To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Wojownicy

Tereny Klanu Wichru - Płytka Dziura

Miętowy Pąk - 2019-06-10, 19:52

Zamruczała, słysząc jego odpowiedź. Możemy zostać. Jej to wyjście odpowiadało. Przecież nic się nie stanie, jeśli akurat tego jednego dnia odrobinę później przejdą się granicą. Teraz mieli chwilę tylko dla siebie, bez gapiów, bez świadków.
Odwróciła się tak, by mieć zachodzące słońce przed oczami, i przysiadła na miękkiej trawie. Ciepły wiatr delikatnie mierzwił jej futerko, jednak nie psuł jego ułożenia zbytnio, wojowniczka więc po prostu czerpała przyjemność z jego powiewów, choć bardziej cieszyła ją bliskość Skrzeka.
- A poznałam, córkę Lnianego Futerka. Modliszkę. - zamruczała, przywołując sobie przed oczy wizerunek małej, czarnej koteczki, rozmawiającej w specyficzny, ale uroczy sposób. - Jest taka kochana! No i miałam okazję chwilę porozmawiać ze Skwar. - dodała pogodnym tonem. Pointa może by zaciekawiło to, że przyszło jej rozmawiać z jego siostrą.

Skrzecząca Mewa - 2019-06-10, 22:20

Na odpowiedź partnerki wywrócił żartobliwie oczami.
- Dla kotek każde kocię jest "kochane" - skwitował. Może nie pałał jakąś nienawiścią w ich stronę, ale kociaki były po prostu nie warte jego uwagi. W żadnym nie widział takiego potencjału, jaki dostrzegał w terminatorach, szczególnie Mruczącej Łapie, który zachowywał się dokładnie tak, jak point oczekiwał. - O czym? - wtrącił później, słysząc imię jego siostry i nadstawiając uszy. Na moment na jego pysku pojawił się cień zaniepokojenia, jaki zwykle malował się gdy była mowa o Skwarnej Łapie. Nie rozmawiał z nią od wielu księżyców, nawet nie widywał jej w obozie. Nie istniała dla niego. Pojawiała się dopiero jako imię wymawiane przez inne koty. Zaciekawiło go, o czym też Miętka mogłaby rozmawiać z jego siostrą i jak doszło do ich spotkania... I czy jego siostra wspominała cokolwiek o nim.

Miętowy Pąk - 2019-06-11, 11:21

Tym razem ona o mało nie wywróciła oczami, słysząc komentarz Skrzeczącej Mewy. W sumie jednak nie mogła mu nie przyznać racji, bo szylkretka jeszcze nie spotkała kocięcia, który nie podbiłby jej serca. Wręcz kochała ich szczere słowa i tą prostą ciekawość poznania świata, a w ich otoczeniu zawsze czuła się młodsza! Bądź co bądź, nie miała już kilku czy kilkunastu księżyców, choć jeszcze nie czuła upływającego czasu.
- Musisz kiedyś ze mną odwiedzić kociarnię. - zaproponowała, wręcz z niemą prośbą. Była przekonana, że jeśli point pozna jakieś kocięta, dostrzeże w nich potencjał na wspaniałych wichrowych wojowników!
Mięta była świadoma tego, że Skrzek nie do końca pałał pozytywnymi uczuciami do siostry, bo wyszło to kiedyś w rozmowie z jego bratem, Wilkiem, teraz jednak zupełnie nie wiedziała, co dzieje się w głowie jej partnera, ani że wywołało to jakiś niepokój u niego.
- W sumie o niczym ważnym. - nieco wykrzywiła pyszczek, przypominając sobie tą rozmowę. - Zapytała, czy jesteśmy razem, a potem trochę porozmawiałyśmy o Jabłkowej Łapie. Skwar lepiej go zna niż ja, bo się przyjaźnią! - zamruczała, pewna, że Skrzek pamięta o tym, że to Mięta trenuje Jabłko. - Mam nadzieję, że to, co mi doradziła, pomoże w treningu z nim. - dodała jeszcze, wzdychając cicho na koniec. Oj, nie chciała teraz myśleć o treningach, o obowiązkach, o tym, ile jeszcze im zostało do przerobienia! Cóż, może szylkretka nie była idealną mistrzynią, która prowadziła trening tak sprawnie, jak Lśnienie, ale starała się, jak mogła, i chciała, by wiedza przez nią przekazana była zapamiętana.

Skrzecząca Mewa - 2019-06-12, 12:11

Na "rozkaz" partnerki z jego pyska wydobyło się jedynie burkliwe "mhm". Nie chciał specjalnie zasmucać Miętki, więc jeśli kiedykolwiek postanowi, że muszą wybrać się do kociarni, to pójdzie... Może powoli i ze znudzeniem wymalowanym na mordce, ale pójdzie.
Pokiwał z wolna głową i odetchnął z ulgą. Najwidoczniej Skwar również nie chce mówić o nim nic, co wykracza poza związek z Miętowym Pąkiem. Niegdyś był to dobry temat, byli o wiele młodsi i nie do końca poważnie traktowani. Teraz jednak para stała się zauważalną częścią Wichru i okazało się, że to nie byle młodzieńcze zauroczenie.
- Rozmawiałem chwilę z Jabłkową Łapą parę księżyców temu. Poznałem też Owsianą Łapę, ale... jakoś nie spieszno mi do ponownej rozmowy. I ćwiczyłem walkę z Sikorczą Łapą - miauknął, patrząc się to przed siebie, to na Miętkę.
- Masz jakieś trudności z treningami? Mi nauczanie przychodzi dość łatwo i przyjemnie, a myślałem, że będzie inaczej - spytał, prostując się. Jego brat, Wilczy Pomruk, nie miał już takiego szczęścia do terminatorów! Jedynym z rodzeństwa, który jeszcze był terminatorem był Krzemienna Łapa, ale z Miętowym Pąkiem powinien szybko stać się wojownikiem.

Miętowy Pąk - 2019-06-13, 11:05

Uśmiechnęła się promiennie do kocura na jego ponure "mhm". Oh, oczywiście że przypuszczała, iż Skrzek raczej nie przepada za tym miejscem i najmniejszymi członkami klanu, jednak domyślała się, że jeśli będzie chciała go tam zaciągnąć, specjalnego oporu stawiał nie będzie. A kto wie, może dostrzeże w maluchach coś więcej, niż tylko kulki futerka, których całe życie polega na jedzeniu i zabawie? Ich terminatorzy jeszcze niedawno też tacy byli, zresztą oni sami księżyce temu również!
Zerknęła na kocura, kiedy usłyszała imię swojego terminatora. No proszę, chwilę udało im się porozmawiać. A później jeszcze usłyszała imię swojej przyjaciółki i zamruczała.
- Sikorka próbowała cię pokonać swoją gadatliwością? - zapytała, uśmiechając się. To pytanie wcale nie było ironiczne, po prostu krótkowłosa szylkretka zawsze tyle gadała, że byłoby to całkiem prawdopodobne!
- Cóż - zaczęła, przechylając łeb nieco na bok i delikatnie poruszając końcówką ogona - czasem jeszcze trudno postawić granicę mistrz-terminator, ale to nie jest takie złe. - wymruczała. - Treningi jakoś posuwają się naprzód, choć mam wrażenie, że tylko Jagódce jak na razie na nich bardzo zależy. - zwierzyła się kocurowi, pochylając lekko łeb w przód i patrząc na niego swoimi złotymi oczami.

Skrzecząca Mewa - 2019-06-15, 12:47

Promienny uśmiech szylkretki podniósł go trochę na duchu. Rzeczywiście kocięta muszą sprawiać jej ogromną radość.
- Nie tym razem! - miauknął w odpowiedzi, uśmiechając się delikatnie. Chociaż gdyby porównać Skrzeka i Sikorkę, to Sikora zdecydowanie wygrałaby w bitwie na gadatliwość. Godnym konkurentem byłby Wilk, który tylko zadziwiał pointa tym, jak można tak dużo kłapać.
Postawił uszy na sztorc i słuchał uważnie Miętowego Pąka. Kiedy skończyła, pokiwał z wolna głową.
- Trzeba zbudować sobie autorytet i od samego początku ustalić jasne zasady. Jeśli mentor zachowuje się wobec terminatora jak jego kolega, to jak ten terminator ma go traktować? - zaczął, chociaż to jego partnerka powinna doskonale wiedzieć. - Chociaż rozumiem, że pewne zachowania mogą być dla ciebie trudne. Nie widziałem jeszcze kotki, która surowo karałaby terminatora. A do niektórych trzeba tak postępować, by cokolwiek zrozumieli... Nie dają ci jakiejś łaski wlekąc swoje cztery litery na trening. To ich obowiązek i jeśli im nie zależy, to nie muszą zostawać wojownikami - skończył, wzruszając ramionami. Dobrze, że jemu trafił się na początek naprawdę... dobry terminator, w jakimkolwiek tego słowa znaczeniu. Skrzecząca Mewa jednak chciał, by w przyszłości przydzielano mu "trudnych" terminatorów. Nawet, gdyby było to bardzo trudne. Wiadomo jednak, że nie każdemu pisane jest wojownicze życie. Niektórzy po prostu mają różne defekty lub są tak nieznośni, że nikt z nimi w Klanie nie wytrzyma.

Miętowy Pąk - 2019-06-18, 21:54

Oczywiście, że kociaki sprawiały Mięcie radość. Uwielbiała małych mieszkańców Splątanych Korzeni, ich ciekawość świata, niekończące się pytania, te malutkie noski i cienkie ogonki, i te szczere oczy, które były w trakcie zmieniania swoich barw! Lubiła odwiedzać kocięta i choć na chwilę pozwolić matkom na wytchnienie, kiedy ich maluchy były zainteresowane nową, dużą znajomą, która pozwalała im bawić się w łapanie ogona. Dzięki jego puszystości prawie nie czuła ich malutkich pazurków!
Zachichotała, słysząc zapewnienie Skrzeka. Cóż się tam musiało dziać, że Sikoreczka nie ćwierkała tyle, co zwykle! Na pewno point dał jej niezłą lekcję walki, co do tego Mięta była wręcz pewna.
Słuchała uważnie słów Skrzeczącej Mewy. Cóż, oczywiście, że miał rację, jednak szylkretce na przykład było trudno wypracować szacunek na przykład u Krzemienia, który był właściwie w jej wieku, a co więcej, był bratem jej partnera. O wiele łatwiej pewnie jej to przyjdzie z młodą Jagódką, choć pewnie powinna się nauczyć asertywności w takich sytuacjach. U swojego boku miała jednak kocura, któremu ufała i wiedziała, że jest dobrym nauczycielem, więc słuchała dobrze tego, co mówi.
Z westchnięciem wtuliła się w kryzę kocura, patrząc w niebo. Wyszli na spacer, jest tak pięknie, nie muszą skupiać się na problemach szylkretki z treningami. Dobrze, że Skrzek radził sobie doskonale w tej roli, choć to było wiadome od początku dla córki Jodły.
- Na pewno, jeśli będę mieć problem, to przyjdę do ciebie. - zamruczała. Pewnie nadarzy się okazja, żeby prosić partnera o pomoc, jednak za jakiś czas. Na razie wszystko jakoś idzie.

Skrzecząca Mewa - 2019-06-25, 09:24

Krzemienna Łapa był... osobliwy i Skrzek domyślał się, że to z nim Miętka może mieć pewne trudności. Z czasem jednak oboje nabiorą doświadczenia i będą mogli poradzić sobie z różnymi terminatorami. Kibicował temu.
Odwzajemnił czułość partnerki liźnięciem jej policzka. Nie patrzył się jednak na niebo, tylko na szylkretkę. Miał rozmarzony, ciepły wzrok, którym nie obdarzał żadnego innego kota. Uśmiechał się delikatnie i tulił Miętkę, obejmując ją dodatkowo ogonem. Byli razem. Zamruczał z zadowoleniem wiedząc, że jest oparciem dla kotki. Oboje mieli siebie i na pewno kiedyś spotkają ich większe problemy niż te z terminatorami, ale będą się nawzajem wspierać. Na razie nie mieli żadnych zmartwień, a ich życie stabilizowało się. Z tego trzeba tylko się cieszyć.
Na chwilę uniósł głowę, by spojrzeć w oczy Miętki. Poczuł ciepło rozlewające się po jego ciele, takie samo, jakie czuł wiele księżyców temu, gdy dopiero się poznawali i kiedy wyznali sobie swoje uczucia. Polizał ukochaną po nosie i dotknął go swoim, przymykając oczy. Trwali tak parę uderzeń serca, aż wojownik nie otworzył powiek i nie spojrzał znowu na złociste ślepia partnerki.
- Jesteś coraz piękniejsza - zamruczał cicho, uśmiechając się jeszcze szerzej.

Miętowy Pąk - 2019-06-27, 11:47

Zamruczała cicho, czując liźnięcie na policzku. Oh, jak rzadko ostatnio byli razem, tylko we dwoje, poza obozem, poza tymi ciekawskimi spojrzeniami, które bez skrępowania ich obserwowały. Szylkretka nadal nie wiedziała, dlaczego aż taką furorę w klanie wywołało jej związanie się z pointem. Pewnie Śnieżynka i Wilk nie mieli takiego problemu!
Zwróciła na niego wzrok, kiedy otworzył pysk, po czym uśmiechnęła się delikatnie, słysząc od niego komplement. Pewnie, gdyby usłyszała coś takiego na początku ich znajomości, zmieszałaby się i bąknęła jakieś liche "dziękuję". Teraz też zrobiło jej się ciepło na sercu, słysząc to, wcześniej jednak przez chwilę patrzyła z miłością w te cudowne, błękitne oczy, które tak uwielbiała, w których mogła się utopić.
- To miłe usłyszeć takie słowa od najprzystojniejszego kocura w lesie. - zamruczała, po czym przejechała swoim łbem po linii szczęki Skrzeczącej Mewy.

Skrzecząca Mewa - 2019-07-01, 11:55

Uśmiechnął się łobuzersko do Miętki, mrużąc powieki, unosząc brwi i patrząc na nią wzrokiem "ach, naprawdę tak sądzisz?". Zamruczał szylkretce do ucha, czując na policzku jej miłą w dotyku sierść. Wydorośleli w swoich uczuciach i nie wstydzili się ich tak bardzo jak kiedyś. Skrzek czuł, że ma obok siebie kogoś bardzo cennego, kogo musi chronić za wszelką cenę. Otarł się głową o szyję partnerki, mrucząc gardłowo. Dawno nie siedzieli tak poza obozem.
- Brakowało mi ciebie... kiedy zostałaś wojownikiem, a ja kisiłem się jeszcze w legowisku terminatorów - przyznał i uśmiechnął się delikatnie na koniec, dalej tuląc się do kotki. Dobrze, że to już przeszłość i teraz mogą spać obok siebie.

Miętowy Pąk - 2019-07-01, 21:21

Oczywiście że tak sądziła! W jej oczach nikt, dosłownie żaden kocur z żadnego klanu, a już tym bardziej nie pieszczoch czy jakiś samotnik nie mógł się równać z jej Skrzekiem. Z tym wspaniałym, dzielnym, lojalnym wojownikiem, który zwrócił na nią uwagę i zawrócił jej w głowie. Właściwie do teraz zawraca, w jego obecności Mięta czuła się wspaniale, lekko, zupełnie inaczej niż zawsze. Czuła się szczęśliwa, kiedy go miała w pobliżu, kiedy czuła jego futro przy swoim, kiedy mogła dzielić z nim swoje myśli, i niczego nie musiała się obawiać czy wstydzić, bo Skrzecząca Mewa zawsze był przy niej, dla niej. Był tak cudownym darem od losu, że czasem szylkretka zastanawiała się, czym sobie na niego zasłużyła.
Lekko opuściła powieki, czując pocieranie szyi i te przyjemne wibracje. Sama zamruczała cicho i miękko, po prostu korzystając z tych pieszczot, jakimi obdarował ją partner.
- Mi ciebie też, bardzo. Czułam się tak bardzo samotna każdego wieczoru, kiedy spaliśmy osobno. - mruknęła, pod koniec cichutko wzdychając i opierając głowę o bark jej partnera. Dobrze, że ta rozłąka już minęła, choć z drugiej strony pokazała, że tej dwójce naprawdę na sobie zależy, prawda?

Skrzecząca Mewa - 2019-07-06, 15:01

Skrzecząca Mewa spojrzał w ciemniejące niebo. Już nic nie mogło rozdzielić jego i Miętki. Mimo tego na pysk pointa wdarła się mała wątpliwość. Wiedział, że szylkretka czuje się przy nim wręcz wyśmienicie i go kocha, ale czy on dawał jej wystarczająco dużo od siebie? Wwiercił niebieskie oczy w mordkę Miętowego Pąku.
- Czy jesteś... szczęśliwa ze mną? - zapytał, chociaż nie oczekiwał od partnerki ani potwierdzenia, ani zaprzeczenia, bo ta prawdopodobnie tylko zapewniłaby go, że jest najszczęśliwszą kotką na świecie. Chodziło mu o to, czy Miętka czuje się przez niego naprawdę kochana, może ma jakieś marzenie, które on mógłby pomóc jej spełnić?

Miętowy Pąk - 2019-07-06, 18:52

Mięta nie była świadoma tej wątpliwości Skrzeka. A jeśli by była, zastanowiłaby się, dlaczego on tak myśli, co go do tego skłoniło? Przecież szylkretka była mu oddana, od kiedy oficjalnie ze sobą się zeszli, nigdy nie dała mu powodu do tego, by myślał, że kotka go nie kocha. Albo że go zdradza. To byłyby oszczerstwa! Sama też nie miała najmniejszych wątpliwości, że jej partner jest jej wierny.
Spojrzała na niego swoimi złotymi oczami, kiedy zaczął mówić. Odsunęła się nieco, by lepiej widzieć jego pysk. Słyszała to zawahanie w głosie, ten sceptycyzm, brak zdecydowanego tonu. Oh, mój ukochany.
- Oczywiście. - zamruczała łagodnie, uśmiechając się delikatnie i nieco mrużąc oczy, patrząc na kocura pełnymi miłości oczyma. - Skąd ci do głowy przyszło to pytanie? - zapytała, trącając polik Skrzeczącej Mewy nosem, tym razem jednak nie odwracając wzroku na cudowne niebo. Patrzyła na pointa, na swoją miłość, a swój ogon delikatnie splotła z jego ogonem.
Mimo wszystko tysiące myśli naraz przepłynęło jej przez głowę. Dlaczego point zastanawia się, czy szylkretka jest szczęśliwa u jego boku? Czy zrobiła coś, by tak pomyślał? A może on czuł coś, co przywiało do niego tą niepewność? W sumie, przywołując w myślach większość Wichrowych par, łączyło je coś jeszcze ponad czułe słówka i wspólne spędzanie czasu. Jednak, nieco przestraszona pytaniami klanu i obserwowaniem jej brzucha, Mięta gdzieś na skraju umysłu trzymała myśl o tym, że sama chciałby kiedyś stworzyć ze Skrzekiem rodzinę, podjąć się wychowania kociąt, i do tylko i wyłącznie z nim, nikim innym.

Skrzecząca Mewa - 2019-07-12, 17:50

Wpatrywał się w Miętkę jak zaczarowany i kiedy ta zadała mu pytanie, sam zaczął zastanawiać się skąd ma te obawy. I to nieuzasadnione obawy. Poczuł się nawet głupio. Kiedy kotka trąciła go nosem, po pewnym czasie wzrok Skrzeka powędrował na jego łapy.
- ...Znikąd - wzruszył ramionami, tak naprawdę nie wiedząc co odpowiedzieć. "Chciałem się... upewnić", chciał dodać, ale postanowił nic więcej nie mówić. Podniósł wzrok, ale tym razem patrzył się przed siebie. Poczuł ogon kotki wędrujący w jego stronę i splatający się z jego ogonem, od czego uśmiechnął się pod nosem.
W końcu ich spojrzenia się spotkały, a kocur starał się dojrzeć w złotych ślepiach coś, o czym szylkretka nie wspominała. Nic jednak nie dostrzegł, tylko szczere ciepło. Może nie powinien tyle myśleć i doszukiwać się w czymś oczywistym drugiego dna?

Miętowy Pąk - 2019-07-13, 21:58

Zachichotała cicho, słysząc jego odpowiedź, zbyt szybką, by mogła jej się wydawać prawdziwa. Szylkretka jednak uznała, że nie będzie drążyć tego tematu. Zamiast tego przymknęła na moment powieki, by po chwili je otworzyć i spojrzeć wprost w lodowato błękitne oczy swojego partnera.
- Oh, ty głupiutka kupo futra. - zamruczała, niby delikatnie kpiąc, jednak w jej słowach rozlewało się ciepło, uczucie do kocura, co kotka jeszcze potwierdziła, znów przyciskając łeb do kryzy pointa i wzdychając lekko. W sumie ciekawiło ją, co tam jeszcze kocurowi po łbie chodzi, jednak nie chciała go naciskać. Dobrze wiedział, jaka jest Mięta, że może jej ufać, więc jeśli będzie chciał o czymś porozmawiać to na pewno to zrobi, nieważne jaki to mógłby być temat.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group