Znalezionych wyników: 166
Wojownicy Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Zielone Wgłębienie
Pluskający Potok

Odpowiedzi: 173
Wyświetleń: 12172

PostForum: Granice   Wysłany: 2020-08-02, 22:30   Temat: Zielone Wgłębienie
Ciemność zdawała się pochłaniać wszystko, w tym moją świadomość. Nie byłem pewien niczego, włącznie z tym czy faktycznie rozpłynąłem się w niebyt. Wtedy dotarł do mnie dziwnie znajomy głos wymawiający moje imię. Poruszyłem uszami, przez chwilę zapominając o tym co się wydarzyło wcześniej. Ach, tak bardzo nie miałem ochoty się podnosić. ociągałem się z otwieraniem oczu i uczyniłem to dopiero, gdy poczułem dotyk na moim czole... I podniosłem się gwałtownie na równe łapy, z szeroko rozwartymi powiekami i wzrokiem wlepionym w Psi Pomruk. Następnie przeniosłem spojrzenie na tatę. Gdyby nie porażający realizm tej sytuacji, zbyłbym to wszystko jako sen. Nieraz śnił mi się Wiewiórczy Ogon rozszarpywany przez dzika, w głowie pojawiały się wspomnienia związane z pogrzebem Psicy. To było jednak nowe.
- Huh - mruknąłem, przeskakując wzrokiem między dwoma sylwetkami, których nie powinienem był już nigdy zobaczyć. - To chyba znaczy, że umarłem, co? - rzuciłem niemrawo, bardziej do siebie niż do dwójki kotów.
Spojrzałem pod własne łapy i momentalnie zamarłem. Dopiero dwa uderzenia serca później podniosłem głowę i przesunąłem się nieco w bok. Cóż, to było dość... szokujące.
- Współczuję patrolowi, który będzie musiał TO nieść do obozu - parsknąłem, z trudem powstrzymując własny głos przed drżeniem. - Uch. A więc przyszliście po mnie. Miło was... widzieć? - Pierwszy raz czułem się tak niepewnie i niezręcznie, co odrobinę działało mi na nerwy. Miałem ochotę przejechać łapą po swoim pysku.
Drgnąłem, gdy niezręczną ciszę przerwał inny głos, należący do mamy. Prawie odwróciłem głowę w jej kierunku, a tym samym w kierunku tego, ale w ostatniej chwili się powstrzymałem. Westchnąłem ciężko, słysząc słowa padające z pyska Krogulec. Do zobaczenia, co? Miałem nadzieję, że nie miała na myśli tego, że pobiegnie za psem jak niegdyś próbowała za dzikiem. Nie mogłem jej tym razem powstrzymać. Głupia Krogulczy Szpon z jej głupimi skłonnościami samobójczymi. Jednak nie słyszałem, by ruszała się z miejsca. Gdy zerknąłem kątem oka(dalej starając się unikać patrzenia na truchło) zauważyłem, że zajęta była... najprawdopodobniej czyszczeniem mojego ciała. Obok niej zaś zmaterializowała się Ostry Kwiat. Jakoś nie mogłem się zmusić do patrzenia na łzy kotki, dlatego odwróciłem głowę w drugą stronę. Poczułem jednak dumę, widząc jej zacięty wyraz mordki. Nie wychowałem kruchej gałązki. Zastrzygłem uszami, słysząc słowa wypowiedziane przez nią. Nie zauważyłem jak moje spojrzenie i wyraz pyska łagodnieją. Odetchnąłem cicho, choć nie czułem potrzeby oddychania, co było strasznie dziwne i niepokojące mimo świadomości, że nie żyłem. Dopiero po chwili przypomniałem sobie o dwójce kotów stojących przede mną. Zbliżyłem się do nich, przywdziewając wciąż nieco słaby i niepewny, zębaty uśmiech. Otarłem się bokiem o Psicę i trzepnąłem Wiewiórczy Ogon ogonem w pysk.
- Co wy tacy smętni? Oczekiwałem nieco bardziej entuzjastycznego powitania. To co, kierunek, uch, Srebrna Skórka? Bo wnioskuję, że tam się wybieramy - ponagliłem żartobliwie dwójkę kotów, chcąc się stąd ulotnić zanim oczy mi się zaszklą albo coś równie absurdalnego się wydarzy.
  Temat: Zielone Wgłębienie
Pluskający Potok

Odpowiedzi: 173
Wyświetleń: 12172

PostForum: Granice   Wysłany: 2020-07-11, 22:27   Temat: Zielone Wgłębienie
Nie czułem się najlepiej, a przez to byłem rozdrażniony. Nawet długie spacery nie pomagały mi w poprawie samopoczucia. Przez mój stan trening Wronki się ciągnął i ciągnął, i nie pomagała mi świadomość, że siostrzenica była wyrozumiała w stosunku do mnie. Momentami miałem ochotę wcisnąć pysk w mech i krzyczeć, jednak nie sądziłem, by to mi mogło szczególnie pomóc.
Tego dnia obudziłem się z irytującym bólem głowy. Z trudem zwlokłem się z legowiska. Miałem dziś obowiązkowe polowanie do odbębnienia, więc nie było mowy o dalszym odpoczynku. Już i tak mało brakowało i Łasiczy Krok oraz Złotooka wyszłyby beze mnie. Próbowały z tego zażartować, ale gdy zauważyły mój brak nastroju, zrezygnowały. Nim dotarliśmy na miejsce udało mi się nawiązać z nimi lekką rozmowę i przeprosić za moje zachowanie. W okolicy Zielonego Wgłębienia rozdzieliliśmy się, by nie płoszyć sobie nawzajem zwierzyny. Niestety, drobne stworzenia zdawały uciekać mi spod łap. Ten dzień nie zapowiadał się najlepiej, ale z ciężkim westchnieniem kontynuowałem wędrówkę przez leśne poszycie. Ból głowy zdawał się narastać, ale nie pozwoliłem by mnie to zatrzymało... co nie było mądrą decyzją, jak się okazało. Nim się zorientowałem, oddaliłem się od dwójki kocic na tyle, że straciłem je z pola widzenia. Postanowiłem jednak nie przejmować się tym nadmiernie.
Zamarłem w miejscu, gdy usłyszałem niskie szczeknięcie gdzieś w tyle. W mojej głowie pojawiły się obrazy z ostatniego razu, gdy stanąłem oko w oko z psem. Natychmiast rzuciłem się do ucieczki; tuż za mną rozległ się dźwięk łap biegnącego zwierzęcia. Serce tłukło się jak oszalałe w mojej klatce piersiowej. Chwila nieuwagi, dziura w miejscu, gdzie postawiłem łapę. Tyle wystarczyło, bym sturlał się w dół Zielonego Wgłębienia. Gdy wreszcie się zatrzymałem, byłem obolały i zdezorientowany. Z trudem złapałem oddech. W rozpaczliwej próbie stanięcia na łapy zauważyłem, że jedna z moich kończyn była nienaturalnie wykrzywiona. Wpatrywałem się w nią przez chwilę otępiałym spojrzeniem. Chwilę później poczułem zęby wbijające się w mój kark. Ból dotarł do mnie z opóźnieniem. Gdzieś w polu widzenia mignął mi wielki, czarny pysk. W pewnym momencie zorientowałem się, że ledwie byłem w stanie oddychać. Czas zdawał się ciągnąć nieubłaganie. Gdy wreszcie na chwilę rozjaśniło się w mojej głowie, bestii już nie było, za to całą moją świadomość wypełniał nieopisany ból. Z trudem wypuściłem powietrze z płuc. Gdy kaszlnąłem głucho, poczułem jak z mojego pyska coś wylatuje. Mój nos wypełniła woń krwi. W moim polu widzenia pojawiły się czarne plamy, które zdawały się pochłaniać całą przestrzeń. Nie byłem świadom upływu czasu, ale męka zdawała się ciągnąć nieskończenie. Nie byłem w stanie się poruszyć, jakby moje łapy były sparaliżowane. W końcu dotarło do mnie, co to oznaczało. Chyba przyjdzie mi dołączyć do ciebie dużo szybciej, tato. Spróbowałem się zaśmiać, jednak skończyło się to kolejnym słabym atakiem kaszlu. Prawie udławiłem się własną krwią. Zignorowałem lęk, który próbował zacisnąć swe szczęki na mojej gardle, zaś mój pysk wykrzywił ironiczny uśmiech. Najwyraźniej czas się przekonać na ile opłacało się przestrzegać kodeksu...
Przymknąłem oczy, czując jak czarne plamy rozprzestrzeniają się z otoczenia na mój umysł. Ból zaczął schodzić na dalszy plan, stał się odleglejszy. Po chwili przestałem być świadom czegokolwiek.
  Temat: Wietrzne Wzniesienia
Pluskający Potok

Odpowiedzi: 128
Wyświetleń: 10507

PostForum: Siedlisko Koni   Wysłany: 2020-06-15, 02:10   Temat: Wietrzne Wzniesienia
Cieszyłem się, że Króliczy Sus przyznał mi rację w tej kwestii, szczególnie że wiedziałem co mówię. Na szczęście Wronia Łapa nie wdała się w swoich nieudanych rodziców. Podejrzewałem, że to zasługa Krogulczego Szponu, która pomagała w ich wychowaniu, gdy byli kociętami. Z drugiej strony to by też wyjaśniało czemu moja siostrzenica była taka sztywna.
- Myślę, że reszta też jest w miarę w porządku? Nie słyszałem, by ktokolwiek się na nich skarżył. Jednak nie miałem okazji z nimi rozmawiać, więc nie jestem pewien czy naprawdę tak jest - powiedziałem. - Moja mama pomagała w ich wychowaniu, więc możliwe, że coś porządnego z nich wyrośnie - dodałem jeszcze po chwili.
Byłem zadowolony z tego, że Królik uznał moją poradę odnośnie terminatorów za dobrą. Miałem przy okazji nadzieję, że nieco ułatwi mu życie. Mimo wszystko nie warto było ściągać na siebie negatywnej uwagi własnego przywódcy, bo to oznaczało tylko kłopoty.
- Mhm, można tak powiedzieć. Miałem okazję trenować parę różnych kotów. Niestety dwóch treningów nie mogłem dokończyć, bo zostałem porwany - wyjaśniłem pokrótce. - Poza tym, nie lubię sobie niepotrzebnie utrudniać życia, wiesz? Czasem łatwiej jest po prostu trochę odpuścić i pójść na jakiś kompromis niż się męczyć nie wiadomo ile.
  Temat: Gniazdo Sójki
Pluskający Potok

Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 802

PostForum: Cztery Dęby   Wysłany: 2020-05-16, 21:18   Temat: Gniazdo Sójki
Jeszcze chwilę utrzymałem oburzenie na pysku, jednak szybko przerodziło się ono w szeroki, wesoły uśmiech. Moje słowa miały na celu rozbawienie rozmówczyni, więc byłem zadowolony, że udało mi się to osiągnąć. Ponownie skrzywiłem się, tym razem z niesmakiem, gdy Rzeczniaczka zapytała mnie spróbowanie żabiego mięsa.
- Raz, kiedy byłem jeszcze stosunkowo młodym kociakiem i ciekawiło mnie jak smakują. Po jednym kęsie niemal zwróciłem śniadanie. - Dla podkreślenia dramatyzmu sytuacji zmarszczyłem nos i wystawiłem język z obrzydzeniem widocznym na twarzy, czując przy okazji nieprzyjemny dreszcz przechodzący przez mój grzbiet, gdy w mojej głowie pojawiło się wspomnienie z tej sytuacji. Brr! - Od tamtego momentu nigdy więcej nie tknąłem żabiego mięsa. O ironio, wielu Cienistych podziela moją skrajną opinię na jego temat. To, że mamy ich dużo nie oznacza wcale, że stanowią znaczną część naszej diety, wbrew temu co mówią pogłoski o nas - parsknąłem, porzucając krzywą minę na rzecz lekkiego uśmiechu i rozbawienia, które wyraźnie odbijało się w moich oczach. - Nie polujemy też nocą lepiej niż inni i nie jesteśmy żadnymi istotami mroku, choć nie zdziwiłbym się, gdyby większość Cienistych miała sztukę chodzenia po drzewach opanowaną w dość dużym stopniu. Zwyczajnie mamy ku temu warunki, biorąc pod uwagę, że cały nasz teren wypełniony jest drzewami. Ach, ale odbiegam od tematu. Podejrzewam, że u was też nie wszyscy jedzą ryby i pławią się w wodzie, jak to zwykły mówić niektóre koty, hm? - kontynuowałem, paplając bez opamiętania, przynajmniej dopóki nie nadarzyła się okazja do rzucenia retorycznego pytania dotyczącego plotek na temat Rzeczniaków-rybojadów, na które odpowiedź była - moim skromnym zdaniem - dość oczywista.
Zastrzygłem uszami, gdy kotka również się przedstawiła zarówno kocięcym imieniem, jak i wojowniczym. Musiałem przyznać, że oba świetnie do niej pasowały w kwestii wyglądu. Z osobowości wydała mi się jednak zbyt sympatyczna, by określić ją słowem "Zimno"... a przynajmniej na razie.
- "Biała Burza" brzmi bardzo ładnie - przyznałem. Na pytanie o moje imię zaśmiałem się krótko i machnąłem lekceważąco łapą. - Ech, nic poważnego. To imię zostało mi nadane przez moją mamę, z którą długi czas byłem skłócony, stąd drobny uraz. Poza tym, nie jest zbyt ciekawe czy ładne w brzmieniu. Choć skoro jest nietypowe, to przynajmniej to jest w nim jakimś drobnym plusem - odparłem, wzruszając na koniec barkami. Przynajmniej moje wojownicze imię trafiło w mój gust. Jedna z niewielu dobrych rzeczy, które wyszły od Wężowego.
  Temat: Wietrzne Wzniesienia
Pluskający Potok

Odpowiedzi: 128
Wyświetleń: 10507

PostForum: Siedlisko Koni   Wysłany: 2020-05-16, 20:17   Temat: Wietrzne Wzniesienia
- Bo matka nie nauczyła tego kociaka, że po trupach się nie skacze - odparł, krzywiąc się z lekkim niesmakiem. - Nie żebym zamierzał w tej kwestii stawać po stronie tego zdegradowanego frajera... ale mam wrażenie, że niektórzy nie powinni mieć kociąt, jeśli nie potrafią nad nimi zapanować. Nawet najgłupsza część mojego rodzeństwa nigdy nie odwaliła czegoś takiego, gdy byli małymi gnojkami - kontynuowałem, mrużąc oczy i kołysząc miarowo ogonem.
Westchnąłem dramatycznie na pytanie o rodziców moich siostrzeńców. Miałem wrażenie, że wyraziłem się dostatecznie jasno, czemu są tacy źli. Jednak jeśli Króliczy Sus potrzebował dłuższego wywodu na ten temat, to nie zamierzałem się powstrzymywać.
- Mhmm. Ojciec - Płonąca Łapa - kiedyś próbował napastować moje przyjaciółki, mimo że jedna z nich wyraźnie okazała, że jej się to nie podoba. Jest nieudacznikiem po swojej mentorce, która nie umiała go niczego nauczyć. Mój tata musiał osobiście sprawdzić jego wiedzę ją skorygować oraz uzupełnić. Mimo to został wojownikiem szybciej niż ja. Zaczął się kleić do mojej siostry, Wydrzej Łapy, która mu uległa bez wahania, mimo że próbowaliśmy jej z resztą rodzeństwa wybić ów pomysł z głowy racjonalnymi argumentami. Później ją wywiało z klanu na jakiś czas, a gdy wróciła, oddała się Płonącemu i umarła tuż po tym jak spłodzili kociaki. Nawet nie poczekali aż ona ukończy trening. Nie zdziwiłbym się, jakby to był pomysł tego nieudacznika - parsknąłem bez rozbawienia w głosie. - Jeśli chodzi o dogadywanie się z własnym terminatorem, warto samemu próbować znaleźć z nim wspólny język, nawet jeśli nie dogadacie się na starcie. No i warto też się zorientować w jakim stopniu twojemu podopiecznemu zależy na zostaniu wojownikiem, bo to może pomóc w obraniu konkretnej strategii. Jeśli bardzo, to największy problem z głowy, bo możesz mu rzucić jakąś formułkę o tym, że to od ciebie zależy czy zostanie mianowany, to jest, jeśli naprawdę sprawia ci duży problem i wyczerpałeś swoją cierpliwość. Jednak z reguły tacy starają się po prostu przejść trening jak najszybciej. Bywają też okropnie, okropnie sztywni. Jeśli jednak twój terminator nie ma takiego parcia na rangę, to po prostu staraj się prowadzić trening w luźnej atmosferze, z założeniem "miejmy to po prostu z głowy". Oczywiście, są jednostki, z którymi się nie dogadasz mimo najlepszych starań. Wtedy najlepiej po prostu powiedzieć o tym przywódcy, żeby dał temu terminatorowi jakiegoś ciętego, twardego mistrza, coby mu skopał zad - wytłumaczyłem, być może niepotrzebnie, ale zawsze istniała szansa, że ta rada w jakiś sposób pomoże Króliczemu Susowi. Złość piękności szkodzi, plus wychodziłem z założenia, że nie warto sobie niepotrzebnie strzępić nerwów, jeśli są inne rozwiązania.
  Temat: Wietrzne Wzniesienia
Pluskający Potok

Odpowiedzi: 128
Wyświetleń: 10507

PostForum: Siedlisko Koni   Wysłany: 2020-05-09, 19:34   Temat: Wietrzne Wzniesienia
Zaśmiałem się krótko, widząc reakcję wojownika na wspomnienie Kuny. Nie żebym mu się dziwił, bo doskonale pamiętałem nasze spotkanie w trójkę. Na dłuższą metę sam byłbym poirytowany zachowaniem terminatora, który przeszkadzał nam w prowadzeniu normalnej, przyjemnej rozmowy. Jako że Królik nie chciał mówić o nim nic więcej, sam postanowiłem nie kontynuować tego tematu.
- Dobrze, ale w takim razie może się przejdziemy, hm? - zaoferowałem, wspaniałomyślnie obierając kierunek, w którym wędrował biały kocur. Szedłem powoli, bo przecież nigdzie mi się nie spieszyło. - Niestety, wiele się nie wydarzyło. Och, chociaż jest taki jeden kocur, za którym nie przepadam. Miał na imię Płonący Las, ale został zdegradowany do rangi terminatora za rzucenie kociakiem w trakcie pogrzebu swojego syna. - Moje usta wydłużyły się w usatysfakcjonowanym uśmiechu. - Jego kocięta to moi siostrzeńcy, bo zrobił je mojej siostrze, która dopiero co wtedy wróciła do klanu. O ironio, niedługo po porodzie zmarła. Teraz prowadzę trening jednej z ich córek, Wroniej Łapy, która zaczęła później od rodzeństwa, bo chorowała. Wcześniej prowadziłem jej też nauki, żeby nie zanudziła się na śmierć w oczekiwaniu na swoją ceremonię. W przeciwieństwie do rodziców trzyma poziom, chociaż bywa nieco sztywna. Świetnie się razem dogadujemy - opowiedziałem, kołysząc leniwie ogonem.
Nie wyobrażałem sobie nawet jak paskudna musiała to być sprawa, kiedy nie dogadywało się z własnym terminatorem. Na szczęście nie miałem jeszcze takiej sytuacji w moim życiu i preferowałem, by tak pozostało.
  Temat: Gniazdo Sójki
Pluskający Potok

Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 802

PostForum: Cztery Dęby   Wysłany: 2020-05-08, 23:41   Temat: Gniazdo Sójki
Mój uśmiech odrobinę się wydłużył, gdy otrzymałem całkiem rozwiniętą odpowiedź od nieznajomej Rzeczniaczki. Za jej przykładem usiadłem, owijając łapy długim ogonem. Nie wyglądała na szczególnie sztywną, a z całą pewnością nie była gburowata jak ich nieżyjący już medyk, którego kiedyś miałem okazję spotkać. Choć była też nieco różna od innej, czarnej kotki z tego klanu, którą dawno temu poznałem.
Skrzywiłem się, gdy kotka odbiła pytanie i zwróciła uwagę na pogodę, którą uraczyła świat pora młodych liści. Tereny Klanu Cienia naturalnie były bagniste, a częste deszcze wcale nie poprawiały tego stanu. Nawet w obozie bywało okropnie wilgotno! Na szczęście coraz częściej wychodzące zza chmur słońce nieco umilało mi życie.
- Ech, kiedy u nas nie jest mokro. Chociaż mam wrażenie, że ostatnio zdecydowanie łatwiej poruszać się po drzewach niż po ziemi, szczególnie bliżej granicy z Czarnym Ogonem. Czasem idzie się po nadgarstki zapaść w błocie - parsknąłem z wyraźnym rozbawieniem widocznym na twarzy, kołysząc przy tym końcówką ogona w jednostajnym, wolnym rytmie. - Przysięgam, jak zobaczę kto kładzie tyle żab na stosie, to osobiście wetknę mu je do gardła! Rozumiem, że dzięki pogodzie są dużo łatwiejszą zdobyczą, ale tak naprawdę mało kto je lubi i zalegają, a później śmierdzą. - Wykrzywiłem pysk z udawanym oburzeniem.
Choć słyszałem od kotów z innych klanów legendy o Cienistych żywiących się żabami, prawda była taka, że niewiele kotów za nimi przepadało. Były dość nieprzyjemne w smaku i oślizgłe, a na dodatek strasznie zalatywały rozmokłą ziemią.
- Swoją drogą, jestem Pluskający Potok, ale możesz mi mówić Plusk. Albo Szop, bo tak też na mnie mówią, ale nie jestem wielkim fanem tego imienia - przedstawiłem się po chwili, posyłając Rzeczniaczce niemal promienny uśmiech.
  Temat: Gniazdo Sójki
Pluskający Potok

Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 802

PostForum: Cztery Dęby   Wysłany: 2020-05-07, 17:32   Temat: Gniazdo Sójki
Wystarczyła odrobina cierpliwości, a moim oczom ukazała się potencjalna "ofiara". Początkowo postanowiłem jednak pozostać w miejscu, czekając aż Rzeczniaczka się bardziej zbliży. Podejrzewałem, że wiatr poinformuje ją o mojej obecności i tak też się stało. Zmrużyłem oczy, a gdy nieznajoma zbliżyła się i przywitała, rzuciłem:
- Cześć. - Przeciągnąłem się na gałęzi, by chwilę później szybko i sprawnie znaleźć się z powrotem na twardym gruncie. - Jak tam po Rzecznej stronie granicy? - zapytałem, uśmiechając się nieco zaczepnie, ale bez złych intencji.
Kotka wyraźnie była stosunkowo młoda, ale już zdecydowanie nie w wieku nastoletnim. Od razu zwróciłem uwagę na jej śliczne, białe futerko przeplatane srebrzystymi łatami i czarnymi pręgami, których jednak brakło na tułowiu. Była trochę wyższa ode mnie, na dodatek całkiem dobrze umięśniona, ale to tylko dodawało jej atrakcyjności w mojej opinii. Posiadała też nieco inną niż typowy kot mordkę, podobnie jak moja siostrzenica, Wronia Łapa. Choć nie czułem szczególnego pociągu względem kotek, musiałem przyznać, że Rzeczniaczka była urodziwa i przyjemna dla oka. Na pewno nie zaszkodziłoby się z nią zapoznać.
  Temat: Wietrzne Wzniesienia
Pluskający Potok

Odpowiedzi: 128
Wyświetleń: 10507

PostForum: Siedlisko Koni   Wysłany: 2020-05-07, 16:52   Temat: Wietrzne Wzniesienia
Poruszyłem uszami, gdy moim oczom ukazał się fragment jasnej sylwetki. Postanowiłem dalej iść przed siebie, jednak spojrzenie wlepiłem prosto w idącego w moim kierunku kota. Stosunkowo szybko dostrzegłem, że nie był to samotnik, a właściwie nawet jakikolwiek obcy, losowy kot. Uśmiechnąłem się promiennie, gdy rozpoznałem Królika, a moje kroki nabrały sprężystości. Zatrzymałem się dopiero przed kocurem.
- Cześć - przywitałem się, odwzajemniając gest Gromiaka. - Ciebie również. Widzę, że tym razem bez swojego przydupasa, hm? - zażartowałem, zwracając uwagę na fakt, że zdawaliśmy się być jedynymi kotami w okolicy.
Choć nie miałem nic do Kuniej Łapy, zdecydowanie bardziej odpowiadało mi to, że go tu nie było. Ostatnim razem wyraźnie denerwował Królika, i nawet jeśli wywoływało to interesujące i niemal urocze reakcje u kocura, to zdecydowanie lepiej jak była to tylko jednorazowa sytuacja. Króliczy Sus był zdecydowanie atrakcyjniejszy od burego terminatora, a na dodatek miło się z nim gawędziło.
  Temat: Wygięte Drzewo
Pluskający Potok

Odpowiedzi: 188
Wyświetleń: 11110

PostForum: Granice   Wysłany: 2020-05-07, 15:34   Temat: Wygięte Drzewo
Skrzywiłem się nieznacznie, gdy kocica powtórzyła za mną słowo "porwany". Nie byłem z tego etapu mojego życia szczególnie zadowolony, nawet jeśli pieszczoszkowe życie było dość wygodne. Należałem jednak do kotów, które wolały chadzać własnymi ścieżkami, a życie w klanie umożliwiało mi to w zdecydowanie większym stopniu niż życie w zamknięciu.
- Nie, jego pies mnie złapał w zęby. Gdy zacząłem z nim walczyć, pozbyłem się sporego fragmentu skóry. Chwila nieuwagi i zostałem przechwycony przez jego Pana, który następnie zaplątał mnie w coś co wcześniej miał na sobie i zabrał dość daleko stąd - sprostowałem, żeby nie było najmniejszych wątpliwości.
W gruncie rzeczy dwunożne istoty nie były tak groźne(chociaż zależało od jednostki), ale miały zdecydowaną przewagę wzrostu nad kotami i potrafiły je skutecznie unieruchamiać. Były też całkiem sprytne i z całą pewnością potrafiły logicznie myśleć. Nie chciałbym z jednym z nich stanąć oko w oko po raz kolejny, choćby dlatego, że nie miałem najmniejszej ochoty wracać na osiedle.
Uniosłem brwi z zainteresowaniem, gdy Żubr oznajmiła, że zmiana rangi nie miała wpływu na jej władzę. Co konkretnie miała na myśli?
- Czyli co, dalej budzisz postrach wśród wojowników i terminatorów oraz nawiedzasz koszmary senne niewinnych kociąt? - zapytałem, odwzajemniając zaczepny uśmiech szylkretowej zastępczyni.
  Temat: Wietrzne Wzniesienia
Pluskający Potok

Odpowiedzi: 128
Wyświetleń: 10507

PostForum: Siedlisko Koni   Wysłany: 2020-05-07, 15:05   Temat: Wietrzne Wzniesienia
Choć nie planowałem kierować swoich łap ku osiedlu dwunogów, lubiłem okazjonalnie wyjść poza granice Klanu Cienia. Poruszałem się głównie wzdłuż Siedliska Koni, choć raz zdarzyło mi się zawędrować aż na pole rzepaku, które aktualnie było pozbawione charakterystycznych roślin. Nie spodziewałem się żadnego towarzystwa, ale po cichu liczyłem, że uda mi się natrafić na kota, który również postanowił na chwilę opuścić ziemie swojego klanu, by odetchnąć świeżym powietrzem. Mimo wszystko nie byłem typem samotnika, nawet jeśli nauczyłem się doceniać spacery w swoim własnym towarzystwie. Lubiłem mieć do kogo otworzyć pysk, być może przy okazji dowiedzieć się czegoś interesującego. Póki co jednak szedłem zwyczajnie przed siebie między wzniesieniami, które niespecjalnie mnie zakrywały, bo choć byłem niewiele wyższy od przeciętnego kota, to daleko mi było do bycia niskim.

//Królik.
  Temat: Gniazdo Sójki
Pluskający Potok

Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 802

PostForum: Cztery Dęby   Wysłany: 2020-05-07, 14:51   Temat: Gniazdo Sójki
Samotne patrole to była moja ulubiona część dnia, głównie dlatego, że w gruncie rzeczy patrolami nie były; bardziej luźnymi spacerami, podczas których przemierzałem tereny Klanu Cienia. Wędrowanie między drzewami i pagórkami sprawiało mi niemałą przyjemność, choć na dłuższą metę bywało monotonne. Właśnie dlatego w pewnym momencie udałem się ku Czterem Dębom, przy okazji zahaczając jeszcze o Kamienny Stróż. Chciałem rozejrzeć się za patrolami innych klanów, które mógłbym zaczepić, ale żadnego nie zauważyłem, dlatego kontynuowałem wędrówkę. Znalazłszy się przy wielkim drzewie bez wahania wskoczyłem na nie, wdrapując się na jeden z niższych konarów, z którego mogłem obserwować granice Klanu Gromu i Rzeki. Póki nikogo nie widziałem i nie wyczuwałem, ułożyłem się nieco wygodniej, zwieszając ogon z gałęzi. Nigdzie mi się nie spieszyło, a podejrzewałem, że prędzej czy później ktoś znajdzie się w moim polu widzenia.

//Biała.
  Temat: Wygięte Drzewo
Pluskający Potok

Odpowiedzi: 188
Wyświetleń: 11110

PostForum: Granice   Wysłany: 2020-04-28, 20:43   Temat: Wygięte Drzewo
Stłumiłem uśmiech, gdy kotka zdecydowała się odpuścić i nie kontynuować tej konkretnej wymiany zdań. Również usiadłem, nie spiesząc się nigdzie. Poza tym, miło było mieć wreszcie okazję porozmawiać z Żubr, nawet jeśli prawie mi rozerwała pysk. Dawno jej nie widziałem, a i ostatnim razem nie było nam dane pogadać zbyt długo.
- Oczywiście! Nazywam się teraz Pluskający Potok. Zdążyłem nawet w międzyczasie zostać porwany przez dwunoga. Mam po tym bliznę. - Odwróciłem się na moment tak, by szylkretka miała lepszy widok na moją prawą łopatkę. - Choć i tak daleko mi do ciebie. Słyszałem, że zostałaś zastępczynią. Jak tam ci idzie bycie szychą w Klanie Gromu? - zapytałem, uśmiechając się szeroko.
  Temat: Minione nieobecności
Pluskający Potok

Odpowiedzi: 2271
Wyświetleń: 108082

PostForum: Organizacja   Wysłany: 2020-04-28, 18:46   Temat: Minione nieobecności
Wrzeszczący Pysk napisał/a:
Mały Liść, Księżycowy Pył, Pluskający Potok
do przyszłego wtorku, aka wizyty u dentysty. cierpię na ból zęba do tego stopnia, że muszę co kilka godzin brać przeciwbólówki i ledwo jestem w stanie się skoncentrować na pisaniu.


przyps, bo okazało się, że jeszcze będę musiał poczekać. pozostaje mi dać zmniejszoną aktywność na dwa tygodnie.
  Temat: Minione nieobecności
Pluskający Potok

Odpowiedzi: 2271
Wyświetleń: 108082

PostForum: Organizacja   Wysłany: 2020-04-15, 20:59   Temat: Minione nieobecności
Mała Łapa, Księżycowy Pył, Pluskający Potok
zmniejszona aktywność do końca tygodnia, ale postaram się wrzucać jakieś posty.
 
Strona 1 z 12
Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers