To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Wojownicy

Tereny Klanu Wichru - Płytka Dziura

Fiołkowy Świt - 2019-01-26, 01:24

- Uch, jasne - bąknął, gdy Krzykliwa Mewa powiedziała żeby udali się szybko w przeciwną stronę. Nie potrzebował wyjaśnień od razu, jednak starsza i tak podzieliła się z nim informacją na temat tego, w jakim celu się tam udają.
- Pewnie - skinął głową w odpowiedzi na pytanie, czy chce by Krzykliwa pokazała mu dziwne podziękowanie, jakim uraczył ją ten obcy kot. Nieco zaniepokoił go fakt, że kociak pobiegł w stronę Grzmiącej Ścieżki, jednak skoro pojawił się aż tutaj i słusznie obawiał się patroli chyba wiedział co robi, prawda? Hm. Maszerowali dość szybko, a gdy w końcu uznali, że byli wystarczająco daleko powrócili po swoje łupy. Fiołkowy Świt co prawda musiał i tak przynosić upolowaną zwierzynę do obozu na raty bo nie dałby i tak rady zanieść jej na stos na raz, jednak nie było to wielkim problemem. Przynajmniej miał okazję do tego, by spędzić więcej czasu z Krzykliwą Mewą, z którą ostatnimi czasy nie miał zbyt wielu okazji do rozmów ze względu głównie na jego roztargnienie i ciągle napięty grafik. Ech.

zt

Imbirowy Pył - 2019-03-08, 23:39

Imbirowy Pył wyszedł wraz z patrolem na obchód i zaznaczenie granic, gdy w pewnym momencie postanowił się rozdzielić. Dokładniej przy Czterech Dębach gdzie mieli odbić na granicę z klanem Cienia. Wówczas mentor Ropuszej Łapy postanowił odciążyć trochę resztę patrolu i pójść na granice z Klanem Rzeki. Gdy kiwnęli mu głowa na znak aprobaty, ruszył w przeciwnym do nich kierunku. Przynajmniej wcześniej będą mogli wrócić do domu.
Co jakiś czas przystawał, aby zaznaczać teren. W między czasie oglądał się czy aby ktoś na niego nie czyha gdzieś i spoglądał na tereny klanu leżącego po drugiej stronie, od którego ewidentnie bił zapach ryb. A może jednak spotka kogoś znajomego? Może tak na przykład Kukułczą Łapę? Przynajmniej dowiedziałby się co u niej słychać. Zobaczymy...

//Kuku

Kukułczy Puch - 2019-03-09, 14:01

Kukułka nie miała dobrych dni chyba to już każdy wiedzał. Wszystko jej się zawaliło i żyje tylko dla swojej siostry i jej dzieci. Tylko one sprawiły na jej pyszczku radość. Dłuższą niż dziesięć sekund. Musiała to wszystko przemyśleć i tej jej niby partner Iskier. Ehh... Nie miała innego wyjścia. Musiała się zgodzić bo by go zraniła. Szła koło granicy z klanem wichru i oznaczała teren jak to zwykle robiła. Po chwili jednak poczuła pewien zapach. Klan Wichru... Ale zaraz... Zna ten zapach... Poszła za nim i ku jej zdziwieniu zobaczyła Imbira. Uśmiechnęła się do kocura miło.
- Cześć Imbir! - przywitała się sympatycznie i podeszła bliżej do kocura. Dawno siebie nie widzieli. Ba! Jak byli jeszcze młodymi terminatorami Kukułka go spotkała i nie tylko jego.
- Miło cię widzieć! - dodała jeszcze. Usiadła sobie wygodnie i patrzyła z lekką radością na burego kocura.

Imbirowy Pył - 2019-03-25, 22:41

No i proszę faktycznie, odnalazł dawną znajomość - kotkę, którą poznał jeszcze za czasów terminatorskich, gdy był głupi i niedoświadczony i pozwolił sobie na taki wybryk jak udanie sie samemu na granice z pozostalymi klanami. Teraz było zupełnie inaczej.
- Telaz już Imbirowy Pył! Ale nadal możesz mi mówić Imbil - Pochwalił się, choć nigdy nie miał tego w zwyczaju. Chciał, żeby wiedziała, mimo wszystko, nawet jeśli ta informacja nic nie wniesie do jej życia. Wypiął przy tym lekko pierś do przodu, by potem zanurzyć chwilowo nos w swoim futrze na niej.
- Mi lównież ciebie miło widzieć. - odpowiedział, uśmiechając się przy tym pogodnie. Przez myśl nawet przeszło mu, aby przybliżyć się bardziej do kotki, ale wtedy uświadomił sobie, że przecież Kukułka była z innego Klanu, Klanu Rzeki i nie mógł tego zrobić, a zresztą była na swojej granicy, na której nie mógł postawić burej łapy.
- Co u ciebie słychać? Dawno się nie widzieliśmy, baldzo dawno… - rozejrzał się wokół, aby sprawdzić, czy aby ktoś przypadkiem ich nie obserwuje, czy nie przysłuchuje się ich rozmowie, a także w celu potencjalnego zagrożenia. Gdy nic z wcześniej wymienionych rzeczy nie zauważył, spojrzał wprost na burą koteczkę i przycupnął na ziemi. Czuł, że może być to dłuższa historia, daltego warto przysiąśc owijając przednie łapy ogonem.

Kukułczy Puch - 2019-04-08, 19:08

A to ci dopiero! Imbir jest już wojownikiem tak jak i Kukułka! Wojowniczka na tą informację uśmiechnęła się szeroko. Chciała wręcz uściskać przyjaciela! A co jej tam!
Szybciutko go przytuliła uśmiechając się szeroko. Przecież jak go przytuli to się nic nie stanie. Naruszanie granic jest wtedy gdy no... Ktoś wchodzi na teren świadomie i gdzieś tam dalej a nie kilka kroków po granicy. Ba! Mniej niż trzy kroki.
- To cudownie! Jestem szczęśliwa, że i ty już dostałeś imię wojownika. Jak ten czas szybko leci... - zaśmiała się cicho. Jeszcze przyjdzie co do czego to bura kotka zostanie starszyzną!
Przestała tulić wojownika z klanu Wichru i wygodnie usiadła naprzeciw niego.
- Oh... U mnie... Szczerze nie za dobrze się działo... Straciłam wiele cennych dla mnie osób... Mojego kochanego wujka, Terminatora, większość rodzeństwa i... Straciłam swoją miłość... - uszka już nie starczyły prosto tylko zwisywały a pyszczek nie był taki jak przed chwilą. Otrzepała swoją głowę bo wiedziała, że nie powinna się teraz smucić ale...

Imbirowy Pył - 2019-04-22, 13:30

- Ty też otrzymałaś nowe imię? Jak ono brzmi? - z wymalowanym szokiem na pysku, ale zarazem z uśmiechem, zapytał. Nie spodziewał się, że córka Pierzastego Serca, postanowi przekroczyć granice i się do niego przytulić! Będzie musiał zmyć jej zapach...to na pewno! Jeszcze by sobie kto co pomyślał i miałby kłopoty. Mimo wszystko był bardzo ciekaw, jakie to Kukułcza Łapa otrzymała wojownicze Imię. Może...eee Kukułcze Pióro? Kukułcze Skrzydło? Kukułczy Lot? Każda wariancja brzmiała ciekawie, ale która to ta prawdziwa?
Gdy przestała się do niego przytulać, przejechał kilkukrotnie językiem po piersi i klapnął na ziemi, jak Rzeczna kotka.
- Oh...to baldzo ci współczuję. - odpowiedział i od razu posmutniał cofając w tył bure uszka. - Jeszcze nie wiem, jak to jest stracić swoją miłość, bo jeszcze nigdy nie darzyłem kogoś tak silnym uczuciem oprócz Lnianego Futelka - mojej takiej na wpół mamy, ale na pewno jest to okropne uczucie. Za to wiem, co na pewno możesz odczuwać przy stlacie rodziny...a o terminatorze już wcale nie będę wspominać. Wiem, jaki to obowiązek i stlach, jeszcze jeśli szkolisz córkę przywódczyni. - właściwie to Imbirowy Pył, nawet nie był w stanie określić, dlaczego Malinowa Gwiazda, właśnie jego wybrała na mistrza, jednej ze swoich córek. Musiała pokładać w nim wielką nadzieję, lecz czym on się jej tak przysłużył?

Kukułczy Puch - 2019-05-03, 11:07

Jej imię nie było w cale tajemnicą więc bez dłuższego zastanowienia powiedziała Imbirowi.
- Kukułczy Puch. - wujek chyba zbyt dobrze znał Kukułkę i wiedział jak jej dać na imię. Nie należała do kotów agresywnych ani zbyt... Leniwych. Jej imię pasowało jak ulał! Tak bynajmniej uważała bura kotka. Może było mało wojownicze dla innych ale kotka w ogóle się tym nie przejmowała.
- Każda strata boli... I czasem trzeba dać swoim emocjom pozwolić na to by się wydostały. Ale nie chce ciągle pokazywać swojej słabości i staram się nie płakać cały czas. Chociaż niekiedy to trudno mi wychodzi... - powiedziała trochę przyciszonym głosem do tego cały czas kiwajac lekko końcówką ogona.
- Czyli uczysz córkę Malinowej Gwiazdy? To wielki zaszczyt jak i odpowiedzialność. Wiem, czasem się boisz, że coś złego powiesz bądź pokażesz ale ja jestem w pełni przekonana, że jesteś dobrym mentorem. - uśmiechnęła się do niego miło.

Imbirowy Pył - 2019-05-09, 21:38

- Ooo! Baldzo ładne imię... Kukułczy Puch. Pasuje do ciebie! - mruknął, unosząc w górę kąciki pyska. Nie spodziewał się, że akurat to imię wybierze Świetlikowa Gwiazda, ale jakby nie patrzeć pasowało mu to do Kukułki. Może nie pod względem puchu na jej futrze, bo było ono mocno przykrótkie, ale pod kątem charakteru, już bardziej. Drugi człon imienia pokazywał jej...delikatność? Tak, to było dobre stwierdzenie.
- Racja...ale wiesz, każdy czasem ma taki smutniejszy okles, gdzie dużo rozmyśla i się smuci i to, że ktoś trzyma w sobie długi czas emocje, plędzej czy później będzie musiał dać temu upust, a wtedy będzie jeszcze gorzej niż jeśli robiłbym to częściej, ale z mniejszą potęgom. Rozumiesz, o co mi chodzi, prawda? - odparł. Ból po utracie miłości musiał być naprawdę ogromny, ale skąd o nie mógł o tym wiedzieć, skoro nikogo takiego nie miał? Jedynie większa relacja łączyła go z Gąską, ale była tylko przyjaźnią. Niczym więcej.
- Tak. Na imię ma Lopusza Łapa. Na szczęście udało mi się ją zafascynować, no może to za dużo powiedziane, ale zachęcić do treningów, przez co miło spędzamy lazem czas. Nawet nie wiem, czym przysłużyłem się Malinowej Gwieździe, że to na mnie akurat padło, abym uczył jedną z jej córek. - odpowiedział, na koniec kiwając lekko głową w geście "dziękuje za ciepłe słowa". To miło z jej strony, że wierzyła w niego i w to, że jest dobrym mentorem. To...podnosiło na duchu, bardzo. - A...twój no wiesz, te-telminator? Jaki był?

Kukułczy Puch - 2019-05-13, 08:51

Słysząc lekko komplement wojowniczka się szerzej uśmiechnęła. Też tak uważała, że jej imię jest odpowiednie. Była miłą i sympatyczną kotką więc nie wyobrażała sobie żeby mieć imię na przykład... Kukułczy Szpon lub Dziób. Niektórzy w klanie uważali, że to imię nie jest wystarczająco wojownicze ale najważniejsze, że się jej podoba o i jeszcze Imbirowi! Słysząc słowa burego kocura, koteczka pokiwała twierdząco głową. Wiedziała co ma na myśli i czasem i jej się tak zdarzało. Jednak teraz musiała sobie z tym wszystkim jakoś poradzić... Zawsze dawała sobie radę ze swoimi problemami i nie zapowiada się na to by się to zmieniło.
Słysząc imię terminatorki Imbirowego Pyłu, oliwkooka zapisała je sobie gdzieś z tyłu głowy by nie zapomnieć. Kto wie. Może jej się to kiedyś przyda?
- Możliwe, że ma na twój temat dobre zdanie i to dlatego. - w końcu przywódca prędzej czy później przygląda się każdemu.
Słysząc pytanie lekko się zawachała ale w końcu Imbir jej powiedział o swoim...
- Poznałam go jeszcze wcześniej zanim był moim terminatorem. Wcześniej też był moim uczniem i prowadziłam jego nauki. Miał na imię Borsucza Łapa. Był bardzo energiczny i chciał szybko stać się wojownikiem i chronić klan. Miał zaparcie do walki ale... Nie dożył tego momentu kiedy miał się nauczyć walki... - powiedziała smutno.

Imbirowy Pył - 2019-06-02, 18:08

- Taa...ale czym ja sobie zasłużyłem, by miała o mnie takie doble zdanie? - zapytał, lecz nie oczekiwał, że oliwkowooka córka Pierzastego Serca, mu odpowie. Jedynie strasznie nurtowało go pytanie, dlaczego? Dlaczego, jak stwierdziła Kukułczy Puch, Malinowa Gwiazda miała o nim tak dobre zdanie? Cóż, miał przynajmniej nadzieję, że taka ocena jego postępowań w klanie, utrzyma się po wsze czasy i pewnego dnia znienacka nie straci swojej JEDYNEJ terminatorki.
- Oh..strasznie mi przyk,o Kukułczy Puchu. Um...mogłem o to nie pytać. Przepraszam cię najmocniej - mruknął ściszonym głosem. Wiadomość o śmierci swojego terminatora musiała być okropna i tylko pogratulować burej kotce, wytrwałości i odbicia się od dna załamania. Nigdy nie chciałby, aby taka sytuacja spotkała Ropuszkę, a jej słowa mogły stanowić dobrą nauczkę, żeby pilnować swoich terminatorów jak najcenniejszy skarb. Wystarczy tylko chwila nieuwagi, a stracisz go na zawsze...
I wtedy coś uderzyło w niego, jak grom z jasnego nieba. No tak, musiał wracać do obozu. Jakby nie patrzeć miał swoje obowiązki w Wichrowym Klanie, które musiał wypełnić. - Wybacz Kukułko, ale muszę wlacać do siebie i do obowiązków. Mam nadzieje, że nie będziesz zła i że spotkamy się już niedługo. - rzekł, po czym skinając jej na pożegnanie łbem w pierwszej chwili poszedł zmyć zapach rzeczniaczki ze swojego futra, tarzając się w trawie, ocierając o krzewy, cokolwiek co zniwelowałoby jej zapach. A później? Cóż, udał się na krótkie polowanie, cob móc coś zjeść przed treningiem i wrócił do obozu, by zabrać stamtąd czarną terminatorkę i ruszyć z nią do Wyjących Wzgórzy.

//zt

Kukułczy Puch - 2019-06-05, 20:23

Tak jak myślał Imbir. Wojowniczka nie mogła mu odpowiedzieć na to pytanie. Nie była przecież w jego klanie i nie wiedziała jak Malinowa Gwiazda ocenia kocura. Najwidoczniej bardzo dobrze skoro dała mu trenować swoją córkę. Więc ruszyła tylko barkami nic nie mówiąc.
Słysząc przeprosiny wojowniczka uśmiechnęła się zawstydzona. Nie musiał przepraszać. Może te wspomnienia nie są najmilsze ale nie warto ciągle płakać i się załamywać. Dzisiaj wojowniczka miała więcej siły i odwagi by znów nie płakać. Poza tym sama chciała mu to powiedzieć a w końcu nie musiała.
- Nie przepraszaj! Wszystko jest w porządku! - uśmiechnęła się pocieszająco. Niech Imbir się tym nie martwi. Niestety jak zwykle każda rozmowa musiała się kiedyś skończyć. Tak jak też o ta. Pokiwała głową na słowa kocura. Rozumiała. Sama też miała dużo roboty w klanie...
-Nie no coś ty nie będę zła! Do zobaczenia Imbir! - pożegnała się ze znajomym i pobiegła w stronę obozu.
/z.t

Miętowy Pąk - 2019-06-07, 23:20

A więc nastał w końcu ten czas, kiedy Mięta i Skrzek wyszli razem na patrol, tylko we dwoje. Owszem, wcześnie już bywało i tak, jednak to był ich pierwszy raz, pierwsze wyjście, odkąd oboje stali się pełnoprawnymi wojownikami. Szylkretka czekała na tą chwilę całe księżyce, a kiedy ta w końcu nadeszła, była wspaniała, a Mięta się nią upajała.
Szła więc ucieszona u boku partnera, rozmawiając z nim na różne, niezobowiązujące tematy. Ogon niosła nieco wyżej, niż zwykle. Była szczęśliwa, bardzo, i mimo że miała już parę księżyców na karku, czuła się niczym paroksiężycowy terminator. Cóż, jej ukochany tak działał, przy nim zawsze czuła się dobrze i bezpiecznie.
- To jak ci idą treningi, Skrzecząca Mewo? - wymruczała, ocierając się o niego w marszu i patrząc z uśmiechem na jego pysk. Owszem, takie pytanie mogła zadać i uczniowi, jednak to imię, ono nadawało całemu zdaniu nowy sens. Tym razem to point był nauczycielem, a nie uczniem!

/Skrzek ♥

Skrzecząca Mewa - 2019-06-08, 14:08

Skrzek tak samo jak Miętka nie zwlekał ani wschodu słońca dłużej. Kiedy tylko mógł pójść z ukochaną na patrol, bardzo się ucieszył i oboje żwawym krokiem wyszli z obozu. Słońce mierzyło się ku zachodowi, na niebie widniały samotne, leciutkie chmurki. Delikatny wiatr ochładzał zakochanych, dzięki czemu nie było zbyt gorąco. Kocur falował pokaźnym ogonem w górze. Nareszcie czuł się jak prawowity, dorosły wojownik. Co za uczucie!
- Bardzo dobrze - wymruczał delikatnie, potrząsając wąsami. - Póki co jestem zadowolony z Mruczącej Łapy. A tobie? - dodał, muskając zawadiacko ogonem grzbiet partnerki.
Zbliżali się do granicy z Czterema Dębami, a kiedy do niej doszli, zatrzymał się. - Gdzie teraz? - trzepnął uchem i zerknął na Miętowego Pąka. Bynajmniej nie chciał wracać już do obozu! Ich pierwszy wspólny patrol jako wojownicy powinien trwać aż słońce nie zajdzie. Kocur popatrzył na malowniczy krajobraz i różowiące się niebo. Ach, jak romantycznie. Chociaż nie zachwycał się tak bardzo pięknem przyrody, tylko urodą Miętki. Wpatrywał się w jej złote oczy i nie mógł oderwać od nich wzroku.

Miętowy Pąk - 2019-06-08, 17:34

Oh, dla Mięty point był wojownikiem już dawno, mimo wciąż terminatorskiego imienia. Po prostu pewnie sama Malinowa Gwiazda poznała się na nim, że jest tak wspaniały i pojętny, że chciała zatrzymać go dłużej przy sobie. W końcu jednak kocur otrzymał swoje w pełni zasłużone imię. I miejsce w legowisku wojowników.
Delikatny dreszcz przeszedł jej wzdłuż kręgosłupa, kiedy poczuła dotyk jego ogona na grzbiecie. Zamruczała delikatnie na wieść, że jej partner dogaduje się z własnym terminatorem. Z tego, co kojarzyła, Mruczek był bratem jej terminatorki, Jagódki.
- Jagódka jest bardzo pojętna jak na swój wiek. - mruknęła pogodnie, rozglądając się dookoła ze spokojem. Przy boku kocura czuła się bezpiecznie jak z nikim innym.
Zatrzymała się wtedy, kiedy point, i zerknęła na niego. Ta droga z obozu minęła im strasznie szybko. Sama też nie chciała jeszcze wracać! Było stanowczo zbyt wcześnie, zachodzące słońce pięknie barwiło niebo, a oni byli tu we dwoje, bez towarzystwa tak wielu kotów, co w obozie.
Oparła się o bok kocura. Równie dobrze ten raz mogli odpuścić obowiązki i po prostu zostać tutaj, napawając się swoją obecnością. Jeśli jednak Skrzek chciałby iść dalej, to oczywistym było, że szylkretka go nie opuści.
- Hmm. Nie wiem. - zamruczała niezbyt głośno, delikatnie opierając łeb o szyję partnera. - A gdzie byś chciał? - zagadnęła, w ten sposób oddając pointowi kierowanie tym spacerem.

Skrzecząca Mewa - 2019-06-10, 10:20

Widocznie oboje mieli dobranych terminatorów, z czego bardzo się cieszył. Wydawało mu się, że treningi będą trudniejsze, ale wszystko szło gładko i łatwo. Mało znał Mruczącą Łapę, a Miętowy Pąk na pewno miała bliższą relację z Jagodową. Powinien chyba złapać kiedyś swojego terminatora na małą pogawędkę, bo ich wspólne drogi nie skończą się po treningu... Musi być za niego odpowiedzialny i musi wiedzieć, czy nie robi głupstw poza treningami.
-...Możemy zostać. - mruknął. Ładne widoki podziałały również na niego. Mogliby się stąd nie ruszać i zwyczajnie pobyć w swoim towarzystwie. - Poznałaś ostatnio kogoś ciekawego? - zagaił, unosząc brew. Ostatnio próbował być bardziej otwarty na nowe znajomości i całkiem dobrze mu to wychodziło.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group