Znalezionych wyników: 6
Wojownicy Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Kępa Drzew
Węglowe Gardło

Odpowiedzi: 195
Wyświetleń: 12190

PostForum: Tereny Klanu Gromu   Wysłany: 2018-11-19, 09:54   Temat: Kępa Drzew
Na zmianę pozycji Sasanki i powrót do stroszenia się jak pacnięty łapą jeż nie zareagował jakoś żywiej, jedynie uniesieniem brwi. Obmiótł ją od niechcenia wzrokiem, ale poza tym nie drgnął mu nawet wąs gdy z równie wielką pasją począł studiować liście na pobliskim krzaku. Terminatorka mogła sobie robić przysiady, mogła nawet fikać koziołki, stanąć na głowie i robić szpagat jeśli miała ochotę, jemu bez różnicy jaką akurat przyjmie pozycję. Jeśli wygodniej jej stać to niech stoi.
- Oczywiście. Mając te dziesięć księżyców na pewno widzi się więcej niż kocur który dożył starszyzny. - westchnął pod nosem, bez większego zaangażowania czy jadu. Smarkaczom zawsze się przecież wydaje, że wszystko widzą - i wiedzą - lepiej. Nawet w zderzeniu z kimś, kto o wiele więcej przeżył i miał o wiele większe doświadczenie, a gdy on był w okopach w 33' w Mandżurii to ty się jeszcze z jaja na jajo przelewałaś, gówniaro. Ale choćby się Sasanka dwoiła i troiła na próżno szukać w jego głosie jakiejś aktywniejszej, ironicznej nuty, bo ostatnie czego chciał to zażarta dysputa kto wie lepiej. Oczywiście, że Sasanka wie lepiej, duh. Jak każda baba. Która na dodatek miała przewagę smarkatego wieku (+20 do generalnej pewności swojej równie smarkatej racji) i buzującej w niej energii, której on, dla kontrastu, nie miał wcale. Nie na prawienie jej morałów czy dłuższe przemowy o szacunku do starszych, w każdym razie. Dla niego mleko skapujące z Sasance z wąsów bynajmniej nie było żadnym zaskoczeniem - bo to, że kocięta są głupie, a terminatorzy bywają leszcze głupsi to prawda starsza od - hehe - węgla. Problemy zaczynają się, gdy kocięta i terminatorzy stanowczo odmawiają zmądrzenia. Przekrzywił lekko głowę, znużonym spojrzeniem wracając do burej terminatorki.
- Dobrze wiesz, że to nie jest moja decyzja. - odpowiedział jej spokojnie, a ciemnoniebieskie ślepia zmrużyły się z lekka. - Ale zawsze możesz poprosić o zmianę mistrza. Może dostaniesz zgodę. A wtedy ja może przyjmę cię na terminatora. O ile twoja zraniona duma pozwoli ci o cokolwiek poprosić. - dodał sucho. Jeśli liczyła, że to on będzie chodził i składał petycje... to się srogo pomyliła. Bo jemu było z tym Pro...Płomykiem? jak mu tam? całkiem komfortowo. Co prawda nie pamiętał jego imienia i nawet nie wiedział za bardzo jak wygląda, ale takie detale nieszczególnie mu przeszkadzały. Ba, to dla niego był terminator wręcz wymarzony. Taki którego za bardzo nie widać i nie słychać. Dlaczego miałby specjalnie kłopotać się nie tylko z treningiem Sasanki, ale też łazić za Trutniem o jego przejęcie? Może bez przesady z tym dniem dobroci dla zwierząt.
Na dramatyczną deklarację, że jej matka nie jest już jej tylko przewrócił oczami. Bo nie miał nic więcej do powiedzenia. Dał już do zrozumienia co myśli na ten temat - że obie srogo przesadzają, najwyraźniej po babuni Trującej odziedziczając skłonność do robienia czegoś z niczego - ale nie zamierzał się w to mieszać bardziej niż konieczne. Dla własnego świętego spokoju chociażby. A to jak, kiedy i czy w ogóle Łaniuszka się z Sasanką pogodzą... w sumie zwisało mu pod ogonem. - I mam wrażenie, że nie tylko twojej matce przydałoby sobie ulżyć. Wyplujesz w końcu co cię boli, czy masz w planie dalej tak kopać krzaki i wyć do księżyca, aż się zmęczysz? - zapytał szorstko. Nie przywykł cackać się z kimkolwiek, a Sasanka powoli już wyczerpywała źródełko altruizmu które w nim tak nieoczekiwanie wybuchło. Jeśli chce tak mało produktywnie i szczeniacko radzić sobie z gniewem... to jej sprawa. Ale on nie musi tego słuchać, zamiast tego pilnując co najwyżej z oddali, jak Malinowe Chaszcze.
  Temat: Kępa Drzew
Węglowe Gardło

Odpowiedzi: 195
Wyświetleń: 12190

PostForum: Tereny Klanu Gromu   Wysłany: 2018-11-15, 13:03   Temat: Kępa Drzew
Cóż, dobre i to. On był całkiem z efektów zadowolony. Nie dlatego, że faktycznie obawiał się wklepania od tej pręgowanej smarkuli, parsk, tylko... no, zwyczajnie nie miał ochoty na słuchanie jej wrzasków.
Ani na inne głupoty. Można rozmawiać jak koty cywilizowane? Można. Czy to było takie trudne.
- Jeśli faktycznie tak myślisz to jesteś jeszcze wyjątkowo głupiutka. - stwierdził suchym, wypranym z emocji głosem i wzruszył jednym ramieniem. Tak, akurat, jeszcze zatańczą triumfalnie na twoim grobie. Twoja matka w szczególności, bo oczywiście NIENAWIDZI cię i nie chce cię na oczy oglądać już nigdy w życiu. A twoje rodzeństwo to by cię zaciukało osobiście gdyby mogło. Weź już nie dramatyzuj. W rzeczywistości, chłodnym okiem wyglądało to tak, że dobre chęci były, ale wykonanie kuśtykało - najpierw ze strony przytłoczonej rodzicielstwem młodej matki, której równie młodociany partner też nie był gotowy i na dodatek sobie umarł, a później ze względu na taki a nie inny przydział terminatorów. Sasanka nie była pierwsza - i nie byłaby ostatnia gdyby nie ten radosny przewrót - która dla zasady została puszczona samopas, bez kompetentnego mistrza, bo to komu szanowny Przywódca przydzieliłby terminatora było ważniejsze niż to kto i czy się tym terminatorem faktycznie zajmie. A teraz dostała Malinowe Chaszcze, za którą co prawda Węglowe Gardło nie przepadał, ale jednocześnie zdawał sobie sprawę... że niewiele mogła. Została już wyśmiana, zdegradowana i prawie opluta, a teraz oczekiwano, że z dupy wymusi na Sasance godny mistrza szacunek. Miał wrażenie, że gdzieś już widział równie wybuchową kombinację.... ach tak. Wyszydzana Mysiowąsa i przydzielenie jej dwóch terminatorek, do których nikt nie miał odwagi.
A wracając do głównej sceny dramatu... Węglowe Gardło miał proste, nieskomplikowane emocjonalnym jazgotem podejście. Kozie przeszło to i im przejdzie. A tyczyło się to zarówno Sasanki jak i całej oplutej przez nią reszty świata. Nawet jeśli nigdy nie będzie jak dawniej - trudno. Czasem z rodziną wygląda się dobrze tylko na obrazku i świat się przez to nie wali - kto jak kto ale zarówno Truteń jak i Łaniuszka powinni doskonale o tym wiedzieć.
- Zawsze mogłaś trafić o wiele gorzej. Szanuj mistrza swego bo możesz mieć gorszego... Skrzący Płomień mogła cię na przykład nie oddać. - parsknął pod nosem, ale bez większego przekonania, bo jeszcze tego brakowało, by się wykłócał ze smarkulą o honor Malinowych Chaszczy. A co mnie to obchodzi. To, że Sasanka szarej kocicy nie szanuje było - poza zwykłym efektem ubocznym - problemem głównie szarej kocicy, względnie - Przywódcy, nie jego. Miewał rzuty altruizmu, ale może bez przesady. I owszem, męczennik dyplomata. Czy to takie zdziwienie, że nieszczególnie miał ochotę jej pilnować, a na myśl o tym nie przebierał z radości nogami? Przed chwilą fukała w jego stronę, że go pokaleczy. Co z jej umazanej jeszcze mlekiem mordki brzmiało śmiesznie - ale wciąż, touche, jakże brzydko z jego strony. Jak śmiał się nie cieszyć na TAKI quality czas ze swoją trzecią najbardziej wyszczekaną wnuczką? Wstrętny dziadyga.
A na wspomnienie bójki z Plamką - jaką do wuja pana Plamką? Które to było Plamka? - tylko uniósł brew, bo nie bardzo wiedział co jej na to odpowiedzieć. Podejrzewał, że Łania nie miała zamiaru osiągnąć takich efektów. Ale nie był Łanią, więc nie zamierzał się za nią ani tłumaczyć, ani jej bronić, ani z drugiej strony - robić Sasance wykładów, że bicie się z rodzeństwem jest złe. Zwłaszcza, że ten przymus dogadywania się z rodziną i trzymania wzajemnie za łapki wydawał mu się śmieszny. Ale niech wypluje ten jad co jej na żołądku siedzi, może jej ulży. - ...twoja matka nie jest mną. A ja nie jestem twoją matką. - poruszył nieznacznie wąsami. - I Przodkom niech będą dzięki.
  Temat: Kępa Drzew
Węglowe Gardło

Odpowiedzi: 195
Wyświetleń: 12190

PostForum: Tereny Klanu Gromu   Wysłany: 2018-11-14, 19:45   Temat: Kępa Drzew
Jego bardzo pasywne podejście chyba było w tym przypadku podejściem właściwym, bo Sasanka jakoś tak oklapła, sflaczała znienacka jak przekłuty balonik i posadziła tyłek na trawie, zamiast skakać, wygrażać się czy odprawiać jakieś inne rytualne tańce. I bardzo słusznie. Węglowe Gardło trzepnął lekko uchem na tę nagłą zmianę tonu. To... już koniec tych gróźb? Jednak sms-y o treści WĘGIEL niepotrzebne? Nie żeby mu szczególnie zależało, ale gdyby jednak planowała go zaatakować - wolałby zostać wpierw ostrzeżony. Daj mi tylko cynk to obrócę się tym bardziej szkaradnym profilem, może mi przy okazji naprostujesz żuchwę.
- Do trzech razy sztuka. - odparł jej cynicznie i w sumie tyle miał do powiedzenia w tej sprawie, bo to że las bywa niebezpieczny nie ulegało wątpliwości i tylko mysie móżdżki były w stanie się z tym kłócić. Ale jak chce niech śmiało próbuje szczęścia. Poza dzisiejszym dniem dobroci dla zwierząt nie miał zamiaru jej strzec 24/7, więc może będzie miała okazję. Dzisiaj tylko masz zakaz bezsensownego umierania, smarkulo. A dlaczego? Sam w gruncie rzeczy nie wiedział. Miał czasem jakieś dzikie rzuty altruizmu i może jednak czasem nie był aż tak obojętny wobec otaczającego go świata jakim się wydawał. W końcu... do pójścia i wyciągnięcia smarkatej Szerszeń i małego grubasa Trzmiela z opresji bawiących się ich kosztem samotników - którzy później zabłysnęli na Gromowych stołkach - też go teoretycznie nikt nie zmuszał. Nawet ten plasterek przylepił jej z własnej woli, wbrew pozorom, bo gdyby się zaparł to nie zmusiłaby go do tego żadna siła na Srebrnej Skórce czy w Mrocznym Lesie, nawet stękanie zmęczonej Łaniuszki czy jazgot dramatyzującej Sasanki.
- Mój "inny terminator" - żaden z dwóch, tak nawiasem. - nie rzuca się z pazurami na sosny. I nie wydziera się po kniejach. Mam przynajmniej nadzieję. - odpowiedział jej sucho, nie do końca rozumiejąc ten podszyty żalem ton. A ten jak mu tam... Płomyk? Promyk? Da sobie radę. Kimkolwiek by nie był. Węglowe Gardło poniekąd uświadomił sobie właśnie, że nawet nie wie jak jego terminator wygląda... nic nowego. Tyle ich tam było, a znaleźć jednego, przydzielonego mu szczeniaka w całej gromadzie to trochę jak z tą igłą w sianie. Jeśli ma głowę na karku to sam się znajdzie.
- I nie powiedziałbym, że chcę cię pilnować. Nie leży to wysoko na mojej liście marzeń, nie. Ale ktoś najwyraźniej musi, bo nad sobą nie panujesz. - zgasił ją krótko, tym samym beznamiętnym tonem, ot, stwierdzenie faktu. - Mogę ci załatwić kogoś innego jeśli bardzo chcesz. - Mistrzynię, na przykład? Poprzednią albo aktualną? A może Piaskowego Podmucha z Bocianem na plecach? Swoją drogą... ciekawe, czy biedaczyna zauważył, że ich nie ma i czy obaj nie szukają ich właśnie w Borsuczej Norze, zgodnie z instrukcją. Niech wysprzątają przy okazji.
- ... nie bądź śmieszna. - jemu też aż drgnął wąs na wymienione przez Sasankę zbrodnie przeciwko jego osobie, a gdyby był w humorze może by się nawet roześmiał. Wzniósł zmęczone spojrzenie ku niebu, szczerze załamany wyciągniętymi przez terminatorkę wnioskami i podejrzeniami. Fizycznie niby jakieś dziesięć księżyców, ale w środeczku chyba jednak dwa i pół. - Gdybym miał się mścić na kociętach za to, że są kociętami... to w Klanie Gromu nie byłoby już żadnego. - uniósł lekko brwi. Co innego taki Rudy czy inna Otoczak, którzy swoją głupotą i bezmyślnością stanowili zagrożenie dla otoczenia i najlepiej byłoby ich oderwać od zdrowego ciała Klanu Gromu jednym pociągnięciem, jak dwa krwiopijcze pasożyty - a co innego łażenie dziadkowi po grzbiecie i tupanie nóżką żeby wyłudzić "buziaka". A o tym że w ogóle kiedyś po nim podeptała prawdę mówiąc zdążył faktycznie zapomnieć. Bah. Nie wiedział co konkretnie zostało rozpylone w powietrzu, że wszyscy jak jeden mąż robili z igły widły, ale najwyraźniej było wściekle zaraźliwe. Pytanie tylko kto złapał tego dramatycznego bakcyla pierwszy - siedząca przed nim terminatorka czy reszta wesołej gawiedzi.
  Temat: Kępa Drzew
Węglowe Gardło

Odpowiedzi: 195
Wyświetleń: 12190

PostForum: Tereny Klanu Gromu   Wysłany: 2018-11-14, 01:11   Temat: Kępa Drzew
Ach, gdyby Węglowe Gardło miał tyle zbędnej energii, by coś knuć... Sasanka srogo przeceniała zarówno siebie, jak i skalę całego problemu, który stojącemu z boku Węglowemu Gardłu wydawał się wręcz śmiesznie banalny. Nawet gdyby miał CO knuć i COŚ do zyskania z tej całej sytuacji - ciekawe co, chyba ból głowy co najwyżej - to wątpliwe, by faktycznie miał w planie się na to połasić. Ale spokojnie, nie ona jedna stanowczo dramatyzowała, bo cały Grom nagle jakby rój pszczół połknął, w szczenięcym tupaniu nóżką dopatrując się jakiegoś opluwania systemu wartości, wydziedziczania się z hukiem z całej rodziny i skierowanie entuzjastycznych kroków prosto do Mrocznego Lasu. Aż się chciało zapytać gdzie ten Grom łapiący za pochodnie i natychmiast wymierzający SPRAWIEDLIWOŚĆ takim RECYDYWISTOM jak dwójka przepychających się terminatorów był gdy koty pokroju B-by Gwiazdy przez tyle księżyców wodziły ich za nos... Na szczęście Węglowe Gardło nie zadawał zbędnych, głupich pytań. Ani sobie ani innym.
- Dziecko, proszę. - powiedział znużonym tonem, a jedyną reakcją jakiej Sasanka się doczekała była lekko uniesiona brew i kiwający się niemrawo koniuszek białego ogona. I nic, nie nastąpiło żadne szarpanie za kołnierzyk, żadne reprymendy i ciągnięcie za smycz do domu, żadne "schowaj mi natychmiast te pazury!". Niech sobie trzyma wyciągnięte jak tak bardzo chce, co go to obchodzi. Tyle że nie ma potrzeby. A tak jej trawa jeszcze powłazi między palce, co jest średnio przyjemnym uczuciem na dłuższą metę i... po co jej to. Ale odmrażaj sobie uszy na złość dziadkowi, droga wolna. Może nawet doskoczysz do niego z łapami? Węglowe Gardło był pewien, że napadnięcie na niedoszłego emeryta NA PEWNO sprawi, że poczuje się lepiej. Nic tak nie koi nerwów jak wymierzenie kopniaka kocurowi z okrągłą setką na karku.
- To czy masz się czego bać zależy głównie od tego, czy dalej masz zamiar wrzeszczeć na krzaki i zwoływać okoliczne drapieżniki. A ja, od ciebie? Nie chcę niczego.- odparł spokojnie, bez nawet jednego mrugnięcia. Bo on, w gruncie rzeczy, trochę w dupie miał czy i kogo Sasanka przeprosi. I kiedy wróci do obozu. To całe przywiązanie ich do siebie ogonami było idiotyczne, tak samo jak brnięcie w zaparte w karę, która nie działa, a wręcz przeciwnie - jeszcze bardziej nakręca i jeszcze bardziej zachęca, by postawić się na opak jak ość w przełyku. - Pilnuję tylko, żebyś nie zdechła tutaj jakoś głupio. - ani żeby nic nie jej po drodze nie zjadło, chociaż dwa razy by się pewnie zastanowił czy taką pyskatą Sasankę z paszczy lisa w ogóle wyławiać. Szokujący news, z ostatniej chwili - może ci nikt nie mówił, mała Cacanko, ale lasy bywają jednak niebezpieczne. Nawet te patrolowane od czasu do czasu.
- ... a mam za co? Mścić się? - odpowiedział pytaniem na pytanie, z lekkim niedowierzaniem, a brwi niemal wjechały mu na czubek głowy. Zemścić, doprawdy, też coś. Aż był prawie ciekawy za co mógłby knuć jakąś perfidną zemstę. O tamtą manipulację żeby jej przykleić plasterek ileś księżyców temu? Bo chyba nie o to, co się działo przed chwilą na ceremonii, co nie dotknęło go personalnie ani troszkę. Nic się przecież takiego wielkiego nie stało, ot, pożarli się w rodzinie. A bo to oni pierwsi. Węglowe Gardło się na przykład do swojego brata praktycznie wcale nie odzywał przez jego ostatnie księżyce - i nieszczególnie żałował, bo Kamienny Pysk i tak nigdy nie miał niczego mądrego do powiedzenia.
  Temat: Kępa Drzew
Węglowe Gardło

Odpowiedzi: 195
Wyświetleń: 12190

PostForum: Tereny Klanu Gromu   Wysłany: 2018-11-13, 23:11   Temat: Kępa Drzew
Sasanka wcale nie zdawała się śpieszyć. Może to i dobrze? W końcu mimo trzymania jako-takiej formy przez codzienne patrole nie był już najmłodszy i nie wiadomo czy byłby w stanie za terminatorką pogonić gdyby napędzana młodzieńczym gniewem rzuciła się galopem przed siebie. Śledził ją więc miarowym, spokojnym marszem, trzymając się na dystans i korzystając z przewagi, jaką dawały mu z natury dłuższe łapy by mniej więcej dotrzymać jej kroku. Nie krył się jednak szczególnie ze swoją obecnością, bo... nie wiedział potrzeby. Po co miałby się chować? Skradać? To że mu się zwyczajnie nie chciało... to swoją drogą.
- A tobie? - zapytał beznamiętnie, jakby nigdy nic wyłażąc z okrzykiwanego krzaka i otrzepując futro. Usiadł sobie tam, przy tym - hehe - chaszczu, komunikując wyraźnie, że bynajmniej nie ma zamiaru nigdzie terminatorki targać na siłę i z powrotem ciągnąć do obozu, a jeśli chce zostać od dzisiaj drwalem i zając się rąbaniem na drzazgi okolicznych sosen... cóż, pogratulowałby jej co najwyżej kreatywnego pomysłu na karierę. Ogólnie rzecz biorąc wydawał się być zupełnie nieprzejęty wrogą postawą Sasanki i jej napastliwym tonem. Trochę tak, jakby próbowała go opluć stojąc za szybą - on tylko siedział i patrzył jakim ładnym ciurkiem ślina po drugiej stronie cieknie. Ciemnoniebieskie oczy obmiotły jedynie sylwetkę terminatorki, by zatrzymać się na chwilę na jej wysuniętych pazurach, a wbrew temu co sobie wyobrażała - na żadną kawalerię nie czekał. Jakoś chyba sobie poradzi z jedną niewyszkoloną w walce małolatą, która na dodatek ledwo co widzi przez przysłaniające jej wzrok emocje. Z trudem. Trzymajcie kciuki i wyślijcie sms-a o treści WĘGIEL by dodać mu sił w starciu z tak wymagającym przeciwnikiem.
- Schowaj te pazury, bo się pokaleczysz. - mruknął tylko z lekkim niesmakiem, powracając spojrzeniem do jej oczu. Przechylił lekko głowę, obracając ucho w stronę, z której przyszli - nie słyszał co prawda jeszcze oznak, że ktoś przedziera się za nimi, ale nigdy nic nie wiadomo. Teraz, póki co, mieli święty spokój. No, mieliby, gdyby ktoś nie upierał się, by trenować głos w środku lasu i płoszyć okoliczne ptaki. - I nie wydzieraj się tak, z łaski swojej. Jestem stary, nie głuchy. Poza tym nie wiem, czy ktoś za mną z obozu jednak nie wylazł. - przyznał bez ogródek, większego skrępowania czy nawet zająknięcia. Cóż, suche fakty. Całkiem możliwe, że właśnie w ich kierunku lazła jakaś Malinowe Chaszcze czy inny Piasek, a może nawet cały orszak dyscyplinarny z zakneblowanym Bocianią Łapą na plecach. Bo co PRZYWÓDCA sklei sklei żadna SIŁA nie rozklei, Sasankowa Łapa i Bociania łapa muszą w dosłownie KAŻDEJ chwili oddychać od teraz tym samym powietrzem. Osobiście miał nadzieję, że kto jak kto, ale chociaż nieszczęsna Malinowe Chaszcze wykaże minimum logiki i zdrowego rozsądku i nie przyjdzie jej do łba za nimi na siłę gonić. A nawet jeśli - że nie wpakuje się dosłownie w sam środek sceny, prezentując już wystarczająco rozjuszonej Sasance. Chociaż Grom wzbijał się czasem na takie absolutne szczyty absurdu, że szczerze mówiąc ciężko powiedzieć.
  Temat: Propozycje
Węglowe Gardło

Odpowiedzi: 847
Wyświetleń: 67810

PostForum: Organizacja   Wysłany: 2018-10-09, 09:58   Temat: Propozycje
Polecam gmaila, za pomocą kropek można mieć tyle adresów ile się chce, a wszystko wlatuje do tej samej skrzynki. I zamiast @gmail.com można wpisać @googlemail.com, dwa adresy a tak naprawdę to to samo. >tutaj< na przykład jest to opisane.
 
Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers