Znalezionych wyników: 247
Wojownicy Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Martwe Pnie
Bursztynowy Wschód

Odpowiedzi: 247
Wyświetleń: 14617

PostForum: Tereny Klanu Rzeki   Wysłany: 2020-07-22, 15:24   Temat: Martwe Pnie
Czy Wschód unikał Kukułki? Po części była to prawda. Wschód tak naprawdę unikał po prostu wszystkich. Umknął gdzieś jego nastrój śmieszka, a sam rudzielec zamknął się w sobie bardziej, niż po śmierci Deszcza. Nie szukał towarzystwa, wręcz czuł się źle w większej grupie kotów. Przeniósł się więc na stałe ze spaniem w trawy, gdzie zwykle nikt go nie zaczepiał. Preferował samotne patrole i długie polowania, podczas których też potrafił zaszyć się gdzieś tak po prostu i zdrzemnąć w korzeniach jakiegoś drzewa czy na miększym kawałku mchu. Zawsze jednak, kiedy słońce się zniżało, wracał do obozu ze zwierzyną, nikt więc mu nie mógł zarzucić tego, że nie wykonywał obowiązków.
Co w tym wszystkim z burą? Wschód sam nie wiedział. Pogubił się w swoim wnętrzu w tym wszystkim. Sam nawet nie wiedział, czy kochał Kukułkę, w końcu nikt nie nauczył go, na czym polega bezwarunkowa miłość. Kotka była jednak dla niego niesamowicie ważna, tak jak kiedyś ważny był Deszcz. Wschód mógłby skoczyć za nią prosto w ogień. W końcu, kiedy przyszło co do czego, to wykończył kocura, który kiedyś ją skrzywdził, prawda? A teraz sam płaci za krew na łapach swoim zdrowiem psychicznym. Cały czas zastanawiał się też, co na osty i ciernie Kukułka robiła poza granicami klanu, i to całkiem sama, kiedy Wschód myślał, że wie, że mogła na nim polegać. Czuł, że oddaliła się od niego, i nie wiedział, dlaczego.
Tego dnia jak zwykle przebywał sam poza obozem. Chciał połowić trochę ryb, jednak myśli znowu same przypełzły do jego głowy. Siadł więc nad rzeką i po prostu gapił się w płynącą wodę. Nigdy nie był wielkim myślicielem, nigdy nie roztrząsał niczego tak bardzo. Czemu więc nie mógł się pozbyć tego z łba? Wciąż i wciąż wracał myślami do tej walki. Postąpił słusznie, zabijając kocura? A może powinien go oddać w łapy dwunogów i patrzeć, jak ci go upokarzają?
Spiął mięśnie, kiedy usłyszał kroki. Nie poczuł jednak obcego zapachu, nie ruszył się więc, licząc, że ów kot zostawi go po prostu w spokoju. Jednak poczuł dość szybko woń Kukułki, co jeszcze bardziej go spięło. Odkładał w czasie rozmowę z kotką, bo czuł, że nie jest na nią gotowy, nie miał pojęcia, jak ubrać w słowa myśli, które tłukły się w jego głowie, jak przetłumaczyć na koci uczucia, które nim targały, kiedy o tym wszystkim myślał. A tu proszę, uciekał od konfrontacji, a ta sama do niego przyszła, niepytana, kiedy może wpaść. Nadal nie czuł się gotów, ale być może nigdy by się na to nie zebrał.
Zamknął oczy, kiedy usłyszał pierwsze słowo Kukułki. Uświadomił sobie w tym momencie, jak brakowało mu jej głosu, jej bliskości, kiedy sobie po prostu leżeli obok siebie. Zanim jeszcze to wszystko się wydarzyło. Jednak nikt nie potrafił zmienić przeszłości, nie było więc co żałować tego, co się stało, tylko należało się nauczyć żyć z konsekwencjami. Choć było ciężko.
Przepraszała. Wiedziała, że to, co zrobiła, było złe, ale mimo to poszła. Ogon Wschoda drgnął, choć kocur nadal się nie odwrócił, tylko siedział na brzegu. Układa się, jej życie się układa, a jego już dawno zostało pogrzebane i radośnie pod ziemią zjadają je robaki. Tyle kotów go opuściło, a on sam się poświęcił, by pomścić Kukułkę. Zrobił to dla ukochanej, czemu więc czuł gorycz na myśl o tym?
- Słusznie? - prychnął cicho, poruszając lekko głową, jednak nadal się nie odwrócił. Jego uszy za to przylgnęły do czaszki. - Zabiłem kota, Kukułko. To nie powinno być słuszne. - powiedział cicho, a jego głos drżał, choć wojownik chciał, by brzmiał pewnie. Odwrócił się w końcu do kotki, jednocześnie wstając. Jego oczy lśniły, pełne uczuć, których kocur nie potrafił zamienić w słowa. - Tyle razy ci mówiłem, że jestem dla ciebie, a ty i tak nic mi nie powiedziałaś, i poszłaś sama, i to za granicę klanu. Nie powinnaś, ale poszłaś. Gdyby mnie tam wtedy nie było... - w jego głosie było słychać złość. Nie mówił głośno, ale nie musiał podnosić głosu, by dać wybrzmieć tym słowom. Pokręcił głową, kiedy zabrakło mu oddechu, żeby skończyć to zdanie. Gdyby Kukułka została sama z Iskrą, nie byłoby tak kolorowo. Mogłaby nawet już nigdy więcej nie wrócić do klanu.
  Temat: Płaski Głaz
Bursztynowy Wschód

Odpowiedzi: 181
Wyświetleń: 7597

PostForum: Granice   Wysłany: 2020-07-06, 19:58   Temat: Płaski Głaz
No, jego rola właściwie się kończyła. Po prostu stał obok Kukułki, słuchając jej pytań i mierząc wichrzaków wzrokiem. Zaniósł wiadomość, doczekał się reakcji, a teraz miał ochotę po prostu wracać. Kiedy poczuł ogon Kukułki na grzbiecie, nieco się rozluźnił, ale tylko nieznacznie. Mimo wszystko, to nie byli inni rzeczniacy, a on i tak ostatnimi dniami nie był zrelaksowany.
W końcu jednak nadszedł koniec tego wszystkiego. Skinął głową na pożegnanie obojgu, w duchu zgadzając się z ostatnimi słowami Lśniącej Sadzawki. Iskier był tylko głupim kotem, który na pewno kłamał w sprawie córki Kukułki. No, apropo tego... Musiał w końcu porozmawiać z burą wojowniczką o jej samotnym wypadzie poza granice. Ale nie tego dnia, tego dnia już miał dość konfrontacji. Po prostu więc, kiedy wichrowe koty odeszły do siebie, ruszył z Kukułką w głąb rzecznych terenów.

zt
  Temat: Płaski Głaz
Bursztynowy Wschód

Odpowiedzi: 181
Wyświetleń: 7597

PostForum: Granice   Wysłany: 2020-07-01, 23:46   Temat: Płaski Głaz
Wyrzucił to z siebie, a klan Wichru nie zareagował tak źle, jak Wschód mógł podświadomie się spodziewać. Być może mówienie o czyjejś śmierci, a faktyczne dokonanie jej własnymi łapami, czy zębami jest zupełnie czymś innym. W każdym bądź razie, choć nadal czuł się źle z myślą, że jego łapy są splamione kocią krwią, to rudy kocur utwierdził się w ponurym przekonaniu że zrobił to, co do niego należało.
Przeniósł wzrok na Kukułkę, kiedy ta zaczęła mówić. Oho, zaczęła tłumaczyć się wichrowcom, co robiła na granicy. Wschód jednak nie mógł oprzeć się przekonaniu, że te słowa są skierowane głównie do niego, jako wytłumaczenia, co na osty i ciernie robiła poza granicą. Kiedy Kukułka wspomniała o kłamstwach, jakimi uraczył ją Iskier, Wschód położył uszy na czaszce i odwrócił wzrok. Miał wielką ochotę zacząć znowu dreptać wzdłuż granicy, czuł się, jakby między poduszeczkami łap prześlizgiwały mu się mrówki, zmusił się jednak do pozostania na miejscu i nie reagowania przez resztę opowieści Kukułki, choć przewrócił oczami, kiedy usłyszał, że wspomina o tej głupiej pieszczoszce, według niego niepotrzebnie.
Przeniósł wzrok na Porywistą Gwiazdę, kiedy ten zabrał głos. Ano, ten zawszony kocur nie powinien znaleźć się nigdy poza granicami klanu Wichru, a oni do tego dopuścili, co więcej, pozostawili go na księżyce w spokoju. Dopiero Wschód wykonał za nich brudną robotę.
Bursztynowe oczy przeniosły się z wichrowego przywódcy na medyczkę, kiedy ta skierowała do niego swoje słowa. Wschód i wyrzuty sumienia? A i owszem, ale biała akurat o tym nie musiała wiedzieć. Miała rację z tym, że mu się to należało.
- Owszem, należało. Od dawna chciałem pomścić krzywdę Kukułki. - odpowiedział jej po prostu. W sumie nie wiedział, kogo jeszcze ten kocur skrzywdził, ale dla niego najważniejsza była bura kocica, bo obcował z jej krzywdą przez ostatnie księżyce.
Niemal intuicyjnie sam przysunął się bliżej Kukułki, kiedy Lśniąca Sadzawka do niej podeszła, stanął jednak na długość kocięcego kroku od nich. Już machinalnie był gotów do reakcji, jeśli cokolwiek poszłoby nie tak, no w końcu widział się z tymi kotami pierwszy raz, nie?
  Temat: Płaski Głaz
Bursztynowy Wschód

Odpowiedzi: 181
Wyświetleń: 7597

PostForum: Granice   Wysłany: 2020-06-28, 17:45   Temat: Płaski Głaz
Kiedy przywódca i medyczka z innego klanu w końcu dotarli na miejsce, Kukułka jako pierwsza ich powitała i przedstawiła sprawę. Wschód w tym czasie po prostu przyjrzał się dwójce kotów i dał burej wojowniczce się wypowiedzieć. Było mu to na łapę, że wzięła na siebie uprzejmości, do których on nie miał głowy.
Jednak to nie Kukułka miała o tym opowiedzieć. To z bursztynowego pyska miały paść te słowa, jak przyznanie się do winy, kiedy więc Lśniąca Sadzawka stwierdziła, że zamieniają się w słuch, Wschód zabrał głos, uprzedzając przy tym Kukułkę.
- Parę wschodów słońca temu kręcił się niedaleko naszej granicy. - zaczął, najpierw zerkając na Kukułkę, by dać jej znać, że on o tym powie, bo nie chciał, by ona się z tym męczyła, a zaraz po tym przeniósł wzrok na Porywistą Gwiazdę. Słuchaj, jak twój być może były kolega skończył. - Kukułka napatoczyła się na niego, kiedy była sama. Całe szczęście byłem niedaleko i szybko znalazłem się na miejscu, więc Iskier nie zdążył zrobić jej dużej krzywdy. On nie chciał jednak odpuścić. - Czy raczej Bursztyn mu nie dał, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. - I bezczelnie do końca próbował wmówić Kukułce że to była jej wina, to wszystko. - sierść na jego karku delikatnie się uniosła. Wschód na moment zamilknął i przełknął ślinę. I oto nadszedł decydujący moment.
- Ten mysi móżdżek nadal próbował ją atakować. Nie miałem innego wyjścia. - przeniósł wzrok na Lśniącą Sadzawkę i spojrzał prosto w jej niebieskie oczy. - Iskier nie żyje. - wyrzucił więc z siebie, wciąż patrząc na medyczkę, a dopiero po dwóch uderzeniach serca przeniósł wzrok na przywódcę. - Zabiłem go w obronie Kukułki.
  Temat: Płaski Głaz
Bursztynowy Wschód

Odpowiedzi: 181
Wyświetleń: 7597

PostForum: Granice   Wysłany: 2020-06-28, 14:43   Temat: Płaski Głaz
Oczywiście rzeczny rudzielec brał pod uwagę fakt, że wichrowemu zarządowi zajmie trochę czasu dotarcie do granicy. To nie znaczyło jednak, że po pewnym czasie nie zaczął się niecierpliwić. Cała ta sprawa nie dawała mu spokoju. Starał się myśleć o wszystkim innym, za każdym razem jednak jego myśli wracały do wspomnień walki, do chwili, kiedy to się skończyło. Przez niego czy dzięki niemu? Sam nie wiedział.
Starał się nie patrzeć na Kukułkę, parę razy jednak jego bursztynowe oczy przesunęły się po jej sylwetce. Zastanawiał się, co robiła poza granicami, myślał, co by było, gdyby on się tam nie znalazł. Całe szczęście, jej rana nie była na tyle poważna, by unieruchomić burą wojowniczkę na dłużej w lecznicy.
Choć starał się wytrzymać cierpliwie, to nie potrafił, w pewnym momencie więc wstał z cichym sapnięciem i zaczął chodzić wzdłuż granicy tam i z powrotem, niespokojnie poruszając ogonem. Nadal się nie odzywał, zbyt zajęty własnymi myślami. To już niedługo, będzie musiał się przyznać do tego, co zrobił. Nie był pewny reakcji wichrowców, ba, nawet nie miał pojęcia, w jakie słowa ubrać to, co zrobił, bo każde sformułowanie w jego łbie brzmiało źle.
Zerkał co chwilę w stronę wichrowych terenów, oczekując na pojawienie się dwóch kocich sylwetek, i przestał spacerować dopiero, kiedy takowe zobaczył. Nie usiadł jednak znowu, a stał na wyprostowanych łapach, czekając na to spotkanie.
  Temat: Płaski Głaz
Bursztynowy Wschód

Odpowiedzi: 181
Wyświetleń: 7597

PostForum: Granice   Wysłany: 2020-06-17, 11:21   Temat: Płaski Głaz
Ostatnie dni dla Wschoda zlały się w jeden ciąg. Właściwie nie tyle żył, co egzystował, działając niczym automat.
Kiedy uciekli przed Dwunożnymi bezpiecznie na tereny Klanu Rzeki, rudy wojownik upewnił się, że Kukułka dotarła do obozu, sam natomiast zanim zjawił się w środku, wcześniej wskoczył do rzeki i dokładnie się umył. A potem tak naprawdę od świtu do zmierzchu przebywał poza obozem, drzemał w koronach drzew, polował, ale dopiero wieczorem zjawiał się wśród pobratymców. Trzymał się od wszystkich z daleka, nie miał ochoty rozmawiać o tym, co zaszło. Chciał to wyrzucić z pamięci, ale nie potrafił.
Któż by pomyślał, że zabójstwo drugiego kota tak na niego wpłynie?
Wschód wiedział, że ten głupi samotnik na to zasłużył. Że był to Iskra, kocur z Wichru, który tak okropnie skrzywdził Kukułkę. Przez którego jej życie i samopoczucie się rozpadło do tego stopnia, że sam Wschód nie potrafił tego naprawić. To był kot, którego choć wcześniej nie spotkał, to darzył szczerą nienawiścią. A teraz, kiedy to się stało, czuł się dziwnie pusty, choć powinien czuć satysfakcję. Do tej pory jednak nie miał krwi pobratymca na łapach.
To był właściwie pomysł Kukułki, udanie się do Wichru i poinformowanie, że ich były członek odszedł z tego świata. Wschód po usłyszeniu tego uparł się, że pójdzie z wojowniczką. Nie zamierzał puścić jej samej, bo był już na nią zły o to, że znalazła się na terenach niczyich sama. Nie mówił jej jednak nic na ten temat, nie miał jeszcze siły na konfrontację.
Kiedy bura wojowniczka wydobrzała po walce, ruszyli więc oboje w stronę granicy z Klanem Wichru. Nie rozmawiali zbyt wiele. Wschód był pogrążony w ponurych rozmyślaniach. Co takiego zrobią Wichrowcy, kiedy się dowiedzą? Co on zrobi? Pierwszy raz na głos będzie musiał przyznać się do morderstwa, ta myśl go uwierała niczym cierń w posłaniu.
Kiedy w końcu dotarli do granicy, musieli poczekać na patrol. Ten po pewnym czasie zjawił się przy granicy, Bursztyn więc chrząknął i poprosił, by przekazali Porywistej Gwieździe i Lśniącej Sadzawce, że dwójka rzecznych wojowników chce się z nimi spotkać. Przy wymawianiu imienia medyczki zerknął na Kukułkę. Pamiętał, że kocica miała jakiś związek z łaciatym kocurem, ale nie pamiętał, jaki. Uznał jednak, że ona też powinna usłyszeć ową nowinę z pierwszej łapy.
Później po prostu usiadł niedaleko szlaku granicznego i owinął drżący ogon wokół łap. Wpatrywał się przed siebie. Wyprostował grzbiet i uniósł podbródek, chcąc wyglądać dumnie, w jego ruchach jednak była pewna sztywność zdradzająca niepewność kocura.
  Temat: Królicze Nory
Bursztynowy Wschód

Odpowiedzi: 161
Wyświetleń: 10003

PostForum: Łan Rzepaku   Wysłany: 2020-06-04, 21:50   Temat: Królicze Nory
I, po całej akcji... To był koniec. Wschód czuł już, jak mięśnie zaczynają go boleć, jak jego oddech staje się cięższy, gniew powoli wygasa, a wraz z nim maleje adrenalina płynąca w jego żyłach. Nie zamierzał jednak się poddać, skoczył więc na samotnika... Tym samym kończąc jego życie. Poczuł w pysku krew samotnika, poczuł, jak jego zęby z łatwością przegryzają się przez gardło, aż jego ciałem szarpnęły dreszcze. Rozwarł jednak szczęki po paru uderzeniach serca i odsunął się o krok, a ciało kocura, który jeszcze przed chwilą tak zaciekle walczył o przeżycie, upadło bezwładnie na ziemię. Jego boki się nie ruszały, a Wschoda uderzyła ta myśl - po raz pierwszy w życiu zabił drugiego kota.
Dopiero teraz dotarły do niego słowa Kukułki. Iskier nie żyje. Dwunożni mogą tu być lada chwila. Dwunożni...? Co, po kiego licha, skąd? Dopiero teraz oderwał oczy od ciała kota leżącego przed nim i rozejrzał się dookola. Ta głupia pieszczoszka poleciała poskarżyć się do swoich dwunożnych? Żałosne. Kociaki domowe jednak nigdy rozumem nie grzeszyły, w końcu żyły w niewoli z tymi dziwnymi istotami.
Wschód też usłyszał szelest i spojrzał w tamtym kierunku, niezdolny do jakiejkolwiek akcji; dopiero popchnięcie Kukułki i jej pełen paniki głos sprawił, że niemal odruchowo jego łapy zaczęły nieść go w przód, za burą kotką, ignorując pieczenie w mięśniach. Zostawił kocura tak, jak leżał, teraz pomyślał, że mógł jeszcze na niego napluć. Było jednak już za późno, musieli bowiem stamtąd wiać.

zt
  Temat: Piaszczysta Mielizna - zachód
Bursztynowy Wschód

Odpowiedzi: 117
Wyświetleń: 8278

PostForum: Tereny Klanu Rzeki   Wysłany: 2020-06-03, 00:40   Temat: Piaszczysta Mielizna - zachód
Nie miała czemu tak sądzić, hehe. No i dobrze. Swoją drogą, jak to Wschód ze swoją spostrzegawczością, teraz dopiero zdał sobie sprawę, że oczy Brudnej są dość zbliżone odcieniem do jego oczu. Haha, bursztynowoocy łączmy się, takie piękne oczka kłamać przecież nie mogły, szczególnie jeśli należały do takich właścicieli.
Dla Wschoda, który właściwie jeszcze tak porządnie za granice się nie wypuścił to wszystko mogło brzmieć niczym nowa, nadchodząca przygoda. Przed psem się ucieknie, na dziwne rzeczy się wespnie, słowem, żyć nie umierać, coś się wymyśli. Rudzielec raczej nie przejmował się poważnymi rzeczami i nie wymyślał potencjalnych problemów, po prostu żył chwilą.
- A co potem? Wrócimy i będziemy mieli czym straszyć kociaki w Chruśniaku. - wyszczerzył kiełki do dymnej kocicy. - Albo po prostu będziemy mogli zaciekawić innych. A nocleg? Pft, wystarczą jakieś krzaczory albo drzewo z wygodnymi gałęziami, czym tu się przejmować? - rzucił lekko, po czym podczas marszu skoczył lekko do przodu, stanął na ugiętych nogach i zamachnął się łapą na biedną kępkę trawy rosnącą w okolicy. Nic jej nie zrobił, od przejechał opuszkami po źdźbłach. Wrócił znowu do marszu i spojrzał na Brudną, mrużąc oczy. - Nie mów mi, czyżbyś się bała wyściubić swój nosek poza bezpieczny obóz? - sapnął ironicznym tonem. No, co jak co ale po Stópce by się tego nie spodziewał...
O proszę, jaka zadowolona. Chyba serio chciała pobiegać, tak się napaliła, bo doskoczyła do niego na start. Spiął mięśnie i słuchał wyliczanki, która miała im dać sygnał do ruszenia. I on oszukiwać, też coś! Co prawda pomyślał, czy by nie ruszyć na dwa i pół, ale klepnięcie czekoladowym ogonem gdzieś przegoniło tę myśl, więc ruszył też zgodnie z zasadami. Czekoladka jednak wysunęła się na prowadzenie, ale rudy kocur znajdował się zaraz z nią! Parę kocięcych kroków tak właściwie; jakby chciał, to mógłby chwycić ją za ogon. Czy znajdował się tam, bo nie potrafił przegonić Brudnej, czy dlatego, że chciał jej dać wygrać, kto wie?
  Temat: Królicze Nory
Bursztynowy Wschód

Odpowiedzi: 161
Wyświetleń: 10003

PostForum: Łan Rzepaku   Wysłany: 2020-05-24, 22:25   Temat: Królicze Nory
Co teraz? Rudy wojownik nie był kocurem, który wycofywałby się tak o, bo jakiś byle pieszczoszek tego żądał. Choć jego ciało słabło, to jego emocje nadal go napędzały, adrenalina nadal buzowała w żyłach, a on po raz pierwszy w życiu miał ochotę komuś zrobić krzywdę i hej, przystąpił do tego zamiaru. Lekko szumiało mu w uszach, kiedy celował a ten wredny przeciwnik, choć wyraźnie coraz słabszy, nadal uciekał przed tym, co go nieuchronnie czekało. Tym razem jednak trafił, choć nie tam, gdzie planował. Ważniejsze było jednak, że to kolejna pamiątka po jego pazurach na ciele samotnika, kolejna mała zemsta za krzywdę zrobioną Kukułce.
To jeszcze nie był koniec, bo kocur nadal uparcie trzymał się życia i przytomności. Jednak Bursztyn nie zamierzał odpuszczać, jeszcze nie. Nawet jeśli nad jego łbem wisiała groźba wezwania Dwunożnych. W końcu póki tego kocica nie zrealizowała, to były puste słowa, czyż nie? A Dwunożni byli ponoć tak hałasującymi istotami, że pewnie zanim przyjdą na miejsce, to im uda się stąd zwiać, jeśli będzie taka potrzeba. Jednak nie w tym momencie.
Wschód sapnął pod nosem; jego łapy już lekko drżały z wysiłku, ale czym był wysiłek dla wojownika? Wręcz codziennością. Nie silił się nawet na wypowiedzenie do nikogo jakichkolwiek słów, bo zagadywanie pieszczoszki najwyraźniej przypadło Kukułce, a jego mózg średnio mógł przetwarzać parę sytuacji na raz. Walka była ważniejsza. Teraz więc ponownie chciał użyć swojego pyska, szczęki i zębów, skoczył więc w przód ku kocurowi. Był zdecydowany chwycić go za gardło i zacisnąć szczęki; chciał zębami przebić skórę szyi i ścisnąć jak najmocniej, nawet poczuć w pysku jego krew.
  Temat: Królicze Nory
Bursztynowy Wschód

Odpowiedzi: 161
Wyświetleń: 10003

PostForum: Łan Rzepaku   Wysłany: 2020-05-10, 14:04   Temat: Królicze Nory
Wschód mógł tylko sapnąć zirytowany pod nosem. O ile ziemia trafiła tam, gdzie miała, o tyle jego atak skończył się porażką. Na szczęście dla rudego Kukułka zajęła się pieszczoszką która chyba nie zdawała sobie sprawy, w co wdepnęła, a przy okazji powiedziała samą prawdę. Synowi Zroszonego Listka krew zaczęła szybciej krążyć, kiedy słyszał jej zawodzenie. Kij ze zmęczeniem, może jego ciało je odczuwało, ale umysł uparcie od siebie odsuwał. Wściekłość w jego oczach na moment przygasła, kiedy pieszczoszka stwierdziła że zabicie kogoś może być równie złe, co gwałt, jednak kolejne słowa długowłosego samotnika na nowo rozpaliły we Wschodzie żądzę walki.
- Ty zawszony kłamco! - warknął, a jego ogon gwałtownie przeciął powietrze. Nie czuł potrzeby tłumaczenia zabawce Dwunożnych że on kłamie, słowa Kukułki obalające jego wersję powinny jej wystarczyć. On miał lepsze zajęcie.
Ponownie zdecydował się na atak; ta sprawa już i tak zaszła zbyt daleko, by po prostu ją zakończyć, a on był zbyt zdeterminowany do tego, by pomścić krzywdę Kukułki. Zdecydował się zbliżyć jak najbardziej do samotnika, byle nie dać mu uciec, i ponownie zamachnął się łapą z wyciągniętymi pazurami na pysk samotnika, a konkretniej to w oczy.
  Temat: Piaszczysta Mielizna - zachód
Bursztynowy Wschód

Odpowiedzi: 117
Wyświetleń: 8278

PostForum: Tereny Klanu Rzeki   Wysłany: 2020-05-03, 23:47   Temat: Piaszczysta Mielizna - zachód
Oj tak, słówka, słóweczka, któż o to dbał, czy prawdziwe? Przynajmniej mieli jakiś temat na luźną pogawędkę, bo poza tym to się za wiele na tym patrolu nie działo. Żadnych kotów z innych klanów przekraczających granicę, żadnych tropów lisów, borsuków czy innych drapieżników, no nic! Nuda, jak zwykle.
Wyszczerzył ząbki do dymnej wojowniczki. Odebrał to jako komplement, bo potrafił swoje. Oczywiście że potrafił, nie miałby oporu dać w pysk innemu kotu, haha! Wiadomo, że komuś z innego klanu, bo jednak Rzeczniaków to szanował i ich by nie okładał, jedynie podczas sparingu albo w rewanżu.
- Hehe, czy te niewinne oczęta mogą kłamać? - zamrugał oczami, po czym uśmiechnął się łobuzersko. Sam wczuwał się w tą gierkę, a jakże, i nawet mu to sprawiało przyjemność.
- A czemu cię zasmucam, droga Stópko? Co takiego ciekawego jest w klanie, czego nie masz na co dzień? Nie powiesz mi, że sama nie chciałabyś zobaczyć, co jest za Drogą Grzmotu, nie chciałabyś poczuć tego dreszczyku emocji? Ta świadomość, że jesteś zdana tylko na siebie, kiedy szukasz jakichś przygód... - mruknął do niej oczkiem. Może na razie nigdzie sie nie wybierał, ale już mu w główce pojawił się pomysł zwiedzania terenów poza Rzeką, może taki parodniowy wypad? Albo tylko jedno popołudnie? Wszystko się jeszcze zobaczy.
Wyścigi? Ano skoro panienka nalega...
- Mówisz masz. - zgodził się, po czym zrobił lekki sus w przód i ustawił się czujnie, czekając, aż czekoladka zacznie biec. Nie mógł być takim chamem żeby ruszać gwałtownie przed nią, co to, to nie! Ruszą razem, chyba że to Brudna będzie chciała oszukiwać.
  Temat: Królicze Nory
Bursztynowy Wschód

Odpowiedzi: 161
Wyświetleń: 10003

PostForum: Łan Rzepaku   Wysłany: 2020-05-03, 14:02   Temat: Królicze Nory
Z każdą chwilą walki czuł, jak w uszach dudni mu krew, a we wnętrzu zbiera się gniew na tego kota. Zapchlony samotnik, ścigany wcześniej czy nie, gorzko pożałuje tego, że zadarł z Kukułką, a co za tym idzie i z jej rudym partnerem.
- Zamknij pysk! - warknął, kiedy czarno-biały zaczął coś szeptać w stronę wojowniczki. Nie miał prawa się do niej odzywać, powinien podkulić ogon i zwiać kiedy miał okazję, ale na to było już za późno.
Niespodziewanie do ekipy dołączyła jakaś pieszczoszka. Wschód obrzucił ją nieprzyjaznym spojrzeniem. Jakiś głupi, utuczony, będący na skinienie dwunogów kot miał mu zagrozić wezwaniem tych ogromnych istot! Jeszcze czego. Puścił jej słowa mimo uszu. W tym momencie nie zamierzał się poddawać ani odpuszczać bo jakiś pieszczoszek mu tak każe, w życiu. Za to podjął kolejną próbę ataku - najpierw zgarnął łapą ziemię i cisnął ją w stronę oczu samotnika, by zaraz potem, nie czekając na efekt tej akcji, zbliżyć się do niego i zamachnąć się łapą z wysuniętymi pazurami na jego gardło.
  Temat: Królicze Nory
Bursztynowy Wschód

Odpowiedzi: 161
Wyświetleń: 10003

PostForum: Łan Rzepaku   Wysłany: 2020-04-18, 16:07   Temat: Królicze Nory
Futro. Złapał kłakami tylko to cuchnące samotnikiem futro. Wypluł je od razu i wlepił spojrzenie wściekłych, bursztynowych oczu w czarno-białego, który... Doskoczył do Kukułki. Ognista sierść uniosła się tak wysoko, jak tylko mogła. Ten idiota fika do Rzeczniaczki? Już Wschód się postara, żeby za to zapłacił.
Nie myśląc wiele, skoczył więc do przodu. Skoro lepiej mu szło pazurami, to wróci do tej metody. Wycelował więc łapą w pysk samotnika, a konkretniej w jego oczy, chcąc zaryć w nie pazurami. Jednocześnie miał nadzieję tym zbliżyć się na tyle do Kukułki, że stanąłby między nią a wrogiem, albo przynajmniej zbliżyłby się na tyle, żeby coś wykombinować w następnym ruchu. Chciał ustrzec ją od ataków i tylko błagał we łbie, żeby się odsunęła. Sam da radę.
  Temat: Królicze Nory
Bursztynowy Wschód

Odpowiedzi: 161
Wyświetleń: 10003

PostForum: Łan Rzepaku   Wysłany: 2020-04-10, 23:21   Temat: Królicze Nory
No proszę, samotnik chciał po prostu zwiać, jak tchórz. Rudy wojownik uniósł wargi i syknął, jednak dopadł przeciwnika i zostawił po sobie pierwszy ślad na boku. W całym ferworze nie zwrócił uwagi na Kukułkę; liczyło się dla niego tylko to, by dopaść wrogiego kocura, by coś mu zrobić. W jego żyłach krążyła adrenalina, która napędzała jego działanie i przesłaniała bardziej skomplikowane myślenie. Wschód nie myślał więc długo po ataku boku. Musiał zaatakować bliżej wrażliwych miejsc, a wiedział, jakie to są. Rzucił się więc w przód, tym razem chcąc mocno wgryźć się w szyję czarno-białego, ale tak porządnie, by móc poczuć w pysku jego krew, i pod żadnym pozorem nie zamierzał puszczać.
  Temat: Królicze Nory
Bursztynowy Wschód

Odpowiedzi: 161
Wyświetleń: 10003

PostForum: Łan Rzepaku   Wysłany: 2020-04-08, 18:01   Temat: Królicze Nory
Wschód tymczasem wyczmychnął o samym wschodzie słońca na samotny spacer, który wkrótce przerodził się w patrol wzdłuż granicy z Klanem Gromu. Kocur szedł nią wolnym tempem od Czterech Dębów, rozglądając się za ewentualnymi kłopotami, jednak nic się nie działo, a szkoda. Wstał tego dnia nieco rozdrażniony, co też było powodem tego że wyszedł z obozu sam.
Skończyła mu się jednak granica, a głupio by było, żeby wracał się nią jeszcze raz, poza tym powoli zbliżał się czas treningu. Wcześniej mógł zahaczyć więc o obóz i coś zjeść.
Kiedy jednak przeszedł przez Bobrową Tamę, wyczuł w powietrzu zapach Kukułki, i to dość świeży. Musiała tędy iść jakiś czas temu. Jednak dokąd, skoro po drodze jej nie minął? Przystanął więc, wciągając powietrze, i ruszył tropem partnerki w stronę przeciwną od obozu, i aż włoski mu się zjeżyły, kiedy trop zaczął prowadzić za granicę, na ziemie niczyje. Co ta bura kocica kombinowała? Wschód mimo wszystko tropił dalej niczym łowca, szedł za zapachem, dopóki nie zauważył Kukułczego Puchu.... W towarzystwie kocura. Czarno biała sierść, towarzystwo Kukułki, która wyglądała na zszokowaną i coś krzyczała. To wystarczyło, by we Wschodzie obudziła się adrenalina i zagrzała do walki. Iskra czy inny samotnik, musiał bronić partnerki. Ruszył więc biegiem w stronę dwójki kotów, w biegu wyciągając pazury, a kiedy był blisko, nawet nie zwolnił, tylko skoczył ku obcemu kocurowi , celując łapami w jego bok. Zostawi mu tam rany, może go wywali, nieważne. Pożałuje tego, że zawędrował tak blisko rzecznych terenów.


jak przyjdzie MG, informacyjnie - statystyki stąd: klik
 
Strona 1 z 17
Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Fort Florence











Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad

HogwartDream



amaimon

vampire-knight

the-avengers