To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Wojownicy

Tereny Klanu Wichru - Kotlinka - wschód

Sokoli Cień - 2018-10-05, 18:50

* * *

Obowiązki. Nie jakieś znowu przykre, w końcu polowanie było rzeczą normalną, w miarę prostą i nawet przyjemną, ale czasami można byłoby od niego odpocząć, czyż nie? Sokół jednak, upewniwszy się, że na stosie faktycznie brakuje pożywienia, zadecydował, iż jest to najwyższa pora na udanie się po jakiś pożywny posiłek, którym mógłby zapełnić żołądek Mięty albo Krzykliwej, albo kociąt, których było, w jego mniemaniu, zdecydowanie dużo i wymagały stałej opieki, by przypadkiem nie wyrosły na jakieś rozlazłe łajzy. Trzeba było również dbać o ich siły życiowe, te zaś brały się z dobrych posiłków, a te wychodziły bezsprzecznie spod łap wojowników i terminatorów znoszących do obozu upolowaną zwierzynę. Suma sumarum wyruszył zatem na polowanie w towarzystwie Lnianej, by jak najprędzej wypełnić deficyt na stosie zwierzyny i być może zażyć tego dnia nieco odpoczynku. Na razie jednak rozglądał się czujnie dookoła starając się znaleźć coś, co nadawałoby się do spożycia, co nie byłoby lisem albo sarnimi bobkami.

//Len

Lniane Futerko - 2018-10-05, 21:21

Faktem było, że przy tak dużej ilości kotów niezdolnych do polowania - czy to kociąt, czy terminatorów nie umiejących jeszcze polować - jedzenia czasami brakowało. I to był jeden z takich dni. Nieco zdziwiło ją to, iż Sokoli Cień zaprosił ją na polowanie po jej ostatnim fiasku, jednak nie miała zamiaru na to narzekać. Zrobienie tego w towarzystwie było zawsze bezpieczniejsze, niż samemu. W pewnym momencie oddaliła się nieco od czarnego wojownika, nie chcąc mu przypadkiem wejść w drogę. Wtedy też zaczęła węszyć dookoła w poszukiwaniu zwierzyny. Kocięta, terminatorzy, wojownicy, matki... Każdy inny członek Wichru - wszyscy musieli się czymś żywić. I to właśnie dla wichrzaków szukała tego pożywienia. Potrzebowali go.

To, co znalazł wojownik, mogło go całkiem mocno zaskoczyć. W końcu kto spodziewał się gada, gdy na świecie robi się coraz chłodniej. A jednak, było to możliwe - kilka lisich długości dalej wił się zaskroniec, najpewniej poszukując dla siebie jakiejś dogodnej kryjówki. Sokoli Cień miał szansę mu pomóc i znaleźć doskonałe schronienie - na stosie zwierzyny w obozie klanu.

Sokół - lvl: 6 | S: 23 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 90 | W: 60

Sokoli Cień - 2018-10-06, 21:14

Fiaskiem? Sokół nie postrzegał Len w taki sposób, nie uważał, żeby była z jakiegoś powodu gorsza, słabsza, czy cokolwiek takiego. Nie zawsze było tak, że wszystko się w życiu składało, że wszystko szło ta, jak się sobie wymarzyło. Sam doświadczał tego na swojej skórze i nie zamierzał dręczyć żadnego wojownika z powodu niezbyt wspaniałej szarpaniny z lisem czy czegoś podobnego. Len była wierna Klanowi, chciała działać dla jego dobra i to się liczyło, nie stracił do niej szacunku i nie sądził, by stracił go kiedykolwiek, nie wiadomo co kocica musiałaby zrobić, żeby skończyło się aż tak tragicznie. Teraz jednak nie było czasu na takie rozważania i analizowanie całej sytuacji i ich relacji, bo oto pojawił się przed nim zaskroniec, należało przypuszczać, ostatni w tym sezonie. Sokół momentalnie przystanął oceniając kierunek wiatru i ustawiając się tak, by ten wiał mu w pysk, przeniósł ciężar ciała na zadnie łapy, głowę i ogon zrównał, by utworzyły jedną linię, obniżając się nieco na łapach, ale tak, by brzuchem nie szurać po podłożu. Oddychał jak najciszej i spokojniej potrafił, a później ruszył przed siebie, krok za krokiem, uważając gdzie stąpa, by przypadkiem nie nadepnąć na zdradliwy suchy liść czy jakiś kamień albo gałązkę. Powoli. Sunął na przód z zamiarem skoczenia w okolice głowy zaskrońca, wbicia zębów za jego żółtymi znaczeniami - czyżby uszami? - i uśmiercenia go prędko, nim ten go ugryzie.


Len: lvl: 5 | S: 11 | Zr: 12 | Sz: 13 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 70 (Wykorzystane przerzuty: 0/4 )

Co tutaj robił skowronek, którego Len dostrzegła, gdy śmignął niemalże nad jej głową, trudno powiedzieć. Może zapuścił się tutaj za własnym pożywieniem, może zgubił drogę, a może po prostu postanowił rozprostować skrzydła. Tak czy inaczej śmignął nad kocicą, poleciał dalej, a następnie przysiadł gdzieś na chwilę, zdaje się, że na kamieniu, dobre osiem lisich długości ogona od niej, jeśli nie więcej. Zdawał się być zmęczony, może spragniony i rozglądał się dookoła, chociaż Gwiezdny Klan wie po co.

Lniane Futerko - 2018-10-07, 17:36

Skowronek. Nie należał do największych, jednakże kocica nie miała zamiaru pogardzić żadną zwierzynę w trakcie tej pory roku. Przybrała pozycję łowiecką - nisko na łapach, nie szurać brzuchem po ziemi, ogon i głowa równo z linią grzbietu, ściszony oddech, przenieść ciężar ciała na tylne łapy. I w takiej pozycji ruszyła, powoli, uważając na wszelkiego rodzaju śmieci pod łapami. Co jakiś czas przystawała, próbowała się ukryć w trawie, aby ptaszyna jej nie zauważyła. Kiedy udało się jej wystarczająco zbliżyć - wybiła się z tylnych łap wysuniętymi pazurami, planując wbić je w skrzydła niewielkiego ptaszka, jeśli spróbuje uciec. Jej głównym planem było jednak wbić w niego swoje kły i uśmiercić tak szybko, jak to możliwe.

Wojownik miał naprawdę sporo szczęścia. Zaskroniec nie miał nawet szansy go zauważyć - kocur był zbyt szybki, aby mógł zareagować. Gad próbował się wić w szczękach Sokolego Cienia, lecz na nic mu się to zdało, życie wyciekło z niego po kilku uderzeniach serca, nim zdążył zrobić jakąkolwiek krzywdę swojemu napastnikowi.

+15exp

Sokół - lvl: 6 | S: 23 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 90 | W: 60-3=57/60

Sokoli Cień - 2018-10-09, 14:09

Złapany. Sokół miał wiele szczęścia, bo doskonale wiedział, że z wężami nie ma lekko i można skończyć pokąsanym. Z całą pewnością była to ostatnia rzecz, na jakiej mu zależało, kiedy więc zaskroniec zaczął wić się w jego uścisku, wzmocnił go jeszcze, aż w końcu smakowity kąsek stał się całkowicie martwy, a on mógł wykopać dla niego jamę w miejscu, które wybrał, następnie przysypał go i oznakował starannie przykryty dołek, by nic nie podwędziło mu zdobyczy. Oblizał pysk i łapy, a następnie oddalił się od miejsca składowania pożywnych zwłok i zaczął węszyć w poszukiwaniu czegoś, co byłoby zjadliwe.

Len: lvl: 5 | S: 11 | Zr: 12 | Sz: 13 | Zm: 9 |HP: 70 | W: 70 – 1 = 69 | (Wykorzystane przerzuty: 0/4)

Och, na Gwiezdny Klan! Coś poszło zdecydowanie nie tak i Lniane Futerko chyba nawet nie wiedziała co. Może skoczyła za wczas? A może w ostatniej chwili nadepnęła na jakiś zdradziecki liść albo to wiatr zmienił kierunek? Trudno powiedzieć, w każdym razie skowronek odleciał jej sprzed nosa i pomknął przed siebie, w górę, tak prędko, że nie było nawet szans na to, by go ścigać. Niestety! Cóż za fatalne zrządzenie losu.

Lniane Futerko - 2018-10-13, 14:50

Nie udało się jej. Miała tylko nadzieję, iż nie okaże się to jeden z tych dni, kiedy ma złą passę i wraca do obozu z pustymi łapami albo prawie niczym. Cicho westchnęła, gdy okazało się, że nie ma nawet szansy pogonić za ptaszyną. Ale to dopiero początek. Nie miała zamiaru odpuścić sobie, dopóki nie złapie czegokolwiek. Właśnie dlatego zaczęła szukać dalej - węszyła i rozglądała się, pragnąc znaleźć nowy cel. Oby Gwiezdny Klan pozwolił jej na wrócenie do obozu ze zwierzyną.

Tym razem Sokoli Cień natrafił na coś mniejszego i zdecydowanie mniej niebezpiecznego. Czym było to niewielkiego stworzenie? Czymś doskonale znanym niemal każdemu kotu. Niedaleko kocura przebiegła myszka, starająca się ukryć przed jakimś drapieżnikiem - być może właśnie wojownikiem. Złapanie jej powinno być dosyć proste.

Sokół - lvl: 6 | S: 23 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 90 | W: 57/60

Sokoli Cień - 2018-10-17, 13:24

Mysz. Niech będzie i mysz, przecież stanowiła taką samą zwierzynę, jak każda inna i można było nią spokojnie zapełnić swój żołądek. Pozwolił jej więc przebiec nie poruszając się nawet na moment, jednocześnie wciągając głęboko powietrze. Skorygował nieco swe położenie, by wiatr uderzał prosto w jego nos, przeniósł ciężar ciała na tyle łapy, głowę, tułów oraz ogon ułożył w jednej linii, tak by nie uderzać brzuchem o ziemię, ani by nie unosić ogona niczym chorągwi. Oddychał jak najspokojniej potrafił skradając się za gryzoniem, na którego zamierzał skoczyć, gdy tylko uzna, że znalazł się w stosownej odległości – wysunie szpony i spróbuje zabić mysz na miejscu.

Len: lvl: 5 | S: 11 | Zr: 12 | Sz: 13 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 69 | (Wykorzystane przerzuty 0/4)

Może to, że ptak odleciał nie było wcale takie złe? Nie minęło wcale wiele czasu, gdy nagle do jej nosa doleciała woń królika, bardzo intensywna, wskazująca na to, że długouchy jest gdzieś tuż obok. Nie pomyliła się bardzo, gdyż za jednym z rzuconych przez naturę kamieni krył się ów smaczny kąsek, obecnie skubiący chyba ostatnie pędy trawy, które jeszcze się do czegoś nadawały. A może robił tam coś zupełnie innego?

Lniane Futerko - 2018-11-01, 12:34

Kocica podziękowała w myślach Gwiezdnym za to, że ta szybko pozwolili jej znaleźć kolejną potencjalną ofiarę. Ustawiła się w pozycji łowieckiej, z brzuchem nisko ziemi, ale nie dotykając nim do niej, ogon i głowę zrównała z linią grzbietu, ściszyła oddech, przeniosła ciężar ciała na tylne łapy i upewniła się, że idzie pod wiatr, a następnie zaczęła się skradać, bardzo uważając na śmieci pod łapami, aby nie wystraszyć potencjalnej zwierzyny. Kiedy była już dość blisko, wybiła się z tylnych łap i spróbowała wskoczyć na grzbiet królika, przygnieść go do ziemi i jak najszybciej przegryźć krtań, aby nie cierpiał.

Podobnie i tym razem kocur nie miał większego problemu ze złapaniem swojej ofiary. Wyskoczył w odpowiednim momencie - kiedy mysz go zauważyła i spróbowała rzucić się do ucieczki, było już dla niej zbyt późno. Wojownik nawet nie musiał wyciągać pazurów, aby ubić gryzonia, sama jego masa wystarczyła, aby zwierzątko padło na miejscu. To niewielka zdobycz, ale jednak zdobycz.

+5exp

Sokół - lvl: 6 | S: 23 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 90 | W: 57-3=54/60

Sokoli Cień - 2018-11-07, 10:15

Ziarnko. Oczywiście, ale jednak ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka. Sokół był o tym przekonany, więc nawet nie kręcił nosem na tę mysz, którą pewnie sam połknąłby na raz. Jednak jakieś kocię mogło się nią z całą pewnością pożywić i to bez większego problemu. Tak więc wrócił się, zakopał ją obok zaskrońca i podjął kolejne poszukiwania uznając, że nie może jeszcze wracać do obozu. Chciał złapać chociażby jeszcze jeden trop, jeszcze jednego rudzika lub coś podobnego, najlepiej zaś zająca albo kuropatwę, ależ tak.

Pssst, exp! Bo mi nie dodałaś ;)

Len: lvl: 5 | S: 11 | Zr: 12 | Sz: 13 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 69 – 2 = 67 | (Wykorzystane przerzuty 0/4)

Któryś z jej ruchów był, zdaje się, niepewny, przez co nastąpiła na suchy liść. Uszy królika natychmiast wystrzeliły w górę i spróbował zlokalizować zagrożenie, po czym skoczył do ucieczki, stracił jednak cenne chwile, a Lniana znalazła się dostatecznie blisko, by podjąć się pościgu. Zwierzyna nie znalazła się w jej łapach, ale trzeba było do tego dodać – jeszcze! Miała całkiem spore szanse, by jednak go chwycić w swoje szpony.

Lniane Futerko - 2018-11-24, 20:01

Kocica nie miała zamiaru odpuścić, przynajmniej nie od razu. Bez żadnego namysłu rzuciła się w pościg za królikiem, licząc, że zdąży go złapać. Gdyby złapała go w łapy - spróbowałaby przegryźć jego krtań lub skręcić mu kark. Jeśli nie... Cóż, przeklnie w myśli i pójdzie polować gdzieś dalej, wcześniej uprzedzając o tym Sokoli Cień.

| zt po poście sokoła, ale dalej będę mgować |

Sokoli Cień naprawdę miał tego dnia szczęście w porównaniu do swojej towarzyszki. Ponownie dostrzegł zwierzynę - szarobrunatnego ptaka, kryjącego się kilka lisich długości dalej w trawach. Kuropatwa była łatwa do przeoczenia i chyba była tego świadoma, ponieważ zdawała się nie zwracać większej uwagi na otoczenie. Ale kto wie, może to tylko pozory?

Sokół - lvl: 6 | S: 23 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 90 | W: 54/60

Sokoli Cień - 2018-11-25, 11:05

Kuropatwa? Doskonale. Sokół zatrzymał się właściwie od razu, by przypadkiem ta go nie dostrzegła i zamarł bez ruchu upewniwszy się, że wiatr nanosi na niego zapach ptaka, a nie rozsiewa dookoła jego własną woń. Przyjął pozycję łowiecką, ugiął nieco łapy, ale nie na tyle, by szurać brzuchem po ziemi, łeb i ogon ułożył właściwie w linii prostej i starał się oddychać nadal jak najspokojniej. Potem ruszył przed siebie uważając na każdy liść, kamień czy cokolwiek innego, co mogłoby zdradzić jego obecność w tym miejscu. Przystawał, starał się schronić w kępie traw albo za większym kamieniem. Gdy był w jego mniemaniu dostatecznie blisko, wybił się, by przygnieść ptaka, złamać mu skrzydło i prędko pozbawić go życia.

Len: lvl: 5 | S: 11 | Zr: 12 | Sz: 13 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 67 - 4 = 63| (Wykorzystane przerzuty 0/4)

Ruszyła w pościg i było to najlepsze, co mogła zrobić. Królik starał się jej umknąć, ale nie zamierzała mu na to pozwalać, w końcu był na tyle duży, że mógł wyżywić nie tylko jednego kota w Klanie, a jego mięso było z całą pewnością smakowite. Nic więc dziwnego, że wojowniczka goniła go do upadłego, aż w końcu przewaliła go i pozbawiła życia, by ostatecznie z zadowoleniem móc odnieść go do obozu na stos świeżej zdobyczy.

+ 20 exp

Lniane Futerko - 2018-11-28, 19:36

Sokoli Cień najwyraźniej był obserwowany przez Gwiezdnych, którzy zsyłali mu pokłady szczęścia. A może po prostu był już na tyle doświadczony, aby móc bez większych problemów radzić sobie z tego typu ptactwem? Zapewne nigdy się nie dowiemy. Wojownik zbliżył się, skoczył i trafił - złamał skrzydło kuropatwy samą swoją masą, nawet nie mógł się bardziej wysilać. Od tego momentu nie potrzebował wiele, aby uśmiercić swoją zdobycz. Szarobury ptak padł martwy pod kocurem, zapewniając pożywienia dla kotów z Klanu Wichru.
+15exp

Sokół - lvl: 6 | S: 23 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 90 | W: 54-3=51/60

Sokoli Cień - 2018-11-29, 22:31

Zabity. Był zadowolony z tego, że udało mu się złapać kolejną zwierzynę, którą będzie mógł nakarmić Klan. Oceniając swoje zdobycze doszedł do wniosku, że nie powinien już dzisiaj dalej polować, w końcu nie było potrzeby przetrzebiania zwierzyny na terenach Wichru, nie wiadomo bowiem, jak będzie sprawa wyglądała następnego dnia. Skinął sam do siebie łbem na znak, że wszystko jest w porządku, a następnie zabrał się do zbierania wcześniejszych łupów, które teraz zamierzał zanieść do obozu na stos. Gdyby okazało się, że nie ma tam zbyt wiele pożywienia zawsze mógł jeszcze raz wyjść poszukać czegoś, co byłoby skłonne oddać swoje życie, by Klan mógł się posilić. Cóż, tak wyglądał już krąg życia, czy coś podobnego i nie było sensu się nad tym jakoś szczególnie rozczulać. Zorientował się, że Lniana również powoli zbiera się wyraźnie do powrotu, więc po prostu postanowił ruszyć za nią.

//zt

Skrzecząca Mewa - 2019-03-20, 21:29

Pora Nowych Liści zbliża się wielkimi krokami. Co za przyjemna pora, kiedy śnieżny krajobraz ustępuje trawom i ciepłemu powietrzu. Za niedługo zwierzyny będzie więcej i więcej, a może sam Skrzek odzyska chęci na wychodzenie z obozu. Maszerował dziarsko przez dopiero wyrastającą trawę, oglądając się co chwilę za braćmi. Postanowił, że wybierze się z Wilczym Pomrukiem i Krzemienną Łapą na mały, niezobowiązujący spacer. Poszedł nieco przymuszony radami babci, która może i działała mu czasem na nerwy, ale chciała dla niego dobrze i dlatego tak często ganiła wnuka za jego czyny. Wdychał chłodne powietrze i stare tropy zwierzyny. - Jak trening? - rzucił mimochodem do Krzemiennej Łapy, bo była to na razie jedyna rzecz, o którą mógłby go spytać. Przecież nie będą gadać o ładnej pogodzie lub kolorach kwiatków.

//Wilk & Krzemyk ;*

Krzemienna Łapa - 2019-03-21, 21:44

Kocurek był mile zaskoczony, kiedy Skrzek i Wilk zaoferowali mu wspólny spacer po terenach klanu Wichru. Oh, oczywiście, że powiedział tak! A raczej żywo potrząsnął łepetyną bo w mordce trzymał dwa piszczki przeznaczone dla matek w kociarni, które właśnie chciał tam dostarczyć. Wizja spędzenia wspólnie czasu zawsze była mile widziana, bo przynajmniej w tedy, harcerzyk przestawał się martwić, że resztę jego rodzeństwa szlag jasny trafi.
Krzemyk chyba ze wszystkich zgromadzonych, cieszył się najbardziej z zbliżającej się Pory Nowych Liści a szczególnie, że pomalutku zaczynało się robić cieplej i słonka przygrzewało miło w pyszczek. Oj bidnie mieć takie krótkie futro, bidnie bidnie, zwłaszcza, kiedy o brzasku idzie się do toalety i lodowata bryza postanowi podwiać ci kiece, znaczy się pod ogon. No, może takie coś przebudzało go momentalnie ale zdecydowanie nie będzie za tym tęsknić.
- Śpiewająco - odpowiedział na pytanie brata, który postanowił wyprzedzić ich już jakiś czas temu. - Idziemy do przodu z materiałem i jeżeli nie zwolnimy w najbliższym czasie, to już w krótce będę czuł się gotowy na tyle by przygarnąć pod swoje skrzydła jakiegoś kociaka na nauki. Może nawet kocięta Zaćmionego Księżyca - miauknął poruszając jasnymi wąsikami na ową wizję. - A jak się miewa twój trening pod okiem Malinowej Gwiazdy? Nie dało się nie zauważyć tego, że przez kociaki nie miała za dużo czasu i opuściła się w swoich obowiązkach. Wronia Łapa też na tym ucierpiała - spojrzał na swojego drugiego brata, który pewnie gdzieś tam obok niego dreptał, chcąc go wmieszać do rozmowy i ploteczek.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group