Znalezionych wyników: 36
Wojownicy Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Adopcje porzuconych kont
Jeżynowy Cierń

Odpowiedzi: 731
Wyświetleń: 100831

PostForum: Mioty i Adopcje   Wysłany: 2019-09-09, 21:07   Temat: Adopcje porzuconych kont
Hejho, chciałabym zagarnąć puste konto po Modrej z Klanu Gromu, jeśli mogę. :3
  Temat: Mały pech
Jeżynowy Cierń

Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 3481

PostForum: Mioty i Adopcje   Wysłany: 2019-01-03, 15:53   Temat: Mały pech
*krztusi się* NIE WIEM CO MAM O TYM MYŚLEĆ.

Ale jak uda ci się wrócić do Klanu, to przynajmniej z twoich dzieci zrobi się porządnych, twardych obywateli jak ciotunia. >:VV


W ogóle to wszyscy poza Jeżyną z jej miotu się rozmnożyli. Wtf. Wrona u screwed up.
  Temat: Grząska Ziemia
Jeżynowy Cierń

Odpowiedzi: 85
Wyświetleń: 4228

PostForum: Tereny Klanu Rzeki   Wysłany: 2018-11-18, 11:12   Temat: Grząska Ziemia
Jeżynowy Cierń nie spodziewała się... takiego wywodu. Tak naprawdę zgodziła się na wysłuchanie jego opowieści głównie z grzeczności, bo wiedziała już, że cokolwiek nie powie, to nic się nie zmieni w tej kwestii. Zgodziła się, by ewentualnie poznać jakieś konkrety, ale nie oczekiwała opisu relacji przywódcy z Tonącym Słońcem od jej zalążka po wszystkie perypetie. Niemniej słuchała, wpierw zdecydowanie uważnie. Co jakiś czas kiwała głową, czasem dawała głosowe sygnały, że słucha, czasem wykrzywiała pysk w różnych grymasach. Nie spodobało jej się określenie Toni mianem "manipulacyjnego, obrzydliwego dzieciaka", co również wyraziła nieco sugestywnym spojrzeniem w stronę Świetlika.
Gdy nadeszła kwestia jej sióstr, wyraźnie się ożywiła, słuchając z uwagą co przywódca miał o nich do powiedzenia. Sprawa Dzwonek była jasna. Sprawa Perły... cóż, Jeżyna nie do końca zgadzała się z czarnym, bo wciąż miała siostrę za słaby okaz wojownika. Wiedziała, że była śmierdzącym leniem i mięczakiem, co również nadal siedziało w głowie Popiołki, ale rzecz jasna była za mądra i za stara na psucie wizerunku siostry. Nie było też do końca tak, że jej nie lubi, choć mogła sprawiać takie wrażenie rzecz jasna. Nie przepadała za nią, owszem, miała ją za ofermę. Niemniej tolerowała ją, w pewnym stopniu zaakceptowała, nie odmówiłaby jej rozmowy czy wspólnego polowania. W końcu, co by nie powiedzieć, były siostrami. I właściwie tylko ona jej została.
Słuchała dalej słów przywódcy, choć nie była wybitnie skupiona. Co by nie mówił o Tonącym Słońcu, Jeżyna i tak miała swoje zdanie i swoje widzenie jego osoby. Wiedziała już po ceremonii, że w tej kwestii po prostu nie znajdą porozumienia, że nie dojdą do jednolitych poglądów i spostrzeżeń. Pozostała tylko akceptacja odmiennej opinii Świetlikowej Gwiazdy, bo chcąc nie chcąc po prostu musiało to nastąpić. Poza tym znała Świetlika od zawsze i od zawsze go podziwiała. Pojedyncze sytuacje, w których się nie zgadzali, nie wpływały w znacznym stopniu na to, jak Jeżyna traktowała i postrzegała kocura. Mimo wszystko ufała mu i była mu podległa bez żadnych wyrzutów. Była bowiem lojalna do szpiku kości. To trzeba było jej przyznać otwarcie.
Wysłuchała opowieści przywódcy do końca, choć natężenie jej uwagi było przez ten cały czas bardzo zróżnicowane. Były momenty, gdy słuchała bardzo uważnie, ale były też takie, które wypuszczała drugim uchem, gdyż informacji był zdecydowany nadmiar. I choć lubiła wściubiać nos w nie swoje sprawy, tak tutaj czuła się trochę jak szpieg, poznając wszystko tak szczegółowo. Nie dogodzisz, huh?
- To prawda, że mam swoje zdanie. Ale rozumiem, że słowo przywódcy jest prawem i nie wpłynę na twoją opinię. I godzę się z tym. - powiedziała twardo i szczerze, by po chwili milczenia, podczas której zbierała myśli, znów podjąć mowę. Jak już się sobie zwierzamy ze swoich obaw i poglądów, skoro już wykładamy kawę na ławę, to czemu by nie. Jeżyna czuła, że musi coś powiedzieć. Że musi powiedzieć dużo. - Zawsze się staram. Nie jestem łagodna dla moich uczniów, przyznaję, trzymam ich krótko i bywam ostra, ale staram się im wpoić całą wiedzę, wszystko co wiem, żeby w przyszłości nie popełniali głupich błędów. Dzielę się doświadczeniem, chcę by wszystko umieli. Uczę ich szacunku, samodzielności, dyscypliny, żeby nie przynieśli wstydu mi, tobie, Klanowi Rzeki. Chcę, żeby byli wytrwali i gotowi na wszystko, nim zostaną wojownikami. Wpojenie im zasad funkcjonowania Klanu stawiam bardzo wysoko. - wyłożyła dość szybko, po czym westchnęła ciężko. - Zawsze wydawało mi się, że nie może się wkraść błąd... może za bardzo biorę to wszystko do siebie, ale nie potrafię inaczej. Wkładam w treningi całe serce, Świetlikowa Gwiazdo. I gdy spotyka mnie taka sytuacja... nie wiem, co myśleć. Ale rozumiem, że nie mnie decydować. I rozumiem, że niektóre decyzje musisz podjąć sam. Przemyślałam to na spokojnie i wiem już teraz, że nic w tej kwestii nie zmienię, choć oczywiście mam swoje doświadczenia z Tonącym Słońcem i postrzegam go inaczej. - przyznała. - Co by się nie działo, przywiązuję się do swoich terminatorów. Każdego z osobna. Czasem przyprawiają mnie o ból głowy i nerwy, czasem muszę ich naprostowywać, ale o każdego się martwię i każdego broniłabym własnym ciałem, nawet gdybyśmy mieli stanąć oko w oko z rysiem. - wyjaśniła z powagą w głosie. Nie zwykła tyle gadać, tak się otwierać, ale jednak rozmawiała z przywódcą i uznała, że musi się wyjaśnić. Trenowanie terminatorów było jej pracą, sprawiało że czuła się użyteczna i potrzebna. Choć tego nie pokazywała, to przywiązywała się do swoich terminatorów. Jej intencje mogły być odbieranie w różny sposób, ale zawsze zależało jej na ich dobru, na ich rozwoju, na przygotowaniu ich do trudów bycia wojownikiem. Nie chciała, by kiedykolwiek Świetlik uznał, że nie powinna trenować nikogo więcej. Nie chciała, by błędy jej uczniów odbijały się na jej dobrej reputacji, i choć kocur zapewniał, że tak się nie dzieje, to miała obawy ze względu na to, jak bardzo czuła się za swoich podopiecznych odpowiedzialna, i że brała ich błędy częściowo jako swoje niedopatrzenie. Czy Jeżynowy Cierń się w ogóle czegoś w życiu bała? Jak dotąd nie. Miał tu jednak miejsce wyraźny dowód na to, że jednak czegoś się boi, skoro postanowiła się tłumaczyć, wyjawiać tak głęboko swoje postrzeganie. Coś ją w środku uwierało, skoro uznała, iż musi powiedzieć, że naprawdę się stara, że mimo swojego parszywego charakteru wypruwa sobie flaki, żeby jej uczniowie stali się prawdziwymi wojownikami, którzy są w stanie znieść wszystko i którzy będą chlubą Klanu Rzeki. Westchnęła, przymykając lekko powieki.
- Dlatego tak bardzo wzięłam wygnanie Toni do siebie... mam nadzieję, że rozumiesz, o co mi chodzi. - zakończyła, spoglądając na Świetlikową Gwiazdę z powagą, ale już zdecydowanie bez tego chłodnego pierwiastka, jaki towarzyszył jej spojrzeniu gdy się ich rozmowa się zaczęła. Powiedzieli sobie, co musieli. Oboje zrzucili ze swoich barków niewidzialny, acz zawadzający ciężar niedopowiedzeń i niewyjaśnionych sytuacji.
  Temat: Koci Grzbiet
Jeżynowy Cierń

Odpowiedzi: 259
Wyświetleń: 15253

PostForum: Tereny Klanu Rzeki   Wysłany: 2018-11-15, 12:31   Temat: Koci Grzbiet
Lekkie zawahanie ze strony kocura sprawiło, że Jeżyna zmarszczyła podejrzliwie brwi, ale nie skomentowała tego. Jedynie obserwowała jego reakcję i poczynania, badając je, bo nie znała za dobrze wojownika. Nie miała o nim żadnej konkretnej opinii, którą trzeba by było obalić lub przypieczętować. Był dla niej zbyt przeźroczysty, nie wychylał się, się pyskował, nie wyróżniał się z tłumu, dlatego nie zapadł jej w pamięci pod żadnym konkretnym szyldem, po prostu sobie gdzieś tam egzystował. Można więc powiedzieć, że startował z naprawdę neutralnego gruntu. Ale trzeba przyznać, że dużo to lepsze od znajdowania się na czarnej liście Popiołki, z której ciężko, oj ciężko było zostać wykreślonym, jak już raz się na nią trafiło.
- Możemy. - odparła dość obojętnie na propozycję wspólnego patrolu, bo nie miała lepszego pomysłu. Lubiła chadzać samotnie, ale skoro już się napatoczył ktoś, do kogo nie miała żadnych osobistych wątów czy niechęci, to czemu by nie dokończyć przechadzki w towarzystwie. Ruszyli więc razem, tempem narzuconym przez starszą wojowniczkę, choć nie był to morderczy marsz z rodzaju tych, które Jeżyna uskuteczniała na treningach. - Dobrze, Zroszona Łapa jest pojętna i zaangażowana w trening. Jak będziemy kontynuować trening w takim tempie, to nie zajmie nam on nazbyt długo. - odpowiedziała na zadane pytanie, spoglądając kątem oka na kocura. - A jak z.. Owocową Łapą? - spytała, z lekkim zawahaniem, bowiem nie była pewna, czy dobrze pamięta, kogo trenuje czarny wojownik.
  Temat: Kłujący Gąszcz
Jeżynowy Cierń

Odpowiedzi: 107
Wyświetleń: 6565

PostForum: Łan Rzepaku   Wysłany: 2018-11-04, 02:08   Temat: Kłujący Gąszcz
Na odpowiedź Tonącego Słońca, Jeżyna wykrzywiła jedynie wargę w grymasie niezadowolenia i przymknęła blade ślepia. Cóż mogła na to powiedzieć? Toń miał całkowitą rację mówiąc, że nic by tego nie zmieniło, może poza zmianą zdania przywódcy. Popiołka przypuszczała jednak, że były wojownik mógłby się już w tej chwili na to wypiąć, a przynajmniej czerpała takie wnioski na podstawie swojego poczucia dumy i honoru. Tak czy owak, nie przyznała na głos racji kocurowi. Nie miała tego w zwyczaju, była na takie teksty zbyt pyszna, wolała przemilczeć. Mimo to, jej wyraz pyska był chyba wystarczającym wyrazem tego, że po prostu nie ma nic więcej do powiedzenia w tej kwestii.
Jeżyna słuchała uważnie opowieści Toni na temat jego nowego życia. Była naprawdę ciekawa jak mu się wiedzie, jak sobie radzi, czy ma gdzie spać i się schronić. W miarę tego co mówił, jej wewnętrzy niepokój rozmywał się, ponieważ okazywało się, że kocur radzi sobie bardzo dobrze. Wiedząc, jak dziecinny potrafił być, jak często bujał z głową w chmurach, nie była pewna, czy sobie poradzi. Był jednak również zmyślny i bystry, o czym najwyraźniej zapomniała i dopiero teraz to do niej dotarło. Poza tym był już przecież dorosły, o czym tym bardzej łatwo bywało Jeżynie zapomnieć. Teraz jednak obraz Toni w jej oczach przeobraził się. Stał się w nim bardziej silny, zdolny do przetrwania, wystarczająco mądry i rozsądny by sobie poradzić, potrafiący zadbać o siebie.
Jego ostatnie słowa wywołały w Jeżynie pewien szok, przez co rozwarła ślepia. Trwało to jednak chwilę, bo zaraz poczuła narastającą dumę i coś na kształt... wzruszenia. Właściwie zawsze oczekiwała wobec swoich terminatorów wdzięczności i traktowania jej jako autorytetu. Bardzo chciała słyszeć od nich takie słowa i nie powinny być dla niej czymś zaskakującym, skoro uważała, że na nie przecież zasługuje, jednak słowa Toni wywarły na niej głębokie wrażenie. Poczuła się ważna. Po tych wszystkich mniej i bardziej nieudanych przypadkach z terminatorami dobrze jej było usłyszeć, że to dzięki jej naukom, dzięki jej wiedzy, wygnaniec potrafił sobie poradzić sam w nieznanym świecie. Nie da się ukryć, że czasem jej determinacja i pewność siebie przygasały. Uznanie i swoiste podziękowanie Tonącego Słońca podniosły ją na duchu, były dowodem na to, że była porządnym mistrzem i od czasu do czasu potrafiła wyszkolić dobrych wojowników.
- Widzisz, dobrze trafiłeś. - odparła z lekkim uśmieszkiem, po czym westchnęła. - Szkoda, że nie wszyscy terminatorzy uznają nacisk jaki kładę na to, by byli gotowi na wszystko co może ich w życiu spotkać. - dodała dość kwaśno. - Dobrze wiedzieć, że sobie radzisz i że widzę cię zdrowego, Tonące Słońce... bo dalej się tak nazywasz, prawda?
  Temat: Grząska Ziemia
Jeżynowy Cierń

Odpowiedzi: 85
Wyświetleń: 4228

PostForum: Tereny Klanu Rzeki   Wysłany: 2018-10-15, 18:05   Temat: Grząska Ziemia
Jeżyna odwzajemniła spojrzenie przywódcy, a jej wzrok był bardzo twardy. Nie wątpiła, że Świetlikowa Gwiazda załapie sugestie, zresztą nie kryła się z tym, że była zgorzkniała i nadal czuła się dotknięta tą sprawą.
- Jakby przyniosła mi wstyd? Oczywiście. Jeśli moi terminatorzy nie potrafią przestrzegać Kodeksu albo robią coś, czego zdecydowanie nie powinni, czuję się za to odpowiedzialna. Mniej lub bardziej. - odpowiedziała, by następnie wysłuchać, co kocur miał jej do powiedzenia. Bo zdecydowanie miał, skoro zaproponował jej wspólny patrol, tym bardziej że ostatnia ceremonia zostawiła wiele niesnasek między co niektórymi rzeczniakami. Słuchała uważnie słów przywódcy, choć minę miała wyraźnie nietęgą, niczym córka słuchająca ojcowskiej reprymendy na temat czegoś, co doskonale wiedziała, ale jednocześnie jej cechy charakteru zmuszały ją do pewnych odczuć i emocji, czego nie umiała czasem stłumić. Tak było właśnie na tej ceremonii. To, w jaki sposób wszystko się zadziało sprawiło, że Jeżynę trochę poniosło i nie umiała utrzymać języka za zębami. Trzeba jej jednak przyznać, że była opanowana i ważyła słowa, choć spluwała nimi niczym smok kulami ognia. Albo raczej lodowymi soplami.
- Owszem. Płotkowy Plusk podjęła decyzję, której wynik okazał się być ostatecznie... pozytywny dla Klanu Rzeki. Nie biorę jej pod uwagę. A nawet jeśli by odeszła jako zdrajczyni, nikt z nas nie byłby tego świadomy. - wyjaśniła po zakończeniu kwestii Płotki i zakotwiczenia w temacie Tonącego Słońca. Trochę udobruchało ją przekonanie przywódcy, że jej reputacja nie cierpi z powodu wybryków jej uczniów. Jednak wargi nadal miała mocno zaciśnięte, a czoło wciąż było lekko zmarszczone. Gdy przywódca zaproponował, że wyjaśni jej powód swojej decyzji, zawahała się przez chwilę, ale nie dała tego po sobie poznać, nadal zachowując kamienną mimikę pyska. Jedynym sygnałem mogła być dłuższa chwila ciszy, nim w końcu powiedziała dość sztywno - Tak, chętnie wysłucham.
  Temat: Grząska Ziemia
Jeżynowy Cierń

Odpowiedzi: 85
Wyświetleń: 4228

PostForum: Tereny Klanu Rzeki   Wysłany: 2018-10-07, 20:34   Temat: Grząska Ziemia
- Dobrze. Myślę, że niedługo skończymy, właściwie wszystkiego ją już nauczyłam. - odpowiedziała mechanicznie i sztywno, by zaraz potem zawrzeć mocno wargi. Nie była pewna, czy chce poruszać kwestię ostatniej ceremonii i tego, co zostało powiedziane. Czy była na to zbyt dobrze wychowana? Być może, choć zwykle nie dawała po sobie znać, by była nauczona dobrych manier i równego traktowania. Jednak przy Świetlikowej Gwieździe i Czerwonym Maku sprawa wyglądała nieco inaczej. Przy nich jakimś niezwykłym zbiegiem okoliczności przypominała sobie czym jest respekt i dobre wychowanie, ale miała wpojony szacunek do wyższych rangą i tego nie naginała. Nie sądzila też, by ponowne poruszanie kwestii Tonącego Słońca mogłoby cokolwiek wnieść, bo Świetlik wyraźnie dał do zrozumienia, że swojej decyzji nie zmieni. Wątpiła też, by mogła zrozumieć jego motywy, więc nawet nie chciało jej się o to znów pytać. Nie chciała być jak Perła... gadać jak potłuczona i się wydurniać przed przywódcą. Miała swój honor. Niemniej... - Upewnię się jeszcze tylko, czy jako wojownik nie sprawi mi wstydu i będzie dobrym przykładem. - dodała po chwili, patrząc przed siebie. Było to sugestywne, ale nie starała się zabrzmieć tak, jakby miała pretensje czy złość. Przy przywódcy nie mogła sobie pozwolić na jawną zgryźliwość, dlatego powiedziała to w neutralnym tonie. A przynajmniej taki starała się zachować mimo napięcia.
  Temat: Kłujący Gąszcz
Jeżynowy Cierń

Odpowiedzi: 107
Wyświetleń: 6565

PostForum: Łan Rzepaku   Wysłany: 2018-10-03, 14:19   Temat: Kłujący Gąszcz
Przecież wiesz, Jeżyno.
Owszem, Jeżyna wiedziała, co było powodem wygnania kocura. Wiedziała, ale tego nie rozumiała i w tym leżał cały szkopuł. Jego przewinienia - o ile tak można w ogóle nazwać to co przeskrobał - zdawały jej się na tyle niegroźne, że nigdy nie rozpatrywałaby ich pod kątem buntu czy szerzenia nienawiści, a już na pewno nie zasługiwały na tak drastyczne kroki.
Popiołka uważała, że w Klanie były koty, które znacznie bardziej zasługiwały na takie potraktowanie niż niczemu niewinny Toń. Nie można jednak nie wziąć pod uwagę tego, że Jeżyna oceniała wszystko i wszystkich w bardzo subiektywnym świetle. Jej pojęcie sprawiedliwości znacznie różniło się od tego znanego z definicji. Wymagała sprawiedliwości na swoich zasadach, które solidnie i konsekwentnie wytyczone, napędzały jej tok myślenia i działania. Miała swoją niepodważalną rację i tyle. Jeśli coś wychodziło poza ramy jej moralności i postrzegania świata, stawało się to niezrozumiałe, niewłaściwie i nie do zaakceptowania. Tak było i w tym przypadku. Jeśli sprawa dotyczyłaby takiego powiedzmy Rudzikowego Bobka, Jeżyna sprzedałaby mu jeszcze kopa w dupę na rozpęd. Jeśli dotyczyłaby kogoś mniej kojarzonego lub nieistotnego, to powieka nawet by jej nie drgnęła. Sprawa dotyczyła jednak jej ucznia, przyjaciela - nie mogła więc potraktować tego obojętnie czy z uznaniem. Na podobną reakcję w takim wypadku mogliby liczyć wszyscy, których Jeżyna lubiła i szanowała. Nie było w jej podejściu ani grama właściwej sprawiedliwości, ani jednego obiektywnego spojrzenia, ani odrobiny praworządności. Nie byłaby dobrym liderem. Faworyzowałaby tych, których lubi, a tłamsiłaby tych, za którymi nie przepada. Nie przyjmowałaby zdrajców, a jeśli już - piętnowałaby ich, żeby nigdy nie zapomnieli jak kiedyś porzucili swój Klan. Myślała o sobie w samych superlatywach, choć wcale nie była tak świetna i mądra jak myślała. Nie utrzymałaby się przy władzy, nie ma mowy że inni przystanęliby na jej surowy reżim, więc uskuteczniała go jedynie w granicach swoich możliwości, oczywiście nie wchodząc w paradę Świetlikowi, którego przecież szanowała i nie miała zamiaru bić się z nim o stołek. W żadnym wypadku! Nie zależało jej na gwiazdorzeniu, nigdy tego na dobrą sprawę nie rozważała i nie zamierzała tego robić. Nie była więc dla przywódcy zagrożeniem, wręcz przeciwnie - była lojalną wojowniczką, która umiała trzymać się na wodzy i nie była jakaś tępa czy nadmiernie zarozumiała. Znajdowała się we właściwym dla siebie miejscu i to sprawiało, że działała poprawnie.
- Wiem, ale nadal nie rozumiem. - odparła na to, wzruszając lekko barkami. Na kolejne pytanie Toni westchnęła głęboko i ostentacyjnie, ale po przewróceniu oczami pokręciła przecząco głową. - Nie, to pewnie i tak by nie pomogło. - mruknęła kwaśno. Jeśli dyskusja, jaka odbyła się na ceremonii w niczym nie pomogła, to według Jeżyny już nic nie było w stanie pomóc. W końcu głos lojalnej wojowniczki powinien być bardzo istotny, a nie był, więc czyj głos poza tym należącym do Świetlika miał się liczyć? - U mnie... dobrze. Po staremu. Lepiej opowiedz co u ciebie, bo na pewno więcej się pozmieniało. - odparła i przysiadła, owijając ogon wokół łap i spoglądając na Toń wzrokiem już nieco łagodniejszym, niż przed chwilą, niezadowolenie powoli zaczęło ją opuszczać na rzecz dobrego spędzenia czasu z Tonią. Nic nie mogli zmienić i musiała się z tym pogodzić. Teraz mogli widywać się tylko raz na jakiś czas, więc spotkania powinny odbywać się w przyzwoitej atmosferze.
  Temat: Grząska Ziemia
Jeżynowy Cierń

Odpowiedzi: 85
Wyświetleń: 4228

PostForum: Tereny Klanu Rzeki   Wysłany: 2018-09-16, 14:56   Temat: Grząska Ziemia
Jeżyna bez wahania przystanęła na zaproszenie przywódcy, no bo jakże inaczej. Przywitała się z nim i ruszyli. Co prawda dalej czuła gorzki posmak na wspomnienie o ceremonii, na której doszło do głośnej dyskusji na temat wygnania Tonącego Słońca, ale nie było to coś, co mogło targnąć jej poczuciem lojalności i szacunku do Świetlikowej Gwiazdy. W każdym razie nie znacząco, nie na długo. Nadal nie rozumiała, dlaczego smolisty kocur posunął się do aż tak radykalnej decyzji, ale z biegiem czasu i po wielu przemyśleniach doszła do wniosku, że po prostu nie będąc w jego skórze, nie zrozumie tego. Tak jak wiele kotów mogło nie rozumieć jej decyzji i toku myślenia, tak ona nie rozumiała wielu ich poczynań i słów. Mogła się nie zgadzać, ale w tym wypadku nie miała za wiele do powiedzenia, co było gorzką prawdą, z którą na początku nie mogła do końca się pogodzić. Jako lojalna, doświadczona i bądź co bądź stara wojowniczka myślała, że jej słowa mają większą wartość. Jakąkolwiek, prawdę mówiąc. A poczuła się spławiona. Poczuła się źle, bardzo źle, bo wszystko tyczyło się jej terminatora, z którego przecież była dumna i żyła w przekonaniu, że ten jest dobrym wojownikiem. A tu coś takiego.
Popiołka szła obok przywódcy trzymając język za zębami. Czekała, aż odezwie się pierwszy. Prawdę mówiąc wolała zaczekać na to, co kocur ma jej do powiedzenia, o co chce zapytać, niż zacząć coś mówić. Bo nie do końca wiedziała od czego zacząć i o czym właściwie chce rozmawiać, a o czym już nie. Nie była w bojowym nastroju, miała raczej dobry humor i nic nie wskazywało na to, by miała wszczynać kolejną wzniosłą dyskusję, więc maszerowała swobodnie i cierpliwie czekała na początek konwersacji.
  Temat: Koci Grzbiet
Jeżynowy Cierń

Odpowiedzi: 259
Wyświetleń: 15253

PostForum: Tereny Klanu Rzeki   Wysłany: 2018-09-13, 22:21   Temat: Koci Grzbiet
Gdy Drżący Płomień przemierzał Koci Grzbiet, naprzeciwko zamajaczyła mu szara sylwetka. A przynajmniej powinna, jeśli faktycznie był taki skupiony na otoczeniu i patrolowaniu. Jeżynowy Cierń również była na samotnym patrolu i podobnie jak młodszy wojownik nie skupiała się zanadto na walorach estetycznych okolicy. Bardziej na jej treści, a raczej tym czy nie zawiera jakichś nieporządanych elementów jak na przykład śmierdzący samotnicy. Ujrzała jednak jedynie czarną figurę idącą w jej kierunku, jednak od razu dostrzegła, że nie jest to Wronie Pióro. Ani Świetlikowa Gwiazda. Czuła też, że nie ma czynienia z nikim obcym. Dopiero gdy zbliżyła się nieco bardziej wywnioskowała, że to może być Drżący Płomień. Nie znała kocura za dobrze, widywała go raczej sporadycznie na ceremoniach, w obozie lub Jałowcowym Gąszczu ale nigdy nie nawiązała z nim właściwej rozmowy. Nie, żeby jej się do tego śpieszyło czy jej na tym zależało, ale z drugiej strony minięcie się z nim bez słowa byłoby raczej... osobliwe? Jeżyna z reguły miała w nosie dobre maniery, gdy to ona miała je okazywać i tak jak lubiła zbudzać respekt i strach, tak nie chciała być brana za dziwaka.
- Patrol? - rzuciła do kocura raczej bezbarwnie, gdy była już blisko i zwolniła kroku. Wpatrywała się w niego uważnie swoimi lodowymi ślepiami, prezentując przy tym dumną i twardą postawę. Jeśli wojownik wracał z patrolu w tamtej okolicy, to bez sensu by teraz tam szła.
  Temat: Piaszczysta Mielizna - wschód
Jeżynowy Cierń

Odpowiedzi: 219
Wyświetleń: 11683

PostForum: Tereny Klanu Rzeki   Wysłany: 2018-09-11, 18:12   Temat: Piaszczysta Mielizna - wschód
Jeżynowy Cierń łypnęła przelotnie na Słowiczą Łapę, gdy ta zastanawia się, co odpowiedzieć. Wojowniczka jednak nie poganiała siostrzenicy, dając jej czas do namysłu, maszerując dalej przed siebie. Zanim ewentualnie dotrą do wody, Słowik powinna zdążyć się namyślić, a przecież nie był to trening ani żaden test, nigdzie im się nie śpieszyło.
- Mm, mogą być piszczki. - odparła zaraz po tym, gdy kotka odpowiedziała na jej pytanie wyraźnie się przy tym wahając. Gdyby Jeżynowy Cierń chciała wybrać sama, w ogóle nie pytałaby siostrzenicy o zdanie, a jedynie zakomunikowała, co dla nich dziś zaplanowała. Było jej jednak zupełnie wszystko jedno, czy będą sterczeć nad brzegiem wody czy skradać się w trawie, toteż pozwoliła Słowik wybrać, co jej bardziej leży. Szczerze powiedziawszy, sama również bardziej skłaniała się ku polowaniu na piszczki. Żeby nie było wątpliwości, była rzeczniaczką z krwi i kości i uwielbiała jeść ryby, ale sterczenie nad brzegiem wody i nadwyrężanie jednej łapy nie należało do jej ulubionych zajęć. Czasem to robiła, ale zwykle polowała na lądzie.
Na kolejną odpowiedź siostrzenicy, mruknęła tylko twierdząco 'mhm' i ponownie zlustrowała ją wzrokiem, podczas gdy ta sama przygląda się swoim chudym łapom. Na jej kolejne słowa poruszyła wąsami, a jej źrenice zwęziły się lekko. Słowiczą Łapą najwyraźniej dalej targała niepewność i jakby strach przed podjęciem ostatecznej decyzji. Chyba czuła obawy wobec swojej ciotki, co jednak nie dziwiło biorąc pod uwagę całokształt Popiołki.
- Nie. Już powiedziałam, że piszczki mi odpowiadają. - odrzekła twardo, by postawić sprawę jasno i rozwiać wątpliwości Słowik, przymykając przy tym na chwilę ślepia. - Szczerze mówiąc, nie przepadam sterczeć nad wodą jak pień drzewa i czekać na ofiarę. - dodała zaraz, już nieco łagodniejszym tonem, ale nadal typowym dla niej - szorstkim i zdecydowanym. O wiele bardziej lubiła sama wytropić zwierzynę i ją upolować. Wbić pazury w rybę i wyrzucić ją na brzeg umiał każdy podrostek w Klanie Rzeki, polowanie na piszczki było za to większą i bardziej wymagającą sztuką, a Jeżyna należała do jednostek ambitnych i nie idących na łatwiznę.
  Temat: Minione nieobecności
Jeżynowy Cierń

Odpowiedzi: 2160
Wyświetleń: 103468

PostForum: Organizacja   Wysłany: 2018-09-03, 14:25   Temat: Minione nieobecności
Kto: Jeżynowy Cierń, Chłodny, Szepczący Pył (ale to akurat żadna nowość)
Kiedy: Przez najbliższe... około 3 tygodnie będę miała zmniejszoną aktywność.
Opiekowanie się redakcją i zastępowanie sekretarki to sporo pracy i nie mam w sumie czasu na obijanie się, więc i na pisanie postów. Czasem rzucę jakimś odpisem, ale żadnej reguły w tym nie będzie. Na forum zaglądam ciągle, po prostu proszę o nieprzerywanie moich sesji.
  Temat: Piaszczysta Mielizna - wschód
Jeżynowy Cierń

Odpowiedzi: 219
Wyświetleń: 11683

PostForum: Tereny Klanu Rzeki   Wysłany: 2018-08-24, 19:54   Temat: Piaszczysta Mielizna - wschód
Wieść o powrocie Słowiczej Łapy i Płotkowego Plusku była zadowalająca. Z siostrzenicą Jeżyna nie miała nigdy szczególnego kontaktu, więc znacznie bardziej poruszył ją powrót swojej pierwszej terminatorki, która niedawno temu rozpłynęła się i była nie do uchwycenia. Pozostała jednak wierna Klanowi, udowadniając to nie tylko swoim powrotem ale i ściągnięciem ze sobą Słowiczej. Na nieszczęście teraz zaś wcięło gdzieś jej matkę, a siostrę Popiołki. Z nią również nie miała jakichś niesamowitych więzi, ale zawsze w głębi serca martwiła się o nią. Była słaba i nie nadawała się na wojownika tak samo jak Perła, ale jednak Jeżyna traktowała obie siostry na nieco innych warunkach. Dzwonek mogła liczyć a łagodniejsze i mniej krytyczne podejście ze strony siostry, bo emanowała zupełnie inną energią, niż irytująca Światełko. Wracając jednak do samej Słowik - jej ciotka postanowiła, że jej powrót jest dobrą okazją do odnowienia relacji... jeśli w ogóle można tu było mówić o czymś więcej, niż powierzchownej znajomości. Teraz, gdy rodzina coraz bardziej się wykruszała, należało zadbać o niedobitków, a w każdym razie utrzymywać z nimi jako taki kontakt, okazywać zainteresowanie ich istnieniem. Wojowniczka nigdy nie czuła potrzeby zacieśniania rodzinnych więzi, okazywania uczuć i mówienia o nich. Dbała o rodzinę na swój sposób. Jedyna głębsza więź łączyła ją z Szemrzącym Potokiem, którego zniknięcie utwierdziło ją w przekonaniu, że nie można zanadto się przywiązywać. I tu pojawiał się problem jeśli chodzi o Wronie Pióro, ale to już temat na zupełnie inną dyskusję, bo był odstępstwem od reguły.
- Wolisz polować na piszczki czy na ryby? - rzuciła do siostrzenicy, z którą właśnie spotkała się na Ciemnym Szlaku, dając jej możliwość wyboru zajęcia. Poprzedniego dnia zaproponowała jej wspólne polowanie i spotkanie się przy wyjściu z obozu koło południa. Był to dla Jeżyny dobry rodzaj rozrywki i pretekst do spędzenia czasu i pogadania z wybranym kotem sam na sam. - Marnie wyglądasz, powinnaś jeść teraz dużo ryb, są tłuste. - stwierdziła swoim skrzekliwym głosem, gdy już ruszyły w stronę Piaszczystej Mielizny, badając siostrzenicę uważnym spojrzeniem. Od kiedy to tak się martwisz o innych, Jeżyno, hę? Chyba zrozumiałaś, że jeśli nie zadbasz o to co masz, to pozostaniesz z niczym, a to byłoby przecież dużo gorsze. Jeżyna lubiła samotność, ale tylko wtedy gdy jej chciała i potrzebowała. Zresztą, starzała się już i trochę odpuszczała, pozwalając sobie na okazanie tych głębiej ukrytych uczuć, choć oczywiście wszystko nadal było pod kontrolą i wyłożone w sposób adekwatny do Popiołki. Bo oczywiście nie miała na myśli nic złego, po prostu chciała żeby Słowik nabrała sił i energii po powrocie.

/Słooowik
  Temat: Kłujący Gąszcz
Jeżynowy Cierń

Odpowiedzi: 107
Wyświetleń: 6565

PostForum: Łan Rzepaku   Wysłany: 2018-08-21, 23:02   Temat: Kłujący Gąszcz
Jeżynowy Cierń zaszła prawie do Króliczych Nor, skąd zakręciła by udać się w drogę powrotną. Do jej nozdrzy nie docierał żaden zapach, który zwróciłby jej uwagę, który sugerowałby natknięcie się na trop wygnańca. Cóż, nie była z nim umówiona, nie ustalili miejsca ewentualnego spotkania, więc pozostało jej błądzić w nadzei na odrobinę szczęścia, na fortunny zbieg okoliczności. Drogę powrotną obrała więc nieco inną, tym razem bliżej Gąszczu i Łanu Rzepaku, by mieć szerszy obszar poszukiwań i większą szansę, by natknąć się na Toń.
Szła swoim marszowym krokiem, chłonąc wszystkie okoliczne bodźce i pilnując swojego bezpieczeństwa. W końcu była na niezbadanym obszarze, musiała być nad wyraz ostrożna. Gdy mocniejszy powiew wiatru musnął jej wąsy, wciągnęła do nozdrzy woń, jaką ze sobą poniósł. W pierwszej chwili nie wyczuła nic szczególnego, ale zmarszczyła nos, skupiając się bardziej. Poczuła w tej mieszaninie coś znajomego. Była to niewyraźna i słaba nuta, ale osobliwa. Wymagała zbadania jej źródła. Jeżynowy Cierń ruszyła więc w stronę, z której poczuła wiatr. Im bliżej była, tym bardziej wyłapywała ten zapach, który choć nie był jednoznaczny, to sugerował właściwy trop. Wojowniczka minęła kilka krzewów malin i ostrożnie wychyliła się zza ich rogu, bo zapach był tu już bardzo wyodrębniony i mocny.
Jej podejrzliwie zmarszczone brwi uniosły się, a zwężone ślepia rozchyliły się znacznie. Na pewno się nie pomyliła. Jest. Tylko jeden kot w okolicy mógł mieć takie wywinięte uszy i nie posiadać ogona. W dodatku ten, na którego Jeżyna właśnie patrzyła, stał wgapiony w łan rzepaku jak w jakiś piękny obraz. To musiał być on. Jego zapach był już pozbawiony woni Klanu Rzeki, ale pozostała ta charakterystyczna nuta, którą miał każdy i zawsze była ona inna.
- Tonące Słońce. - odezwała się, wychodząc zza krzewu i kierując się w stronę kocura. Podeszła, przyglądając mu się uważnie, ale w żadnym razie nie ostro. Po prostu sprawdzała, jak wygląda, czy o siebie dba i czy nie ma gdzieś wymagającej leczenia rany. Zdawał się jednak wyglądać... naprawdę dobrze. - Co żeś narobił, mysi móżdżku? - spytała po chwili skrzekliwie, trochę z wyrzutem, ale bez złości czy pretensji, a jej ogon smagnął w bok. Stało się. Czas już nieco wyleczył ranę i już nie było sensu się denerwować, nie było już odwrotu z tej sytuacji, ale wciąż Jeżyna nie do końca wiedziała, co się właściwie takiego stało. I nadal jakby niewygodnie ją to uwierało gdzieś w środku. Nazwanie kocura mysim bobkiem nie miało być rzecz jasna obelgą, a bardziej... kumpelskim przytykiem, nie mającym na celu go obrazić, a jedynie okazać niezadowolenie z powodu tego, do czego doprowadził. Spojrzenie lodowych ślepi było oczekująco zawieszone na dziwnouchym.
  Temat: Kłujący Gąszcz
Jeżynowy Cierń

Odpowiedzi: 107
Wyświetleń: 6565

PostForum: Łan Rzepaku   Wysłany: 2018-08-15, 13:50   Temat: Kłujący Gąszcz
***

Jeżynowy Cierń nie zwykła opuszczać terenów swojego Klanu. Trzymała się w jego granicach, nie czując w zasadzie potrzeby wychodzenia poza obszar swojego rewiru. Była lojalną wojowniczką, która nie miała w zwyczaju szwendać się bez celu poza terenami Klanu. Teraz jednak... miała pewien cel. Nie wiedziała, czy będzie miała to szczęście, że spotka Tonące Słońce, ale tego ranka stwierdziła, że musi spróbować. A nóż akurat natknie się na dziwnouchego. Jeśli nie, cóż, będzie miała ciekawy spacer i spróbuje szczęścia innego dnia, może idąc w innym kierunku. Kiedyś wreszcie na pewno jej się uda, Toń nie mógł przecież odejść za daleko, w końcu miał tu wielu przyjaciół i kompanów. Został od dnich oddzielony, ale nie znaczyło to, że nie mógł się z nimi widywać od czasu do czasu poza granicami Klanu Rzeki.
Po porannym polowaniu, Jeżyna doprowadziła się do porządku i nie mając za wiele do roboty uznała, że to dobry dzień na przechadzkę. Nie zamierzała oddalać się zanadto. Miała zamiar zrobić sobie krótką przechadzkę w stronę Króliczych Nór, idąc gdzieś przez skraj Kłującego Gąszczu. Przekroczyła Kwiecistą Łąkę i wyszła poza granice Klanu, przez co wszystkie jej zmysły stanęły na baczność, o głowa poruszała się jak radar na prawo i lewo. Wcale nie czuła się, jakby szła po przygodę. Była już chyba na to za stara i nie czuła strachu. Można więc to było określić bardziej mianem misji, bowiem Popiołce zależało na spotkaniu z byłym terminatorem i, co tu ukrywać, dobrym towarzyszem. Zastanawiała się jak sobie radzi, co o tym wszystkim myśli, gdzie pomieszkuje. Dla spokoju ducha musiała się upewnić, że kocur potrafi o siebie zadbać. Gdzieś w głebi była tego pewna, ale jednak coś kazało jej zobaczyć go na własne oczy i usłyszeć to z jego pyszczka. Nie była pewna, czy akurat tego dnia, o tej porze się na niego natknie, ale może siła jej determinacji poruszy łapy wygnańca w tę stronę.


/Toń :3
 
Strona 1 z 3
Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers