To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Wojownicy

Tereny Klanu Wichru - Płytka Dziura

Lawendowa Gwiazda - 2020-08-12, 21:10

Cóż, nie uzyskała informacji jakie chciała, ale przynajmniej próbowała. I to za plecami Lśniącej Sadzawki, a to duży sukces. Pozostaje jeszcze jedna kwestia do dogadania i wszystko będzie dobrze. Lawenda uśmiechnęła się ciepło, po czym cierpliwie wysłuchała odpowiedzi na swoje pytanie. Tak jak się spodziewała, Gałązka nic nie wiedziała na ten temat. Skoro nie miała tego przerobionego to skąd może wiedzieć. Niebieska kotka pokiwała ze zrozumieniem głową jeszcze po cichu licząc, że córce Zaśnieżonej Ścieżki coś się przypomni. Niestety, nic nie kojarzyła. Za to propozycja, którą zaproponowała od razu spowodowała u Lawendy szybkie bicie serca i po chwili kaszel, gdyż zakrztusiła się własną śliną. Odkaszlnęła parę razy i spojrzała na Olchową Łapę robiąc wielkie oczy.
- Ona na pewno wie. Tylko nie wspominaj jej o mnie! Ani o naszej rozmowie na ten temat. I dla bezpieczeństwa o nic nie pytaj! Już raz podpadłam Lśniącej Sadzawce i więcej nie chce. Udzieliła mi kiedyś skromnej wiedzy Medycznej, a gdy ja podzieliłam się nią z kociakiem, wtedy spotkał mnie jej gniew, także najlepiej żeby o niczym nie wiedziała. Dobrze?- na początku relacjonowała wszystko szybko i z przejęciem, a później proszącym głosikiem próbowała wynegocjować, aby Gałązka nie pisnęła słowa o tej całej sytuacji. Miała nadzieje, że szylkretowa koteczka stanie po jej stronie i nie naskarży Medyczce, o tym, co zaszło, bo inaczej Lawenda będzie mieć przerąbane. Nawet nie chce wiedzieć jakie mogą być tego konsekwencję mimo, że jest Zastępczynią.
- Dziękuje!- odpowiedziała pogodnie. Następnie wzięła głęboki oddech i postanowiła poruszyć inną dosyć istotną kwestię. Czuła potrzebę o tym porozmawiać, a Gałązka idealnie się do tego nadawała.
- Olchowa Łapo, chciałabym jeszcze porozmawiać z tobą o waszej mamie. Jest bardzo w złej kondycji i koniecznie trzeba jej pomóc, tylko nie mam pojęcia jak. Mogłabyś coś opowiedzieć o waszych relacjach? Nie wiem, może masz jakieś inne pomysły jak wyprowadzić ją z tego stanu?- powiedziała przygnębionym tonem głosu.

Olchowa Łapa - 2020-08-25, 23:20

Zmarszczyła lekko brewki, kiedy Lawenda zaniosła się kaszlem. Co się działo z niebieską kotką? Zwolniła kroku i przypatrywała się z troską kocicy, kiedy ta odkaszlnęła parę razy. Potem jednak spojrzała na nią i odpowiedziała normalnie, umysł kolorowej kotki więc na chwilę został odciągnięty od dziwnego objawu.
- Dobze, ciociu. - zgodziła się niemal od razu, po czym zrobiła krótką pauzę na przeanalizowanie jeszcze raz słów, które usłyszała. - Jednak być moze Lśniąca Sadzawka miała rację z tym, ze kociak nie powinien wiedzieć nic o ziołach. Kocięta jesce mają puch w głowie i mogą wpaść na rózne pomysły, na psykład próbować się lecyć same, a nie chciałabym zeby któreś wpadło do składzika i zjadało rózne zecy. - zmarszczyła nieco nos. Taka wizja sama jej się nasunęła na myśl, podzieliła się więc nią z Lawendą. Może o to chodziło Lśniącej Sadzawce, kiedy gniewała się na niebieską kotkę?
Gałązka przyjrzała jej się znowu, lustrując wzrokiem. Nie wyglądała na chorą, a mimo wszystko wcześniej zakaszlała. Kolorowa koteczka poruszyła wąsikami; w sumie rozmawiały już trochę, a Olcha nie zaobserwowała nic dziwnego do tej pory. Mimo wszystko dziwny kaszel (bowiem nie ogarniała ciągu przyczynowo-skutkowego ani tego, że ciotka mogła po prostu zadławić się własną śliną z zaskoczenia) wzbudził u niej niepokój do tego stopnia, że zdecydowała się poruszyć ten temat.
- Ciociu, ten kasel... On cęsto się powtaza? Lśniąca o nim wie? Cujes się chora albo mas jakieś inne objawy? - zapytała więc, z czystej troski o zastępczynię i kocicę, która była jej po prostu bliska.
Mruknęła cicho i nastawiła uszy ku Lawendzie, kiedy ta zaczęła znowu mówić. Usłyszała jednak temat nowej rozmowy i wtedy jej ogon drgnął, a łapy na moment się poplątały, jakby potknęła się o niewidzialny kamień. Szybko jednak podjęła dalszy marsz przy boku starszej kotki. Jej uszy przekrzywiły się lekko na boki. Owszem, wiedziała, że stan Zaśnieżonej Ścieżki nie był najlepszy, jednak trzymała się od niej z daleka z różnych powodów.
- Oh... Nie rozmawiamy od casu mojej ceremonii, ale pzykro mi słyseć o tym, ze mama jest w złym stanie. Nie widuję jej w legowisku Lśniącej Sadzawki, wies o tym. Chciałabym jej jakoś pomóc, jednak wątpię ze by mi pozwoliła, scególnie po tylu księzycach milcenia. - jej minka lekko się wykrzywiła, a ogon opadł. Co ona mogłaby zrobić dla mamy? Tak szczerze to nie miała pojęcia, nie wiedziała nawet, czy Zaśnieżona Ścieżka dopuściłaby ją do siebie.

Lawendowa Gwiazda - 2020-08-26, 23:06

Lawendowy Kwiat odetchnęła z ulgą słysząc potwierdzenie Gałązki. Jeszcze tego brakowało, aby podpadła Lśniącej Sadzawce. Raz w zupełności wystarczył.Właściwie to niebieska kotka nie powinna jej się bać, gdyż jest starsza i jest Zastępczynią, ale i tak przy córce Zawilcowej Skórki czuje się nieswojo.
- Masz absolutną rację, jednak Lśniąca Sadzawka nie chce, aby wiedza była rozpowszechniania, ponieważ musiała o nią walczyć i uczyć się od Medyków z innych Klanów- wyjaśniła. Prawda jest taka, że Lśniąca chce mieć te wiedzę dla siebie oraz przekazać ją swoim terminatorom i nikt oprócz tych kotów nie ma prawa jej posiadać, co jest trochę przykre. Lawenda miała fantastyczny pomysł, aby uczyć na treningach pierwszej pomocy, a biała kotka uznała ten pomysł za absurdalny argumentując, że każdy głupi przyłoży sobie mech do rany.
- Kaszel? Aaa, kaszel. Zaksztusiłam się własną śliną to nic takiego. Jestem w pełni zdrowa. Co prawda miałam jakiś czas temu gorączkę, ale dobrze o mnie zadbaliście- zareagowała na koniec uśmiechając się. Szkoda, że Gałązka nie miała okazji jej zbadać i od początku zająć się jej leczeniem, ale na pewno może się przyglądać innym świeżo przyjętym pacjentom i zdobywać doświadczenie.
- Rozumiem- odparła smutnym tonem głosu. Bardzo chciała pomóc swojej przyjaciółce, ale skończyły jej się pomysły. Stara się z nią rozmawiać, ale to nic nie pomoga. Może gdyby Śnieżynka prowadziła komuś trening to by odżyła? Tylko strach powierzyć jej terminatora, gdyż może go zaniedbać albo swoją postawą go bardzo zniechęci.
- Ja już nie wiem, co robić. Dopóki ona sama nie pozwoli sobie pomóc to chyba jesteśmy bezradni- powiedziała przygnębiona. Nagle wpadła na pewien pomysł. Oczy zabłyszczały jej i błyskawicznie spojrzała podekscytowana na Olchową Łapę.
- Może są na to jakieś zioła? Znaczy wiem, że teraz nie posiadasz odpowiedniej wiedzy, ale później będziesz ją miała. Dasz mi medykament, który pomoże Zaśnieżonej Ścieżce wyjść z tego stanu, a ja wmówie jej, że to od Krzywuchy czy, że Tonące Słońce polecił mi to zioło. Ode mnie raczej przyjmie pomoc. Warto spróbować.Co o tym myślisz?- podzieliła się swoim pomysłem. Wydawał jej się idealny, o ile istnieje medykament na depresję.

Olchowa Łapa - 2020-08-29, 23:53

Lśniąca Sadzawka była kocicą, która budziła respekt w każdym napotkanym kocie, to był niezaprzeczalny fakt. Olchowa Łapa rozumiała więc, że niebieska kocica nie chciałaby jej podpaść, szczególnie że i tak dziś nie zdobyła żadnej wiedzy.
Słysząc kolejne słowa, zmarszczyła nieco nos. Lawenda właśnie coś stwierdziła, a Olchowa Łapa mimowolnie zastanowiła się, czy to było oficjalne zdanie samej Lśniącej, czy tylko myśli ciotki; sama nigdy czegoś takiego nie słyszała. Owszem, wiedziała, że medyczka miała trudny start i musiała nauczać się u medyka z innego klanu, ale nigdy nie pomyślałaby o tym, że teraz odmawia wiedzy tylko dlatego, że sama z trudem ją zdobyła.
- Ciociu. - zaczęła spokojnie, jeszcze zbierając myśli i zastanawiając się, jak je wyrazić słowami tak, by Lawenda zrozumiała, co chciała jej przekazać. - Nie wydaje mi się, ze tak to wygląda tak... Całkowicie. - zaczęła dość ostrożnie. Nie chciała, by wyglądało to tak, jakby zarzucała zastępczyni klanu kłamstwo, w żadnym wypadku! Zamierzała po prostu wyrazić swoje zdanie, to, co sama myślała. - Pzeciez Lśniąca Sadzawka bez problemu naucała terminatora medyka w Gromie i w Cieniu, kiedy stracili swoich mistzów, poza tym sama wybrała mnie i Krwawnikową Łapę, kiedy zwykle medycy mają tylko jednego terminatora. - zaznaczyła na samym początku. - Wies, ciociu, wydaje mi się ze jednak wiedza o ziołach nie powinna być tak rozpowsechniona. W innym razie po co w klanach byliby medycy? - zadała pytanie. W sumie to był pewien punkt oparcia, gdyby każdy kot potrafił leczyć się samemu, to w klanie niepotrzebni byliby medycy. - Poza tym wydaje mi się, ze wiedza o samych ziołach a wiedza i wycucie, jak ich uzyć i jak je połącyć, by wylecyć koty to są dwie rózne sprawy. - dodała jeszcze, nie bardzo wiedząc, jak to wytłumaczyć do końca, dlatego zostawiła to na razie po prostu w ten sposób, wierząc, że Lawenda zrozumie, co chciała przekazać.
Przypatrywała się jeszcze przez chwilę uważnie kocicy, szukając oznak choroby, jednak nic nie znalazła.
- No dobze. - uśmiechnęła się w odpowiedzi, szczęśliwsza z powodu tego, że ciocia jednak cieszy się zdrowiem, a to było kaszlnięcie przez niewinne zakrztuszenie się. - To ciesę się, ze wsystko dobrze. - dodała szczerze.
Pokiwała głową, słysząc smutny ton głosu Lawendowego Kwiatu. To nie była przyjemna sytuacja i nie było z niej łatwego wyjścia, a Gałązka, choć od księżyców sytuacja między nią a jej matką była skomplikowana, to bardzo chciałaby, by jej matka była szczęśliwa. Nawet jeśli relacje jej i Zaśnieżonej Ścieżki nigdy się nie poprawią.
Kiedy usłyszała podekscytowany ton Lawendy, spojrzała na nią zdziwiona. Ciotka wpadła na jakiś pomysł, który jeszcze nie był użyty. Zioła na zły nastrój? Nie miała jeszcze pojęcia, czy są, jednak być może niedługo się tego dowie, a sam pomysł nie był wcale taki zły, jeśli Zaśnieżona Ścieżka przyjęłaby taką pomoc.
- Jeśli uwazas ze Zaśniezona Ściezka mogłaby pzyjąc zioła od ciebie, i jeśli poznam takie zioła, to być moze mogłoby jej to pomóc. Warto spróbować w kazdym bądź razie, chciałabym zeby była scęśliwa. - strzepnęła uchem. - A moze Tonące Słońce juz zna jakieś zioło na to? Albo Kzywucha? - zapytała, patrząc na ciotkę. Skoro mógł polecić teoretycznie, mógłby może coś polecić tak naprawdę? - Myślis, ze mogłabym kiedyś poznać Tonące Słońce? - zapytała jeszcze, odbiegając nieco od tematu na moment, zaciekawiła się jednak, czy kiedyś będzie mogła poznać przyjaciela niebieskiej kocicy.

Lawendowa Gwiazda - 2020-08-31, 18:10

Niebieska kotka ze spokojem słuchała Gałązki. W niektórych kwestiach w pełni się z nią zgadzała, a niektóre poddałaby większej dyskusji, ale nie chciała jej przerywać. Cierpliwie czekała, aby mogła wyrazić swoje zdanie w tym temacie.
- Absolutnie się z tobą zgadzam w wielu kwestiach, tylko Lśniąca Sadzawka sama mi to powiedziała. Może była zła, dlatego użyła tylko takiego argumentu? I martwi mnie sprawa, że wybrała waszą dwójkę. Które z was po śmierci Lśniącej Sadzawki ją zastąpi?- wyraziła swoją opinię oraz obawę. Naprawdę martwiła się jak to w przyszłości zostanie wszystko rozwiązane. Jedno z dwójki terminatorów Medyka zostanie Medykiem, natomiast drugie najprawdopodobniej zostanie terminatorem dożywotnio, gdyż różnica wieku jest niewielka, choć nie wykluczone, że do tego czasu Magnolii lub Gałązce coś się stanie, ale oby nie.
- Dzięki, naprawdę nie ma powodu do zmartwień- zareagowała uśmiechając się. Lawenda to okaz zdrowia i tylko raz miała gorączkę za czasów bycia wojowniczką, także Gwiezdni mają ją w opiece i czuwają nad jej kondycją. Lawendowy Kwiat z błyskiem w oczach czekała na zdanie Olchowej Łapy w sprawie jej pomysłu. Nawet parę razy machnęła ogonem podekscytowana. Miała nadzieje, że córka przyjaciółki zaakceptuje ten szaloną ideę i ona naprawdę pomoże Zaśnieżonej Ścieżce.
- Cudownie!- odparła uradowana. Teraz tylko trzeba poczekać, aż szylkretowa kotka zdobędzie odpowiednią wiedzę i zaczną działać! Ale to będą emocję! I wszystko będzie się odbywać za plecami Lśniącej Sadzawki! Słysząc dalszą wypowiedź Gałązki, Lawenda pokręciła przecząco głową.
- Tonące Słońce całą swoją wiedzą podzielił się ze mną i jeszcze nie zna takiego zioła, natomiast Krzywucha nie żyje- oznajmiła poważnym tonem głosu i spuściła głowę. Chciała poznać Samotniczkę, ale niestety nie zdążyło. Kolejne pytanie od razu postawiło Lawendę do pionu. Spojrzała na Olchową Łapę z błyskiem w oczach, a na jej pyszczku pojawił się uśmiech.
- Jak najbardziej! On bardzo chętnie cię pozna!- zareagowała podekscytowana. Kiedyś obiecała Tonącemu Słońcu, że przyprowadzi do niego kogoś z Wichru. Już zadeklarowała się Chaotyczna Łapa, to czemu nie też Gałązka? Toń będzie zachwycony, że będzie mógł poznać bliskie jej koty!

Olchowa Łapa - 2020-09-05, 04:24

Właśnie o to chodziło w dyskusji. Dwie strony wypowiadały się na dany temat, nie przerywając sobie i wysłuchując wzajemnie swoich racji. Kiedy więc Gałązka powiedziała to, co myślała, to zamknęła mordkę i uruchomiła uszy, by uważnie wysłuchać ciotki.
- Hm... Być moze. W sensie moze faktycnie powiedziała tak głównie dlatego, ze była zła, albo nie chciała wsystkiego tłumacyć. A co do mnie i Krwawnikowej Łapy... Sceze to nie wiem, musiałabyś zapytać Lśniącej Sadzawki. Moze wybieze tylko jedno z nas na swoje następcę? A w razie gdyby coś się stało, zawse w klanie będzie to drugie z wiedzą medycną. Moze tez o to jej chodziło, na wypadek gdyby klan stracił wsystkich medyków, to zeby tez ktoś w klanie wiedział, jak lecyć? - powiedziała, pozwalając sobie na chwilę domysłów. Naprawdę nie miała pojęcia, jednak szczerze mówiąc nie zastanawiała się dużo nad przyszłością. Po prostu cieszyła się tym, co ma.
Strzepnęła ogonem i uśmiechnęła się, słysząc radość Lawendowego Kwiatu. To faktycznie mogło się udać, jeśli istniało jakiekolwiek zioło mogące poprawić humor, to warto było spróbować je zastosować.
- Oh. - odpowiedziała, nie bardzo wiedząc, co powiedzieć dalej. Nie wiedziała o tym, że Krzywucha nie żyje, a jednak w tej sytuacji "przykro mi" mogłoby zabrzmieć fałszywie, Lawenda w końcu nie była nikim bliskim dla tej kocicy. Z pomocą przyszła jej jednak sama ciotka, odpowiadając na kolejne jej pytanie.
- To się ciesę. - odpowiedziała, szczerze. Chętnie pozna przyjaciela ciotki, który był samotnikiem, była bardzo ciekawa tego, jaki jest kocur.

Lawendowa Gwiazda - 2020-09-05, 12:26

Raczej Lawendzie nie będzie się spieszyło, aby zapytać Lśniącą Sadzawkę, który z jej terminatorów ją zastąpi. A może Medyczka odejdzie niespodziewane i jakoś Gałązka z Magnolią będą musieli się sami dogadać? Dalsza wypowiedź Olchowej Łapy również miała sens, ale do tej pory Klany radziły sobie z jednym Medykiem i jednym jego terminatorem. Owszem, zdarzały się sytuację, że nie było kota leczącego inne osobniki, ale to wtedy udawało się po pomoc do innych Klanów i jakoś zawsze wychodziło się na prostą.
- Nie wykluczone. Na pewno Lśniąca Sadzawka ma w tym wszystkim jakiś plan i trzeba jej zaufać, że postępuje dobrze- odparła uśmiechając się. Cokolwiek kombinuje biała kotka miała na to zgodę Malinowego Nosa oraz Porywistej Gwiazdy. Ona w tej kwestii nie ma nic nie gadania i ufa córce Zawilcowej Skórki. Niebieska kotka słysząc dźwięk z pyszczka Olchowej Łapy spojrzała na nią smutnie, po czym uśmiechnęła się delikatnie. Zawsze chciała poznać Krzywuchę, ale niestety nie było jej to dane. Od wieku terminatorskiego o niej słyszała, co jeszcze bardziej zachęcało ją do tego, aby spotkać się z kocicą. Potem jeszcze Tonące Słońce o niej opowiadał. Lawenda bardzo żałuje, że odeszła, nie tylko dlatego, że nie zdążyła jej poznać, ale, że Samotnicy pozostali bez opieki medycznej. Na kolej słowa córki Śnieżynki niebieska kotka uśmiechnęła się promiennie. Już nie mogła się doczekać tego spotkania!
Kotki pospacerowały jeszcze trochę po wichrowych terenach, aż w końcu wróciły do Obozu. Lawendowy Kwiat podziękowała ślicznie za spędzony czas z Gałązką i życzyła jej miłego dnia, po czym zabrała się za wyznaczanie patrolów.

/zt, dziękuje za sesję :)

Olchowa Łapa - 2020-09-10, 22:16

Cóż. Najprawdopodobniej Lśniąca Sadzawka miała jakieś własne plany w tym, że wybrała dwójkę terminatorów. Prawdą jednak było to, że w ostatnich księżycach coś dziwnego działo się z medykami w klanach. Lśniąca Sadzawka sama była zmuszona szukać pomocy w innym klanie, a obecnie jest tak naprawdę mistrzynią byłą lub obecną medyków w trzech klanach. Może, przezornie na przyszłość wybrała ją i Magnolię. Być może kiedy jedno będzie zajęte pomocą klanowi, drugie może ewentualnie skupić się na nauce medyków z innych klanów w potrzebie. Kto wie, co przyniesie przyszłość?
- Dokładnie. - zgodziła się z ciotką. Niezależnie od tego, jakie obie miały zdanie, w tym się zgadzały, że należy zaufać medyczce. W końcu zarówno Lawenda, jak i Lśniąca działały dla dobra klanu, każda na swój własny sposób.
Dwie kocice nadal spacerowały, jednak zajęły się rozmową na inne, luźniejsze tematy, a po powrocie do obozu kolorowa kotka również bardzo podziękowała ciotce za spędzony czas i odeszła do własnych obowiązków.

/zt, ja również bardzo dziękuję ♥

Trawiaste Źdźbło - 2020-09-16, 22:06

Ostatnio Zaśnieżona Ścieżka zniknęła, co go zaczęło bardzo... zastanawiać. Nie szukał jej tropów, nie miał okazji, tak naprawdę o tym nie myślał, bo nie odczuł na samym początku jej nieobecności. Później chciał z nią zamienić słowo, ale nie mógł jej znaleźć. Po kilku dniach zorientował się, że tak naprawdę nie było jej tylko jakiś czas w obozie, bo była czymś widocznie zajęta, tylko... tak po prostu, zniknęła. Nie był nawet pewien, co się dokładnie z nią stało. Odeszła z klanu? Została porwana? Nie miał pojęcia. Nie wiedział nawet, kiedy to się stało. Może o tym z kimś porozmawia? Na te myśl pomyślał o Olchowej Łapie... tak się zajęli obowiązkami, że nie mieli nawet kiedy zrealizować spaceru, który od tak dawna planują. Powinien z nią pogadać. Powiedzieć jej, że matka tak naprawdę ich nie nienawidzi, tylko kiedy? Będzie musiał ją złapać w obozie. Był zaskoczony swoją drogą, jak bardzo od jakiegoś czasu oddalił się od rodziny. To było niepodobne do niego, dlatego będzie musiał to zmienić w najbliższym czasie.
Spacerował po udanym polowaniu po terenach, aż znalazł się niedaleko Płytkiej Dziury. Zatrzymał się, a wiatr delikatnie zmierzwił mu srebrzyste futro. Co teraz? Wracać do obozu, czy jeszcze gdzieś się przejść? Pora jest jeszcze jak najbardziej młoda, więc ma jeszcze sporo rzeczy, które mógłby zrobić tego dnia.


//Olchowa Łapa :>

Olchowa Łapa - 2020-09-23, 00:03

Ostatnio Zaśnieżona Ścieżka zniknęła... Właśnie. Choć Olchowa Łapa unikała kocicy, i to dość skutecznie, by nie doprowadzić do bezpośredniego kontaktu i jakiejś konfrontacji, której nie chciała, to jednak zdarzało jej się podczas obserwowania obozu ukradkiem zawiesić dłużej spojrzenie na zabiedzonej, białej kocicy. To, że nie rozmawiała z nią od naprawdę długiego czasu, wiele nie zmieniło. Jej serce nadal pragnęło tej zwykłej, matczynej miłości, którą otrzymała w dzieciństwie, nawet jeśli Zaśnieżona Ścieżka dała jej limitowaną ilość. Od jakiegoś czasu jednak kolorowa kocica nigdzie nie mogła dostrzec białego futerka własnej matki, a w obozie i jego najbliższej okolicy nie wyczuwała jej zapachu, pierwszej woni przez nią poznanej. Choć nadal wykonywała swoje obowiązki, to gdzieś w głębi niej tlił się niepokój. Co się stało z kocicą?
Nie wiedziała. Choć wykonywała własne obowiązki, wędrowała też po terenach samotnie bądź z różnymi kotami. Czasem skusiła się na polowanie, choć teoretycznie nie musiała tego robić. Tego dnia jednak po prostu spacerowała, obserwując, jak świat dookoła traci swoje kolory. Liście zmieniały barwę, trawa żółkła. Nadchodziła powoli Pora Opadających Liści. I kiedy tak chodziła, dostrzegła pewne srebrne futerko nieopodal Płytkiej Dziury. Trawiaste Źdźbło? Ależ miło było go zobaczyć po tak długim czasie. Oczywiście kolorowa kocica ruszyła w jego stronę żwawszym krokiem niż do tej pory.
- Trawko, ceść. - przywitała go z uśmiechem na pyszczku. - Co tutaj robis?

Trawiaste Źdźbło - 2020-10-14, 00:02

Wygląda na to, że Trawiaste Źdźbło wywołał wilka z lasu. Niewiele po jego rozmyślaniach wiatr przywiał mu znajomy zapach, a kiedy spojrzał w jego kierunku — ujrzał jego siostrę, Olchową Łapę. Na jej widok aż się uśmiechnął. Już od tak dawna nie rozmawiał nikim z swojej rodziny, że aż nic dziwnego, że się tak cieszył, że w końcu z kimś porozmawia. Szczególnie, że to Olchowa Łapa, a z nią najprawdopodobniej najrzadziej rozmawiał... chociaż nie był pewien. Przykuwa do wielu rzeczy uwagę, ale jakoś tutaj wyjątkowo na to nie patrzał. Myślał, że to oczywiste, aby utrzymywać kontakt z rodziną. Nie spodziewał się, że dojdzie kiedykolwiek do takiej sytuacji, że się chociaż trochę oddali. Miał nadzieję, że zrobił to jednorazowo i teraz będzie tego pilnować. Niemal natychmiast po przywitaniu Olchowej Łapy, i on się oczywiście przywitał — cześć, Olchowa Łapo! — zaś na jej następne słowa, a tak właściwie pytanie, odpowiedział bez wahania — jestem po polowaniu i akurat spacerowałem w wolnej chwili, a ty?


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group