To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Wojownicy

Tereny Klanu Gromu - Gęsty Las - wschód

Cyprysowa Łuska - 2020-07-09, 23:45

Oczywiście, że spojrzała. Jak tylko wyczuła smakowity zapach od razu podążyła zielonymi ślepiami w kierunku z którego też woń dochodziła i od razu poznała spacerującego ptaka, klasyfikując go jako kuropatwę. Końcówka jej ogona drgnęła w geście zadowolenia. O to chodziło, pierwsze parę kroków, początek polowania i odpowiednia zwierzyna! Uśmiechnęła się pod nosem i nie marnując czasu ledwo uderzenie serca po dojrzeniu przyszłej zwierzyny; ruszyła w jej stronę. Utrzymała się we wcześniej zachowanej pozycji lekko ją dopracowując; upewniła się czy balansuje pod wiatr, ugięła nieco bardziej łapy równając łeb i ogon na linii grzbietu przy tym również kontrolując brzuch, aby nie szurać nim o ziemię. Ciężar przeniosła na tylne łapy nie spuszczając wzroku z ofiary, chyba że po to aby kontrolować co jakiś czas przemierzaną trasę. Pilnowała głośności kroków co jakiś czas zatrzymując się w bezruchu, czy chowając za naturalnymi ułatwieniami. W skrócie - trzymała się tego wszystkiego co zostało jej przekazane na treningu. Kiedy była już wystarczająco blisko kuropatwy wybiła się mocno z tylnych łap i rzuciła się prosto w stronę zwierzęcia chcąc uderzyć łapami o jego tułów tym samym możliwie go unieruchamiając a najlepiej to w jakiś sposób uszkadzając ów uderzeniem skrzydła, a na sam koniec; chwycić stworzenie za kark i go szybko skręcić. Taki standard.
Płomykówkowy Lot - 2020-07-12, 18:55

Kocica z pewnością się nie zawiodła. Dzięki temu, że zachowała wszelką ostrożność i była skupiona na swoim celu, bez większego problemu podeszła do kuropatwy. Ptak nie zauważył jej aż do ostatniej chwili – do momentu, w którym miała go już w zasięgu łap. Było za późno na jakąkolwiek reakcję. Cyprysowa Łuska powaliła kuropatwę na ziemię i z łatwością ją dobiła, zanim ta choćby spróbowała zacząć uciekać. Dobry początek, zdecydowanie.

+15 exp

Cyprys: S: 17 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 65-3=62/65
» przerzuty: 0/4

Cyprysowa Łuska - 2020-07-13, 15:19

Poszło szybko i gładko, czyli tak jak Cyprysowa Łuska planowała i chciała. Bez problemów pochwyciła i zagryzła kuropatwę z satysfakcją mogąc dopisać ją na listę upolowanej zwierzyny na tych łowach. Oblizała jasny pysk z czerwonej pożogi jaka została po tym gdy wgryzła się w kark ptaszyska i sprawnie go zakopała, nie chcąc marnować czasu. Kiedy ów czynność miała już za sobą, oznaczyła miejsce zakopania nieco większą kupką ziemi gdzieś pod okolicznym krzakiem i ruszyła dalej. Na ugiętych łapach ustawiła się pod wiatr rozchylając lekko dolną wargę by móc wyłapać nieco lepiej możliwą woń następnej zwierzyny bo liczyła, że na kuropatwie się to nie skończy.
Łaciate Futerko - 2020-08-01, 22:36

Choć chwilę wcześniej wojowniczce udało się coś schwytać i była dobrej myśli, niestety, dalej nie było już tak dobrze. Kocica nie była w stanie niczego wyczuć, zauważyć czy usłyszeć i jedyne co mogła zrobić, to iść dalej. Ale nie ma co się dziwić, na polowaniach było to dość normalne zjawisko. Raz zwierzyna sama wpada w łapy, a innym razem trzeba się za nią uganiać.

Cyprysowa Łuska
S: 17 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 62/65
• przerzuty: 0/4

Cyprysowa Łuska - 2020-08-03, 22:14

Pogoń za kuropatwą, która co prawda nie trwała zbyt długo, mogła okazać się na tyle głośna, że okoliczna zwierzyna zdołała się przed Cyprysową Łuską zwyczajnie schować. Nie oszukujmy się, kocica nie należała do najlżejszych, jej kroki zazwyczaj były dość ciężkie, chociaż zazwyczaj starała się stosować do zasłyszanych od matki porad o...Nieco bardziej eleganckim kroku, chociaż niewiele to dla niej znaczyło. Oblizała się ponownie i niezrażona niepowodzeniem w szukaniu, kontynuowała je.Dalej najciszej jak potrafiła sunęła ustawiona pod wiatr o ugiętych łapach. Dodatkowo rozchyliła nieznacznie dolną wargę by móc jak najszybciej wyłapać odpowiednio kuszący zapach.
Łaciate Futerko - 2020-08-04, 16:38

Kuszącego zapachu nie złapała, ale usłyszała iście smaczny dźwięk, jakim uraczył ją rudzik śpiewający na gałęzi jednego z pobliskich drzew. Najwidoczniej faktycznie pogoń za kuropatwą mogła jej spłoszyć okoliczną zwierzynę, ale wystarczyło tylko przejść parę kroków, by znaleźć coś innego. Co prawda aby sięgnąć ptaszyny, wojowniczka musiała się wspiąć na drzewo, co wymagało wysiłku, ale może warto? W końcu rudzik siedział na jednej z niższych gałązek.

Cyprysowa Łuska
S: 17 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 62/65
• przerzuty: 0/4

Cyprysowa Łuska - 2020-08-04, 20:36

Nie był to zapach, jednak i tak zwiastowało zwierzynę - śpiew. Kocica natychmiast zastygła w bezruchu kierując lekko zaokrąglone uszy w kierunku dźwięku jaki wyłapała i kiedy uniosła głowę dojrzała na jednej z niższych gałęzi rudzika. Niezbyt ją to zadowoliło bo oznaczało, że będzie musiała się wspiąć, chociaż...Oprócz zwykłej niechęci i utrudnienia, nic nie stało jej na przeszkodzie. Żubrze Gardło nauczyła ją poruszania się po drzewach jak i wspinaczki, więc...Teraz aktualnie na moment zblokowało ją lenistwo, którego szybko się wyzbyła i obeszła nieco drzewo by wspiąć się jak najbardziej niezauważona dla śpiewającego w najlepsze ptaka. Wczepiła pazury w korę i bez problemu podciągnęła się tak, by po chwili najlżej jak potrafiła wspiąć się i podciągnąć na odpowiednią wysokość. Kiedy już wlazła, zerknęła w dół i...Faktycznie, rudzik był na jednej z niższych gałęzi, dlatego też ruszyła gwałtownie w stronę ptaka chcąc przygnieść go łapą do gałęzi i jak najszybciej ukręcić kark. Starała asekurować się ogonem, by przypadkiem z gałęzi nie zlecieć; a nawet jeżeli, upadek nie powinien być poważny. Co najwyżej obije sobie bok bądź wpadnie w krzak - to nic dla niej, a możliwie zdobędzie kolejną zwierzynę (a ja expy hehe)
Łaciate Futerko - 2020-08-05, 22:09

Najwidoczniej Gwiezdni grali z Cyprysową Łuską w pokera. Kocica wspięła się na drzewo, na prawdę dołożyła wszelkich starań, by móc ptaszynę schwytać, a ta... odleciała, nim wojowniczka w ogóle zdążyła skoczyć w jej kierunku. Jeszcze żeby można było ofiarę namierzyć ponownie, to pół biedy, ale ona zniknęła tak bezpowrotnie, na dobre. Niefajnie.

Cyprysowa Łuska
S: 17 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 62 - 3 = 59/65
• przerzuty: 0/4

Cyprysowa Łuska - 2020-08-06, 17:16

Kocica parsknęła z niezadowoleniem w momencie w którym ptak odleciał jeszcze za nim zdołała go dotknąć. Postępowała zgodnie z zasadami jakiś się nauczyła i jakie szlifowała przez ostatnie księżyce i jak widać - los chciał inaczej. Zacisnęła mocniej zęby, a jej ogon nastroszył się z niezadowolenia. Po chwilowym uniesieniu frustracji jednak ochłonęła, zeszła z drzewa i ruszyła dalej na ugiętych łapach, pod wiatr i najciszej jak umiała by znaleźć lepszy trop i tym razem nie siedzący na drzewie.
Łaciate Futerko - 2020-08-09, 19:05

Ptaszyna zniknęła, pozostawiając po sobie złość i rozgoryczenie, ale taki stan rzeczy nie musiał trwać długo, albowiem Przodkowie zdecydowali się jakoś Cyprysowej Łusce odwdzięczyć. Kocica usłyszeć mogła szelest traw, a odwróciwszy głowę w tamtą stronę, ujrzeć mogła badylarkę. Niby to jakieś takie małe, niby to tyle co nic, ale zawsze to jednak coś, nieprawdaż?

Cyprysowa Łuska
S: 17 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 59/65
• przerzuty: 0/4

Cyprysowa Łuska - 2020-08-12, 16:33

Długo nie musiała szukać marnego pocieszenia po zbiegłym ptaku, bo po chwili z trawy wysunęła się...Badylarka. Nie była to zachwycająca zwierzyna w porównaniu do pierwszej jaką Cyprysowa Łuska upolowała, jednak - zwierzyna to zwierzyna i kocica nie zamierzała niczym gardzić. Stos może i miewał się naprawdę dobrze kusząc swoja obfitością, jednak jako wojowniczka miała obowiązek polowania i dorzucania odpowiedniej ilości piszczek na stos. Przestrzegała tego, nie to co niektórzy. Dlatego też bez chwili wahania rozpoczęła skradanie się do zwierzyny. Ugięła się na łapach i ustawiła tak, by wiatr wiał prosto w jej pysk. Ustawiła łeb i ogon na linii grzbietu, a brzuch nieznacznie uniosła, by nie szurać nim o ziemię. Ciężar przeniosła na tylne łapy by poruszać się jak najlżej, co jakiś czas kontrolując spojrzeniem swoją trasę, oraz głośność własnych kroków. Ściszyła oddech, cofnęła uszy i jak tylko była wystarczająco blisko swojej przyszłej ofiary, mocno wybiła się z tylnych łap i runęła na badylarkę, chcąc przygnieść ją łapami uzbrojonymi w ostre pazury a na sam koniec - ukręcić jej kark tak, jak zawsze robiła. Oby tym razem zwierzyna nie uciekła.
Iskra - 2020-09-03, 15:02

Kocica widocznie miała wyjątkowego pecha, nie tylko do ptaków, ale również do gryzoni. Pomimo że wykonała wszystko poprawnie, to badylarka dostrzegła szylkretkę w ostatniej chwili, gdy już wyskakiwała ze swojej kryjówki, po czym zaczęła uciekać. Niestety dla niej, nie było obecnej w okolicy żadnej kryjówki, dlatego też biegła najszybciej, jak się dało, by dotrzeć do najbliższego schronienia i uciec przed drapieżnikiem. Wojowniczka oczywiście mogła ścigać małego uciekiniera, ale czy było warto dla kawałka mięsa, którym naje się może jedno kocię i to w dodatku małe? To już musiała sama ocenić.

Cyprysowa Łuska: S: 17 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 59-3=56/65 | Przerzuty: 4/4

Cyprysowa Łuska - 2020-09-06, 14:17

Psia krew! Syknęły myśli w głowie kocicy, gdy tej znów nie udało się złapać od razu zwierzyny. Najpierw ptak, teraz jakaś mysz. Wojowniczka jednak nie chciała odpuszczając i zacisnęła zęby od razu rzucając się w pogoń za uciekająca w popłochu piszczką. Nie należała może do najszybszych, a mysz do najbardziej pulchnych; to i tak nie zamierzała się poddawać. Nie wróci do obozu z ledwo jedną zwierzyną - nie była Króliczym Susem, który ledwo, a może nawet i w cale nie wykonywał swoich obowiązków. Dlatego też bez żadnego ale wielkimi susami ruszyła za myszą, a gdy była już wystarczająco blisko, wybiła się z łap by przednimi jak najmocniej uderzyć w ciało stworzenia, przynieść je do ziemi i tym samym swoim ciężarem uszkodzić mu kark. Nie ważyła tyle co piórko, a tym bardziej z rozpędu - uderzenie powinno być na tyle silne, by mała piszczka się poskładała. Tak właściwie to w biegu poczuła, że nawet gdyby mysz jej ostatecznie zwiała, nie czułaby się z tym najgorzej. Mimo to położyła po sobie uszy gotowa zagryźć ofiarę gdyby ta się szamotała. Mizerne bo mizerne, ale ktoś i tak mógłby ją zjeść, a to się liczy.
Iskra - 2020-09-08, 12:49

Zastępczyni zdecydowanie dzisiejszego dnia nie miała szczęścia. Gdy Cyprysowa Łuska odbijała się od ziemi i zamierzała przygnieść niewielkiego gryzonia do ziemi, myszka zakręciła gwałtownie w prawo, uciekając tuż spod jej pazurów i znikając w leśnym runie. Szylkretka mogła jedynie widzieć, jak niektóre z liści się poruszają, by następnie zapanowała grobowa cisza. Widocznie gryzoń bardzo nie chciał być złapany i tym razem to on zadecydował, że dzisiaj nie jest dobrym dniem na śmierć.

Cyprysowa Łuska: S: 17 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 (75) | W: 56-4=52 (65) | Przerzuty: 4/4

Cyprysowa Łuska - 2020-09-27, 21:22

Frustracja. Kocica zasyczała pod nosem zatrzymując się. Mimo tego, że powiedziała sobie, że nie będzie długo płakać nad tym, że mysz jej uciekła - to i tak odczuła nieprzyjemnie piekące upokorzenie. Nie była Króliczym Susem czy też Żółtą Łapą, by nie potrafić złapać głupiej piszczki! Nastroszyła sierść na karku w bojowym geście, odwróciła się czym prędzej i ruszyła w przeciwnym kierunku niż szła dotychczas; jeżeli tu nie miała zbyt wiele szczęścia, musiała spróbować w innej części lasu. Ugięła się na łapach kontrolując głośność swoich kroków, zrównała łeb i ogon z grzbietem oraz ustawiła się pod wiatr rozchylając nieznacznie dolną wargę by wyłapać chociażby najmniejszą ścieżkę zapachową czegoś ciekawego.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group