiet [GK]
Wysłany: 2018-05-09, 21:58   
   Wygląd: Lekkiej budowy, długołapa, chociaż wciąż mieszcząca się w kategorii "średni wzrost", obdarzona wdziękiem. Krótkie, szare futro, przeplatane cienkimi, czarnymi pręgami, na brzuchu i gardle przechodzące w brąz. Czarne spody łap oraz poduszeczki. Ciemny nos i oliwkowe oczy. Tuż za uszami i wokół gardła - blizna po psich kłach przypominająca obrożę. || więcej w kp
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=173323#173323


No i dobrze, bo jeśli Płotka w ogóle rozważyłaby pojawienie się na jakimkolwiek balu, to na pewno nie u boku Kormorana - już prędzej jako jego konkurentka w wyścigu po pierwszy taniec z najpiękniejszą z uczestniczek. Chociaż - w jakimś innym uniwersum, gdzie Rybka II nie należała z jakiegoś powodu do klanu Rzeki, mogłaby się kumplować z czarnym samotnikiem. Było w nim coś... zrelaksowanego, co być może ładnie dopełniałoby się z temperamentem Płotkowego Plusku. Szkoda więc, że los bywa złośliwy i postanowił skrzyżować ich drogi w taki a nie inny sposób.
Czekała na słowa nieznajomego - zabawne, wciąż się sobie nie przedstawili - z rosnącą lodową bryłą w okolicach żołądka. Nie chciała powiedzieć, że to stres; w życiu by się przed sobą nie przyznała, iż się czymś denerwuje, zwłaszcza tak trywialnym, jak decyzja jakiegoś cuchnącego mieszczucha. Mimo to, miała wielką ochotę krzyczeć, by pośpieszył się z kleceniem odpowiedzi, bo ile może zająć złożenie kilku głosek w jedną sylabę! Zadała przecież zero-jedynkowe pytanie, gdzie tu trudność!
Niestety, pierwsza część jego wypowiedzi tylko potwierdziła jej podejrzenia. Machnęła ogonem, obijając sobie pięty. Nie widział. Ale też nie skończył mówić. Kolejne słowa sprawiły, iż zmarszczyła lekko nos. Mały, zaśmierdły, nic nie warty...
- Ceny - powtórzyła przez zaciśnięte zęby. - [b]Jak wysokiej?[b] - Jej ton na powrót nabrał wrodzonej twardości, właściwej dla tych, którzy przywykli do brania, czego tylko zechcą. Ton zdobywcy, choć przecież właśnie prosiła o pomoc, a samotnik nie miał tak naprawdę żadnego interesu w pomaganiu jej nawet za wszystkie skarby świata.
_________________


I'm BAD BEHAVIOR but I do it in the best way
I'll be the watcher of the eternal flame
I'll be the guard dog of all your fever dreams
  Statystyki - lvl: 4 | S: 15 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 150/250
 
Kormoran
Zmarły
joker



Klan:
samotnicy

Księżyce: 70
Płeć: kocur
Matka: Perlica
Ojciec: Szalej
Multikonta: Śliski Brzeg (KC), Konik (KR)
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-05-18, 13:58   
   Wygląd: Kormoran to kocur zbudowany z długich linii, wysoki i postawny, osadzony na szczupłych, atletycznych łapach. Ma ciało sportowca, pozbawione grama tłuszczu, ale za to całe obleczone w wyćwiczone mięśnie, skrywane pod krótkim, jednolicie czarnym futrem. Jedynym odstępstwem od tej barwy jest niewielka plamka bieli na piersi oraz kilka białych wąsów, a także intensywnie zielone ślepia w kształcie migdałów. Skórę kocura rysuje kilka mniejszych i większych blizn, w tym najbardziej widoczna ciągnie się po skosie przez grzbiet od wystającej łopatki po linię żeber.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5019


Hej! Pomijając osobiste preferencje Płotki, Kormoran wcale nie był takim złym materiałem na partnera na bal. Cokolwiek by o nim nie mówić, potrafił się dobrze zabawić. On sam, jak miałby wybierać, też prędzej zabrałby jakąś olśniewającą piękność by wszystkim z zazdrości oczy powyskakiwały z czaszek, jednak czasem lepiej się wychodziło na towarzystwie dobrej kumpeli, a nie ładnej laseczki. W innych okolicznościach, kto wie, on i Rybka naprawdę mogliby stać się niezłymi kompanami - mieszczuch cenił takie charakterne i twarde babki. Zresztą, dla niego nie istniały żadne przeciwwskazania by tak się stało i w tym uniwersum - prędzej ewentualne obiekcje leżały po stronie Rzeczniaczki i jej ksenofobicznego, Klanowego wychowania.
Jednak póki co, Kormoran bezlitośnie zabawiał się zestresowaną kocicą. Nie potrzebował wiele, by dostrzec jak istotna i dotkliwa jest dla niej cała sytuacja, dlatego tak długo ważył słowa i nie zamierzał na tym poprzestać. Skoro nadarzyła mu się okazja do małej gry, należało ją wykorzystać. Przywołał na pysk nieznaczny uśmiech, a zielone oczy zapaliły się jak lampki, pod przymrużonymi powiekami.
- Wiesz co się mówi? Każda rzecz jest warta tyle, ile ktoś jest skłonny za nią dać. - Zakołysał ogonem i tylko wszechobecność kolców powstrzymała go od zamaszystego nim trzepnięcia. Mordka mu trochę spoważniała, chociaż ślepia dalej się świeciły. - Więc to ty ustalasz cenę. - Właściwie i tak rozejrzałby się za rzeczoną szczuplaską o bardzo błękitnych oczach, tak dla własnej informacji i satysfakcji, ale dlaczego nie mógł spróbować przy okazji czegoś ugrać? Nie miał pojęcia, czy mu się to uda, i czego właściwie powinien oczekiwać, ale podobała mu się wizja twardej Rzeczniaczki, przypartej do muru do tego stopnia, że aż się zgodziła na układy z włóczęgą.
_________________

♠️ ♦️


pragnę burz które gdzieś w oddali szarpią noc
w żyłach cwału marzeń lęków co się zdarzyć ma
niezdeptanych ścieżek które pierwszy przebyć mam


♥️ ♣️
  Statystyki - lvl: 3 | S: 14 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 055/200
 
Jeżynowy Cierń
Zaginiony
leftover


Klan:
rzeka

Księżyce: 75 (styczeń)
Mistrz: Wronie Pióro
Matka: Liliowa Sadzawka
Ojciec: Popielate Skrzydło
Partner: Dureń, którego dobiły kleszcze
Multikonta: Szepczący Pył (KC/GK), Chłodna Łapa (KW)
Wysłany: 2018-08-15, 12:50   
   Wygląd: Jeżynowy Cierń jest dość drobną, niedużą kotką o smukłej budowie ciała, bez wyraźnie zaznaczonych mięśni. Sylwetkę ma zgrabną i proporcjonalną, z całą pewnością więc miłą dla oka - dopóki nie przeniesie się spojrzenia na jej zwykle skwaszoną mordkę. Kotka porusza się z zwinnie i z gracją, kroki stawia zdecydowanie i bez wahania. Jej szara, krótka i gładka sierść niezmiennie nie ustępuje miejsca żadnej innej barwie. Charakterystyczną cechą futerka jest to, że nie błyszczy w słońcu, sprawiając wrażenie bardzo matowego. Kanciasto wyrzeźbioną głowę kotki zdobią owalne ślepia o barwie zimnej, rozbielonej mięty, niemal czarny nosek i długie, srebrzyste wąsiki. Bardzo ruchliwe uszy są długie i szpiczaste, ogon natomiast cienki i biczowaty, często z impetem przecinający powietrze.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=151902#151902


***

Jeżynowy Cierń nie zwykła opuszczać terenów swojego Klanu. Trzymała się w jego granicach, nie czując w zasadzie potrzeby wychodzenia poza obszar swojego rewiru. Była lojalną wojowniczką, która nie miała w zwyczaju szwendać się bez celu poza terenami Klanu. Teraz jednak... miała pewien cel. Nie wiedziała, czy będzie miała to szczęście, że spotka Tonące Słońce, ale tego ranka stwierdziła, że musi spróbować. A nóż akurat natknie się na dziwnouchego. Jeśli nie, cóż, będzie miała ciekawy spacer i spróbuje szczęścia innego dnia, może idąc w innym kierunku. Kiedyś wreszcie na pewno jej się uda, Toń nie mógł przecież odejść za daleko, w końcu miał tu wielu przyjaciół i kompanów. Został od dnich oddzielony, ale nie znaczyło to, że nie mógł się z nimi widywać od czasu do czasu poza granicami Klanu Rzeki.
Po porannym polowaniu, Jeżyna doprowadziła się do porządku i nie mając za wiele do roboty uznała, że to dobry dzień na przechadzkę. Nie zamierzała oddalać się zanadto. Miała zamiar zrobić sobie krótką przechadzkę w stronę Króliczych Nór, idąc gdzieś przez skraj Kłującego Gąszczu. Przekroczyła Kwiecistą Łąkę i wyszła poza granice Klanu, przez co wszystkie jej zmysły stanęły na baczność, o głowa poruszała się jak radar na prawo i lewo. Wcale nie czuła się, jakby szła po przygodę. Była już chyba na to za stara i nie czuła strachu. Można więc to było określić bardziej mianem misji, bowiem Popiołce zależało na spotkaniu z byłym terminatorem i, co tu ukrywać, dobrym towarzyszem. Zastanawiała się jak sobie radzi, co o tym wszystkim myśli, gdzie pomieszkuje. Dla spokoju ducha musiała się upewnić, że kocur potrafi o siebie zadbać. Gdzieś w głebi była tego pewna, ale jednak coś kazało jej zobaczyć go na własne oczy i usłyszeć to z jego pyszczka. Nie była pewna, czy akurat tego dnia, o tej porze się na niego natknie, ale może siła jej determinacji poruszy łapy wygnańca w tę stronę.


/Toń :3
_________________

You crawled away from me.
Slipped away from me.
I can see your back is turning.
If I could I'd stick a knife in...

‧ ⚔ ‧
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 10 | Zm: 6 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 175/300
 
Tonące Słońce
Samotnik
Under the sea



Klan:
samotnicy

Księżyce: 87 [VII]
Mistrz: Jeżyna
Płeć: kocur
Partner: Lawenda
Multikonta: Sokoli Cień, Racza Sadzawka [KW]; Koziczy Skok [KG]; Lodowy Pył [KC]; Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa [GK] i inni
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-08-16, 15:24   
   Wygląd: Toń wyrósł, jednak nie jest wcale potężnym kotem. Wielkości bez dwóch zdań dodaje mu gęste, prążkowane futro przetykane białymi znaczeniami, które okala całe jego ciało. Całe? Niemalże. Tam, gdzie kiedyś pysznił się jego ogon, pozostał obecnie jedynie niezbyt apetyczny kikut, który porasta tę część skóry niewiele jeszcze włosów - jakby w ogóle nie chciały się tutaj przyjąć. Ten brak włosów z całą pewnością rekompensują mu całkiem ładne bokobrody i długie, śmieszne włosy, jakie wyrastają przy jego uszach, nadając mu nadal nieco komiczny, nieco starczy wygląd. Przez to, że ów uszy są wywinięte pod dziwnym kątem, jego mordka, choć już wyraźnie dorosła, nadal sprawia wrażenie nieco zdziwionej, jakby kocurek nieustannie miał uniesione brwi i spoglądał na świat z pewną dozą niedowierzania. Oczy zdążyły się już wybarwić i mają teraz kolor zielony, wpadający w złoto, a może orzech, wszystko zależy od tego, jak akurat padnie na niego światło.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=194574#194574


To prawda, że nie zamierzał zbliżać się do granic Klanu Rzeki, nie czuł takiej potrzeby i nie zamierzał ryzykować, w końcu mógł pojawić się tam ktoś, kto uznałby jego obecność za wystarczającą zniewagę albo nie daj Gwiezdny Klanie przyjęto by, że szpieguje, czy coś równie absurdalnego. Dlatego też nie dało się wyczuć jego zapachu w pobliżu granic, trzeba było od nich odejść, by trafić na ślad śmiesznouchego kocura, który spacerował to tu, to tam nie robiąc zupełnie nikomu krzywdy. Zwiedzał świat i nie wtrącał się w jakieś klanowe rozgrywki, nie interesowało go nawet za bardzo to, jak koty zareagowały na jego wyrzucenie z Klanu, bo i tak wiedział, że Świetlik nie zamierzał z nimi dyskutować. Miał tylko nadzieję, że jego przyjaciele nie napytali sobie przy okazji biedy, bo tego jednego im po prostu nie życzył. Nie oznaczało to oczywiście, że nie cieszył się na widok swoich dawnych znajomych i przyjaciół z Klanu! Nawet jeśli byli na niego wściekli z uwagi na to, że nie dzielił już z nimi podróży w tej samej, tak zwanej, rodzinie.
Jeżyna musiała odejść od granicy Klanu i być może chciała już zawracać, gdy do jej nosa dotarł bez wątpienia świeży, aczkolwiek jeszcze dość słaby zapach Toni. Kocur przemykał się właśnie skrajem Kłującego Gąszczu tuż obok Łanu Rzepaku, bo zamierzał udać się nieco dalej, w okolice granic Klanu Gromu, chociaż oglądając pola zabawnej rośliny miał coraz większą ochotę zanurzyć się pośród tych śmiesznych, wysokich łodyg, by przekonać się, jak tam jest. Tak czy siak znajdował się na tyle daleko od granicy, by nikogo nie drażnić, żył na Ziemiach Niczyich i już szczytem braku kultury byłoby zarzucanie mu, że coś robi nie tak wędrując po ziemiach należnych każdemu. Tak czy inaczej kocur właśnie przystanął przyglądając się rzepakowi, wiatr powiał mocniej i poniósł jego zapach w stronę Jeżyny.
_________________

SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light


  Statystyki - lvl: 6 | S: 9 | Zr: 11 | Sz: 18 | Zm: 14 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 90/500
Stat. Med. - lvl:
3 | MED.EXP: 160/300
 
Jeżynowy Cierń
Zaginiony
leftover


Klan:
rzeka

Księżyce: 75 (styczeń)
Mistrz: Wronie Pióro
Matka: Liliowa Sadzawka
Ojciec: Popielate Skrzydło
Partner: Dureń, którego dobiły kleszcze
Multikonta: Szepczący Pył (KC/GK), Chłodna Łapa (KW)
Wysłany: 2018-08-21, 22:02   
   Wygląd: Jeżynowy Cierń jest dość drobną, niedużą kotką o smukłej budowie ciała, bez wyraźnie zaznaczonych mięśni. Sylwetkę ma zgrabną i proporcjonalną, z całą pewnością więc miłą dla oka - dopóki nie przeniesie się spojrzenia na jej zwykle skwaszoną mordkę. Kotka porusza się z zwinnie i z gracją, kroki stawia zdecydowanie i bez wahania. Jej szara, krótka i gładka sierść niezmiennie nie ustępuje miejsca żadnej innej barwie. Charakterystyczną cechą futerka jest to, że nie błyszczy w słońcu, sprawiając wrażenie bardzo matowego. Kanciasto wyrzeźbioną głowę kotki zdobią owalne ślepia o barwie zimnej, rozbielonej mięty, niemal czarny nosek i długie, srebrzyste wąsiki. Bardzo ruchliwe uszy są długie i szpiczaste, ogon natomiast cienki i biczowaty, często z impetem przecinający powietrze.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=151902#151902


Jeżynowy Cierń zaszła prawie do Króliczych Nor, skąd zakręciła by udać się w drogę powrotną. Do jej nozdrzy nie docierał żaden zapach, który zwróciłby jej uwagę, który sugerowałby natknięcie się na trop wygnańca. Cóż, nie była z nim umówiona, nie ustalili miejsca ewentualnego spotkania, więc pozostało jej błądzić w nadzei na odrobinę szczęścia, na fortunny zbieg okoliczności. Drogę powrotną obrała więc nieco inną, tym razem bliżej Gąszczu i Łanu Rzepaku, by mieć szerszy obszar poszukiwań i większą szansę, by natknąć się na Toń.
Szła swoim marszowym krokiem, chłonąc wszystkie okoliczne bodźce i pilnując swojego bezpieczeństwa. W końcu była na niezbadanym obszarze, musiała być nad wyraz ostrożna. Gdy mocniejszy powiew wiatru musnął jej wąsy, wciągnęła do nozdrzy woń, jaką ze sobą poniósł. W pierwszej chwili nie wyczuła nic szczególnego, ale zmarszczyła nos, skupiając się bardziej. Poczuła w tej mieszaninie coś znajomego. Była to niewyraźna i słaba nuta, ale osobliwa. Wymagała zbadania jej źródła. Jeżynowy Cierń ruszyła więc w stronę, z której poczuła wiatr. Im bliżej była, tym bardziej wyłapywała ten zapach, który choć nie był jednoznaczny, to sugerował właściwy trop. Wojowniczka minęła kilka krzewów malin i ostrożnie wychyliła się zza ich rogu, bo zapach był tu już bardzo wyodrębniony i mocny.
Jej podejrzliwie zmarszczone brwi uniosły się, a zwężone ślepia rozchyliły się znacznie. Na pewno się nie pomyliła. Jest. Tylko jeden kot w okolicy mógł mieć takie wywinięte uszy i nie posiadać ogona. W dodatku ten, na którego Jeżyna właśnie patrzyła, stał wgapiony w łan rzepaku jak w jakiś piękny obraz. To musiał być on. Jego zapach był już pozbawiony woni Klanu Rzeki, ale pozostała ta charakterystyczna nuta, którą miał każdy i zawsze była ona inna.
- Tonące Słońce. - odezwała się, wychodząc zza krzewu i kierując się w stronę kocura. Podeszła, przyglądając mu się uważnie, ale w żadnym razie nie ostro. Po prostu sprawdzała, jak wygląda, czy o siebie dba i czy nie ma gdzieś wymagającej leczenia rany. Zdawał się jednak wyglądać... naprawdę dobrze. - Co żeś narobił, mysi móżdżku? - spytała po chwili skrzekliwie, trochę z wyrzutem, ale bez złości czy pretensji, a jej ogon smagnął w bok. Stało się. Czas już nieco wyleczył ranę i już nie było sensu się denerwować, nie było już odwrotu z tej sytuacji, ale wciąż Jeżyna nie do końca wiedziała, co się właściwie takiego stało. I nadal jakby niewygodnie ją to uwierało gdzieś w środku. Nazwanie kocura mysim bobkiem nie miało być rzecz jasna obelgą, a bardziej... kumpelskim przytykiem, nie mającym na celu go obrazić, a jedynie okazać niezadowolenie z powodu tego, do czego doprowadził. Spojrzenie lodowych ślepi było oczekująco zawieszone na dziwnouchym.
_________________

You crawled away from me.
Slipped away from me.
I can see your back is turning.
If I could I'd stick a knife in...

‧ ⚔ ‧
Ostatnio zmieniony przez Jeżynowy Cierń 2018-08-21, 22:03, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 10 | Zm: 6 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 175/300
 
Tonące Słońce
Samotnik
Under the sea



Klan:
samotnicy

Księżyce: 87 [VII]
Mistrz: Jeżyna
Płeć: kocur
Partner: Lawenda
Multikonta: Sokoli Cień, Racza Sadzawka [KW]; Koziczy Skok [KG]; Lodowy Pył [KC]; Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa [GK] i inni
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-09-19, 16:24   
   Wygląd: Toń wyrósł, jednak nie jest wcale potężnym kotem. Wielkości bez dwóch zdań dodaje mu gęste, prążkowane futro przetykane białymi znaczeniami, które okala całe jego ciało. Całe? Niemalże. Tam, gdzie kiedyś pysznił się jego ogon, pozostał obecnie jedynie niezbyt apetyczny kikut, który porasta tę część skóry niewiele jeszcze włosów - jakby w ogóle nie chciały się tutaj przyjąć. Ten brak włosów z całą pewnością rekompensują mu całkiem ładne bokobrody i długie, śmieszne włosy, jakie wyrastają przy jego uszach, nadając mu nadal nieco komiczny, nieco starczy wygląd. Przez to, że ów uszy są wywinięte pod dziwnym kątem, jego mordka, choć już wyraźnie dorosła, nadal sprawia wrażenie nieco zdziwionej, jakby kocurek nieustannie miał uniesione brwi i spoglądał na świat z pewną dozą niedowierzania. Oczy zdążyły się już wybarwić i mają teraz kolor zielony, wpadający w złoto, a może orzech, wszystko zależy od tego, jak akurat padnie na niego światło.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=194574#194574


Zwiedzanie okolicy i szukanie cudów tego świata było na pewno czymś, co Toni bardzo się podobało. W końcu, jak się okazywało, okolica była naprawdę całkiem spora, dało się wcisnąć nos to tu, to tam, zobaczyć, co kryje się za Grzmiącą Ścieżką i dalej nawet, przekonać się, czy nie ma tutaj jakiś innych kotów, z którymi warto byłoby porozmawiać, zapozna ć się, znaleźć dla nich czas i miejsce. Takie podróżowanie z jednego krańca znanego sobie świata na drugi okazywało się być całkiem przyjemne, a już z pewnością ekscytujące, gdy trzeba było jeszcze uważniej nastawiać uszu. Nie, to wcale nie oznaczało, że wcześniej był leniwą lebiodą, czy coś podobnego, ale teraz dostrzegał, że żyjąc samotnie musi pilnować się za dwóch albo i za trzech, żeby nie wdepnąć w jakąś sporą i śmierdzącą kupę. Oczywiście, tęsknił. Czuł się dość samotnie, ale tak to już jest, gdy jest się otwartym i całe życie spędza pośród innych kotów, nie był jednak również mazgajem i niepojętym pesymistą, toteż szedł przez życie z uśmiechem i czerpał z niego tyle, ile się dało. I gdzie się dało. Był jednak, co trzeba mu oddać, zdecydowanie ostrożny i nie wpychał palców między drzwi. Na wszelki wypadek. Chociaż oczywiście paplać się nie oduczył i nie było wiadomo, co jeszcze może komu donieść i jak dalej będzie to wyglądało.
Poruszył lekko uchem, gdy zdał sobie sprawę z tego, że ktoś się do niego zbliża, a następnie rozchylił prędko pyszczek i wciągnął głęboko zapach rozluźniając nieco mięśnie. Nie było wątpliwości, że kotem, który zmierza w jego stronę jest Jeżyna. Znał jej woń. I nic nie mogło wydrzeć jej z jego pamięci, tak więc gdy kocica wynurzyła się zza krzaka zwrócił się w jej stronę i uśmiechnął promieniejąc na tle pola rzepaku. Prychnął, gdy nazwała go mysim móżdżkiem, ale z całej jej postawy i zachowania wyczytał, że nie jest wściekła i nie zamierza za chwilę go zaatakować, chociaż właściwie – kto wie? Tak czy inaczej nie potraktował tego jako wielką obrazę, atak na swoją osobę, czy cokolwiek takiego, tym bardziej, że Jeżyna miała pełne prawo do postrzegania go w taki, a nie inny sposób.
- Przecież wiesz, Jeżyno – powiedział na to, bo w końcu przekazał jej jako jednej z nielicznych, że odchodzi i z jakich względów się to dzieje. – Wolałabyś, żebym wrócił czołgać się w piachu i prosił o wybaczenie? – zapytał jeszcze przekrzywiając nieco łeb, ale nie czując jakiejś niesamowitej potrzeby, by wypytywać ją o to, co się działo, jak wyglądała jego sprawa w oczach Klanu i kto jeszcze dowiedział się o tym, jak wszystko przebiegło. Średnio również obchodziło go to, co powiedziała większość kotów. – Jak się masz? Wszystko u ciebie dobrze? – zapytał zamiast tego z pewną dozą troski malującej się w jego głosie. Miał nadzieję, że przetrawiła już gniew i frustrację, a to wszystko nie odbiło się jakoś szczególnie mocno na jej życiu w Klanie i relacjach, jakie przecież tam zawiązała.
_________________

SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light


  Statystyki - lvl: 6 | S: 9 | Zr: 11 | Sz: 18 | Zm: 14 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 90/500
Stat. Med. - lvl:
3 | MED.EXP: 160/300
 
Jeżynowy Cierń
Zaginiony
leftover


Klan:
rzeka

Księżyce: 75 (styczeń)
Mistrz: Wronie Pióro
Matka: Liliowa Sadzawka
Ojciec: Popielate Skrzydło
Partner: Dureń, którego dobiły kleszcze
Multikonta: Szepczący Pył (KC/GK), Chłodna Łapa (KW)
Wysłany: 2018-10-03, 13:19   
   Wygląd: Jeżynowy Cierń jest dość drobną, niedużą kotką o smukłej budowie ciała, bez wyraźnie zaznaczonych mięśni. Sylwetkę ma zgrabną i proporcjonalną, z całą pewnością więc miłą dla oka - dopóki nie przeniesie się spojrzenia na jej zwykle skwaszoną mordkę. Kotka porusza się z zwinnie i z gracją, kroki stawia zdecydowanie i bez wahania. Jej szara, krótka i gładka sierść niezmiennie nie ustępuje miejsca żadnej innej barwie. Charakterystyczną cechą futerka jest to, że nie błyszczy w słońcu, sprawiając wrażenie bardzo matowego. Kanciasto wyrzeźbioną głowę kotki zdobią owalne ślepia o barwie zimnej, rozbielonej mięty, niemal czarny nosek i długie, srebrzyste wąsiki. Bardzo ruchliwe uszy są długie i szpiczaste, ogon natomiast cienki i biczowaty, często z impetem przecinający powietrze.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=151902#151902


Przecież wiesz, Jeżyno.
Owszem, Jeżyna wiedziała, co było powodem wygnania kocura. Wiedziała, ale tego nie rozumiała i w tym leżał cały szkopuł. Jego przewinienia - o ile tak można w ogóle nazwać to co przeskrobał - zdawały jej się na tyle niegroźne, że nigdy nie rozpatrywałaby ich pod kątem buntu czy szerzenia nienawiści, a już na pewno nie zasługiwały na tak drastyczne kroki.
Popiołka uważała, że w Klanie były koty, które znacznie bardziej zasługiwały na takie potraktowanie niż niczemu niewinny Toń. Nie można jednak nie wziąć pod uwagę tego, że Jeżyna oceniała wszystko i wszystkich w bardzo subiektywnym świetle. Jej pojęcie sprawiedliwości znacznie różniło się od tego znanego z definicji. Wymagała sprawiedliwości na swoich zasadach, które solidnie i konsekwentnie wytyczone, napędzały jej tok myślenia i działania. Miała swoją niepodważalną rację i tyle. Jeśli coś wychodziło poza ramy jej moralności i postrzegania świata, stawało się to niezrozumiałe, niewłaściwie i nie do zaakceptowania. Tak było i w tym przypadku. Jeśli sprawa dotyczyłaby takiego powiedzmy Rudzikowego Bobka, Jeżyna sprzedałaby mu jeszcze kopa w dupę na rozpęd. Jeśli dotyczyłaby kogoś mniej kojarzonego lub nieistotnego, to powieka nawet by jej nie drgnęła. Sprawa dotyczyła jednak jej ucznia, przyjaciela - nie mogła więc potraktować tego obojętnie czy z uznaniem. Na podobną reakcję w takim wypadku mogliby liczyć wszyscy, których Jeżyna lubiła i szanowała. Nie było w jej podejściu ani grama właściwej sprawiedliwości, ani jednego obiektywnego spojrzenia, ani odrobiny praworządności. Nie byłaby dobrym liderem. Faworyzowałaby tych, których lubi, a tłamsiłaby tych, za którymi nie przepada. Nie przyjmowałaby zdrajców, a jeśli już - piętnowałaby ich, żeby nigdy nie zapomnieli jak kiedyś porzucili swój Klan. Myślała o sobie w samych superlatywach, choć wcale nie była tak świetna i mądra jak myślała. Nie utrzymałaby się przy władzy, nie ma mowy że inni przystanęliby na jej surowy reżim, więc uskuteczniała go jedynie w granicach swoich możliwości, oczywiście nie wchodząc w paradę Świetlikowi, którego przecież szanowała i nie miała zamiaru bić się z nim o stołek. W żadnym wypadku! Nie zależało jej na gwiazdorzeniu, nigdy tego na dobrą sprawę nie rozważała i nie zamierzała tego robić. Nie była więc dla przywódcy zagrożeniem, wręcz przeciwnie - była lojalną wojowniczką, która umiała trzymać się na wodzy i nie była jakaś tępa czy nadmiernie zarozumiała. Znajdowała się we właściwym dla siebie miejscu i to sprawiało, że działała poprawnie.
- Wiem, ale nadal nie rozumiem. - odparła na to, wzruszając lekko barkami. Na kolejne pytanie Toni westchnęła głęboko i ostentacyjnie, ale po przewróceniu oczami pokręciła przecząco głową. - Nie, to pewnie i tak by nie pomogło. - mruknęła kwaśno. Jeśli dyskusja, jaka odbyła się na ceremonii w niczym nie pomogła, to według Jeżyny już nic nie było w stanie pomóc. W końcu głos lojalnej wojowniczki powinien być bardzo istotny, a nie był, więc czyj głos poza tym należącym do Świetlika miał się liczyć? - U mnie... dobrze. Po staremu. Lepiej opowiedz co u ciebie, bo na pewno więcej się pozmieniało. - odparła i przysiadła, owijając ogon wokół łap i spoglądając na Toń wzrokiem już nieco łagodniejszym, niż przed chwilą, niezadowolenie powoli zaczęło ją opuszczać na rzecz dobrego spędzenia czasu z Tonią. Nic nie mogli zmienić i musiała się z tym pogodzić. Teraz mogli widywać się tylko raz na jakiś czas, więc spotkania powinny odbywać się w przyzwoitej atmosferze.
_________________

You crawled away from me.
Slipped away from me.
I can see your back is turning.
If I could I'd stick a knife in...

‧ ⚔ ‧
Ostatnio zmieniony przez Jeżynowy Cierń 2018-10-03, 13:19, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 10 | Zm: 6 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 175/300
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers