To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Wojownicy

Tereny Klanu Wichru - Kotlinka - wschód

Sokoli Cień - 2020-06-07, 22:05

Czekał. Przyglądał się uważnie terminatorowi, który sprawiał wrażenie, jakby uciekł gdzieś daleko myślami i nie do końca był świadom tego, co się dookoła niego dzieje, jakby wędrował gdzieś daleko, zupełnie nie tutaj i było to może nieco dziwne, ale Sokół starał się nie oceniać go po tak krótkiej chwili. To nie tak w końcu powinno wyglądać, czyż nie? Potem zaś wyraźnie nastawił uszu, by wysłuchać tego, co kocur miał do powiedzenia i musiał przyznać, że nieoczekiwanie znalazł się w kropce. Lśniąca najwyraźniej nie powiedziała mu prawdy, nie okazała matczynych uczuć, ale jednocześnie - spowodowała, że ten czuł, iż jest z nią niesamowicie związany. Czy to źle? Czy tak powinno to wyglądać? To nie była łatwa sprawa, jeśli być szczerym, więc wojownik doszedł do wniosku, że musi nieco bardziej drążyć.
- Nieczysty? Co to w ogóle za stwierdzenie, że nie jesteś czystej krwi? Nie rozumiem, naprawdę, co chcesz przez to powiedzieć - stwierdził, poruczając lekko końcówką ogona. On tak nie mierzył kotów, być może dlatego, że sam wychowywał kocięta, których przecież ani on, ani Zając nie byli w stanie przynieść na ten świat. - Obawiałem się nieco, że relacje Lśniącej i Zaśnieżonej mogą na was wpłynąć... - dodał po chwili, ostrożnie, stawiając znowu łapy na cienki lód.

Krwawnikowa Łapa - 2020-07-12, 20:10

xNie sądzę, żeby było to coś złego – w końcu jestem żywym przykładem, że można mieć samotnicze pochodzenie, ale jednocześnie być tak przywiązanym do klanu. Zdaję sobie jednak sprrawę, że... cóż, na mojej drrodze mogą stanąć koty, które nie będą zadowolone, że nie urrodziłem się w klanie, że jestem nieczystej krrwi. – Nieco rozbudował swoją wypowiedź, odpowiadając na pytanie, ale jednocześnie pokazując, co ma przez to wszystko na myśli. Wiedział, że dla kogoś takie określenie może być krzywdzące, ale wiedział również, że nie zawsze będzie kolorowo i w końcu ktoś może go przez to skrytykować. On był na to już psychicznie przygotowany i wiedział, że nie może nikogo winić – w końcu niektórzy wyznają nieco inne zasady, są trochę bardziej cięci na tych spoza klanów, choć nie zauważył tego jeszcze w klanie Wichru.
xJa przez dłuższy czas nie wiedziałem, że mają spórr. Zaśnieżona Ścieżka się nami nie interresowała, o ich... rrelacji dowiedziałem się całkiem przypadkiem, podczas rrozmowy z Rrróżaną Łapą. Ale nie – ich relacja w żaden sposób, przynajmniej na mnie, nie wpłynęła, tak właściwie Zaśnieżona Ścieżka do mojej cerremonii nie wiedziała, że ja zadaję się z medyczką. Chciałem jej o tym nawet powiedzieć, ale jakoś nigdy nie miała dla mnie czasu, a gdy już go znalazła... coś nam przerrywało – stwierdził, przypominając sobie tamten okres. Nie mógł powiedzieć, że jego dzieciństwo nie było udane, miał w końcu sporą rodzinę, z którą miał pozytywne stosunki, ale zdecydowanie brakowało w nim ciepła matki. Było to smutne, ale z biegiem czasu nie wiedział, czy coś na tym stracił. Zdecydowanie wolał wychowywać się bez matki, zamiast z matką, która wpajałaby mu od kocięcia nienawiść do medyczki.

Sokoli Cień - 2020-07-13, 21:40

- Może. Aczkolwiek od dawna starano się takie myślenie wyplenić w Klanie Wichru. Dawniej, za czasów mojej babki, z pewnością faktycznie nie byłoby w ogóle możliwe, by ktoś spoza Klanu pozostał w nim na dłużej, ale osobiście nie rozumiem takiego toku rozumowania. Nawet urodzeni w Klanie, tacy, którzy posiadają najczystszą krew, są w stanie go opuścić. Jaki to zatem wyznacznik? - odpowiedział na to, spoglądając uważnie, z zaciekawieniem na swojego rozmówcę, zastanawiając się jednocześnie najwyraźniej nad tym, co dokładnie w nim siedziało i jak sam siebie postrzegał. Oczywiście, nie mógł mu powiedzieć, że płynęła w nim klanowa krew, tego był pewien, ale chciał sprowadzić jego myślenie na właściwe tory i pokazać mu, jak to obecnie wygląda, pokazać mu, że powinien skoncentrować się na tym, a nie na czymś innym, co nie było mu do niczego potrzebne. Wysłuchał bardzo uważnie tego, co jego rozmówca miał do powiedzenia na temat relacji jego matki z jego opiekunką, a następnie nieznacznie skinął łbem.
- Coś? Czy może ktoś? Powiedz mi, Zaśnieżona w ogóle nie zwracała na was uwagi? A teraz, gdy jesteś terminatorem medyka...? - rzucił zatem, idąc przed siebie powoli. Chciał wiedzieć, jak dokładnie sprawy się mają, to było dla niego naprawdę ważne, chociaż mogło się tak nie wydawać. Uważał jednak, że musi tę kwestię rozwiązać, doprowadzić tę sprawę do końca i zdać z niej raport Porywistemu, by ten decydował dalej, czy coś należy ruszać, czy pozostawić to biegowi spraw.

Krwawnikowa Łapa - 2020-07-14, 14:47

xMm, to prrawda. Nie jest to żaden wyznacznik. Nie wykluczam jednak opcji, że ktoś taki się znajdzie. Choćby mój brrat, Przebiśniegowa Łapa, gdy powiedziałem mu o naszym pochodzeniu, był niezadowolony, nawet zniesmaczony. Obawiam się, że skądś wziął takie zachowanie – powiedział, oblizując różowy nos. Zwykle uprzedzenia nie brały się znikąd. Może usłyszał od kogoś, że ci spoza klanu są gorsi? Nie wiedział, ale martwiło go takie podejście. Jego rówieśnik, usłyszawszy tę informację, wpadł w furię, zaczął niepokojąco się zachowywać. A przecież szanse na to, że był cięty na koty urodzone poza klanem były znikome. Krwawnik nie czuł się gorszy z powodu swojego pochodzenia. Kochał klan i był gotów naprawdę wiele dla niego zrobić. To w nim się wychowywał i do niego należał. Nie czuł się w żaden sposób poszkodowany, że się w nim nie urodził, nie był zakompleksiony czy niezadowolony. Tak naprawdę nie miał na to żadnego wpływu, a użalanie się nad sobą niczego by nie zmieniło.
xNie. Gdy tylko przestała nas karrmić, nie zwrracała na nas uwagi. Moje rodzeństwo często się kłóciło i biło, szczególnie Przebiśniegowa Łapa i Konwaliowa Łapa, ale ona nigdy o tym nie wiedziała. Kiedyś przyszedłem do niej, żeby powiedzieć jej o karrygodnym zachowaniu Konwaliowej Łapy, którra na mnie krzyczała, bo się z nią nie zgadzałem, ale Zaśnieżona Ścieżka to zignorrowała. A terraz, gdy jestem terrminatorem medyka, nic się nie zmieniło. Wciąż z nami nie rrozmawia. Chyba w dalszym ciągu jest zła przez tę sytuację z cerremonii jej kociąt – stwierdził, wzdychając cicho pod nosem. Z początku chciał dojść z nią do porozumienia, ale w końcu zdał sobie sprawę, że to nie ma sensu. Przecież chodzi o to, żeby dwie strony się starały, prawda? A Zaśnieżona Ścieżka była zbyt dumna, żeby przeprosić i zrozumieć swoją winę.

Sokoli Cień - 2020-07-15, 22:24

- Doprawdy? - mruknął. - A jakież to twój brat ma argumenty przemawiające za tym, ze on jest lepszy? - zapytał zaciekawiony, odnotowując również, że trzeba o tym powiedzieć, porozmawiać sobie z terminatorem, jak również z jego mistrzem, a może przy okazji wspomnieć o tej kwestii młodemu przywódcy, bo w takim wypadku ten zdecydowanie powinien dawać baczenie na tę jednostkę, nie chcieli tutaj kolejnych indywiduów godnych takiego Iskry, Sokół doskonale zdawał sobie z tego sprawę i wolał dmuchać na chłodne, niż później gasić pożary. Miał już nauczkę, że w wielu sprawach należy reagować szybko, że należy działać, zanim wszystko zostanie zniszczone i tego właśnie zamierzał się trzymać, a nie kończyć później tak, jak w przypadku syna Zawilec, który był jedną wielką porażką, o jakiej nawet wolał momentami nie pamiętać, bo jego krew zdawała się wtedy wrzeć.
- Bili? I mówisz, że Zaśnieżona w ogóle nie zwracała na to uwagi? Powiedz mi jeszcze, czy mówiła ci coś na temat Lśniącej? - odpowiedział na to, marszcząc brwi. Nie wiedział, że sprawa jest aż tak poważna, a tutaj proszę, na światło dzienne wychodziły kolejne ciekawostki, o jakich zdecydowanie powinien porozmawiać z Porywistym, by przywódca wiedział, co dzieje się pod jego nosem i jak mogą zachowywać się poszczególne jednostki. Powinien zdawać sobie z tego sprawę, by w razie większych problemów, móc zareagować. Sokół nie mógł już wszystkiego załatwiać, ale cóż, mógł próbować postępować słusznie i dowiedzieć się jak najwięcej.

Barwna Ścieżka - 2020-08-11, 13:05

Barwnej Ścieżce nareszcie udało się dorwać Raczek. Obiecała Lawendzie, że z nią porozmawia, a Porywisty chyba czuł się źle i pewnie niebieska kocicą zostanie z tym wszystkim sama. Kolorowa wojowniczka już wcześniej chciała porozmawiać z pręgowaną, a teraz miała dodatkowy powód. Zaproponowała spacer, by zacząć w miarę neutralnie, w gruncie rzeczy chciała zapytać tylko o jedną rzecz, a później będą mogły porozmawiać, może powymieniać się ploteczkami czy coś w tym guście.
- Co słychać? Jak ci idzie trening z Rysiem? Bo ogólnie o nim chciałam trochę porozmawiać... - mruknęła, nieco współczując kocicy. Wszyscy jej terminatorzy znikali, chorowali lub okazywali się w jakiś sposób kłopotliwi.

/raczek

Racza Sadzawka - 2020-08-18, 21:55

Raczek nie miała pojęcia, że czeka ją jakaś poważna rozmowa. Wiedziała, że nie wszystko na pewno jest idealnie, ale obecnie, mimo wszystko, jej życie układało się w miarę dobrze. Owszem, zdawała sobie sprawę z tego, że Kijanka czuje się gorzej i gorzej, i zapewne nic z tego wszystkiego nie będzie, zapewne powinna myśleć o tym, co dalej, ale jednak postanowiła sobie, że nie pozwoli już na to, by inni musieli smucić się z jej powodu, by musieli zastanawiać się, czy ona na pewno sobie poradzi, czy będzie w stanie jeszcze stać na łapach. Miała teraz również terminatora, za którego była po prostu odpowiedzialna i nie mogła sobie pozwolić na jakieś większe problemy, nie mogła się zapadać w sobie, bo to byłoby chyba najgorsze, co mogłaby zrobić, co nie? Tak czy inaczej, kiedy usłyszała głos Barwnej, odwróciła się w jej stronę i uśmiechnęła się lekko, bo w końcu nie miała najmniejszego nawet powodu do paniki, czy czegoś podobnego i nie chciała robić z siebie błazna, już wystarczyło.
- Cześć, Barwna - odpowiedziała, przyjaźnie, aczkolwiek głos miała nieco zgaszony. - Szłam właśnie na polowanie, może chcesz się przyłączyć? - dodała zaraz, a potem uśmiechnęła się ponownie, gdy usłyszała pytanie o Rysia, zaraz jednak mina nieco jej zrzedła, bo kolejne słowa nie były na pewno tym, co chciała teraz usłyszeć. - Trening idzie całkiem dobrze, ale zdaje się, że powinnam się czymś martwić? - spytała i westchnęła ciężko, znowu. Wszyscy jej terminatorzy... cóż, coś było z nimi nie tak, co nie?

Barwna Ścieżka - 2020-08-24, 12:04

- Pewnie, czemu nie - odparła wesoło na propozycje. Barwna Ścieżka przeważnie chodziła samotnie, ale jeśli ktoś wyciągał w jej stronę łapę nigdy jej nie odtrącała. Nie była już tak towarzyskim kotem jak kiedyś, który nie potrafił znieść samotności nawet przez trzy minuty, lecz czasy dzieciństwa zostawiła za sobą już bardzo dawno temu.
- Hmm, trudno mi jeszcze to powiedzie. Doszły mnie słuchy, że Ryś, jeszcze jako kociak, hałasował w legowisku terminatorów i strasznie pokłócił się o to z Różaną Łapą, oboje się zwyzywali, pokrzyczeli na siebie, nagadali sobie bzdur, wiesz, takie typowe dziecinne rzeczy. Sęk w tym, że ktoś z nich kłamie, ponieważ Lawenda usłyszała inną wersję wydarzeń o tej, którą usłyszałam ja. Wiem, że Ryś był wtedy kociakiem i na pewno już dorósł od tamtego czasu, ale byłam ciekawa czy sprawia ci na treningu jakieś problemy - zakończyła swój wywód. Szczerze mówiąc uważała kłótnie kociąt i terminatorów za coś naturalnego, jej właśni rodzice byli najlepszym przykładem, że nawet wojownikom się to zdarza. Dopóki w ruch nie poszły pazury czy jakieś prawdziwe groźby, to... No, mogło się po prostu zdarzyć. Martwiło ją tylko, iż ktoś próbuje kłamać i czuła się w obowiązku, żeby porozmawiać o tym z Raczek skoro Lawenda ją o to prosiła.

Racza Sadzawka - 2020-09-15, 22:43

Uśmiechnęła się ciepło, bo mimo wszystko było jej miło z myślą, że nie musi już nigdzie iść sama. Czuła coraz bardziej i coraz mocniej, że nie może pozostawać otwarta jedynie na rodzinę, czy na tych kilka kotów, które do tej pory miały dla niej znaczenie, musiała zacząć żyć, musiała zacząć iść naprzód, musiała faktycznie po prostu spoglądać na innych, co nie? Dlatego też cieszyła się, że Barwna przystała na jej propozycję, aczkolwiek jej pytanie i dalsze wyjaśnienia spowodowały, że końcówka ogona Raczek zaczęła poruszać się nieco niepewnie. Nie wiedziała do końca, co o tym myśleć i chyba faktycznie miała wrażenie, że to bardziej kocięce sprawy i ich fantazja, a nie jakieś prawdziwe problemy, ale mimo wszystko wiedziała doskonale, że powinna potraktować to jak najbardziej poważnie, toteż nie odkładała tego na bok, dochodząc do wniosku, że spróbuje się jakoś w sprawę zagłębić.
- Nic o tym nie słyszałam - powiedziała najpierw, kręcąc lekko łbem i spytała Barwnej, czy może zna jakieś szczegóły i co w takim razie usłyszała Lawenda, bo teraz sprawa wydawał jej się co najmniej ciekawa, ale w sposób, jaki jej nie do końca odpowiadał, co nie? - Ryś jest otwarty, miły i chętny do nauki, do tej pory nie sprawiał mi żadnych problemów, przyjmował to, co mu przekazywałam i nie zachowywał się, jakby był ponadto, czy coś podobnego. Mam również wrażenie, że cieszy się, że to ja go uczę, co nie? - stwierdziła w końcu, ostatecznie wystawiając nawet czubek języka, gdy zastanawiała się nad tą sprawą, ale doskonale wiedziała, że zbyt wiele pomóc nie może. To były tylko i wyłącznie jej odczucia i spostrzeżenia, a to wcale nie oznaczało, że muszą w pełni pokrywać się z tym, co dostrzegają inni, takie było życie, czy coś tam.

Barwna Ścieżka - 2020-09-16, 15:49

Barwna Ścieżka już dawno nauczyła się, że nie mogła zamykać się w sobie i trzymać tylko garstki kotów. Wszyscy z jej rodziny odeszli, absolutnie wszyscy, gdzie większość zginęła, jeden został wygnany, reszta zaginęła i została jej tylko jedynie Bączkowy Lot, która żyła we własnym świecie i rzadko z niego wychodziła. Chociaż czy przywiązywanie się do kotów spoza rodziny to dobre wyjście? Przekonała się, że nie do końca. Niegdyś miała przyjaciół. Puszczyka, Szept, Kolca, Jagodę. Wszyscy zniknęli, wszyscy przepadli i choć Jagodowa Gałązka wróciła, to pewien rozdział w ich życiu wydawał się skończony. Były znajomymi, a ich więź z dzieciństwa zniknęła. Barwnej Ścieżce została jedynie Słonecznik, która...
- Wersja Różanej Łapy mówi, że oboje na siebie krzyczeli i się wyzywali, a wersja Rysia, że jedynie Płatek była niemiła - i w sumie nic więcej nie było w tym temacie do powiedzenia. Prosta sprawa, drobna utarczka, ale byś można demaskująca jedną ze stron i nie miała tu na myśli syna Pohukującej Sowy. - O, no to świetnie. Trochę się bałam, że będziesz miała problemy, ale jeśli jest tak jak mówisz... To raczej nie ma się czym martwić. Ryś był wtedy kociakiem, a jeśli popełniać błędy, to właśnie wtedy. Gorzej z Różaną Łapą, ale nią sama się zajmę - trochę jej ulżyło na wieść, że Racza Sadzawka dogaduje się z Rysiem. Kocica miała pecha do terminatorów i należał jej się wreszcie jakiś porządny kot, którego mogłaby wytrenować.

Racza Sadzawka - 2020-10-11, 15:33

Raczek dopiero uczyła się pewnych rzeczy, zapoznawała się z nimi, stawiała nowe kroki w życiu i nie zawsze sobie z nimi radziła. Musiała się przełamać, odkrywając, jak bardzo mocno chciała, żeby jej rodzina zawsze ją otaczała, a efekt, jak widać, był, jaki był. Nic nie mogła na to poradzić, to znaczy na to, co działo się do tej pory, bo teraz oczywiście, mogła spoglądać na życie zupełnie inaczej i zamierzała to robić. Skoro miała już pod nosem Barwną, skoro ta z nią rozmawiała, aczkolwiek o poważnych sprawach, to dlaczego miałaby nie spróbować później po prostu z nią przebywać? Zapolować albo cokolwiek takiego, co nie? Na razie jednak w pełni skupiała się na tym, co było jej przekazywane, marszcząc nieznacznie nos i starając się sobie wyobrazić krzyczącego Rysia.
- Nie umiem sobie wyobrazić krzyczącego Rysia, ale... to nic nie znaczy, w końcu każdy może w którymś momencie nie wytrzymać, co nie? A jeśli tak się stanie, można się poważnie zacząć sprzeczać. Nie chciałbym karać go za coś, co miało miejsce jakiś czas temu, no i ostatecznie to ich problemy... Aczkolwiek nie podoba mi się to, nie chciałabym, żeby w Klanie panowała niezgoda - powiedziała w końcu, jednocześnie wystawiając czubek języka i zastanawiając się nad tymi słowami, starając się zrozumieć w pełni problem, jaki zaistniał, po czym zerknęła na moment na Barwną. - Chcesz z nią porozmawiać? Czy, no wiesz, wydaje ci się, że będą potrzebne jakieś inne sposoby perswazji? Nie znam jej zbyt dobrze i właściwie nie wiem, co miałabym o tym myśleć, ale w sumie, no, jestem ciekawa, jak zamierzasz rozwiązywać podobne sprawy - powiedziała jeszcze, przyglądając się nieco uważniej kocicy i licząc na to, że jej pytanie nie zostanie zignorowane, a co za tym idzie, ona sama nie zostanie odrzucona.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group