Poprzedni temat «» Następny temat
Koci Grzbiet
Autor Wiadomość
Mała Łapa
Gwiezdny
philia



Klan:
rzeka

Księżyce: 90 [VII]
Mistrz: Cisowa Jagoda
Płeć: kocur
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Multikonta: Wrzeszczący Pysk[GK]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]; Czaik[KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-29, 18:01   
   Wygląd: Kocur zdecydowanie przypomina Zakurza. Ma trójkątne, duże uszy, garbaty nos i długi, cienki ogon. Jednak jego czekoladowa sierść, choć równie jednolita jak u ojca, w wielu miejscach odstaje od ciała i jest matowa. Brak mu również gracji i elegancji, z którą poruszał się liliowy kocur. Odróżniają go też białe znaczenia, które nierównomiernie pokrywają jego mordkę, szyję, brzuch, łapy i spód złamanego przy końcówce ogona. Po obu stronach różowego nosa znajdują się splątane wąsy, zaś nad nim lekko skośne oczy o barwie złoto-zielonej. Znakiem rozpoznawczym łaciatego kocura są blizny, których w trakcie pobytu poza klanem nabył jeszcze więcej, a także wzrost. Jest jednym z najwyższych kotów w klanach.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=185069#185069


Ciężko stwierdzić, jak konkretnie wyglądał "lepszy" humor u łaciatego wojownika i czy akurat go miał. Na pewno chwilowo odczuwał gdzieś tam jakąś drobną przyjemność, spowodowaną dość wysoką temperaturą i promieniami słonecznymi, jednak nic ponadto. Czarne chmury wiecznie krążyły gdzieś nad jego głową, czekając tylko na najmniej odpowiedni moment, by zbombardować kocura negatywnymi myślami i emocjami. Ciężko było dostrzec jego zmiany po stracie ojca, bo to nie pierwszy kot, który zniknął z jego życia. Wcześniej była ciężko ranna Modliszka. Kostka i Cis, które w pewnym momencie jakby wyparowały bez słowa. Trzy najważniejsze koty w jego życiu, które sprawiały, że jakoś się trzymał, tak po prostu zniknęły, a on nie wiedział co się z nimi działo. Teraz ich nie było, i czuł się niczym budowla, z której usunięto większość podtrzymujących ją filarów. Na tym etapie śmierć Zakurzonego Grzbietu i zniknięcie Śnieżnego pozostawiły po sobie jedynie głębokie pęknięcia, jednak nie na tyle, by zawalił się całkiem. Jednak gdyby stracił kolejnego ważnego dla niego kota, mógłby już tego zwyczajnie nie przeżyć. Mały Liść miał słabą duszę i nie była to wcale żadna nowość. Już nawet nie pamiętał co go na pierwszym miejscu tak wyniszczyło, albo chociaż wepchnęło go na ścieżkę, która prowadziła do autodestrukcji, a z której nijak nie umiał zejść. Prawie tak jakby nie chciał chociaż spróbować żyć inaczej. Zwyczajnie brakło mu do tego sił. Czekoladowo-biały kocur był cichą wodą, której wystarczał jeden drobny impuls, by przemienić się w ocean rozpaczy. Jedna zła myśl, by podburzyć jego wątłą wiarę w siebie i sens życia, zasiać spustoszenie w jego umyśle. Najgorsze w tym wszystkim było to, że nie wiedział do kogo się zwrócić w tej kwestii. Z resztą, wątpliwe, by ktokolwiek był w stanie mu pomóc. Lepiej było oszczędzić sobie pokazywania innym, jak bardzo był żałosny i jak blisko dna się znajdował. Nie lubił się narzucać z tym, co się działo w jego wnętrzu.
W tej chwili jednak Mały nie czuł się aż tak źle, a świadczył o tym fakt, że w ogóle podszedł do Drżącego Płomienia i zaczął rozmowę. Mimo wszystko martwił się o swojego byłego terminatora, i czuł się źle z tym, że nie poświęcał mu zbyt dużo uwagi. Spędzili ze sobą na treningach dostatecznie dużo czasu, by wojownik przywiązał się do jego obecności. Nie potrafił jednak określić jak znaczący czarny kocur był w jego życiu. I czy sam Dreszcz w ogóle chciał go w swoim. Przesunął wzrokiem po sylwetce kocura, jakby szukał jakichkolwiek sygnałów, że nie był tu mile widziany. Na jego pyszczek zerknął tylko przelotnie, po tym szybko uciekając spojrzeniem gdzieś w bok. Mimo wszystko ucieszył się, że krótkowłosy kot sam nie przepadał za nadmiernym kontaktem wzrokowym.
- Tak, są... w porządku - mruknął, przestępując z łapy na łapę, nim podszedł o krok bliżej i ustawił się przodem bardziej w tym samym kierunku co Drżący. Po tym usiadł i owinął łapy ogonem, czując się niezręcznie, ale poza tym w miarę znośnie. - A ty? Podobają ci się? - zapytał, zerkając kątem oka na swojego byłego terminatora, po czym szybko wbił wzrok w ziemię przed swoimi łapami.
_________________
- ̗̀ ✿. ̖́-
na zakrętach s m u t k u w biegu tych wydarzeń
jak mogliśmy się tak szybko po prostu zestarzeć
każdy t y l k o gorzko sam siebie p r z e k l i n a
zestarzałem się po cichu..................................
................................trudno to wytrzymać jest


bije nam zaklęty dzwon
w święconej wodzie......
......palce brudnych rąk
bliżej podszedł pod nasz próg
zimny od śmierci duch


niektórzy z nas życiem już zmęczeni
jak staliśmy razem.................................
.............................tak leżymy podzieleni
jedni poszli w prawo lub zostali w miejscu
drudzy całkiem w lewo inni zaś s t a n ę l i

w przejściu

czasem tylko zerkamy za siebie u k r a d k i e m.................
.............i to co nas bardzo boli żyje w nas najbardziej wiem
xxx
  Statystyki - lvl: 5 | S: 8 | Zr: 16 | Sz: 13 | Zm: 9 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 90/400
Stat. Med. - lvl:
2 | MED.EXP: 109/200
 
Drżący Płomień
Zaginiony
agape


Klan:
rzeka

Księżyce: 78
Mistrz: Mały Liść
Płeć: kocur
Matka: Kolczasta Mordka [NPC]
Ojciec: Jastrzębiopióry [NPC]
Multikonta: Akacjowy Kolec [*] Hieroglif [Nkt] Błyszcząca Łapa [Nkt] Jenot [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-29, 22:29   
   Wygląd: Bardzo niski, lecz całkiem dobrze zbudowany kocur. Podczas swojego życia jako na wpół oswojony kocur, jedzenie dostawał dosłownie na talerzu, co eliminowało potrzebę polowania, ale Dreszcz bynajmniej nie próżnował i zachował swoją formę. Oczywiście nie zmienił się również kształt jego łba - krótki, kanciasty, z dużymi, okrągłymi oczami o złotym kolorze - i jego futro - wciąż krótkie, wciąż czarne, wciąż rzadkie. W niektórych miejscach widać było prześwity jego jasnej skóry, chociaż jest ich już mniej niż za kociaka. Jedyną rzeczą, która mogłaby zaskoczyć jego starych znajomych, była nowa blizna. Ślady czyichś pazurów ciągnęły się od czubka jego głowy do czoła.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5032


Kocur rzucił spojrzenie mistrzowi, kiedy ten mówił, po czym przeniósł wzrok z powrotem na otoczenie. Było tu ładnie. Zwierzyny również jak na razie brakowało a pogoda, z tego co się Dreszczowi wydawało, zbytnio się nie zmieniła. A może nawet wcale. Znaczy oczywiście zmieniała się ciągle, ale na nowych terenach zdawała się przechodzić te same zmiany co wcześniej. Była właśnie Pora Nowych Liści, zaraz po niej nadchodziła Pora Zielonych Liści a z nią coraz więcej dni podobnych do tego - słonecznych i ciepłych. Czy oznaczało więc to również odrobinę lepszy humor czekoladowego kocura? Hm.
- W zasadzie to tak. Chociaż nadal czasami zdarza mi się iść gdzieś i w połowie drogi panikować, bo zapominam gdzie jestem - powiedział z uśmiechem na pyszczku. Co prawda na starych terenach również od czasu do czasu zamyślał się tak, że do zmysłów wracał dopiero wiele kroków dalej, ale tutaj dochodziła do tego jeszcze taka średniawa znajomość terenów. Za każdym razem skakało mu nieco tętno, ale był na tyle rozgarnięty by szybko zorientować się w otoczeniu... i wydarzeniach w czasie.
Kocur ziewnął, po czym położył się na ziemi.
- Po co w ogóle istnieją te głupie robaki - mruknął, kiedy mucha podleciała do niego i usilnie próbowała usiąść na czarnej głowie, Drżący tymczasem zganiał ją stamtąd ruszając uchem. Gdyby nie robactwo, to jak dla niego ciepłe Pory mogłyby trwać cały czas. No i może gdyby było odrobinę chłodniej kiedy słońce jest na szczycie nieba.
_________________


Sweetheart, you look a little tired
W h e n did you last eat ?
Come in and make yourself at home
Stay as long as you need
Tell me, is something wrong?

  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 11 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 250/300
 
Mała Łapa
Gwiezdny
philia



Klan:
rzeka

Księżyce: 90 [VII]
Mistrz: Cisowa Jagoda
Płeć: kocur
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Multikonta: Wrzeszczący Pysk[GK]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]; Czaik[KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-05-05, 22:08   
   Wygląd: Kocur zdecydowanie przypomina Zakurza. Ma trójkątne, duże uszy, garbaty nos i długi, cienki ogon. Jednak jego czekoladowa sierść, choć równie jednolita jak u ojca, w wielu miejscach odstaje od ciała i jest matowa. Brak mu również gracji i elegancji, z którą poruszał się liliowy kocur. Odróżniają go też białe znaczenia, które nierównomiernie pokrywają jego mordkę, szyję, brzuch, łapy i spód złamanego przy końcówce ogona. Po obu stronach różowego nosa znajdują się splątane wąsy, zaś nad nim lekko skośne oczy o barwie złoto-zielonej. Znakiem rozpoznawczym łaciatego kocura są blizny, których w trakcie pobytu poza klanem nabył jeszcze więcej, a także wzrost. Jest jednym z najwyższych kotów w klanach.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=185069#185069


Dla Małego pomiędzy nowymi i starymi terenami różnica była tak wielka jak między niebem a ziemią. Kiedyś nie mieli tylu drzew do wspinania się, było dużo piachu, niezbyt dobrze osłonięty obóz, no i wodę, w której mogły pływać bobry. Nie wspominając o tym, że gdy zbyt dużo padało, to poziom wody się nieco podnosił, i łaciaty kocur czasem się bał, że zaleje im obóz - na szczęście nigdy to się nie stało, więc mimo wszystko żyło mu się w miarę spokojnie. Jednak tutaj było inaczej. Było dużo drzew, całkiem dobrze zabezpieczony obóz, osłonięte legowiska, i to nie wśród kamieni, tylko krzaków i korzeni drzew! Tutaj wszystko wydawało się być jakby jaśniejsze, bardziej kolorowe i przyjemne, choć może wynikało to z tego, że Mały Liść zwyczajnie polubił nowe ziemie od pierwszego wejrzenia, a poznawanie ich było dla niego z początku czymś w rodzaju przygody, nawet jeśli się trochę denerwował na początku. Jednak porzucił już jakiekolwiek próby zbudowania sobie rutyny, zwyczajnie brakło mu na to sił i motywacji. Już od dawna życie samo z siebie bezlitośnie popychało go do przodu, wraz z prądem, a on się temu poddawał. Był zbyt zmęczony i podłamany by cokolwiek zmieniać.
Na oblanym bielą pysku zamajaczył się krótki uśmiech, kiedy Dreszcz powiedział, że wciąż zdarzało mu się gubić na nowych terenach. Maluch nie miał tego problemu, głównie dlatego, że zwykle zwykle wychodził tylko na patrol bądź polowanie, i z reguły z kimś. Zdążył już zorientować się mniej więcej na nowych ziemiach. Poza tym wychodził tylko wtedy, gdy miał trochę lepszy humor, co się zdarzało dość rzadko. Jeszcze rzadziej chodził na polowanie wtedy kiedy nie musiał. Gdy coś kazano mu zrobić, robił to, ale rzadko z własnej inicjatywy.
- Ja już się nie gubię - bąknął cicho pod nosem, przez chwilę grzebiąc łapą w ziemi.
Zastrzygł uchem, gdy czarny wojownik o białej końcówce ogona wspomniał o robakach. Faktycznie potrafiły być irytujące, szczególnie, gdy tak brzęczały nad uchem. Jedyne rozwiązanie na to, jakie widział Maluch, to zasłanianie uszu łapami, ale to działało tylko wtedy, gdy się leżało. Ostatecznie wzruszył lekko barkami, bo nie wiedział jak odpowiedzieć na pytanie Dreszcza. Zgadywał, że było ono z resztą bardziej retoryczne niż skierowane pod jego adresem.
- Jak... jak sobie radzisz z obowiązkami? - zapytał wreszcie, a w jego głos wlała się odrobina zmartwienia, gdy zerknął na Drżącego.
_________________
- ̗̀ ✿. ̖́-
na zakrętach s m u t k u w biegu tych wydarzeń
jak mogliśmy się tak szybko po prostu zestarzeć
każdy t y l k o gorzko sam siebie p r z e k l i n a
zestarzałem się po cichu..................................
................................trudno to wytrzymać jest


bije nam zaklęty dzwon
w święconej wodzie......
......palce brudnych rąk
bliżej podszedł pod nasz próg
zimny od śmierci duch


niektórzy z nas życiem już zmęczeni
jak staliśmy razem.................................
.............................tak leżymy podzieleni
jedni poszli w prawo lub zostali w miejscu
drudzy całkiem w lewo inni zaś s t a n ę l i

w przejściu

czasem tylko zerkamy za siebie u k r a d k i e m.................
.............i to co nas bardzo boli żyje w nas najbardziej wiem
xxx
  Statystyki - lvl: 5 | S: 8 | Zr: 16 | Sz: 13 | Zm: 9 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 90/400
Stat. Med. - lvl:
2 | MED.EXP: 109/200
 
Drżący Płomień
Zaginiony
agape


Klan:
rzeka

Księżyce: 78
Mistrz: Mały Liść
Płeć: kocur
Matka: Kolczasta Mordka [NPC]
Ojciec: Jastrzębiopióry [NPC]
Multikonta: Akacjowy Kolec [*] Hieroglif [Nkt] Błyszcząca Łapa [Nkt] Jenot [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-05-14, 20:02   
   Wygląd: Bardzo niski, lecz całkiem dobrze zbudowany kocur. Podczas swojego życia jako na wpół oswojony kocur, jedzenie dostawał dosłownie na talerzu, co eliminowało potrzebę polowania, ale Dreszcz bynajmniej nie próżnował i zachował swoją formę. Oczywiście nie zmienił się również kształt jego łba - krótki, kanciasty, z dużymi, okrągłymi oczami o złotym kolorze - i jego futro - wciąż krótkie, wciąż czarne, wciąż rzadkie. W niektórych miejscach widać było prześwity jego jasnej skóry, chociaż jest ich już mniej niż za kociaka. Jedyną rzeczą, która mogłaby zaskoczyć jego starych znajomych, była nowa blizna. Ślady czyichś pazurów ciągnęły się od czubka jego głowy do czoła.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5032


Ich stary teren miał wady? Myśl niewiarygodna dla Dreszcza. Przenieśli swoją kryjówkę z powodu obecności rysiów, dwunożnych oraz innych drapieżników a myśląc o tej zmianie kocur nie wybiegał wybiegał myślami poza te fakty. Zawsze wydawało mu się, że żyli w dobrym miejscu, które jedynie padło ofiarą swego rodzaju inwazji niebezpieczeństw. Tymczasem okazuje się, że być może były tam one od początku. Pozostawało jednak pytanie - kto kiedyś uznał, że należy się osiedlić właśnie tam i dlaczego? Jako jeden z czterech klanów Rzeka nie mogła po prostu pójść sobie gdzie chce, ale to nie tak, że jedynie rzeczniaków spotykały tam nieprzyjemności. Bóbr zaatakował Toń w obozie, ale Wichrze obóz się zawalił.
Mimo wszystko ciężko było Drżącemu Płomieniowi nie myśleć o tamtym miejscu z sentymentem. Był osobą, która przekonana do czegoś w młodości, nie zmieni zdania nawet pod wpływem logicznym argumentów. Nie zamierzał się przy nim upierać ani przekonywać nikogo, ale pielęgnował w sercu te swoje nierealne przekonania niczym pamiątki.
Serduszko kocura przyspieszyło nieznacznie, kiedy na pysku jego mentora wykwitł uśmiech. Był delikatny i krótki, ale wyglądał na szczery. Mały Liść rzadko się uśmiechał. Przez większość czasu chodził przygnębiony - a przynajmniej na takiego wyglądał. Dlatego Dreszcz czul się nie tylko szczęśliwy, że choć na chwilę Małemu poprawił się humor, ale również w pewnym stopniu zadowolony z siebie, że udało mu się go rozweselić.
- To dobrze. Może... ten, oprowadzisz mnie...? - wyjąkał, nie mając pojęcia jak ubrać swoją propozycję w słowa. Skoro czekoladowy kot był już dobrze zorientowany w nowych terenach, to chyba zrozumiałe, że Dreszcz mógł poprosić go o pomoc. W końcu w kupie zawsze raźniej. Ale takie sformułowanie jak "pomożesz mi" czy właśnie "oprowadzisz mnie" brzmiały w tej sytuacji nieodpowiednio. Jakby czarny kocur znów był kociakiem i sam nie mógł zorientować się w tej nowej przestrzeni. Ale kocur nie miał nieograniczonego czasu na zastanawianie się nad dobraniem odpowiednich słów, więc wyszło co wyszło.
- Bycie wojownikiem jest w porządku. Nie aż takie trudne jak myślałem - przerwał na chwilę, patrząc w ziemię zastanawiając się co powiedzieć dalej. - Polowania są całkiem fajne - stwierdził, podnosząc wzrok. - A Zwiewna Łapa jest miła i energiczna - dodał z uśmiechem. Jak na razie mówienie o wszystkich jego terminatorach wywoływało uczucie dumy i przyjemność. To, że obie jego uczennice były takie miłe i że jedną z nich udało mu się już wytrenować było wręcz niewiarygodne.
_________________


Sweetheart, you look a little tired
W h e n did you last eat ?
Come in and make yourself at home
Stay as long as you need
Tell me, is something wrong?

Ostatnio zmieniony przez Drżący Płomień 2018-05-14, 20:03, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 11 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 250/300
 
Mała Łapa
Gwiezdny
philia



Klan:
rzeka

Księżyce: 90 [VII]
Mistrz: Cisowa Jagoda
Płeć: kocur
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Multikonta: Wrzeszczący Pysk[GK]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]; Czaik[KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-05-20, 16:15   
   Wygląd: Kocur zdecydowanie przypomina Zakurza. Ma trójkątne, duże uszy, garbaty nos i długi, cienki ogon. Jednak jego czekoladowa sierść, choć równie jednolita jak u ojca, w wielu miejscach odstaje od ciała i jest matowa. Brak mu również gracji i elegancji, z którą poruszał się liliowy kocur. Odróżniają go też białe znaczenia, które nierównomiernie pokrywają jego mordkę, szyję, brzuch, łapy i spód złamanego przy końcówce ogona. Po obu stronach różowego nosa znajdują się splątane wąsy, zaś nad nim lekko skośne oczy o barwie złoto-zielonej. Znakiem rozpoznawczym łaciatego kocura są blizny, których w trakcie pobytu poza klanem nabył jeszcze więcej, a także wzrost. Jest jednym z najwyższych kotów w klanach.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=185069#185069


Dobrze, że byli Klanem Rzeki, a nie Wichru, bo Maluch nie potrafił sobie nawet wyobrazić co musiały przeżyć koty, którym sklepienie spadło na głowy. Na samą myśl o tym czuł, że zaczyna się dusić, a sierść na jego grzbiecie staje dęba. Cieszył się, że teraz żyli w krzakach i drzewach, a jedyna jaskinia na terenie obozu wydawała się być zupełnie stabilna. Może i darzył sentymentem stare tereny, w końcu na nich się wychował i spędził tam wiele czasu, ale nie było to uczucie na tyle silne, by trudno mu się było przekonać do nowych ziem. Owszem, jak jeszcze niczego nie znał to bywało ciężko, ale teraz był w stanie bez problemu określić to miejsce jako "dom". Taki dużo bezpieczniejszy, odgrodzony od rzeki skałami. Z dużą ilością drzew wszędzie dookoła, jednak nie było ich też za dużo. Na dodatek mieli niedaleko takie duże pole, które pełne było roślin zwanych "rzepak". Może nie było ono tak ciekawe i uspokajające jak Wielka Słona Woda, ale lubił kręcić się w tamtych okolicach.
Na propozycję Dreszcza kocur zamrugał nerwowo oczami i otworzył pyszczek jakby miał coś powiedzieć, ale żaden dźwięk dłuższą chwilę nie wydostawał się z jego gardła. Odchrząknął cicho, starając się jakoś zatuszować ową dość żenującą ścinkę. Och, ile dałby, by być w stanie się swobodnie komunikować z innymi kotami.
- A... a w którą stronę chcesz iść? - zapytał, podnosząc się i drepcząc nerwowo w miejscu, niczym poddenerwowany koń szykujący się do gonitwy.
Nie widział nic złego w tym, że Dreszcz chciał jego pomocy w obejściu terenów. I tak Mały Liść nie miał w tej chwili nic niecierpiącego zwłoki do roboty, nikt też nie nałożył mu dotąd żadnych obowiązków, trening Oszronionej Łapy również nie odbywał się o tej porze. No i... mimo wszystko całkiem lubił spędzać czas ze swoim pierwszym terminatorem. Był dobrym kotem, ale zasługiwał na mistrza, który byłby w stanie go dużo lepiej przygotować do wojowniczego życia.
Pomimo słabej samooceny, łaciaty kocur i tak zdobył się na słaby uśmiech, kiedy Drżący Płomień powiedział, że obowiązki wojownika nie są takie trudne, a polowania są w porządku. Gdy wspomniał o swojej - drugiej już - terminatorce, uśmiech znajdujący się na mlecznobiałym pyszczku nabrał łagodniejszego, szczerszego wyrazu, który sięgnął zielono-złotych oczu. Maluch wbił wzrok w zieloną trawę przed swoimi łapami. To miłe słyszeć, że jego dawny terminator tak dobrze sobie radził mimo posiadania tak słabego mistrza.
_________________
- ̗̀ ✿. ̖́-
na zakrętach s m u t k u w biegu tych wydarzeń
jak mogliśmy się tak szybko po prostu zestarzeć
każdy t y l k o gorzko sam siebie p r z e k l i n a
zestarzałem się po cichu..................................
................................trudno to wytrzymać jest


bije nam zaklęty dzwon
w święconej wodzie......
......palce brudnych rąk
bliżej podszedł pod nasz próg
zimny od śmierci duch


niektórzy z nas życiem już zmęczeni
jak staliśmy razem.................................
.............................tak leżymy podzieleni
jedni poszli w prawo lub zostali w miejscu
drudzy całkiem w lewo inni zaś s t a n ę l i

w przejściu

czasem tylko zerkamy za siebie u k r a d k i e m.................
.............i to co nas bardzo boli żyje w nas najbardziej wiem
xxx
  Statystyki - lvl: 5 | S: 8 | Zr: 16 | Sz: 13 | Zm: 9 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 90/400
Stat. Med. - lvl:
2 | MED.EXP: 109/200
 
Drżący Płomień
Zaginiony
agape


Klan:
rzeka

Księżyce: 78
Mistrz: Mały Liść
Płeć: kocur
Matka: Kolczasta Mordka [NPC]
Ojciec: Jastrzębiopióry [NPC]
Multikonta: Akacjowy Kolec [*] Hieroglif [Nkt] Błyszcząca Łapa [Nkt] Jenot [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-06-06, 19:49   
   Wygląd: Bardzo niski, lecz całkiem dobrze zbudowany kocur. Podczas swojego życia jako na wpół oswojony kocur, jedzenie dostawał dosłownie na talerzu, co eliminowało potrzebę polowania, ale Dreszcz bynajmniej nie próżnował i zachował swoją formę. Oczywiście nie zmienił się również kształt jego łba - krótki, kanciasty, z dużymi, okrągłymi oczami o złotym kolorze - i jego futro - wciąż krótkie, wciąż czarne, wciąż rzadkie. W niektórych miejscach widać było prześwity jego jasnej skóry, chociaż jest ich już mniej niż za kociaka. Jedyną rzeczą, która mogłaby zaskoczyć jego starych znajomych, była nowa blizna. Ślady czyichś pazurów ciągnęły się od czubka jego głowy do czoła.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5032


Za to czarny kocur nie był w stanie sobie tego wyobrazić. Miał większe doświadczenie w norach, żeremiach czy innych małych dziurach. Natomiast jaskinia, to dla niego trochę abstrakcyjno koncept. Dziura w skale? Skąd? Dlaczego? Dlaczego nagle miałaby się zawalać, skoro jest zrobiona ze skały? I przede wszystkim, jakie to uczucie być tam w środku, kiedy sufit wali ci się na głowę? Czy ziemia się trzęsła? Czy była jakaś zapowiedź? Jak szybko się to dzieje i czy masz jakiekolwiek szanse na ucieczkę? Drżący doszedł do wniosku, że najprawdopodobniej w takiej sytuacji stanąłby jak wryty w miejscu i został zasypany głazami, zanim w ogóle zdążyłby zorientować się, co się dzieje.
Z drugiej strony, nie musiałby wtedy patrzeć na swój dom w ruinach.
Rozejrzał się dookoła, przygotowując się do odpowiedzi na pytanie Małego Liścia. W sumie nie miał na myśli żadnego konkretnego miejsca, ale nie będą przecież zwiedzać wszystkiego. Drżący Płomień miał swój trening już wiele księżyców temu. W oczy wpadły mu widoczne z tego pagórka Ptasie Krzewy. I wiedząc, że żadne długie rozmyślania nie przyniosą mu wiele lepszej decyzji, zdecydował się na wycieczkę w tamtym kierunku.
- Może tam - odparł, wskazując łbem kierunek. Również wstał i podszedł blisko do Małego Liścia. Ich różnice we wzroście widać było nawet z daleka, ale zazwyczaj czarnemu kocurowi aż tak bardzo nie rzucała się w oczy. Tymczasem kiedy zbliżył się do swojego byłego mistrza, poczuł się po prostu jak kocię. Mały Liść pokazuje małemu Drżącej Łapie, jak się nie zgubić na własnych terenach. A najlepsze, że żadne z jego rodziców nie było szczególnie małe. Skąd więc Dreszczowi się to wzięło i gdzie się podziała reszta jego wzrostu?
- A ten... jak tam Toń? Albo Łosoś...? Chyba się przyjaźniliście? - zagadnął niepewnie po chwili ciszy. Dreszcz sam bardzo lubił Tonące Słońce, gdyż kocur nie miał chyba nawet pojedynczej cechy za którą można by go znielubić. Łososiowa Łuska był natomiast dość ekscentryczny i z tego, co zauważył Dreszcz, dość szorstki w obyciu. Zastanawiał się, co spowodowało, że ktoś taki kumpluje się z kocurem, który jest, krótko mówiąc, delikatny. Czy była za tym jakaś historia? Może był nieco wścibski, ale chętnie by jej wysłuchał.
_________________


Sweetheart, you look a little tired
W h e n did you last eat ?
Come in and make yourself at home
Stay as long as you need
Tell me, is something wrong?

  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 11 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 250/300
 
Mała Łapa
Gwiezdny
philia



Klan:
rzeka

Księżyce: 90 [VII]
Mistrz: Cisowa Jagoda
Płeć: kocur
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Multikonta: Wrzeszczący Pysk[GK]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]; Czaik[KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-06-07, 21:33   
   Wygląd: Kocur zdecydowanie przypomina Zakurza. Ma trójkątne, duże uszy, garbaty nos i długi, cienki ogon. Jednak jego czekoladowa sierść, choć równie jednolita jak u ojca, w wielu miejscach odstaje od ciała i jest matowa. Brak mu również gracji i elegancji, z którą poruszał się liliowy kocur. Odróżniają go też białe znaczenia, które nierównomiernie pokrywają jego mordkę, szyję, brzuch, łapy i spód złamanego przy końcówce ogona. Po obu stronach różowego nosa znajdują się splątane wąsy, zaś nad nim lekko skośne oczy o barwie złoto-zielonej. Znakiem rozpoznawczym łaciatego kocura są blizny, których w trakcie pobytu poza klanem nabył jeszcze więcej, a także wzrost. Jest jednym z najwyższych kotów w klanach.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=185069#185069


Mały Liść nie zgłębiał się w to, jak musiało wyglądać zawalenie się takiego skalnego obozu. Wolał nie myśleć, ile kotów wtedy prawdopodobnie zginęło. Najchętniej całkowicie wyłączyłby u siebie myślenie, by uniemożliwić umysłowi kierowanie się w te strony. Spróbował skupić się na znajdującym się obok Drżącym Płomieniu, który decydował, gdzie powinni się najpierw skierować. To oczywiste, że nie obejdą wszystkiego w ciągu jednego dnia, ale zawsze można to było potraktować jako spacer. Tylko taki bardziej tereno-poznawczy.
Wybór czarnego kocura odpowiadał Małemu Liściowi, bo Ptasie Krzewy były całkiem przyjemną okolicą. Kiwnął krótko głową i skierował się właśnie tam, wciąż się garbiąc, bo - jako że to on był tym wyższym - aż zbyt wyraźnie widział różnicę w ich wzroście. A przynajmniej z tej perspektywy, która była dla niego bardziej niekomfortowa. Nie przypominał sobie, by w czasach bycia małym kociakiem czuł się źle z byciem niskim.
- To... do Ptasich Krzewów - mruknął nieśmiało, a z jego gardła wydobył się krótki, nieco nerwowy i cichy śmiech. - Pra- prawie jakbyśmy znów byli na treningu - dodał, choć szybko uznał te słowa za zupełnie niepotrzebne i poczuł się głupio, że wypowiedział je na głos.
Na wspomnienie o Toni i Łososiu łaciaty kocur poruszył przydużymi uszami. Zacisnął zęby, po czym rozluźnił szczękę i powtórzył tę czynność jeszcze parę razy, wbijając wzrok w trawę przed sobą, gdy szedł.
- No... przyjaźnimy - bąknął, obniżając nieco głowę, jakby próbował w ruchu wzruszyć barkami.
W ostatniej chwili ugryzł się w język, bo już chciał zapytać, czy czarny kocur znał tę dwójkę. To oczywiste, że tak było, bo inaczej by o nich nie wspominał, prawda? Początkowo zastanawiał się nad powodem tego pytania, po czym zdał sobie sprawę, że przecież prowadzili rozmowę. To logiczne, że jakieś musiały paść. Mały Liść powoli wypuścił powietrze przez pysk.
- Aco - dodał pośpiesznie po chwili ciszy, zdobywając się na krótkie zerknięcie w kierunku Dreszcza.
_________________
- ̗̀ ✿. ̖́-
na zakrętach s m u t k u w biegu tych wydarzeń
jak mogliśmy się tak szybko po prostu zestarzeć
każdy t y l k o gorzko sam siebie p r z e k l i n a
zestarzałem się po cichu..................................
................................trudno to wytrzymać jest


bije nam zaklęty dzwon
w święconej wodzie......
......palce brudnych rąk
bliżej podszedł pod nasz próg
zimny od śmierci duch


niektórzy z nas życiem już zmęczeni
jak staliśmy razem.................................
.............................tak leżymy podzieleni
jedni poszli w prawo lub zostali w miejscu
drudzy całkiem w lewo inni zaś s t a n ę l i

w przejściu

czasem tylko zerkamy za siebie u k r a d k i e m.................
.............i to co nas bardzo boli żyje w nas najbardziej wiem
xxx
Ostatnio zmieniony przez Mała Łapa 2018-06-08, 06:31, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 5 | S: 8 | Zr: 16 | Sz: 13 | Zm: 9 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 90/400
Stat. Med. - lvl:
2 | MED.EXP: 109/200
 
Drżący Płomień
Zaginiony
agape


Klan:
rzeka

Księżyce: 78
Mistrz: Mały Liść
Płeć: kocur
Matka: Kolczasta Mordka [NPC]
Ojciec: Jastrzębiopióry [NPC]
Multikonta: Akacjowy Kolec [*] Hieroglif [Nkt] Błyszcząca Łapa [Nkt] Jenot [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-06-12, 14:57   
   Wygląd: Bardzo niski, lecz całkiem dobrze zbudowany kocur. Podczas swojego życia jako na wpół oswojony kocur, jedzenie dostawał dosłownie na talerzu, co eliminowało potrzebę polowania, ale Dreszcz bynajmniej nie próżnował i zachował swoją formę. Oczywiście nie zmienił się również kształt jego łba - krótki, kanciasty, z dużymi, okrągłymi oczami o złotym kolorze - i jego futro - wciąż krótkie, wciąż czarne, wciąż rzadkie. W niektórych miejscach widać było prześwity jego jasnej skóry, chociaż jest ich już mniej niż za kociaka. Jedyną rzeczą, która mogłaby zaskoczyć jego starych znajomych, była nowa blizna. Ślady czyichś pazurów ciągnęły się od czubka jego głowy do czoła.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5032


Sprzeczne emocje. Drżący Płomień miał ochotę jednocześnie odpowiedzieć śmiechem i zagrzebać się głęboko pod ziemią. Gdyby byli Dwunogami, jego policzki pewnie momentalnie zrobiłyby się czerwone. Mały również to zauważył. Faktycznie, sytuacja przypominała czasy jego treningu. Niby nic strasznego, prawda? A jednak uczucie średnio przyjemne. Nieco podkopywało chwiejną pewność siebie kocura, który przecież tak ciężko nad nią pracował. Ale życie już takie było, że stawiało każdego w mnóstwie stresujących i nieprzyjemnych sytuacji. Sztuka jest w tym, żeby nauczyć się je znosić. A potem nauczyć się, czego wcale nie trzeba znosić. I to, czego nie trzeba, ale się powinno.
W milczeniu zwiesił na chwilę głowę, po czym spojrzał na Małego Liścia. - Faktycznie - odparł krótko. Wyprostował się. - A-ale teraz jestem już starszy - dodał już nieco żywszym tonem. Był już wojownikiem, wytrenował jedną terminatorkę a z drugą jest w trakcie treningu. Chodził na polowania z towarzyszem lub bez, patrolował granicę i dbał o obóz. Nie miał powodów, by ponownie czuć się jak bezradny kociak... a jednak w porównaniu do innych wciąż miał tak mało doświadczenia, że głowa mała. Ale na to nie ma innej rady, jak tylko żyć dalej i to doświadczenie zdobywać.
- Bo... no, co u nich? Toń jest bardzo miły i ciekawiłem się, co u nich... - wyjąkał. Zadziwiająco trudno było znaleźć odpowiednie wytłumaczenie, a przecież kiedy zadawał to pytanie nie wydawało się mu ono w żaden sposób dziwne. Zwyczajna ciekawość. - No a Łosoś jest dość mrukliwy izastanawiałemsięjaktosięstałożesięprzyjaźnicie - wyrzucił z siebie na jednym tchu. Po fakcie doszedł do wniosku, że może była to głupia decyzja. Może nie było za tym żadnej historyjki a koty po prostu się polubiły. A może Mały Liść nie będzie chciał mu opowiedzieć. W gruncie rzeczy to nie była sprawa Dreszcza i zrozumiałby, słysząc teraz odmowę. Bardziej byłby zły na siebie niż na... przyjaciela? Chociaż nazywanie czekoladowego kocura "mistrzem" było dla niego znacznie bardziej naturalne, to ten etap już przecież dawno za sobą pozostawili. Chyba będzie musiał się nieco przeprogramować w kwestii Małego. Bardzo przeprogramować.
_________________


Sweetheart, you look a little tired
W h e n did you last eat ?
Come in and make yourself at home
Stay as long as you need
Tell me, is something wrong?

Ostatnio zmieniony przez Drżący Płomień 2018-06-12, 14:57, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 11 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 250/300
 
Mała Łapa
Gwiezdny
philia



Klan:
rzeka

Księżyce: 90 [VII]
Mistrz: Cisowa Jagoda
Płeć: kocur
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Multikonta: Wrzeszczący Pysk[GK]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]; Czaik[KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-06-20, 16:52   
   Wygląd: Kocur zdecydowanie przypomina Zakurza. Ma trójkątne, duże uszy, garbaty nos i długi, cienki ogon. Jednak jego czekoladowa sierść, choć równie jednolita jak u ojca, w wielu miejscach odstaje od ciała i jest matowa. Brak mu również gracji i elegancji, z którą poruszał się liliowy kocur. Odróżniają go też białe znaczenia, które nierównomiernie pokrywają jego mordkę, szyję, brzuch, łapy i spód złamanego przy końcówce ogona. Po obu stronach różowego nosa znajdują się splątane wąsy, zaś nad nim lekko skośne oczy o barwie złoto-zielonej. Znakiem rozpoznawczym łaciatego kocura są blizny, których w trakcie pobytu poza klanem nabył jeszcze więcej, a także wzrost. Jest jednym z najwyższych kotów w klanach.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=185069#185069


Gdyby Maluch dowiedział się, jakie emocje wywołał w sercu Drżącego Płomienia, najpewniej sam chciałby się zapaść jak najgłębiej pod ziemię. Nie chciał sprawić przykrości swojemu byłemu terminatorowi. Już i tak czuł się głupio, że powiedział coś żenującego. Z reguły starał się nie pozwalać tego typu zdaniom padać z jego pyszczka, ale zwykle szybciej mówił niż myślał, co było w jego sytuacji jeszcze bardziej kłopotliwe, bo nawet takie drobnostki potrafiły w jego głowie urosnąć do kolosalnych rozmiarów.
Na uwagę Dreszcza odnośnie wieku coś poruszyło się w duszy Małego Liścia, tym razem wywołując na jego pysku grymas, jak gdyby próbował stłumić uśmiech, nim wreszcie zaniósł się cichym, zupełnie niezłośliwym śmiechem. Aż musiał na chwilę zwolnić, by się o coś nie potknąć. Nie wiedział czemu słowa czarnego kocura go tak rozbawiły.
- Prze- przepraszam - bąknął nieśmiało, wciąż z pozostałościami uśmiechu na mordce. - Tak, jesteś starszy. I sobie dobrze radzisz. - Lepiej niż ja, chciał przez chwilę dodać, co ostatecznie odebrało mu resztki pozytywnego nastawienia i zastąpiło je zmęczeniem.
Cieszył się, że Drżący sobie radził, może nawet trochę mu zazdrościł - jednak szybko zrugał sam siebie za tę myśl. Nie życzył źle swojemu byłemu terminatorowi. Nie chciał o nim źle myśleć. Lubił go, spędzanie z nim czasu nie było takie źle. To po prostu Mały Liść był sobą i zawsze przychodziły mu do głowy najgłupsze możliwe rzeczy. Westchnął ciężko, próbując doprowadzić się do porządku nim jego myśli zejdą na gorsze tory i, o zgrozo, będzie chciało mu się płakać.
Mały znów zerknął na czarnego kocura, gdy ten zaczął mówić o Toni, a później o Łososiu. Ostatnie słowa Dreszcza zbiły go jednak z tropu, bo były strasznie szybkie i się ich zupełnie nie spodziewał. Przygryzł wargę, wyraźnie zakłopotany, wodząc wzrokiem po ziemi.
- Nie wiem. Po prostu - odparł cicho, wzruszając barkami. - Kiedyś go spotkałem i rozmawialiśmy. I później... też rozmawialiśmy. Lubię Łososia. Jest silny, nawet... nawet jeśli czasem ma gorsze momenty. - Chudy kocur zacisnął zęby, gdy w jego głowie pojawiły się obrazy i emocje, które mu towarzyszyły w trakcie "gorszych momentów" medyka.
Jednak te gorsze momenty to naprawdę była rzadkość, bo poza tym Soś był naprawdę w porządku. Lubił go, nawet jeśli ostatnio nie rozmawiał z nim zbyt dużo. Może przydałoby się to zmienić. Może. Mały potrząsnął lekko głową, starając się przestać o tym myśleć. Było mu głupio o to ostatnie zdanie. Przez to mógł przedstawić buro-białego kocura jako kogoś złego, a naprawdę tego nie chciał. Położył uszy po sobie, powoli wydychając powietrze przez nos, a jego spojrzenie ani na chwilę nie oderwało się od ziemi.
_________________
- ̗̀ ✿. ̖́-
na zakrętach s m u t k u w biegu tych wydarzeń
jak mogliśmy się tak szybko po prostu zestarzeć
każdy t y l k o gorzko sam siebie p r z e k l i n a
zestarzałem się po cichu..................................
................................trudno to wytrzymać jest


bije nam zaklęty dzwon
w święconej wodzie......
......palce brudnych rąk
bliżej podszedł pod nasz próg
zimny od śmierci duch


niektórzy z nas życiem już zmęczeni
jak staliśmy razem.................................
.............................tak leżymy podzieleni
jedni poszli w prawo lub zostali w miejscu
drudzy całkiem w lewo inni zaś s t a n ę l i

w przejściu

czasem tylko zerkamy za siebie u k r a d k i e m.................
.............i to co nas bardzo boli żyje w nas najbardziej wiem
xxx
  Statystyki - lvl: 5 | S: 8 | Zr: 16 | Sz: 13 | Zm: 9 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 90/400
Stat. Med. - lvl:
2 | MED.EXP: 109/200
 
Drżący Płomień
Zaginiony
agape


Klan:
rzeka

Księżyce: 78
Mistrz: Mały Liść
Płeć: kocur
Matka: Kolczasta Mordka [NPC]
Ojciec: Jastrzębiopióry [NPC]
Multikonta: Akacjowy Kolec [*] Hieroglif [Nkt] Błyszcząca Łapa [Nkt] Jenot [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-07-06, 20:10   
   Wygląd: Bardzo niski, lecz całkiem dobrze zbudowany kocur. Podczas swojego życia jako na wpół oswojony kocur, jedzenie dostawał dosłownie na talerzu, co eliminowało potrzebę polowania, ale Dreszcz bynajmniej nie próżnował i zachował swoją formę. Oczywiście nie zmienił się również kształt jego łba - krótki, kanciasty, z dużymi, okrągłymi oczami o złotym kolorze - i jego futro - wciąż krótkie, wciąż czarne, wciąż rzadkie. W niektórych miejscach widać było prześwity jego jasnej skóry, chociaż jest ich już mniej niż za kociaka. Jedyną rzeczą, która mogłaby zaskoczyć jego starych znajomych, była nowa blizna. Ślady czyichś pazurów ciągnęły się od czubka jego głowy do czoła.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5032


Zauważając rozbawienie mentora, tak wyraźne mimo prób stłumienia go, Drżący Płomień również bezowocnie zaczął walczyć z uśmiechem wpełzającym na jego twarz. Odwrócił łeb, nieco zawstydzony. Tak dobrze było widzieć jak Mały szczerze się śmieje, że wojownik zaczął zastanawiać się czy jego reakcja aby na pewno była adekwatna do sytuacji.
- Naprawdę? - nie mógł powstrzymać się od zapytania. Wiedział, że Mały Liść najpewniej naprawdę tak uważał. Wiedział też, że rzeczywiście nie radził sobie aż tak źle. Wręcz przeciwnie - wykonując codzienne obowiązki czuł się całkiem w porządku, nie napotykał też nac swojej drodze żadnych wielkich problemów - to czy to jego zasługa, czy też głupi fart to nieistotny szczegół. Ale mimo wszystko cichy głosik w głowie kazał mu w to wszystko wątpić. Jakby to wszystko było zbyt dobre, by mogło być prawdziwe. - Znaczy, dzięki - dodał po chwili, tonem mającym sugerować, że tylko żartował. To było głupie pytanie. Powinien był pomyśleć zanim je zadał.
Słuchał z zainteresowaniem słów byłego mistrza. Łosoś nie wyglądał mu na osobę zbyt rozmowną. Ale może to tylko dlatego, że to z nim nie miał żadnych tematów do rozmów? W końcu Dreszcz nie był ani zainteresowany ziołami, ani nie bywał w lecznicy zbyt często. Albo zwyczajnie nie przypadli sobie nawzajem do gustu.
Dwójka wojowników spacerowała razem dalej aż do Ptasich Krzewów. Rozmawiali trochę po drodze. Młodszy z kocurów starał się również dobrze przyswoić sobie otoczenie - w końcu między innymi po to był ten cały ich spacerek. Po dotarciu na miejsce ruszyli w drogę powrotną i rozeszli się w swoje strony. Dobranoc.

/zt x2
_________________


Sweetheart, you look a little tired
W h e n did you last eat ?
Come in and make yourself at home
Stay as long as you need
Tell me, is something wrong?

  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 11 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 250/300
 
Drżący Płomień
Zaginiony
agape


Klan:
rzeka

Księżyce: 78
Mistrz: Mały Liść
Płeć: kocur
Matka: Kolczasta Mordka [NPC]
Ojciec: Jastrzębiopióry [NPC]
Multikonta: Akacjowy Kolec [*] Hieroglif [Nkt] Błyszcząca Łapa [Nkt] Jenot [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-08-30, 17:02   
   Wygląd: Bardzo niski, lecz całkiem dobrze zbudowany kocur. Podczas swojego życia jako na wpół oswojony kocur, jedzenie dostawał dosłownie na talerzu, co eliminowało potrzebę polowania, ale Dreszcz bynajmniej nie próżnował i zachował swoją formę. Oczywiście nie zmienił się również kształt jego łba - krótki, kanciasty, z dużymi, okrągłymi oczami o złotym kolorze - i jego futro - wciąż krótkie, wciąż czarne, wciąż rzadkie. W niektórych miejscach widać było prześwity jego jasnej skóry, chociaż jest ich już mniej niż za kociaka. Jedyną rzeczą, która mogłaby zaskoczyć jego starych znajomych, była nowa blizna. Ślady czyichś pazurów ciągnęły się od czubka jego głowy do czoła.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5032


...Upalne dni środka Pory Zielonych Liści zniknęły bez śladu. Słoneczne promienie z wysiłkiem przenikały przez warstwę białych chmur i nie ogrzewały ziemi z taką intensywnością jak wcześniej. Nie było jeszcze chłodno - ale gorąca również nie można było zaznać. Pogoda zapowiadała nieuchronne nadejście Pory Opadających Liści, czarny wojownik z białą końcówką ogona tymczasem patrolował granice, zupełnie nieporuszony nadchodzącymi zmianami. Nic dziwnego - w końcu nie był już kociakiem i działo się to co roku. W tamtej chwili zwracał uwagę na zupełnie inne rzeczy, niezwiązane z odwiecznym cyklem. Szukał niepożądanych zapachów lub widoków. Miał jednak szczęście do tej pory na żadne nie natrafić.

/Jeży
_________________


Sweetheart, you look a little tired
W h e n did you last eat ?
Come in and make yourself at home
Stay as long as you need
Tell me, is something wrong?

  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 11 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 250/300
 
Jeżynowy Cierń
Zaginiony
leftover


Klan:
rzeka

Księżyce: 75 (styczeń)
Mistrz: Wronie Pióro
Matka: Liliowa Sadzawka
Ojciec: Popielate Skrzydło
Partner: Dureń, którego dobiły kleszcze
Multikonta: Szepczący Pył (KC/GK), Chłodna Łapa (KW)
Wysłany: 2018-09-13, 21:21   
   Wygląd: Jeżynowy Cierń jest dość drobną, niedużą kotką o smukłej budowie ciała, bez wyraźnie zaznaczonych mięśni. Sylwetkę ma zgrabną i proporcjonalną, z całą pewnością więc miłą dla oka - dopóki nie przeniesie się spojrzenia na jej zwykle skwaszoną mordkę. Kotka porusza się z zwinnie i z gracją, kroki stawia zdecydowanie i bez wahania. Jej szara, krótka i gładka sierść niezmiennie nie ustępuje miejsca żadnej innej barwie. Charakterystyczną cechą futerka jest to, że nie błyszczy w słońcu, sprawiając wrażenie bardzo matowego. Kanciasto wyrzeźbioną głowę kotki zdobią owalne ślepia o barwie zimnej, rozbielonej mięty, niemal czarny nosek i długie, srebrzyste wąsiki. Bardzo ruchliwe uszy są długie i szpiczaste, ogon natomiast cienki i biczowaty, często z impetem przecinający powietrze.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=151902#151902


Gdy Drżący Płomień przemierzał Koci Grzbiet, naprzeciwko zamajaczyła mu szara sylwetka. A przynajmniej powinna, jeśli faktycznie był taki skupiony na otoczeniu i patrolowaniu. Jeżynowy Cierń również była na samotnym patrolu i podobnie jak młodszy wojownik nie skupiała się zanadto na walorach estetycznych okolicy. Bardziej na jej treści, a raczej tym czy nie zawiera jakichś nieporządanych elementów jak na przykład śmierdzący samotnicy. Ujrzała jednak jedynie czarną figurę idącą w jej kierunku, jednak od razu dostrzegła, że nie jest to Wronie Pióro. Ani Świetlikowa Gwiazda. Czuła też, że nie ma czynienia z nikim obcym. Dopiero gdy zbliżyła się nieco bardziej wywnioskowała, że to może być Drżący Płomień. Nie znała kocura za dobrze, widywała go raczej sporadycznie na ceremoniach, w obozie lub Jałowcowym Gąszczu ale nigdy nie nawiązała z nim właściwej rozmowy. Nie, żeby jej się do tego śpieszyło czy jej na tym zależało, ale z drugiej strony minięcie się z nim bez słowa byłoby raczej... osobliwe? Jeżyna z reguły miała w nosie dobre maniery, gdy to ona miała je okazywać i tak jak lubiła zbudzać respekt i strach, tak nie chciała być brana za dziwaka.
- Patrol? - rzuciła do kocura raczej bezbarwnie, gdy była już blisko i zwolniła kroku. Wpatrywała się w niego uważnie swoimi lodowymi ślepiami, prezentując przy tym dumną i twardą postawę. Jeśli wojownik wracał z patrolu w tamtej okolicy, to bez sensu by teraz tam szła.
_________________

You crawled away from me.
Slipped away from me.
I can see your back is turning.
If I could I'd stick a knife in...

‧ ⚔ ‧
Ostatnio zmieniony przez Jeżynowy Cierń 2018-09-13, 21:21, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 10 | Zm: 6 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 175/300
 
Drżący Płomień
Zaginiony
agape


Klan:
rzeka

Księżyce: 78
Mistrz: Mały Liść
Płeć: kocur
Matka: Kolczasta Mordka [NPC]
Ojciec: Jastrzębiopióry [NPC]
Multikonta: Akacjowy Kolec [*] Hieroglif [Nkt] Błyszcząca Łapa [Nkt] Jenot [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-10-10, 07:36   
   Wygląd: Bardzo niski, lecz całkiem dobrze zbudowany kocur. Podczas swojego życia jako na wpół oswojony kocur, jedzenie dostawał dosłownie na talerzu, co eliminowało potrzebę polowania, ale Dreszcz bynajmniej nie próżnował i zachował swoją formę. Oczywiście nie zmienił się również kształt jego łba - krótki, kanciasty, z dużymi, okrągłymi oczami o złotym kolorze - i jego futro - wciąż krótkie, wciąż czarne, wciąż rzadkie. W niektórych miejscach widać było prześwity jego jasnej skóry, chociaż jest ich już mniej niż za kociaka. Jedyną rzeczą, która mogłaby zaskoczyć jego starych znajomych, była nowa blizna. Ślady czyichś pazurów ciągnęły się od czubka jego głowy do czoła.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5032


...Kocurowi faktycznie udało się dostrzec niebieską kotkę zmierzającą w jego kierunku. Dość szybko rozpoznał, z kim ma do czynienia, bo starał się kojarzyć przynajmniej z imienia wszystkich wojowników. Z kociakami co prawda łatwiej się rozmawiało, ale to byłoby żałosne nie znać osoby, która razem z tobą poluje dla klanu już od paru czy parunastu księżyców. Nigdy nie rozmawianie z takimi osobami właściwie również było żałosne, ale jakoś mniej. W każdym razie wypadałoby to naprawić a ku kocurowi zmierzała właśnie doskonała okazja. Nieznacznie przyspieszył kroku, po czym zwolnił, gdy już znaleźli się w odległości odpowiedniej do wymienienia paru zdań - lub więcej, w zależności od tego czy Jeżyna będzie chętna poplotkować.
...- Tak - odpowiedział krótko, po czym zawahała się chwilę i nerwowo przełknął ślinę. Łatwo było planować rozmowę, rozpocząć ją nieco już gorzej. Szczególnie że nie znał jeszcze wojowniczki zbyt dobrze, a wydawała się dość... oschła? Czerwonego Maku kiedyś nawet się obawiał a okazało się że jest całkiem miła, więc Jeżynie również postanowił dać szansę. Szczególnie, że trenuje jego młodszą siostrę. Nie może być mniej dzielny niż Rosa! - Może dalej pójdziemy razem? Znaczy... jak idzie trening Zroszonej Łapy? - słowa "chciałbym chwilę porozmawiać" przemknęły mu przez myśl, ale wydawały się zbyt bezpośrednie, w pewnym sensie obcesowe... Bał się, że jeżeli by to powiedział, to zaraz zabrakłoby mu tematów do rozmowy. A przecież to on sam by ją zaproponował. Jedno proste pytanie było nieco mniej zobowiązujące.
_________________


Sweetheart, you look a little tired
W h e n did you last eat ?
Come in and make yourself at home
Stay as long as you need
Tell me, is something wrong?

  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 11 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 250/300
 
Jeżynowy Cierń
Zaginiony
leftover


Klan:
rzeka

Księżyce: 75 (styczeń)
Mistrz: Wronie Pióro
Matka: Liliowa Sadzawka
Ojciec: Popielate Skrzydło
Partner: Dureń, którego dobiły kleszcze
Multikonta: Szepczący Pył (KC/GK), Chłodna Łapa (KW)
Wysłany: 2018-11-15, 12:31   
   Wygląd: Jeżynowy Cierń jest dość drobną, niedużą kotką o smukłej budowie ciała, bez wyraźnie zaznaczonych mięśni. Sylwetkę ma zgrabną i proporcjonalną, z całą pewnością więc miłą dla oka - dopóki nie przeniesie się spojrzenia na jej zwykle skwaszoną mordkę. Kotka porusza się z zwinnie i z gracją, kroki stawia zdecydowanie i bez wahania. Jej szara, krótka i gładka sierść niezmiennie nie ustępuje miejsca żadnej innej barwie. Charakterystyczną cechą futerka jest to, że nie błyszczy w słońcu, sprawiając wrażenie bardzo matowego. Kanciasto wyrzeźbioną głowę kotki zdobią owalne ślepia o barwie zimnej, rozbielonej mięty, niemal czarny nosek i długie, srebrzyste wąsiki. Bardzo ruchliwe uszy są długie i szpiczaste, ogon natomiast cienki i biczowaty, często z impetem przecinający powietrze.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=151902#151902


Lekkie zawahanie ze strony kocura sprawiło, że Jeżyna zmarszczyła podejrzliwie brwi, ale nie skomentowała tego. Jedynie obserwowała jego reakcję i poczynania, badając je, bo nie znała za dobrze wojownika. Nie miała o nim żadnej konkretnej opinii, którą trzeba by było obalić lub przypieczętować. Był dla niej zbyt przeźroczysty, nie wychylał się, się pyskował, nie wyróżniał się z tłumu, dlatego nie zapadł jej w pamięci pod żadnym konkretnym szyldem, po prostu sobie gdzieś tam egzystował. Można więc powiedzieć, że startował z naprawdę neutralnego gruntu. Ale trzeba przyznać, że dużo to lepsze od znajdowania się na czarnej liście Popiołki, z której ciężko, oj ciężko było zostać wykreślonym, jak już raz się na nią trafiło.
- Możemy. - odparła dość obojętnie na propozycję wspólnego patrolu, bo nie miała lepszego pomysłu. Lubiła chadzać samotnie, ale skoro już się napatoczył ktoś, do kogo nie miała żadnych osobistych wątów czy niechęci, to czemu by nie dokończyć przechadzki w towarzystwie. Ruszyli więc razem, tempem narzuconym przez starszą wojowniczkę, choć nie był to morderczy marsz z rodzaju tych, które Jeżyna uskuteczniała na treningach. - Dobrze, Zroszona Łapa jest pojętna i zaangażowana w trening. Jak będziemy kontynuować trening w takim tempie, to nie zajmie nam on nazbyt długo. - odpowiedziała na zadane pytanie, spoglądając kątem oka na kocura. - A jak z.. Owocową Łapą? - spytała, z lekkim zawahaniem, bowiem nie była pewna, czy dobrze pamięta, kogo trenuje czarny wojownik.
_________________

You crawled away from me.
Slipped away from me.
I can see your back is turning.
If I could I'd stick a knife in...

‧ ⚔ ‧
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 10 | Zm: 6 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 175/300
 
Drżący Płomień
Zaginiony
agape


Klan:
rzeka

Księżyce: 78
Mistrz: Mały Liść
Płeć: kocur
Matka: Kolczasta Mordka [NPC]
Ojciec: Jastrzębiopióry [NPC]
Multikonta: Akacjowy Kolec [*] Hieroglif [Nkt] Błyszcząca Łapa [Nkt] Jenot [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-11-21, 17:47   
   Wygląd: Bardzo niski, lecz całkiem dobrze zbudowany kocur. Podczas swojego życia jako na wpół oswojony kocur, jedzenie dostawał dosłownie na talerzu, co eliminowało potrzebę polowania, ale Dreszcz bynajmniej nie próżnował i zachował swoją formę. Oczywiście nie zmienił się również kształt jego łba - krótki, kanciasty, z dużymi, okrągłymi oczami o złotym kolorze - i jego futro - wciąż krótkie, wciąż czarne, wciąż rzadkie. W niektórych miejscach widać było prześwity jego jasnej skóry, chociaż jest ich już mniej niż za kociaka. Jedyną rzeczą, która mogłaby zaskoczyć jego starych znajomych, była nowa blizna. Ślady czyichś pazurów ciągnęły się od czubka jego głowy do czoła.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5032


...Nerwowo na zmianę obserwował zmiany w ekspresji kotki, na zmianę odwracał wzrok gdzieś w kierunku granicy. Nigdy nie był w stanie skupiać się na pyszczkach innych osób na zbyt długo. A granicę... no, też przydałoby się obserwować skoro byli na patrolu. Łączenie przyjemnego z pożytecznym. Chociaż kocur nie nazwałby tego przyjemnością a raczej koniecznością. Na szczęście po dość enigmatycznym zmarszczeniu brwi, wojowniczka wyraziła zgodę na wspólną przechadzkę.
...- Dobrze... ona na taką wygląda. Pojętną - mruknął. Rosa miała taki analityczny umysł, niestety umiejętności społecznych. Chociaż on nie miał żadnej z tych dwóch rzeczy, więc zawsze mogła trafić gorzej... - Lubisz ją? - zapytał. Zastanawiało go, czy Rosie udało się zaprzyjaźnić ze swoją mistrzynią. Mistrz i uczeń zawsze spędzają ze sobą dużo czasu, więc powinna się między nimi utworzyć jakaś relacja.
...- Uh... tak sobie. Dobrze się uczy, ale... no... ciężko nam... znaleźć czas...? - spróbował się jakoś wytłumaczyć i jednocześnie nie uciekać wzrokiem od Jeżyny. Nie była to żadna wymówka, ale taka była prawda. Chociaż wstyd mu było się do tego przyznawać. Westchnął cicho.
_________________


Sweetheart, you look a little tired
W h e n did you last eat ?
Come in and make yourself at home
Stay as long as you need
Tell me, is something wrong?

  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 11 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 250/300
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers