Znalezionych wyników: 46
Wojownicy Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Podmokły Brzeg
Gronostajowa Łapa

Odpowiedzi: 231
Wyświetleń: 12436

PostForum: Tereny Klanu Wichru   Wysłany: 2020-10-20, 11:16   Temat: Podmokły Brzeg
Dla niego zarówno samotnicy, jak i Szczypiąca Łapa byli na podobnym poziomie; z tą różnicą, ze odraza do kotów z poza Klanu była dla Gronostaja bardzo ogólnikowa i nie czuł do nich niechęci z powodów czysto personalnych, a najzupełniej ogólnie nie miał szacunku do całej ich grupy. Syn Paprociowego Pyłu jednak dawał Gronostajowi konkretne, wyraźnie zarysowane powody do tego, by czuć do niego obrzydzenie i chęć pozbycia się go; brak szacunku zarówno do niego, jak i do zmarłego Porywistego i to na jego pogrzebie już na zawsze skreśliła tę larwę w oczach niebieskiego pointa, który nawet nie silił się na to, by mieć jakąkolwiek nadzieję, że biały kocur kiedykolwiek się zmieni. Był zdania, że pełna przemiana charakteru jest niemożliwa - a już na pewno nie tak w skrajnym przypadku, jakim był Szczypawka.
Co do martwienia się o Lota - Gronostajowa Łapa nie wykluczał, że to, co czuje, jest jego przejawem, jednak wiedział o tym na tyle niewiele, że nie chciał i nie umiał tego nazwać. Nie było to tak proste, jak pewnie mogło to się wydawać Rysiowi, który emocje odczuwał niezwykle wyraźnie, na tyle, że czasem nie umiał ich kontrolować - i to, co zrobił ze swoją łapą na pogrzebach było doskonałym tego przykładem. Z zewnątrz można by rzec, że bracia mają podobne usposobienie, jednak zaglądając głębiej, Rysia Łapa z pewnością skrywa w sobie więcej głośno krzyczących, rozrywających od środka uczuć, niż Gronostaj, który nie potrafił ich pojąć i nie był zaszczycony ich wyczuwalną obecnością.
Słuchał tego, co do powiedzenia miał jego brat, nie będąc jednak do końca przekonany, czy bronienie Klanu Gwiazdy ma sens. Dla niego Ci, którzy mają moc dawania dodatkowych żywotów, z pewnością mają jakiś wpływ na to, co dzieje się na ziemi; jeśli nie jest ona na tyle mocna, by zesłać zwierzynę, z pewnością mogłaby ona ograniczyć się do pomocy w postaci przepowiedni, rad, czy naprowadzenia przywódców, jak mają działać; szczególnie, że Lawenda wydawała się być na swoim stanowisku niepewna i zagubiona.
...— Mogliby przynajmniej wskazać Lawendowej Gwieździe kierunek, w którym mogłaby prowadzić nasz Klan. — skomentował, odwracając łeb ku swojemu rozmówcy — Nie uważam, że podejmuje dobre decyzje i że dobrze sobie radzi. Ktoś musi ją naprowadzić. — odniósł się oczywiście do przyjęcia do Klanu przybłęd, szczególnie, że Klan Wichru był w nieprzyjemnej sytuacji, jeśli chodzi o zwierzynę, a były to dodatkowe gęby do wykarmienia, które na dodatek nie były jeszcze w stanie samodzielnie zapolować i do czegokolwiek się przydać.
...— Lawenda mówiła mi, że Porywista Gwiazda kazał przekazać mi wiadomość. To mogłoby znaczyć albo to, że faktycznie coś tam jest, albo być elementem bardzo rozbudowanego snu.
  Temat: Podmokły Brzeg
Gronostajowa Łapa

Odpowiedzi: 231
Wyświetleń: 12436

PostForum: Tereny Klanu Wichru   Wysłany: 2020-10-10, 17:48   Temat: Podmokły Brzeg
Podniósł delikatnie kącik ust, słysząc komentarz Rysiej Łapy dotyczący jego zachowania na ostatnim pogrzebie; nie spodziewał się, że określi to w ten sposób, jednak terminator musiał się zgodzić. Nie był to najmądrzejszy czyn, był całkiem pozbawiony sensu i na dodatek działał na jego niekorzyść, bo zamiast robić coś pożytecznego, to jakiś czas musiał siedzieć u Lśniącej Sadzawki, marnując kawał czasu.
Przełknął ślinę na wzmiankę o śmierci Porywistej Gwiazdy, postanawiając nie drążyć tematu i w ogóle go nie komentować; nauczył się z tym żyć i powoli odzyskiwał pełną równowagę duszy, więc nie miał zamiaru celowo znów jej zachwiać.
...— Zakała Klanu. Jest na równi z przybłędami. — dodał jeszcze cegiełkę do opisu Szczypiącej Łapy, którą oboje razem z Rysią Łapą tworzyli, będąc w tym temacie wyjątkowo zgodni. Cóż, ciężko przecież kłócić się o to, czy Szczypawka nie jest irytujący. Była to oczywista oczywistość i tylko głupiec miałby inne zdanie na jego temat. Nie chodzi o sam sposób bycia, który jest po prostu wkurzający, a o brak szacunku do wszystkiego i wszystkich, połączona ze skrajnym brakiem refleksyjności.
Nie potrafił nazwać tego, co czuł, bowiem czuł niezwykle małą ilość rzeczy i gdy już to się działo, zupełnie ich nie rozumiał. Co innego obserwacja innych, słuchanie ich, co pozwalało mu mniej więcej stworzyć obraz tego, czym są emocje; jednak bez praktyki, czyli odczuwania ich samemu, był obdarty z jakiejkolwiek wiedzy, co było niezwykle niekomfortowe.
...— Nie mam pojęcia, co to znaczy, Ryś. — odparł, jako kontrargument do tego, co powiedział jego brat. Być może dla niego było to łatwe do stwierdzenia, jednak on sam nie był pewien.
Spojrzał kątem oka na swojego brata, zaraz potem odwracając wzrok ku niebu, biorąc lekki oddech, by po chwili wypuścić powietrze nosem, przymykając przy tym oczy.
...— Powiedz mi — zaczął — jak wierzyć w dobro kogoś, kto pozwala na tyle tragedii, przygląda się z chmurek, jak młody przywódca traci życie, a na dodatek przyklaskuje kryzysowi i brakowi zwierzyny? — wymienił, odwracając łeb ku niemu — Jeśli istnieją, to muszą być znudzonymi sadystami.
  Temat: Samotne Jodły
Gronostajowa Łapa

Odpowiedzi: 162
Wyświetleń: 10237

PostForum: Tereny Klanu Wichru   Wysłany: 2020-10-10, 12:21   Temat: Samotne Jodły
Nie potrzebował współczucia, litości, ani otuchy, nie wiedząc nawet, czym się one objawiają i jak na nie reagować, więc to, że Lawendowa Gwiazda nie znalazła słów, by go pocieszyć, nie ruszyło go w żadnym stopniu i nawet nie odnotował tego w swoim umyśle; pod tym względem Gronostaj był naprawdę dobrym rozmówcą - nie szukał ukrytych przekazów, nie wyłapywał nic nie znaczących emocjonalnych szczegółów, a jedynie słuchał i przetwarzał najważniejsze informacje. Z resztą, jak pocieszyć kogoś, kto nawet nie wie, czy jest smutny?
Kiwnął głową, gdy Lawenda zadeklarowała ponowne przyjęcie jego brata do Klanu. Uważał to za oczywiste i nie wiedział, dlaczego miałaby mieć w ogóle jakiekolwiek wątpliwości, szczególnie po przyjęciu z otwartymi ramionami pierwszych lepszych przybłęd. Jednak czy wierzył, że Lot wróci? Terminator twardo stąpał po ziemi i był niezwykłym realistą, za bardzo, by uwierzyć, że będzie co po nim zbierać. Kuło go to specyficznie w serce, jednak był pewien, że nic nie da rady z tym zrobić.
Wysłuchał wszystkiego, co mówiła na temat Gwiezdnych Lawenda, starając się zmusić siebie do tego, by uznać to za chociaż prawdopodobne. Nie był typem marzyciela, który jest w stanie uwierzyć w wytwory wyobraźni, a nigdy w życiu nie miał do czynienia z Gwiezdnymi.
...— Nie wiem. — rzucił krótko, ukazując swoją wątpliwość, jednak jednocześnie niepewność; nie mógł stwierdzić, że Gwiezdni nie istnieją; mógł jedynie postawić nad tym faktem duży znak zapytania. — Liczę, że będę mieć kiedyś okazję przekonać się na własnej skórze.
Zrobił krok w tył, odwracając jeszcze na moment łeb w jej stronę.
...— Powodzenia, Lawendowa Gwiazdo. Klan Wichru Cię potrzebuje. — ale potrzebuje też, byś bardziej zważała na swoje decyzje i byś działała odważnie.
Odszedł, spokojnym krokiem kierując się w stronę obozu.

//zt, dziękuję :<3: :<3:
  Temat: Barwna Łąka
Gronostajowa Łapa

Odpowiedzi: 183
Wyświetleń: 12643

PostForum: Tereny Klanu Wichru   Wysłany: 2020-10-08, 18:38   Temat: Barwna Łąka
W kwestii wyższości Klanu Wichru nad wszystkimi innymi i o tym, że są wyjątkowi i niesamowicie dobrze zbudowani, Gronostajowa Łapa mógł w pełni zgodzić się ze Stromą Łapą. Wychodziło na to, że mieli więcej wspólnego, niż terminator mógł przypuszczać, co wprawiło go w niemałe zdziwienie. Nie sądził, że wśród swojego rodzeństwa znajdzie kogoś wartego uwagi, a tu proszę, ma siostrę, która nie jest idiotką i potrafi myśleć logicznie - czyli tak, jak on.
...— Albo same się wyniosą, albo trzeba będzie im pomóc rzucił, patrząc się kątem oka na siostrę, chcąc zaobserwować jej reakcję. Nie miał określonych norm, jeśli chodzi o jego postrzeganie jakiejkolwiek przemocy, jednak wiedział, że nie jest w stanie zaakceptować intruzów w Klanie. Nie wiedział jeszcze co chciał zrobić, jednak jeżeli nikt nie zainterweniuje w sprawie przygarniania śmieci do Klanu... Trzeba będzie wziąć sprawy we własne łapy, bo inaczej przyszłość Klanu Wichru staje pod znakiem zapytania, tak samo, jak czystość krwi jego członków.
...— Lawendowa Gwiazda chyba jeszcze nie przyzwyczaiła się do tego, jak wiele obowiązków na niej spoczywa. Lepiej, żeby zorientowała się jak najszybciej. — nie chciał skreślać Lawendy, doceniał ją, to, że przekazała mu istotną wiedzę, gdy był jeszcze kociakiem, jednak miał wrażenie, że stanowisko, które pełniła, nie jest dla niej. Klan potrzebował silnej łapy i zdecydowanego władcy, a Lawenda nieco od tej wizji odbiegała, stanowiąc miłą maskotkę Wichru, jednak nie przywódcę, który podejmowałby odważne, czasem ryzykowne decyzje, by usprawnić działanie i stan Klanu.
  Temat: Podmokły Brzeg
Gronostajowa Łapa

Odpowiedzi: 231
Wyświetleń: 12436

PostForum: Tereny Klanu Wichru   Wysłany: 2020-10-08, 18:21   Temat: Podmokły Brzeg
...— Widziałem. — odpowiedział krótko. W końcu dlatego pytał; było to dla nieco zachowanie skrajnie irracjonalne, którego nie potrafił pojąć umysłem, który był nieco zamknięty na tak emocjonalne i nielogiczne sprawy. — Co Ci strzeliło do głowy? — spytał, i mimo treści wypowiedzi, która mogłaby wskazywać na to, że Gronostaj drwi ze swojego brata, brzmiało to dość neutralnie. Tak, jakby chciał się po prostu dowiedzieć, co konkretnie kierowało burym pointem przy harataniu swojej łapy. Tak, uważał to za głupie, jednak liczył, że dowie się o tym nieco więcej.
Na dalsze informacje dotyczące jego łapy, o jej leczeniu i aktualnym stanie zareagował nieznacznym skinięciem łbem, dając bratu do zrozumienia, że dalej go słucha.
Usłyszawszy o Raczej Sadzawce, którą pogrążyła choroba, podniósł z zaciekawieniem brew. Nie z powodu samego zastoju treningu Rysiej Łapy, a raczej przez część, która wspominała o znienawidzonym przez niego kociaku. Totalnie zapomniał, że Szczypiąca Łapa (jak paskudnie brzmi to miano, gdy nosi je ktoś jego pokroju...) dostał Raczek na mistrzynie. Przynajmniej tyle, że jego trening się przeciągnie i nie zostanie wojownikiem tak szybko, jak stałoby się to przy zdrowym mistrzu; o ile w ogóle dożyje tej ceremonii. Gronostaj zrobiłby wszystko, byleby to się nie stało.
...— Ten szczyl nie zasługuje, by mieć trening. Powinien wąchać mech w kociarni do końca swoich dni. — skomentował krótko, kończąc wypowiedź wypchnięciem powietrza z nozdrzy, po czym odwrócił wzrok. Szczypawka to była jedyna persona, którą miał okazję poznać, która wzbudzała w nim złość. Nie tak intensywną, jak odczuwali ją inni, jednak z pewnością wyczuwalną i specyficzną. Na takie miejsce w głowie Gronostaja trzeba sobie porządnie zasłużyć. To jedyne, co udało mu się osiągnąć w życiu - obudzić w terminatorze emocje inne, niż obojętność.
Spojrzał na brata kątem oka, słysząc jego komentarz dotyczący zniknięcia Ulotnej Łapy. Skrzywił się. Martwił? Nie wiedział do końca, co to znaczy, jednak coś łączyło go z Lotem, nawet, jeśli sam nie umiał wskazać, co.
...Martwię to duże słowo. — rzucił — Po prostu nie sądzę, że kiedykolwiek zobaczę go już żywego. Nawet, jeśli to jego decyzja, nie uważam, że tak po prostu odszedłby z Klanu. Znudziłby się i wrócił, a minął już jakiś czas. Zapachu nie ma. — dodał jeszcze, a na wzmiankę o Gwiezdnych parsknął, kierując wzrok ku górze.
...Gwiezdni powtórzył, kręcąc głową z delikatnie uniesionymi kącikami ust — równie dobrze mógłbym gadać do gruzu.
  Temat: Nieobecności
Gronostajowa Łapa

Odpowiedzi: 48
Wyświetleń: 58297

PostForum: Organizacja   Wysłany: 2020-10-04, 12:51   Temat: Nieobecności
gronostajowa łapa, drobna łapa
strasznie ciężko mi się piszę i jestem przygnieciona przez szkołę. powiedzmy, że nb na tydzień, z możliwością przedłużenia
  Temat: Samotne Jodły
Gronostajowa Łapa

Odpowiedzi: 162
Wyświetleń: 10237

PostForum: Tereny Klanu Wichru   Wysłany: 2020-10-01, 12:40   Temat: Samotne Jodły
Wrażenie Wichrowej przywódczyni było jak najbardziej słuszne, a nawet fakt, iż nie jest to w żaden sposób zabronione przez kodeks nie zmieniało jego podejścia, które jasno mówiło, że jest to zbędne i wątpliwe moralnie.
Przyjął tłumaczenia Lawendy bez żadnego zbędnego komentarza ani przesadnie oceniającej mimiki, jednak to wszystko ani trochę mu się nie podobało. Nie widział jednak sensu, by brnąć w ten temat, skoro kotka jest przekonana o słuszności swoich pozaklanowych relacji; nie uważał, że robi dobrze, jednak nie uważał również, że jego zdanie cokolwiek zmieni.
...— Nie. — odpowiedział krótko na zadane przez nią pytanie. Starał się nie wychodzić poza tereny Klanu Wichru, przynajmniej na razie, szczególnie, że sytuacja nie była najlepsza; ginęło wielu a jeszcze więcej znikało, więc wychodzenie poza granice, gdy jeszcze nie miało się opanowanej walki w stu procentach byłoby głupie. Nawet, jeżeli kocur byłby przekonany o swojej sile i umiejętnościach. Stąd też nie miał okazji rozmawiać z nikim poza Wichrowcami i wcale nie był z tego powodu rozczarowany; biorąc pod uwagę odór charakterystyczny dla granic z innymi Klanami był pewien, że nic nie tracił.
Odwrócił wzrok, słysząc krótkie "oby" z ust Lawendowej Gwiazdy; nie miał pojęcia, czy było one szczere i czy kotka rzeczywiście miała jakąkolwiek nadzieję na powrót Ulotnej Łapy. Gronostaj starał się przekonać samego siebie, że zobaczy jeszcze kiedyś swojego brata, jednak w głębi serca był świadomy tego, że może się to nie wydarzyć. Las jest zbyt brutalny, by każdy dostał szansę na szczęśliwe zakończenie.
Zobaczył wyraźne zdumienie malujące się na pysku przywódczyni i w zupełności je rozumiał, choć nie sądził, że objawi się ono tak dobitnie; w końcu właśnie głośno wyraził pewne wątpliwości wobec istnienia Gwiezdnego Klanu, i to względem kogoś, kto teoretycznie zawdzięcza im swoją rangę.
...— Bo to tylko sny. Nie można potwierdzić, że to nie przypadek. — odparł — Ostatnie wydarzenia wzbudziły we mnie wątpliwości, czy rzeczywiście to, co uważamy za wszechmocne i najważniejsze, rzeczywiście istnieje. A jeśli tak, to nie ma dobrych intencji. — zakończył, odwracając pysk i lekko przymykając oczy.
  Temat: Barwna Łąka
Gronostajowa Łapa

Odpowiedzi: 183
Wyświetleń: 12643

PostForum: Tereny Klanu Wichru   Wysłany: 2020-09-23, 14:56   Temat: Barwna Łąka
Kiwnął głową po pierwszych słowach Stromej Łapy; wyglądało na to, że zgadzali się co do decyzji podjętej niedawno przez Lawendową Gwiazdę. Klan Wichru to nie miejsce dla sierot i znajd, a już szczególnie nie w tych czasach, gdzie pożywienie przestaje być łatwo dostępne i coraz ciężej o każdy kęs. Czy to jest właśnie to, czego teraz potrzebują? Dodatkowych mord do wykarmienia? Nie potrafił zrozumieć, czemu ich przywódczyni zgodziła się na przyjęcie ich, zamiast odnieść je do dwunogów, ale nie jemu to oceniać. Jednakże jej kompetencja stawała pod niemałym znakiem zapytania.
...— Racja — rzucił, chyba sam zdziwiony, że z kimkolwiek się zgodził i przyznał, że to, co mówi, ma sens — znajdy to problem i hańba dla Klanu. Nie tutaj ich miejsce. — zarzucił puszystym ogonem na bok, wypuszczając powietrze z nosa i patrząc przed siebie. Czuł niechęć do tego, że musi dzielić się obozem z tym czymś i był niezadowolony, że nic nie może z tym zrobić.
...— Gwiezdni z pewnością doskonale się bawią, zsyłając na nas klęski i nieszczęścia. Jak widać, nie tylko na Wicher. — powiedział z odrazą, sam nie wiedząc, co ma o tym wszystkim myśleć. Od małego wpaja im się wiarę w coś, co tylko nieliczni mają szansę zobaczyć, każą traktować jak najważniejszych i wszechmocnych, podczas gdy oni zsyłają śmierć na trójkę przywódców, odbierając im wszystkie z żyć, dodatkowo pozwalając na braki w pożywieniu. Czy to jest ta opatrzność?
...— Być może. Ale to zależy w dużej mierze od Lawendowej Gwiazdy i jej decyzji, a te jak widać są nieprzemyślane.
  Temat: Podmokły Brzeg
Gronostajowa Łapa

Odpowiedzi: 231
Wyświetleń: 12436

PostForum: Tereny Klanu Wichru   Wysłany: 2020-09-23, 14:40   Temat: Podmokły Brzeg
Słysząc odzew Rysiej Łapy, zmierzył go wzrokiem, następnie chwilę później z powrotem odwracając go ku wodzie. Nie miał zamiaru bawić się z nim w przekrzykiwanie się, kto ma gorzej, szczerze mówiąc nie widział takiej potrzeby i nie widział sensu rozgrzebywania wszystkich ran. Nie mniej jednak, był ciekaw, co takiego działo się w życiu brata, że ten postanowił odezwać się w ten sposób.
...— Łapa — rzucił, spoglądając na nią kątem oka — co z nią? — spytał, nie koniecznie z troski, co bardziej z ciekawości; na pogrzebach nie wyglądała najlepiej, ale teraz, w opinii Gronostaja, nie było najgorzej; jednak nie znał się on na medycznych bzdetach, więc nie potrafił określić tego profesjonalnie.
Po chwili milczenia usłyszał pytanie kocura, najbardziej typowe i przewidywalne, jakie mógł zadać, jednak absolutnie go ono nie zdziwiło. W ich życiach nastąpiło ostatnio wiele zmian, między innymi właśnie zmiana mistrza. Nie miał za wiele do powiedzenia, aczkolwiek był zadowolony, że nie miał żadnej negatywnej kwestii, która wadziłaby mu we współpracy z Węglowym Pyłem.
...— Przyzwyczajam się. Idzie sprawnie, Węglowy Pył dobrze przekazuje wiedzę — streścił, kątem oka zerkając na swojego rozmówcę — co z twoim? — odbił piłeczkę. Kojarzył mistrzynię Rysia jedynie z widzenia i ostatnio nie widywał jej zbyt często; ale ostatnio kotów ubywa, więc nie odnotował tego jako coś niezwykłego.
Wziął głęboki oddech, zaraz później wypuszczając go nosem, mrużąc przy tym oczy. W głowie dalej miał sylwetkę Ulotnej Łapy, kiedy rozmawiali ostatnim razem, kilka księżyców temu. Jako realista był świadom, że to był prawdopodobnie ostatni raz, gdy go widział. W całym swoim życiu.
...— Lot zniknął. Jego zapachu nie ma już na terenach. — rzucił brutalnie chłodnym tonem, dochodząc do wniosku, że przecież on też jest jego bratem. Powinien wiedzieć, a przecież nie musiał zauważyć jego zniknięcia, podczas gdy całe ich rodzeństwo stopniowo rozpływa się w powietrzu. Jednak tylko Lot poinformował Gronostaja o tym, że gdzieś się wybiera. Gdyby tylko wiedział... Poszedłby z nim.
  Temat: Samotne Jodły
Gronostajowa Łapa

Odpowiedzi: 162
Wyświetleń: 10237

PostForum: Tereny Klanu Wichru   Wysłany: 2020-09-22, 14:15   Temat: Samotne Jodły
Gronostajowa Łapa nie miał pojęcia o tym, kim jest partner Lawendowej Gwiazdy; i w gruncie rzeczy może to i dobrze. Traktował bowiem przywódczynię z niemałym szacunkiem, a gdyby dowiedział się o tym, że spotyka się z samotnikiem, z pewnością miałby o niej... inne zdanie. Z podejrzliwością traktował członków innych Klanów, a co za tym idzie, przyjaźnie z nimi już były dla niego czymś niedopuszczalnym, więc automatycznie głębsze relacje z samotnikami nie były dla niego czymś, co mógłby pochwalić.
Gdy tylko usłyszał więc samo wspomnienie o przyjacielu samotniku, podniósł brew, tak, jakby się przesłyszał. Doprawdy? Co wichrowa przywódczyni szuka wśród kotów, które z jakiegoś powodu NIE SĄ w żadnym z Klanów?
...Przyjaciela? — powtórzył, z wyraźnym naciskiem. Nie podobało mu się to, jednak chciał usłyszeć więcej. Nie widział żadnego logicznego usprawiedliwienia, jednak było to dla niego intrygujące, że sama Gwiazda ma przyjaciół w takich sferach.
Przyjął informacje o Krzywusze, kiwając głową, nie komentując już tego tematu, postanawiając, że odpuści nieco, nie chcąc wkraczać na tematy, przez które mógłby wypaść w jej oczach negatywnie; było to nieopłacalne i głupie.
Gdy usłyszał następną wypowiedź niebieskiej kocicy, podniósł nieznacznie kącik ust i wypuścił z nosa powietrze. Było w tym jednak ziarnko prawdy; jakkolwiek brutalne by ono nie było. Pohukująca Sowa, mimo swojego twardego wychowania nie potrafiła do końca zapanować nad swoim potomstwem, które robiło co chciało i to już od najmłodszych księżyców. Długa nieobecność ich ojca z pewnością również wpłynęła na to, kim byli. Ciężko było odzyskać szacunek do kogoś, kto przypomniał sobie o własnych dzieciach wtedy, gdy było już na to za późno. Przynajmniej dla Gronostaja.
...— Mieliśmy więcej szczęścia, niż rozumu. — stwierdził krótko. Nie da się ukryć, że ucieczka na sam koniec terenów w wieku niespełna dwóch księżyców nie była najlepszym pomysłem na spędzanie wolnego czasu, a gdyby nie interwencja Porywistej Gwiazdy mogłoby to się potoczyć różnie. — Oby Lot również je miał.
Słuchając Lawendy, przymknął mimowolnie oczy, tak, jakby chciał powstrzymywać łzy, które i tak czy siak nie zamoczyłyby jego policzków, ale nie czuł nic szczególnego oprócz kłucia, towarzyszącemu mu zawsze, gdy tylko myślał o zmarłym mistrzu. Denerwowało go ono, zaburzało cały ład i harmonię, w której żyło jego ciało i umysł. Niepotrzebna skaza, która zaburzała czystość myśli i szybkość reakcji, czasem wyjątkowo go opóźniając.
Brzmiało to dla niego jak bzdury. Skąd niby miał wiedzieć, że nie jest niezniszczalny albo w ogóle zwracać uwagę na jego skazy? Wyjątkowo nie lubił, gdy ktokolwiek kwestionował jego wyższość, ale nie umiał po prostu odrzucić od sobie tych myśli. Nie potrafił przestać myśleć o jego słowach i o tym, czy w ogóle są prawdziwe. Empatia? Jak można wykazywać się czymś, czego się nie rozumie i nie ma pojęcia, z czym to się wiąże?
...— Myślisz, że to wszystko było prawdziwe? — spytał wprost. — Cały Gwiezdny Klan, rozmowy ze zmarłymi. W obliczu wszystkich nieszczęść... nie wydaje Ci się to absurdalne?
  Temat: Barwna Łąka
Gronostajowa Łapa

Odpowiedzi: 183
Wyświetleń: 12643

PostForum: Tereny Klanu Wichru   Wysłany: 2020-09-19, 13:51   Temat: Barwna Łąka
Słuchał Stromej Łapy, lustrując ją wzrokiem od góry do dołu. Nie miał okazji z nią rozmawiać i można powiedzieć, że nieco zaskoczył się, gdy ta tylko otworzyła pyszczek i zaczęła coś mówić. Nie spodziewał się, że jego rodzeństwo potrafi logicznie myśleć i jest w stanie mówić coś z sensem. Podniósł brew, gdy ta skończyła, gotów rzucić coś uszczypliwego, jak to zwykle miał w zwyczaju, gdy rozmawiał z kimś w swoim wieku, lub młodszym, jednak postanowił odpuścić i pociągnąć temat, który szczerze uznał za ciekawy, tym bardziej, że jedynie obił mu się on o uszy.
...— Klany powinny wybić ich tyle, ile się da — stwierdził chłodno, obejmując wzrokiem horyzont, który wyglądał niezwykle o tej porze dnia, gdy słońce już powoli się za nim chowało. — zwierzyny coraz mniej. A gęb do wykarmienia mnóstwo — powiedział, nieco zniesmaczony; nie dość, że wicher pękał w szwach od kociaków, to kręcili się tu na dodatek samotnicy, bezczelni i agresywni, a to wszystko z połączeniu z drapieżnikami, których nie interesują granice, stawiało im nienajlepszy obraz przyszłości.
...— Dzieje się dużo złego. — mruknął, spoglądając na rozmówczynię — koty giną, znikają, a pokarmu zaczyna brakować. Miłosierny Klan Gwiazdy na to pozwala. — skomentował, podkreślając ironicznie moment o kotach zasiadających na Srebrnej Skórce.
  Temat: Samotne Jodły
Gronostajowa Łapa

Odpowiedzi: 162
Wyświetleń: 10237

PostForum: Tereny Klanu Wichru   Wysłany: 2020-09-18, 17:09   Temat: Samotne Jodły
Było dla niego zrozumiałe, że Lawenda nie obsypie go wieloma szczegółami dotyczącymi sprawy Rysiej Łapy; z resztą, czy dobrze świadczyłoby o przywódczyni to, że tak łatwo dzieli się prywatnymi problemami członków Klanu? Cóż, dla Gronostajowej Łapy na pewno stawiałoby to jej kompetencję pod znakiem zapytania, tak więc mimo ciekawości był zadowolony z odpowiedzi Lawendowej Gwiazdy. Miał pewne spostrzeżenia co do tego, z kim mógł mieć konflikt jego brat, jednak zostawił je dla siebie, kiwając jedynie kotce głową i nie ciągnąc dalej tego tematu.
Usłyszawszy o samotnikach, skrzywił się nieznacznie. Nie wiedział o nich dużo, jednak sam fakt ich istnienia nie napawał go zadowoleniem; pasożyty, które nie nadają się do życia w Klanie, zabierające zwierzynę, którą równie dobrze Klany mogłyby wykarmić swoich członków. Do tego, jak widać, niebezpieczni i agresywni.
...— Samotnicy stanowią dla nas zagrożenie? — spytał, głównie informacyjnie. Sam nie uważał, że byli oni czymś, czego należy się bać; a przynajmniej on tego nie odczuwał. Jednakże, skoro pozbawili życia matkę z kociętami znaczyło, że są nie do końca zdatni do pokojowego porozumienia i są nieprzewidywalni.
Na słowa Lawendowej Gwiazdy odwrócił wzrok. Przykro jej. Najpewniej Gronostajowi też by było, lecz na obecną chwilę nie miał pojęcia, czym te emocje się objawiają i czy jest jakiś sposób, by je poczuć; czy było mu to jednak potrzebne? Uczucia zabierają jedynie czas i uwagę, a przez jej brak łatwo można stracić życie. Od chwili śmierci Porywistego Wiatru, w którym coś poczuł, coś niezrozumiałego i niecodziennego, w jego głowie momentami pojawiał się mętlik, który powodował zawieszenie się terminatora, jednak nie potrafił rozgryźć, co to jest i dlaczego nie jest zdolny do normalnego płaczu. Bo w pewnym sensie tęsknił na Ulotną Łapą. Nie tak, jak zwykle objawiała się tęsknota; nie czuł smutku, nie uronił ani jednej zły, ale niezwykle odczuł, że go nie ma, a z dnia na dzień pustka pogłębiała się, zostawiając ze sobą chłód. Czuł, że jego brat nie był taki, jak na zewnątrz; irytująca powłoka zdawała się skrywać w nim coś, co sprawiało, że Gronostaj lubił z nim przebywać, jednak nie potrafił wskazać, co to konkretnie było. Persony, które cenił syn Pohukującej Sowy po prostu znikały. Czy tego właśnie pragnie wielki Klan Gwiazdy?
Wzdrygnął się nieznacznie, czując bliskość Lawendy. Koty niezwykle lubiły zbliżać się do siebie, by okazać uczucia, dało się to łatwo zauważyć; już od najmłodszych księżyców robiła to matka, a później wielokrotnie obserwował to u innych. Nie jemu oceniać.
...— Lot mówił mi, że chce gdzieś iść. — powiedział, wspominając ostatni raz, gdy z nim rozmawiał — Ale nic więcej.
Kontynuował wpatrywanie się w horyzont, przymykając oczy, pozwalając delikatnemu wiatrowi mierzwić długie futerko na jego piersi. Czuł się oderwany od rzeczywistości; towarzystwo natury napawało go harmonią i odczuwał jeszcze większy spokój, niż zazwyczaj, nawet, gdy ostatnio życie w Klanie Wichru nie było łatwe. Gronostaj wiedział o tym. Nawet, jeśli jego umysł nie dał mu się aż tak bardzo o tym przekonać.
...— Lawendowa Gwiazdo — odezwał się po chwili ciszy, odwracając na moment głowę w jej stronę, lustrując ją bladoniebieskimi ślepiami — wiesz, co miał na myśli Porywista Gwiazda, w wiadomości, którą mi przekazałaś?
  Temat: Minione nieobecności
Gronostajowa Łapa

Odpowiedzi: 2271
Wyświetleń: 108079

PostForum: Organizacja   Wysłany: 2020-09-18, 16:37   Temat: Minione nieobecności
gronostajowa łapa, drobna łapa

od 21 do co najmniej 25 - mam ciężki, zawalony sprawdzianami tydzień
  Temat: Podmokły Brzeg
Gronostajowa Łapa

Odpowiedzi: 231
Wyświetleń: 12436

PostForum: Tereny Klanu Wichru   Wysłany: 2020-09-13, 18:00   Temat: Podmokły Brzeg
Nie zwrócił uwagi na to, że od pewnego czasu nie był jedynym, który postanowił wyjść z obozu, a tym bardziej na to, że ów ktoś poruszał się jego śladami, śledząc kierunek jego wędrówki. Nie sądził, że jego brat mógłby chcieć iść wraz z nim, a tym bardziej, że robi to w celu rozmowy z nim. Widział stosunek Rysiej Łapy do siebie, widział, że się zmienił, jednak szczerze nie potrafił się tym przejąć i wziąć tego do siebie; nie wynikało to również z ignorancji, a zwyczajnego braku odczuwania jakiegokolwiek powiązania z innymi kotami, z małymi wyjątkami, który były jednak albo martwe, albo zaginione.
Obecność brata wyczuł dopiero, gdy ten się zbliżył. Zastrzygł uszami, słysząc przywitanie, nie odwrócił nawet jednak łba w jego stronę, martwo patrząc się przed siebie, na tereny, które rozciągały się paskudnie daleko. Na których gdzieś mógł błądzić Lot, albo leżeć sztywno, rozszarpany przez borsuka.
...— Ryś — rzucił krótko, obojętnym tonem. Chwilę później odwrócił łeb w jego stronę, lustrując go wzrokiem, zatrzymując się szczególnie na jego łapie, którą potraktował siłą na ostatnich pogrzebach. Nie wyglądała źle, a skoro był w stanie dojść za nim aż tutaj, to znaczyło, że i nie wadziła mu przy chodzeniu. — dużo się dzieje.
  Temat: Samotne Jodły
Gronostajowa Łapa

Odpowiedzi: 162
Wyświetleń: 10237

PostForum: Tereny Klanu Wichru   Wysłany: 2020-09-13, 17:50   Temat: Samotne Jodły
Usłyszawszy imię Zaśnieżonej Ścieżki, Gronostaj zastanowił się chwilę, jednak nie mógł sobie przypomnieć, czy z kimkolwiek z tego miotu miał do czynienia; nie był on bardzo zaznajomiony z matkami, to też i samą kotkę znał jedynie z imienia. Po chwili zdał sobie sprawę, że Różana Łapa, z którą kiedyś miał okazję rozmawiać, to przecież, jak mu się wydawało, jej córka. Zupełnie nie zdziwił go więc fakt, że źródłem problemu mogłaby być ona; ale przecież Zaśnieżona miała najpewniej więcej dzieci, więc może nie tylko biała kotka miała specyficzny charakter?
Podniósł brew. O proszę, nie spodziewał się, że w cały konflikt może być zamieszany jego brat. Ryś najwidoczniej miał bardzo wiele masek, których Gronostaj jeszcze do końca nie poznał, jednak był pewien tego, że pod spodem w dalszym ciągu kryje się jego usposobienie sprzed wielu księżyców.
...— Nie chwalił mi się — rzucił, od razu po usłyszeniu pytania — przeskrobał coś? — spytał, mając nadzieję, że Lawenda podzieli się jakimś szczegółem z całej sprawy. Nie był tym tematem bardzo zainteresowany, a przynajmniej nie pod kątem szukania sensacji. Chciał jedynie dowiedzieć się, jaki udział miał w tym wszystkim jego brat, który ostatnimi czasy zachowywał się naprawdę skrajnie.
Gronostajowa Łapa rzucił Lawendzie spojrzenie, mrużąc oczy gdy ta tłumaczyła mu sytuację z kociętami przygarniętymi do Klanu. Terminator nie był typem, którego zaufanie można było zdobyć łatwo, a już na pewno nie wtedy, gdy pochodziło się spoza Wichru, a co gorsza - spoza ogólnie rzecz biorąc Czterech Klanów. Nie wątpił, że ktoś zajmie się ich wyszkoleniem, a jedynie miał wątpliwości co do tego, czy przybłędy sprostają ciężarowi klanowego życia. Sam postanowił mieć na nie oko, gdy tylko wybada teren i dowie się, jak wyglądają.
...— Co ich matka robiła z kociętami na naszych terenach? — spytał podejrzliwie, wyłapując ten element z historii Lawendowej Gwiazdy.
Słysząc zapewnienie przywódczyni, że wszystko się ułoży, nie był w stanie potraktować tego poważnie. Brzmiało to jak swego rodzaju wygodna wymówka, której kotka użyła, bo sama nie była pewna, jak sytuacja będzie wyglądać, szczególnie, że Klan się rozrastał a nowe kocięta przychodziły na świat w zawrotnym tempie. Wierzył, że niebieska kocica opanuje sytuację i obędzie się bez większych problemów. Kiwnął jej głową, tak, jakby miał zgodzić się z jej słowami.
...— To zły czas dla Klanu. — stwierdził, zahaczając o temat deficytów kotów, które byłyby w stanie zająć się terminatorami. Masowe pogrzeby, zniknięcia, to nie było coś, czego Wicher potrzebowałby do dostatku. — Mój brat zniknął. Czuję, że nie wróci. — wspomniał, odwracając wzrok ku dalszym terenom, daleko wybiegającym poza Wicher. Nie wiedział, co działo się z Ulotną Łapą, ale w kościach czuł, że nic dobrego.
 
Strona 1 z 4
Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers