Znalezionych wyników: 197
Wojownicy Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Kasztanowiec
Wichura,

Odpowiedzi: 104
Wyświetleń: 7162

PostForum: Granice   Wysłany: 2019-11-03, 17:10   Temat: Kasztanowiec
można? mam nadzieję

Sama nie była pewna, czy liczyła na to, że zapachem krwi ściągnie drapieżniki, czy po prostu szła, aby iść i się wykrwawić. Aby zemdleć, zasnąć i się nie obudzić. Zmysły miała zupełnie przytłumione i tak naprawdę ledwo się poruszała - wyglądała jak chodzący trup, którego ktoś zapomniał pochować. Krew zasklepiła się na jej ranach, jednej starszej, drugiej zdecydowanie świeższej, rude futro miała zlepione juchą i skołtunione, kompletnie wypłowiałe.
Wichura nie przypominała w absolutnie żadnym stopniu siebie z czasów kadencji w Klanie Gromu. Była strawą wron, ścierwem i bezużyteczną, nie wartą oddychania kupą kłaków.
Doczołgała się sztywnym, koślawym krokiem do rzeki przebiegającej przez las. Chłodny, powolny nurt wody pod jej łapami był...chciałaby powiedzieć, że kojący, jednak chłód jedynie ją pobudził. Zrobiła jeszcze kilka drżących kroków, zanim zachwiała się i z wyczerpania od ran upadła na płyciznę Czarnego Ogona. Nie odeszła nawet daleko od Grądu. Zemdlała? Nie, jeszcze była przytomna...ale wyglądała jak trup. Ha, chciałaby wreszcie nim zostać, na osty i ciernie.
Nie zasługiwała na błaganie nikogo o odebranie jej życia, nie zasługiwała na śmierć od ran, zasługiwała na zgon w takich męczarniach, na los tak żałosny, smutny, bolesny, jak wykrwawienie się na płyciźnie rzeki gdzieś w głębi ziemi niczyich.

popiel

also rany wich
» rana 2. stopnia: głębokie rany od pazurów na grzbiecie i lewym boku
» niewyleczona rana 2. stopnia: obity grzbiet i gęste zadrapania na boku (+ z racji niewyleczenia: dodatkowo infekcja)
  Temat: Duży Grąd
Wichura,

Odpowiedzi: 249
Wyświetleń: 19732

PostForum: Siedlisko Koni   Wysłany: 2019-11-03, 17:00   Temat: Duży Grąd
- A jednak dalej żyję, chociaż mogłaś już rozszarpać mi gardło - charknęła sucho, jakby wytykając błąd terminatorce na treningu. Gdzieś w głębi zastanawiała się co się stało, że jej była terminatorka jest teraz...taka. Zastanawiała się do dnia dzisiejszego, dlaczego Trzmieli Pył odebrał zarówno Krowę jak i Żubr spod jej skrzydeł - i odpowiedź była prosta, bo była wtedy w opłakanym stanie. Tak samo, jak teraz. Nie mogła normalnie funkcjonować, a co dopiero prowadzić czyjegoś treningu, więc odebrano jej Żubrze Gardło, która pewnie do teraz myślała, że Wichura ją oddała. Czasami ruda się zastanawiała, czy właśnie to przeszło kiedyś Żubr przez myśl. Jeśli tak, to miała okazje się odegrać, miała nawet obowiązek pozbywać się, pheh, zagrożenia, a jeszcze tego nie zrobiła.
I dlaczego?
Roześmiała się cierpko Wichura, dźwigając na drżące, zmęczone łapy, coby się chociaż wygrzebać z tego dołu w jakim utknęła. Ciemne ślepia wpatrywały się spod przymrużonych powiek na kanciastą szylkretkę obok. Ciężko było powiedzieć, co ex-gromiaczka sobie myśli, bo nie dało się odczytać nic poza...brakiem chęci do dalszego egzystowania z jej zabliźnionego pyska. Krew leniwie spływała po jej bokach. - Będę sobie zachodzić w głowę, czemu mnie nie zabiłaś, wiesz? - chrypnęła niewyraźnie, decydując się jednak skorzystać z okazji. I nie dlatego, że chciała żyć...ale była przekonana, że nie była godna tak łaskawej śmierci, jaką był zgon ze szczęk Żubrzego Gardła. Dla kogoś takiego jak ona zdecydowanie lepszą śmiercią będzie powolne wykrwawienie się, zdechnięcie w jakimś innym rowie od ran. Nie chciała już błagać gromiaczki o zamordowanie jej. Odeszła powoli, sztywnym, drżącym, nierównym krokiem, koślawo, znikając gdzieś pomiędzy drzewami. Ku Pierzastemu Lasowi.

lmao zt?? XDDDDDDDDD
  Temat: Duży Grąd
Wichura,

Odpowiedzi: 249
Wyświetleń: 19732

PostForum: Siedlisko Koni   Wysłany: 2019-10-20, 09:17   Temat: Duży Grąd
Przekręciła się jakby od niechcenia z powrotem na brzuch, pozwalając krwi ze świeżych ran broczyć intensywnie i płynąć po jej rdzawych, chudych bokach na trawę. Pysk miała nieznacznie wykrzywiony, ale i tak sprawiała wrażenie, jakby nie miało to dla niej znaczenia. Depresyjna aura unosiła się w powietrzu w niezdrowych dla organizmu ilościach.
- Powiesz mi wreszcie coś czego nie wiem? - wychrypiała, wtrącając się Żubrzycy w słowo. Mięśnie Wichury drgnęły; w irytacji? Nie, słowa byłej terminatorki jej nie ruszały, nie irytowały. W bólu? Prędzej. Był jakby kompletnie przytłumiony. Prychnęła pod nosem. Robienie z siebie ofiary? Nie o to jej chodziło. Kilka księżyców temu uważała się za ofiarę, za ofiarę niesprawiedliwości, ale aktualnie była bardziej oprawcą. Bo przecież skrzywdziła tyle kotów, skrzywdziła tak bardzo swoją Szalej, którą kochała, którą dalej kocha, przez swoją własną głupotę. I teraz najnormalniej w świecie nie umiała pozbyć się wyrzutów sumienia. Poza tym straciła absolutnie wszystko, co kiedykolwiek trzymało ją jeszcze przy życiu. Matka zmarła, większość rodzeństwa zmarła, ojciec? Zawiodła go na każdej linii. Szron? Zniknął, albo został w Klanie i pewnie nie chciał jej widzieć, Szalej? Wichura zraniła ją tak bardzo, zostawiła ją i wróciła oczekując wybaczenia, jak mysi móżdżek. Część jej rodzeństwa, która dalej żyła...nie chciała ich szukać, nie chciała im też rujnować życia swoją osobą. - Nieważne co sobie myślisz, nie oczekuję współczucia, litości, czegokolwiek - ani od Ciebie ani od nikogo.
I dla niektórych takie podejście mogło być ostentacyjne, niemal krzyczące o atencje - wręcz przeciwnie. Nie tego samotniczka chciała. Wichura położyła się w rowie żeby zdechnąć i ulżyć światu, zdechnąć sama, bez niepotrzebnych gapiów. Była zbyt zmęczona, aby przejąć się tym, co inni mogą o tym pomyśleć. Żubr uważa, że robi z siebie tym ofiarę? Tak to wygląda, no, cóż. Ruda oparła łeb na łapach, zupełnie zrezygnowana. - Zrób sobie ze mną co chcesz. Jestem na to zbyt zmęczona, wisi mi to. I wisi mi co sobie o mnie myślisz. Jak uważasz, że straciłam resztki godności, to też masz rację.

czym jest ten post XDDDDD
  Temat: Duży Grąd
Wichura,

Odpowiedzi: 249
Wyświetleń: 19732

PostForum: Siedlisko Koni   Wysłany: 2019-10-17, 14:45   Temat: Duży Grąd
Jedyne co wyrwało się Wichurze z gardła, gdy została przygnieciona do ziemi i rozerwana przez swoją dawną uczennicę było ciche, niewyraźne parsknięcie. Jakby chciała zaśmiać się cierpko, ale gdyby nie potrafiła przełknąć guli w gardle, albo zupełnie zapomniała jak układa się jakiekolwiek słowa, wydaje z siebie jakiekolwiek dźwięki. Nie była jednak świadoma, kto ją atakuje, dopóki nie usłyszała skrzekliwego głosu - i nie podniosła wzroku na Gromową kocicę, teraz, przyglądając się pstrokatemu pyskowi, rozpoznała Żubrze Gardło. Rozszerzyła bursztynowe ślepia lekko, jakby na rodzaj zdziwienia, ale nie wyglądała na specjalnie zaskoczoną. Ani zastraszoną, ani chociaż przejętą. Obojętność i brak jakiekolwiek werwy bijące od rudej kocicy były niemalże depresyjne. Klan Gromu naprawdę dobijał nawet samotników w tak tragicznym stanie, z rozkazu Trzmielego Pyłu, czy to Żubr miała personalne rozterki wobec Wichury i postanowiła się odegrać za Gwiezdny Klan wie co?
- Ciebie też miło widzieć - chrypnęła, dociskając pysk do wilgotnej trawy pod sobą. Zmarszczyła nos w przypływie fali irytującego bólu; Żubr nie szczędziła siły i jak już przywaliła, to całkiem porządnie. Gdyby nie wystarczył obolały grzbiet i stare, śmierdzące ślady po pazurach na jednym boku, to Żubrzyca przeorała jej zarówno drugi bok jak i całe plecy. Świetnie. Może wykrwawi się szybciej. - Ta, co ty nie powiesz - wymamrotała zupełnie beznamiętnie, zawieszając wzrok na kępce trawy którą miała przed nosem. Jasne, że wyglądała żałośnie. Była niczym więcej jak chodzącym trupem, wydmuszką. Jej dusza umarła już księżyce temu, była tylko fizyczną powłoką. To, że rozszarpaną jak królik którego zanosi się na stos zwierzyny...cóż.
  Temat: Propozycje
Wichura,

Odpowiedzi: 971
Wyświetleń: 75805

PostForum: Organizacja   Wysłany: 2019-10-17, 14:35   Temat: Propozycje
To...imo nie jest wcale tragiczny pomysł? jestem w stanie to wesprzeć
  Temat: Duży Grąd
Wichura,

Odpowiedzi: 249
Wyświetleń: 19732

PostForum: Siedlisko Koni   Wysłany: 2019-10-16, 18:53   Temat: Duży Grąd
Jakiekolwiek resztki chęci życia wyparowały z organizmu kocicy. Zmysły miała jakby kompletnie stłumione, poza tym, nawet jeżeli paranoja rudej się sprawdzała w tym wypadku i faktycznie ktoś tu był, ktoś ją obserwował...to co w związku z tym? Może jeśli ktoś tu jest, to ktoś z klanów. Jeśli tak, to pewnie najchętniej by ją zarżnął - w aktualnym stanie miała to tak bardzo głęboko gdzieś. Lepiej dla wszystkich, lepiej dla świata, lepiej dla niej samej. Nie chciała już tu być.
Średnio miała jak zorientować się o obecności kota z Klanu Gromu, gdy ten podkradał się do niej jakby była zwierzyną. Wyglądała gorzej, niż przetrawiona mysz której resztki wypluła sowa. Nie ruszała się a jedynie mięśnie drgały, nie mogła zasnąć; ból z rany promieniował przez jej ciało.
A gdy miała okazję zobaczyć, że jest atakowana, pierwszym jej instynktem powinna być samoobrona, próba uniku, a tymczasem Wichura - niegdyś doświadczona, zawsze czujna wojowniczka, teraz, gdy była atakowana...zadrżała lekko, rzucając napastnikowi jedno, krótkie spojrzenie. Było jej, na osty i ciernie, wszystko jedno. Proszę bardzo. Dobij mnie.

staty dla wich stąd: http://www.artemida.webd....t=6107&start=60
rana na pewno przeszła już na drugi stopień bo wich w pełni świadomie nie poszła z tym do żadnego meda :ok_hand:
  Temat: Szuwar Turzycy
Wichura,

Odpowiedzi: 194
Wyświetleń: 14473

PostForum: Leśne Ostępy   Wysłany: 2019-10-09, 18:37   Temat: Szuwar Turzycy
Wolała sama wyjaśnić zaistniałą sytuację, żeby nie było pomiędzy nią a Rzeczniakiem jakichś niedociągnięć w tej kwestii - nawet jeśli w rzeczywistości jej pierwsza reakcja była tak bardzo oczywistą pomyłką. Miała tendencje do wyjaśniania wszystkiego samodzielnie, cóż.
Lewy kącik pyska Wichury uniósł się nieznacznie w krzywym, może lekko kpiącym uśmiechu. Z samej siebie. Nie spodziewała się, że swoją osobą - a nie oszukujmy się, w aktualnym stanie wyglądała bardziej jak wrak kota, niż cokolwiek innego - przyciągnie jakiegokolwiek innego kota, tym bardziej Klanowego. Z doświadczenia raczej myślała, że koty z Klanów unikały samotników? Ale cóż, nie siedziała w głowach Rzeczniaków. A ten był wyjątkowo interesującym przypadkiem. Wolny duch i włóczęga? Na takiego wyglądał i na to wskazywały jego kolejne słowa.
- Nie przypominam sobie, abym spotkała kiedyś kota z Klanu z podobnym do Ciebie nastawieniem, więc się zdziwiłam - wychrypiała, odwracając wzrok i wbijając go z powrotem w jezioro przy którym znajdowała się z nieznajomym kocurem.
  Temat: Kamienne Pazury
Wichura,

Odpowiedzi: 118
Wyświetleń: 13615

PostForum: Leśne Ostępy   Wysłany: 2019-10-09, 18:25   Temat: Kamienne Pazury
Nie szanowała nawet siebie. Ani nie czuła się lepsza od nikogo; i nikogo nie wyśmiewała. Była zbyt zmęczona na to wszystko, a chrapliwy śmiech wydobywający się z jej gardła był mechanizmem obronnym. Śmiech przez łzy. Odpychała tym od siebie negatywne emocje, a przynajmniej próbowała. To było u niej na tym etapie życia automatyczne i nie potrafiła nad tym panować.
- Zgadywałam. Wiesz, że tak naprawdę nie mam pojęcia, ile już żyjesz - odparła szczerze, wywracając oczami zmęczona. Nie mogła określić wieku młodszej samotniczki, ale, psia mać, widziała, że jest młodsza. Zdecydowanie młodsza. - Nie wiem, obieg pór z kawałkiem? - wzruszyła chudymi barkami.
W każdym kolejnym ruchu chimery Wichura widziała jak na talerzu to, przez co rudo-czarna kotka musiała przejść w życiu. Mniej więcej. Pokrzywdzona przez los, nawet tak proste pytanie odbierała jako personalny atak. Naprawdę przypominała rudej ją samą, z młodych lat. Trzepnęła leniwie ogonem. - Wygnali i się z tym nie zamierzam kryć - chrypnęła zupełnie beznamiętnie. - To, że niesprawiedliwie, to inna kwestia. Porwali dwunożni? Sama opuściłaś Klan? To tak naprawdę nie moja sprawa - wymruczała, dźwigając się na łapy i spokojnym, sztywnym krokiem powoli oddalając od Pustułki. Nie miała już nic do dodania w tej rozmowie. Widziała, że kocica raczej nie chce teraz jej towarzystwa, bo ruda nadepnęła jej na odcisk. - Niech Gwiezdny Klan oświetla twoją drogę, Pustułko. Pewnie jeszcze kiedyś się zobaczymy. Świat jest mały - odparła na odchodne, rzucając młodszej samotniczce pojedyncze spojrzenie przez ramię, zanim oddaliła się pomiędzy drzewami Leśnych Ostępów.

zt uwu
  Temat: Duży Grąd
Wichura,

Odpowiedzi: 249
Wyświetleń: 19732

PostForum: Siedlisko Koni   Wysłany: 2019-09-30, 08:07   Temat: Duży Grąd
Trzeba było sobie zadać pytanie czy w tym przypadku było co unieszkodliwiać.
Po powrocie z osiedla Wichura wyglądała jeszcze gorzej, niż zanim się tam zjawiła, a już wtedy było z nią kiepsko. Kto pamiętał rudą z czasów jej światłości, z życia w Klanie przed całym galimatiasem który nią tak wstrząsnął pewnie złapałby się za głowę widząc ją aktualnie, teraz. Była weteranką wojenną, żołnierzem zmęczonym życiem. Straciła wszystkich bliskich, w sporej części z własnej winy i teraz nie było dla niej sensu podnosić się na równe łapy, jak zawsze to robiła i iść do przodu. Nie miała po co żyć, ale chciała... jeszcze raz wrócić do lasu.
Niczym duch lawirowała przy granicach Klanów. Potykała się o własne łapy, obolała i zmęczona podróżą z miasta. Skryła się wśród roślin w Dużym Grądzie. Wyglądała żałośnie; wyczerpana, wychudzona, z przerzedzoną, przesiąkniętą resztkami zapachów z wysypiska śmieci sierścią Rozerwana skóra na boku; ostatnie co zostało jej po Szalej, już nie krwawiła, posoka zlepiła rdzawe futro kocicy w okropne kołtuny. Bolało, ale ten ból jeszcze trzymał ją przytomną. Ciężko było powiedzieć czy w jej aktualnej sytuacji była to dobra rzecz, czy zła.
Nieobecne spojrzenie bursztynowych ślepi wbiła w widoczny jedynie dla niej samej punkt na horyzoncie. Łapy jej drżały. Wyglądała jak siedem nieszczęść, więc jeśli Żubrze Gardło idąc jej tropem spodziewała się ciekawszego widoku, to się pomyliła. Wichura może i była nawet świadoma, że ktoś jest blisko, ale nie obchodziło jej to w żadnym stopniu.
Może jej była uczennica oszczędzi jej dalszej kompromitacji i cierpienia?
  Temat: Domek z wieżyczką
Wichura,

Odpowiedzi: 74
Wyświetleń: 7219

PostForum: Osiedle Dwunogów   Wysłany: 2019-09-28, 15:23   Temat: Domek z wieżyczką
Z amoku wyrwało ją zderzenie z kocurem, który ją tutaj przyprowadził. Gdy wylądowała na glebie, zakrwawiona, obolała, we łzach, gdy usłyszała, co Bochen powiedział; nie wiedziała, czy ma tu zostać, czy się podnieść, biec za Szalej dalej. Jej własne bicie serca i krew huczały jej w uszach. Dźwignęła się na drżące łapy, na rudego kocura nawet nie patrząc, zerkała na otoczenie, chcąc wypatrzeć, gdzie Szalej pobiegła...zniknęła jej z pola widzenia, uciekła, pobiegła gdzieś, a Wichura nawet nie wiedziała gdzie; Bochen może miał rację, w ogóle był sens ją gonić? Czy taki obrót spraw w ogóle ją dziwił? Bądź debilem, nieudolnym do rozpoznawania własnych uczuć a co dopiero innych i tak się to kończy. Sama na to zapracowała a teraz biła się z myślami. Serce za którym zawsze starała się podążać, którego słuchała czasem zbyt często mówiło, aby ominęła Bochna, aby biegła za Szalej a resztki rozumu kazały jej się poddać, iść w ch**erę i nie wracać. Wystarczającą jej zrobiłaś krzywdę, nie chce Cię już widzieć i ty doskonale o tym wiesz. Krew z jej rozerwanego boku i łzy z ciemnych oczu lały się po jej ciele prosto na beton pod drżącymi łapami. Zwiesiła łeb, wbijając oczy w grunt pod sobą. Nie powinna w ogóle tu przychodzić, powinna była zostawić Szalej w spokoju po tym wszystkim...a teraz? Pogorszyła tylko sprawę, umyślnie lub nie. Niszczyła wszystko na swojej drodze, nawet, jeśli wcale tego nie chciała.
Załkała, zagryzając szczęki mocno i zrobiła krok do tyłu.
- ...zaopiekuj się nią - wychrypiała w kierunku Bochna, oblizując pysk. Wzrok miała nieobecny. - Proszę, dopilnuj chociaż, żeby nie zmarnowała sobie życia doszczętnie z mojej winy - pociągnęła nosem, wycofując się powoli. - I...dziękuję, że mnie do niej zaprowadziłeś - że mogłam ją zobaczyć, chociaż ten ostatni raz, mimo tego wszystkiego. Raz w życiu posłuchała resztek tego, co miała z rozumu.
Pobiegła w swoją stronę, sama nie wiedziała gdzie. Byle daleko od Bochna i od Szalej. Byle daleko od samego osiedla, chciała wrócić do lasu, to nie było miejsce dla niej. Nigdzie już nie było dla niej miejsca bo z własnej głupoty straciła absolutnie wszystko.

zt? chyba?? let me out dziękuję za angst ma'am
  Temat: Domek z wieżyczką
Wichura,

Odpowiedzi: 74
Wyświetleń: 7219

PostForum: Osiedle Dwunogów   Wysłany: 2019-09-27, 06:52   Temat: Domek z wieżyczką
Jak dotąd była święcie przekonana, że właśnie tego Szalej chciała; zabić ją i zemścić się za to wszystko. Teraz nie wiedziała...nic. Czego chciała Szalej ani czego chciała ona sama. Jak miała pomagać innym kotom, szczególnie tym, które są, albo kiedyś były jej tak bliskie jak nie potrafiła pomóc samej sobie i wolała po prostu zdechnąć, żeby już się z tym wszystkim nie męczyć. Nie wiedziała, co powiedzieć, nie wiedziała, co zrobić, nie wiedziała już jak zareagować. Szalej miała tyle szans przez ten czas ułożyć sobie życie zupełnie inaczej, lepiej, zapomnieć o tym, że Wichura w ogóle istnieje, znaleźć kogoś innego, bo tak byłaby szczęśliwsza. Ruda tak nie potrafiła, i jak widać jej niegdyś ukochana...też nie, tak, jak przez chwilę Wichurze mogło przejść przez myśl.
Znalazła ją po tylu księżycach w tak tragicznym stanie i nie wiedziała, czy lepszym będzie posłuchać się jej, i zostawić w świętym spokoju, pozwolić zapomnieć (ha, miejmy nadzieję, że zapomnieć), więcej nie pokazywać jej się na oczy czy posłuchać tego, co mówiły resztki sumienia, stare nawyki; pobiec za nią. Umysł jej się zamglił zupełnie, wizja zamazała. Mogła się poddać, mogła wyjść z tego garażu już kilka razy, mogła dać Szalej spokój, bo wszystko tylko pogorszyła swoim przyjściem tutaj, ale nie chciała...nie chciała jej zostawić znowu. Nie wybaczy sobie niezależnie od tego, jak sytuacja się rozwinie, ale nie potrafiłaby nawet umrzeć w świętym spokoju jeśli ostatnim co widziała była kotka, którą tak kochała, którą dalej kocha, w tak tragicznym stanie jak sama ona kiedyś. Sensowne rozumowanie i Wichura nigdy nie szły zbytnio ze sobą w parze.
Podniosła się z opóźnieniem. Była obolała, cała ubabrana własną krwią i pościgiem w takim stanie ryzykowała wiele - w teorii. W praktyce? Nie obchodziło jej to. Dźwignęła się wreszcie na wszystkie cztery, drżące w amoku łapy i rzuciła się ku wyjściu z garażu, chcąc znaleźć Szalej. Może nie zdoła do niej przemówić, ale chciała, może jeszcze, psia mać, raz spróbować i przede wszystkim upewnić się, czy ta nie zrobi nic głupiego.
W jednym Szalej bez wątpienia miała rację, Wichura skrzywdzona życiem, niegdyś myśląca tylko o innych kosztem siebie, teraz stała się egoistką, czego zawsze próbowała, starała się unikać za wszelką cenę, ale...najwyraźniej się nie dało.
  Temat: Domek z wieżyczką
Wichura,

Odpowiedzi: 74
Wyświetleń: 7219

PostForum: Osiedle Dwunogów   Wysłany: 2019-09-26, 23:48   Temat: Domek z wieżyczką
Obie były równie mocno złamane.
Wichura nie wiedziała, co mówić ani co zrobić. Ani nie wiedziała, jak zareaguje Szalej na jakiekolwiek jej kolejne słowa. Była tak zdruzgotana i zdesperowana, nie wiedząc, co począć. Myślała, że tylko po to kocica chciała ją zobaczyć, bo chciała rozerwać ją na strzępy. Oczywiście, że się myliła, jak ze wszystkim w swoim życiu. Syknęła z bólu, czołgając się na ziemi nieco bliżej ku Szalej, bo nie mogła podnieść tylnej części ciała i targała nią po ziemi, jakby zapomniała zupełnie jak poruszać tylnymi kończynami. Nie mogła stąd odejść. Nie mogła i nawet nie chciała.
- Pomogłaś mi gdy nie miałam na nic w życiu siły - wychrypiała smutno, pociągając nosem. - Po tym wszystkim...jestem zdziwiona, że nie rozszarpałaś mi gardła od razu gdy tu weszłam...Szalej, jestem Ci winna pomoc. Za miesiące samotności. Już raz Cię zostawiłam, drugi raz tego nie zrobię. Wolę umrzeć niż żyć b-bez Ciebie ale nie zdołam odejść w spokoju ze świadomością...jak Cię skrzywdziłam. Mogłaś mnie zabić, mogłaś, czemu tego nie zrobiłaś teraz? - ostatnia próba. Nie chciała stąd odejść, chociaż być może powinna. Wszelkie zdrowe zmysły i sensowne myślenie wyparowały. Nie wiedziała, co mówi, czemu to mówi, czemu dalej... próbuje. - Naprawdę chciałam jak najlepiej, Szalej, chciałam...nie wiem już tylko, co robić. Nie odejdę stąd. Nie znowu. Dlaczego mnie nie zabiłaś, skoro miałaś okazję.
  Temat: Domek z wieżyczką
Wichura,

Odpowiedzi: 74
Wyświetleń: 7219

PostForum: Osiedle Dwunogów   Wysłany: 2019-09-26, 23:00   Temat: Domek z wieżyczką
Nie potrafiła się podnieść z ziemi, głównie dlatego, że absolutnie nie miała po co. Straciła już wszystko, co było w jej życiu do stracenia. Dom, rodzinę, ukochane koty, zarówno Szrona jak i teraz, z własnej winy i głupoty, Szalej, której obiecywała dobre życie, szczęście w życiu. Zbłądziła we własnym życiu, nie umiała go naprawić, więc jak miała żyć z kimś innym i zapewnić mu miłość, troskę, skoro nie umiała pokochać i zaakceptować samej siebie?
- Po co kazałaś mu mnie szukać, Szalej - wydukała jeszcze Wichura, nie podnosząc się, leżąc na betonie tak, jak zostawiła ją czarno-biała kocica. Po co, skoro nie chciała jej widzieć? - P-Po co. Żeby mnie zabić? Zemścić się? - ruda wreszcie dźwignęła się na łapy, obolała fizycznie jak i mentalnie, roniąc w spazmach kolejne rzewne łzy. - Zabij mnie, Szalej, proszę. Zniknę z twojego życia raz na d-dobre. Dobij mnie, na to zasłużyłam. Tylko na to - miauknęła nagle, zachryple, zmęczona, załamana. Wolała umrzeć niż żyć ze świadomością swoich błędów i żyć bez Szalej, której zrobiła już wystarczająco dużo krzywdy. - Zabij mnie jeśli Ci to ulży. Jestem Ci winna chociaż odrobinę ulgi i szczęścia w życiu po tym wszystkim. Przyszłam tu chcąc naprawić swój błąd...tylko tak mogę to zrobić, prawda?
  Temat: Domek z wieżyczką
Wichura,

Odpowiedzi: 74
Wyświetleń: 7219

PostForum: Osiedle Dwunogów   Wysłany: 2019-09-26, 22:25   Temat: Domek z wieżyczką
Straciła wszystko z własnej winy. Straciła Szalej z własnej winy. Zadrżała, wbijając pazury w twardy beton pod sobą; bolało. Fizycznie, psychicznie, wszystko ją bolało, serce roztrzaskane na miliardy fragmentów ją bolało, bolał ją rozerwany, piekący bok. Zasłużyła, żeby się tutaj wykrwawić. Nie zasłużyła na taką kotkę, jak Szalej. Nie zasługiwała na nic dobrego w życiu.
- Ledwo wróciłam do tego zaszczanego Klanu - wybełkotała niewyraźnie, oblizując łzy spływające po jej pysku na zimne podłoże. - A umarła mi matka, zostałam w-wyrzucona, na zbity pysk - kontynuowała, załamana, bardziej sama do siebie niż do Szalej, na chwilę zapominając, co się dzieje wokół. Była w amoku, była roztrzęsiona i zdezorientowana; była kompletnie załamana. - Nie miałam s-siły budzić się rano. Nie chcę Cię brać na litość, Szalej. Szukałam Cię potem w okolicach Siedliska, szukałam na o-obrzeżach osiedla, szukałam, chciałam znaleźć siły aby móc Cię znaleźć. Chciałam Cię zobaczyć, chciałam zobaczyć, czy jeszcze mam jakąkolwiek szansę naprawić to, co tak bardzo zj***łam - wydukała żałośnie, uderzając rudą kitą o ziemię. - Nie wiem n-na co liczyłam przychodząc tutaj, chciałam żebyś była szczęśliwa, wróciłam do K-Klanu chcąc u-ubłagać przywódcę, aby Cię p-przyjął, nie zdążyłam, nie byłam w stanie, chciałam dla ciebie jak najlepiej, zawsze chciałam, a Cię zostawiłam... - bełkotała zupełnie bez sensu, gubiąc się we własnych słowach. Podniosła wzrok, wbijając go w kotkę nad sobą na tyle, na ile aktualna pozycja jej na to pozwalała. - Z...zasłużyłam sobie na to, t-tylko na to zasłużyłam, wiem, wiem i nie w-wybaczę sobie moich błędów, ja już nie wiem, n-nie wiem co mam zrobić, aby wreszcie było DOBRZE, Szalej, przepraszam...
  Temat: Domek z wieżyczką
Wichura,

Odpowiedzi: 74
Wyświetleń: 7219

PostForum: Osiedle Dwunogów   Wysłany: 2019-09-26, 21:44   Temat: Domek z wieżyczką
- Wiem - miauknęła słabo, próbując powstrzymać swój głos od kompletnego załamania się. Oczywiście, że mogła się tego spodziewać. I chociaż taka a nie inna reakcja Szalej zupełnie jej nie dziwiła, bolała. Bolała, bo Wichura była w pełni świadoma, że to była tylko i wyłącznie jej i niczyja inna wina. Zacisnęła mocno szczękę; ból dotarł do niej dopiero teraz. Przełknęła łzy zalewające jej pysk i chłodny, twardy beton pod nią. Ostatnie, czym się teraz martwiła, to rozerwany bok, bo teraz liczyło się tylko to, że znalazła Szalej i liczyło się tylko to, do jakiego stanu jej głupota ją doprowadziła. - WIEM Szalej, wiem jak bardzo, jak cholernie Cię skrzywdziłam, WIEM że to moja wina! - z każdym kolejnym słowem jakakolwiek chęć utrzymywania fasonu znikała a głos rudej kocicy robił się coraz głośniejszy, wyższy, wypełniony desperacją i wyrzutami sumienia które przytłaczały ją od miesięcy. - Nie wybaczę sobie tego, ty nie masz żadnego prawa mi tego wybaczyć, bo wiem jak BARDZO zrobiłam Ci krzywdę! PRZEPRASZAM, Szalej, PRZEPRASZAM, jesteś ostatnim co mi zostało w życiu a ja jak skończona DEBILKA zostawiłam Cię w t-tak ważnej chwili, po tym wszystkim co dla mnie zrobiłaś - wykrzyczała Wichura, łamiąc się zupełnie. Nie chciała wzbudzać w Szalej poczucia winy, nawet, jeśli mogło to tak wyglądać, ale to, co mówiła teraz było zupełnie szczerze. Bełkot który wypływał z jej pyska był dokładnie tym, co leżało jej na sercu od dawna. - Moja matka i brat NIE ŻYJĄ, jedno zdechło na zawał drugie zostało zarżnięte zaraz po niej, nie mam już N-NIKOGO, SZALEJ, NIKOGO poza Tobą! - szarpnęła się zupełnie bezwiednie, poddając spazmatycznemu łkaniu które obezwładniało jej rude, zmęczone ciało. Pękła. Rozpadła się. - A ZOSTAWIŁAM Cię gdy mnie potrzebowałaś! Chciałam żyć z tobą w Klanie! Chciałam! Chciałam, żebyś miała dobre życie, NIC z tego nie wyszło, PRZEPRASZAM, SZALEJ! Przepraszam, że nie po-potrafiłam być dla ciebie LEPSZA!
Nie miała już nic do stracenia a jej głowę zamglił żal i desperacja. Chciała dobrze - nie wyszło, jak nic w jej życiu. Zapomniała, co chciała początkowo powiedzieć swojej kochanej Szalej i to, co wypływało z jej pyska było desperackim bełkotem. Była rozdarta, złamana i sama nie wiedziała, co zrobić, aby to naprawić. Nie wiedziała.
- OSTATNIE czego chciałam to skrzywdzić ostatniego kota, na którym mi zależy tak bardzo, jak kiedyś skrzywdzono mnie - wyszlochała niewyraźnie, zamykając bursztynowe oczy. Potem z pyska Wichury wypływała tylko litania powtarzającego się "przepraszam". Nie wiedziała, co robić, nie wiedziała.
 
Strona 1 z 14
Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers